 |
Średnia długość odcinka w odcinku Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 27-07-2012 22:02 | Hodża (11172 punktów) | Średnia długość odcinka w odcinku
2 na 2 | No właśnie, proponuję ciekawe zadanko z obszaru geometrii płaskiej. A nawet liniowej. Jaka jest średnia długość odcinków zawartych w odcinku jednostkowym? Dla ułatwienia dodam, że odpowiedź znajduje się na tej stronie. (Odpowiednie całkowanie można wykonać w pamięci  ) Interesuje mnie natomiast poszerzenie tego tematu i tu, przyznam, wkraczam na grunt niezbyt dobrze przeze mnie rozpoznany, więc wychodzę z tym na forum publiczne. Jaka więc jest średnia długość odcinka zawartego w kole o średnicy jednostkowej? I jak to obliczyć? .25  | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
Hetman Twardowski (482 punktów) (zablokowany) | > Jaka więc jest średnia długość odcinka zawartego w kole o średnicy jednostkowej? I jak to obliczyć?
Losujesz dwa punkty z tego koła i obliczasz średnią długość. Chyba będzie to promień koła.
|
|
 | 1 na 1 | Hodża (11172 punktów) | >Losujesz dwa punkty z tego koła i obliczasz średnią długość. >Chyba będzie to promień koła.
Raczej bym obstawiał coś z pi w składzie. Jeżeli koło ma promień r to przypuszczalnie będzie to r/pi. Ale to trzeba by jeszcze uzasadnić, na razie jest to metoda postmodernistyczna otrzymywania wyników (wciąż nie akceptowana na kierunkach "ścisłych"). Obawiam się, że musi się pojawić po drodze jakaś całka.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
|  | 1 na 1 Hetman Twardowski (482 punktów) (zablokowany) | >>Losujesz dwa punkty z tego koła i obliczasz średnią długość. >>Chyba będzie to promień koła. >Raczej bym obstawiał coś z pi w składzie. Jeżeli koło ma promień r to przypuszczalnie będzie to r/pi. Ale to trzeba by jeszcze uzasadnić, na razie jest to metoda postmodernistyczna otrzymywania wyników (wciąż nie akceptowana na kierunkach "ścisłych"). Obawiam się, że musi się pojawić po drodze jakaś całka.
Co to za problem. Losujesz pierwszy punkt w biegunowym: (r,f), ale tu nie ma znaczenia kąt f, ponieważ interesuje nas różnica kątów pomiędzy dwoma, więc tu przyjmujemy f = 0.
Drugi tak samo, ale f losujemy z jednostajnego 0-2pi.
Rozkład r nie jest równomierny, ponieważ pole rośnie z r^2, dalej od środka jest więcej punktów; rozkład chyba taki:
f(r) = r; wtedy: dp = fdr = rdr; p = 1/2 r^2, chyba dobrze - całkując po f dojdzie 2pi, co razem daje pole koła (czy pierścienia - w granicach od r1 do r2).
Odległość z tw. cosinusów: d^2 = a^2 + b^2 - 2abcos(f); a i b - współrzędna r dla pierwszego i drugiego punktu, i f - kąt pomiędzy nimi.
I to chyba wszystko - składamy to i całkujemy... z trzy razy. ------
Numerycznie otrzymamy równomiernie punkty na kole w taki sposób: r = R*sqrt(los()); f = 2pi*los(); los - jednostajny od 0.000000 do 1
i z tego wychodzi średnio: d = 0.905, ale jest duży rozrzut - ponad 0.001 dla miliona strzałów.
|
|
| |  | 1 na 1 | Hodża (11172 punktów) | Z szybkiego przeliczenia na programowalnym kalkulatorze wynika, że dla okręgu o średnicy 1 (czyli promieniu .5) średnia długość wynosi 0.64... co pozwala podejrzewać, że jest to 2/pi. EDIT Natomiast dla promienia 1 wychodzi .905 - Twój wynik. Co dowodzi, że zastosowaliśmy ten sam i błędny sposób wyboru punktów losowych. Poszukiwana średnia powinna być liniowo proporcjonalna do promienia - dla dwa razy większego powinna być dwa razy większa. A więc coś trzeba poprawić. /edit
Wolę podejście analityczne (nie stochastyczne). Wszystkie odcinki wewnątrz okręgu można podzielić na rozłączne klasy - do każdej z nich należą wyłącznie odcinki wzajemnie równoległe. Jednocześnie wszystkie te klasy zsumowane dają zbiór wszystkich odcinków zawartych w okręgu.
Do problemu więc należy podejść od strony rozwiązania zadania: jaka jest średnia długość cięciw okręgu. Wystarczy w tym celu obliczyć średnią wartość funkcji x^2+y^2=.5 na odcinku [0, 0.5], czyli potrzebna jest całka (oznaczona) z y=sqrt(0.5-x^2).
Dalej wystarczy już tylko przemnożyć uzyskaną wielkość przez 1/4 (to jest średnia długość odcinka zawartego w odcinku). Takie postępowanie ma sens ze względu na symetrię obrotową całego zbioru - wystarczy skupić się na jednej klasie określonej tak, jak to opisałem powyżej.
Natomiast zadanie w przypadku mniej symetrycznych figur jest analitycznie beznadziejne i tu już rzeczywiście pozostają metody losowe.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | |  | 1 na 1 Hetman Twardowski (482 punktów) (zablokowany) | >Z szybkiego przeliczenia na programowalnym kalkulatorze wynika, że dla okręgu o średnicy 1 (czyli promieniu .5) średnia długość wynosi 0.64... co pozwala podejrzewać, że jest to 2/pi.
Nie znormalizowałeś prawdopodobieństwa. Tam jest chyba: f(r) = r/R^2, co tylko dla jednostkowego koła: R = 1, jest równe r.
Dokładny wynik jest taki: 128/45pi * R. Dla kuli: 36/35 R.
>Do problemu więc należy podejść od strony rozwiązania zadania: jaka jest średnia długość cięciw okręgu. Wystarczy w tym celu obliczyć średnią wartość funkcji x^2+y^2=.5 na odcinku [0, 0.5], czyli potrzebna jest całka (oznaczona) z y=sqrt(0.5-x^2).
Ale to jest koło o promieniu: R = sqrt(0.5).
Skoro można numerycznie, no to można przerobić tę procedurę na analityczną, czyli całkę.
liczymy średnią z: d = sqrt(a^2 + b^2 - 2ab cosf) gdzie a,b i f są generowane jakoś losowo;
czyli to jest numeryczne obliczanie objętości jakiegoś tworu o równaniu: d = d(a,b,f).
Takie pierwiastki nie nadają się do obliczeń numerycznych, ponieważ pochodna funkcji sqrt jest nieograniczona w zerze - ma osobliwość - i stąd ten rozrzut.
Nawet prosta całka typu: S = sqrt(1-x^2), obliczana tak wprost numerycznie, będzie bardzo niedokładna; a to jest przecież ćwiartka zwyczajnego koła: I = pi/4, dla x od 0 do 1.
Tu wyjdzie średnia 1, ale kwadratów odległości: <d^2> = 1
|
|
| | | |  | | Hodża (11172 punktów) | > Ale to jest koło o promieniu: R = sqrt(0.5).Zrobiłem mały faux pas.  Swoją drogą proste pytania mogą prowadzić do całkiem ciekawych zagadnień. Szkoda, że w geometrii euklidesowej nie pozostały już żadne "białe plamy" w rodzaju kwadratur koła tudzież innych trudnych problemów. Ciekawe, czy w ogóle są jeszcze jakieś "nietrywialne zadania" w geometrii trójkąta czy planimetrii. Chyba nie - dlatego też, dla matematyków (tych "badawczych") jest to już martwa dziedzina. Szkoda.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 Hetman Twardowski (482 punktów) (zablokowany) | >Swoją drogą proste pytania mogą prowadzić do całkiem ciekawych zagadnień. Szkoda, że w geometrii euklidesowej nie pozostały już żadne "białe plamy" w rodzaju kwadratur koła tudzież innych trudnych problemów. Ciekawe, czy w ogóle są jeszcze jakieś "nietrywialne zadania" w geometrii trójkąta czy planimetrii. Chyba nie - dlatego też, dla matematyków (tych "badawczych") jest to już martwa dziedzina. Szkoda.
Obawiam się, że tam jest pełno nierozwiązanych problemów.
I głównie stąd te improwizacje w fizyce, np. transformacja Lorentza - ktoś wie co to przekształcenie reprezentuje (fizycznie)?
Stawiam milion, że żaden fizyk nie ma o tym pojęcia, a nawet gorzej: jego to w ogóle nie interesuje!
|
|
Hetman Twardowski (482 punktów) (zablokowany) | A jak będzie na sferze - np. na powierzchni Ziemi? Tu wszystkie punkty są równoprawne - nie ma tu brzegu.
Zatem wybieramy dowolny i mierzymy średnią do wszystkich innych.
Stoimy na biegunie, dwie połówki są jednakowe, zatem średnia odległość będzie do równika: pi/2 R?
|
|
 | | Hodża (11172 punktów) | >Stoimy na biegunie, dwie połówki są jednakowe, zatem średnia odległość będzie do równika: pi/2 R?
Tak. To znaczy, żeby nie było niejasności (pi*R)/2. To się sprowadza do kwestii średniej długości wycinka okręgu - wynik jest też ten sam. Wystarczy zauważyć, że wszystkie krzywoliniowe odcinki na sferze są wycinkami "okręgu wielkiego" (tzn. o największym promieniu).
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
|  | Hetman Twardowski (482 punktów) (zablokowany) | > >Stoimy na biegunie, dwie połówki są jednakowe, zatem średnia odległość będzie do równika: pi/2 R?> Tak. To znaczy, żeby nie było niejasności (pi*R)/2. To się sprowadza do kwestii średniej długości wycinka okręgu - wynik jest też ten sam. Wystarczy zauważyć, że wszystkie krzywoliniowe odcinki na sferze są wycinkami "okręgu wielkiego" (tzn. o największym promieniu).Myślałem że tu wyjdzie coś innego. Na skróty, czyli po prostej, będzie 4/3. Pi/2 = 1.57 a tu 4/3 = 1.33, niewiele mniej: Pi/2 / 4/3 = 3pi/8 =~ 1.178. Tu trochę obliczają: math.stack(*)tween-2-points-within-a-sphere
|
|
| |  | | Hodża (11172 punktów) | > Myślałem że tu wyjdzie coś innego.> Na skróty, czyli po prostej, będzie 4/3.> Pi/2 = 1.57 a tu 4/3 = 1.33, niewiele mniej: Pi/2 / 4/3 = 3pi/8 =~ 1.178.> Tu trochę obliczają:> math.stack(*)tween-2-points-within-a-sphere> Ja liczyłem "geograficznie" - odległość jako najmniejszy dystans po powierzchni, bez przekopywania tunelu 
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| Xitami (133 punktów) | >Jaka jest średnia długość odcinków zawartych w odcinku jednostkowym? odcinek o długości d, dzielę na n odcinków, długość tego pod-odcinka to h=d/n
początki to: for(i=0,n, pocz=h*i
końce for(j=i,n, kon=h*j zaczynam od "i" by dwa razy nie liczyć tego samego a odcinek o długości 0 to chyba całkiem fajny odcinek
sumuję sd += h*(j-i), przy okazji zliczając lo++
wypróbowane odcinki miały łączną długość "sd" było ich "lo", iloraz sd/lo to średnia długość wychodzi 1/3
PARI/GP f(n,d=1.0)={ my(sd=0,lo=0,h=d/n); . for(i=0,n, . . for(j=0,n, . . . sd += h*abs(j-i);lo++)); . sd/lo }
for(i=1,100,print(f(i)))
|
|
1 na 1 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | > Jaka jest średnia długość odcinków zawartych w odcinku jednostkowym?
Zafiksujmy na odcinku (0,1) punkt x. Dla dowolnego y z przedziału (0,1) długość odcinka xy = f(y) = |x-y|
Średnia długość odcinka xy (dla zafiksowanego x) = całka oznaczona [od 0 do 1] f(y)dy = całka [0 do x] (x-y)dy + całka [x do 1] (y-x)dy = ... = x2 - x + 1/2
Teraz średnia długość odcinka dla dowolnego x to całka [0 do 1] (x2 - x + 1/2)dx = ... = 1/3
> Jaka jest średnia długość odcinka zawartego w kole o średnicy jednostkowej?
Dla ułatwienia obliczeń przyjmę promień jednostkowy (potem się podzieli przez 2).
Metoda analogiczna jak poprzednio: - najpierw fiksuję punkt x na (dowolnym) promieniu - liczę średnią długość odcinka xy dla x zafiksowanego, a y=(r,fi) dowolnego z przedziału r(0,1), fi(0,2pi) - liczę średnią długość odcinka dla dowolnego x - zauważam, że to już jest rozwiązanie zadania, bo dla każdego promienia wynik będzie taki sam (symetria) - ...a skoro już to zauważyłem, to w pierwszym punkcie wybieram oczywiście promień dla którego "fi"=0
Dodatkowo, dla ułatwienia rachunków, nie liczę długości odcinków, tylko ich kwadraty (bo pierwiaski się brzydko całkują) - a pierwiastek wyciągam na koniec.
Kwadrat długości odcinka xy dla zafiksowanego x oraz y=(r,fi) to f(r,fi) = ( x - r cos(fi) )2 + ( r sin(fi) )2 = ... = x2 + r2 - 2xr cos(fi)
Średni kwadrat długości odcinka xy (dla zafiksowanego x) = całka [r od 0 do 1][fi od 0 do 2pi] f(r,fi)*r dr dfi / 2pi (żeby dostać średnią dzielimy przez pole obszaru, po którym całkujemy) = ... = x2/2 + 1/2
Średni kwadrat długości odcinka dla dowolnego x to całka [0 do 1] ( x2/2 + 1/2 )dx = ... = 5/12
Średnia długość odcinka to zatem sqrt( 5/12 ) = ok. 0.6455, a dla koła o promieniu 0.5 - połowa z tego.
|
|
 | 2 na 2 Hetman Twardowski (482 punktów) (zablokowany) | >- najpierw fiksuję punkt x na (dowolnym) promieniu
Tak nie wolno, ponieważ więcej punktów jest dalej od środka koła, czyli duże r są bardziej prawdopodobne.
>Średni kwadrat długości odcinka dla dowolnego x to całka [0 do 1] ( x2/2 + 1/2 )dx = ... = 5/12 >Średnia długość odcinka to zatem sqrt( 5/12 ) = ok. 0.6455, a dla koła o promieniu 0.5 - połowa z tego.
