Racjonalista - Strona głównaDo treści
Intelektualne pogaduszki

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
05-10-2010 19:57nieateista (18 punktów)Intelektualne pogaduszki
Ocena -1 na 5
"Wolność, wolność nade wszystko".

Tak sobie myślę, że część uczestników tego forum zbyt serio podchodzi do "intelektualnych pogaduszek". Nie jestem ateistą. Ale wierzę, że jestem realistą. Że zaje ...ście twardo stąpam po ziemi. Być może zbyt twardo.

Jak tak sobie czytam te wypowiedzi: .... wiadomo jakie (większość z tych tutaj), to se myślę, że goście tutaj, przekraczają zdziebko cienką czerwoną linię.

W "mojej paczce", w moim środowisku nikt nigdy nie powiedział, że zrobił cokolwiek w życiu z miłości do prawdy. Nawet nie mogę sobie wyobrazić, aby ktokolwiek - gdyby nawet z jego ust padły takie słowa: robię to bo kacham prawdę, kocham rozum - wierzył w to co mówi.

Oczywiście jestem bardzo daleki od nabijania się z intelektualnych pogaduszek. Nie podejmuję ich nie dlatego, że się nabijam z: heurestyki (nikt z moich znajomych nigdy nie użył takiego słowa - mam nadzieję, że to nie ma nic wspólnego z akwarystyką, beletrystyką) i chęci poznania absolutu, początku wszytkiego i tak dalej. Nie podejmuję się tego, bo to po prostu nie moja rozrywka. Gram w piłkę, pływam jak mało kto i chętnie pogram w piłkę i popływam w zawodach (dal gości po 40tce).

Intelektualne pogaduszki to taka sama rozrywka jak kino, piłka nożna, wczasy. Nie śmiem tego potępiać. A także unikam wciągnia się w nie. To tak jak z piłką nożną. Ktoś kto nie umie kopnąć piłki, nie ćwiczył się całymi godzinami w tej rozrywce, po prostu nie podejmuje gry. Bo to żadna dla niego przyjemność.

Czy należy potępiać grę w piłkę - intelektualne pogaduszki - gdy ktoś przywiązuje do niej/nich zbyt dużą wagę? Nie zawsze. Jeżeli ktoś traktuje grę w piłkę/intektualne pogaduszki bardzo poważnie, a jednocześnie daje mu to duże dochody (a może nawet sławę), to jest OK: z biznesowego, prywatnego, racjonalnego punktu widzenia (do wyboru). Tak samo jest z Dawkinsem i innym ludżmi. Oni z tego żyją: osiągają bardzo duże dochody, to ich praca, ich życie, a czasami nawet ich sława i uznanie (czyli coś co przynosi o wiele wiecej korzyści niż kasa).

Ale jak ktoś "normalny" zaczyna przywiązywać do intektualnych pogaduszek zbyt dużą wagę, wydaje mu się, że to coś więcej niż zwykła rozrywka - taka jak pójście do kina, wczasy, i tak dalej - to używając bardzo delikatnego określenia, według moich bardzo subiektywnych ocen: błądzi.
I to bardzo i kiedyś bardzo boleśnie się obudzi. Oby tylko on/ona.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

05-10-2010 20:19
 Ocena 12 na 12
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Usiłowałeś coś przekazać czy tylko dopadł cię przymus pisania?


Niezależność jest tą zdobyczą kobiet, dzięki której mogą się już kompromitować same. (Lidia Jasińska)
05-10-2010 20:22 
 Ocena-3 na 3
nieateista (18 punktów)
>Usiłowałeś coś przekazać czy tylko dopadł cię przymus pisania?
>
Niezależność jest tą zdobyczą kobiet, dzięki której mogą się już kompromitować same. (Lidia Jasińska)


Sam nie wiem. Albo albo. Jakby to rzekł ....
08-10-2010 12:17 
 Ocena 1 na 1
nieateista (18 punktów)
>>Usiłowałeś coś przekazać czy tylko dopadł cię przymus pisania?
>>
Niezależność jest tą zdobyczą kobiet, dzięki której mogą się już kompromitować same. (Lidia Jasińska)

>Sam nie wiem. Albo albo. Jakby to rzekł ....

Czy ktoś z forumowiczów może mi wyjaśnić co znaczy" Ostrzeżenie" i do kogo jest adresowane?
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Widzisz - nie trzeba być rozgadanym intelektualistą, aby żyć w prawdziwym świecie i nie rządzić się mitologią sprzed 2000 lat i nie traktować tego świata jako przedsionka do zaświatów. Graj sobie w piłkę, pływaj, jeźdź na motorze - a jednocześnie pomyśl tylko tyle - "życie jest piękne, żaden koleś mi nie będzie wmawiał zabobonów z okresu wynalezienia pługa". Wtedy życie lepiej smakuje, na boisku, na motorze, w kinie.
05-10-2010 20:40 
 Ocena-1 na 3
nieateista (18 punktów)
>Widzisz - nie trzeba być rozgadanym intelektualistą, aby żyć w prawdziwym świecie i nie rządzić się mitologią sprzed 2000 lat i nie traktować tego świata jako przedsionka do zaświatów. Graj sobie w piłkę, pływaj, jeźdź na motorze - a jednocześnie pomyśl tylko tyle - "życie jest piękne, żaden koleś mi nie będzie wmawiał zabobonów z okresu wynalezienia pługa". Wtedy życie lepiej smakuje, na boisku, na motorze, w kinie.

Dlaczego mnie tutaj "intelektualuszkujesz"? Przecież ja jestem odporny? Jak w ten sposób odpowiadasz, to, jako razważny gość, wieź pod uwagę rzecz oczywistą: twoja odpowiedź nie jest kierowana do mnie, ona jest kierowana do wszystkich innych, którzy ją przeczytają. Nie mam pojęcia jaka będzie ich reakcja, a raczej wiem: bo to jest trochę jak kółko różańcowe.

Ale jak tak lubię: iść pod prąd. Jedni lubią słyszęć: masz rację, inni: piepszysz głupoty. Mamy wolność, którą tak wszyscy kochamy
05-10-2010 20:47 
 Ocena 5 na 5
spray (5875 punktów)
> Mamy wolność, którą tak wszyscy kochamy
>
Bo ja wiem...
Niby kochamy, a co i raz ktoś chce jakieś zasieki stawiać.
Niekoniecznie sobie, ale też.

