 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Świat
| Napisano | Autor | Tytuł | | 17-12-2014 09:55 | Arminius (25555 punktów) | Koreański Nelson
1 na 1 | Podczas gdy Francją wstrząsa do trzewi kontrowersyjna książka, Koreę Południową zelektryzowała megaprodukcja filmowa. Dramat historyczny pt "Admirał. Ryczące wiry" (wolne tłumaczenie - Arminius) traktuje o admirale Yi Sun - Sin - koreańskim bohaterze narodowym, który z końcem 16 wieku, staczając 23 morskie bitwy z japońskimi agresorem (przy wykorzystaniu osławionych "okrętów - żółwi")i - nie przegrał żadnej z niej, doprowadzając do odparcia wroga i ocalenia narodowej niezależności. Film jest wielkim sukcesem kasowym, a sceny batalistyczne nie ustępują - podobno - hollywoodzkim standardom. Do tej pory obejrzało go ok. 20 mln ludzi ( a kolejne szeregi widzów nadal co dnia powiększają statystykę), co jest imponującym wynikiem uwzględniwszy fakt, iż populacja Korei Południowej liczy ok. 60 milionów. Wszyscy jednakże zdają sobie sprawę z tego, iż to nie poziom artystyczny czy tez świetne sceny batalistyczne napędzają rzesze do kin. Tym czynnikiem jest temat, leitmotiv filmu, czyli walka narodu koreańskiego z japońskim agresorem. Taki zadziwiający odzew zaświadcza, iż Koreańczycy nadal pod podskórnym werniksem normalizacji stosunków z Japonią ( względy ekonomiczne) są bardzo wrażliwi na punkcie tychże relacji i zdaje się nie do końca zarzucili swoisty rewanżyzm i ciągątki odwetowe. Nie można także wykluczyć iż katastrofa promu morskiego Sewol z kwietnia bieżącego roku - która obnażyła trchórzostwo i niekompetencję koreańskich marynarzy - sprzyja owej imponującej frekwencji, pomagając Koreańczykom odreagować narodową traumę, wstyd i kompromitację. Pikantnym jest - w tej atmosferze rozbudzonych uczuć patriotyczno - nacjonalistycznych - zapewnienie reżysera filmu, iż w jego intencjach film ma służyć japońsko - koreańskiemi zbliżeniu i pojednaniu. Sukces frekwencyjny będzie jeszcze większy, jeżeli film trafi do rozpowszechniania w Chinach - na co się zapowiada. Chińczycy już szykują się na przyjęcie filmu, który spotkał się u nich z bardzo pozytywnymi recenzjami - tak ze względu na wątek odpracia japońskiej agresji jak i fakt wykorzystania w praktyce przez genialnego admirała koreańskiego wskazówek i porad chińskiego klasyka Sun Tse - autora osławionej pracy "O sztuce wojennej". Mnie intryguje czy megaprodukcja koreańska trafi do rozpowszechniania w Korei Północnej. Platforma walki z japońskim sagresorem mogłaby się okazać bardzo pomocną przy przełamywaniu wzajemnych barier i uprzedzeń. Jeżeli tylko będzie taka wola u północnokoreańskiego przywódcy. www.bbc.com/news/world-asia-29438401histmag.or(*)eniusz-admiral-Yi-Sun-sin-8710 | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Sygnał (4252 punktów) | To akurat prawda. Nawet do dziś w koreańskich wydaniach niektórych gier komputerowych, gdzie występują postaci, które wyraźnie są samurajami zamienia się je na niemal identycznie wyglądających bohaterów pochodzących z innego kraju...
