Racjonalista - Strona głównaDo treści
Biorę ślub kościelny a jestem nie wierzący

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
23-06-2013 09:04Robert Sitarczyk (100 punktów)Biorę ślub kościelny a jestem nie wierzący
0 na 2
Nażeczona poprosiła mnie , żebyśmy wzięli ślub kościelny . Wie , że jestem nie wierzący a ja po dłuższym zastanowieniu zgodziłem się , dla nie niej

Mod:
Postaraj się pisać zgodnie z zasadami poprawnej polszczyzny.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

23-06-2013 09:12
 Ocena 9 na 11
Matix (5786 punktów)
Szybko zaczynasz z ustępstwami.
23-06-2013 10:23 
 Ocena 1 na 3
Robert Sitarczyk (100 punktów)

A no szybko
Damian Orzeszek (281 punktów)
Jeśli zgodziłeś się po dłuższym zastanowieniu to w czym problem?

Nażeczona --> Narzeczona
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Nażeczona poprosiła mnie , żebyśmy wzięli ślub kościelny . Wie , że jestem nie wierzący a ja po
>dłuższym zastanowieniu zgodziłem się , dla nie niej
Skoro uważasz, że warto. Ale później może być chrzest bo tak wypada, komunia bo jakżeby inaczej, itp. Jedno ustępstwo może narodzić kolejne.
astrotaurus (12445 punktów)
Jeśli oboje wiecie w co gracie to ok, ale czy wiecie?
A czemu narzeczona nalegała? Dla siebie duchowo, religijnie? A może bardziej dla mamusi, niż dla siebie? A może tylko dla tradycji czy oczu ludzkich?
Twoja zgoda też może mieć wiele różnych barw.... taaa, nie jest łatwo żyć.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
23-06-2013 09:46 
 Ocena 4 na 4
knx90 (664 punktów)
Współczujemy serdecznie.
04-08-2013 08:57 
 Ocena 4 na 4
Irracja (4721 punktów)
>Jeśli oboje wiecie w co gracie to ok, ale czy wiecie?
>A czemu narzeczona nalegała? Dla siebie duchowo, religijnie? A może bardziej dla mamusi, niż dla siebie? A może tylko dla tradycji czy oczu ludzkich?
>Twoja zgoda też może mieć wiele różnych barw.... taaa, nie jest łatwo żyć.
>
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.

>
    ... ooo, właśnie, to dobre do zastanowienia. Dlaczego narzeczona chce tego ślubu? Czy aby już w waszym związku nie zaczyna rządzić rodzina, ksiądz, układy i przesądy społeczne? Ludzie nawet nie zdają sobie sprawy, jak bardzo rozbija związek takie "patrzenie na innych". "Zrobimy kochany mężu tak, bo wszyscy tak robią"... "kupimy takie autu, meble (itd.) bo wszyscy takie kupują, bo szwagier koleżanki tak radzi"... i nie ważne, że proponujesz coś dużo lepszego, i nieraz korzystniejszego... aaa, do cholery jasnej (sorry za kolokwializm) to z kim jesteś w związku, z żoną, czy z całym "społeczeństwem"?...

    miłej niedzieli...


... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
Jako strona czy katolik?

Możesz wziąć ślub w kościele jako osoba niewierząca. Wtedy nie obowiązują Cię takie katolickie dziwactwa jak spowiedź i przysięga przed Bogiem. To jest normalnie zapisane w prawie kanonicznym.

Dlaczego miałbyś brać ślub jako katolik skoro jesteś niewierzący?

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
23-06-2013 11:45 
 Ocena 1 na 1
Robert Sitarczyk (100 punktów)
Można tak ?
23-06-2013 13:01 
 Ocena 4 na 4
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
Tak. Wiele osób nie zdaje sobie z tego sprawy, ale jest to normalnie uregulowane w prawie kanonicznym.

Osoba niewierząca to nie jest tutaj w tym rozumieniu tylko osoba niereligijna albo apostata, ale też osoba ochrzczona, która odeszła od wiary. Prawo kanoniczne zobowiązuje księdza do zainteresowania się Twoim światopoglądem i powodami odejścia od wiary. W takim przypadku nie obowiązują Cię żadne katolickie przygotowania do ślubu, chociaż jesteś dalej mile widziany na naukach przedmałżeńskich (tak samo jak Twoje zdanie). Nie musisz jednak przynosić żadnego świadectwa o uczestnictwie w sakramencie pokuty (który i tak przecież z naszego punktu widzenia nie ma sensu) i Twoja przysięga jest pozbawiona elementów dotyczących Boga.

Oczywiście na taki związek zgodę musi wyrazić biskup (ale nie powinieneś mieć z tym problemu), przy czym w deklaracji przedmałżeńskiej (taki wielostronicowy świstek papieru, w którym poświadczasz, że nie wiesz że jesteś bezpłodny, nie masz dzieci na lewo itd. itp.) bardzo niemile widziane jest zaznaczenie, że nie zgadzasz się na chrzczenie dzieci i wychowywanie ich w wierze katolickiej.

Tu wątek na forum o ślubie jednostronnym.
Tutaj trochę cytatów z prawa kanonicznego.

Nie umiem teraz znaleźć więcej linków, ale czytałem np. na racjonaliście artykuł z punktu widzenia jakiegoś Amerykanina, który opisywał swoje małżeństwo mieszane. Jest sporo w sieci na ten temat też na innych stronach. Jak znajdę to dodam więcej linków.

Wydaje mi się, że ślub jednostronny jest swego rodzaju kompromisem. Ona ma swoją suknię ślubną, ale Ty nie musisz udawać, że wierzysz przed całą rodziną i znajomymi.

Dodatkowo jest to opcja przewidziana przez kościół. W ten sposób każda osoba pozostaje zgodna ze swoimi przekonaniami (oczywiście od Ciebie wymagane jest iście na większy kompromis, ale nikt Ci nie wypomni, że brałeś ślub jako katolik, no i w przeciwnym wypadku to może być dużo bardziej upokarzające).

Ja osobiście nie rozumiem idei brania ślubu w kościele. Skoro to jest ceremonia, która jest pierwszym krokiem do zakładania rodziny, czyli dawania nowego życia, to nie chciałbym tego robić w atmosferze śmierci pod jakimś starym kawalerem przybitym do krzyża. Gdyby kobiety jeszcze upierały się przy ślubach na hollywoodzki wzór, przy jakiejś kapliczce w jakimś ładnym plenerze, to to by miało dla mnie więcej sensu, niż w tych smutnych molochach.

