 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 18-03-2009 15:19 | Szumi (111 punktów) | Reformy dla kraju | W najnowszym "Wprost" jest bardzo ciekawy artykuł o reformach jakie można wprowadzić żeby zmienić Polskę. Ciekaw jestem jakie pomysły mają użytkownicy forum na zmiany w naszym pięknym kraju. Zachęcam piszcie jakie macie pomysły na reformy w biurokracji , wojsku i wszystkich organizacjach państwowych.
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Zawecki (4718 punktów) | Podaj linka do tego artykułu (jakiego?), a najlepiej wklej ciekawsze fragmenty, bo nie każdy ma dostęp do tego periodyku.
|
|
 | | Szumi (111 punktów) | > Podaj linka do tego artykułu (jakiego?), a najlepiej wklej ciekawsze fragmenty, bo nie każdy ma dostęp do tego periodyku.niestety tekst jest długi ,a na internecie można znaleść tylko numery archiwalne
|
|
12 na 12 | Sławek Dutkiewicz (1713 punktów) | >W najnowszym "Wprost" jest bardzo ciekawy artykuł o reformach jakie można wprowadzić żeby zmienić Polskę. Ciekaw jestem jakie pomysły mają użytkownicy forum na zmiany w naszym pięknym kraju. >Zachęcam piszcie jakie macie pomysły na reformy w biurokracji , wojsku i wszystkich organizacjach państwowych.
W/s reformy armii proponuję żeby kolejny kontyngent naszych wojsk w Afganistanie składał się w całości z kapelanów wojskowych pod dowództwem... Biskupa Polowego WP! Jest ich tylu, że spokojnie można sformować... dywizję! Jedyny problem to skąd wytrzasną tzw. mięso armatnie, czyli... szeregowców! Wszak imćpanowie kapelani to z automatu... korpus oficerski! Żołnierze Chrystusa mają wielowiekowe tradycje w... misjach! [pokojowych rzecz jasna!]. Wystarczy, że na pierwszej linii frontu pogadają sobie jak katolik z talibem i już mamy... (s)pokój po wieczne czasy! A przy okazji cały zastęp nowych... świętych! Jak tuszę męstwa naszym misjonarzom nie zbraknie, a jeśli odmówią to zwolnić ich do... cywila! Wtedy ulży nie tylko talibom ale też budżetowi państwa, czyli... nam wszystkim! Czego sobie i Wam z całego serca... ŻYCZĘ!
PS. PRZEKAŻCIE SOBIE ZNAK POKOJU! [tak na wszelki wypadek!].
Nie moja wina, że moja mina niektórym przypomina teorię Darwina
|
|
4 na 4 | lotrek (14275 punktów) | >W najnowszym "Wprost" jest bardzo ciekawy artykuł o reformach Nie czytuje "Wprost", gdyż ten tygodnik od czasu niesławnej pamięci redaktora naczelnego Marka Króla (TW "Adam") prezentuję tylko jedyny "słuszny" światopogląd a dziennikarze zbyt często pisują na zamówienie polityczne. Trudno więc do pomysłów tego tygodnika mi się odnieść, jednak na kościele parafialnym w mojej okolicy widziałem ładnie wymalowany sprayem napis: "księża na księżyc" i wydaje mi się to niezłym pomysłem reformatorskim....pomysł wprawdzie nie nowy, lecz nigdy nie doczekał się realizacji. Może teraz pora?
Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
|
|
 | 1 na 1 | Sławek Dutkiewicz (1713 punktów) |
>... na kościele parafialnym w mojej okolicy widziałem ładnie wymalowany sprayem napis: "księża na księżyc"
Dawno, dawno temu w królewskim mieście Krakowie mój kumpel wracał nocą z imprezy w towarzystwie niewiasty. Panował wówczas zwyczaj, że przy każdej okazji malowało się rewolucyjne hasła. Jako rasowy rewolucjonista kumpel bez spraya się nie ruszał i tejże nocy również psował mury grodu Kraka, a że było to w centrum miasta zaraz pojawili się stróże porządku publicznego i zwinęli malarza. Mógł co prawda dać dyla ale, że był dżentelmenem wolał areszt i kolegium niż zostawić pannę na pastwę losu. Hasło, które nabazgrał wywołało... panikę i lawinę komentarzy, a brzmiało... "KOMUNA NA KSIĘŻY"! Był z tego niezły dym... anarchiści-pacyfiści szczują czerwonego na... KSIĘŻY , czyli obrońcę i ostoję... polskości! Nijak nie dali sobie wytłumaczyć, że malarz został aresztowany w... trakcie pisania! Hasło miało bowiem brzmieć... "KOMUNA NA KSIĘŻYC"!. Mieliśmy niezły ubaw z ograniczenia umysłowego... prawicowych świętoszków! No i ze skonfudowanego malarza, który zakładał się z wszystkimi o flaszkę, że nikt nie dałby rady w tym miejscu [centrum Krakowa!] naskrobać hasła. Efekt był taki, że każdej nocy ktoś inny w tym samym miejscu malował... "KOMUNA NA KSIĘŻYC" z dedykacją..."DLA JASIA R. OD [np.] MARKA". W dzień czerwoni zamalowywali napisy, a każdej nocy kto inny z kolesi pisał od nowa. Po tygodniu pechowy malarz w trosce o swoje finanse poprosił resztę o anulowanie zakładu, co z rozbawieniem uczyniliśmy. Wniosek prosty - lepiej z wariatami się nie zakładać!
Ps. Moja propozycja hasła: "KOŚCIÓŁ NA... MADAGASKAR!" A... co! Ma nawet... historyczne konotacje!
Nie moja wina, że moja mina niektórym przypomina teorię Darwina
|
|
1 na 1 | Szumi (111 punktów) | a może jakieś propozycje które nie miałyby związku z kościołem (bo jak wiemy takie pomysły na forum bez problemu znajdziemy)
|
|
 | | Adamiak (36436 punktów) | > a może jakieś propozycje które nie miałyby zwiąsku z kościołem (bo jak wiemy takie pomysły na forum bez problemu znajdziemy)  Jestem za. P.S. Funkcja podgląd ułatwia unikanie "czerwonych kwiatków", Waćpan
|
|
 | 2 na 2 | liliac (147340 punktów) | > a może jakieś propozycje które nie miałyby związku z kościołem (bo jak wiemy takie pomysły na forum bez problemu znajdziemy)  Ależ jak "na poważnie" ma być, to proszę bardzo- może coś mojej bajki. W duchu rozmowy o znieczuleniach z wątku sąsiedniego rzucam koncepcję: zreformujmy nasz system opieki zdrowotnej, który obecnie leży, kwiczy i zwija się w drgawkach agonalnych.
|
|
|  | | Szumi (111 punktów) |
>zreformujmy nasz system opieki zdrowotnej, który obecnie leży, kwiczy i zwija się w drgawkach agonalnych Tylko w jaki sposób(łatwo powiedzieć , trudniej zrobić)? Ja osobiście proponowałbym wprowadzić opłaty za niektóre świadczenia medyczne, ale oprócz tego nic mi nie przychodzi do głowy bo służba zdrowia w każdym kraju jest problemem nie do rozwiązania
|
|
|  | 3 na 3 | Zawecki (4718 punktów) | Służba zdrowiaJak dla mnie - żadne warianty pośrednie, tylko pełny system ubezpieczeniowy wzorowany na ubezpieczeniach samochodowych. 1. Poziom OC - minimalne świadczenia za minimalną składkę. 2. Poziom AC - pełne zróżnicowanie zakresu świadczeń i odpłatności, rabaty dla rzadziej korzystających, itp. A specjalnie dla kobiet dodatkowy pakiet porodowy - od poczęcia do wrzaśnięcia. Edukacja podstawowaPełna bezpłatność całej nauki aż do poziomu matury, w tym bezpłatne dojazdy do szkoły i zestaw podręczników. Studia wyższeZrównanie różnych systemów nauczania i wprowadzenie pełnej odpłatności, z jednoczesnym wprowadzeniem: - stypendiów naukowych, np. dla 10% najlepszych; - gwarantowanych kredytów spłacanych po ukończeniu studiów; - kontraktów między studentami a przyszłymi pracodawcami. Tyle rewolucji starczy na dobry początek.
|
|
| |  | | liliac (147340 punktów) | > Służba zdrowiaJak dla mnie - żadne warianty pośrednie, tylko pełny system ubezpieczeniowy wzorowany na ubezpieczeniach samochodowych.> 1. Poziom OC - minimalne świadczenia za minimalną składkę.> 2. Poziom AC - pełne zróżnicowanie zakresu świadczeń i odpłatności, rabaty dla rzadziej korzystających, itp.Koncepcja w mojej skromnej opinii godna. Jak rozumiem pozbywamy się systemu składkowego? Pojawią się niewątpliwie 2 kwestie: primo- kategoryczne pozbycie się obecnych pajacyków w postaci grup uprzywilejowanych składkowo- typu dzisiejszego KRUS-u, secundo- odwieczny problem zakresu świadczeń minimalnych, obecnie maskowany przez Ministerstwo Zdrowia pod kryptonimem "koszyka świadczeń gwarantowanych". Jak dotąd wielkim hamulcem jakichkolwiek zmian w wycenach świadczeń zdrowotnych była powszechna niezgoda co do tego, co się jeszcze obywatelowi należy, a co nie. > Studia wyższeZrównanie różnych systemów nauczania i wprowadzenie pełnej odpłatności, z jednoczesnym wprowadzeniem:> - stypendiów naukowych, np. dla 10% najlepszych;> - gwarantowanych kredytów spłacanych po ukończeniu studiów;> - kontraktów między studentami a przyszłymi pracodawcami.Dla mnie- super, tym bardziej, że i tak łapałam się na stypendium  Co masz na myśli, mówiąc o zrównaniu systemów nauczania?
|
|
| | |  | 1 na 1 | Zawecki (4718 punktów) | > Jak rozumiem pozbywamy się systemu składkowego?Ubezpieczenia opierają się na składkach, przecież płacisz ubezpieczenie na samochód, prawda? > kategoryczne pozbycie się obecnych pajacyków w postaci grup uprzywilejowanychOczywiście tak, choć będą się drzeć niebywale. > odwieczny problem zakresu świadczeń minimalnych, obecnie maskowany przez Ministerstwo Zdrowia pod kryptonimem "koszyka świadczeń gwarantowanych". Jak dotąd wielkim hamulcem jakichkolwiek zmian w wycenach świadczeń zdrowotnych była powszechna niezgoda co do tego, co się jeszcze obywatelowi należy, a co nie.I dalej tak będzie, bo socjalizm jest wiecznie żywy. Pewnym rozwiązaniem byłoby odejście od koszyka rzeczowego na rzecz kwotowego. Jeden wydałby wszystko na stomatologa, a drugi na odtruwanie alkoholowe. > Dla mnie- super, tym bardziej, że i tak łapałam się na stypendium Co masz na myśli, mówiąc o zrównaniu systemów nauczania?Gratulacje! Uważam za niesprawiedliwe jednoczesne oferowanie tych samych studiów jako płatnych i bezpłatnych. Płacić powinni wszyscy na jednolitych zasadach.
|
|
| |  | 2 na 2 | placownik (17853 punktów) | > Służba zdrowiaJak dla mnie - żadne warianty pośrednie, tylko pełny system ubezpieczeniowy wzorowany na ubezpieczeniach samochodowych.> 1. Poziom OC - minimalne świadczenia za minimalną składkę.> 2. Poziom AC - pełne zróżnicowanie zakresu świadczeń i odpłatności, rabaty dla rzadziej korzystających, itp.> A specjalnie dla kobiet dodatkowy pakiet porodowy - od poczęcia do wrzaśnięcia.  Pomysł wręcz genialny w swej prostocie. Można go wdrażać choćby jutro. Pozostaje tylko - drobiazg - oszacować koszty poszczególnych usług zdrowotnych i ryzyka poniesienia tych kosztów przez ubezpieczyciela, dla poszczególnych grup (jakich?) ubezpieczonych. Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | |  | 1 na 1 | Zawecki (4718 punktów) | "Drobiazg" pozostawmy umawiającym się stronom, czyli równowadze popytu i podaży. 1. Placówki usług medycznych wystawiłyby swoje cenniki i wreszcie wiedzielibyśmy, co i za jaką cenę uzyskamy w danej przychodni lub szpitalu. Regulator nie dopuszczałby do porozumień cenowych i mielibyśmy prawdziwe prawo wyboru. 2. Firmy ubezpieczeniowe, a mamy ich już sporo na rynku, dałyby ofertę różnych pakietów, jak to robią teraz przy ubezpieczeniach. 3. Nam pozostałoby wybranie pakietu ubezpieczeniowego, opłacanie go, a następnie korzystanie z niego. Wybrana przez nas usługa medyczna w wybranej placówce medycznej opłacana byłaby przez naszego ubezpieczyciela, oczywiście do wykorzystania górnego limitu przewidzianego w naszym pakiecie.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | placownik (17853 punktów) | >"Drobiazg" pozostawmy umawiającym się stronom, czyli równowadze popytu i podaży.
Ten drobiazg musi być znany ubezpieczycielowi w celu wyliczenia składki przed zawarciem umowy ubezpieczenia.
>1. Placówki usług medycznych wystawiłyby swoje cenniki i wreszcie wiedzielibyśmy, co i za jaką cenę uzyskamy w danej przychodni lub szpitalu. Regulator nie dopuszczałby do porozumień cenowych i mielibyśmy prawdziwe prawo wyboru.
To byłoby interesujące dla ubezpieczycieli. Ubezpieczonego nie powinno to obchodzić, ale...*
>2. Firmy ubezpieczeniowe, a mamy ich już sporo na rynku, dałyby ofertę różnych pakietów, jak to robią teraz przy ubezpieczeniach.
Wszystkie te ubezpieczenia są ubezpieczeniami dodatkowymi.
>oczywiście do wykorzystania górnego limitu przewidzianego w naszym pakiecie.
*Oczywiście. To taki "drobny" haczyk. Możesz, nasz drogi kliencie, chorować do określonej kwoty. Powyżej - to już nie my.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | |  | | Zawecki (4718 punktów) | > Ten drobiazg musi być znany ubezpieczycielowi w celu wyliczenia składki przed zawarciem umowy ubezpieczenia.Mają to już powyliczane i popakowane w pakiety, np.: www.medico(*)codawcy/Default.aspx?TabId=149www.dantexmed.pl/vision.phpwww.dermed.com.pl/pakiety.php> Wszystkie te ubezpieczenia są ubezpieczeniami dodatkowymi.W tej chwili owszem, ale poważniejsze z tych firm mają również usługi szpitalne. Jestem zupełnie pewny, że przez rok firmy ubezpieczeniowe zdołałby się w pełni przygotować kapitałowo. A przecież nie ma też przeszkód, aby szpitale także oferowały pakiety usług. > *Oczywiście. To taki "drobny" haczyk. Możesz, nasz drogi kliencie, chorować do określonej kwoty. Powyżej - to już nie my.Teraz też tak jest, tylko w sposób szemrany. Kolejki do operacji, do lepszego leczenia onkologicznego, itp. Jak pacjenta nie stać na dodatkowe "opłaty", to może nie dożyć leczenia. Poza tym, trzeba być świadomym jednego - żaden system ubezpieczeniowy, ani żadne państwo na świecie, nie są w stanie zapewnić każdemu, w każdej chorobie, najlepszych procedur medycznych i najdroższych leków. Kto twierdzi inaczej, zwyczajnie okłamuje ludzi.
|
|
| | | | | |  | | sukulent (2309 punktów) | > Mają to już powyliczane i popakowane w pakiety, np.:> www.medico(*)codawcy/Default.aspx?TabId=149> www.dantexmed.pl/vision.php> www.dermed.com.pl/pakiety.phpPrzejrzałam Medicover. Ogólniki nie precyzujące za co płacą, a za co już nie. Widziałam działanie takiego w praktyce. Operację wyrostka płacił, ale powikłania po wyrostku okazały się już poza abonamentem. Zdumienie ojca dziecka było tak gęste, że wręcz można było go dotknąć. Pozdrawiam
"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka"  )
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | Zawecki (4718 punktów) | > Przejrzałam Medicover. Ogólniki nie precyzujące za co płacą, a za co już nie. Widziałam działanie takiego w praktyce. Operację wyrostka płacił, ale powikłania po wyrostku okazały się już poza abonamentem. Zdumienie ojca dziecka było tak gęste, że wręcz można było go dotknąć.Nic nowego, u nas kontrakty na opcje warte 100 mln podpisywane są bez czytania, więc kto by się zajmował warunkami ubezpieczenia zdrowotnego. Wiem, wiem... obecny system jest super... dla lekarzy.  A mnie chodzi o to, żeby było super nie tylko dla lekarzy, ale też dla pacjentów. I jestem gotów nawet przejściowo pogorszyć stan opieki zdrowotnej, byleby w końcu rozwalić te złodziejskie układy na styku prywatnej i tzw. publicznej służby zdrowia. W tych warunkach żaden szpital nie może funkcjonować sensownie. No i nie rozumiem dlaczego gabinety lekarskie korzystają ze specjalnych ulg podatkowych, skoro byle fryzjer za dychę, czy taksiarz musi mieć kasę fiskalną.