Ale co się tu dziwić, każdy kraj ma swoje sympatie i antypatie. Ani to mądre, ani logiczne, ale tożsamość narodowa rzadko taka jest.
|
|
 | 1 na 1 | Celecrin (6386 punktów) | >Ale co się tu dziwić, każdy kraj ma swoje sympatie i antypatie. Ani to mądre, ani logiczne, ale tożsamość narodowa rzadko taka jest. No tak, ta złowroga tożsamość narodowa. Same zło. 35 lat japońskiej okupacji (1910-1945). Publiczne egzekucje, zmuszanie Koreanek do prostytucji (to dotyczy głównie okresu II wojny), krwawe tłumienie powstań niełatwo jest zapomnieć, a na pewno warto jest pamiętać.
|
|
|  | 1 na 1 | Sygnał (4252 punktów) | >No tak, ta złowroga tożsamość narodowa. Same zło. 35 lat japońskiej okupacji (1910-1945). Publiczne egzekucje, zmuszanie Koreanek do prostytucji (to dotyczy głównie okresu II wojny), krwawe tłumienie powstań niełatwo jest zapomnieć, a na pewno warto jest pamiętać.
Tyle, że te 35 lat okupacji przykrywa trochę prawie drugie tyle pokojowej koegzystencji. To równie głupie jak asocjacja współczesnych Niemców z nazistami z czasów drugiej wojny.
|
|
| |  | | Celecrin (6386 punktów) | >Tyle, że te 35 lat okupacji przykrywa trochę prawie drugie tyle pokojowej koegzystencji. To równie głupie jak asocjacja współczesnych Niemców z nazistami z czasów drugiej wojny.
Cytat ze strony Stosunki Miedzynarodowe: Na stosunkach Korei Południowej z Japonią ciąży okres kolonizacji Korei przez Japonię w latach 1910-45, charakteryzujący się dużą brutalnością rządów - próbami siłowej japonizacji Półwyspu Koreańskiego, zmuszaniem kobiet koreańskich do prostytucji w armii japońskiej w czasie II Wojny Światowej (niezałatwiona do dziś kwestia tzw. "comfort women" - "kobiet dla towarzystwa") i innymi zbrodniami. Z tych względów normalizacja stosunków przez Koreę Południową i Japonię po II Wojnie Światowej była przez długi czas nie do pomyślenia i dokonała się dopiero przy dużym nacisku USA w 1965 roku - 22 czerwca w Tokio podpisano traktat o podstawach stosunków między oboma państwami.
Kontakty na najwyższym szczeblu zostały zainaugurowane w pierwszej połowie lat 1980-tych. W styczniu 1983 roku Yasuhiro Nakasone jako pierwszy szef japońskiego rządu złożył wizytę w Korei Południowej, zaś we wrześniu 1984 roku Chun Doo-hwan jako pierwszy prezydent Korei Południowej odwiedził Japonię;
Lepszy okres w stosunkach dwustronnych zapoczątkowała wizyta prezydenta Korei Południowej Kima Dae-juna w październiku 1998 roku, kiedy powiedział on w parlamencie Japonii, że "jest naprawdę dziecinne uważać 1500 lat wymiany i współpracy za nieznaczące z powodu niefortunnych okresów trwających razem mniej niż 50 lat";
Niezmiennie jednak główne problemy w stosunkach dwustronnych odnosiły się do trudnej historii obu państw, co mocno uwidoczniło się podczas pełnienia funkcji premiera Japonii przez Junichiro Koizumiego (2001-06), który corocznie odwiedzał kontrowersyjną świątynię Yasukuni upamiętniającą Japończyków poległych w wojnach, budząc oburzenie Korei Południowej.
Równolegle doszło do zaostrzenia sporu o suwerenność nad wyspami Dokdo/Takeshima, które znajdują się w posiadaniu Korei Południowej, ale do których pretensje wysuwa Japonia - np. w marcu 2005 roku Japonia z tego powodu tymczasowo odwołała swojego ambasadora z Seulu.
W lipcu 2008 roku Seul odwołał swojego ambasadora z Tokio po tym jak japoński rząd zapowiedział zawarcie roszczeń do tych wysp w wytycznych dla nauczycieli, a następnie odwiedził je południowokoreański premier Han Seung-soo.
Pozdr.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|