Racjonalista - Strona głównaDo treści
Ateista - szczęśliwy?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
02-11-2009 21:54jagielloo (-4 punktów)Ateista - szczęśliwy?
Ocena -7 na 15
Ostatnio obchodziliśmy (albo i nie) dzień pamięci o zmarłych - czyli katolicki dzień Wszystkich Świętych. W związku z tym dniem naszła mnie refleksja na temat przemijania i kruchości życia ludzkiego. Zastanawiam się jak na to patrzą ateiści - skoro Boga nie ma to znaczy że nasze życie kończy się wraz ze śmiercią. Jeżeli pomyślimy racjonalnie oznacza to że całe życie ludzkie jest bez sensu - w końcu i tak zostanie z nas tylko kupka popiołów. Oczywiście, będzie też pamięć najbliższych, wychowane dzieci, wszystko co stworzyliśmy itp., niemniej to wszystko i tak zatrze się w miarę upływu czasu i dajmy za to za sto lat nikt już nie będzie pamiętał o tym, że kiedyś ktoś taki jak ja istniał. Reasumując wszystko, co robimy, wszystkie nasze działania są bezsensowne i niepotrzebne nikomu. Mając taki obraz w perspektywie trudno chyba być szczęśliwym człowiekiem. Oczywiście można korzystać z życia, zapijać, zapominać itp ale czy to ma sens? Przyjemność się kończy i zostaje pustka. Ateizm nie może dawać szczęścia. Człowiek wierzący ma w perspektywie możliwość zdobycia życia wiecznego i choćby nie wiem jak daleko odbiegł od praw swojej religii, ten cel zawsze mu przyświeca i daje nadzieję na to, że życie ma sens. Człowiek wierzący = człowiek szczęśliwy. Oczywiście można powiedzieć że to naiwna nadzieja, ale to kwestia wiary. Mam nadzieję, że zostanę dobrze zrozumiany oraz że wypowiedzą się racjonalnie myślący i opowiedzą o swoim celu życiowym i o swoim szczęściu. Pozdrawiam
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

rexus (2343 punktów)
co znaczy jagiello? Chodzi ci może o tego króla Jagiełło?
webmaster (moderator)
Tyle już napisano na temat tak absurdalnego rozumowania, że pozostaje tylko się pośmiać


Supermarket religii - bo każdy ma prawo do szczęścia
02-11-2009 22:14
 Ocena 23 na 23
Autografka (10638 punktów)
>Zastanawiam się jak na to patrzą ateiści - skoro Boga nie ma to znaczy że nasze życie
>kończy się wraz ze śmiercią. Jeżeli pomyślimy racjonalnie oznacza to że całe życie ludzkie jest bez
>sensu

Tak. Gdybym miała spędzić życie na czytaniu "takiego czegoś" jak powyższe, to rzeczywiście - życie byłoby bez sensu.

>- w końcu i tak zostanie z nas tylko kupka popiołów. Oczywiście, będzie też pamięć
>najbliższych, wychowane dzieci, wszystko co stworzyliśmy itp., niemniej to wszystko i tak zatrze się
>w miarę upływu czasu i dajmy za to za sto lat nikt już nie będzie pamiętał o tym, że kiedyś ktoś
>taki jak ja istniał.

Tak będzie.

>Reasumując wszystko, co robimy, wszystkie nasze działania są bezsensowne i
>niepotrzebne nikomu.

No, jak to nikomu? Mnie są potrzebne. Moim bliskim i przyjaciołom też.

>Mając taki obraz w perspektywie trudno chyba być szczęśliwym człowiekiem.

Podobno poczucie szczęścia jest cechą osobniczą.

>Oczywiście można korzystać z życia, zapijać,

No tak zwłaszcza zapijać albo rzucić się w pogoń za pieniądzem. Można jeszcze cudzołożyć bez opamiętania. Zabijać można i kraść. Coś jeszcze? Wena mi się kończy.

>Ateizm nie może dawać szczęścia.

A kto powiedział, że ateizm ma dawać szczęście?

>Człowiek wierzący ma w perspektywie
>możliwość zdobycia życia wiecznego i choćby nie wiem jak daleko odbiegł od praw swojej religii, ten
>cel zawsze mu przyświeca i daje nadzieję na to, że życie ma sens.

A jeśli to złudna możliwość? I złudna nadzieja?

>Człowiek wierzący = człowiek
>szczęśliwy.

Nie znam się na tym, ale po narkotykach też człowiek chyba może być szczęśliwy. Wniosek - warto ćpać?

>Oczywiście można powiedzieć że to naiwna nadzieja, ale to kwestia wiary. Mam nadzieję,
>że zostanę dobrze zrozumiany oraz że wypowiedzą się racjonalnie myślący i opowiedzą o swoim celu
>życiowym i o swoim szczęściu.

A tak poważnie. Dla mnie śmierć to problem. Złości mnie, że umrę, umrą moi rodzice i moje dzieci. Tylko, że nic się z tym nie da zrobić. Trzeba więc czas jaki mamy, wykorzystać do tego, aby tym swoim bliskim dać tyle szczęścia i miłości ile tylko potrafimy im potrafimy dać.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
03-11-2009 20:24 
 Ocena 2 na 2
lee666 (73 punktów)
>No tak zwłaszcza zapijać albo rzucić się w pogoń za pieniądzem. Można jeszcze cudzołożyć bez opamiętania. Zabijać można i kraść. Coś jeszcze? Wena mi się kończy.

Fałszywe świadectwo dawać można.
Idole czcić można
Zorganizowane grupy przestępcze organizować można
Korumpować można
Fałszować wybory można
Kolaborować można
Rzucić urok można
A kiedy to wszystko się znudzi,
znowu można cudzołożyć bez opamiętania.
jagielloo (-4 punktów)
>>- w końcu i tak zostanie z nas tylko kupka popiołów. Oczywiście, będzie też pamięć
>>najbliższych, wychowane dzieci, wszystko co stworzyliśmy itp., niemniej to wszystko i tak zatrze się
>>w miarę upływu czasu i dajmy za to za sto lat nikt już nie będzie pamiętał o tym, że kiedyś ktoś
>>taki jak ja istniał.
>Tak będzie.

Nie boisz się tego?
>>Reasumując wszystko, co robimy, wszystkie nasze działania są bezsensowne i
>>niepotrzebne nikomu.
>No, jak to nikomu? Mnie są potrzebne. Moim bliskim i przyjaciołom też.

Bliscy i przyjaciele - przecież oni zdradzają... a walka o własne dobro rzeczywiście jest sensem życia dla wielu ale czy są oni szczęśliwi i maja poczucie że to co robią ma sens?
>>Mając taki obraz w perspektywie trudno chyba być szczęśliwym człowiekiem.
>Podobno poczucie szczęścia jest cechą osobniczą.
Podobno tak dlatego założyłem ten wątek żeby zobaczyć co jest szczęściem dla ateistów.
>>Ateizm nie może dawać szczęścia.
>A kto powiedział, że ateizm ma dawać szczęście?

W takim razie nie wiem, co ma dawać ateizm. Prawdę? Czy może ma dołować?
>>Człowiek wierzący ma w perspektywie
>>możliwość zdobycia życia wiecznego i choćby nie wiem jak daleko odbiegł od praw swojej religii, ten
>>cel zawsze mu przyświeca i daje nadzieję na to, że życie ma sens.
>A jeśli to złudna możliwość? I złudna nadzieja?

Na pewno nie bardziej złudna niż nadzieja pokładana w świecie doczesnym.
>>Człowiek wierzący = człowiek
>>szczęśliwy.
>Nie znam się na tym, ale po narkotykach też człowiek chyba może być szczęśliwy. Wniosek - warto ćpać?

Narkotyki nie dają szczęścia tylko zapomnienie. Nie znam narkomana który nienaćpany byłby szczęśliwy.
>>Oczywiście można powiedzieć że to naiwna nadzieja, ale to kwestia wiary. Mam nadzieję,
>>że zostanę dobrze zrozumiany oraz że wypowiedzą się racjonalnie myślący i opowiedzą o swoim celu
>>życiowym i o swoim szczęściu.
>A tak poważnie. Dla mnie śmierć to problem. Złości mnie, że umrę, umrą moi rodzice i moje dzieci. Tylko, że nic się z tym nie da zrobić. Trzeba więc czas jaki mamy, wykorzystać do tego, aby tym swoim bliskim dać tyle szczęścia i miłości ile tylko potrafimy im potrafimy dać.

Pytanie tylko po co? po co mamy dawać im miłość i szczęście? po co, skoro za ileś lat to wszystko wyparuje? a jeżeli ktoś nie ma bliskich - jego życie jest bez sensu?
Autografka (10638 punktów)
> >>- w końcu i tak zostanie z nas tylko kupka popiołów. Oczywiście, będzie też pamięć
>>>najbliższych, wychowane dzieci, wszystko co stworzyliśmy itp., niemniej to wszystko i tak zatrze się
>>>w miarę upływu czasu i dajmy za to za sto lat nikt już nie będzie pamiętał o tym, że kiedyś ktoś
>>>taki jak ja istniał.
>>Tak będzie.

>Nie boisz się tego?

Czy się boję? Nie, ale złości mnie to.

> >>Reasumując wszystko, co robimy, wszystkie nasze działania są bezsensowne i
>>>niepotrzebne nikomu.
>>No, jak to nikomu? Mnie są potrzebne. Moim bliskim i przyjaciołom też.

>Bliscy i przyjaciele - przecież oni zdradzają... a walka o własne dobro rzeczywiście jest sensem życia dla wielu ale czy są oni szczęśliwi i maja poczucie że to co robią ma sens?

Od razu zdradzają. Pesymista z Ciebie. Ja wierzę w dobre ludzkie intencje.
A walka? Czy o szczęście powinno się walczyć, czy raczej po prostu je przeżywać (dzień po dniu)? Po co się zastanawiać nad tym, co będzie lub nie będzie po śmierci, skoro wokół nas rozciąga się ogromny, fascynujący świat, tylu rzeczy można się o nim dowiedzieć? Ten świat jest zarazem straszny i piękny. Można znaleźć w nim szczęście i nieszczęście. Zależy co chcesz zobaczyć.

> >>Ateizm nie może dawać szczęścia.
>>A kto powiedział, że ateizm ma dawać szczęście?

>W takim razie nie wiem, co ma dawać ateizm. Prawdę? Czy może ma dołować?

Na pewno daje pewną wolność myśli (piszę to z punktu widzenia osoby, która kiedyś wierzyła w boga).
I nawet jeżeli wiem, że religia, czy też wiara daje nadzieję na wieczne życie (a niebagatelna to nadzieja), to jednak pomimo tego, tej wolności myśli nie chcę się już wyrzec. Trudno to wyjaśnić komuś wierzącemu. Byłeś kiedyś ateistą?