Ot, żeby daleko nie szukać:

Matematyk, fizyk i inżynier dostali po kawałku siatki do ogrodzeniowej i zadanie by ogrodzić jak największy teren.
Inżynier ogrodził elegancki kwadrat.
Fizyk obliczył że najlepszy stosunek powierzchni do obwodu ma koło i rozstawił siatkę w okrąg.
Natomiast matematyk rozstawił siatkę byle jak, wszedł do środka i powiedział że jest na zewnątrz.

Z podanego tu wczoraj linku roflcopter.pl/top/

Z powyższego wynika, że nawet język matematyki nie jest wolny... od skojarzeń na przykład.

( Ja już nawet nie wspomnę, jak greckie "phi" mi się kojarzy... i to co najmniej dwa razy!!!)
P.S.
Proszę! pl.wikipedia.org/wiki/Phi
Same świnstwa!
Vytautas (4394 punktów)
>( Ja już nawet nie wspomnę, jak greckie "phi" mi się kojarzy... i to co najmniej dwa razy!!!)
   Dawno, dawno temu, w carskiej jeszcze Rosji używano raczej łagodnego wyzwiska 'fitiuk', co wzięło się z kształtu litery fi właśnie.
05-10-2010 20:52 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Tylko weź pod uwagę, że rzeczywistość nie zależy od ludzkich kółek różańcowych, mód i tak dalej. Nie głosujemy na rzeczywistość. Można sobie uważać, że jest inna niż jest, ale jej to nie ruszy. Można sobie skompilować Biblię, w którą będzie wierzyć masa ludzi, ale rzeczywistości to nie ruszy.

A aby mieć rzeczywiste wyobrażenie o świecie wystarczy nie podziwiać wiary w różne gusła, tylko być sceptycznym. Wtedy idziesz pod prąd, albo się zgadzasz, ale nie masz z tym problemu, gdyż uczciwie dążysz do zrozumienia tego, co cię otacza.
05-10-2010 21:17 
 Ocena 3 na 3
nieateista (18 punktów)
>Tylko weź pod uwagę, że rzeczywistość nie zależy od ludzkich kółek różańcowych, mód i tak dalej. Nie głosujemy na rzeczywistość. Można sobie uważać, że jest inna niż jest, ale jej to nie ruszy. Można sobie skompilować Biblię, w którą będzie wierzyć masa ludzi, ale rzeczywistości to nie ruszy.
>A aby mieć rzeczywiste wyobrażenie o świecie wystarczy nie podziwiać wiary w różne gusła, tylko być sceptycznym. Wtedy idziesz pod prąd, albo się zgadzasz, ale nie masz z tym problemu, gdyż uczciwie dążysz do zrozumienia tego, co cię otacza.

No widzisz cały czas żyjemy w innych światach. Jak wiesz ja jestem zwykłych sprzedawcą. A może nawet niezwykłym, bo udało mi się osiągnąć bardzo duży sukces w sprzedaży na tyle aby innych nauczać. A w sprzedaży, w tej z najwyższej półki chodzi o jedno: sukces zależy od umiejętności, od chęci zrozumienia punktu widzenia drugiego człowieka.

Nie chcę się zastanawiać i analizować zbytnio twojego życia. Jakie ono, to twoje życie konkretnie jest. Ale wykorzystując mój największy walor, nie intelekt, ale wyobraźnię potrafię wczuć się w położenie osoby, która jest w miarę młoda, która pochłania setki książek, która dysponuje wiedzą większą niż inni, ciekawą pracę, ma możliwość podróżowania, korzysta z niej i jeszcze .. . W takim życiu nie ma miejsca dla Boga a jest bardzo wiele na podstawową rozrywkę (Tę w której dany człowiek czuje się najlepiej): intelektualne pogaduszki. Czy cię ona bawi? Po liczbie dokonanych wpisów niie mam co do tego wątpliwości.

Ale jest też inne życie. Człowiek ma żonę, ma dzieci i jest przeciętnym gościem, o przeciętnych dochodach i tak dalej. I co? Myślisz, że tego gościa obchodzi lub tą gościówę (sorry ale nie znalazłem lepszego określenia) heurestyka, absolut i takie tam (JEŻELI KOCHA MĘŻA/ŻONĘ I DZIECI). Jego to g...no obchodzi. Jeżeli już to jako odskocznia, jako chwila rozrywki. Najważniesze jest co innego: codzienność, koszmarna, dobijająca człowieka, jego relacje z najbliższymi w codzienności. Tylko to się liczy. Albo sobie daje z tym radę i póżniej w spokoju ducha, odpoczywa czasami po koszmarnej walce o rzeczy najważniejsze i wówczas oddaje się swojej ulubionej rozrywace: np. intelektualnym pogaduszkom, albo od tego ucieka w wirtulandię, będąc kiepskim mężesz/żoną i rodzicem traktując te sprawy fałszywie JAKO sWOJE ULUBIONE OPIUM
05-10-2010 21:36 
 Ocena 4 na 4
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Dzięki za ciekawą wypowiedź. Ale może ta szara beznadzieja, o której mówisz, życie, które trzeba znieść wynika z tego, że nie wiemy, gdzie tego życia szukać. Gdyby dzieciom w szkołach podstawowych zamiast religii zrobić przedmiot pdt. "radość życia w realnym świecie" może byłoby trochę inaczej. Może spora część ludzi wiedziałaby, że żyje tylko raz i gdy dzień upłynie bezpowrotnie, to upłynął... Być może wtedy nie szukaliby szybkiej stabilizacji w życiu, ale więcej patrzyli na świat, podróżowali, etc.? Akurat mamy to szczęście, że jesteśmy z bogatego regionu świata. Brak zabiegania o przeżycie od wczesnej młodości nie owocuje śmiercią z głodu. Mamy trochę przestrzeni. Podróżować też możemy stopem, spać można pod namiotem, zimą szukać ciepłych, europejskich krajów. Być może wpojenie dzieciom prawdy, prostej prawdy, iż jest tu i teraz, że chcą mieć dom, dzieci, z naturalnej potrzeby, a nie z ukazu boga, da nawet prostym ludziom wiele radości...

