Racjonalista - Strona głównaDo treści
Polscy grzesznicy

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
NapisanoAutorTytuł
07-10-2011 23:42Itarilde (149 punktów)Polscy grzesznicy
Ocena 5 na 5
Ot, taki sobie artykulik z prasy lokalnej: www.gazeta(*)slubem-ok-zdrada-nie,id,t.html

Oczywiście, jak to w naszym pięknym kraju bywa, gdy mowa o seksie, do odpowiedzi wzywany jest osobnik duchowny:

>Według duchownych, wyniki sondażu to również dowód na to, że ludzie coraz częściej stawiają znak równości pomiędzy tym, co przyjemne i tym, co dobre. A to nie zawsze prawda.

>-Kościół katolicki jest przeciwny współżyciu przedmałżeńskiemu nie dlatego, że uważa seks za coś złego - mówi ks. Łukasz Ziemski z kurii świdnickiej. - Okres narzeczeński jest po to, by przyszli małżonkowie nauczyli się miłości do siebie. Miłość bowiem pozostanie, a życie seksualne przeminie, gdy nadejdzie starość lub choroba.

Co ciekawe, nie jest powiedziane, czy w badaniu brali udział wyłącznie wierzący, czy może bezbożnicy też się załapali. Bo jaki jest sens pytania o grzech kogoś, kogo to pojęcie w ogóle nie dotyczy?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

08-10-2011 12:18
 Ocena 12 na 12
Miłosz Michałowski (1657 punktów)
> Bo jaki jest sens pytania o grzech kogoś, kogo to pojęcie w ogóle nie
>dotyczy


Och bracie. Jak to nie dotyczy. Przecież grzech dotyczy wszystkich - ateiści po prostu nie są świadomi powagi sytuacji albo ignorują "rzeczywistość" Są jak małe zagubione dzieci, którym ktoś (ojciec=ksiądz) musi wskazać drogę.
Dlaczego Kościół tak bardzo wtrąca się w kwestie in vitro, aborcji czy związków homoseksualnych? Ano dlatego, że wiążą się one z grzechem, który dotyczy wszystkich, a zadaniem Kościoła jest uchronić nas od grzechu i potępienia Przecież, gdyby grzech dotyczył tylko wierzących, to Kościół by sobie tymi sprawami (w sensie globalnym) nie zawracał głowy... Nieprawdaż?

PS. Dlaczego pytają księży w sprawach seksu? To oczywiste, jako ludzie niepokalani sprawami cielesnymi i mający niemal bezpośredni, (no OK, poprzez interpretacje), kontakt ze Stwórcą, wiedzą oni dokładnie, czego Stwórca wymaga. Innymi słowy, Bóg dał nam narzędzie (ciała), a księża pilnują, by owieczki używały tych ciał zgodnie z instrukcją obsługi
Mógłbyś bezczelnie spytać, dlaczego Kościół wtrąca się w inne rzeczy, o których nie ma pojęcia (tzn. ma pojęcie, ale ta wiedza wykracza poza naszą rzeczywistość : czemu stoi na straży tego, aby nauka "nie poszła za daleko", albo żeby ludzie nie pomyśleli, że teoria ewolucji albo współczesna astro-fizyka wykluczają istnienie Boga? Ano dlatego, że Kościół musi się wtrącać dla naszego dobra, abyśmy się nie zagalopowali i nie popadli całkowicie w grzech vide cywilizacja śmierci.

Ja nawet trochę Kościołowi współczuję. Wczuj się w ich sytuację - wiesz "o świecie" coś czego nie możesz udowodnić, bo jest to spoza tego świata i ponad nasze zmysły, więc ludzie zaczynają wątpić. Ale wiesz, że masz rację, (przecież sam Bóg ci powiedział), a jeśli ludzie ci nie uwierzą, to spotka ich coś strasznego... Pomyśl, jaki to stres, jaka odpowiedzialność...
09-10-2011 10:25 
 Ocena 1 na 1
gegebege (231 punktów)
(zablokowany)
>teoria ewolucji albo współczesna astro-fizyka wykluczają istnienie Boga

:D

Niby w jaki sposób wykluczają???
09-10-2011 11:40 
 Ocena 1 na 3
daddy (2737 punktów)
(zablokowany)
>>teoria ewolucji albo współczesna astro-fizyka wykluczają istnienie Boga
>:D
>Niby w jaki sposób wykluczają???

Boga chrześcijan, w sposób oczywisty.
09-10-2011 12:14 
 Ocena 3 na 3
Miłosz Michałowski (1657 punktów)
Daddy Ci odpowiedział - teoria ewolucji "obaliła" genezę - biblijny mit Adama i Ewy, fizyka i astronomia począwszy od Kopernika również zmusza kościelnych i spółkę do "niekończącego" się regresu: według Biblii ziemia jest płaska, ewentualnie wklęsła, leży na kamieniu węgielnym położonym przez Jahwe albo opiera się na czterech aniołach etc. [zob. hardkor.wo(*)009/09/29/biblijna-astronomia/]. "Regres Boga" oczywiście nie ma końca i pewnie takowego nie zazna. Skoro ewolucja, to Bóg zaprószył "iskrę życia" i czekał aż powstanie grzeszny człowiek, żeby go zbawić (a może to był przypadek, żeśmy powstali? Trudno powiedzieć, wszak niezbadane są wyroki boskie). Skoro Ziemia nie ma kilku tysięcy lat, ale circa 6 miliardów, skoro Wszechświat nie jest wieczny, not bo Bóg jest wieczny i on pstryknął Wielki Wybuch a potem się potoczyło. Najpewniej według jego planu. Bóg chrześcijański już od dawna nie ma szans, copywriterzy sprzed 2000 lat popełnili zbyt wiele błędów, które teraz trudno do-interpretować do aktualnej wiedzy naukowej.
Gdyby znalazł się jakiś bardzo przebiegły kapłan z dużą wiedzą naukową, to pewnie mógłby "zaprojektować" takiego boga, który by "pasował" do naszych czasów. Ale po pierwsze, to niepotrzebne, bo ludziom wystarczają ich starzy, sprawdzeni i najwyraźniej omylni bogowie. Po drugie, "nowy bóg" musiałby stanowić falsyfikowalną hipotezę, a przecież w idei boga nie o to chodzi, żeby go obalać Itd.
09-10-2011 14:18 
 Ocena-3 na 5
gegebege (231 punktów)
(zablokowany)
>Daddy Ci odpowiedział - teoria ewolucji "obaliła" genezę - biblijny mit Adama i Ewy,

Kościół katolicki od kilku wieków twierdzi, że Biblia zawiera prawdy teologiczne a nie naukowe. Ty nadal uważasz, że jednak te drugie. Dlaczego Twoim zdaniem należy np. biblijny opis stworzenia świata czytać dosłownie?

>fizyka i astronomia począwszy od Kopernika również zmusza kościelnych i spółkę do >"niekończącego" się regresu

Jest taka anegdota, jak radzieccy lotnicy opowiadali polskim lwowiakom, jak latają samolotami. Mówili: "Latamy w niebie i nigdzie tego waszego Boga tam nie widzieliśmy." Bystrzy lwowiacy znaleźli taką odpowiedź: "Jak latacie, to nie widzicie. Zobaczycie Go, kiedy spadniecie."
09-10-2011 18:05 
 Ocena 5 na 5
daddy (2737 punktów)
(zablokowany)
Bystrzy ci lwowiacy nie byli. Byli zaledwie wierzący.
09-10-2011 19:37 
 Ocena 8 na 8
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Kościół katolicki od kilku wieków twierdzi, że Biblia zawiera prawdy teologiczne a nie naukowe.

Tyle się człek nasłuchał o głoszeniu przez dwa tysiące lat Prawd Odwiecznych, Niezmiennych i Ponadczasowych, a tu okazuje się, że po drodze dość znaczący przewrót w interpretacji się dokonał...
Ale czy Kościół Święty byłby zdolny do takiego relatywizowania Brzydkiego? Nie może być...

>Dlaczego Twoim zdaniem należy np. biblijny opis stworzenia świata czytać dosłownie?

A dlaczego nie?
W zasadzie to dobrze byłoby, gdyby Kościół Święty zaznaczał jakoś (kursywą, albo co...) te fragmenty Pisma, które należy interpretować symbolicznie, a np. kolorkiem te, które dosłownie czytać należy. Bo inaczej, to pogubić się łatwo, w Odstępstwo jakie popaść, nie daj Boże...

>Jest taka anegdota, jak radzieccy lotnicy opowiadali polskim lwowiakom, jak latają samolotami. Mówili: "Latamy w niebie i nigdzie tego waszego Boga tam nie widzieliśmy." Bystrzy lwowiacy znaleźli taką odpowiedź: "Jak latacie, to nie widzicie. Zobaczycie Go, kiedy spadniecie."

No, faktycznie - "w temacie" latania samolotami, a szczególnie spadania, Polacy mają, ponad wszelką wątpliwość, Bardzo Mocny Tytuł do Pouczania swołoczy ze Wschodu .

Stopka specjalna, okolicznościowa, wyborcza
09-10-2011 21:10 
 Ocena 1 na 1
gegebege (231 punktów)
(zablokowany)
>>Dlaczego Twoim zdaniem należy np. biblijny opis stworzenia świata czytać dosłownie?
>A dlaczego nie?
>W zasadzie to dobrze byłoby, gdyby Kościół Święty zaznaczał jakoś (kursywą, albo co...) te fragmenty Pisma, które należy interpretować symbolicznie, a np. kolorkiem te, które dosłownie czytać należy. Bo inaczej, to pogubić się łatwo, w Odstępstwo jakie popaść, nie daj Boże...

Masz rację. Mniej bystrym takie znaczniki by się przydały.

Bez tego trudno o interpretację tekstów literackich
To też się przydaje

>No, faktycznie - "w temacie" latania samolotami, a szczególnie spadania, Polacy mają, >ponad wszelką wątpliwość, Bardzo Mocny Tytuł do Pouczania swołoczy ze Wschodu.


09-10-2011 22:14 
 Ocena 2 na 2
DanielL (110 punktów)
Dawkins to bardzo fajnie wytłumaczył w książce "Bóg urojony".
Ale pewnie wszyscy tutaj już to wiedzą...

Ale właściwie to powołamy Komisję ds. Oznaczania Kursywą Alegorii? Czy poprosimy autora o komentarz?
10-10-2011 07:33 
 Ocena 2 na 2
gegebege (231 punktów)
(zablokowany)
>Dawkins to bardzo fajnie wytłumaczył w książce "Bóg urojony".

A w naszych Świętych Księgach natchniony przez Naukę Dawkins dał już odpowiedź na wszystkie wątpliwości i pytania - to też! -, tylko wy katole nawet o tym nie wiecie i nie chcecie z wiarą czytać wersetów z Księgi Mądrości Dawkinsa. Zajrzyjcie też do Księgi Dennetta (Dn 43, 63) albo Hitchensa (H 2, 12)! Amen!
11-10-2011 01:26 
 Ocena 3 na 3
maruda (5550 punktów)
> tylko wy katole nawet o tym nie wiecie

Uprasza się użytkownika o zaprzestanie obrażania katolików za pomocą podkreślonego zwrotu.

Come to the dark side, we have cookies
10-10-2011 12:41 
 Ocena 5 na 5
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Masz rację. Mniej bystrym takie znaczniki by się przydały.
> Bez tego trudno o interpretację tekstów literackich
> To też się przydaje

Iiiii, gdzie tam mnie, prostemu, do Alegoryj Wieczystych i Symbolów Nadobnych...
Ja to rozumiem, jak proboszcz dobrodziej mówi, że
Cytat:
Hitlerowi należy postawić w Polsce pomnik za to, że wymordował Żydów.

(Milczenie pasterzy. Rozmowa z księdzem Wojciechem Lemańskim o tym, co myślą i jak mówią o Żydach polscy duchowni katoliccy - "Polityka" nr 41 [2828] 5.10-11.10.2011)

Gorsza sprawa, że sami Duszpasterze Czcigodni co do tej dosłowności/symboliki się gubią...
Oto w Biblii Tysiąclecia (Wydawnictwo Pallotinum, Poznań - Warszawa 1980) opracowanej przez Zespół Biblistów Polskich (30 Ks. Ks., 7 OO. i żadnego świeckiego), co ma imprimatury i nihil obstaty wszystkie jak trzeba, czytam taki przypis do Lb 22, 28:
Rozmowę z oślicą można rozumieć bądź dosłownie, bądź jako uzewnętrznienie przeżyć samego Balaama.
Innymi słowy: nie wiedzieć, czy z Woli Bożej oślica naprawdę gadała, czy to się tylko uroiło Balaamowi - jedno i drugie takie samo dobre. Bez kursywy i kolorku pokusa, by taki klucz do całej reszty Pisma zastosować, może się zrodzić Wszetecznie...

>>No, faktycznie - "w temacie" latania samolotami, a szczególnie spadania, Polacy mają, >ponad wszelką wątpliwość, Bardzo Mocny Tytuł do Pouczania swołoczy ze Wschodu.
>

One kacapy zacząć powinny od przyswojenia sobie tego przede wszystkiem .
10-10-2011 14:43 
 Ocena 3 na 3
jasenka (1863 punktów)
>Kościół katolicki od kilku wieków twierdzi, że Biblia zawiera prawdy teologiczne a nie naukowe. Ty nadal uważasz, że jednak te drugie. Dlaczego Twoim zdaniem należy np. biblijny opis stworzenia świata czytać dosłownie?

Człowiek, który w miarę zna zabiegi literackie twórców różnych epok, na pewno dałby sobie radę z niedosłowną interpretacją biblijnych opowieści.
Ale - gdyby te teksty pochodziły od stwórcy lub były "redagowane" przez istotę tworzącą naszą rzeczywistość, to myślę, że nie powinna ona zapominać o miliardach galaktyk i tworzyć je dopiero czwartego dnia, gdy już Ziemia ponoć wisiała w kosmosie obrośnięta roślinami. Stworzenie ryb po stworzeniu drzew też nijak się ma do ewolucji.

Mogę poetycko, litaracko, używając metafor i niedomówień opisać nawet proces fotosyntezy i nikt mi nie powie, że nie wiem, o czym piszę. Ale gdy go pomylę z cyklem Krebsa, wiadomo będzie, że o biochemii nie wiem nic.
11-10-2011 00:14 
 Ocena 2 na 2
gegebege (231 punktów)
(zablokowany)
>Ale - gdyby te teksty pochodziły od stwórcy lub były "redagowane" przez istotę tworzącą naszą rzeczywistość,

Te teksty były redagowane przez ludzi danej epoki, społeczeństwa, mentalności, obyczajów, co widać w każdym zdaniu. Ale oprócz prymitywnej wiedzy naukowej tamtych czasów, zawierają fundamentalne prawdy teologiczne.

Dlaczego uważasz, że Biblia powinna zawierać naukowy czyli matematyczny opis stworzenia świata?
11-10-2011 01:02 
 Ocena 4 na 4
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>zawierają fundamentalne prawdy teologiczne.

A teologiczną prawdę od teologicznej nieprawdy po czym się odróżnia?
11-10-2011 06:52 
 Ocena 3 na 3
astrotaurus (12445 punktów)

>A teologiczną prawdę od teologicznej nieprawdy po czym się odróżnia?
Taki duży, a nie wie! Po teologii przecież: co w jednej jest prawdą - w innej akurat wcale a wcale.
Raczej należałoby zapytać czym różni się prawda od prawdy teologicznej tak jak kiedyś w Polsce pytano o różnicę miedzy demokracją, a demokracją socjalistyczną. *

* dla co młodszych: taka jak między krzesłem, a krzesłem elektrycznym.