|
|
| | | | | | | |  | | sukulent (2309 punktów) | > Nic nowego, u nas kontrakty na opcje warte 100 mln podpisywane są bez czytania, więc kto by się zajmował warunkami ubezpieczenia zdrowotnego.Czyli Placownik ma rację? > Wiem, wiem... obecny system jest super... dla lekarzy.  Może ty znasz takich lekarzy. Ja jakoś nie. Znam za to zatrzęsienie takich, który chcieliby obecny system wysadzić, chciaż rozsądek zdecydowanie podpowiada im, że ewolucja jest lepsza od rewolucji. Gdyby obecny system był tak wspaniały dla lekarzy nie byłoby tak fatalnych braków w ilości anestezjologów, pediatrów, ortopedów (tu już dramat - ponad połowa dobija wieku emerytalnego), radiologów. Pchaliby się drzwiami i oknami, że by się tym "super" nasycić. > A mnie chodzi o to, żeby było super nie tylko dla lekarzy, ale też dla pacjentów. I jestem gotów nawet przejściowo pogorszyć stan opieki zdrowotnej, byleby w końcu rozwalić te złodziejskie układy na styku prywatnej i tzw. publicznej służby zdrowia.Nie wie wiem, co masz na myśli: - zgodziłbyś się, aby przejściowo ludzie wymagający dializy nie byli dializowani? Aby przejściowo nie leczyć białaczek? Rozumiem, że godzisz się na to siedząc przed komputerem w dobrym zdrowiu i złudnej nadziei, że to przejściowe pogorszenie dotyczyć będzie innych, a nie Ciebie? > No i nie rozumiem dlaczego gabinety lekarskie korzystają ze specjalnych ulg podatkowych, skoro byle fryzjer za dychę, czy taksiarz musi mieć kasę fiskalną.Też tego nie rozumiem. System rozliczania powinien być dokładnie taki sam - jak kasa fiskalna, to kasa fiskalna. Nie wiesz przypadkiem, czy prywatne lecznice, podobnie jak gabinety, także kotrzystają z ulg podatkowych? Pozdrawiam
"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka"  )
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Zawecki (4718 punktów) | > Czyli Placownik ma rację?Zwykle tak, ale o co konkretnie chodzi?  > Może ty znasz takich lekarzy. Ja jakoś nie. Znam za to zatrzęsienie takich, który chcieliby obecny system wysadzić, chciaż rozsądek zdecydowanie podpowiada im, że ewolucja jest lepsza od rewolucji. Gdyby obecny system był tak wspaniały dla lekarzy nie byłoby tak fatalnych braków w ilości anestezjologów, pediatrów, ortopedów (tu już dramat - ponad połowa dobija wieku emerytalnego), radiologów. Pchaliby się drzwiami i oknami, że by się tym "super" nasycić.Owszem, znam wielu lekarzy i młodego, i starszego pokolenia 1. Przykład 1: dobry ordynator dobrego oddziału. Aby dostać się na oddział trzeba czekać w wielomiesięcznej kolejce, jeśli ma się szczęście i są jeszcze miejsca na dany rok. Ale... wystarczy pójść do prywatnego gabinetu, opłacić co trzeba i następnego dnia jest na oddziale zrobiony komplet badań, który standardowo robiony jest w trakcie tygodniowego "odleżenia", bo NFZ nie jest zwolennikiem szybkiego działania. A po tygodniu jest się już na stole operacyjnym i ordynator osobiście się pacjentem zajmuje. Po wyjściu ze szpitala pozostaje tylko udać się na kolejną prywatną wizytę i wyrazić... swoje zadowolenie z operacji. 2. Przykład 2: specjalista wysokiej klasy przyjmuje w poradni wojewódzkiej. Nie istnieje kolejka, nie istnieje rejestracja na godziny. Sporo osób zamiejscowych. Spora część osób czeka od 8. do godzin popołudniowych, bo lekarz przyjmuje pacjentów wg swojej hierarchii. Nagminnie zdarza się przy tym nawet obrażanie pacjentów w obecności innych, że o wychodzeniu na zakupy czy do banku nie wspomnę. Ten sam lekarz, odwiedzony w gabinecie prywatnym, jest niezwykle uprzejmy, szczegółowo zajmuje się pacjentem, wszystko tłumaczy, nawet czasem się uśmiechnie. A jak trzeba, to nawet zadzwoni do Instytutu Onkologii w Gliwicach i załatwi na cito miejsce... 3. Ewolucja jest lepsza od rewolucji, ale tylko wtedy, kiedy ewolucja działa! W naszej służbie zdrowia procesy ewolucyjne nie działają, zatem najwyższa pora na rewolucję! 4. Anestezjolodzy i radiolodzy to szczególne grupy zawodowe, gdyż nie prowadzą oni pacjentów, a jedynie świadczą funkcje usługowe wobec innych lekarzy i pacjentów, ogólnie rzecz ujmując. Tym samym, nie mogą się tak dobrze ustawić jak w pierwszym przykładzie, więc stopień ich niezadowolenia jest względnie większy. > - zgodziłbyś się, aby przejściowo ludzie wymagający dializy nie byli dializowani? Aby przejściowo nie leczyć białaczek? Rozumiem, że godzisz się na to siedząc przed komputerem w dobrym zdrowiu i złudnej nadziei, że to przejściowe pogorszenie dotyczyć będzie innych, a nie Ciebie?Przecież nie proponuję wysadzenia w powietrze wszystkich placówek i zniszczenia sprzętu, a jedynie radykalną zmianę systemu, nawet jeśliby oznaczało to wystąpienie przejściowych perturbacji. > Też tego nie rozumiem. System rozliczania powinien być dokładnie taki sam - jak kasa fiskalna, to kasa fiskalna. Nie wiesz przypadkiem, czy prywatne lecznice, podobnie jak gabinety, także kotrzystają z ulg podatkowych?Nie wiem, czym się różni prywatna lecznica od prywatnego gabinetu.  W sprawach podatkowych polecam portale: podatki.pl pit.pl vat.pl
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | sukulent (2309 punktów) | > >Czyli Placownik ma rację?> Zwykle tak, ale o co konkretnie chodzi?  O fakt kompletnego braku przygotowania merytorycznego (konkretnie zaś policzenia faktycznych i realnych kosztów ) poszczególnych procedur. To, co dotychczas robił NFZ polegało na policzeniu ile kasy ma i podzieleniu przez ilość procedur, które chciałby uzyskać. Wychodzi coś kompletnie z księżyca np. nefrektomia za 1500 PLN. Do tego brak kalkulacji grup ryzyka - co będzie, jak przyjdzie się ubezpieczyć 40-sto latek po dwóch zawałach? albo 25 latek po ALL w wieku lat 5? Dotychczasowa działalność prywatnych ubezpieczeń na naszym rynku polegała na "spijaniu śmietanki" czyli ubezpieczaniu młodych, dobrze sytuaowanych , wykształconych i zdrowych. Czy są przygotowani na całość naszego społeczeństwa. Placownik powątpiewa. Ja też. > Owszem, znam wielu lekarzy i młodego, i starszego pokolenia> 1. Przykład 1: ...)Jeżeli znasz tych ludzi i robią tak , jak piszesz - idź z tym do prokuratury. Opowiadać potrafi każdy, część z opowiadających dokłada jeszcze coś od siebie, albo pisze, jak mu się wydaje, że jest, a nie - co faktycznie ma miejsce. Takie opowiadanie "jedna pani drugiej pani" jest do kitu. Ja znam jednego faceta, któremu w trakcie badań okresowych w morfologii wyszła anemia. Badający go lekarz z ośrodka medycyny pracy nie zwrócił na to żadnej uwagi i dopuścił go do dalszej pracy. Po kilku kolejnych miesiącach człowiek ten znalazł się w szpitalu z całkiem innego powodu, kolejna morfologia wykazała tę anemię znacznie pogłębioną. W wykonanych badaniach rak jelita grubego z przerzutami. I usiłuję gościa namówić od miesiaca, żeby tę medycynę pracy pozwał, bo sprawa jest ewidentna, szkoda oczywista, zaniedbanie nie ulegające wątpliwości. Na razie nie osiągnęłam sukcesu. Jeśli ludzie nie zadbają o siebie sami - zawsze i w każdym systemie będą "robieni". Prywatyzacja nic tu nie zmieni. > 3. Ewolucja jest lepsza od rewolucji, ale tylko wtedy, kiedy ewolucja działa! W naszej służbie zdrowia procesy ewolucyjne nie działają, zatem najwyższa pora na rewolucję!Nie. Pora na skuteczną ewolucję. Rewolucja ciągnie za sobą ofiary śmiertelne. > 4. Anestezjolodzy i radiolodzy to szczególne grupy zawodowe, gdyż nie prowadzą oni pacjentów, a jedynie świadczą funkcje usługowe wobec innych lekarzy i pacjentów, ogólnie rzecz ujmując. Tym samym, nie mogą się tak dobrze ustawić jak w pierwszym przykładzie, więc stopień ich niezadowolenia jest względnie większy.A co z ortopedami i pediatrami? Jakoś nie pasują do Twojego prostego schematu "ustawiających się" w czambuł lekarzy. > Przecież nie proponuję wysadzenia w powietrze wszystkich placówek i zniszczenia sprzętu, a jedynie radykalną zmianę systemu, nawet jeśliby oznaczało to wystąpienie przejściowych perturbacji.Przejściowa perturbacja może oznaczać śmierć. Chłoniaka u dziecka trzeba zdiagnozować i zacząć leczyć w czasie 48 godzin. > Nie wiem, czym się różni prywatna lecznica od prywatnego gabinetu.  Czyli prywatne lecznice mają jakieś zwolnienia? To ciekawe, zwłaszcza w świetle ustalania przez nie stawek za leczenie. Rozumiem, że jeżeli zwolnienia zostaną skasowane - stawki pójdą w górę? > W sprawach podatkowych polecam portale:> podatki.pl> pit.pl> vat.plDziękuję.
"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka"  )
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Zawecki (4718 punktów) | > O fakt kompletnego braku przygotowania merytorycznego (konkretnie zaś policzenia faktycznych i realnych kosztów ) poszczególnych procedur. To, co dotychczas robił NFZ polegało na policzeniu ile kasy ma i podzieleniu przez ilość procedur, które chciałby uzyskać. Wychodzi coś kompletnie z księżyca np. nefrektomia za 1500 PLN. Do tego brak kalkulacji grup ryzyka - co będzie, jak przyjdzie się ubezpieczyć 40-sto latek po dwóch zawałach? albo 25 latek po ALL w wieku lat 5? Dotychczasowa działalność prywatnych ubezpieczeń na naszym rynku polegała na "spijaniu śmietanki" czyli ubezpieczaniu młodych, dobrze sytuaowanych , wykształconych i zdrowych. Czy są przygotowani na całość naszego społeczeństwa. Placownik powątpiewa. Ja też.NFZ liczy księżycowo albo kolesiowo. Kalkulacjami prywatnych firm się nie martwmy, to ich biznes i ich problem. Poza tym, przy reformie systemu wejdą do gry najbardziej doświadczone firmy światowe, a one jednak doświadczenia w tym zakresie mają. Teraźniejsze doubezpiecznia może i "spijają śmietankę", ale działają jednostkowo a kalkulacja usług masowych jest inna. Z tą śmietanką to też lekka przesada, bo w pakietach rodzinnych ubezpieczane są wszystkie dzieci, a nie tylko te zdrowe - prawda? > Jeżeli znasz tych ludzi i robią tak , jak piszesz - idź z tym do prokuratury. Opowiadać potrafi każdy, część z opowiadających dokłada jeszcze coś od siebie, albo pisze, jak mu się wydaje, że jest, a nie - co faktycznie ma miejsce. Takie opowiadanie "jedna pani drugiej pani" jest do kitu.Do prokuratury? A po co? Przecież nikt mnie nie zmusza do płacenia za usługi, które są darmowe w ramach NFZ - robię to z własnej woli, bo nie chcę czekać aż się rak rozwinie. Nikt też nie uzależnia od niczego świadczenia usług - to system jest chory, bo stwarza takie sytuacje. Poza tym, działania organów ścigania w sprawie doktora G. przyniosły niewspółmiernie dużo szkód, a pożytku nie widać. Transplantologia przeżyła zawał, co parę osób okupiło śmiercią. Zatem uzdrawianie służby zdrowia poprzez prokuraturę jest fatalnym pomysłem. > Ja znam jednego faceta, któremu w trakcie badań okresowych w morfologii wyszła anemia. Badający go lekarz z ośrodka medycyny pracy nie zwrócił na to żadnej uwagi i dopuścił go do dalszej pracy.Dlatego należy samemu dokładnie analizować wyniki i proponować lekarzowi dalsze czynności - wszak któż od nas samych lepiej zna nasz organizm?  > I usiłuję gościa namówić od miesiaca, żeby tę medycynę pracy pozwał, bo sprawa jest ewidentna, szkoda oczywista, zaniedbanie nie ulegające wątpliwości. Na razie nie osiągnęłam sukcesuZupełnie niepotrzebnie, bo w obecnym systemie prawnym praktycznie niemożliwe jest skuteczne dochodzenie odszkodowań, albowiem oceny pracy lekarza dokonuje kumpel tego lekarza. Jakiś czas temu, mojemu znajomemu technikowi medycznemu zchrzanił operację jeden profesor. Pytam go, dlaczego go nie zaskarżysz? A on na to: no co ty, konsultanta krajowego? Przecież nikt nie zakwestionuje jego opinii. Dziewczyno, obudź się, świat nie jest doskonały.  > Nie. Pora na skuteczną ewolucję. Rewolucja ciągnie za sobą ofiary śmiertelne.Jakby teraz ich nie było... > A co z ortopedami i pediatrami? Jakoś nie pasują do Twojego prostego schematu "ustawiających się" w czambuł lekarzy.Nie piszę wszyscy, piszę większość z tych mających siłę sprawczą. > Przejściowa perturbacja może oznaczać śmierć. Chłoniaka u dziecka trzeba zdiagnozować i zacząć leczyć w czasie 48 godzin.Wiesz co, jak to czytam, to widzę argumenty rodem z bzdurnej reklamy PiS, która wmawia, że po prywatyzacji nie przyjedzie do nas karetka i masę ludzi umrze. Bzdura! Od wielu lat korzystam z jednego z pierwszych prywatnych lekarzy rodzinnych i lepszej obsługi nie spotkałem nigdzie. Oczywiście nie płacę za to ani grosza z własnej kieszeni. > Czyli prywatne lecznice mają jakieś zwolnienia? To ciekawe, zwłaszcza w świetle ustalania przez nie stawek za leczenie. Rozumiem, że jeżeli zwolnienia zostaną skasowane - stawki pójdą w górę?Nie czyli, tylko nie znam się na opodatkowaniu jednostek służby zdrowia - to absolutnie nienormalna sfera gospodarki, więc nawet nie chcę wiedzieć jak to "nie działa".
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | sukulent (2309 punktów) | > NFZ liczy księżycowo albo kolesiowo. Kalkulacjami prywatnych firm się nie martwmy, to ich biznes i ich problem. Poza tym, przy reformie systemu wejdą do gry najbardziej doświadczone firmy światowe, a one jednak doświadczenia w tym zakresie mają. Teraźniejsze doubezpiecznia może i "spijają śmietankę", ale działają jednostkowo a kalkulacja usług masowych jest inna.Jak najbardziej. I się jeszcze nie zaczęła. I niech się jak najszybciej zacznie i w jak najszerszym zakresie usługodawców. >Z tą śmietanką to też lekka przesada, bo w pakietach rodzinnych ubezpieczane są wszystkie dzieci, a nie tylko te zdrowe - prawda? Prawda. Ale to dalej śmietanka. Robili badania, widziałam wyniki, i tak wyszło. Dlatego wróżyć z obecnych ubezpieczycieli trzeba ostrożnie. > Poza tym, działania organów ścigania w sprawie doktora G. przyniosły niewspółmiernie dużo szkód, a pożytku nie widać. Transplantologia przeżyła zawał, co parę osób okupiło śmiercią. Zatem uzdrawianie służby zdrowia poprzez prokuraturę jest fatalnym pomysłem.Eliminowanie przestępstw poprzez prokuraturę nie jest fatalnym pomysłem. Jest normalną procedurą w państwie prawa. Nie mam złudzeń, co do uzdrowienia systemu. Za to sprawa dr Garlickiego to zupełnie inna rzecz - nie jest normalną praktyką, aby oskarżenie i zatrzymanie okraszać komentarzem jak z pokazowego norymberskiego wyroku sądowego wgłaszanym przez ministra rządu do kamery na cały kraj. To "nikt więcej przez tego pana życia pozbawiony nie będzie" załatwiło tarnsplantologię. I to na cacy. Długo się nie podźwignie. A'propos deficytowych specjalizacji, to do transplantologii narządowej też się teraz mało kto garnie, bo na co mu takie kwiaty. > Dlatego należy samemu dokładnie analizować wyniki i proponować lekarzowi dalsze czynności - wszak któż od nas samych lepiej zna nasz organizm?  Nie. Lekarz jest od tego, żeby właściwie zinterpretować wynik i poinformować o konieczności dalszej diagnostyki. > Zupełnie niepotrzebnie, bo w obecnym systemie prawnym praktycznie niemożliwe jest skuteczne dochodzenie odszkodowań, albowiem oceny pracy lekarza dokonuje kumpel tego lekarza.Nie. Nie kumpel. Biegły. I w sytuacji, gdy sprawa jest jasna (a jest) musi wydać opinię na korzyść powoda. Świat nie jest doskonały i nigdy nie będzie, ale jak nie będziemy robić nic, aby go zmieniać, nie będzie ani trochę lepszy. A jak nie robimy - to nie narzekajmy. > Nie piszę wszyscy, piszę większość z tych mających siłę sprawczą.Jakoś nie zauważyłam, abyś nie pisał wszyscy. Dotyczas z uporem uogólniasz. Poza tym to nie większość, ale mniejszość ma siłę sprawczą (ordynator jeden - szeregowych lekarzy dużo), a z tej mniejszości też tylko jakiś procent zachowuje się według podanych przez Ciebie schematów. > Wiesz co, jak to czytam, to widzę argumenty rodem z bzdurnej reklamy PiS, która wmawia, że po prywatyzacji nie przyjedzie do nas karetka i masę ludzi umrze.Co do karetek - wobec braku szczególowegop planu Twojej rewolucji - nie mam zdania. Co do reszty - wobec faktu, że w tym siedzę, wiem dobrze, czego się boję. Pamiętam, co się działo w 1999, kiedy powołano kasy chorych. Ofiary braku promes stoją mi w oczach. Nie chcę "powtórki z rozrywki". PIS nie ma tu nic do rzeczy. > Bzdura! Od wielu lat korzystam z jednego z pierwszych prywatnych lekarzy rodzinnych i lepszej obsługi nie spotkałem nigdzie. Oczywiście nie płacę za to ani grosza z własnej kieszeni.To bardzo dobrze. Ten zakład medycyny pracy, o którym pisałam też jest prywatny. Jak widać można trafić tak i tak - jak w ruletce. Pozdrawiam
"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka"  )
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Zawecki (4718 punktów) | >Nie. Lekarz jest od tego, żeby właściwie zinterpretować wynik i poinformować o konieczności dalszej diagnostyki. Niby tak, ale jak sama napisałaś, nie zawsze sobie z tym radzi, a zdrowie jest zbyt cenne, aby traktować to lekko. A swoją drogą - w dobrych sferach w USA standardem jest powtarzanie diagnozy u zupełnie innego lekarza i dopiero po takim potwierdzeniu uznawanie diagnozy. U nas jawna konfrontacja opinii jednego lekarza u drugiego traktowana jest jak największa obraza. Trochę pokory drodzy państwo!