Moim zdaniem wrażliwość na otoczenie nie idzie w parze z inteligencją. Można być bardzo inteligentnym i zupełnie nie wrażliwym, oraz wrażliwym głupcem. Wydaje mi się, że to co wiemy o miejscu gdzie istniejemy bez powtórek, raz, można przekazać w prosty sposób.
08-10-2010 19:26 
 Ocena 1 na 1
nieateista (18 punktów)
>Dzięki za ciekawą wypowiedź. Ale może ta szara beznadzieja, o której mówisz, życie, które trzeba znieść wynika z tego, że nie wiemy, gdzie tego życia szukać. Gdyby dzieciom w szkołach podstawowych zamiast religii zrobić przedmiot pdt. "radość życia w realnym świecie" może byłoby trochę inaczej. Może spora część ludzi wiedziałaby, że żyje tylko raz i gdy dzień upłynie bezpowrotnie, to upłynął... Być może wtedy nie szukaliby szybkiej stabilizacji w życiu, ale więcej patrzyli na świat, podróżowali, etc.? Akurat mamy to szczęście, że jesteśmy z bogatego regionu świata. Brak zabiegania o przeżycie od wczesnej młodości nie owocuje śmiercią z głodu. Mamy trochę przestrzeni. Podróżować też możemy stopem, spać można pod namiotem, zimą szukać ciepłych, europejskich krajów. Być może wpojenie dzieciom prawdy, prostej prawdy, iż jest tu i teraz, że chcą mieć dom, dzieci, z naturalnej potrzeby, a nie z ukazu boga, da nawet prostym ludziom wiele radości...
>Moim zdaniem wrażliwość na otoczenie nie idzie w parze z inteligencją. Można być bardzo inteligentnym i zupełnie nie wrażliwym, oraz wrażliwym głupcem. Wydaje mi się, że to co wiemy o miejscu gdzie istniejemy bez powtórek, raz, można przekazać w prosty sposób.
Sorki, dopiero teraz przeczytałem, bo mnie prawie wszyscy atakują.
Doceniam tę wypowiedź, zgadzan się z nią.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Cieszę się, że napisałem coś sensownego dla ciebie . Czyli po prostu nie wszyscy do końca chyba cię zrozumieli. Badź co bądź istnieje ogromna grupa osób (również wykształconych), które nie rozmawiają ani nie myślą o ogólnym światopoglądzie na świat, zostając przy jakichś swoich przyzwyczajeniach z dzieciństwa, lub wziętych z otoczenia. Ktoś, kto się nad tym zastanawia, w tym my tutaj, może spotkać się z obojątnością owej grupy, lub usłyszeć zarzut o marnowaniu czasu. Tak więc poruszyłeś całkiem istotny problem.
06-10-2010 07:58 
 Ocena 3 na 3
spellbinder (8577 punktów)
>>TAlbo sobie daje z tym radę i póżniej w spokoju ducha, odpoczywa czasami po koszmarnej walce o rzeczy najważniejsze i wówczas oddaje się swojej ulubionej rozrywace: np. intelektualnym pogaduszkom, albo od tego ucieka w wirtulandię, będąc kiepskim mężesz/żoną i rodzicem traktując te sprawy fałszywie JAKO sWOJE ULUBIONE OPIUM

No tak, bo dużo większy sens ma rodzina, w której najbardziej kochasz niewidzialnego faceta w niebie i to on, a nie żona, dzieci czy rodzice jest dla człowieka najważniejszy.
lipschitz (1674 punktów)
Możesz zawsze zmienić "paczkę".

Może to dziwne, ale niektórzy naprawdę uwielbiają prawdę, niektórzy muzycy chcą wszystkie wiedzieć o muzyce, malarze o malarstwie a stolarze o stolarstwie, i jeszcze za tę prawdę są gotowi zapłacić. A niektórzy chcą wiedzieć, o co chodzi w tym całym naszym życiu, skąd się wzięło, jak rozwijało, do czego może to zmierzać, dlaczego jesteśmy tacy jacy jesteśmy, a więc na przykład nie zainteresowani prawdą lub zainteresowani itd.

Twój post mógł trafić na to forum tylko dlatego, że ktoś uwielbiał prawdę, dlatego, że urządzał sobie intelektualne pogaduszki.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Zawsze możesz siedzieć oglądając serwisy informacyjne lub inne programy TV. W sumie współczynnik średniej papkowatości telewizji jest przerażająco wysoki, ale Ty się czepiasz forum Racjonalisty. Głupio Ci, że ktoś odstaje od telewizyjnej przeciętności?

Pozdrawiam

No cóż. Wszyscy próbujemy coś wyrazić. Niekoniecznie to, o czym myślimy, że próbujemy to wyrazić.
ramichael (36666 punktów)
Aale osso chozzi?
06-10-2010 02:01
 Ocena 11 na 11
zachaj (5239 punktów)

>W "mojej paczce", w moim środowisku nikt nigdy nie powiedział, że zrobił cokolwiek w
>życiu z miłości do prawdy.

Zmień paczkę.

Dla mnie portal Racjonalista jest głównie źródłem cennej informacji. Jestem w stanie zrozumieć kogoś kto interesuję się tylko sportem i samochodami. Jednak za nic w świecie nie chciałbym być w jego skórze.
Kowalska (14008 punktów)
>Jak tak sobie czytam te wypowiedzi: .... wiadomo jakie (większość z tych tutaj), to se myślę, że
>goście tutaj, przekraczają zdziebko cienką czerwoną linię.
>W "mojej paczce", w moim środowisku nikt nigdy nie powiedział, że zrobił cokolwiek w życiu z
>miłości do prawdy. Nawet nie mogę sobie wyobrazić, aby ktokolwiek - gdyby nawet z jego ust padły
>takie słowa: robię to bo kacham prawdę, kocham rozum - wierzył w to co mówi.

   Tyle zacytowałam. Ty się czytasz w ogóle?

A tak poza tym, to wiadomo. Określone koła i środowiska. Tak tak...


Pomoc terapeutyczna oraz psychologiczna - całodobowo.
06-10-2010 13:55 
 Ocena 1 na 1
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>>Jak tak sobie czytam te wypowiedzi: .... wiadomo jakie (większość z tych tutaj), to se myślę, że
>>goście tutaj, przekraczają zdziebko cienką czerwoną linię.
>>W "mojej paczce", w moim środowisku nikt nigdy nie powiedział, że zrobił cokolwiek w życiu z
>>miłości do prawdy. Nawet nie mogę sobie wyobrazić, aby ktokolwiek - gdyby nawet z jego ust padły
>>takie słowa: robię to bo kacham prawdę, kocham rozum - wierzył w to co mówi.
>    Tyle zacytowałam. Ty się czytasz w ogóle?

