 |
Argument z nieprawdopodobieństwa Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 27-09-2009 02:40 | Strach (-15 punktów) | Argument z nieprawdopodobieństwa
-20 na 28 | Treść jest polemiką z artykułem prof. R.Dawkinsa "Do kogo należy argument o nieprawdopodobieństwie?"
Pan Ryszard Dowkins rusza do boju. I jak przystało na wojownika przygotowuje w pierwszej kolejności grunt, żeby następnie gładko pokonać wroga. „…Stara śpiewka…, …wyświechtany frazes…, …można wymagać więcej…, …absurdy…, …kłamstwa… - proste zabiegi manipulacyjne są jak okrzyk dodający animuszu atakującemu. A przy okazji mrugnięcie okiem do Towarzystwa Wzajemnej Adoracji. No to do rzeczy.„Świadomy projekt nie jest żadną alternatywą dla przypadku…Jedynym znanym, alternatywnym dla przypadku, wyjaśnieniem żywej złożoności jest dobór naturalny.” Co nam mówi logika ? Co jest alternatywą dla przypadkowości ? Alternatywa jest tylko jedna zamysł, plan, projekt, jakkolwiek to nazwiemy. Hołubiony przez pana prof. Dawkinsa dobór naturalny, jeśli nie jest zaplanowanym działaniem to niczym nie różni się od przypadku. W tym miejscu nie ma żadnego pola manewru, nie można się prześlizgnąć pokrętną argumentacją. Przeciwieństwem przypadku, jest jego brak, czyli działanie zaplanowane. Kropka. Nieskończony regres nie jest pułapką dla ID, za to jest pułapką dla wszelkich odmian ewolucjonizmu, ateizmu, etc.. Projekt w prosty i elegancki sposób przerywa regres. Zegarek to przedmiot, jakich miliony wymyślają ludzie. Prawdopodobieństwo przypadkowego zaistnienia ludzkich dzieł jest nieskończenie małe. Jednak te rzeczy istnieją i wiemy jaka jest geneza ich istnienia. Plan, projekt, zamysł. Koniec regresu. Ewolucja, dobór naturalny nie mają możliwości ucieczki z nieskończonego regresu. Żeby pozbyć się tej przygniatającej niedogodności nieprawdopodobieństwa, ateiści wszelkiej maści konstruują rozmaite koncepcje rzeczywistości. Wspomniany Fred Hoyle, szukał rozwiązania wśród gwiazd. Podobnie jak Pan prof. Dawkins wierzył, że życie zostało na ziemię przysłane z kosmosu i pewnie pochodzi od jakiejś „boskiej cywilizacji kosmicznej”. A skąd pochodzi ta cywilizacja ? Jakie jest prawdopodobieństwo jej pojawienia się i wyewoluowania w kierunku boskości ? A co jeśli wiek wszechświata jest niewystarczający ? Wtedy gładko wymyślimy teorię wielu, nieskończenie wielu wszechświatów równoległych, gdzie dobór naturalny i ewolucja może już hulać do woli. Pan prof. Dawkins przegapia fakt, że sam mnoży kolejne coraz bardziej nieprawdopodobne rzeczywistości, starając się wyjaśnić naszą rzeczywistość. Odrzuca projekt, pomimo, że z projektami styka się na co dzień, pomimo, że są one jedynym pewnym wytłumaczeniem otaczającej nas złożoności. Prosta analogia. My potrafimy tworzyć nieprawdopodobne do spontanicznego zaistnienia dzieła, czy wobec tego nie możemy również być takim dziełem ? Kim jest nasz stwórca ? Początkiem wszystkiego, twórcą praw przyrody, wszystkiego co znamy i tego o czym nie mamy zielonego pojęcia. Gdy zadamy pytanie skąd się wziął taki stwórca ? Odpowiemy, że się nie wziął tylko istnieje od naszego „zawsze”, jest bytem nieprzygodnym, nie może nie istnieć. Koniec regresu. Irracjonalne ? Niewytłumaczalne ? Niemożliwe ? Wiele osób zbyt mocno wierzy w człowieka i jego rozum. Wydaje się im, że jesteśmy w stanie rozwikłać wszystkie zagadki rzeczywistości. Mimo wielkiego postępu ludzkich możliwości zawsze będziemy jak dzieci. Kiedy odrzucamy koncepcję projektu, nigdy nie wyrwiemy się z regresu, będziemy w nieskończoność mnożyć kolejne coraz bardziej nieprawdopodobne rzeczywistości.
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
9 na 9 | lukaszewicz (5674 punktów) |
Może byś tak przeczytał Dawkinsa uważniej?
|
|
 | 13 na 13 | rudyment (3233 punktów) | >Może byś tak przeczytał Dawkinsa uważniej? >
Uważniej? Niech to zrobi w ogóle...
Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów
|
|
|  | -1 na 3 | Strach (-15 punktów) | >>Może byś tak przeczytał Dawkinsa uważniej? >> >Uważniej? Niech to zrobi w ogóle... > Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów > Poproszę o jakiś oświecony komentarz, tak żebym zrozumiał głębię myśli prof. Dawkinsa
|
|
| |  | 1 na 1 | rudyment (3233 punktów) | > >>Może byś tak przeczytał Dawkinsa uważniej?> >>> >Uważniej? Niech to zrobi w ogóle...> > Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów> >> Poproszę o jakiś oświecony komentarz, tak żebym zrozumiał głębię myśli prof. DawkinsaDawkins sam wyłoży ci najlepiej. www.racjonalista.pl/kk.php/s,5734
Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów
|
|
| |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | >>>Może byś tak przeczytał Dawkinsa uważniej? >>> >>Uważniej? Niech to zrobi w ogóle... >> Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów >> >Poproszę o jakiś oświecony komentarz, tak żebym zrozumiał głębię myśli prof. Dawkinsa Aby zrozumieć go, potrzeba trochę więcej wysiłku niż przeczytanie komentarza na forum. Polecam wybrać się do biblioteki. A zamiast wywiadu ze Steinem obejrzeć lepsze filmy, jak "Geniusz Darwina", "Bóg urojony", "Źródło wszelkiego zła" czy "Dorastać we wszechświecie".
|
|
|  | 2 na 2 | Psyk (14071 punktów) | >Uważniej? Niech to zrobi w ogóle...
Zrobił to i pomyślał - wow, jaki fajny, niedozbijalny argument! Teraz wykorzystam go przeciwko temu, kto go podał zamieniając miejscami alternatywę. To co, że to żałośnie prostackie. Ale za to ile namącę a może nawet uda się kogoś ogłupić!
|
|
|  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Czasem bywa tak, że oczy czytają, lecz mózg za nimi nie stoi
|
|
 | -2 na 2 | Strach (-15 punktów) | >Może byś tak przeczytał Dawkinsa uważniej? > Przeczytałem uważnie wiele treści prof.Dawkinsa. W którym miejscu Pańskim zdaniem jestem nieuważny ?
|
|
|  | 14 na 14 | lukaszewicz (5674 punktów) |
>Przeczytałem uważnie wiele treści prof.Dawkinsa. W którym miejscu Pańskim zdaniem jestem nieuważny ?
Błąd logiczny który pan popełnia polega na traktowaniu alternatywy jako przeciwstawienie tylko dwóch przeciwieństw. Albo coś jest białe albo czarne. W takim ujęciu teoria inteligentnego projektu wygląda rzeczywiście poważniej niz teoria przypadku. Prof. Dawkins wykazuje, że alternatywą dla białego może być czarne , czerwone, zielone,itd. Chyba ze ktoś jest daltonistą . Mamy teraz: Przypadek lub inteligentny projekt lub teoria ewolucji lub inne teorie.
W takim ujęciu teoria ewolucji(której podstawą jest dobór naturalny, a nie przypadek)wygląda najlepiej.
Proponuje poczytać coś o tej teorii.
Ps. Napisałem "błąd logiczny" Powinienem "manipulacja" Nikt przecież nie może byc aż tak głupi.
|
|
| |  | 12 na 12 | Adamiak (36436 punktów) | >Napisałem "błąd logiczny" >Powinienem "manipulacja" Uważam, że oba epitety są uprawnione.
>Nikt przecież nie może byc aż tak głupi. Właśnie dlatego, że może, ale ze względu na polit-poprawność ja nazywam to "niedyspozycją umysłową".
|
|
| |  | 1 na 3 | Strach (-15 punktów) | >>Przeczytałem uważnie wiele treści prof.Dawkinsa. W którym miejscu Pańskim zdaniem jestem nieuważny ? >Błąd logiczny który pan popełnia polega na traktowaniu alternatywy jako przeciwstawienie tylko dwóch przeciwieństw. >Albo coś jest białe albo czarne. >W takim ujęciu teoria inteligentnego projektu wygląda rzeczywiście poważniej niz teoria przypadku. >Prof. Dawkins wykazuje, że alternatywą dla białego może być czarne , czerwone, zielone,itd. >Chyba ze ktoś jest daltonistą . >Mamy teraz: >Przypadek lub inteligentny projekt lub teoria ewolucji lub inne teorie. >W takim ujęciu teoria ewolucji(której podstawą jest dobór naturalny, a nie przypadek)wygląda najlepiej. >Proponuje poczytać coś o tej teorii. >Ps. >Napisałem "błąd logiczny" >Powinienem "manipulacja" >Nikt przecież nie może byc aż tak głupi. Proszę Pana moim celem nie jest manipulacja, ani również nie popełniam błędu logicznego. Znam również założenia teorii rewolucji. Twierdzi Pan, że może istnieć przeciwieństwo przypadkowości inne niż nieprzypadkowość, która to nieprzypadkowość to Pańskim zdaniem dobór naturalny. Proszę w takim razie pokazać czym różni się w założeniach tzw. dobór naturalny od przypadku. Skąd biorą się nieprzypadkowe prawa rządzące światem doboru naturalnego ? Proszę pokazać cokolwiek spełniającego znamiona celowego działania, gdzie możemy wykazać, że pochodzenie tego czegoś jest przypadkowe. Proszę zwrócić uwagę że w naszej rzeczywistości istnieje mnóstwo rzeczy, których pochodzenie jest nam doskonale znane - wiemy, że te rzeczy są dziełem naszego rozumu. Jakże to jest naturalne ! Tworzymy nieprawdopodobne do zaistnienia przypadkowego, czy też w drodze doboru naturalnego przedmioty, będąc jednocześnie nieskończenie bardziej skomplikowanymi tworami od tych naszych dzieł. Analogicznie może istnieć stwórca, którego dziełem jesteśmy my sami i ten stwórca może być również nieskończenie bardziej skomplikowanym niż my sami. Dobór naturalny wykazujący znamiona nieprzypadkowego działania, może być mechanizmem skonstruowanym przez stwórcę wykorzystywanym w procesie formowania rzeczywistości. Tutaj również nie ma żadnego problemu żeby odszukać analogię z dostępnej nam rzeczywistości. No i zupełnie nie dotyka Pan problemu nieskończonego regresu. Pozdrawiam
|
|
| | |  | 12 na 12 | Michał (2046 punktów) | > Proszę Pana moim celem nie jest manipulacja Manipulacja zazwyczaj nie jest celem, lecz narzędziem. Manipulacji używasz jako narzędzia właśnie. > Twierdzi Pan, że może istnieć przeciwieństwo przypadkowości inne niż nieprzypadkowość, która to nieprzypadkowość to Pańskim zdaniem dobór naturalny. Dziwne to zdanie. Lukaszewicz napisał, że nie dopuszczasz innej alternatywy, oprócz przypadkowego powstania i zaprojektowania. > Proszę w takim razie pokazać czym różni się w założeniach tzw. dobór naturalny od przypadku. Znowu ustawiasz się w wygodnej pozycji - kogoś zmuszasz do przedstawiania dowodów. Sam nie jesteś w stanie wykazać, dlaczego twoim zdaniem dobór naturalny jest tożsamy z przypadkowością, jeżeli jest to tak oczywiste? > Skąd biorą się nieprzypadkowe prawa rządzące światem doboru naturalnego ? A skąd wiesz, że prawa te nie są przypadkowe? I co termin przypadkowe miałby tutaj oznaczać? W tym miejscu próbujesz użyć sztuczki typu - "a co jest tego przyczyną? przecież musi mieć jakąś przyczynę! nie wiesz? Bóg to stworzył!" A skąd się wziął Bóg? Nic nie może przecież istnieć od zawsze, prawda?  Dlaczegóż to mielibyśmy uznać, że nic nie może istnieć od zawsze, a Bóg akurat może? Dlaczego prawa fizyki nie mogłyby istnieć od zawsze? Przecież to prawa fizyki byłyby bardziej rozsądnie umieścić w pozycji bytu koniecznego. No cóż, problem wiecznego istnienia jest problemem koncepcji stworzenia, więc nie próbuj przerzucić tego problemu na oponentów. > Proszę pokazać cokolwiek spełniającego znamiona celowego działania, gdzie możemy wykazać, że pochodzenie tego czegoś jest przypadkowe. Po pierwsze każesz komuś potwierdzać coś, czego w ogóle nie stwierdził. Po drugie jakie są te "znamiona celowości"? > Proszę zwrócić uwagę że w naszej rzeczywistości istnieje mnóstwo rzeczy, których pochodzenie jest nam doskonale znane - wiemy, że te rzeczy są dziełem naszego rozumu. Jakże to jest naturalne ! Istnieje jeszcze większa liczba rzeczy, które nie są dziełem naszego rozumu. Jakież to naturalne! > Tworzymy nieprawdopodobne do zaistnienia przypadkowego, czy też w drodze doboru naturalnego przedmioty, będąc jednocześnie nieskończenie bardziej skomplikowanymi tworami od tych naszych dzieł. Analogicznie może istnieć stwórca, którego dziełem jesteśmy my sami i ten stwórca może być również nieskończenie bardziej skomplikowanym niż my sami. Może. Fajna koncepcja. Tyle, że dowody na nią gdzieś wcięło. Stwórca stworzył cały Wszechświat, a nie pozostał żaden ślad, który pozwoliłby nam na rozpoznanie Wszechświata jako zaprojektowanego? Czy to przypadek? Bardzo mało prawdopodobne. A może będziesz odwoływał się do przypadkowości w tym wypadku?  > Dobór naturalny wykazujący znamiona nieprzypadkowego działania, może być mechanizmem skonstruowanym przez stwórcę wykorzystywanym w procesie formowania rzeczywistości. O dowody na tę "możliwość" nie pytam, bo byś od nich zaczynał. Wszystko może istnieć, jak czajniczek na orbicie, którego nie jesteśmy w stanie dostrzec. > Tutaj również nie ma żadnego problemu żeby odszukać analogię z dostępnej nam rzeczywistości. Postanowiłeś zabawić się w znajdowanie analogii do tego i owego? Analogia nie stanowi dowodu. > No i zupełnie nie dotyka Pan problemu nieskończonego regresu. Regres jest twoim problemem, a raczej koncepcji, za którą się opowiadasz.
so simple a beginning
|
|
| | | |  | | EternalQuest (97 punktów) | A skąd się wziął Bóg? Nic nie może przecież istnieć od zawsze, prawda?  Dlaczegóż to mielibyśmy uznać, że nic nie może istnieć od zawsze, a Bóg akurat może?  Bóg zawsze utożsamiał część świata która jest niezrozumiała dla człowieka w niego wierzącego - tak ja to widzę. Dlatego jakby prześledzić historię stosunek tego co jest "boskie" do tego co nie zmienia się dynamicznie i wprost proporcjonalnie do postępu w nauce. Tak więc logicznym z punktu widzenia "religijnego" jest założenie, że wszystko co wymyśli człowiek i tak Bóg wymyślił, bo Bóg wymyślił człowieka, w takim jednak układzie nie byłoby miejsca dla całego systemu, którego jedyną funkcją jest określanie tego co jest boskie i tego co nie... EQ eternalquest.pl
|
|
| | |  | 5 na 5 | lukaszewicz (5674 punktów) |
> Proszę pokazać cokolwiek spełniającego znamiona celowego działania, gdzie możemy wykazać, że pochodzenie tego czegoś jest przypadkowe.
Pan spełnia znamiona celowego działania, a pochodzenie Pana musi być przypadkowe. Nikt przecież nie uwierzy, że stworzył Pana inteligentny projektant.
Jeżeli chodzi o inne argumenty wystarczy odpowiedź Michała.
Łukaszewicz.
|
|
| | |  | 12 na 12 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) |
> Proszę Pana moim celem nie jest manipulacja,O Sancta Simplicistas! - powiedział kiedyś taki jeden w pewnych szczególnych okolicznościach... . > ani również nie popełniam błędu logicznego.I dajesz na to Uroczyste Słowo Honoru?  Katalog najpopularniejszych błędów logicznych znajdziesz choćby tutaj: wolyniec.republika.pl/bledy_logiczne.html . Przeczytaj sobie, przemyśl, ze swym dziełem porównaj... . Może do jakiego wniosku dojdziesz? Może nawet - logicznego?  > Znam również założenia teorii rewolucji.Założenia teorii rewolucji wszyscy znają od czasów Machiavellego, a już co najmniej Lenina. W ujęciu tego ostatniego wyglądają mniej więcej tak: rewolucje mają miejsce wtedy, gdy "lud" nie chce już godzić się na dotychczasowy układ stosunków, a "możni" nie mają siły, by go do tej zgody zmusić. Krótko mówiąc: gdy Góra nie może, a Dół nie chce . Praca domowa: Znajdź jeszcze jedno zastosowanie tej teorii do opisu katastrof.  > Twierdzi Pan, że może istnieć przeciwieństwo przypadkowości inne niż nieprzypadkowość, która to nieprzypadkowość to Pańskim zdaniem dobór naturalny. Proszę w takim razie pokazać czym różni się w założeniach tzw. dobór naturalny od przypadku. Skąd biorą się nieprzypadkowe prawa rządzące światem doboru naturalnego ?Pisałem już gdzieś o tym na forum, ale zanim znajdę, to szybciej napiszę jeszcze raz: Dobór naturalny da się sprowadzić do działania trzech zasad: - replikacji - coś tworzy własne kopie. Tak działają żywe organizmy, ale nie tylko. Najprostszym przykładem jest płomień. Także niektóre kryształy. Także gwiazdy - wybuchy supernowych ściskają obłoki wodoru, co powoduje powstawanie nowych gwiazd. - mutacji - z drugiej zasady termodynamiki wynika, iż nie jest możliwe na dłuższą metę kopiowanie bez błędów. Kopie nieco się różnią od oryginałów ( "Księga Olśnień i Objawień Wielebnego Xeroxa" 6; 66).- konkurencji - kopie tworzą własne kopie, póki mogą, tj. niedługo, bo szybko okazuje się, że: dostępne zasoby są skończone  ( Zdzichu). Te kopie, które będą, skutkiem przypadkowej mutacji, skuteczniejsze w dorywaniu się do zasobów zostawią więcej potomstwa od tych mniej skutecznych, które stopniowo wyginą (Silvio Berlusconi ma większe branie od bezdomnego) lub poszukają sobie innego środowiska, do którego z kolei one będą lepiej przystosowane ("U nas na dzielnicy taki wymuskany Sylvuś by nie pofikał, he, he"). I tak przez cztery miliardy lat... . > Proszę pokazać cokolwiek spełniającego znamiona celowego działania, gdzie możemy wykazać, że pochodzenie tego czegoś jest przypadkowe.Woda spełnia znamiona celowo zaprojektowanej po to, by rybki miały w czym pływać. ( "Mały kreacjonista") > Proszę zwrócić uwagę że w naszej rzeczywistości istnieje mnóstwo rzeczy, których pochodzenie jest nam doskonale znane - wiemy, że te rzeczy są dziełem naszego rozumu. Jakże to jest naturalne !Michał już odpowiedział. > Tworzymy nieprawdopodobne do zaistnienia przypadkowego, czy też w drodze doboru naturalnego przedmioty, będąc jednocześnie nieskończenie bardziej skomplikowanymi tworami od tych naszych dzieł. Analogicznie może istnieć stwórca, którego dziełem jesteśmy my sami i ten stwórca może być również nieskończenie bardziej skomplikowanym niż my sami.Nie chcę Cię obrażać, ale to jest rozumowanie idioty. 1.Jeśli skomplikowany zegarek ma nieskończenie bardziej od siebie skomplikowanego twórcę, tj. człowieka, 2.to człowiek tym bardziej ma nieskończenie od siebie bardziej skomplikowanego twórcę, tj. powiedzmy, Boga, 3.to Bóg tym bardziej ma nieskończenie bardziej od siebie skomplikowanego twórcę tj. Wielkiego Ciuko-Ciuko, 4.który TYM BARDZIEJ... . > Dobór naturalny wykazujący znamiona nieprzypadkowego działania,Ooooo!!!  Znienacka się zgodził kolega, że dobór naturalny nie jest tożsamy z przypadkiem!!! No, no... . Życie jest jak pudełko czekoladek... . And full of zasadzkas, too... .  > może być mechanizmem skonstruowanym przez stwórcę wykorzystywanym w procesie formowania rzeczywistości.Może też nasz "świat" nam się tylko śni, a tak naprawdę wszyscy jesteśmy szczypiorkiem z Saturna? No, może. (Mieczysław Wachowski)> Tutaj również nie ma żadnego problemu żeby odszukać analogię z dostępnej nam rzeczywistości.A w niedostępnej już próbowałeś? > No i zupełnie nie dotyka Pan problemu nieskończonego regresu.Przez cały post zmagałem się tu z problemem czyjegoś regresu, lecz moja cierpliwość nieskończona nie jest... . Pozdrawiam
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Psyk (14071 punktów) |
>> Tworzymy nieprawdopodobne do zaistnienia przypadkowego, czy też w drodze doboru naturalnego przedmioty, będąc jednocześnie nieskończenie bardziej skomplikowanymi tworami od tych naszych dzieł. Analogicznie może istnieć stwórca, którego dziełem jesteśmy my sami i ten stwórca może być również nieskończenie bardziej skomplikowanym niż my sami. >Nie chcę Cię obrażać, ale to jest rozumowanie idioty. >1.Jeśli skomplikowany zegarek ma nieskończenie bardziej od siebie skomplikowanego twórcę, tj. człowieka, >2.to człowiek tym bardziej ma nieskończenie od siebie bardziej skomplikowanego twórcę, tj. powiedzmy, Boga, >3.to Bóg tym bardziej ma nieskończenie bardziej od siebie skomplikowanego twórcę tj. Wielkiego Ciuko-Ciuko, >4.który TYM BARDZIEJ... .
Po pięciu coraz bardziej prawdopodobnych bogach prawdopodobieństwo istnienia szóstego wynosi już milion procent. Jest to polemika z poglądem, że procent musi być sto. Wszyscy wiedzą, że na sto to się biega! Analogicznie, 90 to kąt prosty.
|
|
| | | | |  | | Madman (7811 punktów) | > Wszyscy wiedzą, że na sto to się biega!Chyba, że biegniesz na skróty.
|
|
|  | 3 na 3 | Ania... (14138 punktów) | >>Może byś tak przeczytał Dawkinsa uważniej? >> >Przeczytałem uważnie wiele treści prof.Dawkinsa. W którym miejscu Pańskim zdaniem jestem nieuważny ? Np. w sprawie obcych cywilizacji. Dawkins wyjaśnił to bardzo starannie w swoich książkach i wypowiedziach, które nie zostały zmanipulowane przez durnego rozmówcę.
|
|
|  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Jedyną wadą Dawkinsa, który jest nie tylko wybitnym uczonym, ale też świetnym pisarzem, jest ciągłe powtarzanie tego, czego niezrozumiałeś. Bo właśnie tę jedną rzecz, której najbardziej nie zrozumiałeś, należy zrozumież, żeby wogóle dostrzec w książce Dawkinsa jakikolwiek ciąg znaczeniowy... A on to robi a b s o l u t n i e g e n i a l n i e, tylko z tym jednym za bardzo się powtarza
|
|
6 na 6 | Scorp (5381 punktów) | >Co jest alternatywą dla przypadkowości?
Alternatywą dla przypadkowości są reguły, inaczej prawa.
>Hołubiony przez pana prof. Dawkinsa dobór naturalny, jeśli nie jest zaplanowanym działaniem to niczym nie różni się od przypadku.
Tu przestałem czytać dalej. -
|
|
 | | Strach (-15 punktów) | >>Co jest alternatywą dla przypadkowości? >Alternatywą dla przypadkowości są reguły, inaczej prawa. >>Hołubiony przez pana prof. Dawkinsa dobór naturalny, jeśli nie jest zaplanowanym działaniem to niczym nie różni się od przypadku. >Tu przestałem czytać dalej. >- Skąd się biorą reguły ? Polecam przeczytać do końca.
|
|
|  | 6 na 6 | Scorp (5381 punktów) | >>Tu przestałem czytać dalej. >>- >Skąd się biorą reguły ? Polecam przeczytać do końca.
Dobrze. Przeczytałem. Objawy: dwanaście znaków zapytania w jednym poście, diarrhea verbalis. Diagnoza: pacjent intelektualnie splątany. Zalecane postępowanie: nie podejmować z takim dyskusji. By. -
|
|
|  | 4 na 4 | Psyk (14071 punktów) | >>>Co jest alternatywą dla przypadkowości? >>Alternatywą dla przypadkowości są reguły, inaczej prawa. >>>Hołubiony przez pana prof. Dawkinsa dobór naturalny, jeśli nie jest zaplanowanym działaniem to niczym nie różni się od przypadku.
Zadanie: Im bardziej Kubuś szukał Prosiaczka tym bardziej go tam nie było. Narysuj funkcję niebycia Prosiaczka od jego szukania. Wyznacz asymptoty i znak drugiej pochodnej. Czy niebycie Prosiaczka jest ściśle monotoniczne?
|
|
11 na 11 | Adamiak (36436 punktów) | >Mimo wielkiego postępu ludzkich możliwości zawsze będziemy jak dzieci. To prawda, będziecie. .
|
|
 | -2 na 2 | Strach (-15 punktów) | >>Mimo wielkiego postępu ludzkich możliwości zawsze będziemy jak dzieci. > To prawda, będziecie. >. To wszystko ? Poproszę o jakiś oświecający komentarz ?
|
|
|  | 14 na 14 | Adamiak (36436 punktów) | > >>Mimo wielkiego postępu ludzkich możliwości zawsze będziemy jak dzieci.> > To prawda, będziecie.> >.> To wszystko ? Poproszę o jakiś oświecający komentarz ? Komentarz już był, a wywiodłeś go sam z tekstu, którego clou jest stwierdzenie: > Wiele osób zbyt mocno wierzy w człowieka i jego rozum. Otóż ja tylko zastąpię słowo "wiara" zwrotem "przekonaniem" i stwierdzam przynależność do tej grupy. Bo u siebie nie rejestruję popytu na wiarę w nieistniejącego stwórcę, który jest dogmatyczną odpowiedzią na nurtujące mnie pytania - należę do ludzi, którzy nie muszą znać odpowiedzi za wszelką cenę, w tym za cenę okłamywania samego siebie wersjami "prawd" tak łatwych, jak kretyńsko dziecinnych. Pod tym względem mam w sobie więcej pokory niż "Wy", bo wolę zgodzić się z faktem, iż nie znam całej prawdy, niż zastępować ją rewelacjami wyśnionymi przez paru schizofreników będących "pod wpływem". > Wydaje się im, że jesteśmy w stanie rozwikłać wszystkie zagadki rzeczywistości. Tutaj się mylisz, bo- mówiąc za siebie- nie wydaje mi się to takie oczywiste, przy tonażu pojęcia "wszystkie", ale też nie mam takiego parcia do poznania "wszystkiego", jak "Wy" to czynicie poprzez nazwanie "tego" cudem, jak dzieci.  Tym się różnię od "Was", że nie potrzebuję tłumaczyć rzeczywistości przez nadawanie jej uniwersalnie tłumaczących nazw, lecz staram się tłumaczyć przez próby zrozumienia, według jakich reguł ta rzeczywistość działa. Teraz zamieniając kolejność zdań z oryginału: > Kiedy odrzucamy koncepcję projektu, nigdy nie wyrwiemy się z regresu, będziemy w nieskończoność mnożyć kolejne coraz bardziej nieprawdopodobne rzeczywistości. Przyjmując koncepcję projektu nigdy nie wyrwiecie się z regresu, tylko będziecie się w nim babrać, wymyślając kolejne, bajeczne dogmaty na tego babrania usprawiedliwienie. A usprawiedliwienie jest tak proste, jak sznurek w kieszeni purpurata: u "Was" istnieje popyt na "logiczne" tłumaczenie zupełnie umykającemu logice stanowi umysłu, który ja nazywam chorobą psychiczną o podłożu emocjonalnym, wykorzystywaną przez wspomnianego purpurata do starań w utrzymaniu status quo "prostoty" tegoż sznurka-smyczy.  Po prostu chcecie za wszelką cenę nadać naukowy fason swoim niedyspozycjom psycho-emocjonalnym. Reasumując: to "Wam" się wydaje, że jesteście w stanie rozwikłać wszystkie zagadki rzeczywistości, wrzucając ich wytłumaczenie do jednego wiadra z etykietką "Bóg". Wówczas zostanie "Wam" tylko jedna zagadka nie będąca wcale zagadką, tylko "tajemnicą wiary". Choć dla mnie jedyną prawdziwą zagadką posta tytułowego i jemu podobnych, jest enigmatyczny stan "Waszych" umysłów.  Edycja: zapomniałbym - minus za projekcję.
|
|
| |  | 2 na 2 | homopitek (1536 punktów) | > Pod tym względem mam w sobie więcej pokory niż "Wy", bo wolę zgodzić się z faktem, iż nie znam całej prawdy, niż zastępować ją rewelacjami wyśnionymi przez paru schizofreników będących "pod wpływem".
Przyczyną nie jest jakaś "niedyspozycja" umysłowa, lecz specyficzny charakter "Ich" wiedzy, na bazie której budują hipotezy funkcjonowania rzeczywistości. Wiedza ta - poza sferą empirii doświadczanej w życiu codziennym - ma swoje korzenie jeszcze w Starożytności, odpowiada ówczesnemu postrzeganiu świata. Braki w wiedzy współczesnej powodują generowanie hipotez do niej nieadekwatnych.
> Tym się różnię od "Was", że nie potrzebuję tłumaczyć rzeczywistości przez nadawanie jej uniwersalnie tłumaczących nazw, lecz staram się tłumaczyć przez próby zrozumienia, według jakich reguł ta rzeczywistość działa.
Odrzuciłeś więc starożytny sposób tłumaczenia rzeczywistości, gdyż nie przystaje on do Twojej wiedzy pochodzącej z innej epoki, wiedzy szerszej, głębszej i silniej osadzonej w empirii. Nie zadowalają Cię uniwersalne etykiety-wytrychy, ponieważ wiesz, że nie są one wyjaśnieniami ostatecznymi. Masz wiedzę współczesną, nieporównanie szerszą od ludzi żyjących setki czy tysiące lat temu i ona nie pozwala Ci akceptować uogólnień budowanych na skromniuśkiej wiedzy dostępnej w dawno minionych czasach.
Nie stosuję emoticonów
|
|
| | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > Braki w wiedzy współczesnej powodują generowanie hipotez do niej nieadekwatnych. Nie zgadzam się z tezą, jaką wysunąłeś w podtekście, że wiara wynika z niedostatku wiedzy lub jej antycznego charakteru. Znam ludzi o ogromnej i rozległej erudycji "współczesnej", będących jednocześnie silnie wierzącymi - drugim biegunem może być kilku moich znajomych, ateistów tak zdeklarowanych, jak niegramotnych w pojęciu ogólnym. Że nie wspomnę o sobie, czyli osobniku, który był wolnomyślicielem ("ateistą") jeszcze zanim z trudem zdobył dyplom ukończenia podstawówki przed spoczęciem na laurach edukacji.  > Nie zadowalają Cię uniwersalne etykiety-wytrychy, ponieważ wiesz, że nie są one wyjaśnieniami ostatecznymi. Nie widzę w tym swojej specjalnej zasługi, przypisywałbym to raczej innemu niż u wierzących konstruktowi psychicznemu wraz z temperamentem. I tutaj widziałbym różnice między psyche osobników, którzy mają chemię mózgu stwarzającą potrzebę permanentnego podporządkowania emocjom, w tym wierze rozumianej jako "miłość do boga", a moim ze zdolnością chłodniejszej oceny dostępnej wiedzy i brakiem zapotrzebowania na "prawdy ostateczne" w postaci niewzruszenie nieskazitelnego ideału do kochania... Nie do ruszenia, bo istniejącego tylko, jako produkt wyobraźni "zakochanego". Dorzuć do tego silny indywidualizm oraz Niezależność nie przypadkiem pisaną z dużej litery, brak popytu na jakiekolwiek autorytety i masz komplet. > Masz wiedzę współczesną, nieporównanie szerszą od ludzi żyjących setki czy tysiące lat temu i ona nie pozwala Ci akceptować uogólnień budowanych na skromniuśkiej wiedzy dostępnej w dawno minionych czasach. Gdybym to, co piszesz potraktował, jako fakt, to na świecie zobaczyłbym 90% ateistów, ale mój zdrowy rozsądek i wrodzona grzeczność z nabytą kindersztubą podpowiadają mi tylko: z przymrużeniem oczka podziękować za komplement, co niniejszym czynię...  > Nie stosuję emoticonów A ja stosuję - dobrze użyty emotikon czasem więcej mówi, niż tysiąc nieporadnych słów, co chcąc-nie chcąc potwierdzam swoimi tekstami.
|
|
| | | |  | | homopitek (1536 punktów) | > Nie zgadzam się z tezą, jaką wysunąłeś w podtekście, że wiara wynika z niedostatku wiedzy lub jej antycznego charakteru.
Też nie zgadzam się z tezą, której nie wysunąłem w podtekście. Chodziło mi jedynie o pokazanie skąd biorą się różne "pomysły na rzeczywistosć" tworzone nam współcześnie przez ludzi przejętych doktrynami nie tylko religijnymi. Podobny skutek, uogólniając, daje też tworzenie hipotez tłumaczących rzeczywistość, a powstałych "pod nadzorem" zamierzchłych koncepcji filozoficznych lub społecznych. W przypadku takich konceptów niedostatek wiedzy współczesnej jest tylko jednym z czynników. Znacznie ważniejszy jest poziom wiedzy, z którego wyrósł ów "nadzorczy" system teoretyczny oraz tryb jego przyswojenia.
> Znam ludzi o ogromnej i rozległej erudycji "współczesnej", będących jednocześnie silnie wierzącymi - drugim biegunem może być kilku moich znajomych, ateistów tak zdeklarowanych, jak niegramotnych w pojęciu ogólnym.
Nie ma w tym nic niezwyczajnego. Mówiąc wprost, to normalka. Podobne zachowania ludzie wykazują nie tylko "na styku" religii i nauki, lecz również różnych koncepcji naukowych. Psychologom wykształconym w duchu klasycznym trudno jest się pogodzić z ewolucyjnymi, wielu filozofów do dzisiaj "przeżywa" zabytkowe systemy próbując nimi mierzyć sensowność koncepcji "współczenych", a wielu matematyków skłania się do neoplatonizmu. To nie paradoks, lecz prawidłowość wynikająca z kolejności i sposobu przyswajania konkretnych systemów przez jednostkę oraz informatycznych właściwości naszego przetwornika informacji.