>Nie. Nie kumpel. Biegły. I w sytuacji, gdy sprawa jest jasna (a jest) musi wydać opinię na korzyść powoda. Gdzieś Ty się uchowała z takim obrazem świata? Tak się składa, że jestem biegłym sądowym, choć oczywiście nie z medycyny i powiem jedno, bez urazy - takie bajki to Ty sobie do przedszkola idź opowiadać.
>Świat nie jest doskonały i nigdy nie będzie, ale jak nie będziemy robić nic, aby go zmieniać, nie będzie ani trochę lepszy. A jak nie robimy - to nie narzekajmy. Rób i to jak najwięcej!
>To bardzo dobrze. Ten zakład medycyny pracy, o którym pisałam też jest prywatny. Jak widać można trafić tak i tak - jak w ruletce. Najważniejsze to mieć wybór. Swoją drogą, jak naiwnym trzeba być, żeby się leczyć w zakładzie medycyny pracy - przecież to zakład obsługi biurokracji a nie chorych.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | sukulent (2309 punktów) | >Niby tak, ale jak sama napisałaś, nie zawsze sobie z tym radzi, a zdrowie jest zbyt cenne, aby traktować to lekko. >A swoją drogą - w dobrych sferach w USA standardem jest powtarzanie diagnozy u zupełnie innego lekarza i dopiero po takim potwierdzeniu uznawanie diagnozy. U nas jawna konfrontacja opinii jednego lekarza u drugiego traktowana jest jak największa obraza. Trochę pokory drodzy państwo!
Primo - piszesz słusznie, tylko obok tego, co ja napisałam. Potwierdzenie istnienia anemii w morfologii? Masz wydruk z normami. Jesteś poniżej normy - masz anemię. Druga konsultacja byłaby wyrzucaniem pieniędzy (tak zresztą popularnym w USA - oni mają "medycynę defensywną" czyli obronę lekarza przed pacjentem i jego ewentualnymi roszczeniami poprzez wykonywanie wszystkich badań, jakie ziemia nosi oraz tyleż konsultacji nieuzasadnionych merytorycznie) Secundo - co do drugiej opinii w ogólności - nie mam z tym żadnych problemów. Jeżeli ktoś takiej opinii sobie życzy - jest to także w moim interesie. Nie zauważyłam także żadnych kłopotów u moich kolegów. Ale to może kwestia instytucji.
>Gdzieś Ty się uchowała z takim obrazem świata?
W Warszawie.
>Tak się składa, że jestem biegłym sądowym, choć oczywiście nie z medycyny i powiem jedno, bez urazy - takie bajki to Ty sobie do przedszkola idź opowiadać.
Więc może nie powinieneś nim być?
>Najważniejsze to mieć wybór. Swoją drogą, jak naiwnym trzeba być, żeby się leczyć w zakładzie medycyny pracy - przecież to zakład obsługi biurokracji a nie chorych.
Z całym szacunkiem - czy Ty wiesz, do czego jest zakład medycyny pracy? Jedną z funkcji jest wykonywanie okresowych badań pracownikom. Zleca je zakład pracy. Facet, o którym piszę nie miał wyboru. Wyboru dokonał jego pracodawca (jak widać - nie najszczęśliwiej). Gdyby lekarz tego zakładu po prostu zrobił to, co do niego należało raka wykryto by wcześniej; być może nie byłoby przerzutów.
Pozdrawiam
"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka") )
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Zawecki (4718 punktów) | > Potwierdzenie istnienia anemii w morfologii? Masz wydruk z normami. Jesteś poniżej normy - masz anemię. Druga konsultacja byłaby wyrzucaniem pieniędzyNa podstawie jednego wyniku stawiasz diagnozę? Gratulacje! Minimum przyzwoitości jest powtórzenie badania, najlepiej w innym ośrodku. Zawsze jest możliwość pomyłki w oznaczaniu badania. Zapytaj nieoficjalnie laborantki, co się dzieje, kiedy pojawia się zanieczyszczenie albo nagina się normy technologiczne producenta sprzętu. Mój znajomy lekarz ma zwyczaj robienia bilansu krwi, i jak mu się nie zgadza, to wyrzuca wyniki do kosza - chyba lepiej ode mnie wiesz o co chodzi. A`propos - test ciążowy też jeden Ci wystarcza? PS: Nie odpowiadaj.  > oni mają "medycynę defensywną" czyli obronę lekarza przed pacjentem i jego ewentualnymi roszczeniami poprzez wykonywanie wszystkich badań, jakie ziemia nosi oraz tyleż konsultacji nieuzasadnionych merytorycznie)To jest Twój punkt widzenia, masz do niego absolutne prawo, a ja mam inne spojrzenie i też mam do niego prawo. Samochód ma prawo do okresowego kompleksowego przeglądu - dlaczego odmawiać tego człowiekowi? > Secundo - co do drugiej opinii w ogólności - nie mam z tym żadnych problemów. Jeżeli ktoś takiej opinii sobie życzy - jest to także w moim interesie.Moje wyrazy uznania - oby więcej takich. > Więc może nie powinieneś nim być?Sąd o tym decyduje. A biorąc pod uwagę otrzymane na ostatniej rozprawie serdeczne podziękowanie, to chyba nie jest ze mną aż tak źle.  > Z całym szacunkiem - czy Ty wiesz, do czego jest zakład medycyny pracy?Tak, do wbicia stempla na dopuszczeniu pracownika do pracy. Firmy, którym zależy na czymś więcej, podpisują umowy na pakiety zdrowotne. To mocno poprawia ich wizerunek i poczucie bezpieczeństwa pracowników. > Facet, o którym piszę nie miał wyboru. Wyboru dokonał jego pracodawca (jak widać - nie najszczęśliwiej). Gdyby lekarz tego zakładu po prostu zrobił to, co do niego należało raka wykryto by wcześniej; być może nie byłoby przerzutów.To jednak potwierdza moje zdanie, że należy również samemu analizować wyniki.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | sukulent (2309 punktów) | > Na podstawie jednego wyniku stawiasz diagnozę? Gratulacje! Minimum przyzwoitości jest powtórzenie badania, najlepiej w innym ośrodku.Przecież napisałam - konieczność dalszej diagnostyki. Inne laboratorium jest niekonieczne - gdyby było niedobre, wszystkie wyniki odbiegałyby od normy, bądź prawdy - nie tylko ten jeden. Poza tym - gdzie to madsz takie laboratoria z zanieczyszczeniami i naginaniami? W Szczecinie? Dobrze wiedzieć. Obecnie większość laboratoriów ma certyfikaty jakości. Niektóre więcej niż jeden, w tym międzynarodowe. Wyniki, poza wyjątkowymi przypadkami, które oczywiście się zdarzają, są wiarygodne. > A`propos - test ciążowy też jeden Ci wystarcza? PS: Nie odpowiadaj.  To po co pytasz? > >oni mają "medycynę defensywną" czyli obronę lekarza przed pacjentem i jego ewentualnymi roszczeniami poprzez wykonywanie wszystkich badań, jakie ziemia nosi oraz tyleż konsultacji nieuzasadnionych merytorycznie)> To jest Twój punkt widzenia, masz do niego absolutne prawo, a ja mam inne spojrzenie i też mam do niego prawo.Co do naszych wzajemnych praw - nie mam zastrzeżeń. Co do reszty - wobec powyższego medycyna amerykańska jest potwornie droga w sposób nieuzasadniony i weszła w spiralę kosztów, z której na razie nie umie się wyplątać. > Samochód ma prawo do okresowego kompleksowego przeglądu - dlaczego odmawiać tego człowiekowi?Nie odmawiam. Wręcz odwrotnie - jestem tego gorącą orędowniczką, bo dużo patologii można wykryć na etapie, kiedy ich leczenie jest jeszcze proste, łatwe i przyjemne. Temu "mojemu" facetowi badanie zrobiono, ale ze względu na niedbalstwo lekarza poszło to na marne, zarówno kosztowo, jak merytorycznie. > Sąd o tym decyduje. A biorąc pod uwagę otrzymane na ostatniej rozprawie serdeczne podziękowanie, to chyba nie jest ze mną aż tak źle.  Rozumiem, że źle jest z innymi biegłymi i Ty o tym wiesz? > Tak, do wbicia stempla ...Nie. Do wykonania odpowiednich dla danego typu pracy i stanowiska badań, interpretacji wyników, zbadania pracownika i wbicia, lub nie wbicia, stempla. Ponadto do diagnostyki i rozpoznawania chorób zawodowych, a Instytut Medycyny Parcy także do ich leczenia. Tak mają w ustawie. > To jednak potwierdza moje zdanie, że należy również samemu analizować wyniki.Primo - wyników nie dostał do ręki, tylko wpięli mu w kartę, a on się nie domagał, bo jest z tych, co dużo gada, ale nie zrobi nic konstruktywnego. Secundo - jest dość podstawowym robotnikiem zarówno w sensie wykonywanej pracy, jak i wiedzy. Interpretacja morfologii już mu w zakres nie wchodzi. Pozdrawiam
"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka"  )
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Zawecki (4718 punktów) | > Obecnie większość laboratoriów ma certyfikaty jakości. Niektóre więcej niż jeden, w tym międzynarodowe. Wyniki, poza wyjątkowymi przypadkami, które oczywiście się zdarzają, są wiarygodne.No popatrz, zdarzają się, zatem nie można polegać na pojedynczym wyniku. A certyfikaty nie działają, mówią jedynie jak było w czasie ich przyznawania. Może Twoja Warszawa jest obszarem idylli, może... ale informacje, które mam od inżynierów serwisowych znanych koncernów wskazują na coś nieco innego. > To po co pytasz?Aby uświadomić Ci, że są sprawy na tyle istotne, że wyciąganie daleko idących wniosków na podstawie jednego badania, za kilkanaście zł, jest nieroztropne. > medycyna amerykańska jest potwornie droga w sposób nieuzasadniony i weszła w spiralę kosztów, z której na razie nie umie się wyplątać.No popatrz, to zupełnie jak u nas. Tylko różnica poziomów medycznych jest zatrważająca. Pewnych badań i pewnych procedur medycznych, znanych w USA od >10 lat, w Polsce nawet odpłatnie nie da się zrobić.  > Nie odmawiam. Wręcz odwrotnie - jestem tego gorącą orędowniczką, bo dużo patologii można wykryć na etapie, kiedy ich leczenie jest jeszcze proste, łatwe i przyjemne. Temu "mojemu" facetowi badanie zrobiono, ale ze względu na niedbalstwo lekarza poszło to na marne, zarówno kosztowo, jak merytorycznie.Fajnie czasem się z Tobą zgodzić.  > Rozumiem, że źle jest z innymi biegłymi i Ty o tym wiesz?Wystarczy wiedza z mediów - np. z procesu Wieczerzaka. Ponadto, ciekawe informacje podaje Primum Non Nocere: www.sppnn.org.pl/> Primo - wyników nie dostał do ręki, tylko wpięli mu w kartę, a on się nie domagał, bo jest z tych, co dużo gada, ale nie zrobi nic konstruktywnego. Secundo - jest dość podstawowym robotnikiem zarówno w sensie wykonywanej pracy, jak i wiedzy. Interpretacja morfologii już mu w zakres nie wchodzi.A jak widać powinna go zainteresować - homo sovieticus, bezwolny baranek wobec wszelkiej władzy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | sukulent (2309 punktów) | > No popatrz, zdarzają się, zatem nie można polegać na pojedynczym wyniku. A certyfikaty nie działają, mówią jedynie jak było w czasie ich przyznawania. Może Twoja Warszawa jest obszarem idylli, może... ale informacje, które mam od inżynierów serwisowych znanych koncernów wskazują na coś nieco innego.Nie można polegać na pojedynczym wyniku jedynie wtedy, kiedy nie zgadza się z całością obrazu. Jeżeli wszystkie klocki pasują - nie ma powodu do wątpienia w jego wartość. Z Twojego wywodu lada chwila wyjdzie, ze każdy wynik powinien być powtarzany. Dodatkowo, wywodzisz to na przykładzie historii, w której wynik był jak najbardziej prawidłowy. To było a Teraz b. System certyfikatów jest u nas obecnie identyczny jak w Stanach i EU. Jeżeli więc wątpisz w jakość badań laboratoryjnych - rozciągnij swoje wątpliwości także na te obszary. I c. "Moje" laboratorium zostało zweryfikowane w ramach audytu FDA. Pozytywnie. Co do serwisantów - znowu "jedna pani drugiej pani"? > Aby uświadomić Ci, że są sprawy na tyle istotne, że wyciąganie daleko idących wniosków na podstawie jednego badania, za kilkanaście zł, jest nieroztropne.I myślisz, że ciążę potwierdza się testem ciążowym? > No popatrz, to zupełnie jak u nas. Tylko różnica poziomów medycznych jest zatrważająca. Pewnych badań i pewnych procedur medycznych, znanych w USA od >10 lat, w Polsce nawet odpłatnie nie da się zrobić.  Różnica jest mniej zatrważająca niż Ci się wydaje. Najlepsze wyniki leczenia białaczek u dzieci mają... Skandynawowie. Co do procedur i badań - masz rację. Niemniej jak widać nie na samych badaniach sukces się zasadza. > Fajnie czasem się z Tobą zgodzić.  I vice versa. > Wystarczy wiedza z mediów - np. z procesu Wieczerzaka. Ponadto, ciekawe informacje podaje Primum Non Nocere: www.sppnn.org.pl/Nie, nie wystarczy wiedza z mediów. Według mediów "już nikt więcej przez tego pana życia pozbawiony nie będzie". Pisz to, o czym wiesz na pewno. Pozdrawiam
"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka"  )
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Zawecki (4718 punktów) | > Nie można polegać na pojedynczym wyniku jedynie wtedy, kiedy nie zgadza się z całością obrazu. Jeżeli wszystkie klocki pasują - nie ma powodu do wątpienia w jego wartośćW pełni się zgadzam. Zwłaszcza, że obraz nigdy nie składa się z jednego punktu.  > Teraz b. System certyfikatów jest u nas obecnie identyczny jak w Stanach i EU. Jeżeli więc wątpisz w jakość badań laboratoryjnych - rozciągnij swoje wątpliwości także na te obszary.Generalnie nie polegam na jednym źródle - zawsze weryfikuję. To efektywna i praktyczna metoda. > I c. "Moje" laboratorium zostało zweryfikowane w ramach audytu FDA. Pozytywnie.Szczerze gratuluję! Jednak to z góry nie przesądza o nieomylności. > Co do serwisantów - znowu "jedna pani drugiej pani"?Od ponad 20 lat moimi przyjaciółmi są inżynierowie serwisowi z firm Picker/Philips. Prawdziwym utrapieniem jest w Polsce powszechne nie trzymanie się norm eksploatacyjnych i używanie materiałów bez certyfikatów - wszystko przez brak kasy. W wielu słabszych ośrodkach pracuje się na sprzęcie póki nie padnie zupełnie, ignorując jakość wynikową. Ale Warszawa jest bogata, więc pewnie jej to nie dotyczy. > I myślisz, że ciążę potwierdza się testem ciążowym?Myślę, że właśnie nie polega się na tym jednym wyniku, a szuka się potwierdzenia w innych badaniach, prawda?  > Różnica jest mniej zatrważająca niż Ci się wydaje. Najlepsze wyniki leczenia białaczek u dzieci mają... Skandynawowie. Co do procedur i badań - masz rację. Niemniej jak widać nie na samych badaniach sukces się zasadza.Ano nie na samych. Jest taka choroba, sarkoidoza, spora część lekarzy nawet o niej nie słyszała, ale jestem nią rodzinnie zainteresowany. W Polsce poprzestaje się na leczeniu objawowym, zupełnie nie wchodząc w przyczyny. W USA opracowano tzw. procedurę Marshalla, która pozwala na monitorowanie i blokowanie choroby na najniższym poziomie. Nie wymaga to ani drogich leków, ani drogiego sprzętu, wystarczy w badaniu krwi oznaczyć poziom 25D, 1.25D, ACE... w Polsce niewykonalne. wrotek.250free.com/> Nie, nie wystarczy wiedza z mediów. Według mediów "już nikt więcej przez tego pana życia pozbawiony nie będzie". Pisz to, o czym wiesz na pewno.Patrz tu: www.money.(*)przed;sadem,88,0,151640.html
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | sukulent (2309 punktów) | > Szczerze gratuluję! Jednak to z góry nie przesądza o nieomylności.Nieomylności nie prezentuje żadne laboratorium. Taki audyt zaś pośwqiadcza jego wysoką wiarygodność. > Od ponad 20 lat moimi przyjaciółmi są inżynierowie serwisowi z firm Picker/Philips. Prawdziwym utrapieniem jest w Polsce powszechne nie trzymanie się norm eksploatacyjnych i używanie materiałów bez certyfikatów - wszystko przez brak kasy. W wielu słabszych ośrodkach pracuje się na sprzęcie póki nie padnie zupełnie, ignorując jakość wynikową. Ale Warszawa jest bogata, więc pewnie jej to nie dotyczy.W latach 90-tych była taka praktyka. Skończyła się (przynajmniej "u mnie") w momencie, kiedy zaczęła się szeroka wsółpraca międzynarodowa. Jej warunkiem jest między innymi regularne serwisowanie sprzętu. No to się serwisuje. > Myślę, że właśnie nie polega się na tym jednym wyniku, a szuka się potwierdzenia w innych badaniach, prawda?  Owszem. W innych. A nie kolejnym testem ciążowym. > Ano nie na samych. Jest taka choroba, sarkoidoza, spora część lekarzy nawet o niej nie słyszała, ale jestem nią rodzinnie zainteresowany. W Polsce poprzestaje się na leczeniu objawowym, zupełnie nie wchodząc w przyczyny. W USA opracowano tzw. procedurę Marshalla, która pozwala na monitorowanie i blokowanie choroby na najniższym poziomie. Nie wymaga to ani drogich leków, ani drogiego sprzętu, wystarczy w badaniu krwi oznaczyć poziom 25D, 1.25D, ACE... w Polsce niewykonalne. wrotek.250free.com/Jeżeli masz na myśli aktywne metabolity witaminy D3 to tak się składa, że oznacza je właśnie moje laboratorium. Co to jest sarkoidoza też wiem, chociaż jej nie leczę... Ale może to dlatego, ze ta Warszawa...  Pozdrawiam
"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka"  )
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Zawecki (4718 punktów) | No, dobiegamy do szczęśliwego końca, a obszar niezgodności zmniejszył się do wielkości paseczka w kobiecych stringach.  > Nieomylności nie prezentuje żadne laboratoriumI o tym przecież cały czas piszę. > W latach 90-tych była taka praktyka. Skończyła się (przynajmniej "u mnie"Jednak daleko nie wszędzie, oj nie wszędzie... > Owszem. W innych. A nie kolejnym testem ciążowym.Jak najbardziej! > Jeżeli masz na myśli aktywne metabolity witaminy D3 to tak się składa, że oznacza je właśnie moje laboratorium.Kiedy dwa lata temu przeczesywałem Polskę w poszukiwaniu takiego laboratorium, to znalazłem w Warszawie doktorkę w CZD, która robiła badania hormonu 1,25-D. Niestety, czegoś tam nie robiła, więc wszystko wzięło w łeb i trzeba było zaaplikować powolne umieranie poprzez terapię sterydową.  Zdaje się, że nie było ACE/Angiotensin II. Czyżby się poprawiło i wszystko już robią? > Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie byłoUżywasz mojego ulubionego cytatu i tak mnie atakujesz? Wstydziłabyś się!
