Racjonalista - Strona głównaDo treści
Bierzmowanie

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
NapisanoAutorTytuł
30-12-2011 18:28Karrien (5 punktów)Bierzmowanie
Witam!
Jestem od niedawna na tym forum i chciałabym się zapytać Was o zdanie na pewien temat. Mianowicie w maju idę do bierzmowania (przymus niestety). I tu tkwi właśnie sedno.
Jeśli niejako zostałam do tego zmuszona, to czy ono jest ważne?
Oczywiście wiem, że wszystkie papiery są ważne i moje osobiste przekonania nie mają tu nic do rzeczy. Zastanawiam się jednak, czy wg religii katolickiej nie ma znaczenia czy była to szczera chęć, czy widzimisię rodziców? Wiem, że spowiedź jest nieważna, gdy spowiadający się nie odmówił pokuty czy zataił grzechy, innymi słowy: nie spowiadał się szczerze.
Ale czy to funkcjonuje też w wypadku bierzmowania?
Z góry dziękuję za odpowiedzi .
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Michał96 (412 punktów)
>Ale czy to funkcjonuje też w wypadku bierzmowania?

Tak, o ile wiem.
Fizyk (17637 punktów)
> Jeśli niejako zostałam do tego zmuszona, to czy ono jest ważne?

Co to znaczy zmuszona?
Biskup mówi: "Karrien, przyjmij znamię daru Ducha Świętego."
A Ty odpowiadasz: "Nie przyjmuję."
I sprawa jest rozwiązana.
31-12-2011 09:25 
 Ocena 1 na 1
Vytautas (4394 punktów)
>Biskup mówi: "Karrien, przyjmij znamię daru Ducha Świętego."
>A Ty odpowiadasz: "Nie przyjmuję."
   A biskup tego słyszeć nie raczy i podchodzi do następnego chrześcijańskiego dziecka, aby mu udzielić daru Ducha Świętego i przez to uczynić go dorosłym chrześcijaninem.
Karrien (5 punktów)
>> Jeśli niejako zostałam do tego zmuszona, to czy ono jest ważne?
>Co to znaczy zmuszona?

To wcale nie jest takie proste. Na papierze trzeba złożyć podpis rodziców i osoby, która ma przystąpić do bierzmowania. Wg prawa każdy ma prawo wyznawać własną wiarę lub nie wyznawać jej wcale. Tylko co z tego? Myślisz, że powoływanie się na prawo ma dla rodziców takiego dziecka jakiekolwiek znaczenie? Oni powiedzą, że dopóki jesteś na ich utrzymaniu/nie skończyłeś 18 lat, będziesz robić to co chcą. Jeśli odmówisz, zaczynają krzyczeć, płakać, grozić tudzież inne rzeczy i w końcu musisz ustąpić z tej choćby przyczyny, że nie możesz w akcie sprzeciwu wyjść z domu i zacząć sam na siebie zarabiać. Wierzący rodzice są w stanie zrobić naprawdę różne nieciekawe rzeczy, żeby tylko zmusić dziecko np. do chodzenia do kościoła czy bierzmowania. Świat nie jest tak piękny, na jaki wygląda.

>Biskup mówi: "Karrien, przyjmij znamię daru Ducha Świętego."
>A Ty odpowiadasz: "Nie przyjmuję."
>I sprawa jest rozwiązana.

1) A biskup jest głuchy, bierzmuje cię i przejdzie dalej.
2) Nie jest głuchy i zrobi się nieciekawie.
spellbinder (8577 punktów)
>I tu tkwi właśnie sedno.
>Jeśli niejako zostałam do tego zmuszona, to czy ono jest ważne?

Co to znaczy "ważne"? Znaczy "ważne" ze względu na rzekome powinności wobec fikcyjnych duszków? Czy w stosunku do kościoła, który nie ma najmniejszej możliwości zweryfikowania\działania kiedy człowiek postępuje inaczej?

>Zastanawiam się jednak, czy wg religii katolickiej nie ma znaczenia czy była to szczera
>chęć, czy widzimisię rodziców?

Według religii katolickiej to nie ma znaczenia tak długo, jak łożysz na nich kasiorkę.

Nie obchodzi ich czy człowiek wierzy czy nie wierzy i w co wierzy tak długo, jak przyjdzie się do nich z portmonetką i zapłaci za śluby, chrzty, pogrzeby, za mszę.

