Racjonalista - Strona głównaDo treści
Zalegalizowanie marihuany.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
15-01-2009 15:23lotrek (14275 punktów)Zalegalizowanie marihuany.
Ocena 19 na 21
Jestem zwolennikiem zalegalizowania w Polsce marihuany i to z kilku powodów. Po pierwsze uważam, że wszelkie nadmierne zakazy nie prowadzą do niczego dobrego, rodzą "czarny rynek", czego najlepszym przykładem mogą być czasy PRLu z jego ograniczeniami w dystrybucji różnego rodzaju trunków, gdzie w każdej kamienicy była przynajmniej jedna "meta". A dzisiaj melin nie ma ( chyba że papież nawiedzał jakieś miasto, to starzy meliniarze wcześniej gromadzili zapasy) a kto mam ochotę zostać alkoholikiem to i w czasach prohibicji zostanie. Zalegalizowanie miękkich narkotyków w Holandii nie zwiększyło liczby narkomanów a wręcz odwrotnie.
www.pardon(*)winna_byc_legalna_racja_glosuj

Nie bez znaczenia dla wiecznie dziurawego budżetu, były by też podatki z takiego legalnego handlu a i znacząco wpłynęłoby to rozwój turystyki. Jeśli chodzi o inne narkotyki to jest to może sprawa bardziej dyskusyjna, ale trawa? Toż nikotyna też jest narkotykiem i jakoś nikt z tego powodu "włosów z głowy" nie rwie. Są miejsca gdzie nie wolno palić, ceny rosną, ale nikt nawet nie próbuję postulować o całkowity ich zakaz.
A jakie jest wasze zdanie na ten temat?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

stilgar (7322 punktów)
>
>A jakie jest wasze zdanie na ten temat?
>

Ja jestem za tym, żeby traktować marihuanę tak samo jak tytoń. Tzn. każdy po ukończeniu odpowiedniego wieku może to kupić, są ostrzeżenia, czym to grozi. No i oczywiście całkowity zakaz palenia w miejscach publicznych. Nie można przecież truć innych wbrew ich woli.
15-01-2009 21:32 
 0 na 2
jad11 (18783 punktów)
Cytat:
No i oczywiście całkowity zakaz palenia w miejscach publicznych. Nie można przecież truć innych wbrew ich woli.


Czytałem ostatnio, że bierne palenie to bzdura (niestety nie mam źródła).
15-01-2009 21:38 
 Ocena 4 na 4
stilgar (7322 punktów)
> Cytat:
No i oczywiście całkowity zakaz palenia w miejscach publicznych. Nie można przecież truć innych wbrew ich woli.

>Czytałem ostatnio, że bierne palenie to bzdura (niestety nie mam źródła).
Nawet jeśli, to nie mam zamiaru wdychać śmierdzącego dymu. Palacze tego nie czują, bo soą przyzwyczajeni, ale dym papierosowy bardzo śmierdzi. Dodatkowo, taka osoba ma tym przesiąknięte wszystkie ubrania czy włosy, więc z daleka czuć, że ktoś jest palaczem. Właściwie, to można też wyczuć, jaką markę pali najczęściej...

Nie wiem też, dlaczego bierne palenie miałoby być bzdurą. Palacz wciąga taki sam dym ze spalonego tytoniu jaki się dookoła niego unosi.
15-01-2009 21:56 
 Ocena 1 na 1
siarkofrut (2125 punktów)
(zablokowany)
>Nie wiem też, dlaczego bierne palenie miałoby być bzdurą. Palacz wciąga taki sam dym ze spalonego tytoniu jaki się dookoła niego unosi.

Wydaje mi się, że palący czynnie większość trujących substancji pozostawia jednak w swoich płucach. Dym papierosowy wdychany przez palaczy biernych jest przecież wielokrotnie rozrzedzony w porównaniu z tym, który wdychają palacze. Oczywiście mogę się mylić, wszak nie przeprowadzałem żadnych badań.

"Nigdy się nie spełniamy. Jesteśmy dwiema otchłaniami - studnią wpatrzoną w niebo."
jad11 (18783 punktów)

Cytat:
>Nawet jeśli, to nie mam zamiaru wdychać śmierdzącego dymu. Palacze tego nie czują, bo soą przyzwyczajeni, ale dym papierosowy bardzo śmierdzi. Dodatkowo, taka osoba ma tym przesiąknięte wszystkie ubrania czy włosy, więc z daleka czuć, że ktoś jest palaczem. Właściwie, to można też wyczuć, jaką markę pali najczęściej...


No tak, to też wystarczająco dobry powód. Przy okazji przydałoby się zmusić do higieny osobistej całą rzeszę śmierdzieli, których również często znosimy w miejscach publicznych.

Cytat:
>Nie wiem też, dlaczego bierne palenie miałoby być bzdurą. Palacz wciąga taki sam dym ze spalonego tytoniu jaki się dookoła niego unosi.


Niestety na to dokładnie teraz Ci nie odpowiem a nie chcę mieszać. W wolnej chwili poszukam jakiegoś artykułu.
Pozdrawiam.
16-01-2009 23:02 
 Ocena 2 na 2
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Właściwie, to można też wyczuć, jaką markę pali najczęściej...
Poniosła cię fantazja, oj poniosła.

Markę papierosa można było rozpoznać przed 1989 rokiem. Wówczas papierosy produkowane w Polsce różniły się rodzajem tytoniu. W tamtych czasach dało się odróżnić zapach dymu Klubowego od Carmena, Popularnego od Piasta.

Importowane papierosy też różniły się zapachem - Malboraska nie sposób było pomylić z Camelem czy Gitanem.

Po '89 roku pod znanymi, światowymi markami zaczęła się w Polsce produkcja wedle standardów opracowanych specjalnie dla Europy Wschodniej. Standardy te były bardzo obniżone, z czasem obniżano je jeszcze bardziej.

Wiem o czym piszę, bo oprócz tego, że o tym czytałem, to będąc palaczem od blisko 30-tu lat doświadczyłem tej redukcji standardów... na własnych płucach

To obniżanie standardów i tworzenie specjalnych receptur dla Europy Wschodniej nie dotyczy tylko produkcji papierosów - dotyczy każdego produktu. Co gorsza, te oszukańcze praktyki są do dziś kontynuowane.

   
08-02-2009 11:06 
 Ocena 1 na 1
Tomasz M (62 punktów)
>> Cytat:
No i oczywiście całkowity zakaz palenia w miejscach publicznych. Nie można przecież truć innych wbrew ich woli.

>>Czytałem ostatnio, że bierne palenie to bzdura (niestety nie mam źródła).
>Nawet jeśli, to nie mam zamiaru wdychać śmierdzącego dymu. Palacze tego nie czują, bo soą przyzwyczajeni, ale dym papierosowy bardzo śmierdzi. Dodatkowo, taka osoba ma tym przesiąknięte wszystkie ubrania czy włosy, więc z daleka czuć, że ktoś jest palaczem. Właściwie, to można też wyczuć, jaką markę pali najczęściej...
>Nie wiem też, dlaczego bierne palenie miałoby być bzdurą. Palacz wciąga taki sam dym ze spalonego tytoniu jaki się dookoła niego unosi.

Palacz przepuszczajac dym przez pluca filtruje go i to jest jeden z negatywnych skutkow palenia wiec dym nie jest taki sam bo cos zostaje w plucach.(że tez takie rzeczy trzeba tlumaczyc)
A co do smierdzacych ludzi i miejsc to idac tym tropem powinno sie zlikwidowac meski WF, jedzenie z dodatkiem cebuli lub czosnku, starszych ludzi nie powinno sie wypuszczac z domow dopuki nie przewietrza ciuchow dzien wczesniej ... uwazam ze to marny argument na zakaz.
15-01-2009 22:59 
 Ocena 2 na 2
Kelly (2051 punktów)
>Czytałem ostatnio, że bierne palenie to bzdura (niestety nie mam źródła).
Jest jeszcze obrzydliwy, kwaśny zapach. Wystarczy kilka sekund, żeby włosy, skóra i ubranie śmierdziało przez następne kilkanaście minut (chyba że wyjdzie się na świeże powietrze [jeśli jest duszno, nic z tego]). Wiem, bo sprawdzałam to ze stoperem, kiedy moi dziadkowie palili.
01-02-2009 11:01 
 Ocena 1 na 1
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>Czytałem ostatnio, że bierne palenie to bzdura (niestety nie mam źródła).

   Opinia włoskiego profesora medycyny Rocco Docimo:

"Aby osoba niepaląca mogła wchłonąć równowartość jednego wypalonego papierosa, musiałaby przebywać w zamkniętym pomieszczeniu przez 24 godziny z kimś, kto w tym czasie musiałby wypalić 400 papierosów".

To fragment artykułu "Puste usta" Henryka Schulza z NIE nr 51-52 18-25 grudnia 2008.

A to jeszcze jeden fragment z wymienionego artykułu:

"Fanatycy antynikotynowi muszą się teraz bardzo spieszyć, gdyż niebawem stracą koronny argument w antypapierosowej krucjacie. Amerykańscy uczeni są coraz bliżej udowodnienia, iż rak płuc ma przede wszystkim podłoże genetyczne, a czynniki środowiskowe - w tym palenie- maja jedynie marginalny wpływ na atak nowotworu."
   
jad11 (18783 punktów)
Cytat:
>>Czytałem ostatnio, że bierne palenie to bzdura (niestety nie mam źródła).
>   Opinia włoskiego profesora medycyny Rocco Docimo:
> "Aby osoba niepaląca mogła wchłonąć równowartość jednego wypalonego papierosa, musiałaby przebywać w zamkniętym pomieszczeniu przez 24 godziny z kimś, kto w tym czasie musiałby wypalić 400 papierosów".To fragment artykułu "Puste usta" Henryka Schulza z NIE nr 51-52 18-25 grudnia 2008.
>A to jeszcze jeden fragment z wymienionego artykułu:
> "Fanatycy antynikotynowi muszą się teraz bardzo spieszyć, gdyż niebawem stracą koronny argument w antypapierosowej krucjacie. Amerykańscy uczeni są coraz bliżej udowodnienia, iż rak płuc ma przede wszystkim podłoże genetyczne, a czynniki środowiskowe - w tym palenie- maja jedynie marginalny wpływ na atak nowotworu."   


Dzięki. Właśnie o to mi chodziło. Nie umiałem wtedy tego znaleźć a później mi się zapomniało.
Liss (2003 punktów)
>>>A jakie jest wasze zdanie na ten temat?
>>
> Tzn. każdy po ukończeniu odpowiedniego wieku może to kupić, są ostrzeżenia, czym to grozi.
Albo jak rodzice nie sa przeciwni to każdy niepełnoletni też powinien mieć prawo do palenia marihuany.
stilgar (7322 punktów)
>>>>A jakie jest wasze zdanie na ten temat?
>>>
>> Tzn. każdy po ukończeniu odpowiedniego wieku może to kupić, są ostrzeżenia, czym to grozi.
>Albo jak rodzice nie sa przeciwni to każdy niepełnoletni też powinien mieć prawo do palenia marichuany.
Nie zgadzam się. Każdy powinien sobie szkodzić tylko i wyłącznie na swoją własną odpowiedzialność. Za niepełnoletnich odpowiedzialność ponoszą rodzice.
17-01-2009 14:28 
 Ocena 1 na 1
jkl; (5859 punktów)
Odpowiedzialność możliwa jest tylko przy w pełni świadomych decyzjach. W przypadku uzależnienia te decyzje są mocno skrzywione. W gruncie rzeczy są złudzeniem, że się je podejmuje...
17-01-2009 16:11 
 Ocena 1 na 1
Ela Grabarczyk-Ponimasz (5614 punktów)
>Odpowiedzialność możliwa jest tylko przy w pełni świadomych decyzjach. W przypadku uzależnienia te decyzje są mocno skrzywione. W gruncie rzeczy są złudzeniem, że się je podejmuje...

Masz rację. Ale obecnie karane jest samo posiadanie. Jak już tu pisałam, trafiają do więzień ludzie (na przykład spory procent moich pacjentów), którzy po prostu mieli narkotyki przy sobie. Nie za to, że coś pod ich wpływem złego zrobili - co już moim zdaniem powinno być oczywiście karane. Dlatego uważam, że jeśli ktoś chce zażywać, powinien mieć takie prawo, a jesli już jest uzależniony - a wiedział czym zażywanie może się skończyć - powinien się leczyć, a nie trafiać do więzienia. Karać zaś należy jedynie sprawców przestępstw, a nie posiadaczy narkotyków lub osoby uzależnione za sam fakt uzależnienia. A obecnie tak jest.
01-02-2009 11:24 
 Ocena 1 na 1
Piątkowski (5131 punktów)
powinien się leczyć, a nie trafiać do więzienia...

...ale leczenie powinno być na jego koszt... ktoś powinien ukrócić proceder wydawania publicznych pieniędzy na leczenie ćpunów i alkoholików... ich problem, ich życie...chcą się leczyć to niech płacą za swoją głupotę...
01-02-2009 12:23 
 Ocena 3 na 3
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>ktoś powinien ukrócić proceder wydawania publicznych pieniędzy na leczenie ćpunów i alkoholików... ich problem, ich życie...

   Mówisz pan, żeby nie leczyć uzależnionych za publiczne pieniądze. Uzależnieni obywatele też płacą podatki na służbę zdrowia, składki na ubezpieczenie zdrowotne. Mają więc prawo do leczenia.

    Są osobniki, które terapii poddać się nie chcą i mają do tego prawo. W końcu sam pan napisałeś: "ich problem, ich życie...". Są też tacy, którzy leczyć się chcą. Chcesz im pan odmówić prawa do tego? Na jakiej podstawie uzurpujesz sobie łaskawco prawo do decydowania kogo leczyć, kogo nie?

>chcą się leczyć to niech płacą za swoją głupotę...

   Podoba mi się ten pomysł. Niech każdy płaci za swoją głupotę. Mamy sezon zimowy. Niech każdy, kto wyłazi na dwór, wiedząc w końcu, że może się wywrócić na śliskiej powierzchni, płaci za założenie gipsu na połamaną kończynę lub operację stawu biodrowego.
   
01-02-2009 14:17 
 Ocena 1 na 1
Piątkowski (5131 punktów)
co innego złamać sobie nogę, ulec wypadkowi, zostać napadniętym i pobitym, zachorować albo urodzić się chorym/upośledzonym, a co innego brać prochy i chlać na umór gdzie szkodliwość tego procederu jest powszechnie wiadoma i nie nie jest to coś co bezwzględnie potrzebne jest życiu jak ww przykład z przemieszczaniem się (po oblodzonym chodniku tym bardziej że ustawa o zachowaniu porządku i czystości w gminie nakazuje właścicielowi/zarządcy dbać o to aby taki chodnik był oczyszczony i posypany czymś w czasie zimy) choćby do sklepu w czasie srogiej zimy.... nie widzę powodu dla którego normalni ludzie mają płacić za głupotę i nałogi innych....
01-02-2009 15:23 
 Ocena 1 na 1
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>co innego złamać sobie nogę
>nie widzę powodu dla którego normalni ludzie mają płacić za głupotę i nałogi innych....

   Sam napisałeś, że konsekwencji głupoty nie należy leczyć za publiczne pieniądze. Mówią w prognozie pogody, że nawierzchnie będą oblodzone, a ludziska i tak wychodzą i zdarza im się łamać nogi. Czyż to nie głupota? Ty nie chcesz, żeby pokrywano ze składek na ubezpieczenia zdrowotne kosztów leczenia pijących i ćpających, którzy płacą te składki, a więc mają swój udział w publicznych pieniądzach. Ja nie chcę, żeby np. narciarzom kładli gips z pieniędzy, do których ja się też dokładam. Toć wiedzą, że mogą się przewrócić i połamać. Absurd? Dla ciebie może tak. Dla mnie absurdem z kolei jest to, co ty niejako postulujesz.
   Mnie nie interesuje jak sobie ludzie sprawiają przyjemność, umilają samotność czy zagłuszają rozpacz, bo z różnych powodów sięga się po butelkę lub strzykawkę. Niech sobie ludzie piją, ćpają, palą, co tylko chcą. Płacą składki - należy im się leczenie, jeśli takowego będą potrzebowali. Masz odwagę publicznie twierdzić, że nie należy im się leczenie na koszt państwa, choć składki płacą - twoja sprawa.
   
Piątkowski (5131 punktów)
pokaż mi statystyki ilu nałogowych ćpunów płaci jakiekolwiek składki i ma jakiekolwiek legalne dochody to samo z nałogowymi alkoholikami... co do sportów ekstremalnych to powinno być coś na wzór dodatkowego ubezpieczenia... jak cię stać na wyjazd w góry i narty to niech cię będzie stać na dodatkową polisę... tak jak z przymusowym OC w aucie... chcesz jeździć płać... i nie porównuj tego gdy kogoś ktoś idzie do pracy z kimś kto na własne życzenie ryzykuje zdrowiem i życiem...
Co do rozrywek to gratuluje wyboru...jeżeli prochy i alkohol mają być sposobem na smutki... idąc twoim tokiem rozumowania to czemu by odrazy nie zalegalizować zboczeń typu pedofilia...toć ten zbok tez musi jakoś się rozładować co nie? a tu lipa.... Art 200kk i więzienie... czemu nie mogę poszaleć autem 200km/h w mieście? to mi poprawia humor...a jak kogoś zabije przy okazji no i sam będę ranny to niech płacą inni...
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>pokaż mi statystyki ilu nałogowych ćpunów płaci jakiekolwiek składki i ma jakiekolwiek legalne dochody to samo z nałogowymi alkoholikami...

   Nie mam wiedzy czy takowe istnieją. Nawet jeśli tak, nie ma to dla mnie osobiście znaczenia. Ja nie mam nic przeciwko temu, żeby ze składek, które ja płacę, sfinansowano leczenie drugiego człowieka. Są narkomani i alkoholicy, którzy pracują i płacą składki, są tacy, którzy pędzą żywot niebieskich ptaków, ale nawet im nie odmówiłabym leczenia. Sumienie by mi na to nie pozwoliło. Może dla niektórych są to ludzie, którzy zasługują jedynie na pogardę za ich wybór. Nie jestem narkomanem ani alkoholikiem, więc jedynie mogę sobie wyobrazić w jakie silne nałogi ci ludzie popadli. Nie mogę sobie za to wyobrazić sytuacji, w której państwo miałoby swoim obywatelom odmówić prawa do leczenia, gdyby nie mieli na nie środków.
   