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | sukulent (2309 punktów) |
> Zdaje się, że nie było ACE/Angiotensin II. Czyżby się poprawiło i wszystko już robią?Dzisiaj Ci nie potwierdzę ze względów oczywistych. To nie są badania dyżurowe. > Używasz mojego ulubionego cytatu i tak mnie atakujesz? Wstydziłabyś się!  Tak się składa, że jest to także mój ulubiony cytat. Ale widać zbieżność ulubionych cytatów nie oznacza zbieżności poglądów  . Co nie wyklucza rzeczowej dyskusji - i bardzo dobrze. Pozdrawiam i dziękuję za dyskusję.
"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka"  )
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Zawecki (4718 punktów) | > zbieżność ulubionych cytatów nie oznacza zbieżności poglądówNie jest tak źle. Jakby odsączyć z dyskusji rozbieżności semantyczne, różnice wynikające z optyki stołecznej i prowincjonalnie zatęchłej, a także nieobiektywne konotacje zawodowe, to okazałoby się, że merytoryczny zbiór wspólnych wartości byłby nadspodziewanie duży. Również dziękuję za fajną dyskusję.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | placownik (17853 punktów) |
Podobnie jak sukulent wybrałem medicover. Ubezpieczenie szpitalne. 30 letni samiec - singiel. Wysokość miesięcznej składki - 281 PLN.
Dużo to, czy mało? Przy 10% składce na ubezpieczenie zdrowotne (marzenie ściętej głowy) 281 PLN odpowiada mniej więcej zarobkom na poziomie 11 tys PLN brutto.
Więcej pytań nie mam.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Zawecki (4718 punktów) | Jakoś mi się to nie bilansuje, więc policzmy po kolei. 1. Działalność gospodarcza - zasady ogólne, 2009r. pit.pl/zus(*)=Aktualne stawki składekPodstawa wymiaru: 2392,76 zł Ubezpieczenie zdrowotne: 215,35 zł/m-c (9,0%), czyli 2584,2/rok. Biorąc pod uwagę masowość działalności i ograniczony zakres medicover, to składka z działalności jest taka sama. 2. Umowa o pracę, 2009r. www.money.pl/podatki/kalkulatory/plac/Składka zdrowotna równa 281zł odpowiada płacy brutto wynoszącej 3618 (7,75%), a nie 11tys. Trzeba pamiętać o skali powszechności ubezpieczenia. Placownik, proszę zatem o zweryfikowanie swoich i moich obliczeń.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | placownik (17853 punktów) |
> Jakoś mi się to nie bilansuje Bo nie może. Dałem plamę. Liczyłem procent nie od podstawy wymiaru podatku, lecz od samego podatku.  Sprawdzać, sprawdzać i jeszcze raz sprawdzać, głupcze. (To do siebie.) Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| |  | | salek (4701 punktów) | > Służba zdrowiaJak dla mnie - żadne warianty pośrednie, tylko pełny system ubezpieczeniowy wzorowany na ubezpieczeniach samochodowych.Tylko co w takim systemie zrobić z chorobami przewlekłymi? W ubezpieczeniach samochodowych nie ma tego problemu. > Edukacja podstawowaPełna bezpłatność całej nauki aż do poziomu matury, w tym bezpłatne dojazdy do szkoły i zestaw podręczników.Co do pierwszego postulatu, niechby sobie był (choć mam zastrzeżenia). Co do drugiego - kto ma za to płacić? Jeżeli podatnik, to już widzę podręczniki rozlatujące się po pół roku używania w cenie encyklopedii i dojazdy w przeliczeniu na osobokilometr droższe niż taksówki. Wolałbym raczej: Pełna odpłatność za podstawową oświatę, ale za systemowym rozwiązaniem w postaci tzw. 'bonów oświatowych'. I żadnych dodatkowych wymysłów. > Studia wyższeZrównanie różnych systemów nauczania i wprowadzenie pełnej odpłatności, z jednoczesnym wprowadzeniem:> - stypendiów naukowych, np. dla 10% najlepszych;> - gwarantowanych kredytów spłacanych po ukończeniu studiów;> - kontraktów między studentami a przyszłymi pracodawcami.> Tyle rewolucji starczy na dobry początek.  > Jak wyobrażasz sobie 'zrównanie różnych systemów nauczania'? Taki sam program dla humanisty i inżyniera raczej nie jest dobrym pomysłem. Wprowadzenie pełnej odpłatności rozumiem, ale tu byłbym raczej - również - zwolennikiem 'bonów oświatowych'. I żadnych dodatkowych programów gwarantowanych przez państwo, z prostej przyczyny - kto ma za to płacić?
|
|
| | |  | | Zawecki (4718 punktów) | >Tylko co w takim systemie zrobić z chorobami przewlekłymi? Nie wiem, co dokładnie masz na myśli, ale przecież nikt nie będzie likwidował systemu pomocy społecznej.
>>Edukacja podstawowaPełna bezpłatność całej nauki aż do poziomu matury, w tym bezpłatne dojazdy do szkoły i zestaw podręczników. >Co do pierwszego postulatu, niechby sobie był (choć mam zastrzeżenia). Co do drugiego - kto ma za to płacić? Jeżeli podatnik, to już widzę podręczniki rozlatujące się po pół roku używania w cenie encyklopedii i dojazdy w przeliczeniu na osobokilometr droższe niż taksówki. Nieco demonizujesz, chodzi o wyrównanie szans dzieci z mniejszych miejscowości i tych biedniejszych. 1. Zakładam, że podręcznik miałby być własnością szkoły i służyć dwa lata, co nie jest specjalnie wygórowanym założeniem. Zaopatrzenie docierałoby bezpośrednio do szkół w nakładach wcześniej zamówionych, co pozwoliłoby obniżyć koszty o jakieś 40%. To dałoby koszt na rok, na jednego ucznia, rzędu 100zł. A to w skali budżetu jest zupełnie śmieszną kwotą. 2. Dojazdy. W mieście darmowy transport miejski dla uczniów - i tak teraz często płaci za to samorząd. Poza miastami - gminne gimbusy, które już są. Dojazdy do szkół średnich - standardowo - pociąg osobowy, II klasa lub ekwiwalentny autobus.
>Jak wyobrażasz sobie 'zrównanie różnych systemów nauczania'? Taki sam program dla humanisty i inżyniera raczej nie jest dobrym pomysłem. Ten sam program nauczania, ta sama odpłatność dla studentów dziennych, wieczorowych i zaocznych.
>Wprowadzenie pełnej odpłatności rozumiem, ale tu byłbym raczej - również - zwolennikiem 'bonów oświatowych'. I żadnych dodatkowych programów gwarantowanych przez państwo, z prostej przyczyny - kto ma za to płacić? Bon oświatowy oznaczałby, że znów musiałbym finansować studia emigrantom, co zupełnie nie jest w moim interesie. Koszt studiów powinien obciążać zobowiązaniami studenta, a nie resztę społeczeństwa, które student raczy opuścić, po skorzystaniu z naszej naiwności.
|
|
| | | |  | | salek (4701 punktów) | > >Tylko co w takim systemie zrobić z chorobami przewlekłymi?> Nie wiem, co dokładnie masz na myśli, ale przecież nikt nie będzie likwidował systemu pomocy społecznej.System pomocy społecznej nie służy do utrzymywania przewlekle chorych. Można oczywiście to zmienić, ale znacznie wzrosną wtedy koszty systemu opieki społecznej. I wyjdzie na to samo, co mamy obecnie. Ubezpieczenia samochodowe nijak nie przystają do ubezpieczeń zdrowotnych. Pierwszą poważną różnicę już wymieniłem, oto druga: naprawy usterki w samochodzie, spowodowanej np. naturalnym czy awaryjnym zużyciem żadne ubezpieczenie nie obejmuje. Koncept 'powszechnych ubezpieczeń zdrowotnych na wzór samochodowych' można zatem poważać jako bardzo ogólną analogię. > >>Edukacja podstawowaPełna bezpłatność całej nauki aż do poziomu matury, w tym bezpłatne dojazdy do szkoły i zestaw podręczników.> >Co do drugiego - kto ma za to płacić?> Nieco demonizujesz, chodzi o wyrównanie szans dzieci z mniejszych miejscowości i tych biedniejszych.Czyli - wszystkim równo, ale niektórym jednak równiej?  Tak, demonizuję, bo wiem że jeżeli będziesz zwracał uwagę na nieistotne (i, co najważniejsze, niedotrzymywalne) drobiazgi, to mimo najszczerszych chęci każda reforma wyjdzie.. no - tak, jak zwykle każda reforma wychodzi : albo potworek, albo gonienie króliczka. Najważniejszy i podstawowy problem, to uświadomienie ludziom, że na tym padole nie ma nic za darmo. To kto, komu, ile, czego, na jak długo - to są wszystko drugorzędne dodatki. W przeciwnym wypadku każda 'reforma' sprowadzi się do niewielkiej rotacji przy nieszczelnym systemie małych korytek, dystrybuujących to co wypływa z wielkiego, państwowego koryta. Które zasilamy wszyscy. Obawiam się jednak, że nikt nie pozwoli odebrać sobie złudzeń bez walki. > >Wprowadzenie pełnej odpłatności rozumiem, ale tu byłbym raczej - również - zwolennikiem 'bonów oświatowych'. I żadnych dodatkowych programów gwarantowanych przez państwo, z prostej przyczyny - kto ma za to płacić?> Bon oświatowy oznaczałby, że znów musiałbym finansować studia emigrantom, co zupełnie nie jest w moim interesie. Koszt studiów powinien obciążać zobowiązaniami studenta, a nie resztę społeczeństwa, które student raczy opuścić, po skorzystaniu z naszej naiwności.Wykształcony Polak na emigracji to nadal Polak - osobiście uważam, że nawet lepiej się stało, że ci wykształceni wyjechali. Za parę lat spora część z nich wróci - bogatsza, mądrzejsza o praktyczną wiedzę nabytą w trakcie pracy, o dużo pozytywnych zachowań. Pod warunkiem oczywiście, że będą mieli gdzie wracać. Jeżeli dziś myśląc o reformach zamiast punktować zbędne utrudnienia czy obciążenia wskazuje się co po reformie musi się należeć za darmo, to rzeczywiście można o sobie myśleć jako o frajerze, który sfinansował studia emigrantom. Tylko w takim razie po co reforma szkolnictwa? Może wystarczyłoby zabrać paszporty 'wykształciuchom'? Masz maturę - to nie masz paszportu.. Wypuszczanie absolwentów, już na starcie obciążonych wielkim garbem w postaci kredytu spowoduje, że spadnie ilość studentów tych najbardziej pożądanych, dziennych kierunków, pochodzących spoza dużych miast - to tyle co do wyrównywania szans.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Zawecki (4718 punktów) | > System pomocy społecznej nie służy do utrzymywania przewlekle chorych. Można oczywiście to zmienić, ale znacznie wzrosną wtedy koszty systemu opieki społecznej. I wyjdzie na to samo, co mamy obecnie.Jeśli myślisz o opiece paliatywnej, to należy to do usług medycznych (wg mojej wiedzy) i może podlegać ubezpieczeniu. Jeśli myślisz o ośrodkach dla osób starszych, to za pobyt płacą 80% swojej emerytury. > Ubezpieczenia samochodowe nijak nie przystają do ubezpieczeń zdrowotnych. Pierwszą poważną różnicę już wymieniłem, oto druga: naprawy usterki w samochodzie, spowodowanej np. naturalnym czy awaryjnym zużyciem żadne ubezpieczenie nie obejmuje. Koncept 'powszechnych ubezpieczeń zdrowotnych na wzór samochodowych' można zatem poważać jako bardzo ogólną analogię.Przecież fakt, że nie ubezpieczasz się na jakąś okoliczność nie oznacza, że nie możesz się od tego ubezpieczyć. Obecnie oferowane pakiety ubezpieczeń zdrowotnych dają już takie możliwości. > Czyli - wszystkim równo, ale niektórym jednak równiej?  Należy wszystkim zapewnić równy start w dorosłe życie. Nie można karać dziecka za to, że przyszło na świat w biednej lub wiejskiej rodzinie. Równy start poprzez równe możliwości zdobycia wykształcenia średniego, a później niech każdy walczy na swoje konto. > Wykształcony Polak na emigracji to nadal Polak - osobiście uważam, że nawet lepiej się stało, że ci wykształceni wyjechali. Za parę lat spora część z nich wróci - bogatsza, mądrzejsza o praktyczną wiedzę nabytą w trakcie pracy, o dużo pozytywnych zachowań.Wrócą albo i nie, nie widzę powodów do finansowania emigrantów. Oczywiście każdy ma prawo do posiadania swojego zdania. > Wypuszczanie absolwentów, już na starcie obciążonych wielkim garbem w postaci kredytu spowoduje, że spadnie ilość studentów tych najbardziej pożądanych, dziennych kierunków, pochodzących spoza dużych miast - to tyle co do wyrównywania szans.Rynek wyreguluje, które kierunki warto będzie studiować, a które nie. Podobnie będzie z uczelniami. Nie wszyscy muszą mieć wyższe wykształcenie. Kończenie studiów wyższych do pracy na kasie w hipermarkecie jest absurdalne. Skoro student nie chce się obciążać garbem kosztu studiów, to dlaczego ja mam brać ten garb na swój kark?
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | liliac (147340 punktów) | > Nie wszyscy muszą mieć wyższe wykształcenie. Kończenie studiów wyższych do pracy na kasie w hipermarkecie jest absurdalne. Skoro student nie chce się obciążać garbem kosztu studiów, to dlaczego ja mam brać ten garb na swój kark?> Za to jedno zdanie gotowam ozłocić i wycałować  Nie wiem, skąd to absurdalne przekonanie, że każdy musi skończyć studia. To prawie tak niemądre, jak dziwne przekonanie rządzących, że wszyscy przystępujący do matury muszą ją zdać. Czy tak trudno zaakceptować fakt, że nie każdy jest intelektualnie predysponowany do uzyskania jakiegoś dyplomu? A co więcej, że nie każdy musi się takim dyplomem legitymować, by skutecznie pracować?