Droga Pani Kowalska, mamy tutaj jednego z tych forumowiczów, którzy nie czytają tego co piszą bo, jak sami mówią, dyskusje na tym forum ich nie interesują i są niezrozumiałe.
Jest w tym pewna szalona konsekwencja, prawda?

Chociaż mam dziwne wrażenie, że niektórzy nie czytają tego co piszą, żeby nie stracić odwagi do opublikowania postu.
Można tak wnioskować po szczególnej niechęci takich osób do odnoszenia się do własnych wypowiedzi i uporczywego udawania, że "to nie ja i w ogóle to było dawno i nieprawda".

I tak na naszym forum nie trafiłam jeszcze na taki okaz, jak gdzieś w usnecie, gdy dyskutant wyśmiewał własną wypowiedź z początku wątku, bo mu się pomieszały znaczniki cytowania i był pewien, że to wypowiedź kogoś innego.


"Ateizm jest religią w takim samym stopniu w jakim nie zbieranie grzybów jest hobby"
Madman (7811 punktów)
>Nie jestem ateistą. Ale wierzę, że jestem realistą. Że zaje ...ście twardo stąpam po
>ziemi. Być może zbyt twardo.
Stąpasz po ziemi, ale głowię masz w chmurach...
>Jak tak sobie czytam te wypowiedzi: .... wiadomo jakie (większość z tych tutaj), to se myślę, że goście tutaj, przekraczają zdziebko cienką czerwoną linię.
A do czego ta linia służy? Oddziela? Co od czego?
>W "mojej paczce", w moim środowisku nikt nigdy nie powiedział, że zrobił cokolwiek w życiu z miłości do prawdy.
Sprzedawcy zazwyczaj mijają się z prawdą z miłości do zysku.
>się nabijam z: heurestyki (nikt z moich znajomych nigdy nie użył takiego słowa)
Się nie dziwię. O heurystyce też pewnie nie wspominają...
>Ale jak ktoś "normalny" zaczyna przywiązywać do intektualnych pogaduszek zbyt dużą wagę, wydaje mu się, że to coś więcej niż zwykła rozrywka - taka jak pójście do kina, wczasy, i tak dalej - to używając bardzo delikatnego określenia, według moich bardzo subiektywnych ocen: błądzi.
>I to bardzo i kiedyś bardzo boleśnie się obudzi.
Nie strasz, nie strasz...
Że niby co? Pewnego dnia się obudzę i pomyślę - cholera, nie widziałem Shreka 14 w 8D, bo wolałem rozmyślać o heurystyce?
spellbinder (8577 punktów)
>Gram w
>piłkę, pływam jak mało kto i chętnie pogram w piłkę i popływam w zawodach (dal gości po 40tce).
>Intelektualne pogaduszki to taka sama rozrywka jak kino, piłka nożna, wczasy. Nie śmiem tego
>potępiać. A także unikam wciągnia się w nie. To tak jak z piłką nożną. Ktoś kto nie umie kopnąć
>piłki, nie ćwiczył się całymi godzinami w tej rozrywce, po prostu nie podejmuje gry. Bo to żadna dla
>niego przyjemność.

Cudowne stwierdzenie - z tego wynika jasno, że jeśli czegoś nie umiesz zrobić, to nawet nie będziesz próbował, bo co to za przyjemność. Ludzie lubią się uczyć, często dostanie łupnia w szachy daje większą frajdę, niż gra z dużo słabszym przeciwnikiem.

To co napisałeś świadczy o tym, że właśnie to Ty podchodzisz bardzo poważnie nawet do takiej głupoty jak piłka. Nie grasz jeśli nie możesz być w czołówce, grasz żeby wygrać, a nie żeby się dobrze bawić.

>Ale jak ktoś "normalny" zaczyna przywiązywać do intektualnych pogaduszek zbyt dużą wagę, wydaje mu
>się, że to coś więcej niż zwykła rozrywka - taka jak pójście do kina, wczasy, i tak dalej - to
>używając bardzo delikatnego określenia, według moich bardzo subiektywnych ocen: błądzi.

Skąd w ogóle założenie, że ludzie wypowiadający swe opinie w Internecie są aż tak dalece i głęboko poważni?

>I to bardzo i kiedyś bardzo boleśnie się obudzi. Oby tylko on/ona.

A to już stwierdzenie co najmniej podejrzane. Nie widzę z czego ono wynika. W dodatku - pouczasz waść, a nie bierzesz pod uwagę jednej rzeczy, że głupoty wypisywane w necie nieanonimowo mogą się w przyszłości zemścić. Ktoś na przykład zauważy, że
pan "dlaczego nie jestem ateistą" bardzo poważnie podchodzi nawet do zwykłej zabawy jak piłka nożna. Ktoś może uzna, że wynika to z zaniżonej samooceny owego człowieka.
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>"Wolność, wolność nade wszystko".
>Tak sobie myślę, że część uczestników tego forum zbyt serio podchodzi do "intelektualnych
>pogaduszek".
To już takie obrzydliwe forum, że jego znaczna część ma inspiracje intelektualne.
Chce wiedzieć więcej i podejmuje próby wyartykułowania własnych przemyśleń.

>Oczywiście jestem bardzo daleki od nabijania się z intelektualnych pogaduszek. Nie podejmuję ich
>nie dlatego, że się nabijam z: heurestyki (nikt z moich znajomych nigdy nie użył takiego słowa - mam
>nadzieję, że to nie ma nic wspólnego z akwarystyką, beletrystyką) i chęci poznania absolutu,
>początku wszystkiego i tak dalej.

Heurystyka (gr. heurisko - znajduję) - w języku logiki umiejętność wykrywania nowych faktów oraz znajdowania związków między faktami, zwłaszcza z wykorzystaniem hipotez. Na podstawie istniejącej wiedzy stawia się hipotezy, których nie trzeba udowadniać.

>Nie podejmuję się tego, bo to po prostu nie moja rozrywka. Gram w piłkę, pływam jak mało kto i chętnie pogram w piłkę i popływam w zawodach (dal gości po 40tce).
I tak trzymać! Nie wszystko jest dla wszystkich. Ja uwielbiam dziewczyny i eseje filozoficzne. Wolno mi?