PS.
I tak należy pochwalić gegebege, że nie posłużył się tak lubianą w Kościele manierą Misia O Bardzo Małym Rozumku i nie powiedział o Prawdzie Teologicznej.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
11-10-2011 07:26 
 Ocena 6 na 8
astrotaurus (12445 punktów)

>Dlaczego uważasz, że Biblia powinna zawierać naukowy czyli matematyczny opis stworzenia świata?
A dlaczego zawiera jakieś debilne historyjki o rozdzielaniu wód na górne i dolne i różne inne podobne bzdety?
A dlaczego zawiera instrukcję przekłuwania niewolnikom uszu szydłem i różne inne podobne bzdety?

A dlaczego z iście naukową precyzją odbierany jest zapis o przekazywaniu Ducha Świętego przez nakładanie rąk?

A dlaczego mętna metafora Szawła o "ponownym powołaniu do życia" jest przykazaniem nazywania ojcem każdego nieuka przysposobionego do udawania czarów mimo wyraźnego zakazu Jezusa o nienazywaniu ojcem nikogo na Ziemi?

Itp., itd....

Fałsz, gegebege. Cuchnący fałsz. I dlatego wychodzi wam, że wszystko prawda, tyle że nie w Moskwie, ale w Leningradzie; nie samochody, ale rowery i nie rozdają, ale kradną.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
11-10-2011 09:26 
 0 na 2
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>>Dlaczego uważasz, że Biblia powinna zawierać naukowy czyli matematyczny opis stworzenia świata?
>A dlaczego zawiera jakieś debilne historyjki o rozdzielaniu wód na górne i dolne i różne inne podobne bzdety?
>A dlaczego zawiera instrukcję przekłuwania niewolnikom uszu szydłem i różne inne podobne bzdety?
>A dlaczego z iście naukową precyzją odbierany jest zapis o przekazywaniu Ducha Świętego przez nakładanie rąk?
>A dlaczego mętna metafora Szawła o "ponownym powołaniu do życia" jest przykazaniem nazywania ojcem każdego nieuka przysposobionego do udawania czarów mimo wyraźnego zakazu Jezusa o nienazywaniu ojcem nikogo na Ziemi?
>Itp., itd....
>Fałsz, gegebege. Cuchnący fałsz. I dlatego wychodzi wam, że wszystko prawda, tyle że nie w Moskwie, ale w Leningradzie; nie samochody, ale rowery i nie rozdają, ale kradną.

To niezwykle ofensywna wypowiedź: "debilne historyjki", "bzdety", "cuchnący fałsz" itd. Czy nie można rozmawiać spokojnie i kulturalnie? gegebege zadał bardzo rzeczowe pytanie - spróbuj równie rzeczowo odpowiedzieć. Jeśli potrafisz.
11-10-2011 09:58 
 Ocena 4 na 4
astrotaurus (12445 punktów)

>To niezwykle ofensywna wypowiedź: "debilne historyjki", "bzdety", "cuchnący fałsz" itd. Czy nie można rozmawiać spokojnie i kulturalnie? gegebege zadał bardzo rzeczowe pytanie - spróbuj równie rzeczowo odpowiedzieć. Jeśli potrafisz.
Bardzo śmieszne!
Wszyscy wierzący zachowują się tak samo - jakby się z choinki urwali. Tu i teraz.
Człowiek chcący rozmawiać rzeczowo rozejrzałby się wstępnie po świecie, na którym choćby niespójnej i nielogicznej paplaniny o biblijnych treściach jest więcej, niż powyżej uszu. Od tysiącleci.
Człowiek chcący rzeczowo rozmawiać dołożyłby starań dla zdefiniowania elementarnych w dyskusji pojęć. Spróbowałby umiejscowić omawiane zagadnienia w całokształcie spraw świata (w tym mnogości Bogów i świętych ksiąg)... a tu ciągle trollowate zaczepki:
- A udowodnij, że Boga nie ma! - i pochodne.
Taką zaczepką było pytanie gegebege. I zwróć może uwagę, że ja w odpowiedzi zadałem kilka bardziej rzeczowych i konkretnych pytań.
Twoje pretensje są taką samą hucpą jak pytanie gegebege i cała obecność religii w życiu społecznym. Pleciecie dyrdymały na temat treści biblijnych, a nie potraficie wskazać rozumnego klucza do swych interpretacji.
I jeszcze chcecie, żeby was traktować poważnie!!

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
11-10-2011 11:09 
 0 na 4
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>>To niezwykle ofensywna wypowiedź: "debilne historyjki", "bzdety", "cuchnący fałsz" itd. Czy nie można rozmawiać spokojnie i kulturalnie? gegebege zadał bardzo rzeczowe pytanie - spróbuj równie rzeczowo odpowiedzieć. Jeśli potrafisz.
>Bardzo śmieszne!
>Wszyscy wierzący zachowują się tak samo - jakby się z choinki urwali. Tu i teraz.
>Człowiek chcący rozmawiać rzeczowo rozejrzałby się wstępnie po świecie, na którym choćby niespójnej i nielogicznej paplaniny o biblijnych treściach jest więcej, niż powyżej uszu. Od tysiącleci.
>Człowiek chcący rzeczowo rozmawiać dołożyłby starań dla zdefiniowania elementarnych w dyskusji pojęć. Spróbowałby umiejscowić omawiane zagadnienia w całokształcie spraw świata (w tym mnogości Bogów i świętych ksiąg)... a tu ciągle trollowate zaczepki:
>- A udowodnij, że Boga nie ma! - i pochodne.
>Taką zaczepką było pytanie gegebege. I zwróć może uwagę, że ja w odpowiedzi zadałem kilka bardziej rzeczowych i konkretnych pytań.
>Twoje pretensje są taką samą hucpą jak pytanie gegebege i cała obecność religii w życiu społecznym. Pleciecie dyrdymały na temat treści biblijnych, a nie potraficie wskazać rozumnego klucza do swych interpretacji.

I znów to samo: "z choinki się urwali", "paplanina", "trollowate zaczepki", "hucpa", "dyrdymały" - Ty po prostu nie umiesz rozmawiać.

>I jeszcze chcecie, żeby was traktować poważnie!!

Zaręczam Ci, że jest mi doskonale obojętne, czy ktoś, kto wypowiada się w taki sposób, traktuje mnie poważnie.
11-10-2011 13:55 
 Ocena 1 na 1
astrotaurus (12445 punktów)

>I znów to samo: "z choinki się urwali", "paplanina", "trollowate zaczepki", "hucpa", "dyrdymały" - Ty po prostu nie umiesz rozmawiać.
Ja umiem, ale Ty nie.
Zacznij od elementarnych, słownikowych definicji - może coś z rozmowy wyjdzie.

>Zaręczam Ci, że jest mi doskonale obojętne, czy ktoś, kto wypowiada się w taki sposób, traktuje mnie poważnie.
Ja użyłem liczby mnogiej. Dla jednego mbieleckiego to ja nie miałbym czasu na pewno. Jest wielu tobiepodobnych i wielu mniepodobnych. Forma wypowiedzi jest w kwestii istoty poglądów absolutnie trzeciorzędna.

>Zakładam (może i naiwnie), że ludzie się zmieniają i że dzisiejszy cham może stać się jutro człowiekiem kulturalnym.
A ja zakładam nienaiwnie (sprawdzone niejednokrotnie), że dzisiejszy fideista może stać się jutro człowiekiem myślącym. I wiem, że nieraz cięta uwaga lepiej wzbudzi ferment w upośledzonym poznawczo umyśle wierzącego, niż racjonalne, rzeczowe argumenty. Wszak argumentów nie brak nawet na tym forum, a co dopiero mówić o całym necie i całym świecie i co? Korzystasz? Bogać tam! Nawet elementarza ludzkiej komunikacji nie chcesz opanować.
Ja Ci daję dodatkową szansę, że emocjami otworzysz się na jakiś szczegół. Codajboże, enter.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
11-10-2011 10:39 
 Ocena 1 na 1
Lodowy (1486 punktów)
>To niezwykle ofensywna wypowiedź: "debilne historyjki", "bzdety", "cuchnący fałsz" itd. Czy nie można rozmawiać spokojnie i kulturalnie?
Pewnie, że nie można. Pytasz jakbyś dopiero dzisiaj zalogował się na tym forum?
11-10-2011 11:12 
 Ocena 2 na 2
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>>To niezwykle ofensywna wypowiedź: "debilne historyjki", "bzdety", "cuchnący fałsz" itd. Czy nie można rozmawiać spokojnie i kulturalnie?
>Pewnie, że nie można. Pytasz jakbyś dopiero dzisiaj zalogował się na tym forum?

Zakładam (może i naiwnie), że ludzie się zmieniają i że dzisiejszy cham może stać się jutro człowiekiem kulturalnym.
11-10-2011 12:23 
 Ocena 3 na 3
daddy (2737 punktów)
(zablokowany)
>>>To niezwykle ofensywna wypowiedź: "debilne historyjki", "bzdety", "cuchnący fałsz" itd. Czy nie można rozmawiać spokojnie i kulturalnie?
>>Pewnie, że nie można. Pytasz jakbyś dopiero dzisiaj zalogował się na tym forum?
>Zakładam (może i naiwnie), że ludzie się zmieniają i że dzisiejszy cham może stać się jutro człowiekiem kulturalnym.
>

Obraź się, zabaweczki do wiaderka i sio z piaskownicy.
12-10-2011 12:27 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)

>Pewnie, że nie można.
Mów, proszę, za siebie...

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
12-10-2011 12:46 
 Ocena 1 na 1
Lodowy (1486 punktów)
>>Pewnie, że nie można.
>Mów, proszę, za siebie...
A napisałem gdzieś, że mówię za kogoś.
Wyjaśniam więc: ja, osobiście, pojedynczo, osobniczo uważam, że nie można.
12-10-2011 13:09 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)

>Wyjaśniam więc: ja, osobiście, pojedynczo, osobniczo uważam, że nie można.
I nie przeszkadza Ci to? Mnie by przeszkadzało.
Moim zdaniem można tu rozmawiać grzecznie, bez obrzucania się wyzwiskami. Gdyby było inaczej, nie byłoby mnie tu. Uwierz mi, powiedzenie komuś, że "pisze bzdury" to nie to samo, co powiedzenie mu, że "jest głupi i pieprzy jak potłuczony". Różnica może subtelna, ale jest.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
12-10-2011 14:26 
 Ocena 2 na 2
Lodowy (1486 punktów)
>>Wyjaśniam więc: ja, osobiście, pojedynczo, osobniczo uważam, że nie można.
>I nie przeszkadza Ci to? Mnie by przeszkadzało.
Ależ oczywiście, że mi przeszkadza, ale nie zmienię rzeczywistości jaka jest na forum.
>Moim zdaniem można tu rozmawiać grzecznie, bez obrzucania się wyzwiskami. Gdyby było inaczej, nie byłoby mnie tu.
Moim zdanie zawsze i wszędzie można rozmawiać kulturalnie. Nie chodziło mi o "można" w sensie potencjalnej możliwości, ale "można" uwzględniające kulturę i obyczaje niektórych forumowiczów.
> Uwierz mi, powiedzenie komuś, że "pisze bzdury" to nie to samo, co powiedzenie mu, że "jest głupi i pieprzy jak potłuczony". Różnica może subtelna, ale jest.
No właśnie, o ten drugi przypadek mi chodzi. Albo co powiesz na "Lodowy, lubisz robić loda".

ps
Lodowy (2627 m.n.p.m) - szczyt w Tatrach, do którego mam duży sentyment, bo tam zaczęła się moja wspinaczkowa droga.
12-10-2011 14:39 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)

>No właśnie, o ten drugi przypadek mi chodzi. Albo co powiesz na "Lodowy, lubisz robić loda".
Powiem, że to chamstwo.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
12-10-2011 18:19 
 Ocena 2 na 2
Artur@R (7115 punktów)
> Różnica może subtelna, ale jest.<

Meretseger, różnica jest...zasadnicza - nie subtelna. Wiem ,że to wiesz...piszę w nadziei ,że Lodowy i inni to przeczytają.

"pisze bzdury" - to odniesienie do wypowiedzi,to prosta, niewyszukana, skrótowa opinia.
Jeśli jeszcze za nią idzie uzasadnienie takiej opinii - to jest to kulturalna dyskusja.

"jest głupi", "... jak potłuczony" - to odniesienie do osoby,to "ad personam". Taka wypowiedź jest raczej nie do uargumentowania (czy udowodniania) - jest brakiem kultury i ogłady. Wypowiedź dyskredytuje osobe wypowiadającą się w ten spoób.


"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
11-10-2011 10:51 
 Ocena 2 na 2
maruda (5550 punktów)
> Czy nie można rozmawiać spokojnie i kulturalnie?

Trollowanie 1, 2, utrudnia pozowanie na ikonę kultury internetowej.


Come to the dark side, we have cookies
12-10-2011 12:48 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)

>To niezwykle ofensywna wypowiedź: "debilne historyjki", "bzdety", "cuchnący fałsz" itd. Czy nie można rozmawiać spokojnie i kulturalnie?
Oczywiście, że można. Jak już przy tym jesteśmy, skarć Konowala.


Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
11-10-2011 12:06 
 Ocena 3 na 3
jasenka (1863 punktów)
>Dlaczego uważasz, że Biblia powinna zawierać naukowy czyli matematyczny opis stworzenia świata?

Bo to ponoć "słowo boże", a nie opisy ludzi.

Poza tym w Starym Testamencie jest mnóstwo szczegółowych opisów dotyczących prawa, rytuałów i nawet klasyfikacji zwierząt, więc dlaczego nie miałoby być prawdziwego opisu powstania świata i ewolucji.
Ale nic takiego oczywiście nie ma, są to parabole pomieszane z poradnikami, wymyślone przez ludzi z prostego plemienia.
11-10-2011 22:14 
 Ocena 1 na 1
gegebege (231 punktów)
(zablokowany)
> >Dlaczego uważasz, że Biblia powinna zawierać naukowy czyli matematyczny opis stworzenia świata?
>Bo to ponoć "słowo boże", a nie opisy ludzi.

Pismo Święte jest Słowem Bożym, ale nie zostało ludziom podyktowane. Wspomniałem o tym kilka postów wyżej.

>Poza tym w Starym Testamencie jest mnóstwo szczegółowych opisów dotyczących prawa, rytuałów i nawet klasyfikacji zwierząt, więc dlaczego nie miałoby być prawdziwego opisu powstania świata i ewolucji.

Czesław Miłosz pisał tyle o historii literatury, więc dlaczego jego "Koniec świata" nie miałby zawierać prawdziwego, matematycznego opisu tego zjawiska? Tylko jakieś - jakby powiedział astrotaurus - bzdety i dyrdymały o pszczołach i pomidorach. Możesz mi to wytłumaczyć?
12-10-2011 00:26 
 Ocena 2 na 2
astrotaurus (12445 punktów)

>Pismo Święte jest Słowem Bożym, ale nie zostało ludziom podyktowane. Wspomniałem o tym kilka postów wyżej.
O tak, we wspominaniu jesteście wszyscy dobrzy nad wyraz, ale żeby wyjaśnić o czym wspominacie to już nie.
Co to znaczy, że Słowo Boże nie zostało podyktowane? I co za różnica czy zostało podyktowane, narysowane czy przekazane telepatycznie? Z nowoczesnego teologicznego bełkotu wynika raczej, że jest to słowo ludzkie, za które Bóg nie odpowiada ani trochę - coś tam ponatychał (chociaż nie wiecie co by to miało być) różnych pisatych a niekumatych i tyle, a oni bazgrali głupoty na swoja miarę.

