Racjonalista - Strona głównaDo treści
Jehowi i transfuzja

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
07-11-2013 16:52Selanos (12869 punktów)Jehowi i transfuzja
Ocena 2 na 2
Wiem, że temat był już wiele razy poruszany, ale potrzebuję małej pomocy.

Otóż mam znajomą (jehową), która właśnie wypełniła oświadczenie, że nie zgadza się na transfuzję. Przekonywała mnie też, że lekarze tak naprawdę sami nie oddają krwi i nie zgadzają się na transfuzje, bo wiedzą, że to szkodliwe i korzystają z preparatów zastępujących krew. Twierdzi też, że transfuzja krwi jest niebezpieczna i jak na złość ma na to swój własny, prywatny rodzinny przykład - bliską osobę u której z powodu transfuzji doszło do jakiegoś zakażenia i śmierci. Z takimi przykładami trudno dyskutować, bo ludzie robią się strasznie uparci...

Ciężko mi się z nią kłócić, bo to nie moja dziedzina. Osobiście krew oddaję, widziałem kiedyś lekarzy oddających krew, o preparatach zastępujących wiem tyle, że o czymś takim się mówi, ale o czymś skutecznym i powszechnie stosowanym nie słyszałem, słyszałem za to, że wciąż próbuje się coś takiego stworzyć.

Dlatego zwracam się z prośbą do osób bardziej obeznanych z tematem: czy mogą mi Państwo polecić jakieś publikacje, strony internetowe etc. najlepiej napisane dość przystępnym językiem, które wyjaśniłyby coś w tej kwestii i mnie i mojej znajomej? Byłbym wdzięczny za coś o tych preparatach co mają zastępować krew i o rzekomej szkodliwości transfuzji. Próbowałem znaleźć statystyki z ostatnich lat, tj. ilu osobom transfuzja pomogła, czy ktoś się w ten sposób czymś zaraził etc. ale na razie bez skutku.

Z góry dziękuję.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

knx90 (664 punktów)
Świadkowie Jehowy w kwestiach światopoglądowych to po prostu talibowie. Grupa szaleńczych ekspansywnych fanatyków którzy nie mają krzty dystansu i krytycyzmu względem głoszonych przez siebie półprawd. Najlepiej odesłać ją do lekarza - w głębszej nadziei na leczenie schizofrenii.
07-11-2013 23:27 
 Ocena 9 na 9
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
Moim zdaniem - niech sobie wierzą w co chcą, dopóki trzymają się swojej neutralności politycznej.

Dlatego przypięcie łatki taliba mi tu nie pasuje. Talibowie, o których myślimy raczej chcą wszystkim narzucić swój światopogląd. Reasumując - nie utożsamiałbym każdego bigoty z talibem. Tacy kwakrowie np. też mają mocno dziwaczne poglądy, ale porównywanie ich do talibów, wydaje mi się mało adekwatne.

Bigoteria ma różne oblicza.

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
07-11-2013 23:40 
 Ocena 6 na 6
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>Dlatego przypięcie łatki taliba mi tu nie pasuje. Talibowie, o których myślimy raczej chcą wszystkim narzucić swój światopogląd. Reasumując - nie utożsamiałbym każdego bigoty z talibem.

Narzucić światopogląd? To zupełnie tak jak chcą chrześcijanie, muzułmanie i wszelkie inne znane mi religie. Narzucanie światopoglądu jest sposobem rozmnażania się powyższych wirusów umysłu.
08-11-2013 00:29 
 Ocena 2 na 2
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
>>Dlatego przypięcie łatki taliba mi tu nie pasuje. Talibowie, o których myślimy raczej chcą wszystkim narzucić swój światopogląd. Reasumując - nie utożsamiałbym każdego bigoty z talibem.
>Narzucić światopogląd? To zupełnie tak jak chcą chrześcijanie, muzułmanie i wszelkie inne znane mi religie. Narzucanie światopoglądu jest sposobem rozmnażania się powyższych wirusów umysłu.

Może nie wyraziłem się precyzyjnie. Pisząc "narzucić swój światopogląd" mam na myśli sytuację, w której zamiast biegać i mówić, że kolor czerwony jest lepszy od zielonego i ma magiczne właściwości, postuluję do prawnego usankcjonowania regulacji oraz norm, które przyczyniają się do dyskryminacji osób nie uznających mistycznych właściwości koloru czerwonego i przyznania przyznania przywilejów wyznawcom koloru czerwonego.

Oczywiście granica między nagabywaniem, a ustanawianiem porządku społecznego (np. lokalnie w małej społeczności) jest bardzo cienka i zupełnie się z tym zgadzam (czy to miałeś na myśli?).

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
08-11-2013 01:21 
 Ocena 1 na 1
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>>Narzucić światopogląd? To zupełnie tak jak chcą chrześcijanie, muzułmanie i wszelkie inne znane mi religie. Narzucanie światopoglądu jest sposobem rozmnażania się powyższych wirusów umysłu.
>Może nie wyraziłem się precyzyjnie. Pisząc "narzucić swój światopogląd" mam na myśli sytuację, w której zamiast

Przecież sytuacja, w której:

> biegać i mówić, że kolor czerwony jest lepszy od zielonego i ma magiczne właściwości,

jest wstępem do naturalnie występującego po niej:

> postuluję do prawnego usankcjonowania regulacji oraz norm, które przyczyniają się do dyskryminacji osób nie uznających mistycznych właściwości koloru czerwonego i przyznania przyznania przywilejów wyznawcom koloru czerwonego.

Dobre i złe analogie z historii.
Ruchy emancypacji i głoszące równość kobiet przyniosły w wielu krajach zmiany prawne, np. prawo do głosowania.
Mówienie o tym, że geje też mają miejsce w społeczeństwie przyniosły prawny zakaz ich dyskryminacji.
Przekonywanie że Żydzi są winni wszelkiemu złu skutkowało prawem do ich masowego mordowania.

Udane przekonanie innych do swojego zdania skutkuje często zmianami prawnymi. Czy całe prawo w krajach demokratycznych nie powstało właśnie w ten sposób?
07-11-2013 19:18
 Ocena 15 na 15
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
To fanatyczka. Jeśli chce umrzeć z błahego powodu, to jej sprawa i jej prawo. Jeśli nie zmądrzeje, to nie przekonasz.

Z drugiej strony jeśli Jehowi nie zgadzają się na ratowanie życia swoich dzieci transfuzją, to uważam że powinni być za to zamykani w więzieniu i pozbawieni praw rodzicielskich.
08-11-2013 10:41 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>jeśli Jehowi nie zgadzają się na ratowanie życia swoich dzieci transfuzją, to uważam że powinni być za to zamykani w więzieniu i pozbawieni praw rodzicielskich.

A może najpierw przyjrzeć się tym, którzy takie brednie rozpowszechniają? No i tym, którzy instytucjonalnie wciąż nie potrafią skutecznie im się oprzeć? Przeciętny świadek Jehowy to ofiara. Jak prawie każdy, kto wpada w łapy religijnych korporacji.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
08-11-2013 11:23 
 Ocena 1 na 1
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>A może najpierw przyjrzeć się tym, którzy takie brednie rozpowszechniają? No i tym, którzy instytucjonalnie wciąż nie potrafią skutecznie im się oprzeć? Przeciętny świadek Jehowy to ofiara. Jak prawie każdy, kto wpada w łapy religijnych korporacji.

Dorosły człowiek jest odpowiedzialny za siebie. Jeśli jest za głupi, by nie dać się zmanipulować, to musi za to płacić.
W przeciwnym przypadku przenosząc odpowiedzialność na innych dochodzimy do absurdu takiego, jak to że II Wojna Światowa była wyłącznie winą Hitlera i Stalina, bo przecież to oni stali na szczycie łańcucha dowodzenia, a inni tylko wykonywali rozkazy.
08-11-2013 14:10 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Dorosły człowiek jest odpowiedzialny za siebie.

Odpowiedzialność to coś wrodzonego, czy trzeba się jej nauczyć? Co z odpowiedzialnością dziecka? Kiedy pojawia się ten problem w ontogenezie?

