Racjonalista - Strona głównaDo treści
Czyszczenie Rejestru w Windows

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
19-10-2013 00:21kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Czyszczenie Rejestru w Windows
Teza: System Windows nie radzi sobie z tworzonym przez siebie tzw. Rejestrem. Instalowane w systemie aplikacje po ich deinstalacji pozostawiają w Rejestrze mnóstwo śmieci, sam system tych śmieci dodaje jeszcze więcej. Na szczęście twórcy aplikacji dostarczają użytkownikom systemu Windows narzędzia, dzięki którym Rejestr można oczyścić ze zbędnych wpisów. Poniżej przedstawiam zrzuty ekranowe powstałe w wyniku działania kilku z takich narzędzi:







Czy Rejestr systemu w moim komputerze ma 17, 29 czy 76 problemów/błędów?
Której aplikacji powinienem zaufać? Może żadnej, zakładając, iż problemy/błędy Rejestru znikną po restarcie systemu?

W jakim stopniu użytkownik systemu Windows ma wpływ na działanie tego systemu?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Rafał Poniecki (7132 punktów)
>>Której aplikacji powinienem zaufać? Może żadnej, zakładając, iż problemy/błędy Rejestru znikną po restarcie systemu? <<
Też spotkałem się z tym problemem i z tego co się doczytałem, to raczej nie należy podejmować żadnych prób czyszczenia rejestru, bo "tu się polepszy, tam się popieprzy". O ile to możliwe, staram się używać programów w wersji "portable", bo te nie zmieniają stanu rejestru.
W ostateczności można formatować dysk i instalować wszystko od zera, co jest wątpliwą pryjemnością.
zet^2 (531 punktów)

Od kilku lat używam CCleanera. Nie zdarzyło się, żeby coś spaprał. Wise Registry Cleaner znajduje więcej wpisów do usunięcia, ale pamiętam, że jakaś wcześniejsza wersja tego programu trochę mi namieszała w systemie. Nowsze wersje WRC wydają się bezpieczne.
Maldoror XXIII (2480 punktów)
Niewiele jest problemów z którymi sobie Windows radzi, ten system jest raczej stworzony do wyszukiwania problemów nawet tam gdzie ich nie ma. Zaryzykowałbym nawet twierdzenie, że ten system sam w sobie jest problemem. Kiedyś myślałem, że jeżeli jest się informatycznym analfabetą to jest się skazanym na Windows. Na szczęście kolega pokazał mi, że nie trzeba być informatykiem żeby olać Windowsa. Kiedy zmieniam kompa to pierwszą czynnością jaką wykonuję jest koszenie Windy i instalacja Ubuntu. Mam takie pytanie do szanownych Forumowiczów - jaki jest sens korzystania (przeważnie z nielegalnego) Windowsa, kiedy wszystkie wykonywane czynności można wykonać pod Linuxem? A jeżeli już korzysta się z jakiegoś Autokada, czy innego programu którego Linux nie odpali to dlaczego by nie podzielić dysku na dwie partycje? Jak jestem w domu u mojego brata i korzystam z jego komputera z Windowsem to zauważyłem, że staję się niezwykle wulgarny. Czuję się jakbym się przesiadł z Audi A8 do jakiegoś "kaszlaka".


br
Selanos (12869 punktów)
>jaki jest sens korzystania (przeważnie z nielegalnego) Windowsa, kiedy wszystkie wykonywane czynności można wykonać pod Linuxem?

Dla niektórych jest to pewnie problem odpalania gier na wszelkich pochodnych linuxa, pamiętam że to zawsze był dla niektórych problem, nie wiem bo ani nie gram, ani nie mam linuxa Myślę, że mała popularność linuxa jest spowodowana raczej przyzwyczajeniem do Windowsa. Windows jest w szkołach, urzędach, bibliotekach, u wszystkich znajomych i u rodziny więc iksiński też używa.

Kilka lat temu bawiłem się trochę tym systemem, ale nie podobał się rodzicom, więc trzeba było wrócić do Windowsa, teraz też wypróbowałbym linuxa, ale boję się, że nie będzie obsługiwał wszystkich sterowników na moim laptopie, zwyczajnie boję się, że instalując go spieprzę coś, czego nie będę potrafił samodzielnie odkręcić, a jestem chory jak muszę płacić za to, żeby kto inny grzebał mi w kompie.
20-10-2013 08:53 
 Ocena 1 na 1
Bill Kilgore (3086 punktów)
(zablokowany)
>A jeżeli już korzysta się z jakiegoś Autokada, czy innego programu którego Linux nie odpali to dlaczego by nie podzielić dysku na dwie partycje?