>Czesław Miłosz pisał tyle o historii literatury, więc dlaczego jego "Koniec świata" nie miałby zawierać prawdziwego, matematycznego opisu tego zjawiska? Tylko jakieś - jakby powiedział astrotaurus - bzdety i dyrdymały o pszczołach i pomidorach. Możesz mi to wytłumaczyć?
A możesz nie fruwać po opłotkach i bajdurzyć? Jako prorok moich opinii i wypowiedzi też jesteś do niczego: samodzielny wierszokleta i Bóg co nie umie pisać, więc wyręcza się pisatymi gamoniami to nie to samo.

Zadałem kilka konkretnych pytań - jeśli sam nie potrafisz wyłożyć ogólnie jak to z Biblią i jej czytaniem jest to choć na te konkretne pytania może odpowiedz.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
12-10-2011 07:39 
 Ocena-1 na 3
gegebege (231 punktów)
(zablokowany)
>Co to znaczy, że Słowo Boże nie zostało podyktowane? I co za różnica czy zostało podyktowane, narysowane czy przekazane telepatycznie?

Nie zostało podyktowane tzn. nie zostało przekazane w słowo w słowo.

>Z nowoczesnego teologicznego bełkotu wynika raczej, że jest to słowo ludzkie, za >które Bóg nie odpowiada ani trochę

Z Twojego bełkotu już zupełnie nic nie wynika.

>A możesz nie fruwać po opłotkach i bajdurzyć?

Mimo wszystko starałem się podążać za Tobą. Ale mogę już nie...

>Jako prorok moich opinii i wypowiedzi też jesteś do niczego: samodzielny >wierszokleta i Bóg co nie umie pisać, więc wyręcza się pisatymi gamoniami to nie to >samo.

Nigdzie nie napisałem, że to to samo. Pokazałem tylko, że pytanie "Dlaczego nie miałoby zawierać" jest bezsensowne. Inny przykład: Dlaczego Miłosz napisał tylko o końcu świata? Skoro pisał o końcu, to mógłby i od razu o początku, prawda?

>Zadałem kilka konkretnych pytań - jeśli sam nie potrafisz wyłożyć ogólnie jak to z Biblią i jej czytaniem jest to choć na te konkretne pytania może odpowiedz.
>Zadałem kilka konkretnych pytań - jeśli sam nie potrafisz wyłożyć ogólnie jak to z Biblią i jej czytaniem jest to choć na te konkretne pytania może odpowiedz.

Nie wiesz, dlaczego? No dobrze. Żeby Ci trochę pomóc, teraz odpowiadam na pierwsze z nich: Biblia nie zawiera żadnej "debilnej historyjki o rozdzieleniu wód górnych i dolnych".
12-10-2011 12:25 
 Ocena 9 na 9
Meretseger (61860 punktów)
>Biblia nie zawiera żadnej "debilnej historyjki o rozdzieleniu wód górnych i dolnych".
A to?
Cytat:
A potem Bóg rzekł: "Niechaj powstanie sklepienie w środku wód i niechaj ono oddzieli jedne wody od drugich!" Uczyniwszy to sklepienie, Bóg oddzielił wody pod sklepieniem od wód ponad sklepieniem; a gdy tak się stało, Bóg nazwał to sklepienie niebem.

Rdz. 1,6-8 wg Biblii Tysiąclecia.

Cytat:
Potem rzekł Bóg: Niech będzie rozpostarcie, w pośrodku wód, a niech dzieli wody od wód. I uczynił Bóg rozpostarcie; uczynił też rozdział między wodami, które są pod rozpostarciem; i między wodami, które są nad rozpostarciem; i stało się tak. I nazwał Bóg rozpostarcie niebem

Rdz. 1,6-8 wg Biblii Gdańskiej.

Jak zwał, tak zwał, dość, że opowiastka o rozdzieleniu wód "nad" i "pod" jest.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
12-10-2011 12:43 
 Ocena 7 na 7
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>Biblia nie zawiera żadnej "debilnej historyjki o rozdzieleniu wód górnych i dolnych".
>A to?
>Rdz. 1,6-8

On pisał, że nie zawiera żadnej debilnej historyjki. Dla niego ta historyjka Bardzo Mądra jest .
12-10-2011 22:57 
 Ocena 1 na 1
gegebege (231 punktów)
(zablokowany)
>>>Biblia nie zawiera żadnej "debilnej historyjki o rozdzieleniu wód górnych i dolnych".
>>A to?
>>Rdz. 1,6-8
>On pisał, że nie zawiera żadnej debilnej historyjki. Dla niego ta historyjka Bardzo Mądra jest .
>

big_zyd od razu załapał, o co chodzi W przeciwieństwie do 8 innych czytelników tego forum, którzy ocenili ostatni post Meretseger kciukiem w górę.
12-10-2011 23:31 
 Ocena 5 na 5
astrotaurus (12445 punktów)

>big_zyd od razu załapał, o co chodzi
No tośmy się pośmiali, a teraz może powiesz co mądrego i celowego jest w biblijnych opisach stworzenia świata (z tymi wodami też).

A może powiesz jakie konkretnie fundamentalne prawdy teologiczne zawiera Biblia (i skąd wiesz, że to akurat prawdy, a nie bajki czy kolejne alegorie) i po jaka cholewę była pisana cała reszta...


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
12-10-2011 12:51 
 Ocena 1 na 1
jasenka (1863 punktów)
>Czesław Miłosz pisał tyle o historii literatury, więc dlaczego jego "Koniec świata" nie miałby zawierać prawdziwego, matematycznego opisu tego zjawiska? Tylko jakieś - jakby powiedział astrotaurus - bzdety i dyrdymały o pszczołach i pomidorach. Możesz mi to wytłumaczyć?

Chodziło mi o to, że Biblia powinna być traktowana tylko i jedynie jako dzieło literackie tak jak i wspomniany wiersz Miłosza ze swoimi pomidorami. W przypadku literatury wszelkie chwyty są dozwolone, metafory, parabole, symbolika itd.
A Biblia niezgodnie ze swoim przeznaczeniem (bo nie wierzę, że osoby, które ją pisały, miały zamiar tworzyć świętą księgę), jest traktowana jako poradnik i prawo religijne. Niektóre odłamy chrześcjaństwa i judaizmu wręcz wpadają w paranoję interpretując dawne rytuały jako prawa bezwzględne. Weźmy np. świadków Jehowy, którzy potrafią pozwolić dziecku umrzeć bez transfuzji krwi, interperetując dosłownie nakaz "powstrzymywania się od krwi".

I w tym jest problem, że te opowieści stanowią czasem o życiu lub jakości życia człowieka!
12-10-2011 12:38 
 Ocena 9 na 9
Meretseger (61860 punktów)

>Te teksty były redagowane przez ludzi danej epoki, społeczeństwa, mentalności, obyczajów, co widać w każdym zdaniu.
Jasne. A zatem jest to słowo ludzkie, a nie boże.
>Ale oprócz prymitywnej wiedzy naukowej tamtych czasów, zawierają fundamentalne prawdy teologiczne.
Zawierają wszelkie doświadczenia tamtego ludu, który spisywał swoje obyczaje, prawa, wiedzę i wierzenia. Wyjaśnij mi, proszę, dlaczego tę mitologię masz za "fundamentalne prawdy teologiczne", a mitologii egipskich nie i w czym lepszy jest opis stworzenia świata przez Jahwe od opisu stworzenia świata przez Ptaha, "Tego, który uczynił wszystko, zrodził bogów, stworzył miasta, umieścił bogów w ich kaplicach, ustanowił im ofiary". Hm?

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
13-10-2011 01:34 
 Ocena 4 na 4
Grzegorz (5685 punktów)
>Kościół katolicki od kilku wieków twierdzi, że Biblia zawiera prawdy teologiczne a nie naukowe. Ty nadal uważasz, że jednak te drugie. Dlaczego Twoim zdaniem należy np. biblijny opis stworzenia świata czytać dosłownie?
Kilka wieków temu to spalono Giordano Bruno m.in. za opinie astronomiczne sprzeczne z dosłownie pojmowaną Biblią. Galileusza, który miał nieco więcej szczęścia głosząc podobne opinie formalnie zrehabilitowano dopiero niecałe 20 lat temu. Jak widzisz, zdania dotyczące dosłownego pojmowania Biblii zmieniły się dość istotnie w przeciągu paru stuleci wraz z postępem naukowym i cywilizacyjnym. Dość naturalne wydaje się pytanie na co decyduje o tym że niektóre fragmenty są bardziej OK, a niektóre mniej (nie kupuje odpowiedzi typu "zdrowy rozsądek", bo w takim wypadku naprawdę mało co by zostało).
20-10-2011 17:03 
 Ocena 1 na 1
jark44 (619 punktów)
>>teoria ewolucji albo współczesna astro-fizyka wykluczają istnienie Boga
>:D
>Niby w jaki sposób wykluczają???

Ano w taki, że ewolucja nie trwała 6 dni (to pewne) a astro-fizyka pokazała nam, że kosmos inaczej wygląda niż mówi o tym biblia mitów starożytnych. W biblii nie ma mowy, że ziemia jest okrągła, bóg nie stworzył dinozaurów. Pewnie jest stary i zapomniał o tym co robił kilkadziesiąt lat wcześniej.

Ot takie szczególiki...


mów tylko wtedy, gdy mówisz swoimi słowami. Kościół ma fajnych świętych i błogosławionych - albo psychiczne przypadki, albo kryminalne.
Jan Res (4015 punktów)

>>-Kościół katolicki jest przeciwny współżyciu przedmałżeńskiemu nie dlatego, że uważa seks za
>coś złego
>
Wręcz przeciwnie. Kościół wie doskonale, że każdy kiedyś musi popełnić grzech nieczystości, czyli zasłużyć sobie na męki piekielne. Zaczyna się to wcześnie, bo już dzieciom zdarza się masturbować.
Ale Kościół ma monopol na torowanie wiernym drogi do nieba: spowiedź.
"GRZECH NIECZYSTOŚCI", TO NAJWIĘKSZY SKARB KOŚCIOŁA. Bez niego Kościół przestałby być ludziom potrzebny. To ten właśnie grzech daje mu rację bytu.
Lodowy (1486 punktów)
Mało mnie obchodzi co katolicy uważają za grzech, ale ciekaw jestem jak by wyglądała taka ankieta przeprowadzona wśród ateistów. Może ktoś odważy się wypowiedzieć co sądzi o wierności małżeńskiej. Jak ją racjonalnie uzasadnić?
12-10-2011 20:08 
 Ocena 2 na 2
perun (8610 punktów)
>Mało mnie obchodzi co katolicy uważają za grzech, ale ciekaw jestem jak by wyglądała taka ankieta przeprowadzona wśród ateistów. Może ktoś odważy się wypowiedzieć co sądzi o wierności małżeńskiej. Jak ją racjonalnie uzasadnić?
Tak samo jak można uzasadnić wierność własnym przekonaniom. Albo jestes im wierny, bo uważasz, że tego wymaga od ciebie zwykła uczciwość, albo masz problemy rano patrzeć w lustro
13-10-2011 00:04 
 Ocena 1 na 1
Lodowy (1486 punktów)
>>Mało mnie obchodzi co katolicy uważają za grzech, ale ciekaw jestem jak by wyglądała taka ankieta przeprowadzona wśród ateistów. Może ktoś odważy się wypowiedzieć co sądzi o wierności małżeńskiej. Jak ją racjonalnie uzasadnić?
>Tak samo jak można uzasadnić wierność własnym przekonaniom. Albo jestes im wierny, bo uważasz, że tego wymaga od ciebie zwykła uczciwość, albo masz problemy rano patrzeć w lustro
A jeśli ktoś uważa, że ta cała wierność to bzdura? Zapytałem o to nie przypadkowo, bo znam kogoś kto tak uważa i w końcu zostawił żonę z córką. Takie ma przekonania i spokojnie co rano patrzy w lustro.
A tak w ogóle co to jest uczciwość?
13-10-2011 11:26 
 Ocena 2 na 2
astrotaurus (12445 punktów)

>A jeśli ktoś uważa, że ta cała wierność to bzdura? Zapytałem o to nie przypadkowo, bo znam kogoś kto tak uważa i w końcu zostawił żonę z córką. Takie ma przekonania i spokojnie co rano patrzy w lustro.
Jeśli taka była umowa od początku to o.k. , może nawet i dla córki lepiej.

>A tak w ogóle co to jest uczciwość?
Szybciej by było wpisać w google samo słowo "uczciwość"

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
13-10-2011 08:39 
 Ocena 1 na 1
Degre (752 punktów)

Bardzo ciekawy temat
może spróbuj utworzyć nowy wątek?Ten już chyba umarł

A co do tematu:
Dokładnie,bardzo podobnie jak z wiernością co do własnych przekonań.
Nie wyobrażam sobie by moja partnerka mnie zdradzała,gdyby już to przestałą by być natychmiast moją partnerką.
Te same reguły tyczą mnie
13-10-2011 11:05 
 Ocena 2 na 2
Lodowy (1486 punktów)
>Bardzo ciekawy temat
>może spróbuj utworzyć nowy wątek?Ten już chyba umarł
Myślę, że taki wątek też by szybko umarł. Nie raz zadawałem pytania o to, czym kierują się ludzie, którzy tu piszą z mizernym skutkiem. Bardzo nośne wątki to, te o moralności katolików i ich hipokryzji.

>Nie wyobrażam sobie by moja partnerka mnie zdradzała,gdyby już to przestałą by być natychmiast moją partnerką.
>Te same reguły tyczą mnie
A gdyby była pewność, że partnerka się nie dowie?
13-10-2011 20:24 
 Ocena 1 na 1
Degre (752 punktów)
>A gdyby była pewność, że partnerka się nie dowie?
Czułbym się oszustem.Nie chcę okłamywać kogoś mi bliskiego w tak ważnych sprawach.Ciężko byłoby mi żyć w takiej hipokryzji.
Lodowy (1486 punktów)
>>A gdyby była pewność, że partnerka się nie dowie?
>Czułbym się oszustem.Nie chcę okłamywać kogoś mi bliskiego w tak ważnych sprawach.Ciężko byłoby mi żyć w takiej hipokryzji.
Choć Cię rozumiem to przyznasz, że argument odwołujący się do odczuć do racjonalnych nie należy. Tak Cię (jak i mnie) wychowano.
Przemek J. (3008 punktów)
>Nie wyobrażam sobie by moja partnerka mnie zdradzała,gdyby już to przestałą by być natychmiast moją partnerką.
>Te same reguły tyczą mnie

A czym jest zdrada? Ja od takiego pytania zacząłbym dyskusję. Potocznie mówiąc o zdradzie ludzie myślą o kontakcie cielesnym, a przecież można zdradzić na wiele sposobów. Gdzie przebiega granica, która wytyczny nam obszar zdrady. I wracając do Twojej wypowiedzi, trzymając się analogi związku, w którym momencie zaczyna się romans z odmiennymi przekonaniami (czy taki romans zawsze jest zły?), a w którym momencie to już jest zdrada?
Degre (752 punktów)
>A czym jest zdrada?
To już zależy od pary.

Jak dla mnie...
z pewnością ta cielesna,ale także intymne sprawy czy prawdziwy szacunek partnerki
Kłamstwo to też pewien rodzaj zdrady - ale zależy jakie kłamstwo.