Piątkowski (5131 punktów)
więc niech jest to kredyt który spłaca np dla NFZ-u czy tam innej instytucji która wyłoży kasę za leczenie... a nie darmowy sposób na zapewnienie sobie wiktu i opierunku...za dużo tego tałatajstwa spotykałem na ulicach gdy je patrolowałem...tym ludziom tak jest wygodnie... nie mają żadnych obowiązków, jeśli mają mieszkania to spółdzielnia z pieniędzy innych lokatorów dopłaca do ich utrzymania, zalegają z rachunkami za prąd, wodę i gaz, nie pracują i nie kwapią się do podjęcia pracy (z reszta kto by chciał dać odpowiedzialną prace komuś tak nie odpowiedzialnemu), tacy ludzie są uciążliwi dla innych mieszkańców, niebezpieczni bo skądś muszą brać kasę na swoje nałogi....są egoistami i nic po za nimi samymi i ich nałogami ich nie obchodzi... dla działki czy dla butelki taniego wina kłamią, kradną, prostytuują się...dokonują rozbojów... a ludzie mają do tego dopłacać....i litować się nad nimi... toć to paranoja... w Gdańsku była taka jedna kobitka (dość młoda bo około 30) co na 365 dni w roku tyle spędzała na izbie wytrzeźwień... oczywiście rano wychodziła a wieczorem z powrotem zalana w trupa ja dowoziło się aby nie zamarzła w śmietniku albo jakieś bramie ... a takich jak ona było całe mnóstwo... ktoś ciągle za to płaci... a oni w większości przypadków nawet nie chcą się leczyć bo im tak jest dobrze...
01-02-2009 16:09 
 Ocena 1 na 1
Ela Grabarczyk-Ponimasz (5614 punktów)

>   Sam napisałeś, że konsekwencji głupoty nie należy leczyć za publiczne pieniądze. Mówią w prognozie pogody, że nawierzchnie będą oblodzone, a ludziska i tak wychodzą i zdarza im się łamać nogi. Czyż to nie głupota? Ty nie chcesz, żeby pokrywano ze składek na ubezpieczenia zdrowotne kosztów leczenia pijących i ćpających, którzy płacą te składki, a więc mają swój udział w publicznych pieniądzach.

Z reguły nie płacą. Nie w tym rzecz, moim zdaniem, bo oczywiście pewna solidarność społeczna powinna obowiązywać, jednak chciałabym móc okreslić granice tej solidarności, na przykład do dwóch prób leczenia. Związane to jest z obserwacjami, jak do owego leczenia podchodza niektórzy pacjenci - pobyt w ośrodku to dla nich nie okazja do zerwania z nałogiem, tylko do darmowego wyżywienia i mieszkania. Przypominam, że osobodzień (czyli koszt pobytu jednego pacjenta na dobę) wynosi ok. 70 - 80 złotych. Ostatnio podniesiono - ok. 100 złotych. Być może perspektywa konieczności poniesienia tej opłaty przy kolejnym (bywa, że i 17!) pobycie z własnej kieszeni, skłoniła by niektórych uzależnionych do lepszego korzystania z terapii.

postępuj tak, byś mógł chcieć, aby zasada twego postępowania była prawem powszechnym
01-02-2009 16:02 
 Ocena 2 na 2
Ela Grabarczyk-Ponimasz (5614 punktów)
>>ktoś powinien ukrócić proceder wydawania publicznych pieniędzy na leczenie ćpunów i alkoholików... ich problem, ich życie...
>   Mówisz pan, żeby nie leczyć uzależnionych za publiczne pieniądze. Uzależnieni obywatele też płacą podatki na służbę zdrowia, składki na ubezpieczenie zdrowotne. Mają więc prawo do leczenia.
>    Są osobniki, które terapii poddać się nie chcą i mają do tego prawo. W końcu sam pan napisałeś: "ich problem, ich życie...". Są też tacy, którzy leczyć się chcą. Chcesz im pan odmówić prawa do tego? Na jakiej podstawie uzurpujesz sobie łaskawco prawo do decydowania kogo leczyć, kogo nie?

Uzurpuję sobie prawo - ponieważ mam ochote leczyc tych, którzy mają ochotę się leczyć. Proponowany przeze mnie model wygląda tak, że prosze bardzo - pierwsza (może i druga...) próba leczenia na koszt państwa, bo skoro ktoś ma motywację do zmiany, to z nałogu wyjdzie, a wszystkie kolejne na koszt własny, w celu ukrócenia wspomnianej pezeze mnie "turystyki ośrodkowej", jako sposobu na życie (jest wikt, jest dach nad głową) identycznego do permanentnego korzystania z pomocy opieki społecznej.

postępuj tak, byś mógł chcieć, aby zasada twego postępowania była prawem powszechnym
01-02-2009 16:02 
 Ocena 1 na 1
Ela Grabarczyk-Ponimasz (5614 punktów)
>>chcą się leczyć to niech płacą za swoją głupotę...
>   Podoba mi się ten pomysł. Niech każdy płaci za swoją głupotę. Mamy sezon zimowy. Niech każdy, kto wyłazi na dwór, wiedząc w końcu, że może się wywrócić na śliskiej powierzchni, płaci za założenie gipsu na połamaną kończynę lub operację stawu biodrowego.

O ile mi wiadomo, wiedza o możliwych destrukcyjnych skutkach zażywania narkotyków jest powszechnie dostępna? Nie mam zamiaru płacić za to, że są ludzie, którzy z tej wiedzy nie korzystają.


postępuj tak, byś mógł chcieć, aby zasada twego postępowania była prawem powszechnym
01-02-2009 15:57 
 Ocena 1 na 1
Ela Grabarczyk-Ponimasz (5614 punktów)
> powinien się leczyć, a nie trafiać do więzienia...
>...ale leczenie powinno być na jego koszt... ktoś powinien ukrócić proceder wydawania publicznych pieniędzy na leczenie ćpunów i alkoholików... ich problem, ich życie...chcą się leczyć to niech płacą za swoją głupotę...

No właśnie o tym piszę w tym wątku, w kilku miejscach. Chodzi mi o ukrócenie zjawiska "turystyki ośrodkowej", czyli przerywania leczenia i zaczynania kolejnego w kolejnych ośrodkach - to dla narkomanów bywa sposób na życie i podtrzymuje trwanie w uzależnieniu, a nie metoda na wyleczenie się z nałogu. Placówka, w której pracuję na przykład wprowadziła ograniczenie, że delikwent ma prawo u nas do dwóch prób. Akurat nie chodzi o względy ekonomiczne (chyba, że pośrednio), natomiast skoro dwa razy nie pomogło, to byc może po prostu nie ten model leczenie, niech więc spróbuje w innych - a jest tego w polsce od groma. I ośrodków i modeli terapii.


postępuj tak, byś mógł chcieć, aby zasada twego postępowania była prawem powszechnym
06-02-2009 16:59 
 Ocena 1 na 1
Lucyferus (588 punktów)
Sprawa z leczeniem ćpunów jest prosta. Zlikwidować przymus składki zdrowotnej. Kto chce niech płaci państwu, kto nie chce niech nie płaci, a jeszcze inny niech się ubezpieczy prywatnie jak mu się tak spodoba. I po problemie. Natomiast dopóki będzie istniał przymus ubezpieczania, dopóty gro ludzi będzie niezadowolone, bo zawsze jeden będzie chciał płacić za to, a drugi za tamto.
Liss (2003 punktów)
>>>>>A jakie jest wasze zdanie na ten temat?
>>>>
>>> Tzn. każdy po ukończeniu odpowiedniego wieku może to kupić, są ostrzeżenia, czym to grozi.
>>Albo jak rodzice nie sa przeciwni to każdy niepełnoletni też powinien mieć prawo do palenia marichuany.
>Nie zgadzam się. Każdy powinien sobie szkodzić tylko i wyłącznie na swoją własną odpowiedzialność. Za niepełnoletnich odpowiedzialność ponoszą rodzice.
No może być i tak ale jeśli tata i mama nie widzą w marihuanie zła wcielonego ,to jest sprawa tej rodziny.
Michał C. (323 punktów)

>A jakie jest wasze zdanie na ten temat?

Moje zdanie:

A po co paliś w ogóle marihuanę? Człowiek jest przecież istotą prawie doskonałą która nie potrzebuje żadnych odurzaczy mózgu do samodzielnego istnienia..

Co jest za pożytek w odurzaniu siebie samego?
Czy jest to nasza słabość tylko?
Czy naprawdę potrzebujemy się odurzać, żeby świat wokół stał się bardziej kolorowy?
Czy musimy się odurzać bo nie radzimy sobie z własnymi problemami?
Czy musimy się odurzać tylko dlatego, że znajomi robią to na imprezie?

Uważam, że człowiek współczesny staje sie słaby, nie tylko fizycznie ale i psychicznie..
Człowiek silny nie potrzebuje pseudo dopalaczy, odważnie spogląda na świat, osiąga to co chce i wie kim jest.

A marihuana to takie opium dla ludu.. podobnie jak religia..

Niech każdy kto chce sobie to świństwo pali, uważam.. ale nie róbmy z tego mody albo stylu życia, toż to tylko zwykłe świństwo robiące wodę z mózgu i tyle..

Uczmy ludzi życia bez pseudo dopalaczy, bez alkoholu, papierosów i marihuany.. życia prawdziwego.


"Uśmiechnij się do świata.. a świat uśmiechnie się do ciebie.. "
15-01-2009 16:39 
 Ocena 3 na 3
lotrek (14275 punktów)
>>A jakie jest wasze zdanie na ten temat?
>Moje zdanie:
>A po co paliś w ogóle marihuanę?

Sorry, nieuważnie czytasz. Ja nie pytam po co? , tylko czy... zalegalizować marihuanę. Po co ? można pytać o wszystko, np. po co pisać na tym forum?

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
15-01-2009 17:08 
 Ocena 2 na 2
Michał C. (323 punktów)
>Sorry, nieuważnie czytasz. Ja nie pytam po co? , tylko czy... zalegalizować marihuanę.

Hmm, spokojnie na właściwe pytanie też odpowiedziałem, niech każdy sobie to świństwo pali kto chce..

Ale rozwinę temat:
Jeżeli człowiek jest istotą myślącą i mimo wszystko chce się odurzać i truć to jego sprawa, byle nie truł innych w otoczeniu..

Bo jeżeli jestem istotą myślącą samostanowiącą o sobie to mam wystarczająco dużo inteligencji i świadomości, żeby wiedzieć co jest dla mnie dobre a co nie.. Więc idąc dalej tym sposobem myślenia, jeżeli państwo zabrania mi palenia marihuany to:
Państwo ogranicza moją wolność naturalną i stwierdza, że jestem za głupi żebym mógł w pełni decydować o swoim postępowaniu..

Taka interpretacja mi się nie podoba osobiście..
A szczerze w tym przypadku innej przyczyny zakazu nie mogę znaleźć..

Bo przecież nie ma ustawy delegalizującej denaturat, bo wszyscy wiedzą, że denaturat to trucizna i uzależnia tak samo jak marihuana przecież.. . Ale mimo wszystko znajdują się ludzie denaturat pijący.. Hehe ale zakazu handlem denaturatem jednak nie ma..

Ale chciałem zwrócić uwagę na fakt, iż powstaje pewna moda na marihuanę, z różnych przyczyn..
A wypowiedzi w stylu "zalegalizujmy marihuane" czy "marihuana to zło" tylko nakręcają temat.

Podczas gdy problem wciąż pozostaje ten sam, a problemem jest to, że ciągle ludzie te świństwo chcą palić..

"Uśmiechnij się do świata.. a świat uśmiechnie się do ciebie.. "
15-01-2009 20:40 
 Ocena 2 na 2
lotrek (14275 punktów)

>Ale chciałem zwrócić uwagę na fakt, iż powstaje pewna moda na marihuanę, z różnych przyczyn..

Jestem z pokolenia "dzieci-kwiatów", więc dla mnie nie jest to jakaś nowo powstająca moda. Dlatego też trochę przez sentyment i dlatego, że nie lubię zakazów, które w przeważnie nie odnoszą spodziewanego skutku jestem zwolennikiem legalizacji marihuany.

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
piątek (1035 punktów)
Wyjdź do ludzi czasami...

"Ja jeden na milion, Ty jeden z miliona"
Beatus (2528 punktów)
>Co jest za pożytek w odurzaniu siebie samego?
>Czy jest to nasza słabość tylko?
>Czy naprawdę potrzebujemy się odurzać, żeby świat wokół stał się bardziej kolorowy?
>Czy musimy się odurzać bo nie radzimy sobie z własnymi problemami?
>Czy musimy się odurzać tylko dlatego, że znajomi robią to na imprezie?
>Uważam, że człowiek współczesny staje sie słaby, nie tylko fizycznie ale i psychicznie..
>Człowiek silny nie potrzebuje pseudo dopalaczy, odważnie spogląda na świat, osiąga to co chce i wie kim jest.
Ja się muszę czasem zresetować, jak mój komputer. Może jestem cyborgiem i nic o tym nie wiem?
jkl; (5859 punktów)
>Jeśli chodzi o inne narkotyki to jest to może sprawa bardziej dyskusyjna, ale trawa? Toż nikotyna też jest narkotykiem i jakoś nikt z tego powodu "włosów z głowy" nie rwie. Są miejsca gdzie nie wolno palić, ceny rosną, ale nikt nawet nie próbuję postulować o całkowity ich zakaz.

Nikt? Ja postuluję.
gdzieś od połowy wątku

Skoro nawet leków nie dopuszcza się do sprzedaży jeśli mają poważne efekty uboczne to jakim absurdem jest dopuszczanie ewidentnie trujących używek!
Niestety, jest to absurd podparty dużymi pieniędzmi...
G.K. (1679 punktów)
To już było, nawet kilka razy:

www.racjonalista.pl/forum.php/s,87934#gora

www.racjonalista.pl/forum.php/s,37834#gora

www.racjonalista.pl/forum.php/s,61883#gora


Każdy bóg umiera wraz ze śmiercią jego ostatniego wyznawcy.
15-01-2009 17:10 
 Ocena 1 na 1
lotrek (14275 punktów)
>To już było, nawet kilka razy:
Tak, ale teraz policja holenderska naszych przekonuję i można też na tej stronce zagłosować

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
15-01-2009 17:37 
 Ocena 1 na 1
G.K. (1679 punktów)
>Tak, ale teraz policja holenderska naszych przekonuję i można też na tej stronce zagłosować

Holendrzy nas nie przekonali, a Twój głos (nawet jakby wszyscy forumowicze zagłosowali 1000 razy) i tak nic nie zmieni.

Mimo to, już wcześniej czytałem ten artykuł i oddałem głos na "tak"


Każdy bóg umiera wraz ze śmiercią jego ostatniego wyznawcy.
Satyr (4285 punktów)

>A jakie jest wasze zdanie na ten temat?

Popieram. Z kilku powodów:

1.Rynek marihuany w Polsce kwitnie, a zarabiają na tym typy spod ciemnej gwiazdy. W dodatku wciska się ludziom często marihuanę skażoną meta-amfetaminą, bo nie ma żadnej firmy z dobrą reputacją na rynku, która by sprzedawała trawkę (gdyż istnienie takiej firmy jest nielegalne).

2. Zakaz sprzedaży narkotyków jest ograniczeniem wolności, szczególnie jeśli chodzi o tzw lekkie narkotyki. Ludzie muszą uczyć się na błędach, prowadzenie społeczeństwa za rączkę robi z ludzi posłuszne baranki (lub barany).

3. Działanie marihuany trudno uznać za bardziej szkodliwe, niż np. działanie alkoholu. Co prawda marihuana ogłupia (zmniejsza zdolności poznawcze), ale za to alkohol wzbudza agresję - a osobiście wolałbym żeby ludzie będący - że się tak wyrażę - laikami intelektualnymi palili sobie trawkę i grzecznie lewitowali, niż rozrabiali po pijaku.

Ten trzeci argument jest może trochę głupi, ale coś w nim jest - ja co prawda trawki nie mam zamiaru palić, ale nie widzę powodu, żeby ograniczać w tym kogoś, kto tego pragnie. Dwa pierwsze argumenty uważam za szczególnie istotne.

Pozdrawiam.
16-01-2009 23:09 
 Ocena 1 na 1
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>alkohol wzbudza agresję
Chłopcze, co ty pitolisz?!
Alkohol wywołuje miłosne zapędy - czyżbyś nigdy nie pił? Czyżbyś nie znał prawdy:
"Nie ma brzydkich kobiet. Czasem tylko wina brak."?

   
sledziu (1058 punktów)

>A jakie jest wasze zdanie na ten temat?

I ja popieram, z tych samych pobudek, co moi przedmówcy. Dodam tu, że jestem za legalizacją WSZYSTKICH narkotyków. Jeśli tylko jest czyjąś wolą zrobić z siebie ludzki wrak, by w końcu zasilić matkę glebę, to jest to jego głupota. Dlaczego niby prawodawca i urzędnik, wspomagani przez odziały policyjne, mają mu w tym przeszkadzać? Wydaje mi się, że żyjemy w państwie liberalno-demokratycznym i obywatelowi wolno samodzielnie zadecydować, w jaki sposób zejdzie z tego padołu.

Pozdrawiam.
15-01-2009 21:00 
 Ocena 3 na 3
lotrek (14275 punktów)
>Wydaje mi się, że żyjemy w państwie liberalno-demokratycznym

Niestety....tylko Ci się tak wydaje


Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
jkl; (5859 punktów)
>Wydaje mi się, że żyjemy w państwie liberalno-demokratycznym i obywatelowi wolno samodzielnie zadecydować, w jaki sposób zejdzie z tego padołu.

