www.vaness(*)nt&task=view&id=4623&Itemid=86 Tragedia dla rodziców, dla dziewczyny i znajomych. Rozmawiałam z nim jeszcze tydzień temu. Przyczyna wypadku? Przyjmuje się, że była nią nadmierna prędkość, utrata panowania nad pojazdem. Licznik wraku samochodu wskazywał 120 km/h.
Wczorajsze spotkanie ze znajomymi nie przebiegało najweselej. Wnioski jakie wysnuli z tego wydarzenia "Złego diabli nie biorą. Pijaczkowie, narkomani, złodzieje, wszyscy oni mają się dobrze. Dobrych ludzi Pan wzywa do siebie." Przepełnieni boleścio-głupotą postanowili, że podleją drzewo solanką. "Niech uschnie." Na co ja się ich pytam "Czy to drzewo go do siebie wezwało?"
Wiara w bajki, w możliwość rozstąpienia się morza, w to że na naszą modłę możliwe jest zawieszenie praw natury, nie jest zdrowa. Rojenie sobie, że odczuwa się oddech Anioła Stróża na karku nie jest zdrowe. Tworzy postawę bierności, beztroski. Umysł przesiąknięty wizjami pokrzykującego z nieba Anioła Pańskiego, przestrzegającego przed popełnieniem błędu wysnuwa nadzieję, że niczym deus ex machina Anioł zjawi się, odezwie i w razie gdybyśmy my mieli popełnić błąd.
Przejdę do sedna wywodu. Dlaczego popularyzować naukę? Dlaczego pozbawiać ludzi pokrzepiającej serca wiary? Dlaczego nie powiedzieć sobie "Niech odejdą w spokoju, niech wyzioną ducha w spokoju.." Może dlatego, że na wyewoluowanie niechęci do pojazdów, do szybkiej nimi jazdy możemy sobie jeszcze trochę poczekać... Póki co bastionem człowieczego bezpieczeństwa jest zdroworozsądkowe postrzeganie świata.
Pozbawiłam się złudzeń na pozostawienie po sobie nieśmiertelnej cząstki po śmierci mózgu, na wybawienie w niebezpieczeństwie przez niewidzialnego bodyguarda, toteż ostrożniej stąpam po Matce Ziemi. Świadomość swojej marności rewolucjonizuje, przekształca bierność w czujność. Podzielacie ten pogląd? Ja twierdzę tak w oparciu o wspomnienia swojej postawy za czasów, gdy wierzyłam i po odrzuceniu wiary.
Nie nazywam wiary w Boga "Jednym wielkim przekleństwem, jednym wielkim nieszczęściem". Nie nazywam odrzucenia wiary w zaświaty jedyną właściwą ścieżką dla wszystkich, zawsze. Nie uważam, że to lekarstwo na wszelką chorobę, gwarantujące rozwiązanie problemu głodu, załatanie dziury ozonowej. Jednakże..
Wszystko kruche. "Wszystko małe, zmienne i znikome." Gdyby zrozumiał, żyłby może..