 |
Krótka dyskusja ateisty (A) z chrześcijaninem (C): Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 13-10-2010 22:45 | nobodylikeyou (972 punktów) | Krótka dyskusja ateisty (A) z chrześcijaninem (C):
3 na 3 | Ktoś kiedyś powiedział że najgenialniejszym posunięciem szatana było przekonanie człowieka o jego istnieniu, jeśli jednak przyjmiemy jego istnienie co z tego wyjdzie w praktyce? Spróbowałem wypytać o to kilkudziesięciu chrześcijan (głównie katolików i ŚJ) i przytoczyć większość ich najpopularniejszych argumentów w formie poniższego dialogu:
A- Czemu Bóg stworzył szatana skoro wiedział co zrobi? C- Nie stworzył szatana, tylko anioła, który się przeciw niemu zbuntował. A- To po co go wo gulę stwarzał? C- Zrobił to z miłości, dla samego aktu stworzenia. A- To czemu uczynił go skorym do zła? C- Bo dał mu wolną wolę. My też ją mamy. A- Aha, tylko co to za wolna wola, kiedy obowiązkiem każdego z nas jest podążanie zgodnie z tym, co nam kazano? Musimy przestrzegać zasad pod groźbą kary. Czy to jest wolna wola? C- A czego byś oczekiwał? Gdybyśmy nie mieli wolnej woli, faktycznie nie bylibyśmy skłonni do grzechu, ale bylibyśmy tylko posłusznymi robotami. No i nie zapominaj że prawdziwe dobro nie może istnieć bez zła. A- Okay, niby mądrze prawisz, ale czy w Niebie nie będziemy, aby przypadkiem i tak posłusznymi robotami? Przecież nie będziemy mogli np. uprawiać seksu:
Łk. 20:27-36: "Dzieci tego świata żenią się i za mąż wychodzą. Lecz ci, którzy uznani zostaną za godnych udziału w świecie przyszłym i w powstaniu z martwych, ani się żenić nie będą, ani za mąż wychodzić"
- Zatem na siłę narzucony będzie wszystkim wieczny celibat. - Ponadto jak poucza nas NT nie będziemy nawet zdolni do grzechu (nienawiści, pożądania, wyzysku, nieuczciwości, zabójstwa) a w konsekwencji trafienia z Raju do piekła, co wnioskuje po treści poniższej przypowieści - wszak brak konsekwencji za łamanie 10 przykazań oraz dopuszczanie się 7 grzechów głównych spowodowało by w Raju istny chaos:
Łk 16:23-31 "Gdy w piekle, pogrążony w mękach, podniósł oczy, ujrzał z daleka Abrahama i Łazarza na jego łonie.I zawołał: Ojcze Abrahamie, ulituj się nade mną i poślij Łazarza; niech koniec swego palca umoczy w wodzie i ochłodzi mój język, bo strasznie cierpię w tym płomieniu. Lecz Abraham odrzekł: Wspomnij, synu, że za życia otrzymałeś swoje dobra, a Łazarz przeciwnie, niedolę; teraz on tu doznaje pociechy, a ty męki cierpisz. A prócz tego między nami a wami zionie ogromna przepaść, tak że nikt, choćby chciał, stąd do was przejść nie może ani stamtąd do nas się przedostać.Tamten rzekł: Proszę cię więc, ojcze, poślij go do domu mojego ojca. Mam bowiem pięciu braci: niech ich przestrzeże, żeby i oni nie przyszli na to miejsce męki. Lecz Abraham odparł: Mają Mojżesza i Proroków, niechże ich słuchają. Nie, ojcze Abrahamie - odrzekł tamten - lecz gdyby kto z umarłych poszedł do nich, to się nawrócą. Odpowiedział mu: Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby kto z umarłych powstał, nie uwierzą."
....................................