Wszystko - jak widać - zależy od pojmowania indywidualnych jednostek.
Trudny temat
13-10-2011 11:24 
 Ocena 1 na 1
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>Mało mnie obchodzi co katolicy uważają za grzech, ale ciekaw jestem jak by wyglądała taka ankieta przeprowadzona wśród ateistów. Może ktoś odważy się wypowiedzieć co sądzi o wierności małżeńskiej. Jak ją racjonalnie uzasadnić?

Przypuszczam, że w takiej ankiecie większość ateistów oceniłaby wierność małżeńską jako istotną wartość. To wynika z prawa naturalnego.
13-10-2011 11:30 
 Ocena 1 na 1
Lodowy (1486 punktów)
>>Mało mnie obchodzi co katolicy uważają za grzech, ale ciekaw jestem jak by wyglądała taka ankieta przeprowadzona wśród ateistów. Może ktoś odważy się wypowiedzieć co sądzi o wierności małżeńskiej. Jak ją racjonalnie uzasadnić?
>Przypuszczam, że w takiej ankiecie większość ateistów oceniłaby wierność małżeńską jako istotną wartość. To wynika z prawa naturalnego.
Jak rozumiesz prawo naturalne?
13-10-2011 13:24 
 Ocena 5 na 5
astrotaurus (12445 punktów)

>Jak rozumiesz prawo naturalne?
Nie rozumie.
Powtarza.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>>> Może ktoś odważy się wypowiedzieć co sądzi o wierności małżeńskiej. Jak ją racjonalnie uzasadnić?
>>Przypuszczam, że w takiej ankiecie większość ateistów oceniłaby wierność małżeńską jako istotną wartość. To wynika z prawa naturalnego.
>Jak rozumiesz prawo naturalne?

To podstawowe rozeznanie dobra i zła, które jest wpisane w naturę człowieka. Każdy człowiek (w szczególności ateista) jest w stanie przy pomocy rozumu rozpoznać to prawo.
Lodowy (1486 punktów)
>>Jak rozumiesz prawo naturalne?
>To podstawowe rozeznanie dobra i zła, które jest wpisane w naturę człowieka. Każdy człowiek (w szczególności ateista) jest w stanie przy pomocy rozumu rozpoznać to prawo.
Pierwszy wątek jaki otworzyłem na tym forum dotyczył dobra i zła. Prawie wszyscy stwierdzili, że racjonalnie takie coś nie istnieje. Oczywiście szanuję to, że dla Ciebie te pojęcia są ważne, ale na tym forum raczej byś tego nie obronił.
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>>>Jak rozumiesz prawo naturalne?
>>To podstawowe rozeznanie dobra i zła, które jest wpisane w naturę człowieka. Każdy człowiek (w szczególności ateista) jest w stanie przy pomocy rozumu rozpoznać to prawo.
>Pierwszy wątek jaki otworzyłem na tym forum dotyczył dobra i zła. Prawie wszyscy stwierdzili, że racjonalnie takie coś nie istnieje. Oczywiście szanuję to, że dla Ciebie te pojęcia są ważne, ale na tym forum raczej byś tego nie obronił.

Obrona czegokolwiek na tym forum nie jest wartością, natomiast jest wartością dialog z kimś, kto myśli racjonalnie, ceni prawdę i jest otwarty na argumenty. Są takie osoby na tym forum, choć faktycznie stanowią mniejszość. Natomiast jeżeli ktoś otwarcie deklaruje i demonstruje, że prawda nic dla niego nie znaczy, to "rozmowa" z kimś takim nie ma sensu.

Istnienie dobra i zła jest oczywistością. Tej oczywistości można teoretycznie zaprzeczać, ale i tak większość zaprzeczających postępuje w praktyce tak, jakby dobro i zło jednak istniało.

W szczególności oczywistością jest, że wierność małżeńska jest dobrem, a niewierność - złem.

Moim zdaniem większość tych, którzy temu zaprzeczają, po prostu dostosowało kiedyś swoje poglądy do swojego życia.
14-10-2011 09:44 
 Ocena 2 na 2
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)

>W szczególności oczywistością jest, że wierność małżeńska jest dobrem, a niewierność - złem.
Well, pojedź do krajów arabskich. Albo nawet bliżej, do krajów bałkańskich - kobieta jak koza kupowana przez przyszłego męża nie ma życia. I co ma zrobić? Słuchać męża? Popełnić samobójstwo? Czy co?
Nawet na Ukrainie tak bywa, z tego, co słyszałem.

Pozdrawiam

Hmm. Jaka jest najmniejsza liczba niezależnych od siebie kategorii?
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>>W szczególności oczywistością jest, że wierność małżeńska jest dobrem, a niewierność - złem.
>Well, pojedź do krajów arabskich. Albo nawet bliżej, do krajów bałkańskich - kobieta jak koza kupowana przez przyszłego męża nie ma życia. I co ma zrobić? Słuchać męża? Popełnić samobójstwo? Czy co?

To chora cywilizacja, oparta na łamaniu godności kobiet. Ale co Twoim zdaniem z tego wynika dla kwestii wierności małżeńskiej?
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Jak wierność rozumiesz przez pryzmat seksu, to ja kończę rozmowę.

Pozdrawiam

Hmm. Jaka jest najmniejsza liczba niezależnych od siebie kategorii?
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>Jak wierność rozumiesz przez pryzmat seksu, to ja kończę rozmowę.

Nie, wierność nie sprowadza się do sfery seksualnej - ma również inne wymiary.
14-10-2011 11:14 
 Ocena 2 na 2
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>>Jak wierność rozumiesz przez pryzmat seksu, to ja kończę rozmowę.
>Nie, wierność nie sprowadza się do sfery seksualnej - ma również inne wymiary.
To spróbuj spojrzeć pod tymi innymi wymiarami na mój post u góry.

Pozdrawiam

Hmm. Jaka jest najmniejsza liczba niezależnych od siebie kategorii?
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>>>Jak wierność rozumiesz przez pryzmat seksu, to ja kończę rozmowę.
>>Nie, wierność nie sprowadza się do sfery seksualnej - ma również inne wymiary.
>To spróbuj spojrzeć pod tymi innymi wymiarami na mój post u góry.

Twój post nie jest dla mnie jasny. W każdym razie, jeśli "mąż" kupuje "żonę", to ja tu nie widzę małżeństwa. A zatem ten skrajny przypadek, o którym piszesz, nie ma związku z kwestią wierności małżeńskiej. Czy nie lepiej przyjrzeć się normie, zanim się zacznie analizować patologię?
14-10-2011 16:01 
 Ocena 1 na 1
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>>>>Jak wierność rozumiesz przez pryzmat seksu, to ja kończę rozmowę.
>>>Nie, wierność nie sprowadza się do sfery seksualnej - ma również inne wymiary.
>>To spróbuj spojrzeć pod tymi innymi wymiarami na mój post u góry.
>Twój post nie jest dla mnie jasny. W każdym razie, jeśli "mąż" kupuje "żonę", to ja tu nie widzę małżeństwa. A zatem ten skrajny przypadek, o którym piszesz, nie ma związku z kwestią wierności małżeńskiej. Czy nie lepiej przyjrzeć się normie, zanim się zacznie analizować patologię?
To właśnie norma: Chiny + Indie + kraje arabskie + różne biedniejsze kraje = ponad 50% ludności Ziemi.

Zresztą nie rozumiem, jak definiujesz małżeństwo. Nawet jak jest dobra wola przy ślubie, to może się skończyć pięć minut po ślubie i co wtedy? Kk nie sygnuje rozwodów!

Pozdrawiam

Hmm. Jaka jest najmniejsza liczba niezależnych od siebie kategorii?
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)

>> jeśli "mąż" kupuje "żonę", to ja tu nie widzę małżeństwa. A zatem ten skrajny przypadek, o którym piszesz, nie ma związku z kwestią wierności małżeńskiej. Czy nie lepiej przyjrzeć się normie, zanim się zacznie analizować patologię?
>To właśnie norma: Chiny + Indie + kraje arabskie + różne biedniejsze kraje = ponad 50% ludności Ziemi.

Mówmy o tym, co my uważamy za normę. Zresztą - czy mamy jakiekolwiek wiarygodne dane socjologiczne, jak normę w kwestiach małżeństwa wyobrażają sobie zwykli Chińczycy?

>Zresztą nie rozumiem, jak definiujesz małżeństwo. Nawet jak jest dobra wola przy ślubie, to może się skończyć pięć minut po ślubie i co wtedy? Kk nie sygnuje rozwodów!

Myślę, że prawie każdy za ideał uważa miłość małżeńską wierną, nierozerwalną i do końca życia - to jest moim zdaniem norma. Oczywiście oddzielnym problemem jest praktyka, tzn. zdolność sprostania temu ideałowi.

Moim zdaniem można analizować ten problem, abstrahując od przekonań religijnych, i dochodzić do wspólnych wniosków.
14-10-2011 18:45 
 Ocena 2 na 2
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Dla mnie "norma" oznacza wielkość przeciętną lub najbardziej liczną grupę. Dla Ciebie ideał, który należy spełnić.
Niestety małżeństwo jest sprawą urzędową i nasze rozkminki o "normie" nie mają wiele do rzeczy. Są rozważaniami akademickimi. A rzeczywistość swoje.

Pozdrawiam

Hmm. Jaka jest najmniejsza liczba niezależnych od siebie kategorii?
17-10-2011 12:43 
 Ocena 4 na 4
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)

>Niestety małżeństwo jest sprawą urzędową i nasze rozkminki o "normie" nie mają wiele do rzeczy. Są rozważaniami akademickimi. A rzeczywistość swoje.

Lodowy postawił następujący problem:

Cytat:
ciekaw jestem jak by wyglądała taka ankieta przeprowadzona wśród ateistów. Może ktoś odważy się wypowiedzieć co sądzi o wierności małżeńskiej. Jak ją racjonalnie uzasadnić?


Mówimy tu zatem o pewnej NORMIE ETYCZNEJ. Twierdzenie, iż wierność małżeńska jest wartością, nie musi wynikać z wyznawanej religii. W szczególności również ateista może racjonalnie uzasadnić, że wierność małżeńska jest wartością - uważam tak, mimo że nie jestem ateistą. Ma to zresztą swoje przełożenie na praktykę - wielu wiernych małżonków to ludzie religijnie obojętni.
17-10-2011 12:58 
 Ocena 2 na 2
zupełna (2507 punktów)
> Mówimy tu zatem o pewnej NORMIE ETYCZNEJ. Twierdzenie, iż wierność małżeńska jest wartością, nie musi wynikać z wyznawanej religii. W szczególności również ateista może racjonalnie uzasadnić, że wierność małżeńska jest wartością - uważam tak, mimo że nie jestem ateistą. Ma to zresztą swoje przełożenie na praktykę - wielu wiernych małżonków to ludzie religijnie obojętni.
Alleluja, że tak powiem. Widzę za tym postem człowieka.
Z zachwytu plus
17-10-2011 14:07 
 Ocena 1 na 1
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Dywagujemy na różnych płaszczyznach.
Koniecznie jednak chcesz postawić na swoim, więc proszę:
w idealnym lub bliskim ideału małżeństwie złamanie wierności małżeńskiej jest złem - rozbiciem małżeństwa lub upośledzeniem stosunków w rodzinie.

Pozostaje ustalić, co to znaczy "idealne lub bliskie ideału małżeństwo" i jak dużą grupę małżeństw sformułowanie to obejmuje.

Pozdrawiam

Hmm. Jaka jest najmniejsza liczba niezależnych od siebie kategorii?
17-10-2011 16:21 
 Ocena 1 na 1
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>Dywagujemy na różnych płaszczyznach.
>Koniecznie jednak chcesz postawić na swoim, więc proszę:
>w idealnym lub bliskim ideału małżeństwie złamanie wierności małżeńskiej jest złem - rozbiciem małżeństwa lub upośledzeniem stosunków w rodzinie.
>Pozostaje ustalić, co to znaczy "idealne lub bliskie ideału małżeństwo" i jak dużą grupę małżeństw sformułowanie to obejmuje.

Nie chcę postawić na swoim, widzę natomiast niepowtarzalną okazję, żebyśmy się zgodzili w jakiejś sprawie
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)

>Nie chcę postawić na swoim, widzę natomiast niepowtarzalną okazję, żebyśmy się zgodzili w jakiejś sprawie
To się zgodziliśmy.

Pozdrawiam

Hmm. Jaka jest najmniejsza liczba niezależnych od siebie kategorii?
13-10-2011 22:21 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>To podstawowe rozeznanie dobra i zła, które jest wpisane w naturę człowieka. Każdy człowiek (w szczególności ateista) jest w stanie przy pomocy rozumu rozpoznać to prawo.

Zapewne na pytanie dotyczące rozbieżności w kwestii opinii na temat właściwości tudzież niewłaściwości rozmaitych poczynań, zaczniesz sugerować, ze niektórzy mają to "naturalne rozeznanie dobra i zła" wypaczone?
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>>To podstawowe rozeznanie dobra i zła, które jest wpisane w naturę człowieka. Każdy człowiek (w szczególności ateista) jest w stanie przy pomocy rozumu rozpoznać to prawo.
>Zapewne na pytanie dotyczące rozbieżności w kwestii opinii na temat właściwości tudzież niewłaściwości rozmaitych poczynań, zaczniesz sugerować, ze niektórzy mają to "naturalne rozeznanie dobra i zła" wypaczone?

Przyczyny mogą być różne, np.:
1) źle ukształtowane sumienie, stępiona wrażliwość etyczna
2) zagłuszanie swojego sumienia (związane np. z dostosowaniem swoich poglądów do swojego życia)
3) ignorowanie prawdy i wypowiadanie opinii nie ze względu na ich prawdziwość, ale z innych powodów (np. chęć manipulowania ludźmi, zdobycia poklasku lub innych korzyści)
4) niewiedza co do rzeczywistej natury danego czynu.
14-10-2011 10:12 
 Ocena 5 na 5
liliac (147340 punktów)
A moim zdaniem twoja (tak, wiem - nie tylko twoja) teoria po prostu nie ma pokrycia w rzeczywistości Ale oczywiście masz prawo głęboko wierzyć w jej sens.
14-10-2011 11:46 
 Ocena 1 na 1
setarkos (10757 punktów)
>.. oceniłaby wierność małżeńską jako istotną wartość. To wynika z prawa naturalnego.

Zdaje się, że sama instytucja małżeństwa nie jest wynikiem natury, lecz obyczaju kulturowego utrwalonego w formie prawa stanowionego.
Łączenie się w pary organizmów (dwu)płciowych przebiega w przyrodzie w tak wielu wersjach (co do trwałości związku), że trudno stąd wnioskować o wierności małżeńskiej.

Czy naprawdę z "prawa naturalnego" (w pewnym sensie z 'prawa dżungli' czyli bezprawia) wynikać by miały "istotne wartości"?
Jeśli tak, to zbędne byłyby chyba prawa pisane (w szczególności Dekalog)..
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>>.. oceniłaby wierność małżeńską jako istotną wartość. To wynika z prawa naturalnego.
>Zdaje się, że sama instytucja małżeństwa nie jest wynikiem natury, lecz obyczaju kulturowego utrwalonego w formie prawa stanowionego.

Obyczaj też z czegoś wynika. Na obyczaje wpływa m.in. prawo naturalne.

>Łączenie się w pary organizmów (dwu)płciowych przebiega w przyrodzie w tak wielu wersjach (co do trwałości związku), że trudno stąd wnioskować o wierności małżeńskiej.