> Nie widzę w tym swojej specjalnej zasługi, przypisywałbym to raczej innemu niż u wierzących konstruktowi psychicznemu wraz z temperamentem. I tutaj widziałbym różnice między psyche osobników, którzy mają chemię mózgu stwarzającą potrzebę permanentnego podporządkowania emocjom, w tym wierze rozumianej jako "miłość do boga", a moim ze zdolnością chłodniejszej oceny dostępnej wiedzy i brakiem zapotrzebowania na "prawdy ostateczne" w postaci niewzruszenie nieskazitelnego ideału do kochania... Nie do ruszenia, bo istniejącego tylko, jako produkt wyobraźni "zakochanego".
W kwestii "chemii mózgu" nie zgodzę się z Tobą, ponieważ wykazuje ona niewielkie różnice, pomijając oczywiście ewidentne "błędy i wypaczenia" natury organicznej, ale to są odstępstwa od standardu. Reakcje emocjonalne są inicjowane informacyjnie (w zależności od kontekstu), dzięki czemu mogą być kontrolowane przez świadomość.
> Gdybym to, co piszesz potraktował, jako fakt, to na świecie zobaczyłbym 90% ateistów, ale mój zdrowy rozsądek i wrodzona grzeczność z nabytą kindersztubą podpowiadają mi tylko: z przymrużeniem oczka podziękować za komplement, co niniejszym czynię...
No, to pójdźmy na kompromis i potraktujmy to jako fakt i komplement zarazem. Bywają przecież fakty stawiające ludzi "w lepszym świetle". Wracając do aspektu faktograficznego mojego stwierdzenia, to tylu ateistów nie spotkasz z dość oczywistych powodów (rozpowszechnienie i wczesne nabywanie systemów teistycznych, brak dostatecznie silnych i powszechnych presji edukacyjnych).
Nie stosuję emoticonów
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > W kwestii "chemii mózgu" nie zgodzę się z Tobą, ponieważ wykazuje ona niewielkie różnice, pomijając oczywiście ewidentne "błędy i wypaczenia" natury organicznej, ale to są odstępstwa od standardu. Nie jestem znawcą funkcjonowania mózgu, więc pewnie niedokładnie się wyraziłem, ale chodzi mi z grubsza o wpływ osobniczej percepcji bodźców na równie indywidualną chemię neuroprzekaźników, co w zbiorze kilkudziesięciu neuroprzekaźników daje niezliczoną ilość kombinacji, a podatność na bajki może być dominująca w jakiejś z tych kombinacji, katalizowanej indoktrynacją. > Reakcje emocjonalne są inicjowane informacyjnie (w zależności od kontekstu), dzięki czemu mogą być kontrolowane przez świadomość. Chyba niekoniecznie..
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | homopitek (1536 punktów) | > Nie jestem znawcą funkcjonowania mózgu, więc pewnie niedokładnie się wyraziłem, ale chodzi mi z grubsza o wpływ osobniczej percepcji bodźców na równie indywidualną chemię neuroprzekaźników, co w zbiorze kilkudziesięciu neuroprzekaźników daje niezliczoną ilość kombinacji, a podatność na bajki może być dominująca w jakiejś z tych kombinacji, katalizowanej indoktrynacją.
Tak się jednak dzieje, że "wypadkowa" tych wszystkich różnic jest praktycznie jednakowa dla wszystkich ludzi.
Tekst, do którego dałeś link jest słabiuśki (mówiąc najoględniej). Miejscami nawet śmieszny - dałem radę wytrwać tylko do końca pierwszej strony.
"Płaty czołowe odpowiadają za wyższe funkcje poznawcze człowieka. Tam kształtuje się umiejętność nawiązywania kontaktów i integracji. Dzięki temu człowiek ma zdolność do empatii, współczucia, zrozumienia humoru sytuacyjnego, wyczucia ironii, sarkazmu i intencji oszukania. Odpowiadają więc za te wszystkie odczucia i zachowania, które czynią nas ludźmi. To, co robimy, tylko w niewielkim stopniu zależy zatem od nas samych."
Zatem te przeklęte płaty czołowe to są jakieś implanty wszczepiane po urodzeniu? A może jakieś latające pasożyty, które przysysają się do dzieci w czasie spaceru w parku? Naprawdę nie rzuciła Ci się w oczy ta bzdura? Odpowiadają za własności, które czynią nas ludźmi, ale są "na zewnątrz" nas? To nie mistyka jakaś?
W następnych akapitach nie jest wcale lepiej - zlepek opinii autorki i cytatów mających sugerować ich słuszność.
Sprawę inicjowania reakcji emocjonalnych przez ośrodki informacyjno-decyzyjne postaram się ująć bez odwołania do szczególików natury neurobiologicznej. Reakcje emocjonalne nie biorą się u ludzi "z niczego", lecz są odpowiedzią na konkretne bodźce odbierane przez układ nerwowy. Bodźce te dostarczają konkretną informację o jakichś zdarzeniach, która jest przetwarzana przez mózg. Mózg ocenia co te bodźce mogą znaczyć i jaka powinna być na nie reakcja. Mówiąc wprost, informacja zawarta w mózgu interpretuje i ocenia treść informacji zawartej w bodźcu i wybiera reakcję adekwatną do sytuacji. Dlatego ludzie płaczą, gdy dowiadują się o śmierci bliskiej osoby lub czują strach, gdy pędzi na nich niedźwiedź, a śmieją się słysząc dowcip. Umiejętność oceny sytuacji jest właściwością wyuczoną w czasie życia osobniczego. Podobnie jest z powiązaniem konkretnej sytuacji z konkretną wewnętrzną reakcją emocjonalną oraz obserwowalnym zachowaniem. Te elementy procesu są tak wyćwiczone, że cały proces jest zautomatyzowany i zazwyczaj odbywa się poza kontrolą świadomości. Kontrola ze strony świadomości jest jednak cały czas możliwa i większość z nas uczy się jej z powodzeniem opanowując sztukę hamowania zachowań skojarzonych z emocjami, a także wytłumiania ich samych (jako stanów pobudzenia wewnętrznego). Większość ludzi potrafi również w sposób całkowicie świadomy wprawić się w pewne stany emocjonalne, w trybie "na życzenie". Zakres takiej świadomej autostymulacji emocji jest u poszczególnych ludzi różny i jest właściwością wyuczoną. Nie każdego, kto wzbudza w nas niechęć okładamy pięściami, gdy znajdzie się w ich zasięgu, ale gdy szykujemy się do wojny, to bez problemu potrafimy zmotywować się do walki. A prawdziwie dobrzy aktorzy nie symulują emocji, lecz je u siebie wywołują dzięki czemu uzyskują efekt większej naturalności zachowań.
Nie stosuję emoticonów
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > Tak się jednak dzieje, że "wypadkowa" tych wszystkich różnic jest praktycznie jednakowa dla wszystkich ludzi. Ale tylko kilka osobników może odpowiadać idealnie wzorcowi "wypadkowej", a wierzących jest, strzelam: ~90% populacji homo, co świadczy o tym, że jest jakaś cecha wspólna, predystynująca genetycznie do teizmu. Bo gdyby były to kwestie wyuczone kulturowo, jak piszesz, to nie znam kultury obejmującej całą, teistyczną Ziemię. > Tekst, do którego dałeś link jest słabiuśki (mówiąc najoględniej). To fakt, nie wysiliłem się. > Miejscami nawet śmieszny - dałem radę wytrwać tylko do końca pierwszej strony. Poczytałem do końca z nudów i w nadziei, że się czegoś dowiem. > "Płaty czołowe odpowiadają za wyższe funkcje poznawcze człowieka."> Zatem te przeklęte płaty czołowe to są jakieś implanty wszczepiane po urodzeniu?> Naprawdę nie rzuciła Ci się w oczy ta bzdura? Nie, bo odczytałem ten tekst z popularnonaukowym dystansem, czyli tak, jak jest napisany. Autorka użyła słów " To, co robimy, tylko w niewielkim stopniu zależy zatem od nas samych" z myślą o działaniach podświadomych na skutek reakcji chemicznych dokonujących się w płatach czołowych mózgu, a nie w sklasyfikowaniu tych płatów, jako "elementu obcego", autonomicznego wobec nosiciela. > Odpowiadają za własności, które czynią nas ludźmi, ale są "na zewnątrz" nas? To nie mistyka jakaś? Upierasz się przy tej autonomii - tekst traktuje o czym innym: że w płatach czołowych mózgu następują reakcje odpowiadające za emocje u ludzi, w tym za podatność na wiarę. > W następnych akapitach nie jest wcale lepiej - zlepek opinii autorki i cytatów mających sugerować ich słuszność. Nie bronię na siłę autorki i jej artykułu, ale może tak napisała, bo uważa, że w tych cholernych płatach coś jest, nie uważasz? (O kuria!- co mnie podkusiło z tym artykułem!)  > Sprawę inicjowania reakcji emocjonalnych przez ośrodki informacyjno-decyzyjne postaram się ująć... Z chęcią poczytam.  > Reakcje emocjonalne nie biorą się u ludzi "z niczego", lecz są odpowiedzią na konkretne bodźce odbierane przez układ nerwowy. Bodźce te dostarczają konkretną informację o jakichś zdarzeniach, która jest przetwarzana przez mózg. Np zobaczę brunetkę z dużym biustem i mózg rejestruje jej gabaryty?- rozumiem. > Mózg ocenia co te bodźce mogą znaczyć i jaka powinna być na nie reakcja. Czyli ocenia, że brunetka jest idealnym egzemplarzem na wspólne bejbi i sugeruje puścić oczko, miast się ślinić na starcie, jasne.  > Mówiąc wprost, informacja zawarta w mózgu interpretuje i ocenia treść informacji zawartej w bodźcu i wybiera reakcję adekwatną do sytuacji. Ok, mój chemicznie wybrał: Juruś (głupieje) zakochuje się w ciemnowłosej cycatce. > Dlatego ludzie płaczą, gdy dowiadują się o śmierci bliskiej osoby lub czują strach, gdy pędzi na nich niedźwiedź... Eee, ja o czym innym gadam (od początku, zresztą): spieprzam przed każdym miśkiem, ale przecież nie zakochuję się w każdej brunetce z wielkim cycem. A ludzie wierzący obdarzają jakiegoś boga bardzo podobnymi do miłości (tak uważam) uczuciami, różniącymi się jedynie natężeniem. No więc zrozumiałbym, gdyby w jednym bogu kochały się dwie, no pięć osób (jak w "mojej" brunetce  ), ale dwa miliardy zakochanych w jednym, choćby najurodziwszym bożku, wygląda mi na epidemię. Uczuć?  A epidemie, jak wiemy, biorą się z wirusa (wiary?) i bardzo podobnego braku odporności u wielu osobników (chemia mózgu, jak na widok brunetki), czyż nie? W obliczu permanentnego charakteru wiary na przestrzeni tysiącleci ośmielę się użyć terminu predyspozycje umysłowe do wiary w byty nadprzyrodzone. > Umiejętność oceny sytuacji jest właściwością wyuczoną w czasie życia osobniczego. Więc strach jest wynikiem oceny sytuacji na widok niedźwiedzia, rozumiem, a wiara wynikiem oceny sytuacji na widok boga? A jeśli ktoś boga nie widział, bo np nie włączył w niedzielę rano telewizora, to skąd u niego wiara? Dalej złośliwie  pospekuluję: przecież kiedyś nie było telewizorów, więc w jaki sposób powstała wiara? Nawet jeśli boga widziało "live" kilkaset osób, to dlaczego wierzą też inni, a nie tylko naoczni bogowidzowie? Może jest to "dowód" na braterstwo w paranoi? Więc czyż nie jest tak, że tylko ludzie ze specyficzną chemią mózgu (skrót myślowy) mają skłonności, by uwierzyć w boga "widzianego" przez innych? > Kontrola ze strony świadomości jest jednak cały czas możliwa i większość z nas uczy się jej...> Zakres takiej świadomej autostymulacji emocji jest u poszczególnych ludzi różny i jest właściwością wyuczoną.> A prawdziwie dobrzy aktorzy nie symulują emocji, lecz je u siebie wywołują dzięki czemu uzyskują efekt większej naturalności zachowań. A najlepsi z tych aktorów w islamie dostają w nagrodę trotylową podkoszulkę? Nie żartuj, islamski człowiek-dynamit jest po prostu psychicznie chory, a choroba jest identyczna, jak u innych wierzących, różni się tylko nasileniem objawów. Zreasumuję tak: nie podważyłeś naukowości podlinkowanego artykułu, bo nigdy naukowym nie był. Nie przekonałeś mnie, że nie istnieje podświadomość, a procesy związane z emocjami typu: zazdrość, nadzieja, nuda, nadzieja czy miłość (wiara) są wynikiem kulturowych ćwiczeń. Sumiennie przeanalizowałem empirię zjawiska i wychodzi mi, że zakochałem się w jednej, cycatej brunetce, i nie jestem w stanie wyćwiczyć kochania wszystkich. Nie podważyłeś mojej tezy, że wiernych łączy jakiś wspólny element w biochemii mózgu (skrót), powodujący to samo schorzenie, choć wierzący są normalni wg krzywej Gaussa. Dowodem przeciw Twojej tezie o wyuczonych zachowaniach jest te ~10% nienormalnych niewierzących, którzy byli wiary uczeni, ale konstrukcja (chemia) mózgu wyklucza u nich wiarę w bajk
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | homopitek (1536 punktów) | >>Tak się jednak dzieje, że "wypadkowa" tych wszystkich różnic jest praktycznie jednakowa dla wszystkich ludzi.
> Ale tylko kilka osobników może odpowiadać idealnie wzorcowi "wypadkowej", a wierzących jest, strzelam: ~90% populacji homo, co świadczy o tym, że jest jakaś cecha wspólna, predystynująca genetycznie do teizmu. Bo gdyby były to kwestie wyuczone kulturowo, jak piszesz, to nie znam kultury obejmującej całą, teistyczną Ziemię.
Wzorzec nie musi być jedną konkretną wartością, lecz również może być przedziałem wartości. Inaczej mówiąc pewien zakres zmienności będzie nadal należał do wzorca, a idealnie "średni" osobnik może w ogóle nie istnieć fizycznie.
> Autorka użyła słów "To, co robimy, tylko w niewielkim stopniu zależy zatem od nas samych" z myślą o działaniach >podświadomych na skutek reakcji chemicznych dokonujących się w płatach czołowych mózgu, a nie w sklasyfikowaniu tych >płatów, jako "elementu obcego", autonomicznego wobec nosiciela.
Mnie się takie prostackie skracanie myśli bardzo nie podoba nawet w artykułach "bardzo popularnych". Nie wiem, jak tam jest u tej autorki, ale moja podświadomość jest częścią "mnie samego". Chwalę ją sobie jako narzędzie użyteczne w wielu sytuacjach.
>W następnych akapitach nie jest wcale lepiej - zlepek opinii autorki i cytatów mających sugerować ich słuszność. Nie bronię na siłę autorki i jej artykułu, ale może tak napisała, bo uważa, że w tych cholernych płatach coś jest, nie uważasz? (Boże, co mnie podkusiło z tym artykułem!)
Zgoda - niewątpliwie "coś" w nich jest.
> Eee, ja o czym innym gadam (od początku, zresztą): spieprzam przed każdym miśkiem, ale przecież nie zakochuję się w każdej brunetce z wielkim cycem.
To naturalne: każdy miś jest niebezpieczny, a brunetki tylko niektóre. Dlatego tym ostatnim warto się przyjrzeć przed rozpoczęciem odwrotu.
> A ludzie wierzący obdarzają jakiegoś boga bardzo podobnymi do miłości (tak uważam) uczuciami, różniącymi się jedynie natężeniem. > No więc zrozumiałbym, gdyby w jednym bogu kochały się dwie, no pięć osób (jak w "mojej" brunetce), ale dwa miliardy zakochanych w jednym, choćby najurodziwszym bożku, wygląda mi na epidemię. Uczuć?
Ja nie znam się na miłości do bytów niematerialnych, mam jednak w tej mierze pewne supozycje. Jestem zdania, że byty takie istnieją tylko w ludzkich głowach. Stąd też można wyprowadzić, że miłość do nich jest miłością do samego siebie. Zresztą z wzajemnością w większości przypadków, o czym przekonują nas liczne religie. I co ciekawe te "miłosne" są najliczniej wyznawane.
> W obliczu permanentnego charakteru wiary na przestrzeni tysiącleci ośmielę się użyć terminu predyspozycje umysłowe do wiary w byty nadprzyrodzone.
W pewnym sensie masz rację. Sposób budowania systemów uogólnień w powiązaniu z niskim i stabilnym poziomem wiedzy sprzyjał przez tysiąclecia tworzeniu teoretycznych konstrukcji opisu rzeczywistości, których najwyższe piętra zajmowały istoty i obiekty "nie z tej ziemi".
>>Umiejętność oceny sytuacji jest właściwością wyuczoną w czasie życia osobniczego.
> Więc strach jest wynikiem oceny sytuacji na widok niedźwiedzia, rozumiem, a wiara wynikiem oceny sytuacji na widok boga? > A jeśli ktoś boga nie widział, bo np nie włączył w niedzielę rano telewizora, to skąd u niego wiara? > Dalej złośliwie pospekuluję: przecież kiedyś nie było telewizorów, więc w jaki sposób powstała wiara? > Nawet jeśli boga widziało "live" kilkaset osób, to dlaczego wierzą też inni, a nie tylko naoczni bogowidzowie?
> Może jest to "dowód" na braterstwo w paranoi?
Nie, to dowód na skuteczność naszego systemu komunikacji przedtelewizyjnej oraz znaczenia hierarchii w naszym życiu społecznym. Z bogami jest dokładnie jak z niedźwiedziami - niekoniecznie trzeba się z nimi spotkać osobiście, by wiedzieć jak się zachować w razie kontaktu. A że wiedzieć warto pokazuje przykład mojego znajomego, którego "zeżarł" miś w zachodniosyberyjskiej tajdze.
> Więc czyż nie jest tak, że tylko ludzie ze specyficzną chemią mózgu (skrót myślowy) mają skłonności, by uwierzyć w boga "widzianego" przez innych?
Nie jest. Ateiści nie są "mutantami" w sensie fizycznym.
> A najlepsi z tych aktorów w islamie dostają w nagrodę trotylową podkoszulkę?
A w Europie i Ameryce metalowe posążki przedstawiające niewiadomoco i bez wartości użytkowej. Chociaż nie, można siedzieć i się na nie gapić całymi dniami.
> Nie żartuj, islamski człowiek-dynamit jest po prostu psychicznie chory, a choroba jest identyczna, jak u innych wierzących, różni się tylko nasileniem objawów.
Takich "chorych" to kiedyś było pół Europy. Zdaje się, że zaczęła się ta epidemia od Ruskiego sapera, który wysadził się razem z murami tatarskiego Kazania. A potem to już poszło "z górki": Wołodyjowski z Ketlingiem w Kamieńcu, Okrzeja na Wileńskiej na warszawskiej Pradze, pewien Niemiec w kwaterze Hitlera, Ben Gurion z Dajanem w hotelu "King George" itp. Islamscy terroryści nie wymyślili nic nowego, a jedynie zaadaptowali i udoskonalili jedną z odwiecznych metod walki.
> Nie przekonałeś mnie, że nie istnieje podświadomość, a procesy związane z emocjami typu: zazdrość, nadzieja, nuda, nadzieja czy miłość (wiara) są wynikiem kulturowych ćwiczeń.
Nie negowałem istnienia podświadomości, więc nie mogłem Cię przekonać.
> Sumiennie przeanalizowałem empirię zjawiska i wychodzi mi, że zakochałem się w jednej, cycatej brunetce, i nie jestem w stanie wyćwiczyć kochania wszystkich.
A czy ćwiczyłeś wytrwale?
> Nie podważyłeś mojej tezy, że wiernych łączy jakiś wspólny element w biochemii mózgu (skrót), powodujący to samo schorzenie, choć wierzący są normalni wg krzywej Gaussa.
Ta teza niestety nie bardzo nadaje się do podważania, ponieważ jest tylko podejrzeniem opartym na skojarzeniach.
> Dowodem przeciw Twojej tezie o wyuczonych zachowaniach jest te ~10% nienormalnych niewierzących, którzy byli wiary uczeni, ale konstrukcja (chemia) mózgu wyklucza u nich wiarę w bajki.
Dowode
Nie stosuję emoticonów
|
|
| | | | | | | | |  | | homopitek (1536 punktów) | > Dowodem przeciw Twojej tezie o wyuczonych zachowaniach jest te ~10% nienormalnych niewierzących, którzy byli wiary uczeni, ale konstrukcja (chemia) mózgu wyklucza u nich wiarę w bajki.
Dowodem przeciwko Twojemu dowodowi jestem ja sam. Cała moja rodzina to ludzie wierzący, a ja jeden nie. Czy dotknęła mnie jakaś "mutacja" mózgu? I dlaczego objawiła się ona dopiero w podstawówce? I dlaczego mój kumpel miał tak samo? Bajki, tak na marginesie, to lubię. Mam cały regał literatury s-f i fantasy.
Nie stosuję emoticonów
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > > Dowodem przeciw Twojej tezie o wyuczonych zachowaniach jest te ~10% nienormalnych niewierzących, którzy byli wiary uczeni, ale konstrukcja (chemia) mózgu wyklucza u nich wiarę w bajki.> Dowodem przeciwko Twojemu dowodowi jestem ja sam. Twoja inteligentna przekora potwierdza moją tezę. > Cała moja rodzina to ludzie wierzący, a ja jeden nie. Witaj w klubie. > Czy dotknęła mnie jakaś "mutacja" mózgu? Lubię mówić tylko za siebie. > I dlaczego objawiła się ona dopiero w podstawówce? Też jestem przeciwny przedszkolom jezuickim. > I dlaczego mój kumpel miał tak samo? Nie żyje? Ty nas nie strasz. > Bajki, tak na marginesie, to lubię. Ja jestem już rozwodnikiem. > Mam cały regał literatury s-f i fantasy. Na moich dominuje pornografia i inne poradniki.
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > A że wiedzieć warto pokazuje przykład mojego znajomego, którego "zeżarł" miś w zachodniosyberyjskiej tajdze. Pewnie nie wiedział, że by nie być zeżartym przez misia, nie trzeba być od misia szybszym - wystarczy być szybszym od kumpla z wycieczki. > Ateiści nie są "mutantami" w sensie fizycznym. Do mojej tezy wystarczy mutacja psychiczna. > > A najlepsi z tych aktorów w islamie dostają w nagrodę trotylową podkoszulkę?> A w Europie i Ameryce metalowe posążki przedstawiające niewiadomoco i bez wartości użytkowej. Chociaż nie, można siedzieć i się na nie gapić całymi dniami. Bo to egzemplifikacja natężenia miłości do boga jest modelowana kulturowo, a nie sama miłość. > > Nie żartuj, islamski człowiek-dynamit jest po prostu psychicznie chory, a choroba jest identyczna, jak u innych wierzących, różni się tylko nasileniem objawów.> Takich "chorych" to kiedyś było pół Europy. Gdyby chorość była kwestią statystyki, to osobnik z bezmózgowiem, Q00 byłby uważany za szczyt zdrowości. > Islamscy terroryści nie wymyślili nic nowego, a jedynie zaadaptowali i udoskonalili jedną z odwiecznych metod walki. Religijnej. > ... nie jestem w stanie wyćwiczyć kochania wszystkich.> A czy ćwiczyłeś wytrwale? Robię co mogę. [rumieniec wrodzonej skromności] > > Nie podważyłeś mojej tezy, że wiernych łączy jakiś wspólny element w biochemii mózgu (skrót), powodujący to samo schorzenie, choć wierzący są normalni wg krzywej Gaussa.> Ta teza niestety nie bardzo nadaje się do podważania, ponieważ jest tylko podejrzeniem opartym na skojarzeniach. Ale skojarzeniach znamiennie oczywistych. .
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | homopitek (1536 punktów) | >>A że wiedzieć warto pokazuje przykład mojego znajomego, którego "zeżarł" miś w zachodniosyberyjskiej tajdze. > Pewnie nie wiedział, że by nie być zeżartym przez misia, nie trzeba być od misia szybszym - wystarczy być szybszym od kumpla z wycieczki.
Tajemnicę swej wiedzy zabrał ze sobą, ale faktem jest, że to jego kumpel był szybszy, a wycieczka dwuosobowa.
>>A w Europie i Ameryce metalowe posążki przedstawiające niewiadomoco i bez wartości użytkowej. Chociaż nie, można siedzieć i się na nie gapić całymi dniami. > Bo to egzemplifikacja natężenia miłości do boga jest modelowana kulturowo, a nie sama miłość.
Miłość w ogóle, czy miłość do boga? I jeśli miłość (niezależnie jaka), nie jest modelowana kulturowo, to pewnie organicznie?
>>Islamscy terroryści nie wymyślili nic nowego, a jedynie zaadaptowali i udoskonalili jedną z odwiecznych metod walki. > Religijnej.
Nie, oni "pożyczyli" sobie wynalazek świecki.
>>> Nie podważyłeś mojej tezy, że wiernych łączy jakiś wspólny element w biochemii mózgu (skrót), powodujący to samo schorzenie, choć wierzący są normalni wg krzywej Gaussa. >>Ta teza niestety nie bardzo nadaje się do podważania, ponieważ jest tylko podejrzeniem opartym na skojarzeniach. > Ale skojarzeniach znamiennie oczywistych.
Skojarzenia są jak korelacje - na ich podstawie ciężko się zorientować co jest skutkiem czego.
Nie stosuję emoticonów
|
|
| | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | >> Bo to egzemplifikacja natężenia miłości do boga jest modelowana kulturowo, a nie sama miłość. >Miłość w ogóle, czy miłość do boga? Myślę, że miłość do boga jest jakąś formą miłości pojmowanej ogólnie, jako silne odczucia emocjonalne.
>I jeśli miłość (niezależnie jaka), nie jest modelowana kulturowo, to pewnie organicznie? Egzemplifikacja miłości może być modelowana kulturowo, ale nie wydaje mi się, by same emocje wywołane chemią mózgu (skrót) też. Choć przedmiot miłości, bodziec wyzwalający emocje, może być również uwarunkowany kulturowo.
>Skojarzenia są jak korelacje - na ich podstawie ciężko się zorientować co jest skutkiem czego. Pierwsze były mózgi w ludziach, więc schorzenie mózgu zwane wiarą może być tylko skutkiem zmniejszonej odporności na tego typu bodźce.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | homopitek (1536 punktów) | > Egzemplifikacja miłości może być modelowana kulturowo, ale nie wydaje mi się, by same emocje wywołane chemią mózgu (skrót) też. > Choć przedmiot miłości, bodziec wyzwalający emocje, może być również uwarunkowany kulturowo.
Zatem dochodzimy już blisko do "mojego" modelu działania emocji. Najpierw jest ciąg procesów typowo informacyjnych, które uruchamiają organiczną reakcję (np. neurony dopaminowe) a pojawienie sie tej reakcji powoduje uruchomienie kolejnych procesów informacyjnych (katalizowanych przez reakcję organiczną), co kończy się konkretnym zachowaniem spełniającym. W całym tym ciągu procesów jest tylko jedno zdarzenie organiczne.
> Pierwsze były mózgi w ludziach, więc schorzenie mózgu zwane wiarą może być tylko skutkiem zmniejszonej odporności na tego typu bodźce.
Nie zgodzę się, już tradycyjnie, z kwalifikowaniem wiary jako schorzenia, gdyż jest ona wynikiem procesów informacyjnych zachodzących w mózgu, a nie skutkiem jakichś zaburzeń organicznych.
Nie stosuję emoticonów
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Adamiak (36436 punktów) | > > Choć przedmiot miłości, bodziec wyzwalający emocje, może być również uwarunkowany kulturowo.> Zatem dochodzimy już blisko do "mojego" modelu działania emocji. Jeszcze nie dostrzegam u siebie gotowości do aklamacji, no i mnie się nie śpieszy.  > Najpierw jest ciąg procesów typowo informacyjnych, które uruchamiają organiczną reakcję (np. neurony dopaminowe) a pojawienie sie tej reakcji powoduje uruchomienie kolejnych procesów informacyjnych (katalizowanych przez reakcję organiczną), co kończy się konkretnym zachowaniem spełniającym. Owszem, jednym z takich bodźców jest np zapach feromonów. Czyżby podatność na zapach ciała innego osobnika była modyfikowana kulturowo? Czy też skład chemiczny feromonów jest kulturą miksowany? Bo nie przypuszczam, by od noszenia np. naszyjnika z zębów rekina czy kółka w nosie zmieniał się skład chemiczny potu samicy ludzkiej, lub niemniej ludzkiego samca.  > W całym tym ciągu procesów jest tylko jedno zdarzenie organiczne. Jedno, lecz kluczowe i występuje ono bez względu na przynależność kulturową osobnika - kultura ma wpływ tylko na anturaż tego zdarzenia. > Nie zgodzę się, już tradycyjnie, z kwalifikowaniem wiary jako schorzenia, gdyż jest ona wynikiem procesów informacyjnych zachodzących w mózgu, a nie skutkiem jakichś zaburzeń organicznych. Procesy informacyjne w mózgu są nieodłącznie związane z jego składem chemicznym, więc jednakowy skutek (wiara w bajki) jakichś bodźców wskazuje na jednakowy skład chemiczny neuroprzekaźników potrzebny do tego skutku uzyskania, więc i na jednakową podatność tychże struktur na identyczne bodźce. Odmienność w reakcji na te same bodźce u ateistów świadczy więc o innym środowisku chemicznym ich mózgów, gdyż identyczne bodźce katalizują inny skład chemiczny neuroprzekaźników. Mogę zupełnie swobodnie odwrócić ciężar epitetu "schorzenie" i przypisać je osobnikom mającym inną, statystycznie nienormalną strukturę mózgu, czyli niewierzącym. Bo wolę być chorym wolnomyślicielem niż zdrowym bajkofilem.  No i w ten sposób dostrzegam zbliżenie stanowisk do "mojego" modelu teistycznych skłonności genetycznych.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Mogę zupełnie swobodnie odwrócić ciężar epitetu "schorzenie" i przypisać je osobnikom mającym inną, statystycznie nienormalną strukturę mózgu, czyli niewierzącym. Bo wolę być chorym wolnomyślicielem niż zdrowym bajkofilem.Też o tym myślałem  . Jak dobrze być chorym! Obyśmy jak najwięcej chorowali!
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | homopitek (1536 punktów) | > Jeszcze nie dostrzegam u siebie gotowości do aklamacji, no i mnie się nie śpieszy. Przygotuj się na wieczne czekanie. > Czyżby podatność na zapach ciała innego osobnika była modyfikowana kulturowo?To zależy co nazwiesz podatnością, o którym gatunku chcesz mówić i jakiej kulturze. > Czy też skład chemiczny feromonów jest kulturą miksowany?> Bo nie przypuszczam, by od noszenia np. naszyjnika z zębów rekina czy kółka w nosie zmieniał się skład chemiczny potu samicy ludzkiej, lub niemniej ludzkiego samca. Skład chemiczny pewnie nie, ale sposób reakcji odbiorcy tak. > >W całym tym ciągu procesów jest tylko jedno zdarzenie organiczne.> Jedno, lecz kluczowe i występuje ono bez względu na przynależność kulturową osobnika - kultura ma wpływ tylko na anturaż tego zdarzenia.Tyle, że z tego "zdarzenia organicznego" może nic nie wynikać dla obserwowalnego behawioru osobnika. > Procesy informacyjne w mózgu są nieodłącznie związane z jego składem chemicznym, więc jednakowy skutek (wiara w bajki) jakichś bodźców wskazuje na jednakowy skład chemiczny neuroprzekaźników potrzebny do tego skutku uzyskania, więc i na jednakową podatność tychże struktur na identyczne bodźce.Nic mi nie wiadomo, żeby jakiś neuroprzekaźnik zmieniał skład chemiczny. Natomiast zmieniają się ich ilości ("stężenia") w różnych częściach mózgu. Jeśli za zmiany "składu chemicznego" chcesz uważać zmiany proporcji występowania określonych związków chemicznych, to zejdziemy na poziom analizy, przy którym każda myśl lub stan fizyczny (nawet czasowy) będzie podpadać pod takie określenie. To oczywiste, że jeśli dwie osoby myślą o różnych rzeczach, to molekularny obraz stanu ich mózgów będzie inny. Tyle, że to nijak ma się do jakichś prawidłowości ideologicznych, ponieważ różnice zauważysz nawet u grającego partyjkę szachów i gościa biegającego po korcie. Mówienie o różnicach w "chemii" ma sens, jeśli dotyczy to zjawisk wpływających na przetwarzanie informacji i nie reagujących na zmiany stanów informacyjnych. Zreszta, w kwestii związku procesów informacyjnych ze "składem chemicznym", to można też postawić taką tezę, że to "skład chemiczny" jest związany z aktualnym stanem procesów informacyjnych. > Bo wolę być chorym wolnomyślicielem niż zdrowym bajkofilem. A co powiesz na to, że w obu przypadkach będziesz zdrowy.