>Intelektualne pogaduszki to taka sama rozrywka jak kino, piłka nożna, wczasy. Nie śmiem tego potępiać. A także unikam wciągnia się w nie.
Tyle jest portali, a Pan do nas wali. Trzeba poszukać takich bardziej zgodnych z gustem.

>Ale jak ktoś "normalny" zaczyna przywiązywać do intektualnych pogaduszek zbyt dużą wagę, wydaje mu się, że to coś więcej niż zwykła rozrywka - taka jak pójście do kina, wczasy, i tak dalej - to używając bardzo delikatnego określenia, według moich bardzo subiektywnych ocen: błądzi.
Nigdy nie chciałem być normalnym. Zawsze miałem większe aspiracje. Współczuję ludziom sprawnym intelektualnie inaczej i wybierającym proste, normalne rozrywki. Tak, jak współczuję bardziej "nieateistom" niźli fideistom, gdyż to takie: ni to. ni tamto.

>I to bardzo i kiedyś bardzo boleśnie się obudzi. Oby tylko on/ona.
Gorsze, bo większość z nich nigdy się nie budzi.

Gdy wie się więcej, nawet grzeszy się przyjemniej.

@@@
.
06-10-2010 10:43 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)

>Tyle jest portali, a Pan do nas wali. Trzeba poszukać takich bardziej zgodnych z gustem.

Nie tylko - na ateiście.pl też się zasadził. Możliwe, że potrzebuje jeszcze do swojej "książki" przybliżyć podłe zachowania ateistów, w jak paskudny sposób wyśmiewają myślicieli
nieateista (18 punktów)
>>Tyle jest portali, a Pan do nas wali. Trzeba poszukać takich bardziej zgodnych z gustem.
>Nie tylko - na ateiście.pl też się zasadził. Możliwe, że potrzebuje jeszcze do swojej "książki" przybliżyć podłe zachowania ateistów, w jak paskudny sposób wyśmiewają myślicieli

No właśnie może zbieram materiały.

Spoko. Nigdy nie zrobiłbym takiej prowokacji. Jestem szczerym, prostym człowiekiem. Nie lubię fałszu i dlatego większość wierzących (udawaczy) jest dla mnie bardziej godnych potępienia niż wszyscy inni. A ja nawet nigdy nie potępiałem ateistów, z wyjątkiem fanatyków ateistów, a raczej niewolników własnej "wielkości" jako ludzi wolnych, wyzwolonych spod wszelkiego wpływu z wyjątkiem potrzeby uznania i zachowania dobrego, a wręcz jak najlepszego samopoczucia
spellbinder (8577 punktów)
>No właśnie może zbieram materiały.

Trzeba tylko uważać, bo człowiek wystawia na wiatr swoje poglądy, tu poprawi, tam zmieni, co to się kupy nie trzymało i niestety nie może się już pod nimi podpisać własnym nazwiskiem
06-10-2010 13:43 
 Ocena 2 na 2
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
Ot: inspiracje?
>>"Wolność, wolność nade wszystko".
>>Tak sobie myślę, że część uczestników tego forum zbyt serio podchodzi do "intelektualnych
>>pogaduszek".
>To już takie obrzydliwe forum, że jego znaczna część ma inspiracje intelektualne.

Przepraszam że się wtrącam, ale czy to nie miały być czasem aspiracje?

Jakoś bardziej pasuje jako charakterystyka członków forum


"Ateizm jest religią w takim samym stopniu w jakim nie zbieranie grzybów jest hobby"
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Ot: inspiracje?
.
>>To już takie obrzydliwe forum, że jego znaczna część ma inspiracje intelektualne.
>Przepraszam że się wtrącam, ale czy to nie miały być czasem aspiracje?
Tak miały być aspiracje.
Za korektę dziękuję, za błąd przepraszam.
Tekst mi się tak bardzo podobał, że za nadto przyspieszyłem.

@@@
.
Kuba Śruba aka B2BW (3184 punktów)Odp: Intelektualne pogaduszki
>Intelektualne pogaduszki to taka sama rozrywka jak kino, piłka nożna, wczasy. Nie śmiem tego potępiać.
Jestem raczej zdania, że "intelektualne pogaduszki" to rodzaj szachów i to w dodatku korespondencyjnych.
To nie jest czat, gdzie ludzie klepią bezmyślne wypowiedzi. Tu zdanie można wyrazić w pełni rozwiniętej formie, jest czas, żeby spokojnie odnieść się do wypowiedzi oponenta.
Osoby o otwartym umyśle mogą dzięki takim "pogaduszkom" zrozumieć lepiej świat, wyrobić sobie zdanie na różne zagadnienia.
Wczoraj przyznałem innemu uczestnikowi forum, że byłem w błędzie. To wspaniałe doświadczenie i klasyfikował bym je jednak na innej płaszczyźnie niż satysfakcja z kopnięcia piłki do bramki

>Ale jak ktoś "normalny" zaczyna przywiązywać do intektualnych pogaduszek zbyt dużą wagę, (...) to używając bardzo delikatnego określenia, według moich bardzo subiektywnych ocen: błądzi.
Stare powiedzenie głosi: "Kto pyta nie błądzi". Każdy autor wątku poddaje swój pogląd pod ocenę, krytykę, nawet jeśli coś twierdzi to de facto "pyta" - pod każdym postem jest przecież przycisk "odpowiedz". A czy dana osoba poważnie potraktuje odpowiedzi, czy przekonają ją racjonalne argumenty - to już zależy od indywidualnej konstrukcji umysłowej.
I jeszcze jedno: kiedy i kto przywiązuje do "pogaduszek" zbyt dużą wagę? Ja przywiązuję w sensownych wątkach taką samą wagę jak do poważnej rozmowy czy korespondencji, czy to zbyt dużo?


Jak mogę uwierzyć w Boga, gdy właśnie w zeszłym tygodniu mój język wkręcił się w wałek elektrycznej maszyny do pisania? - W. Allen
07-10-2010 17:56 
 Ocena-3 na 3
nieateista (18 punktów)
Oczywiście nikt nie chce nawet spróbować zrozumieć o co mi chodziło.

