 |
Wszechmoc - co to takiego ? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 13-08-2010 19:00 | makuś (5578 punktów) (zablokowany) | Wszechmoc - co to takiego ?
1 na 1 | hej, Staram się zrozumieć co oznacza wszechmoc w odniesieniu do moralności a w konsekwencji do dobra jako takiego . O ile dobrze rozumuję , wszechmoc oznacza brak jakichkolwiek ograniczeń . Natomiast moralność to zbiór wyobrażeń o przeróżnych ograniczeniach ( i powinnościach ) dzięki którym życie społeczne , socjalne relacje międzyludzkie stawałyby się szlachetniejsze , wartościowsze , bardziej świadome . Wnioski : Jeżeli wierzący twierdzą , że wierzą w Boga wszechmocnego to co to oznacza ? Otóż oznaczać to może ( a może nawet musi ) , że wierzą w coś co wszelkie zasady moralne , wszelkie wyobrażenia etyczne może unieważnić , ponieważ nie podlega żadnym ograniczeniom a to oznacza , że owo "coś" jest amoralne a tym samym nie może być dobre ! Bowiem nie może być dobre "coś" co nie posiada żadnych ograniczeń , hamulców czyli refleksji , samokrytyki . Twierdzenie , że Bóg jest doskonałym dobrem ponieważ jest w prawie unieważniać wszelkie zasady jest absurdem ! A przecież do tego sprowadza się wiara w Boga wszechmogącego . Natomiast jeżeli Bóg jest "czymś" co jest jednak ograniczone jakimś zestawem zasad , reguł to przecież nie jest wszechmocny ! Wydaje mi się , że to ciekawy problem Co wy na to ? makuś
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 | stilgar (7322 punktów) | To, że mogę kogoś uderzyć ( bo mam taką możliwość ) nie oznacza, że to zrobię.
|
|
 | | lukaszewicz (5674 punktów) | >To, że mogę kogoś uderzyć ( bo mam taką możliwość ) nie oznacza, że to zrobię.
Jeżeli nie chcesz, to nie możesz.
|
|
|  | | stilgar (7322 punktów) | >>To, że mogę kogoś uderzyć ( bo mam taką możliwość ) nie oznacza, że to zrobię. >Jeżeli nie chcesz, to nie możesz.
W jaki sposób to zdanie ma sens?
|
|
| |  | | lukaszewicz (5674 punktów) |
>>Jeżeli nie chcesz, to nie możesz. >W jaki sposób to zdanie ma sens?
Możemy zrobić tylko to co chcemy.Przynajmniej działając świadomie.
|
|
| | |  | 1 na 1 | stilgar (7322 punktów) | >>>Jeżeli nie chcesz, to nie możesz. >>W jaki sposób to zdanie ma sens? >Możemy zrobić tylko to co chcemy.Przynajmniej działając świadomie.
Czasem robię rzeczy, których nie chcę. Czasem chcę zrobić coś, co nie jest wykonalne.
Chcieć a móc to dwie różne rzeczy.
|
|
| triss_vsop (51 punktów) | To mój pierwszy post, przepraszam z góry jakby coś poszło nie tak, jak przyjęto tu zwyczajowo. Ad rem - wiadomo, że pojęcie wszechmocy jest nielogiczne - już dawno temu dzieci wprawiały poczciwych wikarych w głębokie zakłopotanie, pytając czy pan bóg może stworzyć tak ciężki kamień, którego by nie umiał podnieść.
|
|
 | 3 na 3 | stilgar (7322 punktów) | > To mój pierwszy post, przepraszam z góry jakby coś poszło nie tak, jak przyjęto tu zwyczajowo. Ad rem - wiadomo, że pojęcie wszechmocy jest nielogiczne - już dawno temu dzieci wprawiały poczciwych wikarych w głębokie zakłopotanie, pytając czy pan bóg może stworzyć tak ciężki kamień, którego by nie umiał podnieść.Bo stosuje się tutaj intuicję zamiast logiki. Gdzie mamy do czynienia z nieskończonością, intuicja zawodzi. Ot, chociażby, suma nieskończonej liczby zer jest... niewiadoma  Inną sprawą jest oczywiście to, że w naszym wszechświecie, przy obecnych prawach fizyki nic nie może być nieskończone - spowodowałoby to natychmiastowe ( z uwzględnieniem prędkości maksymalnej ) zniszczenie wszechświata. Obiekt o nieskończonej masie ściągnąłby w siebie przez grawitację całą materię, obiekt o nieskończonej energii wypromieniowałby jej tyle, że wszystko by się usmażyło... i tak dalej.
|
|
|  | | syzyf85 (36 punktów) | >Obiekt o nieskończonej masie ściągnąłby w siebie przez grawitację całą materię, obiekt o nieskończonej energii wypromieniowałby jej tyle, że wszystko by się usmażyło... i tak dalej.
