 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 09-11-2012 12:34 | Małyska (6054 punktów) | GMO - nauka czy religia?
6 na 6 | W sierpniu br. Prezydent podpisał nowelizację ustawy o paszach. Przyjęta przez parlament nowelizacja odkłada do 1 stycznia 2017 r. wejście w życie zakazu wytwarzania, wprowadzania do obrotu i stosowania w żywieniu zwierząt pasz genetycznie zmodyfikowanych. Jest to kolejna zmiana w prawie, obok ustawy o nasiennictwie, odnosząca się tylko częściowo do sprawy GMO. Ta sucha i mało intrygująca informacja przeszła bez echa. Oczywiście w środowiskach popierających GMO i tych kategorycznie się jej sprzeciwiających wywołała burze. Nie należę do żadnych z tych opcji ale zawsze z atencją zapoznaję się z argumentami naukowców. Niestety obserwuję też co dzieje się w mediach (w internecie również) i trwogą zauważam , że w tej dziedzinie również istnieje podział podobnie jak w najbardziej spektakularnych wydarzeniach politycznych. Są ekspertyzy naukowe i jest histeria emocjonalna. Naukowcy w większości popierają prace nad postępem w dziedzinie organizmów modyfikowanych genetycznie w skrócie GMO (ang. Genetically Modified Organisms). Przeciwnicy, również podpierający się badaniami naukowymi, postulują cos przeciwnego (szczególnie prof. Gilles-Éric Seralini). Gdzie tkwi problem? Przecież nauka jest jedna i dla każdego jest jasne co to jest metodologia badań naukowych. Dla naukowca jest ważne to co wynika ze żmudnych, często nudnych badań, dla "wiedzącego wszystko" już niekoniecznie. Pójdźmy dalej, są badania naukowe i jest tzw. opinia społeczna. No właśnie, opinia społeczna. Na konferencji w sprawie GMO u Prezydenta RP w marcu 2012 r. ciekawym głosem była wypowiedź o opinii publicznej doktorantki w Instytucie Biochemii Technicznej na Politechnice Łódzkiej ":... na jakiej podstawie społeczeństwo prezentuje takie, a nie inne stanowisko. Otóż nie ma realnego dostępu do rzetelnych informacji poświęconych tej tematyce. Większość informacji i opinii wypowiadanych przez społeczeństwo opiera się na doniesieniach medialnych, które bardzo często są nierzetelne, nienaukowe - bo są to opinie potoczne - jak również na bardzo silnych kampaniach przeciw GMO. Aktualnie w Polsce nie ma żadnej kampanii informacyjnej - nie mówię o kampanii propagującej GMO, ale o informacyjnej - która by polegała na informowaniu społeczeństwa o tym, czym rzeczywiście jest GMO." A co się dzieje w Polsce? A dzieją się dziwne rzeczy. Mieliśmy dostosować nasze prawo do unijnego, sejm w 2006 roku przyjął ustawę o paszach i niespodziewanie wprowadził zakaz importowania i wytwarzania pasz z roślin genetycznie modyfikowanych - soja i kukurydza. Spowodowałoby to gwałtowny wzrost cen pasz i co za tym idzie mięsa. Nasz parlament motywował to troską o zdrowie konsumenta. Na pewno? Ustawa zabraniała importu paszy, ale nic nie mówiła o imporcie soi czy kukurydzy jako żywności dla ludzi! Jednym słowem świnie nie mogą jeść GMO a ludzie tak! (W Europie do upraw dopuszczone są dwie odmiany roślin - kukurydza MON 810 - przeznaczona wyłącznie na pasze, oraz ziemniak amflora - do użytku przemysłowego, zakłada się jednak, że ponieważ około 75% upraw soi stanowi soja GM, to zapewne sporo dodatków do żywności, takich jak lecytyna sojowa może pochodzić właśnie z GMO, należy jednak pamiętać, że wagowa ilość takich dodatków w produkcie to jakieś ułamki procentów). Ale mało tego, może ktoś