I tu zachodzi Moje pytanie;
Po cholerę cały ten cyrk z grzechem pierworodnym, wygnaniem człowieka z Raju, oraz diabłem i przebaczeniem samemu sobie poprzez śmierć na krzyżu? Nie wystarczyło by od razu nas stworzyć wolnymi od grzechu niczym posłuszne roboty i umieścić w Raju bez obecności tego cholernego "węża"? Przecież w Niebie i tak nimi będziemy. Poza tym jak Niebo może być krainą zupełnej błogości, skoro wiemy, że ludzie, których kochaliśmy i troszczyliśmy się o nich smażą się teraz (albo będą smażyć) w Piekle?
Wszechwiedzący Bóg sam siebie skazał na śmierć, sam siebie prosił o oddalenie tej czary goryczy i martwił się, że sam siebie opuścił na krzyżu, żeby we własnych oczach naprawić błędy ludzi? Gdzie tu chociaż cień sensu i logiki? Doprawdy, kiepska i bezsensowna inscenizacja...
Btw, w jaki sposób Wy radzicie sobie w polemizowaniu ze straszącymi was/ ostrzegającymi/ ogarniętymi obsesją wiecznych mąk/niepotrzebne skreślić; teistami? Bo muszę przyznać że stwierdzenia typu: "Któż z nas może ludzkim rozumem pojąć niepojętość wyroków boskich" czy: "Prawdziwe dobro nie może istnieć bez zła" wypadły im całkiem "zastanawiająco".
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 | finerbijk (17282 punktów) | >Ktoś kiedyś powiedział że najgenialniejszym posunięciem szatana było przekonanie człowieka o jego istnieniu Chyba nieistnieniu?
>Btw, w jaki sposób Wy radzicie sobie w polemizowaniu ze straszącymi was/ ostrzegającymi/ogarniętymi obsesją wiecznych mąk/niepotrzebne skreślić; teistami? Unikam polemik na tematy piekielne z osobnikami wykazującymi ciągoty misjonarskie.
|
|
 | 1 na 1 | AdamGr (3037 punktów) |
>>Btw, w jaki sposób Wy radzicie sobie w polemizowaniu ze straszącymi was/ ostrzegającymi/ogarniętymi obsesją wiecznych mąk/niepotrzebne skreślić; teistami?
A ja bardzo chętnie podejmuje dyskusje z zastrzeżeniem, aby nie recytowali wersów z pism, tylko własnymi słowami starali się wytłumaczyć co mi chcą przekazać. To od razu odrzuca pewną grupę na wstępie. Drugą grupę odrzuca dyskusja nad sprzecznościami, spokojnie, po mału i logicznie. Więc ja nie unikam takich osób, same się oddalają dość szybko. Miło wspominam dysputy z Muzułmanami w temacie Islamu, oraz Świadkami Jehowy (pozory czasem mylą). Natomiast nie przypominam sobie miłej rozmowy z katolikami.
|
|
 | 2 na 2 | nobodylikeyou (972 punktów) | >>Ktoś kiedyś powiedział że najgenialniejszym posunięciem szatana było przekonanie człowieka o jego istnieniu >Chyba nieistnieniu?
Faktycznie, głupi błąd wynikły z niedopatrzenia...
|
|
| setarkos (10757 punktów) |
> w jaki sposób Wy radzicie sobie w polemizowaniu z teistami? Lepiej niech polemizują między sobą, bo chyba tylko sami 'wiedzą' o czym mówią.
|
|
9 na 9 | Madman (7811 punktów) | > A- To po co go wo gulę stwarzał?Widziałem już wynalazki typu 'wogóle' czy 'wogule', ale 'wo gula' mnie zrzuciła z krzesła i tarzała po podłodze w niekontrolowanych napadach śmiechu.
|
|
 | | Matix (5786 punktów) | Hmm moja reakcja była całkowicie odmienna. Byłem w 100% pewny, że owe wyrażenie zostało użyte celowo, żeby coś tam wyrazić, tylko jeszcze nie wiem co.
|
|
|  | | sable (465 punktów) | >Byłem w 100% pewny, ale już nie jesteś, prawda ?