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | salek (4701 punktów) | > >System pomocy społecznej nie służy do utrzymywania przewlekle chorych. Można oczywiście to zmienić, ale znacznie wzrosną wtedy koszty systemu opieki społecznej. I wyjdzie na to samo, co mamy obecnie.> Jeśli myślisz o opiece paliatywnej, to należy to do usług medycznych (wg mojej wiedzy) i może podlegać ubezpieczeniu.Próbowałeś policzyć sobie rachunek ekonomiczny kosztów takiego ubezpieczenia? > Przecież fakt, że nie ubezpieczasz się na jakąś okoliczność nie oznacza, że nie możesz się od tego ubezpieczyć. Obecnie oferowane pakiety ubezpieczeń zdrowotnych dają już takie możliwości.Tak, tyle że obejmują również takie kwiatki, jak pełna odpłatność za powikłania po przeprowadzeniu procedury objętej ubezpieczeniem. Polecam jeszcze raz rachunek ekonomiczny, przy uwzględnieniu faktu że istniejące na rynku ubezpieczenia zdrowotne są żałośnie ubogie, gdy chodzi o długotrwałe, kosztowne leczenie. > >Wypuszczanie absolwentów, już na starcie obciążonych wielkim garbem w postaci kredytu spowoduje, że spadnie ilość studentów tych najbardziej pożądanych, dziennych kierunków, pochodzących spoza dużych miast - to tyle co do wyrównywania szans.> Rynek wyreguluje, które kierunki warto będzie studiować, a które nie. Podobnie będzie z uczelniami. Nie wszyscy muszą mieć wyższe wykształcenie. Kończenie studiów wyższych do pracy na kasie w hipermarkecie jest absurdalne. Skoro student nie chce się obciążać garbem kosztu studiów, to dlaczego ja mam brać ten garb na swój kark?> Tiaa.. zacytuję kogoś: Cytat:Należy wszystkim zapewnić równy start w dorosłe życie. Nie można karać dziecka za to, że przyszło na świat w biednej lub wiejskiej rodzinie. Można natomiast zdolnemu dzieciakowi ze wsi kazać zapłacić za utrzymanie się i naukę w ośrodku miejskim, co automatycznie stwarza ogromną barierę dla nauki na poziomie wyższym niż średnie. To wyrównujemy szanse, czy nie? Model jaki zaproponowałeś odpowiada zasadzie, że wyższe wykształcenie - zwłaszcza w renomowanych ośrodkach - przynależy się wyłącznie mieszczuchom. Generalnie idea płacenia wyłącznie za siebie jest jak najbardziej godna poparcia. Tylko nie wiem po co koncept ów rozwadniać ideologicznymi idiotyzmami typu 'należy się' bądź 'nie będę płacił emigrantom'. Kilka dalszych idiotyzmów tej klasy sam mógłbym wskazać. Tylko po co? W reformie chodzi wszak o zastąpienie niesprawnego mechanizmu sprawnym, opartym o wydolny i sprawny w działaniu model, a nie zastąpienia paru ideologizmów innymi bez oglądania się na konsekwencje. Nieprawdaż?
|
|
| | | | | | |  | | Zawecki (4718 punktów) | > Próbowałeś policzyć sobie rachunek ekonomiczny kosztów takiego ubezpieczenia?Jeżelibyśmy kierowali się wyłącznie rachunkiem ekonomicznym, to najlepiej byłoby uśmiercać ciężej chorych. Dializy, przeszczepy, większość leczenia onkologicznego nie ma uzasadnienia ekonomicznego. Nie musisz się od tego ubezpieczać - nagrody Darwina czekają. > Tiaa.. zacytuję kogoś:> Cytat:Należy wszystkim zapewnić równy start w dorosłe życie. Nie można karać dziecka za to, że przyszło na świat w biednej lub wiejskiej rodzinie. Nie ma powodu, aby studia wyższe były powszechne i obowiązkowe - niech kończą je tylko najzdolniejsi. Natomiast wykształcenie średnie zawodowe niezbędne jest każdemu człowiekowi, aby mógł się utrzymać. > Model jaki zaproponowałeś odpowiada zasadzie, że wyższe wykształcenie - zwłaszcza w renomowanych ośrodkach - przynależy się wyłącznie mieszczuchom.Każdy może otrzymać stypendium naukowe, każdy może wziąć kredyt na studia, każdy może podpisać kontrakt z przyszłym pracodawcą - nie widzę tu dyskryminacji. > Generalnie idea płacenia wyłącznie za siebie jest jak najbardziej godna poparcia. Tylko nie wiem po co koncept ów rozwadniać ideologicznymi idiotyzmami typu 'należy się' bądź 'nie będę płacił emigrantom'Może dla Ciebie to idiotyzm, ale dla płacącego nie jest zupełnie obojętne za co i dlaczego płaci. Nie widzę powodu, abym miał sponsorować bogatsze kraje.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | salek (4701 punktów) | >>Próbowałeś policzyć sobie rachunek ekonomiczny kosztów takiego ubezpieczenia? >Jeżelibyśmy kierowali się wyłącznie rachunkiem ekonomicznym, to najlepiej byłoby uśmiercać ciężej chorych. Dializy, przeszczepy, większość leczenia onkologicznego nie ma uzasadnienia ekonomicznego. Nie musisz się od tego ubezpieczać - nagrody Darwina czekają.
Nieco powyżej porównywałeś ubezpieczenia zdrowotne do samochodowych. Dokładniej ujmując - AC, jak rozumiem, odpowiada ściślej postulowanemu ubezpieczeniu. AC jest, o ile pamiętasz, ubezpieczeniem nieobowiązkowym. Sugerujesz że każdy kierowca bez ubezpieczenia AC to kandydat na laureata nagrody Darwina? Ubezpieczenia są mechanizmem, jaki w ogólności nie jest niezbędny do funkcjonowania jakiejkolwiek dziedziny gospodarki, włączając w to medycynę.
Dializy, przeszczepy, większość leczenia onkologicznego nie miałyby uzasadnienia ekonomicznego, gdyby nikt nie chciał tych usług kupować. A chętni są, więc nie opowiadaj bzdur - nawet, jeżeli tych chętnych z powodu kosztów byłoby niewielu. Btw bardzo bym życzył sobie, abyś na problem zmian w służbie zdrowia spróbował popatrzeć nie przez pryzmat ubezpieczyciela, a człowieka.
Least but not last, ubezpieczenia, jak najwyraźniej nie wiesz, mają to do siebie, że są to ścisłe rachunki. Przynajmniej takie ubezpieczenia, jakie ja znam - po prostu, jeżeli mówisz o ubezpieczeniu, to rozumiem, że mówisz o składce, wyznaczonej na podstawie kosztów zobowiązań i szacowania ryzyk. Czy może mówiąc 'ubezpieczenie' myślisz o czymś w rodzaju składki zdrowotnej i odgórnego wyznaczania cen według standardów NFZ? Tam najwyraźniej nie kierują się rachunkiem ekonomicznym, a efekty takich 'ubezpieczeń' ktoś już w tym wątku opisywał.
> Nie ma powodu, aby studia wyższe były powszechne i obowiązkowe - niech kończą je tylko najzdolniejsi. Natomiast wykształcenie średnie zawodowe niezbędne jest każdemu człowiekowi, aby mógł się utrzymać. Matura jest potrzebna do jakiegoś zawodu? A toś mnie zaskoczył..
Nie, nie najzdolniejsi. Najbogatsi. Najwyraźniej przeoczyłeś fragment, gdzie wspominałem o barierze dla biednych i zdolnych. Oczywiście masz rację - nie ma powodu, aby Polska była nowoczesnym, bogatym krajem. wystarczy jeżeli będzie rezerwuarem taniej siły roboczej, wykształconej w stopniu umożliwiającym zrozumienie czego od niej wymaga i pozwalającym opanować pewne podstawowe procedury techniczne. O takie reformy Ci chodzi?
>>Model jaki zaproponowałeś odpowiada zasadzie, że wyższe wykształcenie - zwłaszcza w renomowanych ośrodkach - przynależy się wyłącznie mieszczuchom. >Każdy może otrzymać stypendium naukowe, każdy może wziąć kredyt na studia, każdy może podpisać kontrakt z przyszłym pracodawcą - nie widzę tu dyskryminacji. Czy w którymś miejscu pisałem o zakazie nauki dla ludzi spoza miast? Jeszcze raz sugeruję byś przeczytał uważnie fragment o barierach i przemyślał mechanizm ich tworzenia.
>>Generalnie idea płacenia wyłącznie za siebie jest jak najbardziej godna poparcia. Tylko nie wiem po co koncept ów rozwadniać ideologicznymi idiotyzmami typu 'należy się' bądź 'nie będę płacił emigrantom' >Może dla Ciebie to idiotyzm, ale dla płacącego nie jest zupełnie obojętne za co i dlaczego płaci. Nie widzę powodu, abym miał sponsorować bogatsze kraje. Idiotyzmem jest forsowanie głupich idei, bez zwracania uwagi na konsekwencje. Czy mógłbyś przestać zwracać uwagę na drobiazgi? Dyskusja z kimś, kto z uporem godnym lepszej sprawy usiłuje nie pojmować jej sedna jest doprawdy irytująca.
|
|
| | | | | | | | |  | | Zawecki (4718 punktów) | Przecież nikt Ci nie każe dyskutować! Szkoda tylko, że poza totalnym wybrzydzaniem nie dałeś żadnej konstruktywnej propozycji.
>Ubezpieczenia są mechanizmem, jaki w ogólności nie jest niezbędny do funkcjonowania jakiejkolwiek dziedziny gospodarki, włączając w to medycynę. Jeśli stać Cię na opłacenie usług medycznych bez ubezpieczenia, to gratuluję, ale nie oczekuj niczego darmo, a jak zostaniesz na lodzie, to nie przychodź po pomoc. Jednak inni pewnie będą chcieli wybrać choćby minimalny poziom ubezpieczenia, aby móc na tę pomoc liczyć.
>Btw bardzo bym życzył sobie, abyś na problem zmian w służbie zdrowia spróbował popatrzeć nie przez pryzmat ubezpieczyciela, a człowieka. Właśnie patrzę i dlatego - wbrew Twojemu poglądowi - jestem za powszechnym ubezpieczeniem zdrowotnym, aby każdy miał dostęp do usług medycznych, przynajmniej na poziomie podstawowym.
>może mówiąc 'ubezpieczenie' myślisz o czymś w rodzaju składki zdrowotnej i odgórnego wyznaczania cen według standardów NFZ? Jakbyś wyżej przeczytał, co proponuję, to byś wiedział, że proponuję coś zgoła odmiennego niż model NFZ.
>Matura jest potrzebna do jakiegoś zawodu? A toś mnie zaskoczył.. Zdumiewa mnie Twój sposób czytania - nigdzie nie napisałem, że matura jest potrzebna, choćby z tego powodu, że matura nie jest wymagana do uzyskania wykształcenia średniego.
>Nie, nie najzdolniejsi. Najbogatsi. Najwyraźniej przeoczyłeś fragment, gdzie wspominałem o barierze dla biednych i zdolnych Najwyraźniej nie doczytałeś o proponowanych przeze mnie stypendiach naukowych i innych mechanizmach wyrównywania szans edukacyjnych.
|
|
| | | | | | | | | |  | | salek (4701 punktów) | > Przecież nikt Ci nie każe dyskutować!Owszem - zawsze mogę łudzić się, że rozmawiam z kimś rozsądnym, potrafiącym analizować argumentację i porzucać miło brzmiące idee niosące paskudne konsekwencje. > Szkoda tylko, że poza totalnym wybrzydzaniem nie dałeś żadnej konstruktywnej propozycji.Żadnej? Cytat:Wolałbym raczej: Pełna odpłatność za podstawową oświatę, ale za systemowym rozwiązaniem w postaci tzw. 'bonów oświatowych'. I żadnych dodatkowych wymysłów. Cytat:Wprowadzenie pełnej odpłatności [za uczelnie wyższe - przyp. salek] rozumiem, ale tu byłbym raczej - również - zwolennikiem 'bonów oświatowych'. I żadnych dodatkowych programów gwarantowanych przez państwo Cytat:>znów musiałbym finansować studia emigrantom Może wystarczyłoby zabrać paszporty 'wykształciuchom'? Cytat:Generalnie idea płacenia wyłącznie za siebie jest jak najbardziej godna poparcia. Tylko nie wiem po co koncept ów rozwadniać ideologicznymi idiotyzmami typu 'należy się' bądź 'nie będę płacił emigrantom'. Cytat:Za parę lat spora część z nich wróci - bogatsza, mądrzejsza o praktyczną wiedzę nabytą w trakcie pracy, o dużo pozytywnych zachowań. Pod warunkiem oczywiście, że będą mieli gdzie wracać. Jeżeli dziś myśląc o reformach zamiast punktować zbędne utrudnienia czy obciążenia wskazuje się co po reformie musi się należeć za darmo, to rzeczywiście można o sobie myśleć jako o frajerze, który sfinansował studia emigrantom I najważniejsze: Cytat:jeżeli będziesz zwracał uwagę na nieistotne drobiazgi, to mimo najszczerszych chęci każda reforma wyjdzie.. no - tak, jak zwykle każda reforma wychodzi : albo potworek, albo gonienie króliczka. Najważniejszy i podstawowy problem, to uświadomienie ludziom, że na tym padole nie ma nic za darmo. Najwyraźniej nie tylko ja mam problemy z czytaniem tego, co proponuje oponent. > Jeśli stać Cię na opłacenie usług medycznych bez ubezpieczenia, to gratuluję, ale nie oczekuj niczego darmo, a jak zostaniesz na lodzie, to nie przychodź po pomoc. Jednak inni pewnie będą chcieli wybrać choćby minimalny poziom ubezpieczenia, aby móc na tę pomoc liczyć.Spokojnie - jeżeli ja się nie ubezpieczę, to ja nie przyjdę. Tyle że nie jest to postawa powszechna. Pamiętasz powodzian ładnych parę lat temu? Dlatego jeżeli mówiąc o ubezpieczeniach zdrowotnych stawiasz za wzór odpowiadające im ubezpieczenia samochodowe (zatem: AC), łącznie z ich nieobowiązkowością - to bujasz w obłokach, twierdząc że każdy jak jeden mąż opłaci co najmniej pakiet podstawowy. Nie mówiąc już, że ubezpieczenia te niezupełnie odpowiadają profilem zapotrzebowaniu - istnieje potrzeba (co pokazałem) procedur nieznanych ubezpieczeniom samochodowym, którą proponowałeś zastąpić opieką społeczną. Czy zdajesz sobie sprawę, co zaproponowałeś? Prościej byłoby chyba zlikwidować składkę zdrowotną i finansować służbę zdrowia z podatków. > Jakbyś wyżej przeczytał, co proponuję, to byś wiedział, że proponuję coś zgoła odmiennego niż model NFZ.Przeczytałem, o czym świadczy choćby wskazanie wątpliwych punktów pomysłu - z prośbą o rachunek ekonomiczny na czele. Nie raczyłeś się ustosunkować i rozwiać wątpliwości. > Właśnie patrzę i dlatego - wbrew Twojemu poglądowi - jestem za powszechnym ubezpieczeniem zdrowotnym, aby każdy miał dostęp do usług medycznych, przynajmniej na poziomie podstawowym.Biorąc pod uwagę również wcześniejsze zastrzeżenie, ubezpieczenie zdrowotne musiałoby być obowiązkowe. Co więc chcesz zmieniać? > Zdumiewa mnie Twój sposób czytaniaTo się nazywa krytyczne spojrzenie na idee. Radziłbym spróbować, bardzo pouczające. > nigdzie nie napisałem, że matura jest potrzebna, choćby z tego powodu, że matura nie jest wymagana do uzyskania wykształcenia średniego.Świetnie. Może przytoczę postulat: Cytat:Pełna bezpłatność całej nauki aż do poziomu matury Teraz mamy więc jasność: chodziło o oprócz matury. Zatem, będąc konsekwentnym, skreślamy z listy bezpłatnych usług edukacyjnych również licea ogólnokształcące i profilowane (te przygotowujące do studiów) oraz wyodrębniamy w technikach pełnopłatne kursy przygotowawcze do matur. Hm.. Tak. Oto podwaliny pod nowoczesne, wyedukowane społeczeństwo na europejską miarę  > Najwyraźniej nie doczytałeś o proponowanych przeze mnie stypendiach naukowych i innych mechanizmach wyrównywania szans edukacyjnych.Owszem, czytałem, ale - jak wspomniałem - najpierw wolałbym skierować dyskusję na tematy ogólniejsze: podyskutować o takich 'drobiazgach', jak rola państwa, model relacji państwo-obywatel, cele reform, ich zakres... Wolisz jednak o drobiazgach? Proszę bardzo zatem: - kredyty - zarzuty poznałeś, nie raczyłeś się ustosunkować. W świetle powyższego zarzuty znacznie zwiększają kaliber - czas pełnopłatnej nauki wysoko wykształconego specjalisty znacznie się wydłuży. - stypendia naukowe - podobno nie chciałeś kształcić emigrantów. Teraz chcesz, ale nie wszystkich - tylko tych najlepszych, którzy będą mieli największe 'wzięcie'. Czyżbyś zmienił zdanie? - kontrakty z pracodawcami - jak bogatego pracodawcę będzie stać? Uwzględnij poprawkę, że liceum przyszły pracodawca również powinien sfinansować.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Zawecki (4718 punktów) | > Pełna odpłatność za podstawową oświatę, ale za systemowym rozwiązaniem w postaci tzw. 'bonów oświatowych'. I żadnych dodatkowych wymysłówMożesz mi wyjaśnić, jaka jest dla budżetu różnica między moją "bezpłatną oświatą" a Twoim systemem "bonów oświatowych"? > Wprowadzenie pełnej odpłatności [za uczelnie wyższe - przyp. salek] rozumiem, ale tu byłbym raczej - również - zwolennikiem 'bonów oświatowych'. I żadnych dodatkowych programów gwarantowanych przez państwoJeśli dobrze rozumiem ideę "bonów", to dla studenta studia byłyby dalej bezpłatne, a ja dalej płaciłbym za te "bony"? > Może wystarczyłoby zabrać paszporty 'wykształciuchom'?Niewykonalne wg prawa UE/Schengen  > Generalnie idea płacenia wyłącznie za siebie jest jak najbardziej godna poparcia. Tylko nie wiem po co koncept ów rozwadniać ideologicznymi idiotyzmami typu 'należy się' bądź 'nie będę płacił emigrantom'Po to by nie sponsorować bogatszych od nas społeczeństw - piszę to już któryś raz! > Za parę lat spora część z nich wróci - bogatsza, mądrzejsza o praktyczną wiedzę nabytą w trakcie pracy, o dużo pozytywnych zachowań. Pod warunkiem oczywiście, że będą mieli gdzie wracać. Jeżeli dziś myśląc o reformach zamiast punktować zbędne utrudnienia czy obciążenia wskazuje się co po reformie musi się należeć za darmo, to rzeczywiście można o sobie myśleć jako o frajerze, który sfinansował studia emigrantomWrócą albo i nie. Wrócą wartościowsi albo wyeksploatowani i w depresji, jak akwizytorzy po paru latach. Nie widzę w tym biznesu. > jeżeli będziesz zwracał uwagę na nieistotne drobiazgi, to mimo najszczerszych chęci każda reforma wyjdzie.. no - tak, jak zwykle każda reforma wychodzi : albo potworek, albo gonienie króliczka. Najważniejszy i podstawowy problem, to uświadomienie ludziom, że na tym padole nie ma nic za darmoTo, co dla Ciebie jest "nieistotnym drobiazgiem", dla innych może mieć spore znaczenie. W sprawie "uświadomienia" zgadzam się w zupełności. > Najwyraźniej nie tylko ja mam problemy z czytaniem tego, co proponuje oponent.Wielokierunkowa konstrukcja wątków tego forum jest dla mnie niezbyt przejrzysta. > Spokojnie - jeżeli ja się nie ubezpieczę, to ja nie przyjdę. Tyle że nie jest to postawa powszechna. Pamiętasz powodzian ładnych parę lat temu?Właśnie w tym rzecz, że jako młodzi nie będą płacić, a w późniejszych latach w imię "solidarności społecznej" zażądają usług. > Dlatego jeżeli mówiąc o ubezpieczeniach zdrowotnych stawiasz za wzór odpowiadające im ubezpieczenia samochodowe (zatem: AC), łącznie z ich nieobowiązkowością - to bujasz w obłokach, twierdząc że każdy jak jeden mąż opłaci co najmniej pakiet podstawowyAutocytat:1. Poziom OC - minimalne świadczenia za minimalną składkę. 