pomyśli, że zdrowie rodaków to cel nadrzędny. No to zapoznajmy się z orzeczeniem Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Wyrok ETS z 16 lipca 2009 r. w sprawie C-168/08, Komisja Wspólnot Europejskich przeciwko Rzeczypospolitej Polskiej, który nie uznał naszego prawodawstwa jako zgodnego prawem europejskim. Przed Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości: "Polska utrzymywała, że przyjęcie spornych przepisów krajowych kierowane było zasadami etyki chrześcijańskiej i humanistycznej, które są wyznawane przez większość polskiego społeczeństwa. W tym zakresie powołała się kolejno na chrześcijańską koncepcję życia, która sprzeciwia się temu, aby organizmy żywe stworzone przez Boga były przedmiotem manipulacji i zmieniane były w materiały będące przedmiotem praw własności przemysłowej, na chrześcijańską i humanistyczną koncepcję postępu i rozwoju, która nakazuje szacunek dla planu stworzenia, jak również na poszukiwanie harmonii między człowiekiem i przyrodą, a w końcu na chrześcijańskie i humanistyczne zasady ładu społecznego, gdyż zredukowanie organizmów żywych do rangi produktów o celach czysto komercyjnych mogłoby podważać fundamenty funkcjonowania społeczeństwa.". Dalej ETS podkreślił, że jest mu wiadomo, iż większość posłów należała do partii politycznych, dla których wiara katolicka stanowi wartość podstawową, wobec czego nie dziwi fakt, że kierowali się oni wartościami chrześcijańskimi podzielanymi przez ich wyborców, niż złożonymi względami środowiskowymi lub zdrowia publicznego, trudniejszymi do zrozumienia!I co chodzi? Nauka czy religia? Wiara czy naukowe fakty? A może zamach? Zainteresowanych odsyłam do orzecznictwa ETS: repozytori(*)zegląd orzecznictwa.pdfWięcej we wpisie "Kto chce zagłodzić polskie świnie" na panoptikum-blogosobliwosci.blog.pl/ | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Michał Panfil (387 punktów) | Z jednej strony żyjemy w kraju, gdzie ludzie nie chcą wiatraków, bo krowy mleka dawać nie będą, a z drugiej w sytuacji gdzie przy ogromnym szumie informacyjnym wyrobić trzeba opinie o sprawie ważnej dla ich zdrowia. Co rusz jedna instytucja publikuje badania, że gmo szkodzi, druga instytucja dezawuuje te wyniki a potem na odwrót. Do tego dochodzi chociażby historia takich firm jak monsanto i nie dziwie się że odstrasza.
|
|
9 na 9 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | Ostatnio Ruch Palikota protestował przeciwko GMO. Ludzie komentujący na Facebooku byli głównie zażenowani postawą partii. Ludzie się zawsze będą bać "GMO". Już pisałem w wątku o in vitro, że jest to normalny strach przed nieznanym, który towarzyszy ludzkości od bardzo dawna. Wynika oczywiście z braku wiedzy. Tak jak się bała ludzkość kiedyś piorunów albo pociągów, czy kinematografii  Pozostaje oczywiście pewna niekonsekwencja w tym wszystkim. Skoro GMO miałoby być niedopuszczone, bo jest szkodliwe, to dlaczego papierosy są? Dlatego to religijne wytłumaczenie bardziej do mnie przemawia. Lepiej oddaje ducha tego całego zamieszania. Nie podoba się ludziom genetyczna ingerencja bo nie. Emotywizm po prostu.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
 | -4 na 4 | mirask (152 punktów) | >Skoro GMO miałoby być niedopuszczone, bo jest szkodliwe, to dlaczego papierosy są? Bo od palenia papierosów nie wyrosły nikomu ośle uszy na plecach ew. dodatkowe odnóża czy głowy a ludzkość pali już od setek lat...