A gęstość? Co z gęstością?
Chociaż to już chyba nie na ten dział rozważania.
|
|
| |  | | stilgar (7322 punktów) | >>Obiekt o nieskończonej masie ściągnąłby w siebie przez grawitację całą materię, obiekt o nieskończonej energii wypromieniowałby jej tyle, że wszystko by się usmażyło... i tak dalej. >A gęstość? Co z gęstością? >Chociaż to już chyba nie na ten dział rozważania.
Wzory na większość oddziaływań mają odległość do kwadratu w mianowniku. W przypadku nieskończonej gęstości mamy albo zerową objętość, co daje zero w mianowniku - oddziaływania byłyby nieskończenie silne. W przypadku niezerowej objętości mamy nieskończoną masę - patrz wyżej.
|
|
2 na 2 | tom2010 (352 punktów) | Bóg wszechmogący może np. przestać istnieć. Trudno wymagać aby był zobowiązany doktrynami religii zobowiązującymi go do istnienia.
|
|
 | | autopoiesis (47 punktów) | Bóg wszechmogący zgodnie z przedstawioną przeze mnie definicją wszechmocy, nie może się unicestwić (system umieścił niżej moją wypowiedź z definicją). Z punktu widzenia doktryny katolickiej jest to nie możliwe. W doktrynie katolickiej Bóg jest istnieniem. Bóg objawiając się Mojżeszowi określił się: Jam jest, który jest. Oznacza to istnienie, niezmienność i wieczność. Gdyby Bóg się unicestwił przestałby być Bogiem. Straciłby wszystkie te cechy.
|
|
1 na 1 | smallsun (5 punktów) | Wszechmoc to możliwość każdego modyfikowania rzeczywistości we wszystkich miejscach przestrzeni, chwilach czasu i wymiarach. Pod każdym względem - w każdym aspekcie. Możliwość robienia dokładnie wszystkiego. Tak też kreują sobie Boga ludzie kościoła.
Czy Bóg może dokonać aktu pozbawienia się wszechmocy?. Jeżeli nie może, to czy jest wszechmocny? Jeśli może, to moje pytanie brzmi: czego się pozbawił...i w związku z tym, jaki nie jest? Czy Bóg może unicestwić samego siebie? Jeśli nie - to czy jest wszechmocny? Ale jeśli tak, to co będzie dalej. Skoro nie będzie nic, to znaczy, że nie jest wszechmocny, ponieważ wszechmoc obejmuje również działanie po unicestwieniu samego siebie. (Jeśli mógłby się unicestwić i działać samemu, to również nie byłby wszechmocny bo mógłby działać zawsze i żadna, siła nie byłaby w stanie mu w tym przeszkodzić - nawet on sam sobie.) W moim odczuciu wszechmoc Boga lub jakiegokolwiek bytu należałoby traktować jak swego rodzaju błąd logiczny.
|
|
1 na 1 | spellbinder (8577 punktów) | Bóg stworzył zasady dla człowieka, a nie dla siebie  On może mordować, zatapiać, gnębić, gwałcić i tak dalej.
|
|
2 na 2 Romański (2650 punktów) (zablokowany) | Z całym szacunkiem - ani twoje rozważania nowe, ani odkrywcze. Wypada zapoznać się z tym, co na ten temat powiedzieli różni myśliciele przed Tobą. Taki Mistrz Ockham na ten przykład twierdził, rozważając podobnie jak Ty, że prawa moralne objawione przez Boga w Ewangelii mogły być inne (właśnie poprzez wszechmoc i autonomię twórcy tych praw). Nie ma znaczenia, jego zdaniem, co Bóg nakazał - ważne, że jest Bogiem i nakazał. Wierny winien jest posłuszeństwo niezależnie od treści prawa. Jeśli więc zmienił by [tj. Absolut] nakaz miłości na nakaz nienawiści - dobrem było by nienawidzić. Per analogia - współczucie równie dobrze mogło by być pogardą a wybaczenie zemstą. Postępowanie zgodnie ze tak zmienionym dekalogiem, paradoksalnie, było by dobre! Wartość moralna czynu wynikająca z teologii moralnej nie leży w skutkach tegoż czy celu, przez wzgląd na który podmiot podejmuje działania, a jedynie dzięki posłuszeństwu woli Absolutu. Pozdrawiam.