Wszystko fajnie, dopóki się nie pomyśli, że "obywatel" może mieć 10 lat.
Zakazy "od 18 lat" omija się niezwykle łatwo, więc idea, że narkotyki z kieszeni dilerów powinny być przeniesione do kiosków jakoś do mnie nie przemawia.
17-01-2009 16:07 
 Ocena 1 na 1
Ela Grabarczyk-Ponimasz (5614 punktów)

>Zakazy "od 18 lat" omija się niezwykle łatwo, więc idea, że narkotyki z kieszeni dilerów powinny być przeniesione do kiosków jakoś do mnie nie przemawia.

Te zakazy omija się łatwo, masz rację. Dotyczy to także zakazów sprzedaży małolatom papierosów i alkoholu. Teraz jednak małolaty równie dobrze, jak z omijaniem tych istniejących zakazów, radzą sobie z nabywaniem narkotyków. Problem w tym, że nabywając narkotyk, stają się przestępcami. Po co? Skuteczność tego w zapobieganiu narkomanii jest żadna, mnóstwo osób ma wielokrotne wyroki w zawieszeniu (aż w końcu któryś bez zawieszenia) za posiadanie na własny użytek. Trafiają do więzienia za posiadanie. A moim zdaniem powinni trafiać dopiero w momencie, gdy w związku z owym posiadaniem lub uzywaniem zrobią coś wbrew prawu (kradziż, rozbój itd). Ale jśli sobie po prostu biorą? Ich sprawa.
jkl; (5859 punktów)
>Teraz jednak małolaty równie dobrze, jak z omijaniem tych istniejących zakazów, radzą sobie z nabywaniem narkotyków.
Czyli sposobem na omijanie zakazów jest ich zniesienie? Ja jednak wierzę, że pewien wysiłek i stres jaki ma dziecko przy kupnie wódy, fajek i prochów działa choć trochę zniechęcająco. Ty jak widzę wolałabyś go od tego stresu uwolnić.

>Problem w tym, że nabywając narkotyk, stają się przestępcami. Po co? Skuteczność tego w zapobieganiu narkomanii jest żadna, mnóstwo osób ma wielokrotne wyroki w zawieszeniu (aż w końcu któryś bez zawieszenia) za posiadanie na własny użytek.
Widocznie zbyt mało osób ma te wyroki.

>Trafiają do więzienia za posiadanie. A moim zdaniem powinni trafiać dopiero w momencie, gdy w związku z owym posiadaniem lub uzywaniem zrobią coś wbrew prawu (kradziż, rozbój itd).
Posiadanie i używanie też jest wbrew prawu.
Myśląc w ten sposób, można by zezwolić małolatom na bieganie z bronią palną. Bo niby czemu ograniczać im wolność? Może chcą ją tylko ponosić albo postrzelać w powietrze.
W końcu póki jej nie użyją go do rozboju nie ma problemu...
21-01-2009 10:46 
 Ocena 4 na 4
matragon (2557 punktów)
Kilka luźnych stwierdzeń a propos i at hoc ...

Więzienia są źródłem przestępstw.
Każdy ma prawo do wolności.
Ignorancja jest niewolą.
Niedotykalne istoty z tranzystorami są wśród nas.
Skuteczna komunikacja jest możliwa tylko między równymi.
Jestem za legalizacją marihuany.


Michał 'matragon' Worgacz

NON SERViAM
jkl; (5859 punktów)
>Jestem za legalizacją marihuany.
Ale tylko dla poetów i filozofów
Ela Grabarczyk-Ponimasz (5614 punktów)
>>Teraz jednak małolaty równie dobrze, jak z omijaniem tych istniejących zakazów, radzą sobie z nabywaniem narkotyków.
>Czyli sposobem na omijanie zakazów jest ich zniesienie? Ja jednak wierzę, że pewien wysiłek i stres jaki ma dziecko przy kupnie wódy, fajek i prochów działa choć trochę zniechęcająco. Ty jak widzę wolałabyś go od tego stresu uwolnić.

Pisałam o ludziach dorosłych.

postępuj tak, byś mógł chcieć, aby zasada twego postępowania była prawem powszechnym
21-01-2009 11:02 
 Ocena 1 na 1
Ela Grabarczyk-Ponimasz (5614 punktów)
>>Problem w tym, że nabywając narkotyk, stają się przestępcami. Po co? Skuteczność tego w zapobieganiu narkomanii jest żadna, mnóstwo osób ma wielokrotne wyroki w zawieszeniu (aż w końcu któryś bez zawieszenia) za posiadanie na własny użytek.
>Widocznie zbyt mało osób ma te wyroki.

Ale w czym, Twoim zdaniem, i komu te wyroki maja pomóc? Społeczeństwu? Płacimy za to. Osobodzień (koszt pobytu delikwenta w placówce na dobę) jest o 1/3 wyższy w więzieniu niż w ośrodku leczenia uzależnień (w ośrodku to ok. 70-80 złotych). Skutecznośc zniechęcająca? W opinii pacjentów? Żadna. Ich nie zniechęciły te wyroki do zażywania.

postępuj tak, byś mógł chcieć, aby zasada twego postępowania była prawem powszechnym
jkl; (5859 punktów)
>Skutecznośc zniechęcająca? W opinii pacjentów? Żadna. Ich nie zniechęciły te wyroki do zażywania.

Co tylko dowodzi, że wyroki są za mało odstraszające, lub jest kiepsko z wykrywalnością, skoro w ogóle brać zaczęli.

Do "zażywania" nie można zniechęcić, to jest uzależnienie- fizyczne i psychiczne- a nie jakieś hobby. Można je przymusowo leczyć, lub zabronić na etapie tego pierwszego razu.
21-01-2009 11:50 
 Ocena 1 na 1
Ela Grabarczyk-Ponimasz (5614 punktów)
>>Skutecznośc zniechęcająca? W opinii pacjentów? Żadna. Ich nie zniechęciły te wyroki do zażywania.
>Co tylko dowodzi, że wyroki są za mało odstraszające, lub jest kiepsko z wykrywalnością, skoro w ogóle brać zaczęli.
>Do "zażywania" nie można zniechęcić, to jest uzależnienie- fizyczne i psychiczne- a nie jakieś hobby. Można je przymusowo leczyć, lub zabronić na etapie tego pierwszego razu.

Z wykrywalnością jest świetnie, zwłaszcza zwykłych narkomanów, natomiast z dilerami jest problem. A do zażywania - owszem- można zniechęcić - na etapie zazywania oczywiście, a nie uzależnienia (odróżniajmy te dwa zjawiska); mozna zniechęcic, ale nie wsadzając do więzienia.


postępuj tak, byś mógł chcieć, aby zasada twego postępowania była prawem powszechnym
Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów)
>Jestem zwolennikiem zalegalizowania w Polsce marihuany i to z kilku powodów. ....
>Nie bez znaczenia dla wiecznie dziurawego budżetu, były by też podatki z takiego legalnego handlu a i znacząco wpłynęłoby to rozwój turystyki.
>A jakie jest wasze zdanie na ten temat?
>
Temat, czy zalegalizować powinien być wszechstronnie rozważony. Jeśli zwalczanie handlu narkotyków, w tym marychą, jest nieskuteczne (i tak będzie), to zalegalizowanie marychy, jako najmniej szkodliwego (czy na pewno?) narkotyku może przynieść znacznie więcej korzyści niż strat, na przykład: istotne osłabienie mafii narkotykowej, bo zarobią legalni dystrybutorzy i fiskus (podatki, koncesje); w jakimś stopniu odciągnie młodzież od bardzo groźnych dragów na rzecz legalnej, marychy i chociaż zabrzmi to przewrotnie, ale legalna marycha może nawet być "zdrowa" poprzez jej odpowiednie spreparowanie (zadanie dla chemików). Czyli będzie kręcić, ale nie będzie truć.
16-01-2009 01:30 
 Ocena 6 na 6
Ela Grabarczyk-Ponimasz (5614 punktów)
Jestem za legalizacją. Nie tylko marihuany, ale i wszelkich innych narkotyków. Każdy ma prawo robić ze swoim życiem, co mu się żywnie podoba. Jak również ponosić potem konsekwencje swoich wyborów. Nie ubezwłasnowolniajmy (ależ słowo...) nikogo. Chce palić, wdychać, wstrzykiwać sobie, czy jakkolwiek inaczej zażywać - OK, jego prawo. Ale ja, jako podatnik nie chcę ponosić kosztów ewentualnego późniejszego leczenia uzależnionych. Zwracam uwagę: "ewentualnego". Nie twierdzę bowiem, że każdy, kto zażywa jest uzależniony lub uzależnić się musi. Optuję za legalizacją, lecz za jednoczesnym wprowadzeniem leczenia na koszt własny. Aha - istotna informacja - pracuję jako terapeuta uzależnień.
Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów)
>Jestem za legalizacją. Nie tylko marihuany, ale i wszelkich innych narkotyków. Każdy ma prawo robić ze swoim życiem, co mu się żywnie podoba.
>
Elu, miałabyś absolutnie rację, gdyby dotyczyło to tylko dorosłych. Ale dzieciaki na ogół nie zaczynają ćpać z własnej świadomej woli, tylko są w narkotyki podstępnie wciągane.
Ela Grabarczyk-Ponimasz (5614 punktów)
>>Jestem za legalizacją. Nie tylko marihuany, ale i wszelkich innych narkotyków. Każdy ma prawo robić ze swoim życiem, co mu się żywnie podoba.
>>
>Elu, miałabyś absolutnie rację, gdyby dotyczyło to tylko dorosłych. Ale dzieciaki na ogół nie zaczynają ćpać z własnej świadomej woli, tylko są w narkotyki podstępnie wciągane.

Jasne. Oczywiście, masz rację. Toteż rozsądne wydaje mi się wprowadzenia ograniczenia wiekowego, podobnie jak z innymi substancjami psychoaktywnymi, czyli na przykład 18 lat. Oczywiście to arbitralnie określona granica, może być i inna, na przykład związana z odpowidzialnością karną (od wieku, od którego mozna odpowiadać jak dorosły).
Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów)
>
>Jasne. Oczywiście, masz rację. Toteż rozsądne wydaje mi się wprowadzenia ograniczenia wiekowego, podobnie jak z innymi substancjami psychoaktywnymi, czyli na przykład 18 lat. Oczywiście to arbitralnie określona granica, może być i inna, na przykład związana z odpowidzialnością karną (od wieku, od którego mozna odpowiadać jak dorosły).
>
Z takim ograniczeniem, OK.
Też uważam, że dorośli w wolnym kraju mają nieograniczone prawo do rujnowania sobie zdrowia na własny rachunek i odpowiedzialność.
Tronicki (280 punktów)
Każdy kto był w Holandii, wie że czarny rynek tez istnieje i ma sie bardzo dobrze, powód ? Legalizacja nic nie załatwia jeśli państwo zaczyna narkotyki opodatkowywać, sa po prostu dużo droższe niż na czarnym rynku, słyszałem tez że w Holandii bardzo wielu mężczyzn straciło płodność przez zażywanie mary tchy, co w przypadku alkoholu nie ma miejsca. Legalizować można wszystko, ale na boga niech ćpuny lecza sie same za własna kasę a nie za pieniądze podatników, koszty ich utrzymania będą zbyt wysokie, a czarny rynek będzie istniał dalej.
16-01-2009 15:39
 Ocena-8 na 10
kinia (-7 punktów)
od narkotyków zawsze się zaczyna, a potem broń, gwałty a na samym końcu morderstwa tak dzieci jak i starszych. Absiolutnie nie wolno dopuścić do tego, żemy młodzież chodzła na haju bo to grozi niesamowitymi konsekwencjami.

Mooże wiec zalegalizujmy związki gejów i wyraźmny zgode na to żeby mogli dzieciaki adoptować? Co wy na to? A może z narkomanami powinniśmy postąpić tak jak sugeruje jednen ksiądz odnośnie palenia pedałów na stosach? www.youtube.com/watch?v=akNs5JOhPVU

Ci co chcą legalizować zło powinni się wstydzić że mają tak głupie pomysły
Wojtek (3465 punktów)
Może zaś zablokuję Panu/Pani (z nicka wynika co innego niż z opisu) konto za naruszenie godności mniejszości i wzywanie do aktów dyskryminacji na tle światopoglądowym? Takie działania są nie tylko nielegalne na tym portalu, ale także w całym kraju. Nadto, powoływanie się na rojenia człowieka zaślepionego nienawiścią (i najpewniej własną głupotą), z pewnością mylącego idee pochodzące od Jezusa z Nazaretu z nazizmem, są na tym portalu nie na miejscu. Jest wiele innych miejsc, w których taki poziom dyskusji jest wystarczający.

Pozdrawiam



ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona
16-01-2009 19:31 
 Ocena 4 na 4
Pabloss (4221 punktów)
A propos.... szkoda, że nie ma szansy tego filmiku z tym klechą jakoś z netu usunąć, bo gdzie tylko człowiek nie poszpera w sieci, to wszystkie homofoby o skrajnym światopoglądzie ciągle się na niego powołują. Dziwne jest to, że ten niby młody facet pała do ludzi taką iście średniowieczną nienawiścią, a co gorsze z tego co widać w necie ma swoich sympatyków choćby Pana/Panią kinia/ę. Już słyszałem podobną śpiewkę żeby ateistów palić na stosach, a tu widzę że nastąpił postęp.....teraz kolej na palaczy marihuany. jak tak dalej pójdzie to po cholerę nam gaz z Rosji - ogrzejemy się ciepełkiem stosów i nadpalanych ciał obywateli. Co to się porobiło.
Wojtek (3465 punktów)
>jak tak dalej pójdzie to po cholerę nam gaz z Rosji - ogrzejemy się ciepełkiem stosów i nadpalanych ciał obywateli. Co to się porobiło.
Biorąc pod uwagę fakt, że w populacji jest minimum 2% homoseksualistów, w skali Polski daje to co najmniej 760000 sztuk do spalenia. Sugeruje to, że jednak gaz dalej będzie problemem, jeśli nawet nie większym niż dotychczas, ponieważ jest tańszy niż te miliony kłód drewnianych. A i środowisku bardziej przyjazny .

Pozdrawiam



ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona
justaride (42 punktów)
hehe, no filmik extra dzięki takim klechom (między innymi) ludzie odwracają się od kościoła i zaczynają myśleć. Dziękujemy księże Rafale
16-01-2009 23:53 
 Ocena 2 na 2
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Może zaś zablokuję Panu/Pani [...] konto za naruszenie godności mniejszości i wzywanie do aktów dyskryminacji na tle światopoglądowym?
Nie przesadzaj. Bycie gejem nie jest światopoglądem. Stawianie pytań nie jest "wzywaniem do..."

>Nadto, powoływanie się na rojenia człowieka zaślepionego nienawiścią (i najpewniej własną głupotą) [...] są na tym portalu nie na miejscu.
"Nie na miejscu", czyli niemile widziane, ale nie zakazane.
Jak już ochłoniesz z oburzenia, to może zainteresuj się ile na forum "R" przepuściłeś postów napisanych przez homofobów typu Ocykan czy Satyr. Tacy ludzie jak oni są o wiele bardziej niebezpieczni niż ten księżulo z filmiku, bo oni w wyrafinowany i podstępny sposób propagują homofobię, a ten ksiądz wyjeżdża z nią prosto w oczy.

Tyle uwag odnośnie twojej reakcji na post użytkownika "kinia".

Odnośnie filmiku: to oczywiste, że księżulo jest typowym, żałosnym "moherem" prezentującym wzajemnie sprzeczne poglądy. Marzy mu się palenie gejów na stosach, zaraz potem twierdzi, że homoseksualizm jest uleczalny. To debil, ale zadający mu pytanie też nie są mądrzy skoro nie wpadli na pomysł zadani mu pytania po co palić na stosie, skoro można wyleczyć?

   
17-01-2009 00:38 
 Ocena 1 na 1
Wojtek (3465 punktów)
>>Może zaś zablokuję Panu/Pani [...] konto za naruszenie godności mniejszości i wzywanie do aktów dyskryminacji na tle światopoglądowym?
>Nie przesadzaj. Bycie gejem nie jest światopoglądem. Stawianie pytań nie jest "wzywaniem do..."
Fakt, uniosłem się nieco. Mnie zawsze coś takiego z nóg zwala . Niemniej jest to poniekąd wzywanie do dyskryminacji - autor/ka najwyraźniej zgadza się z tym poglądem.

>>Nadto, powoływanie się na rojenia człowieka zaślepionego nienawiścią (i najpewniej własną głupotą) [...] są na tym portalu nie na miejscu.
>"Nie na miejscu", czyli niemile widziane, ale nie zakazane.
Nie twierdzę, że to zakazane...

>Jak już ochłoniesz z oburzenia, to może zainteresuj się ile na forum "R" przepuściłeś postów napisanych przez homofobów typu Ocykan czy Satyr. Tacy ludzie jak oni są o wiele bardziej niebezpieczni niż ten księżulo z filmiku, bo oni w wyrafinowany i podstępny sposób propagują homofobię, a ten ksiądz wyjeżdża z nią prosto w oczy.
Ależ wiem. Skoro tak, pomóż. Po przeczytaniu setki postów dziennie mózg mi nieraz krzyczy "dosyć". Wszystkiego nie wyłapię. Ale jest takie narzędzie - zgłoś do moderacji. I trza go używać. Percepcja ma granice, poza tym mam też inne, ciekawe rzeczy do robienia poza moderowaniem.

>Odnośnie filmiku: to oczywiste, że księżulo jest typowym, żałosnym "moherem" prezentującym wzajemnie sprzeczne poglądy. Marzy mu się palenie gejów na stosach, zaraz potem twierdzi, że homoseksualizm jest uleczalny. To debil, ale zadający mu pytanie też nie są mądrzy skoro nie wpadli na pomysł zadani mu pytania po co palić na stosie, skoro można wyleczyć?
Ciekaw tylko jestem, czy zainteresował się tym prokurator? Sąd może skierować przymusowo do psychiatry.

Pozdrawiam

P.S. Tym razem zrezygnuję ze zmoderowania słowa "debil" - nijak nie mogę się z tym nie zgodzić .


ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

Wojtku - uważam, że zbyt pochopnie podjąłeś tę decyzję.
Czy pytanie o zasadność legalizowania małżeństw homoseksualnych i adoptowanie przez nie dzieci jest już naruszaniem godności mniejszości?
Pozwólmy ludziom pytać, to nie jest złem.
To źle i niegrzecznie jest nie odpowiadać na pytania. Takie postępowanie może rodzić frustrację, niezrozumienie a w konsekwencji nienawiść i agresję.
Czy to racjonalne?