Mówimy tu tylko o ludziach.

>Czy naprawdę z "prawa naturalnego" (w pewnym sensie z 'prawa dżungli' czyli bezprawia) wynikać by miały "istotne wartości"?

Prawo naturalne nie ma nic wspólnego z "prawem dżungli". Mówimy o tym, co ludzie powszechnie rozpoznają jako dobre lub złe, nie opierając się na religii czy też jakiejś ideologii.
14-10-2011 13:55 
 Ocena 6 na 6
Amai (3012 punktów)
>>Łączenie się w pary organizmów (dwu)płciowych przebiega w przyrodzie w tak wielu wersjach (co do trwałości związku), że trudno stąd wnioskować o wierności małżeńskiej.
>Mówimy tu tylko o ludziach.

Różni ludzie w różnych kulturach też bardzo różnie do tej sprawy podchodzili. Zarówno do kwestii trwałości związków, jak i do wierności.

>>Czy naprawdę z "prawa naturalnego" (w pewnym sensie z 'prawa dżungli' czyli bezprawia) wynikać by miały "istotne wartości"?
>Prawo naturalne nie ma nic wspólnego z "prawem dżungli".

Dla większości ludzi określenie "prawo naturalne" dość jednoznacznie kojarzy się z prawami natury. To, że jakieś pokrętne wywody katolickich teologów doprowadziły do stworzenia ich własnej definicji, która z naturą - ani w sensie przyrody, ani natury ludzkiej - nie ma za wiele wspólnego, nie oznacza, że cała reszta świata ma się do niej stosować.

>Mówimy o tym, co ludzie powszechnie rozpoznają jako dobre lub złe, nie opierając się na religii czy też jakiejś ideologii.

Rozpoznanie dobra i zła - tak, jak je rozumiesz - zawsze opiera się na religii albo ideologii. Już samo pojęcie dobra i zła jako wartości nie jest "powszechne", tylko ściśle związane z tym konkretnym kręgiem kulturowym.
14-10-2011 20:02 
 Ocena 1 na 1
perun (8610 punktów)

>Obyczaj też z czegoś wynika. Na obyczaje wpływa m.in. prawo naturalne.
>>Łączenie się w pary organizmów (dwu)płciowych przebiega w przyrodzie w tak wielu wersjach (co do trwałości związku), że trudno stąd wnioskować o wierności małżeńskiej.
>Mówimy tu tylko o ludziach.

Jest jedna rzecz za którą jestem wdzięczny chrześcijaństwu. Tą rzeczą jest ograniczenie ilości teściowych przypadających na moją głowe. Taki Mieszko to musiał mieć urwanie głowy - nie dość, że 7 teściowych miał, to jeszcze musiał zajmować się 7 żonami.
O jakich ludziach mówisz? O tych, którzy lubią mieć wiele żon, czy o tych preferujących jedną.
Poza tym wiernośc w małżeństwie nie wszędzie jest tak ceniona jak u krześcijan. W niektórych społeczeństwach wierność cenią, w innych podchodzą do tej wierności na luzie.
Ludzkie pojęcie dobra i zła zmienia się na przestrzeni wieków i kultury ..ale juz o tym pisano tu, nie będe się powtarzał
17-10-2011 14:26 
 Ocena 5 na 5
Ronja (626 punktów)
>Obyczaj też z czegoś wynika. Na obyczaje wpływa m.in. prawo naturalne.

Tak, na przykład był kiedyś taki obyczaj, że za niewierność żonę można było wykopać na bruk, podczas gdy niewierny mąż mógł sobie utrzymywać dowolną ilość konkubin i dzieci. Widzę tu wiele analogii do świata natury jak też biologicznych uzasadnień tegoż obyczaju
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>>Obyczaj też z czegoś wynika. Na obyczaje wpływa m.in. prawo naturalne.
>Tak, na przykład był kiedyś taki obyczaj, że za niewierność żonę można było wykopać na bruk, podczas gdy niewierny mąż mógł sobie utrzymywać dowolną ilość konkubin i dzieci. Widzę tu wiele analogii do świata natury jak też biologicznych uzasadnień tegoż obyczaju

To jest przykład obyczaju sprzecznego z prawem naturalnym.
17-10-2011 16:41 
 Ocena 1 na 1
zupełna (2507 punktów)
>>>Obyczaj też z czegoś wynika. Na obyczaje wpływa m.in. prawo naturalne.
>>Tak, na przykład był kiedyś taki obyczaj, że za niewierność żonę można było wykopać na bruk, podczas gdy niewierny mąż mógł sobie utrzymywać dowolną ilość konkubin i dzieci. Widzę tu wiele analogii do świata natury jak też biologicznych uzasadnień tegoż obyczaju
>To jest przykład obyczaju sprzecznego z prawem naturalnym.
>

To jak powinniśmy rozumieć prawo naturalne ?
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)

>To jak powinniśmy rozumieć prawo naturalne ?

To podstawowe rozeznanie dobra i zła, które jest wpisane w naturę człowieka. Każdy człowiek (w szczególności ateista) jest w stanie przy pomocy rozumu rozpoznać to prawo.
18-10-2011 12:07 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52273 punktów)
.
To jak powinniśmy rozumieć prawo naturalne?
>To podstawowe rozeznanie dobra i zła, które jest wpisane w naturę człowieka. Każdy człowiek (w szczególności ateista) jest w stanie przy pomocy rozumu rozpoznać to prawo.
Według koncepcji prawa naturalnego jego źródłem ma być sama natura, dla jednych rozumiana jako wola Boga, a dla innych nakaz rozumu czy wrodzonego poczucia sprawiedliwości.
Po rewolucji darwinowskiej prawo to straciło dla zwolenników naturalizmu swój kategoryczny wyraz moralny i oznaczać może coś zupełnie odwrotnego: wyraz podporządkowania się nieskrępowanym prawom rządzącym biologiczną naturą życia - biologiczne prawo natury zdominowane przez instynkty.


(Znowu wielkie znawstwo tematu przez Pana Mbieleckiego.)

A więc "Wolę Boga", to czują fideiści, ateistom, to raczej "potentegować" się chce.
Prawa natury - to są bzury wymyślone przez fideistów. To w społeczeństwach rodzą się systemy prawno-moralne regulujące ich współżycie.

Miłego dnia.

@@@
.
17-10-2011 22:56 
 Ocena 3 na 3
MarcinK (9189 punktów)

>To jest przykład obyczaju sprzecznego z prawem naturalnym.

A to należy do kanonu?

Cytat:
W Starym Testamencie wymienione zostały liczne czyny, których popełnienie ma być karane śmiercią, i tak są nimi m.in. pobicie rodziców (Wj 21,15), a nawet złorzeczenie im (Wj 21,17), czary (Wj 22,17 lub 22,18[1]), sodomia (Wj 22,18 lub 22,19[1]), cudzołóstwo (Kpł 20,10), nieprzestrzeganie szabatu (Wj 35,2) oraz inne.

mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>>To jest przykład obyczaju sprzecznego z prawem naturalnym.
>A to należy do kanonu?
> [cytat]W Starym Testamencie wymienione zostały liczne czyny, których popełnienie ma być karane śmiercią, i tak są nimi m.in. pobicie rodziców (Wj 21,15), a nawet złorzeczenie im (Wj 21,17), czary (Wj 22,17 lub 22,18[1]), sodomia (Wj 22,18 lub 22,19[1]), cudzołóstwo (Kpł 20,10), nieprzestrzeganie szabatu (Wj 35,2) oraz inne.

Nie do końca rozumiem pytanie. W każdym razie szacunek dla rodziców czy wierność małżeńska są elementami prawa naturalnego.
18-10-2011 15:32 
 Ocena 3 na 3
setarkos (10757 punktów)
> W każdym razie szacunek dla rodziców czy wierność małżeńska są elementami prawa naturalnego.

Z szacunkiem dla tych, z których pracy korzystamy można się naturalnie zgodzić.
Zrozumiała też się zdaje zasadność dotrzymywania umów (w tym ślubów wierności, jeśli ktoś taką obiecał a inny wziął za dobrą monetę).
Jednak czy tylko związek monogamiczny jest elementem "prawa naturalnego"?
Czy wbrew takiemu "prawu" są małżeństwa wielokrotne albo życie tzw. singli?
I co z osobami nie kierującymi się zazdrością, zatem nie oczekującymi wierności?
18-10-2011 15:46 
 Ocena 5 na 5
jasenka (1863 punktów)
>Jednak czy tylko związek monogamiczny jest elementem "prawa naturalnego"?
>Czy wbrew takiemu "prawu" są małżeństwa poligamiczne albo życie tzw. singli?

Prawo naturalne rozumiem jako prawo biologiczne, czyli naturalna jest dla nas poligamia, na pewno bardziej niż monogamia. Mężczyzna chce powielać materiał genetyczny, kobieta chronić potomstwo.

Jednak wyżej w postach "prawo naturalne" zostało zdefiniowane jako prawo "dobra i zła". Co daje wniosek, że single i poligamiści są brzydkimi, niegrzecznymi złoczyńcami, mają w swoich wężowych oczach żółte diabelskie źrenice i chcą tylko ZŁA
Ludzie, dajcie żyć
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>>Jednak czy tylko związek monogamiczny jest elementem "prawa naturalnego"?
>>Czy wbrew takiemu "prawu" są małżeństwa poligamiczne albo życie tzw. singli?
>Prawo naturalne rozumiem jako prawo biologiczne, czyli naturalna jest dla nas poligamia, na pewno bardziej niż monogamia. Mężczyzna chce powielać materiał genetyczny, kobieta chronić potomstwo.
>Jednak wyżej w postach "prawo naturalne" zostało zdefiniowane jako prawo "dobra i zła". Co daje wniosek, że single i poligamiści są brzydkimi, niegrzecznymi złoczyńcami, mają w swoich wężowych oczach żółte diabelskie źrenice i chcą tylko ZŁA
>Ludzie, dajcie żyć
>

Nie mówimy o biologii.
Mówimy o etyce.
Pewne wartości są oczywiste i możemy je zauważyć, odwołując się do prostych doświadczeń egzystencjalnych.
Można np. zadać sobie następujące pytanie: Czy chciałbym, żeby moja córka żyła w związku monogamicznym czy poligamicznym?

No i dlaczego odpowiedź na to pytanie niemal wszystkim wydaje się oczywista?
18-10-2011 16:31 
 Ocena 11 na 11
liliac (147340 punktów)
>Można np. zadać sobie następujące pytanie: Czy chciałbym, żeby moja córka żyła w związku monogamicznym czy poligamicznym?

Może sobie żyć choćby i w czworokącie o dowolnej konfiguracji płciowej, byle było jej dobrze. A może w związku poliandrycznym? To też atrakcyjna perspektywa

>No i dlaczego odpowiedź na to pytanie niemal wszystkim wydaje się oczywista?

Oj, chyba się nie wydaje
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>>Można np. zadać sobie następujące pytanie: Czy chciałbym, żeby moja córka żyła w związku monogamicznym czy poligamicznym?
>Może sobie żyć choćby i w czworokącie o dowolnej konfiguracji płciowej, byle było jej dobrze. A może w związku poliandrycznym? To też atrakcyjna perspektywa
>>No i dlaczego odpowiedź na to pytanie niemal wszystkim wydaje się oczywista?
>Oj, chyba się nie wydaje

Napisałem: "niemal wszystkim". Zdaję sobie sprawę z Twojej "wyjątkowości"
18-10-2011 16:49 
 Ocena 6 na 6
liliac (147340 punktów)
>Napisałem: "niemal wszystkim". Zdaję sobie sprawę z Twojej "wyjątkowości"

Coś tu coraz więcej takich "wyjątkowych". A może znów twoja teoria powinna ustąpić przed rzeczywistością?
Tak trudno ci pojąć, że to co tobie wydaje się dobre/właściwe/uniwersalne nijak się ma zarówno do opinii innych żyjących współcześnie, jak i do rozmaitych modeli kulturowych funkcjonujących w przeszłości?
18-10-2011 16:56 
 Ocena 7 na 7
Amai (3012 punktów)
>>>No i dlaczego odpowiedź na to pytanie niemal wszystkim wydaje się oczywista?
>>Oj, chyba się nie wydaje
>Napisałem: "niemal wszystkim". Zdaję sobie sprawę z Twojej "wyjątkowości"

Napisz "niemal wszystkim współczesnym chrześcijanom, wychowanym w Europie, w katolickim kraju, pod koniec XX wieku". Wtedy faktycznie będziesz miał rację. I zapewniam cię, że tacy ludzie to nie jakaś ogólnie uznana, ponadczasowa norma, tylko zaledwie ułamek całej ludzkości.
18-10-2011 17:08 
 Ocena 5 na 5
Elka I Ponura (7473 punktów)
Moi (wierzący, żebyś się nie obruszał na demoralizację od kołyski) rodzice byli szczęśliwi, kiedy ja byłam szczęśliwa, a grozili siekierami i wielokrotnym rozjeżdżaniem kończyn dolnych każdym posiadanym i dostępnym pojazdem, kiedy byłam nieszczęśliwa. W związku, w sensie. Niezależnie od wieku, płci i koloru danego +1. Tak samo zachowywali się dziadkowie.

Nie wiem z jakiej racji wyobrażasz sobie, że każdy nosi takie same klapki, jak ty.


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
18-10-2011 17:17 
 Ocena 6 na 6
Artur@R (7115 punktów)
>Napisałem: "niemal wszystkim". Zdaję sobie sprawę z Twojej "wyjątkowości" <

Całe szczęście też jestem "wyjątkowy" , bo mam w głębokim..."gdzieś" - "Twoją etykę", mbielecki.

"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
18-10-2011 16:32 
 Ocena 7 na 7
lukaszewicz (5674 punktów)

>Można np. zadać sobie następujące pytanie: Czy chciałbym, żeby moja córka żyła w związku monogamicznym czy poligamicznym?

>No i dlaczego odpowiedź na to pytanie niemal wszystkim wydaje się oczywista?

Oczywista odpowiedź brzmi:

Szczęśliwym.

A jaki on jest poza tym to jej sprawa.
18-10-2011 16:43 
 Ocena 3 na 3
zupełna (2507 punktów)
> Nie mówimy o biologii.
>Mówimy o etyce.
>Pewne wartości są oczywiste i możemy je zauważyć, odwołując się do prostych doświadczeń egzystencjalnych.
>Można np. zadać sobie następujące pytanie: Czy chciałbym, żeby moja córka żyła w związku monogamicznym czy poligamicznym?
>No i dlaczego odpowiedź na to pytanie niemal wszystkim wydaje się oczywista?
>

No nie jest taka oczywista. Jeśli córka ma być szczęśliwa w związku poligamicznym to czemu nie? Są przecież społeczności i to chrześcijańskie, gdzie poligamia jest czymś normalnym (mormoni).
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)

>>Pewne wartości są oczywiste i możemy je zauważyć, odwołując się do prostych doświadczeń egzystencjalnych.
>>Można np. zadać sobie następujące pytanie: Czy chciałbym, żeby moja córka żyła w związku monogamicznym czy poligamicznym?
>>No i dlaczego odpowiedź na to pytanie niemal wszystkim wydaje się oczywista?
>>[/color]
>No nie jest taka oczywista. Jeśli córka ma być szczęśliwa w związku poligamicznym to czemu nie? Są przecież społeczności i to chrześcijańskie, gdzie poligamia jest czymś normalnym (mormoni).