>W przeciwnym przypadku przenosząc odpowiedzialność na innych dochodzimy do absurdu takiego, jak to że II Wojna Światowa była wyłącznie winą Hitlera i Stalina...

Odpowiedzialność jest czymś stopniowalnym, uwarunkowanym różnymi przyczynami lub motywami. Odpowiedzialność za współudział w jakimś zdarzeniu nie rozkłada się równomiernie na jego bliższych i dalszych uczestników.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>>Dorosły człowiek jest odpowiedzialny za siebie.
>Odpowiedzialność to coś wrodzonego, czy trzeba się jej nauczyć? Co z odpowiedzialnością dziecka? Kiedy pojawia się ten problem w ontogenezie?

Odpowiedzialność za swoje czyny jest wymuszona ewolucyjnie. Dziecko również odpowiada przed rodzicami, albo negatywną selekcją, która bez wahania je zabije.

>>W przeciwnym przypadku przenosząc odpowiedzialność na innych dochodzimy do absurdu takiego, jak to że II Wojna Światowa była wyłącznie winą Hitlera i Stalina...
>Odpowiedzialność jest czymś stopniowalnym, uwarunkowanym różnymi przyczynami lub motywami. Odpowiedzialność za współudział w jakimś zdarzeniu nie rozkłada się równomiernie na jego bliższych i dalszych uczestników.

Zgadza się. Jednak w opisanym przypadku Jehowych mówimy o bliższych, prawda?
10-11-2013 15:53 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>Odpowiedzialność za swoje czyny jest wymuszona ewolucyjnie.

Pod warunkiem, że jesteśmy w stanie ustalić nie tylko sprawcę czynu, ale również udział innych w motywie jego podjęcia. Człowiek jest istotą społeczną i jego zachowanie nigdy nie ma charakteru jednostkowego sprawstwa. Tylko dla uproszczenia procedury unikamu regresu ad infinitum. To dlatego każdy zasługuje na adwokata, nawet diabeł. A co do ewolucyjnego wymuszenia odpowiedzialności (tzn. własności zachowań, bo chyba nie mówimy o jakiejś substancjalistycznie rozumianej odpowiedzialności) to jestem skłonny się zgodzić. Kto nie działa odpowiedzialnie (poczynając od siebie samego) - cierpi. Ale kto jest w stanie przewidzieć wszsytkie konsekwencje czynów? Czyn jest jak lek: zawsze ma działania uboczne.

>Dziecko również odpowiada przed rodzicami...

Noworodek również?

>Jednak w opisanym przypadku Jehowych mówimy o bliższych, prawda?

Mam na myśli i bliższe i - z pozoru - dalsze. Odpowiedzialność w grupie religijnej nie rozkłada się równomiernie. Kapłan, nazwijmy go indoktrynerem, macza palce we wszystkich działaniach wiernej piechoty - poprzez wymuszanie jednych i zaniechania innych zachowań. Czy działa samodzielnie jakaś kobiecina, która niczym papuga powtarza wersety z Biblii i Strażnicy? Przecież indoktrynacja polega właśnie na zastąpieniu samodzielności systemem operacyjnym centrali.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>>Odpowiedzialność za swoje czyny jest wymuszona ewolucyjnie.
>Pod warunkiem, że jesteśmy w stanie ustalić nie tylko sprawcę czynu, ale również udział innych w motywie jego podjęcia. Człowiek jest istotą społeczną i jego zachowanie nigdy nie ma charakteru jednostkowego sprawstwa. Tylko

Udział innych osób w ukształtowaniu psychopatycznego seryjnego mordercy gwałciciela jest oczywisty. Zatem uniewinniamy go i puszkujemy wszystkich dookoła od pielęgniarki w szpitalu, przez nauczycieli, sąsiadów i dziewczyny które go odrzuciły?
Bo ja jestem zdania że tylko on powinien odpowiadać za swoje czyny, nawet jeśli był za głupi, za mało zdrowy, za słaby, za brzydki, za pechowy itp.

>>Dziecko również odpowiada przed rodzicami...
>Noworodek również?

Moim zdaniem nie, ale niektórzy rodzice twierdzą inaczej:
www.gazeta(*)D=/20120105/POWIAT24/952511801
10-11-2013 18:17 
 Ocena 4 na 4
diogenes (42753 punktów)
>Udział innych osób w ukształtowaniu psychopatycznego seryjnego mordercy gwałciciela jest oczywisty. Zatem uniewinniamy go...

Nie, nie uniewinniamy, ale ustalamy stopień jego odpowiedzialności w różnego rodzaju procedurach. Tak więc ani lincz, ani niewinność.

>Bo ja jestem zdania że tylko on powinien odpowiadać za swoje czyny...

Jeśli oczywisty jest współudział w ukształtowaniu psychopatycznej osobowości, to również pojawia się problem współodpowiedzialności, chociaż z prawengo punktu widzenia jest to bez znaczenia. To kwestia etycznej wrażliwości. Można nie pić, a mimo to mieć ... moralnego kaca.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Jan Grabiński (1015 punktów)
>Wiem, że temat był już wiele razy poruszany, ale potrzebuję małej pomocy.
>Otóż mam znajomą (jehową), która właśnie wypełniła oświadczenie, że nie zgadza się na transfuzję.

Trochę off topic.

Przychodzę do domu po pracy (ok 17:00), biorę coś do jedzenia (tzw. obiad) i siadam przed telewizorem. Godzinka dla mnie na odpoczynek, zanim zajmę się obowiązkami domowymi. Ostatnio jakoś lubię oglądać "Szpital" na TVN. Od strony aktorskiej badziew, ale patrzę bardziej na przypadki, bo to zdaje się fabularyzowane fakty z życia.
Właśnie dzisiaj przypadek dziecka, zdaje się, ze potrąconego przez samochód (nie zdążyłem na początek), a którego rodzice są świadkami jehowy. Konieczna jest transfuzja. Dochodzi do sporu pomiędzy rodzicami. Matka żąda ratowania dziecka łącznie z transfuzją, ojciec odmawia. Na koniec ojciec odchodzi od rodziny, bo "zdradziła" boga. Dla mnie absurd, ale dzieje się w tym kraju. Interesuje mnie, ile takich przypadków w roku się przytrafia w polskiej służbie zdrowia, i jak często dochodzi do sądowego, chwilowego zabrania praw rodzicielskich, bo o takim rozwiązaniu też wspominano w tym odcinku.
07-11-2013 21:42 
 Ocena 3 na 3
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
> Interesuje mnie, ile takich przypadków w roku się przytrafia w polskiej służbie zdrowia, i jak często dochodzi do sądowego, chwilowego zabrania praw rodzicielskich, bo o takim rozwiązaniu też wspominano w tym odcinku.

Nie słyszałem o ani jednym. Myślę i mam nadzieję, że nie tak często. Pozostałości racjonalnego myślenia w decydującej chwili powodują odstępstwo od zasad.
Gdyby Jehowi nie wpisali mnie na czarną listę i przestali do mnie przychodzić, to na pewno bym ich spytał.
07-11-2013 23:52 
 Ocena 1 na 1
Lengyel (2127 punktów)
>Gdyby Jehowi nie wpisali mnie na czarną listę i przestali do mnie przychodzić, to na pewno bym ich spytał.
>
A ja bym spytał, co z tymi dziećmi. Ale do mnie też już dawno nie zaglądali.
08-11-2013 09:28 
 Ocena 2 na 2
Paul Figura (1368 punktów)

>Gdyby Jehowi nie wpisali mnie na czarną listę i przestali do mnie przychodzić, to na pewno bym ich spytał.

Widzę że zalazł im pan za skóre.
07-11-2013 21:57 
 Ocena 9 na 9
Czarny (262 punktów)
>...i jak często dochodzi do sądowego, chwilowego zabrania praw rodzicielskich, bo o takim rozwiązaniu też wspominano w tym odcinku.