Pozdrawiam - Zbyszek


Przewartościowanie wszelkich wartości
- oto moja formuła dla aktu najwyższego namysłu ludzkości nad sobą,
aktu, który stał się we mnie ciałem i geniuszem. /Friedrich Nietzsche/
17-01-2009 21:43 
 Ocena 4 na 4
Wojtek (3465 punktów)
>Wojtku - uważam, że zbyt pochopnie podjąłeś tę decyzję.
>Czy pytanie o zasadność legalizowania małżeństw homoseksualnych i adoptowanie przez nie dzieci jest już naruszaniem godności mniejszości?
Chyba nie do końca zrozumiałeś o co mi chodziło. Nie chodzi o pytanie - chodzi o sposób jego zadania i użycie zwrotu "pedały". Co by nie robić i tak brzmi to napastliwie i obraźliwie dla tej mniejszości. Nie jestem fanatykiem politycznej poprawności, niemniej uważam, że podstawy kulturalnego wysławiania się powinny obowiązywać każdego.

>Pozwólmy ludziom pytać, to nie jest złem.
A ja tego prawa ludziom nie zabieram.

>Czy to racjonalne?
Czy w świetle mojej wypowiedzi Twe zarzuty są racjonalne?

Pozdrawiam


ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>Chyba nie do końca zrozumiałeś o co mi chodziło. Nie chodzi o pytanie - chodzi o sposób jego zadania i użycie zwrotu "pedały".
Dałem Ci plusa nieco na wyrost.
Później sprawdziłem, że kinia zacytował księdza z filmiku, który nawoływał do palenia pedałów na stosach.Nie było to więc jego zdanie, a co za tym idzie nie można go za to karać.
Uważam jednak, że powinien wziąć wyraz pedałów w cudzysłów - wyeliminowałoby to możliwość popełnienia błędu w interpretacji jego wypowiedzi.

>Nie jestem fanatykiem politycznej poprawności.
Ja również.

>niemniej uważam, że podstawy kulturalnego wysławiania się powinny obowiązywać każdego.
To osobna kwestia - może niektórzy potrzebują czasu? Bądźmy wyrozumiali.

Pozdrawiam - Zbyszek


Przewartościowanie wszelkich wartości
- oto moja formuła dla aktu najwyższego namysłu ludzkości nad sobą,
aktu, który stał się we mnie ciałem i geniuszem. /Friedrich Nietzsche/
17-01-2009 08:29 
 Ocena 3 na 3
lotrek (14275 punktów)
>Absiolutnie nie wolno dopuścić do tego, żemy młodzież chodzła na haju bo to grozi niesamowitymi konsekwencjami.

To jest temat na osobny wątek.

>Mooże wiec zalegalizujmy związki gejów i wyraźmny zgode na to żeby mogli dzieciaki adoptować? Co wy na to?

Oczywiście, nie mam nic przeciwko temu.

>A może z narkomanami powinniśmy postąpić tak jak sugeruje jednen ksiądz odnośnie palenia pedałów na stosach?

Księżom ślubujący celibat powinno się obcinać wszystko, łącznie z siusiakiem. Może siusiać jak kobieta....w sukience już chodzi.

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
17-01-2009 16:16 
 Ocena 2 na 2
Ela Grabarczyk-Ponimasz (5614 punktów)
>>Absiolutnie nie wolno dopuścić do tego, żemy młodzież chodzła na haju bo to grozi niesamowitymi konsekwencjami.

Już chodzi. Tylko pod wpływem innych substancji. Na przykład alkoholu. A i narkotyków, bo ich nielegalność nikogo nie zniechęca, jedynie powoduje że ktoś jest przestępcą pod włpywem tej akurat substancji, a innej nie.

>>Mooże wiec zalegalizujmy związki gejów i wyraźmny zgode na to żeby mogli dzieciaki adoptować? Co wy na to?

Związki gejów nie sa nielegalne, więc nie trzeba ich legalizowac hehehe.

>>A może z narkomanami powinniśmy postąpić tak jak sugeruje jednen ksiądz odnośnie palenia pedałów na stosach?

Nie. Narkomanów powinniśmy leczyć. Tak jak leczy się alkoholików. Nie leczy się osób pijących po prostu na imprezach, podobnie nie powinno sie leczyć osób jedynie palących (lub inaczej zażywających) na imprezach.
Chociaz mam wrażenie, że to zbyt powazna odpowiedx na tak sformułowane pytanie... Ech...
17-01-2009 20:36 
 Ocena 2 na 2
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)
Witam na forum racjonalistów, daję plusa za troskę o młodych Polaków.
Zachęcam do kontynuowania uczestnictwa w dyskusjach.

>od narkotyków zawsze się zaczyna, a potem broń, gwałty a na samym końcu morderstwa tak dzieci jak i starszych.
Zbyt pochopne wnioski, nie można uogólniać.

>Absiolutnie nie wolno dopuścić do tego, żemy młodzież chodzła na haju bo to grozi niesamowitymi konsekwencjami.
Rozumiem Twoje obawy, masz podstawy, by tak uważać. Wystarczy spojrzeć na to, co wyprawiają niektórzy pod wpływem alkoholu. Alkohol jest jednak w Polsce legalny, choć jest przyczyną wielu przestępstw i nieszczęść.
Uważam, że alkohol jest dla ludzi. Podobnie marihuana. Podobno nie uzależnia tak, jak alkohol, czy nikotyna. Czytałem też, że ma właściwości lecznicze. Może więc warto zastąpić papierosy i alkohol marihuaną? To zupełnie rozsądne wyjście - nie sądzisz?
Niestety, co z tego miałoby państwo? Co z olbrzymimi wpływami do kasy państwowej ze sprzedaży tych używek? Przecież to właśnie państwo czerpie największe zyski, jak sutener.

Nie zgadzam się z legalizacją tzw. twardych narkotyków - tych, które rzeczywiście uzależniają i robią z ludzi wraki. Dlaczego społeczeństwo ma płacić za leczenie i opiekę nad tymi wrakami - mało mamy wraków alkoholików?

>Mooże wiec zalegalizujmy związki gejów i wyraźmny zgode na to żeby mogli dzieciaki adoptować?
Wiem, że to tzw. projekcja. Dowiedziałem się tego od mądrzejszych od siebie. Wiem, że w rzeczywistości jesteś temu przeciwny. Ja - wręcz przeciwnie - jestem za.

>A może z narkomanami powinniśmy postąpić tak jak sugeruje jednen ksiądz odnośnie palenia pedałów na stosach?
Uważam, że ten ksiądz powinien siedzieć w więzieniu za to, co powiedział. Niestety, w Polsce księżom wolno więcej, niż innym obywatelom - nie sądzisz?

>Ci co chcą legalizować zło powinni się wstydzić że mają tak głupie pomysły.
Uważam, że masz rację, czy jednak wypicie przeze mnie z żoną pół litra wódki jest już złem? Czy picie alkoholu na weselu i zabawa jest złem? Nie uważam, by tak było.
Nie uważam, by samo palenie papierosów lub palenie "trawki" było złem. Złem mogą być skutki, wszystko zależy jednak od człowieka, chyba się zgodzisz?

Pozdrawiam - Zbyszek

P.S: Nie zgadzam się z postem moderatora - uważam, że nie popełniłeś żadnego nadużycia w swojej wypowiedzi.

Przewartościowanie wszelkich wartości
- oto moja formuła dla aktu najwyższego namysłu ludzkości nad sobą,
aktu, który stał się we mnie ciałem i geniuszem. /Friedrich Nietzsche/
Liss (2003 punktów)
>Jestem zwolennikiem zalegalizowania w Polsce marihuany i to z kilku powodów. Po pierwsze uważam, że
>
>A jakie jest wasze zdanie na ten temat?
>
Jestem za, jak najbardziej ,każdy wie co najlepsze dla niego i nikt nie ma prawa zabronić komuś żyć tak jak ktoś chce.
17-01-2009 14:52 
 Ocena 1 na 1
jkl; (5859 punktów)
>Jestem za, jak najbardziej ,każdy wie co najlepsze dla niego i nikt nie ma prawa zabronić komuś żyć tak jak ktoś chce.
Gdy mamy do czynienia z uzależnieniem nie ma "chcę". Jest "muszę".
Liss (2003 punktów)
>>Jestem za, jak najbardziej ,każdy wie co najlepsze dla niego i nikt nie ma prawa zabronić komuś żyć tak jak ktoś chce.
>Gdy mamy do czynienia z uzależnieniem nie ma "chcę". Jest "muszę".
Pewnie tak jest,ale niestety takie są nieraz konsekwencje wolnego wyboru.
17-01-2009 16:02 
 Ocena 2 na 2
Ela Grabarczyk-Ponimasz (5614 punktów)
>>>Jestem za, jak najbardziej ,każdy wie co najlepsze dla niego i nikt nie ma prawa zabronić komuś żyć tak jak ktoś chce.
>>Gdy mamy do czynienia z uzależnieniem nie ma "chcę". Jest "muszę".
>Pewnie tak jest,ale niestety takie są nieraz konsekwencje wolnego wyboru.

Właśnie. Przecież to nie jest dyskusja o uzależnieniu i jego objawach. Przy uzależnieniu owo intensywne "chcę, chcę, chcę" rzeczywiście zamienia się w przymus. Ale na ten temat jest mnóstwo informacji. Każdy sięgając po środki psychoaktywne, zdaje sobie sprawę z możliwych negatywnych skutków, a jednym z nich moze być uzależnienie i jego konsekwencje zdrowotne i społeczne. Wie o tym, lecz sięga, bo nie wierzy, że jego to tez będzie dotyczyło. Ale to już są konsekwencje wolności - coś daje przyjemność, ale jest ryzykowne - wybór nalezy do Ciebie Masz ochotę ryzykować - ryzykuj, proszę bardzo. Dlaczego ryzykowne zabawy ze zdrowiem mają jeszcze być przestępstwem?! A tak jest przy obecnej ustawie o przeciwdziałaniu narkomanii.
Liss (2003 punktów)
Jedną z przyczyn jest to że mamy państwową służbę zdrowia a leczenie i przeciwdziałanie narkomani to kolejne wydatki z budżetu państwa(a jak wiadomo naszą ojczyznę na wiele to nie stać)
Ela Grabarczyk-Ponimasz (5614 punktów)
>Jedną z przyczyn jest to że mamy państwową służbę zdrowia a leczenie i przeciwdziałanie narkomani to kolejne wydatki z budżetu państwa(a jak wiadomo naszą ojczyznę na wiele to nie stać)

Tak, temat prywatyzacji służby zdrowia to temat rzeka, ale na zupełnie inny wątek

postępuj tak, byś mógł chcieć, aby zasada twego postępowania była prawem powszechnym
jkl; (5859 punktów)
>Przy uzależnieniu owo intensywne "chcę, chcę, chcę" rzeczywiście zamienia się w przymus.(...)
>Ale to już są konsekwencje wolności - coś daje przyjemność, ale jest ryzykowne - wybór nalezy do Ciebie. Masz ochotę ryzykować - ryzykuj, proszę bardzo.

Skoro tylko za pierwszym razem jest wolny wybór a potem- jak sama przyznajesz- przymus, to logiczne byłoby sprzedawać legalnie narkotyki tylko raz i robiąc stempelek na dowodzie osobistym. Druga próba byłaby już nielegalna, bo zachodziłoby podejrzenie, że kupujący nie podejmuje w pełni świadomej decyzji...
21-01-2009 10:57 
 Ocena 3 na 3
Ela Grabarczyk-Ponimasz (5614 punktów)

>Skoro tylko za pierwszym razem jest wolny wybór a potem- jak sama przyznajesz- przymus, to logiczne byłoby sprzedawać legalnie narkotyki tylko raz i robiąc stempelek na dowodzie osobistym. Druga próba byłaby już nielegalna, bo zachodziłoby podejrzenie, że kupujący nie podejmuje w pełni świadomej decyzji...

Widzisz, rzecz w tym, ze my tutaj nie mówimy o juz istniejącym uzależnieniu, tylko o zażywaniu. A To dwie zupełnie różne sprawy. Zwróc tez uwagę, że uzależnienie nie dzieje się po jednokrotnym zażyciu (trudno tu zresztą określić granicę, po drugim? piętnastym?). Zwracam po prostu na niekonsekwencję istniejąca w prawie, a czyniącą z jednej substancji rzecz nielegalną (narkotyki), a z drugiej (alkohol, papierosy) dostępną i legalną. Uważam, że powinny być traktowane tak samo, bo alkohol jest równie niebezpieczny, czyli albo delegalizujemy obie grupy (tylko, że takie eksperymenty juz były - prohibicja tylko rozwinęła czarny rynek, więc ten sposób nie działa), albo legalizujemy obie. Jestem zwolennikiem legalizacji, ponieważ uważam, że robienie z czyjegoś wyboru lub choroby przestępstwa jest bezsensowne, z wielu powodów - mało przekonujące dla chcących zażywać, drogie dla państwa (palacze marihuany w więzieniach), mało pomocne dla juz uzależnionych.

postępuj tak, byś mógł chcieć, aby zasada twego postępowania była prawem powszechnym
jkl; (5859 punktów)
>Zwróc tez uwagę, że uzależnienie nie dzieje się po jednokrotnym zażyciu (trudno tu >zresztą określić granicę, po drugim? piętnastym?). Zwracam po prostu na niekonsekwencję istniejąca w prawie, a czyniącą z jednej substancji rzecz nielegalną (narkotyki), a z drugiej (alkohol, papierosy) dostępną i legalną. Uważam, że powinny być traktowane tak samo, bo alkohol jest równie niebezpieczny,

Chwileczkę. Alkohol można popijać w rozsądnych ilościach (a czasem i w nierozsądnych) całe życie i NIE zostać alkoholikiem.
Z papierosami i narkotykami to niemożliwe. Wszystko jedno, czy za pierwszym razem czy za piętnastym- uzależnienie jest nieuniknione lub przynajmniej wysoce prawdopodobne.
Wrzucanie alkoholu i papierosów do jednego worka to duże nieporozumienie.

>uważam, że robienie z czyjegoś wyboru lub choroby przestępstwa jest bezsensowne, z wielu powodów - mało przekonujące dla chcących zażywać, drogie dla państwa (palacze marihuany w więzieniach), mało pomocne dla juz uzależnionych.
Bo jedyną sensowną formą pomocy jest zapobieganie. Zakaz nie jest idealną metodą, ale lepszą niż żadna.

To tak ładnie brzmi- "dajmy ludziom wolność, legalizujmy narkotyki".
Ale- paradoksalnie- to przeciwnicy legalizacji chcą dla ludzi wolności, a zwolennicy w praktyce dążą do ułatwienia popadnięcia w uzależnienie, które jest wolności zaprzeczeniem.
21-01-2009 12:01 
 Ocena 2 na 2
Ela Grabarczyk-Ponimasz (5614 punktów)

>Chwileczkę. Alkohol można popijać w rozsądnych ilościach (a czasem i w nierozsądnych) całe życie i NIE zostać alkoholikiem.

Niektórzy równiez palą marihuanę np. raz na 2 miesiące. Od tego nie wpada się w uzależnienie.

>Z papierosami i narkotykami to niemożliwe. Wszystko jedno, czy za pierwszym razem czy za piętnastym- uzależnienie jest nieuniknione lub przynajmniej wysoce prawdopodobne.

Wiele osób popala sobie papierosy - nie palą nałogowo.

>Wrzucanie alkoholu i papierosów do jednego worka to duże nieporozumienie.

Alkohol i opiaty spokojnie można wrzucić do tego samego worka. Część psychologicznych pozytywnych efektów taka sama, te same receptory. A wszystkie substancje psychoaktywne można wrzucić do tego samego worka, choćby z tego powodu, że mechanizmy uzależnienia są takie same w każdym przypadku. Polecam Mellibrudy "Psychologiczne machanizmy uzależnień".

>Bo jedyną sensowną formą pomocy jest zapobieganie. Zakaz nie jest idealną metodą, ale lepszą niż żadna.
>To tak ładnie brzmi- "dajmy ludziom wolność, legalizujmy narkotyki".

Jasne i tu masz rację. Zapobieganie jest sensowniejsze i o wiele tańsze, niż zajęcie się eksperymentującymi z narkotykami lub alkoholem, bo przecież lecząc uzależnionego musimy zająć się również skutkami zdrowotnymi uzależnienia, a bywają tragiczne. Pozostaje dla mnie otwarte pytanie "jak zapobiegać". Zakazy są mało skuteczne, jak już pisałam. Edukacja? Postawiłabym na edukację, tyle że o negatywnych skutkach trąbi się już tak dużo.... Trudno mi sobie wyobrazić, że ktoś nie wie, do czego prowadzi nadużywanie. A jednak sięgają! Prawne rozwiązania przyjęte w ustawie o przeciwdziałaniu, okazały się mało skuteczne i źle wycelowane. Nie ograniczyły zjawiska.


postępuj tak, byś mógł chcieć, aby zasada twego postępowania była prawem powszechnym
jkl; (5859 punktów)
>Niektórzy równiez palą marihuanę np. raz na 2 miesiące. Od tego nie wpada się w uzależnienie.
Może dlatego tylko raz na 2 miesiące, bo nie ma jej w kiosku.
Marihuana uzależnia głównie psychicznie.

>Wiele osób popala sobie papierosy - nie palą nałogowo.
Jaaasne. Mam sporo koleżanek które "popalały" jako nastolatki. Dziwnym zbiegiem okoliczności wszystkie dzisiaj palą nałogowo.
Popalanie to też nałóg, choć (jeszcze) słaby.