Przez długi czas tak robiłem ale w pewnym momencie - niestety - przekonałem się, że "winda" potrafi zrobić przysłowiowe kęsim-kęsim partycji /boot i wtedy nie wstaje już ani jedno ani drugie. Co ciekawe najwyraźniej obecność partycji pod linuksowym systemem plików ext3 zrobiła równie skutecznie kuku partycji windows recovery i nie pozostało mi nic innego, jak zrobić back-up danych za pomocą Linux Live-DVD a potem wyciąć wszystko w pień w Parted Magic.

Wtedy zainwestowałem w drugi komputer - tyciego, taniego net-booka. Na nim stoi Fedora 18, na nim surfuję (teraz także), odbieram maile, skryptuję w Octave, Python 3, LaTeX-ie, generalnie: pracuję.

"Duży" laptop z Windowsem 7 odpalany jest tylko wtedy, kiedy muszę pracować na Adams, Autodesk Inventor i podobnych, ew. kiedy narzeczona gra w Sims 3, lub gdy chcemy posłuchać muzyki i podłączamy go przez USB do wieży stereo.

Co ciekawe, jakoś parę miesięcy temu oryginalny Windows na laptopie stwierdził, że jednak oryginalny nie jest a ja zaś padłem ofiarą fałszowania oprogramowania i powinienem szybciutko wejść na stronę Microsoftu i zapłacić za nowego Windowsa 8. Żeby było śmieszniej miało to miejsce jakoś krótko po premierze rzeczonego W8... Zbieg okoliczności? Przypadeczek?...

>Jak jestem w domu u mojego brata i korzystam z jego komputera z Windowsem to zauważyłem, że staję się niezwykle wulgarny. Czuję się jakbym się przesiadł z Audi A8 do jakiegoś "kaszlaka".

Dlatego też - skoro tylko położę łapkę na solidnych CADach pod pingwina (solidnych-znaczy z kompatybilnymi formatami plików) - pożegnam się z Microsoftem na zawsze i nie będę chciał mieć w życiu nic więcej wspólnego z tym drogim bloatware.

Fabricati Diem, Pvnc!
20-10-2013 14:35 
 Ocena 1 na 1
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
>Co ciekawe, jakoś parę miesięcy temu oryginalny Windows na laptopie stwierdził, że jednak oryginalny nie jest a ja zaś padłem ofiarą fałszowania oprogramowania

To jest zupełnie normalne. Też to mam z oryginalnym Windowsem 7 home premium.

Klucze Microsoftu dla systemów operacyjnych i oprogramowania (Microsoft Ofice) mogą zostać zarejestrowane tylko ograniczoną ilość razy. Wyobraźmy sobie, że mam takie hobby, że codziennie rano wstaję i reinstaluję sobie Microsoft Office na komputerze. Zgodnie z polskim prawem raz udzielona licencja na oprogramowanie nie może być cofnięta. Zresztą w samej licencji nie jest napisane, że mogę jej używać na jednym komputerze, więc wszystko jest okej, tak?

Niestety nie bo za dziewiątym razem okaże się, że mój klucz jest nieaktualny i muszę zadzwonić do Microsoftu (albo moja kopia przestanie działać po 30 dniach!). Z reguły na infolinii nie robią problemu (ale oczywiście nie jest to w żaden sposób uregulowane) i dają NOWY klucz, który... znowu po kilku aktywacjach przestaje działać...

Dużo zabawniej oczywiście jest z Windowsem! Proszę sobie wyobrazić, że polska jest cywilizowanym krajem, w którym nie można sprzedawać par (i większych ilości produktów) jako jedną sztukę. W wielkim uproszczeniu nie mogę np. sprzedać komuś samochodu i powiedzieć, że silnik jest produkcji X i proszę rozwiązywać problemy z silnikiem z producentem X.