Przypuśćmy tak zupełnie teoretycznie, że jakimś cudem to ja mogę mieć rację, że jednak intelekt. pogad. to taka sama rozrywka jak gra w piłkę. A teraz czyta ten post ktoś kto napisał swoich postów 1500 i co drugie słowo to heurestyka, absolut, niebyt i takie tam. Czy taki ktoś choć przez krótką chwilę, prze ułamek sekundy pomyśli: co ja napisałem, czy może coś jest na rzeczy w tym poście? Bez bajek - NIGDY.
A więc gdzie tu jest miejsce na prawdę, na wątpliwość i tak dalej.

A tak szczerze? W jakim celu ktoś może chciec napisać 1500 postów, 10 tysięcy postów z w takim absolutnie bezsensownie nieczytelnym języku? Po co to robi? Bo kocha prawdę i szuka odpowiedzi? Bez jaj.
07-10-2010 18:39 
 Ocena 2 na 2
liliac (147340 punktów)
>W jakim celu ktoś może chciec napisać 1500 postów, 10 tysięcy postów z w takim absolutnie bezsensownie nieczytelnym języku? Po co to robi?

Minus jest za podkreślony fragment. Chwalenie się ignorancją jest trochę... no, jakby to dyplomatycznie... chyba się nie da- po prostu żałosne.
07-10-2010 22:00 
 Ocena 1 na 1
MUZGOJAD (276 punktów)
>Oczywiście nikt nie chce nawet spróbować zrozumieć o co mi chodziło.
>Przypuśćmy tak zupełnie teoretycznie, że jakimś cudem to ja mogę mieć rację, że jednak intelekt. pogad. to taka sama rozrywka jak gra w piłkę. A teraz czyta ten post ktoś kto napisał swoich postów 1500 i co drugie słowo to heurestyka, absolut, niebyt i takie tam. Czy taki ktoś choć przez krótką chwilę, prze ułamek sekundy pomyśli: co ja napisałem, czy może coś jest na rzeczy w tym poście? Bez bajek - NIGDY.

GDYBYŚ miał rację, to pomyślałby nad tym, co piszesz (nie musisz mieć racji, i tak pomyśli, bo na tym polega forum dyskusyjne - analiza postu, a następnie odpowiedź) i zrozumiał, że mówisz prawdę. I by Ci ją przyznał.

>To tak jak z piłką nożną. Ktoś kto nie umie kopnąć piłki, nie ćwiczył się całymi godzinami w tej rozrywce, po prostu nie podejmuje gry. Bo to żadna dla niego przyjemność.

Dokładnie. Warto jeszcze dodać, że zupełnie nie zna zasad i przeznaczenia gry, a więc nie widzi nawet celu i sensu w kopaniu jakiejś piłki.
Podobnie jest z Tobą. Gdybyś "zrozumiał umysł", czyli, przepraszam, że muszę tak napisać, był mądrzejszy i ćwiczyłbyś mózg, to jego dalszy rozwój, podobnie jak rozwój umiejętności grania w piłkę nożną sprawiałby Tobie przyjemność, i to nawet znacznie większą.
"Intelektualne pogaduszki", które to tak otwarcie piętnujesz, są METODĄ na wypowiadanie się w tym temacie, sposobem z którego korzystasz również TY. Nie do końca Ci to wychodzi, tak jak gra w piłkę nie wychodzi komuś, kto robi to po raz pierwszy, drugi lub trzeci. Nie sposób tego nie zauważyć i zignorować, dlatego masz wrażenie, że nikt Ciebie nie rozumie i nie chce zrozumieć. Musisz sobie uświadomić, że na boisku i na całym "rynku graczy" są "lepsi zawodnicy". Dążenie do osiągnięcia ich, lub wyższego od nich poziomu to świetna rozrywka (tu się z Tobą zgadzam, jedynie rozwijam Twoją myśl, która jest słuszna). Jest po prostu nieco bardziej ambitna niż bieganie i pływanie, na które może sobie pozwolić wiele innych ssaków, których Matka Natura nie obdarzyła za to luksusowym przywilejem posiadania świadomości i rozumu (bodaj nie w takiej mierze jak człowieka)
Mam nadzieję, że postarasz się to zrozumieć, tak jak inni z tego forum starają się zrozumieć Ciebie.
nieateista (18 punktów)
Jeżeli ktoś używa słów o jakich wspomniałem to albo: zakłada, że wszyscy użytkownicy zrozumieją ich znaczenie albo w prowadzonej wymianie zdań chodzi mu o coś innego niż właśnie o właściwe zrozumienie.

Jeżeli zakłada to pierwsze, to jest według mnie trochę naiwny. Gdyby chodziło takiej osobie o prawdę a nie jedynie o rozrywkę, to naczelną zasadą jakiej powinien przestrzegać jest nie tylko szczerość wypowiedzi ale też dążenie do bycia dobrze zrozumianym. Wyrażając swoje opinie powinien zadbać się o to aby możliwie każdy zrozumiał "co autor ma na myśli". Wyznaje zasadę: im prościej coś się tłumaczy tym lepiej. Na szczęście nie tylko ja. Większość osób zajmujących się pisaniem stara się przestrzegać tej zasady. To podstawowa zasada. Niemal każdy kto napisze książkę zaczyna od reklamy: Jest napisana niezwykle prostym i zrozumiałym językiem. Proszę poczytać recenzje książek.

A ja tutaj dość często zauważam przerost formy nad treścią. I zadaje sobie proste pytanie: Dlaczego forma zwraca większą uwagę niż treść? I nasuwa mi się jedno proste wyjaśnienie: chyba rzeczywiście autorowi bardziej zależy na formie niż na treści, chyba autor chce abym większą uwagę - jako użytkownik tego forum - zwrócił właśnie na formę a nie na treść.