>że owe wyrażenie zostało użyte celowo, żeby coś tam wyrazić, ...chyba, że skoczyła mu gula , ot co
>tylko jeszcze nie wiem co najlepiej spytać uźródła bo ja też nie wiem. Wygląda to na jakiś rodzaj skrótu ale nie myślowego tylko ortograficznego.
|
|
| |  | | nobodylikeyou (972 punktów) | >>Byłem w 100% pewny, >ale już nie jesteś, prawda ? >>że owe wyrażenie zostało użyte celowo, żeby coś tam wyrazić, >...chyba, że skoczyła mu gula , ot co >>tylko jeszcze nie wiem co >najlepiej spytać u źródła bo ja też nie wiem. Wygląda to na jakiś rodzaj skrótu ale nie myślowego tylko ortograficznego.
Niestety tylko połowicznie zamierzenie. Autokorekta uparcie "szlaczkowała" mi: - wo góle - wo ogólę - w ogólę - w ogule - w ogulę
Z dwojga złego zostało mi "w ogóle" oraz "wo gula"
A że komentatorzy dzielą się tutaj zazwyczaj na: - merytorycznych rozmówców (chwała Pana, stanowiących tu większość), - bezrefleksyjnych zrzędów ("Po co gadać o Biblii skoro Boga nie ma?) - oraz strażników poprawnej polszczyzny dbających wyłącznie o poziom wypowiedzi forumowiczów (Najgorszy rodzaj zrzęd)
Wybór "wo ogóli" musiał coś znaczyć. Temat zyskał dzięki temu więcej komentatorów, a tym samym szansę na dłuższe utrzymanie się na powierzchni.
Widzę w tym rękę Boga...
Dawać minusy.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Madman (7811 punktów) | > - oraz strażników poprawnej polszczyzny dbających wyłącznie o poziom wypowiedzi forumowiczów (Najgorszy rodzaj zrzęd)[...] > Dawać minusy.No bez przesady. Ta gula jest całkiem spoko! To nie było zrzędzenie z mojej strony, tylko zwrócenie uwagi na coś, co sponiewierało śmiechem mój zmysł ortografii.
|
|
 | 2 na 2 | zachaj (5239 punktów) | > > A- To po co go wo gulę stwarzał?> Widziałem już wynalazki typu 'wogóle' czy 'wogule', ale 'wo gula' mnie zrzuciła z krzesła i tarzała po podłodze w niekontrolowanych napadach śmiechu.  W ogóle mnie to nie śmieszy.
|
|
3 na 3 | spellbinder (8577 punktów) | Ostatnio zauważyłem u siebie, że mam bardzo nieładne podejście do rozmów o religii. Jeśli temat poruszam, to bez zadawania sobie pytań - czy kogoś to urazi. W końcu zdecydowana większość moich znajomych to ateiści, zdarza się jednak - zwłaszcza na jakiejś imprezie - porozmawiać z teistą. Zdarza się również poruszyć kwestię wiary, którą jadę z góry do dołu. Lubię opowiedzieć czasami takiemu bogolubowi czemu tak naprawdę służy ta jego wiara - a więc przerzuceniu odpowiedzialności za własne czyny, ubezwłasnowolnieniu się, nie podejmowaniu wyzwań. Pytają wtedy w co ja wierzę - po stwierdzeniu, że wierzę we własne możliwości, nie mają już argumentów.
Zauważyłem, że dyskutowanie o tym jakie człowiek ma korzyści z wiary jest dużo mniej abstrakcyjnym, a zarazem dużo bardziej osobistym, umożliwiającym utożsamienie się danej osoby, podejściem, niż dyskusje o bajkach, o których każdy i tak myśli w inny sposób.
|
|
 | | nobodylikeyou (972 punktów) | >Lubię opowiedzieć czasami takiemu bogolubowi czemu tak naprawdę służy ta jego wiara - a więc przerzuceniu odpowiedzialności za własne czyny, ubezwłasnowolnieniu się, nie podejmowaniu wyzwań.