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
23-06-2013 13:35 
 Ocena 1 na 3
Robert Sitarczyk (100 punktów)
O to fajnie tylko jak to teraz wytłumaczyć plebaniowi , ciekawe jak on zareaguję
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
Jak znajdziesz chwilę, proszę, daj znać na forum jak poszło.

Na pewno wielu osobom pomoże opis Twoich doświadczeń w tej kwestii

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
23-06-2013 13:45 
 0 na 2
Robert Sitarczyk (100 punktów)
Dziękuję Tobie , zrobię tak , zapytam najpierw innego plebana i zobaczę co on mi na to odpowie .
23-06-2013 19:03 
 Ocena 4 na 4
Paul Figura. (1368 punktów)
>O to fajnie tylko jak to teraz wytłumaczyć plebaniowi , ciekawe jak on zareaguję

Mam dla ciebie rade wyciągnij 1000 złotych i daj mu w łapę,gwarantuje ze w ten sposób z niczego się nie będziesz musiał tłumaczyć.



Robert Sitarczyk (100 punktów)
Ślub w przyszłym roku
23-06-2013 10:50 
 Ocena 2 na 2
knx90 (664 punktów)
Szczerze mówiąc gdybym ja miał już ponad 30stkę, to bym to potraktował tylko jako ceremoniał na wzór kiczowatego story-line z USA z domieszką jakiegoś tam sentymentalizmu.
Taka prawda - lepiej żyć jest w zgodzie ze swoimi przekonaniami niż krzywdzić swój umysł z powodu jednego wzoru chemicznego, idąc na irracjonalne ustępstwa.
szarley (54911 punktów)
>Nażeczona poprosiła mnie , żebyśmy wzięli ślub kościelny . Wie , że jestem nie wierzący a ja po
>dłuższym zastanowieniu zgodziłem się , dla nie niej

Jesteś mistrzem kompromisu. Proponuję popracować trochę nad kompromisem z zasadami poprawnej polszczyzny, bo na tym polu to ona musi za dużo ustępować
23-06-2013 11:50 
 Ocena-2 na 4
Robert Sitarczyk (100 punktów)
Ha dobre Miodkiem nigdy nie będę , jak się komuś moja polszczyzna nie podoba to radzę ignorować i nie doszukiwać się błędów a sensu wypowiedzi .

Mod:
Daruj sobie tego typu uwagi - na tym forum poprawna polszczyzna jest wymogiem regulaminowym.
23-06-2013 12:16 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
>Ha dobre Miodkiem nigdy nie będę , jak się komuś moja polszczyzna nie podoba to radzę ignorować i nie doszukiwać się błędów a sensu wypowiedzi .

Znalezienie sensu wśród błędów jest trudniejsze.

Mam nieodparte wrażenie, że niektóre osoby (być może nie tylko na tym forum) używają "ortografii" jako sposobu wyrażenia poglądu: "Popatrzcie, wasze myślenie jak tak fajne, że analfabeci was popierają"?
23-06-2013 13:41 
 Ocena-4 na 6
Robert Sitarczyk (100 punktów)
Pisać bez błędnie a mądrze to jest róźnica , po co ty mi tu o mojej ortografi wyjeżdżasz , nie troluj tutaj -pozdrawiam

Mod:
Przestań się wykłócać w obronie swoich błędów - forumowicze słusznie zwracają ci na nie uwagę.

23-06-2013 13:56 
 0 na 2
szarley (54911 punktów)
>Pisać bez błędnie a mądrze to jest róźnica

Gdzie widzisz tę różnicę?
("bezbłędnie" powinno się pisać łącznie ; różnica, a nie róźnica)
23-06-2013 13:37 
 Ocena-1 na 3
Robert Sitarczyk (100 punktów)
Gdzie ten regulamin ?

Mod:
www.racjonalista.pl/index.php/s,91
Właściwie powinieneś był się z nim zapoznać przed rozpoczęciem swojej aktywności na forum...
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>Nażeczona poprosiła mnie , żebyśmy wzięli ślub kościelny . Wie , że jestem nie wierzący a ja po
>dłuższym zastanowieniu zgodziłem się , dla nie niej

Masz rację. Jeżeli lubisz tego typu ceremonie, to w kościele jest dużo ładniej niż w urzędzie. Oczywiście jest to zwykły teatrzyk stylizowany wg jakiejś tam wiary i nie trzeba tego traktować poważnie. Problemem jest chodzenie na tzw. "nauki" do ludzi cierpiących na deprywację seksualną i wynikające z niej patologie. Są bardzo żałośni udając posiadanie wiedzy i "autorytetu". Możesz dać więcej kasy i w ten sposób zaoszczędzić czas.
Zastanów się jednak czy warto brać ślub konkordatowy, bo wg mojej wiedzy skutkuje to w Polsce dyskryminacją prawno-podatkową. Lepiej weź tylko kościelny niekonkordatowy, bez cywilnego.
Powinieneś też wytłumaczyć zainteresowanym, rodzinie i narzeczonej że dla Ciebie jest to teatrzyk i niech nie spodziewają się że się nawrócisz itp.
Jako były fotograf byłem na wielu ślubach kościelnych i cywilnych. Kościelne są zdecydowanie ładniejsze.
23-06-2013 12:00 
 Ocena 2 na 2
Robert Sitarczyk (100 punktów)
No dokładnie tak jak piszesz .
23-06-2013 13:48 
 Ocena 1 na 1
Robert Sitarczyk (100 punktów)
No i bardziej ceremonialne .
02-08-2013 21:36 
 Ocena 1 na 1
farmer (22440 punktów)

>Masz rację. Jeżeli lubisz tego typu ceremonie, to w kościele jest dużo ładniej niż w urzędzie.