|
|
|  | 6 na 6 | Meretseger (61860 punktów) |
>Bo od palenia papierosów nie wyrosły nikomu ośle uszy na plecach ew. dodatkowe odnóża czy głowy a ludzkość pali już od setek lat... Organizmy genetycznie przetworzone w taki czy inny sposób jesz od urodzenia. Wyrosło Ci coś? Papierosy mogą być przyczyną chorób serca i nowotworów. Nie muszą, ale mogą = zwiększają prawdopodobieństwo. Każda przesada jest szkodliwa. Przesadna wiara w teorie spiskowe również. Dlatego palę papierosy (w nader umiarkowanych ilościach) i nie boję się tego, co jem. Ani o raku płuc, ani o oślich uszach nie myślę - szkoda na to każdej cennej chwili (od czasu do czasu poświęcam godzinkę na badania - pod kątem raka, rzecz jasna, nie uszu). Największym zagrożeniem dla mnie jest w tej chwili długotrwały kontakt z Aspergillus fumigatus, a nie wydumane GMO.
|
|
| |  | -1 na 1 | mirask (152 punktów) | > Organizmy genetycznie przetworzone w taki czy inny sposób jesz od urodzenia. Największym zagrożeniem dla mnie jest w tej chwili długotrwały kontakt z Aspergillus fumigatus, a nie wydumane GMO.Z tymi uszami na plecach i innymi organami, to trochę przesadziłem, ale zrobiłem to celowo, ku przestrodze a zaznajomieni w temacie i tak uznają to za żart. To że organizmy przetwarzane genetycznie jemy od urodzenia nie jest dowodem na to, że są one obojętne dla zdrowia a poza tym znajdywały się one w pożywieniu sporadycznie i w niewielkich ilościach, tak że nie miały one na nasze organizmy aż takiego wpływu, żeby zmiany w jednym pokoleniu mogły być widoczne. Po wprowadzeniu na rynek GMO, po niedługim czasie wyboru mieć nie będziemy i zostaniemy zmuszeni do przyjmowania tego pożywienia, bo innego nie będzie. Skoro ważne dla nas jest tylko nasze i najbliższe pokolenie, to pozostawmy te zmartwienie naszym wnukom i prawnukom, i wprowadzajmy GMO pełną gębą - no bo to przecież nas nie będzie dotyczyło. Szczurom karmionym modyfikowaną żywnością (dlatego szczury, bo się szybko rozmnażają) wyrastają rakowe guzy a czy tylko "zbiegiem okoliczności" jest to, że rak , czy też jak piszesz nowotwór, ostatnio polubił również i nas...? W śród naukowców zawsze będą spory (z wiadomych powodów) - wystarczy wpisać w wyszukiwarkę GMO, jednak nie trzeba być naukowcem, żeby... odróżnić szczura karmionego naturalnym (jeszcze) pożywieniem, od szczura karmionego żywnością modyfikowaną. Ratujmy już teraz nasze przyszłe pokolenia... Polecam link... zmianynazi(*)-celowo-dezinformuja-temat-gmoPozdrawiam. p.s Zamiast czekać na raka, to lepiej z nim walczyć i to zanim się jeszcze pokarze a witamina c jeszcze nikomu nie zaszkodziła a ma wielki wpływ w utrzymaniu zdrowia...
|
|
| | |  | 3 na 3 | Ania. (14138 punktów) | >Szczurom karmionym modyfikowaną żywnością (dlatego szczury, bo się szybko rozmnażają) wyrastają rakowe guzy a czy tylko "zbiegiem okoliczności" jest to, że rak , czy też jak piszesz nowotwór, ostatnio polubił również i nas...? >W śród naukowców zawsze będą spory (z wiadomych powodów) - wystarczy wpisać w wyszukiwarkę GMO, jednak nie trzeba być naukowcem, żeby... odróżnić szczura karmionego naturalnym (jeszcze) pożywieniem, od szczura karmionego żywnością modyfikowaną. Przypomnę, że wspominane stale badania zostały szeroko skrytykowane za błędy metodyczne. W wielu innych badaniach korelacji nie było. Żadnej. Szczury sobie rosły i tyle.