> >>Człowiek wierzący ma w perspektywie
>>>możliwość zdobycia życia wiecznego i choćby nie wiem jak daleko odbiegł od praw swojej religii, ten
>>>cel zawsze mu przyświeca i daje nadzieję na to, że życie ma sens.
>>A jeśli to złudna możliwość? I złudna nadzieja?

>Na pewno nie bardziej złudna niż nadzieja pokładana w świecie doczesnym.

A jakąż to nadzieję pokładam w świecie doczesnym, Twoim zdaniem?

> >>Człowiek wierzący = człowiek
>>>szczęśliwy.
>>Nie znam się na tym, ale po narkotykach też człowiek chyba może być szczęśliwy. Wniosek - warto ćpać?

>Narkotyki nie dają szczęścia tylko zapomnienie. Nie znam narkomana który nienaćpany byłby szczęśliwy.

Czyli jednak warto ćpać!

> >>Oczywiście można powiedzieć że to naiwna nadzieja, ale to kwestia wiary. Mam nadzieję,
>>>że zostanę dobrze zrozumiany oraz że wypowiedzą się racjonalnie myślący i opowiedzą o swoim celu
>>>życiowym i o swoim szczęściu.
>>A tak poważnie. Dla mnie śmierć to problem. Złości mnie, że umrę, umrą moi rodzice i moje dzieci. Tylko, że nic się z tym nie da zrobić. Trzeba więc czas jaki mamy, wykorzystać do tego, aby tym swoim bliskim dać tyle szczęścia i miłości ile tylko potrafimy im potrafimy dać.

>Pytanie tylko po co? po co mamy dawać im miłość i szczęście? po co, skoro za ileś lat to wszystko wyparuje?

Po co? Może dlatego, że to daje szczęście?

>a jeżeli ktoś nie ma bliskich - jego życie jest bez sensu?

Każdy może sobie znaleźć jakiś sens.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
04-11-2009 00:13 
 Ocena 1 na 1
JareckiK (54 punktów)
Przepraszam że się wcinam.

>Nie boisz się tego?

A co ma do rzeczy strach, od tego się nie ucieknie, więc tylko zostaje pogodzenie się z tym.

>Podobno tak dlatego założyłem ten wątek żeby zobaczyć co jest szczęściem dla ateistów.

Dla mnie życie samo w sobie. Jak R. Dawkins powiedział, fakt że możemy umrzeć czyni nas szczęściarzami, niezliczona liczba ludzi nigdy nie umrze, bo nigdy się nie narodzi.

Co jest szczęściem dla teisty? Życie wieczne? Ja podziękuje, żyć 1000 lat, bardzo chętnie, ale życie wieczne?

>W takim razie nie wiem, co ma dawać ateizm. Prawdę? Czy może ma dołować?

Skąd założenie, że ateizm ma cokolwiek dawać? Ateizm to postawa, przez każdego rozumiana indywidualnie. Nie wynika z tego, że człowiek czegoś chce od ateizmu, ale ze sposobu myślenia.

>Pytanie tylko po co? po co mamy dawać im miłość i szczęście? po co, skoro za ileś lat to wszystko wyparuje? a jeżeli ktoś nie ma bliskich - jego życie jest bez sensu?

A czy ty nie potrzebujesz miłości? Każdy chce kochać i być kochanym. To jest jedyny czas jaki mam, i chce go spędzić w miłej atmosferze, nie czyniąc nikomu tego czego nie życzyłbym sobie. Po prostu.
setarkos (10757 punktów)

> (..) Dla mnie śmierć to problem. Złości mnie, że umrę, umrą moi rodzice i moje dzieci. Tylko, że nic się z tym nie da zrobić.

Skoro nic się nie da zrobić, to czy złość jest tu na miejscu?

> Trzeba więc czas jaki mamy, wykorzystać do tego, aby tym swoim bliskim dać tyle szczęścia i miłości ile tylko potrafimy im potrafimy dać.

A jakimż to cudem zachodzi takie wynikanie? Od dawna wiadomo (bodaj od Hume'a), że z warstwy opisowej nie wynikają cele.
Emocjonalnie podzielam Twe dążenie do dawania szczęścia bliskim, ulegam podobnej słabości. Logiki w tym jednakowoż nie ma tylko słabość właśnie. Może sensowniej byłoby najbliższym minimum szczęścia dostarczać (a więcej hartu ducha), by świadomość śmiertelności była mniej .. tragiczna ...

Pozdrawiam
05-11-2009 10:49 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)
>> (..) Dla mnie śmierć to problem. Złości mnie, że umrę, umrą moi rodzice i moje dzieci. Tylko, że nic się z tym nie da zrobić.
>Skoro nic się nie da zrobić, to czy złość jest tu na miejscu?

Jak to nie jest na miejscu, skoro na tym miejscu jest?

>> Trzeba więc czas jaki mamy, wykorzystać do tego, aby tym swoim bliskim dać tyle szczęścia i miłości ile tylko potrafimy im potrafimy dać.
>A jakimż to cudem zachodzi takie wynikanie? Od dawna wiadomo (bodaj od Hume'a), że z warstwy opisowej nie wynikają cele.

Zapewne wynika to z mojej wewnętrznej potrzeby. Możesz to nazwać egoizmem.

> Emocjonalnie podzielam Twe dążenie do dawania szczęścia bliskim, ulegam podobnej słabości. Logiki w tym jednakowoż nie ma tylko słabość właśnie. Może sensowniej byłoby najbliższym minimum szczęścia dostarczać (a więcej hartu ducha), by świadomość śmiertelności była mniej .. tragiczna ...

Każdy jest w jakiś sposób słaby. Każdy też szuka metody jej opanowania. Ciekawe, czy metoda oparta na logice, byłaby skuteczniejsza?


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
02-11-2009 22:33
 Ocena 15 na 15
lukasz9 (1220 punktów)

Gdy człowiek nie potrafi odnaleźć szczęścia w życiu bez odwołania się do nadnaturalnych istot to już jego problem. Nie możesz na podstawie własnych przemyśleń oceniać, czy ateiści są szczęśliwi, bo nie masz pojęcia, co ludziom w głowach (sercach?) siedzi.

Ja kocham swoje życie, bo wiem, że drugiego mieć nie będę. Właśnie ten fakt daje mi siłę do przezwyciężania trudności i bycia dobrym człowiekiem. Nie potrzebuję boga.
jagielloo (-4 punktów)
>Ja kocham swoje życie, bo wiem, że drugiego mieć nie będę. Właśnie ten fakt daje mi siłę do przezwyciężania trudności i bycia dobrym człowiekiem. Nie potrzebuję boga.

naprawdę kochasz swoje życie? mnie osobiście trudno pokochać śmierć, cierpienie, niesprawiedliwość, ciężką harówkę za marne grosze itd. oczywiście, życie można traktować jako grę - mamy tylko jedno życie i trzeba jak najwięcej zrobić, nabić jak najwięcej punktów zanim się umrze. tylko po co? nie rozumiem tego
03-11-2009 23:37 
 Ocena 1 na 1
lukasz9 (1220 punktów)

>naprawdę kochasz swoje życie? mnie osobiście trudno pokochać śmierć, cierpienie, niesprawiedliwość, ciężką harówkę za marne grosze itd.

Oczywiście ciężko pokochać to co wymieniłeś. Ale kocham swoją rodzinę, narzeczoną, mojego psa, moje miasto, mój kraj, widok jaki mam z okna, piękno przyrody i wiele wiele innych rzeczy, które mógłbym wymieniać godzinami.
Dzięki nim, potrafię znieść okropności przez Ciebie opisane.

>oczywiście, życie można traktować jako grę - mamy tylko jedno życie i trzeba jak najwięcej zrobić, nabić jak najwięcej punktów zanim się umrze. tylko po co? nie rozumiem tego

Żyję dla spraw które wymieniłem wyżej. Dla samego faktu ich przeżywania. Nie potrzebuję dodatkowego sensu istnienia.
09-11-2009 17:17 
 Ocena 3 na 3
Ania... (14138 punktów)
>>naprawdę kochasz swoje życie? mnie osobiście trudno pokochać śmierć, cierpienie, niesprawiedliwość, ciężką harówkę za marne grosze itd.
>Oczywiście ciężko pokochać to co wymieniłeś. Ale kocham swoją rodzinę, narzeczoną, mojego psa, moje miasto, mój kraj, widok jaki mam z okna, piękno przyrody i wiele wiele innych rzeczy, które mógłbym wymieniać godzinami.
>Dzięki nim, potrafię znieść okropności przez Ciebie opisane.
>>oczywiście, życie można traktować jako grę - mamy tylko jedno życie i trzeba jak najwięcej zrobić, nabić jak najwięcej punktów zanim się umrze. tylko po co? nie rozumiem tego
>Żyję dla spraw które wymieniłem wyżej. Dla samego faktu ich przeżywania. Nie potrzebuję dodatkowego sensu istnienia.
Tutaj wchodzi kwestia optymizmu lub pesymizmu. Dla jednych szklanka jest w połowie pełna, dla innych pusta.

Oczywiście możemy koncentrować się na minusach. Ale może to dotyczyć każdej działalności. Możemy widzieć tylko marudzenie o poranku naszego partnera, dzieci tylko rozbrykane, pracę tylko upierdliwą, szefa tylko zrzędliwego. Ale to jedna opcja. Inną jest dostrzeżenie pozytywów. Mąż który zawsze jest przy nas, dziecko, które przytula się i kocha nas, praca, gdzie po trudzie dochodzi efekt i spełnienie.

Nie ma idealnie. Nasza w tym głowa, aby było trochę mniej paskudnie. Staramy się, efekty są jakie są.

Dla mnie dziwne jest natomiast, jak pogodzić te negatywy z wizją planu stwórcy i bożkiem który nas kocha. Jak tak, to mógłby to zaprojektować trochę lepiej. Dopiero uzmysłowienie sobie że życie nie jest bajką, że nie musi być dobrze, że może jutro przestanie być różowo dało mi kopa do życia i radość z każdego dnia.
placownik (17853 punktów)

>Oczywiście można korzystać z życia, zapijać, zapominać itp ale czy to ma sens?

   Grube to, ale lektura może Cię przekona, że możliwości jest znacznie więcej. Warto!

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
02-11-2009 23:20 
 Ocena 2 na 2
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>>Oczywiście można korzystać z życia, zapijać, zapominać itp ale czy to ma sens?
>   Grube to, ale lektura może Cię przekona, że możliwości jest znacznie więcej. Warto!