>Alkohol i opiaty spokojnie można wrzucić do tego samego worka. Część psychologicznych pozytywnych efektów taka sama, te same receptory. A wszystkie substancje psychoaktywne można wrzucić do tego samego worka,
Mechanizmy podobne, ale prawdopodobieństwo uzależnienia bardzo różne.
21-01-2009 15:20 
 Ocena 2 na 2
Grzegorz (2117 punktów)
>Marihuana uzależnia głównie psychicznie.

czyli dokładnie tak samo jak kawa, herbata, słodycze itd. psychiczne uzależnienia są tak powszechne że zaryzykuję tezę, iż nie ma ludzi nieuzależnionych. Każdy lubi jak jest przyjemnie to oznacza uzależnienie od neuroprzekaźników które stymulują ośrodki przyjemności. Człowiek to fabryka różnych substancji.

> Jaaasne. Mam sporo koleżanek które "popalały" jako nastolatki. Dziwnym zbiegiem okoliczności wszystkie dzisiaj palą nałogowo.

ja nigdy nie popalałem jako nastolatek a teraz palę. Niczego to nie dowodzi.

>Popalanie to też nałóg, choć (jeszcze) słaby.

Palenie tytoniu to bardzo silny nałóg znacznie niebezpieczniejszy dla zdrowia niż "trawa"

>Mechanizmy podobne, ale prawdopodobieństwo uzależnienia bardzo różne.

Jest akurat odwrotnie mechanizmy i efekty są całkowicie odmienne, a uzależnienie to samo. Ciekawa sprawa, jak wielu palaczy tytoniu i pijących alkohol lubi uważać się za coś lepszego od "brudnych" narkomanów, a już wmawianie sobie, że alkoholizm czy nikotynizm to coś innego, to zwykła naiwność. W tym tkwi cały diabeł że legalne jest narkotyzowanie się jednymi substancjami, a nielegalne innymi.

Ja jestem za zalegalizowaniem narkotyków miękkich, twardych, bez różnicy. Argumenty przeciwników z jakimi się spotkałem są najczęściej oparte na myśleniu życzeniowym i wierze w to, że przepis ma jakąś moc sprawczą wbrew jakiejkolwiek logice i obserwowanej rzeczywistości.

Pozdrawiam
Ela Grabarczyk-Ponimasz (5614 punktów)

>To tak ładnie brzmi- "dajmy ludziom wolność, legalizujmy narkotyki".
>Ale- paradoksalnie- to przeciwnicy legalizacji chcą dla ludzi wolności, a zwolennicy w praktyce dążą do ułatwienia popadnięcia w uzależnienie, które jest wolności zaprzeczeniem.

Ja jestem również za wolnością tak rozumianego wyboru - jesli ktoś chce brać - niech bierze. Jeśli ktoś chce zrobić sobie krzywdę - jego prawo. Nie mam zamiaru się w to wtrącać. Jako terapeuta mogę tylko powiedzieć: "ogień jest gorący i parzy. Wielu już wsadzało rękę do ognia, wyszli poparzeni". Ale nie mam prawa mu tego zabraniać.

postępuj tak, byś mógł chcieć, aby zasada twego postępowania była prawem powszechnym
jkl; (5859 punktów)
>Ja jestem również za wolnością tak rozumianego wyboru - jesli ktoś chce brać - niech bierze. Jeśli ktoś chce zrobić sobie krzywdę - jego prawo. Nie mam zamiaru się w to wtrącać.
Ciekawe ile początkujących narkomanów chciało zrobić sobie krzywdę.
21-01-2009 13:09 
 Ocena 1 na 1
Ela Grabarczyk-Ponimasz (5614 punktów)
>>Ja jestem również za wolnością tak rozumianego wyboru - jesli ktoś chce brać - niech bierze. Jeśli ktoś chce zrobić sobie krzywdę - jego prawo. Nie mam zamiaru się w to wtrącać.
>Ciekawe ile początkujących narkomanów chciało zrobić sobie krzywdę.

Pewnie nie chcieli. Pewnie chcieli spróbować. Ale o późniejszych efektach dowiedzieli się na własnej skórze. Wiesz, ja generalnie zgadzam się z tym, co piszesz o niebezpieczeństwach związanych z zażywaniem. Bo żeby się uzależnić trzeba zażywać, zgodzisz się ? Tylko, potem tok myślenia mamy inny Ja sądzę, że informacje o szkodliwości posiadali. Wiedzieli, jak się to może skończyć, tylko, że tej wiedzy nie odnosili do siebie. (Alkoholicy mają podobnie). Ale zdecydowali się zaryzykować, wychodząc z założenia, że uależniają się inni, że oni się nie uzależnią. Błąd w myśleniu, deficyty w radzeniu sobie z emocjami. Granica bardzo łatwa, płynna do przekroczenia. Tutaj też się pewnie zgadzamy.
Prohibicja jednak nie rozwiązuje problemu. Delegalizacja nie zmniejszyła skali zjawiska: ani zażywania, ani uzależnienia. A uczyniła z nich przestępców. Sa przestępcami bo posiadają narkotyki. A moim zdaniem powinni być przestępcami, DOPIERO, gdy dokonają przestępstwa: kradzież, rozbój, pobicie. To należy karać bezwględnie. I oczywiście niezależnie od tego, czy przestępca był czy nie był narkomanem. Ale nie fakt posiadania.


<postępuj tak, byś mógł chcieć, aby zasada twego postępowania była prawem powszechnym>
21-01-2009 22:57 
 Ocena 4 na 4
Grzegorz (2117 punktów)
>Prohibicja jednak nie rozwiązuje problemu. Delegalizacja nie zmniejszyła skali zjawiska: ani zażywania, ani uzależnienia. A uczyniła z nich przestępców. Sa przestępcami bo posiadają narkotyki. A moim zdaniem powinni być przestępcami, DOPIERO, gdy dokonają przestępstwa: kradzież, rozbój, pobicie. To należy karać bezwględnie. I oczywiście niezależnie od tego, czy przestępca był czy nie był narkomanem. Ale nie fakt posiadania.

Jest IMHO znacznie gorzej, prohibicja alkoholowa w USA jak wiemy z historii była matką zorganizowanej przestępczości.
To samo mamy tu tylko już w znacznie większej skali.
Postaram się krótko:

Pierwszy aspekt. Jest popyt znajduje się podaż, ceny są wysokie, bo towar mieści w sobie premię za ryzyko. Z drugiej strony narkotyki to substancje nieszczególnie skomplikowane czy trudne do pozyskania wiec realne koszty producentów są znikome.
Pojawia się zatem marża, której wysokość buduje niebywałe wprost majątki, zdolne do opłacenia nie tylko plantatorów koki, maku czy czegoś tam, sieci przerzutu, dilerskiej i zabezpieczenia przed wpadkami, ale również polityków, policji, wymiaru sprawiedliwości.

Drugi aspekt. Towar jest drogi dla odbiorcy ale również dla drobnych dilerów, którzy nie mają, aż takiej prowizji, aby sobie więc ów urobek powiększyć zaczynamy towar zanieczyszczać, czymkolwiek co jest pod ręką byle z 10 gram zrobić powiedzmy 20 a chociaż 15. Nawet jeśli cos takiego kupiłeś to co pójdziesz z reklamacją do rzecznika praw konsumenta
Wiele, jeśli nie większość problemów zdrowotnych narkomanów bierze się z dwóch rzeczy - niehigieniczne warunki iniekcji, wysoka zawartość jakiegoś świństwa w narkotyku.
Spotkałem się kiedyś z danymi, które stwierdzały, że większość narkotyków rekwirowanych podczas zatrzymań jest tak zanieczyszczona, iż po przekazaniu ich do wykorzystania farmakologicznego nie daje się z nich odzyskać surowca (w sensie, że nie jest to opłacalne, dać się da tylko po co skoro taniej jest wytworzyć) i dlatego się je niszczy.

Trzeci aspekt. Skoro już mamy sieć pozyskiwania, produkcji, nielegalnego przerzutu i dystrybucji to ekonomicznie rzecz ujmując należy dywersyfikować swój portfel usługowy.
Sieć nie może leniuchować. Brzmi to pewnie trochę cynicznie ale taka jest rzeczywistość. Tą sama drogą co narkotyki wędrują inne rzeczy, które muszą nielegalnie opuścić kraj, podróby, lewa gotówka, broń, przedmioty kradzieży i żywy towar w postaci współczesnych niewolnic, dzieci i czasowych już tylko nosicieli części zamiennych. Straszne ale prawdziwe - bossowie narkotykowego światka to nie Ojcowie Chrzestni w stylu Vito Corleone i raczej nie brzydzą się przychodów z dowolnego źródła nawet legalnego.

Jak dla mnie wnioski są proste ale jeszcze takie pytania pod rozwagę:

Czy ów posiadający grube miliardy, sprawną sieć przestępczą, realną władzę i znaczenie, baron narkotykowy, będzie wspierał organizacje żądające zalegalizowania narkotyków ?
W czyim interesie jest prohibicja, kto z niej czerpie zyski? Kto straci a kto zyska jeśli kokainę pójdę kupić w aptece, laboratoryjnie czystą, z akcyzą, może nawet w promocji?

Zło już się stało, ale legalizacja narkotyków ma szansę poważnie zmniejszyć źródło przychodów świata przestępczego, a zwiększyć nie tylko wpływ do budżetu ale bezpieczeństwo. Chłop czy to w Kolumbii czy w Polsce który zasiał kokę czy marychę będzie mógł to robić bez naruszani prawa, za to jego plon będzie podlegał kontroli jakości i nikt chłamu nie kupi. Kontroli jakości będzie też podlegał towar dla konsumenta, jeśli ktoś się struje zanieczyszczeniami pozwie farmaceutę i skasuje odszkodowanie. Możliwa będzie kontrola czy narkotyki sprzedaje się czy nie nieletnim.
Wszyscy walczący ze złem narkotykowym będą mogli do bólu pastwić się nad opakowaniem umieszczając na nim choćby i większe niż kartonik i świecące w nocy napisy o szkodliwości.

Sorry za to rozpisanie się ale czasem poprawność nawet rozsądnym ludziom odbiera rozum. A tu działa stara prawda - "jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze", dlatego przyczyn wielu zjawisk najprościej dojść śledząc przepływy pieniężne i udziały w zyskach.

Pozdrawiam
jkl; (5859 punktów)
>Jest IMHO znacznie gorzej, prohibicja alkoholowa w USA jak wiemy z historii była matką zorganizowanej przestępczości.
Bo alkoholu, jak już mówiłam, nie należy wkładać do jednego worka z narkotykami i papierosami. (Tak, masz rację, palacze tytoniu nie są lepsi od narkomanów). Ale gdyby alkohol uzależniał tak samo automatycznie jak nikotyna, to Polska byłaby krajem alkoholików. Żeby alkohol uzależnił potrzeba jeszcze czynników środowiskowych i/lub pewnych cech osobowości. Nikotyna uzależni każdego - jak każdy narkotyk.
Jak się jeszcze doda do tego głęboko zakorzenioną kulturę picia, to prohibicja alkoholowa rzeczywiście jest absurdem. Narkotyki- właśnie dzięki zakazom!- jeszcze się w kulturę nie wpisały i chyba nie warto im tego ułatwiać.

>Wiele, jeśli nie większość problemów zdrowotnych narkomanów bierze się z dwóch rzeczy - niehigieniczne warunki iniekcji, wysoka zawartość jakiegoś świństwa w narkotyku.
Większość problemów zdrowotnych narkomanów bierze się stąd, że są narkomanami.
Wolę mniejszą liczbę narkomanów niż większą tych "zdrowszych".

>W czyim interesie jest prohibicja, kto z niej czerpie zyski? Kto straci a kto zyska jeśli kokainę pójdę kupić w aptece, laboratoryjnie czystą, z akcyzą, może nawet w promocji?
Mnie jest dokładnie obojętne, czy na narkotykach zarabia państwo czy mafia. Ja chcę by komukolwiek przestała się opłacać produkcja a Ty (poprzez legalizację) nakręcisz interes. (a narkoman na głodzie i tak kupi tańszą i gorszą...)

>Sorry za to rozpisanie się ale czasem poprawność nawet rozsądnym ludziom odbiera rozum.
Doprawdy? Fakty są takie:
W krajach gdzie legalne jest noszenie broni (a legalność uzasadnia się oczywiście wolnością) ilość przestępstw z jej użyciem jest dużo większa.
Zalegalizowanie narkotyków zwiększy liczbę osób uzależnionych.
A w konsekwencji także liczbę przestępstw pod ich wpływem i z ich powodu.
Owszem, zlikwiduje się słabiutką motywację "zakazanego owocu" ale jednocześnie wprowadzi potężną zachętę w postaci nieograniczonej(w praktyce)dostępności.
22-01-2009 13:57 
 Ocena 3 na 3
Grzegorz (2117 punktów)
>Ale gdyby alkohol uzależniał tak samo automatycznie jak nikotyna, to Polska byłaby krajem alkoholików.

A nie jest? Mamy ich chyba całkiem sporo.
Alkoholik to takie bardziej zaawansowane stadium uzależnienia. Bardzo wielu ludzi jest uzależnionych psychicznie od alkoholu.Znałem osobę, która była uzależniona od batoników, piszę to całkiem serio, występował nawet u niej głód, to nie substancja jest istotą, tylko uzależnienie. Jeśli regularnie spożywasz alkohol i jest on połączony w jakąś celebrę, głównie typu spotkania towarzyskie to może to już być uzależnienie. Powiem więcej - najtrudniejsze do leczenie uzależnienia to te, które nie mają nazwijmy to materialnego substratu, który dałoby się po prostu odstawić lub oparte o rzeczy całkiem "niewinne" (kawa, czekolada, kakao, herbata). Nie wiem czy wiesz ale złe samopoczucie najczęściej łagodzone wypiciem kawy, to nic innego jak głód narkotyczny. Robią to co rano miliony ludzi i ... nic w tym złego ludzie mają prawo do swoich używek. Pijąc kawę można nawet dojść do etapu halucynacji, wymaga to sporej dawki ale nie takiej żeby to było coś szczególnie trudnego.

> Narkotyki- właśnie dzięki zakazom!- jeszcze się w kulturę nie wpisały i chyba nie warto im tego ułatwiać.

Jak to się nie wpisały w kulturę? Potrzeba bycia upojonym na haju, czy pijanym jest bodaj jedną z silniejszych ludzkich potrzeb. Nawet potrzeba seksu jest de facto wynikiem potrzeby przeżywania stanu ekstazy i przyjemności.

Po pierwsze - nadal rozdzielasz legalne narkotyki od nielegalnych i tym pierwszym odmawiasz roli narkotyków wbrew faktom.

Po drugie - antynarkotykowa agitacja i poprawność polityczna powodują złudzenie, że zawsze tak było, co jest nieprawdą i im dalej cofniesz się w naszej historii tym więcej znajdziesz informacji o takim czy innym stosowaniu narkotyków w celach leczniczych (np. napary z maku były całkiem niedawno traktowane jako lek przeciwbólowy), rytualnych, kulturowych czy w celu pobudzenia weny twórczej.

>Większość problemów zdrowotnych narkomanów bierze się stąd, że są narkomanami.

Przyjrzyj się kiedyś tym narkomanom, których stać na czysty narkotyk, zapewniam Cię że są nie tylko zdrowsi od innych narkomanów ale pewnie i od nas. W światku showbiznesu nie brakuje przykładów tej tezy.

>Wolę mniejszą liczbę narkomanów niż większą tych "zdrowszych".

I jak chcesz to osiągnąć?
Przypomnę, że dziś mamy ostrą prohibicję, zakaz posiadania narkotyków i penalizację całego zjawiska. W jakim stopniu Twoim zdaniem rozwiązuje to problem narkomanii?

>Mnie jest dokładnie obojętne, czy na narkotykach zarabia państwo czy mafia. Ja chcę by komukolwiek przestała się opłacać produkcja a Ty (poprzez legalizację) nakręcisz interes. (a narkoman na głodzie i tak kupi tańszą i gorszą...)

Mnie nie, bo mimo mojej generalnej niechęci do instytucji państwa częściej trafiam na informację, że mafia kradnie samochody i morduje ludzi, niż że czyni to minister.

To, że chcesz to jedna sprawa gorzej, że nie masz (i inni też nie mają) żadnych środków aby ową opłacalność zmniejszyć, tak jak nie masz żadnego wpływu na prawo ciążenia, jedynym środkiem jest właśnie legalizacja, co opisałem w poprzednim wpisie. Jeśli wzrośnie ryzyko, wzrośnie cena i koniec. Trzeba zlikwidować popyt, a to jest zwyczajnie niemożliwe metodą zakazów - gdyby było to żylibyśmy w świecie wolnym od przestępczości.

W Twojej opowieści występują posępni, obszarpani, brudni narkomani na głodzie, którzy kupią byle co i nie przebierają w środkach.

Jak myślisz dlaczego narkomani stają się często właśnie tacy?

Bo są uzależnieni i sam ten fakt powoduje, że w garderobie rano odnajdujesz już tylko łachy ?

Moim zdanie mechanizm jest taki - narkoman to zwykły człowiek, który niczym szczególnym się nie wyróżnia, wpada jednak w uzależnienie od produktu który:

1) jest bardzo drogi (prowizja za ryzyko)
2) jest dostępny tylko w półświatku przestępczym

Czy palacze tytoniu są oberwańcami gotowymi na wszystko ? Nie, bo w każdym kiosku za pewną nie wygórowaną kwotę kupią sobie swoje fajki i cześć. Nie muszę szukać kontaktów ze światem przestępczym żeby się upić czy zapalić papierosa ale jeśli chcę narkotyk automatycznie staję się klientem którejś z przestępczych szajek nawet jeśli kupuję od babci klozetowej. Ponieważ narkotyk jest relatywnie pioruńsko drogi, tylko względnie bogatych ludzi stać na "kulturę narkotyzowania się" inni przeznaczając na narkotyk znaczne środki po prostu popadają w biedę. Tymczasem narkotyki, licząc koszt produkcji i uczciwą mażę powinny kosztować grosze, czemu skręt marychy miałby być droższy od torebki herbaty miętowej? Ewentualnie oczywiście można, a nawet trzeba dorzucić akcyzę. Generalnie narkotyk jako produkt rynkowy powinien być produktem tanim - czy rujnuje Cię zakup aspiryny lub paracetamolu?

>Doprawdy? Fakty są takie:
>W krajach gdzie legalne jest noszenie broni (a legalność uzasadnia się oczywiście wolnością) ilość przestępstw z jej użyciem jest dużo większa.