Równie dobrze możemy stale wspominać, że autyzm spowodowany jest przez szczepionki, bo w jednym badaniu wyszło.
|
|
| | |  | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) |
> p.s Zamiast czekać na raka, to lepiej z nim walczyćJak chcesz walczyć z (jeszcze) nieistniejącym? > a witamina c jeszcze nikomu nie zaszkodziłaBo ja wiem... Wszelki nadmiar może być potencjalnie szkodliwy. Nadmiar wit. C w zasadzie sam się wydala, ale nie szarżowałabym. Bez przesadyzmu. Zdarzało się, że przedawkowanie powodowało, z przeproszeniem, biegunkę. > a ma wielki wpływ w utrzymaniu zdrowia...Nieco przeceniany. Cytat:Badania wskazują brak wpływu zażywania witaminy C na ryzyko pojawienia się przeziębienia oraz mały wpływ na czas jego trwania (skrócenie czasu o 14% dla dzieci i 8% dla dorosłych). Wyjątkiem była grupa uczestników maratonów, narciarzy i żołnierzy przebywających w bardzo niskich temperaturach lub poddanych intensywnemu wysiłkowi fizycznemu, u których zaobserwowano 50% zmniejszenie występowania przeziębienia przy zażywaniu 2 g witaminy C dziennie pl.wikiped(*)_askorbinowy#Rola_w_organizmieCytat odwołuje się do tego: www.plosme(*)i/10.1371/journal.pmed.0020168
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Elka I Ponura (7473 punktów) | > >a witamina c jeszcze nikomu nie zaszkodziła> Bo ja wiem... Wszelki nadmiar może być potencjalnie szkodliwy. Nadmiar wit. C w zasadzie sam się wydala, ale nie szarżowałabym. Bez przesadyzmu. Zdarzało się, że przedawkowanie powodowało, z przeproszeniem, biegunkę.Kobiety w pierwszych miesiącach ciąży mogą ją stracić przy przyjmowaniu dużych ilości witaminy C. U sportowców zimowych może faktycznie zmniejszyć prawdopodobieństwo zachorowania, ale jednocześnie pogarsza wyniki. Linki u cioci Wiki, jak będę miała więcej czasu, to wkleję, bo właśnie lecę do lekarza 
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Ania. (14138 punktów) | >>a ma wielki wpływ w utrzymaniu zdrowia... >Nieco przeceniany. Problem polega na tym, że wiele ludzi nie rozumie znaczenia awitaminozy. To, że awitaminoza ma określone objawy, które "leczy" witamina, nie znaczy, że jedząc więcej tej witaminy, zniwelujemy te same objawy wynikające z innych przyczyn. Dla przykładu przy awitaminozie wit. C spada odporność, ale nie oznacza to, że wcinając tą witaminę bez pamięci podniesiemy odporność. Nie będzie wyższa, niż przy normalnej diecie.
I tak naddatek wit. D nie sprawi, że nasze kości będą super mocne, naddatek wit. A nie da nam wzroku sowy itd.
|
|
8 na 8 | Olek Mularski (3178 punktów) | Na Twoje pytanie należy odpowiedzieć, że jest to i jedno i drugie. Po stronie zwolenników żywności modyfikowanej genetycznie stoją w większości naukowcy mający za sobą lata doświadczenia zawodowego, setki eksperymentów i rzetelną wiedzę popartą racjonalnymi argumentami. Przeciwnicy zaś to w większości organizacje "ekologiczne" (cudzysłów dałem celowo, bo większość z nich nie ma pojęcia o tym co naprawdę znaczy słowo ekologia) typu Greenpeace i tym podobne, dla których ochrona środowiska stała się rzeczywiście swoistą religią, opartą na jakiś bliżej nieokreślonych dogmatach i przykazaniach. Nie umieją nic udowodnić naukowo, tylko głośno wrzeszczą i wieszają się na drzewach. Dla nich złe jest po prostu wszystko co nowoczesne- GMO, elektrownie atomowe itp. Katolicy jako, że również sprzeciwiają się praktycznie wszystkiemu chętnie dołączają się do wszelkich protestów, a obstrukcja i sabotowanie zmian (w szczególności tych na lepsze) to chyba ich ulubione zajęcie.