Oj, leży ta cegła u mnie na regale, maż przeczytał (po nocach siedział bo się nie mógł oderwać), stwierdził, że fantastyczne, ale mnie przeraża objętość.

Ale już kolejna osoba poleca więc chyba się wezmę.


"Ateizm jest religią w takim samym stopniu w jakim nie zbieranie grzybów jest hobby"
placownik (17853 punktów)

>maż przeczytał (po nocach siedział bo się nie mógł oderwać), stwierdził, że fantastyczne,

   Pozdrowienia dla męża!

>ale mnie przeraża objętość.

   Leon pewnie by się oburzył, ale ja to rozumiem. Nie przerażaj się. Tak naprawdę to cztery książki w jednej. Nie ma obowiązku czytania wszystkiego naraz.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
03-11-2009 08:59 
 Ocena 1 na 3
Leon Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)
>   Leon pewnie by się oburzył, ale ja to rozumiem.
Dlaczego miałbym się oburzyć?
03-11-2009 17:45 
 Ocena 3 na 3
Sylwek (15472 punktów)

>Dlaczego miałbym się oburzyć?

Czasami naprawdę fascynuje mnie, jak to możliwe, że nawet takie wypowiedzi zasługują w mniemaniu niektórych na plusy lub minusy.
Leon Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)
>>Dlaczego miałbym się oburzyć?
>Czasami naprawdę fascynuje mnie, jak to możliwe, że nawet takie wypowiedzi zasługują w mniemaniu niektórych na plusy lub minusy.

"Biada podrzędnym istotom, gdy wchodzą
Pomiędzy ostrza potężnych szermierzy."


Tak tak

There are more things in heaven and earth, Sylwku
Than are dreamt of in your philosophy.
Sylwek (15472 punktów)
Och


.......I........
03-11-2009 18:52 
 Ocena 2 na 2
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>
"Biada podrzędnym istotom, gdy wchodzą
> Pomiędzy ostrza potężnych szermierzy."

Ciekawe, że akurat Pan to cytuje... .
lukaszewicz (5674 punktów)

Nie ma się czym fascynować.Dla miernot obmowa to sposób zaistnienia.

Łukaszewicz.
03-11-2009 20:18 
 Ocena 2 na 2
placownik (17853 punktów)

>Czasami naprawdę fascynuje mnie, jak to możliwe, że nawet takie wypowiedzi zasługują w mniemaniu niektórych na plusy lub minusy.

   Mój plus był reakcją na czyjś idiotyczny minus.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Sylwek (15472 punktów)
Tego się mogłem domyślić, "ratowniczego" charakteru plusa.

Poshe, ale ta minusa?
03-11-2009 22:50 
 Ocena 1 na 1
liliac (147340 punktów)
>Tego się mogłem domyślić, "ratowniczego" charakteru plusa.
>Poshe, ale ta minusa?

To chyba taka nieustająca gra pod tytułem: "Nie lubimy się, więc będziemy się minusować do upadłego".
Sylwek (15472 punktów)
Nie no, sam mam erupcje minusowania pod adresem Adamiaka, ale zwykle mi szybko przechodzi, i to niezależnie czy on jest w humorze do minusowego odwetowania, czy tez próbuje mnie drażnić plusami. I jest powiązane z jakimiś jego konkretnymi wypowiedziami w których mogę się jednak dopatrzyć jakiejś treści.

Ale to tutaj było zupełnie dziwne.
Leon Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)
Sprawca tego minusa poprostu mnie nie lubi, ja za nim także nie przepadam więc bez oporów daje mu minusy za wypowiedzi, które mi się nie podobają. A potem jest akcja odwetowa. Podobnie było z Robertem Zaweckim. No, ale dajmy temu spokój, wszak wiadomo, że to ja jestem ten zły*, głupi, marudny (i tu by się przydało wpisać szereg wyrafinowanych określeń jakie dla mnie wymyślono). Myślę, że tą niechęć da się racjonalnie uzasadnić.
Wracając do tematu, myślę, że ateista może być szczęśliwy albo nieszczęśliwy, albo też może być tylko trochę szczęśliwy i trochę nieszczęśliwy, jak to człowiek
---------------------
*Do chwili obecnej zostałem oceniony 1137 razy z czego 227 głosów było negatywnych (ponad połowa od witwosa). Mam na koncie trzy ostrzeżenia i dwie blokady i wiele zbędnych (żartobliwych) komentarzy dotyczących mej osoby
04-11-2009 01:02 
 Ocena 1 na 1
Michał Żelazny (1528 punktów)
Sorry, jakby się ktoś pytał: ten minus dla Pana Leona to nie ode mnie. Choć wiele na mnie wskazuje

Znikam.
placownik (17853 punktów)

>Dlaczego miałbym się oburzyć?

   Naprawdę nie oburza Cię przyjęcie objętości tekstu za jedno z kryteriów oceny jego "czytalności"?

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
03-11-2009 21:06 
 Ocena 1 na 1
lukaszewicz (5674 punktów)
>>Dlaczego miałbym się oburzyć?
>   Naprawdę nie oburza Cię przyjęcie objętości tekstu za jedno z kryteriów oceny jego "czytalności"?

Napisał, że nie.

Pozdrawiam

Łukaszewicz.
Leon Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)
>Napisał, że nie.
No właśnie, tak napisałem.
02-11-2009 22:50
 Ocena 18 na 18
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
> skoro Boga nie ma to znaczy że nasze życie kończy się wraz ze śmiercią.

Tak, to właśnie definicja śmierci - wraz z nią kończy się życie. Brawo, Watsonie.

Na marginesie: nawet gdyby Bóg był - czy uważasz, że w całym Wszechświecie to Ty jesteś aż tak ważny, żeby Ci jakiś Stwórca Wszechrzeczy fundował wieczne wakacje? Uuu, pycha - mój ulubiony grzech.

> Jeżeli pomyślimy racjonalnie oznacza to że całe życie ludzkie jest bez sensu - w końcu i tak zostanie z nas tylko kupka popiołów. (...) Reasumując wszystko, co robimy, wszystkie nasze działania są bezsensowne i niepotrzebne nikomu.

Nie chce mi się dyskutować, więc tylko zauważę, że cały opis tyczy się również Twojego życia. Z tą jedyną różnicą, że Ty na koniec pójdziesz do Nieba. Tylko - komu to potrzebne?

> Ateizm nie może dawać szczęścia.

A seks przedmałżeński przyjemności. Nie bój się, spróbuj.

> Człowiek wierzący ma w perspektywie możliwość zdobycia życia wiecznego

Chciałeś powiedzieć: łudzi się, że ma taką możliwość. To jakby niezupełnie to samo.

> Człowiek wierzący = człowiek szczęśliwy.

Podobnie jak człowiek pijany. Różne są nałogi.

> Mam nadzieję, że zostanę dobrze zrozumiany oraz że wypowiedzą się racjonalnie myślący

A, to przepraszam, nie doczytałem.
03-11-2009 22:33 
 Ocena-2 na 2
jagielloo (-4 punktów)
>> skoro Boga nie ma to znaczy że nasze życie kończy się wraz ze śmiercią.
>Tak, to właśnie definicja śmierci - wraz z nią kończy się życie. Brawo, Watsonie.
>Na marginesie: nawet gdyby Bóg był - czy uważasz, że w całym Wszechświecie to Ty jesteś aż tak ważny, żeby Ci jakiś Stwórca Wszechrzeczy fundował wieczne wakacje? Uuu, pycha - mój ulubiony grzech.

Bóg kocha wszystkich jednakowo - jest studnią bez dna dla każdego. To On sprawia że my jesteśmy ważni a nie my sami. Innymi słowy - tylko dzięki Niemu i w Nim coś znaczymy.
>> Jeżeli pomyślimy racjonalnie oznacza to że całe życie ludzkie jest bez sensu - w końcu i tak zostanie z nas tylko kupka popiołów. (...) Reasumując wszystko, co robimy, wszystkie nasze działania są bezsensowne i niepotrzebne nikomu.
>Nie chce mi się dyskutować, więc tylko zauważę, że cały opis tyczy się również Twojego życia. Z tą jedyną różnicą, że Ty na koniec pójdziesz do Nieba. Tylko - komu to potrzebne?

Mnie to potrzebne. Trudno znaleźć motywację po co żyć bez Boga.
>> Ateizm nie może dawać szczęścia.
>A seks przedmałżeński przyjemności. Nie bój się, spróbuj.

Nie spróbuję.
>> Człowiek wierzący ma w perspektywie możliwość zdobycia życia wiecznego
>Chciałeś powiedzieć: łudzi się, że ma taką możliwość. To jakby niezupełnie to samo.

Pycha? Skąd możesz wiedzieć że to nieprawda?
>> Człowiek wierzący = człowiek szczęśliwy.
>Podobnie jak człowiek pijany. Różne są nałogi.

Szczęście to nie zapomnienie.
>> Mam nadzieję, że zostanę dobrze zrozumiany oraz że wypowiedzą się racjonalnie myślący
>A, to przepraszam, nie doczytałem.

Nic się nie stało
03-11-2009 22:37 
 Ocena 2 na 2
lukaszewicz (5674 punktów)

No i wyszło szydło z worka.

Łukaszewicz.
04-11-2009 16:34 
 Ocena 5 na 5
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Bóg kocha wszystkich jednakowo

Widzę, że nawet Pisma poczytać kolega się nie pofatygował... .

>To On sprawia że my jesteśmy ważni a nie my sami.

Tak Ci zależy na byciu WAŻNYM?

>Innymi słowy - tylko dzięki Niemu i w Nim coś znaczymy.

Odwieczna (i nie działająca) pociecha nieznaczących.

>Mnie to potrzebne. Trudno znaleźć motywację po co żyć bez Boga.

To się powieś. Płakać po Tobie nie będę.

>>>Ateizm nie może dawać szczęścia.
>>A seks przedmałżeński przyjemności. Nie bój się, spróbuj.
>Nie spróbuję.

To nie próbuj.

> >> Człowiek wierzący ma w perspektywie możliwość zdobycia życia wiecznego
>>Chciałeś powiedzieć: łudzi się, że ma taką możliwość. To jakby niezupełnie to samo.

>Pycha? Skąd możesz wiedzieć że to nieprawda?

A Ty skąd możesz wiedzieć, że wszystko nie matrix?

>Człowiek wierzący = człowiek szczęśliwy.

Często słucham Radia Maryja. Zwłaszcza ucha nadstawiam, gdy słuchacze dzwonią. Takiego oceanu nieszczęścia i cierpienia, jaki przebija z głosów głęboko przecież wierzących słuchaczy, nie spotkałem NIGDY I NiGDZIE.
Zanim zaczniesz twierdzenia wygłaszać, nawiąż jaki-taki kontakt z rzeczywistością. Warto.
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>To się powieś.