Oczywiście to samo dotyczy komputerów. Kupiłem laptopa od producenta Y z Windowsem. Tzn. że za wsparcie dla mojego komputera i Windowsa odpowiada producent Y. Jest to już w tym momencie trochę dziwne bo licencja na system Windows wiąże mnie w pewien sposób z Microsoftem, a nie z producentem... Y.

Więc teraz co się dzieje w przypadku jeśli mój kod do Windowsa się zużyje? Kto odpowiada za uniemożliwienie mi korzystania z systemu, za który zapłaciłem i którego warunki umowy licencyjnej przestrzegam?

Producent Y nie może mi wydać kodu. W dodatku po upływie 24 miesięcy ma w głębokim poważaniu co się dzieje z moim sprzętem. Microsoft nie ma ze mną żadnej umowy (tzn. umowy handlowej bo od nich nic nie kupiłem, a licencja EULA nie ma mocy prawnej w UE) i wydanie jakiegokolwiek kodu dla mnie to tylko zwyczajowa uprzejmość.

Tzn. Microsoft może w każdej chwili wyłączyć mi Windowsa, niezależnie od tego co mówi prawo Polskie i dyrektywy UE.

>Dlatego też - skoro tylko położę łapkę na solidnych CADach pod pingwina (solidnych-znaczy z kompatybilnymi formatami plików) - pożegnam się z Microsoftem na zawsze i nie będę chciał mieć w życiu nic więcej wspólnego z tym drogim bloatware.

Ciekawostka - tylko najnowszy Inventor działa pod Windowsem 8.1 starsze nie są wspierane.

Teraz z corocznymi wydaniami Windowsa okaże się, że lepsze wsparcie dla Windowsowych programów jest pod Wine

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
Bill Kilgore (3086 punktów)
(zablokowany)
>Tzn. Microsoft może w każdej chwili wyłączyć mi Windowsa, niezależnie od tego co mówi prawo Polskie i dyrektywy UE.

Jeżeli się tak stanie, to zadbam o to, żeby na biurku zarządu Microsoft wylądował list za pokwitowaniem idbioru, w którym zwrócę im DVD z systemem z dołączonym zdjęciem mego wypiętego, włochatego zadka. I przejdę wtedy na iOS, choć Apple nie cierpię równie mocno - ze względu na hardware-ową drożyznę podyktowaną "modą".

>Teraz z corocznymi wydaniami Windowsa okaże się, że lepsze wsparcie dla Windowsowych programów jest pod Wine

Jeśli zobaczę poważny system CAx działający pod wine, to chyba przejdę na islam... Zastrzegam, że Solid Works się nie liczy, bo jest równie profesjonalny, co MS Paint dla grafika.

Fabricati Diem, Pvnc!
Klapaucjusz (3379 punktów)
Linux działa szybciej od Windowsa na tym samym sprzęcie tylko dlatego że Windows zapewnia wsteczną kompatybilność. Ilość oprogramowania która powstała i powstaje jest tak duża że nie da się tego problemu w prosty sposób rozwiązać.
W bliższej lub dalszej przyszłości nie będzie wyjścia i będzie trzeba stworzyć system, który nie będzie obciążony wymogiem wstecznej kompatybilności i wtedy dopiero będzie można ocenić ile tak naprawdę jest wart linux.
Nie chcę wyrokować co się wtedy stanie, ale powiem tylko że linux też nie jest idealnym systemem. Zwłaszcza że de-facto lepiej pasuje do rozwiązań serwerowych.

Ogólnie cały problem jest według mnie niepotrzebnie wyolbrzymiany.
Gdy weźmie się pod uwagę dorabianie do całego tematu całej ideologii związanej z tzw. wolnym oprogramowaniem i temu podobne dziwaczne mody wśród programistów to sprawa staje się jeszcze bardziej skomplikowana.
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>A jeżeli już korzysta się z jakiegoś Autokada, czy innego programu którego Linux nie odpali to dlaczego by nie podzielić dysku na dwie partycje?
To jaki jest sens instalowania Linuxa obok Windowsa skoro i tak jest się zmuszonym do korzystania z Windowsa?
MajkelSS (2075 punktów)
(zablokowany)

>Której aplikacji powinienem zaufać? Może żadnej, zakładając, iż problemy/błędy Rejestru znikną po
>restarcie systemu?