Nie stosuję emoticonów
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | > Przygotuj się na wieczne czekanie. Mnie się nie śpieszy.  > To zależy co nazwiesz podatnością, o którym gatunku chcesz mówić i jakiej kulturze. Homo sapiens w kulturach różnych. > Skład chemiczny pewnie nie, ale sposób reakcji odbiorcy tak. Może reakcje są umocowane w zachowaniach apetytywnych, a kulturowe tylko im kształty szlifują przez różnorodną specyfikę gadżetów? > > >... występuje ono bez względu na przynależność kulturową osobnika - kultura ma wpływ tylko na anturaż tego zdarzenia.> Tyle, że z tego "zdarzenia organicznego" może nic nie wynikać dla obserwowalnego behawioru osobnika. Dobre słowo: "może", ale kościoły i meczety nie świecą pustkami. > Nic mi nie wiadomo, żeby jakiś neuroprzekaźnik zmieniał skład chemiczny. Mnie też - lapsusik się mnie trafił. > Natomiast zmieniają się ich ilości ("stężenia") w różnych częściach mózgu. To miałem na myśli. > To oczywiste, że jeśli dwie osoby myślą o różnych rzeczach, to molekularny obraz stanu ich mózgów będzie inny. Właśnie. > Tyle, że to nijak ma się do jakichś prawidłowości ideologicznych, ponieważ różnice zauważysz nawet u grającego partyjkę szachów i gościa biegającego po korcie. Trafne porównanie - osobniki biegające z "Babolatami" w dłoni pewnie cechują się specyficznym konstruktem mózgu, który implikuje potrzebą spocenia się szczególnie na korcie, dotyczy również sporej ich części robiących to dla szpanu, czyli uzyskania jakiejś formy akceptacji środowiska... no, jakbym gadał o wierzących pocących się przy 47 zdrowaśce.  > Mówienie o różnicach w "chemii" ma sens, jeśli dotyczy to zjawisk wpływających na przetwarzanie informacji i nie reagujących na zmiany stanów informacyjnych. Mam prośbę: mógłbyś jaśniej? Jak dekarzowi. > Zreszta, w kwestii związku procesów informacyjnych ze "składem chemicznym", to można też postawić taką tezę, że to "skład chemiczny" jest związany z aktualnym stanem procesów informacyjnych. Albo jakieś procesy informacyjne są katalizatorem wyzwalającym stan umysłu niemożliwy do uzyskania innymi bodźcami, a pożądanym ze względów emocjonalnych, jak alkohol, opium czy religia. > > Bo wolę być chorym wolnomyślicielem niż zdrowym bajkofilem. > A co powiesz na to, że w obu przypadkach będziesz zdrowy. Co mam mówić - ja to wiem, tyle, że terminy "zdrowie - choroba" używam w nieco innym znaczeniu, niż popularny katar lub jego brak.  .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | homopitek (1536 punktów) | > >Przygotuj się na wieczne czekanie.> Mnie się nie śpieszy. Brak pośpiechu nic tu nie pomoże - wieczność to wieczność i cierpliwość jej nie skraca. > >Skład chemiczny pewnie nie, ale sposób reakcji odbiorcy tak.> Może reakcje są umocowane w zachowaniach apetytywnych, a kulturowe tylko im kształty szlifują przez różnorodną specyfikę gadżetów?Te "szlify" mogą być głębokie. Ocena w dużej mierze zależy od poziomu ogólności, na którym ją prowadzimy. Z punktu widzenia psychologii czy etologii sprawa będzie wyglądała zupełnie inaczej niż z poziomu informatycznego. Niższy poziom ogólności pozwala dojrzeć więcej szczegółów. Ujawnia (często skomplikowane) mechanizmy stojące za pozornie zwartym działaniem, które są podatne na wpływy kulturowe. Obserwowany przez nas osobnik musi przetworzyć bodźce i wyprodukować jakąś ocenę sytuacji - to w różnych kulturach może prowadzić do istotnych różnic w reakcjach, ze względu na różne rozumienie kontekstu sytuacyjnego. > Dobre słowo: "może", ale kościoły i meczety nie świecą pustkami.Bardzo dobre słowo dzięki któremu kościoły i meczety nie są pełne po brzegi. > >Mówienie o różnicach w "chemii" ma sens, jeśli dotyczy to zjawisk wpływających na przetwarzanie informacji i nie reagujących na zmiany stanów informacyjnych.> Mam prośbę: mógłbyś jaśniej? Jak dekarzowi.Mam pewną praktykę w dekarstwie, więc mogę spróbować. Mówienie o odmiennej "chemii" mózgu ma sens, gdy zauważone różnice zmieniają sposób przetwarzania informacji w ramach jakiegoś procesu niezależnie od wyników innych procesów. Przykładem mogłoby tu być większe (lub mniejsze) wydzielanie jakiegoś neuroprzekaźnika u jednej osoby niż u innej, w odpowiedzi na wszystkie sygnały wywołujące taki efekt lub kierowanie konkretnego strumienia informacji (np. wzrokowej) do innych obszarów mózgu. Natomiast nie ma sensu roztrząsać różnic fizykalnych, które zależą wyłącznie od bieżących znaczeń i struktury przetwarzanej informacji. Na przykład, gdy jedna osoba myśli sobie "stół", a druga "wół". Tak więc, nie ma co mówić o odmiennej "chemii" wierzących i ateistów, gdyż różnice między nimi wynikają ze znaczeń i struktury informacji, a nie ze względu na odmienności na poziomie mechanizmów neurobiologicznych. > Albo jakieś procesy informacyjne są katalizatorem wyzwalającym stan umysłu niemożliwy do uzyskania innymi bodźcami, a pożądanym ze względów emocjonalnych, jak alkohol, opium czy religia.Tak, jak najbardziej. Konkretny proces informacyjny może uruchomić produkcję i dystrybucję jakiegoś neuroprzekaźnika, którego odpowiednio wysoki poziom będzie wpływał na inne procesy informacyjne. To tak, jakby nastąpiło przełączenie jakiegoś obszaru mózgu w inny tryb pracy, co wywiera istotny wpływ na przebieg i rezultaty procesów informacyjnych zachodzących w tym obszarze. W efekcie możemy obserwować różne zachowania danej osoby w takich samych sytuacjach, w zależności od aktualnego trybu pracy mózgu. Taki mechanizm daje się opisać ogólnie strony informatycznej. To oczywiście jest koncepcja teoretyczna, gdyż nasze możliwości eksperymentowania są mocno ograniczone, ale całkiem niedawno udało się przeprowadzić badanie pokazujące, jak konkretny obszar decyzyjny kory przedczołowej uruchamia produkcję dopaminy w neuronach dopaminowych.
Nie stosuję emoticonów
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > Brak pośpiechu nic tu nie pomoże... A pośpiech co? > ... - wieczność to wieczność i cierpliwość jej nie skraca. Więc jej brak tym bardziej.  > > Może reakcje są umocowane w zachowaniach apetytywnych, a kulturowe tylko im kształty szlifują przez różnorodną specyfikę gadżetów?> Te "szlify" mogą być głębokie. Ocena w dużej mierze zależy od poziomu ogólności, na którym ją prowadzimy. Myślę, że o mojej wiedzy mogę bez fałszywej skromności mówić o poziomie podstawowym. > Z punktu widzenia psychologii czy etologii sprawa będzie wyglądała zupełnie inaczej niż z poziomu informatycznego. Wolałbym dwa pierwsze, choć to nie zmieni mojego poziomu.  > Obserwowany przez nas osobnik musi przetworzyć bodźce i wyprodukować jakąś ocenę sytuacji - to w różnych kulturach może prowadzić do istotnych różnic w reakcjach, ze względu na różne rozumienie kontekstu sytuacyjnego. Ale niezależnie od kręgu kulturowego wierzący mają identyczne, różniące się tylko natężeniem (tak myślę) reakcje chemiczne w sytuacjach "bogobojnych". Mały odsetek ateistów takich nie ma. > > Dobre słowo: "może", ale kościoły i meczety nie świecą pustkami.> Bardzo dobre słowo dzięki któremu kościoły i meczety nie są pełne po brzegi. Czyli są osobniki genetycznie odporne na reakcje dominujące statystycznie - ich ekstrema w kościołach nie bywa wcale. > Mam pewną praktykę w dekarstwie, więc mogę spróbować. Dzięx, zrewanżuję się przy okazji. > Przykładem mogłoby tu być większe (lub mniejsze) wydzielanie jakiegoś neuroprzekaźnika u jednej osoby niż u innej, w odpowiedzi na wszystkie sygnały wywołujące taki efekt lub kierowanie konkretnego strumienia informacji (np. wzrokowej) do innych obszarów mózgu. O czymś takim piszę: brak wydzielania dopaminy u mnie na widok "świętego krzyża" świadczy o tym, że mam inną chemię, czy o tym, że mam krzyż w innym, za przeproszeniem, obszarze? A może o jednym i drugim? > Natomiast nie ma sensu roztrząsać różnic fizykalnych, które zależą wyłącznie od bieżących znaczeń i struktury przetwarzanej informacji. Na przykład, gdy jedna osoba myśli sobie "stół", a druga "wół". Ale wierzący ślinią się solidarnie na widok dwóch desek w poprzek, a ja nie, choć jestem wychowany w (ogólnie) wierzącej rodzinie, że nie wspomnę o "katolickim kraju". > Tak więc, nie ma co mówić o odmiennej "chemii" wierzących i ateistów, gdyż różnice między nimi wynikają ze znaczeń i struktury informacji, a nie ze względu na odmienności na poziomie mechanizmów neurobiologicznych. A co leży u podstaw nadania innego znaczenia tym samym informacjom, przez osobniki wychowane w identycznej kulturze? Może specyficzna odporność lub predyspozycja w strukturze mózgu? > Konkretny proces informacyjny może uruchomić produkcję i dystrybucję jakiegoś neuroprzekaźnika, którego odpowiednio wysoki poziom będzie wpływał na inne procesy informacyjne. Więc z czego to wynika, że w moim mózgu nie ma popytu na boską dopaminę? > Taki mechanizm daje się opisać ogólnie strony informatycznej. Na informatyce znam się w zakresie, że podobno ona jest. > To oczywiście jest koncepcja teoretyczna, gdyż nasze możliwości eksperymentowania są mocno ograniczone, ale całkiem niedawno udało się przeprowadzić badanie pokazujące, jak konkretny obszar decyzyjny kory przedczołowej uruchamia produkcję dopaminy w neuronach dopaminowych. Więc dalsze badania mogą potwierdzić też moją tezę o istnieniu szczególnej konfiguracji chemicznej mózgu w zwiększonym stopniu podatnej/odpornej na wiarę w metafizyczne byty. P.S. Mam nadzieję, że nie poczytasz mi za złośliwość wytłuszczenie reminiscencji o "płatach czołowych".
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | homopitek (1536 punktów) | > Ale niezależnie od kręgu kulturowego wierzący mają identyczne, różniące się tylko natężeniem (tak myślę) reakcje chemiczne w sytuacjach "bogobojnych".> Mały odsetek ateistów takich nie ma.To jednak może świadczyć jedynie o ogólnym podobieństwie kontekstu, co wywołuje podobną reakcję. Człek niewierzący lub innowierca może "cudzego" kontekstu nie odbierać w ten sposób. Trzeba by sprawdzić, jak np. katolicy reagują na indiańskie totemy. > Czyli są osobniki genetycznie odporne na reakcje dominujące statystycznie - ich ekstrema w kościołach nie bywa wcale.Genetyka ma tu nic do rzeczy. Ale mogą mieć taką odporność informacyjnie. > O czymś takim piszę: brak wydzielania dopaminy u mnie na widok "świętego krzyża" świadczy o tym, że mam inną chemię, czy o tym, że mam krzyż w innym, za przeproszeniem, obszarze?Najpewniej chodzi o "inny obszar" i jego koligacje z resztą "terenu". > A co leży u podstaw nadania innego znaczenia tym samym informacjom, przez osobniki wychowane w identycznej kulturze? Może specyficzna odporność lub predyspozycja w strukturze mózgu?Nazwałbym to (tak ogólnie) środowiskiem informacyjnym, w którym te same informacje się znajdują. Każda informacja jest powiązana z innymi. > Więc z czego to wynika, że w moim mózgu nie ma popytu na boską dopaminę?Pewnie tak - możesz zaoszczędzić ją na inne wydatki. > >Taki mechanizm daje się opisać ogólnie strony informatycznej.> Na informatyce znam się w zakresie, że podobno ona jest.> Więc dalsze badania mogą potwierdzić też moją tezę o istnieniu szczególnej konfiguracji chemicznej mózgu w zwiększonym stopniu podatnej/odpornej na wiarę w metafizyczne byty.Niektórzy uparcie próbują - zwłaszcza modne jest szukanie "genu boga". Ale po bliższym przyjrzeniu się takim odkryciom zawsze okazywało się, że trafienie jest "trochę" obok. Nie można jednak z całą pewnością wykluczyć, że coś takiego nie istnieje - dowody empiryczne na rzecz nieistnienia czegoś "w ogóle" raczej same nie istnieją. > P.S. Mam nadzieję, że nie poczytasz mi za złośliwość wytłuszczenie reminiscencji o "płatach czołowych".  Nie poczytam, ale tylko przypomnę, że tam chodziło o coś innego - czy te płaty to też "ja", czy już "nie-ja".
Nie stosuję emoticonów
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > Trzeba by sprawdzić, jak np. katolicy reagują na indiańskie totemy.> Genetyka ma tu nic do rzeczy. Ale mogą mieć taką odporność informacyjnie. Prawie mnie przekonałeś. > Więc dalsze badania mogą potwierdzić też moją tezę o istnieniu szczególnej konfiguracji chemicznej mózgu w zwiększonym stopniu podatnej/odpornej na wiarę w metafizyczne byty.> Niektórzy uparcie próbują - zwłaszcza modne jest szukanie "genu boga". Na moje szczęście nic o tej modzie nie wiedziałem.  > Ale po bliższym przyjrzeniu się takim odkryciom zawsze okazywało się, że trafienie jest "trochę" obok. Nie można jednak z całą pewnością wykluczyć, że coś takiego nie istnieje... Intuicja + chłopsko-robotniczy rozum mi mówią, że coś z predyspozycji nie tylko kulturowych na rzeczy jest - przecież od czegoś "to" się zacząć musiało, by później przeleźć na innych... Więc od czego? > > ... nie poczytasz mi za złośliwość wytłuszczenie reminiscencji o "płatach czołowych".  > Nie poczytam, ale tylko przypomnę, że tam chodziło o coś innego - czy te płaty to też "ja", czy już "nie-ja". Faktycznie, zakazu takiej interpretacji nie dostrzegłem. Miłej niedzieli.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | homopitek (1536 punktów) | > Prawie mnie przekonałeś.Cieszę się jak wariat. > Intuicja + chłopsko-robotniczy rozum mi mówią, że coś z predyspozycji nie tylko kulturowych na rzeczy jest - przecież od czegoś "to" się zacząć musiało, by później przeleźć na innych... Więc od czego?Praprzyczyną jest, moim zdaniem, uniwersalny mechanizm związany z rozumowaniem dedukcyjnym. Właściwie, to trudno powiedzieć, że jest on stricte kulturowy, ponieważ wynika ze strukturalnych cech naszego myślenia i pojawia się nie tylko w przypadku religii. Podobnie jest z chyba wszystkimi dawniejszymi systemami filozoficznymi, doktrynami społecznymi a nawet dawnymi koncepcjami naukowymi. Ogólnie rzecz biorąc, to działa to tak, że podstawy (niższe piętra ogólności) jakiegoś systemu twierdzeń powstają metodą oddolną, "od szczegółu do ogółu". Ze względu na nierówny napływ informacji (wiedzy) niektóre elementy systemu rozwijają się szybciej od reszty, szybciej tworzą wyższe poziomy ogólnośći. Po pewnym czasie powstaje spora luka w poziomach ogólności różnych elementów systemu, której nie da się zlikwidować przez indukcyjne "podciągnięcie" elementów słabiej uogólnionych ze względu na różne bariery empiryczne (np. niedoskonałość techniczną w pewnych dziedzinach). Przełamania tych ograniczeń usiłuje się dokonać metodą "od ogółu do szczegółu" (skoro nie dało się odwrotnie) - wychodząc od sprawdzonych uogólnień najwyższych poziomów schodzi się w dół uzupełniając luki w systemie. Taki system jest później bardzo odporny na zmiany - tym bardziej im większy był udział metody "od ogółu do szczegółu" w jego tworzeniu - choćby ze wsględu na dużą wewnętrzną spójność. Jeśli jeszcze postępy w gromadzeniu wiedzy empirycznej są niewielkie, to takie ustrojstwo teoretyczne może przetrwać setki bądź tysiące lat w prawie niezmienionej formie. > Miłej niedzieli. Wzajemnie ... i dołożę jeszcze poniedziałek.
Nie stosuję emoticonów
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > > Prawie mnie przekonałeś.> Cieszę się jak wariat. Spróbuję uwierzyć mimo braku komponentów wiary w mózgu. > > Intuicja + chłopsko-robotniczy rozum mi mówią...> Praprzyczyną jest, moim zdaniem, uniwersalny mechanizm związany z rozumowaniem dedukcyjnym [...] takie ustrojstwo teoretyczne może przetrwać setki bądź tysiące lat w prawie niezmienionej formie.> > Miłej niedzieli. > Wzajemnie ... i dołożę jeszcze poniedziałek. ... że wydedukowałeś najskuteczniejszy sposób na zepsucie mi całego tygodnia. Ale ja tu jeszcze wrócę.  Pozdrawiam.
|
|
19 na 19 | Michał (2046 punktów) | > "...Stara śpiewka..., ...wyświechtany frazes..., ...można wymagać więcej..., ...absurdy..., ...kłamstwa... - proste zabiegi manipulacyjne są jak okrzyk dodający animuszu atakującemu. W swojej polemice stosujesz jeszcze prostsze zabiegi. Mianowicie przedstawiasz pewne twierdzenia, jako jedynie słuszne: > Hołubiony przez pana prof. Dawkinsa dobór naturalny, jeśli nie jest zaplanowanym działaniem to niczym nie różni się od przypadku.> Co jest alternatywą dla przypadkowości ? Alternatywa jest tylko jedna zamysł, plan, projekt, jakkolwiek to nazwiemy> Przeciwieństwem przypadku, jest jego brak, czyli działanie zaplanowane. Kropka. Nie przedstawiasz nic na dowód powyższych stwierdzeń. Mało tego - stawiasz "kropkę", czyli zamykasz dyskusję. Ewentualnego przeciwnika stawiasz pod presją dowiedzenia swoich twierdzeń, podczas gdy sam nie czujesz się w obowiązku dać jakiekolwiek potwierdzenie, ustawiając się w bardzo wygodnej pozycji. Jest to bardzo prymitywna sztuczka. Dalej idziesz wytyczonym szlakiem: > Nieskończony regres nie jest pułapką dla ID, za to jest pułapką dla wszelkich odmian ewolucjonizmu, ateizmu, etc.. Projekt w prosty i elegancki sposób przerywa regres. W tym miejscu próbujesz dowieść tych stwierdzeń, przez analogię do ludzkich wytworów: > Zegarek to przedmiot, jakich miliony wymyślają ludzie. Prawdopodobieństwo przypadkowego zaistnienia ludzkich dzieł jest nieskończenie małe. Jednak te rzeczy istnieją i wiemy jaka jest geneza ich istnienia. Plan, projekt, zamysł. Te zdania są prawdziwe, ale w żaden sposób nie dowodzą, że świat został zaprojektowany. Skąd wiemy, że zegarek został zaprojektowany? Bo wygląda na zaprojektowany? Nie. Po prostu wiemy "jaka jest geneza jego istnienia" - produkcja w fabryce. Wiemy, że ludzie projektują zegarki oraz że zegarki są produkowane w ludzkich fabrykach. A wiemy jaka jest geneza np. człowieka? Oczywiście. Został zrodzony z innych ludzi. Nie wiemy nic na temat fabryk produkujących ludzi na podstawie projektu. Geneza człowieka jest całkowicie inna niż zegarka. Podobnie jest z Ziemią, Wszechświatem itp. Analogia jest po prostu niewłaściwa. Szkoda, bo to jedyny "dowód" na jaki Cię było stać. Co do argumentu z nieprawdopodobieństwa. Mówi on tylko tyle, że przypadkowe powstanie np. człowieka jest bardzo mało prawdopodobne. Ot zawiał wiatr na wysypisku śmieci i z przypadkowego zebrania się składników powstał człowiek - rzeczywiście niemal niemożliwe zdarzenie. Argument ten jednak nie polemizuje z niczym, bo nikt nie twierdzi, że ludzie powstają z ot tak z przypadkowego zebrania składników. Jak powstają ludzie, to już wiemy - w wyniku rozmnażania innych ludzi. Dalej stawiasz już właściwe pytanie: > My potrafimy tworzyć nieprawdopodobne do spontanicznego zaistnienia dzieła, czy wobec tego nie możemy również być takim dziełem ? No właśnie, czy mamy jakiś dowód, że zostaliśmy zaprojektowani? Potrafisz podać jakiś dowód, który bezpośrednio dowodzi zaprojektowania? Szczerze mówiąc, wątpię, gdyż od niego zacząłbyś argumentację. Fajna koncepcja - świat został zaprojektowany. Przez wieki nie znaleziono jednak na to żadnego dowodu i zwolennicy tej koncepcji muszą odwoływać się do takich sztuczek, jak argument z nieprawdopodobieństwa. Po co utrzymywać koncepcję na siłę? Dalej znowu wracasz do doktryny: > Kim jest nasz stwórca ? Początkiem wszystkiego, twórcą praw przyrody, wszystkiego co znamy i tego o czym nie mamy zielonego pojęcia. Później odpowiadasz na niewygodny skutek przyjęcia koncepcji regresu: > Gdy zadamy pytanie skąd się wziął taki stwórca ? Odpowiemy, że się nie wziął tylko istnieje od naszego "zawsze", jest bytem nieprzygodnym, nie może nie istnieć. Koniec regresu. Super. Odwołujesz się do bytu koniecznego i umiejscawiasz tam stwórcę-Boga. A dlaczego akurat domniemanego projektanta, na którego istnienie nie mamy żadnego dowodu? Na tej samej zasadzie można określić jako byt konieczny zasady fizyki. Czy zasady fizyki istnieją? Oczywiście. Czy musiały zostać stworzone? Mogły istnieć zawsze - być bytem koniecznym, który warunkuje powstawanie bytów przygodnych. Takie postawienie sprawy jest o wiele bardziej prawdopodobne i rozsądne. Oczywiście, jeśli mielibyśmy uznać tomistyczną kosmologię za właściwą. A poza tym, wcale nie musimy wyrywać się z regresu. > Kiedy odrzucamy koncepcję projektu, nigdy nie wyrwiemy się z regresu, będziemy w nieskończoność mnożyć kolejne coraz bardziej nieprawdopodobne rzeczywistości.Regres jest problemem dla koncepcji Boga-stwórcy/projektanta. Najbardziej absurdalne jest to stwierdzenie: > Wiele osób zbyt mocno wierzy w człowieka i jego rozum. Wydaje się im, że jesteśmy w stanie rozwikłać wszystkie zagadki rzeczywistości. A czyż sam nie próbowałeś dowieść rozumowo istnienia projektanta?  Być może ludzki rozum nie pozwoli nam odpowiedzieć na wszystkie pytania, tym bardziej jednak nie możemy przyjmować sztucznych koncepcji w celu wyjaśniania naszego istnienia.
so simple a beginning
|
|
 | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | A czyż sam nie próbowałeś dowieść rozumowo istnienia projektanta? Być może ludzki rozum nie pozwoli nam odpowiedzieć na wszystkie pytania, tym bardziej jednak nie możemy przyjmować sztucznych koncepcji w celu wyjaśniania naszego istnienia.
Brawo! Widzę tu analogię z innym błędem wiary. Otóż są tacy, którzy odrzucają niegodny, materialny świat szukając boskiej niewidocznej substancji. A o tym wszystkim czytają z papierowych książek.
|
|
10 na 10 | maciejo (3492 punktów) | O Boże kolejny stek bzdur. Myślałem, że miłujący jest jedynym, którego trzeba uświadomić. Ty człowieku chyba w życiu nie przeczytałeś ani jednej książki Dawkinsa. Widać, że totalnie nie masz pojęcia o czym on pisze. Dobór żeby działał nie musi być wcale zaplanowany przez jakąś wyższą istotę. Nie jest przypadkowy ani zaplanowany. To, że partnerka dostrzega w osobniku płci przeciwnej korzystną jej zdaniem cechę NIE świadczy o tym, że zstąpił na nią duch święty. A jako, że WYBIERA osobnika proces nie jest przypadkowy.
|
|
 | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Niestety, Miłujący nie jest jedynym, lecz jednym z wielu. Swoją drogą takie zawieszenia się na słowach, ich emocjonalnym brzmieniu i niechęć do zobaczenie logicznych powiązań między słowami wypływa z lenistwa naszego mózgu, który ewoluował wedle zasad doboru naturalnego, czyli - "nic zanadto"
|
|
| bouldering (136 punktów) | Mam jedno krótkie pytanie: Co jest wg Ciebie motorem ewolucji? Jaki dokładnie proces (szczegółowo) nazywasz przypadkiem?
|
|
5 na 5 | Drost (115 punktów) | Kiedyś napisałem prosty programik w którym w losowy sposób po świecie poruszały się potworki. Każdy potworek miał losowy zestaw genów. I każde nowe pokolenie miało w losowy sposób dobierane geny w ramach pewnego rozkładu prawdopodobieństwa zależnego od genu ich rodziców. Prawdopodobieństwo to i tak było na tyle duże, że dziecko mogło nawet zmienić swój gatunek na rywalizujący z gatunkiem do którego należał rodzic. Jak na razie mamy całkiem miłą losowość. Lecz wystarczyło tylko jedno prawo: zwycięża silniejszy, aby zapoczątkować całkiem miłą dla oka ewolucję. W przyrodzie wszystko może być losowe oprócz jednego prawa i za tym prawem będą podążać nowe pokolenia tworząc to co my nazywamy ewolucją.
|
|
9 na 9 | wojtek. (1061 punktów) | Ciekawe jest to, co Pan pisze. Najpierw poddaje Pan w wątpliwość rozmaite koncepcje rzeczywistości, konstruowane przez wszelkiej maści ateistów, słowami: Cytat: Wspomniany Fred Hoyle, szukał rozwiązania wśród gwiazd. Podobnie jak Pan prof. Dawkins wierzył, że życie zostało na ziemię przysłane z kosmosu i pewnie pochodzi od jakiejś "boskiej cywilizacji kosmicznej". A skąd pochodzi ta cywilizacja ? Jakie jest prawdopodobieństwo jej pojawienia się i wyewoluowania w kierunku boskości ?
Następnie o Stwórcy pisze Pan tak: Cytat:Gdy zadamy pytanie skąd się wziął taki stwórca ? Odpowiemy, że się nie wziął tylko istnieje od naszego "zawsze", jest bytem nieprzygodnym, nie może nie istnieć. Koniec regresu. Irracjonalne ? Niewytłumaczalne ? Niemożliwe ? W powyższym Pańskim rozumowaniu widzę pewną nieścisłość. Najpierw odrzuca Pan możliwość pochodzenia życia od kosmicznej cywilizacji, mnożąc pytania których zadaniem zapewne ma być poddanie w wątpliwość pochodzenia naszej rzeczywistości od kosmicznej cywilizacji. Co interesujące, odpowiedzi na pytania jakie Pan zadał w pierwszym cytacie mogą być dokładnie takie same jak te, których użył Pan w drugim cytacie w którym odpowiada Pan na pytanie skąd wziął się Stwórca. Przykład: "A skąd pochodzi ta cywilizacja ?" - Odpowiemy, że nie pochodzi tylko istnieje od naszego "zawsze", jest bytem nieprzygodnym, nie może nie istnieć. "Jakie jest prawdopodobieństwo jej pojawienia się i wyewoluowania w kierunku boskości?" - Podobnie jak w pierwszym pytaniu, taka cywilizacja z znikąd nie pochodzi, ona po prostu istnieje od zawsze ( skoro Stwórca może istnieć od zawsze to dlaczego obca, dla nas niepoznawalna cywilizacja nie może ? ). Tak samo jest z drugą częścią tegoż pytania dotyczącą ewolucji w kierunku boskości. Odpowiedzią może być stwierdzenie, że taka cywilizacja ewoluować nie musiała (podobnie jak Stwórca). Aby była jasność, nie jestem zwolennikiem idei pochodzenia życia od Stwórcy tak samo jak nie jestem zwolennikiem pochodzenia życia od jakiejś obcej cywilizacji. Uważam tylko, że Pańskie argumenty (na rzecz istnienia Stwórcy) i argumenty Pana Freda Hoyle'a (na rzecz obcej cywilizacji) równoważą się, a równoważą się dlatego, że nie mamy możliwości badania ani Stwórcy ani obcej cywilizacji, można tylko badać obecny wszechświat i życie w nim obecne. Jeśli w takich badaniach naukowcy dojdą do wniosku, że powstanie życia we wszechświecie jest nieprawdopodobne to pojawia się od razu wiele teorii. Jedną z nich jest Stwórca (którą to teorię Pan postuluje), jednak sam Stwórca nastręcza dużo więcej pytań niż odpowiedzi, i są to pytania na które nie ma odpowiedzi, ponieważ Stwórcy badać się nie da, z automatu więc zwolennicy Stwórcy/Boga/Inteligentnego Projektu przypisują mu kolejne cechy: wszechmocny, doskonały, istniejący od zawsze, twórca wszystkiego. Problem w tym, że te cechy przypisujecie Stwórcy tylko dlatego, iż nie potraficie wyjaśnić wielu mających miejsce we wszechświecie wydarzeń. Obserwując jedną "rzecz" (wszechświat) przypisujecie cechy innej "rzeczy" (Stwórcy). Można robić i w ten sposób ale jest to sposób ryzykowny, ponieważ przypisać czemuś cechy i opisać to coś w miarę dokładnie, a co za tym idzie, określić czy to coś jest jedynym pewnym wytłumaczeniem otaczającej nas złożoności, można tylko wtedy gdy obserwujemy badany obiekt, a o ile się nie mylę, nawet teologowie nie mają możliwości obserwacji Boga. A to co jest nieprawdopodobne, nie jest niemożliwe. Pozdrawiam.
|
|
8 na 8 | MichaQ (1056 punktów) | Znów kolejna osoba zarzuca ignorancję ateistom sama dając przy okazji nie mniejszy jej popis. Jestem niewierzący i gdyby kto zapytałby się mnie, jak powstał świat, to odpowiedziałbym mu szczerze: nie wiem. Wolę zwyczajnie przyznać się do niewiedzy w tym zakresie niż posługiwać się sprzecznymi wewnętrznie dowodami na istnienie Boga, czy mocno zantropomorfizowanymi rozumowaniami, byle tylko załatać problem jednostkowym Absolutem. Analogia do zegarka jest co najmniej fatalna. Powstawanie wszelakich form geologicznych czy organicznych zachodzi bez jakiegokolwiek projektanta. Przyroda to nie zegarek. Zegarek nie mutuje ani nie zachodzi w nim erozja. Mechanizm zegarka nie działa, w przeciwieństwie do tego przyrodniczego, w oparciu o charakterystyczne dlań siły, jakimi w naturze są np. grawitacja czy silne i słabe oddziaływania jądrowe. Dowód z przyczyny. Znowu to samo. 1) Wszystko ma przyczynę. 2) W ciągu przyczynowym nie może cofać się w nieskończoność. Wniosek: 3) Istnieje coś, co jest przyczynowo nieuwarunkowane. Po prostu kapitalny argument. Wniosek sprzeczny z przesłanką. Jednak oczywiście formalna absurdalność każdego dowodu na istnienie Boga jest i tak, według teistów, lepsza niż ateistyczne zawieszenie sądu w tej sprawie i próby rozwiązania problemu naukowo. Właśnie, naukowo. Bo jak inaczej lepiej podejść do tego zagadnienia? Łatać dziury za pomocą metafizycznego korka, jakim jest Bóg, na którego istnienie nie ma żadnego logicznie spójnego argumentu poza naszą intuicją i rozpaczliwą desperacją do natychmiastowego wypełnienia czymkolwiek naszej przeciekającej ontologii?
|
|
4 na 4 | catseye (1381 punktów) | > Co jest alternatywą dla przypadkowości? Alternatywa jest tylko jedna zamysł, plan, projekt, jakkolwiek to> nazwiemy ... Przeciwieństwem przypadku, jest jego brak, czyli działanie zaplanowane.Chłopie (Kobieto?), policz sobie (nie) prawdopodobieństwo spontanicznego utworzenia się płatka śniegu. A jak już Ci wyjdzie te 10 do minus ileśtam (DUUUUŻE ileśtam), to stań przed lustrem, i szczerze odpowiedz sobie na pytanie: czy Wielki Projektant naprawdę osobiście sporządził miliardy planów śnieżynek (jak wiadomo, trudno znaleźć dwie jednakowe)? > ateiści wszelkiej maściChyba skądś znam ten język... Na oko, późny Gomułka  > Wspomniany Fred Hoyle, szukał rozwiązania wśród gwiazd. Podobnie jak Pan prof. Dawkins wierzył> (podkr. moje), że życie zostało na ziemię przysłane z kosmosu i pewnie pochodzi od jakiejś "boskiej cywilizacji> kosmicznej".Chłopie, bredzisz. Cytat:With Chandra Wickramasinghe, his former student, he wrote among others Lifecloud (1978), on the origin of disease, and Diseases from Space (1979) and Evolution from Space (1981). In these works he argued that organic molecules from comets are deposited on Earth during close encounters or impacts, they join the gene pool and make evolution possible. Jak widać, zero "boskich cywilizacji" - po prostu fundamentalne związki organiczne (w późniejszych wersjach pism - nawet "gotowe" wirusy), wędrujące tu akurat na kometach, ale w ogólności także na ziarnach pyłu międzygwiazdowego i meteorytach. I coś FUNDAMENTALNIE ważnego, o czym zdajesz się NIE MIEĆ POJĘCIA: w nauce nie ma miejsca na wiarę. Kiedy piszesz, że naukowiec wierzy, że jest tak, a nie inaczej, po prostu się ośmieszasz. > A co jeśli wiek wszechświata jest niewystarczający ?Do czego?!! Samorzutnego złożenia się 70 kg mieszaniny różnych pierwiastków w osobnika z gatunku HS? > Wtedy gładko wymyślimy teorię wielu, nieskończenie wielu wszechświatów równoległych, gdzie dobór naturalny> i ewolucja może już hulać do woli.Koncepcja wszechświatów równoległych ma wiele wspólnego z teorią strun, ale zero wspólnego z teorią ewolucji. I NIE ZOSTAŁA sformułowana, by tę ostatnią ratować!!!
|
|
9 na 9 | Alpha Phoenicis (4607 punktów) | Znowu jakaś kreacjonistyczna brednia? Oni się powielają przez pączkowanie, czy jak?
No więc jedno, malutkie, króciutkie pytanie:
Jaki jest dowód na istnienie boga?
Jeśli nie ma na to chociaż jednego, malutkiego dowodu cały ten ID można sobie wsadzić głęboko w pewne tajemnicze miejsce.
Tylko nie mówić mi tutaj, że "Świat został stworzony przez boga, świat istnieje, więc bóg istnieje", bo równie dobrze można powiedzieć "krasnoludki powodują kwaśnienie mleka, mleko kwaśnieje, więc krasnoludki istnieją"...
|
|
 | 3 na 3 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Szkoda, że nie można dać więcej plusów Alpho, bo czuję się niezmiernie wdzięczny wobec osób, które spełniają obowiązek mówienia o rzeczach realnych wobec klonów. Najzabawniejsze jest to, że wiara jest lenistwem umysłu, co sprawia, że najczęściej ostatnią rzeczą jakiej chce twórca "boga u źródeł" jest myślenie. A bez myślenia pozostaje wiara. Zaklęte koło. Dowodzi, że ewolucja "nie planowała" "zrobić" z nas myślicieli.
|
|
|  | 1 na 1 | homopitek (1536 punktów) | >Najzabawniejsze jest to, że wiara jest lenistwem umysłu, co sprawia, że najczęściej ostatnią rzeczą jakiej chce twórca "boga u źródeł" jest myślenie. A bez myślenia pozostaje wiara.
Raczej powiedziałbym, że wiara jest konsekwencją niemożności weryfikacji twierdzeń w trybie "na życzenie".