Zależy. Parę lat temu remontowali Pałac Ślubów na Palcu Zamkowym w Warszawie i w zastępstwie przydzielono Warszawski Pałac Komisji Rządowej Przychodu i Skarbu w Warszawie ( tam gdzie urzęduje prezydent Warszawy). Nie zamieniłbym tego na kościół nawet na tak kameralny jak kościół np ( cholera jak już muszę to kościół na górce Marymont polecam................ zwiedzić.
To w tym miejscu król Jan 3.Sobieski postanowił wybudować pałac dla królowej Marysieńki stąd też nazwa "Marymont").
Robert Sitarczyk (100 punktów)
Arystyp dziękuję Tobie dało mi to do myślenia i może pomogło .
mrSpock (2845 punktów)
>Nażeczona poprosiła mnie , żebyśmy wzięli ślub kościelny . Wie , że jestem nie wierzący a ja po
>dłuższym zastanowieniu zgodziłem się , dla nie niej
A na jakie ustępstwa ona idzie? Ja rozumie miłość poszanowanie itd. Ale co dalej? Dziecko chrzest następnie komunia bierzmowanie. Twoje godzenie się na wychowanie dziecka (jeśli zechcecie mieć dziecko) w duchu katolicyzmu. Zawsze mnie to zastanawiało czemu to niby ateista ma ustępować? A, bo jak kocha to... a ona nie kocha, bo chce szopki w kościele?
diogenes (42753 punktów)
>Biorę ślub kościelny a jestem nie wierzący

Weź coś innego, może uwierzysz.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
25-06-2013 20:31 
 Ocena 2 na 2
Robert Sitarczyk (100 punktów)
Co np ?
19-09-2013 15:03 
 Ocena 1 na 1
Robert Sitarczyk (100 punktów)
Jak nie masz nic mądrego do powiedzenia to po co w ogóle się wypowiadasz .
Robert Sitarczyk (100 punktów)
Jutro będzie rozmowa z księdzem , zobaczę co powie .
Robert Sitarczyk (100 punktów)
Jeszcze nie byłem u księdza bo byłem na weselu u znajomych . Moje wesele za rok na 80 osób . W przyszłym tygodniu moja kobieta pójdzie i z nim pogada . Ciekaw jestem co on jej powie ?
03-07-2013 11:34 
 Ocena 1 na 1
pawel_wr (4297 punktów)
>Jeszcze nie byłem u księdza bo byłem na weselu u znajomych . Moje wesele za rok na 80 osób . W przyszłym tygodniu moja kobieta pójdzie i z nim pogada . Ciekaw jestem co on jej powie ?

Czy odbyliście kurs przedmałżeński ?
Jest to niezbędne przy ślubie kościelnym.

Tutaj relacja , tylko się nie przeraź.

joannabogu(*)pl/64499,szczekaczka-i-muskuly


Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
01-08-2013 13:38 
 Ocena 1 na 1
Robert Sitarczyk (100 punktów)
Nie kursu oboje nie mamy , jest kurs w październiku . A księdzu moja partnerka nic nie mówiła , że jestem nie wierzący .
01-08-2013 19:13 
 Ocena 2 na 2
Paul Figura (1368 punktów)
> A księdzu moja partnerka nic nie mówiła , że jestem nie wierzący .

Ależ ty leniwy jesteś, Robercie, sam nie możesz tego zrobić, tylko wyręczasz się narzeczoną.


19-09-2013 08:04 
 Ocena 1 na 1
Robert Sitarczyk (100 punktów)
Pracuję w delegacji , mam mało czasu więc ona takimi rzeczami się zajmuje .
07-08-2013 01:46 
 Ocena 1 na 1
Robson696 (379 punktów)
>Jeszcze nie byłem u księdza bo byłem na weselu u znajomych . Moje wesele za rok na 80 osób . W przyszłym tygodniu moja kobieta pójdzie i z nim pogada . Ciekaw jestem co on jej powie ?

Zrobiłeś błąd, że tak łatwo się zgodziłeś na ten ślub. Ja na Twoim miejscu Robercie porozmawiałbym z nią bardzo długo i poważnie, bo Twoja narzeczona zapewne nie jest wierząca dla tego, że świadomie wybrała tą religię, analizując pozostałe opcje światopoglądowe, lecz dlatego, iż została w niej wychowana. Jest takie przysłowie: "Czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci". Wiesz od kogo pierwszy raz je usłyszałem? Od księdza, jak byłem jeszcze mały i bardzo wierzący. Powtarzał to w szkole wiele razy, żeby wszyscy wiedzieli, czym mają nasiąknąć. Jak skorupka dobrze nie nasiąknie, to instytucja nie zarobi. Cała filozofia. Twoja kobieta wierzy w to, bo nie zdaje sobie sprawy, że nie wszystko we wszechświecie działa tak, jak się jej wydaje i jeżeli masz trochę wiedzy na ten temat, to łatwo ją pokonasz w dyskusji na argumenty. A jak nie masz to powołaj się na jakieś naukowe autorytety. Z resztą i tak dobrze by było, gdyby się z tym zapoznała. Pokaż jej jakieś dobre wykłady Dawkinsa, Hitchensa, jakieś ciekawe filmy dające do myślenia, może Religulous? Pokaż jej ciekawe książki np. Hawkinga. Poza tym uświadom ją, co kościół tak naprawdę sądzi o kobietach, a ma je krótko pisząc za gorsze od mężczyzn. Dlatego np. kobieta nie może być kapłanem. Jak zrobisz to wszystko, to może coś do niej dotrze, jak nie jest za bardzo zacietrzewiona, to będziesz miał ślub cywilny. Musisz tylko pobudzić jej świadomość. Z tego co piszesz, to masz jeszcze dużo czasu. Jak zrozumie to problem z głowy, a jak nie to trudno, przynajmniej jej pokażesz, że Twoja niewiara bazuje na logicznych argumentach i dowodach naukowych a nie jakichś starożytnych zabobonach i że masz swoje zdanie. I nie patrz na to, co chce jej czy Twoja rodzina, albo na to co ludzie powiedzą, bo ktoś, kto tak samo jak ona nie zastanawiał się głębiej nad sensem tej wiary i tymi wszystkimi rzeczami nad którymi Ty się zastanawiałeś, tylko wierzy bo wierzy (należy do masy), nie będzie Ci mówił co masz robić! Ty masz jakieś zasady w życiu!? Dobrze by było, gdybyś dał dobry przykład naszemu cofniętemu społeczeństwu Pozdrawiam.
19-08-2013 00:34 
 Ocena 1 na 1
Robson696 (379 punktów)
>W przyszłym tygodniu moja kobieta pójdzie i z nim pogada . Ciekaw jestem co on jej powie ?