Też trochę off topic, ale może cię to zainteresuje. Otóż jakieś pół roku temu miałem przyjemność być na wykładzie o prawach pacjenta i poruszyłem przypadek o rodzicach-świadkach Jehowy niezgadzających się na transfuzję krwi ich dziecka oraz wspomnianym przez ciebie chwilowym zabraniu praw rodzicielskich przez sąd. Nie zapytałem co prawda jak często do tego dochodzi (czego teraz żałuję), ale dowiedziałem się, że po przetoczeniu dziecku krwi za zgodą sądu, rodzice-świadkowie często wytaczają proces państwu polskiemu i raz go wygrywają (i otrzymują odszkodowanie), a raz przegrywają. Ilość wygranych i przegranych w tego typu sprawach rozkłada się mniej-więcej po połowie. Może przydałoby się żeby państwo polskie w końcu jakoś uregulowało tę kwestię...
08-11-2013 09:02
 Ocena 13 na 13
Meretseger (61860 punktów)

>Przekonywała mnie też, że lekarze tak naprawdę sami nie oddają krwi i nie zgadzają się na transfuzje, bo wiedzą, że to szkodliwe
Kłamie. Albo świadomie manipuluje, albo bezmyślnie powtarza to, co jej wbito do głowy.
>że transfuzja krwi jest niebezpieczna
Całe życie jest niebezpieczne.
A na serio - każdy zabieg - ingerencja w organizm niesie z sobą pewne ryzyko i lekarze są tego świadomi. Niemniej skutki pozytywne zabiegów (także transfuzji) tak dalece przeważają nad ryzykiem, że jednak się je wykonuje. W 99,99% przypadków zdecydowanie pomagają pacjentom.
>jakieś publikacje, strony internetowe etc.
www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed
>coś o tych preparatach
>o rzekomej szkodliwości transfuzji.
Może coś znajdziesz tu: pthit.pl/
>czy ktoś się w ten sposób czymś zaraził
Był taki tenisista, Arthur Ashe. Zmarł w 1993 roku, zakażony wirusem HIV podczas transfuzji. Wtedy (lata 80.) jeszcze nie badano krwi pod tym kątem.
08-11-2013 13:57 
 Ocena 6 na 6
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>A na serio - każdy zabieg - ingerencja w organizm niesie z sobą pewne ryzyko i lekarze są tego świadomi. Niemniej skutki pozytywne zabiegów (także transfuzji) tak dalece przeważają nad ryzykiem, że jednak się je wykonuje. W 99,99% przypadków zdecydowanie pomagają pacjentom.

Muszą pomagać, transfuzja to w większości zabieg ratujący życie.
Krew jest cenna i nigdy nie ma jej w nadmiarze (czasem tylko jest sytuacja, kiedy jest za dużo jednej grupy, a brakuje innej, więc jak ktoś jest AB Rh+ to jakby wygrał w totka).
Sama transfuzja nie jest objęta dla organizmu, bo to zawsze jest obca tkanka, to chyba oczywiste. Ale zwykle potencjalne skutki uboczne transfuzji to drobiazg w porównaniu z realnymi skutkami niepodania krwi.

>>czy ktoś się w ten sposób czymś zaraził
>Był taki tenisista, Arthur Ashe. Zmarł w 1993 roku, zakażony wirusem HIV podczas transfuzji. Wtedy (lata 80.) jeszcze nie badano krwi pod tym kątem.

Na początku lat 80. na tyle niewiele wiedziano o HIV, że mogło być więcej takich przypadków (chociaż masowe zakażenia chorych na hemofilię wyglądają na hoax, nie znalazł źródła które nie wyglądałoby na anty-medyczne oszołomstwo - ma ktoś może namiary na wiarygodne dane?)

Mój mąż jest honorowym krwiodawcą (został po tym, jak moje życie uratowało ok. 25 bezimiennych dawców - ponad 10 litrów krwi, płytek i osocza) wiec wiem jak to wygląda u nas - każda partia krwi od każdego dawcy jest badana na obecność rożnych patogenów (pobiera się ekstra próbkę), i fakt że np. wyniki męża z ostatnich 3 lat były negatywne nie ma na to wpływu.
Każdy krwiodawca jest traktowany jak potencjalny nosiciel - pracownicy stacji mają na tym punkcie czasem lekką paranoję, ale ich paranoja to nasze zdrowie i życie.
Stacje Krwiodawstwa biorą kontakt do wszystkich oddających krew - w razie gdyby cokolwiek wykryli (HIV, żółtaczkę) to natychmiast zawiadamiają krwiodawcę a jego krew się utylizuje.

Zakażenie HIV przy transfuzji obecnie musiałoby być wynikiem albo niewiarygodnie karygodnego zaniedbania albo czyjegoś umyślnego działania.


"We live in times of smart phones and stupid people"
08-11-2013 18:09 
 Ocena 3 na 3
Selanos (12869 punktów)
>>Przekonywała mnie też, że lekarze tak naprawdę sami nie oddają krwi i nie zgadzają się na transfuzje, bo wiedzą, że to szkodliwe
>Kłamie. Albo świadomie manipuluje, albo bezmyślnie powtarza to, co jej wbito do głowy.

To ostatnie. Ona zdaje się wierzy też w biblijne stworzenie człowieka. Chciałbym ją jakoś delikatnie wyprowadzić z błędu, tylko to delikatnie mi nie wychodzi, bo mnie po prostu krew zalewa, a nie chcę zaczynać pyskówki bo chcąc nie chcą widujemy się prawie codziennie.

Dziękuję Ci za odpowiedź.
keram aktsu (1211 punktów)
ŚJ w sprawie transfuzji krwi i jedzeniu potraw zawierających krew, opierają się na Księdze Rodzaju 9: 4-5 :
4 Nie wolno wam tylko jeść mięsa z krwią życia. 5 Upomnę się o waszą krew przez wzgląd na wasze życie - upomnę się o nią u każdego zwierzęcia. Upomnę się też u człowieka o życie człowieka i u każdego - o życie brata.

Ale to, że Jezus to odwołał w Ewangelii Marka rozdz VII 13-24 zupełnie nie zauważają, bo przywódcy im tak każą. Może daj jej do przeczytania ten fragment i coś do niej dotrze...

13 Niszcząc słowo Boże przez ustawę wasze, którąście uchwalili: i wiele rzeczy tym podobnych czynicie.

14 A przyzwawszy zasię rzeszy, mówił im: Słuchajcie mnie wszyscy a zrozumiejcie. [80]

15 Nie jest rzecz żadna zewnątrz człowieka i wchodząca weń, któraby go splugawić mogła; lecz rzeczy, które pochodzą z człowieka, one są, które pokalają człowieka.

16 Jeźli kto ma uszy ku słuchaniu, niechaj słucha.

17 A gdy wszedł w dom od rzesze, pytali go uczniowie jego o przypowieści.

18 I rzekł im: Także i wy nie rozumni jesteście? nie rozumiecie, iż wszystko, co zewnątrz wchodzi w człowieka, nie może go splugawić?

19 Albowiem nie wchodzi w serce jego, ale w brzuch idzie i do wychodu wychodzi, czyszcząc wszystkie potrawy.

20 I powiadał, że co pochodzi z człowieka, to pokala człowieka.

21 Bo z wnętrzności serca człowieczego wychodzą myśli złe: cudzołóztwa, porubstwa, mężobójstwa, [81]

22 Kradziestwa, łakomstwa, złości, zdrada, niewstydy, oko złe, bluźnierstwo, pycha, głupstwo.

23 Wszystko to złe z wnętrzności pochodzi i pokala człowieka.

24 A wstawszy ztamtąd, odszedł na granice Tyru i Sydonu: a wszedłszy w dom, nie chciał, aby kto wiedział, a zataić się nie mógł. [82]

Anna Salman (16360 punktów)
>... czy mogą mi Państwo polecić jakieś publikacje, strony internetowe etc. ... które wyjaśniłyby coś w tej kwestii i mnie i mojej znajomej? ...
Jedyne, z czego skorzystać może znajoma, to przytoczone przez keram atsu fragmenty PŚ, bo oni nie przyjmują innych argumentów. Przy czym wspólnota ta nie jest obecnie już tak jednolita, jeśli chodzi o stosunek do transfuzji - pojawiają się nowe interpretacje (oni są dość "kreatywni", jeśli chodzi o teksty biblijne). Być może dawno już zarzucili by ten przesąd, gdyby nie fakt, że największa grupa ŚJ jest w USA. Możliwość zaskarżenia dotychczasowej interpretacji / ewentualna konieczność wypłaty wielomilionowych odszkodowań przez "braci starszych" blokuje postęp w tym zakresie.
Ale ja już widziałam, co oni potrafią zrobić ze "świętymi" tekstami, stąd jestem pełna nadziei, że z czasem odstąpią i od tej ortodoksji.
08-11-2013 14:00 
 Ocena 1 na 1
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>>... czy mogą mi Państwo polecić jakieś publikacje, strony internetowe etc. ... które wyjaśniłyby coś w tej kwestii i mnie i mojej znajomej? ...
>Jedyne, z czego skorzystać może znajoma, to przytoczone przez keram atsu fragmenty PŚ, bo oni nie przyjmują innych argumentów. Przy czym wspólnota ta nie jest obecnie już tak jednolita, jeśli chodzi o stosunek do transfuzji - pojawiają się nowe interpretacje (oni są dość "kreatywni", jeśli chodzi o teksty biblijne).