Tak też nie wolno; pierwiastek ze średniej kwadratów długości nie jest równy średniej długości.
r = 1, 2, 3; średnia: (1+2+3)/3 = 2 wtedy r^2 = 1, 4, 9; średnia (1+4+9)/3 = 14/3 != 2^2;
|
|
|  | | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | > > - najpierw fiksuję punkt x na (dowolnym) promieniu> Tak nie wolno, ponieważ więcej punktów jest dalej od środka koła, czyli duże r są bardziej prawdopodobne.Punktów jest tyle samo na każdym okręgu, niezależnie od r  - chociaż rozumiem o czym piszesz. > > Średni kwadrat długości odcinka (...)> Tak też nie wolno; pierwiastek ze średniej kwadratów długości nie jest równy średniej długości.No cholera niby wiem, ale tak bardzo nie chciałem liczyć tej całki z pierwiastkiem...
|
|
| |  | Hetman Twardowski (482 punktów) (zablokowany) | > Punktów jest tyle samo na każdym okręgu, niezależnie od r - chociaż rozumiem o czym piszesz.Rozkład współrzędnej r na kole ma jednoznaczny rozkład - nie ma tu paradoksu.
|
|
| |  | 3 na 3 | Fizyk (17637 punktów) | > No cholera niby wiem, ale tak bardzo nie chciałem liczyć tej całki z pierwiastkiem...
No właśnie. Na studiach ćwiczy się liczenie całek, przez części, przez podstawienie, funkcje wymierne, takie, siakie, owakie... A potem okazuje się, że cała ta umiejętność jest mało użyteczna, bo 90% całek napotkanych w praktyce nie da się policzyć żadną z tych metod. Ja przestałem liczyć całki analitycznie. Jak potrzebnej mi całki nie ma w tablicach, to liczę numerycznie.
|
|
| | |  | | Vytautas (4394 punktów) | >Ja przestałem liczyć całki analitycznie. Jak potrzebnej mi całki nie ma w tablicach, to liczę numerycznie. No, przecież właśnie po to wymyślono komputery.
|
|
 | 1 na 1 | Hodża (11172 punktów) | >> Jaka jest średnia długość odcinków zawartych w odcinku jednostkowym? >Zafiksujmy na odcinku (0,1) punkt x. >Dla dowolnego y z przedziału (0,1) długość odcinka xy = f(y) = |x-y| >Średnia długość odcinka xy (dla zafiksowanego x) = całka oznaczona [od 0 do 1] f(y)dy >= całka [0 do x] (x-y)dy + całka [x do 1] (y-x)dy = ... = x2 - x + 1/2 >Teraz średnia długość odcinka dla dowolnego x to całka [0 do 1] (x2 - x + 1/2)dx = ... = 1/3
Wydaje mi się, że to błędne obliczenie.
Ja rozumowałem następująco: 1. Jaka jest średnia długość odcinków o punkcie "początkowym" w zerze? Odpowiedź jest dość oczywista - 1/2. 2. Dla każdego następnego "początkowego" punktu równie oczywiście średnia długość odcinków wynosi połowę odległości do "końca" odcinka jednostkowego. Co więcej, liniowo zbiega do zera. 3. Zatem ustalamy funkcję, przyporządkowującą każdemu "początkowi" odcinka zawartego w inkryminowanym odcinku jednostkowym wartość średniej długości wszystkich odcinków, które się w tym punkcie "zaczynają". Jest to funkcja liniowa, która w punkcie 0 a wartość 1/2 a w punkcie 1 wartość 0. 4. Obliczamy średnią wartość tej funkcji: jest to 1/4.
W ten sposób każdy z odcinków został policzony tylko raz. Obawiam się, że w Twoim rozumowaniu ukryty błąd polega na tym, że niektóre odcinki liczysz podwójnie.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
|  | 1 na 1 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | > 2. Dla każdego następnego "początkowego" punktu równie oczywiście średnia długość odcinków wynosi połowę odległości do "końca" odcinka jednostkowego.
Zaraz Ci Hetman Twardowski napisze, że nie wolno tak losować...
Dla punktu początkowego z lewej wylosujesz N odcinków średniej długości, a dla punktu z prawej: N bardzo króciutkich. I to Ci zaniży średnią. Musisz losować oba punkty równocześnie, wtedy równomiernie pokryjesz odcinek jednostkowy.
Jeżeli chcesz zafiksować punkt początkowy (x) i rozważać tylko y>x, to powinieneś policzyć całkę po trójkącie: Całka [x: od 0 do 1][y: od x do 1] ( y - x ) dx dy = ... = 1/6
...co następnie dzielimy przez pole trójkąta (1/2) i dostajemy średnią długość odcinka = 1/3
|
|
| |  | 1 na 1 | Hodża (11172 punktów) | > > 2. Dla każdego następnego "początkowego" punktu równie oczywiście średnia długość odcinków wynosi połowę odległości do "końca" odcinka jednostkowego.> Zaraz Ci Hetman Twardowski napisze, że nie wolno tak losować...> Dla punktu początkowego z lewej wylosujesz N odcinków średniej długości, a dla punktu z prawej: N bardzo króciutkich.> I to Ci zaniży średnią. Musisz losować oba punkty równocześnie, wtedy równomiernie pokryjesz odcinek jednostkowy.Muszę to przemyśleć. Postaram się odpowiedzieć w przeciągu miesiąca 
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| |  | 1 na 1 | Hodża (11172 punktów) | > Jeżeli chcesz zafiksować punkt początkowy (x) i rozważać tylko y>x, to powinieneś policzyć całkę po trójkącie:> Całka [x: od 0 do 1][y: od x do 1] ( y - x ) dx dy = ... = 1/6> ...co następnie dzielimy przez pole trójkąta (1/2) i dostajemy średnią długość odcinka = 1/3Brawo. Przypomniało mi się, jak to obliczałem na kółku matematycznym. Na marginesie - skoro odkryliśmy troistość odcinka to należałoby się zastanowić nad troistością przestrzeni. I Absolutu. Może to ślad obecności Trójcy Świętej. Zlecam przemyślenie tematu jako pracę domową. 
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| |  | | Hodża (11172 punktów) | Średnia długość odcinka suplement | Pojawia się w tym wątku obliczenie tytułowej średniej jako odległości dwu punktów na odcinku. Ojciec Ateusz mnie początkowo przekonał zważywszy na to, że przypomniałem sobie odpowiednie zadanie z czasów zainteresowania tą szlachetną dziedziną wiedzy. Jednak po głębszym namyśle podtrzymuję swoją tezę, że inkryminowana średnia wynosi 1/4 a nie 1/3. Nie znaczy to, bym miał jakiekolwiek zastrzeżenia do obliczeń Ateusza, są maksymalnie poprawne. Tylko że... Średnia długość odcinka w figurze nie jest tym samym, co średnia odległość punktów należących do tej figury.Wynika to z takiego niuansu (a niuanse w matematyce mają wielką historię), że para punktów nie jest tym samym, co odcinek wyznaczany przez tę parę. Oczywiście w wielu sytuacjach można pominąć to rozróżnienie. Jednak nie w tym. Jako przykład podam pierścień o dużym promieniu 1 i małym 1/2. Oczywiste jest, że należą do niego pary punktów odległe o 2, ale żaden taki odcinek nie należy do takiego pierścienia. Co oczywiście ma wpływ na wielkość średniej długości odcinków wewnątrz tej figury. W przypadku odcinka sytuacja jest o tyle ciekawa, że musimy przecież potraktować odcinek jako pewną "gotową" całość a nie konstruować go dopasowując ich rozmiar do odcinka. Stąd więc najpierw bierzemy odcinek o dowolnej długości (każda długość jest jednakowo prawdopodobna), sprawdzamy, czy mieści się w odcinku jednostkowym i jedziemy dalej ze statystyką całkową po continuum. Wynik będzie właśnie taki: 0.25. Co mnie - przyznam, zdziwiło, zważywszy na to, że istotnie pary punktów są średnio oddalone o 1/3. Tylko, że ich wybór jako podzbioru danego odcinka nie jest geometrycznie tożsamy wyborowi w pełni losowego odcinka. Piękna jest matematyka, już myślałem, że nic mnie w niej nie zaintryguje, a tu masz 
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | |  | Hetman Twardowski (482 punktów) (zablokowany) | Odp: Średnia długość odcinka suplement | To są jedynie próby uzasadnienia jakichś swoich domniemań, czyli interpretacje.
Takimi metodami pracują obecnie fizycy teoretyczni. Wymyślają sobie teorię - względnie prostą i dopasowaną do wyników kilku eksperymentów, a potem dorabiają coraz bardziej wariackie interpretacje (pojawiają się tu zupełnie nowe i niepojęte pojęcia, zjawiska, efekty oraz rekurencyjne definicje), żeby tylko utrzymać tę teorię. Ostatecznie nikt i nic z tego już nie rozumie, no i jest pełen konsensus wśród ekspertów... no, a ekspert to ten który rozumie najlepiej, oczywiście.
|
|
| | |  | | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | > najpierw bierzemy odcinek o dowolnej długości (każda długość jest jednakowo prawdopodobna) Z ciekawości - jak losujesz tę długość z rozkładu jednostajnego na (0, nieskończoność)?
> sprawdzamy, czy mieści się w odcinku jednostkowym Prawdopodobieństwo = 0 nie jest problemem?
> Wynik będzie właśnie taki: 0.25. Mógłbyś przybliżyć szczegóły metody, żebym sobie to zasymulował?
> pary punktów (...) ich wybór jako podzbioru danego odcinka nie jest geometrycznie tożsamy wyborowi w pełni losowego odcinka Dlaczego odcinek wylosowany na prostej metodą długość->położenie uważasz za "w pełni losowy", a metodą punkt->punkt już nie?
|
|
 | 1 na 1 | Fizyk (17637 punktów) | Odp: Średnia długość odcinka w odcinku | > Teraz średnia długość odcinka ... = 1/3
Plus za odcinek, koło wymaga poprawek.
|
|
|  | 1 na 1 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | > Plus za odcinek, koło wymaga poprawek.Dziękuję, ale raczej nie w pełni zasłużyłem. Koło numerycznie wychodzi mi tak jak tutaj, aczkolwiek ta ich metoda z pierwiastkiem z r nie jest dla mnie intuicyjnie oczywista, więc odcinek w kole losuję sobie (po bożemu?) strzelając w punkty na kwadracie [-1,1]x[-1,1] i odrzucając trafienia poza koło. Dlaczego wychodzi nam tyle samo (128/45pi), to już Bertrand jeden wie.
|
|
| |  | 1 na 1 Hetman Twardowski (482 punktów) (zablokowany) | > Koło numerycznie wychodzi mi tak jak tutaj, aczkolwiek ta ich metoda z pierwiastkiem z r nie jest dla mnie intuicyjnie oczywista, więc odcinek w kole losuję sobie (po bożemu?) strzelając w punkty na kwadracie [-1,1]x[-1,1] i odrzucając trafienia poza koło. Dlaczego wychodzi nam tyle samo (128/45pi), to już Bertrand jeden wie.Tak też można. A pierwiastek jest tam dlatego, że pole koła rośnie z kwadratem promienia, a nie liniowo.
|
|
| |  | 2 na 2 | Fizyk (17637 punktów) | > Koło numerycznie wychodzi mi tak jak tutaj, aczkolwiek ta ich metoda z pierwiastkiem z r nie jest dla mnie intuicyjnie oczywista...Ten pierwiastek bierze się z jakobianu przekształcenia ze współrzędnych kartezjańskich do biegunowych; jest to wyjaśnione na tej stronie. Dziękuję za podanie tych stron. Kiedyś symulowałem rozkłady kątowe dysocjacji jonów molekularnych i nabiedziłem się z wyprowadzeniem wzoru na równomierny rozkład prawdopodobieństwa na sferze a tu jest to ładnie zrobione. > ... więc odcinek w kole losuję sobie (po bożemu?) strzelając w punkty na kwadracie [-1,1]x[-1,1] i odrzucając trafienia poza koło. Dlaczego wychodzi nam tyle samo (128/45pi), to już Bertrand jeden wie.Wychodzi tyle samo bo obie metody są poprawne. Jak używasz współrzędnych kartezjańskich, to pierwiastek z r jest niepotrzebny.
|
|
| | |  | | Talerz z Miletu (50 punktów) | >Ten pierwiastek bierze się z jakobianu przekształcenia ze współrzędnych kartezjańskich do biegunowych;
Ja powiedziałbym raczej odwrotnie - ten pierwiastek nie tyle bierze się z jakobianu, ale ten pierwiastek musi być użyty (ogólniej: funkcje transformacyjne muszą być tak dobrane), aby jakobian był stały tzn. niezależny od zmiennych. A tak ogólniej. Nie masz wrażenia, że dyskusja dryfuje z daleka od ciekawych spraw? Hodża zabrnął w jakieś mętne rozważania topologiczno-mnogościowe zamiast trzymać się istoty bardzo ciekawego problemu, który sam postawił: Jak zrobić z gotowego zbioru odcinków przestrzeń probabilistyczną. Tymczasem wszyscy tu zajmują się strzelaniem punktami a to w odcinek, a to koło...
|
|
| | | |  | | Hodża (11172 punktów) | >Hodża zabrnął w jakieś mętne rozważania topologiczno-mnogościowe zamiast trzymać się istoty bardzo ciekawego problemu, który sam postawił: Jak zrobić z gotowego zbioru odcinków przestrzeń probabilistyczną.