Problemy nie znikną po restarcie.

Aplikacje nie są wcale skuteczne, najlepiej czyścić rejestr ręcznie, ale wtedy nieopatrznie można popsuć sobie system. Jeśli komputer zacznie działać kompletnie wolno pozostaje reinstalacja systemu.

>W jakim stopniu użytkownik systemu Windows ma wpływ na działanie tego systemu?

Ma dość istotny wpływ, bo instalując i odinstalowując często aplikacje zaśmieca się właśnie rejestr. Masa aplikacji dodatkowo włącza się automatycznie przy procedurach rozruchowych systemów i działa w tle, żrąc niemiłosiernie zasoby sprzętowe.
Rozwiązanie - nie instalować tak dużo, a w razie bardzo powolnego działania systemu patrz wypowiedź poprzednia.


Jeśli ludzie myślą, że matematyka nie jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie.
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
Ciężko mi zgodzić się z Twoją tezą, że Windows nie radzi sobie z tworzonym przez siebie rejestrem.

To raczej twórcy oprogramowania nie umieją z niego korzystać.

Sam rejestr jest bardzo dobrze pomyślanym rozwiązaniem. Problem polega na tym, że twórcy oprogramowania nie widzą potrzeby po sobie sprzątać, a ponadto wolą pozostawić jak najwięcej możliwych informacji na Twoim komputerze. Mają ku temu bardzo wiele powodów, ale jednym z najbardziej podstawowych są DRM.

Twórcy oprogramowania z wielu powodów chcą zostawić ślad po instalacji ich programu na Twoim komputerze, a z każdą chwilą jest coraz gorzej. Od pewnego momentu Adobe zorientowało się, że nieco sprytniejsi użytkownicy systemu Windows nie tylko wiedzą o istnieniu rejestru systemu windows, ale ponadto wiedzą że jak się z niego wszystkie dane usunie to można sobie czasową wersję photoshopa instalować w nieskończoność.

Dlatego od CS4 Adobe umieszcza informacje o tym, że na komputerze został zainstalowany Photoshop w Master Boot Record, który domyślnie służy do czegoś zupełnie innego...

Oczywiście sprawia to problemy tylko osobom, które korzystają z oprogramowania legalnie.

Wracając do tematu rejestru proponuję kiedyś się przejść na jakieś szkolenie organizowane przez Microsoft. Ostatnio na uczelniach technicznych było wiele takich wykładów poświęconych wyjściu Windows 8. Microsoft ma ogromne parcie na przekonanie programistów do tworzenia na jego platformę. Oczywiście kwestia wydajności tych aplikacji jest drugorzędna. Oni stawiają przede wszystkim na to, żeby programy były atrakcyjne wizualnie i na to zwracają największą uwagę. Mało który programista .NET zna tajniki działania systemu Windows. Dlatego nie trudno się spodziewać, że oprogramowanie sprawia problemy.

Moim zdaniem to nie problem Windowsa tylko niechlujstwa (albo wręcz przeciwnie - celowego działania) twórców oprogramowania.

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
Xion (501 punktów)
(zablokowany)
>Sam rejestr jest bardzo dobrze pomyślanym rozwiązaniem.
Miałem się nie wtrącać w ten śmieszny wątek, ale takim bzdurom niestety muszę się przeciwstawić.

Rejestr to jeden z gorszych pomysłów w Windowsie, ironicznie będącym też pewnego rodzaju krokiem wstecz wobec plików INI, które ma zastępować:

