 |
Czy jest tu jakiś paleontolog? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 09-08-2012 14:21 | Iznogud (314 punktów) | Czy jest tu jakiś paleontolog? | Pozornie głupie pytanie (pozornie bardziej do kryptozoologa), gdzieś kiedyś (raczej na ogłupiaczu typu wp czy onet) przeczytałem artykuł o hipotezie jakiegoś (chyba) archeologa, że gryfy mogły w czasach gdy powstawały mozaiki i płaskorzeźby Babilonu występować w naturze, a nie były niczym innym niż upierzonymi dinozaurami, które mogły jeszcze w tamtych czasach egzystować w małych "niedobitych" grupkach. Argumentem było, że na mozaice przedstawiono z wielką dbałością o szczegóły pochód darów dla władcy miasta, niewolników, zwierzęta, no i gryfy. Skoro był to niejako reportaż z ceremonii składania darów, to nikt by nie fantazjował na temat składu darów. Niedawno doszło do mnie jeszcze jedno, i od tej pory się nad tym zastanawiam, przekazy ustne, zamieniające się w legendy i mity, są oparte na wydarzeniach autentycznych, ubarwionych i zniekształconych przez pokolenia przekazu, a na terenie północnej Europy gryfy są częstymi zwierzętami heraldycznymi, być może ktoś, jeszcze w okolicach roku 0, mógł je widywać. Jest sporo miejscowości z gryfem w nazwie. Pytanie brzmi, czy jest możliwe by nie istniały żadne odkryte pozostałości materialne po stworzeniach żyjących 2-4 tysiące lat temu? Czy istnieje cień możliwości, że upierzone dinozaury (albo spory ptak nielot) występował na terenie lub okolicach Babilonu, a także Europy i nie pozostawił po sobie nawet kosteczki? Przecież mamuty wyginęły ok. 10 tysięcy lat temu, a zachowały się, w niezłym stanie, bardzo dobrze zamarznięte egzemplarze. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
13 na 13 | Ania. (14138 punktów) | Upierzone dinozaury to ptaki  Dinozaury sensu stricte nie przetrwały do czasów ludzkości, to oczywiste. Może jakiś ptak wyglądał dziwacznie - tego nie można wykluczyć, jednak najbardziej przemawia do mnie hipoteza, że tego typu legendarne stwory powstawały, kiedy ludzie napotykali skamieliny lub odciski prehistorycznych zwierząt. Nie potrafili zrozumieć, co widzą, więc tworzyli różne legendy. Np. jest hipoteza, że cyklopi wzięli swój początek od czaszek mamutów, a oko było w miejscu nasady nosa. Po prostu oczka mamut miał niepozorne, jak i słoń, a w miejscu nasady nosa zieje wielka, centralnie umieszczona dziura. Podobnie smoki, brały swój początek raczej ze znalezionych gigantycznych kości. Zwierzę mogło występować na danym terenie w określonym czasie, nie pozostawiając znanej nam kosteczki, ale problem jest głębszy. Aby występowało w czasie około roku 0 (dajmy na to) musiałoby występować również przez całe 65 milionów lat do tego roku, w jakiejś formie i gdzieś. A tak długi czas życia musiałby zostać jakoś utrwalony. Dodam może, jaki to długi czas, te 65 milionów lat. Wyobraź sobie, że robisz krok o długości dajmy na to 1 m. Żeby było łatwiej. Taki jeden krok to tysiąc lat. Aby zawędrować do roku 0 robisz dwa kroki, to jasne. Aby wrócić do powstania naszego gatunku, zakładając że miało to miejsce 500.tys. lat temu, musisz przejść 500 m. Do oddzielania linii Homo musisz przejść już 5.000 km czyli coś jak do Moskwy i z powrotem i kawałek jeszcze. Aby przejść do wyginięcia dinozaurów musisz przejść 65.000 km. To więcej, niż obwód Ziemi. Czas, jaki upłynął jest niewyobrażalnie długi, musiałoby to być związane z milionami, miliardami osobników, które na pewno pozostawiły by po sobie ślad.
|
|
 | | Iznogud (314 punktów) | > Upierzone dinozaury to ptaki  Wiem, ale "coś przed" archeopteryksem nie jest uznawane za ptaka, podobno sporo gatunków dinozaurów było upierzonych, mógłby to być zwierz podobny do welociraptora (choć też gdzieś przeczytałem, że niektórzy chcą go zaklasyfikować do ptaków). Właśnie, skoro są pozostałości po welociraptorach sprzed 80 milionów lat, to czy mogły nagle przestać po sobie pozostawiać kości, jeśli wciąż występowały? Czyli uważasz, że szansę są minimalne, albo wręcz ujemne  ?