No i co on tam powiedział Robercie? Jesteśmy ciekawi co z tego wyszło Nie bierzesz już udziału w dyskusji?
19-09-2013 08:08 
 Ocena 2 na 2
Robert Sitarczyk (100 punktów)
Biorę , tylko tak jak już wcześniej pisałem pracuję w delegacji i tylko tydzień w miesiącu jestem w domu .
19-09-2013 08:25 
 Ocena 2 na 2
Robert Sitarczyk (100 punktów)
Iwona , bo tak ma na imię moja wybranka była u księdza . Ale nie powiedziała , że jestem niewierzący jak to Ona powiedziała , żeby nie dyskutować i się nie tłumaczyć.
20-09-2013 13:19 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)
>Ale nie powiedziała, że jestem niewierzący jak to Ona powiedziała, żeby nie dyskutować i się nie tłumaczyć.
Jeżeli rzeczywiście tak do tego podeszła, to zaraz się okaże, że weźmiesz ślub jako katolik. Tego chcesz? Czy wolisz sam się przespacerować i bez strachu oznajmić księdzu, jak się sprawy mają? Ona tego księdzu nie powie, nie łudź się.
Jacek Przypadek (1069 punktów)
W Polsce katolików jest z jeden procent (w wersji optymistycznej), nikt nie wierzy w rzeczy głoszone przez KK, a i tak wszyscy biorą śluby kościelne, chrzczą dzieci, księża dobrze zdają sobie z tego sprawę - ale gdyby wszystkich niewierzących wyrzucali z KK, mieliby jeden ślub rocznie. Więc z tej perspektywy takie odwalanie teatrzyku, w które chcesz się bawić, jest nawet zrozumiałe.

Z drugiej strony jest w tym coś poniżającego. I jeszcze to zganianie obowiązków na dziewczynę - jakbyś nie mógł powiedzieć księdzu "jakby co to jestem ateistą".
rafal7 (138 punktów)
Skąd ta opinia o jednym procencie itp.? Czy znasz jakieś dane statystyczne wspierające tę oryginalną opinię czy wnioskujesz na podstawie obserwacji swojego otoczenia?
04-08-2013 20:30 
 Ocena 1 na 1
Jacek Przypadek (1069 punktów)
To jest tak oczywiste, że nie potrzeba do tego żadnych statystyk. Ale statystykami też można to sprawdzić. Ile osób nie współżyje przed ślubem? Ile osób jest z jednym małżonkiem przez całe życie, bez żadnego rozchodzenia się i wchodzenia w nowe związki? Ile osób wierzy w reinkarnację? Ile osób uważa, że aborcja w przypadku zagrożenia życia matki jest dopuszczalna? Ile osób co niedzielę chodzi do kościoła? Ile osób nie stosuje antykoncepcji? Ile osób ogląda pornografię?

Jeżeli zestawi się te statystyki, okaże się, że katolików prawie ni ma. Są najwyżej katolicyzujący "nie lubię pedałów więc jestem katolikiem".
Nie widze celu w brabraniu się w tych statystykach, to są rzeczy zbyt oczywiste.
rafal7 (138 punktów)
>To jest tak oczywiste, że nie potrzeba do tego żadnych statystyk.

Czasami rzeczywistość różni się od tego, co wydaje nam się oczywiste:
www.iskk.p(*)ntes-i-communicantes-2012.html
04-08-2013 22:12 
 Ocena 1 na 1
Paul Figura (1368 punktów)

>Czasami rzeczywistość różni się od tego, co wydaje nam się oczywiste:
>www.iskk.p(*)ntes-i-communicantes-2012.html

Południe Polski na prowadzeniu, to wiem nawet bez żadnych statystyk.

szarley (54911 punktów)
>Ile osób uważa, że aborcja w przypadku zagrożenia życia matki jest dopuszczalna?
W przypadku katolików, wszyscy. Zgodnie ze stanowiskiem kościoła
U luteranów jest dokładnie tak samo
wozieee (274 punktów)
> Nażeczona poprosiła mnie , żebyśmy wzięli ślub kościelny . Wie , że jestem nie wierzący a ja po
>dłuższym zastanowieniu zgodziłem się , dla nie niej

Poza oczywistymi i nieznośnymi błędami, pisaniem posta pod postem oraz wykłócaniem się z przegranej pozycji używając słabiutkich i koślawych argumentów, przynosisz wstyd wszystkim niewierzącym idąc na jakieś układy dotyczące religii i w praktyce Twojego życia.
Chociaż patrząc na ilość błędów i konstrukcje logiczne, powątpiewam w Twój sceptycyzm i zdolność krytycznego myślenia. Serio jesteś ateistą? Unbelievable.
19-09-2013 08:18 
 Ocena 3 na 3
Robert Sitarczyk (100 punktów)
Już przepraszałem za błędy , powtórzę więc , pisałem z telefonu i takie literówki mi się robiły , więcej już nie będę przepraszał .
Tak jestem nie wierzący wiem to i czuję . Przeczytałem Biblię , przeczytanie jej uświadomiło mnie i jeszcze bardziej przekonało , że Boga nie ma .
Robert Sitarczyk (100 punktów)
Jestem niewierzący ale czy jak wezmę ślub kościelny i zrobię to z miłości do Iwony to czy robię coś przeciwko sobie ? Iwona jest katoliczką ale gdyby była innego wyznania i by była czy to buddystką czy islamistką tak samo bym się zgodził na ślub w tamtych wiarach ale tylko na ślub . Bo jeżeli będziemy mieli dziecko to nie będę chciał chrztu dla niego . Prawdopodobnie będzie z tym problem ale będę stawiał na swoim .
19-09-2013 21:28 
 Ocena 8 na 8
szarley (54911 punktów)
> Bo jeżeli będziemy mieli dziecko to nie będę chciał chrztu dla niego . Prawdopodobnie będzie z tym problem ale będę stawiał na swoim .

Geniusz z Ciebie. Jedną z najważniejszych spraw zostawiasz do rozmowy na "po ślubie"

"Myślałam, że po ślubie poprawi się i przestanie pić" w ilu sądach rodzinnych padły te słowa?

Mam sporo lat i wynikające z nich życiowe doświadczenia... poznaj najpierw Iwonę, zacznij z nią rozmawiać, dopiero potem się z nią ożeń. Najpierw rozmowa, potem ślub. Kochasz ją? Miłość wymaga też słów, a nie tylko dupczenia w przerwach między jednym a drugim wyjazdem służbowym.