2. Poziom AC - pełne zróżnicowanie zakresu świadczeń i odpłatności Samochodowe OC jest przecież ubezpieczeniem obowiązkowym. > Nie mówiąc już, że ubezpieczenia te niezupełnie odpowiadają profilem zapotrzebowaniu - istnieje potrzeba (co pokazałem) procedur nieznanych ubezpieczeniom samochodowym, którą proponowałeś zastąpić opieką społeczną. Czy zdajesz sobie sprawę, co zaproponowałeś? Prościej byłoby chyba zlikwidować składkę zdrowotną i finansować służbę zdrowia z podatkówPodałem prosty przykład - nie prezentowałem pełnej gotowej koncepcji. Ubezpieczenia zdrowotne są kalkulowane w wielu krajach świata, dlaczego u nas miałoby to być niemożliwe? Spora część firm ubezpieczeniowych działa na rynku międzynarodowym i przyjdzie do nas ze swoim know-how i doświadczeniem. Poza tym, już 10 lat temu, kiedy ubezpieczałem się prywatnie, zrobiono mi badania i skalkulowano składkę indywidualnie. > Biorąc pod uwagę również wcześniejsze zastrzeżenie, ubezpieczenie zdrowotne musiałoby być obowiązkowe. Co więc chcesz zmieniać?Proporcje między systemem obowiązkowym a dobrowolnym. W obowiązkowym byłby dostępny tylko absolutnie minimalny pakiet zdrowotny w najtańszych placówkach. W dobrowolnym toczyłaby się wolna gra rynkowa. > Teraz mamy więc jasność: chodziło o oprócz matury. Zatem, będąc konsekwentnym, skreślamy z listy bezpłatnych usług edukacyjnych również licea ogólnokształcące i profilowane (te przygotowujące do studiów) oraz wyodrębniamy w technikach pełnopłatne kursy przygotowawcze do matur. Hm.. Tak. Oto podwaliny pod nowoczesne, wyedukowane społeczeństwo na europejską miarę  Jak pisałem wcześniej - uzyskanie wykształcenia średniego nie jest warunkowane zdaniem matury. Można skończyć szkołę i nie podchodzić nawet do matury. Matura potrzebna jest tylko do zdawania na studia. Sam kwestionowałeś przydatność matury do wykonywania zawodu. Reszta to Twoja nadinterpretacja. > podyskutować o takich 'drobiazgach', jak rola państwa, model relacji państwo-obywatel, cele reform, ich zakres...Rola państwa to nie jest "drobiazg". Państwo po to właśnie jest, by pełnić jakąś rolę, inaczej jest niepotrzebne. > - kredyty - zarzuty poznałeś, nie raczyłeś się ustosunkować. W świetle powyższego zarzuty znacznie zwiększają kaliber - czas pełnopłatnej nauki wysoko wykształconego specjalisty znacznie się wydłuży.Nie widzę związku - studia trwają tyle, ile trwają. Płatność nie ma wpływać na długość nauki. > - stypendia naukowe - podobno nie chciałeś kształcić emigrantów. Teraz chcesz, ale nie wszystkich - tylko tych najlepszych, którzy będą mieli największe 'wzięcie'. Czyżbyś zmienił zdanie?Jestem gotów zainwestować w 10% najzdolniejszych, nawet jeśli część z nich wyemigruje. Najzdolniejsi budują naszą markę. > - kontrakty z pracodawcami - jak bogatego pracodawcę będzie stać?W tej chwili masowo zatrudniani są studenci III roku, na niektórych kierunkach kontraktuje się studentów już po skończeniu przez nich I. roku.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | salek (4701 punktów) | > Możesz mi wyjaśnić, jaka jest dla budżetu różnica między moją "bezpłatną oświatą" a Twoim systemem "bonów oświatowych"?Technicznie - prawie(!) żadna. Koncepcyjnie - jest to różnica pomiędzy 'należymisizmem' a wolnym rynkiem. I w sumie chyba o to chodzi. > Jeśli dobrze rozumiem ideę "bonów", to dla studenta studia byłyby dalej bezpłatne, a ja dalej płaciłbym za te "bony"?Tak - studia w systemie dziennym są nieodłączną częścią budowy kadry naukowej i działalności na tym polu. Długofalowe efekty zmian, jakie proponujesz - wskazałem. Rzecz inna, to stan polskiej nauki - być może krótki przejściowy epizod oparty wyłącznie o zdrową konkurencję i podporządkowanie nauki przemysłowi byłby zbawienny. > >Tylko nie wiem po co koncept ów rozwadniać ideologicznymi idiotyzmami typu 'należy się' bądź 'nie będę płacił emigrantom'> Po to by nie sponsorować bogatszych od nas społeczeństw - piszę to już któryś raz!Zauważ jednak, iż takie hasełka to wyłącznie chwyt propagandowy, którego skuteczne wprowadzenie jest po prostu niemożliwe - co sam również wskazałeś. Pisałem o tym co najmniej raz. > >Za parę lat spora część z nich wróci> Wrócą albo i nie. Wrócą wartościowsi albo wyeksploatowani i w depresji, jak akwizytorzy po paru latach. Nie widzę w tym biznesu.Zapewne masz rację. Z pewnością jakaś część z nich wróci wyeksploatowana, by wypocząć. Nie będą jednak wypoczywać wiecznie - wypoczywając tutaj będą wydawać zarobione środki. Z drugiej strony ludzie często traktują kilkumiesięczny-kilkuletni wyjazd jedynie w kategoriach inwestycji w siebie. Patrząc z takiej perspektywy na wyjazdy należy wykształconych ludzi wręcz nagabywać - ale zapewniwszy im miejsce, do którego będą chcieli wrócić. O najważniejszym - nikt z kształconych nie zostanie tam, jeżeli tutaj stworzymy warunki takie same warunki - już pisałem. Koszta edukacji tych, którzy jednak z różnych przyczyn zdecydują się pozostać jestem w stanie - podobnie jak Ty - odżałować. > Właśnie w tym rzecz, że jako młodzi nie będą płacić, a w późniejszych latach w imię "solidarności społecznej" zażądają usług.I dlatego od małego trzeba wbijać, że 'dar za dar, darmo nic'. I dlatego raczej wolny rynek i bony oświatowe, niż bezpłatna nauka. > >Dlatego jeżeli mówiąc o ubezpieczeniach zdrowotnych stawiasz za wzór odpowiadające im ubezpieczenia samochodowe (zatem: AC), łącznie z ich nieobowiązkowością - to bujasz w obłokach, twierdząc że każdy jak jeden mąż opłaci co najmniej pakiet podstawowy> Samochodowe OC jest przecież ubezpieczeniem obowiązkowym.Prawda, ale podział OC/AC nie ma nic wspólnego z zakresem świadczeń. OC jest ubezpieczeniem od odpowiedzialności cywilnej i jest obowiązkowe, aby każdy prowadzący pojazd był w stanie pokryć szkody, jakie mógłby - chcąc czy nie chcąc - spowodować. Natomiast AC jest ubezpieczeniem, z którego pokrywane są szkody spowodowane niektórymi wypadkami losowymi (np. za planowy remont, czy uszkodzenie mechaniczne z AC odszkodowania nie wydębisz). Dlatego OC nijak nie pasuje do ubezpieczeń zdrowotnych, a AC pasuje tylko w bardzo ograniczonym stopniu. Reszta procedur medycznych nie ma odpowiednika. Oczywiście rozumiem bardzo luźne powiązanie, jakie proponujesz. Różnica w stosunku do obowiązującego systemu oznacza zaledwie określenie koszyka świadczeń gwarantowanych w ramach minimalnej składki. Jak dobrze to szło obaj dobrze wiemy. Uzdrowienie sytuacji wymagałoby wdrożenia kilku mało popularnych haseł, włącznie ze zdroworozsądkową parafrazą Twego twierdzenia o nauce w szkołach wyższych, dotyczącego medycyny. Tego jednak żaden polityk nie zaryzykuje. > [...]już 10 lat temu, kiedy ubezpieczałem się prywatnie, zrobiono mi badania i skalkulowano składkę indywidualnie.Ubezpieczenie obejmowało powikłania po wycięciu wyrostka?  > W dobrowolnym toczyłaby się wolna gra rynkowa.Tyle że w medycynie to nigdy nie jest do końca gra rynkowa.. podstawowym problemem jest, że popyt na niektóre usługi określa usługodawca. > Jak pisałem wcześniej - uzyskanie wykształcenia średniego nie jest warunkowane zdaniem matury. Można skończyć szkołę i nie podchodzić nawet do matury. Matura potrzebna jest tylko do zdawania na studia. Sam kwestionowałeś przydatność matury do wykonywania zawodu. Reszta to Twoja nadinterpretacja. [wytł. salek]Być może, być może.. chciałbym jednak, abyś jasno określił: za matury i przygotowanie do studiów będziesz płacił, czy nie? > >podyskutować o takich 'drobiazgach', jak rola państwa, model relacji państwo-obywatel, cele reform, ich zakres...> Rola państwa to nie jest "drobiazg". Państwo po to właśnie jest, by pełnić jakąś rolę, inaczej jest niepotrzebne.Wybacz tę bezpośredniość, z którą się zwrócę : czy rozumiesz, co napisałem? > >- kredyty - [...]czas pełnopłatnej nauki wysoko wykształconego specjalisty znacznie się wydłuży.> Nie widzę związku - studia trwają tyle, ile trwają. Płatność nie ma wpływać na długość nauki.Jeżeli nie zamierzasz płacić emigrantom za studia, to jak zdrowy rozsądek podpowiada, abyś nie płacił również za przygotowanie do studiów. Oznacza to, że wykształcenie specjalisty będzie trwało nie pięć, a osiem lat (studia + liceum). > Jestem gotów zainwestować w 10% najzdolniejszych, nawet jeśli część z nich wyemigruje. Najzdolniejsi budują naszą markę.Dlaczego nie w 3%? Albo 60%? I markę czego? To o marce znów wygląda jak hasło propagandowe. Czy aby nie chodziło Ci o mark i [produktów]? Te będą budowane ich właścicielom, a trudno spodziewać się, by za granicą były to polskie firmy. > W tej chwili masowo zatrudniani są studenci III roku, na niektórych kierunkach kontraktuje się studentów już po skończeniu przez nich I. roku.Nie mówimy o zatrudnieniu studenta. Mówimy o kredycie na naukę, udzielanym przez pracodawcę, który będzie studenta zatrudniał po skończeniu studiów.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Zawecki (4718 punktów) | > Koncepcyjnie - jest to różnica pomiędzy 'należymisizmem' a wolnym rynkiem.Wolny rynek szkół może się sprawdzić w dużych miastach, ale doprowadzi do powstania szkół dla geniuszy i szkół dla gamoni, co wielu pedagogom się niezbyt podoba. Natomiast na pozostałych obszarach rynek nie powstanie, bo w kilkuset gminach jest zwyczajnie jedna szkoła, więc bony nic nie zmienią. > Tak - studia w systemie dziennym są nieodłączną częścią budowy kadry naukowej i działalności na tym polu. Długofalowe efekty zmian, jakie proponujesz - wskazałem.Chcesz płacić - płać. Jestem odmiennego zdania. > Zauważ jednak, iż takie hasełka to wyłącznie chwyt propagandowy, którego skuteczne wprowadzenie jest po prostu niemożliweTo jest Twoje zdanie, moje jest odmienne. > Zapewne masz racjęI mów mi tak częściej!  > Nie będą jednak wypoczywać wiecznieNie, jak wypoczną to znów wyjadą, zdecydowana większość moich znajomych tak czyni. > nikt z kształconych nie zostanie tam, jeżeli tutaj stworzymy warunki takie same warunkiNie ma możliwości byśmy stworzyli takie same warunki jak w krajach znacznie bogatszych. > Koszta edukacji tych, którzy jednak z różnych przyczyn zdecydują się pozostać jestem w stanie - podobnie jak Ty - odżałować.Nie, zupełnie nie tak jak ja, jestem przeciw sponsorowaniu emigrantów. > I dlatego od małego trzeba wbijać, że 'dar za dar, darmo nic'. I dlatego raczej wolny rynekCzasem chętnie się z Tobą zgodzę. > bony oświatowe, niż bezpłatna nauka.Sam na samym początku potwierdziłeś, że to dla budżetu to samo.  > Prawda, ale podział OC/AC nie ma nic wspólnego z zakresem świadczeńPrawda jest taka, że starasz się nie rozumieć znaczenia paraleli. > za planowy remont, czy uszkodzenie mechaniczne z AC odszkodowania nie wydębiszHestia bez problemu pokryła koszt naprawy uszkodzeń mechanicznych moich samochodów - trzeba wybierać dobre pakiety AC! > Różnica w stosunku do obowiązującego systemu oznacza zaledwie określenie koszyka świadczeń gwarantowanych w ramach minimalnej składkiWłaśnie nie, nie tak uważam. Dyskusje do niczego nie prowadzą. Najlepiej pozostać przy rozliczeniach funduszowych, coś bardziej przypominającego fundusz remontowy. Odkładasz składkę na koncie i w ramach tego konta sam decydujesz, na co chcesz to przeznaczyć. Jeden będzie stale leczył zwykłe przeziębienia, a inny uzbiera sobie na elegancki remont zębów. > Ubezpieczenie obejmowało powikłania po wycięciu wyrostka?  Ubezpieczenie ma charakter finansowy i nikogo nie obchodzi jaka przypadłość zrujnuje moje zdrowie. Nie zawsze trzeba wszystko określać, lepiej więcej pozostawić rynkowi i ludziom na nim działającym. > Tyle że w medycynie to nigdy nie jest do końca gra rynkowa.. podstawowym problemem jest, że popyt na niektóre usługi określa usługodawca.Dlaczego nie? Np. w Medicusie możesz wybrać wizytę u lekarza za np. 30zł lub wizytę u profesora za np. 90zł. Gabinet stomatologiczny też możesz wybrać oceniając jakość usługi i oferowaną cenę. Podobnie badania USG, czy nawet zwykłą morfologię. > Być może, być może.. chciałbym jednak, abyś jasno określił: za matury i przygotowanie do studiów będziesz płacił, czy nie?Będę płacił za całą edukację na poziomie średnim. Matura jest tylko egzaminem upoważniającym do wstępu na studia. Nie ma większego znaczenia czy to będzie egzamin płatny czy też nie. > Dlaczego nie w 3%? Albo 60%? I markę czego? To o marce znów wygląda jak hasło propagandoweWciąż za granicą Polak jest symbolem złodziejstwa. Chętnie wydam te 10% na propagandę lepszej opinii o Polakach. > Nie mówimy o zatrudnieniu studenta. Mówimy o kredycie na naukę, udzielanym przez pracodawcę, który będzie studenta zatrudniał po skończeniu studiów.Dokładnie o tym mówimy - kontrakt, czyli student dostaje część przyszłego wynagrodzenia na pokrycie studiów, które później odpracowuje.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | salek (4701 punktów) | > >Koncepcyjnie - jest to różnica pomiędzy 'należymisizmem' a wolnym rynkiem.> Wolny rynek szkół może się sprawdzić w dużych miastach, ale doprowadzi do powstania szkół dla geniuszy i szkół dla gamoni, co wielu pedagogom się niezbyt podoba. Natomiast na pozostałych obszarach rynek nie powstanie, bo w kilkuset gminach jest zwyczajnie jedna szkoła, więc bony nic nie zmienią.Znowuż prawda, tylko źle wskazałeś linię podziału. To będą to szkoły dla bardzo-bardzo bogatych i szkoły dla reszty (mechanizm ich powstawania na podstawie bonów wyimaginuj sobie sam, to nietrudne). Częściowo - tak jak jest i dziś. Natomiast w obszarach wiejskich bony po pewnym czasie zmienią mentalność - i w sumie o to będzie chodziło. > Chcesz płacić - płać. Jestem odmiennego zdania.> To jest Twoje zdanie, moje jest odmienne.Wybacz, ale te argumenty mogę skomentować tylko w jeden sposób - są godne sześciolatka. O 'jestem za, a nawet przeciw' - nie wspominając. > >Nie będą jednak wypoczywać wiecznie> Nie, jak wypoczną to znów wyjadą, zdecydowana większość moich znajomych tak czyni.Wcale im się nie dziwię. Dlaczego mają zostawać tutaj, mając znacznie lepsze warunki - tam? > >nikt z kształconych nie zostanie tam, jeżeli tutaj stworzymy warunki takie same warunki> Nie ma możliwości byśmy stworzyli takie same warunki jak w krajach znacznie bogatszych.'Nie ma możliwości!'... bo nie? Bardzo przemyślana argumentacja. Mógłbyś rozwinąć? Po pierwsze - przecież nikt nie mówi, że mamy tym ludziom coś płacić - wręcz przeciwnie. Po drugie - cywilizacyjnie nie różnimy się wiele od 'krajów bogatszych'. Po trzecie wreszcie - dyskutujemy po to, by przynajmniej pogdybać jak można bogatszym krajom dorównać. Wszystko co na razie zaproponowałeś - to więcej wolnego rynku i zahamowanie cywilizacyjne. > >Koszta edukacji tych, którzy jednak z różnych przyczyn zdecydują się pozostać jestem w stanie - podobnie jak Ty - odżałować.> Nie, zupełnie nie tak jak ja, jestem przeciw sponsorowaniu emigrantów.No, niezupełnie przeciw - oprócz tych najlepszych. > >bony oświatowe, niż bezpłatna nauka.> Sam na samym początku potwierdziłeś, że to dla budżetu to samo.'Prawie' czyni wielką różnicę  Zastanów się i wyjaśnij mi proszę, na czym miałaby ona polegać. Duże różnice są co najmniej dwie. > >Prawda, ale podział OC/AC nie ma nic wspólnego z zakresem świadczeń> Prawda jest taka, że starasz się nie rozumieć znaczenia paraleli.Prawda jest taka, że najprawdopodobniej starasz się nie rozumieć stanowiska oponenta. Przeczytałeś choć oba akapity? O zrozumienie nie pytam, z powyższego zdania widać, że go nie było. > Dyskusje do niczego nie prowadzą.Przecież nikt Ci nie każe dyskutować!  > >Różnica w stosunku do obowiązującego systemu oznacza zaledwie określenie koszyka świadczeń gwarantowanych w ramach minimalnej składki> Najlepiej pozostać przy rozliczeniach funduszowych, coś bardziej przypominającego fundusz remontowy. Odkładasz składkę na koncie i w ramach tego konta sam decydujesz, na co chcesz to przeznaczyć. Jeden będzie stale leczył zwykłe przeziębienia, a inny uzbiera sobie na elegancki remont zębów.Rozumiem, choć wcześniej pisałeś o ubezpieczeniu. Jeżeli komu trzeciemu znajdą raka w trzy miesiące po utworzeniu konta w funduszu, to będzie mógł sobie poleżeć w szpitalu.. i nic więcej. > >Tyle że w medycynie to nigdy nie jest do końca gra rynkowa.. podstawowym problemem jest, że popyt na niektóre usługi określa usługodawca.> Dlaczego nie?Dlatego, że zestaw badań jaki trzeba przeprowadzić generalnie zleca lekarz. Na razie nie interesuje mnie, że możesz zrealizować badanie taniej czy drożej - ważne jest, czy to badanie w ogóle jest absolutnie niezbędne. > >Być może, być może.. chciałbym jednak, abyś jasno określił: za matury i przygotowanie do studiów będziesz płacił, czy nie?> Będę płacił za całą edukację na poziomie średnim. Matura jest tylko egzaminem upoważniającym do wstępu na studia. Nie ma większego znaczenia czy to będzie egzamin płatny czy też nie.chciałeś ode mnie jasnej odpowiedzi - dostałeś. Ja chciałem jasnej odpowiedzi od Ciebie - Ty motasz. Ponawiam zatem pytanie. Tak/nie. Pytałem nie tylko o maturę. > Wciąż za granicą Polak jest symbolem złodziejstwa. Chętnie wydam te 10% na propagandę lepszej opinii o Polakach.Zapłać te 10% agencji PR i zamknij granice, by wypuszczać na (krótkie!) wycieczki tylko za zezwoleniem. Będzie skutecznie, a i upieczesz dwie pieczenie na jednym ogniu. Niewykonalne? Jeżeliś był świadom tego rozwiązania, toś znów dopuścił się upychania propagandy do (w zamyśle) poważnej dyskusji. Poniechaj waść. > Dokładnie o tym mówimy - kontrakt, czyli student dostaje część przyszłego wynagrodzenia na pokrycie studiów, które później odpracowuje.Cytat:W tej chwili masowo zatrudniani są studenci III roku Zatrudnienie i kontrakt to to samo?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Zawecki (4718 punktów) | >Wybacz, ale te argumenty mogę skomentować tylko w jeden sposób - są godne sześciolatka. O 'jestem za, a nawet przeciw' - nie wspominając. Nie musimy ujednolicać naszych poglądów, czasem pięknie jest się różnić.