   Znasz Kodeks Karny? Wiesz co za to grozi?


fides ex necessitate esse non debet
04-11-2009 19:40 
 Ocena 1 na 1
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>To się powieś.
>    Znasz Kodeks Karny? Wiesz co za to grozi?
A grozi??? Dobra, przerobię.
EDIT: No, więc nie przerobię - bo nie mam już jak edytować wypowiedzi, na którą odpowiedziałeś.
A toś mi pomógł, Michale!
Napiszę suplement, bo to prokuratory tępawe nad Wisłą... .
04-11-2009 20:07 
 Ocena 6 na 6
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
SUPLEMENT:

>To się powieś.

Eeee! jagielloo! Prawda, że rozumiesz, że to tylko taki żart był? Prawda? No, powiedz, że tak...
Żartowałem sobie... Tak, tak - Bóg oczywiście istnieje - przecież Ci to potrzebne, więc jak mógłby nie istnieć?
Weź się nie wieszaj, co? No, weź... nie bądź taki...
O, zobacz, nawet się rozbeczę specjalnie, żeby Ci tylko motywacji do życia dostarczyć:
Buuu, buuu, buuu...
Prawda, że już nie będziesz się wieszać?
No, zejdź z tego stołka...
Zobaczysz, że jak zejdziesz, to nawet Święty Mikołaj zacznie istnieć!
I przyniesie Ci tę taką ciężarówę fajowską z otwieraną klapą... .
Nie wieszaj się, do cholery, bo jak Ci przyrżnę w dupę, to do końca Życia Wiecznego popamiętasz!
Już!
04-11-2009 23:04 
 Ocena 3 na 3
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
> Bóg kocha wszystkich jednakowo...

Serio? Tak Ci powiedział? Czy może ksiądz Ci tak powiedział?
Wybierz się kiedyś do jakiegoś ośrodka dla ciężko chorych dzieci i sam oceń, "po owocach".

> ...jest studnią bez dna dla każdego.

Brawurowa metafora, pozwolisz że jednak będę się trzymał z daleka.

> To On sprawia że my jesteśmy ważni a nie my sami.

Niedawno byli ważni Lepper z Giertychem - mówisz że to Jego sprawka???

> Trudno znaleźć motywację po co żyć bez Boga.

Nikt tu nikogo pod pistoletem nie trzyma. Nikt też nie obiecywał, że będzie łatwo.

>>> (...) możliwość zdobycia życia wiecznego
>> Chciałeś powiedzieć: łudzi się, że ma taką możliwość.
> Pycha? Skąd możesz wiedzieć że to nieprawda?

A skąd możesz wiedzieć, że nie ma krasnoludków?
Pewności nie masz, ale czy w związku z tym oszacujesz prawdopodobieństwo na 50%?

>>> Człowiek wierzący = człowiek szczęśliwy.
>> Podobnie jak człowiek pijany. Różne są nałogi.
> Szczęście to nie zapomnienie.

No przecież dzięki wierze zapominasz, że śmierć to koniec.
Ania... (14138 punktów)
> >> skoro Boga nie ma to znaczy że nasze życie kończy się wraz ze śmiercią.
>>Tak, to właśnie definicja śmierci - wraz z nią kończy się życie. Brawo, Watsonie.
>>Na marginesie: nawet gdyby Bóg był - czy uważasz, że w całym Wszechświecie to Ty jesteś aż tak ważny, żeby Ci jakiś Stwórca Wszechrzeczy fundował wieczne wakacje? Uuu, pycha - mój ulubiony grzech.

>Bóg kocha wszystkich jednakowo - jest studnią bez dna dla każdego. To On sprawia że my jesteśmy ważni a nie my sami. Innymi słowy - tylko dzięki Niemu i w Nim coś znaczymy.
Czy istnienie bożka może być kryterium znaczenia naszego życia? Dla mnie znacznie ważniejsze jest to, że moim życiem mogę coś zrobić dla innych, bliskich, może i dalszych. To my nadajemy życiu sens. Mogę cię zapewnić, że odczuwam sens istnienia bardzo wyraźnie, pomimo pełnego ateizmu. Nie mów więc, że się nie da, bowiem da się, tylko może ty tak to sobie wyobrażasz.
> >> Jeżeli pomyślimy racjonalnie oznacza to że całe życie ludzkie jest bez sensu - w końcu i tak zostanie z nas tylko kupka popiołów. (...) Reasumując wszystko, co robimy, wszystkie nasze działania są bezsensowne i niepotrzebne nikomu.
Bez sensu? A życie naszych bliskich, ich szczęście, to dla Ciebie nic nie znaczy? Dla mnie wiele. Efekty naszej pracy, które mogą przetrwać znacznie dłużej niż my? Darwin osiągnął nieśmiertelność. Aż tyle szczęścia nie będzie mi dane, ale może mały kamyczek...
>>Nie chce mi się dyskutować, więc tylko zauważę, że cały opis tyczy się również Twojego życia. Z tą jedyną różnicą, że Ty na koniec pójdziesz do Nieba. Tylko - komu to potrzebne?

>Mnie to potrzebne. Trudno znaleźć motywację po co żyć bez Boga.
Ja zadam inne pytanie. Wiesz co oznacza myślenie życzeniowe? To dość typowe. Nie potrafię wyobrazić sobie świata takiego, jakim jest, więc wmówię sobie, że jest taki, jakim chciałbym go widzieć. Ale czy wmawianie sobie że nadchodzący lew jest kotkiem naprawdę zmieni rzeczywistość?
> >> Ateizm nie może dawać szczęścia.
Może. Daje spokój, szczęście, siłę do życia. Harmonię z naturą.
>>A seks przedmałżeński przyjemności. Nie bój się, spróbuj.

>Nie spróbuję.
Może i szkoda.
> >> Człowiek wierzący ma w perspektywie możliwość zdobycia życia wiecznego
>>Chciałeś powiedzieć: łudzi się, że ma taką możliwość. To jakby niezupełnie to samo.

Nie wiemy czy to prawda, ale wmawianie sobie że wiemy to właśnie to jest łudzenie się.
>Pycha? Skąd możesz wiedzieć że to nieprawda?
Ta pycha odnosiła się do potrzeby "ważności". A więc jeszcze dodam - czy naprawdę musimy mieć przekonanie o tym, że nasze istnienie jest niezbędne dla istnienia całego kosmosu? Pyłek we wszechświecie - możliwe. Nieistotny - a to już zależy tylko od nas.
> [color=blue]>> Człowiek wierzący = człowiek szczęśliwy.
Nie zgadzam się. Znam wiele nieszczęśliwych osób wierzących. A spotkałam i takie, które wiara zabiła. Np. żonę, która pozostała pzy mężu, pomimo bicia, co okupiła śmiercią po kolejnym okładaniu. Albo osoby, których wiara przechodzi w fanatyzm.
29-11-2009 03:10 
 Ocena 1 na 1
stormrider (206 punktów)

>Bóg kocha wszystkich jednakowo - jest studnią bez dna dla każdego. To On sprawia że my jesteśmy ważni a nie my sami. Innymi słowy - tylko dzięki Niemu i w Nim coś znaczymy.

hm. " Nie będziesz miał innych bogów przede Mną" Znane? A jeśli to przykazanie ( pozostałe z resztą też ) jest rozumiane na opak? Jeśli jest to głos z wnętrza i to ty jesteś tym "Bogiem", który nadaje sens twojemu życiu? Czy masz wystarczającą siłę by nadać swojemu życiu sens i jako jego twórca wziąć za nie pełną odpowiedzialność, czy też wolisz scedować odpowiedzialność na zewnętrzne "coś"?
Moim zdaniem wiara w boga jest oznaką niedojrzałości emocjonalnej.


Jest ogromna różnica między tym który wie, że wierzy a tym który wierzy, że wie

W. Stoczkowski
02-11-2009 22:57
 Ocena 11 na 11
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Człowiek czuje się szczęśliwy, kiedy czuje się spełniony, lub gdy czuje, że się spełnia.
Ateista nie czuje się spełniony szukając 'boskiego raju'.
W zależności od tego, co przynosi mu spełnienie jest wiele dróg.
Między innymi może być szczęśliwy robiąc codziennie kanapki na śniadanie.
Pozdrawiam
03-11-2009 14:22 
 Ocena 4 na 4
Jacek Tabisz (30006 punktów)
A ile szczęścia daje badanie przyrody jako naszej ciągłej przyczyny, nie zaś jako teatralnego tła dla zaświatowców...
09-11-2009 17:37 
 Ocena 3 na 3
Ania... (14138 punktów)
>A ile szczęścia daje badanie przyrody jako naszej ciągłej przyczyny, nie zaś jako teatralnego tła dla zaświatowców...
Mnóstwo. Każdy mały kamyczek do wiedzy o świecie to ogrom radości, spełnienia i szczęścia.
02-11-2009 23:05
 Ocena 17 na 17
-jad- (18783 punktów)
> Zastanawiam się jak na to patrzą ateiści - skoro Boga nie ma to znaczy że nasze życie
>kończy się wraz ze śmiercią. Jeżeli pomyślimy racjonalnie oznacza to że całe życie ludzkie jest bez
>sensu

Jaki sens ma życie wieczne?

>niemniej to wszystko i tak zatrze się w miarę upływu czasu i dajmy za to za sto lat nikt już nie będzie pamiętał o tym, że kiedyś ktoś taki jak ja istniał.

Jakie szczęście, że wtedy będzie mnie to szalenie mało obchodziło

>Reasumując wszystko, co robimy, wszystkie nasze działania są bezsensowne i niepotrzebne nikomu.

Może będą niepotrzebne za X lat. Na dzień dzisiejszy może są potrzebne.

>Ateizm nie może dawać szczęścia.

Może. Na przykład każdego wolnego niedzielnego poranka

Religia nie może dawać życia wiecznego.

>Człowiek wierzący = człowiek szczęśliwy.

Taki mit.

>Pozdrawiam

Wzajemnie

Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
03-11-2009 09:06 
 Ocena 5 na 5
Alpha Phoenicis (4607 punktów)
>Jaki sens ma życie wieczne?
Brawo! Za to pytanie dałabym i z 10 plusów, człowiek głowi się nad odpowiedzią, a można zatkać rozmówcę tak prostym pytaniem

Zerwałam żelazne łańcuchy, o Panie.
Lochów twych bezdenne otchłanie
Opuszczam na skrzydłach myśli oświeconych...
jagielloo (-4 punktów)
>> Zastanawiam się jak na to patrzą ateiści - skoro Boga nie ma to znaczy że nasze życie
>>kończy się wraz ze śmiercią. Jeżeli pomyślimy racjonalnie oznacza to że całe życie ludzkie jest bez
>>sensu
>Jaki sens ma życie wieczne?