Czytałem dane wprost przeciwne podaj swoje źródła chętnie się zapoznam.

Cdn ...
22-01-2009 13:59 
 Ocena 4 na 4
Grzegorz (2117 punktów)
.. CD

> Zalegalizowanie narkotyków zwiększy liczbę osób uzależnionych.A w konsekwencji także liczbę przestępstw pod ich wpływem i z ich powodu.
>Owszem, zlikwiduje się słabiutką motywację "zakazanego owocu" ale jednocześnie wprowadzi potężną zachętę w postaci nieograniczonej(w praktyce)dostępności.

Niczym nieograniczona dostępność do noży, żyletek a nawet nożyczek zwiększa ilość morderstw i samobójstw dokonanych przy ich wykorzystaniu oraz, co oczywiste, wypadków którym ulegają również dzieci, emeryci i osoby niepełnosprawne, dlatego należałoby pilnie tą kwestię uregulować przez wprowadzenie zakazu lub co najmniej ścisłą reglamentację tych niebezpiecznych narzędzi. Należy wprowadzić ostrzeżenia grawerowane na każdym ostrym narzędziu, że jego użycie grozi kalectwem lub śmiercią. W dalszej kolejności należałoby się zająć innymi przyczynami zgonów i chorób np. wypadki samochodowe, choroba wieńcowa i nowotwory, po czym zdelegalizować wszystko co powoduje, iż te czynniki rujnują nasze życie i zdrowie.

Przepraszam za tą przejaskrawioną ironię, ale tak właśnie widzę działalność moralizatorską oderwana od faktów, rzeczywistości i logiki.
Człowiek może zrobić sobie krzywdę wypijając zbyt dużą ilość wody gazowanej, a butelką po winie niejeden już oberwał ze skutkiem jeśli nie śmiertelnym to przynajmniej poważnym.

Szczerze mówiąc mniej boję się narkomanów, niż ludzi którzy wiedzą lepiej ode mnie co mam jeść, pić jak żyć i na co umierać.
Człowiek istnieje już jakiś czas na tej planecie ale obawiam się, że koniec jest bliski, o ile nie wytłukły nas zarazy i wojny, to teraz zrobi to biurokratyczna, sformalizowana "troska" o moje dobro oparta na stereotypach, statystyce i poczuciu misji.

Pozdrawiam
jkl; (5859 punktów)
Ty patrzysz z punktu widzenia jednostki, a ja z punktu widzenia społeczeństwa.
Grzegorzu, dla mnie w całej tej dyskusji istotne jest jedno:
Czy chcesz by ludzi uzależnionych było więcej czy mniej? (większa produkcja, więcej zachorowań, zgonów, przestępstw itp.)

Legalizacja oznacza więcej. Mnie to wystarczy by być przeciwko.
23-01-2009 08:06 
 Ocena 3 na 3
lotrek (14275 punktów)

>Legalizacja oznacza więcej. Mnie to wystarczy by być przeciwko.

Sorry, ja założyłem wątek o legalizacji marihuany i tylko marihuany. Holendrzy po kilkuletnich doświadczeniach z legalną marihuaną, wcale nie maja zamiaru wycofać się z tego pomysłu,. widocznie dało to dobre rezultaty.

Cytat:

Opublikowany w 1995 roku raport WHO pt. Implikacje zdrowotne używania konopi: Analiza porównawcza zdrowotnych i psychologicznych skutków używania alkoholu, konopi, nikotyny i opiatów dowodzi, że zażywanie miękkich narkotyków jest równie, a czasem nawet mniej niebezpieczne niż stosowanie legalnych używek takich jak alkohol czy tytoń. Wyniki te okazały się na tyle zaskakujące, że tą część raportu postanowiono utajnić. Prawda wyszła na jaw w roku 1998 r. dzięki pismu New Scientist .
Badanie przeprowadzone przez Polską Akademię Nauk w 1994 r. wykazało: na 100 przypadków śmierci będących wynikiem uzależnienia alkoholowego, nikotynowego i narkotykowego, od używania nikotyny rocznie umiera 70 osób, alkoholu - 30 osób, zaś narkotyków 1-2 osoby.
Co więcej, marihuana od kilku lat stosowana jest w celach medycznych. Ze względu na jej rozluźniające działanie, podawana jest pacjentom, którzy cierpią na nieuleczalne choroby. Ponadto marihuana wzmaga apetyt i pomaga leczyć takie dolegliwości jak jaskra czy choroby neurologiczne.


Ciekawa statystyka:
Cytat:
Statystyki pokazują, że pomimo legalizacji, tylko 2,5 proc. Holendrów regularnie zażywa narkotyki. Dla porównania w USA, gdzie jest to zabronione, zażywających jest dwa razy więcej (procentowo oczywiście). Może mamy tutaj do czynienia ze znanym psychologii społecznej efektem bumerangu? - to co niedozwolone staje się bardziej kuszące. W końcu trzeba sprawę postawić jasno - jeśli ktoś będzie miał potrzebę zapalić marihuanę, to i tak to zrobi, a przepisy prawa nie powstrzymają go przed tym.

Należy przede wszystkim podejść do sprawy w sposób racjonalny, rozważyć wszystkie za i przeciw (bo pomimo swoich wad, marihuana ma niewątpliwe zalety) i, być może, wziąć przykład z Holandii, której, bądź co bądź, legalizacja wyszła chyba na dobre.


Źródło: www.wiadom(*)marihuana_na_legalu_21415.html

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
jkl; (5859 punktów)
> Holendrzy po kilkuletnich doświadczeniach z legalną marihuaną, wcale nie maja zamiaru wycofać się z tego pomysłu, widocznie dało to dobre rezultaty.
Pozostałe kraje europejskie nie zamierzają go wprowadzać. Widać też mają powody.
narkotyki.doktorzy.pl/polska.htm
lotrek (14275 punktów)
>> Holendrzy po kilkuletnich doświadczeniach z legalną marihuaną, wcale nie maja zamiaru wycofać się z tego pomysłu, widocznie dało to dobre rezultaty.
>Pozostałe kraje europejskie nie zamierzają go wprowadzać. Widać też mają powody.
>narkotyki.doktorzy.pl/polska.htm

Artykuł tendencyjny, bo stoi za tym kościelna organizacja:
Cytat:

Oprac. na podst. artykułu Jacka Charmasta "Skręt czy plastelina" ("Arka" nr 34/2000)


Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
23-01-2009 11:57 
 Ocena 2 na 2
Grzegorz (2117 punktów)
>Ty patrzysz z punktu widzenia jednostki, a ja z punktu widzenia społeczeństwa.
> Grzegorzu, dla mnie w całej tej dyskusji istotne jest jedno:

Jestem jednostką, a nie społeczeństwem. O to właśnie chodzi, że wielu ludzi przypisuje sobie zdolność do patrzenia z perspektywy innej niż ich własna, czas zdać sobie sprawę że patrzymy własnymi oczami i wyrażamy własne poglądy. Społeczeństwo to nie jest żaden realny byt, tylko pojęcie, zbiór, coś co porządkuje nasz obraz świata. Ale nie to jest tematem dysputy. Nie jest mi oczywiście obce myślenie w kategoriach szerszych niż osobiste, ale już wielokrotnie objaśniłem dlaczego uważam, iż legalizacja będzie skuteczną metodą kontrolowania i realnego oddziaływania na zjawisko, które obecnie jest całkiem poza tymi możliwościami, co daje realne szanse na prowadzenie jakichś działań, a nie iluzje, które chyba w wystarczającym stopniu już się skompromitowały w praktyce.
Z czasem może się nawet okazać, to moje własne założenie, że nie taki diabeł straszny szczególnie że sławetny raport WHO wyraźnie stwierdza iż szkodliwość Marihuany jest w większości aspektów niższa niż alkoholu czy papierosów. Śmiem twierdzić, że wiele substancji może okazać się w czystej postaci mniej szkodliwa niż codzienne trucie się syntetykami witamin, barwnikami, konserwantami itd.

>Czy chcesz by ludzi uzależnionych było więcej czy mniej? (większa produkcja, więcej zachorowań, zgonów, przestępstw itp.)

Moje chęci, Twoje chęci czy czyjeś chęci nie mają tu nic do rzeczy. Chcę żeby zakończyła się bezsensowna przemoc na bliskim wschodzie, chcę żeby państwo skutecznie i tanio wykonywało swoje zasadnicze funkcje itd.
Do każdego celu prowadzi jakaś droga. Wyżej jeden z rozmówców przedstawił pewną statystykę. Nie ma żadnych dowodów na to, że legalizacja zwiększy ilość uzależnionych, a nawet są dowody na coś wręcz przeciwnego. Nie biorę narkotyków nie dlatego że są nielegalne tylko dlatego że nie jestem nimi zainteresowany.

Wróćmy na chwilę do przestępstw innych niż posiadanie narkotyków. Do tysiącleci mamy zakazy, którymi objęte są kradzieże czy zabójstwa, kary bywały drakońskie i co z tego? Czyżbyśmy w ten sposób zlikwidowali problem? Podstawą sukcesu jest wybranie metod skutecznych w danej sytuacji, a nie słusznych z jakimś wewnętrznym imperatywem (wiem że brzmi to cynicznie ale mówimy o rzeczywistości a nie ideach).
Zadam Ci podobne do Twojego pytanie: chcesz rozwiązania problemu na papierze czy w rzeczywistości?

>Legalizacja oznacza więcej. Mnie to wystarczy by być przeciwko.

Wspierając zakazy, niechcący, wspierasz interesy mafii narkotykowych i przyczyniasz się do zachowania status quo i ich rosnącej zamożności. Pozbawiasz się możliwości realnej reglamentacji narkotyku i możliwości dotarcia do jego odbiorców, którzy jako przestępcy oczywiście dbają o anonimowość. Wiem że legalizacja wzbudza pewne obawy - to tak jak z pływaniem czy jazdą na rowerze, wolność wymaga pewnej odwagi.

Pozdrawiam
jkl; (5859 punktów)

>Wróćmy na chwilę do przestępstw innych niż posiadanie narkotyków. Do tysiącleci mamy zakazy, którymi objęte są kradzieże czy zabójstwa, kary bywały drakońskie i co z tego? Czyżbyśmy w ten sposób zlikwidowali problem?
Nie, ale czy to argument za likwidacją więzień? Pewnie, że karanie nie rozwiązuje problemu przestępczości w 100% ale jeśli ogranicza ja choćby w 30% to i tak lepsze niż nic.

>Jestem jednostką, a nie społeczeństwem.
Wykluczenie "społecznego myślenia" uniemożliwia dostrzeżenie bardziej oddalonych konsekwencji. Na przykład (w uproszczeniu) coś takiego:
Jednostka dostaje pełny dostęp do narkotyków-> w społeczeństwie ich powszechność wzrasta-> przestępczość związana z narkotykami rośnie-> rośnie prawdopodobieństwo, że jednostka zostaje napadnięta przez narkomana.

>O to właśnie chodzi, że wielu ludzi przypisuje sobie zdolność do patrzenia z perspektywy innej niż ich własna
Dokładnie ten sam zarzut można postawić Tobie.
Hasło o "dawaniu ludziom wolności" brzmi tak samo pięknie jak różne hasła komunistyczne o wyzwalaniu z ucisku, równości, wspólnym wysiłku itp. Samo piękno.
I ten sam błąd. Społeczeństwo nie jest idealne. Nie składa się z samych rozsądnych, świadomych działania narkotyków ludzi, w pełni odpowiedzialnych za swe czyny.
Są dzieci, które bez trudu obejdą zastrzeżenia "od 18 lat". Jest młodzież, która łatwo zignoruje wszelkie niebezpieczeństwo byle naśladować dorosłych. Dorośli, którzy nie rozumieją jak działa narkotyk, ślepo podążający za modą, albo ci co z góry założą, że jak państwo pozwala to zero troski.

Lepiej nie być mądrym po szkodzie.
Grzegorz (2117 punktów)
>Nie, ale czy to argument za likwidacją więzień?

W obecnym kształcie jak najbardziej, nie ma dziwniejszego sposobu karania, niż pozwolić komuś żyć za darmo na koszt wszystkich. Wiezienie bywa dla wielu ludzi faktycznie karą, ale generalnie jest to inkubator przedsiębiorczości przestępczej

> ale jeśli ogranicza ja choćby w 30% to i tak lepsze niż nic.

nie wiem w jakim procencie ogranicza i obawiam się że nikt tego nie wie.

>Jednostka dostaje pełny dostęp do narkotyków-> w społeczeństwie ich powszechność wzrasta-> przestępczość związana z narkotykami rośnie-> rośnie prawdopodobieństwo, że jednostka zostaje napadnięta przez narkomana.

Twoje rozumowanie wydaje mi się błędne. O ile pierwsza zależność jest przynajmniej prawdopodobna o tyle nie widzę powodu dla którego przestępczość związana z narkotykami miałaby rosnąć. Narkomani bywają przestępcami na dwa sposoby - jako posiadacze narkotyków i jako sprawcy faktycznych przestępstw.
Pierwsza przyczyna odpada od razu. Druga przyczyna może nie zanika, ale ulega zasadniczemu zmniejszeniu. Ludzie nie kradną żeby kraść tylko żeby mieć pieniądze, a pieniądze, nie są po to aby je mieć, ale aby za ich pomocą zaspokajać swoje potrzeby. Narkomani popełniają przestępstwa, bo potrzebują kasy na idiotycznie drogie narkotyki. Tak jak już napisałem, chyba ze dwa razy, cena narkotyku jest jaka jest, bo są one nielegalne. Heroina nie powinna być droższa niż APAP, a marihuana niż mięta bo nie ma na to uzasadnienia w kosztach produkcji, czyli innego poza marżą za ryzyko.
Podałem przykład palaczy - papierosy są drogie, ale nie obłędnie drogie, więc palacze, póki co nie napadają na przechodniów w celu zdobycia kasy na swój nałóg.
Dodatkowym efektem ubocznym legalizacji, ale jakże pożądanym, jest podcięcie jednego z filarów przestępczości zorganizowanej poprzez odebranie jednego z większych źródeł przychodów. Moim zdaniem zatem przestępczość związana z narkotykami będzie na tym samym poziomie co związana z papierosami czy kawą.

>Dokładnie ten sam zarzut można postawić Tobie.

W którym miejscu? Ja nie postuluję aby zmuszać ludzi do czegoś albo czegoś tam im zabraniać. Legalizacja to nie postulat przymuszania do robienia czegokolwiek, picie soku pomidorowego jest legalne - czy czujesz w związku z tym jakiś przymus? Ja nie chcę ludziom dać wolności to jest niemożliwe do wolności trzeb dojrzeć i mieć własną jej wizję - nikt za mnie mojego życia nie przeżyje.

>Hasło o "dawaniu ludziom wolności" brzmi tak samo pięknie jak różne hasła komunistyczne o wyzwalaniu z ucisku, równości, wspólnym wysiłku itp.

Chcę żeby ludzie dojrzeli do wolności ale jak zaznaczyłem nikt im jej nie da.

>Społeczeństwo nie jest idealne. Nie składa się z samych rozsądnych, świadomych działania narkotyków ludzi, w pełni odpowiedzialnych za swe czyny.

I nigdy nie będzie się z nich składać, bo ich nikt nie uczy żadnej odpowiedzialności za swoje czyny. Chcesz na ludzi nałożyć gorset, a potem dziwisz się że pod tym gorsetem doszło do atrofii mięśni? To właśnie jest totalitaryzm - wiara w jakieś abstrakcyjne masy społeczne, które mają jakieś swoje interesy, wartości i spojrzenie dostępne ich wybrańcom, odmawianie ludziom rozsądku i traktowanie ich jak niepełnosprawnych umysłowo. Jasne, że po dłuższym czasie takiej "terapii" mamy wykształcone nie małe masy niewolników i ludzi nieodpowiedzialnych, którzy patrzą na Państwo jak na bożka który ma obowiązek wyciągnąć ich ze wszelkich kłopotów i pokierować ich życiem. Przepraszam ale mylisz skutki z przyczynami. Ludzie, jeśli są nieodpowiedzialni to dlatego, że nie muszą - państwo ich wyręcza w myśleniu nakazując i zakazując. Twierdzę że pora to przerwać nawet jeśli będzie bolało.

>albo ci co z góry założą, że jak państwo pozwala to zero troski.

To jest to o czym pisałem - tak są nauczeni, bo tak ten system ubezwłasnowolniania działa, stopniowo odbierając ludziom możliwość indywidualnej oceny i refleksji.
Czas to przeciąć albo witajmy się z Wielkim Bratem

>Lepiej nie być mądrym po szkodzie.

Szkoda już dawno zaistniała teraz kwestia co zrobić aby się nie rozprzestrzeniała.
Jednocześnie pora ludzi zacząć uczyć tego że ogień parzy, a nie tego że straż pożarna ich uratuje.

Pozdrawiam
23-01-2009 16:48 
 Ocena 1 na 1
jkl; (5859 punktów)
>>Nie, ale czy to argument za likwidacją więzień?
>W obecnym kształcie jak najbardziej, nie ma dziwniejszego sposobu karania, niż pozwolić komuś żyć za darmo na koszt wszystkich
W innym kształcie też nie byłoby skuteczne w 100%. Co z tego?
>> ale jeśli ogranicza ja choćby w 30% to i tak lepsze niż nic.
>nie wiem w jakim procencie ogranicza i obawiam się że nikt tego nie wie.
Ale ciągle lepsze niż nic...

>Twoje rozumowanie wydaje mi się błędne. O ile pierwsza zależność jest przynajmniej prawdopodobna o tyle nie widzę powodu dla którego przestępczość związana z narkotykami miała by rosnąć. Narkomani bywają przestępcami na dwa sposoby - jako posiadacze narkotyków i jako sprawcy faktycznych przestępstw.
Nie, jest jeszcze trzeci sposób i to głównie do niego się odnoszę.
W przeciwieństwie do herbaty, słodyczy a nawet papierosów, narkotyki powodują zmiany w świadomości. Odurzenie. Otępienie lub pobudzenie. Wszystko to stwarza wiele niebezpieczeństw nie mniejszych niż alkohol. A to że z wielu różnych przyczyn akceptujemy ryzyko "przestępstw po pijanemu" nie znaczy, że powinniśmy dokładać sobie nowe społeczne zagrożenie.