Nie rozumiem tych wszystkich kłótni między fundamentalnymi chrześcijanami a naukowcami o wyższość religii nad nauką. Ten spór zakończył się przecież z chwilą zamontowania pierwszego piorunochronu w kościele.
|
|
|  | 5 na 5 | Ania. (14138 punktów) | > >Upierzone dinozaury to ptaki  > Wiem, ale "coś przed" archeopteryksem nie jest uznawane za ptaka, podobno sporo gatunków dinozaurów było upierzonych, mógłby to być zwierz podobny do welociraptora (choć też gdzieś przeczytałem, że niektórzy chcą go zaklasyfikować do ptaków).> Właśnie, skoro są pozostałości po welociraptorach sprzed 80 milionów lat, to czy mogły nagle przestać po sobie pozostawiać kości, jeśli wciąż występowały?Jeśli chodzi o czas np. 60 mln. lat, to mogły. Tzn. niedobitki mogły pewnie łazić parę tysięcy lat po Ziemi, a kości możemy po prostu nie znaleźć. Ale jeśli cokolwiek łaziłoby przez 60 mln. lat, to musiałoby być tego na tyle dużo (nawet przy niewielkiej populacji) że kości musiałyby zostać. > Czyli uważasz, że szansę są minimalne, albo wręcz ujemne ?Minimalną, wręcz ujemną szansę daję krasnoludkom wysuwającym włosy z mieszków włosowych  Myślę, że jest to bardzo nieprawdopodobne. Baaardzo.
|
|
| |  | 2 na 2 | Iznogud (314 punktów) | Pozostaje hipoteza krasnoludków zbierający truchełka padłych gryfów  Niedobitki łażące parę tysięcy lat po ziemi miałyby straszne kłopoty ze zmiennością, zbyt mała populacja nie zwiększa szans przeżycia gatunku w trudnych warunkach, więc stawiałbym, jeśli już, na spory odsetek małych drani oszukujących podczas zagłady.
Nie rozumiem tych wszystkich kłótni między fundamentalnymi chrześcijanami a naukowcami o wyższość religii nad nauką. Ten spór zakończył się przecież z chwilą zamontowania pierwszego piorunochronu w kościele.
|
|
 | | neurosurgery (2484 punktów) | > Upierzone dinozaury to ptaki  Jakbym słyszał swojego świetnego nauczyciela biologii z liceum.  Ach, wspomnienia!
Nie chcę wierzyć. Chcę WIEDZIEĆ.
|
|
 | 3 na 3 | uxbridge (5980 punktów) | >Dodam może, jaki to długi czas, te 65 milionów lat. >Wyobraź sobie, że robisz krok o długości dajmy na to 1 m. Żeby było łatwiej. >Taki jeden krok to tysiąc lat. >Aby zawędrować do roku 0 robisz dwa kroki, to jasne. >Aby wrócić do powstania naszego gatunku, zakładając że miało to miejsce 500.tys. lat temu, musisz przejść 500 m. Do oddzielania linii Homo musisz przejść już 5.000 km czyli coś jak do Moskwy i z powrotem i kawałek jeszcze. >Aby przejść do wyginięcia dinozaurów musisz przejść 65.000 km. To więcej, niż obwód Ziemi.
Nie jest tak źle. Skoro 1000 lat = 1m to 65.000.000 lat = 65km
Gładko przeskoczyłaś od skali 1000lat = 1m do skali 1 rok = 1m. Wtedy rzeczywiście 65 mln lat= 65tys km
|
|
|  | 1 na 1 | Ania. (14138 punktów) | > Nie jest tak źle. Skoro 1000 lat = 1m to 65.000.000 lat = 65km> Gładko przeskoczyłaś od skali 1000lat = 1m do skali 1 rok = 1m. Wtedy rzeczywiście 65 mln lat= 65tys kmNigdy nie pisać po alkoholu!  Dziękuję. Faktycznie, w miliardy mi się uderzyło.