Musiałbym być Bogiem żeby to wiedzieć
>>niemniej to wszystko i tak zatrze się w miarę upływu czasu i dajmy za to za sto lat nikt już nie będzie pamiętał o tym, że kiedyś ktoś taki jak ja istniał.
>Jakie szczęście, że wtedy będzie mnie to szalenie mało obchodziło
>>Reasumując wszystko, co robimy, wszystkie nasze działania są bezsensowne i niepotrzebne nikomu.
> Może będą niepotrzebne za X lat. Na dzień dzisiejszy może są potrzebne.

Czyli żyj chwilą? zapomnienie o jutrze to nie szczęście.
>>Ateizm nie może dawać szczęścia.
>Może. Na przykład każdego wolnego niedzielnego poranka
>Religia nie może dawać życia wiecznego.

skoro jesteś szczęśliwy z tego powodu to cóż - gratuluję dobrego samopoczucia

>>Człowiek wierzący = człowiek szczęśliwy.
>Taki mit.

Szczęśliwy nie musi znaczyć zadowolony czy uśmiechnięty.
04-11-2009 16:32 
 Ocena 6 na 6
-jad- (18783 punktów)

>>Jaki sens ma życie wieczne?[/color]
>Musiałbym być Bogiem żeby to wiedzieć

Jednak nie musisz być bogiem by wiedzieć, że życie ziemskie nie ma sensu?

>Czyli żyj chwilą? zapomnienie o jutrze to nie szczęście.

Nie tylko chwilą. Plany na jutro, pojutrze i za kilka lat można robić. Planowanie, co będzie się robiło po śmierci jest stratą czasu. Jest głupie i naiwne po prostu.

>>Religia nie może dawać życia wiecznego.
>skoro jesteś szczęśliwy z tego powodu to cóż - gratuluję dobrego samopoczucia

Jestem szczęśliwy z tego powodu, że moje życie nie jest spętane bezsensownymi zasadami, że bóg mnie nie podgląda przy podcieraniu tyłka czy wyciskaniu wągrów, że nie tracę czasu na chodzenie do kościoła i nie karmię się złudzeniami. Że kieruję swoim życiem jak mi się podoba, w miarę możliwości, a nie tak, by podobało się to wyimaginowanej istocie. Nie mam depresji z powodu tego, że nie potrafię jej wymaganiom sprostać.


Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
Neumann (235 punktów)
>Ostatnio obchodziliśmy (albo i nie) dzień pamięci o zmarłych - czyli katolicki dzień Wszystkich
>Świętych. W związku z tym dniem naszła mnie refleksja na temat przemijania i kruchości życia
>ludzkiego. Zastanawiam się jak na to patrzą ateiści - skoro Boga nie ma to znaczy że nasze życie
>kończy się wraz ze śmiercią. Jeżeli pomyślimy racjonalnie oznacza to że całe życie ludzkie jest bez
>sensu - w końcu i tak zostanie z nas tylko kupka popiołów. Oczywiście, będzie też pamięć
>najbliższych, wychowane dzieci, wszystko co stworzyliśmy itp., niemniej to wszystko i tak zatrze się
>w miarę upływu czasu i dajmy za to za sto lat nikt już nie będzie pamiętał o tym, że kiedyś ktoś
>taki jak ja istniał. Reasumując wszystko, co robimy, wszystkie nasze działania są bezsensowne i
>niepotrzebne nikomu. Mając taki obraz w perspektywie trudno chyba być szczęśliwym człowiekiem.
>Oczywiście można korzystać z życia, zapijać, zapominać itp ale czy to ma sens? Przyjemność się
>kończy i zostaje pustka. Ateizm nie może dawać szczęścia. Człowiek wierzący ma w perspektywie
>możliwość zdobycia życia wiecznego i choćby nie wiem jak daleko odbiegł od praw swojej religii, ten
>cel zawsze mu przyświeca i daje nadzieję na to, że życie ma sens. Człowiek wierzący = człowiek
>szczęśliwy. Oczywiście można powiedzieć że to naiwna nadzieja, ale to kwestia wiary. Mam nadzieję,
>że zostanę dobrze zrozumiany oraz że wypowiedzą się racjonalnie myślący i opowiedzą o swoim celu
>życiowym i o swoim szczęściu. Pozdrawiam
Po co komu życie wieczne ? Ludzie z własnej próżności marzą o życiu wiecznym . Tylko po co ? Zamiast koncentrować się na tym aby być lepszym, dawać coś z siebie swoim bliskim roztrząsają , kto ma , a kto nie ma ! Zawsze się zastanawiam , czy przyjdzie taki moment że człowiek nie będzie się zajmował(marnował czas !) rzeczami zbędnymi jak na przykład religia ?
02-11-2009 23:16
 Ocena 16 na 16
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>Ostatnio obchodziliśmy (albo i nie) dzień pamięci o zmarłych - czyli katolicki dzień Wszystkich
>Świętych. W związku z tym dniem naszła mnie refleksja na temat przemijania i kruchości życia
>ludzkiego. Zastanawiam się jak na to patrzą ateiści - skoro Boga nie ma to znaczy że nasze życie
>kończy się wraz ze śmiercią. Jeżeli pomyślimy racjonalnie oznacza to że całe życie ludzkie jest bez
>sensu

Minus za lenistwo - takich wątków było już parę kop. I odpowiedzi na nie, łącznie z klarowaniem jak chłop krowie na granicy, gdzie tacy jak Ty popełniają elementarne błędy w rozumowaniu - pewnie sto razy tyle.
Tudzież prostych argumentów anegdotycznych, że sorry, ale jesteśmy zasadniczo szczęśliwi, cieszymy się życiem, nie jesteśmy alkoholikami ani nie tarzamy się w rozpuście tylko dlatego, że hulaj dusza piekła nie ma.

Dałabym drugi za brak refleksji - to co wypisujesz to dokładna odwrotność refleksji - bezmyślnie przepisałeś (możliwie, że nieświadomie, co wcale nie jest usprawiedliwieniem) to, o czym bredzą wszyscy religianci - że ateizm szczęścia nie daje, że bezsens, że tylko się upić, bla bla bla. Wtórność, po stokroć wtórność i brak wyobraźni.

Czemu właściwie musiałeś się dzielić swoimi wtórnymi przemyśleniami akurat tutaj? Chciałeś nam okazać współczucie?
Bo gdybyś chciał znaleźć odpowiedź na swoje pytanie ruszyłbyś cztery litery i przejrzał archiwum. Znajdziesz odpowiedzi stosy.

Swoją drogą ludzie wierzący w lepsze życie po śmierci mają niezwykły talent i zapał do urządzania bliźnim piekła na ziemi. Dlatego z założenia im nie ufam.

"Ateizm jest religią w takim samym stopniu w jakim nie zbieranie grzybów jest hobby"
03-11-2009 14:19 
 Ocena 9 na 9
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Cytat:
Swoją drogą ludzie wierzący w lepsze życie po śmierci mają niezwykły talent i zapał do urządzania bliźnim piekła na ziemi. Dlatego z założenia im nie ufam.


Trudno im odmówić tego talentu. A bierze się on stąd, że argumentem na ich pogląd jest to, że wszyscy wokół myślą tak samo. Najlepiej wyraża to religia chrześcijańska słowami Jezusa - "kto nie jest ze mną, ten jest przeciwko mnie". Ćpanie religii musi być kolektywne, a o taki kolektyw trzeba "dbać", przy czym "cel uświęca środki". Gdy wszyscy mamroczą to samo, chodzą w te same "święte" miejsca, teista ma poczucie "prawdy".
oportunista (1711 punktów)
"Kto nie jest przeciwko wam, ten jest z wami" to także cytat słów Chrystusa, wyrwany z kontekstu i odpowiednio użyty też działa, nie ma to jak odpowiednie podparcie.
04-11-2009 13:37 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Cóż, całą fabuła ewangelii pokazuje raczej, iż "istnieje" jedna nieodparta "prawda", nie zaś tolerancję wobec przemyśleń innych osób, którym nie wydaje się, że bóg ich spłodził.
oportunista (1711 punktów)
Czasem warto, dla własnej przyjemności, Biblie potraktować jako całość, bez szukania w niej dziur czy wzniosłych i uduchowionych podtekstów, lektura dość trudna, da się jednak strawić. Autorzy tekstów dość trafnie określają naturę człowieka, choć robią to zazwyczaj miedzy wierszami, od tamtych czasów nic się nie zmieniliśmy.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Homer to robił lepiej i wolę myśleć o Homerze
Piątkowski (5131 punktów)
>Ostatnio obchodziliśmy (albo i nie) dzień pamięci o zmarłych - czyli katolicki dzień Wszystkich
>Świętych. W związku z tym dniem naszła mnie refleksja na temat przemijania i kruchości życia
>ludzkiego. Zastanawiam się jak na to patrzą ateiści - skoro Boga nie ma to znaczy że nasze życie
>kończy się wraz ze śmiercią. Jeżeli pomyślimy racjonalnie oznacza to że całe życie ludzkie jest bez
>

A jaki sens miałoby mieć wieczne życie? po co? Co w tym takiego fantastycznego że warto z tego powodu np wlatywać samolotem pasażerskim w budynek... ?
03-11-2009 20:38 
 Ocena 1 na 1
maciek (1053 punktów)
>>
> A jaki sens miałoby mieć wieczne życie? po co? Co w tym takiego fantastycznego że warto z tego powodu np wlatywać samolotem pasażerskim w budynek... ?
Muzułmanie przynajmniej będą mieć dziewice, a co chrześcijanie zamierzają robić w tym życiu wiecznym ?
04-11-2009 12:27 
 Ocena 2 na 2
Piątkowski (5131 punktów)
jak już bawić się w burdelu tzn raju to przynajmniej z doświadczonymi w sztuce miłosnej kurtyzanami... zastanawia mnie, co na to żony muzułmanów, że po męczeńskiej śmierci ich mężowie będą się bzykać z innymi kobietami w raju?
marcus (876 punktów)
>Muzułmanie przynajmniej będą mieć dziewice, a co chrześcijanie zamierzają robić w tym życiu wiecznym ?
Jak to co? Chłopców... zwłaszcza księża.

In a mad world only the mad are sane.
02-11-2009 23:37
 Ocena 10 na 10
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)



Gdyby wybory coś naprawdę mogły zmienić już dawno by ich zakazano. (K. Livingstone)
03-11-2009 06:22 
 Ocena 2 na 2
lontri (16088 punktów)

Ale fajny troll!

BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
JareckiK (54 punktów)
>Ostatnio obchodziliśmy (albo i nie) dzień pamięci o zmarłych - czyli katolicki dzień Wszystkich
>Świętych. W związku z tym dniem naszła mnie refleksja na temat przemijania i kruchości życia
>ludzkiego. Zastanawiam się jak na to patrzą ateiści - skoro Boga nie ma to znaczy że nasze życie
>kończy się wraz ze śmiercią. Jeżeli pomyślimy racjonalnie oznacza to że całe życie ludzkie jest bez
>sensu - w końcu i tak zostanie z nas tylko kupka popiołów.

Myślę, że myślę racjonalnie i nie wydaje mi się żeby życie było bez sensu
Popiół zostanie jak poddasz się kremacji, w przypadku zwykłego pogrzebu będziesz zjedzony przez bakterie i inne małe żyjątka które masz w jelitach (chociaż kto tam wie co teraz w zakładach pogrzebowych robią)

>Oczywiście, będzie też pamięć
>najbliższych, wychowane dzieci, wszystko co stworzyliśmy itp., niemniej to wszystko i tak zatrze się
>w miarę upływu czasu i dajmy za to za sto lat nikt już nie będzie pamiętał o tym, że kiedyś ktoś
>taki jak ja istniał. Reasumując wszystko, co robimy, wszystkie nasze działania są bezsensowne i
>niepotrzebne nikomu.

Potrzebne są naszym genom, do przetrwania. Jeśli zawiedziesz w tej kwestii, zaprzepaścisz cały dorobek swoich przodków. Najogólniej.

>Mając taki obraz w perspektywie trudno chyba być szczęśliwym człowiekiem.
>Oczywiście można korzystać z życia, zapijać, zapominać itp ale czy to ma sens? Przyjemność się
>kończy i zostaje pustka.

>Ateizm nie może dawać szczęścia.

Zapomniałeś napisać "moim zdaniem", chyba że wiesz coś czego ja nie wiem.

>Człowiek wierzący ma w perspektywie
>możliwość zdobycia życia wiecznego i choćby nie wiem jak daleko odbiegł od praw swojej religii, ten
>cel zawsze mu przyświeca i daje nadzieję na to, że życie ma sens. Człowiek wierzący = człowiek
>szczęśliwy. Oczywiście można powiedzieć że to naiwna nadzieja, ale to kwestia wiary. Mam nadzieję,
>że zostanę dobrze zrozumiany oraz że wypowiedzą się racjonalnie myślący i opowiedzą o swoim celu
>życiowym i o swoim szczęściu. Pozdrawiam

Nie ma znaczenia co daje wiara, liczy się to co jest prawdą, nieważne jak gorzkie by nie było. Jeśli oznacza to, że wraz z ustaniem funkcji życiowych mózgu, przestaje istnieć i wracam do stanu sprzed narodzin, (a wszystko na to wskazuje) akceptuję to. Nie warto opierać swojego życia na urojeniach, które sprawiają że nie docenia się życia, traktując je jak coś tymczasowego, wstęp do czegoś co nigdy nie nadejdzie.
03-11-2009 14:14 
 Ocena 3 na 3
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Cytat:
Nie ma znaczenia co daje wiara, liczy się to co jest prawdą, nieważne jak gorzkie by nie było.


I to jest sedno problemu!! Tak należy na to patrzeć. Rzeczywistość to rzeczywistość, nie ma obowiązku być miłą.

A tak naprawdę jest bardzo miła. Bo istniejemy przez kilkadziesiąt lat, a w życiu osoby nie ćpającej narkotyków religii jest wiele szczęścia i uśmiechu. Poza tym ja na przykład piszę wiersze i biorę wzór z Owidiusza. Napisał, iż jego "Metamorfozy" będą trwałe jak mało co. I miał rację - po 2000 tysiącach lat nadal czytamy tę piękną poezję. Ja też tak chcę
04-11-2009 09:31 
 Ocena 1 na 1
belfer09 (290 punktów)
>Oczywiście, będzie też pamięć
>najbliższych, wychowane dzieci, wszystko co stworzyliśmy itp., niemniej to wszystko i tak zatrze się
>w miarę upływu czasu i dajmy za to za sto lat nikt już nie będzie pamiętał o tym, że kiedyś ktoś
>taki jak ja istniał. Reasumując wszystko, co robimy, wszystkie nasze działania są bezsensowne i
>niepotrzebne nikomu.

Popieram wypowiedź kolegi Jereckiego i muszę odnieść się do wypowiedzi "króla", nomen omen -nieznanego mi bliżej z historii: to, czy pamięć po nas zostanie - i na jak długo - zależy od naszego życia doczesnego, postępowania,uczciwości, stosunku do ludzi i wielu, wielu innych czynników.Faktem jest, iż za x lat nie będzie pamięci o nikim - dotyczy to także wierzących, nieprawdaż? Jesteśmy tu więc "równi".Według mojej oceny - może się mylę, to popraw mnie - uważam, iż masz jakieś "kiepskie" życie, a Twoja wiara wcale nie pomaga Ci pozytywnie myśleć. Odczuwam nieodparte wrażenie, iż jesteś sfrustrowany, zestresowany, powiem wprost - zgnuśniały. W niczym nie widzisz radości życia tu i teraz, a odnosisz się tylko do życia po śmierci i radości "tam". A ja, jak i większość przedmówców wystarczająco udowodniła, iż ateista ma setki powodów do szczęścia, radości, itp. Wierzący - też!. Jeśli bowiem zakładasz, iż np. wychowywanie dzieci, patrzenie jak rosną, zmieniają się, kształcą, osiągają sukcesy życiowe (z pewnością i porażki też, ale wtedy jesteśmy im do pomocy)nie ma sensu i NIC nie daje, że dom rodzinny, rodzice, rodzeństwo, wspólne spotkania, budowanie życia małżeńskiego czy wreszcie praca, są bez sensu, to szkoda mi Ciebie jako człowieka. Pewnie, że są i kłopoty, ale czy przypisane są tylko ateistom, a wierzący ich nie mają? I na koniec jedna uwaga:znajomy, osoba wierząca w Boga nie w kler, z przerażeniem patrząca co Kościół i jego "słudzy" wyprawiają, powiedziała ze smutkiem: "nie wiem jak jest w niebie, ale pewnie i tam nie ma sprawiedliwości, skoro Bóg to widzi i toleruje, co się na ziemskim padole dzieje.. Z pewnością, św. Piotr będzie bliżej Boga niż ja, zwykły śmiertelnik".
04-11-2009 13:45 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Powiedz znajomemu, żeby w boga też nie wierzył. Zawsze mnie dziwi oddzielanie kleru od teizmu. Kapłani są bardzo potrzebni dla wierzeń. Religie z kapłanami są trwalsze od tych bez. Wierzyć w boga a nie w kler, to trochę tak, jak używać telefonu komórkowego, jednocześnie nie wierzyć w firmę, która go wyprodukowała i opracowała w sam raz do ręki użytkownika.

Zdarzają się czasem chrześcijanie, którzy nie cierpią kleru (pastorów. popów etc.). Ale czerpią z "osiągnięć" tych administratorów wiary, inaczej nie byliby chrześcijanami. Pamiętajmy, że niemal dwa tysiące lat powtarzano podobne pomysły i ceremonie.
05-11-2009 08:44 
 Ocena 1 na 1
belfer09 (290 punktów)
>Powiedz znajomemu, żeby w boga też nie wierzył.

Masz rację, ale myślisz, że nie próbowałem? Cóż, to są ludzie z kręgu "niereformowalnych"- nie raz i nie dwa próbowałem rozmawiać, dyskutować, ale to tak było (i jest)jakbyś mówił do ściany. Pozdrawiam.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Znam ten ból Belferze . Ale wytłumacz mu choć, że gdyby nie kler, to nie myślałby tego, co myśli. Więc albo niech sobie wierzy i cieszy się z kleru, albo niech porzuci jedno i drugie. Może to brzmi szokująco, ale taka jest prawda.
lontri (16088 punktów)

Pogląd tu wyrażony jest problemem pozornym, a to dlatego, że oparty jest na przesądzie utrzymującym, jakoby wiara religijna była jedyną podstawą sensu ludzkiej egzystencji.
Tymczasem po bardzo krótkim zastanowieniu łatwo wskazać inne podstawy sensu, których realizacja może przynieść nie tylko zadowolenie, ale nawet szczęście.
Podstawą sensu może być na przykład idea wolności myśli. Człowiek, który czerpie poczucie szczęścia z realizacji tej podstawy sensu, odczuwa niemałą satysfakcję z obalania różnych dewiacyjnych argumentów, które pojawiają się od czasu do czasu tu i ówdzie, przedstawiających sobą nadmierne roszczenia sensu.
Podstawą sensu może być również dobrostan fizyczny i psychiczny własny i najbliższej rodziny - takie przyziemne cele też najskuteczniej realizuje się za pomocą rozumu i doświadczenia.

BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
Adrian Sadura (0 punktów)Sęsułologia stosowana.
Znowu? Ile razy można tłumaczyć odpowiedź na to samo pytanie. Tłumaczyć, bo sama odpowiedź i tak nic nie daje.

PS. Koleżanki i koledzy. Zauważmy pewną prawidłowość w tego typu zarzutach osób wierzących. Wynika to w głównej mierze z ich procesu myślenia, skrzywionego przez wiarę i dlatego do błędnych wniosków ich prowadzących. Jak sprawić, aby tym ludziom pomóc, nawet jeśli nie aby "zerwać okowy zabobonów" lecz żeby chociaż w końcu przestali nam wmawiać w kółko jedno i to samo. Bo mi już ręce opadają
Zachęcać do myślenia? Nic nie da. Uderzać w gliniane nogi kolosa- wiary? Do tego trzeba umieć myśleć samodzielnie.

Pozdrawiam
Degre (752 punktów)Odp: Ateista - szczęśliwy?
Cały wątek jest błędny z jednego powodu
PRZECIEŻ ATEIZM TO TEŻ RELIGIA
(oparta na niewierze w bogów)
03-11-2009 12:34 
 Ocena 10 na 10
placownik (17853 punktów)
>Cały wątek jest błędny z jednego powodu
>PRZECIEŻ ATEIZM TO TEŻ RELIGIA
>(oparta na niewierze w bogów)

   Oparta. To ważne słowo. Religia jest oparta na wierze w boga/bogów. Na tym, niewzruszonym, choć niezwykle wąskim fundamencie, wznoszona jest przez wieki, zdumiewająco rozbudowana i wielce chybotliwa konstrukcja religii. Sami konstruktorzy często gubią się w zawiłościach konstrukcji, zmieniają plany, porzucają budowę strzelistej wieżyczki bo ważniejsze jest podparcie walącej się właśnie ściany, itd.

