Z czasów szkolnych, gdy przerabialiśmy Mickiewicza, przy "Panu Tadeuszu" moja polonistka popadała w ekstazę, z zachwytem i przejęciem recytowała obszerne fragmenty tekstu, aby podeprzeć dziwnej jakości tezy. Nie znoszę Mickiewicza i całego tego cyrku z jego udziałem, nie mam pojęcia co on nam takiego wieszczył, wiedziała to na pewno moja polonistka, którą zresztą do dziś lubię, choć nie rozumiem. Gdyby Mickiewicz był Bogiem Ona na pewno byłaby świętą pośredniczka, nawet gdyby nie zdołała wyjaśnić o co mu chodziło, to jej euforia była zaraźliwa.
|