Niedanowo czytałam, że niektóre grupy dopuszczają auto-transfuzję (kiedy krew pobiera się od pacjenta np. przed operacją, żeby w razie potrzeby podać mu ją w trakcie lub po zabiegu) albo przetaczanie osocza (nie wygląda jak krew, może dlatego?).

Ale to zdaje się jakiś bardzo liberalny odłam.

"We live in times of smart phones and stupid people"
08-11-2013 23:51 
 Ocena 1 na 1
Anna Salman (16360 punktów)
>Niedanowo czytałam, że niektóre grupy dopuszczają auto-transfuzję (kiedy krew pobiera się od pacjenta np. przed operacją, żeby w razie potrzeby podać mu ją w trakcie lub po zabiegu) albo przetaczanie osocza (nie wygląda jak krew, może dlatego?).
>Ale to zdaje się jakiś bardzo liberalny odłam.
Niekoniecznie - własna krew jest dopuszczalna, od innych nie można, więc te informacje są bardzo prawdopodobne.
09-11-2013 00:27 
 Ocena 2 na 2
Grey (2102 punktów)
>Jedyne, z czego skorzystać może znajoma, to przytoczone przez keram atsu fragmenty PŚ,

Nie sądzę, oni znają Pismo Św. Jedna moja znajoma ŚJ nawet cytowała mi kiedyś ten sam fragment, oczywiście w innym kontekście.
Pocieszające jest to, że oprócz Pisma, używają też argumentów medycznych. To może świadczyć, że ich wiara nie jest tak mocna.
Gdyby podważyć argumenty medyczne, oprócz tego zaatakować Pismem Św. i racjonalnymi argumentami, może coś z tego byłoby. Ale pozostaje jeszcze presja innych ŚJ. Na pewno nie zostawią jej samej z wątpliwościami.
09-11-2013 16:16 
 Ocena 1 na 1
Anna Salman (16360 punktów)
>Nie sądzę, oni znają Pismo Św. ...
Nikt nie neguje, ale nie przeszkadza im to "uzupełniać" pewnych fragmentów. Widziałam na własne oczy. Korzystają z tych swoich zeszycików, w których cytowane fragmenty nie są dokładnie tymi z Biblii Tysiąclecia, na którą się powołują. Ale przeciętny wyznawca o tym nie wie, tak jak i osoby postronne. Mnie też uwagę na to zwróciła Adwentystka - przecież ... do głowy by mi nie przyszło.
Tak manipulując tekstem udowodnili już, że teoria heliocentryczna jest zgodna z PŚ. A przecież ta wspólnota ma dopiero ok. 100 lat. Jeśli pójdą dalej tą drogą, to może nawet znajdą się w awangardzie nauki.
09-11-2013 17:13 
 Ocena 2 na 2
Grey (2102 punktów)
>>Nie sądzę, oni znają Pismo Św. ...
>Nikt nie neguje,
Problem w tym, że oni używają Pisma Św. do uzasadniania swoich wierzeń, a nie do zastanawiania się nad treścią cytatów, a o wyciąganiu własnych wniosków lepiej nie wspominać. Dlatego wątpię w sens podawania im cytatów z Pisma, bo oni i tak rozumieją je po swojemu i nie odważą się na wyciągnięcie innego wniosku, niż oficjalna doktryna ŚJ.
Chyba, że ktoś ma jeszcze niedokładnie wyprany mózg.

>cytowane fragmenty nie są dokładnie tymi z Biblii Tysiąclecia, na którą się powołują. Ale przeciętny wyznawca o tym nie wie, tak jak i osoby postronne.
Ja słyszałem wersję, że mają inne tłumaczenie Pisma Św. Ale nie wgłębiałem się nigdy w ten temat, więc nie wiem, jak to jest naprawdę. Może powołują się na Biblię Tysiąclecia w tych fragmentach, które są takie same jak w ich przekładzie? Albo używają ich naprzemiennie? Nie wątpię, że to może wprowadzić w błąd osobę niezorientowaną.

Tak, wiem o tym, że niektóre cytaty z ich Biblii są inne, dlatego nie biorę ich nawet pod uwagę w dyskusji. Z resztą w ogóle nie dyskutuję ze ŚJ na cytaty z Biblii, bo nie jestem głupi, żeby wchodzić na teren przeciwnika i walczyć jego ulubiona bronią.
Atakuję od razu z grubej rury:
Tyle się męczysz, żeby iść do raju, a skąd wiesz, że Bóg nie wypędzi cię z tego raju za kolejne jabłuszko albo inna pierdółkę?
Albo:
A ty byś wypędził/a swoje dziecko z domu za jakieś drobne nieposłuszeństwo, np. zjedzenie jabłka?
Ale to tylko w wyjątkowych sytuacjach, jak już dam się sprowokować do rozmowy.

>Tak manipulując tekstem udowodnili już, że teoria heliocentryczna jest zgodna z PŚ.
Dziwne, przecież oni uważają, że Szatan fałszuje wyniki badań naukowych, żeby zwodzić ludzi. A tu nagle teoria heliocentryczna?
>A przecież ta wspólnota ma dopiero ok. 100 lat. Jeśli pójdą dalej tą drogą, to może >nawet znajdą się w awangardzie nauki.
Tak, myślę, że jeszcze niejedno udowodnią.
Anna Salman (16360 punktów)
>Problem w tym, że oni używają Pisma Św. do uzasadniania swoich wierzeń, ...
Jak każdy wyznawca.
>Ja słyszałem wersję, że mają inne tłumaczenie Pisma Św. ...
Nie, sprawdziłam w tych zeszycikach, porównując z BT (zgodnie z odwołaniem) - zniekształcają zapisy dla poparcia swojej tezy.
>...nie jestem głupi, żeby wchodzić na teren przeciwnika i walczyć jego ulubiona bronią.
Słuszna taktyka.
>Atakuję od razu z grubej rury:
> Tyle się męczysz, żeby iść do raju, ...
A ja temat "wiary" ograniczam do kwestii podatków na kościół. ŚJ to nie dotyczy, bo oni zdaje się nie są zasilani z państwowej kasy. Akurat wiary ŚJ nie wyśmiewam, bo wydaje mi się autentyczna, w odróżnieniu od wielu spośród katolików.
>Dziwne, przecież oni uważają, że Szatan fałszuje wyniki badań naukowych, ...
Bo powszechna wiedza na ich temat pochodzi głównie z legend miejskich, a te są rozpowszechniane m.in. przez krk, który zwalcza konkurencję. Bo jak wytłumaczyć wiernym, że efektem wiary może być unikanie alkoholu, papierosów, narkotyków. Ba, oni o zgrozo (!) dopuszczają antykoncepcję, a w zasadzie po prostu nie wtrącają się w intymne pożycie w związkach.
Grey (2102 punktów)
Mam wrażenie, że próbujesz bronić Świadków Jehowy przede mną.
Ja też ich nie wyśmiewam, przynajmniej w oczy. Tym bardziej, że to nie jest śmieszne, podporządkowywać swoje codzienne życie wierzeniom i ciągły strach, żeby nie obrazić Boga. Oni naprawdę wierzą w to, że Bóg nas kocha i ma prawo ukarać nas śmiercią za nieposłuszeństwo, a największą zaletą jest pokora i bojaźń boża.
Przymknąłbym na to oko, gdyby nie to, ze oni próbują ten pogląd rozpowszechniać strasząc ludzi Armagedonem.