|
|
8 na 8 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >tysiące lat temu? Czy istnieje cień możliwości, że upierzone dinozaury (albo spory ptak nielot) >występował na terenie lub okolicach Babilonu, a także Europy i nie pozostawił po sobie nawet >kosteczki? Przecież mamuty wyginęły ok. 10 tysięcy lat temu, a zachowały się, w niezłym stanie,
Gryf to przecież złożenie dwóch agresywnych zwierząt postrzeganych jako mające pewne cechy. Ich połączenie w legendach miało je spotęgować. Wytłumaczenie występowania takich stworów w sztuce można wytłumaczyć kulturowo i takie wytłumaczenie jest moim zdaniem racjonalne i wystarczające. Nie znam przesłanek do tego, żeby zakładać że niektóre dinozaury przeżyły zagładę. Znam przesłanki do szukania sensacji i pisania przez niespełnionych "naukowców" bzdur na portalach.
|
|
 | | Iznogud (314 punktów) | >Gryf to przecież złożenie dwóch agresywnych zwierząt postrzeganych jako mające pewne cechy. Ich połączenie w legendach miało je spotęgować. Wytłumaczenie występowania takich stworów w sztuce można wytłumaczyć kulturowo i takie wytłumaczenie jest moim zdaniem racjonalne i wystarczające. We współczesnej kulturze masowej, nie wszystkie zachowane wizerunki przedstawiają stworzenie z nadmiarem kończyn (hybrydy). Ptaki przeżyły wymieranie. Wytłumaczenie kulturowe jest faktycznie najzgrabniejsze, dobry szkielet zawsze ubarwia opowieści przy ognisku. Mnie zastanawia możliwość wymarcia całego gatunku znacznie później bez odkrytych pozostałości.
>Nie znam przesłanek do tego, żeby zakładać że niektóre dinozaury przeżyły zagładę. Znam przesłanki do szukania sensacji i pisania przez niespełnionych "naukowców" bzdur na portalach. Latimeria - przykład na przeżywalność ogłoszonej przez naukę zagłady słabiutki, bo ciężko jest znaleźć lub wygrzebywać skamienieliny lub żywe egzemplarze z głębokości 800 metrów, albo i dna, ale czas zagłady podobny
Nie rozumiem tych wszystkich kłótni między fundamentalnymi chrześcijanami a naukowcami o wyższość religii nad nauką. Ten spór zakończył się przecież z chwilą zamontowania pierwszego piorunochronu w kościele.
|
|
5 na 5 | Rafał Poniecki (7132 punktów) | > >Czy istnieje cień możliwości, że upierzone dinozaury (albo spory ptak nielot) występował na terenie lub okolicach Babilonu, a także Europy i nie pozostawił po sobie nawet kosteczki? Przecież mamuty wyginęły ok. 10 tysięcy lat temu, a zachowały się, w niezłym stanie, bardzo dobrze zamarznięte egzemplarze.<<Prof. Giertych twierdzi, że Smok Wawelski był jednym z ostatnich dinozaurów. Co w tym dziwnego, że są i uczeni specjaliści od gryfów?
|
|
 | 7 na 7 | Ania. (14138 punktów) | To dla mnie jest niezła zagwozdka, jakim cudem on ma tytuł naukowy. Fakt, że dostał go w czasach, kiedy decydował układ, ale nadal...
Wstyd mi...
|
|
|  | 1 na 1 | Iznogud (314 punktów) | >To dla mnie jest niezła zagwozdka, jakim cudem on ma tytuł naukowy. >Fakt, że dostał go w czasach, kiedy decydował układ, ale nadal... >Wstyd mi... Teraz też i nie tak światłe umysły dostają tytuły i tytuliki, jeśli nie Ty go do prezydenckiej nominowałaś, powodów do wstydu nie masz.
Nie rozumiem tych wszystkich kłótni między fundamentalnymi chrześcijanami a naukowcami o wyższość religii nad nauką. Ten spór zakończył się przecież z chwilą zamontowania pierwszego piorunochronu w kościele.
|
|
| |  | 1 na 1 | Ania. (14138 punktów) | Nie ja (ucieszyłam się!) Ale jednak i tak niesmak czuję... Ja marzę o dostąpieniu takiego zaszczytu kiedyś, w przyszłości, wiem ile pracy kosztowało mojego szefa uzyskanie tytułu bez zjadania przysłowiowej marchewki, a tu...
|
|
| | |  | | Iznogud (314 punktów) | Które miasto akademickie? W moim 50% "pchnięć" to polityka uczelni. Niestety nawet wśród nauk ścisłych. Dalej występuje fenomen dopisywania do publikacji osób, które nie dość, że nie dotknęły się badań, to jeszcze nie byłyby w stanie jej zrozumieć?
