Przy okazji walki bokserskiej Adamek vs Kliczko dowiedziałem się, że w Polsce widzowie chcący walkę wspomnianą obejrzeć musieli sobie ją wykupić, w jaki sposób nie wiem, ale zaskakującym jest dla mnie, że płaci się abonamenty, opłaty za kablówkę, a transmisje z widowisk sportowych są kodowane.
Walka jak każda inna, obliczona na 10 rund, żeby wystarczyło czasu na emisję reklam, zawodnicy przez pierwsze rundy się smyrają, w końcowych podkręcają tempo, w ostatniej rozwiązuję sprawę.
Poza amerykańską flagą i facetem krzyczącym po angielsku, wynajętym pewnie za ciężkie pieniądze oraz polskimi kibicami, którzy kilka razy poskandowali nazwisko Polaka niewiele zwróciło moją uwagę. To, co zaprezentował Adamek mnie zdumiało, zapowiadany wojownik nie pokazał nic. Jego przeciwnik regularnie punktował, oczywiście mógł skończyć Adamka w pierwszej rundzie, ale wiadomo, reklamy. Adamka mógł uratować tylko atak, ryzykowałby nokautem, ale i sam mógł znokautować, no i coś pokazać. Nie ma tu żadnego znaczenia, że Kliczko jest wyższy, ma dłuższe ręce. W formule K1 czy walkach w oktagonach zawodnicy niżsi i lżejsi nokautują większych i cięższych przeciwników.
Te współczesne walki bokserskie nie mą już nic wspólnego z prawdziwym pięściarstwem, jakie oglądałem będąc małym chłopcem. Menadżerowie się dogadują, robi się widowisko, jeden wygrywa, wszyscy zarabiają, tylko prawdziwego sportu już nie ma. |