W intektualnych pogaduszkach nie ma nic złego. Jeszcze raz to podkreślę i z nikogo się nie naśmiewam. Ja gram w piłkę. Jestem zmęczony, pracowałem, muszę się rozerwać i dzwonię do kilku kumpli. Tak samo jestem 100 mil od krytykowaniaa kogoś kto ma inną rozrywkę: siada do komputera i rozgrywa partyjkę "intektualnych szachów" z kilkoma kumplami i koleżankami na forum racjonalista. Czy można coś takiego krytykować? Chyba nie i ja nie śmiałbym nikogo takiego krytykować. Moją wątpliwość budzi i przyznam, że zdziwienie, gdy ktoś do takiej partyjki intelektualnych szachów przywiązuje zbyt duże znaczenie, a nawet wierzy, że te szachy, w wirtulandii są o wiele ważniejsze w jego życiu niż ... realne życie.
08-10-2010 10:58 
 Ocena 1 na 1
Kuba Śruba aka B2BW (3184 punktów)
Niektórzy napisali na tym portalu setki czy tysiące lepszych lub gorszych postów. Mnie natomiast intryguje inne pytanie:
Po co Ty założyłeś tutaj aż trzy wątki? (jest hipoteza, która padła w innym wątku, ale jestem ciekaw Twojej odp.)
udzielasz się, żeby oświecić racjonalistów, że marnują swój czas?
Na takie dyskusje, to chyba rzeczywiście szkoda czasu, tym bardziej, że jak przyznajesz, wielu słów nie rozumiesz, (mam wrażenie, że argumentów także).
PS Była tez już dyskusja o używaniu "trudnych słów" - każdy forumowicz jest przy internecie, jak nie rozumie może sobie sprawdzić

Jak mogę uwierzyć w Boga, gdy właśnie w zeszłym tygodniu mój język wkręcił się w wałek elektrycznej maszyny do pisania? - W. Allen
nieateista (18 punktów)
A widzisz już to wyjaśniłem. Opowiedziałem o koleżance, która na moje słowa, że jest fatalnie ubrana początkowo powiedziała: ty chamie, ale później zaczęła się ubierać, że aż nie mogłem się nadziwić. Jak? Stosownie do tego kim była naprawdę.
Później nawet mi podziękowała. Wiem, że w to nie uwierzysz. Oczywiście to nie jest zarzut. Jesteś na pewno bardzo inteligentny i zapewne uczciwy. Nie uwierzysz bo nie możesz - wiem, że twoja wyjątkowa inteligencja dopowie ci co mam na myśli.

Ale nie do ciebie kieruje wyjaśnienie z jakiego najważniejszego powodu tutaj jestem (zazwyczaj powodów dla których coś robimy jest wiele).
Kuba Śruba aka B2BW (3184 punktów)
> Jesteś na pewno bardzo inteligentny i zapewne uczciwy. Nie uwierzysz bo nie możesz - wiem, że twoja wyjątkowa inteligencja dopowie ci co mam na myśli.
Dziękuję za miłe słowa.
Sprawa jest taka, że jeżeli zajrzałbyś do archiwum moich wypowiedzi, to znajdziesz wątki w których przyznaję się do błędów, przyznaję rację innym. Potrzebuję jedynie sensownych argumentów

Jak mogę uwierzyć w Boga, gdy właśnie w zeszłym tygodniu mój język wkręcił się w wałek elektrycznej maszyny do pisania? - W. Allen
nieateista (18 punktów)
>> Jesteś na pewno bardzo inteligentny i zapewne uczciwy. Nie uwierzysz bo nie możesz - wiem, że twoja wyjątkowa inteligencja dopowie ci co mam na myśli.
>Dziękuję za miłe słowa.
>Sprawa jest taka, że jeżeli zajrzałbyś do archiwum moich wypowiedzi, to znajdziesz wątki w których przyznaję się do błędów, przyznaję rację innym. Potrzebuję jedynie sensownych argumentów

Nie dziękuj. Olej to, bo przecież ja mogę próbować tobą manipulować jako doświadczony sprzedawca. Olej to do kwadratu. Tym bardziej, że moja odpowiedź tylko w niewielkiej cząstce była skierowana do ciebie. Po prostu uznałem, że tyle razy odpowiadałeś, najczęściej bardzo krytycznie na moje posty, że byłbym skończoną świnią, gdybym jednak nie odpowiedział tobie osobiście. Ale jak widzisz i tak w swojej odpowiedzi nie myślałem tylko o tobie, a przede wszystkim o innych. Zamiast więc dziękując za miłe słowa, wystarczy abyś mi wybaczył.

>
Jak mogę uwierzyć w Boga, gdy właśnie w zeszłym tygodniu mój język wkręcił się w wałek elektrycznej maszyny do pisania? - W. Allen

Kuba Śruba aka B2BW (3184 punktów)
> Zamiast więc dziękując za miłe słowa, wystarczy abyś mi wybaczył.
Kurtuazji nigdy za wiele, a urazy nie żywię

Jak mogę uwierzyć w Boga, gdy właśnie w zeszłym tygodniu mój język wkręcił się w wałek elektrycznej maszyny do pisania? - W. Allen
nieateista (18 punktów)
>>> Jesteś na pewno bardzo inteligentny i zapewne uczciwy. Nie uwierzysz bo nie możesz - wiem, że twoja wyjątkowa inteligencja dopowie ci co mam na myśli.
>>Dziękuję za miłe słowa.
>>Sprawa jest taka, że jeżeli zajrzałbyś do archiwum moich wypowiedzi, to znajdziesz wątki w których przyznaję się do błędów, przyznaję rację innym. Potrzebuję jedynie sensownych argumentów
>Nie dziękuj. Olej to, bo przecież ja mogę próbować tobą manipulować jako doświadczony sprzedawca. Olej to do kwadratu. Tym bardziej, że moja odpowiedź tylko w niewielkiej cząstce była skierowana do ciebie. Po prostu uznałem, że tyle razy odpowiadałeś, najczęściej bardzo krytycznie na moje posty, że byłbym skończoną świnią, gdybym jednak nie odpowiedział tobie osobiście. Ale jak widzisz i tak w swojej odpowiedzi nie myślałem tylko o tobie, a przede wszystkim o innych. Zamiast więc dziękując za miłe słowa, wystarczy abyś mi wybaczył.
>>
Jak mogę uwierzyć w Boga, gdy właśnie w zeszłym tygodniu mój język wkręcił się w wałek elektrycznej maszyny do pisania? - W. Allen

>
No widzisz to ja jestem ćwok. Tak często ludzi prowokuję i tak żadko bywa, że ktoś powie dobre słowo, że nie umiem zwyczajnie tego docenić
i.czaplicka (5782 punktów)
i tak żadko bywa
Proszę!!! Zaraz mi się wszystko po....
daddy (2737 punktów)
(zablokowany)
> i tak żadko bywa
>Proszę!!! Zaraz mi się wszystko po....

Pewnie miało być -
>" i tak żabko bywa "
nieateista (18 punktów)
Ja mogę się przyznać tylko do błędów, które nie podważają pewnych fundamentów na jakich oparłem swoje życie.