>>Ja słyszałem wersję, że mają inne tłumaczenie Pisma Św. ...
>Nie, sprawdziłam w tych zeszycikach, porównując z BT (zgodnie z odwołaniem) - zniekształcają zapisy dla poparcia swojej tezy.
To za mało, trzeba by jeszcze porównać z oryginałem.

>>Dziwne, przecież oni uważają, że Szatan fałszuje wyniki badań naukowych, ...
>Bo powszechna wiedza na ich temat pochodzi głównie z legend miejskich,
Akurat tą informację otrzymałem od pani, która była (i pewnie nadal jest) Świadkiem Jehowy. To było kilkanaście lat temu, może to jest nieaktualne, ale na pewno nie wymyślone przez krk.
Z miejskich legend znam taką, że ŚJ są nieskazitelnie uczciwi.
A tu proszę - Ty przyłapałaś ich na oszustwie z przekręconymi cytatami z Biblii.
I jak tu wierzyć miejskim legendom.
09-11-2013 19:27 
 Ocena 2 na 2
Anna Salman (16360 punktów)
>Mam wrażenie, że próbujesz bronić Świadków Jehowy przede mną.
Ja ich w ogóle bronię, tak jak i innych mniejszościowych grup wyznaniowych. Wiem co o nich mówią katolicy (źródła się domyślam) i jak ich traktują. A oni nie wyciągają tak kasy z budżetu, jak katolicy, czy nawet prawosławni, ani ich zachowania nie naruszają norm społecznych.
>... Tym bardziej, że to nie jest śmieszne, podporządkowywać swoje codzienne życie wierzeniom i ciągły strach, żeby nie obrazić Boga. ...
Trochę inaczej - wierzą w rychłą Paruzję, czyli zbawienie, które wkrótce nadejdzie, a każdą szykanę pod swoim adresem przyjmują, jako kolejny dowód na to, że żyjemy w "dniach ostatnich". Dlatego są tacy zadowoleni. Pewnie psycholog wyjaśniłby ten fenomen łagodzeniem dysonansu poznawczego, czy czymś takim. W każdym bądź razie hipokrytami nie są.
>To za mało, trzeba by jeszcze porównać z oryginałem.
Czyli? Z tekstami hebrajskimi? Jeżeli przez wieki ludzie wierzyli, że ziemia jest płaska, jest centrum wszechświata, a tu czytam nagle, że jest kulista, zawieszona w kosmosie i otoczona przez inne ciała, to co - nikt wcześniej nie zauważył?
>Akurat tą informację otrzymałem od pani, która była (i pewnie nadal jest) Świadkiem Jehowy. ...
Może ta pani dostała już zaktualizowany zeszycik.
Ale zawsze to, do czego się jeszcze nie przekonali, będzie dziełem szatana.
>Z miejskich legend znam taką, że ŚJ są nieskazitelnie uczciwi.
To jest względne - są uczciwi w zakresie wyznaczonym przykazaniami. Faktycznie nie kradną, nie zabijają, nie cudzołożą itd. Problem może być na styku państwo - wspólnota wyznaniowa. Oni nie uznają państwa, ani instytucji państwowych. Podatki płacą ("Bogu, co boskie, cesarzowi co cesarskie"), ale np. służby wojskowej odmawiają, zresztą z racji "nie będziesz zabijał", nie uznają symboli itd. Dlatego nie są uznawani w wielu krajach.
09-11-2013 20:43 
 Ocena 1 na 1
Grey (2102 punktów)
>Ja ich w ogóle bronię, tak jak i innych mniejszościowych grup wyznaniowych.
Rozumiem Twoje intencje.
Dla mnie to, czy ktoś jest mniejszością, czy nie, nie jest kryterium. Wolę bronić kogoś, kto nikomu nie szkodzi.

>>... Tym bardziej, że to nie jest śmieszne, podporządkowywać swoje codzienne życie wierzeniom i ciągły strach, żeby nie obrazić Boga. ...
>Trochę inaczej - wierzą w rychłą Paruzję, czyli zbawienie, które wkrótce nadejdzie, a każdą szykanę pod swoim adresem przyjmują, jako kolejny dowód na to, że żyjemy w "dniach ostatnich".
Jedno drugiego nie wyklucza. Zadowoleni są, bo myślą, że zaraz pójdą do raju i tylko tym się pocieszają.

>Jeżeli przez wieki ludzie wierzyli, że ziemia jest płaska, jest centrum wszechświata, a tu czytam nagle, że jest kulista, zawieszona w kosmosie i otoczona przez inne ciała, to co - nikt wcześniej nie zauważył?
Ha, nie podejrzewałem ich o aż taki przekręt. Jednak miejska legenda o ich uczciwości działa na mnie.

>Może ta pani dostała już zaktualizowany zeszycik.
>Ale zawsze to, do czego się jeszcze nie przekonali, będzie dziełem szatana.
Nie wiem, czy się dobrze zrozumieliśmy. Moja rozmowa z tą panią dotyczyła wieku Ziemi. Powiedziała, że Szatan podsuwa naukowcom fałszywe wyniki badań wieku warstw geologicznych. Nie wiem, czy słusznie rozszerzyłem tą teorię na inne dziedziny badań. Ale byłoby dziwne, gdyby Szatan nie fałszował innych badań, jeśli potrafi i ma w tym interes.
10-11-2013 10:45 
 Ocena 1 na 1
Anna Salman (16360 punktów)
>... Wolę bronić kogoś, kto nikomu nie szkodzi.
No właśnie - oni mi nie szkodzą, a na pewno nie w takim stopniu, jak rzymscy katolicy. Nawet ta ich ewangelizacja, postrzegana jako nachalna, jest przecież w ich prywatnym czasie, za ich pieniądze. Jak to porównać z nachalną promocją krk w mediach, w tym publicznych? Właściwie strach nawet lodówkę otworzyć ... Tak się kiedyś - za Gierka mówiło, ale to był mały pikuś w porównaniu z obecną propagandą.
>Jedno drugiego nie wyklucza. Zadowoleni są, bo myślą, że zaraz pójdą do raju i tylko tym się pocieszają.
Trochę wyklucza - oni mają wizję miłosiernego boga (dla mnie dyskusyjne), który ich zbawi, a resztę pogrąży.
>... Moja rozmowa z tą panią dotyczyła wieku Ziemi. Powiedziała, że Szatan podsuwa naukowcom fałszywe wyniki badań wieku warstw geologicznych. ...
A to masz rację - kreacjonizm jest nie do ruszenia, zresztą każdy z kościołów, wywodzących się z ruchu adwentystycznego jest tak samo fundamentalny.
Co do innych dziedzin - podejrzewam, że stosują to dość uznaniowo, przyjmując to, co wygodne.
Grey (2102 punktów)
>No właśnie - oni mi nie szkodzą,
Nie szkodzą Ci, bo nie wierzysz w prawdziwość Biblii i cytaty z Biblii nie trafiają do Ciebie tylko przelatują obok. Z punktu widzenia osób wierzących ta sprawa wygląda zupełnie inaczej.
Jak miałem 16 lat dorwali mnie i mojego kumpla i tak nas nastraszyli rychłym końcem świata i piekłem, że baliśmy się nawet myśleć. Na wszystko mieli dowody w postaci cytatów.
Ale nie chodzi tylko o mnie. Czytałem wywiady z byłymi ŚJ. Niezły horror to był.
Nie dziwię się, że ludzie reagują agresywnie na ich widok. Nikt nie chce słuchać, że zaraz będzie koniec świata.

>oni mają wizję miłosiernego boga (dla mnie dyskusyjne),
Tak, mają wizję Boga, który zabija ludzi za nieposłuszeństwo a okazuje miłosierdzie pokornym tchórzom.
Anna Salman (16360 punktów)
>Tak, mają wizję Boga, który zabija ludzi za nieposłuszeństwo a okazuje miłosierdzie pokornym tchórzom.
A jest jakaś inna wizja w innym kościele? Przecież to o to chodzi - naiwnych przestraszyć, a cwaniakom dać do zrozumienia, że to niezły interes.
Frank Holman (5897 punktów)
>Atakuję od razu z grubej rury:
>Tyle się męczysz, żeby iść do raju, a skąd wiesz, że Bóg nie wypędzi cię z tego raju za kolejne jabłuszko albo inna pierdółkę?