>'Nie ma możliwości!'... bo nie? Bardzo przemyślana argumentacja. Mógłbyś rozwinąć? To oczywiste, jeżeli nasz dochód stanowi 40% dochodu innych, to nie możemy mieć wydatków na takim samym poziomie.
>Po pierwsze - przecież nikt nie mówi, że mamy tym ludziom coś płacić - wręcz przeciwnie. Rozmawiałeś ostatnio z jakimś lekarzem?
>Po drugie - cywilizacyjnie nie różnimy się wiele od 'krajów bogatszych'. Oj, nawet nie wiesz jak bardzo. Porównaj kulturę pracy protestanckiego Skandynawa i Polaka.
>Po trzecie wreszcie - dyskutujemy po to, by przynajmniej pogdybać jak można bogatszym krajom dorównać Więcej pracować?
>Rozumiem, choć wcześniej pisałeś o ubezpieczeniu. Jeżeli komu trzeciemu znajdą raka w trzy miesiące po utworzeniu konta w funduszu, to będzie mógł sobie poleżeć w szpitalu.. i nic więcej. Będzie mógł sprzedać mieszkanie, działkę, samochód lub wziąć pożyczkę pod zastaw mieszkania.
>Dlatego, że zestaw badań jaki trzeba przeprowadzić generalnie zleca lekarz. Na razie nie interesuje mnie, że możesz zrealizować badanie taniej czy drożej - ważne jest, czy to badanie w ogóle jest absolutnie niezbędne. Zbędność badań jest najtańszym rozwiązaniem. A jeśli już jakieś badania są potrzebne, to można je zrobić gorzej lub lepiej, taniej lub drożej.
>Zapłać te 10% agencji PR i zamknij granice, by wypuszczać na (krótkie!) wycieczki tylko za zezwoleniem. Będzie skutecznie, a i upieczesz dwie pieczenie na jednym ogniu. Niewykonalne? Jeżeliś był świadom tego rozwiązania, toś znów dopuścił się upychania propagandy do (w zamyśle) poważnej dyskusji. Poniechaj waść. Działania PR są mniej skuteczne niż się uważa - rekomendacje i doświadczenia osobiste są dużo skuteczniejsze.
>Zatrudnienie i kontrakt to to samo? Formalnie nie, choć w praktyce obie formy stosuje się zamiennie, np. 1/3 lekarzy jest na kontraktach, a 2/3 jest zatrudnionych.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | salek (4701 punktów) | Dużo pisaniny.. a klarownej odpowiedzi się nie doczekałem. Predyspozycje na polityka masz..  > >Po pierwsze - przecież nikt nie mówi, że mamy tym ludziom coś płacić - wręcz przeciwnie.> Rozmawiałeś ostatnio z jakimś lekarzem?Ja o obciążeniach i utrudnieniach - a Ty o wypłatach.. nic dziwnego, że się nie rozumiemy. > >Po drugie - cywilizacyjnie nie różnimy się wiele od 'krajów bogatszych'.> Oj, nawet nie wiesz jak bardzo. Porównaj kulturę pracy protestanckiego Skandynawa i Polaka.Jak się Jasio nie postara, to Jan nie będzie miał - tę zasadę Skandynawowie zaczęli wbijać swej dzieciarni kilkaset lat temu. My powinniśmy jak najszybciej zacząć - i tak mamy kilkaset lat w plecy. Zawsze jednak łatwiej powiedzieć nie da się... tylko dlaczego potem narzekać, że najoperatywniejsi wyjeżdżają? > >Po trzecie wreszcie - dyskutujemy po to, by przynajmniej pogdybać jak można bogatszym krajom dorównać> Więcej pracować?To będzie kłopotliwe, doba ma tylko 24h. > Będzie mógł sprzedać mieszkanie, działkę, samochód lub wziąć pożyczkę pod zastaw mieszkania.Mam rozterkę. Chciałbym zobaczyć - a jednocześnie bardzo bym Ci tego nie życzył - jak sprzedajesz wszystko co masz, aby kupić sobie jeszcze kilka niepewnych miesięcy..
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Zawecki (4718 punktów) | >Jak się Jasio nie postara, to Jan nie będzie miał - tę zasadę Skandynawowie zaczęli wbijać swej dzieciarni kilkaset lat temu. My powinniśmy jak najszybciej zacząć - i tak mamy kilkaset lat w plecy. Zawsze jednak łatwiej powiedzieć nie da się... tylko dlaczego potem narzekać, że najoperatywniejsi wyjeżdżają? Wybacz, ale guzik mnie obchodzi, jaka będzie pracowitość za kilkaset lat.
>To będzie kłopotliwe, doba ma tylko 24h. Ale w Polsce pracuje tylko 57%, a w UE15 67%.
>Mam rozterkę. Chciałbym zobaczyć - a jednocześnie bardzo bym Ci tego nie życzył - jak sprzedajesz wszystko co masz, aby kupić sobie jeszcze kilka niepewnych miesięcy.. Nie mam zamiaru sprzedawać wszystkiego co mam, na czarną godzinę utraty zdrowia przeznaczyłem jedną nieruchomość o wartości 200-300tys. i więcej nie mam zamiaru.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów) | > >Owszem, czytałem, ale - jak wspomniałem - najpierw wolałbym skierować dyskusję na tematy ogólniejsze: podyskutować o takich 'drobiazgach', jak rola państwa, model relacji państwo-obywatel, cele reform, ich zakres... Wolisz jednak o drobiazgach? > Bardzo słuszny postulat. Kilkanaście lat modlenia się do bożka pt. "Niewidzialna Ręka Rynku", narzuconego światu przez osławionych "chłopców z Chicago" ze szkoły amerykańskiego noblisty Miltona Friedmana zrobiło swoje. Ogromna większość z nas, "wykształciuchów", dała się wpędzić w kanał wyłącznie prorynkowego myślenia także o sprawach społecznych (np. oświata, służba zdrowia). Obecny gigantyczny kryzys finansów światowych, dzieło tegoż bożka, jest niepowtarzalną wręcz okazją właśnie do dyskusji o takich "drobiazgach". Chętnie podejmę proponowaną dyskusję. Od czego chcesz zacząć?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | salek (4701 punktów) | > Od czego chcesz zacząć?> Cytat:rola państwa, model relacji państwo-obywatel, cele reform, ich zakres... Ale to dopiero skończę modły do bożka wolnego rynku, w intencji dojrzenia przyczyn kryzysu przez niektórych z nas, 'wykształciuchów'..
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów) | > >Od czego chcesz zacząć?> Cytat:rola państwa, model relacji państwo-obywatel, cele reform, ich zakres... > Co do roli pastwa, to nie podzielam zawołania "im mniej państwa, tym lepiej". Szczególnie teraz, w kryzysie, bez mądrych działań państwa PKB w znaczeniu Produkt Krajowego Dobrobytu, stałby się Produktem Krajowej Biedy. A konkretnie, to produkt ten powinien być wytworzony w gwarantowanych przez państwo warunkach "kapitalistycznych", czyli wolnej konkurencji na runku, ale dustrybuowany w sposób "socjalistyczny", czyli niwelujący szybko postępujące rozwarstwienie dochodów na niekorzyść pracobiorców. Jeden przykład: podatek liniowy 3x15 uważam za nie do przyjęcia. Dlaczego ma go płacić w tej samej wysokości i "oligarcha" i jego kamerdyner?. Tyle na początek.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Zawecki (4718 punktów) | >podatek liniowy 3x15 uważam za nie do przyjęcia. Dlaczego ma go płacić w tej samej wysokości i "oligarcha" i jego kamerdyner? 1. Rzecz w tym, że nawet przy podatku liniowym oligarcha płaci podatek wielokrotnie większy. Oligarcha - dochód 10tys. - podatek 1500zł Kamerdyner - dochód 1tys. - podatek 150zł Zatem o jakiej "tej samej wysokości" piszesz?
2. Oligarcha jest podwójnie poszkodowany, bo z płaconego 10x większego podatku, nie dostanie lepszej opieki zdrowotnej, nie dostanie lepszej edukacji dla dzieci, nie dostanie też żadnej pomocy, którą dostanie jego kamerdyner. Jawna niesprawiedliwość!
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | placownik (17853 punktów) |
>2. Oligarcha jest podwójnie poszkodowany
Za te pieniądze oligarcha uzyskuje możliwość zatrudnienia wykształconego kamerdynera (i nie tylko kamerdynera), o którego zdrowie nie musi się martwić. Poza tym oligarcha jest zainteresowany w sprawnym funkcjonowaniu państwa (a to kosztuje) w stopniu nieporównanie wyższym, niż jego kamerdyner.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów) | > >Oligarcha - dochód 10tys. - podatek 1500zł >Kamerdyner - dochód 1tys. - podatek 150zł >Zatem o jakiej "tej samej wysokości" piszesz? >2. Oligarcha jest podwójnie poszkodowany, bo z płaconego 10x większego podatku, nie dostanie lepszej opieki zdrowotnej, nie dostanie lepszej edukacji dla dzieci, nie dostanie też żadnej pomocy, którą dostanie jego kamerdyner. >Jawna niesprawiedliwość!
Pozwolisz, że urealnię i uzupełnię Twój przykład. Oligarcha - dochód 10 mln - podatek = 1,5 mln. Zostało mu 8,5 mln (miesięcznie!) Kamerdyner - dochód 1 tys - podatek = 150 PLN, zostało mu 850 PLN. Oligarcha dostanie opiekę zdrowotną i pośle dzieci do szkoły. Jeśli mu się nie podoba ani szpital, ani szkoła, to za jedną miesięczną pensję zbuduje sobie własny szpital i postawi własną szkołę.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Zawecki (4718 punktów) | > Oligarcha dostanie opiekę zdrowotną i pośle dzieci do szkoły. Jeśli mu się nie podoba ani szpital, ani szkoła, to za jedną miesięczną pensję zbuduje sobie własny szpital i postawi własną szkołę.No widzisz, czym mniej oligarcha odda państwu, tym okazalszy ufunduje szpital.  Natomiast kamerdyner niczego ze swych pieniędzy nie stworzy, ani dla siebie, ani dla innych.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | salek (4701 punktów) | >Jeden przykład: podatek liniowy 3x15 uważam za nie do przyjęcia. Dlaczego ma go płacić w tej samej wysokości i "oligarcha" i jego kamerdyner?. Pogadajmy może o pogodzie? O państwie, podatkach i gospodarce będzie bardzo trudno, skoro masz problemy z określeniem stosunku ułamków procentowych kwot...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów) | >>Jeden przykład: podatek liniowy 3x15 uważam za nie do przyjęcia. Dlaczego ma go płacić w tej samej wysokości i "oligarcha" i jego kamerdyner?. >Pogadajmy może o pogodzie? O państwie, podatkach i gospodarce będzie bardzo trudno, skoro masz problemy z określeniem stosunku ułamków procentowych kwot...
Pudło. Nie udało Ci się mnie obrazić. Każda dyskusja o wysokości podatków dotyczy ich wysokości procentowej, a nie wartości naliczonego podatku. Polecam przeczytanie mojego posta na ten temat.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | salek (4701 punktów) | >>>Jeden przykład: podatek liniowy 3x15 uważam za nie do przyjęcia. Dlaczego ma go płacić w tej samej wysokości i "oligarcha" i jego kamerdyner?. >>Pogadajmy może o pogodzie? O państwie, podatkach i gospodarce będzie bardzo trudno, skoro masz problemy z określeniem stosunku ułamków procentowych kwot... >Pudło. Nie udało Ci się mnie obrazić. Nie zamierzałem, w końcu trudno uważać za obraźliwe nazwanie kulawego 'kulawym'.
>Każda dyskusja o wysokości podatków dotyczy ich wysokości procentowej, a nie wartości naliczonego podatku. Tak? Skoro dyskusja o podatkach dotyczy zawsze ich wysokości procentowej, to objaśnij mnie proszę, jak rozmawiać o pogłównym w kontekście jego procentowej wysokości.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów) |
>Tak? Skoro dyskusja o podatkach dotyczy zawsze ich wysokości procentowej, to objaśnij mnie proszę, jak rozmawiać o pogłównym w kontekście jego procentowej wysokości. >
3x15 to pomysł na podatki CIT, PIT i VAT. Nie dyskutowaliśmy o innych podatkach, które są bardzo różnie naliczane.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | salek (4701 punktów) | Ja Cię przepraszam, Andrzeju, za stosowanie skomplikowanych składniowo zdań. Wybacz, nie potrafię prościej i równie zwięźle.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Zawecki (4718 punktów) | > Od czego chcesz zacząć?Najlepiej od zaprzestania głoszenia nieprawdy.  > narzuconego światu przez osławionych "chłopców z Chicago" ze szkoły amerykańskiego noblisty Miltona Friedmana zrobiło swojeCytat:Chicago Boys nazywano tak grupę ok. 25 chilijskich ekonomistów pracujących w administracji rządu Augusto Pinocheta PKB per capita Chile (niebieski) i średnia dla Ameryki Pd.(pomarańczowy) > Obecny gigantyczny kryzys finansów światowych, dzieło tegoż bożkaWiki:[Friedman z Chicago] zalecał zwiększanie podaży pieniądza w tempie odpowiadającym wzrostowi produktu narodowego brutto, co miało zapewnić stabilizację gospodarczą Wiki: W czasie rządów Greenspana podaż pieniądza M3 wrosła o 187% z 3,5 bln do ponad 10 bln dolarów, średnio o 5,8% rocznie (procent składany)[1] [2] ( znacznie powyżej stopy wzrostu PKB). Zatem polityka jaka była prowadzona w USA nie była zgodna z zaleceniami M.Friedmana, ale któż by się tym w walce politycznej przejmował, prawda?
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | placownik (17853 punktów) |
> PKB per capita Chile (niebieski) i średnia dla Ameryki Pd.(pomarańczowy) Z samego wykresu możemy wyczytać, że za czasów Allende PKB Chile był nieco wyższy od średniej dla Ameryki Płd, a w 1990, kiedy era cudotwórcy Pinocheta dobiegła końca, zrównał się z tą średnią. Jak na 17 lat starań, okupionych - najmarniej licząc - 3 tysiącami ofiar, to wynik jest raczej żałosny. Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Zawecki (4718 punktów) | >za czasów Allende PKB Chile był nieco wyższy od średniej dla Ameryki Płd Natomiast teraz jest ponad dwa razy wyższy od średniej i mieszkańcy Chile są najzamożniejsi w Ameryce Pd. - to jest sukces nie do podważenia.
>w 1990, kiedy era cudotwórcy Pinocheta dobiegła końca, zrównał się z tą średnią. Jak na 17 lat starań, okupionych - najmarniej licząc - 3 tysiącami ofiar, to wynik jest raczej żałosny. Pinochet jest mi z grubsza obojętny - wszystkie rewolucje, i faszystowskie, i komunistyczne, okupione są ofiarami. Doceniajmy to, że nasza z lat 90. była bezkrwawa. W sporym stopniu w wyniku kapitulacji ideologicznej W.Jaruzelskiego. Jak sam już publicznie przyznał - gospodarczo socjalizm jest do niczego.
Patrząc z polskiej perspektywy, na fundamentalne zmiany potrzeba pokolenia albo i dwóch. Wciąż mamy rezerwaty komunistycznego myślenia - np. kopalnie z kilkunastoma centralami związkowymi żądającymi podwyżek likwidujących zakłady pracy. Precz z dopłatami do górnictwa!
