Jak tylko włączałem TV albo otwierałem gazetę, to miałem wrażenie, że jestem w kościele. W piątkowej GW, którą zawsze kupuje dla Telewizyjnej, wywiad z księdzem bioetykiem (chciałoby się rzec: LOL

, który twierdzi, parafrazując, że niedouczony ksiądz jest niczym niedouczony lekarz a nawet gorszy, bo zagraża życiu wiecznemu (sic!). Jak można, w szanującej się gazecie, takie rzeczy publikować? Nikt w redakcji tego absurdu nie dostrzega? Zbyt zajęci są niedolą ks. Bonieckiego?
Albo wczorajszy wieczór, TVP Polonia. Jakiś gamoniowaty półpasiec JPII opowiada o swoich relacjach ze "świętym nad śniętymi" - jak to zawsze chciał być jak JPII, który był taki "piękny" (paw...) i w ogóle the bestest. (Przypomniała mi się reklama - "Chcę być jak Mike" (Jordan

.
Nie dało się znieść tych pierdół, które wygadywał. Ale w sumie, to jakby oddawał postawę "katolika idealnego" - "mierny (niemyślący), ale wierny". Tego samego dnia rano chyba na TVP Info świąteczne życzenia Michalika czy innego purpurowego z sexy brzuszkiem - znowu mowa siano. Normalnie niczym festiwal prania mózgów. Taka katolicka Korea Płn. (oczywiście żartuję, ale natężenie świątobliwych głów i bzdur zaiste mamy teraz niesamowite).
Co raz częściej ten nasz piękny kraj doprowadza mnie do pasji. Chce sobie człowiek odpocząć, a tu wszędzie kościół, Jezus, krzyż, Maryja, księża, biskupi, grzech, egoizm, no bo za mało Jezusa w Jezusie...
Pokornie proszę... litości!