Kurde, zajebiste to jest. W życiu dotąd nie wpadłem na ten niesamowity argument przeciwko religiantom.
Grey (2102 punktów)
>Kurde, zajebiste to jest.
Dzięki
>W życiu dotąd nie wpadłem na ten niesamowity argument przeciwko religiantom.
Dotąd? Czyżbyś miał zamiar używać?
10-11-2013 13:41 
 Ocena 1 na 1
Frank Holman (5897 punktów)
>>Kurde, zajebiste to jest.
>Dzięki
>>W życiu dotąd nie wpadłem na ten niesamowity argument przeciwko religiantom.
>Dotąd? Czyżbyś miał zamiar używać?
>
Oczywiście!.
Zacząłem od niezwłocznego ustawienia jako opis na gg.
rysiek (4593 punktów)
Ależ ten zakaz nie wynika z przyczyn racjonalnych lecz religijnych, chociaż tak jak Twoja znajoma usiłują obudować go argumentacją pozareligijną.

Dlaczego nie sięgnąć to źródła, czyli tego co napisali na swojej oficjalnej stronie:

Dlaczego Świadkowie Jehowy nie zgadzają się na transfuzję krwi?

Robią to z przyczyn nie tyle medycznych, ile religijnych. Zarówno w Starym, jak i w Nowym Testamencie można znaleźć wyraźne nakazy, by powstrzymywać się od krwi (Rodzaju 9:4; Kapłańska 17:10; Powtórzonego Prawa 12:23; Dzieje 15:28, 29). Ponadto według Boga krew wyobraża życie (Kapłańska 17:14). Tak więc wystrzegamy się przyjmowania krwi nie tylko dlatego, że chcemy być posłuszni Bogu, ale także dlatego, że respektujemy Go jako Dawcę życia.

www.jw.org(*)rzyjmują-transfuzji-krwi/
D

Dlatego uważam że Twoje starania są z góry skazane na niepowodzenie. Jeśli nawet odparłbyś zarzuty natury medycznej, pozostanie twarde religijne jądro tego zakazu.
Chyba że uda Ci się przekonać znajomą do porzucenia jej wiary religijnej, ale to byłoby chyba jeszcze trudniejsze.
08-11-2013 18:38 
 Ocena 3 na 3
knx90 (664 punktów)
Argumenty religijne to jeszcze małe piwo. Mojego sąsiada, wieloletniego pracownika Buderusa wyrzucono z pracy z przyczyn ideologicznych. Zmieniła się Dyrekcja firmy (nowy dyrektor był ŚJ) i tam gdzie się dało, to zaczął obstawiać swoimi pachołkami. Jak się okazało że mój sąsiad nie chciał przystąpić do ich zgrai to się go pozbyli i zatrudnili na jego miejsce kolegę ze zboru. A więc morał z tej historii jest taki, że ona prawdopodobnie nawet nie porzuci tej religii choćby była kompletnym idiotycznym nonsensem (a jest - woleliby umrzeć z kompletnie błahych powodów). Świadkowie Jehowy są mistrzami w kombinatorstwie i swoich członków obstawiają jak się tylko da. Nie jestem o to zazdrosny, ale ubolewam, że cierpią na tym zasłużeni pracownicy, a skandalem jest ingerowanie w światopogląd pracownika w pracy przez przełożonego. Jest to gwałt moralny i podeptanie godności człowieka. Aż dziw mnie w sumie bierze, że mój sąsiad nie pozwał skurczybyków do Sądu Pracy. Albo do Strasburga.
09-11-2013 13:01 
 Ocena 2 na 2
Selanos (12869 punktów)
>Jeśli nawet odparłbyś zarzuty natury medycznej, pozostanie twarde religijne jądro tego zakazu.

Problem w tym, że moja znajoma zdaje się uważać, że ma po swojej stronie i religię i naukę. Za sukces uznam jeśli zabiorę jej chociaż naukę, wtedy będę mógł pokazać jak bardzo nieracjonalne jest sprzeciwianie się transfuzji.

>Chyba że uda Ci się przekonać znajomą do porzucenia jej wiary religijnej, ale to byłoby chyba jeszcze trudniejsze.

O wiele trudniejsze, szczególnie w przypadku ŚJ. Jest ich mało więc trzymają się razem, a jak ktoś odejdzie ze wspólnoty, to ma przerąbane.
09-11-2013 13:15 
 Ocena 1 na 1
knx90 (664 punktów)
>O wiele trudniejsze, szczególnie w przypadku ŚJ. Jest ich mało więc trzymają się razem, a jak ktoś odejdzie ze wspólnoty, to ma przerąbane.

"Przerąbane" w jakim sensie? Ja czytałem tylko o tym, że następuje element wykluczenia, tj. byli współbracia widząc ich na ulicy przechodzą na drugą stronę, wysiadają z autobusów którymi wspólnie jadą (jeśli zauważą byłego członka) itp manifestacje.
Selanos (12869 punktów)
>"Przerąbane" w jakim sensie? Ja czytałem tylko o tym, że następuje element wykluczenia, tj. byli współbracia widząc ich na ulicy przechodzą na drugą stronę, wysiadają z autobusów którymi wspólnie jadą (jeśli zauważą byłego członka) itp manifestacje.

I właśnie o to chodzi. W jednej chwili tracisz rodzinę i znajomych.
09-11-2013 13:57 
 Ocena 2 na 2
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Problem w tym, że moja znajoma zdaje się uważać, że ma po swojej stronie i religię i naukę. Za sukces uznam jeśli zabiorę jej chociaż naukę, wtedy będę mógł pokazać jak bardzo nieracjonalne jest sprzeciwianie się transfuzji.
Tylko co to zmieni? Jak pisałeś wcześniej wierzy ona w biblijne stworzenie świata. Zapewne więc religijna motywacja wystarczy do odrzucenia transfuzji. Z urojeniami wygrać trudno.
10-11-2013 13:02 
 Ocena 3 na 3
rysiek (4593 punktów)
>Problem w tym, że moja znajoma zdaje się uważać, że ma po swojej stronie i religię i naukę. Za sukces uznam jeśli zabiorę jej chociaż naukę, wtedy będę mógł pokazać jak bardzo nieracjonalne jest sprzeciwianie się transfuzji.
Rozumiem, ale to może być "sport" ekstremalny. Osobiście wybrałbym coś łatwiejszego, np. zdobycie korony Himalajów w klapkach.
Ich podpieranie się nauką, to raczej rodzaj zasłony dymnej, dmuchniesz w jednym miejscu, przesunie się w inną.

>O wiele trudniejsze, szczególnie w przypadku ŚJ. Jest ich mało więc trzymają się razem, a jak ktoś odejdzie ze wspólnoty, to ma przerąbane.
Przypuszczam, że osoby które trafiają do tego rodzaju organizacji religijnych, sekt, czy ruchów, to ludzie wyselekcjonowani pod względem większej niż przeciętna podatności na wiarę.
09-11-2013 20:54 
 Ocena 1 na 1
Lengyel (2127 punktów)

>Dlatego uważam że Twoje starania są z góry skazane na niepowodzenie. Jeśli nawet odparłbyś zarzuty natury medycznej, pozostanie twarde religijne jądro tego zakazu.
>Chyba że uda Ci się przekonać znajomą do porzucenia jej wiary religijnej, ale to byłoby chyba jeszcze trudniejsze.

Udało mi się przesłuchać jednego ŚJ na tę okoliczność. Otóż oni rozumieją to tak, że transfuzja to to samo, co jedzenie krwi. Co prawda sama idea przetaczania krwi nie jest z Biblią sprzeczna, bo przecież nie wiąże się z zabieraniem życia, lecz przeciwnie - ale cóż, dla nich to widać zbyt subtelne rozróżnienie.
10-11-2013 13:35 
 Ocena 2 na 2
rysiek (4593 punktów)
>... Otóż oni rozumieją to tak, że transfuzja to to samo, co jedzenie krwi.
Ciekawe. Natomiast jaka sprzeczność z niektórymi innymi odłamami chrześcijaństwa, gdzie częste spożywanie "krwi i ciała" - co prawda tylko Boga - jest wręcz wymagane.