A ja i tak nie wierzę, że chciałabyś, żeby Twoja córka żyła w związku poligamicznym.
18-10-2011 16:55 
 Ocena 6 na 6
zupełna (2507 punktów)
> A ja i tak nie wierzę, że chciałabyś, żeby Twoja córka żyła w związku poligamicznym.
No teraz to mnie zaskoczyłeś. Nie musisz mi wierzyć, zwyczajnie przyjmij do wiadomości to co napisałam. Tu nie trzeba wiary, odetchnij.
19-10-2011 11:33 
 Ocena 9 na 9
Meretseger (61860 punktów)

>A ja i tak nie wierzę, że chciałabyś, żeby Twoja córka żyła w związku poligamicznym.
A czemu nie? Gdyby miała 3-4 mężów... Jeden by sprzątał i gotował, pozostali zarabialiby na życie. Toż to raj na Ziemi

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
20-10-2011 04:32 
 Ocena 2 na 2
Vytautas (4394 punktów)
>>A ja i tak nie wierzę, że chciałabyś, żeby Twoja córka żyła w związku poligamicznym.
>A czemu nie? Gdyby miała 3-4 mężów... Jeden by sprzątał i gotował, pozostali zarabialiby na życie. Toż to raj na Ziemi
   A ona by sobie leżała, tyła i pachniała. Raj leniwej baby.
20-10-2011 10:56 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)

>   A ona by sobie leżała, tyła i pachniała. Raj leniwej baby.
No coś Ty. Miałaby czas na kino, teatr, kosmetyczkę, lekcje tenisa, piwo z kumpelkami, wyprawę na Tahiti i całą masę innych ciekawych rzeczy, których zwykła monogamiczna kobieta nie ogląda z braku czasu (i pieniędzy).

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
18-10-2011 16:54 
 Ocena 2 na 2
jasenka (1863 punktów)
>Można np. zadać sobie następujące pytanie: Czy chciałbym, żeby moja córka żyła w związku monogamicznym czy poligamicznym?

Szczęście to nie synonim dobra, a nieszczęście to nie synonim zła (wyżej w poście piszesz, że "prawo naturalne to podstawowe rozeznanie dobra i zła, które jest wpisane w naturę człowieka").
Odpowiedź jest względna. Niektórzy wybraliby związek poligamiczny.
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)

>Pewne wartości są oczywiste i możemy je zauważyć, odwołując się do prostych doświadczeń egzystencjalnych.
>Można np. zadać sobie następujące pytanie: Czy chciałbym, żeby moja córka żyła w związku monogamicznym czy poligamicznym?
>No i dlaczego odpowiedź na to pytanie niemal wszystkim wydaje się oczywista?

Mam całkowitą pewność, że żadna z moich córek nie byłaby szczęśliwa w haremie - naprawdę wydaje wam się, że wasze córki są inne?
19-10-2011 11:20 
 Ocena 7 na 7
Amai (3012 punktów)
>Mam całkowitą pewność, że żadna z moich córek nie byłaby szczęśliwa w haremie - naprawdę wydaje wam się, że wasze córki są inne?

Czy Tobie się naprawdę wydaje, że związek więcej niż dwóch osób to zawsze musi być harem z gromadką kobiet uzależnionych od swojego pana i władcy? Albo, że jeśli Twoje córki nie byłyby szczęśliwe, gdyby nie były w monogamicznym - zapewne też pobłogosławionym, wiernym i na całe życie - związku, to cała reszta kobiet na świecie też na pewno ma takie samo podejście?
Uwaga, bo to będzie szok: Twój światopogląd nie jest jedynym możliwym.
19-10-2011 10:10 
 Ocena 3 na 3
MarcinK (9189 punktów)

>Nie do końca rozumiem pytanie.

Umiesz podać listę tych praw? Mnie na pierwszym roku prawa uczyli, że idea ta się skompromitowała bo zwyczajnie to pojęcie nieostre. Twoja dyskusja na temat monogamii wyjaśnia dobitnie dlaczego.

>W każdym razie szacunek dla rodziców

Wszystkich rodziców?
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)

>Mnie na pierwszym roku prawa uczyli, że idea ta się skompromitowała bo zwyczajnie to pojęcie nieostre.

Rozumiem, że Twój wykładowca był zwolennikiem pozytywizmu prawniczego. O tej "kompromitacji" nic mi nie wiadomo - napisz dokładniej, na czym ona polega.

>>W każdym razie szacunek dla rodziców
>Wszystkich rodziców?

Chodzi o szacunek każdej osoby wobec dwóch innych osób: matki i ojca.
19-10-2011 20:42 
 Ocena 4 na 4
MarcinK (9189 punktów)

>Rozumiem, że Twój wykładowca był zwolennikiem pozytywizmu prawniczego. O tej "kompromitacji" nic mi nie wiadomo - napisz dokładniej, na czym ona polega.

Na tym, że nie ma żadnych, jak ty to określasz, wartości oczywistych, na których można je budować. No chyba, że potrafisz przetłumaczyć na polski coś takiego:

Cytat:
Prawo naturalne jest uczestnictwem istot rozumnych (ludzi) w odwiecznym prawie Bożym. Treść prawa naturalnego wypisana jest przez Boga w sercu każdego człowieka (por. Rz 2, 15). Prawo naturalne wynika bowiem z natury człowieka, stworzonej przez Boga. Słusznie więc nazywane jest Boskim, bo od Boga jako Stwórcy pochodzi. Pomimo Boskiego pochodzenia prawo to nie jest jednak narzucone z zewnątrz człowiekowi, lecz jest mu dane wraz z jego naturą, tak iż sprzyja i umożliwia realizację zdrowych dążeń indywidualnych i społecznych.


>>>W każdym razie szacunek dla rodziców
>>Wszystkich rodziców?
>Chodzi o szacunek każdej osoby wobec dwóch innych osób: matki i ojca.

Do menela, bijącego swoje dzieci dla sportu, również? Do pijaczki, wyładowującej agresje na niemowlaku za rzekome zmarnowanie życia, również?

Osobiście uważam, że z samego faktu urodzenia nie należy się żaden szacunek. Dopiero wychowanie i zapewnienie odpowiedniej opieki to czynniki niezbędne po temu.
20-10-2011 09:41 
 Ocena 1 na 1
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>>Rozumiem, że Twój wykładowca był zwolennikiem pozytywizmu prawniczego. O tej "kompromitacji" nic mi nie wiadomo - napisz dokładniej, na czym ona polega.
>Na tym, że nie ma żadnych, jak ty to określasz, wartości oczywistych, na których można je budować.

Doświadczenie pokazuje, że takie oczywiste wartości właśnie istnieją. Niemal wszyscy zgodzą się, że złem jest np. zabicie niewinnego człowieka.

>No chyba, że potrafisz przetłumaczyć na polski coś takiego:
> Cytat:
Prawo naturalne jest uczestnictwem istot rozumnych (ludzi) w odwiecznym prawie Bożym. Treść prawa naturalnego wypisana jest przez Boga w sercu każdego człowieka (por. Rz 2, 15). Prawo naturalne wynika bowiem z natury człowieka, stworzonej przez Boga. Słusznie więc nazywane jest Boskim, bo od Boga jako Stwórcy pochodzi. Pomimo Boskiego pochodzenia prawo to nie jest jednak narzucone z zewnątrz człowiekowi, lecz jest mu dane wraz z jego naturą, tak iż sprzyja i umożliwia realizację zdrowych dążeń indywidualnych i społecznych.
>


Moim zdaniem jest to napisane po polsku i sens jest jasny. Prawo naturalne jest właśnie tym, co niektórzy ateiści na tym forum nazywają "etyką ogólnoludzką".

>>>>W każdym razie szacunek dla rodziców
>>>Wszystkich rodziców?
>>Chodzi o szacunek każdej osoby wobec dwóch innych osób: matki i ojca.
>Do menela, bijącego swoje dzieci dla sportu, również? Do pijaczki, wyładowującej agresje na niemowlaku za rzekome zmarnowanie życia, również?
>Osobiście uważam, że z samego faktu urodzenia nie należy się żaden szacunek. Dopiero wychowanie i zapewnienie odpowiedniej opieki to czynniki niezbędne po temu.

Ja mówię o regule, a Ty o wyjątku.
20-10-2011 10:12 
 Ocena 2 na 2
MarcinK (9189 punktów)

>Doświadczenie pokazuje, że takie oczywiste wartości właśnie istnieją. Niemal wszyscy zgodzą się, że złem jest np. zabicie niewinnego człowieka.

Doświadczenie właśnie pokazuje, że nie. Masz kolejne 2 wyjątki od Twojej świętej reguły:

1. Eutanazja - jak ten niewinny prosi o śmierć to jego zabicie jest dobre czy złe?

2. Obrona konieczna i stan wyższej konieczności - jak ten niewinny jest w nieodpowiednim miejscu i czasie to jego zabicie, żeby uratować 100 innych niewinnych, jest dobre czy złe?

Wszystkie przykłady, które na razie podałeś, są dokładnie takiej samej jakości. Dalej twierdzisz, że da się stworzyć jakąś świętą i niezmienną listę?

>Moim zdaniem jest to napisane po polsku i sens jest jasny. Prawo naturalne jest właśnie tym, co niektórzy ateiści na tym forum nazywają "etyką ogólnoludzką".

To jest wg Ciebie przykład "etyki ogólnoludzkiej"?

Cytat:
Słusznie więc nazywane jest Boskim, bo od Boga jako Stwórcy pochodzi.


Standardowo można by Cię zapytać choćby o opinię większości użytkowników tego portalu, że o innowiercach nie wspomnę.

>Ja mówię o regule, a Ty o wyjątku.

Toć właśnie o to chodzi. Od każdej takiej reguły jest multum wyjątków - dlatego ta cała idea praw naturalnych jest zupełnie bezwartościowa.
20-10-2011 10:39 
 Ocena-2 na 2
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>>Doświadczenie pokazuje, że takie oczywiste wartości właśnie istnieją. Niemal wszyscy zgodzą się, że złem jest np. zabicie niewinnego człowieka.
>Doświadczenie właśnie pokazuje, że nie. Masz kolejne 2 wyjątki od Twojej świętej reguły:
>1. Eutanazja - jak ten niewinny prosi o śmierć to jego zabicie jest dobre czy złe?

Złe.

>2. Obrona konieczna i stan wyższej konieczności - jak ten niewinny jest w nieodpowiednim miejscu i czasie to jego zabicie, żeby uratować 100 innych niewinnych, jest dobre czy złe?

Złe.

>Wszystkie przykłady, które na razie podałeś, są dokładnie takiej samej jakości. Dalej twierdzisz, że da się stworzyć jakąś świętą i niezmienną listę?

Nie pojawiły się żadne poważne kontrargumenty, więc dalej twierdzę, że istnieje prawo naturalne.

>Standardowo można by Cię zapytać choćby o opinię większości użytkowników tego portalu

Animatorzy tego portalu to jest bardzo specyficzna grupa - świat na zewnątrz wygląda zupełnie inaczej.

>>Ja mówię o regule, a Ty o wyjątku.
>Toć właśnie o to chodzi. Od każdej takiej reguły jest multum wyjątków - dlatego ta cała idea praw naturalnych jest zupełnie bezwartościowa.

Istnienie wyjątków nie zaprzecza istnieniu reguły.
20-10-2011 10:44 
 Ocena 8 na 8
Meretseger (61860 punktów)

>>1. Eutanazja - jak ten niewinny prosi o śmierć to jego zabicie jest dobre czy złe?
>Złe.
Skazywanie go na cierpienie ogromnego bólu albo leżenie w charakterze jarzynki jest za to dobre.
>>2. Obrona konieczna i stan wyższej konieczności - jak ten niewinny jest w nieodpowiednim miejscu i czasie to jego zabicie, żeby uratować 100 innych niewinnych, jest dobre czy złe?
>Złe.
Mniej złe, bardziej złe czy tak samo złe, jak zabicie 100 niewinnych, by ratować jednego?
>Animatorzy tego portalu to jest bardzo specyficzna grupa - świat na zewnątrz wygląda zupełnie inaczej.
Świat na zewnątrz wygląda zupełnie inaczej, niż wyobrażają to sobie religianci.


Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
20-10-2011 11:36 
 Ocena 1 na 1
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)

Na tych przykładach widać jedną fundamentalną różnicę między nami. Moim zdaniem "cel nie uświęca środków", tzn. nigdy nie powinno się dążyć do popełnienia zła, nawet jeśli mogłoby z tego wyniknąć jakieś dobro.
20-10-2011 11:52 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)
Nie próbuj mi wmawiać, że po trupach zamierzać dążyć do jakiegoś celu. Zadałam m.in. bardzo konkretne pytanie: czy śmierć 1 człowieka jest bardziej zła, mniej zła czy tak samo zła jak śmierć 100 ludzi, gdybyś musiał wybierać między tymi dwoma śmierciami?

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
20-10-2011 12:54 
 Ocena 1 na 1
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>Nie próbuj mi wmawiać, że po trupach zamierzać dążyć do jakiegoś celu. Zadałam m.in. bardzo konkretne pytanie: czy śmierć 1 człowieka jest bardziej zła, mniej zła czy tak samo zła jak śmierć 100 ludzi, gdybyś musiał wybierać między tymi dwoma śmierciami?

Odpowiadam Ci bardzo konkretnie: nie wolno zabić niewinnego człowieka, nawet po to, żeby uratować stu innych.
20-10-2011 21:09 
 Ocena 3 na 3
perun (8610 punktów)

>Odpowiadam Ci bardzo konkretnie: nie wolno zabić niewinnego człowieka, nawet po to, żeby uratować stu innych.
>
Czasami ( w pewnych wypadkach) można, a nawet trzeba. Życie jest bardziej skomplikowane niż sobie wyobrażasz
21-10-2011 11:33 
 Ocena 2 na 2
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>>Odpowiadam Ci bardzo konkretnie: nie wolno zabić niewinnego człowieka, nawet po to, żeby uratować stu innych.
>>
>Czasami ( w pewnych wypadkach) można, a nawet trzeba.

To Twoja opinia. Mam nadzieję, że nigdy żaden niewinny człowiek nie zginie z powodu Twojej opinii. Mam nadzieję, że ani Ty, ani nikt z Twoich bliskich nie padnie ofiarą kogoś, kto wyznaje podobny pogląd.

>Życie jest bardziej skomplikowane niż sobie wyobrażasz

Zabrzmiało to tak, jakbyś mówił z wyżyn swojego życiowego doświadczenia.
21-10-2011 16:28 
 Ocena 3 na 3
perun (8610 punktów)

>>Czasami ( w pewnych wypadkach) można, a nawet trzeba.
>To Twoja opinia. Mam nadzieję, że nigdy żaden niewinny człowiek nie zginie z powodu Twojej opinii. Mam nadzieję, że ani Ty, ani nikt z Twoich bliskich nie padnie ofiarą kogoś, kto wyznaje podobny pogląd.

Tak to moja opinia. Mogę sobie wyobrazić sytuacje, gdy np; podczas wojny zabijam całkiem niewinnego człowieka z innego plemienia tylko dlatego, aby uratować też całkiem niewinnego człowieka tyle, że z mojego plemienia o rodzinie nie wspominając.
>>Życie jest bardziej skomplikowane niż sobie wyobrażasz
>Zabrzmiało to tak, jakbyś mówił z wyżyn swojego życiowego doświadczenia.