>Dodatkowym efektem ubocznym legalizacji, ale jakże pożądanym, jest podcięcie jednego z filarów przestępczości zorganizowanej poprzez odebranie jednego z większych źródeł przychodów.
Żartujesz? Zwiększając liczbę uzależnionych w wyniku zwiększenia dostępności tak pobudzisz rynek, że mafia bez trudu się utrzyma. Kto wie, może nawet założy garnitury i przy okazji pohandluje z rządem...

>Ludzie, jeśli są nieodpowiedzialni to dlatego, że nie muszą - państwo ich wyręcza w myśleniu nakazując i zakazując.
Widzisz, jednak idealizujesz. Jest bardzo wiele powodów dla których ludzie są nieodpowiedzialni. Np. niedojrzałość, presja otoczenia, niska inteligencja, brak wyobraźni... Przeceniasz rolę państwa.
>Twierdzę że pora to przerwać nawet jeśli będzie bolało.
Bo nie będzie bolało CIEBIE.
Powiedz rodzicom dzieci które uzależniły się od narkotyków, że ich syn lub córka po prostu dokonał własnego życiowego wyboru. I na pewno nie ewentualne grzywny za posiadanie są ich największym problemem.

>Szkoda już dawno zaistniała teraz kwestia co zrobić aby się nie rozprzestrzeniała.
Dostępność na pewno nie pomoże.
>Jednocześnie pora ludzi zacząć uczyń tego że ogień parzy, a nie tego że straż pożarna ich uratuje.
Ok, ale zacznij od upewnienia się, czy to umieją, zanim rozpalisz ogień.
23-01-2009 18:17 
 Ocena 1 na 1
Grzegorz (2117 punktów)
>W innym kształcie też nie byłoby skuteczne w 100%. Co z tego?

Napiszę przewrotnie - skoro nie widać różnicy to po co przepłacać?
Nie no - więzienia są bardzo skuteczne, resocjalizacja działa bez zarzutu co roku odnotowujemy istotne spadki przestępczości, a recydywa to zjawisko niemal niewystępujące. Zejdźmy na ziemię

>Ale ciągle lepsze niż nic...

ja proponuję rozwiązanie problemu u jego źródeł, a nie "więcej niż nic"

>W przeciwieństwie do herbaty, słodyczy a nawet papierosów, narkotyki powodują zmiany w świadomości. Odurzenie. Otępienie lub pobudzenie. Wszystko to stwarza wiele niebezpieczeństw nie mniejszych niż alkohol.

Ale przecież alkohol jest OK prawda?
Jest legalny, pakowany w piękne butelki, a jego spożywanie jest "kulturalną" rozrywką, mimo tego że otępia, ogłupia, powoduje wybuchy agresji i jest realną przyczyną wielu innych nieszczęść.Istniejące aktualnie rozwiązania w moim przekonaniu oznaczają: obłudę, nieskuteczność i kryminogenność zarówno w sensie jednostkowym jak i szerszym (robi przestępców z ludzi oraz buduje potężne imperia przestępcze)

>A to że z wielu różnych przyczyn akceptujemy ryzyko "przestępstw po pijanemu" nie znaczy, że powinniśmy dokładać sobie nowe społeczne zagrożenie.

co to znaczy dokładać, czyżby obecnie nie istniało?

>Żartujesz? Zwiększając liczbę uzależnionych w wyniku zwiększenia dostępności tak pobudzisz rynek, że mafia bez trudu się utrzyma. Kto wie, może nawet założy garnitury i przy okazji pohandluje z rządem...

Nie wiem czy zwiększy się liczba uzależnionych (Ty też nie), tylko nie wykluczam takiej możliwości, osobiście uważam, że nic takiego nie będzie miało miejsca.

Jeśli mafia zacznie legalnie handlować, legalnym towarem, pod kontrolą państwa, konkurując z innymi podmiotami na rynku to chyba przynajmniej w tym zakresie przestanie być przestępcza - nie uważasz ?

Spróbuję wyjaśnić dlaczego uważam, że legalizacja nie doprowadzi do skutków o których piszesz.
Zauważ, że produkcja narkotyków odbywa się obecnie "partyznacko", model biznesowy w narkobiznesie jest zoptymalizowany pod przemyt przez granicę, nielegalny przewóz i równie nielegalny skład, pokątną sprzedaż i potem pranie brudnych pieniędzy.
Działalność ta pociąga masę kosztów, których w zwykłym biznesie nie ma ale znajdują one swoje pełne pokrycie w prowizji, której wartość jest w zasadzie taka jaką sobie wymyśli przestępca, bo konkurencja na tym rynku jest raczej dość ograniczona, raczej mamy podziały terytorialne i niewchodzenie sobie w paradę. Jest to model optymalny dla swoich warunków. Nie ma szans na normalnym konkurencyjnym rynku. Podam przykład - po co przerzucać narkotyki z Afganistanu do Polski albo z Kolumbii do USA skoro w Polsce czy w USA można byłoby swobodnie uprawiać odpowiednie surowce i produkować legalne narkotyki? Popatrz z resztą na amerykańską prohibicję alkoholową, czy obecnie alkohol amerykanie kupują od mafii?
Potęga narkobiznesu i jego dochodowość tkwi w jego nielegalności. Pomyśl - gdyby było inaczej przestępcy dawno byliby uczciwymi biznesmenami, bo to dawałoby większy zysk. Chyba, że przyjąć, iż bycie przestępcą to takie ich powołanie życiowe.

>Widzisz, jednak idealizujesz. Jest bardzo wiele powodów dla których ludzie są nieodpowiedzialni. Np. niedojrzałość, presja otoczenia, niska inteligencja, brak wyobraźni... Przeceniasz rolę państwa.

vice versa - nie doceniasz wpływu indoktrynacji i ludzkiego lenistwa.

>Bo nie będzie bolało CIEBIE.

Może mniej bo nie żyję złudzeniami, ale mimo wszystko jestem normalnym członkiem społeczeństwa i nie wykluczam, że kiedyś zabije mnie jakiś narkoman. Jest to jednak zdecydowanie mniej prawdopodobne niż śmierć pod kołami pijanego (dodam całkiem legalnie pijanego) kierowcy i wiesz co, on nie musi być alkoholikiem ani pijany w sztok, wystarczy, że kulturalnie, w kulturalnym gronie, spożył tyle alkoholu aby mu to zmniejszyło czas reakcji na tyle że mnie przejedzie. W tym kontekście leżący na podłodze, podziwiający swoje halucynacje narkoman jawi mi się jako osobnik przynajmniej bezpieczny.

>Powiedz rodzicom dzieci które uzależniły się od narkotyków, że ich syn lub córka po prostu dokonał własnego życiowego wyboru.

A co to zmieni że im to powiem czy nie ? Oni przecież tego dokonują ciągle, zaczynają pić, zachodzą w ciąże, lub są ich przyczyną, narkotyki to tylko jedne z wielu kiepskich wyborów jakich może młody człowiek dokonać, czy najgorszy?

>Dostępność na pewno nie pomoże.

To Twoje założenie, spróbuj je jakoś udowodnić

Pozdrawiam
jkl; (5859 punktów)

>ja proponuję rozwiązanie problemu u jego źródeł, a nie "więcej niż nic"
Nie, twoje propozycje nie tylko nie rozwiązują problemu, ale go pogłębiają. Pisałam już dlaczego.

>Ale przecież alkohol jest OK prawda?
Nie, nieprawda. Jest złem którego po prostu już nie da się wykorzenić, więc się go oswaja. Ale to absolutnie nie jest argument, że skoro jedno zło tolerujemy to zafundujmy sobie następne.

>Nie wiem czy zwiększy się liczba uzależnionych (Ty też nie), tylko nie wykluczam takiej możliwości, osobiście uważam, że nic takiego nie będzie miało miejsca.

Jeśli zwiększa się liczba palaczy marihuany to liczba uzależnionych od niej również- temu nie możesz zaprzeczyć. To już szczyt życzeniowości zakładać, że większa ilość narkotyku i łatwiejszy dostęp nie zwiększy liczby palaczy.
Wiesz co ja osobiście uważam? Że narkotyk sprzedawany w kioskach, sklepach i stacjach benzynowych jak papierosy dość szybko stanie się równie popularny jak papierosy. Ba, może nawet bardziej, bo ma opinię mniej szkodliwego. Tylko, co by nie mówić o palaczach tytoniu, raczej nie przerzucają się na twarde narkotyki. A u palaczy marihuany takie ryzyko realnie istnieje. I nawet jeśli nie jest wstrząsajaco duże, to wraz ze wzrostem liczby uzależnionych od narkotyków lekkich rośnie liczba uzależnionych od narkotyków twardych. W skali kraju to są tysiące ludzi. Jak widzisz, mafie narkotykowe będą przeszczęśliwe z powodu legalizacji.

>Jeśli mafia zacznie legalnie handlować, legalnym towarem, pod kontrolą państwa, konkurując z innymi podmiotami na rynku to chyba przynajmniej w tym zakresie przestanie być przestępcza - nie uważasz ?
Będzie handlować i legalnie i nielegalnie. Legalnie z akcyzą, normami i dla dorosłych, nielegalnie brudniej, taniej, dla dzieci. A skuteczność tej drugiej będzie większa bo i kasy więcej. Parę komisariatów więcej się wykupi... Ty naprawdę wierzysz, że mafia zrezygnuje z podwojenia zysków, z szacunku do przepisów?

>Potęga narkobiznesu i jego dochodowość tkwi w jego nielegalności. Pomyśl - gdyby było inaczej przestępcy dawno byliby uczciwymi biznesmenami, bo to dawałoby większy zysk. Chyba, że przyjąć, iż bycie przestępcą to takie ich powołanie życiowe.
Jak wyżej. Ich powołaniem jest trzepanie kasy, tylko tego możesz być pewnym.

>vice versa - nie doceniasz wpływu indoktrynacji i ludzkiego lenistwa.
Doceniam. Trudno o lepszą "indoktrynację" niż pokazanie 50 gatunków trawy w kolorowych paczuszkach na wystawie. Wyobraź to sobie dokładnie, a potem spójrz mi w oczy i powiedz, że liczba uzależnionych się nie zwiększy...

>Może mniej bo nie żyję złudzeniami, ale mimo wszystko jestem normalnym członkiem społeczeństwa i nie wykluczam, że kiedyś zabije mnie jakiś narkoman. Jest to jednak zdecydowanie mniej prawdopodobne niż śmierć pod kołami pijanego (dodam całkiem legalnie pijanego) kierowcy i wiesz co, on nie musi być alkoholikiem ani pijany w sztok, wystarczy, że kulturalnie, w kulturalnym gronie, spożył tyle alkoholu aby mu to zmniejszyło czas reakcji na tyle że mnie przejedzie. W tym kontekście leżący na podłodze, podziwiający swoje halucynacje narkoman jawi mi się jako osobnik przynajmniej bezpieczny.
Narkoman też może usiąść za kierownicą. I też po paleniu w kulturalnym gronie.
Ile razy mam powtarzać? To że nasza rzeczywistość nie jest idealna, nie oznacza, że trzeba ją pogarszać. Jak słusznie napisałeś zabicie przez narkomana jest "jednak zdecydowanie mniej prawdopodobne niż śmierć pod kołami pijanego".
I oby tak dalej.

To mój ostatni post w tym temacie.
Na koniec chciałabym tylko prosić, byś zszedł trochę z poziomu haseł i idei i spróbował sobie wyobrazić w szczegółach jak wyglądałaby proponowana przez Ciebie rzeczywistość. Z dużym naciskiem na naszą narodową skłonność do omijania prawa.
24-01-2009 15:35 
 Ocena 1 na 1
Grzegorz (2117 punktów)
Szczerze mówiąc nie liczyłem że Cię przekonam, ale liczyłem i nadal liczę, że przemyślisz trochę siłę swojej (nie mojej) argumentacji.

Podałem wiele powodów, wraz z uzasadnieniem, dlaczego legalizacja jest rozwiązaniem lepszym niż obecne i dlaczego rozwiązanie obecne jest nie tylko głupie i złe ale wprost katastrofalne, a zamiast rozwiązywać problem to go nasila. Inni dyskutanci podali statystyki i dane z przeprowadzonych działań - liberalizacji lub legalizacji. Nie przekonuje Cię to - dziwne, no ale nie musi, pisać więcej też nie musisz, ale proszę, przeczytaj jeszcze raz tą wymianę zdań i podlicz miejsca, w których poza własnym przekonaniem, że będzie tak jak Tobie się wydaje, oraz kilkoma ogólnikami o społeczeństwie przedstawiłaś na te twierdzenia uzasadnienie wynikające z danych empirycznych, statystycznych, doświadczeń własnych, wiedzy, lub chociaż logiki.

Szkoda że tak jak Ty myśli wielu ludzi. Uwierz mi, że cenę za to podejście co dzień płacą ci, których najbardziej chcesz chronić. Ot paradoks zagłaskanego na śmierć.

Pozdrawiam i jednocześnie dziękuję za kulturalną wymianę poglądów.
Cieszę się, że mimo iż dyskusja przeważnie budzi emocje
doszliśmy do tego miejsca bezkonfliktowo

PS. pozwolenie na noszenie bikini też miało się zakończyć upadkiem moralności i końcem świata
23-01-2009 20:23 
 Ocena 1 na 1
Ela Grabarczyk-Ponimasz (5614 punktów)

>Dostępność na pewno nie pomoże.

Kilka postów niżej umieściłam link do artykułu na temat doświadczeń szwajcarskich w tym zakresie. Proponuję przeczytać, zanim tak kategorycznie stwierdzi się, jakie będą skutki legalizacji dostępu i uzyskania dzięki temu kontroli medycznej zażywania:

www.racjonalista.pl/forum.php/s,177594#w178836
www.ptzn.org.pl/index.php?nr=126

Z artukułu:
"Liberalizacja przepisów antynarkotykowych spowodowała tam ogromny spadek liczby nowych narkomanów."

postępuj tak, byś mógł chcieć, aby zasada twego postępowania była prawem powszechnym
jkl; (5859 punktów)
Polska to nie Szwajcaria ani Holandia.
Patrzmy też na ludzi, nie tylko na statystyki (Też niepewne i czasem sprzeczne)
23-01-2009 15:23 
 Ocena 2 na 2
Ela Grabarczyk-Ponimasz (5614 punktów)
Kwartalnik Problemy Narkomanii, Biuletyn Informacyjny nr 2-08, wybrane fragmenty zamieszczonej pracy WPROWADZANIE DO OBROTU ŚRODKÓW ODURZAJĄCYCH W ŚWIETLE WYNIKÓW BADAŃ EMPIRYCZNYCH. Wyniki badań empirycznych uzyskane zostały w ramach pracy nad rozprawą doktorską pt. "Kryminologiczne i krymi- nalistyczne aspekty narkomanii i wprowadzania do obrotu środków odurzających", opracowaną w Katedrze Prawa Karnego i Kryminologii Uniwersytetu w Białymstoku.

Przebadano grupę 28 osób zajmujących się dystrybucją środków odurzających. Jedna z hipotez badawczych:
- Nowelizacja ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii dokonana w 2000 r., polegająca na zniesieniu depenalizacji drobnego posiadania, nie ograniczyła dostępności środków odurzających.

Wybrane fragmenty - przyczynki do toczącej się dyskusji:

"(...) Dodatkowym czynnikiem wymuszającym ostrożność i rozwagę w działaniach dilerów jest fakt, że posiadanie jakiejkolwiek ilości środka odurzającego jest zagrożone karą. Przestępstwo to jest o wiele łatwiej ujawnić i zgromadzić jego dowody niż w przypadku przestępstwa wprowadzania do obrotu. Należy również zwrócić uwagę na fakt, że od połowy lat 90. walka z przestępstwami narkotykowymi stała się priorytetem organów ścigania, w który inwestowano coraz większe środki (...)".

"(...) Daleko idące rozwiązania legislacyjne penalizujące dosłownie każde zachowanie związane ze środkami odurzającymi, restrykcyjna polityka władz, a także coraz większy nacisk organów ścigania wymuszają na dilerach ostrożne zachowanie i stosowanie coraz to nowych metod wprowadzania do obrotu środków odurzających (...)".

"(...)Prowadzona przez władzę polityka prohibicji przynosi szereg negatywnych konsekwencji w stosunku do konsumentów okazjonalnych, a także osób uzależnionych, zmuszając je do pozyskiwania środków odurzających przez popełnienie przestępstwa (...)".

"(...) Niezwykle ważnym czynnikiem wpływającym na rozmiary konsumpcji środków odurzających jest ich ilość na rynku, a także dostępność. Niektóre badania na Zachodzie wykazują, że na rozmiary zażywania narkotyków bardziej wpływa stopień trudności zdobycia poszczególnych substancji niż indywidualne cechy konsumenta. Dostępność narkotyków w pewnym sensie uzależniona jest od restrykcyjności obowiązującego prawa i postawy organów ścigania. Surowa polityka prohibicyjna, zagrożenie wysoką karą powinny ograniczyć dostęp do środków odurzających, co skutkowałoby gwałtownym wzrostem cen, a w rezultacie ograniczeniem popytu na nie. Powyższej zależności nie potwierdzają jednak amerykańskie doświadczenia z prohibicją alkoholową w okresie międzywojennym. Ograniczenie dostępu do alkoholu nie wpłynęło na zmniejszenie popytu, powodując gwałtowny wzrost jego nielegalnej produkcji i podaży , dostarczając tym samym olbrzymich środków finansowych grupom zorganizowanym (...)".

"(...)Zebrany materiał badawczy pozwolił pozytywnie zweryfikować posta-wioną hipotezę, że nowelizacja ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii dokonana w 2000 r. nie ograniczyła dostępności środków odurzających(...)".

"(...)Zamysłem ustawodawcy wprowadzającego nowelizację była walka przede wszystkim z handlarzami, jednak cenę nowego rozwiązania prawnego zapłaciły osoby uzależnione i okazjonalni konsumenci. Odnotowany po 2000 r. gwałtowny wzrost wykrytych przestępstw drobnego posiadania nie przełożył się na znaczne sukcesy w ograniczeniu podaży środków odurzających (...)" .