>Co prawda sama idea przetaczania krwi nie jest z Biblią sprzeczna...
Powiedziałbym że wręcz zbieżna. "Przetacza" się tam całkiem sporo krwi.

>... lecz przeciwnie - ale cóż, dla nich to widać zbyt subtelne rozróżnienie.
To wiara religijna, nie oczekuj za wiele.
Christos (2696 punktów)
>Wiem, że temat był już wiele razy poruszany, ale potrzebuję małej pomocy.
>Otóż mam znajomą (jehową), która właśnie wypełniła oświadczenie, że nie zgadza się na transfuzję.<<
Jeśli chcesz przekonać znajomą (ŚJ) do zmiany poglądu w tej sprawie, to zadanie należy do kategorii beznadziejnych. Rzecz w przekonaniu ŚJ o jedynie słusznej w ich mniemaniu interpretacji Biblii jako wykładni prawd wiary, a także o walorach naukowo-poznawczych tejże. Argument, że Biblia przedstawia jedynie stan wiedzy autorów pism trafia na bezdyskusyjny argument: "Biblia mówi..."
Szandor LaVey mówi w ósmym przykazaniu: Nie narzekaj na coś, czemu nie musisz się poddawać.
09-11-2013 00:03
 Ocena 13 na 13
Olek Mularski (3178 punktów)
>Wiem, że temat był już wiele razy poruszany, ale potrzebuję małej pomocy.
>Otóż mam znajomą (jehową), która właśnie wypełniła oświadczenie, że nie zgadza się na transfuzję.

Nie nowość, ja jako lekarz mam z tym problemem do czynienia dość często

>Przekonywała mnie też, że lekarze tak naprawdę sami nie oddają krwi i nie zgadzają się na transfuzje, bo wiedzą, że to szkodliwe i korzystają z preparatów zastępujących krew.

Ci ludzie są tak zaczadziali i otumanieni tą swoją wiarą, że nie zauważają nawet jak ich próby przekonywania są denerwujące. Czasem nawet próbują wciskać swoje poglądy lekarzom!

Skutecznych preparatów krwiozastępczych, które dorównywałyby skutecznością samej krwi nikt jeszcze nie wymyślił. Koloidy, jak HES, czy dekstran tylko wypełniają łożysko naczyniowe, nie przenoszą jednak tlenu i pogarszają zdolność krzepnięcia krwi. Roztwory hemoglobiny mogą być podawane w dużych ilościach. Ich stosowanie jako płynów krwiozastępczych w krwotoku (w stosunku 1 ml/1 ml krwi utraconej) i do śródoperacyjnej hemodylucji znajdują się w fazie prób klinicznych. Roztwory hemoglobiny utrzymują prawidłowe utlenowanie tkanek pomimo skrajnie niskiego hematokrytu, lecz powodują wzrost oporu systemowego i płucnego, prawdopodobnie przez inaktywację tlenku azotu odpowiedzialnego za rozkurcz naczyń, przez cząsteczkę hemu zawartą w wolnej hemoglobinie. Wpływa to niekorzystnie na ilość tlenu dostarczanego do tkanek. Roztwory hemoglobiny mają ponadto ściśle ograniczoną trwałość a czas ich pozostawania w układzie krążenia biorcy jest krótki. Czasami jehowi twierdzą też, że związki fluorokarbonowe mogą rozwiązać dotychczasowy problem nieprzenoszenia tlenu przez środki krwiozastępcze. Badania naukowe pokazują jednak, że powinowactwo fluorokarbonów do tlenu jest dużo niższe od hemoglobiny.

Jehowi do planowych operacji często zgadzają się na autotransfuzję i podawanie erytropoetyny po operacji, ale przy zabiegach w trybie nagłym autotransfuzja jest niemożliwa, a EPO pomaga równie dobrze jak umarłemu kadzidło.

>Twierdzi też, że transfuzja krwi jest niebezpieczna i jak na złość ma na to swój własny, prywatny rodzinny przykład - bliską osobę u której z powodu transfuzji doszło do jakiegoś zakażenia i śmierci.

Dlaczego jakimś dziwnym trafem na rodziny jehowych potransfuzyjne zakażenia WZW B, C czy HIV trafiają kilkunastokrotnie częściej niż na inne? Czyżby wirusy te miały jakąś dziwną predylekcję do głupoty? Coś mi tu nie gra.

>Z takimi przykładami trudno dyskutować, bo ludzie robią się strasznie uparci...
>Ciężko mi się z nią kłócić, bo to nie moja dziedzina.

Mnie też jest ciężko. Co tam jeden lekarz, do nich nawet całe konsylium nie przemówi. Bóg przez świętą i nieomylną biblię już się wypowiedział, człowiek nie będzie mu bruździł. Z takim argumentem nie wygra nawet kolega psychiatra i jego magiczne proszki na głupotę.

Osobiście krew oddaję, widziałem kiedyś lekarzy oddających krew, o preparatach zastępujących wiem tyle, że o czymś takim się mówi, ale o
>czymś skutecznym i powszechnie stosowanym nie słyszałem, słyszałem za to, że wciąż próbuje się coś takiego stworzyć.

Patrz wyżej. Ostatnio dość blisko celu są Rumuńscy naukowcy, ale nadal jest to sfera badań
nt.interia(*)zyli-sztuczna-krew,nId,1051494

>Dlatego zwracam się z prośbą do osób bardziej obeznanych z tematem: czy mogą mi Państwo polecić jakieś publikacje, strony internetowe etc. najlepiej napisane dość przystępnym językiem, które wyjaśniłyby coś w tej kwestii i mnie i mojej znajomej? Byłbym wdzięczny za coś o tych preparatach co mają zastępować krew i

Jak znam jehowych, tak twierdzę, że jej to już nic nie pomoże.

>o rzekomej szkodliwości transfuzji.

Krew to lekarstwo, a jak wiemy każde działające lekarstwo jest szkodliwe! Odczyny poprzetoczeniowe to nie bajki- one rzeczywiście się zdarzają. Obecnie, przy bardzo wzmożonym nadzorze nad preparatami krwiopochodnymi są jednak bardzo rzadkie. Ryzyko podania krwi jest więc bardzo niskie, wielokrotnie niższe niż to które niesie zaniechanie transfuzji.


Wiara czyni czuba!
09-11-2013 10:28 
 Ocena 1 na 1
knx90 (664 punktów)
Czytając Pański post (dziękuje za niego serdecznie), przypomniała mi się dyskusja z pewną chrześcijanką która twierdziła że nauka to kłamstwo szatana i to co pokazuje NASA to tylko fikcyjna wirtualizacja komputerowa. Jehowi moim zdaniem to jedna z najbardziej agresywnych grup chrześcijańskich, (zaraz obok Solidarnych 2010) i to się dopiero ujawnia jak się z nimi nie zgadzamy, bądź próbujemy obalić ich świat w którym literacki bożek jehowa zakazuje transfuzji krwi pisząc książkę dla półgłówków takich jak on. A chyba najbardziej irracjonalny, denerwujący, jest ten ich upór w byciu takimi głupcami i zadręczanie innych swoimi urojeniami.
09-11-2013 21:00 
 Ocena 1 na 1
Lengyel (2127 punktów)
>Wiara czyni czuba!
>

Pikne!

Napisano tam powyżej - i inni, i ja - jak to jest z rozumieniem transfuzji przez ŚJ. Może od tej strony spróbować ich podejść? Wielkiej nadziei nie mam, ale kto wie? Choć możliwe, że już próbowano.
10-11-2013 09:19 
 Ocena 2 na 2
Olek Mularski (3178 punktów)
>Napisano tam powyżej - i inni, i ja - jak to jest z rozumieniem transfuzji przez ŚJ. Może od tej strony spróbować ich podejść? Wielkiej nadziei nie mam, ale kto wie? Choć możliwe, że już próbowano.