Chyba nie ma na to ogólnej odpowiedzi. Nie możemy przecież trzymać się tylko najprostszych przykładów. Poza tym nie da się uciec od tych wcale nie mętnych dzięki wielkiemu Cantorowi rozważań. Wystarczy zważyć, że średnia długość odcinka na zbiorze liczb niewymiernych w [0;1] wynosi zero. Podobnie jak i na zbiorze wymiernych. A tu już trzeba uwzględnić wszystkie właściwości R.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Talerz z Miletu (50 punktów) | > Chyba nie ma na to ogólnej odpowiedzi.Chyba jest - dałem ją w kilku wypowiedziach tego wątku. Ale nikt nie chce tego przeczytać ze zrozumieniem. > Wystarczy zważyć, że średnia długość odcinka na zbiorze liczb niewymiernych w [0;1] wynosi zero.Możesz rozwinąć tę myśl? Jakoś ją uzasadnić? Bardzo mnie to intryguje.
|
|
| | | | | |  | | Hodża (11172 punktów) | > >Wystarczy zważyć, że średnia długość odcinka na zbiorze liczb niewymiernych w [0;1] wynosi zero.> Możesz rozwinąć tę myśl? Jakoś ją uzasadnić? Bardzo mnie to intryguje. Nie ma bata, zero  Zważ, że ten zbiór jest "dziurawy". Nie wyjmiesz z niego żadnego odcinka. Odcinka, rozumiesz - nie jakiegoś sita 
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | | | | | |  | | Talerz z Miletu (50 punktów) | Nie baw się tak beztrosko zbiorami, bo jeszcze jakie nieszczęście z tego wyniknie.  Daruję sobie polemikę z Twoimi argumentami i krótko zreferuję Ci, co matematyka ma na ten temat do powiedzenia: Wprowadza się pojęcie miary, które jest uogólnieniem pojęcia długości (pola, objętości...) na zbiory nieco bardziej skomplikowane niż przedziały ( prostokąty, prostopadłościany...). Jest to nieujemna, przeliczalnie addytywna funkcja na pewnym sigma-ciele podzbiorów prostej (płaszczyzny, przestrzeni...). Miarę czyli funkcję spełniającą te warunki można definiować na różne sposoby. Oznaczmy zbiór liczb wymiernych w odcinku [0;1] przez A, zbiór liczb niewymiernych w odcinku [0;1] przez B. Miara Jordana:W tej mierze oba zbiory A,B są niemierzalne tzn. nie mają miary (długości). Nie mają ani 0, ani 1 ani żadnej innej. Wynika to z tej prostej przyczyny, że dla nich miary wewnętrzne i zewnętrzne nie "schodzą się" Miara Lebesgue'aTu zbiór A ma miarę 0, zbiór B ma miarę 1. Dowodzi się że A i B są mierzalne w sensie Lebesgue'a. A ma miarę 0, bo jest przeliczalnym zbiorem punktów (korzystamy tu z tego, że każdy pojedynczy punkt ma miarę 0 i z przeliczalnej addytywności miary). Z kolei B jako dopełnienie zbioru miary 0 sam ma miarę 1. Podobnie sprawa wygląda z dowolnymi pododcinkami zawierającymi tylko niewymierne albo tylko wymierne ( w pierwszym przypadku wystarczy policzyć różnicę między prawym i lewym końcem, w drugim mamy zawsze zero)
|
|
| | | | | | | |  | | Hodża (11172 punktów) | > Miara Lebesgue'aZważ, że gdybym chciał się bawić w teorię miary, tracąc przy okazji część czytelników wątku, zaznaczyłbym to wyraźnie na wstępie  Interesują mnie tylko odcinki w znaczeniu geometrycznym - a te są zbiorami wszędzie gęstymi a więc nie mogą się składać tylko z punktów wymiernych albo tylko niewymiernych. Oczywiście, że można wprowadzać miary, ba nawet z metrykami można się rozmaicie bawić i w zależności od wybranego sposobu mierzenia będziemy otrzymywać inne rezultaty.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | | | | | | | |  | | Talerz z Miletu (50 punktów) | >Zważ, że gdybym chciał się bawić w teorię miary, tracąc przy okazji część czytelników wątku, zaznaczyłbym to wyraźnie na wstępie To, że nie bawisz się teorią miary i wieloma innymi działami matematyki, widać po infantylności Twoich komentarzy. Ale to naprawdę żaden wstyd. Zważ jednak Ty z kolei, że bawiąc się nią i pisząc o tym na wstępie mógłbyś przyciągnąć wielu innych czytelników zachęconych i zainspirowanych głębią i dociekliwością poruszanych spraw.
>Interesują mnie tylko odcinki w znaczeniu geometrycznym Teoria miary także interesuje się odcinkami w znaczeniu geometrycznym. A teorię tę tworzyły naprawdę giganty intelektualne. Im chodziło, żeby rozciągnąć pojęcie intuicyjnie oczywiste jakim jest długość na zbiorze zwykłych odcinków na możliwie największą klasę podzbiorów prostej (płaszczyzny itd.). I by zachowana była fundamentalna zasada: miara sumy ma być sumą miar (w Twoim dziecinnym pomyśle przypisałeś zarówno zbiorowi liczb wymiernych i niewymiernych miarę 0, gdy tymczasem suma mnogościowa tych zbiorów czyli kompletny odcinek ma miarę 1 tzn. nie jest ona sumą miar swoich komponentów). Dałem Ci dwa przykłady miar Jordana i Lebesgue'a aby Ci uświadomić, że niebanalny jest problem powiększania klasy zbiorów mierzalnych (czyli tych dla których istnieje miara). Jest jeszcze wiele innych miar, ale we wszystkich, w których udało się uczynić mierzalnym zbiór liczby niewymiernych z odcinka [0;1], tam ma on miarę 1.
>...a te są zbiorami wszędzie gęstymi a więc nie mogą się składać tylko z punktów wymiernych albo tylko niewymiernych. Gdybyś najpierw sprawdził określenie "zbiór wszędzie gęsty", to nie pisałbyś takich banialuk - zbiorami wszędzie gęstymi są zarówno kompletny odcinek [0;1], odcinek złożony z samych liczby wymiernych jak i wreszcie odcinek złożony z samych liczby niewymiernych.
>Oczywiście, że można wprowadzać miary, ba nawet z metrykami można się rozmaicie bawić i w zależności od wybranego sposobu mierzenia będziemy otrzymywać inne rezultaty. Można, można. Można też robić pompki albo ćwiczyć stanie na rękach. Ale jeśli już chcesz wprowadzać metryki, to powinieneś wiedzieć, że są one funkcjami określonymi na parach punktów a nie na podzbiorach i mają baaaardzo luźny związek z pojęciem miary.
Używasz słów, których nie rozumiesz. Jeśli tak ma wyglądać promowanie zainteresowania naukami ścisłymi, to ...
|
|
| | | | | | | | | |  | | Hodża (11172 punktów) | >>Zważ, że gdybym chciał się bawić w teorię miary, tracąc przy okazji część czytelników wątku, zaznaczyłbym to wyraźnie na wstępie >To, że nie bawisz się teorią miary i wieloma innymi działami matematyki, widać po infantylności Twoich komentarzy.
Przyznam, że nie jestem matematykiem i mogę popełniać błędy. W szczególności jeśli chodzi o to, co nazwałem gęstością jest postulatem, by każdy zbieżny ciąg punktów zbioru miał granicę w tym zbiorze. Podejrzewam, że chodzi w przypadku odcinków o zbiory zwarte. Mam nadzieję, że teraz jest wszystko jasne - doprawdy, mamy do czynienia z dyskusją a nie kolokwium i z pewnością załapałeś, o co mi mogło chodzić; jednak zamiast tego wykorzystałeś ten błąd, by zdyskredytować dyskutanta.
I tu dochodzimy do drugiego problemu, a mianowicie sposobu prowadzenia dyskusji. Twoje argumenty ad personam dotyczące infantylizmu są przykre i nie zachęcają do tego, by z taką osobą kontynuować dyskusję. Można bowiem z dużym prawdopodobieństwem przewidywać, że negatywne emocje, które wylewają się z takiej stylistyki Twoich wypowiedzi również w przyszłości mogą być powodem konsternacji ze strony tych, którzy z dobrą wolą podchodzą do podejmowanych dyskusji zakładając pewien poziom kultury osobistej dyskutantów.
W związku z tym byłbym Ci niezmiernie wdzięczny, gdybyś powstrzymał się od tego typu komentarzy, a o ile to możliwe, w ogóle od komentarzy w tym wątku. Obawiam się bowiem, że próbujesz przekierować dyskusję na jakieś boczne tory dość odległe od prostej treści poruszonego tematu. Mam nadzieję, że dostatecznie jasno dałem Ci do zrozumienia, że nasza dyskusja jest zakończona.
Pozdrawiam.
P.S. Wątek uważam za zamknięty - jeśli ktoś ma coś do dodania, niech zakłada nowy.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Talerz z Miletu (50 punktów) | > to, co nazwałem gęstością jest postulatem, by każdy zbieżny ciąg punktów zbioru miał granicę w tym zbiorze> Podejrzewam, że chodzi w przypadku odcinków o zbiory zwarteJuż trochę lepiej, sam teraz widzisz jak subtelne są to pojęcia i jak ostrożnie trzeba ich używać. To, co piszesz o ciągu zbieżnym, w zasadzie sprowadza się do tego, żeby zbiór zawierał w sobie swoje punkty skupienia. Odpowiada to pojęciu zbioru domkniętego. Wzmocnienie warunku do zwartości jest niezłe, ale zwarty jest także każdy skończony zbiór z złożony np. z 5 punktów, albo zbiór nieskończony typu {1/1, 1/2, 1/3, 1/4,... 1/n,... , 0}. Zwarty jest nawet zbiór Cantora (to jest dopiero sito!) Myślę, że w charakteryzacji zbiorów, o które Ci chodzi, bardziej od zwartości brakuje spójności. Połączenie zwartości i spójności daje zamierzony cel - jedynymi zbiorami zwartymi i spójnymi na prostej są odcinki domknięte. Takie zbiory nazywane są continuami. Reasumując, continuum jest doskonałą charakteryzacją odcinków domkniętych na prostej. Ale trzeba zachować ostrożność, bo tak łatwo i ładnie wygląda to tylko na prostej. Na płaszczyźnie continua mogą być naprawdę dziwaczne np. dywan Sierpińskiego (2-wymiarowy odpowiednik zbioru Cantora) jest strasznym sitem. > jednak zamiast tego wykorzystałeś ten błąd, by zdyskredytować dyskutanta.Oj nie bierz tego tak osobiście. Popatrz na to z innej strony. Jeśli ktoś przetłumaczy ten wątek na angielski  , to błędna informacja "Wystarczy zważyć, że średnia długość odcinka na zbiorze liczb niewymiernych w [0;1] wynosi zero. Podobnie jak i na zbiorze wymiernych. A tu już trzeba uwzględnić wszystkie właściwości R." i dalej "Nie ma bata, zero." nie powinna pozostać bez komentarza! A może miała tak wisieć do końca świata? A jakiś gimnazjalista przeczyta to z pełną powagą i przyjmie do wiadomości!!! Bo przecież wyczyta na stronie Racjonalisty. > mamy do czynienia z dyskusją a nie kolokwiumNo pewnie, że nie kolokwium. Dlaczego jednak nie przeszkadzały Ci wpisy z tęgimi rachunkami, całkami? Toż to prawie jakieś seminarium. > Obawiam się bowiem, że próbujesz przekierować dyskusję na jakieś boczne tory dość odległe od prostej treści poruszonego tematu.Ależ racjonalisto! Bądź racjonalny. Ja od początku próbowałem - przyznaję że nieskutecznie - nakierować ten wątek na właściwe tory. Stąd moje wzmianki o paradoksie Bertranda, stąd moje rozpaczliwe próby uświadamiania dyskutantom w tym wątku, gdzie leży sedno całego problemu. Nikt nie reagował, zamiast tego wrzucano jakieś poboczne wątki. A to o liczbach niewymiernych, a to o upakowaniu punktów na odcinku. A z Tobą musiałem się jeszcze wykłócać, jak się liczy średnią arytmetyczną. Ludzie, co się z wami dzieje?!?! Czy tu nikt nie jest w stanie odróżnić przestrzeni probabilistycznej od zmiennej losowej, czy nikt tu nie rozumie definicji przestrzeni probabilistycznej? I wreszcie, czy nikt nie jest w stanie zrozumień, na czym polega paradoks Bertranda?! Przecież omawiany problem z losowaniem odcinka cały czas krąży jak natrętna mucha wokół tego "bertranda"! I zamiast z tym się zmierzyć wszyscy tu zawzięcie i na wyścigi liczyli jakieś całki. > Można bowiem z dużym prawdopodobieństwem przewidywać, że negatywne emocje, które wylewają się z takiej stylistyki Twoich wypowiedzi również w przyszłości mogą być powodem konsternacji ze strony tych, którzy z dobrą wolą podchodzą do podejmowanych dyskusji zakładając pewien poziom kultury osobistej dyskutantów. Przyjmuję z pokorą Twoje cierpkie uwagi. A jeśli choć połowa, choć ćwierć, jedna ósma, 1/16 moich wpisów trafi do Twojego przekonania, to obok pokory będzie we mnie także ogromna radość. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Hodża (11172 punktów) | > Oj nie bierz tego tak osobiście.Wiesz, trochę za bardzo się zaangażowałem w to 1/4  Przyznaję, w żaden sposób z granicy i symulacji stochastycznych nie da się tego wycisnąć, chyba że poczyni się pewne założenia. Ale będę obstawał przy tym, że zbiór odcinków zawartych w figurze nie jest tym samym, co zbiór par punktów w niej zawartych. Pozdrawiam i teraz już naprawdę się wyłączam, gdyż obowiązki wzywają
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Talerz z Miletu (50 punktów) | > Wiesz, trochę za bardzo się zaangażowałem w to 1/4 Przyznaję, w żaden sposób z granicy i symulacji stochastycznych nie da się tego wycisnąćTeraz mówisz (i piszesz) jak zawodowiec. Po prostu wycofujesz z hipotezy, której nie da się obronić. To się ceni. > ... chyba że poczyni się pewne założenia.Tymi założeniami mogą być inne rozkłady prawdopodobieństw na parach punktów (zamiast domyślnie przyjmowanych rozkładów jednostajnych). Np. wystarczy odcinek [0;1] podzielić na dwie połowy: dla jednej połowy przyjmujemy gęstość prawdopodobieństwa 1+ b a dla drugiej 1-b. Doświadczenie polega - jak zwykle - na dwukrotnym losowaniu punktu z takiego odcinka. Wówczas wartość oczekiwana nowej zmiennej losowej ustalającej odległość między dwoma wylosowanymi punktami (średnia odległość) będzie równa 1/3-b 2/6 (specjalnie dla Ciebie to policzyłem). W szczególności dla b=0 dostajemy moje EX=1/3, dla b=sqrt(2)/2=0.7071 dostajemy to Twoje EX=1/4. Dla b=1 mamy EX=1/6 (tutaj jedna z połówek odcinka nie daje szans na wylosowanie punktu, wszystko "kotłuje się" w tej drugiej połówce i "średnia" jest dwukrotnie mniejsza). Dziwaczne rachunki? Niekonieczne - - mamy wąski i długi trawnik (np. 1 km) jedna połowa tego trawnika ma ziemię normalną, druga zakwaszoną. Pytamy o średnią odległość między wyrosłymi w sezonie grzybów (na zakwaszonej grzyby rosną chętniej).
- - mamy wzdłuż plaży rozciągniętą długą sieć powstrzymującą rekiny. W jednej połowie sieci oczka są mniejsze niż w drugiej. Pytamy o średnią odległość między dwoma pierwszymi rekinami, którym udało się przedostać przez sieć.