   Użytkownicy zaś, najczęściej nie mają o tym zielonego pojęcia. Zresztą ta wiedza nie jest im do niczego potrzebna. Mało tego. Może być nawet niebezpieczna. Bo przecież ktoś, kto zacznie się zastanawiać w jaki sposób z wiary w istnienie boga/bogów wynika zakaz używania prezerwatyw, spożywania mięsa w piątki albo nakaz obrzezania, może dojść do wniosku, że taka konstrukcja może zawalić się w każdej chwili. Stąd już tylko krok do właściwego docenienia trudu robotników winnicy pańskiej, którzy w znojnym trudzie (i we własnym, dobrze zrozumianym interesie) dbają o utrzymanie budowli w stanie jakiej takiej używalności.

   A teraz napisz mi proszę, co twoim zdaniem ateiści budują na "podstawie" zaprzeczenia wiary w istnienie boga/bogów i dlaczego uważasz, że można to "coś" nazwać religią.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
03-11-2009 18:16 
 Ocena 3 na 3
Degre (752 punktów)
Czy wy tych emotikonków nie dostrzegacie czy jak ...
03-11-2009 19:51 
 Ocena 6 na 6
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Czy wy tych emotikonków nie dostrzegacie czy jak ...

Widzisz, Degre - dowcip przekombinowałeś. Emotikonki były źle dobrane, czy raczej źle umieszczone - odwrotnie byłoby znacznie lepiej. Nawiązanie do i tak mętnego otwarcia wątku (autor nie może się zdecydować, czy bardziej unieszczęśliwiać powinien brak Boga czy brak religii) całkiem już myliło.
Ale nie ma tego złego... . Dowcip Ci wyszedł tak czy owak - pół forum, w tym i ja, wlazło w kanał jak w dym.
Pozdrowienia
04-11-2009 20:30 
 Ocena 1 na 1
Degre (752 punktów)
Czasem jak coś napiszę to sam się nie rozumiem -więc wam się nie dziwię
03-11-2009 13:02 
 Ocena 16 na 16
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Cały wątek jest błędny z jednego powodu
>PRZECIEŻ ATEIZM TO TEŻ RELIGIA
>(oparta na niewierze w bogów)

Jasne.
A KAMIEŃ TO TEŻ ORGANIZM
(oparty na braku metabolizmu)
03-11-2009 18:17 
 Ocena 2 na 2
Degre (752 punktów)

>A KAMIEŃ TO TEŻ ORGANIZM
>(oparty na braku metabolizmu)
A nie zbieranie grzybów to hobby
lukaszewicz (5674 punktów)
Życie ateisty ma taki sam sens jak teisty.

Bywa jednak bogatsze.

Łukaszewicz.
04-11-2009 10:47 
 Ocena 2 na 2
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Zycie ateisty (...)
>Bywa jednak bogatsze.
He, he, he. A może się założymy?
(Ojciec Dyrektor Narodu)
03-11-2009 09:00
 Ocena 13 na 13
Alpha Phoenicis (4607 punktów)
A mnie się zdaje, że wy macie o wiele gorzej:
Cytat:
16) Zgodnie ze słowami co najmniej jednego z Ojców Kościoła, jedną z przyjemności zarezerwowanych dla tych, co dostąpią zbawienia, będzie oglądanie agonii tych, którzy zostaną potępieni. Która pora dnia (w Królestwie Niebieskim) byłaby najlepsza dla matki, by mogła ujrzeć agonię jej jedynego syna?
a) Wcześnie rano, żeby uniknąć tłumów,
b) W południe, żeby mogła porównywać wrażenia i dzielić radość z innymi matkami,
c) Późno wieczorem, aby mogła cieszyć się pięknym kontrastem sypiących się iskier.

www.sadist(*)ostateczny-egzamin-vt18854.htm



Zerwałam żelazne łańcuchy, o Panie.
Lochów twych bezdenne otchłanie
Opuszczam na skrzydłach myśli oświeconych...
04-11-2009 13:52 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Szkoda, że po takiej wypowiedzi zapada zwykle milczenie osoby propagującej "Jedyną Prawdę"... A "płacz i zgrzytanie" zębami cieszył nie tylko ojców kościoła. Już w tekście źródłowym fascynuje i cieszy Jezusa. Można by stwierdzić, że bycie pomiatanym w "życiu doczesnym" procentuje wiecznym pomiataniem pomiatających. A elementem "pomiatania" jest też nie powtarzanie "Jedynej Prawdy"...
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Jeżeli pomyślimy racjonalnie oznacza to że całe życie ludzkie jest bez sensu - w końcu i tak zostanie z nas tylko kupka popiołów.

Jeśli jedynym sensem dla ciebie jest żyć wiecznie, ponad stan, to już teraz popełniasz błąd logiczny. Przenieś się do wieczności już teraz - zostań męczennikiem. Ubierz włosienicę i leż w śniegu. Cóż znaczy kilka chwil doczesnego życia wobec wieczności??

Ale boisz się. I masz rację. Bo życia wiecznego nie ma. Z tego powodu wszystkie chrześcijańskie pogrzeby wesołe raczej nie są...

Spójrz na to z drugiej strony. Po co ktoś, kto powtarza antyczny tekst bezmyślnie miałby sobą zaśmiecać rzeczywistość przez wieczność? Lepiej, żeby umarł, naprawdę lepiej. A że nie widzi w tym sensu? Cóż - widać nigdy nie chciał na nic spojrzeć.
peceku (7 punktów)
Może sensem życia jest odkrycie przyczyn swoich pragnień?
03-11-2009 15:16
 Ocena 11 na 11
diogenes (42753 punktów)
>skoro Boga nie ma ...

To co, mam nie napalić w piecu?
03-11-2009 17:32 
 Ocena 3 na 3
lukaszewicz (5674 punktów)

>To co, mam nie napalić w piecu?

A masz w swej beczce piec?
04-11-2009 13:55 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Beczka z kominem. Widziałem niedawno coś takiego... Głównym problemem jest chyba przechowywanie drewna na opał, tak żeby nie zamokło...
04-11-2009 16:51 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Beczka z kominem.



Lub na wesoło:
www.sagen.(*)mbusch/diogenes/diogenes1.html
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Piękna! I ładne Greczynki cię odwiedzają
JATO (Jarosław Tomczyk) (2644 punktów)
>Mając taki obraz w perspektywie trudno chyba być szczęśliwym człowiekiem.
Wierzaj Acan, że można i to bardziej niż będąc klientem kruchty. I wcale nie potrzeba się zalewać w tzw. trupa.
Dałbym "-", ale nie ma sensu.
JATO


Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
maciek (1053 punktów)
A mnie zastanawia dlaczego ludzie wierzący tak boją się śmierci. Po co te modły o zdrowie, o długie życie. Czy nie lepiej umrzeć niż żyć na tym grzesznym świecie ?
03-11-2009 22:24 
 Ocena 2 na 2
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>A mnie zastanawia dlaczego ludzie wierzący tak boją się śmierci. Po co te modły o zdrowie, o długie życie. Czy nie lepiej umrzeć niż żyć na tym grzesznym świecie ?
I jeszcze się modlą o by śmierć nie była nagła. Czy to znaczy , że chcą długo umierać?
04-11-2009 09:44 
 Ocena 2 na 2
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>>A mnie zastanawia dlaczego ludzie wierzący tak boją się śmierci. Po co te modły o zdrowie, o długie życie. Czy nie lepiej umrzeć niż żyć na tym grzesznym świecie ?
>I jeszcze się modlą o by śmierć nie była nagła. Czy to znaczy , że chcą długo umierać?

Długo i boleśnie! Wszak cierpienie uszlachetnia i zbliża do boga!
To chyba oczywiste? Alicjo, jak mogłaś w ogóle mieć wątpliwości?

"Ateizm jest religią w takim samym stopniu w jakim nie zbieranie grzybów jest hobby"
oportunista (1711 punktów)
Czytam sobie wątek, głosy w dyskusji no i zastanawiam się, jak wpadliście na pomysł wyznaczania poziomu szczęścia, przyzwoitości, sensu życia w zależności od preferowanego światopoglądu. Bo jeśli macie choć trochę racji, co do istnienia takiego związku, to przeprowadźmy badania naukowe, ustalmy jaka religia czy światopogląd daje najlepsze wyniki, zrewidujmy swoje nastawienie i poprawmy sobie komfort egzystencji w imię racjonalizmu.
Obawiam się tylko, że podobne badania już prowadzono a wynikami nie za bardzo wypadało się chwalić, natura jest zbyt sprytna na to by sprawy tak wielkiej wagi pozostawić naszemu widzimisię. Jeden jest smutasem inny wesołkiem, ktoś inny cieszy się byle czym, bez względu na to w co wierzymy, boimy i cieszymy się podobnie, nawet zaczepek podobnych szukamy by komuś dokopać. Wieczne potępienie czy bezsensowne gnicie po śmierci, mają znikomy wpływ na nasze doczesne postępowanie. Zbrodniarz zostanie bandytą nawet za cenę utraty wiecznej szczęśliwości, świętemu brak duszy nie przeszkodzi w wypełnieniu swej misji.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Ale zauważ, że "święty" to pojęcie względne. Pamiętam taki "śliczny" obraz pokazujący świętego Dominika na tle płonących stosów (rozpalanych przez świętego). Oczywiście postaci płonących "wrogów Jedynej Prawdy" malarz mógł studiować z natury każdego dnia, bo był z Toledo.
04-11-2009 15:13 
 Ocena 1 na 1
oportunista (1711 punktów)
Mam wrażenie, że na pewne sprawy patrzysz niewłaściwego dystansu, w przypadku obrazu, zbyt mała odległość nadmiernie wyostrza szczegóły, zbyt duża zamazuje je, w ten oto sposób widzimy może więcej lecz nie to co chciał przekazać nam malarz. Obraz jest fajnym przekładem, który można zastosować do wielu, wielu innych spraw.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Na to, jak czerpano z ewangelicznych obrazów mamy znakomity zbiór faktów zwany historią kościoła. Polecam lekturę.
04-11-2009 17:53 
 Ocena 1 na 1
oportunista (1711 punktów)
Książki, nawet te najciekawsze przepełnione na wskroś mądrościami, rzadko pomagają nam pozbyć się uprzedzeń i jako takie w tym temacie są nieprzydatne. Racjonalna ocena sytuacji jest zawsze trudna, często dla nas nieosiągalna, przy negatywnym nastawieniu wręcz niemożliwa.
Leon Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)
>Książki, nawet te najciekawsze przepełnione na wskroś mądrościami, rzadko pomagają nam pozbyć się uprzedzeń i jako takie w tym temacie są nieprzydatne.
Mądrość z książek trzeba umieć odczytać.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
I lepiej, żeby to były książki, a nie "Jedyne Prawdy". "Jedynych Prawd" nie warto odczytywać.
Leon Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)
"Jedyne Prawdy" można zrobić ze wszystkiego (a zwłaszcza z książek) i może to zrobić każdy, kto jest mocniej stuknięty ode mnie. Tak trudno jest wyobrazić sobie człowieka, któremu książka telefoniczna objawiła Teorię Bezwzględności?
Jacek Tabisz (30006 punktów)
"Jedynie Prawdy" lubią być przeżywane grupowo, lubią też być wirtualnie atrakcyjnym towarem. To różni religię od niewinnego szaleństwa
Leon Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)
"Jedynie Prawdy" lubią być przeżywane grupowo, lubią też być wirtualnie atrakcyjnym towarem. To różni religię od niewinnego racjonalnego szaleństwa
09-11-2009 04:02 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
>"Jedynie Prawdy" lubią być przeżywane grupowo, lubią też być wirtualnie atrakcyjnym towarem. To różni religię od niewinnego racjonalnego szaleństwa
>