No właśnie? Czy gdyby judeo-chrześcijański bóg istniał, naprawdę byłby aż tak małostkowy, abyśmy go: - nieustannie czcili - święcili regularnie wyznaczone przez niego dni - składali mu ofiary dziękczynne - oddawali swoje pieniądze na budowę kolejnych świątyń ku jego chwale - klękami przed wykonanymi ludzką ręką obrazami, figurkami czy rzeźbami, bądź przed innymi ludźmi, nazywając ich wielebnymi, świętymi lub Ojcami ?
A gdyby powiedział że ci którzy w niego wierzą i tak nie otrzymają życia wiecznego, Czy wtedy też staraliby się wypełniać choćby dekalog i 2 przykazania miłości? (Co i tak wychodzi im dość różnie.) Czy miało by to dla nich sens, mimo ze wiedzieliby że nie czeka na nich żadny pośmiertny hotelik, a jedynie nicość?
Ja pytając o sens istnienia pośmiertnej nagrody, kary oraz samego diabła, najczęściej słyszę odpowiedzi w stylu: "Bo Bóg dał nam wolną", "Pozbawiając nas możliwości wyboru uczyniłby nas posłusznymi niewolnikami"
Szkoda tylko że teiści jakoś nie chcą dopuścić do siebie myśli że "po tamtej stronie" i tak tej wolności zostaną pozbawieni; "Nie będziemy odczuwali już po prostu pokus. Nie będzie nam to już potrzebne." - ripostują, nieświadomie godząc się na pośmiertne, wieczne zniewolenie w Niebie, przeciwko któremu tak chętnie wcześniej protestowali.
" Wo Gólę" to na ten wątek mojego postu chciałem zwrócić największą uwagę.
|
|
|  | | spellbinder (8577 punktów) | >>Lubię opowiedzieć czasami takiemu bogolubowi czemu tak naprawdę służy ta jego wiara - a więc przerzuceniu odpowiedzialności za własne czyny, ubezwłasnowolnieniu się, nie podejmowaniu wyzwań. >No właśnie? Czy gdyby judeo-chrześcijański bóg istniał, naprawdę byłby aż tak małostkowy, abyśmy go: >- nieustannie czcili >- święcili regularnie wyznaczone przez niego dni >- składali mu ofiary dziękczynne >- oddawali swoje pieniądze na budowę kolejnych świątyń ku jego chwale >- klękami przed wykonanymi ludzką ręką obrazami, figurkami czy rzeźbami, bądź przed innymi ludźmi, nazywając ich wielebnymi, świętymi lub Ojcami ?
To jest kwestia dyskusji o nieznanym bycie - próba postawienia się w roli nieskończenie lepszego tworu. Co gorsza, wszelkie dyskusje o Bogu sprowadzają się do wniosku, że albo jest skończonym sadystą, albo leserskim dzieckiem niezdolnym do podstawowych uczuć.
>A gdyby powiedział że ci którzy w niego wierzą i tak nie otrzymają życia wiecznego, Czy wtedy też staraliby się wypełniać choćby dekalog i 2 przykazania miłości? (Co i tak wychodzi im dość różnie.) Czy miało by to dla nich sens, mimo ze wiedzieliby że nie czeka na nich żadny pośmiertny hotelik, a jedynie nicość? >Ja pytając o sens istnienia pośmiertnej nagrody, kary oraz samego diabła, najczęściej słyszę odpowiedzi w stylu: "Bo Bóg dał nam wolną", "Pozbawiając nas możliwości wyboru uczyniłby nas posłusznymi niewolnikami" >Szkoda tylko że teiści jakoś nie chcą dopuścić do siebie myśli że "po tamtej stronie" i tak tej wolności zostaną pozbawieni; "Nie będziemy odczuwali już po prostu pokus. Nie będzie nam to już potrzebne." - ripostują, nieświadomie godząc się na pośmiertne, wieczne zniewolenie w Niebie, przeciwko któremu tak chętnie wcześniej protestowali.