Regulując różnicę kwasowości albo wielkości oczek możemy tę "średnią" ustalać w granicy między 1/6 i 1/3. > Ale będę obstawał przy tym, że zbiór odcinków zawartych w figurze nie jest tym samym, co zbiór par punktów w niej zawartych. Ależ tak!!! Po trzykroć tak. Ja też przy tym obstaję. Czym innym jest odcinek a czym innym jego końce. To pierwsze jest zbiorem wszystkich punktów pomiędzy dwoma zadanymi punktami, to drugie zbiorem dwuelementowym (ewentualnie uporządkowaną parą punktów). A to przecież są elementarne wiadomości z liceum. Gdyby zadanie polegało na losowaniu pary punktów, to ewentualnie można się czepiać, czy na pewno losowanie każdego z tych dwóch punktów podlega rozkładowi jednostajnemu (przy braku takiej informacji można udawać, że domyślnie o taki układ chodzi). Gdy jednak mowa o losowaniu odcinka, to nijak nie mogę zrozumieć, dlaczego wszyscy uparli się odcinek utożsamiać z jego końcami. I wszyscy losowanie odcinka zastępują dwoma (niezależnymi) losowaniami punktów z odcinka. Jeśli powiem: wyobraź sobie wszystkie podzbiory odcinka, to wszyscy sobie to wyobrażą jako zbiór, którego elementami są podzbiory danego odcinka. Jeśli jednak powiem: wyobraź sobie wszystkie pododcinki odcinka, to niemal wszyscy automatycznie utworzą zbiór, którego elementami są pary punków. No bo każdy odcinek można jednoznacznie wyznaczyć wyznaczając jego końce. A ja mogę dać tysiąc, milion innych sposobów i nikt mi nie wmówi, że są one gorsze od tutaj uprawianego "boskiego" sposobu. Przecież na tej "subtelności" zasadza się paradoks Bertranda. Polecenie "losuj odcinek" nie niesie informacji, jak ten odcinek losować. A możliwości jest nieskończenie wiele. pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Hodża (11172 punktów) | > (specjalnie dla Ciebie to policzyłem).Dziękuję. > Pytamy o średnią odległość między dwoma pierwszymi rekinami, którym udało się przedostać przez sieć. > Przecież na tej "subtelności" zasadza się paradoks Bertranda. Polecenie "losuj odcinek" nie niesie informacji, jak ten odcinek losować. A możliwości jest nieskończenie wiele.> pozdrawiamZgoda, zgoda. Te punkty wywołują dużo więcej zamieszania niżby wynikać to miało z ich wielkości. 
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | | | |  | | setarkos (10757 punktów) | Dlaczego nie można nadać miary odcinkowi złożonemu z liczb wymiernych? To chyba całkiem niezły odcinek, bo każdy punkt można przybliżyć z dowolną dokładnością czyli z zerowym błędem.
[Gdyby skonstruować odcinek mocy 2c - a wiadomo od wspomnianego Cantora, że każdy zbiór da się ułożyć liniowo - to wtedy co - odcinek osi rzeczywistej o mizernej mocy c byłby zbyt dziurawy?]
|
|
| | | | | |  | | Hodża (11172 punktów) | > Dlaczego nie można nadać miary odcinkowi złożonemu z liczb wymiernych?> To chyba całkiem niezły odcinek, bo każdy punkt można przybliżyć z dowolną dokładnością czyli z zerowym błędem.Ok. Ja rozumiem odcinek jako "zbiór wszędzie gęsty"  > [Gdyby skonstruować odcinek mocy 2c - a wiadomo od wspomnianego Cantora, że każdy zbiór da się ułożyć liniowo - to wtedy co - odcinek osi rzeczywistej o mizernej mocy c byłby zbyt dziurawy?]Nie jestem pewien, czy Cantora, chyba Zermelo?
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
1 na 1 | Appenzeller (3118 punktów) | Moim zdaniem:
Średnia długość odcinków w odcinku jednostkowym to 1/2. Albowiem każdej długości odcinków od 0 do 1 jest tyle samo (diabli wiedzą ile, nieskończoność tego samego rzędu). Tylko odcinek o długości 1 jest jeden i można go spokojnie pominąć.
Średnia długość równoległych do siebie odcinków w kole jednostkowym to 1/2 pi. Idea jest taka - wyobraźmy sobie, że dzielimy koło na pionowe paski równej szerokości na tyle wąskie, że można przyjąć, że są prostokątami (na tym w końcu polega całkowanie). W każdym prostokącie jest tyle samo (nieskończenie wiele tego samego rzędu) odcinków, a długość wszystkich odcinków w danym prostokącie jest taka sama. Wystarczy więc po prostu policzyć średnią wysokość prostokątów. Średnia wysokość prostokątów to średnie pole prostokąta podzielone przez jego szerokość. Czyli inaczej pole wszystkich prostokątów podzielone przez szerokość łączną prostokątów. Przy przechodzeniu do nieskończonej liczby prostokątów nieskończenie małej szerokości jest to po prostu pole figury podzielone przez jej szerokość. Dla koła pi * r2/2r, czyli 1/2 pi * r. Taka zasada (pole przez szerokość) powinna być prawdziwa dla każdej figury wypukłej. Dla niewypukłych będzie bardziej złożona.
Są bakterie, które zabija się światłem (Boy)
|
|
 | 1 na 1 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | > Średnia długość odcinków w odcinku jednostkowym to 1/2.
Niestety, wyżej jest już analitycznie policzone, że 1/3. Całka locuta, causa finita.
> Albowiem każdej długości odcinków od 0 do 1 jest tyle samo (diabli wiedzą ile, nieskończoność tego samego rzędu).
No to, analogicznie rozumując - jakie jest p-stwo, że losowy punkt z odcinka <0,10> trafi w odcinek <0,1>? Odp.: 1/2, bo w <0,1> jest tyle samo punktów co w <1,10>.
|
|
|  | 1 na 1 | Appenzeller (3118 punktów) | > > Średnia długość odcinków w odcinku jednostkowym to 1/2.> Niestety, wyżej jest już analitycznie policzone, że 1/3. Całka locuta, causa finita.Sprawdzę, nie przeczytałem, na szczęście nie ma spraw zamkniętych, chyba że "reforma" emerytalna. > > Albowiem każdej długości odcinków od 0 do 1 jest tyle samo (diabli wiedzą ile, nieskończoność tego samego rzędu).> No to, analogicznie rozumując - jakie jest p-stwo, że losowy punkt z odcinka <0,10> trafi w odcinek <0,1>?> Odp.: 1/2, bo w <0,1> jest tyle samo punktów co w <1,10>.Po pierwsze, to nie są dwa różne punkty z dwu odcinków, tylko jeden wspólny dla obu. Ale nie w tym rzecz. Zdaje mi się, że mylisz długość odcinka z liczbą punktów odcinka. Każdy odcinek niezerowy ma tyle samo punktów, moc zbioru liczb rzeczywistych. Pozwolę sobie zilustrować:  Linia poprowadzona z każdego punktu odcinka b do punktu 0 przechodzi przez każdy punkt odcinka a. Odwzorowanie jest 1:1. Jeśli na odcinku <0, 1> położymy odcinek <0, a> o długości a < 1, to pozostałe odcinki o długości a uzyskuje się przesuwając odcinek w prawo po <0, 1> tyle razy, ile jest punktów na odcinku <a,1>. A jest ich nieskończenie wiele, tyle samo na odcinku <0,3, 1> jak i np. <0,6, 1>. Stąd mój wniosek, że różnych odcinków <0, 0,3> jest w odcinku <0, 1> tyle samo, co i różnych odcinków <0, 0,5>, etc.
Są bakterie, które zabija się światłem (Boy)
|
|
| |  | 1 na 1 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | > Zdaje mi się, że mylisz długość odcinka z liczbą punktów odcinka.> Każdy odcinek niezerowy ma tyle samo punktów, moc zbioru liczb rzeczywistych.Nie mylę i zdaję sobie sprawę. > (...) różnych odcinków <0, 0,3> jest w odcinku <0, 1> tyle samo, co i różnych odcinków <0, 0,5>, etc.Czy mógłbyś - w ramach rozrywkowego ćwiczenia - zaproponować praktyczną metodę losowania odcinków z <0,1>, tak żeby można było (numerycznie, w milionie prób) otrzymać średnią długość bliską postulowanej przez Ciebie 1/2? Edit:Już nie trzeba, sam sobie wymyśliłem: 1. wylosuj długość odcinka z rozkładu jednostajnego na [0,1] 2. dla wylosowanej długości d wylosuj punkt początkowy ze zbioru [0, 1-d] No i wyjdzie piękne 1/2  Co potwierdza znany fakt, że formułując zadania dla zbiorów nieskończonych, trzeba precyzyjnie określać metodę losowania.
|
|
| | |  | | Xitami (133 punktów) | > 1. wylosuj długość odcinka z rozkładu jednostajnego na [0,1]> 2. dla wylosowanej długości d wylosuj punkt początkowy ze zbioru [0, 1-d]dla d=1, daje nam to średnią długość zaczepionych o początek odcinka, zgadza się 1/2 A co do sposobów losowania, proponujesz całe Monte Carolo wyrzucić na śmietnik? Choć z drugiej strony... znam "kilka" sposobów policzenia wartości średniej WSZYSTKICH liczb wymiernych, numerycznie pięknie się to zbiega np. do 1.367878 albo 3.7022679, albo ile by się chciało
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | > A co do sposobów losowania, proponujesz całe Monte Carolo wyrzucić na śmietnik?
Nie ja, mi wyszło "po bożemu" 1/3, analitycznie i numerycznie. Ja się tylko rozrywkowo zastanawiam, jakie wygibasy trzeba robić, żeby "usprawiedliwić" inne wyniki.
|
|
| | | | |  | | Hodża (11172 punktów) | Podsumowanie | > Nie ja, mi wyszło "po bożemu" 1/3, analitycznie i numerycznie.> Ja się tylko rozrywkowo zastanawiam, jakie wygibasy trzeba robić, żeby "usprawiedliwić" inne wyniki.Aby spróbować ogarnąć pewien bałagan, jaki się wkradł w nasze rozważania na temat średniej długości odcinka zawartego w odcinku jednostkowym, zacznę od odpowiedzi na pytanie - czym jest w istocie wynik 1/3 podawany jako średnia odległość dwu punktów w odcinku a zatem przez niektórych uważany również za średnią szukaną w tytułowym zagadnieniu. Otóż, przy bliższym oglądzie musimy uznać, że nie jest to średnia odległość dwu punktów w odcinku. Nie może być nią z tego prostego powodu, że każda para punktów w tym obliczeniu jest uwzględniana podwójnie. Co oznacza, że w rzeczywistości ta średnia odległość punktów w odcinku powinna zostać podzielona przez dwa - zatem wynosi 1/6 ! Jak to się więc dzieje, że symulując numerycznie losowanie dwu punktów na odcinku otrzymujemy zbieżność do wartości 1/3 ? Ano stąd, że uzyskany wynik nie odzwierciedla średniej odległości dwóch punktów, tylko średnią odległość losowo wybranego punktu od wszystkich pozostałych punktów odcinka. Jest to zasadnicza różnica. Aby uzasadnić tę tezę, która już powinna być oczywista z uwagi na fakt podwójnego obliczania dla wyniku 1/3, skonstruujmy analitycznie całkę dla rzeczywistej odległości dwóch punktów. Dla każdej pary odległych o x miarą prawdopodobieństwa jej wylosowania jest (1-x). Jako że te odległości (zmienna x) przebiegają jednostajnie cały zakres [0;1], funkcja, której całka da nam odpowiedź na pytanie o średnią odległość dwu punktów ma postać x*(1-x). Całkując i obliczając całkę oznaczoną na [0;1] otrzymujemy wynik 1/6 . Czemu ja się upieram przy wyniku 1/4 dla średniej długości odcinka ? Wynika to stąd, że miara, która powinna być w tym obliczeniu zastosowana powinna być niezależna od długości pododcinka. Wynika to z konieczności uwzględnienia geometrycznej właściwości odcinka, jaką jest jego samopodobieństwo. W istocie więc zadanie polega na umiejętności rozróżnienia między odcinkiem jako zbiorem punktów a odcinkiem jako zbiorem par punktów. Wartość średniej odległości 1/6 jest opisem odcinka jako zbioru par punktów. Średnia odległość losowo wybranego punktu od wszystkich pozostałych wynosi 1/3. Jednak w przypadku odcinka musimy uwzględnić to, że odcinków o długości 0,001 w odcinku jednostkowym jest dokładnie tyle samo, co odcinków o długości 0,999 ! A to wynika z konieczności zastosowania tej samej miary dla całego odcinka co i każdego jego spójnego podzbioru (zastanawiamy się tu tylko nad zbiorami obustronnie domkniętymi). Ta konieczność jest niczym innym, jak tylko uwzględnieniem geometrycznej właściwości odcinka jako zbioru pojedynczych właśnie punktów polegającej na tym, że dowolne dwa odcinki są sobie w sensie teoriomnogościowym równe. W przeciwnym razie mamy do czynienia z fałszywym założeniem, że geometryczne właściwości (a o nie właśnie chodzi w zadaniu), skutkujące "wagą" czyli "liczebnością", zmieniają się wraz ze stosunkiem długości wybranego pododcinka do odcinka, w którym go wyróżniliśmy. Mówiąc najprościej - dowiadujemy się, jaka jest spodziewana długość odcinka, którego jeden z punktów skrajnych wskazaliśmy( a wskazujemy po całym zbiorze). Nie możemy bowiem prawdopodobieństwa wskazania drugiego punktu czynić niezależnym od prawdopodobieństwa wskazania pierwszego; musimy to prawdopodobieństwo uzależnić od pokazania konkretnego punktu. Jest tak z tego powodu, że zakładamy zależność obydwu punktów połączonych strukturą geometryczną odcinka. To uzależnienie jest konieczne z uwagi na ogólniejsze stwierdzenie, że dla dowolnej figury geometrycznej prawdopodobieństwo tego, czy punkt p2 należy do odcinka z rodziny odcinków p1 zależy od prawdopodobieństwa wylosowania odcinka z punktem p1, jako że zależy od położenia punktu p1. A skoro tak, prawdopodobieństwo wskazania pierwszego musi wpływać na wskazanie drugiego; w przeciwnym razie uzyskamy wyniki dotyczące tylko i wyłącznie par punktów, nie całych odcinków. Natomiast odległość 1/6 ma swój praktyczny aspekt w optymalizacji. Zakładając bowiem, że pewien odcinek autostrady o długości 600 km jest uczęszczany przez nieskończoną liczbę pojazdów, które mogą przejechać na jednym baku najwyżej cały ten odcinek drogi zaś samochodów, które mogą przejechać dany dystans z przedziału [0;600] jest tyle samo (i wszystkie te dystanse są reprezentowane we właściwościach samochodów), to, aby uzyskać maksymalną dostępność autostrady przy jak najmniejszej ilości stacji benzynowych powinny być te stacje rozmieszczone co 100 km. A odległość 150 km to średni dystans lotu rakiety wystrzelonej przez taliba, który namierzył na tej autostradzie jakiś cel. (Dla odległości zero uzyskujemy szahida) 
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | Odp: Podsumowanie | > (...) każda para punktów w tym obliczeniu jest uwzględniana podwójnie.> Co oznacza, że w rzeczywistości ta średnia odległość punktów w odcinku> powinna zostać podzielona przez dwa - zatem wynosi 1/6 !Zanim przeczytam resztę, muszę jakoś delikatnie zwrócić Twoją uwagę... Ujmijmy to w formie prostego zadania: jaka jest średnia wartość na zbiorze {1,1,2,2,3,3}?
|
|
| | | | | | |  | | Hodża (11172 punktów) | > Ujmijmy to w formie prostego zadania: jaka jest średnia wartość na zbiorze {1,1,2,2,3,3}?  Dwa? 