Nie rozumiem tych wszystkich kłótni między fundamentalnymi chrześcijanami a naukowcami o wyższość religii nad nauką. Ten spór zakończył się przecież z chwilą zamontowania pierwszego piorunochronu w kościele.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Ania. (14138 punktów) | >Które miasto akademickie? W moim 50% "pchnięć" to polityka uczelni. Niestety nawet wśród nauk ścisłych. Dalej występuje fenomen dopisywania do publikacji osób, które nie dość, że nie dotknęły się badań, to jeszcze nie byłyby w stanie jej zrozumieć? To widać zależy od konkretnego środowiska. Ja mam szczęście i przyjemność pracować w zespole, w którym kłócenie się jest zdrowym motorem procesu pisania (kłócę się stale z moim szefem, od czasu pisania doktoratu, uwielbiamy pracę razem), w którym dajemy sobie wolność intelektualną i światopoglądową, piszemy wspólnie publikacje, chociaż każdy ma chwilowe odskoki w bok, przy czym piszemy oznacza nie tylko mnie, świeżynkę w zespole, ale osoby piszące razem od niekiedy 10 lat.
A profesurę robił zewnętrzną, bo nasza uczelnia nie dawała takiej możliwości. Czyli złożył dokumenty na uniwerku w Lublinie, gdzie go zatwierdzono i złożono wniosek do KC. Z jego liczbą punktów i jakością dorobku - nie miał opcji odrzucenia.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Iznogud (314 punktów) | W takim razie gratuluję szczęścia  moja koleżanka "siedzi" na doktoranckich na PANie, historie "personalne" przez nią opowiadane jeżą włosy nie tylko na głowie. Za wiki: Polska Akademia Nauk (PAN) - państwowa instytucja naukowa będąca z jednej strony placówką skupiającą najwybitniejszych polskich uczonych, na wzór Francuskiej Akademii Nauk, a z drugiej - siecią wspólnie zarządzanych państwowych instytutów naukowych, których celem jest prowadzenie badań naukowych o możliwie najwyższym poziomie naukowym.
jakie możliwości, taki rozwój.
Nie rozumiem tych wszystkich kłótni między fundamentalnymi chrześcijanami a naukowcami o wyższość religii nad nauką. Ten spór zakończył się przecież z chwilą zamontowania pierwszego piorunochronu w kościele.
|
|
| | | | | |  | | Ania. (14138 punktów) | Znam PAN, ogród botaniczny jako placówka PANu dała mi stypendium doktorskie. Ale mój zespół jest troszkę niezależny.
|
|
|  | 4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) | > To dla mnie jest niezła zagwozdka, jakim cudem on ma tytuł naukowy.No, może na drzewach się zna...
|
|
| |  | 3 na 3 | MarcinK (9189 punktów) |
> No, może na drzewach się zna...  Poniekąd to dość ciekawe - skoro dendrochronologią można się cofnąć 11,5 tysiąca lat to gdzie on tam Noego znalazł?
|
|
13 na 13 | Meretseger (61860 punktów) | Czy byłbyś skłonny uznać, że ok. 5000 lat temu w naturze występowali ludzie z głowami zwierząt?  A ich wizerunków wszędzie pełno. Gryfy były bardzo różne. W Egipcie jeden z najstarszych gryfów miał głowę sokoła, ludzkie ręce, a resztę ciała lwa.  W Europie gryf pojawia się ok. połowy II tysiąclecia p.n.e., najpierw w Grecji i na Cyprze. Europejskie gryfy najczęściej były pół orłem, pół lwem, a na dodatek miewały ośle uszy. Oto protoceratops: museumvict(*)osaur-walk/meet-the-skeletons/ (proszę wybrać z lewej strony zakładkę "Protoceratops") Prawdopodobnie na terenie Azji znajdowano jego szkielety, stąd powstające wszędzie opowieści o gryfach. Celowali w tym Scytowie. > nie były niczym innym niż upierzonymi dinozaurami, które mogły jeszcze w tamtych czasach egzystować w małych "niedobitych" grupkach.Prof. Giertych kazał się Waszmości kłaniać...
|
|
 | | Iznogud (314 punktów) | >Czy byłbyś skłonny uznać, że ok. 5000 lat temu w naturze występowali ludzie z głowami zwierząt? A może to posągi ludzi w rytualnych maskach? Jeżeli warto rozważyć jakąś hipotezę, to szukamy argumentów za nią, a nie za inną, reliefy przedstawiające z detalami pochód darów, postacie ludzkie i zwierzęce, pośród gryfopodobne stworzenie, pada pytanie, a ja się zastanawiam czy jakiekolwiek zwierzę ogłoby przeżyć dłużej niż aktualnie się zakłada bez pozostawienia śladów materialnych, a nie czy to zrobiło.