A to z kolei nieco przypomina rozmowę dotyczącą Indii między ludźmi, którzy ani nigdy tam nie byli, ani o Indiach nie czytali - więcej, nawet nie wiedzą jak je znaleźć na mapie.
Konfrontacja z tym jednak jaka jest postawa zwykłego człowieka względem Boga to już inna sprawa - bo tu mamy do czynienia z rzeczą obserwowalną. I wychodzi z teisty mały samolub. Co więcej - on sam zaczyna go w sobie widzieć. Burzymy więc nie Boga a człowieka.
|
|
1 na 1 | zachaj (5239 punktów) |
>Gdzie tu chociaż cień sensu i logiki?
Chyba żartujesz.
|
|
 | | nobodylikeyou (972 punktów) | >>Gdzie tu chociaż cień sensu i logiki? >Chyba żartujesz.
Pytam śmiertelnie poważnie.
|
|
|  | | zachaj (5239 punktów) | >>>Gdzie tu chociaż cień sensu i logiki? >>Chyba żartujesz. >Pytam śmiertelnie poważnie.
Logiczna religia - to oksymoron.
|
|
| |  | | nobodylikeyou (972 punktów) | >>>>Gdzie tu chociaż cień sensu i logiki? >>>Chyba żartujesz. >>Pytam śmiertelnie poważnie. >Logiczna religia - to oksymoron.
Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. (w wypadku chrześcijan klęczenia) Zadanie powyższego pytania tym powyższym skutkuje czasem jeszcze bardziej niesamowitymi oksymoronami...
|
|
 | | nobodylikeyou (972 punktów) | > "Wo gulę" nie będę się wypowiadał w tym temacie  Wo gulę?
|
|
3 na 3 | Alpha Phoenicis (4607 punktów) | >Btw, w jaki sposób Wy radzicie sobie w polemizowaniu ze straszącymi was/ ostrzegającymi/ogarniętymi obsesją wiecznych mąk/niepotrzebne skreślić; teistami? C: Bóg bla bla. A: Bóg nie istnieje. C: Istnieje. A: Udowodnij. C: Niezbadane wyroki. A: Nie ma dowodu, nie istnieje. C: Istnieje. A: Udowodnij. C: Cuda na patyku. A: Cuda bla bla bla; Nie ma dowodu: nie istnieje. C: Istnieje. A: Udowodnij. C: Moja babcia bla bla. A: Placebo, medycyna, system immunologiczny bla bla. Więc nie istnieje. C: Istnieje, BO TAK I JUŻ!!!1!!1!one!!1!!!!one!!1!oneone A: To nie jest dowód, bóg nie istnieje. C: Istnieje a ty się nie znasz i pójdziesz do piekła. A: Piekło nie istnieje. C: A ja będę sobie latać ze skrzydełkami i z gołym dupskiem grając na harfie. A: Niebo nie istnieje. C: ISTNIEEEEJEEEE!!!~12@!@314%#&6432!! BO TAK I JUŻ!!!! A: Udowodnij. C: RDFGHRYTYFEUTHRKIGF%YGi4mnr^BYGTG!@!#%^ A: To nie jest dowód, bóg nie istnieje. C: Kończę z tobą bo nie masz żadnych argumentów i dowodów na nieistnienie boga! A: Dowodem na nieistnienie jest brak istnienia danego obiektu; bóg nie istnieje. C: Pomodlę się za ciebie. A: A ja pomyślę o tobie podczas defekacji. C: ŻEGNAM!!@!!!!!!!!%@#246!!!5122!!13672!@$
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|