Czyżbyś uważał, że trzeba być racjonalistą, aby łudzić się indywidualnie?
Leon Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)
>Czyżbyś uważał, że trzeba być racjonalistą, aby łudzić się indywidualnie?
Uważam, że wcale nie trzeba nim być, by być Kimś.
09-11-2009 13:57 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Kimś? Hitler był Kimś, Torquemada był Kimś.... JPII był medialnym Kimś. Historia o nich nie zapomniała. Można być Kimś na różne sposoby
Zulka (2198 punktów)
>Zastanawiam się jak na to patrzą ateiści - skoro Boga nie ma to znaczy że nasze życie
>kończy się wraz ze śmiercią. Jeżeli pomyślimy racjonalnie oznacza to że całe życie ludzkie jest bez
>sensu - w końcu i tak zostanie z nas tylko kupka popiołów.
>Oczywiście, będzie też pamięć
>najbliższych, wychowane dzieci, wszystko co stworzyliśmy itp., niemniej to wszystko i tak zatrze się
>w miarę upływu czasu

Bardzo interesujący wniosek
Nasuwają mi się dwa pytania:
Skąd pewność, że przy założeniu istnienia "Boga" wierzącego czeka życie po śmierci?
Skąd założenie jakoby sens wynikał z trwałości skutków działania albo otrzymanych korzyści?

>Reasumując wszystko, co robimy, wszystkie nasze działania są bezsensowne i
>niepotrzebne nikomu. Mając taki obraz w perspektywie trudno chyba być szczęśliwym człowiekiem.

To miłe, że troszczysz się o szczęście ateistów
Dla mnie podział nie jest tak prosty, bo definicji szczęścia jest tyle, ile osób. Każda prawdziwa w odniesieniu do swojego twórcy. Dla poczucia szczęścia różnych osób ważne są różne rzeczy.

>Oczywiście można korzystać z życia, zapijać, zapominać itp ale czy to ma sens?

To samo można robić będąc wierzącym

>możliwość zdobycia życia wiecznego (...)daje nadzieję na to, że życie ma sens. Człowiek wierzący = człowiek
>szczęśliwy.

Oczywiście. Przy założeniu, że warunkiem koniecznym i jednocześnie warunkiem wystarczającym do odczuwania szczęścia jest nadzieja na nieśmiertelność.



"Przypadek jest funkcją niewiedzy"
04-11-2009 14:02 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Cytat:
Skąd pewność, że przy założeniu istnienia "Boga" wierzącego czeka życie po śmierci?


To też mnie zawsze zadziwia. Ale chrześcijaństwo to nie jest typowy teizm. To raczej "żyć ponad stan za wszelką cenę", zaś bóg jest tu tylko argumentem. Najważniejsze jest życie wieczne - o tym mówi każda msza. Oglądana z zewnątrz pokazuje ludzi jedzących z namaszczeniem swojego boga, byleby przeżyć swój zgon. I to jest centrum, największą tajemnicą wiary. Stąd ten topik.
Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów)
>
> Mam nadzieję,
>że zostanę dobrze zrozumiany oraz że wypowiedzą się racjonalnie myślący i opowiedzą o swoim celu
>życiowym i o swoim szczęściu. Pozdrawiam

Gratuluję. Udało się. Autor podrzuca temat i znika, a podejmujący temat żarliwie dyskutują sami ze sobą. Przekonują się do tego, do czego są już dawno przekonani. Sprytnie. Czy masz zamiar, Autorze, wrócić i się ustosunkować do wypowiedzi? Wszak o nie apelowałeś.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Jesteśmy tutaj u samych źródeł głupoty. Warto im po stokroć osuszyć jej trujące wody, ja dałem linka do facebooka i mam nadzieję, że ktoś zajrzy i poczyta, może pomyśli...
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
   Z Ciebie katolik jak z koziej dupy trąba!!! Dzień wszystkich świętych nie jest świętem zmarłych. Jest dniem (świętem) wszystkich tych, którzy zostali przez Kościół kanonizowani.

   Świętem zmarłych (wszystkich) w Kościele katolickim jest Dzień Zaduszny - czyli następny po dniu wszystkich świętych.

   Oto jak ateiści muszą uczyć wiary wyznawców katolicyzmu. Bo nawet poczytać się nie chce.

fides ex necessitate esse non debet
05-11-2009 04:43 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Wyznawcy katolicyzmu już wszystko wiedzą, na co im czytanie...
exeqtor (359 punktów)
może sprawę lepiej przedstawić badając od strony nieszczęcia.

Cytat:
"Jedynym wskaźnikiem zdrowia społecznego, pod względem którego kraje religijne wypadają zdecydowanie lepiej niż świeckie, jest wskaźnik samobójstw. Według raportu Światowej Organizacji Zdrowia z 2003 roku, w którym zbadano 100 państw pod względem odsetka samobójstw wśród mężczyzn, dziesięć pierwszych miejsc na liście krajów, w których ten odsetek jest najwyższy zajmują państwa bardzo niereligijne (oprócz Sri Lanki). Warto jednak zauważyć, że wszystkie te dziewięć państw to byłe republiki radzieckie - takie jak Białoruś, Ukraina czy Łotwa - lub inne byłe państwa komunistyczne. Dziesięć państw z najniższym odsetkiem samobójstw wśród mężczyzn to kraje bardzo religijne, gdzie praktycznie nie ma ateizmu organicznego."


Choć mogą tez narzucić się wnioski iż teistom tu mam na mysli Chrześcijan trudniej jest podjąć decyzję samobójczą ze względu na przekonanie o konsekwencjach tego posunięcia. Dlatego też trudno jest jednoznacznie stwierdzić nieszczęśliwość, gdyż stan depresyjny może być podobny a decydujący może byc pogląd który trzyma z dala od decyzji samobójczej. Lepszym rozwiazaniem było by zbadanie ilości dopaminy i innych "hormonów szczęścia" u teistów i ateistów w grupach o bardzo zblizonym IQ.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Ostatnio obchodziliśmy (albo i nie) dzień pamięci o zmarłych - czyli katolicki dzień Wszystkich
>Świętych.

To święto obchodzili też dawni Słowianie, na długo przed powstaniem całego tego chrześcijańskiego bełkotu. Nasi przodkowie palili ognie na grobach zmarłych, nawet jeśli byli niewierzący (dawni Słowianie byli raczej mało religijnym ludem, co podkreśla większość badaczy), nie dlatego, żeby nakarmić duchy energią, jak to robią chrześcijanie, ale dlatego, żeby oczyścić glebę z zarazków, a przy okazji pokazać innym głębię swojego życia wewnętrznego.

Dawni Słowianie chowali swoich zmarłych w dość płytkich grobach, co było bardzo racjonalne, gdyż pozwalało w razie omyłki, np. oszołomienia jakimś narkotykiem, po przebudzeniu odkopać się ofierze pomyłki. Takie miejsca trzeba było później odkażać dla higieny.

Zauważmy, że chrześcijanie chowają swoich domniemanych zmarłych w trumnach i grobach, które uniemożliwiają ratunek w razie pomyłki - ksiądz wysyłający duszę zmarłego w zaświaty musi zachować status nieomylnego.

My, racjonaliści, oczywiście świętujemy w tym dniu, zapalając racjonalne ognie na grobach naszych bliskich.

doku
kazz (25 punktów)
Zgadzam się, ale dodam rzecz następującą:
Zakładam, że wiara człowieka sięga 500 tys lat, a może dalej. Czy ci wszyscy ludzie widzieli Boga? Być może.
Widzieli Go w niezrozumiałych prze nich zjawiskach jak uderzenie piorunu, zorzę polarną wschód Słońca, poczęcie człowieka. Komu mieli być za to wdzięczni?
Dziś ludzie chcą dotrzeć do sekund po Wielkim Wybuchu.
Tak naprawdę być ateistą jest bardzo trudno, choć o wiele łatwiej niż kilkaset lat temu.
Dziś oprócz genów u potomnych, czy wersetów w przekazywanych ustnie pieśniach, pozostać może po człowieku całkiem trwały ślad, uwieczniony w serwerach czy w kwantach promieniowania przemierzających bezkresną przestrzeń galaktyczną.
ziggas (81 punktów)
Również się nad tym spory czas zastanawiałem i doszedłem do wniosku iż nie należy aż tak wybiegać w przyszłość by chodzić w wiecznym zmartwieniu o losy nasze po śmierci ale również nie należy nie przykładać wagi do tego jak żyjemy i jakimi jesteśmy ludźmi. To tak jak by rzeźbiarz wykuwał swe popiersie w marmurze,nie powinien on zbytnio się upiększać dla potomnych lecz nie powinien również myśląc iż nic nie wart zniekształcać swej sylwetki.Moim zdaniem ateista może być szczęśliwy jeśli tylko zachowa taką równowagę.
01-12-2009 20:18 
 Ocena 1 na 1
garmen (952 punktów)
>Również się nad tym spory czas zastanawiałem i doszedłem do wniosku iż nie należy aż tak wybiegać w przyszłość by chodzić w wiecznym zmartwieniu o losy nasze po śmierci ale również nie należy nie przykładać wagi do tego jak żyjemy i jakimi jesteśmy ludźmi.

Na miłość boską, używaj przecinków!!! Przecież tego nie da się przeczytać.

>To tak jak by rzeźbiarz wykuwał swe popiersie w marmurze,nie powinien on zbytnio się upiększać dla potomnych lecz nie powinien również myśląc iż nic nie wart zniekształcać swej sylwetki.Moim zdaniem ateista może być szczęśliwy jeśli tylko zachowa taką równowagę.

Jakby - piszemy łącznie! Czy nie za dużo przeczeń użyłeś?

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365