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | | | | | | |  | | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | > > Ujmijmy to w formie prostego zadania: jaka jest średnia wartość na zbiorze {1,1,2,2,3,3}?> Dwa?Brawo. A teraz zauważmy, że "każda para w tym obliczeniu jest uwzględniana podwójnie. Co oznacza, że w rzeczywistości ta średnia powinna zostać podzielona przez dwa - zatem wynosi 1".
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Hodża (11172 punktów) | > >> Ujmijmy to w formie prostego zadania: jaka jest średnia wartość na zbiorze {1,1,2,2,3,3}?> > Dwa?> Brawo. A teraz zauważmy, że "każda para w tym obliczeniu jest uwzględniana podwójnie.> Co oznacza, że w rzeczywistości ta średnia powinna zostać podzielona przez dwa - zatem wynosi 1".>  No nie, no nie  toż to sofistyka matematyka. Nie dam się na to nabrać. Jeśli chodzi o Twoje pytanie to - jak rozumiem - chodzi o średnią arytmetyczną liczb zawartych w zbiorze. Tu sprawa jasna. Traktujemy ponadto dwójkę na miejscu trzecim jako element różny od dwójki na miejscu czwartym (w przeciwnym razie chodziłoby o zbiór {1,2,3}. Ale przy takim zindywidualizowaniu liczb średnia odległość między nimi liczona "bez powtórzeń" wynosi 16/21 a z powtórzeniami 8/9. Czyli że w przypadku zbiorów skończonych nie zachodzi proste dzielenie przez dwa. Zdaje się, że otwieramy nowy rozdział matematyki. Ba ! Kiedyś ten wątek na Forum zostanie przetłumaczony na angielski. 
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Talerz z Miletu (50 punktów) | > No nie, no nie toż to sofistyka matematyka. Nie dam się na to nabrać.A jakaż to sofistyka?! Po prostu Ojciec Ateusz naprowadził Cię na sidła, które sam pracowicie zastawiałeś. Oto te sidła: Cytat:"każda para punktów w tym obliczeniu jest uwzględniana podwójnie. Co oznacza, że w rzeczywistości ta średnia odległość punktów w odcinku powinna zostać podzielona przez dwa". Zdanie to pozwala podejrzewać, że zapomniałeś, iż wzór na średnią wymaga podzielenia sumy wartości zmiennej losowej przez ilość rozpatrywanych przypadków. Liczysz pojedynczo - masz X przypadków, liczysz podwójnie masz 2X przypadków. I przy liczeniu średniej nie musisz już wyniku dzielić przez 2, bo już raz podzieliłeś. Czyli nie ma znaczenia, czy liczysz podwójnie czy pojedynczo. Ale UWAGA! To dotyczy zbiorów nieskończonych. W nich przypadki, w których podwojenie przypadku przez zamianę kolejności punktów nic nie daje (bo np. punkty pokrywają się) stanowią zbiór brzegowy i przy przejściu granicznym znikają. Przy zbiorach skończonych nie ma przejścia granicznego i nic znika. Tu liczenie podwójne zazwyczaj nie daje dwukrotnie większej liczby przypadków (ale nieco mniej).  > Zdaje się, że otwieramy nowy rozdział matematyki. Ba ! Kiedyś ten wątek na Forum zostanie przetłumaczony na angielski.Eeee tam, bez przesady! Poruszamy tu problemy matematyki na poziomie matury w wersji rozszerzonej (ze śladowym użyciem analizy matematycznej. Nawet dla jankesów są to banały
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Hodża (11172 punktów) | > Cytat:"każda para punktów w tym obliczeniu jest uwzględniana podwójnie. Co oznacza, że w rzeczywistości ta średnia odległość punktów w odcinku powinna zostać podzielona przez dwa". > Zdanie to pozwala podejrzewać, że zapomniałeś, iż wzór na średnią wymaga podzielenia sumy wartości zmiennej losowej przez ilość rozpatrywanych przypadków. Liczysz pojedynczo - masz X przypadków, liczysz podwójnie masz 2X przypadków. I przy liczeniu średniej nie musisz już wyniku dzielić przez 2, bo już raz podzieliłeś. Czyli nie ma znaczenia, czy liczysz podwójnie czy pojedynczo.Sprawdziłem, żadne widły mi nie grożą. Sprawdź na prostym przykładzie - oblicz średnią odległość na niewielkim zbiorku liczb naturalnych na dwa sposoby: raz uwzględniając do sumy wszystkie pary punktów (a więc np. zarówno {1;2} jak i {2;1} ) a za drugim razem dbając o to, by takie pary różniące się jedynie kolejnością elementów nie powtarzały się. Wyniki będą różne. Skąd się bierze ta różnica? Wystarczy zadbać o to, by w obu obliczeniach wyrzucić "pary zerowe" (czyli np. {2;2}). I wtedy wszystko się zgadza, szafa gra. Wniosek: za nasze "problemy" ze średnią odpowiadają pary "zdegenerowane", jak to nieładnie mówią matematycy, do punktu ! Jak by na to nie patrzeć, jest to jednak ciekawy wynik i dla mnie przynajmniej ukazuje interesujący fakt w topologii czy teorii mnogości. > >Zdaje się, że otwieramy nowy rozdział matematyki. Ba ! Kiedyś ten wątek na Forum zostanie przetłumaczony na angielski.> Eeee tam, bez przesady! Poruszamy tu problemy matematyki na poziomie matury w wersji rozszerzonej (ze śladowym użyciem analizy matematycznej. Nawet dla jankesów są to banały  Może i nie otwiera, ale trzeba promować zainteresowanie naukami ścisłymi! Jeżeli można w tym celu posługiwać się paradoksem to czemu nie? Matematyka elementarna jest traktowana po macoszemu przez samych matematyków, dla których interesujące jest tylko to, co "niebanalne". Wydaje mi się jednak, mam taką nadzieję, że pokłady "niebanalności" nawet na poziomie szkolnym nie zostały jeszcze wyeksploatowane 
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Talerz z Miletu (50 punktów) | Ty chyba nie czytałeś mojej wypowiedzi, którą teraz radośnie komentujesz. Albo czytałeś i nic nie zrozumiałeś. Ja naprawdę nie chcę schodzić na poziom gimnazjum (ramowy program gimnazjum przewiduje naukę obliczania średniej arytmetycznej).
>Może i nie otwiera, ale trzeba promować zainteresowanie naukami ścisłymi! Jeżeli można w tym celu posługiwać się paradoksem to czemu nie? Ależ tak! Trzeba promować, ale trzeba to robić kompetentnie i ze znawstwem tematu. Paradoksy mogą też odegrać pewną rolę edukacyjną, ale nie na zasadzie sensacji albo jakiejś wiedzy tajemnej. Każdy paradoks, o ile nim jest naprawdę, wymaga mądrego komentarza i wyjaśnienia. Czy za nim kryje się sprytnie ukryty błąd rozumowania, czy niekompletność lub słabość założeń (aksjomatyki) a może mieszanie języka z metajęzykiem. Dziękuję Ci, że użyłeś tu tego słowa w kontekście tematyki wątku, przykro mi, że brak tutaj dyskusji na temat źródeł tego paradoksu.
|
|
|  | 1 na 1 | Hodża (11172 punktów) | Odp: Średnia długość odcinka w odcinku | > Niestety, wyżej jest już analitycznie policzone, że 1/3. Całka locuta, causa finita.Zgodzę się, chociaż mógłbym się sprzeczać. Czy aby na pewno losowanie dwóch punktów niezależnie od siebie jest tym samym, co zrzucenie gotowego odcinka??? 
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
 | | Appenzeller (3118 punktów) | Dodam jeszcze, że moja propozycja średniej długości odcinków w kole jednostkowym uwzględniała tylko odcinki kończące się na obwodzie koła, z wynikiem pi/2. Jeśli uwzględnić wszystkie krótsze odcinki mieszczące się w takim odcinku kończącym się na obwodzie koła, to wynik trzeba zmniejszyć do połowy (pi/4), jeśli przyjąć, że średnia długość odcinków w danym odcinku to połowa jego długości.
Dla dowolnego koła jest to oczywiście pi*R/2 i pi*R/4 odpowiednio.
Są bakterie, które zabija się światłem (Boy)
|
|
1 na 1 Hetman Twardowski (482 punktów) (zablokowany) | Proponuję taką prostą metodę; najpierw odcinek: |-----------| nasz odcinek od długości 1 s->|-----------| drugi, przesunięty na odległość s I tu gęstość prawdopodobieństwa wylosowania odcinka długości s jest proporcjonalne do części wspólnej takich dwóch identycznych odcinków i przesuniętych o s. f(s) ~ 1-s, po prostu; po scałkowaniu ma być 1: int (1-s) ds = s - s^2/2 = 1 - 1/2 = 1/2, czyli: f(s) = 2(1-s) No, a szukana średnia to wartość oczekiwana rozkładu: E(s) = int s.f(s)ds = int s*2(1-s)ds = s^2 - 2/3 s^3 = 1-2/3 = 1/3 Znając rozkład można sobie wyliczyć przy okazji, np. szansę wylosowania długości większej niż 0.5: P(s.>1/2) = F(1) - F(1/2) = 2-1 - (2*1/2 - 1/2^2) = 1 - (1-1/4) = 1/4; raczej mała. ----------- W przypadku koła mamy dokładnie tyle samo odcinków w każdym kierunku, więc wystarczy zająć się np. tylko poziomymi. Zatem można zrobić dokładnie tak samo jak z odcinkiem: przesuwamy drugie koło o s i część wspólna znowu nam poda rozkład długości s. Obliczamy pole części wspólnej okręgów, itd.  Ale uwaga - geometria sekretna tu wchodzi, więc może być strasnie i niebespiecnie.
|
|
 | | Appenzeller (3118 punktów) | Nie lubię prywatnie rachunku prawdopodobieństwa, ale oczywiście nie znaczy, że go momentami nie doceniam.
Obawiam się, że z losowaniem odcinków i przyjmowaniem ich liczebności (wagi w średniej) według częstości wylosowania może by różnie. Mogę sobie wyobrazić dwadzieścia dużych i dwadzieścia małych kul unoszących się w przestrzeni. Jest ich po tyle samo. Ale gdy strzelam do nich, nie wiadomo czemu dużo częściej trafiam w dużą. Oczywiście wiadomo, ale to znaczy, że nie powinienem szacować liczebności według częstości trafienia. Może łatwiej wylosować krótki odcinek, ale to nie musi znaczyć, że jest ich więcej. Może częściej powtarzają się te same.
Wolę teorię zbiorów i rachunek całkowy.
Są bakterie, które zabija się światłem (Boy)
|
|
|  | Hetman Twardowski (482 punktów) (zablokowany) | >Nie lubię prywatnie rachunku prawdopodobieństwa, ale oczywiście nie znaczy, że go momentami nie doceniam. >Obawiam się, że z losowaniem odcinków i przyjmowaniem ich liczebności (wagi w średniej) według częstości wylosowania może by różnie. Mogę sobie wyobrazić dwadzieścia dużych i dwadzieścia małych kul unoszących się w przestrzeni. Jest ich po tyle samo. Ale gdy strzelam do nich, nie wiadomo czemu dużo częściej trafiam w dużą. Oczywiście wiadomo, ale to znaczy, że nie powinienem szacować liczebności według częstości trafienia. Może łatwiej wylosować krótki odcinek, ale to nie musi znaczyć, że jest ich więcej. Może częściej powtarzają się te same.
Nie. Krótszych jest faktycznie więcej.
Możesz to łatwo sprawdzić w wersji dyskretnej:
np. tylko n=10 punktów na odcinku, w równych odstępach, i wyliczamy wszystkie odległości, czyli n(n-1)/2 sztuk.
0-1-2-3-4-5-6-7-8-9
długość i liczba odcinków o danej długości, czyli rozkład długości 1: n-1 = 9: 0-1, 1-2, ... 8-9 2: n-2 = 8: 0-2, 1-3, ... 7-9 3: n-3 = 7: 0-3, 1-4, ... 6-9 ... 8: n-8 = 2: 0-8, 1-9 9: n-9 = 1: 0-9
jak widać jest to funkcja liniowa typu: N(s) = 10-s, czyli malejąca - krótszych odcinków jest więcej.