>Gryfy były bardzo różne. W Egipcie jeden z najstarszych gryfów miał głowę sokoła, ludzkie ręce, a resztę ciała lwa. Tworzono opowieści i wizerunki przeróżnych hybryd, jak to się ma do mojego pytania?
>Oto protoceratops: Dziękuję, ale znam adres wiki
>>nie były niczym innym niż upierzonymi dinozaurami, które mogły jeszcze w tamtych czasach egzystować w małych "niedobitych" grupkach. >Prof. Giertych kazał się Waszmości kłaniać... ok, no i co z tego? proszę wróć do mojego pytania, jeżeli masz argumenty za lub przeciw, to je ujawnij, jeśli nie, cóż zamilknij.
Nie rozumiem tych wszystkich kłótni między fundamentalnymi chrześcijanami a naukowcami o wyższość religii nad nauką. Ten spór zakończył się przecież z chwilą zamontowania pierwszego piorunochronu w kościele.
|
|
|  | 5 na 5 | Ania. (14138 punktów) | >>Czy byłbyś skłonny uznać, że ok. 5000 lat temu w naturze występowali ludzie z głowami zwierząt? >A może to posągi ludzi w rytualnych maskach? Jeżeli warto rozważyć jakąś hipotezę, to szukamy argumentów za nią, a nie za inną, To chyba nie do końca tak. Jeśli będziemy szukać argumentów tylko za jedną hipotezą, to możemy przeoczyć inne, prostsze rozwiązanie. Brzytwa to dobre, wydajne narzędzie. Warto zatem przyjrzeć się różnym hipotezom, argumentom za nimi przemawiającym, a później wybrać taką, która wydaje się najprostsza - najbardziej prawdopodobna.
|
|
|  | 11 na 11 | Meretseger (61860 punktów) |
>A może to posągi ludzi w rytualnych maskach? Nie, to wizerunki bóstw. >proszę wróć do mojego pytania Czy jakieś zwierzę mogłoby żyć i nie pozostawić po sobie śladu? Nie sądzę. Zwłaszcza takie duże zwierzę i tak masowo i niedawno występujące. Skoro znamy liczne i zróżnicowane pozostałości fauny ediakarańskiej (do obejrzenia pod tym samym adresem muzeum w Melbourne), to byłoby doprawdy dziwne, gdyby jakiś gryf sprzed kilku tysięcy lat się nie uchował. A nie uchował się. Na marginesie - jeśli pracujemy nad jakąś hipotezą, to nie szukamy na siłę argumentów "za", ale także rozważamy te "przeciw".
|
|
| |  | | Iznogud (314 punktów) | Proszę, czytaj, najlepiej ze zrozumieniem ok, no i co z tego? proszę wróć do mojego pytania, jeżeli masz argumenty za lub przeciw, to je ujawnij, jeśli nie, cóż zamilknij. > Na marginesie - jeśli pracujemy nad jakąś hipotezą, to nie szukamy na siłę argumentów "za", ale także rozważamy te "przeciw".Nie interesuje mnie polowanie na wielką stopę, zastanawiałem się czy lądowe, spore, o agresywnym zachowaniu zwierzę mogło przeżyć wymieranie, przetrwać do czasu gdy coraz mniej włochate, a bardziej wyprostowane "małpy" mogły uchwycić wizerunek oraz opisać je w legendach. Mamuty mają swoje wizerunki, znajdowane w miejscach gdzie nie ma podobnych zwierząt, wiemy, że tam bytowały dzięki dowodom materialnym. Powtórzę, że latimeria (choć niezbyt lądowa) wywołała spory szok środowisk akademickich. A teoria, nawet ewolucji, jest obowiązującą dopóki ktoś nie przedstawi lepszej, popartej mocniejszymi dowodami. Nie ma nawet pewności co tego, co spowodowało wymierania (kilka ich było) gatunków. Jest tylko kilka, równie lub nie przekonujących, teorii. A czy bóstwa wyraziły swoje zdanie? Jedna z teorii o powstawaniu bogów, sugeruje, że byli wybitni wodzowie/bohaterowie plemienni. Np Thor i jego latający młot - jakiś badacz (moja kiepska pamięć nie pozwala mi podać nazwiska) stwierdził, że rzucano dla sportu/w walce młotem