W ten sposób co napisałeś powyżej próbowaliśmy już po kilkanaście razy, a skutków brak. Do nich nie docierają żadne argumenty- jakbyś grochem o ścianę rzucał. Oni mają swoją interpretację biblii i osoba nie będąca jehowcem nie może jej zmieniać. Próby są daremne, a sami jehowi tak twardzi, że nawet z nożem na gardle, gdy śmierć zagląda w oczy twardo obstają przy swoim- mieliśmy jednego takiego delikwenta po ciężkim krwotoku z przewodu pokarmowego, który nam się na oddziale zanemizował do 2 g/dl (norma u mężczyzn 14-16) (przewlekle podkrwawiał mimo leczenia) i nadal odmawiał krwi, co dziwne przeżył. Takich co mieli po 4-5 g/dl i odmawiali to nawet nie liczę. Do tej pory zgon się jeszcze nie zdarzył, ale kilka razy już było blisko. Gdy utrata krwi jest przewlekła ci ludzie są jednak dobrze zaadaptowani i jakoś lepiej znoszą niskie stężenia hemoglobiny. W ostrej utracie taki pajac nie miałby szans.
Lengyel (2127 punktów)
>W ten sposób co napisałeś powyżej próbowaliśmy już po kilkanaście razy, a skutków brak. Do nich nie docierają żadne argumenty- jakbyś grochem o ścianę rzucał. Oni mają swoją interpretację biblii i osoba nie będąca jehowcem nie może jej zmieniać.

Znakiem tego trzeba sprobować dotrzeć do tych, co te interpretacje wymyślają. Rysuje mi się jakby pewna szansa...Zobaczymy.
rysiek (4593 punktów)
>(...) W ostrej utracie taki pajac nie miałby szans.
Rozumiem, że chodzi tu o szybką i dużą utratę krwi, silny krwotok, np. w wyniku uszkodzenia tętnicy? Chyba jest tu jakaś granica, której bez transfuzji raczej się nie przeżywa?
10-11-2013 15:51 
 Ocena 4 na 4
Olek Mularski (3178 punktów)
>>(...) W ostrej utracie taki pajac nie miałby szans.
>Rozumiem, że chodzi tu o szybką i dużą utratę krwi, silny krwotok, np. w wyniku uszkodzenia tętnicy? Chyba jest tu jakaś granica, której bez transfuzji raczej się nie przeżywa?

Gdyby pajac miał ciężki krwotok pourazowy wlelibyśmy w niego cokolwiek (HES, dekstran, żelatynę, płyn Ringera), tak jak to robimy wszystkim i jego krew znacznie by się rozcieńczyła. Organizm jednak nie byłby zaadaptowany do tej zmiany (uprzednio miał dobre stężenie Hb i się nie przyzwyczaił do złego) i bez transfuzji miałby spore szanse na weryfikację tego, czy na końcu jest raj, czy może jednak zimna gleba i robaczki.

Stężenie hemoglobiny Hb) poniżej 8 mg/dl jest wskazaniem do przetoczenia KKCz (koncentrat krwinek czerwonych, krwi pełnej już się nie przetacza, służy ona jedynie do produkcji preparatów krwiopochodnych tj. KKCz, KKP (koncentrat płytek, osocza świeżo mrożonego, krioprecypitatu, kożuszka leukocytarnego itp.)

Stężenie Hb poniżej 4-5 mg/dl jest stanem zagrożenia życia.

Niżej niż 3 mg/dl z reguły się nie przeżywa (no, chyba że szybko przetoczymy KKCz).

Jak wiemy hemoglobina jest nośnikiem tlenu. Gdy spada ilość erytrocytów spada też jednocześnie stężenie Hb. Dochodzi do spadku stężenia tlenu w tkankach, przy prawidłowej perfuzji. Niedotlenienie powoduje uszkodzenie lub śmierć komórek, a także spadek pH krwi z powodu braku możliwości tlenowego metabolizmu pirogronianu, który zamiast być pobierany przez mitochondria i wchodzić do cyklu Krebsa ulega redukcji kwaśnego mleczanu. Wzrost pH powoduje przechodzenie jonów K+ do płynu pozakomórkowego. Wysokie stężenie potasu z kolei może skutkować ciężkimi zaburzeniami rytmu serca i zgonem. Także hipoksja jest podwójnie niekorzystna dla naszego organizmu. Niektóre komórki jak np. neurony nie prowadzą metabolizmu beztlenowego i przy braku tlenu umierają bardzo szybko.

Większość chorych ma rozliczne objawy (bladość, łatwe męczenie się, duszność, bóle głowy, spadek zdolności koncentracji, pogorszenie pamięci, senność).
Niektórzy ludzie przy przewlekłej nawet ciężkiej niedokrwistości są dobrze zaadaptowani i prawie nie mają objawów (czasami tragiczny wynik morfologii jest wręcz zaskoczeniem). Zagraża im jednak udar mózgu, dławica piersiowa, zaburzenia rytmu serca itp.).

Niedokrwistość pokrwotoczna powstaje wtedy, gdy pacjenta z krwotokiem uda nam się uratować wypełniając jego łożysko naczyniowe płynami innymi niż krew (np. HES, dekstran, żelatyna, płyn wieloelektrolitowy PWE, mleczan Ringera) zapobiegając śmiertelnemu w skutkach wstrząsowi. Dochodzi wtedy do hemodylucji (rozcieńczenia krwi tymi płynami, które nie mają zdolności przenoszenia tlenu). Organizm zanim naprodukuje sobie krwinek cierpi na ciężką niedokrwistość. Czasami może nie dać rady i trzeba mu w tym pomóc podając KKCz (koncentrat krwinek czerwonych), a niekiedy także płytki krwi (KKP).
rysiek (4593 punktów)
Dzięki za wyjaśnienie. Nie wygląda to tak prosto jak w wizjach świadków Jehowy.
10-11-2013 20:35 
 Ocena 1 na 1
Frank Holman (5897 punktów)
Czy mam słuszne wrażenie, że ich leczenie jest dużo droższe on standardowego ?
10-11-2013 23:55 
 Ocena 3 na 3
Olek Mularski (3178 punktów)
>Czy mam słuszne wrażenie, że ich leczenie jest dużo droższe on standardowego ?

Niekoniecznie. W ciężkich ostrych przypadkach jest tańsze o koszty kilku jednostek krwi i około 2 tygodni hospitalizacji, a droższe o koszty ...sekcji i trumny. W sumie chyba jest dużo taniej. W przypadkach o mniej dynamicznym przebiegu (krwawienia nieurazowe, mniej poważne krwawienia z górnego odcinka przewodu pokarmowego) wychodzi nieznacznie drożej, bo koszty erytropoetyny są chyba większe niż kilku jednostek koncentratu krwinek czerwonych. Jeśli jednak obu pacjentom (normalnemu i jehowcowi) dodać po kilkanaście dni pobytu w szpitalu, inne leki, ewentualną endoskopię czy zabieg operacyjny, to te koszta się w tym rozmywają i nie ma tak wielkiej różnicy. Poza tym są to przypadki jednostkowe, a co za tym idzie mało obciążają oddziały (ale nerwy personelu bardzo).
Frank Holman (5897 punktów)

Dziękuję za wyjaśnienie.
Barbiel (1106 punktów)
>mieliśmy jednego takiego delikwenta po ciężkim krwotoku z przewodu pokarmowego, który nam się na oddziale zanemizował do 2 g/dl (norma u mężczyzn 14-16) (przewlekle podkrwawiał mimo leczenia) i nadal odmawiał krwi, co dziwne przeżył. Takich co mieli po 4-5 g/dl i odmawiali to nawet nie liczę. Do tej pory zgon się jeszcze nie zdarzył, ale kilka razy już było blisko. Gdy utrata krwi jest przewlekła ci ludzie są jednak dobrze zaadaptowani i jakoś lepiej znoszą niskie stężenia hemoglobiny.
Dla ŚJ wniosek z tej wypowiedzi będzie oczywisty. Przetaczanie krwi jest
niepotrzebne, skoro bez tego się nie umiera. Przynajmniej oni nie
umierają.
Selanos (12869 punktów)
Bardzo dziękuję za odpowiedź, właśnie o takie informacje mi chodziło.

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365