Nie stosuję emoticonów
|
|
| |  | 3 na 3 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Wiara się bierze z pracy mózgu. Coś się dzieje i mózg podpowiada najprostsze wyjaśnienie. Leniwy je przyjmie. Pracuś pomyśli jeszcze raz, tym razem świadomie. Mózg wykonuje mnóstwo pracy bez naszego uświadomionego udziału. Ale oszczędza energię. Jeśli może zjeść i się rozmnożyć, ma skłonności do skrótów. Ludzie głęboko wierzący żyją "życiem" - nie pytają się o rzeczywistość, jest ona dla nich bezwartościowym tłem. Galaktyki Andromedy nie można ani zjeść, ani zapłodnić. Więc mamy oto ów "uduchowiony" "Wielki Teatr Świata". To jest właśnie lenistwo umysłu.
|
|
| | |  | | homopitek (1536 punktów) | >Wiara się bierze z pracy mózgu. Coś się dzieje i mózg podpowiada najprostsze wyjaśnienie.
Prawie wszystkie zachowania człowieka biorą się z pracy mózgu. Ten jednak nie szuka rozwiązań najprostszych, lecz najskuteczniejszych, będących wypadkową wielu czynników. Dopiero spośród równie skutecznych wybiera rozwiązania prostsze.
>Ludzie głęboko wierzący żyją "życiem" - nie pytają się o rzeczywistość, jest ona dla nich bezwartościowym tłem.
Amazońskie plemię Piraha to organiczni ateiści - nie mają własnego systemu religijnego - lecz również żyją "życiem". Do tego stopnia, że nie mają nawet systemu precyzyjnego liczenia powyżej liczby 2. Czy też są "umysłowymi leniami"?
Wygląda na to, że zbytnio upraszczasz problem, zamiast szukać wyjaśnień najskuteczniejszych.
Nie stosuję emoticonów
|
|
| | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Prawie wszystkie zachowania człowieka biorą się z pracy mózgu. Ten jednak nie szuka rozwiązań najprostszych, lecz najskuteczniejszych, będących wypadkową wielu czynników. Dopiero spośród równie skutecznych wybiera rozwiązania prostsze.
To nieprawda. Mózg działając poza naszą świadomością, a o takim, wstępnym obliczaniu mówię, kieruje się prostotą. Skutecznością również, ale w obrębie środowiska w jakim wyewoluował i prostych funkcji społecznych. Stąd pojawiają się błędy, zaś "chłopski rozum", tudzież "zdrowy rozsądek", tudzież intuicja często są omylne.
Plemię organicznych ateistów to rzecz bardzo ciekawa i nieczęsta. NIe wierzą nawet w duchy przodków? Duchy przodków wynikają najpewniej z błędów obliczeniowych mózgu, więc stąd to pytanie.
|
|
| | | | |  | | homopitek (1536 punktów) | > Prawie wszystkie zachowania człowieka biorą się z pracy mózgu. Ten jednak nie szuka rozwiązań najprostszych, lecz najskuteczniejszych, będących wypadkową wielu czynników. Dopiero spośród równie skutecznych wybiera rozwiązania prostsze. >To nieprawda. Mózg działając poza naszą świadomością, a o takim, wstępnym obliczaniu mówię, kieruje się prostotą. Skutecznością również, ale w obrębie środowiska w jakim wyewoluował i prostych funkcji społecznych. Stąd pojawiają się błędy, zaś "chłopski rozum", tudzież "zdrowy rozsądek", tudzież intuicja często są omylne.
Widzę, że mamy bardzo różne informacje o sposobach działania mózgu. Operacje obliczeniowe wykonywane przez mózg bez udziału świadomości mogą być bardzo skomplikowane i "niewstępne". Świadomość ma do dyspozycji znacznie mniejsze zasoby niż nieświadomość i jest wielokrotnie wolniejsza. W związku z tym w ogóle nie nadaje się do efektywnego wykonywania najbardziej zasobożernych obliczeń.
>Plemię organicznych ateistów to rzecz bardzo ciekawa i nieczęsta. NIe wierzą nawet w duchy przodków?
Możesz to sprawdzić w angielskiej Wikipedii (Piraha), bo z pamięci wolę nie strzelać.
Nie stosuję emoticonów
|
|
|  | 2 na 2 | Alpha Phoenicis (4607 punktów) | > Szkoda, że nie można dać więcej plusów Alpho, bo czuję się niezmiernie wdzięczny wobec osób, które spełniają obowiązek mówienia o rzeczach realnych wobec klonów.Dziękuję  Komentarze takie bardzo mnie motywują do dalszego działania i wykurzania kurzu zwanego kreacjonizmem i czającego się w różnych zakamarkach ludzkiego umysłu. > Najzabawniejsze jest to, że wiara jest lenistwem umysłu, co sprawia, że najczęściej ostatnią rzeczą jakiej chce twórca "boga u źródeł" jest myślenie.Najśmieszniejsza jest ta cała "łaska wiary", ktoś czuje się wyjątkowy, bo uważa za prawdę to, że ziemia jest płaska i stoi na żółwiu. I jeszcze wmawia to innym, bo tak to mu zostało objawione przy kielichu i on przez to jest "błogosławiony"... > A bez myślenia pozostaje wiara. Zaklęte koło. Dowodzi, że ewolucja "nie planowała" "zrobić" z nas myślicieli.Trzeba liczyć na to, ze memy religijne po jakimś czasie się ulotnią
|
|
2 na 2 | Psyk (14071 punktów) | To tak jakbyś napisał "Ja nie mam Downa. To ty masz Downa". I nazwał to polemiką. Rzeczywiście, Strach czytać.
|
|
-4 na 6 Parys (592 punktów) (zablokowany) | >Przeciwieństwem przypadku, jest jego brak, czyli działanie zaplanowane. Kropka.
nie kropka tylko :...lub niestnienie czegokolwiek, a więc Świata.
Przypadek bowiem dotyczy rzeczy martwych: najpierw zatem muszą być rzeczy martwe a potem może pojawić się przypadek a nie odwrotnie! Zatem przypadek nie może być przyczyną rzeczy martwych a więc przestrzeni i materii w niej zawartej czyli w konsekwencji to nie przypadek jest przyczyną Świata!
Oczywiscie ateiści powyższe rozumowanie odrzucą (wbrew racjonalizmowi, którym się rzekomo kierują) bowiem logika jest dla ich teorii zabójcza!
|
|
 | | Alpha Phoenicis (4607 punktów) | > Zatem przypadek nie może być przyczyną rzeczy martwych a więc przestrzeni i materii w niej zawartej czyli w konsekwencji to nie przypadek jest przyczyną Świata!No właśnie, bo to nie przypadek, tylko dobór naturalny
|
|
|  | Parys (592 punktów) (zablokowany) | > No właśnie, bo to nie przypadek, tylko dobór naturalny Dobór naturalny nie może wystąpić tak jak nie może pojawić się przypadek jeśli nic nie ma !
|
|
 | 2 na 2 | maciejo (3492 punktów) | > >Przeciwieństwem przypadku, jest jego brak, czyli działanie zaplanowane. Kropka. >nie kropka tylko :...lub niestnienie czegokolwiek, a więc Świata.
Pudło. Przeciwieństwem przypadku nie jest jego brak. Dobór nie musi mieć centralnego planisty. Wystarczy, że coś się podoba bardziej niż coś innego i już jedne geny się utrwalają, a inne wymierają.
>Przypadek bowiem dotyczy rzeczy martwych:
Żywych też. Jutro przypadkiem może na ciebie ptak narobić. Nikt nim nie steruje przecież.
>najpierw zatem muszą być rzeczy martwe a potem może pojawić się przypadek a nie odwrotnie! Zatem przypadek nie może być przyczyną rzeczy martwych a więc przestrzeni i materii w niej zawartej czyli w konsekwencji to nie przypadek jest przyczyną Świata!
Przyczyną Świata jest wielkie bum.
>Oczywiscie ateiści powyższe rozumowanie odrzucą (wbrew racjonalizmowi, którym się rzekomo kierują) bowiem logika jest dla ich teorii zabójcza!
Logika nakazuje twierdzić, że nie znamy początku Wszechświata. Nie wiemy co do wielkiego wybuchu doprowadziło. Jednak zarzekanie się, że musiała uczestniczyć jakakolwiek siła wyższa jest nadużyciem. Nie musiało być to zaplanowane by działało. W początkowych milisekundach ustaliły się zasady fizyki wskutek m. in. oddziaływań materii i antymaterii. Gdyby było jakieś przesunięcie nie było by takiego świata jaki jest. Pamiętaj, że życie dostosowuje się do fizyki, a nie fizyka do życia.
|
|
|  | Parys (592 punktów) (zablokowany) | >Dobór nie musi mieć centralnego planisty.
Ale musi być najpierw coś co się będzie dobierało- czyli dobór nie jest przyczyną tego czegoś.
>Przyczyną Świata jest wielkie bum.
Ale najpierw musiało być coś co ma właściwość wybuchania - z jakiego powodu to zaistniało?
>Logika nakazuje twierdzić, że nie znamy początku Wszechświata.
Logika nic nie nakazuje twierdzić - logika to narzędzie służące do budowy zdań sensownych. To ty możesz coś twierdzić a nie logika.
Nie wiemy co do wielkiego wybuchu doprowadziło. Jednak zarzekanie się, że musiała uczestniczyć jakakolwiek siła wyższa jest nadużyciem. Nie musiało być to zaplanowane by działało.
Nadużyciem jest opowiadanie bajek , że NIC przypadkowo wybuchło i powstał Świat !
>W początkowych milisekundach ustaliły się zasady fizyki wskutek m. in. oddziaływań materii i antymaterii.
Zasady fizyki nie mają właściwości ustalania się - zasady fizyki po prostu są a ludzie je odkrywają. Źródłem zasad może być tylko to co porządkuje , co myśli , co ma intelekt , a nie to co chaotyczne( bezwładna materia).
|
|
| |  | | apud (4399 punktów) | Ale najpierw musiało być coś co ma właściwość wybuchania - z jakiego powodu to zaistniało?
Moze raj z wezem, Adamem i Ewa?
|
|
| |  | | Alpha Phoenicis (4607 punktów) | > Ale najpierw musiało być coś co ma właściwość wybuchania - z jakiego powodu to zaistniało?Albo ja tu widzę ograniczenie ludzkiego umysłu albo celowe manipulowanie i zatajanie faktów. Jeśli mamy próżnię, a w niej balonik napełniony tlenem, to ten tlen będzie dążył do rozszerzenia się, czyli dla tychże warunków materia ta eksploduje... Z wielkim wybuchem chodzi mniej więcej o to, że był sobie punkt energetyczny, który w pewnym momencie rozszerzył się (no i przy okazji w materię zamienił) tak gwałtownie, że nazwano to wybuchem. A skąd się tam wziął? A może cały czas tam był? A może cały wszechświat został wciągnięty w czarne dziury, które zaczęły się łączyć, i gdy nie istniało już nic, co mogłyby połknąć takie coś po prostu eksplodowało? Dużo jest hipotez na ten temat, ale co z tym wspólnego ma Ewolucja? > Ale musi być najpierw coś co się będzie dobierało- czyli dobór nie jest przyczyną tego czegoś.Ale to nie ma nic wspólnego z Ewolucją. Przyczyną istnienia życia może być zwykła chemia: Było miliardy miliardów szans łączenia się takich związków chemicznych z siakimi, a potem jeszcze z owakimi, więc szansa powstania RNA, DNA czy dalej samego życia jest bardzo duża. To tak jak z totkiem: mamy 1 na milion szans, że ktoś wygra, a jeśli gra 10 milionów osób, to wygrać może jednocześnie 10 osób... I dopiero potem była ewolucja tego czegoś
|
|
| | |  | Parys (592 punktów) (zablokowany) | >Z wielkim wybuchem chodzi mniej więcej o to, że był sobie punkt energetyczny,
Nie ! Chodzi o to dlaczego był.
>>Ale musi być najpierw coś co się będzie dobierało- czyli dobór nie jest przyczyną tego czegoś. >Ale to nie ma nic wspólnego z Ewolucją.
Ma , bo jeśli nie ma "tego czegoś" to nie ma ewolucji poprzez dobór naturalny - "nic" nie może ewoluować.
>Przyczyną istnienia życia może być zwykła chemia: Było miliardy miliardów szans łączenia się takich związków >chemicznych z siakimi, a potem jeszcze z owakimi, więc szansa powstania RNA, DNA czy dalej samego życia jest >bardzo duża.
Eksperymenty tego nie wykazały: mieszaniny w różnych warunkach nawet gotowych DNA,RNA i innych potrzebnych do życia składników nie ożyły a co dopiero mieszaniny prostych związków chemicznych! Z Pana punktu widzenia martwa komórka powinna żyć bo ma wszystkie potrzebne do życia składniki - a przecież jest martwa! Zatem sama chemia i przypadek tu niewystarcza.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Autografka (10638 punktów) |
>Eksperymenty tego nie wykazały:
I mogą nigdy nie wykazać. Co nie oznacza, że kiedyś tam, się to nie zdarzyło. Nie wiesz jak było.
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | |  | 3 na 3 | lukaszewicz (5674 punktów) |
Ponieważ nie wiemy co było jak nic nie było, to wiemy że było to bardzo inteligentne.
Bo głupie nie wybucha.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Alpha Phoenicis (4607 punktów) | > Nie ! Chodzi o to dlaczego był.Bo zaistniał? Na głupie pytania są głupie odpowiedzi, to tak samo jak z pytaniem o sens życia  A może powstał z przekształcenia się czegoś? A może po prostu był cały czas? Jeśli ludzie uważają sobie różnych bożków za wiecznych i będących od samego początku to dlaczego taki punkt nie mógłby mieć podobnych właściwości? Nauka jest otwarta na hipotezy, o ile nie zawierają one religijnych bzdetobajdurzeń, magicznych hokuspokusów i innych wyssanych z palca rzeczy. > >Ale to nie ma nic wspólnego z Ewolucją.> Ma , bo jeśli nie ma "tego czegoś" to nie ma ewolucji poprzez dobór naturalny - "nic" nie może ewoluować.Ale ewolucja nie mówi o tym jak powstało życie, tylko co się stało z tym życiem po tym, jak ono powstało. To tak jakbyś chciał mi wmówić, że smarowanie masłem chleba nie istnieje, bo za pomocą smarowania nie powstaje chleb. > Eksperymenty tego nie wykazały: mieszaniny w różnych warunkach nawet gotowych DNA,RNA i innych potrzebnych do życia składników nie ożyły a co dopiero mieszaniny prostych związków chemicznych!A ile milionów lat wykonywano to doświadczenie?  Poza tym to w najmniejszym stopniu nie podważa ewolucji, bo ewolucja to obrazowo mówiąc proces lepienia z istniejącej już plasteliny różnych ludzików, domków, wałeczków i niezidentyfikowanych glutów. Jest to siła napędowa pozwalająca urwać plastusiowi uszy, bo nie mieszczą się w pudełku, dolepiająca jakiemuś stworkowi nóżki, by się nie przewracał albo zgniatająca jakiś ulepiony twór w kulkę, bo się do niczego nie nadawał. Nie mówi nam ona nic na temat jak, z czego, kiedy i ile konserwantów plastelina zawiera. I ta sama siła może także lepić tego samego typu ludziki z innych substancji: modeliny, ciastoliny, masy solnej. Ale pod warunkiem, że one już zaistniały. Siła ta ich nie tworzy, tworzy je co innego: albo eksperymentowanie z różnymi substancjami przez wiele lat i utworzenie ten najodpowiedniejszej, albo przypadkowe dolanie wody do mieszaniny soli i mąki (czy z czego się to to robiło  ). I po tym jak już dane życie istnieje (czy to oparte na węglu, czy na krzemie, ta druga wersja wydaje się być ciekawa) ewolucja może zacząć "lepić" z niego najróżniejsze stwory. > Z Pana punktu widzeniaCo Pani nie powie  > martwa komórka powinna żyć bo ma wszystkie potrzebne do życia składniki"Pani" to mówi, a nie ja  Poza tym jak coś przestaje żyć to nie podlega już ewolucji, więc to jest argument z tyłka wzięty  > - a przecież jest martwa! Zatem sama chemia i przypadek tu niewystarcza.No właśnie, dlatego najbardziej sprawdza się tutaj teoria Ewolucji  Poza tym nawet jeśli jakimś cudem ktoś obali ewolucje to po prostu nie będziemy mieć żadnej teorii... Dlaczego? Bo bóg nie istnieje i żaden kreacjonizm się nigdzie nie sprawdza  Tak samo z resztą jak płaska ziemie leżąca na żółwiach pośród nieskończonego oceanu będącego wewnątrz kuli z wydziurkowanymi na niej gwiazdami, w których to jakaś inteligentna siła ściąga wszystko w dół. Dokładnie takiego typu teorią jest kreacjonizm
|
|
| | | |  | | jkl; (5859 punktów) | >Ma , bo jeśli nie ma "tego czegoś" to nie ma ewolucji poprzez dobór naturalny - "nic" nie może ewoluować.
Czy jesteś w stanie udowodnić, że kiedykolwiek było "nic"?
|
|
| | | | |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | > >Ma , bo jeśli nie ma "tego czegoś" to nie ma ewolucji poprzez dobór naturalny - "nic" nie może ewoluować.> Czy jesteś w stanie udowodnić, że kiedykolwiek było "nic"?A zupa "nic" może być? Taka z ryżem prażonym? Niech lepiej udowodni, że zawsze było "coś". Pozdrawiam serdecznie
|
|
| | | | | |  | | jkl; (5859 punktów) | > A zupa "nic" może być? Taka z ryżem prażonym?Pierwotną zupę podaje się z aminokwasami. Mogą być prażone. > Niech lepiej udowodni, że zawsze było "coś".Skoro "coś" istnieje, więc jest do istnienia zdolne. Skąd pomysł, że kiedyś nie było?
|
|
| | | | | | |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | > >A zupa "nic" może być? Taka z ryżem prażonym?> Pierwotną zupę podaje się z aminokwasami. Mogą być prażone.> >Niech lepiej udowodni, że zawsze było "coś".> Skoro "coś" istnieje, więc jest do istnienia zdolne.> Skąd pomysł, że kiedyś nie było? Mnie nie pytaj. Ja nie wiem. Jak ktoś potrafi coś udowodnić, niech to uczyni. Ja się poprzyglądam.
|
|
| | | | | | | |  | | jkl; (5859 punktów) | > Ja nie wiem.Och, Witwosie, a w czym to przeszkadza?
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 witwos (7120 punktów) (zablokowany) | > >Ja nie wiem.> Och, Witwosie, a w czym to przeszkadza?  No dobra, ale komu? >
|
|
| | | | |  | Parys (592 punktów) (zablokowany) | >>Ma , bo jeśli nie ma "tego czegoś" to nie ma ewolucji poprzez dobór naturalny - "nic" nie może ewoluować. >Czy jesteś w stanie udowodnić, że kiedykolwiek było "nic"?
Zdanie dotyczy ewolucji tego co żywe - no bo czy martwe może ewoluować poprzez dobór naturalny i przemienić się w to co żywe? - absurd.
Dlatego w tej sytuacji (aby wyeliminować Boga jako kreatora tego co żywe) twierdzi się że żywe to dzieło przypadku: martwe atomy przypadkowo połączyły się w to co żyje i zaczęła się ewolucja. I w tą bajeczkę wierzy wielu mimo ,że:
-prawdopodobieństwo takiego zdarzenia jest zerowe (wyliczyli to matematycy) -samo połączenie się atomów w substancje biologiczne nie powoduje powstania życia (mimo tego,że naukowcy mają do dyspozycji wszystkie substancje budujące komórkę, to nie mogą z nich stworzyć żyjącą komórkę)
|
|
| | | | | |  | | jkl; (5859 punktów) | >Zdanie dotyczy ewolucji tego co żywe - no bo czy martwe może ewoluować poprzez dobór naturalny i przemienić się w to co żywe? - absurd. A co to znaczy- żywe? Wirus jest żywy?
>Dlatego w tej sytuacji (aby wyeliminować Boga jako kreatora tego co żywe) twierdzi się że żywe to dzieło przypadku: martwe atomy przypadkowo połączyły się w to co żyje i zaczęła się ewolucja. I w tą bajeczkę wierzy wielu mimo ,że: >-prawdopodobieństwo takiego zdarzenia jest zerowe (wyliczyli to matematycy) O, na pewno nie zerowe! A w ogóle jak się liczy prawdopodobieństwo czegoś na co jest nieskończenie wiele czasu i nieskończenie wiele prób?
>-samo połączenie się atomów w substancje biologiczne nie powoduje powstania życia (mimo tego,że naukowcy mają do dyspozycji wszystkie substancje budujące komórkę, to nie mogą z nich stworzyć żyjącą komórkę) Między pierwszą samoreplikującą się substancją (która wcale nie musi być żywa)a komórką jest taka przepaść jak między komórką a słoniem.
|
|
| | | | | | |  | Parys (592 punktów) (zablokowany) | >>>A co to znaczy- żywe? Wirus jest żywy?
Rzecz jest żywa , gdy wykazuje wolną wolę działania . Obecnie wirusy traktowane są nie jako coś co żyje ale jako białko (grupa białek) wchodzące w interakcje chemiczne z innymi białkami wewnątrz komórki .
>O, na pewno nie zerowe! A w ogóle jak się liczy prawdopodobieństwo czegoś na co jest nieskończenie wiele czasu i nieskończenie wiele prób?
Wiek świata jest skończony (nie jest od zawsze jak wbrew nauce twierdza materialiści: "materia jest od zawsze") około 15mld lat .
>Między pierwszą samoreplikującą się substancją (która wcale nie musi być żywa)a komórką jest taka przepaść jak między komórką a słoniem.
No właśnie : różnica między żywym a martwym jest istotna (przepaść) ale nie między komórką a słoniem: słoń to wiele żywych komórek współpracujących ze sobą.
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | >>>>A co to znaczy- żywe? Wirus jest żywy? >Rzecz jest żywa , gdy wykazuje wolną wolę działania .
Słucham? A bakterie mają wolną wolę działania? Dokonują wyborów? Świadomie? Chyba nie chodziło o wolną wolę.
>Obecnie wirusy traktowane są nie jako coś co żyje ale jako białko (grupa białek) wchodzące w interakcje chemiczne z innymi białkami wewnątrz komórki . Nieprawda. Białka w wirusach są zaledwie dodatkiem. Ważny jest materiał genetyczny (jakiś). Prawda natomiast, że wirusy nie są organizmami żywymi, ale nie z powodu braku wolnej woli, a z powodu braku własnego metabolizmu. Białka mogące być tak traktowane to priony. >>O, na pewno nie zerowe! A w ogóle jak się liczy prawdopodobieństwo czegoś na co jest nieskończenie wiele czasu i nieskończenie wiele prób? >Wiek świata jest skończony (nie jest od zawsze jak wbrew nauce twierdza materialiści: "materia jest od zawsze") > około 15mld lat . Dodaj jednak - świata jakiego znamy. Nie wiemy co było wcześniej, być może WW zakończył jakąś inną rzeczywistość? Nie wiemy tego. >>Między pierwszą samoreplikującą się substancją (która wcale nie musi być żywa)a komórką jest taka przepaść jak między komórką a słoniem. >No właśnie : różnica między żywym a martwym jest istotna (przepaść) ale nie między komórką a słoniem: słoń to wiele żywych komórek współpracujących ze sobą. > Każda różnica jest istotna moim zdaniem. Znamy bardziej kontrowersyjne struktury, np. bakterie niezdolne do samodzielnego istnienia, a więc zachowujące się jak wirusy... Różnica między życiem a brakiem życia to sprawny metabolizm.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 Parys (592 punktów) (zablokowany) | >>>>>A co to znaczy- żywe? Wirus jest żywy? >>Rzecz jest żywa , gdy wykazuje wolną wolę działania . >Słucham? >Różnica między życiem a brakiem życia to sprawny metabolizm. >
Nietylko : człowiek "roślina" ma sprawny metabolizm ale jest traktowany jako martwy i sądy nakazują odłączyć go od aparatury. A więc metabolizm to za mało, potrzebna jest wolna wola. Wolna wola z kolei to nie jakaś specjalna konstrukcja materii , wolna wola jest niematerialna.
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | stilgar (7322 punktów) | >>>>>>A co to znaczy- żywe? Wirus jest żywy? >>>Rzecz jest żywa , gdy wykazuje wolną wolę działania . >>Słucham? >>Różnica między życiem a brakiem życia to sprawny metabolizm. >> >Nietylko : człowiek "roślina" ma sprawny metabolizm ale jest traktowany jako martwy
Z biologicznego punktu widzenia jest żywy. Śmierć mózgu nie równa się śmierci organizmu.
> i sądy nakazują odłączyć go od aparatury. A więc metabolizm to za mało, potrzebna jest wolna wola. Wolna wola z kolei to nie jakaś specjalna konstrukcja materii , wolna wola jest niematerialna.
A skąd w ogóle wiesz, że istnieje jakaś wolna wola? Popatrz na program komputerowy - chyba sie zgodzimy, że nie ma on wolnej woli. Reaguje on w określony sposób na dany zestaw zmiennych zewnętrznych i wewnętrznych. Dla takich samych zestawów zawsze reaguje tak samo. A człowiek? Przetwarza dane z otoczenia, dokłada do tego swoją pamięć i reaguje na to. Zaryzykuję twierdzenie, że przy ustalonym zestawie takich danych reakcja człowieka będzie zawsze taka sama. ( niby czemu miałby zareagować inaczej? )
"Życie" to tylko maszyny, mniej lub bardziej skomplikowane, ale mimo wszystko, maszyny.
Reakcja na ten post też podlega temu samemu - post jest danymi zewnętrznymi, własne odczucia to dane wewnętrzne.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Parys (592 punktów) (zablokowany) | >"Życie" to tylko maszyny, mniej lub bardziej skomplikowane, ale mimo wszystko, maszyny.
Bzdura: to co żywe działa z własnej woli a maszyny(automaty, komputery) z cudzej.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | stilgar (7322 punktów) | >>"Życie" to tylko maszyny, mniej lub bardziej skomplikowane, ale mimo wszystko, maszyny. >Bzdura: to co żywe działa z własnej woli a maszyny(automaty, komputery) z cudzej.
Nic nie zrozumiałeś z tego co napisałem.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | Parys (592 punktów) (zablokowany) | >Nic nie zrozumiałeś z tego co napisałem.
A ty z tego co ja. Ale nie załamuj się , przeczytaj jeszcze raz.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Ania... (14138 punktów) | >>>>>>A co to znaczy- żywe? Wirus jest żywy? >>>Rzecz jest żywa , gdy wykazuje wolną wolę działania . >>Słucham? >>Różnica między życiem a brakiem życia to sprawny metabolizm. >> >Nietylko : człowiek "roślina" ma sprawny metabolizm ale jest traktowany jako martwy i sądy nakazują odłączyć go od aparatury. A więc metabolizm to za mało, potrzebna jest wolna wola. Wolna wola z kolei to nie jakaś specjalna konstrukcja materii , wolna wola jest niematerialna. > Nie do końca. Co oznacza odłączenie od aparatury? Zgon. Dlaczego? Bowiem metabolizm organizmu nie jest sprawny na tyle, aby utrzymać go przy życiu. Z drugiej strony czy do normalnej pracy naszego ciała należy zaliczyć pracę układu nerwowego autonomicznego? Moim zdaniem tak. Moment określenia śmierci osoby to uznanie, iż jego mózg umarł. Oznacza to, że jednostka przestała istnieć jako osoba. Ale jej nerka czy serce mogą być żywe przez jakiś czas - sztucznie podtrzymywane przy życiu. Ich metabolizm nie zatrzymał się.
A co powiesz na te bakterie? Są żywe czy nie? A stułbia? A drzewo?
Co to jest wolna wola? To pozór lub faktyczna umiejętność intelektualna. A więc efekt pracy mózgu. Jesli mózg może myśleć o przyszłości, rozważać sprawy etyczne, analizować sens wiary, zgłębiać tajemnice hadronów, to czemu wolna wola (o ile istnieje) miałaby być wyjątkowa? Jest tak samo niematerialna jak myśl. Ale czy to oznacza, że istnieje w innym wymiarze? Czy program komputerowy jest materialny?
|
|
| | | | | | | | | | |  | Parys (592 punktów) (zablokowany) | >A co powiesz na te bakterie? Są żywe czy nie? A stułbia? A drzewo?
No właśnie : są żywe a mózgu nie mają a więc istotą życia nie jest mózg.
>Co to jest wolna wola?
To chęć działania w jakimś celu, tą chęć ma tylko to co żywe.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | maciejo (3492 punktów) | >>A co powiesz na te bakterie? Są żywe czy nie? A stułbia? A drzewo? >No właśnie : są żywe a mózgu nie mają a więc istotą życia nie jest mózg.
Mózg istotą życia nie jest. Jest nią metabolizm. Ale jak organizm się bardzo skomplikuje to śmierć osoby nie musi iść w parze ze śmiercią elementów składowych.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | Parys (592 punktów) (zablokowany) | >Mózg istotą życia nie jest. Jest nią metabolizm.
Metabolizm to reakcje chemiczne - a to za mało aby mówić o życiu - wie o tym każdy chemik. Inaczej : metabolizm to tylko materialny przejaw życia - jest jeszcze duchowy: wolna wola.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | maciejo (3492 punktów) | >>Mózg istotą życia nie jest. Jest nią metabolizm. >Metabolizm to reakcje chemiczne - a to za mało aby mówić o życiu - wie o tym każdy chemik.
I każdy chemik wie, że się mylisz. Zresztą nie tylko chemik. Metabolizm nie zaistnieje jak wlejemy wszystkie związki do kolby i będziemy mieszać i grzać. To jest ciąg ściśle regulowanych reakcji, powiązanych ze sobą. I to one tworzą życie. Życie to w sumie tylko reakcje chemiczne. Metabolizm to ogół procesów zachodzących w komórce, a więc wystarczających do zaistnienia życia.
> Inaczej : metabolizm to tylko materialny przejaw życia - jest jeszcze duchowy: wolna wola.
Wolna wola podobnie jak świadomość i inne procesy neurologiczne też są przykładami pewnej bardzo skomplikowanej chemii.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | Parys (592 punktów) (zablokowany) | >Metabolizm nie zaistnieje jak wlejemy wszystkie związki do kolby i będziemy mieszać i grzać.
O tak! Przekonali się o tym naukowcy robiąc takie eksperymenty w laboratoriach.
> Życie to w sumie tylko reakcje chemiczne. >Wolna wola podobnie jak świadomość i inne procesy neurologiczne też są przykładami pewnej bardzo skomplikowanej chemii.
Tak?- to po co napisałeś wcześniej ,że "Metabolizm nie zaistnieje jak wlejemy wszystkie związki do kolby i będziemy mieszać i grzać" - to sprzeczność.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | maciejo (3492 punktów) | >>Metabolizm nie zaistnieje jak wlejemy wszystkie związki do kolby i będziemy mieszać i grzać. >O tak! Przekonali się o tym naukowcy robiąc takie eksperymenty w laboratoriach. >> Życie to w sumie tylko reakcje chemiczne. >>Wolna wola podobnie jak świadomość i inne procesy neurologiczne też są przykładami pewnej bardzo skomplikowanej chemii. >Tak?- to po co napisałeś wcześniej ,że "Metabolizm nie zaistnieje jak wlejemy wszystkie związki do kolby i będziemy mieszać i grzać" - to sprzeczność.
Wcale nie jest sprzeczne. Po prostu stopień złożoności reakcji metabolicznych jest za duży. Wynika to z ewolucji. 4 mld lat jej trwania sprawiły, że nawet najprostszy organizm jest póki co zbyt skomplikowany by móc odtworzyć go w probówce.
Piszesz o wolnej woli ale czym wobec Ciebie ona jest? Jeśli duchowym elementem życia to nie masz na nią żadnych dowodów więc nie traktuj jej jako pewnik.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Ania... (14138 punktów) | >>Metabolizm nie zaistnieje jak wlejemy wszystkie związki do kolby i będziemy mieszać i grzać. >O tak! Przekonali się o tym naukowcy robiąc takie eksperymenty w laboratoriach. >> Życie to w sumie tylko reakcje chemiczne. >>Wolna wola podobnie jak świadomość i inne procesy neurologiczne też są przykładami pewnej bardzo skomplikowanej chemii. >Tak?- to po co napisałeś wcześniej ,że "Metabolizm nie zaistnieje jak wlejemy wszystkie związki do kolby i będziemy mieszać i grzać" - to sprzeczność. Zdajesz sobie sprawę, że pomiędzy "wlejemy wszystkie związki do kolby i będziemy mieszać i grzać" a organizmem żywym istnieje spektrum możliwości chemicznych - uporządkowane kompartmenty (pierwszy etap abiogenezy według hipotezy np. dr Szostaka) czyli rozdzielenie przestrzenne reakcji.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | Parys (592 punktów) (zablokowany) | >Zdajesz sobie sprawę, że pomiędzy "wlejemy wszystkie związki do kolby i będziemy mieszać i grzać" a organizmem żywym istnieje spektrum możliwości chemicznych - uporządkowane kompartmenty (pierwszy etap abiogenezy według hipotezy np. dr Szostaka) czyli rozdzielenie przestrzenne reakcji.
A dr.Piątek się z tym nie zgadza - uważa że kompartmenty to niezrozumienie istoty problemu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | > >Zdajesz sobie sprawę, że pomiędzy "wlejemy wszystkie związki do kolby i będziemy mieszać i grzać" a organizmem żywym istnieje spektrum możliwości chemicznych - uporządkowane kompartmenty (pierwszy etap abiogenezy według hipotezy np. dr Szostaka) czyli rozdzielenie przestrzenne reakcji.> A dr.Piątek się z tym nie zgadza - uważa że kompartmenty to niezrozumienie istoty problemu.> Czy możesz podać jakieś bliższe dane? O ile liczne prace dr. Jacka Szostaka są mi znane, chociaż przyznaję, że dopiero poznaję je, napisał ich bowiem bardzo wiele, przeczytanie zajmie mi trochę czasu, o tyle dr Piątek (po dr nie stawia się kropki, podobnie jak po nr) jest dla mnie nazwiskiem obcym. Dodam, że został w tym roku uhonrowany nagrodą Nobla (prawdziwym, nie politycznym)za badania nad strukturą chromosomów, szczególnie zaś ustalenie sekwencji telomerów. Dla przykładu: pandasthum(*)s/2005/12/abiogenesis-how.html darwins-go(*)biogenesis-just-add-water.html www.hhmi.org/research/investigators/szostak.html harvardmag(*)ak-shares-nobel-prize-medicinei kilka prac: * Hanczyc MM, Fujikawa SM, Szostak JW. Experimental Models of Primitive Cellular Compartments: Encapsulation, Growth and Division. Science, 2003; 302:618-622. * Chen IA, Roberts RW and Szostak JW. The Emergence of Competition Between Model Protocells. Science, 2004; 305:1474-1476. * Mansy SS, Schrum JP, Krishnamurthy M, Tobé S, Treco D, and Szostak JW. Template-directed Synthesis of a Genetic Polymer in a Model Protocell. Nature, 2008; 454:122-5. * Zhu TF and Szostak JW. A robust pathway for protocell growth and division under plausible prebiotic conditions. J. Am. Chem. Soc., 2009, 131: 5705-5713. genetics.m(*)u/szostakweb/publications.htmlSkoro rozmawiamy poważnie, proszę o próbkę prac wspomnianego dr Piątka.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Parys (592 punktów) (zablokowany) | >Skoro rozmawiamy poważnie, proszę o próbkę prac wspomnianego dr Piątka.