Można przejść do granicy: n -> oo, przeskalować odpowiednio i otrzymamy przypadek ciągły - rozkład odległości na odcinku.
|
|
 | 2 na 2 Hetman Twardowski (482 punktów) (zablokowany) | > przesuwamy drugie koło o s i część wspólna znowu nam poda rozkład długości s.> Obliczamy pole części wspólnej okręgów, itd.No to obliczymy to sobie. pl.wikipedia.org/wiki/Odcinek_koła Pole części wspólnej okręgów będzie 2 razy większe od tego segmentu: A = x - sin(x), gdzie: x - kąt pomiędzy promieniami z końców tej soczewki... Nasze przesunięcie w funkcji tego kąta jest równe: s = 2cos(x/2), dla koła R = 1. Rozkład jest proporcjonalny do tego pola ale pomnożonego dodatkowo przez s, ponieważ tu są już dwa wymiary (dla trzech, czyli odcinków w bryle, np. kuli, byłoby s^2, w 4D s^3 itd.). f = c sA; i teraz trzeba wyliczyć stałą c - z warunku, że całka po wszystkich długościach s ma być równa 1. Znaczy tak: int c s(x-sinx)ds = 1, i można wstawić za s = s(x), wówczas otrzymamy rozkład długość ale w funkcji x. ds=\int_\pi^0\,2\cos\frac{x}{2}\cdot(x-\sin{x})d(2\cos\frac{x}{2})=\\\int_0^\pi\sin{x}(x-\sin{x})dx=\sin{x}-x\cos{x}-\frac{2x-\sin{2x}}{4}|_0^\pi=\frac{\pi}{2}) zatem: c = 2/pi, i stąd szukany rozkład długości odcinków w kole jednostkowym: f(x) = 2/pi sinx(x-sinx); i średnia długość odcinka w kole jednostkowym: E(s) = int s f(x)dx = 2/pi int 2cos(x/2) sinx(x-sinx)dx = 2/pi 128/90 = 128/45pi co zgadza się wcześniejszym wynikiem. Sprawdźmy jeszcze szansę wylosowania odcinka o długości powyżej 1 (połowy średnicy): s = 2cos(x/2).> 1 => x/2 < 60 stopni = pi/3 dx=\frac{2}{\pi}[\sin{x}-x\cos{x}-\frac{2x-\sin{2x}}{4}]=\frac{3\sqrt{3}}{4\pi}\approx0.41349667) Dla odcinka było 1/4, czyli w kole więcej.
|
|
 | | Hodża (11172 punktów) | Nie przeczytałem ze zrozumieniem treści, gdyż mój umysł unosi się na falach intelektualnego lenistwa, ale plus postawiłem a konto i za obrazek. Jest taki jakiś tajemniczy.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| Talerz z Miletu (50 punktów) | Problem źle postawiony! Mamy do czynienia z nieskończonością aktualną i nie da się tu zastosować pojęcia średniej arytmetycznej. Po to wymyślono wartość oczekiwaną zmiennej losowej (wspomniał o tym pojęciu w ostatniej wypowiedzi Hetman Twardowski), aby szacować średnią w zjawiskach losowych - przecież tu mamy do czynienia ze zwykłą zmienną losową, w której każdemu wylosowanemu odcinkowi przypisujemy jego długość. Ale w celu bezpiecznego analizowania tej zmiennej musimy mieć dobrze określoną dystrybuantę (i/lub gęstość prawdopodobieństwa), aby móc odpowiedzieć na pytania w rodzaju:
jakie jest prawdopodobieństwo wylosowania odcinka o długości większej niż połowa promienia koła
albo jakie jest prawdopodobieństwo wylosowania odcinka o długości mniejszej niż ćwierć promienia koła
I tu dochodzimy do prawdziwego kłopotu (przeczuwanego przez Ojca Ateusza) - postawiony problem nie określa rozkładu prawdopodobieństwa. A tym samym można takie rozkłady wymyślać i wymyślać i za każdym razem dostaniemy inną "średnią". Kto ma wątpliwości, niech poczyta o paradoksie Bertranda...
|
|
 | | Xitami (133 punktów) | no tak, możemy strzelać a) tylko w punkty które mają różną parzystość b) odwróconą kolejność cyfr w zapisie binarnym c) które się rymują albo, może lepiej bo na chłopski rozum, na chybił trafił? tak, to pewnie nie jest takie proste, ale chyba nie tu.
|
|
|  | | Talerz z Miletu (50 punktów) | > no tak, możemy strzelaćMoże to i dowcipne z tym strzelaniem, ale... Ustalanie rozkładu prawdopodobieństwa nie polega na selekcjonowaniu dopuszczalnych zdarzeń (np. wszystkie te, które zaczynają się na samogłoskę  ), ale na przypisaniu prawdopodobieństw wszystkim zdarzeniom (probabilizowalnym) z przestrzeni zdarzeń elementarnych. > może lepiej bo na chłopski rozum, na chybił trafił?Jeśli rzucam wygiętą (a więc niesymetryczną) monetą, to ilość orzełków i reszek statystycznie nie będzie taka sama. Mimo że rzucam na chybił trafił. Chłopski rozum niekoniecznie jest dobrym doradcą: między dowolnymi dwiema liczbami wymiernymi istnieje jakaś liczba niewymierna i odwrotnie, między dowolnymi dwiema liczbami niewymiernymi istnieje jakaś liczba wymierna. Chłopski rozum podpowie więc, że ilość liczb wymiernych i niewymiernych powinna być taka sama.
|
|
 | Hetman Twardowski (482 punktów) (zablokowany) | >I tu dochodzimy do prawdziwego kłopotu (przeczuwanego przez Ojca Ateusza) - postawiony problem nie określa rozkładu prawdopodobieństwa. A tym samym można takie rozkłady wymyślać i wymyślać i za każdym razem dostaniemy inną "średnią". Kto ma wątpliwości, niech poczyta o paradoksie Bertranda...
Nie dochodzimy do tego typu kłopotów w tego typu zadaniach.
Tu mamy z góry zadany rozkład punktów na odcinku, czy w kole, więc i rozkład odległości jest określony jednoznacznie.
W paradoksie Bertranda nie ma zadanego rozkładu, i stąd różne wyniki - dla różnych rozkładów.
|
|
|  | | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | > Nie dochodzimy do tego typu kłopotów w tego typu zadaniach. > Tu mamy z góry zadany rozkład punktów na odcinku (...)
Tak, ale czy wynika z tego w jednoznaczny sposób "właściwy" rozkład (pod)odcinków w odcinku?
Czy losując oba końce (pod)odcinka z rozkładu jednostajnego na [0,1] rzeczywiście w "jedyny słuszny" sposób pokrywamy odcinek [0,1] (pod)odcinkami? Bo intuicyjnie wychodzi mi, że niekoniecznie - np. możemy zapytać, jakie jest prawdopodobieństwo, że dany punkt x z [0,1] zostanie pokryty losowo wybranym odcinkiem? Odp.: P(x)=2(x-x^2). No i dlaczego niby lepszym pokryciem nie byłoby takie, gdzie mielibyśmy P(x) równe stałej?
|
|
| |  | Hetman Twardowski (482 punktów) (zablokowany) | >Tak, ale czy wynika z tego w jednoznaczny sposób "właściwy" rozkład (pod)odcinków w odcinku?
Tak. Wyżej powyliczałem te rozkłady dla odcinka i koła (z równomiernymi rozkładami punktów).
>Czy losując oba końce (pod)odcinka z rozkładu jednostajnego na [0,1] rzeczywiście w "jedyny słuszny" sposób pokrywamy odcinek [0,1] (pod)odcinkami? Bo intuicyjnie wychodzi mi, że niekoniecznie - np. możemy zapytać, jakie jest prawdopodobieństwo, że dany punkt x z [0,1] zostanie pokryty losowo wybranym odcinkiem? Odp.: P(x)=2(x-x^2). No i dlaczego niby lepszym pokryciem nie byłoby takie, gdzie mielibyśmy P(x) równe stałej?
W odcinku jest n(n-1)/2 par punktów i tyle samo odległości. Gdy mamy dany rozkład punktów, wówczas sprawa jest jednoznaczna: po prostu wyliczamy te wszystkie możliwe pary i tyle!
Podobnie jest w kole, oraz w innych figurach, czy bryłach.
|
|
|  | | Talerz z Miletu (50 punktów) | > Tu mamy z góry zadany rozkład punktów na odcinku, czy w kole, więc i rozkład odległości jest określony jednoznacznie.Nie nadążam. Tu mamy zadany rozkład na odcinku czy w kole? A jaki on jest? Co tu jest więcej niż w zadaniu rozwiązanym na trzy sposoby przez Bertranda? Jedyna różnica, jaką dostrzegam, to ta, że tu mamy dowolne odcinki leżące w kole a u Bertranda mamy cięciwy. W losowaniu (pod)odcinków z danego odcinka też sprawa jest niedopowiedziana. Samo powiedzenie: losujemy (pod)odcinek daje pole do fantazji w wyborze rozkładu. Chodzi o ustalenie prawdopodobieństwa wylosowania odcinka o długości mniejszej od danej. Ty stosujesz rozkład, którego gęstość ma wykres w kształcie trójkąta o podstawie na osi OX od 0 do 1 a wierzchołek wisi nad punktem 0. - A czemu to nie jest rozkład jednostajny (wszystkie długości są równoprawne)
- albo z gęstością, w której wierzchołek wisi na 1 (długości przypisujemy szansą trafienia z wiatrówki w odcinek o takiej długości)
- albo z gęstością zbliżoną do rozkładu normalnego (skrajności nie lubimy, za długie i za krótkie są niemile widziane. np szansa kupienia przy pierwszym wejściem do sklepu obuwniczego buta przez kogoś o określonej długości stopy
I za każdym razem możemy pytać o średnią ( średnią długość ustrzelonego z wiatrówki odcina, średnią długości stóp tych, którzy buty kupili za pierwszym razem). Ja jestem zbyt leniwy, aby robić jakieś wykresy i obliczenia, ale Ty z pewnością jesteś w stanie wymyślić milion kolejnych przykładów i niektóre z nich uzupełnić wykresami i obliczeniami. Pozdrawiam
|
|
| |  | Hetman Twardowski (482 punktów) (zablokowany) | Może faktycznie twórca tematu nie powiedział, że rozkład samych punktów na odcinku i kole ma być jednostajny, ale wszyscy potem taki przyjmowali, pomijając tych, którzy od razu próbowali generować te odcinki arbitralnymi metodami.
W paradoksie Bertranda też powinniśmy przyjąć rozkład jednostajny punktów w kole i dopiero teraz losować po dwa punkty, w celu utworzenia cięciwy. Ciekawe czy to będzie zgodne z jednym z tych trzech tradycyjnych wariantów.
Można sobie przyjąć oczywiście inny rozkład punktów, np. gaussowski i wówczas wyniki będą inne, ale taki rozkład punktów w odcinku/okręgu byłby przecież sztuczny - nienaturalny (koła i inne figury geometryczne są przecież jednorodne).
|
|
| | |  | | Talerz z Miletu (50 punktów) | Nie jestem pewien, czy rozumiem, co masz na myśli pisząc "rozkład samych punktów na odcinku i kole ma być jednostajny". Przecież punkty leżą tam, gdzie leżą. Tu nie chodzi o rozkład punktów a o rozkład prawdopodobieństwa przypisanego wylosowanym długościom. A ten także w Twoich wcześniejszych obliczeniach wcale nie jest jednostajny. Jego gęstość ma - o czym już wspominałem - kształt trójkąta opartego na osi OX z lewym ramieniem postawionym pionowo.
Ponadto dziwi mnie łatwość, z którą Ty i praktycznie wszyscy utożsamiają losowanie odcinka z losowaniem pary punktów. I to jeszcze na jeden jedyny sposób. Istota paradoksu Bertranda polega na obnażeniu beztroski w podchodzeniu do pojęcia "losujemy odcinek" . Proste jest tylko losowanie punktu z odcinka. Losowanie bardziej złożonych figur już proste nie jest. I jeśli autor problemu nie precyzuje jak to rozumieć (tzn. nie zdefiniuje przestrzeni probabilistycznej), to możemy sobie sami fantazjować. I nie ma kryterium rozstrzygającego, który rozkład jest lepszy a który gorszy. Chyba że stosujemy kryterium estetyczne - np. zgrabny albo niezgrabny wykres gęstości prawdopodobieństwa. Lub wymuszamy, że wartość oczekiwana będzie liczbą wymierną o małym liczniku i mianowniku albo będzie mieć w sobie pierwszą potęgę liczby pi.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | setarkos (10757 punktów) | Jeśli wolno wtrącić.. > Przecież punkty leżą tam, gdzie leżą. Tak nie można powiedzieć, bo odcinek nie jest tworem fizycznym, do którego 'podchodzimy i badamy' - lecz koncepcyjnym - zatem punkty są rozłożone tak, jak ich rozkład zdefiniujemy. >.. jeśli autor problemu nie precyzuje jak to rozumieć (tzn. nie zdefiniuje przestrzeni probabilistycznej), to możemy sobie sami fantazjować. A gdyby treść zadania brzmiała: "W zbiorze n losowych odcinków najdłuższy ma długość d. Jaką długość ma statystyczny odcinek tego zbioru?" to jaka byłaby odpowiedź?
|
|
| | | | |  | | Talerz z Miletu (50 punktów) | > > Przecież punkty leżą tam, gdzie leżą.> Tak nie można powiedzieć, bo odcinek nie jest tworem fizycznym, do którego 'podchodzimy i badamy' - lecz koncepcyjnym - zatem punkty są rozłożone tak, jak ich rozkład zdefiniujemy.OK. Jedyną - jaką znam - definicją rozkładu punktów leżących na prostej i zawartych w odcinku o końcach a,b jest taka: {x:a<x<b}. Pojęcie porządku liniowego nie przewiduje, że w jednym miejscu odcinka punkty leżą gęściej a w innym rzadziej. A jeśli punkty zaczniemy nazywać za pomocą liczb rzeczywistych (tworząc w ten sposób oś liczbową), to punkt 5,12 leży tam, gdzie leży, podobnie punkt pi leży tam, gdzie leży itd.  Rozkład pojawi się dopiero wtedy, gdy pojawi się zmienna losowa przypisująca wylosowanemu punktowi jakiegoś odcinka jego współrzędną a to pociąga pojawienie się funkcji przypisującej współrzędnej prawdopodobieństwo osiągnięcia (najwyżej) tej współrzędnej czyli dystrybuanty. Manipulując arbitralnie prawdopodobieństwami a więc pośrednio także dystrybuantą symulujemy rozrzedzanie bądź zagęszczanie punktów. Ale to jest nadbudowane pojęcie - takie krzywe zwierciadło, w którym oglądamy odcinek z tymi punktami, one tymczasem nadal leżą tam gdzie leżały. > A gdyby treść zadania brzmiała:> "W zbiorze n losowych odcinków najdłuższy ma długość d. Jaką długość ma statystyczny odcinek tego zbioru?"> to jaka byłaby odpowiedź?Odpowiedź będzie tak samo trudno osiągalna wobec nieznajomości przestrzeni probabilistycznej, w której losujemy te odcinki. Pojawienie się prawdopodobieństwa warunkowego bądź jego brak niewiele tu zmienia. pozdrawiam
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | setarkos (10757 punktów) | >.. Pojęcie porządku liniowego nie przewiduje, że w jednym miejscu odcinka punkty leżą gęściej a w innym rzadziej. >>>"W zbiorze n losowych odcinków najdłuższy ma długość d. Jaką długość ma statystyczny odcinek tego zbioru?" >Odpowiedź będzie tak samo trudno osiągalna wobec nieznajomości przestrzeni probabilistycznej,
Może z braku przewidywań, jakoby niektóre długości miały występować częściej a inne rzadziej, należy zakładać rozkład równomierny (każda długość równie prawdopodobna)..