na sprężystym rzemieniu, no i młot wracał. A potem leniwi cwaniacy dorabiali resztę by móc poprzeć swój autorytet kapłański kimś groźniejszym, bo bytującym w wyobraźni. W taki sam sposób mógł powstać egipski panteon. Kapłani/szamani plemienni paradowali przed tłumem w maskach, a wracali kilka pokoleń jako bogowie,a potem jako jeden dualistyczny bóg... w międzyczasie zgarniali atrybuty wymyślone wśród sąsiadów, no i mamy, panteon, że mucha nie siada. A ty człowieku buduj tą piramidę. PS ja tam widzę ludzi w maskach, jeśli widzisz bogów, gratuluję wiary, bądź wyobraźni 
Nie rozumiem tych wszystkich kłótni między fundamentalnymi chrześcijanami a naukowcami o wyższość religii nad nauką. Ten spór zakończył się przecież z chwilą zamontowania pierwszego piorunochronu w kościele.
|
|
| | |  | 7 na 7 | Ania. (14138 punktów) | >Powtórzę, że latimeria (choć niezbyt lądowa) wywołała spory szok środowisk akademickich. A teoria, nawet ewolucji, jest obowiązującą dopóki ktoś nie przedstawi lepszej, popartej mocniejszymi dowodami. Nie ma nawet pewności co tego, co spowodowało wymierania (kilka ich było) gatunków. Jest tylko kilka, równie lub nie przekonujących, teorii. Hipotez. To po pierwsze. Teoria jest zwykle jedna, spójna, odpowiadająca zgromadzonym danym. Tworzona jest z bardzo dobrze udokumentowanych hipotez, łączących się w pełną całość.
Latimeria to był odwrotny przypadek - wiedzieliśmy o takich organizmach z przeszłości. Znajdywano szczątki podobnych stworzeń. Nie spodziewaliśmy się, że jakaś populacja istnieje nadal. To nazywane jest żywą skamieliną.
Oczywiście, takie przypadki są lokalizowane, nawet nie tak dawno, jak wolemia.
Jednak zwykle istnieją ślady takich organizmów sprzed dajmy na to kilku tysięcy, kilku milionów lat. Istnienie przodków latimerii było oczywiste, zaskoczyło nas, że gdzieś przetrwała!
W omawianym przypadku jest odwrotnie - nie ma śladu, a populacja miałaby istnieć nie tak dawno. Jaka populacja - czy znamy podobne skamieliny?
|
|
| | | |  | | Iznogud (314 punktów) | Ok, wyobraź sobie populację n osobników, która nie zauważyła wymierania, zamieszkującą terytorium x. Mając źródło pokarmu, dostosowała by się do warunków tam panujących (przy zmianach klimatycznych, które mogły "towarzyszyć" wymieraniu może dojść do skrajnych adaptacji, ciężko potem się rozprzestrzenić). Po jakimś czasie (ok 65 mln lat) przypominają sobie (lub nie) o wymieraniu, z tych czy innych względów. Pomyślałem, że terytorium x może być dziś szalenie nieatrakcyjnym miejscem dla wypraw naukowych, czy zamieszkania. Byłoby to jakieś wytłumaczenie braku skamielin, choć przyznaję, że zawiera zbyt wiele warunków muszących zajść  Jest sporo żywych skamielin, rekiny chociażby, konstrukcja tak dobra, że nie zaszły żadne większe zmiany.
Nie rozumiem tych wszystkich kłótni między fundamentalnymi chrześcijanami a naukowcami o wyższość religii nad nauką. Ten spór zakończył się przecież z chwilą zamontowania pierwszego piorunochronu w kościele.
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Ania. (14138 punktów) | Ale szanse na to, aby jakakolwiek populacja w tak zawężonym terenie przetrwała są znikome. Latimeria kiedyś była powszechna - a raczej jej przodkowie. To dało jej szansę na przetrwanie licznych zawieruch. A potem stopniowo wymierała, bo jednak nie była dostosowana do tego, co przynosił los. Jakimś cudem została w jednym miejscu.