Co do samej żywności modyfikowanej genetycznie to wszelkie hipotezy dotyczące jej szkodliwości to zwykłe bajki. Dlaczego niby wprowadzenie jakiś dodatkowych genów (odpowiadających np. odporność na szkodniki czy lepsze owocowanie) miałoby nam szkodzić. Gen taki produkuje niewchłanialne i niefunkcjonalne dla nas białko, które jak wszystkie białka po dostaniu się do przewodu pokarmowego ulega zniszczeniu przez proteazy soku trzustkowego i rozpada się do aminokwasów (takich samych, z jakich zbudowane są wszystkie inne białka). Podobnie jest z DNA- codziennie wraz z żywnością je zjadamy. Niby dlaczego wprowadzenie takiego, czy innego genu miałoby nam szkodzić, skoro DNA zanim zostanie przyswojone ulega rozkładowi na nukleotydy (takie same dla wszystkich organizmów) dzięki produkowanym przez trzustkę (w mniejszym stopniu także przez jelito cienkie) nukleotydazom.
Poza tym sztuczny dobór, selekcja i krzyżowanie, które prowadzimy w celu wyhodowania odporniejszych, lepiej rosnących odmian roślin czy zwierząt to też swoistego rodzaju modyfikacja genetyczna, tyle że prowadzona przez dziesiątki, a czasem i setki lat. Tylko, że obecnie mamy metody pozwalające przyspieszyć ten proces do tygodni czy miesięcy. Co w tym jest złego? Oszukiwanie boga i umniejszanie planu stworzenia? Jaki bóg? Jakie stworzenie? Z okowów kreacjonizmu uwolniliśmy się już w 1859 roku. Jak widać niestety mimo upływu 153 lat i ogromnego postępu naukowego głupota nadal ma się bardzo dobrze i wciąż istnieją jednostki dysfunkcyjne, odporne na wiedzę.
>Chrześcijańskie zasady ładu społecznego?
...że niby mamy się cofnąć do średniowiecza?
>zredukowanie organizmów żywych do rangi produktów o celach czysto komercyjnych
To już się dawno stało i nikt na tym nie ucierpiał, a już na pewno nie doszło do podważenia podstaw ładu społecznego!
Niech wiec sobie darują te kreacjonistyczne bajki, wrócą do szkoły na reedukację (ale uczyć się, a nie na religię).
|
|
 | | Hodża (11172 punktów) | >Co do samej żywności modyfikowanej genetycznie to wszelkie hipotezy dotyczące jej szkodliwości to zwykłe bajki. Dlaczego niby wprowadzenie jakiś dodatkowych genów (odpowiadających np. odporność na szkodniki czy lepsze owocowanie) miałoby nam szkodzić.