Pozdrawiam
|
|
| | | | | | |  | | Talerz z Miletu (50 punktów) | > Może z braku przewidywań, jakoby niektóre długości miały występować częściej a inne rzadziej, należy zakładać rozkład równomierny (każda długość równie prawdopodobna).. Nie losujemy długości ale odcinki! Przestrzeń odcinków z zadanym rozkładem prawdopodobieństw jest pierwotna, zmienna losowa z długością odcinków jest wtórna i dziedziczy prawdopodobieństwo po przestrzeni odcinków. Postępując tak, jak sugerujesz w swojej wypowiedzi, popełniłbyś gruby błąd metodologiczny. Spróbuję to wyłuszczyć na przykładzie. Przypuśćmy, że masz do zbadania, jaki jest rozkład wyznań w Polsce tzn. zbadania prawdopodobieństwa trafienia na katolika, ewangelika, wyznawcę Hare Kryszny albo Belzebuba. No i oczywiście na ateistę. Z braku przewidywań, jakoby niektóre wyznania miały występować częściej a inne rzadziej, powinieneś zakładać rozkład równomierny (każde wyznanie równie prawdopodobne).Wypisujesz więc na kartce wszystkie znane wyznania, po jednej kartce dla jednego wyznania i wrzucasz kartki do urny. No i losujesz kartki z urny....
|
|
| | | | | | | |  | | Hodża (11172 punktów) | > Przypuśćmy, że masz do zbadania, jaki jest rozkład wyznań w Polsce tzn. zbadania prawdopodobieństwa trafienia na katolika, ewangelika, wyznawcę Hare Kryszny albo Belzebuba. No i oczywiście na ateistę.> Z braku przewidywań, jakoby niektóre wyznania miały występować częściej a inne rzadziej, powinieneś zakładać rozkład równomierny (każde wyznanie równie prawdopodobne).Wypisujesz więc na kartce wszystkie znane wyznania, po jednej kartce dla jednego wyznania i wrzucasz kartki do urny.> No i losujesz kartki z urny....Przypuśćmy, że masz do zbadania średnią odległość między dwoma punktami odcinka jednostkowego. Z braku przewidywań, które z odległości między punktami są bardziej częste od innych, losujesz po prostu duży zbiór punktów i obliczasz średnią odległość między punktami tej próby. Otrzymujesz wynik bliski 0.25. 
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | | | | | | | |  | | Talerz z Miletu (50 punktów) | Kiepski przykład kiepsko wiążący się z moją wypowiedzią. - Coś tam piąte przez dziesiąte słyszałeś, ale... Próbki pobiera się na zbiorze realnych zbiorów: populacji ludzi, krów, bakterii, można też pobierać ze zbioru gwoździ, samochodów itd. dbając o to, aby metoda pobierania (losowania) próbki nie była skorelowana w ukryty sposób z cechą, która badamy na populacji (tajemnica tkwi więc w określeniu 'losujesz zbiór punktów'). A tym zajmuje się statystyka, która dostarcza metod ocenia na ile wyniki otrzymane na próbce mogą być wiarygodne wobec całej badanej populacji.
Na zbiorach abstrakcyjnych (np. odcinki, kwadraty, koła...) stosuje się bezpośrednio abstrakcyjne metody rachunku prawdopodobieństwa.
- Nie będę brał żadnej próbki ale wszystkie punkty.
Odcinek dzielę go n równych kawałków punktami. Jest więc n+1 punktów (2 punkty na końcach i n-1 wewnątrz). Biorę sobie po kolei 'odcinki' czyli pary punktów oraz sumuję ich 'długości' czyli wartości bezwzględne między 'końcami'.
Jeśli wezmę wszystkie pary (włącznie ze zdegenerowanymi), to jest ich n2 par a suma ich długości wynosi (1/3)(n+1)(n+2) Jeśli wezmę tylko niezdegenerowane, to jest ich n2-n a suma długości wynosi tyle samo (1/3)(n+1)(n+2) Jeśli wezmę tylko jednokrotnie tzn. w parze punktów drugi punkt jest większy od pierwszego to jest ich (1/2)n(n+1) a suma ich długości wynosi (1/6)(n+1)(n+2)
Średnią w każdym z tych trzech przypadków liczymy dzieląc zsumowaną długość przez odpowiadającą jej ilość. Wyjdzie Ci za każdym razem liczba w okolicy 1/3. Jeśli umiesz liczyć granicę, to zawsze wyjdzie dokładnie 1/3. Jeśli nie umiesz liczyć granicy, to Twoja strata.
Szydercom, którzy zaraz powiedzieliby 'a mówiłem, że 1/3', odpowiadam. Tak, tutaj tak, bo odcinek podzieliłem na równiutkie części. I przejście graniczne wymusi rozkład jednostajny.
|
|
| | | |  | Hetman Twardowski (482 punktów) (zablokowany) | >Nie jestem pewien, czy rozumiem, co masz na myśli pisząc "rozkład samych punktów na odcinku i kole ma być jednostajny". Przecież punkty leżą tam, gdzie leżą.
Ale przecież tradycyjny odcinek ma równomiernie rozłożone punkty, koło, kula itd. także.
Powierzchnia koła: S = całka [r drdf] = 1/2 r^2f = piR^2.
Przecież to jest liczenie punktów w kole, o rozkładzie równomiernym: f(r) = 1; w biegunowym.
Nauczyciel pyta ucznia: jaką powierzchnię ma koło o promieniu R? Uczeń odpowiada: dowolną, ponieważ nie podał pan rozkładu punktów... ----
Problemy z obliczaniem średniej odległości w trójkącie, kuli, czworościanie, kostce, hiperkubiku, itd. są od dawna znane i rozwiązywane.
One są nawet praktycznie ważne, np. problem ochrony terytorium. Intruz może pojawić się w dowolnym punkcie naszego terytorium, a my również stoimy w tym momencie w dowolnym miejscu.
I teraz mamy zadanie: jak duże terytorium zdołamy utrzymać, dysponując daną szybkością przemieszczania. Chodzi o to że na tym terytorium jest coś, co intruz chce nam zabrać, np. sroki wydziobują nam czereśnie w sadzie.
Problem sprowadza się właśnie do wyliczenie tej średniej odległości.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Talerz z Miletu (50 punktów) | > Ale przecież tradycyjny odcinek ma równomiernie rozłożone punkty, koło, kula itd. także.Czemu mam nieodparte wrażenie, że u Ciebie odcinek, prosta ... są ciągiem koralików nanizanych na niewidoczny sznurek? I że sądzisz, iż masz moc ściskania i rozsuwania tych koralików wedle Twojego życzenia. No wiesz, chodzi o te szparki między koralikami... > Przecież to jest liczenie punktów w kole, o rozkładzie równomiernym:> f(r) = 1; w biegunowym.No widzę, że poprawnie stosujesz i obliczasz całki, jednak nieśmiało powątpiewam, czy naprawdę te narzędzia rozumiesz. > Nauczyciel pyta ucznia: jaką powierzchnię ma koło o promieniu R?> Uczeń odpowiada: dowolną, ponieważ nie podał pan rozkładu punktów...Wątpię, aby uczeń tak odpowiedział. Każdy uczeń w szkole wie, że powierzchnia będąca przecież miarą Lebesgue'a na zbiorach mierzalnych jest dla odcinków identyczna z ich długością  . A stąd - co także każdy uczeń wie - wynika, że dla ustalenia powierzchni prostych geometrycznych figur typu wielokąty, koła itd. nie trzeba odwoływać się do teorii miary, wystarczą proste (elementarne) funkcje elementów tych figur (boki, kąty, promienie...) > Problem sprowadza się właśnie do wyliczenia tej średniej odległości.Dopowiem: ...do wyliczenia tej średniej odległości między dwoma losowymi punktami. odległości między dwoma losowymi punktami !!!
Losujemy bowiem dwa punkty. A nie odcinek. Swoją drogą jaki jest Twój pogląd na paradoks Bartranda? Czy w skrytości ducha uważasz, że jedno z rozwiązań jest tak naprawdę poprawne a dwa pozostałe są błędne? I wszyscy o tym wiedzą, tylko nikt do tego nie chce się przyznać.
|
|
| | | | | |  | Hetman Twardowski (482 punktów) (zablokowany) | > >Problem sprowadza się właśnie do wyliczenia tej średniej odległości.> Dopowiem: ...do wyliczenia tej średniej odległości między dwoma losowymi punktami.Nie chodzi o odległość pomiędzy losowymi punktami, lecz o średnią w danym obszarze, w którym punkty mamy równomiernie rozłożone (w przypadku gdy autor problemu nie zastrzega jawnie, że ten rozkład ma być inny). Możesz oczywiście to wyliczyć z losowych punktów - metodą Monte Carlo; no ale to jest tylko aproksymacja. Gdy sobie założymy jednostajny rozkład odcinków, znaczy wszystkie długości jednakowo prawdopodobne, wówczas przyjmujemy inny rozkład punktów w zadanym obszarze. Dla odcinka mamy: f(s) = 2(1-s), ale chcemy mieć jednostajny, czyli f(s) = 1, jaki teraz będzie rozkład punktów w tym odcinku? Chyba należy obliczyć dystrybuantę odwrotną do tej z f: F(s) = 2s - s^2. y = 2x - x^2 => x = 2y - y^2 => y^2 - 2y = -x => (y-1)^2 = 1-x y = 1 - sqrt(1-x)chyba paraboliczny rozkład punktów w odcinku x=[0,1] > Swoją drogą jaki jest Twój pogląd na paradoks Bartranda? Czy w skrytości ducha uważasz, że jedno z rozwiązań jest tak naprawdę poprawne a dwa pozostałe są błędne? I wszyscy o tym wiedzą, tylko nikt do tego nie chce się przyznać.W zasadzie podzielam opinię Jaynesa w tej sprawie. Gdy nie podajemy jednoznacznej metody, wówczas rozkład ma być niezależny od układu, w którym mierzymy/liczymy, i chyba tylko jednorodny spełnia ten warunek. en.wikiped(*)rand_paradox_(probability)Jaynes' solution na dole, plus załączona praca Jaynesa na ten temat.
|
|
| | | | | | |  | | Talerz z Miletu (50 punktów) | > Nie chodzi o odległość pomiędzy losowymi punktami, lecz o średnią w danym obszarze, w którym punkty mamy równomiernie rozłożonenie chodzi, ale chodzi... > Gdy sobie założymy jednostajny rozkład odcinków, znaczy wszystkie długości jednakowo prawdopodobne, wówczas przyjmujemy inny rozkład punktów w zadanym obszarze. ??? > y = 1 - sqrt(1-x)chyba paraboliczny rozkład punktów w odcinku x=[0,1] ??? > W zasadzie podzielam opinię Jaynesa w tej sprawie.> Gdy nie podajemy jednoznacznej metody, wówczas rozkład ma być niezależny od układu, w którym mierzymy/liczymy, i chyba tylko jednorodny spełnia ten warunek. ??? tak jak podejrzewałem - jeden dobry, dwa pozostałe do bani (chociaż nie bardzo wiem który). Wybacz, ale te Twoje "punkty równomiernie rozłożone" i podobne "rozkłady punktów" w continuach (odcinkach, kwadratach, kołach itd)...
|
|
1 na 1 | Talerz z Miletu (50 punktów) | Chcąc wykazać, że niesprecyzowanie przestrzeni probabilistycznej prowadzi do niejednoznaczności, przedstawiam trzy propozycje doświadczeń, w których "losujemy odcinki" z bazowego odcinka [0;1] i w których to doświadczeniach za każdym razem dostajemy inne średnie. Naśladuję trochę paradoks Bertranda.
1. Doświadczenie Losujemy punkt w kwadracie X o boku 1 i wierzchołkach (0,0), (1,0), (0,1), (1,1). W przestrzeni X ustalamy prawdopodobieństwo zgodne z miarą (polem). Każdy punkt (xy) kwadratu interpretujemy jako "odcinek" o końcach [x;y]. Zmienna losowa: każdemu punktowi przypisujemy długość jego "odcinka". Punkty kwadratu, których "odcinki" mają długość t leżą na siecznych kwadratu czyli odcinkach równoległych do przekątnej - są to odcinki łączące punkty (0,t) i (1-t,1) oraz punkty (t,0) i (1,1-t). Gęstość prawdopodobieństwa: jest proporcjonalna do długości siecznych odpowiadających ustalonej długości t. Ma więc postać: f(t)=2(1-t) Wartość oczekiwana: EX = int[0,1] (t*f(t) )dt = int[0,1](2t-2t2)dt = 1/3
2. Doświadczenie Losujemy punkt w czworościanie X o wierzchołkach (000), (100), (010), (101). W przestrzeni X ustalamy prawdopodobieństwo zgodne z sześciokrotną miarą (6*objętość). Każdy punkt (xyz) czworościanu X interpretujemy jako "odcinek" o końcach [z;1-y] Zmienna losowa: każdemu punktowi przypisujemy długość jego "odcinka". Punkty czworościanu, których "odcinki" mają długość t leżą na równoległoboku umieszczonym w przestrzeni i mającym wierzchołki (t,1-t,0), (0,1-t,0), (1-t,0,1-t), (1,0,1-t). Gęstość prawdopodobieństwa: jest proporcjonalna do pola równoległoboku odpowiadającego ustalonej długości t. Ma więc postać: f(t)=6t(1-t) Wartość oczekiwana:EX = int[0,1] (t*f(t) )dt = int[0,1](6t2-6t3)dt = 1/2
3. Doświadczenie Losujemy punkt w kole X o średnicy 1 i środku w początku układu. W przestrzeni X ustalamy prawdopodobieństwo zgodne z miarą ( 4/pi)*pole). Każdy punkt (xy) koła X interpretujemy jako "odcinek" o końcach [-r+x/(2r)-x; +r+x/(2r)-x] gdzie r=sqrt(x2+y2), Zmienna losowa: każdemu punktowi przypisujemy długość jego "odcinka". Punkty koła, których "odcinki" mają długość t leżą na okręgach o środku w początku układu i średnicy t. Gęstość prawdopodobieństwa: jest proporcjonalna do długości okręgu odpowiadającego długości t. Ma więc postać: f(t)=3t2 Wartość oczekiwana: EX = int[0,1] (t*f(t) )dt = int[0,1](3t3)dt = 3/4
uwagi 1. Doświadczenie omówione i przeliczone przez większość na czele z Hetmanem Twardowskim. Nie rozumiem, dlaczego szczególnie ten ostatni uważa to za jedyną trafną propozycję. 2. Doświadczenie wychodzące na przeciw sugestiom Hodży. Tutaj każdy pododcinek na swoją unikalną osobną kopię w postaci pewnego odcinka otrzymanego przez przecięcie pewnej prostej równoległej do osi OX z opisanym czworościanem. Czworościan jest "zbiornikiem" wszystkich możliwych poddawanych losowaniu pododcinków. Widać, że długość odcinka poprawia jego szansę na wylosowanie 3. Doświadczenie jeszcze bardziej "promujące" długość losowanego odcinka. wprawdzie środkowi koła X odpowiada jeden jedyny odcinek zerowy, a wszystkim punktom na brzegu odpowiada ten sam bazowy odcinek [0;1] ale to są mało znaczące szczegóły. Wybór odległości losowanego punktu od środka koła narzuca długość przypisanego pododcinka, a wychylenie w lewo bądź w prawo tego punktu odpowiednio dosuwa w stronę lewego lub prawego końca pododcinek; jeśli punkt ma x-ową współrzędną równą 0, to przypisany pododcinek jest położony centralnie.
|
|
 | Hetman Twardowski (482 punktów) (zablokowany) | Ja obliczałem zwyczajnie, znaczy po Bożemu.