Natura dała nam jeden język, a dwoje uszu po to, ażebyśmy słuchali dwa razy więcej, niż mówimy - Zenon z Kition
|
|
1 na 1 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) |
>Wydaje mi się , że to ciekawy problem >Co wy na to ? Może i ciekawy. Ale wiara katolicka z jej bogiem jest zbiorem absurdów i sprzeczności logicznych więc prawdopodobnie szkoda czasu się nad takimi bzdurami zastanawiać. Bo z tego i tak nic nie wyniknie poza konkluzją, że to pierdoły.
Żyjmy tak, żeby po naszej śmierci nawet grabarz płakał.
|
|
 | 1 na 1 | Kelly (2051 punktów) | >Może i ciekawy. Ale wiara katolicka z jej bogiem jest zbiorem absurdów i sprzeczności logicznych więc prawdopodobnie szkoda czasu się nad takimi bzdurami zastanawiać. Bo z tego i tak nic nie wyniknie poza konkluzją, że to pierdoły. Też tak myślałam, ale po paru lekturach widzę w rozumowaniu teologów pewien sens. Jest to o tyle ważne, że inspirują oni rzesze owieczek - które co prawda nie pojmują ani trochę z teologii, ale za to konsumują religię. A ponieważ ich wierzenia i praktyki mają niebywały (a niekoniecznie korzystny) wpływ na naszą cywilizację, naukę i kulturę, nie nazywałabym ich "pierdołami". Pani profesor.
|
|
|  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > widzę w rozumowaniu teologów pewien sens. Zastanawiała bym się nad sformułowaniem, że teolodzy rozumują. Oni interpretują słowa ksiąg świętych przez pryzmat własnej osobowości. Weźmy takiego Augustyna, w młodości folgował swemu ciału, a na starość, czy też w późniejszym wieku, zdewociał, co znalazło odbicie w jego poglądach filozoficzno-teologicznych. > inspirują oni rzesze owieczek Wątpię, owieczki jak to owieczki są głupiutkie i kierują się owczym pędem. Przeciętny katolik polski ma sieczkę w głowie w sprawach religijnych. Nie rozróżnia nabożeństwa od mszy św. itd. A to wszystko wina nauki religii, a nie religioznawstwa. Religia jest sprzeczna w sobie , pełna bajek i absurdów więc co innego może zostać w głowie jak nie zamęt i pomieszanie? > ich wierzenia i praktyki mają niebywały (a niekoniecznie korzystny) wpływ na naszą cywilizację, naukę i kulturę, Ale to nie znaczy, że wierzenia te i praktyki przedstawiają sobą jakąś wartość. Oddziałując na naszą cywilizację, naukę i kulturę nadal pozostają , excuzes le mot,pierdołami.
Żyjmy tak, żeby po naszej śmierci nawet grabarz płakał.
|
|
| autopoiesis (47 punktów) | Wszechmoc to możność czynienia wszystkiego co jest potencjalnie możliwe. Absolut zatem może być ograniczony samym sobą. Analogicznie można rozważać słowo wszechświat, który wszak posiada granice. Wszechświat ograniczony jest przez samego siebie. Ponadto prawa fizyczne i moralne nie mogą być wzajemnie sprzeczne, ponieważ prowadziłoby to do unicestwienia całości. Muszą stanowić spójną całość, żeby system mógł funkcjonować. W danym systemie etycznym jakiś ściśle określony czyn nie może być uznany za dobry i zły jednocześnie. Relatywizm w ocenie danego czynu pojawia się dopiero, gdy zastosujemy do niego różne systemy etyczne.
|
|
| oportunista (1711 punktów) | Aleś wykombinował, aż mnie zamurowało. Widzę to tak; jest jeden więc nie ma konkurencji i robi sobie co chce, gdyby było ich dwóch, musieli by się podzielić, albo wziąć za łby, ta druga opcja nas dotyczy.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|