Mieszasz w tych dwóch zdaniach dwie odrębne kwestie. Pierwsza - czy obecnie uprawiane rośliny GMO są szkodliwe - zapewne nie, jakkolwiek przy roślinach do których wprowadzono gen produkujący nikotynę jako ochronę przed owadami już nie byłbym tak tego pewien, skoro wiadomo, że mogą w ten sposób masowo zabijać również pożyteczne gatunki (na ile duże areałowo są to uprawy nie wiem). W drugim zdaniu jest już przeskok w obszar możliwości GMO - i tu już ewidentnie nie masz racji. Z całą pewnością jest bowiem tak, że ktoś posiadający złą wolę może wyhodować odmiany roślin stanowiących ogromne zagrożenie dla człowieka. Nie warto popadać w skrajności - nie jest tak, że GMO to zło, gdyż potencjalnie może dać ogromny skok jakościowy i ilościowy w produkcji żywności, ale też trzeba pamiętać, że nigdy nic nie jest za darmo a zagrożenia temu towarzyszące są proporcjonalne do możliwych korzyści.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
|  | 3 na 3 | Sylwek (15472 punktów) |
>Mieszasz w tych dwóch zdaniach dwie odrębne kwestie. Pierwsza - czy obecnie uprawiane rośliny GMO są szkodliwe - zapewne nie, jakkolwiek przy roślinach do których wprowadzono gen produkujący nikotynę jako ochronę przed owadami już nie byłbym tak tego pewien, skoro wiadomo, że mogą w ten sposób masowo zabijać również pożyteczne gatunki (na ile duże areałowo są to uprawy nie wiem).
A w jaki sposób zabijają "pożyteczne gatunki". Bo żeby zabijać muszą być zjedzone a te co je jedzą to z definicji szkodniki.
>W drugim zdaniu jest już przeskok w obszar możliwości GMO - i tu już ewidentnie nie masz racji. Z całą pewnością jest bowiem tak, że ktoś posiadający złą wolę może wyhodować odmiany roślin stanowiących ogromne zagrożenie dla człowieka.
No, może to też zrobić bez GMO.
>Nie warto popadać w skrajności - nie jest tak, że GMO to zło, gdyż potencjalnie może dać ogromny skok jakościowy i ilościowy w produkcji żywności, ale też trzeba pamiętać, że nigdy nic nie jest za darmo a zagrożenia temu towarzyszące są proporcjonalne do możliwych korzyści.
A niby z czego ma wynikać ta "proporcjonalność"?
|
|
3 na 3 | finerbijk (17282 punktów) | >Odp: GMO - nauka czy religia? Obserwując dyskurs można sobie postawić takie pytanie, ale w rzeczywistości to przede wszystkim biznes. Na pewno dobry dla niektórych, a czy dla wszystkich, to się dopiero okaże.
|
|
4 na 4 | Selanos (12869 punktów) | > Polska utrzymywała, że przyjęcie spornych przepisów krajowych kierowane było zasadami etyki chrześcijańskiej i humanistycznej, które są wyznawane przez większość polskiego społeczeństwa. W tym zakresie powołała się kolejno na chrześcijańską koncepcję życia, która sprzeciwia się temu, aby organizmy żywe stworzone przez Boga były przedmiotem manipulacji
Jak to przeczytałem to miałem ochotę wykopać sobie schron i pomieszkać tam ze 20 lat aż Europa o tym zapomni. Trochę jak Maciej Giertych mówiący o tym, że nie pochodzi od małpy. Zresztą jak by na to nie spojrzeć, to miał rację, bo małpy to nasi kuzyni, a nie przodkowie, ale o tym Maciej Giertych zapewne nie wie...
Niemniej, nie wiem dlaczego opinia społeczeństwa aż tak bardzo się liczy w kwestii GMO. Przecież wiadomo, że społeczeństwo nic o tym nie wiem, tak jak było napisane, wszelkie informacje jakie trafiają do ogółu są dostarczane przez media. Troszeczkę przypomina mi to kwestie elektrowni atomowych. Idę o zakład, że gdyby popytać ludzi, to dowiedzielibyśmy się, że boją się że to może wybuchnąć jak bomba w Hiroszimie.
|
|
|  | 1 na 1 | Selanos (12869 punktów) | >Co gorsza pan Maciej Giertych jest profesorem biologii!