W punkcie 3. wspominasz coś o losowaniu punktu z koła - można wiedzieć jak taki punkt sobie robisz?
|
|
|  | | Talerz z Miletu (50 punktów) | > Ja obliczałem zwyczajnie, znaczy po Bożemu.W Polsce po Bożemu znaczy po katolicku  > W punkcie 3. wspominasz coś o losowaniu punktu z koła - można wiedzieć jak taki punkt sobie robisz? Pytanie za pytanie: a jak Ty robisz sobie punkt na odcinku losując taki punkt? Pytanie za pytanie: a czemu nie zapytałeś jak sobie robię punkt w czworościanie? Pytanie za pytanie: czy oczekujesz, że opiszę ci maszynkę do losowania punktu z koła? Naciskasz guzik i wyskakują Ci współrzędne? A może wystarczy, że opiszę Ci gęstość prawdopodobieństwa jako funkcję 2 zmiennych, której wykresem jest walec o objętości 1 ? No więc dobrze - tak sobie robię punkt: korzystam z takiej gęstości!
|
|
| |  | Hetman Twardowski (482 punktów) (zablokowany) | Chyba generujesz sobie przypadkowe rozkłady.
|
|
| | |  | | Talerz z Miletu (50 punktów) | >Chyba generujesz sobie przypadkowe rozkłady.
Tak, wygenerowałem sobie trzy przypadkowe rozkłady, wśród nich jeden, który nazwaliście "Bożym" (to ten pierwszy, gdybyś tego nie zauważył). Mogę takie rozkłady sypać tysiącami a wszystkie one mają coś wspólnego - każdy z nich jest w istocie przestrzenią probabilistyczną wszystkich odcinków jakiego bazowego odcinka. Przypisanie każdemu elementowi tej przestrzeni (tj. odcinkowi) jakiejś liczby (tj. długości odcinka) daje zmienną losową, dystrybuantę, gęstość i wartość oczekiwaną ("średnią"). Za każdym razem inną. Cóż w tym dziwnego i niepojętego?
|
|
| | | |  | | Hodża (11172 punktów) | >Tak, wygenerowałem sobie trzy przypadkowe rozkłady, wśród nich jeden, który nazwaliście "Bożym" (to ten pierwszy, gdybyś tego nie zauważył). Mogę takie rozkłady sypać tysiącami a wszystkie one mają coś wspólnego - każdy z nich jest w istocie przestrzenią probabilistyczną wszystkich odcinków jakiego bazowego odcinka. Przypisanie każdemu elementowi tej przestrzeni (tj. odcinkowi) jakiejś liczby (tj. długości odcinka) daje zmienną losową, dystrybuantę, gęstość i wartość oczekiwaną ("średnią"). Za każdym razem inną. Cóż w tym dziwnego i niepojętego?
Tak chyba właśnie jest - że wynik zależy od sposobu wybierania punktów. Przy czym trzeba mieć na względzie w jakich zadaniach praktycznych mamy zamiar wykorzystać odpowiedź na pytanie o średnią odległość punktów czy długość odcinka.
Tu jest analogia z rachunkiem prawdopodobieństwa. Jeżeli na przyjęciu na którym są obecne gwiazdy kina rozpatrujemy ilość możliwych zdarzeń polegających na tym, że określony dziennikarz podejdzie do określonego aktora to wynik ten będzie z reguły inny niż ilość możliwych zdarzeń polegających na tym, że określony aktor zaczepi jakiegoś dziennikarza. (Rożne są zawsze kiedy liczebność zbiorów aktorów i dziennikarzy są różne).
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | | | |  | Hetman Twardowski (482 punktów) (zablokowany) | Problem w tym, że nie istnieje coś takiego jak rozkład odcinków na płaszczyźnie lub w przestrzeni. Podobnie jest z innymi tworami geometrycznymi - rozkład łuków, trójkątów, czy trapezów.
Natomiast rozkład długości odcinków dla danej przestrzeni punktów jest dobrze zdefiniowany i jednoznaczny.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Talerz z Miletu (50 punktów) | >Problem w tym, że nie istnieje coś takiego jak rozkład odcinków na płaszczyźnie lub w przestrzeni. >Podobnie jest z innymi tworami geometrycznymi - rozkład łuków, trójkątów, czy trapezów. Hm, hm... powiadasz, że nie istnieją. No to spróbujmy. Np. dla trójkątów. Każdy trójkąt czyli trójka punktów na płaszczyźnie może być reprezentowany przez sześć liczb rzeczywistych. Czyli jest punktem w przestrzeni R6. Wystarczy w tej przestrzeni wprowadzić rozkład prawdopodobieństwa przez zadanie gęstości. Np. f(x1,x2,x3,x4,x5,x6)=1/exp(x12+x22+x32+x42+x52+x62). (trzeba ją jeszcze unormować). Mając gęstość mamy też dystrybuantę a tym samym mamy możliwość wyznaczenia prawdopodobieństwa wylosowania trójkąta (czyli pewnego punktu w R6) mieszczącego się w dowolnym sześciowymiarowym prostopadłościanie. Rozkład jak się patrzy!
No i proszę, czary mary i już istnieje.
>Natomiast rozkład długości odcinków dla danej przestrzeni punktów jest dobrze zdefiniowany i jednoznaczny. Jednoznaczny ??? przecież wcześniej zaprezentowałem trzy z tysięcy możliwych różnych rozkładów!
|
|
| | | | | | |  | Hetman Twardowski (482 punktów) (zablokowany) | Nie. Dla zadanego z góry rozkładu punktów, istnieje już tylko jeden rozkład odległości. Właśnie to obliczamy w podawanych tu przykładach - w fachowych źródłach podobnie.
'rozkład prawdopodobieństwa odcinków' - takie coś chyba w ogóle nie istnieje w teorii rachunku prawdopodobieństwa.
Możliwe są takie nieścisłe sformułowania: równiutko ułożone zapałki w pudełeczku, albo przypadkowo rozsypane bale na pobojowisku.
|
|
| | | | | | | |  | | Talerz z Miletu (50 punktów) | >Dla zadanego z góry rozkładu punktów, istnieje już tylko jeden rozkład odległości. Święte słowa. Z drobną poprawką: "Dla zadanego z góry rozkładu na zbiorze odcinków, istnieje już tylko jeden rozkład odległości". Ja w jednej z poprzednich wypowiedzi trzykrotnie z góry i za każdym razem inaczej zadawałem rozkład. I każdy z nich z osobna dawał już tylko jeden rozkład odległości.
>'rozkład prawdopodobieństwa odcinków' - takie coś chyba w ogóle nie istnieje w teorii rachunku prawdopodobieństwa. Prawdę mówiąc zupełnie powyższego nie rozumiem. To mam znowu urobić się po łokcie, zdefiniować Ci jeszcze raz to "coś" czyli przestrzeń, której elementami będą odcinki, z nadanym rozkładem prawdopodobieństwa. A Ty znowu powiesz, że to "coś" nie istnieje? A trójkąt równoboczny o boku 359 istnieje? Pewnie nie, bo w żadnym podręczniku nie znajdziesz czegoś takiego! A zbiór funkcji 13 razy różniczkowalnych na R ?
A może Ci przypomnieć definicję przestrzeni probabilistycznej:
Jest to dowolny zbiór z ustalonym sigma-ciałem podzbiorów i z ustaloną na tym sigma-ciele funkcją rzeczywistą nieujemną, unormowaną i przeliczalnie addytywną.
Zauważyłeś? Dowolny zbiór. Dowolny. Np. zbiór odcinków.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 Hetman Twardowski (482 punktów) (zablokowany) | Nie ma rozkładu prawdopodobieństwa dla całych odcinków. Mówimy tylko o rozkładach długości... pomiędzy punktami.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Talerz z Miletu (50 punktów) | >Nie ma rozkładu prawdopodobieństwa dla całych odcinków.
...gadał dziad do obrazu... Ja jestem tym dziadem a Ty - z całym szacunkiem - tym obrazem, który, jak już się odezwie, to tylko "nie ma", "nie ma", "nie ma". Zamykam dyskusję z Tobą. Jej kontynuowanie to bicie piany. Nie mam na to czasu.
P.S. zachodziłem w głowę, skąd u Ciebie taka nieprzemakalność na argumenty. I chyba już wiem - googlałeś i googlałeś i nie mogłeś wygooglać tych "rozkładów prawdopodobieństwa dla całych odcinków". A jak czegoś nie da się wygooglać, to takie coś nie istnieje! A wystarczyło ruszyć swój intelekt i wyobraźnię. A googluj sobie dalej. Pa! P.S. Kto Ci daje te punkty???
|
|
| | | | | | | | | | |  | Hetman Twardowski (482 punktów) (zablokowany) | Rozwiązujesz swoje własne zadania, zamiast tego postawionego.
Jaka jest np. średnia odległość z wnętrza koła do obwodu wg tej (fry)wolnej matematyki?
Albo z wnętrza kuli do jej brzegu - powierzchni = sfery.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Hodża (11172 punktów) | Z nim nie warto rozmawiać, ma skłonność do obrażania ludzi. Poza tym zamknąłem już wątek. Dzięki za konstruktywny udział w dyskusjach 
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Talerz z Miletu (50 punktów) | No więc dobrze, spróbujmy jeszcze raz. Może tym razem spłynie na Ciebie światłość Ducha świętego. Parafrazując powiedzenie pewnego łajdaka, którego nazwiska tu nie wymienię: "Mówcie prawdę, mówcie prawdę, mówcie prawdę, zawsze coś z tego w ludziach zostanie". > Rozwiązujesz swoje własne zadania, zamiast tego postawionego.Wręcz przeciwnie podałem ogólne spojrzenie na postawiony problem i podałem kilka przykładowych rozwiązań. Niestety, nie mogłem z tym się przebić, byłem tu samotny i ignorowany jak prorok Jeremiasz. Od początku tego wątku staram się oznajmić, że średnią arytmetyczną można sobie liczyć dla zbiorów skończonych (skończonych przestrzeni probabilistycznych). Dla nieskończonych nieprzeliczalnych tak się nie da, bo te zbiory płatają takie figle, przy których fakt, że są one równoliczne ze swoimi właściwymi podzbiorami, jest drobnostką. I domaganie się obliczenia średniej (a dokładniej wartości oczekiwanej) wymaga określenia wg jakiego rozkładu prawdopodobieństwa to robić. > Jaka jest np. średnia odległość z wnętrza koła do obwodu wg tej (fry)wolnej matematyki?Zadanie jest trochę prostsze, bo losujemy punkt a nie jakąś bardziej złożoną figurę (ocinek, kwadrat ...). Proponuję zamiast tego rozwiązać niewiele różniące się od powyższego zadanie policzenia średniej odległości od środka. Prawie to samo, ale nieco zgrabniej. Ponieważ - jak zwykle w tym wątku - nie został określony rozkład prawdopodobieństwa w przestrzeni punktów losowanych w kole, więc mam pełną swobodę. Niżej są trzy przykłady przestrzeni probabilistycznej punktów koła o promieniu 1 z ustalonym rozkładem prawdopodobieństwa. Przestrzeń punktów w kole jest o tyle wygodna, że od razu ustala zmienną 2-wymiarową; oznaczę ją X (każda współrzędna losowanego punktu jest pewną 1-wymiarową zmienną losową). Tym samym mamy określone dystrybuantę i gęstość zmiennej losowej X. Z kolei definiujemy nową 1-wymiarową zmienną losową Y, która każdemu losowanemu punktowi koła przypisuje jego odległość od środka. Ta nowa zmienna losowa ma narzucony przez zmienną X rozkład prawdopodobieństwa, dystrybuantę, gęstość i - o co wreszcie tutaj chodzi - wartość oczekiwaną. 1. Rozkład "boży" Rozkład prawdopodobieństwa zmiennej losowej X ustalam wg pola obszarów tego koła (punkty w obszarach o jednakowym polu mają taką szansę na trafienie). Zmienna losowa X ma gęstość f(x,y)=1/π Rozkład jest więc jednostajny na kole. "Wykres" ma kształt walca (o promieniu 1, wysokości 1/π i objętości 1). Zmienna losowa Y ma gęstość g(r)=2r w przedziale [0;1]. Wartość oczekiwana zmiennej Y EY=int[0;1] r*g(r)dr=2*int[0;1]r 2 dr= 2/32. Rozkład biegunowyPunkt koła są losowane poprzez dwa niezależne losowania współrzędnych biegunowych - w jednym losowana jest odległości od środka, w drugim kąt (jest to więc losowanie punktu w prostokącie). Zmienna losowa X ma gęstość f(x,y)=1/(2π*sqrt(x 2+y 2)) "Wykres" jest ciekawą powierzchnią o nazwie róg Gabriela (powstałą w wyniku obrotu hiperboli wokół jednej ze swoich asymptot, w punkcie (0,0) wartość gęstości ucieka do nieskończoności). Zmienna losowa Y ma gęstość g(r)=1 w przedziale [0;1]. Jest więc funkcja stała czyli zmienna ma rozkład jednostajny!!! Cóż w tym dziwnego - wartość tej zmiennej zależy wyłącznie od wyniku losowania z odcinka jednej ze współrzędnych biegunowych tj. odległości od środka Wartość oczekiwana zmiennej Y EY=int[0;1] r*1 dr= 1/23. Rozkład normalny (tarcza strzelecka)Losowanie można traktować jako strzelanie do tarczy, rozrzut wynika z wielu nieznanych przyczyn i doświadczenie podlega rozkładowi normalnemu. Zmienna losowa X ma gęstość f(x,y)= s/(π* exp s(x 2+y 2) ). "wykres" jest powierzchnią dzwonową (powstałą w wyniku obrotu krzywej Gaussa wokół osi) Zmienna losowa Y ma gęstość g(r)=2s*r/exp (s*r 2) Wartość oczekiwana zmiennej YEY=int[0;∞] r*g(r) dr = int[0;∞]2s*r 2/exp (s*r 2) dr = sqrt( π/s )/2Tutaj s jest parametrem rozrzutu ( 1/sqrt(2s) jest wariancją) i musi być tak dobrany, aby trafienia poza koło (tarczę strzelecką) było praktycznie niemożliwe Pierwszy z przykładów jest liczony wg Twojej ulubionej metody czyli po bożemu. Ale oprócz tej "po Bożemu" są jeszcze heretyckie, te z psiej wiary, te pogańskie i wreszcie te bezbożne znaczy ateistyczne  . A Ty tylko po Bożemu. Naprawdę nie możesz inaczej?  Nie możesz normalnie np. wg rozkładu normalnego?  Tu jest dobra okazja do konstatacji, że w każdym z wyżej przestawionych rozkładów wartość oczekiwana zmiennej X ("średnie położenie") jest dokładnie w środku koła, a wartość oczekiwana zmiennej Y ("średnia odległość od środka") jest niezerowa i różna w różnych przykładach. pozdrawiam
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|