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | liliac (147340 punktów) | > Można natomiast zdolnemu dzieciakowi ze wsi kazać zapłacić za utrzymanie się i naukę w ośrodku miejskim, co automatycznie stwarza ogromną barierę dla nauki na poziomie wyższym niż średnie. To wyrównujemy szanse, czy nie? Model jaki zaproponowałeś odpowiada zasadzie, że wyższe wykształcenie - zwłaszcza w renomowanych ośrodkach - przynależy się wyłącznie mieszczuchom.Nieprawda- przecież pisał o stypendiach dla np. 10% najzdolniejszych- nawet obecnie w systemie kredytów studenckich jakieś 5% najlepszych ma te kredyty umarzane (dlatego żałowałam, żem takowego nie wzięła  ). Czemu zakładasz, że biedne dziecko ze wsi miałoby się na subwencje dla najzdolniejszych nie załapać- przecież 10% to dość dużo.
|
|
| | | | | | | |  | | salek (4701 punktów) | To prawda, ale pisał również, że nie chce kształcić emigrantów. Najlepsi także emigrują.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | liliac (147340 punktów) | > To prawda, ale pisał również, że nie chce kształcić emigrantów. Najlepsi także emigrują.Może zakłada tolerancję do pewnego progu
|
|
|  | | lotrek (14275 punktów) | > rzucam koncepcję: zreformujmy nasz system opieki zdrowotnej, który obecnie leży, kwiczy i zwija się w drgawkach agonalnych.Od dwudziestu lat wszyscy uzdrawiają służbę zdrowia i jak dotąd... dalej jest "chora". Masz dużego plusa za zaufanie do nas i wiarę, że coś wymyślimy 
Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
|
|
| |  | 3 na 3 | Zawecki (4718 punktów) | Skoro uzdrowić służby zdrowia się nie daje, to pozostaje uzdrowić system ubezpieczeń zdrowotnych, a skutki okażą się lepsze od spodziewanych. Jakiś czas temu był świetny wywiad z szefem kliniki, któremu nie pozwolono na racjonalne i ekonomiczne działanie - za dużo i za tanio operował, a w ślad za tym pracownicy "za dużo" zarabiali, choć dostawali z NFZ takie same stawki jak inni.
Od czasu, kiedy 20 lat temu pracowałem w służbie zdrowia, wiem, że żadna reforma się nie powiedzie, bo sami pracownicy ją niejawnie storpedują - prywata jest wszechogarniająca, a transfery kosztów i dochodów między ZOZ-ami publicznymi i prywatnymi, nader asymetryczne.
Czas wprowadzić pełną odpłatność za usługi medyczne z jednoczesnym wprowadzeniem pełnego systemu prawdziwie ubezpieczeniowego, jak w samochodach. Wybieramy sobie lekarza czy szpital i jeżeli dana usługa jest objęta naszym ubezpieczeniem, to po prostu podajemy jego numer i to wszystko. Momentalnie dobre placówki się rozwiną, a te słabe zwiną i tego nam trzeba. Wystarczy pokonać strach przed małą rewolucją.
|
|
| | |  | | Szumi (111 punktów) | Proponowałbym jeszcze specjalne premie dla lekarzy za wyleczonego pacjenta , a nie leczonego. To mobilizowałoby lekarzy do pracy i ograniczyło korupcję
|
|
| | | |  | 5 na 5 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>premie dla lekarzy za wyleczonego pacjenta , a nie leczonego Tym sposobem nieuleczalny przemieni się w nieleczonego. .
|
|
| | | | |  | | Szumi (111 punktów) |
>Tym sposobem nieuleczalny przemieni się w nieleczonego Nieuleczalni to trochę inna sprawa, poza tym można by w tym wypadku stosować inny sposób motywacji premiami (np. jakość opieki nad chorym)
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Zawecki (4718 punktów) | > >Tym sposobem nieuleczalny przemieni się w nieleczonego> Nieuleczalni to trochę inna sprawa, poza tym można by w tym wypadku stosować inny sposób motywacji premiami (np. jakość opieki nad chorym)Wystarczy uzależnić wynagrodzenie lekarza od liczby leczonych pacjentów i wprowadzić realną odpowiedzialność za błędy lekarskie, a pacjenci sami będą go premiować albo i nie, wybierając go na swojego lekarza albo i nie.
|
|
| | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> Wystarczy uzależnić wynagrodzenie lekarza od liczby leczonych pacjentów i wprowadzić realną odpowiedzialność za błędy lekarskie, a pacjenci sami będą go premiować albo i nie, wybierając go na swojego lekarza albo i nie.  Się to nazywa wolny rynek. .
|
|
| |  | 2 na 2 | salek (4701 punktów) | > Od dwudziestu lat wszyscy uzdrawiają służbę zdrowia i jak dotąd... dalej jest "chora".Najwyraźniej chodzi o to, by króliczka gonić, a nie złapać. Będąc urzędnikiem załatwiłbyś w rok coś, z czego mogłyby żyć całe pokolenia urzędników?
|
|
| | |  | 2 na 2 | Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów) | Myślę, że nie jest możliwa prawdziwa, logiczna i skuteczna reforma tylko jednego obszaru/dziedziny. Państwo to skomplikowany organizm wielu ściśle ze sobą połączonych naczyń. Po zaklejeniu tylko jednej dziury pieniądze/para wyciekną przez inną. Jestem za przeprowadzeniem reform fundamentalnych, strukturalnych. Kilka przykładów: 1. Jeszcze większe delegowanie władzy w dół, czyli z rządu do samorządu. Z jednoczesnym radykalnym odchudzeniem organów wybieralnych. W znanym mi kanadyjskim mieście Edmonton, stolicy ogromnej i bogatej prowincji Alberta jest bodajże 7 rajców miejskich. W porównywalnej wielkością Warszawie, zliczywszy Radę Warszawy i Rady poszczególnych dzielnic chyba grubo ponad 1000. To tylko siedlisko sprzecznych politycznych i ekonomicznych interesów, doraźnych interesownych koalicji i brak decyzyjności. 2. Odchudzenie Sejmu do np. 100 osób i Senatu do 50. Bezwzględny zakaz jednoczesnego prowadzenia przez posłów i senatorów prywatnych biznesów. 3. Skończyć z gadaniem i wprowadzić wreszcie Służbę Cywilną, czyli zawodowych urzędników. Jednocześnie zagwarantować ustawowo, że nowa ekipa rządowa może wymienić w resortach tylko personel polityczny, czyli ministrów, vice- i dyrektora generalnego. Przykład Francji, gdzie dorobiono się takiej wysoce profesjonalnej kadry urzędniczej pokazuje, że nie są w stanie państwu zaszkodzić nawet tacy kiepscy preydencji, jak Chirac, czy Sarkozy. 4. Bezwzględny rozdział kościoła od państwa. Przykład z rzeczy mniej fundamentalnych, ale ważnych. Zmienić ustawę o zamówieniach publicznych. Jest drobiazgowa ale pozwala na ustawianie przetargów. Stosowanie jako najważniejszego kryterium najniższej ceny powoduje, że np. roboty drogowe i budowlane są kiepskiej jakości i trwają dużo za długo. Np. przy przetargu na remont mostu w Warszawie powinno się wybrać oferenta, który zrobi to najszybciej. A służba zdrowia? Zgadzam się opinią, że nie będzie reformy, bo opór środowiska medycznego jest gigantyczny. Który profesor/ordynator zrezygnuje z leczenia swoich prywatnych (wysokopłatnych) pacjentów w darmowych (państwowych) szpitalach. Oczywiście bez kolejki.
|
|
| | | |  | | Zawecki (4718 punktów) | Nic tylko przyklasnąć!
|
|
 | 3 na 3 | Gosia (9452 punktów) | Proszę: Sposób na uzdrowienie rynku pracy w dobie kryzysu .
|
|
1 na 1 | lukaszewicz (5674 punktów) | >W najnowszym "Wprost" jest bardzo ciekawy artykuł o reformach jakie można wprowadzić żeby zmienić Polskę
A zmiany mają być "na lepsze" czy "na gorsze?
|
|
2 na 2 | Szumi (111 punktów) | Trzeba również zacząć patrzeć na naukę jak na inwestycję i zacząć popierać badania które będą przynosić zyski(w obecnych czasach najlepiej biotechnologię i nanotechnologię). W oświacie trzeba tak jak w Nowym Yorku zacząć rozliczać nauczycieli z tego co przekazali uczniom. Natomiast nauczycieli którzy osiągają kiepskie wyniki z uczniami po prostu zwalniać. Przydałoby się jeszcze wprowadzić kary pieniężne w wypadku agresji ucznia na nauczyciela(tak zrobiono w Finlandii i agresja uczniów od razu spadła)
|
|
2 na 2 | Zawecki (4718 punktów) | W uzupełnieniu... aby dokonać reform w naszym kraju należy zmienić system polityczny.
1. Zmiana układu konstytucyjnego. Aktualny bilans sił ma skłaniać prezydenta i premiera do współpracy, a w praktyce służy do blokowania jakichkolwiek zmian. W związku z tym, że prezydenci jakoś słabiej nam się sprawdzają, to proponuję przejście na system kanclerski - to premier dzierżyłby pełnię władzy wykonawczej i brał odpowiedzialność za całokształt działań, podobnie jak w modelu niemieckim.
2. Wobec naszego genetycznie uwarunkowanego rozdyskutowania należy dokonać konsolidacji sceny politycznej. System dwupartyjny jest najefektywniejszy - zwycięzca bierze wszystko i może dokonywać głębokich zmian. Ma pełnię władzy i w pełni za efekty odpowiada. Rozdrobnienie partyjne prowadzi do prostytucji partyjnej - przykładów nader wiele. Wbrew pozorom bardzo łatwo to wprowadzić - wystarczy podnieść próg wyborczy do 10% i po sprawie. Gospodarczo patrząc byłoby tak: - lewica --> PiS - centrum --> PO - prawica --> brak w Polsce elektoratu.
3. Należałoby również dokonać reformy parlamentu. a) Sejm - wg dwóch wariantów. Albo utrzymujemy obecny system partyjniacki i wtedy wystarczy 1/4 posłów, bo każdy i tak ma obowiązek głosowania zgodnie z wolą partii. Albo wprowadzamy reprezentację regionalną, czyli okręgi jednomandatowe i wtedy warto zachować obecną liczbę posłów.
b) Senat - do przekształcenia w izbę samorządową. Marszałek województwa wybierany byłby w wyborach powszechnych i automatycznie zasiadałby w izbie wyższej parlamentu.
|
|
 | | Szumi (111 punktów) |
> to proponuję przejście na system kanclerski - to premier dzierżyłby pełnię władzy wykonawczej i brał odpowiedzialność za całokształt działań, podobnie jak w modelu niemieckim.Wydaje mi się że Polakom bardziej odpowiadałby system prezydencki. Zmiana kosmetyczna ale dla większości Polaków prezydent powinien być nad premierem. A reszta pomysłów świetna , z takimi pomysłami własną partię powinniśmy założyć
|
|
| Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów) | Drogi Mistrzu Zawecki, Chłopcami z Chicago nazwano, owszem, uczniów Miltona Friedmana służących Pinochetowi, ale potem termin ten przyjął się dla wszystkich wyznawców chicagowskiej szkoły Friedmana. Przyjrzyj się dobrze przytoczonemu przez Ciebie wykresowi. To załamanie PKB w Chile przypada dokładnie na okres terapii szokowej, zaaplikowanej gospodarce chilijskiej przez chłopców z Chicago po zamachu Pinocheta. Co do USA, to w ekipie Reagana, obydwu Bushów, we władzach MFW i Banku Światowego wszyscy bez wyjątku "ekonomiści" to gorący zwolennicy lub uczniowie Friedmana. Trudno zatem zgodzić się z Tobą, że ich polityka była niezgodna z teorią Mistrza. Czy to, co tutaj napisałem jest nieprawdą?
|
|
 | 2 na 2 | Zawecki (4718 punktów) | Niewątpliwie zbliżyłeś się do prawdy o całe lata świetlne. > Przyjrzyj się dobrze przytoczonemu przez Ciebie wykresowi. To załamanie PKB w Chile przypada dokładnie na okres terapii szokowej, zaaplikowanej gospodarce chilijskiej przez chłopców z Chicago po zamachu Pinocheta.Zmiana systemu socjalistycznego na kapitalistyczny zawsze wiąże się z przejściowym pogorszeniem sytuacji. Dokładnie jak przy remoncie domu - trzeba zniszczyć starą substancję, aby w to miejsce zainstalować nową. Nie od rzeczy jest pamiętanie też o kryzysie surowcowym w tamtym okresie. Ważne jest coś innego - w dłuższym okresie, gospodarka liberalna wykazuje wyraźnie większą efektywność niż gospodarki socjalizujące. I to jest na tym wykresie, prawda Mistrzu?  > Co do USA, to w ekipie Reagana, obydwu Bushów, we władzach MFW i Banku Światowego wszyscy bez wyjątku "ekonomiści" to gorący zwolennicy lub uczniowie Friedmana. Trudno zatem zgodzić się z Tobą, że ich polityka była niezgodna z teorią Mistrza.1. Niezgodność polityki Friedmana i Greenspana jest oczywista, jak oczywista jest fala tsunami generowanego przez FED pieniądza. Spójrz jeszcze raz na ten wykres - podaż pieniądza narastała galopująco. Wykres2. Szefem FED, czyli naczelnym kreatorem polityki finansowej, Greenspan został za Reagana i sprawował tę funkcję za rządów czterech prezydentów. Jednak Greenspan był absolwentem nowojorskiego uniwersytetu i z Chicago nie miał wiele wspólnego. Zatem w tym zakresie mijasz się z prawdą ("wszyscy bez wyjątku"), ulegając hasłom lewicowym. Albowiem ze względu na Allende, światowa lewica od dziesięcioleci nienawidzi szkoły liberalnej.
|
|
|  | | Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów) | > >Zmiana systemu socjalistycznego na kapitalistyczny zawsze wiąże się z przejściowym pogorszeniem sytuacji. Dokładnie jak przy remoncie domu - trzeba zniszczyć starą substancję, aby w to miejsce zainstalować nową . > Jestem pod wrażeniem. Dobrze znasz nauki Friedmana. Dokładnie to radził Pinochetowi. Zniszczyć to elegancki eufemizm. Chodziło o zamordowanie Allende, przywódców związkowych i inaczej myślących, o sprywatyzowanie wszystkich firm państwowych, a dokładnie o sprzedanie ich za bezcen amerykańskim korporacjom. Owszem, po kilku latach PKB Chile wzrosło, ale to niebotycznie wzrosły dochody korporacji i elit miejscowych i dramatycznie obniżył się poziom życia tak zwanych zwykłych ludzi. Byli jeszcze inni specjaliści od niszczenia "starej substancji" . Na podręczniku CIA o torturowaniu więźniów uczyli się chłopcy Pinocheta, jak silnymi elektrowstrząsami wyprać mózgi więźniów politycznych. To ta sama idea "czystej kartki", którą można od nowa zapisać. Po naszemu.
|
|
| |  | 2 na 2 | Zawecki (4718 punktów) | Wybacz Andrzeju, że nie pociągnę tematyki stricte ideologiczno-politycznej, bo jest zwykle mało produktywna. Nadmienię jedynie, że zarówno faszyzm jak i komunizm mają na sumieniu wielkie miliony ofiar - jedni są warci drugich.
Mnie interesują głównie sprawy gospodarcze, a czym one są mniej determinowane politycznie, tym lepiej. Proszę, uwierz mi, wolny rynek nie potrzebuje do działania faszyzmu, a jedynie odrobiny wolności gospodarczej, o którą - paradoksalnie - łatwiej w faszyzmie niż w komunizmie.
Jestem wolnościowcem i dopuszczam głoszenie zupełnie różnych poglądów. Choć jak widzę poziom analfabetyzmu ekonomicznego naszego społeczeństwa, to przychodzi mi to z wielkim trudem. Zamiast religii powinna być wprowadzona przedsiębiorczość - musimy wyplenić te geny postcarskie i postradzieckie.
|
|
| | |  | | Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów) | >Wybacz Andrzeju, że nie pociągnę tematyki stricte ideologiczno-politycznej, bo jest zwykle mało produktywna. >Jestem wolnościowcem i dopuszczam głoszenie zupełnie różnych poglądów. Choć jak widzę poziom analfabetyzmu ekonomicznego naszego społeczeństwa, to przychodzi mi to z wielkim trudem. Zamiast religii powinna być wprowadzona przedsiębiorczość - musimy wyplenić te geny postcarskie i postradzieckie. > Zgoda. Kończymy. Dodam tylko, że ekonomia bez polityki to utopia. Z całego serca popieram zamianę lekcji religii na lekcję rachunków (ekonomicznych). Twoja wiedza mi imponuje, ale chyba z wieloma Twoimi poglądami, a szczególnie bezwarunkowym uwielbieniem wolnego rynku, się nie zgadzam.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Zawecki (4718 punktów) | > Dodam tylko, że ekonomia bez polityki to utopia.Polityka gospodarcza to rodzaj polityki miłej mi mentalnie. Pozostałe uważam za politykierstwo, tudzież populizm. > chyba z wieloma Twoimi poglądami, a szczególnie bezwarunkowym uwielbieniem wolnego rynku, się nie zgadzam.Jednomyślność to utopia  . Uwielbienie nie jest bezwarunkowe. W przeciwieństwie do wyznawców UPnR dostrzegam obszary do działań państwa: - sprawy międzynarodowe; - tworzenie ram prawnych działania wolnego rynku, firm i obywateli; - zapewnienie konkurencyjności na wolnych rynkach; - obronność, bezpieczeństwo wewnętrzne i przestrzeganie prawa; - infrastruktura i zasoby narodowe; - pomoc osobom upośledzonym zdrowotnie; - wyrównywanie szans edukacyjnych dzieci do poziomu średniego włącznie; - mecenat kultury i sztuki, promocja Polski. W pozostałych kwestiach państwo powinno absolutnie ograniczyć swoją aktywność pozwalając ludziom na wolne działanie i korzystanie z dobrodziejstw wolnego rynku. W dłuższym okresie każde państwowe ingerowanie w wolny rynek prowadzi do mniejszej lub większej katastrofy.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|