Nie wiem czy to sa wyżyny ale doświadczeń mi nie brakuje szczególnie z lat 90 tych.
21-10-2011 16:45 
 Ocena 3 na 3
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>>>Czasami ( w pewnych wypadkach) można, a nawet trzeba.
>>To Twoja opinia. Mam nadzieję, że nigdy żaden niewinny człowiek nie zginie z powodu Twojej opinii. Mam nadzieję, że ani Ty, ani nikt z Twoich bliskich nie padnie ofiarą kogoś, kto wyznaje podobny pogląd.
>Tak to moja opinia. Mogę sobie wyobrazić sytuacje, gdy np; podczas wojny zabijam całkiem niewinnego człowieka z innego plemienia tylko dlatego, aby uratować też całkiem niewinnego człowieka tyle, że z mojego plemienia o rodzinie nie wspominając.

To w takim razie nie zrozumieliśmy się - wojna obronna to nie jest "zabijanie niewinnych ludzi". Czyli niespodzianka: mamy ten sam pogląd.
21-10-2011 17:18 
 Ocena 3 na 3
perun (8610 punktów)

>To w takim razie nie zrozumieliśmy się - wojna obronna to nie jest "zabijanie niewinnych ludzi". Czyli niespodzianka: mamy ten sam pogląd.
>
Miałem na myśli każdą wojne nie tylko ,,obronną,, i miałem na myśli cywila nie żołnierza.
Poza tym bez wojny też czasami bywają takie przypadki.
Zawsze oblewałem test z psychologii na pytaniu o pociąg i tory; na jednych torach stoi grupa ludzi na drugich jeden człowiek, a pociąg pędzi na grupe ludzi. Co robisz mając możliwosć skierowania pociągu na grupe, lub pojedyńczego człowieka. Jakoś zawsze odbierałem bogu robote i zmieniałem bieg pociągu na tory z jednym człowiekiem co podobno czyni ze mnie złego człowieka.
Wg psychologa, żeby mieć czyste sumienie należało nic nie robić. Do tej pory nie łapie jak można mieć czyste sumienie nie robiąc nic...
21-10-2011 20:32 
 Ocena 2 na 2
jark44 (619 punktów)
>>To w takim razie nie zrozumieliśmy się - wojna obronna to nie jest "zabijanie niewinnych ludzi". Czyli niespodzianka: mamy ten sam pogląd.
>>
>Miałem na myśli każdą wojne nie tylko ,,obronną,, i miałem na myśli cywila nie żołnierza.
>Poza tym bez wojny też czasami bywają takie przypadki.
>Zawsze oblewałem test z psychologii na pytaniu o pociąg i tory; na jednych torach stoi grupa ludzi na drugich jeden człowiek, a pociąg pędzi na grupe ludzi. Co robisz mając możliwosć skierowania pociągu na grupe, lub pojedyńczego człowieka. Jakoś zawsze odbierałem bogu robote i zmieniałem bieg pociągu na tory z jednym człowiekiem co podobno czyni ze mnie złego człowieka.
>Wg psychologa, żeby mieć czyste sumienie należało nic nie robić. Do tej pory nie łapie jak można mieć czyste sumienie nie robiąc nic...

Tak własnie w 1980 roku postąpił kapitan "Kopernika" - Paweł Lipowczan - "Załoga utraciła wówczas praktycznie zupełnie możliwość sterowania opadającą bezwładnie maszyną. Kapitanowi w ostatniej chwili udało się tylko dzięki zmianie wychylenia lotek na skrzydłach ominąć zakład poprawczy dla nieletnich. Samolot ściął prawym skrzydłem drzewo i o godz. 11.15 rozbił się w fosie na terenie dawnego fortu wojskowego nieopodal al. Krakowskiej."

A mógł przecież przypuszczać, że w tym innym miejscu ktoś może się "zawieruszyć".

Taka jest prawda o życiu

info.wiara(*)rofy-samolotu-Mikolaj-Kopernik



mów tylko wtedy, gdy mówisz swoimi słowami. Kościół ma fajnych świętych i błogosławionych - albo psychiczne przypadki, albo kryminalne.
20-10-2011 22:33 
 Ocena 5 na 5
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Odpowiadam Ci bardzo konkretnie: nie wolno zabić niewinnego człowieka, nawet po to, żeby uratować stu innych.

W przekładzie na praktykę: zbrodnią było zrzucanie bomb na III Rzeszę .
Eeeech...
Skoro już tak lecę Łagowskim:
Niektórzy odrzucają tak zwaną politykę realną, ponieważ zauważyli, że dokonuje się ona zawsze czyimś kosztem. Jest gorzej, niż myślimy. Polityka etyczna też odbywa się czyimś kosztem.

Każdy wie, co być powinno teraz lub dawniej. Trudniej odpowiedzieć na pytanie, co jest i co rzeczywiście było. (Bronisław Łagowski)
21-10-2011 11:37 
 0 na 2
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>>Odpowiadam Ci bardzo konkretnie: nie wolno zabić niewinnego człowieka, nawet po to, żeby uratować stu innych.
>W przekładzie na praktykę: zbrodnią było zrzucanie bomb na III Rzeszę .

Na obiekty wojskowe - nie.

>Skoro już tak lecę Łagowskim:
>Niektórzy odrzucają tak zwaną politykę realną, ponieważ zauważyli, że dokonuje się ona zawsze czyimś kosztem. Jest gorzej, niż myślimy. Polityka etyczna też odbywa się czyimś kosztem.

Polityka nie musi być brudna. Dzisiaj zazwyczaj jest.
21-10-2011 17:18 
 Ocena 5 na 5
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>>Odpowiadam Ci bardzo konkretnie: nie wolno zabić niewinnego człowieka, nawet po to, żeby uratować stu innych.
>>W przekładzie na praktykę: zbrodnią było zrzucanie bomb na III Rzeszę .
>Na obiekty wojskowe - nie.

Sieć komunikacyjną, zakłady przemysłowe itp. w spokoju zostawić należało?
Nadmieniam też, iż w obiektach wojskowych pełno niewinnych (np. robotników przymusowych) było.

>>Niektórzy odrzucają tak zwaną politykę realną, ponieważ zauważyli, że dokonuje się ona zawsze czyimś kosztem. Jest gorzej, niż myślimy. Polityka etyczna też odbywa się czyimś kosztem.
>Polityka nie musi być brudna.

Eeeeech...
Caelum me vidit conari, ergo anima mea salvata est...

>Dzisiaj zazwyczaj jest.

Tak czysta jak dzisiaj polityka jeszcze nigdy w dziejach nie była. Dziś poprzez demonstracje, debaty, negocjacje, wybory etc. załatwia się sprawy, które ongiś załatwić można było tylko sztyletem, trucizną czy wojną.

Każdy wie, co być powinno teraz lub dawniej. Trudniej odpowiedzieć na pytanie, co jest i co rzeczywiście było. (Bronisław Łagowski)
20-10-2011 11:52 
 Ocena 9 na 9
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Na tych przykładach widać jedną fundamentalną różnicę między nami. Moim zdaniem "cel nie uświęca środków", tzn. nigdy nie powinno się dążyć do popełnienia zła, nawet jeśli mogłoby z tego wyniknąć jakieś dobro.

I dlatego w dni parzyste mbielecki pikietuje pod MON-em w sprawie rozwiązania armii, w nieparzyste zaś pod MSW domagając się pozbawienia policjantów broni palnej .
Podatki na utrzymanie obu instytucji przestał płacić już dawno .


Każdy wie, co być powinno teraz lub dawniej. Trudniej odpowiedzieć na pytanie, co jest i co rzeczywiście było. (Bronisław Łagowski)
20-10-2011 22:09 
 Ocena 4 na 4
lukaszewicz (5674 punktów)

Ale za rozwiązaniem ordynariatu polowego to chyba nie pikietuje?
20-10-2011 22:36 
 Ocena 5 na 5
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Ale za rozwiązaniem ordynariatu polowego to chyba nie pikietuje?

Chętnie bym dopytał - ale on nie ma w zwyczaju odpowiadać na tendencyjne pytania.


Każdy wie, co być powinno teraz lub dawniej. Trudniej odpowiedzieć na pytanie, co jest i co rzeczywiście było. (Bronisław Łagowski)
21-10-2011 11:43 
 Ocena 1 na 1
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>>Na tych przykładach widać jedną fundamentalną różnicę między nami. Moim zdaniem "cel nie uświęca środków", tzn. nigdy nie powinno się dążyć do popełnienia zła, nawet jeśli mogłoby z tego wyniknąć jakieś dobro.
>I dlatego w dni parzyste mbielecki pikietuje pod MON-em w sprawie rozwiązania armii, w nieparzyste zaś pod MSW domagając się pozbawienia policjantów broni palnej .
>Podatki na utrzymanie obu instytucji przestał płacić już dawno .

Pudło. Jestem za silną armią i policją.
21-10-2011 15:36 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52273 punktów)
.
>Pudło. Jestem za silną armią i policją.
Jak to prawdziwy chrześcijanin.
Jestem przeciwko armii i policji - choć rozumiem ich potrzebę istnienia jako przeciwdziałanie potencjalnemu większemu złu. Dlatego muszą być technicznie sprawne i dobrze wynagradzane.

@@@
.
21-10-2011 17:32 
 Ocena 6 na 6
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>>Na tych przykładach widać jedną fundamentalną różnicę między nami. Moim zdaniem "cel nie uświęca środków", tzn. nigdy nie powinno się dążyć do popełnienia zła, nawet jeśli mogłoby z tego wyniknąć jakieś dobro.
>Jestem za silną armią i policją.

A swą siłę armia i policja poprzez Pouczenia Moralne, Motywujące Przykłady i Budujące Porzekadła przejawiać będą?

Każdy wie, co być powinno teraz lub dawniej. Trudniej odpowiedzieć na pytanie, co jest i co rzeczywiście było. (Bronisław Łagowski)
20-10-2011 10:45 
 Ocena 2 na 2
maruda (5550 punktów)
>Złe.
>Złe.
>Nie pojawiły się żadne poważne kontrargumenty, więc dalej twierdzę, że istnieje prawo naturalne.

Rozmawiacie o etyce, nie wystarczy powiedzieć tylko czarne i białe, takie zdanie należy umieć uzasadnić. Pisząc o poważnych kontrargumentach też trzeba zdefiniować co się za takie uważa, bo jak dotąd to tylko twoje argumenty we wszystkich dyskusjach są poważne, oponentów nigdy nie są. Ponadto takie zdawkowe odpowiedzi nie świadczą o wyjątkowej wiedzy piszącego, to że każdą odpowiedź trzeba wyciągać też nie służy wymianie poglądów. Jest to raczej świadectwem braku umiejętności lub chęci prowadzenia dyskusji.

Come to the dark side, we have cookies
20-10-2011 11:41 
 Ocena 3 na 3
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)

Bez demagogii, proszę. Każdą z tych kwestii etycznych możemy rozwinąć w bardzo obszerny wątek. Jeśli rozmawiamy na inny temat, to długie dygresje mogą być "świadectwem braku umiejętności lub chęci prowadzenia dyskusji", jak to ładnie napisałeś.
20-10-2011 13:11 
 Ocena 6 na 6
liliac (147340 punktów)
>Nie pojawiły się żadne poważne kontrargumenty, więc dalej twierdzę, że istnieje prawo naturalne.

Nie przedstawiłeś żadnych poważnych argumentów przemawiających za istnieniem "prawa naturalnego". W obliczu tego smutnego faktu twoje powyższe stwierdzenie jest co najmniej zabawne.
20-10-2011 21:57 
 Ocena 6 na 6
MarcinK (9189 punktów)

>Animatorzy tego portalu to jest bardzo specyficzna grupa - świat na zewnątrz wygląda zupełnie inaczej.

Animatorzy tego portalu to ludzie podchodzący do życia racjonalnie i zdroworozsądkowo. Twoje fundamentalistyczne podejście do jakiś utopijnych "praw naturalnych" z pewnością życiowym nie można nazwać. Każdy ewangelizator, Twojego pokroju, jest fanatycznym piewcą tych "praw naturalnych" dopóty dopóki mu się one do jego 4 liter nie dobiorą.

Nie potrafisz stworzyć tych uniwersalistycznych reguł nawet tu na tym portalu, czyli wśród ludzi mówiącym tym samym językiem i wychowanym w tej samej kulturze, a chciałbyś je stworzyć dla całej ludzkości. Mógłbyś co prawda odrzucić uwarunkowania kulturowe, jako zniekształcające tą całą ideę, ale wtedy jedyne, co by nas jako ludzkość łączyło, to przynależność do jednego gatunku. Oczywiste, że nie postulujesz również odwołanie się tylko do tego czynnika gdyż jedną z cech "człowieczeństwa" jest przełamanie uwarunkowań ewolucyjnych więc koło się zamyka i wracasz do tej nieszczęsnej kultury. Ty jednak nie tylko opierasz się na kulturze ale dokładasz jeszcze pierwiastek praw boskich co z tego gulaszu kulturowego robi już kompletny bajzel. Bóstw wszelakich jak mrówków i te Twoje "prawa naturalne" rozkładają się już na ustaleniu dozwolonego jadłospisu.

Oczywiste, że mógłbyś sobie przyjąć dość luksusowe założenie o wyższości tej naszej judeochrześcijańskiej kultury nad wszelakimi innymi ale wtedy musiałbyś się odwołać do źródeł czyli do tej hebrajskiej mitologii, biblią zwaną, tyle, że ją napisali hebrajscy pastuchowie kilka tysięcy lat temu więc system etyczny, jaki się z niej wyłania, jest zwyczajnie żałosny i nawet Ty przecież nie postulujesz kary śmierci za zbieranie chrustu w niedzielę.

Podsumowując Mbielecki - te Twoje "prawa naturalne" cechuje zupełna dowolność w konstruowaniu ich listy, skrajny fundamentalizm i piramidalna hipokryzja.
21-10-2011 11:54 
 Ocena 1 na 3
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)

> Każdy ewangelizator, Twojego pokroju, jest fanatycznym piewcą tych "praw naturalnych" dopóty dopóki mu się one do jego 4 liter nie dobiorą.
>Podsumowując Mbielecki - te Twoje "prawa naturalne" cechuje zupełna dowolność w konstruowaniu ich listy, skrajny fundamentalizm i piramidalna hipokryzja.

Mam nadzieję, że rozumiesz, że wypowiedź na tym poziomie kultury w sposób naturalny kończy rozmowę.
21-10-2011 18:55 
 Ocena 5 na 5
MarcinK (9189 punktów)

>Mam nadzieję, że rozumiesz, że wypowiedź na tym poziomie kultury w sposób naturalny kończy rozmowę.

To nie kółko różańcowe ale forum dyskusyjne. Nie wiem jaki Ty tam poziom kultury zobaczyłeś ale ja stwierdziłem tylko kilka faktów:

1. Jesteś fundamentalistą - wszak te Twoje "prawa naturalne" święte są i żadnej dyskusji nie podlegają, a podpierasz je jeszcze świętszym "swoim zdaniem" co już bezdyskusyjne z definicji jest.

2. Jesteś hipokrytą - no chyba, że wiecznie pościsz i żyjesz w beczce bądź na słupie jakim. Żyć podług tych absolutystycznych reguł jest niemożliwością no ale szczęśliwie jak tam coś się omsknie to i da się tą chwilową charakteru słabość skutecznie wyspowiadać.

Argumenty Mbielecki - masz Ty, poza "swoim zdaniem", jakowe? Jeśli nie masz to faktycznie szkoda czasu na taką "dyskusję".
setarkos (10757 punktów)
Cytat:
.. Prawo naturalne wynika bowiem z natury człowieka, stworzonej przez Boga. Słusznie więc nazywane jest Boskim, bo od Boga jako Stwórcy pochodzi.