Dr Piątek to żart z mojej strony- chodziło mi o to abyś myślała samodzielnie , bez dr Szostaka.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Ania... (14138 punktów) | >>Skoro rozmawiamy poważnie, proszę o próbkę prac wspomnianego dr Piątka. > Dr Piątek to żart z mojej strony- chodziło mi o to abyś myślała samodzielnie , bez dr Szostaka. > Widzisz - przeciwstawiasz pracę naukową żartom.
Owszem, myślenie samodzielne to jedno, ale opieranie się na założeniu, niepopartym żadnymi dowodami empirycznymi, podczas gdy liczne dowody potwierdzają tezę przeciwną, to coś zupełnie innego. A taki właśnie sposób myślenia prezentujesz. Może i dość logicznie wyciągasz wnioski, ale co z tego, skoro założenia, które postawiłeś są fałszywe - a wiem to, bowiem fakty i dowody przemawiają przeciw nim. Skoro założenia masz błędne, nie możesz dojść do sensownych wniosków.
Może, zanim postawisz założenia, spróbujesz zapoznać się z faktami? Od czasów Mullera zmieniło się wiele, te 30 lat nauki to ogromny krok do przodu.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Ania... (14138 punktów) | >>A co powiesz na te bakterie? Są żywe czy nie? A stułbia? A drzewo? >No właśnie : są żywe a mózgu nie mają a więc istotą życia nie jest mózg. >>Co to jest wolna wola? >To chęć działania w jakimś celu, tą chęć ma tylko to co żywe. A teraz sprecyzuj.
Twoim zdaniem bakterie są żywe bez mózgu, a więc życie nie wiąże się z mózgiem. Tu się zgadzam, wiele istot radzi sobie bez układu nerwowego i mózgu. Ale co to zmienia? Nie ja pisałam o mózgu, ja pisałam o metabolizmie.
Skoro napisałeś, że życie = wolna wola, to sugerujesz, że bakterie mają wolą wolę?
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 Parys (592 punktów) (zablokowany) | >Skoro napisałeś, że życie = wolna wola, to sugerujesz, że bakterie mają wolą wolę?
Metabolizm to reakcje chemiczne - a to za mało aby mówić o życiu - wie o tym każdy chemik. Inaczej : metabolizm to tylko materialny przejaw życia - jest jeszcze duchowy: wolna wola.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | >>Skoro napisałeś, że życie = wolna wola, to sugerujesz, że bakterie mają wolą wolę? >Metabolizm to reakcje chemiczne - a to za mało aby mówić o życiu - wie o tym każdy chemik. >Inaczej : metabolizm to tylko materialny przejaw życia - jest jeszcze duchowy: wolna wola. > A tego to już nie wiesz. Możesz tak sobie wyobrażać świat, ale nie wiesz tego i nie masz żadnych podstaw aby tak twierdzić.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | Parys (592 punktów) (zablokowany) | >>Inaczej : metabolizm to tylko materialny przejaw życia - jest jeszcze duchowy: wolna wola. >> >A tego to już nie wiesz. Możesz tak sobie wyobrażać świat, ale nie wiesz tego i nie masz żadnych podstaw aby tak twierdzić.
O wiele jest takich podstaw np. żaba: zobaczyła muszkę i .... hop i już ją ma . Gdyby nie miała woli działania to by zdechła.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Parysie - to jest automatyczny instynkt, a nie wola działania. Są prowadzone badania i wiele rzeczy już wiemy. Człowiek też podlega wielu takim instynktom. Ale obok tego, podobnie jak niektóre inne zwierzęta, ma możliwość wyboru pomiędzy zachowaniami. Nie wiemy, czy wszystkie płazy kierują się w 100% instynktem, ale mechaniczność niektórych z ich relacji jest łatwa do zaobserwowania. Zjadane muchy do nich należy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Parys (592 punktów) (zablokowany) | >Parysie - to jest automatyczny instynkt, a nie wola działania.
Czy twierdzisz , że najedzona żaba , będzie łapała muchę z automatu bo ją zobaczyła?
Czy automat w ogóle może coś widzieć? - przez widzenie rozumiemy także interpretację obrazu , czyli świadomość tego co widzimy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | homopitek (1536 punktów) | >Czy automat w ogóle może coś widzieć? - przez widzenie rozumiemy także interpretację obrazu , czyli świadomość tego co widzimy.
Może widzieć bardzo dobrze, jak również interpretować obraz, do czego świadomość często jest niepotrzebna również ludziom. Najczęściej świadomość włącza się w ten proces na etapie interpretacji gotowego wyniku lub jego braku.
Nie stosuję emoticonów
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Ania... (14138 punktów) | >>Parysie - to jest automatyczny instynkt, a nie wola działania. >Czy twierdzisz , że najedzona żaba , będzie łapała muchę z automatu bo ją zobaczyła? >Czy automat w ogóle może coś widzieć? - przez widzenie rozumiemy także interpretację obrazu , czyli świadomość tego co widzimy. Czy twierdzisz, że zwierzę jest świadome tego co widzi? A co z doświadczeniami z plamami barwnymi u gniazdowników? A co do żaby - być może, nie sądzę, aby często miała taką okazję. Ale u psów zdarzają się przypadki obżarstwa prowadzącego do śmierci. U żaby też może.
A co do automatu - analiza obrazu i reakcja na niego jest możliwa w przedmiotach, a co dopiero w organizmach. DVR rozpoznający ruch i uruchamiający odpowiednie reakcje, kamera identyfikująca twarz w ogóle i podążająca za nią, albo program identyfikujący konkretne osoby.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Żywy organizm jest ekspresją genów. Niektóre bardziej złożone zwierzęta, a wśród nich ludzie, posiadają w sobie mapę umysłu, możliwość spojrzenia na siebie i analizowania siebie. Wszystko wskazuje na to, że wyrasta ona płynnie z ewolucji, podobnie jak oko z mniej doskonałych narządów absorbujących światło.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | -2 na 2 Parys (592 punktów) (zablokowany) | >Żywy organizm jest ekspresją genów. Niektóre bardziej złożone zwierzęta, a wśród nich ludzie, posiadają w sobie mapę umysłu, możliwość spojrzenia na siebie i analizowania siebie. Wszystko wskazuje na to, że wyrasta ona płynnie z ewolucji, podobnie jak oko z mniej doskonałych narządów absorbujących światło.
Ewolucji podlega to co żywe, co już posiada wolną wolę, a nie to co martwe- czyli wolna wola nie jest efektem ewolucji. Bowiem absurdem jest twierdzić ,że martwe poprzez dobór naturalny staje się żywe.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | >>Żywy organizm jest ekspresją genów. Niektóre bardziej złożone zwierzęta, a wśród nich ludzie, posiadają w sobie mapę umysłu, możliwość spojrzenia na siebie i analizowania siebie. Wszystko wskazuje na to, że wyrasta ona płynnie z ewolucji, podobnie jak oko z mniej doskonałych narządów absorbujących światło. >Ewolucji podlega to co żywe, co już posiada wolną wolę, a nie to co martwe- czyli wolna wola nie jest efektem ewolucji. Bowiem absurdem jest twierdzić ,że martwe poprzez dobór naturalny staje się żywe. > Nie jest absurdem. Ewolucji podlega to, co replikuje i wykazuje zmienność. Wirusy nie są żywe, a ewoluują. Również programy komputerowe nie są żywe, a mogą ewoluować, mogą też tworzyć symulacje ewolucji.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Bowiem absurdem jest twierdzić ,że martwe poprzez dobór naturalny staje się żywe.
Tak właśnie było. Pierwsze replikatory nie spełniały wszystkich definicji życia. Raczej na pewno nie miały metabolizmu. A bez metabolizmu "replikują się" również kryształy, które uznajemy za martwe. Więc żaden to absurd - wręcz przeciwnie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ewolucji podlega to co żywe, co już posiada wolną wolę
Nie wiem, co rozumiesz poprzez wolną wolę, ale to chyba też jakiś błąd logiczny. Nie wiem na ile można mówić o wolnej woli organizmów jednokomórkowych. Ale zdefiniuj co masz na myśli. Pamiętaj, że dwa kamienie z tej samej góry również nie spadną w ten sam sposób. Czy to oznacza, że mają wolną wolę?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | Parys (592 punktów) (zablokowany) | > Ewolucji podlega to co żywe, co już posiada wolną wolę >Nie wiem, co rozumiesz poprzez wolną wolę, ale to chyba też jakiś błąd logiczny. Nie wiem na ile można mówić o wolnej woli organizmów jednokomórkowych. Ale zdefiniuj co masz na myśli.
>Pamiętaj, że dwa kamienie z tej samej góry również nie spadną w ten sam sposób. Czy to oznacza, że mają wolną wolę?
Nie ! Kamienie spadają nie z własnej woli bo są martwe. Natomiast samobójca spada w przepaść z własnej woli.
Wola to chęć osiągnięcia jakiegoś celu.
Wola to duchowy przejaw życia - inaczej mówiąc wola nie wynika z własności materii, materia nie jest jej źródłem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Chęć działania organizmów żywych, którą nazywasz "wolą" ma podłoże w pełni materialne i wynika z ewolucji. Ja cię pytałem o wolną wolę bakterii, które nie mają zbyt wiele narzędzi aby snuć plany na przyszłość. Mam nadzieję, że nie odróżniasz ludzi od innych żywych organizmów na bazie jakiś religijnych dogmatów, które są nieprawdziwe.
Powtórzę jeszcze raz - nasz mozg jest w pełni materialny, podobnie jak pamięć, myśli i percepcja. Wszystkie pomysły na transcendencję wyrastają z atawizmów i są błędne. O tym pisałem na topiku "Wiara i religia", czy jakoś tak. Zapraszam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Parys (592 punktów) (zablokowany) | >Chęć działania organizmów żywych, którą nazywasz "wolą" ma podłoże w pełni materialne i wynika z ewolucji.
1.Materia martwa poprzedza żywą.
2.Ewoluować zgodnie z teorią Darwina może tylko to co żywe.
Z 1. i 2. wynika że materia martwa nie może być przyczyną materii żywej poprzez mechanizmy ewolucji.
Czy teraz jest to jasne?
No tak czy nie? - tak w serialu "Plebania" Grzybowa wzmacnia każdą ze swych wypowiedzi.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | maciejo (3492 punktów) | >>Chęć działania organizmów żywych, którą nazywasz "wolą" ma podłoże w pełni materialne i wynika z ewolucji. >1.Materia martwa poprzedza żywą. >2.Ewoluować zgodnie z teorią Darwina może tylko to co żywe. >Z 1. i 2. wynika że materia martwa nie może być przyczyną materii żywej poprzez mechanizmy ewolucji.
Dlatego na początku ten okres, w którym powstało życie nazywa się ewolucją pre darwinowską. Była to ewolucja biochemiczna gdzie na początku pojawiły się proste związki organiczne, które były substratem dla bardziej złożonych, a w końcu powstały kwasy nukleinowe. I tu zaczyna się historia darwinowska. Tak więc nie ma nic dziwnego w przejściu materii nieożywionej w ożywioną. Przykładem tworów stojących na pograniczu tych dwóch światów są wirusy co dowodzi, że taki proces jest możliwy.
Czy teraz jest to jasne? No tak czy nie?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Parys (592 punktów) (zablokowany) | >a w końcu powstały kwasy nukleinowe. I tu zaczyna się historia darwinowska.
Nie zaczyna się bo kwasy nukleinowe są martwe - wie to każdy chemik.
No tak czy nie? >
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | maciejo (3492 punktów) | >>a w końcu powstały kwasy nukleinowe. I tu zaczyna się historia darwinowska. >Nie zaczyna się bo kwasy nukleinowe są martwe - wie to każdy chemik. >No tak czy nie?
Ale mogą się replikować co umożliwia zachodzenie ewolucji poprzez mutacje, a to pierwszy krok do Darwina. Fakt, że nie są żywe w tym nie przeszkadza. Wirusy też żywe nie są, a wykazują zmienność iście darwinowską.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Parys (592 punktów) (zablokowany) | >Ale mogą się replikować co umożliwia zachodzenie ewolucji poprzez mutacje, a to pierwszy krok do Darwina.
A drugi krok? - mutacje martwego nie ożywią go.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | maciejo (3492 punktów) | > >Ale mogą się replikować co umożliwia zachodzenie ewolucji poprzez mutacje, a to pierwszy krok do Darwina.> A drugi krok? - mutacje martwego nie ożywią go.Po pierwsze wiadomo jest, szkielety lipidowe błon komórkowych mogą powstawać spontanicznie z estrów kwasów tłuszczowych gdyż ich struktura jest najkorzystniejsza termodynamicznie co już jest pierwszym krokiem ku życiu. Po drugie kwasy nukleinowe mogą być syntetyzowane z prostych związków organicznych na katalizatorze- montmorylonicie (minerał będący jednym ze składników gliny). Sądzi się, że pierwszym kwasem nukleinowym był RNA. Z RNA zbudowane były również katalizatory (rybozymy) które umożliwiały zachodzenie reakcji niezbędnych dla trwania i rozmnażania się tych kompleksów. Nie istniał wiec podział na fenotyp i genotyp ani potrzeba translacji. Zsyntetyzowano w laboratorium szereg rybozymów będących w stanie katalizować różne reakcje biochemiczne, co czyni istnienie świata RNA prawdopodobnym. Za tym, ze świat RNA rzeczywiście istniał przemawia również fakt, ze niektóre współczesne organizmy stosują rybozymy mimo, że białka potrafiłyby z pewnością wykonywać podobne funkcje równie dobrze, jeśli nie lepiej. Sadzi się, ze właśnie rybozymy stanowią relikty tego zaginionego świata. I tu mamy pierwsze życie
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 3 Parys (592 punktów) (zablokowany) | > To co napisałeś to typowa bajeczka ewolucjonistów - nie wyjaśnia ona powstania życia , sugeruje ona tylko ,że jakoś (nie wiadomo jak) się życie samo zaczęło w wyniku jakiś reakcji ze sobą martwych związków chemicznych. Jasne jest ,że wynikiem reakcji chemicznej martwych cząsteczek nie będzie to co żyje : martwe + martwe nie będzie żyło, to na pewno nie jest przepis na życie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | maciejo (3492 punktów) | >>To co napisałeś to typowa bajeczka ewolucjonistów - nie wyjaśnia ona powstania życia , sugeruje ona tylko ,że jakoś (nie wiadomo jak) się życie samo zaczęło w wyniku jakiś reakcji ze sobą martwych związków chemicznych. Jasne jest ,że wynikiem reakcji chemicznej martwych cząsteczek nie będzie to co żyje : martwe + martwe nie będzie żyło, to na pewno nie jest przepis na życie.
A to co Ty piszesz nie zbliża nawet do wyjaśnienia czegokolwiek. Cały czas powtarzasz, że martwe nie może dać żywego, a nawet nie wiemy gdzie jest granica między czymś żywym, a czymś martwym. Jeśli uznać, że jest nią rozmnażanie się i ewolucja podany przeze mnie w poprzednim poście proste organizmy żyją.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | homopitek (1536 punktów) | >To co napisałeś to typowa bajeczka ewolucjonistów - nie wyjaśnia ona powstania życia ,
Abiogeneza nie jest częścią ewolucjonizmu. Ale oczywiście każdy ma prawo opowiadać dowolne bajeczki.
> martwe + martwe nie będzie żyło
Dla wygody przyjmij, że "żywe" to takie "martwe inaczej" ... i po problemie.
Nie stosuję emoticonów
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 Parys (592 punktów) (zablokowany) | Oczywiście : ewoluować może tylko to co już żywe- w tym przypadku chodzi o bajeczkę materialistów a nie ewolucjonistów.
>Dla wygody przyjmij, że "żywe" to takie "martwe inaczej" ... i po problemie.
Nie, problem się właśnie zaczyna wraz ze słówkiem "inaczej" , które użyłeś. Co znaczy "martwe inaczej"? Definicja życia jest trudna do sformułowania, bowiem życie przejawia się jednocześnie na sposób materialny (metabolizm) i niematerialny (psychika). Dlatego też materialiści maja tu kłopot.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 8 na 8 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Psychika jest funkcją materialnego mózgu, wyraża się w 100% poprzez materię, myśli są magazynowane materialnie, nie unoszą się w formie metafizycznej chmury nad głową.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Mistrz Ironii (138 punktów) | > Psychika jest funkcją materialnego mózgu, wyraża się w 100% poprzez materię, myśli są magazynowane materialnie, nie unoszą się w formie metafizycznej chmury nad głową.Trudno byłoby to lepiej ująć.  Krew mnie zalewa jak widzę coś takiego... > typowa bajeczka ewolucjonistówA za chwilę. > martwe + martwe nie będzie żyłoNic tylko współczuć. Ludzie nie rozróżniają ewolucji wszechświata, abiogenezy i ewolucji, więc jak mogą ją rozumieć.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Masz rację Mistrzu Ironii... Ale wiara nie potrzebuje niczego. Jest lenistwem umysłu pełnym obietnic. Szkoda tylko, że śpiący wiarą pragną niekiedy uśpić wszystko wokół siebie, żeby w chóralnych chrapaniu czuć się jeszcze pewniejszymi swej "Jedynej Prawdy".
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Parys (592 punktów) (zablokowany) | >Psychika jest funkcją materialnego mózgu, wyraża się w 100% poprzez materię, myśli są magazynowane materialnie, nie unoszą się w formie metafizycznej chmury nad głową.
Materia jest martwa, bezwładna i nie ma tym samym żadnej psychiki, żadnej woli tworzenia czegokolwiek a w szczególności istoty żywej : wie to nawet dziecko.
Inaczej: to nie materia organizuje się w istotę żywą posiadającą psychikę ,gdyż jest to absurdalne: martwe tworzy istotę żywą. Jest odwrotnie: to co jest niematerialne ale posiada wolę może zorganizować martwą materię w istotę żywą.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Mistrz Ironii (138 punktów) | >Materia jest martwa, bezwładna i nie ma tym samym żadnej psychiki, żadnej woli tworzenia czegokolwiek a w szczególności istoty żywej : wie to nawet dziecko.
Okay, to gdzie zachodzą procesy myślowe, gdzie są zapisywane wspomnienia ? Bo chyba nie w butach ? Chociaż...
>Inaczej: to nie materia organizuje się w istotę żywą posiadającą psychikę ,gdyż jest to absurdalne: martwe tworzy istotę żywą. Jest odwrotnie: to co jest niematerialne ale posiada wolę może zorganizować martwą materię w istotę żywą.
Skąd to wiesz ? Tak Ci pasuje czy coś o tym świadczy ?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Parys (592 punktów) (zablokowany) | >Okay, to gdzie zachodzą procesy myślowe, gdzie są zapisywane wspomnienia ? >Bo chyba nie w butach ? Chociaż...
W istocie żywej.
>>Inaczej: to nie materia organizuje się w istotę żywą posiadającą psychikę ,gdyż jest to absurdalne: martwe tworzy istotę żywą. Jest odwrotnie: to co jest niematerialne ale posiada wolę może zorganizować martwą materię w istotę żywą. >Skąd to wiesz ? Tak Ci pasuje czy coś o tym świadczy ?
To coś co świadczy to logika. Na tym portalu racjonalistów wupadałoby logiki nie lekceważyć.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Mistrz Ironii (138 punktów) | > To coś co świadczy to logika.> Na tym portalu racjonalistów wupadałoby logiki nie lekceważyć. Może się zastosujesz do tego co twierdzisz ?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Parys (592 punktów) (zablokowany) | > >To coś co świadczy to logika.> >Na tym portalu racjonalistów wypadałoby logiki nie lekceważyć.>  > Może się zastosujesz do tego co twierdzisz ?Ja czynię to nieustannie. Jeśli jednak widzisz jakiś błąd logiczny w moim rozumowaniu ,to go przedstaw.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Mamusia i tatuś jedzą nieżywe rzeczy, aby mieć po jakimś czasie zdrowe dzieci, które też będą jadły nieżywe rzeczy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Materia jest martwa, bezwładna
Zastanów się co mówisz, bo jesteś w 100% materią tak samo jak skała. Jedyne co was różni, to struktura. Materialna struktura.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Parys (592 punktów) (zablokowany) | > Materia jest martwa, bezwładna >Zastanów się co mówisz, bo jesteś w 100% materią tak samo jak skała. Jedyne co was różni, to struktura. Materialna struktura.
Materia jest martwa niezależnie jak bardzo ma skomplikowaną strukturę - komputer jest tak samo martwy jak młotek.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | homopitek (1536 punktów) |
>>Dla wygody przyjmij, że "żywe" to takie "martwe inaczej" ... i po problemie. >Nie, problem się właśnie zaczyna wraz ze słówkiem "inaczej" , które użyłeś. Co znaczy "martwe inaczej"?
Martwe bardziej skomplikowanie.
>życie przejawia się jednocześnie na sposób materialny (metabolizm) i niematerialny (psychika). Dlatego też materialiści maja tu kłopot.
Nie mam żadnego kłopotu, ale może są tacy. Psychika jest materialna. Jeśli uważasz inaczej, to musisz to rozciągnąć również na zwierzęta i komputery. Twój wybór.
Nie stosuję emoticonów
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Parys (592 punktów) (zablokowany) | >Psychika jest materialna.
Tak? - to absurd bowiem:
-wiadomo,że materia jest bezwładna a życie jest władne (wolna wola czyli chęć działania-ogólnie mówiąc psychika) -a więc utożsamianie życia z materią nie ma sensu ergo życie jest niematerialne
Ponieważ życie jest władne , może podporządkować sobie bezwładną materię tworząc istoty żywe.
Natomiast materia jest bezwładna , a więc nic , w tym istot żywych,nie może ona zrobić z własnej woli ( bo ją nie ma ).
Materialiści twierdzą odwrotnie i dlatego są w sprzeczności z rzeczywistością , z logiką.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | jkl; (5859 punktów) | >-wiadomo,że materia jest bezwładna a życie jest władne (wolna wola czyli chęć działania-ogólnie mówiąc psychika) Złudzenie. Żywe istoty są tak samo "władne" jak komputer. Wszyscy mają swój program, tylko ilość realizacji go jest na tyle duża, że stwarza wrażenie wolnej woli.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Parys (592 punktów) (zablokowany) | >>-wiadomo,że materia jest bezwładna a życie jest władne (wolna wola czyli chęć działania-ogólnie mówiąc psychika) >Złudzenie. >Żywe istoty są tak samo "władne" jak komputer. >Wszyscy mają swój program, tylko ilość realizacji go jest na tyle duża, że stwarza wrażenie wolnej woli.
Kto napisał ten program .Chyba nie będziesz twierdzić ,że to materia ,która jest przecież martwa.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | jkl; (5859 punktów) | >Kto napisał ten program .Chyba nie będziesz twierdzić ,że to materia ,która jest przecież martwa. A kto zaprogramował rzeki, że wiedzą którędy do morza?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Parys (592 punktów) (zablokowany) |
>A kto zaprogramował rzeki, że wiedzą którędy do morza?
Rzeki nic nie wiedzą bo są martwe-płyną do morza bezwładnie dzięki grawitacji.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | jkl; (5859 punktów) | >Rzeki nic nie wiedzą bo są martwe-płyną do morza bezwładnie dzięki grawitacji. Organizmy żywe dążą do reprodukcji bo taki ich chemiczny zapis w matrycy DNA... A bezwładnością ewolucji zapis się komplikuje.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Parys (592 punktów) (zablokowany) |
>Organizmy żywe dążą do reprodukcji bo taki ich chemiczny zapis w matrycy DNA...
Mój kolega ma wszystkie wymagane zapisy w matrycy DNA i nie dąży do reprodukcji, chociaż dziewcząt nie unika - egoistycznie uważa ,że dzieci przeszkadzają mu w samorealizacji. A może on jest organizmem nieżywym?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | jkl; (5859 punktów) | > chociaż dziewcząt nie unikaProgram działa!  Fakt, że trochę wadliwie, więc odpowiedzialne za taką postawę geny najprawdopodobniej nie zostaną przekazane dalej... Twój kolega jest organizmem żywym, tylko ułomnym. Jak lis urodzi się za zbyt długim ogonem, to się nie rozmnoży. Jak człowiek urodzi się z dominującą potrzebą samorealizacji- również. To trudne i przykre, ale musisz zrozumieć, że "matka natura" ma inną hierarchię wartości niż ludzie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Parys (592 punktów) (zablokowany) | To trudne i przykre, ale musisz zrozumieć, że błądzisz.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Ania... (14138 punktów) | Dokonując wyboru opieramy się na założeniach, doświadczeniu, programie genetycznym i instynkcie. Czy mamy wybór? Może nie mamy, a tylko wydaje nam się że wybieramy? A w istocie zawsze i tak wybralibyśmy to samo rozwiązanie?
Najpierw udowodnij, że cokolwiek się dzieje w świecie żywym, to jest to wybór wolnej woli, a nie działania programu. Każdy nasz gest może być zapisany w odpowiednio skomplikowanym programie. Jak udowodnić, że jest inaczej? To twój problem, bowiem ty głosisz taką tezę.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | homopitek (1536 punktów) | >-wiadomo,że materia jest bezwładna a życie jest władne (wolna wola czyli chęć działania-ogólnie mówiąc psychika)
Chcesz powiedzieć, że elektrony w atomach "życia" wybierają sobie orbity według uznania?
Nie stosuję emoticonów
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Parys (592 punktów) (zablokowany) | >>-wiadomo,że materia jest bezwładna a życie jest władne (wolna wola czyli chęć działania-ogólnie mówiąc psychika) >Chcesz powiedzieć, że elektrony w atomach "życia" wybierają sobie orbity według uznania?
Nie - elektrony to składnik materii , nie maja więc wolnej woli.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | homopitek (1536 punktów) | >Nie - elektrony to składnik materii , nie maja więc wolnej woli.
A ciało człowieka?
Nie stosuję emoticonów
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Parys (592 punktów) (zablokowany) | >>Nie - elektrony to składnik materii , nie maja więc wolnej woli. >A ciało człowieka?
Ciało człowieka to wiele współdziałających ze sobą żywych istot , komórek. Każda z nich ma wolę współdziałania z innymi komórkami.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | homopitek (1536 punktów) | >Ciało człowieka to wiele współdziałających ze sobą żywych istot , komórek. Każda z nich ma wolę współdziałania z innymi komórkami.
Czy możesz określić, w której części komórki mieści się ta "wola współdziałania"?
Nie stosuję emoticonów
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Parys (592 punktów) (zablokowany) | >Czy możesz określić, w której części komórki mieści się ta "wola współdziałania"?
Ja nie i naukowcy także, ponieważ wola to duchowy a nie materialny przejaw życia - człowiek posiada aparaturę badawczą przeznaczoną do badania tylko materii martwej- nie ma mikroskopu do obserwacji psyche.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Drogi Parysie - nauka już wie, jak funkcjonują organizmy jednokomórkowe. Nie mają wolnej woli w twoim rozumieniu tego słowa. O ile to jest pewne, o tyle fakt istnienia naszej woli będącej wypadkową milionów możliwości wynikających z powstałego na drodze ewolucji złożonego układu jakim jesteśmy, nie jest wcale tak pewne. Można zaryzykować hipotezę, że być może niektóre zwierzęta mają możliwość autonomicznego działania jeśli chodzi o podejmowanie pewnych decyzji. Ale jest to tylko hipoteza.
Duchowe przejawy życia nie istnieją. Wszystko dobrze tłumaczy fizyka materii. Zaś duchowość jest nędzną karykaturą tejże.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Parys (592 punktów) (zablokowany) | >Drogi Parysie - nauka już wie,
Nie drogi a więc tani Jacku!
Nauka (tzn naukowcy materialiści) jeszcze nie wie jak funkcjonuje komórka , dlaczego żyje. Bowiem gdyby wiedziała, to by nie było problemu z tworzeniem życia z materii martwej w probówce. A nie wie bo przyczyna życia jest niematerialna, a więc niemożliwa do "zobaczenia".
>Nie mają (komórki) wolnej woli w twoim rozumieniu tego słowa.
Więc co powoduje życie tej komórki? - nauka nie wie.
>Duchowe przejawy życia nie istnieją. Wszystko dobrze tłumaczy fizyka materii. Zaś duchowość jest nędzną karykaturą tejże.
Jak tłumaczy zatem fizyka materii, że na wstępie napisałem nieuprzejmie "tani Jacku" zamiast uprzejmie "Drogi Jacku"?- czyżby według ciebie we mnie doszło do reakcji chemicznej białka A z białkiem B i to byłby właśnie tego powód?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Mistrz Ironii (138 punktów) | >Nauka (tzn naukowcy materialiści) jeszcze nie wie
Ty za to wiesz wszystko ! Ludzie litości, jak można być takim ignorantem.
Mam dla Ciebie zadanie, rozbiegnij się, walnij głową w ścianę. Jak odzyskasz przytomność to zastanów się... Straciłeś obraz świata, wszelkie bodźce oraz świadomość bo uderzyłeś głową, czyli "pośrednio mózgiem", czy może nadepnąłeś sobie na "duszę" podczas rozpędu ?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Parys (592 punktów) (zablokowany) |
>Ty za to wiesz wszystko !
To nie ja, to proste prawa logiki powodują , że materializm kompromituje się, że jest błędnym światopoglądem.
>Mam dla Ciebie zadanie, rozbiegnij się, walnij głową w ścianę.
A moje zadanie dla ciebie jest mniej brutalne , ale ci się przyda na pewno: postudiuj logikę i ją zastosuj.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Mistrz Ironii (138 punktów) | >martwe + martwe nie będzie żyło
To Twoja logika ?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Parys (592 punktów) (zablokowany) | >>martwe + martwe nie będzie żyło >To Twoja logika ?
Nie to fakt z eksperymentu. Logika to co innego, to prawa poprawnego wnioskowania.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Parysie ty prezentujesz dogmaty, a nie logikę.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Parys (592 punktów) (zablokowany) | >Parysie ty prezentujesz dogmaty, a nie logikę.
Jacku ty prezentujesz dogmaty materializmu a nie logikę .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Nie zauważyłem. Podaj przykład. Ja mam przykład na twój dogmat: Cytat:martwe + martwe nie może być żywe. To jest dogmat - coś takiego ci się wydaje i uważasz, że jest niezaprzeczalną prawdą, której nie trzeba dowodzić.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 Parys (592 punktów) (zablokowany) | > Nie zauważyłem. Podaj przykład. Ja mam przykład na twój dogmat:> Cytat:martwe + martwe nie może być żywe. > To jest dogmat - coś takiego ci się wydaje i uważasz, że jest niezaprzeczalną prawdą, której nie trzeba dowodzić.To nie dogmat tylko wynik negatywny licznych eksperymentów w licznych laboratoriach na przestrzeni wielu lat, gdzie próbowano z materii martwej otrzymać materię żywą. Twój dogmat, którego się kurczowo trzymasz , wbrew deklarowanemu racjonalizmowi i uważasz, że jest niezaprzeczalną prawdą, której nie trzeba dowodzić , jest taki : Materia sama z siebie jest w stanie ,mimo tego,że jest martwa , ożywić się. Ten dogmat jest czystym absurdem : to co martwe wykonuje czynność ożywiania się. Śmieszne ! No tak czy nie!- jak mówi w takich sytuacjach sławna Grzybowa z serialu Plebania.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > To nie ja, to proste prawa logiki powodują , że materializm kompromituje się, że jest błędnym światopoglądem.Skąd się tacy biorą???  > A moje zadanie dla ciebie jest mniej brutalne , ale ci się przyda na pewno: postudiuj logikę i ją zastosuj.Moje będzie już całkiem soft, to: wolyniec.republika.pl/bledy_logiczne.html sobie przestudiuj dogłębnie... . Może Ci co pomoże, choć nie spodziewam się za bardzo... .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | według ciebie we mnie doszło do reakcji chemicznej białka A z białkiem B i to byłby właśnie tego powód?
Pomijając uproszczenie, to jak najbardziej tak.
jeszcze nie wie jak funkcjonuje komórka , dlaczego żyje. Bowiem gdyby wiedziała, to by nie było problemu z tworzeniem życia z materii martwej w probówce. A nie wie bo przyczyna życia jest niematerialna, a więc niemożliwa do "zobaczenia".
Istnieje rozróżnienie pomiędzy genezą zjawiska, a sposobem jego zachodzenia, drogi "logiku". Można dokładnie opisać dom nie będąc pewnym, kto i kiedy go zbudował.
Przyczyna życia jest w pełni materialna, jest nią replikacja, nie znamy jeszcze sposobu, w jaki doszło do niej po raz pierwszy. Ale był to sposób materialny poprzedzający w pełni materialny proces.
To napisała do ciebie istota materialna, której myśli i skojarzenia są materialne.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Parys (592 punktów) (zablokowany) | >Przyczyna życia jest w pełni materialna, jest nią replikacja, nie znamy jeszcze sposobu, w jaki doszło do niej po raz pierwszy. Ale był to sposób materialny poprzedzający w pełni materialny proces.
Replikacja , to dość złożony proces chemiczny na początku którego mamy martwą jedna cząsteczkę a na końcu dwie martwe cząsteczki. Co to ma wspólnego z żywą materią?
>To napisała do ciebie istota materialna, której myśli i skojarzenia są materialne.
Skoro twoje myśli są materialnie to zrób ich fotkę i dołącz do kolejnego postu - nagroda Nobla pewna.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | >Replikacja , to dość złożony proces chemiczny na początku którego mamy martwą jedna cząsteczkę a na końcu dwie martwe cząsteczki. Co to ma wspólnego z żywą materią?
Jest jej przyczyną.
>>To napisała do ciebie istota materialna, której myśli i skojarzenia są materialne. >Skoro twoje myśli są materialnie to zrób ich fotkę i dołącz do kolejnego postu - nagroda Nobla pewna. >
Nie dostałbym żadnej nagrody, bo już teraz można zapisywać obrazy funkcjonowania mózgu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Parys (592 punktów) (zablokowany) | > >Replikacja , to dość złożony proces chemiczny na początku którego mamy martwą jedna cząsteczkę a na końcu dwie martwe cząsteczki. Co to ma wspólnego z żywą materią? >Jest jej przyczyną.
Nielogiczne: przed replikacją i po niej mamy ciągle martwe cząsteczki a więc nie ma życia.
>Nie dostałbym żadnej nagrody, bo już teraz można zapisywać obrazy funkcjonowania mózgu.
Obrazy mózgu ale nie myśli.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | homopitek (1536 punktów) | >człowiek posiada aparaturę badawczą przeznaczoną do badania tylko materii martwej- nie ma mikroskopu do obserwacji psyche.
Zatem nie masz dowodu na istnienie psychiki.
Nie stosuję emoticonów
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Parys (592 punktów) (zablokowany) | >Zatem nie masz dowodu na istnienie psychiki.