Małżeństwo (to wynik mojego bardzo osobistego doświadczenia) jest wspaniałą wspólnotą dwojga ludzi. Ale nie wtedy kiedy każde z nich planuje wobec drugiego jakiś podstęp. Niespodzianką może być stokrotka położona na poduszce, ale nie zdanie "chcę/nie chcę chrzcić dziecka"
20-09-2013 11:56 
 Ocena 2 na 2
Robert Sitarczyk (100 punktów)
Kolego ale Iwona wie , że jestem niewierzący . Rozmawiam z nią o tym , nie zostawiam rozmów o istnieniu świata na po ślubie .
20-09-2013 12:52 
 Ocena 6 na 6
szarley (54911 punktów)
>Kolego ale Iwona wie , że jestem niewierzący . Rozmawiam z nią o tym , nie zostawiam rozmów o istnieniu świata na po ślubie .
>

Cóż że wie? To czy jesteś wierzący czy nie, ma niewielkie znaczenie. Ona w niedzielę pójdzie do kościoła, a Ty nie. Wzajemna tolerancja wystarczy aby nie było konfliktu. Na Śląsku Cieszyńskim nie są rzadkością małżeństwa w których mąż z synami chodzi do zboru, a żona z córkami do kościoła, ale w warunkach wielowyznaniowości takie ustalenia to norma. A i tu bywają kłótnie o to, kto gdzie zabiera dzieci, bo PRZED ślubem narzeczeni się nie dogadali, bo brakło im odwagi do rozmowy. Wam odwagi już brakuje, co widać po niechęci do szczerej rozmowy z księdzem, skończy się postawieniem Ciebie przed faktem dokonanym, że weźmiesz ślub jako katolik, bo nie będzie czasu na staranie się o zgodę biskupa , a sala już zamówiona.... itd

Zostawiasz na "po ślubie" rozmowę na temat kierunku wychowania dziecka. Jedną z najważniejszych rozmów między narzeczonymi!
Jakoś to będzie?
Z miłości to się można kochać, do małżeństwa potrzeba też choć odrobiny rozsądku.
20-09-2013 14:31 
 Ocena-1 na 5
Robert Sitarczyk (100 punktów)
Jakoś nie trafiasz do mnie , źle doradzasz i się mądrujesz oceniasz mnie a wcale mnie nie znasz , więc już nie doradzaj mi więcej , będę Cię ignorował .
20-09-2013 14:39 
 Ocena 5 na 7
liliac (147340 punktów)
>Jakoś nie trafiasz do mnie , źle doradzasz i się mądrujesz oceniasz mnie a wcale mnie nie znasz , więc już nie doradzaj mi więcej , będę Cię ignorował .

Przychodzisz na to forum, prosząc o radę - bądź łaskaw nie obrażać tych, którzy ci jej udzielają.
Poza tym pisz, proszę, po polsku. "Mądrujesz się" to takie określenie rodem chyba jeszcze z podwórkowej piaskownicy. Pamiętaj też o poprawnej interpunkcji.


"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" )
20-09-2013 14:42 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)
Piszesz na publicznym forum i prosisz o radę, więc musisz liczyć się z tym, że ktoś Ci doradzi albo Cię oceni nie po Twojej myśli. Nie musisz zaraz się obrażać i pyskować interlokutorom. Nie masz już piętnastu lat, nie zachowuj się jak dziecko.
20-09-2013 16:02 
 Ocena-1 na 3
Robert Sitarczyk (100 punktów)
Nie obrażam się , napisałem ,że źle mi podpowiada i jego wypowiedzi mi się nie podobają
Gdzie się obraziłem , mnie ciężko zdenerwować . Jak będzie miał jakieś mądre rady to i mu podziękuję za nie .
Robson696 (379 punktów)
>Jestem niewierzący ale czy jak wezmę ślub kościelny i zrobię to z miłości do Iwony to czy robię coś przeciwko sobie ? Iwona jest katoliczką ale gdyby była innego wyznania i by była czy to buddystką czy islamistką tak samo bym się zgodził na ślub w tamtych wiarach ale tylko na ślub . Bo jeżeli będziemy mieli dziecko to nie będę chciał chrztu dla niego . Prawdopodobnie będzie z tym problem ale będę stawiał na swoim .

Witaj Robercie Myślałem, że odezwiesz się teraz za rok przed ślubem, a tu widzę dyskusja w toku Postaw teraz na swoim, nie później. Może jakoś da radę ją przekonać. Jak kocha Ciebie bardziej od kościoła to się zgodzi. A jak widzisz, że nie da się nic zrobić, to nie wierzę, że to piszę, ale weź ten ślub w kościele, bo wiem o czym mówisz. Jak się kogoś kocha, to idzie się często na wiele ustępstw, byle tylko być z nią. Ty byś jej przysięgał jako nie katolik, chyba, że przeszła by Ci przez gardło ostatnia fraza. Nawet jak by Ci przeszła, to było by to nie szczere, więc po co? Nie na tym to polega. Ksiądz i tak się dowie, że jesteś ateistą, bo chyba nie zamierzasz udawać katola? Ja bym mu to powiedział z uśmiechem na ustach i patrzył na jego reakcję. Czasami są komiczne. A tak w ogóle to uważam, że cały ten ślub kościelny z osobą niewierzącą to jakaś szopka. Ty wnerwiony, ona może mniej i cały kościół z plebanem na czele patrzy na Ciebie jak na jakiegoś debila, co nie wierzy w boga Ja bym nie chciał brać ślubu z taką świadomością. To nie ślub, to szopka, ale z miłości można to odwalić. Mniejsze poniżenie niż udawanie katolika. Z drugiej strony, dlaczego to zawsze niewierzący ma ustępować? Na ślubie cywilnym byłbyś wyluzowany, szczęśliwy, ludzie źle by o Tobie nie myśleli itp. Normalny szczery ślub, a o mniejszych kosztach już nie wspomnę. Naprawdę warto wybić jej to z głowy. Powiedz jej, że kościelny można zawsze zawrzeć i najwyżej potem to zrobicie jak się bardzo uprze. Albo, że nie weźmiesz i koniec. Kobiety lubią jak mężczyzna ma swoje zdanie a nie przytakuje jak papuga. Jak Cię naprawdę kocha, to przez to nie odejdzie. Kiedyś myślałem, że kobietą trzeba się interesować. A smutna prawda jest taka, że im bardziej masz je w dupie, tym bardziej za tobą latają. Oto recepta na sukces
rafal7 (138 punktów)