Zapewne w niemniejszym stopniu podlegają prawu naturalnemu inne (pozaludzkie) stworzenia boskie..
Cytat:
.. prawo to nie jest jednak narzucone z zewnątrz człowiekowi, lecz (..) umożliwia realizację zdrowych dążeń indywidualnych i społecznych.

Zatem człowiek dodatkowo może prawa naturalne twórczo rozwijać i uzupełniać o nowe zasady społeczne, w odróżnieniu od np. owiec, które przez nieumiejętność dialogu z Bogiem winne zupełną podległość pasterzom?
21-10-2011 11:57 
 Ocena 1 na 1
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
Etyka dotyczy wyłącznie człowieka.
21-10-2011 12:35 
 Ocena 4 na 4
Jacek Tabisz (30006 punktów)

O czym wymyślacze Jahwy i Jezusa NIE WIEDZIELI, niektóre zwierzęta poza człowiekiem również są świadome. Etyczne jest zatem chronienie zarówno ich, jak i ekosystemów, dzięki którym istnieją. Jest też do pewnego stopnia możliwe (można postawić taką hipotezę), iż naczelnym zdarzają się zalążki niezależnej od czystego behawioru refleksji etycznej. Nie wiem czy tak jest, ale nie ma przesłanek, aby całkowicie taką hipotezę odrzucać.

Mamy zatem dwa typy etyki wykraczającej poza człowieka:

1) etyka ludzka wykraczająca poza nasz gatunek, czyli starania o prawa zwierząt, wegetarianizm etc.
2) etyka zwierzęca, istniejąca być może u niektórych, bardzo nielicznych gatunków
21-10-2011 22:46 
 Ocena 4 na 4
setarkos (10757 punktów)
>Etyka dotyczy wyłącznie człowieka.
OK. Można się zgodzić z takim stwierdzeniem.
Po cóż zatem w cytowanym wcześniej fragmencie tyle odwołań do jakiś pozaludzkich (boskich) wyobrażeń, skoro etyka jest domeną wyłącznie człowieka?
Po cóż zamieszanie terminologiczne w postaci "prawa naturalnego" zamiast prawa ludzkiego?
Może powodem miałoby być porównanie niedoskonałych regulacji prawnych w relacjach międzyludzkich z teoriami bliższymi ideałom, dla polepszania tych pierwszych?
Jeśli tak, to po cóż narzucać przeszłe ideały zamiast otwierać człowiekowi drogę do ich weryfikacji i budowania?

[Dlaczego zakładanie gotowych podstaw etyki wydaje się podobne do zakładania niewidzialnych choć cudownych "nowych szat cesarza"?]
13-10-2011 13:43 
 Ocena 6 na 6
liliac (147340 punktów)
>Może ktoś odważy się wypowiedzieć co sądzi o wierności małżeńskiej. Jak ją racjonalnie uzasadnić?

Dobrowolnie zawartą umową pomiędzy dwojgiem dorosłych ludzi.
Czy też chodzi ci o przyczyny zawarcia takiej, a nie innej umowy?
Lodowy (1486 punktów)
>>Może ktoś odważy się wypowiedzieć co sądzi o wierności małżeńskiej. Jak ją racjonalnie uzasadnić?
>Dobrowolnie zawartą umową pomiędzy dwojgiem dorosłych ludzi.
Jaką umowę masz na myśli. W przysiędze w USC nic o tym nie ma.

>Czy też chodzi ci o przyczyny zawarcia takiej, a nie innej umowy?
Właściwie to też jest ciekawe pytanie. Jaki jest racjonalny sens zawierania takiej umowy?
13-10-2011 23:38 
 Ocena 4 na 4
liliac (147340 punktów)
>>Dobrowolnie zawartą umową pomiędzy dwojgiem dorosłych ludzi.
>Jaką umowę masz na myśli. W przysiędze w USC nic o tym nie ma.

Stosunki międzyludzkie opierają się, jak sądzę, w dużo większym stopniu na rozmaitych umowach domyślnych i nieformalnych niż na umowach sygnowanych przez odpowiednich urzędników. Nie uważasz?

>>Czy też chodzi ci o przyczyny zawarcia takiej, a nie innej umowy?
>Właściwie to też jest ciekawe pytanie. Jaki jest racjonalny sens zawierania takiej umowy?

Jeśli planujesz funkcjonowanie przez dłuższy czas w związku z drugą osobą, branie pod uwagę emocji tej osoby jest dość racjonalnym zachowaniem
Dochodzą do tego (poza już w tym wątku wymienionymi kwestiami zdrowotnymi i majątkowymi) takie aspekty jak oczekiwania dotyczące ilości wspólnie spędzanego czasu, obfitości życia seksualnego, etc. To tak na szybko - jeśli jeszcze coś wymyślę, dopiszę. A celem nadrzędnym jest chyba obustronny komfort (w sformalizowanych związkach także finansowy).
13-10-2011 14:30 
 Ocena 2 na 2
plodzien (7378 punktów)
> Może ktoś odważy się wypowiedzieć co sądzi o wierności małżeńskiej. Jak ją racjonalnie uzasadnić? >

Jak każdą racjonalną konsumpcję. Zdrowotnością.
Jedzenie pieczonego mięsa jest niezdrowe chociaż smaczne.
Lepiej jeść kurczaka gotowanego, bez przypraw podkreślających i/lub wzmacniających smak; oczywiście bez soli, bo szkodliwa jest okropnie.
Przyjemnie jest także sączyć chilijskie wytrawne wino, albo golnąć szwedzki absolut, ale dorobić się można marskości, która skróci miły pobyt na tym padole.
Lepiej więc pozostać wiernym wodzie i to niegazowanej, bo bąbelki - chociaż przyjemnie penetrują nosogardło - to komplikują trawienie.
Woda niegazowana używana do czegoś więcej niż płukanie zębów - ma zdrowotne skutki dla organizmu. Zapewnia prawidłowy proces przesuwania się w jelitach gotowanego mięsa i wydłuża życie.
13-10-2011 16:15 
 Ocena 3 na 3
Gosia (9452 punktów)

>i wydłuża życie.

Ino po co?
Może i nie dożyję sędziwego wieku, ale przynajmniej nie umrę z nudów...
13-10-2011 18:15 
 Ocena 3 na 3
jasenka (1863 punktów)
>> Może ktoś odważy się wypowiedzieć co sądzi o wierności małżeńskiej. Jak ją racjonalnie uzasadnić?

>Jak każdą racjonalną konsumpcję. Zdrowotnością.


Jak najbardziej, ale także można uzasadnić ochroną potomstwa. Kobieta mając wiernego męża nie odczuwa ryzyka, że zrobi on dziecko innej i będzie musiał troszczyć się o inne dzieci.
Mężczyzna mając wierną żonę jest pewny, że to on jest ojcem, więc bardziej chroni swoją progeniturę.
A że zdrada powoduje często zemstę w postaci zdrady - wierność jest w ich interesie, a na tym korzysta potomstwo, i do tego się to sprowadza.
Pomijam tu kwestie uczuć, bo miało być racjonalne uzasadnienie.
Lodowy (1486 punktów)
>Jedzenie pieczonego mięsa jest niezdrowe chociaż smaczne.
>Lepiej jeść kurczaka gotowanego, bez przypraw podkreślających i/lub wzmacniających smak; oczywiście bez soli, bo szkodliwa jest okropnie.
>Przyjemnie jest także sączyć chilijskie wytrawne wino, albo golnąć szwedzki absolut, ale dorobić się można marskości, która skróci miły pobyt na tym padole.
>Lepiej więc pozostać wiernym wodzie i to niegazowanej, bo bąbelki - chociaż przyjemnie penetrują nosogardło - to komplikują trawienie.
>Woda niegazowana używana do czegoś więcej niż płukanie zębów - ma zdrowotne skutki dla organizmu. Zapewnia prawidłowy proces przesuwania się w jelitach gotowanego mięsa i wydłuża życie.
Negatywne działanie soli czy alkoholu jest medycznie udowodnione. Czy w kwestii zdrowotności wierności medycyna też się wypowiada?
13-10-2011 22:12 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>Negatywne działanie soli czy alkoholu jest medycznie udowodnione. Czy w kwestii zdrowotności wierności medycyna też się wypowiada?

Właściwie można by to tak ująć. Mniej partnerów seksualnych to mniejsze ryzyko kontaktu z onkogennymi typami wirusa HPV, a w efekcie mniejsze ryzyko zachorowania na pewne typy nowotworów.

Zawsze pozostaje kwestia szacowania indywidualnego ryzyka zdrowotnego (np. to nie alkohol jako taki działa długofalowo szkodliwie, ale jego nadmiar - niewielkie ilości niektórych typów alkoholu mogą nawet dawać pewne korzyści zdrowotne) i narażania na choroby innych - stąd kwestia jawności ustaleń dotyczących zawartej umowy. Jeśli masz ochotę na kontakty seksualne poza związkiem twój partner lub partnerka powinni być tego świadomi - poza kwestią HPV dochodzi przecież także problem kontroli ewentualnych schorzeń wenerycznych.
Lodowy (1486 punktów)
>Zawsze pozostaje kwestia szacowania indywidualnego ryzyka zdrowotnego (np. to nie alkohol jako taki działa długofalowo szkodliwie, ale jego nadmiar - niewielkie ilości niektórych typów alkoholu mogą nawet dawać pewne korzyści zdrowotne) i narażania na choroby innych - stąd kwestia jawności ustaleń dotyczących zawartej umowy.
>Jeśli masz ochotę na kontakty seksualne poza związkiem twój partner lub partnerka powinni być tego świadomi - poza kwestią HPV dochodzi przecież także problem kontroli ewentualnych schorzeń wenerycznych.
Czyli to kwestie zdrowotne są w tej kwestii decydujące? Jeśli więc mamy pewność, że nie grozi nam HPV to można?
ps
Proszę nie pisać, że ja mam ochotę kontakty seksualne poza związkiem, wybrałem tylko do dyskusji tą kwestię z ankiety.
13-10-2011 23:56 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>Czyli to kwestie zdrowotne są w tej kwestii decydujące? Jeśli więc mamy pewność, że nie grozi nam HPV to można?

Czyżbym sugerowała coś takiego? Pytałeś czy jakieś aspekty medyczne istnieją, więc odpowiedziałam, że można by się takowych doszukiwać. Podejrzewam, że to raczej sprawa indywidualna, co decyduje.

>Proszę nie pisać, że ja mam ochotę kontakty seksualne poza związkiem

To by było niemerytoryczne
Elka I Ponura (7473 punktów)
>>Negatywne działanie soli czy alkoholu jest medycznie udowodnione. Czy w kwestii zdrowotności wierności medycyna też się wypowiada?
>Właściwie można by to tak ująć. Mniej partnerów seksualnych to mniejsze ryzyko kontaktu z onkogennymi typami wirusa HPV, a w efekcie mniejsze ryzyko zachorowania na pewne typy nowotworów.

A nie było aby przypadkiem badań na temat długości życia ożenionych? Bo coś mi się takiego obiło o uszy: mężczyznom opłaca się żenić, bo ożenieni żyją dłużej i zdrowiej. Kobietom to nie wychodzi na zdrowie, zdaje się. W jakimś wywiadzie radiowym, o związkach właśnie, prowadzący z gośćmi się takimi danymi przerzucał, ale notatek nie robiłam.


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
18-10-2011 17:47 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>A nie było aby przypadkiem badań na temat długości życia ożenionych? Bo coś mi się takiego obiło o uszy: mężczyznom opłaca się żenić, bo ożenieni żyją dłużej i zdrowiej. Kobietom to nie wychodzi na zdrowie, zdaje się. W jakimś wywiadzie radiowym, o związkach właśnie, prowadzący z gośćmi się takimi danymi przerzucał, ale notatek nie robiłam.

On się raczej o wierność pytał niż o samo bycie w związku, ale owszem - są dane sugerujące pozytywne wpływy bycia w stałych związkach istnieją. Tak samo zresztą, jak istnieją dane sugerujące pozytywny wpływ tego, co się ogólnie określa jako "sieci społeczno-towarzyskie":
-"Associations of social networks with cancer mortality: a meta-analysis"
Cytat:
This meta-analysis integrates results of 87 studies on the associations of perceived social support, network size, and marital status with cancer survival. In controlled studies, having high levels of perceived social support, larger social network, and being married were associated with decreases in relative risk for mortality of 25%, 20%, and 12%, respectively. Moderator analyses revealed that never married patients had higher mortality rates than widowed and divorced/separated patients. Associations of social network with mortality were stronger in younger patients, and associations of marital status with mortality were stronger in studies with shorter time intervals, and in early-stage cancer.


-"Marital status and longevity in the United States population"
Cytat:
Current marriage is associated with longer survival. Among the not married categories, having never been married was the strongest predictor of premature mortality. It is difficult to assess the causal effect of marital status from these observational data.

Cytat:
Controlling for demographic and socioeconomic characteristics, the death rate for people who were unmarried was significantly higher than it was for those who were married and living with their spouses. Although the effect was significant for all categories of unmarried, it was strongest for those who had never married. The never married effect was seen for both sexes, and was significantly stronger for men than for women.


-Marital status and mortality in the elderly: A systematic review and meta-analysis
Cytat:
... marriage or support from the partner was a significant and independent predictor of survival, with an overall reduction in mortality risk for married versus non married individuals ranging between 9% and 15%.

Cytat:
All non-married conditions (widowed, divorced/separated and never married) were associated with a significantly greater risk of death, as compared to married individuals. However, the increase in risk was slightly higher for divorced/separated persons (16%) rather than widowed (11%) or never married (11%), without relevant variation by gender. The fact that divorced/separated persons show greater excess mortality than never married might be expected given that previously married persons underwent the stress of marital dissolution and are more likely to have financial problems than never married individuals (...). Interestingly, a similar experience is appropriate for widowed people who show the same mortality risk of never married. Therefore, additional factors are likely to have a role in determining the observed pattern. In particular, the psychological aspects related to marital satisfaction seem to be the most plausible explanation, given the evidence linking low marital quality or negative spousal behavior to higher mortality (...), as well as to other health outcomes


Generalnie nie tyle o papierek z USC tu chyba jednak chodzi, ale o stabilne bliskie relacje z innymi ludźmi.
14-10-2011 11:56 
 Ocena 3 na 3
setarkos (10757 punktów)
>.. o wierności małżeńskiej. Jak ją racjonalnie uzasadnić?

Podobnie jak działanie na korzyść spółki - należy tylko rozstrzygnąć w ilu (i iluosobowych)) spółkach jednocześnie można mieć udziały, a tych ew. udziałów przed partner(k)ami nie ukrywać.
Grzegorz (5685 punktów)
Jakieś 500 lat temu wiek osiągnięcia dojrzałości płciowej z grubsza pokrywał się z wiekiem zawierania małżeństwa. Jak dodać do tego że nie było sprawnie działających środków antykoncepcyjnych, a dziewictwo panny młodej było na tyle ważne że jego brak mógł unieważnić małżeństwo, to w takich warunkach wezwanie KRK do zachowania czystości przed ślubem miało spory sens.
Szkoda że również w tej sprawie KRK pozostał na stanowisku "średniowiecznym"... może pora na jakąś rewizję poglądów, w końcu skoro w XX wieku przyjęli do wiadomości teorię heliocentryczną i ustosunkowali się neutralnie do teorii Darwina to może czas na kolejny przełom?

Wróć do listy wątków działu Kościół i antyklerykalizm
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365