  • Nie jest przechowywany w żadnym pojedynczym miejscu, lecz składany z kilku plików (czasami nawet z zasobów sieciowych) w jeden twór mający dawać złudzenie zcentralizowania i monolityczności
  • Do jego edycji można używać zaledwie kilku programów, na czele z wbudowanym Edytorem Rejestru który jest niemiłosiernie wolny i niewygodny. To oczywiście dlatego, że wszystko przechowywane jest w formacie binarnym zamiast bardziej naturalnego tekstowego.
  • Zrobienie kopii zapasowych ustawień aplikacji, które przechowują je w Rejestrze - np. w celu przeniesienia ich na inny komputer - jest właściwie niemożliwe, bo istnieje co najmniej kilka miejsc gdzie można je znaleźć i nigdy nie da się być pewnym, czy wyłapaliśmy je wszystkie.
  • Jeśli aplikacja przechowuje wszystkie ustawienia w Rejestrze, to - o ile jej twórcy sami o to nie zadbali - będą one globalne dla całego systemu, zamiast być przyporządkowane do poszczególnych użytkowników.
  • Wszystkie klucze i wartości w Rejestrze są niemal z założenia nieudokumentowane, bo struktura Rejestru - w przeciwieństwie do tekstowych plików konfiguracyjnych - nie dopuszcza komentarzy.
  • Rejestru nie da się umieścić w systemie kontroli wersji i porównywać ze sobą różnych jego wersji, np. w celu znalezienia zmian, które coś zepsuły. To oczywiście pochodna nietekstowego formatu oraz sposobu fizycznego przechowywania Rejestru.
  • O ile nowsze wersje Windows czegoś tu nie zmieniły, to wciąż każda aplikacji ma niemal pełny i niczym nieskrępowany dostęp do Rejestru. W przypadku plików konfiguracyjnych dostęp ograniczałby sam system plików.


I tak dalej, i tak dalej. Krótko mówiąc, Rejestr to bardzo zły pomysł.
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
Rejestr NIE WYKLUCZA istnienia plików konfiguracyjnych, także nie rozumiem w jaki sposób Twoje argumenty odnoszą się do mojej wypowiedzi?

Przeczytałeś w ogóle to co ja napisałem?

Struktura systemu Windows i istnienie rejestru w żaden sposób nie wyklucza stosowania plików konfiguracyjnych. Programista może skorzystać z dowolnego rozwiązania.

Np. Starcraft2 (jak wiele programów) korzysta z plików konfiguracyjnych umieszczonych w Moich dokumentach, czyli wykorzystuje rozwiązanie, które opisałeś.

Pewnie gdyby Windows był projektowany dzisiaj wzorem iOSa albo Androida rejestr miałby pewnie na ich wzór w formie SQLita.

Jakby nie było dalej istnieją dane, które trzeba przechowywać w rejestrze, a istnienie rejestru pozwoliło Microsoftowi na stworzenie w miarę spójnych metod odnoszenia się do tego rejestru w WinAPI i później API .NET Do tego w miarę trzymają to spójnie między wersjami systemu.

Nie jestem fanem Windowsa, ale znając wspomniane rozwiązania z Androida i iOS, również znając netinfo z OS X i /etc z linuksa uważam, że rejestr systemu windows nie jest złym rozwiązaniem (chociaż o nieco archaicznej formie), a większość problemów stwarza dlatego, że programiści nie wiedzą jak i kiedy go wykorzystywać.

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
19-10-2013 17:40 
 Ocena 2 na 2
hunbin (2274 punktów)

>To raczej twórcy oprogramowania nie umieją z niego korzystać.
Czego windows im nie ułatwia, w pingwinie wiem generalnie gdzie co jest tak samo jak prawie każdy świadomy użytkownik, w windowsie nawet będąc ponadprzeciętnym użytkownikiem mam blade pojęcie o tym gdzie tworzony jest "plikowy" swap czy gdzie są przechowywane dane użytkowników etc...

>Sam rejestr jest bardzo dobrze pomyślanym rozwiązaniem.
Mniej więcej jak teczki ub na pewno przechowywały wiele użytecznych informacji, pytanie dla kogo i czym jest oferowana usługa...

>Oczywiście sprawia to problemy tylko osobom, które korzystają z oprogramowania legalnie.
W zasadzie głównie im, to jak z reklamami antypirackimi w kinie muszą je oglądać ludzie którzy zapłacili za bilet. Po takich kampaniach rośnie im sprzedaż ale wizerunkowo to katastrofa. Jestem przekonany, że więcej na tym tracą niż zyskują.

>Wracając do tematu rejestru proponuję kiedyś się przejść na jakieś szkolenie organizowane przez Microsoft.
Byłem tyle, że centrala w Polsce to tak naprawdę sprzedawcy i szkoleniowcy...

>Oczywiście kwestia wydajności tych aplikacji jest drugorzędna.
Dziś mamy tak wydajny sprzęt że nie potrafimy go wykorzystać, po prostu się nie opłaca optymalizacja oprogramowania - jeżeli mamy system zbudowany w sposób łatwo pojmowalny i wymagający od użytkownika dobrego jego rozumienia to siłą rzeczy tworzy się oprogramowanie lepiej zoptymalizowane.