To bardzo interesujące. Czy mógłbyś opisać, w jaki sposób ta lektura doprowadziła cię do takich wniosków?
H.Kruger (860 punktów)
Robercie,
nie uważam, że fakt zgody na sam ślub kościelny w jakikolwiek sposób Tobie, jako ateiście, uwłacza. Uwłaczałoby, gdybyś zrobił jak ja, niegdyś, tzn. wziął ten ślub jako katolik.
Niestety, te 9 lat temu trochę inaczej patrzyłem na świat. Wydawało mi się wtedy, że lepszą strategią jest w tych nielicznych sytuacjach udawać katolika, odbębnić pieprzoną spowiedź i inne durnoty a potem mieć na to (brzydkie słowo). Trochę się na szczęście pozmieniało. Poniekąd dzięki temu, ze rozejrzałem się dookoła siebie bardziej, poznałem Racjonalistę i inne ciekawe miejsca, co wszystko daje mi pewne wsparcie. Moze nie jestem (jeszcze) gotów na kroki ostateczne (od apostazji do podpalania kościołów), ale już mi łatwiej.
Dlatego myślę, że będziesz zupełnie fair wobec siebie i w zgodzie ze swym sumieniem, jesli przystąpisz do ślubu kościelnego jako niewierzący. Możliwość taka, jak wyżej wskazano, istnieje i KRK to uznaje. Ale musisz o to zadbać. Jeśli zostawisz to w rękach narzeczonej, to będzie jak dotychczas:
>A księdzu moja partnerka nic nie mówiła , że jestem nie wierzący .
>Iwona , bo tak ma na imię moja wybranka była u księdza . Ale nie powiedziała , że jestem niewierzący jak to Ona powiedziała , żeby nie dyskutować i się nie tłumaczyć.
Musisz się z tym zmierzyć i ona również. Jeśli tego nie zrobicie, ona przyniesie Ci kartkę na spowiedź, od księdza. A jak za mało czasu zostanie do ślubu, to może robić problemy, że nie wiedział, ze zgoda biskupa itp.
Im szybciej, tym lepiej.
20-09-2013 12:03 
 Ocena 2 na 2
Robert Sitarczyk (100 punktów)
Tu masz rację , jeżeli jest taka możliwość , hmm to może z niej skorzystam . Ale teraz podpowiedz , bo krytykować to każdy potrafi , gdzie mam się udać ? Chodzi mi o to czy najpierw zadzwonić na jakąś infolinie katolicką czy coś takiego , żeby się upewnić czy tak można . I czy moja parafia , he moja , parafia Iwony na takie coś się zgodzi . Gdzie mam najpierw uderzyć ?
H.Kruger (860 punktów)
Do proboszcza Twojej parafii, oczywiście. We własnej parafii chcecie wziąć ślub?
20-09-2013 14:05 
 Ocena 1 na 1
Robert Sitarczyk (100 punktów)
Tak we własnej .
20-09-2013 14:04 
 Ocena 2 na 2
Robert Sitarczyk (100 punktów)
Zadzwoniłem , do 8 aż i tylko jeden odebrał . Powiedział , że muszę iść do proboszcza . Ale też mi powiedział , że proboszcz może odmówić mi ślubu gdy nie będę chciał ochrzcić dziecka , jak się urodzi . Bez sensu jak dla mnie . I co wy mi na to odpowiecie , podpowiecie ?
20-09-2013 14:18 
 Ocena 1 na 1
H.Kruger (860 punktów)
>Zadzwoniłem , do 8 aż i tylko jeden odebrał . Powiedział , że muszę iść do proboszcza . Ale też mi powiedział , że proboszcz może odmówić mi ślubu gdy nie będę chciał ochrzcić dziecka , jak się urodzi . Bez sensu jak dla mnie . I co wy mi na to odpowiecie , podpowiecie ?
To prawda, ktoś już wyżej o tym wspominał.
Ja ochrzciłem. Nie umarł od tego. Dla mnie to nie problem.
20-09-2013 14:36 
 Ocena 1 na 1
Robert Sitarczyk (100 punktów)
No zgadza się , też upartym być nie jest wcale dobrze . Iwona jak będzie chciała iść w niedzielę do kościoła to jaki w tym problem ja w tym samym czasie mogę jechać na ryby albo na basen .
20-09-2013 14:50 
 Ocena 1 na 1
H.Kruger (860 punktów)
Oczywiście problem w tym co dalej.
Ja pozwalam chodzić na religię (na razie przedszkole). I staram się ile mogę opowiadac o innych rzeczach. Tu krzyż, spowiedź, grzech, a tu Zeus i gromadka. Ulubiona historyjka syna, to na razie narodziny Ateny
Pewnie do komunii pozwolę iść, choć z ciężkim sercem. Stygnmatyzacja spora by była, gdyby nie szedł.
Ale potem total luz. Na bierzmowanie sam będzie decydował. A do tego czasu ja się postaram, żeby poznał inne punkty widzenia.
20-09-2013 15:26 
 Ocena 1 na 3
Robert Sitarczyk (100 punktów)
Niech każdy robi jak uważa , mnie przeraża tylko dawanie na kościół jakichkolwiek pieniędzy , a komunie teraz to jak wesela , ludzie się prześcigają i w prezentach i w przyjęciach .
szarley (54911 punktów)
>Niech każdy robi jak uważa , mnie przeraża tylko dawanie na kościół jakichkolwiek pieniędzy , a komunie teraz to jak wesela , ludzie się prześcigają i w prezentach i w przyjęciach .

Komunie teraz to jak wesela to pieniądze dawane na kościół?
20-09-2013 16:00 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> powiedział , że proboszcz może odmówić mi ślubu gdy nie
> będę chciał ochrzcić dziecka , jak się urodzi

Po pierwsze: jak się urodzi. Po drugie - pytanie raczej, czy planujesz z tym robić problemy małżonce.
I po trzecie - niekoniecznie trzeba zawsze odpowiadać na zadane pytania. Powiedz coś w stylu, że na tym etapie o tym nie myślisz, albo że za wcześnie na pytania.

Moim zdaniem to jak najbardziej uczciwie postawienie sprawy, w realu Twoja przyszła małżonka może przez kilka lat w kwestii wiary zmienić zdanie (albo Ty zmienisz ) jak jeszcze bardziej się zbliżycie, zżyjecie - jej rytualne i nawykowe podejście może się zmienić i tak b. często bywa.
Zakładam, że nie wybrałeś sobie katoliczki mocno zaangażowanej w fundamentalne i emocjonalnie w krzewienie wiary. Jeśli jednak tak jest - radzę uważać
łącząc pozwodzenia

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
20-09-2013 16:12 
 Ocena 2 na 2
Robert Sitarczyk (100 punktów)
Dziękuję Jacek , za dobrą radę . Też tak sobie pomyślałem ale (zadzwoniłem do poradni duchowej )ksiądz mi powiedział , że nie mogę brać ślubu , jeżeli nie planuję mieć dzieci . I co Ty na to ?
20-09-2013 16:27 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> ksiądz mi powiedział , że nie mogę brać ślubu , jeżeli nie
> planuję mieć dzieci . I co Ty na to?