Dowodem jesteś ty sam , bowiem gdybyś składał sie tylko z materii martwej to byś był martwy i ze mną byś nie dyskutował.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | >>Czy możesz określić, w której części komórki mieści się ta "wola współdziałania"? >Ja nie i naukowcy także, ponieważ wola to duchowy a nie materialny przejaw życia - człowiek posiada aparaturę badawczą przeznaczoną do badania tylko materii martwej- nie ma mikroskopu do obserwacji psyche. Wszystko co istnieje da się udowodnić. Jak udowodnisz istnienie świata duchowego nie opartego na materialnym? Postulowanie istnienia czegoś to tylko "gdybanie". Aby przejść do rozważań dalej, należy tezę w jakiś sposób udowodnić. Nie uargumentować, ale potwierdzić "namacalnie". Słucham - jakie eksperymenty świadczą za twoją tezą?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Parys (592 punktów) (zablokowany) | >Słucham - jakie eksperymenty świadczą za twoją tezą?
Np. to,że piszę tą odpowiedź- materia , która jest bezwładna, tego sama nie zrobi.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | >>Słucham - jakie eksperymenty świadczą za twoją tezą? >Np. to,że piszę tą odpowiedź- materia , która jest bezwładna, tego sama nie zrobi. To nie jest dowód. Oparcie dowodu potwierdzającego tezę X wyłącznie na założeniu, że teza X jest prawdziwa nie może być dowodem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Parys (592 punktów) (zablokowany) | >>>Słucham - jakie eksperymenty świadczą za twoją tezą? >>Np. to,że piszę tą odpowiedź- materia , która jest bezwładna, tego sama nie zrobi. >To nie jest dowód. Oparcie dowodu potwierdzającego tezę X wyłącznie na założeniu, że teza X jest prawdziwa nie może być dowodem.
Jednak teza X (że istnieje nie tylko materia ale np. niematerialna psyche) jest prawdziwa bo było to co niematerialne jeszcze przed zaistnienim materii - inaczej nie byłoby Świata materialnego: bowiem materia nie może być przyczyną samej siebie (przyczyna poprzedza przecież skutek).
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Acha. To znaczy znasz jakieś nieznane prawo żądzące wszechświatem. Jeśli o tym nie pomyślimy, to nie będzie świtu. Nie tylko u nas, ale nawet w galaktykach, których nie widać przez teleskopy. Bardzo, bardzo "ciekawe".
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Parys (592 punktów) (zablokowany) | >Acha. To znaczy znasz jakieś nieznane prawo żądzące wszechświatem. Jeśli o tym nie pomyślimy, to nie będzie świtu. Nie tylko u nas, ale nawet w galaktykach, których nie widać przez teleskopy. Bardzo, bardzo "ciekawe".
Acha , wg ciebie skutek wyprzedza przyczynę.
Bardzo , bardzo "ciekawe" albo raczej niepokojące: z kim ja dyskutuję?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Nie wiem, co masz na myśli. We wszechświecie są ogromne ilości gwiazd, których człowiek na oczy nie widział.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Ania... (14138 punktów) | >>>>Słucham - jakie eksperymenty świadczą za twoją tezą? >>>Np. to,że piszę tą odpowiedź- materia , która jest bezwładna, tego sama nie zrobi. >>To nie jest dowód. Oparcie dowodu potwierdzającego tezę X wyłącznie na założeniu, że teza X jest prawdziwa nie może być dowodem. >Jednak teza X (że istnieje nie tylko materia ale np. niematerialna psyche) jest prawdziwa bo było to co niematerialne jeszcze przed zaistnienim materii Błąd. Teoria WW nie mówi o tym co było wcześniej. Opisuje świat w którym matria już istniała, zaczęła się natomiast "przebudowywać" i rozprzestrzeniać. Skąd założenie, że materia nie może być wieczna w jakiejś formie? Skoro zakładasz, że cokolwiek mogło istnieć wcześniej, to tym samym dajesz takie prawo do istnienia również materii. Jeśli nie, to musisz wykazać dlaczego nie. Ale takie różnice muszą być oparte również na empirii, a nie na samych założeniach a priori, aby mogły stanowić dowód. >- inaczej nie byłoby Świata materialnego: bowiem materia nie może być przyczyną samej siebie (przyczyna poprzedza przecież skutek). A co może być przyczyną? Czy ta przyczyna musiała istnieć wcześniej? Jeśli tak, to równie uzasadnione jest przekonanie, że wcześniej istniała również materia. Bo dlaczego nie?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Parys (592 punktów) (zablokowany) | >>Jednak teza X (że istnieje nie tylko materia ale np. niematerialna psyche) jest prawdziwa bo było to co niematerialne jeszcze przed zaistnienim materii >Błąd. Teoria WW nie mówi o tym co było wcześniej. Opisuje świat w którym materia już istniała, zaczęła się natomiast "przebudowywać" i rozprzestrzeniać. Skąd założenie, że materia nie może być wieczna w jakiejś formie?
Stąd,że byłoby to (wieczność materii) złamanie zasady racji bytu , która jest podstawą racjonalizmu, logiki, nauki. Racja bytu: wszelki byt ma uzasadnienie (przyczynę) swego istnienia.
>Skoro zakładasz, że cokolwiek mogło istnieć wcześniej, to tym samym dajesz takie prawo do istnienia również materii.
Bez sensu: materia nie może być wcześniej od swej przyczyny.
>Jeśli nie, to musisz wykazać dlaczego nie.
Wykazałem juz to przecież : "bowiem materia nie może być przyczyną samej siebie (przyczyna poprzedza przecież skutek)".
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cytat:Racja bytu: wszelki byt ma uzasadnienie (przyczynę) swego istnienia. Nie prawda. Słońce świeci nad Ziemią od miliardów lat i nikt go nie musiał uzasadniać. Uzasadnienie jest tylko chęcią wyjaśnienia zjawiska. Bardzo często uzasadnienia są nietrafne.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Parys (592 punktów) (zablokowany) | > Uzasadnienie jest tylko chęcią wyjaśnienia zjawiska. Bardzo często uzasadnienia są nietrafne.
Chodzi tu o uzasadnienie ontologiczne niezależne od aktualnej wiedzy ludzi .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Ania... (14138 punktów) | >>>Jednak teza X (że istnieje nie tylko materia ale np. niematerialna psyche) jest prawdziwa bo było to co niematerialne jeszcze przed zaistnienim materii >>Błąd. Teoria WW nie mówi o tym co było wcześniej. Opisuje świat w którym materia już istniała, zaczęła się natomiast "przebudowywać" i rozprzestrzeniać. Skąd założenie, że materia nie może być wieczna w jakiejś formie? > Stąd,że byłoby to (wieczność materii) złamanie zasady racji bytu , która jest podstawą racjonalizmu, logiki, > nauki. >Racja bytu: wszelki byt ma uzasadnienie (przyczynę) swego istnienia. Kolejne bezpodstawne założenie, niczym nie podparte. Uzasadnienie w sensie "istnieje po coś" jest totalnie absurdalne, a typu "istnieje bo powstało" odnosi się wyłącznie do tych rzeczy, których powstanie mogliśmy obserwować. Nasze obserwacje doprowadziły do powstania prawdopodobnych opisów przemian materii już istniejącej, nie wiemy i nie możemy na razie analizować tego, co było wcześniej. Jeśli natomiast materia powstała w pewnym momencie, to jak uzasadnisz jej powstanie? Istnieniem woli, która ją stworzyła? Ale czy taka wola nie złamie twojego założenia? >>Skoro zakładasz, że cokolwiek mogło istnieć wcześniej, to tym samym dajesz takie prawo do istnienia również materii. >Bez sensu: materia nie może być wcześniej od swej przyczyny. Ani przyczyna nie może istnieć wcześniej od przyczyny przyczyny. W tym założeniu istnieje błąd polegający na tym, że zakładasz, że istnieje prawo ogólne i przynajmniej jeden byt wyłamujący się z tego założenia, inaczej pytanie o sprawcę istnienia kolejnych bytów będą się mnożyć w nieskończoność. Nie widzę żadnego uzasadnienia dla takiego postępowania. >>Jeśli nie, to musisz wykazać dlaczego nie. >Wykazałem juz to przecież : "bowiem materia nie może być przyczyną samej siebie (przyczyna poprzedza przecież skutek)". A coś innego może być przyczyną samej siebie?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Parys (592 punktów) (zablokowany) |
>>Racja bytu: wszelki byt ma uzasadnienie (przyczynę) swego istnienia. >Kolejne bezpodstawne założenie, niczym nie podparte.
Zasada nie jest założeniem.
>Jeśli natomiast materia powstała w pewnym momencie, to jak uzasadnisz jej powstanie? Istnieniem woli, która ją stworzyła?
Ponieważ jest absurdem aby materia sama siebie miała stworzyć , twierdzę że przyczyną materii nie jest ona sama co oznacza ,że przyczyna materii jest niematerialna. Tą niematerialną przyczynę powstania świata materialnego nazywamy w naszej kulturze Bogiem, Stwórcą itp.
>A coś innego może być przyczyną samej siebie?
Nic z wyjątkiem przyczyny pierwszej, nazywaną Bogiem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | >>>Racja bytu: wszelki byt ma uzasadnienie (przyczynę) swego istnienia. >>Kolejne bezpodstawne założenie, niczym nie podparte. >Zasada nie jest założeniem. A czym? Jeśli jest bardzo dobrze osadzona w rzeczywistości - ergo obserwowana empirycznie, to może być uznana za prawo. Jeśli nie - to jest tylko założeniem. >>Jeśli natomiast materia powstała w pewnym momencie, to jak uzasadnisz jej powstanie? Istnieniem woli, która ją stworzyła? >Ponieważ jest absurdem aby materia sama siebie miała stworzyć , twierdzę że przyczyną materii nie jest ona sama co oznacza ,że przyczyna materii jest niematerialna. Tą niematerialną przyczynę powstania świata materialnego nazywamy w naszej kulturze Bogiem, Stwórcą itp. Ale coś innego mogło samo siebie stworzyć? >>A coś innego może być przyczyną samej siebie? >Nic z wyjątkiem przyczyny pierwszej, nazywaną Bogiem. A więc zakładasz, że istnieje coś, co nie spełnia twoich założeń. Ale zamiast zweryfikować założenia, nazywasz to górnolotnie, wierząc, że to rozwiązuje problem. Nie rozwiązuje. Dlaczego miałby istnieć jakikolwiek twór inny od świata namacalnego? Skoro istnieje chociaż jeden byt o pewnych właściwościach, nie możesz odmówić tych właściwości innym. Przyczyna pierwsza - wybacz, ale ten slogan to bełkot zapchajdziura.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Brawo za cierpliwość Aniu!  A dla ciebie Miłujący Prawdę mam przypowieść. Otóż wyobraź sobie Miłującego Odkurzacz, twojego kolegę po fachu. Jego punktem wyjścia jest "Instrucja obsługi Wielkiego Odkurzacza". Nie ważmy się z niej śmiać! Wielki Odkurzacz swoją wielką Rurą wciągnął pustkę i wypluł pierwszych ludzi. A że tak było świadczy to, że w "Instrukcji obsługi Wielkiego Odkurzacza" napisane jest: "Wielki Odkurzacz swoją wielką Rurą wciągnął pustkę i wypluł pierwszych ludzi." I co może dalej wątpisz w pisma kolegi Miłujący Prawdę!?!? No to słuchaj dalej: "Jego wielka Rura błyszczała bardziej niż sto słońc, a jej poryk zagłuszał fale nie stworzonych jeszcze oceanów. I warknął Odkurzacz: "Niech stanie się światło". I stało się światło. I iskrnął elektryczną kurzawą nieomylny Odkurzacz: "niech popłyną wody". I wtedy popłynęły wody." Nie dziękuj. Wpłać na budowę świątyni Wielkiego Odkurzacza. I dbaj by wszyscy poznali szum jego wielkiej lśniącej Rury. A będziesz Odkurzał z Nim wiecznie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Parys (592 punktów) (zablokowany) | >Dlaczego miałby istnieć jakikolwiek twór inny od świata namacalnego?
Dlatego bo:
1)materia nie może być przyczyną samej siebie (przyczyna poprzedza przecież skutek). zatem 2)przyczyna materii jest niematerialna
Jeśli powyższy wywód jest twoim zdaniem fałszywym , to to udowodnij. W przeciwnym razie dyskusja nie ma sensu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | >>Dlaczego miałby istnieć jakikolwiek twór inny od świata namacalnego? >Dlatego bo: >1)materia nie może być przyczyną samej siebie (przyczyna poprzedza przecież skutek). >zatem >2)przyczyna materii jest niematerialna >Jeśli powyższy wywód jest twoim zdaniem fałszywym , to to udowodnij. W przeciwnym razie dyskusja nie ma sensu. > Czyli założenie A popierasz założeniem B i założeniem C, które są bezpodstawne. Zanim przystąpi się do falsyfikacji tezy X należy przygotować najpierw rzetelne jej opracowanie i wykazać chociaż jeden przykład jej zastosowania. Znasz przykład, gdzie niematerialne staje się przyczyną materii? Przyczyną jej samej a nie jej przekształcenia? Nie znasz. Przekształcanie materii w różne strony dowodzi tylko jej przekształcania. A więc na tej podstawie stwierdzam - materia jest wieczna, bo istnieje od zawsze i nie ubywa jej. Podaj mi jeden przykład potwierdzający taką tezę, a zastanowię się nad falsyfikacją. Do tej pory to tylko czcze gadanie i w kółko Macieju.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Parys (592 punktów) (zablokowany) | >stwierdzam - materia jest wieczna, bo istnieje od zawsze i nie ubywa jej.
To zdanie jest wbrew nauce bo :
-fizycy określili wiek materii na 15mld lat a więc nie jest wieczna
-podważa podstawy nauki czyli zasadę przyczynowości i zasady logiki- materia nie może być przyczyną samej siebie
Podsumowując : mam wrażenie że dyskutuję z fanatyczką materializmu.
Apeluję zatem: otwórz swój umysł, stosuj logikę!
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Pan Tau (1237 punktów) | Parys:[...] fizycy określili wiek materii na 15mld lat a więc nie jest wieczna [...] Nie materii a wszechświata. Parys:[...] podwarza podstawy nauki czyli zasadę przyczynowości i zasady logiki- materia nie może być przyczyną samej siebie [...] O tym, że tzw. "zasada przyczynowości" najprawdopodobniej nie jest żadnym uniwersalnym prawem, pisałem już nie raz. Istnieją doświadczenia, które to pokazują, choćby znany eksperyment Nicolasa Gisina z Uniwersytetu Genewskiego, który badał zachowanie dwóch splątanych fotonów wysyłanych oddzielnymi światłowodami do różnych miejscowości znajdujących się o 18 kilometrów od laboratorium. Okazało się, że zmiana właściwości jednego z nich, "powodowała" identyczną zmianę w drugim. Skąd ten cudzysłów? Otóż nie wykryto żadnego opóźnienia - zmiany były identyczne i zachodziły natychmiastowo. Co więc jest tu przyczyną, a co skutkiem, skoro zgodnie z zasadą przyczynowo-skutkową przyczyna musi poprzedzać skutek?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Parys (592 punktów) (zablokowany) | > Parys:[...] fizycy określili wiek materii na 15mld lat a więc nie jest wieczna [...] > Nie materii a wszechświata. Czyżby Pan twierdził, że materia istniała przed wszechświatem? Jaka jest definicja wszechświata wg Pana? > O tym, że tzw. "zasada przyczynowości" najprawdopodobniej nie jest żadnym uniwersalnym prawem, pisałem już nie raz.Współczuję > znany eksperyment Nicolasa Gisina> Okazało się, że zmiana właściwości jednego z nich, "powodowała" identyczną zmianę w drugim.Nie chodzi tu o żadne zmiany tylko o eksperyment , który daje wiedzę w jakim stanie faktycznym są cząstki -przed eksperymentem nasza wiedza o cząstkach to tylko splątane (czyli uzależnione) wartości prawdopodobieństwa. Pan w ogóle nie rozumie mechaniki kwantowej.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Pan Tau (1237 punktów) | Parys:[...] Współczuję [...] Parys:[...] Pan w ogóle nie rozumie mechaniki kwantowej. [...] "Argumenty" nie do pobicia. Pańska odpowiedź mówi o Panu więcej, niż się Panu wydaje. Żegnam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | >>stwierdzam - materia jest wieczna, bo istnieje od zawsze i nie ubywa jej. >To zdanie jest wbrew nauce bo : >-fizycy określili wiek materii na 15mld lat a więc nie jest wieczna >-podwarza podstawy nauki czyli zasadę przyczynowości i zasady logiki- materia nie może być przyczyną samej siebie >Podsumując : mam wrażenie że dyskutuję z fanatyczką materializmu. >Apeluję zatem: otwórz swój umysł, stosuj logikę! > Błąd - określili, że 15 mld lat temu nastąpił moment ekspansji materii określany mianem Wielkiego Wybuchu. Nie mówią, że materia powstała wtedy z niczego. Właściwie to nie wiemy, przynajmniej ja nie wiem, co było na ułamki sekund wcześniej, ani jeszcze wcześniej.
Otwórz swój umysł na WIEDZĘ
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Parys (592 punktów) (zablokowany) | >Nie mówią, że materia powstała wtedy z niczego.
Ale też nie mówią , że materia powstała z materii (bo stosują logikę)- zatem przyczyna materii jest niematerialna.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Ania... (14138 punktów) | >>Nie mówią, że materia powstała wtedy z niczego. >Ale też nie mówią , że materia powstała z materii (bo stosują logikę)- zatem przyczyna materii jest niematerialna. > Kolejny błąd założeniowy. Nie opowiadanie się za teorią X nie jest równoznaczne z przyznaniem racji teorii Y. Stwierdzenie, że nie wiemy jak powstał świat nie oznacza od razu udziału bożków. Kiedyś może się dowiemy.
To co stosujesz to tzw. argument z niewiedzy. Twoja, moja czy ogólnie ludzi niewiedza nie jest argumentem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Parys (592 punktów) (zablokowany) | >Stwierdzenie, że nie wiemy jak powstał świat nie oznacza od razu udziału bożków. >Kiedyś może się dowiemy
Nie ,ja tylko pokazałem ,że materia nie jest przyczyną samej siebie - zatem przyczyna jej jest niematerialna. Poniewaz jest niematerialna ,jest niepoznawalna a więc się nie dowiemy: umiemy badać tylko materię.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | >Nie ,ja tylko pokazałem ,że materia nie jest przyczyną samej siebie
GDZIE to pokazałeś??? Poszukałem Twych pokazów na wątku i nie znalazłem nic, oprócz czegoś w stylu: "materia nie może być przyczyną samej siebie, bo nie może, a Bóg może, bo może, O Boże!!!" Wstydu nie masz?
> zatem przyczyna jej jest niematerialna.
A niematerialność jak powszechnie wiadomo może być przyczyną samej siebie, bo może... .
P.S. Co Ty na to, by nowy wątek otworzyć, gdzie dyskusję możnaby pociągnąć? Tutaj już nie bardzo się da, wąziutko cosik... .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ja zwykle z przyjemnością czytam twoje trafne uwagi Big_Zydzie i również proszę o wznowienie tej rozmowy w mniej klaustrofobicznej przestrzeni  . Cytat:GDZIE to pokazałeś??? Poszukałem Twych pokazów na wątku i nie znalazłem nic, oprócz czegoś w stylu: "materia nie może być przyczyną samej siebie, bo nie może, a Bóg może, bo może, O Boże!!!" Wstydu nie masz? Ja mam ten sam problem z Jowiszem. Nie żebym w niego wierzył, ale staram się zaoferować wielbicielom Jahwe ciekawszy literacko obiekt do wielbienia. Lecz oni uważają Jowisza za absurd a Jahwe za prawdę wcieloną. Z głowy mi się dymi, oczy mam czerwone od usilnych domniemywań, ale nie mogę pojąć, co owym tak rozmiłowanym w nauce a raczej "rozmiłowanym" "w" "nauce" biblistom pozwala tak łatwo skreślać innych bogów... No i też Wielkiego Potwora Spaghetti.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Ja zwykle z przyjemnością czytam (...)Dziękuję, Jacku, to bardzo miłe  . > Ja mam ten sam problem z Jowiszem. Nie żebym w niego wierzył, ale staram się zaoferować wielbicielom Jahwe ciekawszy literacko obiekt do wielbienia.Być może terapię stopniowo należy prowadzić, pozostawiając wielbicieli Jahwe na znanym im już gruncie, prezentując jednak znacznie ciekawszą, tak literacko, jak metafizycznie, wersję Jego przygód: chalwa.republika.pl/cavanna/ (jest trochę kłopotu z polskimi znakami, ale naprawdę warto  ) Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Dzięki  Już sobie oglądam! A tak swoją drogą, a propos eiptetów boga/bogów hinduiści byli bardziej cwani. Na przykład w Bhagawatgicie awatar Wisznu - Kriszna przedstawia siebie jako najmądrzejszy z mądrych i najgłupszy z głupich, najuczciwszy i najbardziej oszukańczy etc. Starali się mądrzej zmyślać... A tu nikt się nie stara
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 |
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | Piękne uwagi.
A jaka jest przyczyna tej niematerialności? Tutaj pada odpowiedź - nie ma przyczyny, bo te niematerialne wyłamują się z przyczynowości. Na pytanie - a skąd wiadomo, że niematerialne, o ile istnieje, wyłamuje się, a materialne nie może się wyłamywać - zapada głucha cisza albo pada tekst - nie, bo takie są zasady.
Na niektóre zagwostki nie poradzimy, więc trudno.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Ania... (14138 punktów) | >>Stwierdzenie, że nie wiemy jak powstał świat nie oznacza od razu udziału bożków. >>Kiedyś może się dowiemy >Nie ,ja tylko pokazałem ,że materia nie jest przyczyną samej siebie - zatem przyczyna jej jest niematerialna. >Poniewaz jest niematerialna ,jest niepoznawalna a więc się nie dowiemy: umiemy badać tylko materię. >
Niczego nie pokazałeś. Wyrzuciłeś z siebie myśli, które są w żaden sposób nie związane z rzeczywistością, oparte na założeniach, które nazwałeś zasadami, i myślisz, że to kogokolwiek przekonuje. Jeśli takie oszukańcze samozadowolenie cię satysfakcjonuje, proszę bardzo.
Ja jednak z uporem maniaka powiem - bełkot bez dowodów nie przekona mnie do niczego.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 Parys (592 punktów) (zablokowany) | >Ja jednak z uporem maniaka powiem
Lepiej nic nie mów.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | >>Ja jednak z uporem maniaka powiem >Lepiej nic nie mów. > I kto to mówi.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Drogi Parysie - twoje argumenty nie mają żadnego kontaktu z rzeczywistością. Powtarzasz strzępy zdań w które dla własnej frajdy wierzysz. Twoja sprawa, ale skazujesz się w ten sposób na to, że przeważnie musisz przegrać spór z rozmówcą, który szuka jakiejś prawdy o świecie, a nie zniekształca wszystko dla konfortu własnych wierzeń. Sądzę, że wierzenia lepiej działają w samotności, przed lustrem, kiedy ten za szkłem ze wszystkim się zgadza i tak samo żarliwie wierzy. Oczywiście wierzyć można we wszystko, to takie opium. Nie ważne czym jest, ważne, że przenosi w świat iluzji, gdzie wszystko jest proste, a ten kto zażył dawkę najmądrzejszy...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Natomiast jest wiarą zapisaną w świętych księgach. Tylko dziwne, dlaczego świętość ksiąg się zmienia po przekroczeniu granic w czasie i przestrzeni. Po przejściu granicy Pakistańskiej nagle Allaha zastępuje Sziwa, Koran zastępuje Bhagawatgita. A gdy przeniesiemy się dwa tysiące lat wstecz, to Sziwa ma się dobrze, ale Chrystusa ani Mahometa ani na lekarstwo. Więc X są niepodważalne dla wierzących, choć niekiedy mała masakra sprawia że jeden X następuje po drugim, zupełnie innym. Oczywiście, ci co masakrują są obdarzeni (zapewne) szczerszą wiarą. Jakie to wzruszające!
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Parys (592 punktów) (zablokowany) |
Czyżbyś uważał , że zdanie:
"bowiem materia nie może być przyczyną samej siebie (przyczyna poprzedza przecież skutek)"
było nie prawdziwe?
I co z tym wspólnego ma religia?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | To co nazywasz materią jest zmiennym procesem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | >>>-wiadomo,że materia jest bezwładna a życie jest władne (wolna wola czyli chęć działania-ogólnie mówiąc psychika) >>Chcesz powiedzieć, że elektrony w atomach "życia" wybierają sobie orbity według uznania? >Nie - elektrony to składnik materii , nie maja więc wolnej woli.
A cząsteczki chemiczne?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | W Bibli ich nie ma, więc są pewnie niepotrzebne jej wyznawcom, chyba, że zauważą, że mają ręce, nogi i na przykład potrzebują aspiryny na ból głowy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Ania... (14138 punktów) | >>>>-wiadomo,że materia jest bezwładna a życie jest władne (wolna wola czyli chęć działania-ogólnie mówiąc psychika) >>>Chcesz powiedzieć, że elektrony w atomach "życia" wybierają sobie orbity według uznania? >>Nie - elektrony to składnik materii , nie maja więc wolnej woli. >A cząsteczki chemiczne? No i cisza z cząsteczkami. Prośba o sprecyzowanie, gdzie zdaniem kolegi jest już wolna wola, a gdzie jeszcze nie, spełza na niczym. Skoro elektrony jej nie mają, to czy ma ją np. H2O? Pewnie nie. A skoro tak, to czy ma ją sacharoza? Pewnie nie. A białko? Też pewnie nie. A odpowiednia struktura takich cząstek już ją ma! Ale wyjmij DNA to wolę traci. Ciekawe. Z drugiej strony zabierz H2O i też straci... Czy wola tkwi w DNA czy w H2O?!
Zastanawianie się nad dowolną bezsensowną tezą można ciągnąć jako pewien abstrakcyjny trening, ale powtarzanie tych samych założeń przestaje być zabawne, jeśli nie są one podstawne.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | >>To co napisałeś to typowa bajeczka ewolucjonistów - nie wyjaśnia ona powstania życia , sugeruje ona tylko ,że jakoś (nie wiadomo jak) się życie samo zaczęło w wyniku jakiś reakcji ze sobą martwych związków chemicznych. > A czy znasz inną teorię, która wyjaśnia jak było? Hipotezy jakie znamy nie są i nie muszą być idealne i gotowe. Nauka w przyszłości zmieni je nie raz, tak, aby coraz lepiej opisywały świat i wszystko co w nim ma lub miało miejsce. I to jest właśnie jej urok.
>Jasne jest ,że wynikiem reakcji chemicznej martwych cząsteczek nie będzie to co żyje : martwe + martwe nie będzie żyło, to na pewno nie jest przepis na życie. Nie - nie jest to jasne. Przedstawiano ci to i wyjaśniano wystarczająco jasno. Absolutnie nie jest jasne.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > martwe + martwe nie będzie żyło, to na pewno nie jest przepis na życie.Cały się składasz z martwych atomów, ...bystrzaku  .
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) |
>> >Nietylko : człowiek "roślina" ma sprawny metabolizm ale jest traktowany jako martwy i sądy nakazują odłączyć go od aparatury. A więc metabolizm to za mało, potrzebna jest wolna wola. Wolna wola z kolei to nie jakaś specjalna konstrukcja materii , wolna wola jest niematerialna. > I dodam jeszcze. W twoim argumencie jest ogromny błąd, którego jakimś cudem ani ja, ani ktoś inny nie zauważył wcześniej. Określenie "człowiek roślina" jest tyleż potoczne, co nieprecyzyjne. Za osobę martwą uznaje się osoby, których mózg przestał pracować - obumarł. Ponieważ nie jest możliwe odnowienie mózgu, regeneracja, to uznaje się, że taka osoba przestała istnieć. Ale "człowiek roślina" zwykle oznacza coś innego. To osoba nie wykazująca wyższych funkcji mózgowych, ale żywa. W tym układzie osoba taka może często sama oddychać, czasem sama je (w znaczeniu przełyka podawany pokarm), może funkcjonować bez maszynerii, bywa karmiona dożylnie itd. Ale w sensie medycznym i prawnym osoby takie są żywe i nie są "zabijane" chyba, że zostanie przeprowadzona eutanazja. Mogą w takim stanie żyć latami, sama spotkałam matkę opiekującą się synem od jego wypadku w wieku lat 17, a spotkałam ją kiedy syn miał ponad 30stkę. Sporo czasu syn spędzał w domu, bowiem oddychał i przełykał.
W tym układzie nie tyle wolna wola, ile właśnie metabolizm mózgu jest czynnikiem decydującym o życiu i śmierci. Brak wolnej woli i świadomości nie oznacza możliwości uznania za zmarłego, ale brak metabolizmu mózgu. A dlaczego akurat mózgu? Bowiem jest to struktura decydująca o naszej istocie, a w dodatku jej śmierć jest nieodwracalna.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Mogą w takim stanie żyć latami, sama spotkałam matkę opiekującą się synem od jego wypadku w wieku lat 17, a spotkałam ją kiedy syn miał ponad 30stkę. Sporo czasu syn spędzał w domu, bowiem oddychał i przełykał.
Bardzo ciekawe jest to, że mózg większość pracy przeprowadza bez naszego udziału.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | > Mogą w takim stanie żyć latami, sama spotkałam matkę opiekującą się synem od jego wypadku w wieku lat 17, a spotkałam ją kiedy syn miał ponad 30stkę. Sporo czasu syn spędzał w domu, bowiem oddychał i przełykał. >Bardzo ciekawe jest to, że mózg większość pracy przeprowadza bez naszego udziału. Oczywiście - wona wola nie ma sie w żaden sposób do wielu reakcji naszego umysłu i ciała. Ba! myślę, że nasze "świadome" reakcje to zaledwie ułamek. Szacuje się tona kilka do dwudziestu kilku procent. Faktem jest, że w stanie relaksu i intensywnej prcy umysłowej zapotrzebowanie naszego mózgu na glukozę jest niemal takie samo, nie widać statystycznie istotnych różnic. Czyli coś, co określamy pracą umysłową dla mózgu jest zaledwie małym wycinkiem jego codziennej pracy.
Możemy tu sobie wymieniać: kontrola napięcia ścian naczyń, kontrola uderzeń serca: rytmu i siły skurczu, kontrola perystaltyki jelit, kontrola wydzielania enzymów trawiennych, kontrola napięcia mięśni dostosowujących soczewkę i tęczówkę, zarządzanie temperaturą, rytmem oddychania i stado innych czynności naszego układu ośrodkowego. Ale nie tylko - wiele czynności nad którymi mamy kontrolę wykonujemy nieświadomie. Czy zastanawiamy się, które mięśnie poruzyć aby zrobić krok? Nie - nasz umysł robi to za nas.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Dziękuję Aniu za interesujące szczegóły dotyczące tego zjawiska  . Do mnie bardzo mocno przemawia rzut piłką - trzeba być wcale niezłym matematykiem, aby obliczyć tor piłki, a wiele osób rzuca nie wiedząc wiele o matematyce
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | >>>>>>A co to znaczy- żywe? Wirus jest żywy? >>>Rzecz jest żywa , gdy wykazuje wolną wolę działania . >>Słucham? >>Różnica między życiem a brakiem życia to sprawny metabolizm. >> >Nietylko : człowiek "roślina" ma sprawny metabolizm ale jest traktowany jako martwy i sądy nakazują odłączyć go od aparatury. A więc metabolizm to za mało, potrzebna jest wolna wola. Wolna wola z kolei to nie jakaś specjalna konstrukcja materii , wolna wola jest niematerialna. > Jeśli człowiek jest sumą komórek, które każda ma "wolną wolę", to dlaczego człowiek, którego niemal każda komórka żyje i działa, jest uznawany za zmarłego? A człowiek, który nie jest uznawany nie spełnia podstawowych czynności fizjologicznych i społecznych? Dlaczego akurat uraz mózgu ma wpływ na psychikę, emocje i nawet osobowość? Czy nie jest to argument za tym, że to materia - uk. nerwowy - determinują te zachowania i procesy?
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Ania... (14138 punktów) | Halo - skoro teza jest Twoim zdaniem słuszna, to odpowiedź na takie pytania powinna być prosta.
|
|
| | | | | | | |  | | stilgar (7322 punktów) | >>>>A co to znaczy- żywe? Wirus jest żywy? >Rzecz jest żywa , gdy wykazuje wolną wolę działania . Obecnie wirusy traktowane są nie jako coś co żyje ale jako białko (grupa białek) wchodzące w interakcje chemiczne z innymi białkami wewnątrz komórki .
Czyli, ludzie umierają, bo tracą wolę do życia?
|
|
| | | | | | | | |  | -1 na 1 Parys (592 punktów) (zablokowany) | >Czyli, ludzie umierają, bo tracą wolę do życia?
Tak, ale nie jest to jedyny powód (sa przecież wypadki, katastrofy,wojny), ale jest on podstawowy.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | >>Czyli, ludzie umierają, bo tracą wolę do życia? >Tak, ale nie jest to jedyny powód (sa przecież wypadki, katastrofy,wojny), ale jest on podstawowy. Podaj mi najpierw definicję i charakterystykę tej wolnej woli. Jeśli ja ci powiem, że człowiek to ciało, dusza i niewidzialne opakowanko, to moje twierdzenie jest wystarczającym argumentem, aby je przyjąć za prawdziwe?
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Parys (592 punktów) (zablokowany) | >Podaj mi najpierw definicję i charakterystykę tej wolnej woli.
Wolna wola to chęć działania w celu osiągnięcia określonego celu.
>Jeśli ja ci powiem, że człowiek to ciało, dusza i niewidzialne opakowanko, to moje twierdzenie jest wystarczającym argumentem, aby je przyjąć za prawdziwe?
Bez uzasadnienia to nie.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | >>Podaj mi najpierw definicję i charakterystykę tej wolnej woli. >Wolna wola to chęć działania w celu osiągnięcia określonego celu. >>Jeśli ja ci powiem, że człowiek to ciało, dusza i niewidzialne opakowanko, to moje twierdzenie jest wystarczającym argumentem, aby je przyjąć za prawdziwe? >Bez uzasadnienia to nie. > To teraz uzasadnij swoją tezę o wolnej woli. Punkty, które na dzień dobry budzą moje wątpliwości: 1) czy roślina jest żywa? 2) czy osoba śpiąca nadal jest żywa? 3) czy osoba sparaliżowana i nieświadoma, ale oddychająca i połykająca, nie wymagająca maszyny i z żywym mózgiem jest żywa? 4) Czy zarodek ludzki w stadium 8 blastomerów jest żywy? I jak się ma każda z czterech sytuacji do wolnej woli.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 Parys (592 punktów) (zablokowany) | >Punkty, które na dzień dobry budzą moje wątpliwości: >1) czy roślina jest żywa?
Roślina, jak człowiek, to zespół żywych komórek współdziałających ze sobą, to organizm - tak roślina jest żywa.
>2) czy osoba śpiąca nadal jest żywa?