"(...) Przedstawiciele policji w wielu krajach zachodnich już dawno zauważyli, że koncentrowanie sił i środków na konsumentach, a także drobnych handlarzach jest działaniem pozbawionym sensu (...)".

Całość oraz inne materiały na stronie: www.ptzn.org.pl/problemy.php

postępuj tak, byś mógł chcieć, aby zasada twego postępowania była prawem powszechnym
23-01-2009 15:34 
 Ocena 3 na 3
Ela Grabarczyk-Ponimasz (5614 punktów)
>Wiele, jeśli nie większość problemów zdrowotnych narkomanów bierze się z dwóch rzeczy - niehigieniczne warunki iniekcji, wysoka zawartość jakiegoś świństwa w narkotyku.
>Zło już się stało, ale legalizacja narkotyków ma szansę poważnie zmniejszyć źródło przychodów świata przestępczego, a zwiększyć nie tylko wpływ do budżetu ale bezpieczeństwo. Chłop czy to w Kolumbii czy w Polsce który zasiał kokę czy marychę będzie mógł to robić bez naruszani prawa, za to jego plon będzie podlegał kontroli jakości i nikt chłamu nie kupi. Kontroli jakości będzie też podlegał towar dla konsumenta, jeśli ktoś się struje zanieczyszczeniami pozwie farmaceutę i skasuje odszkodowanie. Możliwa będzie kontrola czy narkotyki sprzedaje się czy nie nieletnim.
>Wszyscy walczący ze złem narkotykowym będą mogli do bólu pastwić się nad opakowaniem umieszczając na nim choćby i większe niż kartonik i świecące w nocy napisy o szkodliwości.

Polecam: www.ptzn.org.pl/index.php?nr=126

Fragment: "(...) Szwajcarzy złagodzili swoją politykę na początku lat dziewięćdziesiątych. Od tamtej pory liczba nowych użytkowników heroiny spadła o 82 procent. Wynik ten udało się osiągnąć poprzez zaproponowanie uzależnionym tak zwanej terapii zastępczej. Program obejmuje wydawanie heroiny na receptę, jak również stosowanie doustnego metadonu, wymianę igieł oraz urządzenie pokojów dla narkomanów, w których mogą wstrzyknąć sobie porcję narkotyku. (...)"
"(...)Zdaniem ekspertów nowe metody działania zmieniły sposób postrzegania narkotyku. Zniknął cały czar. Zażywanie heroiny przestało być wyrazem buntu, a zaczęło kojarzyć się ze szpitalem. Spadła liczba przestępstw i przypadków śmiertelnych związanych z narkotykami (...)".

I nie o kontrowersyjność terapii zastępczej tu chodzi, bo to temat na osobną dyskusję, tylko o społeczne skutki jej wprowadzenia.

postępuj tak, byś mógł chcieć, aby zasada twego postępowania była prawem powszechnym
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>A jakie jest wasze zdanie na ten temat?
>

Jestem za legalizacją marijuany, LSD, psylocybiny (grzybów) oraz extasy.

Oczywiście nie dla dzieci, i w kontrolowanym obrocie.

Pozdrawiam
Adam
R. Grochala (970 punktów)
Polecam, dla rozszerzenia wiadomości na temat: ain.ipin.edu.pl/archiwum/2002/2/t15n2_4.pdf .
Stoga (146 punktów)
Zalegalizowanie marihuany? Jestem ZA! Jestem PRZECIW!

Każdy inaczej reaguje na różne rzeczy. Np ja po alkoholu jestem czasami smutny i ogarnia mnie dodupizm (?) Mój przyjaciel natomiast czuje przypływ niesamowitej mocy posępnego czerepu - niby po jakimś soku z gumijagód czy cuś.

Więc zastanawiam się jakby to było w Polsce. Marihuana nie jest zła. To ludzie są źli, którzy źle z tego korzystają. Więc teraz pytanie, jaka byłaby "kultura palenia" w naszym kraju. Obawiam się, że jednak niektóre rzeczy są tylko dla wybranych

Peace
01-02-2009 12:49 
 Ocena 2 na 2
lotrek (14275 punktów)
>ja po alkoholu jestem czasami smutny i ogarnia mnie dodupizm (?) Mój przyjaciel natomiast czuje przypływ niesamowitej mocy posępnego czerepu - niby po jakimś soku z gumijagód czy cuś.

Są różne reakcje na "zioła", jednak zazwyczaj to opium "dołuje" a marihuana rozwesela (czytałem, to wiem ).

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
01-02-2009 18:21 
 Ocena 3 na 3
Stoger (146 punktów)

Heh, zioło z reguły wprowadza nas w świat zadumy, alkohol zaś w świat zadymy...
01-02-2009 19:25 
 Ocena 1 na 1
a.szubert (411 punktów)
Dokąd istnieć będzie zapotrzebowanie czy popyt na narkotyki i środki odurzające (a nic nie wskazuje na to, że homo sapiens sapiens szybko zmądrzeje), dotąd istnieć będzie problem narkomanii. Przy czym zwalczanie tego zjawiska zakazami, paragrafami i policją są z góry skazane na przegraną. Przykład z prohibicją w USA jest, jak uważam, wystarczająco pouczający.
Dokąd ludzie będą chcieli pić, ćpać, dotąd będą to robić.
W obecnej sytuacji wyłącznym profitentem jest mafia narkotyczna. Dotyczy to nie tylko marihuany, ale wszystkich narkotyków. Państwo, a więc i my, jedynie dopłacamy do interesu. Nie chodzi jedynie o leczenie narkomanów. Jednym z pomijanym problemów jest przestępczość związana z koniecznością zdobycia "kasy" na następną dawkę. A ponieważ duży procent narkomanów to niepracujący, nie mający żadnych dochodów ludzie, jedynym sposobem na "kasę" są dla nich włamania, kradzieże i napady rabunkowe.
Jedynym znanym mi, skutecznym sposobem walki z narkomanią jest prawodawstwo niektórych państw muzułmańskich, gdzie złapanych na gorącym uczynku handlarzy narkotyków skazuje się na karę śmierci, wykonywaną bezzwłocznie po wydaniu wyroku skazującego. Niewielu handlarzy narkotyków próbowało ich "szczęścia" w tych kilku krajach. Wiadomości o przeprowadzanych egzekucjach odstraszają skutecznie.
Gdy widzę w telewizji informację o wykryciu dużego transportu "prochów" (co ogłaszane jest jako sukces i zwycięstwo organów ścigania) po prostu się śmieję. Następne transporty dotrą do miejsca przeznaczenia. "Dawki" będą trochę droższe. Mafia zrekompensuje sobie w ten sposób poprzednią "wpadkę". A u nas wzrośnie przestępczość na zdobycie większej ilości "kasy" na trochę droższe prochy.
A ludek przed telewizorami ucieszy się, jaką skuteczną mamy policję, jak bardzo państwo dba o nasze interesy w walce z narkotyczną mafią.
01-02-2009 20:29 
 Ocena 2 na 2
Mijo (396 punktów)
>Więc teraz pytanie, jaka byłaby "kultura palenia" w naszym kraju. Obawiam się, że jednak niektóre rzeczy są tylko dla wybranych
>Peace

Oczywiście "zioło" jest dla "wybranych", też mam takie odczucie
Ale czy aby każdy chce jakoś specjalnie celebrować palenie "zioła" ?
No może w Święto Zioła
W Polsce jest społeczne przyzwolenie na nadmierne spożywanie alkoholu przez mężczyzn - mocno pijany mężczyzna nie jest taki zły jak pijana kobieta.
Kultura palenia zależałaby od samego palącego i chyba dotyczy tych samych obszarów co spożywanie alkoholu. Myślę, że odpowiadają za to te same czynniki.
justaride (42 punktów)
Też jestem za legalizacją marihuany, głównie z tych względów, które wspomniałeś. Mniejsza szkodliwość konopi w porównaniu z alkoholem czy papierosami jest faktem, nie wspominając już o właściwościach leczniczych (uśmierzających ból) czy też szerokim zastosowaniu samej rośliny w przemyśle chociażby papierniczym (tańsza produkcja, większa wydajność, mocniejszy papier, zachowujemy tysiące hektarów wycinanych lasów, poprawa sytuacji rolników).
I teraz pojawia się pytanie:dlaczego, mimo tak licznych (pozytywnych) zastosowań tej rośliny, rządy dużej większości państw nie chcą jej legalizacji. Mówisz, że jest to spuścizna PRL-u, jak więc wytłumaczyć działania innych państw, gdzie również niema legalizacji?
Mnie się nasuwa myśl, że głównym czynnikiem są tu producenci alkoholu, papierosów (legalnych narkotyków), oraz reprezentantów innych działów gospodarki, którym taka legalizacja mogłaby znacznie uszczuplić zyski. Jaka jest wasza opinia?
Lucyferus (588 punktów)
Oczywistą sprawą jest, że zarówno marihuana jak i inne narkotyki powinny być zalegalizowane (18+). Co do ewentualnego leczenia narkomanów, to przymusowa składka na służbę zdrowia powinna być zniesiona i tyle w temacie. Państwo nie prawa wtrącać się w prywatne sprawy obywateli.
Tomasz M (62 punktów)
Wiec w temacie Marichuany, jestem oczywiście za legalizacja i legalnym dostepem do niej dla kazdego odpowiadajacego za siebie prawnie czlowieka.(czyli o niepelnoletnich decyduja rodzice)

Kilka mitów:
1. Palenie powoduje bezplodność - prawdopodobnie w takim stopniu jak papierosy zamiast gumki paczka fajek ... a potem niespodzianka
2. Marichuana powoduje agresje - z ta agresja to wolne zarty. Jasne ze jesli ktos oprocz palenia nafaszeruje sie chocby alkocholem to moze sie zdazyc, ale po samej trawce nigdy( no chyba ze ktoś juz na trzezwo ma defekt psychiki ale nawet wtedy palenie raczej go przytlumi)
3. Marichuana powoduje halucynacje - jasne, osoby ktore tak twierdzily to były najczesciej malolaty tak podniecone ze robia cos zakazanego ze potrafily sie upalić piertuszka lub innymi ziolami nie majacymi takich wlasciwosci. Jeden koles byl charakterystyczny bo zanim mial halucynacje po trawie , kiedys pare lat wczesniej zataczal sie po kilku piwach jak pozniej sie okazalo bezalkocholowych Wyobraznia jest potega, zawlasza u dzieci
4. Marichuana uzależnia - emm, przepraszam ale czy ktos moglby mi sprecyzowac wlasciwie czym jest w takim razie uzaleznienie ? bo znam ludzi palacych od lat, niektorzy prawie codzienie i jesli sa takie okolicznosci to moga nie palic potem kilka miesiecy wiec co to za uzaleznienie. To juz wiecej znam uzaleznionych mocniej od slodyczy lub sera zoltego(jak dluzej nie zjem to na widok dostaje slinotoku).
5. od Marichuany sie zaczyna - taak , a kazdy prezydent kiedys sie urodzil wiec skoro Ty sie kiedys urodziles to z pewnoscia tez bedziesz prezydentem.
A moze ktos poda ile osob zapalilo i pali marichuane, a nie ma ochoty na inna uzywki? nawet na papierosy i wodke. Jesli Marichuana wiaze sie z probami innych dragow to ze wzgledu na to ze maja tego samego dystrybutora, sam mialem kiedys przypadek ze diler powiedział "Palenia nie ma, ale mam dobra Amfe" mnie to nie ruszylo bo wiem o czym mowa, ale nie jeden malolat pomysli sobie "skoro o Marysce mowili ze tak niszczy co bylo bujda, co za roznica nawale sie czymkolwiek, wkoncu clopaki licza za przniose "faze". "
6. Marichuana palona smierdzi jak palone sznurowki - biedni rodzice czytajacy poradniki w trosce o dzieci i wdychajacy smole z plonacych plastikowych sznurowek:D kiedys przed prochibicja wiele sznurow robiono z konopii bo to byl tani i wytrzymaly material. Zreszta własnie jego konkurencyjnosc wobec tworzyw doprowadzila do pierwszej delegalizacji. Lobby producentow lin z tworzyw sztucznych skutecznie w ten sposob wykonczylo konkurencje producentow lin konopnych.

Jesli chcecie obejrzec i posluchac na temat marichuany, papierosow i innych "zagrozen" dla ludzi na wesolo, niecenzuralnie ale naprawde ciekawie polecam 3 czesciowy wystep Bill-a Hicks-a "One Night Stand" z napisami pl na YouTube.
www.youtube.com/watch?v=4VavLJcJ9ww (to dla tych co nie lubia szukać)
Ela Grabarczyk-Ponimasz (5614 punktów)
Drobna, acz ważna uwaga, bo być może nie mówimy o tych samych substancjach: zarówno "marihuana", jak i "alkohol" pisze się przez samo h.

postępuj tak, byś mógł chcieć, aby zasada twego postępowania była prawem powszechnym
Tomasz M (62 punktów)
>Drobna, acz ważna uwaga, bo być może nie mówimy o tych samych substancjach: zarówno "marihuana", jak i "alkohol" pisze się przez samo h.

Przepraszam, ortografia to moja slaba strona(mam nawet dysortografie jesli wogóle coś takiego istnieje).
Ale kto wie, moze na nastepnej "radzie ortografów" sie to zmieni, wkoncu juz tyle bylo wersji jezyka polskiego, zwlaszcza w XX wieku kiedy to nawet jednoczesnie wprowadzano różne zasady w roznych czesciach kraju.

Najwazniejsze by przekazac co sie mysli tak by ktoś odczytal to tak jak chcemy.

ps. Kiedyś Miodek mial fajny program o ortografii i dawał przyklad jak nalezy czytac ortograficznie np. ch i h , jesli on by dyktował dyktanda nigdy bym sie nie pomylił. A ludzie przedewszystkim mowia niepoprawnie i to w powiazaniu z tym że mowy nieortograficznej uczy sie czlowiek wczesniej sprawia że potem z poprawna pisownia sa problemy. To znaczy to jedna z przyczyn ... inne wazniejsze to brak cwiczenia jezyka w mowie i pismie.
lotrek (14275 punktów)

>Przepraszam, ortografia to moja slaba strona

Korzystaj z przeglądarki Mozilla Firefox, błędy podkreśli Ci na czerwono...

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
Czesław (83 punktów)
A co sądzicie o tym
img140.imageshack.us/img140/7803/24566370nl0.jpg ?

Ostatnio coraz więcej się mówi o legalizacji. Może niedługo szczypta racjonalizmu zagości w polskiej polityce narkotykowej, chociażby poprzez depenalizację posiadania.
natalka_88gno (817 punktów)
>Jestem zwolennikiem zalegalizowania w Polsce marihuany i to z kilku powodów. Po pierwsze uważam, że
>wszelkie nadmierne zakazy nie prowadzą do niczego dobrego, rodzą "czarny rynek", czego najlepszym
>przykładem mogą być czasy PRLu z jego ograniczeniami w dystrybucji różnego rodzaju trunków, gdzie w
>każdej kamienicy była przynajmniej jedna "meta". A dzisiaj melin nie ma ( chyba że papież nawiedzał
>jakieś miasto, to starzy meliniarze wcześniej gromadzili zapasy) a kto mam ochotę zostać
>alkoholikiem to i w czasach prohibicji zostanie. Zalegalizowanie miękkich narkotyków w Holandii nie
>zwiększyło liczby narkomanów a wręcz odwrotnie.
>www.pardon(*)winna_byc_legalna_racja_glosuj
>Nie bez znaczenia dla wiecznie dziurawego budżetu, były by też podatki z takiego legalnego handlu a
>i znacząco wpłynęłoby to rozwój turystyki. Jeśli chodzi o inne narkotyki to jest to może sprawa
>bardziej dyskusyjna, ale trawa? Toż nikotyna też jest narkotykiem i jakoś nikt z tego powodu "włosów
>z głowy" nie rwie. Są miejsca gdzie nie wolno palić, ceny rosną, ale nikt nawet nie próbuję
>postulować o całkowity ich zakaz.
>A jakie jest wasze zdanie na ten temat?

Kiedy byłam w Holandii w Amsterdamie, co kilka ulic można było natknąć się na sklep z narkotykami. Nikt nie robił tam wielkiego "hallo" z tego powodu, a sklep traktowany był normalnie, można powedzieć, że jak sklep spożywczy : )
(Z tą różnicą, że nie było kolejek)
Zwróćmy jednak uwagę na podejście ludzi do tego typu spraw. Grupa Polaczków, która akurat też w formie wakacji przyjechała do Holandii była cała rozochocona, że marihuanę mogą sobie kupić. Wśród miejscowych ludzi można było zauważyć dystans do tej sprawy. Nie chodzili oni naćpani po ulicach mimo, że sklepy były na wyciągnięcie ręki. Jestem pewna, że to jak funkcjonuje kraj, kto jest u władzy ma ogromny wpływ na kształtowanie się poglądu ludzi na sprawę legalizacji narkotyków. Oczywiście ja jestem za legalizacją, tylko, że znając polską "hołotę", jak by dostali taki sklepik koło domu to sprzedawca by się długo nie odgonił od ludzi, którzy by kolejkami, godzinami stali w sprawie kupna działki. Oczywiście żartuję, ale wydaje mi się, że przez pewien okres czasu nie byłoby widać poprawy, bo mentalność Polaków drastycznie różni się od Holendrów. Jednak Holandia już od dłuższego czasu jest odcięta od kościoła, więc patrząc na sytuację w Polsce, na pewno będzie to powoli ewoluowało, ale mogą wyniknąć z tego jakies korzyści, choćby (głównie) dla samej świadomości.
Pozdrawiam

Che tempo fa? Ci sono temporali..
natalka_88gno
Liss (2003 punktów)
> Jednak Holandia już od dłuższego czasu jest odcięta od kościoła, więc patrząc na sytuację w Polsce, na pewno będzie to powoli ewoluowało, ale mogą wyniknąć z tego jakies korzyści, choćby (głównie) dla samej świadomości.
Wcale nie tak dawno, jeszcze JŚ Jan Paweł (wtedy jeszcze Karol W..) chwalił KRK w Niderlandach za jego żywotność itd...

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365