A planujesz? Tylko broń boże nam tu nie pisz! Jeśli planujesz, to sprawa jest rozwiązana. Jeśli nie planujesz, to powiedz ogólnie coś w rodzaju że "małżeństwo to w końcu małżeństwo".
Mozesz również powiedziaj jak wyżej, czyli za wcześnie, teraz o tym nie myślisz choć nie wykluczasz itp.

Wydaje mi się, że trzeba być tutaj maksymalnie szczerym w jednej kwestii: jeśli księża wynajdą jakiś mocny argument za tym, że nie możesz mieć ślubu kościelnego, a Ty nie będziesz się chciał nagiąć lub głos wezmą gołe fakty (np. że nie możesz mieć dzieci) - wtedy ja bym z narzeczoną siadł i poważnie temat celowości ślubu kościelnego obgadał. Nic na siłę.

W końcu chyba dziewczyna zdaje sobie sprawę, że chodzi i kocha ateistę i tak łatwo - nawet przy jego współpracy - nie będzie.
A jesli sprawy sobie nie zdaje, to najwyższy czas ją troszku uświadomić.

Niech też poniesie część odpowiedzialności, w końcu małżeństwo to nie tylko miły spacarek po ślubnym kobiercu i sakramentalne tak przy księdzu, błysku fleszy i sypanych pieniążkach przed kościołem.

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
27-09-2013 12:51 
 Ocena 2 na 2
Robson696 (379 punktów)
>ksiądz mi powiedział , że nie mogę brać ślubu , jeżeli nie planuję mieć dzieci .

Powiedział tak, bo kościołowi chodzi teraz tylko o to, żebyś ochrzcił swoje dzieci i nie przeszkadzał matce w ich katolickim wychowaniu. Nawet jak planujesz mieć dzieci, to bez zgody na to ślubu nie dostaniesz Nie interesuje ich już Twoja niewiara, jesteś już dla nich tylko "wybrykiem natury", tylko żeby dzieci wierzyły. Wtedy wychodzi tak, jakbyś był katolikiem.
Twoje dzieci mają być porządnymi katolikami, wspierającymi interes kościoła, kiedy Ciebie już nie będzie.
Kler: 1 Ateista: 0. Nie gódź się na to
28-09-2013 20:02 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Twoje dzieci mają być porządnymi katolikami, wspierającymi
> interes kościoła, kiedy Ciebie już nie będzie.

Mówiąc już zupełnie wprost: wolna wola, którą człowiek dysponuje biorąc ślub katolicki może się obrócić przeciwko niemu. Jeśli jest się uczciwym i czuje brzemię własnej obietnicy - nie można przeszkodzić w wychowaniu katolickim własnych dzieci, czyli wychować dzieci jak się chce. Przed ślubem była wolna wola, po ślubie pół
No za ciekawie to nie brzmi,
pozdrowienia

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
28-09-2013 22:53 
 Ocena 2 na 2
Robson696 (379 punktów)
>Przed ślubem była wolna wola, po ślubie pół
>No za ciekawie to nie brzmi

Kościół dopuszcza ślub ateisty i katolika TYLKO ze względu na dzieci. Gdyby kler nie zgadzał się na takie śluby, to tracił by owieczki. Ludzie braliby tylko cywilny, a ateista mógłby nauczyć swoje dzieci krytycznego myślenia i może jeszcze "odwrócić" małżonkę A w obecnym wypadku pana ateistę przenosimy w kwarantannę, żeby nie mógł już zainfekować swoich dzieci, a resztę rodzinki zapraszamy do kościółka. A dzieci ładnie do pierwszej ławeczki, by słuchały księdza, a nie rozrabiały z nudów Problem z ateistą rozwiązany. Faza druga rozpoczęta: Indoktrynacja od małego
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> w obecnym wypadku pana ateistę przenosimy w kwarantannę,
> żeby nie mógł już zainfekować swoich dzieci

No cóż, Kościół dba o gęstość trzódki swoich owieczek, a ateista o swoje dzieci

Swoją drogą dziwię się Kościołowi, że każe zobowiązywać do takich rzeczy. W epoce rozpadów małżeństw (skąd-inąd nieraz ze słusznych powodów), zmienności stylu bycia, uczuć, wartości itp. składać jakiekolwiek długofalowe przyrzeczenia..
A nie lepiej byłoby po prostu powiedzieć: chcielibyśmy, abyście wychowali swojej dzieci w duchu tolerancji, humanizmu oraz wrażliwości na drugie życie?
Już sama przysięga małżeńska, która każe zobowiązywać się "nie opuścić aż do śmierci" ma się nijak do praktyki życia, nie mówiąc już o tym że nowożeńcy nie wiedzą kim będą za 10,20 i 30 lat..
pozdrowienia

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
29-09-2013 20:59 
 Ocena 2 na 2
Robson696 (379 punktów)
>A nie lepiej byłoby po prostu powiedzieć: chcielibyśmy, abyście wychowali swojej dzieci w duchu tolerancji, humanizmu oraz wrażliwości na drugie życie?

Hehe, no co ty? Zepsuliby sobie interes. Ksiądz też musi przecież z czegoś żyć
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Hehe, no co ty? Zepsuliby sobie interes. Ksiądz też
> musi przecież z czegoś żyć

Chulerka, o tym nie pomyślałem. Co racja, to racja .
Ale wiesz, ja tam się o nich nie martwię. Żyliby. Tyle pracy potrzeba w prywatnym biznesie, a i za granicą praca jest - choćby dla inżynierów w Niemczech. U nas też - dla dobrych. Poza tym, taki choćby ks. Obirek w 2005r. przestał być księdzem, ale z głodu nie zginął. Dla chcącego nic trudnego
pozdrowienia

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
Robson696 (379 punktów)
>Dla chcącego nic trudnego

Co racja to racja, niektórym proboszczom to nawet się nie chce sobie węgla na zimę do piwnicy nawrzucać... Muszą się wiernymi sługami wyręczać... Czcigodne dłonie są przecież stworzone do wyższych celów niż jakakolwiek pożyteczna praca
29-09-2013 13:03 
 Ocena 1 na 1
astrotaurus (12445 punktów)
>Jeśli jest się uczciwym i czuje brzemię własnej obietnicy - nie można przeszkodzić w wychowaniu katolickim własnych dzieci, czyli wychować dzieci jak się chce.
Cóż, kwestia umowy. Ateista/ateistka stając na ślubnym kobiercu w kościele powinni lojalnie uprzedzić swą drugą połowę, że traktują to jak np. taniec przy ognisku jakichś tubylców na antypodach mający przywołać Ducha Gór czy innego Boga w celu jakimśtam.
Z doświadczenia wiem, że bywa z tym rzeczywiście krucho i ukłon w stronę wierzącego współmałżonka, rodziny, tradycji, blichtru wreszcie nie zawsze obejmuje faktyczną kwestię wychowania dzieci - na razie jest to tylko umowa miedzy dwojgiem, a pojawienie się dziecka jest sytuacją powstałą jakby z zaskoczenia, zupełnie nową i wtedy niebaczne obietnice dane bez wyjaśnienia szczegółów mogą dać się we znaki.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> pojawienie się dziecka jest sytuacją powstałą jakby z zaskoczenia,
> zupełnie nową i wtedy niebaczne obietnice dane bez wyjaśnienia
> szczegółów mogą dać się we znaki.