Jest niemal niemożliwe, aby gatunek przetrwał w stanie wąskiego gardła przez 65 mln. lat.
|
|
| | | | | |  | | Iznogud (314 punktów) | Nie mamy danych na temat rozpowszechnienia Latimerii, możemy powiedzieć, że na pewnych obszarach skamienieliny po niej są częściej znajdowane. W sumie, to nawet nie wiemy czy występuje tylko na obszarze Oceanu Indyjskiego. Dostosowanie, to kwestia względna, zależy zmian środowiska, a te są nierzadkie, więc może być raz lepiej dostosowana, a raz gorzej.
Też mi tak się wydaje, bo musiałoby się znaleźć miejsce na planecia jednocześnie nieprzyjazne dla człowieka i niesamowicie bogate w pokarm dla "gryfa", a i jeszcze powinien co jakiś czas następować "wyciek" osobników.
Nie rozumiem tych wszystkich kłótni między fundamentalnymi chrześcijanami a naukowcami o wyższość religii nad nauką. Ten spór zakończył się przecież z chwilą zamontowania pierwszego piorunochronu w kościele.
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | Ania. (14138 punktów) | >Też mi tak się wydaje, bo musiałoby się znaleźć miejsce na planecia jednocześnie nieprzyjazne dla człowieka i niesamowicie bogate w pokarm dla "gryfa", a i jeszcze powinien co jakiś czas następować "wyciek" osobników. To dość zgrabny wniosek. Teraz, aby popchnąć sprawę dalej, należałoby zastanowić się, jakie miejsce byłoby przyjazne dla gryfa (raczej ląd, to można przewidzieć, tylko co dalej) i dlaczego miałoby być nieprzyjazne dla człowieka. Po określeniu tego typu miejsc, zastanowić się, które z nich są niezbadane, a następnie znaleźć te setki skamielin i śladów, które musiałyby być pozostawione w tym miejscu.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Hodża (11172 punktów) | >Ok, wyobraź sobie populację n osobników, która nie zauważyła wymierania, zamieszkującą terytorium x. Mając źródło pokarmu, dostosowała by się do warunków tam panujących
Co do przeżywania dużych zwierząt... jeśli chodzi o smoki i temu podobne, to przecież krokodyle nilowe występujące współcześnie mogły być wystarczającym źródłem podań o smokach. W rzeczy samej, niektóre osobniki (a wbrew pozorom nie wszystkie krokodyle są identyczne, są wśród nich zarówno brzydkie jak i piękne okazy, mówię o rysach pyska) wyróżniają się bardzo groźnym wyglądem. Nie można też chyba całkiem wykluczyć tego, że jakiś gatunek z rzędu krokodyli, dziś już wymarły, nie tak okazały być może jak jego afrykańscy pobratymcy ale równie groźny dla człowieka żył kiedyś w chłodniejszych rejonach. To oczywiście tylko moja propozycja dla kryptozoologów. Akurat ta dyscyplina dziennikarsko-sensacyjna interesuje mnie umiarkowanie.
Inną - już ciekawszą propozycją zracjonalizowania możliwości egzystowania dużego lądowego zwierzęcia w czasach historycznych, którego śladów nie udało się odkryć jest teoretyczna możliwość, w której ewolucja doprowadziła do powstania zwierząt niewidzialnych. Coś w rodzaju predatora. Jest to teoretycznie możliwe, zresztą opracowywane są już "peleryny niewidki" z zastosowaniem najnowocześniejszych technologii materiałowych. Takie zwierzę miałoby kolosalną przewagę nad ofiarami i człowiek też przez długi czas mógłby nie być świadom jego istnienia.
Jednak zawsze pojawia się pytanie - co z kośćmi i śladami ? Przecież zwierzęta takie musiałyby pozostawiać jakieś tego rodzaju pozostałości. Chyba, że żyłyby tylko w wodzie i rzadko bardzo wychodziły na brzeg.
Jak dotąd najlepszym miejscem na odnalezienie dinozaurów współczesnych człowiekowi są karty powieści "Zaginiony świat" A. C. Doyle'a.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Iznogud (314 punktów) | Krokodyle też są wyjątkowo starą "konstrukcją". Peleryny niewidki, hmm, kamuflaż to i owszem, tygrys jest zadziwiająco niewidoczny (wbrew pozorom) na tle dżungli. Ma to związek ze sposobem odczytu/interpretacji bodźców wzrokowych przez mózgi ssaków.