Podobnie jak powyżej
>3) czy osoba sparaliżowana i nieświadoma, ale oddychająca i połykająca, nie wymagająca maszyny i z żywym mózgiem jest żywa?
Tak jak wyżej
>4) Czy zarodek ludzki w stadium 8 blastomerów jest żywy?
Oczywiście - to człowiek w pierwszej fazie życia.
>I jak się ma każda z czterech sytuacji do wolnej woli.
W każdej z powyższych sytuacji mamy do czynienia z tym co żyje , co przejawia wolną wolę: czyli chęć do podejmowania działań w określonym celu, np.:
-roślina ciągle podąża za słońcem w miarę jego ruchu na niebie -śpiący, czy sparaliżowany oddycha, trawi, śni -zarodek szybko przechodzi kolejne fazy rozwoju
Czy sądzisz ,że to co martwe mogłoby to wszystko robić?
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Ania... (14138 punktów) | >>Punkty, które na dzień dobry budzą moje wątpliwości: >>1) czy roślina jest żywa? >Roślina, jak człowiek, to zespół żywych komórek współdziałających ze sobą, to organizm - tak roślina jest żywa. >>2) czy osoba śpiąca nadal jest żywa? >Podobnie jak powyżej >>3) czy osoba sparaliżowana i nieświadoma, ale oddychająca i połykająca, nie wymagająca maszyny i z żywym mózgiem jest żywa? >Tak jak wyżej >>4) Czy zarodek ludzki w stadium 8 blastomerów jest żywy? >Oczywiście - to człowiek w pierwszej fazie życia. >>I jak się ma każda z czterech sytuacji do wolnej woli. >W każdej z powyższych sytuacji mamy do czynienia z tym co żyje , co przejawia wolną wolę: czyli chęć do podejmowania działań w określonym celu, np.: >-roślina ciągle podąża za słońcem w miarę jego ruchu na niebie >-śpiący, czy sparaliżowany oddycha, trawi, śni >-zarodek szybko przechodzi kolejne fazy rozwoju >Czy sądzisz ,że to co martwe mogłoby to wszystko robić? > Czy sądzisz, że geotropizm lub heliotropizm jest wolną wolą? Nie różni tego zjawiska tak wiele od procesu narastania kryształu. Wolna wola oznacza, że można zmienić zdanie, wybrać inaczej. Znasz dąb, który raz podąża za słońcem, a innym razem strzela focha i już nie? Czy tak naprawdę tak samo rozumiemy wolną wolą? Wolna wola to moim zdaniem nie reakcja, ale możliwość wyboru.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | >>>Punkty, które na dzień dobry budzą moje wątpliwości: >>>1) czy roślina jest żywa? >>Roślina, jak człowiek, to zespół żywych komórek współdziałających ze sobą, to organizm - tak roślina jest żywa. >>>2) czy osoba śpiąca nadal jest żywa? >>Podobnie jak powyżej >>>3) czy osoba sparaliżowana i nieświadoma, ale oddychająca i połykająca, nie wymagająca maszyny i z żywym mózgiem jest żywa? >>Tak jak wyżej >>>4) Czy zarodek ludzki w stadium 8 blastomerów jest żywy? >>Oczywiście - to człowiek w pierwszej fazie życia. >>>I jak się ma każda z czterech sytuacji do wolnej woli. >>W każdej z powyższych sytuacji mamy do czynienia z tym co żyje , co przejawia wolną wolę: czyli chęć do podejmowania działań w określonym celu, np.: >>-roślina ciągle podąża za słońcem w miarę jego ruchu na niebie >>-śpiący, czy sparaliżowany oddycha, trawi, śni >>-zarodek szybko przechodzi kolejne fazy rozwoju >>Czy sądzisz ,że to co martwe mogłoby to wszystko robić? >> >Czy sądzisz, że geotropizm lub heliotropizm jest wolną wolą? Nie różni tego zjawiska tak wiele od procesu narastania kryształu. Wolna wola oznacza, że można zmienić zdanie, wybrać inaczej. Znasz dąb, który raz podąża za słońcem, a innym razem strzela focha i już nie? >Czy tak naprawdę tak samo rozumiemy wolną wolą? Wolna wola to moim zdaniem nie reakcja, ale możliwość wyboru. Martwe potrafi robić wiele ciekawych rzeczy. Potrafi rosnąć, krystalizować, tworzyć struktury. Co więcej - różnica między światem żywym a martwym staje się - w miarę poznawania świata - znacznie mniej ostra niż nam się wydaje. Wirusy są martwe, a jednak replikują, ewoluują, priony są całkiem martwe, a jednak zmieniają swój kształt. A co powiesz na bakterie, które nie potrafią przetrwać poza organizmem żywiciela? Ich metabolizm jest na tyle ubogi, że zachowują się jak wirusy. Są żywe, czy martwe jak wirusy?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | Parys (592 punktów) (zablokowany) | >>Czy sądzisz, że geotropizm lub heliotropizm jest wolną wolą? Nie różni tego zjawiska tak wiele od procesu narastania kryształu. Wolna wola oznacza, że można zmienić zdanie, wybrać inaczej. Znasz dąb, który raz podąża za słońcem, a innym razem strzela focha i już nie?
A jakie jest prawdopodobieństwo tego,że człowiek po 3 dniach nie picia na pustyni po otwarciu butelki cocacoli nie napije się ? Zero? A jednak znajdzie się taki co się nie napije i zginie. Podobnie z dębem- prawdopodobieństwo tego ,że nie będzie podążał za słońcem jest prawie zero ale nie zero. Dąb jak człowiek nie jest automatem. I dąb i człowiek to zespól żywych istot -komórek , które zwykle mają wolę życia ale czasami niektóre z nich nie, następuje zakłócenie ich współpracy, choroba organizmu, śmierć.
. >Martwe potrafi robić wiele ciekawych rzeczy. Potrafi rosnąć, krystalizować, tworzyć struktury.
Martwe z definicji nic nie robi - trzymajmy się definicji używanych pojęć.
>Co więcej - różnica między światem żywym a martwym staje się - w miarę poznawania świata - znacznie mniej ostra niż nam się wydaje.
Różnica między martwym a żywym jest zawsze ostra - nie ma życia na 20% lub 75% : nie ma stanów pośrednich.
Wirusy są martwe, a jednak replikują, ewoluują, priony są całkiem martwe, a jednak zmieniają swój kształt. A co powiesz na bakterie, które nie potrafią przetrwać poza organizmem żywiciela? Ich metabolizm jest na tyle ubogi, że zachowują się jak wirusy. Są żywe, czy martwe jak wirusy?
To proste : jak zwiększymy dokładność aparatury badawczej to będziemy mogli na to odpowiedzieć.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Dąb jak człowiek nie jest automatem. I dąb i człowiek to zespól żywych istot -komórek , które zwykle mają wolę życia ale czasami niektóre z nich nie, następuje zakłócenie ich współpracy, choroba organizmu, śmierć.
Jeśli roślina nie podąża za światłem, jest to mutacja genetyczna ciążąca na niej już od początku. Niekorzystna mutacja, jakich nie brak i u zwierząt. To podobne do narodzin ślepego człowieka. Człowiek czuje instynktownie głód, pragnienie, senność, pożądanie seksualne etc. Również poczucie czasu ma wrodzone. Gdyby nigdy nie ujrzał światła, i tak obracałby się w dobowym cyklu z przesunięciem o jedną godzinę (wada zachodząca u ssaków). Na uwarunkowania genetyczne nakładają się uwarunkowania kulturowe, które między innymi tworzą męczenników. Nie kieruje nimi pełna niezależność, lecz coś, co niektórzy nazywają genetyką kultury. Genetyka kultury opiera się na atawizmach stadnych, które w gatunku Homo sapiens osiągnęły ogromny stopień wyrafinowania. Wolna wola to niezupełnie wolny wybór pomiędzy dostępnymi uwarunkowaniami.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Parys (592 punktów) (zablokowany) | >Jeśli roślina nie podąża za światłem, jest to mutacja genetyczna ciążąca na niej już od początku. >Wolna wola to niezupełnie wolny wybór pomiędzy dostępnymi uwarunkowaniami.
Tak mówią fizykaliści: wszystko jest "tłumaczone" własnościami materii i prawami fizyki . Kwiatek , żaba , człowiek piszący wiersz to automaty mechaniczno-chemiczne. Ale aby automaty zaczęły działać musi je ktoś włączyć, bo nie mając woli same tego nie zrobią- a więc kto je buduje , programuje i włącza np. w celu napisania "Pana Tadeusza"?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | daddy (2737 punktów) (zablokowany) | >>Jeśli roślina nie podąża za światłem, jest to mutacja genetyczna ciążąca na niej już od początku. >>Wolna wola to niezupełnie wolny wybór pomiędzy dostępnymi uwarunkowaniami. >Tak mówią fizykaliści: wszystko jest "tłumaczone" własnościami materii i prawami fizyki . Kwiatek , żaba , człowiek piszący wiersz to automaty mechaniczno-chemiczne. Ale aby automaty zaczęły działać musi je ktoś włączyć, bo nie mając woli same tego nie zrobią- a więc kto je buduje , programuje i włącza np. w celu napisania "Pana Tadeusza"?
Jak to?! Nie wiesz? Od zawsze był to pan Roman z klatki C.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) |
>Tak mówią fizykaliści: wszystko jest "tłumaczone" własnościami materii i prawami fizyki . Kwiatek , żaba , człowiek piszący wiersz to automaty mechaniczno-chemiczne. Ale aby automaty zaczęły działać musi je ktoś włączyć, bo nie mając woli same tego nie zrobią- a więc kto je buduje , programuje i włącza np. w celu napisania "Pana Tadeusza"? Alegoria tyleż może inspirująca, co nieuprawniona. Nie wszystko co znamy ma autora. Wodospad nie ma, tęcza nie ma, przemiany jądrowe nie mają - a dzieją się. A więc?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Parys (592 punktów) (zablokowany) | >Alegoria tyleż może inspirująca, co nieuprawniona. Nie wszystko co znamy ma autora. Wodospad nie ma, tęcza nie ma, przemiany jądrowe nie mają - a dzieją się. A więc?
Nie chodzi w naszej dyskusji o zjawiska fizyczne ale o psychikę, o źródło życia. Twierdzenie że źródłem życia jest bezwładna materia jest błędem logicznym, czyli jest bełkotem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Ania... (14138 punktów) | >>Alegoria tyleż może inspirująca, co nieuprawniona. Nie wszystko co znamy ma autora. Wodospad nie ma, tęcza nie ma, przemiany jądrowe nie mają - a dzieją się. A więc? >Nie chodzi w naszej dyskusji o zjawiska fizyczne ale o psychikę, o źródło życia. Twierdzenie że źródłem życia jest bezwładna materia jest błędem logicznym, czyli jest bełkotem. > I znowu się nie zgadzam. Po pierwsze, psychika jest osadzona i nierozerwalnie związana z fizyką. A więc nie ma powodu ich rozdzielać. Po drugie, co ma wspólnego psychika z życiem źródłem życia?
Jeśli teoria abiogenezy jest twoim zdaniem fałszywa - udowodnij to lub przedstaw lepszą teorię.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | >>>Czy sądzisz, że geotropizm lub heliotropizm jest wolną wolą? Nie różni tego zjawiska tak wiele od procesu narastania kryształu. Wolna wola oznacza, że można zmienić zdanie, wybrać inaczej. Znasz dąb, który raz podąża za słońcem, a innym razem strzela focha i już nie? >A jakie jest prawdopodobieństwo tego,że człowiek po 3 dniach nie picia na pustyni po otwarciu butelki cocacoli nie napije się ? Zero? A jednak znajdzie się taki co się nie napije i zginie. Podobnie z dębem- prawdopodobieństwo tego ,że nie będzie podążał za słońcem jest prawie zero ale nie zero. Dąb jak człowiek nie jest automatem. I dąb i człowiek to zespól żywych istot -komórek , które zwykle mają wolę życia ale czasami niektóre z nich nie, następuje zakłócenie ich współpracy, choroba organizmu, śmierć. >. Jeśli mu powiesz, że ta butelka jest zatruta i umrze - być może się nie napije. I tu się różnimy. Widzisz - wolna wola to coś, co ma swoje znaczenie a ty usilnie próbujesz wcisnąć do tej definicji coś kompletnie niepotrzebnego i mylącego. Człowiek ma wybór, może dla frajdy zagłodzić się na śmierć. Wiele istot takiego wyboru nie potrafi przeprowadzić, ale jednak żyją. Wolna wola oznacza możliwość wyboru. Jeśli człowiek reaguje odruchowo, to reaguje, ale wolnej woli w tym nie ma. Wolną wolą jest perystaltyka? Nie jest. To reakcja organizmu, ale nijak nie ma się do wolnej woli. >>Martwe potrafi robić wiele ciekawych rzeczy. Potrafi rosnąć, krystalizować, tworzyć struktury. >Martwe z definicji nic nie robi - trzymajmy się definicji używanych pojęć. No właśnie - trzymajmy się a nie róbmy własne, w dodatku bez sensowne. Ale co do martwego - czyli jak wirus atakuje organizm to nie robi nic? Albo woda niszcząca kamień? Nie robi nic? >>Co więcej - różnica między światem żywym a martwym staje się - w miarę poznawania świata - znacznie mniej ostra niż nam się wydaje. >Różnica między martwym a żywym jest zawsze ostra - nie ma życia na 20% lub 75% : nie ma stanów pośrednich. Jak wykazałam - póki co można mówić o takich stanach. Czyli obserwacje przeczą temu założeniu. >>Wirusy są martwe, a jednak replikują, ewoluują, priony są całkiem martwe, a jednak zmieniają swój kształt. A co powiesz na bakterie, które nie potrafią przetrwać poza organizmem żywiciela? Ich metabolizm jest na tyle ubogi, że zachowują się jak wirusy. Są żywe, czy martwe jak wirusy? >To proste : jak zwiększymy dokładność aparatury badawczej to będziemy mogli na to odpowiedzieć. > Jesteś pewien? Dlaczego? Bo założyłeś sobie, że granica ta musi być ostra. Dlaczego? Skąd takie założenie? Czy założenie przeciwne w jakiś sposób ci nie pasuje? Ja pokazałam na przykładach sytuacje kontrowersyjne, a jedyne co dostałam w odpowiedzi to pobożne życzenie lepszych metod badawczych. Póki co poprawa metod badawczych wykazuje właśnie gradację zdolności do "życia", czego nie spodziewano się jeszcze 50 lat temu. Co z tym fantem?
I tak całkiem szczerze - czemu uparłeś się na tą wolną wolę? Gdybyś użył jakiegoś innego kreślenia byłoby mniej kontrowersyjne. I drugie pytanie - czy założenie że życie to czysta biochemia jakiś sposób jest dla ciebie nieprzyjemne?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Parys (592 punktów) (zablokowany) | >Wolna wola oznacza możliwość wyboru.
Nie, wolna wola to chęć działania , to przejaw życia.
>Jeśli człowiek reaguje odruchowo, to reaguje, ale wolnej woli w tym nie ma.
Owszem jest to przejaw woli tylko nie człowieka: odruchowe cofnięcie ręki od pieca to wymuszenie na nas decyzji (za pomocą uczucia bólu )o cofnięciu reki przez komórki skóry ręki - inaczej mówiąc: wykonujemy wolę tych komórek- wszak te komórki są żywe, one chcą się obronić przed śmiercią !
>Wolną wolą jest perystaltyka? Nie jest.
Oczywiście,że jest tylko nie człowieka a żywych komórek odpowiedzialnych za trawienie.
Trzeba pamiętać, że człowiek to my i wiele innych istot żywych (komórki) ,że chodzi tu o organizm , o wiele współpracujących ze sobą żywych istot, wyspecjalizowanych do wykonywania różnych zadań.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | homopitek (1536 punktów) | >>Wolna wola oznacza możliwość wyboru. >Nie, wolna wola to chęć działania , to przejaw życia.
Historycznie rzecz biorąc, to za wolną wolę uważano od niepamiętnych czasów możliwość podejmowania decyzji bez kontroli ze strony innych osób.
Nie stosuję emoticonów
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | > >Wolna wola oznacza możliwość wyboru.> Nie, wolna wola to chęć działania , to przejaw życia.Nie zgadzam się. Jest na to wystarczająco dobra definicja: Za wiki: Wolna wola - w filozofii i teologii, postulowana cecha ludzkiego umysłu i świadomości, pozwalająca człowiekowi samemu decydować o swoich czynach i nie być całkowicie zdeterminowanym przez los, instynkty czy siły wyższe. pl.wikipedia.org/wiki/Wolna_wolaWolna wola to koncepcja filozoficzna mówiąca, że człowiek sam decyduje o swoich czynach i nie jest całkowicie zdeterminowany przez los, instynkty czy siły wyższe. www.definicja.com/Wolna_wolaPosługiwanie się pojęciami zgodnie z ich właściwymi definicjami jest chyba podstawą komunikacji. Jeśli teraz powiem ci, że moim zdaniem mieszane uczucia to podstawa człowieczeństwa, to będzie to zasadne? > >Jeśli człowiek reaguje odruchowo, to reaguje, ale wolnej woli w tym nie ma.> Owszem jest to przejaw woli tylko nie człowieka: odruchowe cofnięcie ręki od pieca to wymuszenie na nas decyzji (za pomocą uczucia bólu )o cofnięciu reki przez komórki skóry ręki - inaczej mówiąc: wykonujemy wolę tych komórek- wszak te komórki są żywe, one chcą się obronić przed śmiercią !Nie i nie. Nie jest to niczyja wolna wola. Żadna komórka nie ma wyboru - każda reaguje tak, jak nakazuje jej wpisana reakcja na bodziec. Nie chcą się obronić, nie chcą niczego w ogóle, one tylko wykonują zapisany w nich program. > >Wolną wolą jest perystaltyka? Nie jest.> Oczywiście,że jest tylko nie człowieka a żywych komórek odpowiedzialnych za trawienie.> Trzeba pamiętać, że człowiek to my i wiele innych istot żywych (komórki) ,że chodzi tu o organizm , o wiele współpracujących ze sobą żywych istot, wyspecjalizowanych do wykonywania różnych zadań.I to samo. Gdyby każda twoja komórka miała wybór, to już byś nie żył, bo twoja trzustka wybrałaby nie produkowanie hormonów i enzymów, oko wybrałoby odpoczynek od widzenia a narząd Cortiego od słyszenia. Skoro mają wybór, to przecież mogą. W organizmie nie ma miejsca na odstępstwa od programu, a próby takich odstępstw kończą się niefajnie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Parys (592 punktów) (zablokowany) | >Gdyby każda twoja komórka miała wybór, to już byś nie żył, bo twoja trzustka wybrałaby nie produkowanie hormonów i enzymów, oko wybrałoby odpoczynek od widzenia a narząd Cortiego od słyszenia. Skoro mają wybór, to przecież mogą. W organizmie nie ma miejsca na odstępstwa od programu, a próby takich odstępstw kończą się niefajnie.
Błąd: większość komórek nie zaryzykuje buntu i będzie wykonywała swoje zadania bowiem w przeciwnym razie zginie organizm i tym samym one same! Owszem , niektóre komórki "głupieją" (nowotwory) ale sa natychmiast niszczone przez organizm. Trzuska, czyli tysiące komórek będzie ,we własnym interesie produkować hormony i enzymy aby organizm trwał i to jest właśnie ich wybór.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | >>Gdyby każda twoja komórka miała wybór, to już byś nie żył, bo twoja trzustka wybrałaby nie produkowanie hormonów i enzymów, oko wybrałoby odpoczynek od widzenia a narząd Cortiego od słyszenia. Skoro mają wybór, to przecież mogą. W organizmie nie ma miejsca na odstępstwa od programu, a próby takich odstępstw kończą się niefajnie. >Błąd: większość komórek nie zaryzykuje buntu i będzie wykonywała swoje zadania bowiem w przeciwnym razie zginie organizm i tym samym one same! Owszem , niektóre komórki "głupieją" (nowotwory) ale sa natychmiast niszczone przez organizm. Czy natychmiast to zależy. Ale czy wybór: albo zrobisz tak i dokładnie tak, albo zginiesz to naprawdę wybór? Myślisz, że przystawiając ci broń do głowy, wcześniej związano ci ręce i zakneblowano cię, i mówią "albo zrobisz x albo cię zabiję, masz 3 sekundy" dają ci wybór? Ja podziękuję, bo taki wybór oznacza wyłącznie brak wyboru.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Ania... (14138 punktów) | A co powiesz na argument o stosowanej przez ciebie zupełnie oderwanej od rzeczywistości i niepopartej żadnymi argumentami definicję "wolnej woli"? Podałam teksty i źródła, które zwyczajnie mówią, że stosowana tutaj definicja wolnej woli to bezsensowne wynaturzenie znaczenia tego słowa. Jak uzasadnić taki czyn, niepotrzebny, mylący i szczerze mówiąc - bez sensowny?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Ania... (14138 punktów) | >A co powiesz na argument o stosowanej przez ciebie zupełnie oderwanej od rzeczywistości i niepopartej żadnymi argumentami definicję "wolnej woli"? >Podałam teksty i źródła, które zwyczajnie mówią, że stosowana tutaj definicja wolnej woli to bezsensowne wynaturzenie znaczenia tego słowa. >Jak uzasadnić taki czyn, niepotrzebny, mylący i szczerze mówiąc - bez sensowny? I znowu cisza. Pytania niewygodne pomijamy, mniej niewygodne komentujemy powtarzając jak mantrę dwa zdania?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Co więcej - różnica między światem żywym a martwym staje się - w miarę poznawania świata - znacznie mniej ostra niż nam się wydaje.Zgadzam się, ta granica jest bardzo umowna. Natomiast wtapianie w to wolnej woli i jakichś dziwnych demagogii odbiera temu całe piękno i coś co nazywam Wielką Naukową Tajemniczością. Tajemniczością do rozwiązania i do otworzenia nowych dróg i nowych tajemnic  . Na tle tych wszystkich głębokich spostrzeżeń, jakimi raczą nas ostatnio wielcy biolodzy te wciskanie dziwacznych demagogii, dopasowywanie do dawnych kodeksów za wszelką cenę jest po prostu niesmaczne. Czytam gdzieś, że płód składający się z ośmiu komórek to "już człowiek", że ma "wolną wolę". A chodzi jedynie o to, żeby jeszcze raz wtłoczyć wszystkie nowe obserwacje do przestarzałej formy, która bynajmniej nie przyczyniła się do wzrostu zachowań etycznych wśród Homo sapiens.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | stilgar (7322 punktów) |
> >-prawdopodobieństwo takiego zdarzenia jest zerowe (wyliczyli to matematycy)> O, na pewno nie zerowe! A w ogóle jak się liczy prawdopodobieństwo czegoś na co jest nieskończenie wiele czasu i nieskończenie wiele prób?Mały wykład z teorii prawdopodobieństwa  Jeśli prawdopodobieństwo jakiegoś zdarzenia wynosi zero, nie oznacza to, że jest ono niemożliwe. Analogicznie, P=1 nie oznacza, że zdarzenie jest pewne. W drugą stronę jest inaczej - zdarzenie niemożliwe ma zerowe prawdopodobieśtwo, a pewne - 1. To tak jak z prostokątami i kwadratami - każdy kwadrat jest prostokątem, ale prostokąty nie są kwadratami ( nie wszystkie ). Przykład: na tarczy mamy nieskończenie wiele punktów. Strzała trafia w jakiś konkretny punkt. Trafienie wyznaczonego z góry punktu ma zerowe prawdopodobieństwo ( 1/nieskonczonosc), ale nie jest niemożliwe. Tak więc, takie zdarzenie spokojnie mogło mieć zerowe prawdopodobieństwo i zajść. A co do liczenia czegoś takiego: trzeba wyznaczyć wszystkie zdarzenia potrzebne do zajścia naszego, np. ciąg reakcji chemicznych i prawdopodobieństwo ich zajścia.
|
|
| | | | | | | |  | | jkl; (5859 punktów) | > >O, na pewno nie zerowe! A w ogóle jak się liczy prawdopodobieństwo czegoś na co jest nieskończenie wiele czasu i nieskończenie wiele prób?> Mały wykład z teorii prawdopodobieństwa  Dziękuję, Stilgarze  > Trafienie wyznaczonego z góry punktu ma zerowe prawdopodobieństwo ( 1/nieskonczonosc), ale nie jest niemożliwe.Zawsze sądziłam, że zerowe prawdopodobieństwo to właśnie niemożliwość. > Tak więc, takie zdarzenie spokojnie mogło mieć zerowe prawdopodobieństwo i zajść.A nie "bliskie zeru"? > A co do liczenia czegoś takiego: trzeba wyznaczyć wszystkie zdarzenia potrzebne do zajścia naszego, np. ciąg reakcji chemicznych i prawdopodobieństwo ich zajścia.Dlatego uważam, że istnieje różnica między "niemożliwe" a "niemożliwe do wyliczenia czy możliwe"
|
|
| | | | | | | | |  | | salek (4701 punktów) | >>Trafienie wyznaczonego z góry punktu ma zerowe prawdopodobieństwo ( 1/nieskonczonosc), ale nie jest niemożliwe. >Zawsze sądziłam, że zerowe prawdopodobieństwo to właśnie niemożliwość. Zerowe prawdopodobieństwo to właśnie niemożliwość, a stilgar pominął pewną ważną w tego typu obliczeniach rzecz, a mianowicie pojęcie miary.
|
|
| | | | | | | | | |  | | stilgar (7322 punktów) | > >>Trafienie wyznaczonego z góry punktu ma zerowe prawdopodobieństwo ( 1/nieskonczonosc), ale nie jest niemożliwe.> >Zawsze sądziłam, że zerowe prawdopodobieństwo to właśnie niemożliwość.> Zerowe prawdopodobieństwo to właśnie niemożliwość, a stilgar pominął pewną ważną w tego typu obliczeniach rzecz, a mianowicie pojęcie miary.To znaczy? pl.wikipedia.org/wiki/Zdarzenie_niemożliwe Cytat:Nie każde jednak zdarzenie losowe o prawdopodobieństwie zero jest niemożliwe.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | salek (4701 punktów) | To znaczy, że przykład z tarczą odnosi się do jakiej-takiej rzeczywistości, gdzie nie ma możliwości nieskończenie dokładnie sprawdzić, czy wylosowany punkt to dokładnie punkt trafienia. W efekcie punktów, gdzie możesz trafić jest skończona ilość, więc P(trafienia w dowolny punkt) =/= 0. Przykład z wikipedii odnosi się do matematyki, a w nieskończonościach ta płata dziwne figle. Ale dopiero tam - nie wcześniej.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | stilgar (7322 punktów) | >To znaczy, że przykład z tarczą odnosi się do jakiej-takiej rzeczywistości, gdzie nie ma możliwości nieskończenie dokładnie sprawdzić, czy wylosowany punkt to dokładnie punkt trafienia. W efekcie punktów, gdzie możesz trafić jest skończona ilość, więc P(trafienia w dowolny punkt) =/= 0. Przykład z wikipedii odnosi się do matematyki, a w nieskończonościach ta płata dziwne figle. Ale dopiero tam - nie wcześniej.
Niepotrzebnie zaciemniasz. Rachunek prawdopodobieństwa to część matematyki i jako taki go opisywałem. Fizyczne interpretacje i rzutowanie na rzeczywistość nie mają w tym przykładzie nic do rzeczy. Równie dobrze mogłem opisać losowanie liczby rzeczywistej z zadanego przedziału, ale przykład z tarczą lepiej trafia do wyobraźni.
A matematyka wcale nie płata figli w nieskończoności, tylko niektóre wnioski z pewnych twierdzeń są nieintuicyjne, zwłaszcza w przypadku zbiorów gęstych.
>nie ma możliwości nieskończenie dokładnie sprawdzić, czy wylosowany punkt to dokładnie punkt trafienia. W efekcie punktów, gdzie możesz trafić jest skończona ilość
Jak, na Lagrange'a, z niemożności odróżnienia punktów ze zbioru wysnułeś twierdzenie o skończonej liczbie (słowo "ilość" stosuje się do rzeczy niepoliczalnych) możliwych punktów trafień?
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | salek (4701 punktów) | > Niepotrzebnie zaciemniasz. Rachunek prawdopodobieństwa to część matematyki i jako taki go opisywałem.Więc należało przytoczyć przykład, który został umieszczony na wikipedii, nie mający nic wspólnego z fizyczną interpretacją. > A matematyka wcale nie płata figli w nieskończoności, tylko niektóre wnioski z pewnych twierdzeń są nieintuicyjne, zwłaszcza w przypadku zbiorów gęstych.Czym są owe nieintuicyjne wnioski, jak nie figlami?  > Jak, na Lagrange'a, z niemożności odróżnienia punktów ze zbioru wysnułeś twierdzenie o skończonej liczbie (słowo "ilość" stosuje się do rzeczy niepoliczalnych) możliwych punktów trafień?Z pojęcia miary. Jeżeli mam zmierzyć odległość metrówką z centymetrową podziałką, to na metrowym odcinku o nieskończonej ilości punktów mam jedynie 100 kwantów odległości.. wyobraź sobie, że mam z tego nieskończonego zbioru punktów wylosować jeden - jaka będzie szansa, że będzie to 57 centymetr? Zero?
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | stilgar (7322 punktów) |
>>Jak, na Lagrange'a, z niemożności odróżnienia punktów ze zbioru wysnułeś twierdzenie o skończonej liczbie (słowo "ilość" stosuje się do rzeczy niepoliczalnych) możliwych punktów trafień? >Z pojęcia miary. Jeżeli mam zmierzyć odległość metrówką z centymetrową podziałką, to na metrowym odcinku o nieskończonej ilości punktów mam jedynie 100 kwantów odległości.. wyobraź sobie, że mam z tego nieskończonego zbioru punktów wylosować jeden - jaka będzie szansa, że będzie to 57 centymetr? Zero?
Ale z niemożnosci odróżnienia punktów nie wynika, że jest ich skończona liczba, ani, że nie są gęsto rozłożone. Powiedzmy, że do odcinka o rzeczywistej odległości przykładasz miarkę z wymierną podziałką. Co wtedy?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | salek (4701 punktów) | Na oczy nie widziałem miarki z nieskończoną ilością punktów pomiarowych. Wszystkie jakie znam opierają się o podział odcinka na skończoną ilość części.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | stilgar (7322 punktów) | >Na oczy nie widziałem miarki z nieskończoną ilością punktów pomiarowych. Wszystkie jakie znam opierają się o podział odcinka na skończoną ilość części.
No to skoro tak, to chyba nie ma sensu kontynuować tego wątku.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | salek (4701 punktów) | No.. tak. Mam nadzieję, że na przyszłość, gdy będziesz ilustrował matematyczne ciekawostki fizycznymi interpretacjami, obudujesz je odpowiednimi zastrzeżeniami (np. w przypadku tarczy - zakładając, że położenie możemy zmierzyć z nieskończoną dokładnością).
Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | |  | | homopitek (1536 punktów) | > Analogicznie, P=1 nie oznacza, że zdarzenie jest pewne.Przykład tego z Wikipedii ( pl.wikipedia.org/wiki/Zdarzenie_pewne ) jest moim zdaniem zły. Jego sformułowanie wskazuje, że jest chyba twierdzeniem, a te są fałszywe bądź prawdziwe.
Nie stosuję emoticonów
|
|
| | | | | | | | |  | | stilgar (7322 punktów) | > > Analogicznie, P=1 nie oznacza, że zdarzenie jest pewne.> Przykład tego z Wikipedii ( pl.wikipedia.org/wiki/Zdarzenie_pewne ) jest moim zdaniem zły. Jego sformułowanie wskazuje, że jest chyba twierdzeniem, a te są fałszywe bądź prawdziwe.Wikipedia to wikipedia. Jak sie chcesz czegoś nauczyć, weź ksiażkę do matematyki.
|
|
| | | | | | | | |  | | salek (4701 punktów) | Właściwie już pierwsze zdanie jest jakieś podejrzane: Cytat: Zdarzenie losowe pewne - zbiór składający się ze wszystkich zdarzeń [wytł. moje] Ale może coś się w matematyce, od czasów Bronsztejna i Siemiendiajewa, zmieniło w tym temacie..
|
|
| | | | | | | | | |  | | homopitek (1536 punktów) | > Właściwie już pierwsze zdanie jest jakieś podejrzane:> Cytat: Zdarzenie losowe pewne - zbiór składający się ze wszystkich zdarzeń [wytł. moje] > Ale może coś się w matematyce, od czasów Bronsztejna i Siemiendiajewa, zmieniło w tym temacie..> A skąd ja mam to wiedzieć - jak wezmę książkę do matematyki i się czegoś nauczę, to będę wiedział, co (prawdopodobnie) słusznie zauważył Stilgar. Swoją drogą, to jestem ciekaw, czy w książce do fizyki znajdę jakiś przykład nieskończoności empirycznie stwierdzonej. Może znasz taki, co zaoszczędziłoby mi sporo czasu?
Nie stosuję emoticonów
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | salek (4701 punktów) | >A skąd ja mam to wiedzieć - jak wezmę książkę do matematyki i się czegoś nauczę, to będę wiedział, co (prawdopodobnie) słusznie zauważył Stilgar. Właściwie to nie bardzo rozumiem, skąd ten ton. Wskazałeś jedną wątpliwość, ja wskazałem drugą.. Zgadzamy się chyba, że wikipedia to może i dobry punkt wyjścia, ale nie nadaje się na jedyne źródło wiedzy. Komentarz związany z poradnikiem wydanym w latach 60-tych XX wieku winien raczej wziąć do siebie stilgar, w końcu to on postulował możliwość zdarzenia mającego p=0 - nie było moim zamiarem uzyskanie odpowiedzi od Ciebie. Ot, zamieściłem ciekawostkę.
>Swoją drogą, to jestem ciekaw, czy w książce do fizyki znajdę jakiś przykład nieskończoności empirycznie stwierdzonej. Może znasz taki, co zaoszczędziłoby mi sporo czasu? Nie znam. Czarne dziury zachowują się trochę jakby w centrum znajdowała się osobliwość, ale to raczej nie to. W swoim czasie brak nieskończoności w fizyce dość ciekawie zinterpretował Korzeniewski (choć nie wiem co na to powiedzieliby fizycy), ale to inna bajka. Niezupełnie pojmuję czemu pytasz o to akurat mnie.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | homopitek (1536 punktów) | >>A skąd ja mam to wiedzieć - jak wezmę książkę do matematyki i się czegoś nauczę, to będę wiedział, co (prawdopodobnie) słusznie zauważył Stilgar. >Właściwie to nie bardzo rozumiem, skąd ten ton.
Bo to nie było pod Twoim adresem, co - miałem nadzieję - zauważysz.
>Niezupełnie pojmuję czemu pytasz o to akurat mnie.
