 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 08-10-2009 00:43 | Archi (547 punktów) | Przesądy
1 na 1 | Zachęcam do przeczytania "Superstition" Roberta Ingresolla www.infide(*)t_ingersoll/superstition.html, może nic nowego, ale świetnie się czyta. Wrzucę smaczny fragment, zamiast Hiszpania można spokojnie czytać Rzeczpospolita, miałem nawet zamienić w tekście, ale nie wiem, czy po angielsku też jest w rodzaju żeńskim: At that time all nations were in the darkness of superstition. At that time world was governed by priests. Spain clung to her creed. Some nations began to think, but Spain continued to believe. In some counties, priests lost power, but not in Spain. The power behind her throne was the cowled monk. In some countries men began to interest themselves in science, but not in Spain. Spain told her beads and continued to pray to the Virgin. Spain was busy saving her soul. In her zeal she destroyed herself. She relied on the supernatural; not on knowledge, but superstition. Her prayers were never answered. The saints were dead. They could not help, and the Blessed Virgin did not hear. Some countries were in the dawn of a new day, but Spain gladly remained in the night. With fire and sword she exterminated the men who thought. Her greatest festival was the Auto da Fe. Other nations grew great while Spain grew small. Day by day her power waned, but her faith increased. One by one her colonies were lost, but she kept her creed. She gave her gold to superstition, her brain to priests, but she faithfully counted her beads. Only a few days ago, relying on her God and his priests, on charms and amulets, on holy water and pieces of the true cross, she waged war against the great Republic. Bishops blessed her armies and sprinkled holy water on her ships, and yet her armies were defeated and captured, her ships battered, beached and burned, and in her helplessness she sued for peace. But she has her creed; her superstition is not lost. Poor Spain, wrecked by faith, the victim of religion.Poza polecaniem książki założyłem temat, bo zastanawia mnie to, że właściwie już nie wypada mówić o religii, że to przesąd, czy zabobon, a przecież tak uważam, choć pojęcie jest dużo szersze. To oczywiście obraza uczuć dla wierzącego, a nowoczesny ksiądz teolog zaśmieje się z ekranu tv, że to takie archaiczne, niemodne i nieużywane już określenie. Tyle, że ortodoksi wywalczyli sobie publicznie prawo do prawdziwego obrażania myślących inaczej niż oni, choć ich własne przekonania datują się epoki brązu. Wystarczy wziąć ostatnio wałkowaną medialnie sprawę. Katolicy bez żenady mogą nazywać ludzki płód dzieckiem, zarodek człowiekiem, a aborcję morderstwem i tych, którzy się z nimi nie zgadzając porównywać do nazistów. Dalej in vitro nazywać ukrytą aborcją, z czego należy wysnuć wniosek, że niedługo jakiś walczący fundamentalista coś palnie o obozach zagłady w odniesieniu do niepłodnych rodziców starających się o dziecko. Nazwanie kogoś mordercą jest uniwersalnie bardzo obraźliwe, a z kolei nazwanie religii przesądem już niekoniecznie. Niektórzy wręcz są z tego dumni i chętnie wysoko powiewają flagą ciemnogrodu. W dodatku tu kwestia jest względna i zależy od światopoglądu, a nie od powszechnych rozwiązań prawnych, czy uniwersalnego poczucia moralnego. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 | Przemysław Biegański (845 punktów) | Cytat:Katolicy bez żenady mogą nazywać ludzki płód dzieckiem, zarodek człowiekiem, a aborcję morderstwem i tych, którzy się z nimi nie zgadzając porównywać do nazistów. Dalej in vitro nazywać ukrytą aborcją, z czego należy wysnuć wniosek, że niedługo jakiś walczący fundamentalista coś palnie o obozach zagłady w odniesieniu do niepłodnych rodziców starających się o dziecko. A jednocześnie uznawać za "cud eucharystyczny" to coś z Sokółki, obojętne czy było to fałszerstwo czy zapleśniała hostia.
|
|
| Kowalski (1042 punktów) | Oj, mam dzisiaj sceptyczny nastrój  Powiem banał: narody postrzegają się wzajemnie przez zestaw stereotypów. Może nie każdy naród każdy inny, ale przynajmniej te, które są powiązane z sobą historią. Wystarczy przypomnieć sobie jakie mamy spojrzenie na Rosję, czy Niemcy. W każdym razie -- coś podobnego jest w spojrzeniu Anglosasów na przeszłość Hiszpanii. Rywala, który przegrał, pozostawiając pamięć obaw przed narzuceniem katolickiej ortodoksji protestanckim przodkom... Oczywiście, Hiszpania popadła w intelektualny i polityczny marazm, ale nie od razu. Można się spierać, co dominowało -- gospodarka, wojny, problemy społeczne. Także można tu wskazać rolę Kościoła, ale na pewno nie jedyną. Podobnie zresztą jak w przypadku Rzeczpospolitej. Ale wracam do sceptycyzmu -- z takimi cytatami wiele zależy od tego, do czego się je stosuje. Na pewno nie jest on dobry do uczenia się historii. Może pociągać przez swoją prostotę -- odnoszę wrażenie, że po to go cytujesz, on bardzo dobrze przystaje do popularnych na forum tez (pod wieloma sam bym się podpisał)... Owszem, tak można  ale może do tego, co się podoba trzeba mieć najbardziej sceptyczny stosunek
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|