>Wiem, że spowiedź jest nieważna

No, niezależnie od okoliczności jest nieważna
Vytautas (4394 punktów)
>Co to znaczy "ważne"? Znaczy "ważne" ze względu na rzekome powinności wobec fikcyjnych duszków? Czy w stosunku do kościoła, który nie ma najmniejszej możliwości zweryfikowania\działania kiedy człowiek postępuje inaczej?
   Sakrament bierzmowania o ile dobrze rozumuję, wziął się z pogańskiego obrzędu inicjacji, czyli przejścia młodego człowieka ze stanu dziecięctwa w stan młodości (dorosłości). W przedchrześcijańskiej obrzędowości było to święto Kupały obchodzone corocznie w wieczór i noc przesilenia letniego. Przed obrzędem głównym młody chłopiec musiał zdawać egzamin męskości -- miał powstrzymać płacz, gdy go sieczono. W czasach, gdy chrześcijaństwo w imperium rzymskim jako religia zabroniona przez prawo bywała karana śmiercią, owa próba męskości przerodziła się w namaszczenie dające od Ducha Świętego odwagę pójścia na śmierć za wiarę.
   Bierzmowanie nie jest zatem żadnym zobowiązaniem, jest darem męstwa w walce o zachowanie wiary mimo prześladowań ze strony bezbożnych. Czyż taki dar można odrzucić?
31-12-2011 03:59 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>Przed obrzędem głównym młody chłopiec musiał zdawać egzamin męskości -- miał powstrzymać płacz, gdy go sieczono.

Ale też nie można powiedzieć, że sam fakt zaliczenia "egzaminu" robił z dziecka mężczyznę. Dla "męskości" rytuał nie miał żadnego znaczenia.

>Czyż taki dar można odrzucić?

Taki "dar" odrzucić trzeba...
31-12-2011 09:17 
 Ocena 2 na 2
Vytautas (4394 punktów)
>>Przed obrzędem głównym młody chłopiec musiał zdawać egzamin męskości -- miał powstrzymać płacz, gdy go sieczono.
>Ale też nie można powiedzieć, że sam fakt zaliczenia "egzaminu" robił z dziecka mężczyznę. Dla "męskości" rytuał nie miał żadnego znaczenia.
>>Czyż taki dar można odrzucić?
>Taki "dar" odrzucić trzeba...
   Myślisz kategoriami racjonalnymi. Taki sposób myślenia dla ludzi obchodzących Kupałę był niedostępny i niezrozumiały. Oni myśleli kategoriami magicznymi. Tak samo myśleli pierwsi chrześcijanie, a naszym nieszczęściem jest, że także dzisiejsi, oby ostatni.
Karrien (5 punktów)
>>I tu tkwi właśnie sedno.
>>Jeśli niejako zostałam do tego zmuszona, to czy ono jest ważne?
>Co to znaczy "ważne"? Znaczy "ważne" ze względu na rzekome powinności wobec fikcyjnych duszków? Czy w stosunku do kościoła, który nie ma najmniejszej możliwości zweryfikowania\działania kiedy człowiek postępuje inaczej?

Chodzi o to, czy np. ksiądz wiedząc o tym, że nie poszedłeś do bierzmowania "bo bardzo chcesz przyjąć Ducha Świętego do serduszka/chcesz pogłębić swoją wiarę" tylko przez chęć rodziców, będzie uznawał takie bierzmowanie za ważne czy nie?

Pytanie jest czysto teoretyczne...
Jednak żeby nie było niejasności chodzi mi o to, czy ktoś może mi powiedzieć, że nie spełniam "obowiązków chrześcijanina" czyli nie pogłębiam wiary a tym bardziej jej nie bronię, bo przecież przystąpiłam do bierzmowania. Osoba przystępująca do bierzmowania ukazuje tym, że chce pogłębiać swoją wiarę i jej bronić. Tylko czy to tyczy się kogoś, kto przystępuje nie z własnej nieprzymuszonej woli albo kogoś kto jeszcze nie zastanawia się nad sprawami wiary i "idzie bo wszyscy idą"?
31-12-2011 18:53 
 Ocena 4 na 4
spellbinder (8577 punktów)
>Chodzi o to, czy np. ksiądz wiedząc o tym, że nie poszedłeś do bierzmowania "bo bardzo chcesz przyjąć Ducha Świętego do serduszka/chcesz pogłębić swoją wiarę" tylko przez chęć rodziców, będzie uznawał takie bierzmowanie za ważne czy nie?

Na pewno znajdzie się taki, któremu będzie to przeszkadzać. Który faktycznie wierzy w tą całą szopkę.

Nie ma się jednak co oszukiwać - w kościele nie chodzi o boga, o człowieka, o życie wieczne, czy o uczenie moralności. Chodzi o mamonę.

>Tylko czy to tyczy się kogoś, kto przystępuje nie z własnej nieprzymuszonej woli albo kogoś kto jeszcze nie zastanawia się nad sprawami wiary i "idzie bo wszyscy idą"?

Czy ktokolwiek rozlicza ludzi z tej wiary? Nie. Ma być przyjmowanie księdza, ma być "co łaska", a czy się wiary broni czy nie to już rzecz naprawdę nieważna.

Wróć do listy wątków działu Kościół i antyklerykalizm
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365