Ja lubię pytać, a w tym wypadku "padło" na Ciebie, ponieważ próbowałeś wprowadzić do dyskusji aspekt fizyczny (empiryczny), więc założyłem, że możesz mieć jakąś wiedzę w temacie mojego pytania. A sama kwestia wykrycia (lub nie) empirycznej nieskończoności nie jest, moim zdaniem, bez znaczenia również dla matematyki, która takim pojęciem chętnie operuje. Jeśli nie stwierdzamy występowania we Wszechświecie (uważanym za skończony) nieskończoności, to powinniśmy z ostrożnością podchodzić do teoretycznych rozważań o nią opartych nie tylko na gruncie nauk empirycznych, lecz również teoretycznych. Powód takiej ostrożności jest dość oczywisty: jeśli matematyka ma nam oferować jakiś model opisu rzeczywistości, to precyzja tego modelu w porównaniu z oryginałem będzie spadać wraz z mnogością użytych pojęć, które nie mają pokrycia w występowaniu w oryginale. Zatem spada precyzja odwzorowania rzeczywistości przez matematykę, a to może być przyczyną nieoczekiwanych kłopotów silnie zmatematyzowanych dziedzin wiedzy.
Nie stosuję emoticonów
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | stilgar (7322 punktów) |
> A sama kwestia wykrycia (lub nie) empirycznej nieskończoności nie jest, moim zdaniem, bez znaczenia również dla matematyki, która takim pojęciem chętnie operuje.Zastanowiłem się nad ideą czegokolwiek nieskończonego w fizyce i doszedłem do wniosku, że większość parametrów dla wartości nieskończonych skutkuje końcem naszego wszechświata  Np. obiekt o nieskończonej masie posiada przyciąga inne obiekty z nieskończoną siła, ergo, wszechświat zapada sie tak szybko jak to tylko możliwe. Nieskończony ładunek elektryczny działa dokładnie tak samo ( a nawet lepiej, bo część materii odpycha, a część przyciąga. W dodatku w obu przypadkach odległość przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie, na każdą oddziaływanie jest takie samo i wynosi nieskonczonosc  Chyba jedynie nieskończona odległość jest nieszkodliwa, ale w takim wypadku nie będziemy w stanie wykryć obiektu tak od nas oddalonego.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | homopitek (1536 punktów) | > >A sama kwestia wykrycia (lub nie) empirycznej nieskończoności nie jest, moim zdaniem, bez znaczenia również dla matematyki, która takim pojęciem chętnie operuje.> Zastanowiłem się nad ideą czegokolwiek nieskończonego w fizyce i doszedłem do wniosku, że większość parametrów dla wartości nieskończonych skutkuje końcem naszego wszechświata  Wedle mojej skromnej wiedzy, to jedynie gęstość materii w osobliwości czarnej dziury jest "kandydatem" na nieskończoność ("okolice" Wielkiego Wybuchu są zbyt "zamglone"). Trudno jest jednak przyjąć to za fakt, gdyż taki wniosek opiera się na obliczeniach teoretycznych. Skoro mamy wszyscy "kłopoty" ze wskazaniem realnej (fizycznej) nieskończoności, to nasuwa się wniosek, że jest ona konceptem czysto teoretycznym, nie mającym desygnatu. To może i nie jest wielka wada (o ile w ogóle) w świecie matematyki, gdzie pewnie podobnych pojęć znajdzie się więcej - może nawet bardzo "więcej". Mnie jednak interesuje konkretny kontekst w jakim wystąpiła nieskończoność w tym wątku, czyli podstawy rachunku prawdopodobieństwa, który jest konceptem odempirycznym, opisującym pewne klasy zjawisk rodem z realnego świata. Wyjaśnianie podstaw klasycznej probabilistyki z udziałem pojęcia nieskończoności, jest dla mnie zabiegiem dość ryzykownym, acz znamiennym dla matematyki abstrakcyjnej. Ryzykownym, ponieważ - już u samych podstaw - zmienia sens uogólnień empirii, na których stoi rachunek prawdopodobieństwa. Ryzykownym, gdyż na niskim poziomie abstrakcji (ogólności) znajdujemy pojęcie dla niego nietypowe, o wiele bardziej uogólnione. Kosztem, jaki ponosimy ze względu na w/w ryzyko jest niebezpieczeństwo pojawienia się niedokładności w matematycznym opisie rzeczywistości. A szczerze mówiąc, to nie jest niebezpieczeństwo w sensie potencjalnej możliwości, lecz prawie pewność, co do takiego skutku.
Nie stosuję emoticonów
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | stilgar (7322 punktów) | > >>A sama kwestia wykrycia (lub nie) empirycznej nieskończoności nie jest, moim zdaniem, bez znaczenia również dla matematyki, która takim pojęciem chętnie operuje.> >Zastanowiłem się nad ideą czegokolwiek nieskończonego w fizyce i doszedłem do wniosku, że większość parametrów dla wartości nieskończonych skutkuje końcem naszego wszechświata  > Wedle mojej skromnej wiedzy, to jedynie gęstość materii w osobliwości czarnej dziury jest "kandydatem" na nieskończoność ("okolice" Wielkiego Wybuchu są zbyt "zamglone"). Trudno jest jednak przyjąć to za fakt, gdyż taki wniosek opiera się na obliczeniach teoretycznych.Niekoniecznie. Czarną dziurą określa się obszar zasłonięty horyzontem zdarzeń. Promień horyzontu zależy tylko i wyłącznie od masy obiektów, które się w nim znajdują. Ponieważ promień rośnie wprost proporcjonalnie do masy, a objętość horyzontu jest proporcjonalna do sześcianu promienia, więc im większa czarna dziura, tym mniejszą może mieć gęstość. Interesującym wnioskiem z tego jest to, że galaktyka bądź gromada galaktyk może mieć odpowiednią masę, aby otoczyć się horyzontem zdarzeń, mając bardzo małą gęstość i nie mieć przy tym niczego wspólnego z osobliwością
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | homopitek (1536 punktów) | > >>>A sama kwestia wykrycia (lub nie) empirycznej nieskończoności nie jest, moim zdaniem, bez znaczenia również dla matematyki, która takim pojęciem chętnie operuje.> >>Zastanowiłem się nad ideą czegokolwiek nieskończonego w fizyce i doszedłem do wniosku, że większość parametrów dla wartości nieskończonych skutkuje końcem naszego wszechświata  > >Wedle mojej skromnej wiedzy, to jedynie gęstość materii w osobliwości czarnej dziury jest "kandydatem" na nieskończoność ("okolice" Wielkiego Wybuchu są zbyt "zamglone"). Trudno jest jednak przyjąć to za fakt, gdyż taki wniosek opiera się na obliczeniach teoretycznych.> Niekoniecznie. Czarną dziurą określa się obszar zasłonięty horyzontem zdarzeń. Promień horyzontu zależy tylko i wyłącznie od masy obiektów, które się w nim znajdują. Ponieważ promień rośnie wprost proporcjonalnie do masy, a objętość horyzontu jest proporcjonalna do sześcianu promienia, więc im większa czarna dziura, tym mniejszą może mieć gęstość.W kwestii wzajemnego stosunku osobliwości i czarnej dziury: pl.wikiped(*)na_dziura#Osobliwo.C5.9B.C4.87Tam też można przeczytać, że czarne dziury nie mają kształtu kulistego (sfery spłaszczone na "biegunach"). > Interesującym wnioskiem z tego jest to, że galaktyka bądź gromada galaktyk może mieć odpowiednią masę, aby otoczyć się horyzontem zdarzeń, mając bardzo małą gęstość i nie mieć przy tym niczego wspólnego z osobliwością  To możliwe nie jest pomimo najszczerszych chęci.
Nie stosuję emoticonów
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | stilgar (7322 punktów) |
> >Niekoniecznie. Czarną dziurą określa się obszar zasłonięty horyzontem zdarzeń. Promień horyzontu zależy tylko i wyłącznie od masy obiektów, które się w nim znajdują. Ponieważ promień rośnie wprost proporcjonalnie do masy, a objętość horyzontu jest proporcjonalna do sześcianu promienia, więc im większa czarna dziura, tym mniejszą może mieć gęstość.> W kwestii wzajemnego stosunku osobliwości i czarnej dziury:> pl.wikiped(*)na_dziura#Osobliwo.C5.9B.C4.87> Tam też można przeczytać, że czarne dziury nie mają kształtu kulistego (sfery spłaszczone na "biegunach").Nie wymyśliłem sobie tego co opisałem wyżej, to było kilka lat temu w "Wiedzy i Życiu", nie pamietam, w którym numerze, główny artykuł był o czarnych dziurach. Spłaszczone na biegunach są takie CD które się obracają. Kiedyś miałem nawet książkę o CD w której była opisana metoda uzyskiwania energii z obracających się CD przez odpowiednie umieszczenie ich względem siebie i wyłapywanie energii z fal grawitacyjnych które powstają, gdy obie CD wytracają swój obrót. Przesuwanie czarnych dziur zostawiamy jako zadanie dla czytelnika  > >Interesującym wnioskiem z tego jest to, że galaktyka bądź gromada galaktyk może mieć odpowiednią masę, aby otoczyć się horyzontem zdarzeń, mając bardzo małą gęstość i nie mieć przy tym niczego wspólnego z osobliwością  > To możliwe nie jest pomimo najszczerszych chęci.I była tam nawet tabelka określająca gęstość materii pod horyzontem zdarzeń w zależności od jego wielkości. A co do samej osobliwości - chyba w zeszłym roku Hawking czy jakiś inny fizyk wypowiadał się, że w świetle najnowszych badań w czarnych dziurach wcale nie ma osobliwości.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | homopitek (1536 punktów) | > Spłaszczone na biegunach są takie CD które się obracają.Fakt, ale chyba prawie wszystkie wirują. > Przesuwanie czarnych dziur zostawiamy jako zadanie dla czytelnika To już jest perwersja astronomiczna. > I była tam nawet tabelka określająca gęstość materii pod horyzontem zdarzeń w zależności od jego wielkości.Jeśli Cię dobrze rozumiem, to chcesz mnie przekonać, że można całość materii Mlecznej Drogi wcisnąć w Sagittarius A i nadal będą tam w środku wszystkie elementy struktury tej galaktyki? > A co do samej osobliwości - chyba w zeszłym roku Hawking czy jakiś inny fizyk wypowiadał się, że w świetle najnowszych badań w czarnych dziurach wcale nie ma osobliwości.To mnie nie dziwi - przynajmniej nie będzie się mówić o nieskończonej gęstości materii.
Nie stosuję emoticonów
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | stilgar (7322 punktów) | > >Spłaszczone na biegunach są takie CD które się obracają.> Fakt, ale chyba prawie wszystkie wirują.Oczywiście, ale tak to napisałeś, jakby spłaszczenie wynikało z samego faktu bycia czarną dziurą, chociaż jest związane tylko z ruchem obrotowym. > >Przesuwanie czarnych dziur zostawiamy jako zadanie dla czytelnika > To już jest perwersja astronomiczna.Raczej żart matematyczno-astronomiczny  > >I była tam nawet tabelka określająca gęstość materii pod horyzontem zdarzeń w zależności od jego wielkości.> Jeśli Cię dobrze rozumiem, to chcesz mnie przekonać, że można całość materii Mlecznej Drogi wcisnąć w Sagittarius A i nadal będą tam w środku wszystkie elementy struktury tej galaktyki?Nie, stwierdziłem tylko tyle, że odpowiednio duża masa będzie otoczona horyzontem zdarzeń. Promien horyzontu wyraża się wzorem r=2GM/c^2 , objętość sfery V=4/3*pi*r^3, gęstość to m/V - jak widać, jedyną zmienną tutaj jest masa obiektów czyli m. Nie chce mi sie podstawiac konkretnych liczb do wzoru, ale każdy może sobie sprawdzić, jak wielka masa jest potrzebna, aby gęstość wewnątrz horyzontu była w jakimś zakresie. Oczywiście, cała materia wewnątrz powinna spadać na siebie aż do skupienia w największej możliwej gęstości, ale taki jest właśnie problem, kiedy jedyną uwzględnianą siłą jest grawitacja - i dlatego też powymyślano te wszystkie ciemne materie i energie, bo Wszechświat sie złośliwie nie chce zapadać  > >A co do samej osobliwości - chyba w zeszłym roku Hawking czy jakiś inny fizyk wypowiadał się, że w świetle najnowszych badań w czarnych dziurach wcale nie ma osobliwości.> To mnie nie dziwi - przynajmniej nie będzie się mówić o nieskończonej gęstości materii.Ludzie jeszcze przez wiele lat będą powtarzać takie rzeczy, znasz ten mechanizm, ktoś coś powie, ktoś nie zrozumie, powie drugiemu i potem taki mit krąży po internecie mając i tłumy ludzi bierze to za fakt, chociaż tysiące razy badacze udowadniali, że jest inaczej...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | homopitek (1536 punktów) | >Nie, stwierdziłem tylko tyle, że odpowiednio duża masa będzie otoczona horyzontem zdarzeń.
No to mamy "remis" w nieporozumieniach.
>Promien horyzontu wyraża się wzorem r=2GM/c^2 , objętość sfery V=4/3*pi*r^3, gęstość to m/V - jak widać, jedyną zmienną tutaj jest masa obiektów czyli m. Nie chce mi sie podstawiac konkretnych liczb do wzoru, ale każdy może sobie sprawdzić, jak wielka masa jest potrzebna, aby gęstość wewnątrz horyzontu była w jakimś zakresie.
Jest tu tylko jeden zasadniczy problem: w ten sposób to można sobie obliczyć średnią gęstość materii we wnętrzu czarnej dziury. A to z rzeczywistością miałoby coś wspólnego tylko w przypadku osiągania (wewnątrz horyzontu zdarzeń) przez materię najwyższej możliwej gęstości (brak dalszego zapadania się) w całej objętości. A to wydaje mi się mało prawdopodobne właśnie ze względu na spłaszczenie wirujących czarnych dziur.
Nie stosuję emoticonów
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | stilgar (7322 punktów) |
>Jest tu tylko jeden zasadniczy problem: w ten sposób to można sobie obliczyć średnią gęstość materii we wnętrzu czarnej dziury. A to z rzeczywistością miałoby coś wspólnego tylko w przypadku osiągania (wewnątrz horyzontu zdarzeń) przez materię najwyższej możliwej gęstości (brak dalszego zapadania się) w całej objętości. A to wydaje mi się mało prawdopodobne właśnie ze względu na spłaszczenie wirujących czarnych dziur.
Dlaczego wewnątrz czarnej dziury miałaby występować ta maksymalna gęstość? I co ma do tego wirowanie? Zmniejszenie objętości przez spłaszczenie jest zupełnie minimalne, więc nie wiem co to ma do rzeczy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | homopitek (1536 punktów) | >>Jest tu tylko jeden zasadniczy problem: w ten sposób to można sobie obliczyć średnią gęstość materii we wnętrzu czarnej dziury. A to z rzeczywistością miałoby coś wspólnego tylko w przypadku osiągania (wewnątrz horyzontu zdarzeń) przez materię najwyższej możliwej gęstości (brak dalszego zapadania się) w całej objętości. A to wydaje mi się mało prawdopodobne właśnie ze względu na spłaszczenie wirujących czarnych dziur.
>Dlaczego wewnątrz czarnej dziury miałaby występować ta maksymalna gęstość?
Ależ ja nie napisałem, że "miałaby występować" tylko "gdyby występowała", to takie liczenie gęstości miałoby sens, ponieważ rzeczywista gęstość materii w całej objętości czarnej dziury byłaby jednakowa i równa gęstości maksymalnej. Średnia gęstość byłaby równa maksymalnej. W innym wypadku zawsze istnieje "niebezpieczeństwo", że czarna dziura ma jądro gęstsze od reszty obszaru wypełniającego jej wnętrze lub gęstość rośnie w miarę zbliżania się do jej centrum.
>I co ma do tego wirowanie? Zmniejszenie objętości przez spłaszczenie jest zupełnie minimalne, więc nie wiem co to ma do rzeczy.
No ma. Przyjęcie, że gęstość średnia obliczona ze wzorków, które podałeś, jest gęstością rzeczywistą w całej objętości czarnej dziury oznacza, że jest ona "równiutko" wypełniona materią. Każda deformacja (np. spłaszczenie w wyniku ruchu wirowego) czarnej dziury będzie więc, w takiej sytuacji, oznaczać zmianę kształtu obiektu materialnego. Zmiana kształtu (równikowe rozciągnięcie) dziury-bryły nie powoduje zmiany jej masy, więc promień Schwartzchilda pozostałby niezmieniony, więc skrajny kawałek tej bryły mógłby się znaleźć powyżej horyzontu zdarzeń, nawet przy niezbyt silnym wirowaniu.
Nie stosuję emoticonów
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | stilgar (7322 punktów) |
>Ależ ja nie napisałem, że "miałaby występować" tylko "gdyby występowała", to takie liczenie gęstości miałoby sens, ponieważ rzeczywista gęstość materii w całej objętości czarnej dziury byłaby jednakowa i równa gęstości maksymalnej. Średnia gęstość byłaby równa maksymalnej.
A skąd pomysł, że wnętrze czarnej dziury jest jednorodne? Horyzont zdarzeń może otaczać znacznie większą objętość niż zajmuje masa w jego wnętrzu - tzn. czarna dziura składa się wtedy z jakiejś skondensowanej materii i masy pustego miejsca.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | homopitek (1536 punktów) | >A skąd pomysł, że wnętrze czarnej dziury jest jednorodne? Horyzont zdarzeń może otaczać znacznie większą objętość niż zajmuje masa w jego wnętrzu - tzn. czarna dziura składa się wtedy z jakiejś skondensowanej materii i masy pustego miejsca. > Nie pamiętam już, kto to wymyślił, że "czarna dziura zachowuje sie tak, jakby jej masa była zgromadzona w jednym, centralnym punkcie lub była rozłożona równomiernie".
> Horyzont zdarzeń może otaczać znacznie większą objętość niż zajmuje masa w jego wnętrzu - tzn. czarna dziura składa się wtedy z jakiejś skondensowanej materii i masy pustego miejsca.
Też jestem tego zdania, ale wtedy liczenie gęstości to liczenie średniej gęstości w objętości horyzontu zdarzeń. A to jest "takie sobie" - jak liczenie średniej gęstości materii w Układzie Słonecznym.
Nie stosuję emoticonów
|
|
 | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Parysie. To co przedstawiłeś nie jest rozumowaniem. Jako ateista nie mam czego odrzucać, mogę się tylko śmiać. K
|
|
|  | -2 na 2 Parys (592 punktów) (zablokowany) | >Parysie. To co przedstawiłeś nie jest rozumowaniem. Jako ateista nie mam czego odrzucać, mogę się tylko śmiać. K
Rozumiem ,że jako ateista bardziej umiesz się śmiać niż myślec logicznie.
|
|
 | | Psyk (14071 punktów) |
>Przypadek bowiem dotyczy rzeczy martwych: najpierw zatem muszą być rzeczy martwe a potem może pojawić się przypadek a nie odwrotnie! Zatem przypadek nie może być przyczyną rzeczy martwych a więc przestrzeni i materii w niej zawartej czyli w konsekwencji to nie przypadek jest przyczyną Świata! >Oczywiscie ateiści powyższe rozumowanie odrzucą (wbrew racjonalizmowi, którym się rzekomo kierują) bowiem logika jest dla ich teorii zabójcza!
Czyli przypadki nie zdarzają się ludziom? Więc to nie jest przypadek, że jesteś wierzący i pierniczysz głupoty? Hmmm, to bardzo logiczna teoria!
|
|
2 na 2 | JareckiK (54 punktów) | > Zegarek to przedmiot, jakich miliony wymyślają ludzie. Prawdopodobieństwo przypadkowego zaistnienia ludzkich dzieł jest nieskończenie małe.Nie rozumienie podstawowych reguł ewolucji daje właśnie takie kwiatki. Oczywiście że zegarek nie może powstać w wyniku przypadku, jeśli podrzucimy do góry zębatki, wskazówki i sprężynki to nigdy na ziemie nie upadnie zegarek. Bardzo wygodne jest też dostrzeganie tutaj analogii z ewolucją gdy jej tak naprawdę nie ma. Kiedy ewolucja miałaby miejsce w przypadku zegarka? Gdyby zębatki, wskazówki i sprężynki mogły się replikować i łączyć wzajemnie w różne konfiguracje, a czynnikiem decydującym o tym czy będą się mogły dalej replikować będzie to jak dobrze mierzą i pokazują czas. Jeśli co jakiś czas ułożenie części zmieniałoby się w wyniku mutacji sprawiając, że czas będzie mierzony nieznacznie lepiej (równocześnie może być milion mutacji które nic nie zmienią, lub pogorszą wynik), to za jakiś czas otrzymamy zegarek mierzący czas niemalże idealnie. (Ktoś nawet napisał program symulujący proces ewolucji zegarka, dając sprawozdanie na YT) Tylko przy takim założeniu jak powyżej, można mówić o analogii ewolucji do zegarka. W ewolucji czynnikiem decydującym o replikacji jest przetrwanie do okresu rozrodczego (w dużym skrócie). Mutacje, które są przypadkowe, mogą zwiększać lub zmniejszać te szanse, a w większości przypadków przetrwają tylko te zwiększające szanse (nie zawsze najszybszy koń wygrywa wyścig, bo może mieć kaszelek, ale ogólnie wygrywają najlepsi  ). Podsumowując, ewolucja jest przypadkiem, a konkretnie sumą ogromnej ilości przypadkowych zmian które podlegały ciągłej weryfikacji przez brutalne siły natury, przez miliony lat
|
|
 | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ewolucja jest nieprzypadkowym procesem generującym przypadek. Zasada doboru naturalnego nie jest dowolna - albo przypadkowa mutacja przetrwa i zyska wobec starych wersji, albo przegra. Ewolucja rozpoczyna się przez przypadek i generuje przypadkowe zdarzenia, lecz sama nie jest przypadkiem.
|
|
|  | | JareckiK (54 punktów) | >Ewolucja jest nieprzypadkowym procesem generującym przypadek.
A nie odwrotnie? Przypadkowy proces generujący nieprzypadkowy wynik.
|
|
| |  | | maciejo (3492 punktów) | >>Ewolucja jest nieprzypadkowym procesem generującym przypadek. >A nie odwrotnie? Przypadkowy proces generujący nieprzypadkowy wynik?
Ewolucja jest procesem powodującym stałe dostosowanie się organizmów do środowiska. Umożliwiającym przeżycie i zwiększenie swojego dostosowania poprzez rozszerzenie niszy ekologicznej lub zwiększenie szans przeżycia potomstwa, czy wydania potomstwa. Mutacje, które się pojawiają dają cały wachlarz wersji organizmu. Jedne lepsze, drugie gorsze. Stąd wynik jest nieprzypadkowy. Sam proces jednak tak ponieważ nie ma planisty. Wszystko jest odpowiedzią na to co zaistnieje w środowisku.
|
|
4 na 4 | Slayerized (691 punktów) | >Wiele osób zbyt mocno wierzy w człowieka i jego rozum.
Prawda, wiele osób zbyt mocno wieży, żeby użyć rozumu. Twoje stwierdzenie jest wręcz zabawne, ludzie wierzący w możliwości człowieka i jego rozum bazują swoją "wiarę" na wszystkim tym co ten rozum wytworzył, odkrył i zrozumiał.
I teraz paradoks...
Jedną z tych rzeczy którą wytworzył ludzki rozum jest bóg. Mówiąc więc by zbyt mocno nie wierzyć w rozum i człowieka mówisz by nie wierzyć również w boga.
|
|
 | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Świetny paradoks! Plus. Jestem pod wrażeniem. Nie ma nic bardziej antropocentrycznego niż bóg, sen ludzkiego umysłu. Zaś wizje religijne to umysł idący na skróty, umysły pospiesznie biorący władzę nad tajemnicą. Bez pytań, wątpliwości, lecz na wiarę.
A - "Dlaczego ten krzew się poruszył? Mózg A: "(NIebezpieczeństwo wymaga szybkiej decyzji). Głośno - "Ktoś tam zapewne jest"" A: - "A jednak nie. Wytłumacz mi szybko" Mózg A: "To był twój niewidzialny przodek" A: "Super. Możemy spać dalej"
|
|
1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Hołubiony przez pana prof. Dawkinsa dobór naturalny, jeśli nie jest zaplanowanym działaniem to niczym nie różni się od przypadku.
Jak wyobrażasz sobie czynność "hołubienia doboru naturalnego"? Czy to że ogień topi lód jest twoim zdaniem zaplanowanym działaniem? A jednak to, że lód jest chłodny a ogień gorący wynika z praw fizyki i chemii, niezbyt przypadkowo lecz bez planu i planodawcy.
|
|
2 na 2 | rexus (2343 punktów) | Witam Twój post wydaje się być naiwną prowokacją. Zbyt wiele błędów logicznych w przytaczanych pseudo dowodach istnienia stwórcy. Jeśli zaś nie jest idiotyczną prowokacją do wywnętrzania się zagorzałych i głęboko niewierzących zasiedzeńców tego forum, lecz pytaniem, prośbą o dialog, to należy ci go udzielić. Wiele osób to zrobiło, lecz wielu nie szczędziło ci też bezpośredniej wręcz uwłaczającej krytyki. Pewnie sobie na tą krytykę według nich zasłużyłeś. Jest taka opcja. Piszesz o regresie. Piszesz że ewolucja nie może wyrwać się z nieskończoności tegoż regresu. Cię Nie Rozumiem. Ewolucja nie jest bytem, którego zamiarem jest wyrywanie się z czegoś, by być wieczną i niezmienną. Idea istnienia stwórcy paraliżuje normalnie funkcjonujący mózg, jest swego rodzaju pohipnotyczną sugestią, która zmusza do uzasadniania tej absurdalnej sugestii, jak to tylko się da. Idea sprawiedliwego stwórcy jest skalkulowana przez podświadomość, na korzyść ewolucji, i tu jest cały ambaras. Skucha pracy mózgu, polega na chciejstwie niezmiennego sprawiedliwego świata. Nasze ciała są zaprojektowane do życia w ściśle określonym czasie. Lecz mózgownica, a raczej jej czubek góry lodowej- świadomość, gdy dostanie opium w postaci fantazji o wieczności i luksusach nie chce słuchać o logice. Ludzie nawet głęboko wierzący, mają ciągłe załamania w wierze, więc muszą się programować klepiąc pacierze. Ale, dobra. Tobie chodzi o filozoficzną postać istnienia. Jej sens. Celowość. Celem istnienia, jest istnieć. I temu prawu, podporządkowane są wszelkie inne prawa. Celem istnienia boga, jest podporządkować sobie istnienie, którego celem jest być boskim? Naiwna dziecinada.
|
|
| EternalQuest (97 punktów) | z tego co się orientuję, jest to tłumaczenie wprost fragmentu artykułu z jakiejś gazetki angielskiej, czy blogu. Jeśli o samego Dawkinsa chodzi - jest dla mnie kolejnym zoologiem, który próbuje biologię przekuć na skończoną filozofię, tak jak próbował tego Konrad Lorenz przed nim (którego zresztą Dawkins krytykuje poniekąd w "Samolubnym Genie" i jak wielu po nim spróbuje. I tyle. Można się z tym zgadzać albo nie zgadzać - jak kto woli. Jednak polemika z tym co wypisuje Dawkins jest beznadziejna - tak jak i sama koncepcja ID w moim mniemaniu. Są to debaty w rodzaju nonsensownych i niewiele wnoszących. Nawet nie chodzi o to kto ma rację, a kto jej nie ma, ale o sam poziom "filozoficznego i psychologicznego warsztatu" jednej i drugiej strony. Ani jedna ani druga grupa "posiadły prawdę ostateczną" z czego - znowu - nic dla nikogo nie wynika w sensie praktycznym. Tak więc ze swojej strony mówię i jednym i drugim serdeczne "nie"  Dawkins jest wg mnie genialnym zoologiem i neodarwinistą.... autor tej polemiki nie wiem kim jest. Gdyby rozmawiali o pochodzeniu gatunków i biogenetyce, nie musiałbym nawet tego czytać, żeby wiedzieć kto ma rację. Kiedy biorą się za filozofię i odpowiedzi na pytania ostateczne - w dodatku z tak butną i zadętą pewnością siebie - wolę dać temu pass. Pozdrawiam EQ eternalquest.pl
|
|
 | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | który próbuje biologię przekuć na skończoną filozofię, tak jak próbował tego Konrad Lorenz przed nim Dobrze, że Dawkins z pozytywnym skutkiem próbuje, bo biologia będzie kiedyś wyjaśniać rzeczy, których do nie dawna (nie) wyjaśniała filozofia. Nie ma w nas, ludziach, nic "metafizycznego". Nie ma mgiełki nad głową. Któryś raz widzę humanistyczne hasło - "to już było", "to nie jest już modne". "Był Lorenz, teraz jest Dawkins...". Cóż - nauka nie tkwi w miejscu, biolodzy mają coraz lepsze narzędzia i wiedzą znacznie więcej niż 5, 10, 30 lat temu. I dotykają ogona tego, co się niby nie zmienia - badane są geny wpływające na "humanistyczne" zachowania i mody. Badane są uwarunkowania sprawiające, że myśląc o czymś kręcimy się w kółko. Psychologia ewolucyjna bada podłoże z którego wyrasta taka a nie inna percepcja, taki a nie inny styl myślenia. Mówiąc w dużym skrócie - humanistyka doczekała się nauki ścisłej, która wkracza w jej rejony i radzi sobie lepiej z objaśnianiem wielu rzeczy. Może to jest niesprawiedliwe dla tych, którzy poświęcili swoje życie edukacji humanistycznej, ale natura nie jest sprawiedliwa
|
|
|  | | EternalQuest (97 punktów) | Szczerze? Nie za bardzo wiem, gdzie "lepiej sobie" radzi i konkretnie od czego.... Dawkins ekstrapoluje zachowania ludzkie ze zwierzęcych i nie jest pierwszy ani ostatni do tego koryta. Pozwoliłem sobie przeczytać dużą część "Samolubnego Genu" i dokończę na pewno, jako, że jest to bardzo interesująca książka z..... zoologicznego i ewolucyjnego punktu widzenia. Wszystko co pisze Dawkins - w mojej opinii - działałoby świetnie, gdyby człowiek działał tylko na podstawie instynktów, tak jak reszta zwierząt. Kolejna przyczyna dla której tego typu rozumowanie, według mnie, nigdy się do końca nie sprawdzi, są antropologiczne dowody na to, że człowiek w zależności od środowiska w jakim się znajdował, różnie reagował (stąd mamy różnice w tzw. "charakterze społecznym") - choć każdy z genetycznego punktu widzenia jest prawie identyczny. Doszukiwanie się we wszystkim co człowiek robi na JEDYNIE na podstawie instynktów nie jest pojęciem nowym i nigdy nie zniknie. Wizja "genetycznie zaprogramowanego" całkowicie egoistycznego robota miała swoje odbicie w myśleniu kilku szaleńczych wizjonerów i zbrodniarzy tego świata. Kolejna rzecz, która razi mnie u Ciebie (poza śmiertelną powagą i zabójczym przekonaniem o tym, że posiadłeś jedyną i skończoną prawdę) jest niezrozumienie dla tego co znaczy sam humanizm... Inaczej nie mieszałbyś go z religiami teistycznymi. bo to czysta sprzeczność. Albo człowiek jest w centrum, albo bóg, system nie może być równocześnie humanocentryczny i teocentryczny, bo jedno drugie wyklucza. Pozdrowienia EQ eternalquest.pl
|
|
| |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Gdy bóg jest człowiekiem, to humanizm nieźle brata się z teizmem i w drugą stronę. Wizja "genetycznie zaprogramowanego" całkowicie egoistycznego robota miała swoje odbicie w myśleniu kilku szaleńczych wizjonerów i zbrodniarzy tego świata.U Dawkinsa gen jest samolubny, nie zaś człowiek. Autor znakomicie i po wielokroć to tłumaczył, więc odsyłam cię do źródeł. Złożoność rodzi się z prostych elementów - nic od razu. Tego chyba nie rozumiesz, a ja na razie tłumaczyć nie będę, bo sięgasz po książki doskonale to ukazujące. Miłego czytania
|
|
| | |  | | EternalQuest (97 punktów) | > Gdy bóg jest człowiekiem, to humanizm nieźle brata się z teizmem i w drugą stronę.Jeśli tak, to Dawkins nieźle się brata z humanizmem  Jako, że należy on do Humanist Society of Scotland[47]. Od 1996 jest wiceprezydentem British Humanist Association. Od International Academy of Humanism otrzymał tytuł Humanist Laureate. W 2003 podpisał manifest Humanism and Its Aspirations, opublikowany przez American Humanist Association. O to mi chodziło pisząc o humanizmie będącym zaprzeczeniem teizmu. Bo jest zaprzeczeniem. Nawet satanizm (mówię o tym w wersji A.S LaVey - nie wygłupach nastolatków) nazywa się "oświeconym humanizmem" - jest on skrajnie wręcz do bólu racjonalny..... Pomimo tego wprowadzono w nim "obrzędowość", która jest całkowicie umowna i tylko dla tych którzy potrzebują tego typu stymulacji (m.in transu). A to, że łatkę humanizmu zaczęto przypinać w którymś momencie wszędzie, z wyjątkiem zlewu kuchennego ma tutaj niewiele do rzeczy. Na każdym trabancie można przykleić plakietkę "Porshe". W pewnym momencie nawet JPII zaczął się nazywać humanistą, to inna sprawa. Każdy śpiewać może - jeden lepiej drugi gorzej...... > U Dawkinsa gen jest samolubny, nie zaś człowiek. Autor znakomicie i po wielokroć to tłumaczył, więc odsyłam cię do źródeł. Złożoność rodzi się z prostych elementów - nic od razu. Tego chyba nie rozumiesz, a ja na razie tłumaczyć nie będę, bo sięgasz po książki doskonale to ukazujące. Miłego czytania  Tak, napisał, że gen jest egoistyczny - niestety miałem mało czasu (czytałem to bardzo, bardzo szybko, mając na to tylko 30 minut. Praca, praca praca  Według Dawkinsa organizmy żywe nie działają celowo - albo tylko na pozór celowe, czyli jesteśmy programowani przez geny tak, żeby być jak najskuteczniejszymi w ich utrzymaniu. Czyli, że jesteśmy wehikułami dla genów. Generalnie bardzo mi tego typu teoria odpowiada, i zgadza się z tym co zawsze sobie kombinowałem. Więc nie widzę w ogóle powodu dla którego miałby w tym miejscu być jakiś spór. Zapewne jest on zupełnie gdzie indziej - i zrodził się w momencie kiedy przeczytałem twoje "psychologia rodzi się dzisiaj", z czym się nie zgadzam. Pozdrawiam EQ eternalquest.plPS. wrócę do tematu jak się wyrobię z czytaniem. niestety nie tylko to mam na głowie i przydałyby się ze 2-3 godziny
|
|
| |  | | homopitek (1536 punktów) | >Pozwoliłem sobie przeczytać dużą część "Samolubnego Genu" i dokończę na pewno, jako, że jest to bardzo interesująca książka z..... zoologicznego i ewolucyjnego punktu widzenia.
Lektura obowiązkowa - potem czytnij "Fenotyp rozszerzony" (chyba dobrze zapamiętałem?) - w ewolucjonizmie.
Nie stosuję emoticonów
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|