Niestety, tak to właśnie jest. Choć nie trzeba też tego wyolbrzymiać. Przysięgi, czy też przyrzeczenia czasem się łamie jeśli okazuje się, że pociągają za sobą krzywdę, zbyt duży ciężar czy też długofalowy, niekorzystny wpływ na siebie albo na dziecko.

Osobiście po latach chłonięcia nauki chrześcijańskiej w młodości najboleśniej odczuwam wpajaną grzeszność niektórych myśli czy uczynków (lub ich braku). Niekiety wewnątrzne reakcje typu poczucie winy trudno i dziś wyplenić.
Uważam, że tak naprawdę małe znaczenie ma to, czy dziecko przystąpi do chrztu, komuni, bierzmowania itp.
Ważniejsza jest dana mu wolność patrzenia, myślenia i działania, którą jeśli otrzyma w domu od rozsądnych i wrażliwych rodziców - żadna indoktrynacja w życiu nie będzie mu straszna. Będzie potrafił racjonalnie wybrać i być wiernym swojemu rozumowi.

W przypadku Roberta Sitarczyka myślę, że chłop już na starcie ma niemały kapitał rozsądku
pozdrowienia

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
27-09-2013 13:21 
 Ocena 6 na 6
Meretseger (61860 punktów)
>ksiądz mi powiedział, że nie mogę brać ślubu, jeżeli nie planuję mieć dzieci.
Trzeba było księdzu odpowiedzieć, że kto jak kto, ale to ksiądz powinien wiedzieć, że dzieci będą wtedy, kiedy bozia zechce, a nie kiedy człowiek sobie zaplanuje
A tak na serio - ksiądz nie ma prawa pytać o to nowożeńców, czy planują dzieci. Gdy para przychodzi i chce wziąć ślub, ksiądz ma im go udzielić. Warunkiem jest złożona przez stronę niekatolicką obietnica, że (ewentualne) dzieci (wszystkie!) będą wychowywane po katolicku.
Ściągawka w sprawie przeszkód do zawarcia ślubu: www.opoka.(*)T/TA/TAI/pr_malzenskie_04.html
Zwróć uwagę na punkt 4 - przeszkoda różnej religii.
27-09-2013 13:53 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>>ksiądz mi powiedział, że nie mogę brać ślubu, jeżeli nie planuję mieć dzieci.
> Trzeba było księdzu odpowiedzieć, że kto jak kto, ale to ksiądz
> powinien wiedzieć, że dzieci będą wtedy, kiedy bozia zechce, a
> nie kiedy człowiek sobie zaplanuje

Ależ wie! Ksiądz się tylko o to boi, że wstrętni ateiści zrobią na odwrót (na przekór?)

> Warunkiem jest złożona przez stronę niekatolicką obietnica, że
> (ewentualne) dzieci (wszystkie!) będą wychowywane po katolicku.

Precyzyjniej - że nie będzie przeszkadzać w katolickim ich wychowaniu.

Cytat:
Jeśli małżeństwo ze stroną katolicką chce zawrzeć osoba, która:
(..) ostentacyjnie nie praktykuje (..) winna złożyć zobowiązanie, że (..) nie będzie przeszkadzała, aby wszystkie dzieci zostały ochrzczone i wychowane w Kościele katolickim.


No i klops, wg Kościoła te wredne ateistyczne przeszkadzacze nie mają prawa wychować dziecka tak, jak chcą.
A katolicy mają.
Tak twierdzi Kościół, który poniżej sceptycznie ustawia się do czegoś analogicznego w innej religii:
Cytat:
islam nie uznaje równości kobiety z mężczyzną, który jest uprzywilejowany.

Uprzywilejowanie ściśle wg zasad Kalego, cóż...
pozdrowienia

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
Frank Holman (5897 punktów)
>>A tak na serio - ksiądz nie ma prawa pytać o to nowożeńców, czy planują dzieci. Gdy para przychodzi i chce wziąć ślub, ksiądz ma im go udzielić. Warunkiem jest złożona przez stronę niekatolicką obietnica, że (ewentualne) dzieci (wszystkie!) będą wychowywane po katolicku.
A to ciekawe, skoro przedwstępna niewyjawiona niechęć czy niemożność robienia/rodzenia dzieci jest jedną z podstawowych przyczyn uzasadniających unieważnienie katolickiego sakramentu małżeństwa.
Więc uważam, że się mylisz, a ksiądz ma pełne prawo o to pytać i stwierdzić to co stwierdził.
28-09-2013 19:51 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> A to ciekawe, skoro przedwstępna niewyjawiona niechęć czy
> niemożność robienia/rodzenia dzieci jest jedną z podstawowych
> przyczyn uzasadniających unieważnienie katolickiego sakramentu małżeństwa.

Wg mnie to raczej dwie różne rzeczy.

> Więc uważam, że się mylisz, a ksiądz ma pełne prawo o to pytać i stwierdzić to co stwierdził.

Bo 'profilaktycznie' notuje w aktach wszelkie możliwe informacje, służące do podjęcia ewent. decyzji gdyby w przyszłosci doszło do konfliktu i rozejścia? Jeśli to przypuścić, owo rozumowanie jest co najmniej dziwne, ale jak już stwierdził p. Andrzej Bogusławski - jest logika i logika katolicka.

Na podobnej zasadzie Jarosław Kaczyński rozpaczliwie twierdzi, że przyczyną katastrofy w Smoleńsku było rozbicie wizyt.
Uważa również, że powinno się 'dokładniej' (wydobywczo?) zbadać, co dzisiejszy Prezydent RP Bronisław Komorowski miał na myśli mówiąc w 2009r. "a wtedy Prezydent gdzieś poleci i wszystko się zmieni".
łącząc pozdrowienia

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365