>Oni stawiają przede wszystkim na to, żeby programy były atrakcyjne wizualnie i na to zwracają największą uwagę. Mało który programista .NET zna tajniki działania systemu Windows.
Kto tego nie robi tego już nie ma.

>Moim zdaniem to nie problem Windowsa tylko niechlujstwa (albo wręcz przeciwnie - celowego działania) twórców oprogramowania.

Przypomniało mi się takie przykazanie: "Zawsze winny jest użytkownik", windows jest tak zbudowany, że utrudnia połapanie się w swojej strukturze a jednocześnie umożliwia działanie bez jej zrozumienia.
Taka jest cecha własnościowego oprogramowania, nie szukałbym winnych tak po prostu jest, wynika to z wielu całkiem racjonalnych przesłanek.

Jak tylko mogę to używam Linuksa.


Parafrazując: Ideologia śmierdzi!
DyktaFon (9281 punktów)
Czy mogę wykorzystać ten wątek do własnych celów? Dzięki...

Proszę kogoś, kto zna się na Windows o wyjaśnienie pewnego (dla mnie) kuriozum Otóż mam PC dość porządne w chwili jego zakupu (kilka lat temu). Od czasu zakupu nie zmieniłem wersji Windows (Windows XP)ani sprzętu. Natomiast komputer chodzi mi coraz wolniej, nawet po ponownej instalacji systemu. To zmusza mnie w pewnym momencie do zakupu nowszego komputera i oczywiście nowszego oprogramowania (bo starsze, choć dla mnie wystarczające, nie jest w pewnej chwili dostępne na rynku).

Więc jak to jest: w chwili zakupu sprzęt i oprogramowanie śmiga, a po jakimś czasie coraz gorzej chodzi. Nikt do tej pory nie potrafił mi tego wyjaśnić tak, abym zrozumiał.... To samo działo się z wcześniejszym oprogramowaniem (poczynając od Windows 3) i sprzętem... Czy to jakieś trybiki w komputerze się wycierają? ))) A może trzeba zmienić olej?
20-10-2013 00:23 
 Ocena 1 na 1
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
Istnieje wiele powodów takiego stanu rzeczy.

W kwestii software'u sam system i wszystkie programy dostają nowe aktualizacje, tak że skoro robią więcej to trzeba przetworzyć więcej kodu. Na starszym sprzęcie może to być zauważalne. Raczej nie instalujesz dokładnie tamtego starego Windowsa XP tylko połatanego i pewnie też nowsze wersje programów (a nie np. dziurawą przeglądarkę sprzed paru lat).

Chociażby w przypadku przeglądarek internetowych parę lat to ogromna przepaść. Pojawiło się przez ten czas dużo więcej nowych technologii i standardów, które muszą obsługiwać.

Hardware też się zużywa i nie należy o tym zapominać. Pastę termoprzewodzącą wypadałoby raz na parę lat wymienić. Jednak najczęściej najbardziej wini tutaj dysk twardy. Dyski twarde się zużywają (starsze ssd, pierwsze na sandforcie też niestety). Dyski zawierają w sobie wiele mechanicznych części, które naturalnie ulegają zużyciu i z biegiem czasu ich praca zwalnia.

Zasadniczo jednak wszystkie elementy komputera mogą ulec zużyciu. Chociaż ja bym powiedział, że po tych 2-3 latach w zdecydowanej większości przypadków winowajcą jest dysk twardy, to należy pamiętać, iż niewłaściwe warunki konserwowania sprzętu (np. za wysoka temperatura spowodowana niewłaściwą wentylacją) mogą doprowadzić do pogorszenia żywotności każdego elementu komputera.

Także odpowiadając na pytanie:

>Czy to jakieś trybiki w komputerze się wycierają?

Mniej więcej tak. Hardware się zużywa, a software stawia nowe wymagania.

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
kogut59 (3090 punktów)
>W jakim stopniu użytkownik systemu Windows ma wpływ na działanie tego systemu?[/color]
sprawdź wersje bezpłatną działa
sorry tutaj wersja .pl
www.softonic.pl/

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365