W wodzie mogą żyć praktycznie dowolnych rozmiarów i kształtów stworzenia, nie zbadaliśmy mórz i oceanów w większej ich części.
A duże zwierzę lądowe ma na prawdę niewielką szansę na pozostanie nieodkrytym. Myślałem o czymś do 1,5 [m] długości, czyli w pozycji niemal pionowej miałoby około metra wysokości. Wracamy do kwestii pozostałości, musiałby to być wyjątkowo niegościnny obszar.
Nie rozumiem tych wszystkich kłótni między fundamentalnymi chrześcijanami a naukowcami o wyższość religii nad nauką. Ten spór zakończył się przecież z chwilą zamontowania pierwszego piorunochronu w kościele.
|
|
| Iznogud (314 punktów) | Meretseger - braki argumentów punkcikami?  jakie to znamienne, nie mam co powiedzieć spróbuję, zażartować, albo wyśmiać. Żenujący rodzaj postępowania.
Nie rozumiem tych wszystkich kłótni między fundamentalnymi chrześcijanami a naukowcami o wyższość religii nad nauką. Ten spór zakończył się przecież z chwilą zamontowania pierwszego piorunochronu w kościele.
|
|
 | 2 na 2 | Meretseger (61860 punktów) | Nie "braki argumentów". Twój brak zrozumienia tego, co się do Ciebie pisze.
|
|
|  | | Iznogud (314 punktów) | Strasznie jezuickie podejście, odwrócić kota ogonem. Obawiam się, że braki w zrozumieniu znajduję w Twoich wypowiedziach.
Nie rozumiem tych wszystkich kłótni między fundamentalnymi chrześcijanami a naukowcami o wyższość religii nad nauką. Ten spór zakończył się przecież z chwilą zamontowania pierwszego piorunochronu w kościele.
|
|
5 na 5 | Alpha Phoenicis (4607 punktów) | Idzie sobie wieśniak, kopie w polu, a tu nagle pach: upload.wik(*)gie_Protoceratops_andrewsi.jpgSzkielet czworonożnego zwierza, wielki jak lew, i ptasi ma dziób. Cóż to może być? Pyta się żony - żona nie wie nic na temat czworonożnego ptaka wielkości lwa, ale mówi, że spyta dalej. Sąsiadka mówi, że nie słyszała nigdy o lwie z głową ptaka, ale mówi, że spyta syna. Syn mówi, że o ptasim lwie nigdy nie słyszał, ale spyta kolegów. Kolega syna mówi, że latające lwy kiedyś spotykał jego dziadek trudniący się wyrobem trunków, ale może ktoś inny jeszcze o tym słyszał. Po jakimś czasie, wspierana przez znajdywanie innych kości pradawnych zwierząt, historia o latającym skrzydlatym lwie z ptasimi przednimi łapami oraz zakrzywionym i masywnym dziobie dociera do władcy, który to zachwycony potęgą zwierzęcia postanawia wlepić je sobie w herb, co ma odzwierciedlać jego wszechmocną zajebistość. I tak powstał Chocapic!  Po wielu latach znudzeni siedzeniem na kanapie przed TV, miłujący teorie spiskowe poszukiwacze dziwów postanawiają odkopać stare legendy o szkielecie Protoceratopsa, bo być może uda im się zdobyć nowego pieszczocha, który będzie im przynosił kapcie w dziobie, rzucone patyki, będzie się do nich łasił i rozszarpywał wnętrzności dopiero co upolowanego bernardyna sąsiadów
|
|
 | | Iznogud (314 punktów) | :P znane mi wytłumaczenie obecności smoków i pozostałych stworzeń "niemożliwych" w mitologiach. Ludziska uwielbiają tajemnice z dreszczykiem grozy, a po wykopaniu olbrzymich kości wytłumaczenie mogło być przecież tylko jedno, czyż nie?  Wykopanych dziwów jest sporo nawet współcześnie, niesamowite doniesienia o olbrzymach, liliputach, odciskach stopy w pokładach węgla, etc. A mnie akurat interesowała hipopotamiczna możliwość "znikania" dowodów materialnych przez około 65 milionów lat.
Nie rozumiem tych wszystkich kłótni między fundamentalnymi chrześcijanami a naukowcami o wyższość religii nad nauką. Ten spór zakończył się przecież z chwilą zamontowania pierwszego piorunochronu w kościele.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|