Teraz mam ochotę pochować się żywcem. Nie miałem o tym pojęcia, gościu jest dendrologiem. Nie wiem czego uczy się dendrologów, ale po drodze do tytułu profesora chyba musiał otrzeć się o coś naukowego na temat ewolucji.
|
|
| |  | 2 na 2 | Olek Mularski (3178 punktów) | > Teraz mam ochotę pochować się żywcem. Nie miałem o tym pojęcia, gościu jest dendrologiem. Nie wiem czego uczy się dendrologów, ale po drodze do tytułu profesora chyba musiał otrzeć się o coś naukowego na temat ewolucji.Musiał, bo specjalizował się w genetyce roślin, głównie drzew.
|
|
| |  | 4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) |
>Teraz mam ochotę pochować się żywcem. Nie miałem o tym pojęcia, gościu jest dendrologiem. Dendrologia to dział botaniki, a ta z kolei jest działem biologii. Jakby nie spojrzeć, w szerokim rozumieniu Giertych jest biologiem. Owszem, to koszmarne.
|
|
| Willmaster (423 punktów) | Czy można powiedzieć że organizm zmodyfikowany genetycznie jest organizmem sztucznie ewoluowanym?
Po śmierci jest to co ma być.
|
|
 | 2 na 2 | maciejo (3492 punktów) | >Czy można powiedzieć że organizm zmodyfikowany genetycznie jest organizmem sztucznie ewoluowanym?
Nie do końca. Wszystkie organizmy uprawiane/hodowane podlegają doborowi sztucznemu więc można je określić jako sztucznie ewoluowane w znaczeniu nie podlegania ewolucji darwinowskiej. Samo stworzenie nowego organizmu to jeszcze nie ewolucja - to tylko wprowadzenie do środowiska nowego genotypu. On zaś będzie podlegał ewolucji - naturalnej (gdyby organizm taki zostawić samemu sobie bez ingerencji) bądź sztucznej (w przypadku eksploatacji organizmu przez człowieka - hodowca kieruje ścieżką rozwoju organizmu).
|
|
|  | 1 na 1 | Willmaster (423 punktów) | Też mi właśnie przyszło do głowy że nie podlegają ewolucji darwinowskiej (naturalnej). Zastanawia mnie czy możliwość modyfikacji genów jest argumentem na rzecz ewolucji naturalnej, bo przecież gdyby nie istniała ewolucja, to nie powinno być możliwości modyfikacji genów (hipotetycznie przynajmniej)? Czy możliwość modyfikowania genów jest dowodem/argumentem na istnienie ewolucji? W kwestii dogmatu religijnego - czym można obalić go za pomocą możliwości manipulacji genami, bóg stworzył organizmy które nie podlegają ewolucji, więc skąd tu możliwość ich modyfikacji (sztucznej ich ewolucji?)?
Po śmierci jest to co ma być.
|
|
| |  | 1 na 1 | maciejo (3492 punktów) | >Też mi właśnie przyszło do głowy że nie podlegają ewolucji darwinowskiej (naturalnej). Zastanawia mnie czy możliwość modyfikacji genów jest argumentem na rzecz ewolucji naturalnej, bo przecież gdyby nie istniała ewolucja, to nie powinno być możliwości modyfikacji genów (hipotetycznie przynajmniej)?
W trakcie rozmnażania płciowego dochodzi do modyfikacji genów w sposób naturalny - crossing over. Jak najbardziej jest to argument pro-ewolucyjny ponieważ warunkuje zmienność genetyczną osobników w populacji, co jest jednym z fundamentów ewolucji.
>Czy możliwość modyfikowania genów jest dowodem/argumentem na istnienie ewolucji? >W kwestii dogmatu religijnego - czym można obalić go za pomocą możliwości manipulacji genami, bóg stworzył organizmy które nie podlegają ewolucji, więc skąd tu możliwość ich modyfikacji (sztucznej ich ewolucji?)?
Na rzecz ewolucji przemawiają naturalne procesy przyczyniające się do różnorodności genetycznej - mutacje, rekombinacje, epigenetyka. Sztuczna możliwość modyfikacji organizmów w pewien sposób koresponduje z naturalną. Przeprowadzanie takich procedur wskazuje podatność genomu na implementacje zmian więc wg mnie jest to argument za ewolucją.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|