To i tak dużo. Bo większość ludzi nie potraci się przyznać do błędu typu 2+2 =4. Przyznam, że nie gram w piłkę. To był tylko przykład. Prawie codziennie o 6 rano chodzę na basen i dwa razy w tygodniu na saunę. Pewnego razu było 5 facetów i ja sam. Zaczęli lać wodę na kamienie. Ja się pytam po co pan to robi? Tych pięciu facetów było razem. On mi odpowiada aby zwiększyć temperaturę. Ale ja mówię, że to inaczej działa. To facet dodaje: aby szybciej się spocić. Ja mu powiedziałem, że chyba powinien w związku z tym nie dolewać wody (nie mówiłem, że jestem biologiem) ale rzucił się na mnie i zaczęli się ze mnie nabijać z kumplami. Było ich więcej. Dałem se spokój.

To i tak dużo, że ty także zachowujesz obiektywizm w części spraw
08-10-2010 13:43 
 Ocena 2 na 2
Kuba Śruba aka B2BW (3184 punktów)
> rzucił się na mnie i zaczęli się ze mnie nabijać z kumplami. Było ich więcej. Dałem se spokój.
Ta historia z sauny mogła mieć znacznie gorszy przebieg - pięciu gołych facetów vs Ty - krew mrozi w żyłach, jak z jakiegoś filmu xxx


Jak mogę uwierzyć w Boga, gdy właśnie w zeszłym tygodniu mój język wkręcił się w wałek elektrycznej maszyny do pisania? - W. Allen
nieateista (18 punktów)
>> rzucił się na mnie i zaczęli się ze mnie nabijać z kumplami. Było ich więcej. Dałem se spokój.
>Ta historia z sauny mogła mieć znacznie gorszy przebieg - pięciu gołych facetów vs Ty - krew mrozi w żyłach, jak z jakiegoś filmu xxx
>
Jak mogę uwierzyć w Boga, gdy właśnie w zeszłym tygodniu mój język wkręcił się w wałek elektrycznej maszyny do pisania? - W. Allen


Był jeszcze jeden gość, ten trzeci
08-10-2010 13:42 
 Ocena 1 na 1
MUZGOJAD (276 punktów)
>Jeżeli ktoś używa słów o jakich wspomniałem to albo: zakłada, że wszyscy użytkownicy zrozumieją ich znaczenie albo w prowadzonej wymianie zdań chodzi mu o coś innego niż właśnie o właściwe zrozumienie.

>Jeżeli zakłada to pierwsze, to jest według mnie trochę naiwny. Gdyby chodziło takiej osobie o prawdę a nie jedynie o rozrywkę, to naczelną zasadą jakiej powinien przestrzegać jest nie tylko szczerość wypowiedzi ale też dążenie do bycia dobrze zrozumianym. Wyrażając swoje opinie powinien zadbać się o to aby możliwie każdy zrozumiał "co autor ma na myśli". Wyznaje zasadę: im prościej coś się tłumaczy tym lepiej. Na szczęście nie tylko ja. Większość osób zajmujących się pisaniem stara się przestrzegać tej zasady. To podstawowa zasada. Niemal każdy kto napisze książkę zaczyna od reklamy: Jest napisana niezwykle prostym i zrozumiałym językiem.

Jesteśmy w internecie. Nie rozumiesz jakiegoś słowa, sprawdź w słowniku. Jak już je zrozumiesz, to na pewno będzie miało sens i okaże się, że prostszy synonim jest zdecydowanie mniej adekwatny do myśli autora. Skomplikowanych słów używa się, żeby coś bardziej precyzyjnie wyrazić.
Uwierz mi, czytam książki i co kilka stron spotykam się z nieznanym mi słowem, którego znaczenie sprawdzam w słowniku. Najczęściej się okazuje, że nie da się go zastąpić innym i bardzo mnie cieszy fakt, że je poznałem.
Masz rację, że im prościej, tym lepiej, ale ta prostota nie zawsze polega na używaniu nieskomplikowanych słów. Czasem się po prostu nie da.
>Proszę poczytać recenzje książek.
Proszę, poczytaj jakieś porządne książki, a nie tylko magazyny sportowe i recenzje, to się o tym przekonasz.

>W intektualnych pogaduszkach nie ma nic złego. Jeszcze raz to podkreślę i z nikogo się nie naśmiewam. Ja gram w piłkę. Jestem zmęczony, pracowałem, muszę się rozerwać i dzwonię do kilku kumpli. Tak samo jestem 100 mil od krytykowaniaa kogoś kto ma inną rozrywkę: siada do komputera i rozgrywa partyjkę "intektualnych szachów" z kilkoma kumplami i koleżankami na forum racjonalista.

Konfrontacja gry w piłkę nożną z myśleniem i kształceniem się, zestawianie przez Ciebie ze sobą tych zajęć to zniewaga. Może i nieświadomie, ale obrażasz naszą pasję, porównując ją do swojej. Poszerzanie wiedzy i racjonalne rozumowanie to nie tylko rozrywka. Gdyby ludzie nie zajmowali się myśleniem na poważnie, nikt nie wymyśliłby nawet piłki. Nie wspominając już o żarówce, samochodach, telewizji, telefonach i tym forum. Ty natomiast, grając w piłkę, możesz co najwyżej wymyślić nowy trik lub strategię. Przykro mi to mówić, ale chwalebne to jakoś szczególnie nie jest. Ciężko to darzyć równym uznaniem.
08-10-2010 11:04 
 Ocena 2 na 2
Kuba Śruba aka B2BW (3184 punktów)
>A tak szczerze? W jakim celu ktoś może chciec napisać 1500 postów, 10 tysięcy postów z w takim absolutnie bezsensownie nieczytelnym języku? Po co to robi? Bo kocha prawdę i szuka odpowiedzi? Bez jaj.
Jesteś dojrzałym człowiekiem, a piszesz takie dziwne rzeczy. To tak jakby ktoś się zapytywał: jak ktoś może wypowiedzieć 100,000 słów? wystarczy przecież "dzień dobry" "zaoraj pole" "wydoj krowę" "dobranoc"


Jak mogę uwierzyć w Boga, gdy właśnie w zeszłym tygodniu mój język wkręcił się w wałek elektrycznej maszyny do pisania? - W. Allen

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365