Racjonalista - Strona głównaDo treści
Czy są tu gościnie?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
03-04-2009 13:16Robert Zawecki (4718 punktów)Czy są tu gościnie?
Ocena 4 na 4
   Czołowa polska feministka, Joanna Piotrowska, zachwala w TOK FM swoją audycję o homoseksualizmie słowami: "...zapraszamy gości i gościnie...". Jak tylko to usłyszę, to ich wyłączam. Co ciekawe, w wersji pisanej w Gazecie to słownictwo nie występuje. Natomiast np. Śląska Strefa Gender ma specjalny genderowy słowniczek.

   Wśród językoznawców zdania są podzielone. Jedni wyrażają poparcie dla "rozwoju" języka, a drudzy wskazują na ustawową ochronę języka polskiego. W oficjalnym słowniku języka polskiego PWN zasadniczo brak jest genderyzmów. Same feministki, pewnie językoznawczynie, widzą to tak: ŚSG:
Z pewnością można stwierdzić, że form żeńskich nie ma (lub mieć się w języku nie chce), ponieważ długo były one niepotrzebne. Kobiety po prostu nie wykonywały zawodów takich jak: lekarz, kierowca albo pracowało ich na tych stanowiskach niewiele. Emancypacja kobiet przez szereg lat doprowadziła do sytuacji jaką mamy dzisiaj, kobiety pracują na różnych stanowiskach, także tych zarezerwowanych kiedyś wyłącznie dla mężczyzm. Stąd chyba brak żeńskich form i ich powolne, ale jednak dokonujące się, wchodzenie do języka.
Na koniec moich rozważań chciałabym jeszcze raz zacytować Katarzynę Mosiołek-Kłosińską: Jeśli formy żeńskie się przyjmą, to bardzo dobrze, bo one się odmieniają, a język polski lubi odmiany (o wiele łatwiej jest powiedzieć: Rozmawiałem ze znaną polityczką niż Rozmawiałem ze znanym politykiem kobietą). Ale żeby się przyjęły, muszą zostać zaakceptowane przez społeczeństwo, na nic się zda forsowanie ich przez jedną grupę. Język jest na ogół niepodatny na "lobbowanie".
Jednocześnie całkiem spora grupa kobiet nie akceptuje genderowego słownictwa i woli być panią dyrektor a nie dyrektorką. Niektóre propozycje uważam wręcz za absurdalne - np. ekonimistka, brr.

To jak, chcemy mieć gościnie, czy nie?

Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Adamiak (36436 punktów)
>To jak, chcemy mieć gościnie, czy nie?

   Jasne, że tak: gościnia w domce - bożyna w po-domce...
liliac (147340 punktów)
Gościni brzmi dziwnie, ale mam jakieś takie niejasne reminiscencje występowania w języku nieformalnym słowa "gościówa".

Nota bene lekarka już występuje powszechnie i dawno przestała brzmieć dziwnie. Język ewoluuje po prostu.
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>To jak, chcemy mieć gościnie, czy nie?

To zależy od ich wieku i stroju...

fides ex necessitate esse non debet
J.Szulc (5723 punktów)

Zgadzam się, że niektóre formy brzmią śmiesznie i jakoś nie bardzo chce się nam je przyswajać. Jednak nasze "chciejstwo" chyba ma tu bardzo maleńkie pole manewru.
Język "żywy" zawsze ewaluuje, to jedna z jego cech. Poza tym, nie ma co się odwoływać do podejścia antropologów, bo wiemy, że ta dziedzina jest stosunkowo młodą, więc i swoje podejścia i prawa na razie powoli wprowadza do obiegu.
Przypomnijcie sobie szereg określeń, które jeszcze nie tak dawno były uważane za "okaleczające" język, po pewnym czasie jednak weszły do słowników językowych.
Myślę, że owe neologizmy (bo dla mnie nimi są) same za jakiś czas odejdą w niebyt.
To ludzie tworzą język... który ich określa.

Pozdrawiam.
04-04-2009 11:23 
 Ocena 1 na 1
stilgar (7322 punktów)

>Język "żywy" zawsze ewaluuje,

czepiam sie

Wątpię, żeby język coś "ewAluował" pl.wikipedia.org/wiki/Ewaluacja
04-04-2009 11:45 
 Ocena 1 na 1
J.Szulc (5723 punktów)

Owszem, czepiasz się
Czy nie uważasz, ze zastosowanie ewaluacji demokratycznej ma tutaj zastosowanie?
Tak było z "większą i mniejszą połową", które nie poddały się opiniowaniu autorytarnemu ekspertów językowych.
Tak też może być z innymi, czasem śmiesznie brzmiącymi określeniami, które jednak "zagnieżdżą się za jakiś czas w słowniku.
To moje zdanie, jakby co...

Pozdrawiam
Marcinlet (1935 punktów)
>   Czołowa polska feministka, Joanna Piotrowska, zachwala w TOK FM swoją audycję o
>homoseksualizmie słowami: "...zapraszamy gości i gościnie..."
Przecież jest słowo "gościara". Ta feministka to jakaś niedoinformowana.
placownik (17853 punktów)

   Korzystając z okazji chciałem zaapelować do wszystkich gościń i bywalczyń forum. Jeśli rzeczywiście podkreślanie różnic międzypłciowych jest dla Was tak ważne, korzystajcie z tych środków jakie język polski już Wam oferuje. Korzystajcie z możliwości odmiany przez rodzaje czasowników niedokonanych w czasie przyszłym.

   Nie piszcie i nie mówcie premierka będzie prowadzić obrady gabinetu lecz premierka będzie prowadziła obrady gabinetu.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Robert Zawecki (4718 punktów)
>premierka będzie prowadziła obrady gabinetu
   A kto to jest "premierka"? Nie znajduję tego słowa w wielkim słowniku PWN, a np. lekarka jest. Zgodnie z ustawową ochroną języka polskiego bardzo proszę o posługiwanie się słowami znajdującymi się w renomowanych słownikach np. PWN, inaczej utracimy zdolność komunikacji.
03-04-2009 16:35 
 Ocena 5 na 5
Adamiak (36436 punktów)
>>premierka będzie prowadziła obrady gabinetu
>   A kto to jest "premierka"? Nie znajduję tego słowa w wielkim słowniku PWN, a np. lekarka jest. Zgodnie z ustawową ochroną języka polskiego bardzo proszę o posługiwanie się słowami znajdującymi się w renomowanych słownikach np. PWN, inaczej utracimy zdolność komunikacji.

   "Premierka" to:
1 - mała premiera
2 - żona "małego premiera", dot. czasu przeszłego.
03-04-2009 16:59 
 Ocena 2 na 2
Robert Zawecki (4718 punktów)
Google podpowiada więcej znaczeń:
1. Premierka Teledysku Dody! (czyli Doda jest premierką?)
2. No właśnie premierka -Masters of Horror-na rynku polskim w dobrze mi znanym magazynie "kino grozy" (czyli premierką jest wydanie czegoś na DVD?
3. Ale to wszystko nic - "premierka" jest obecna w utworach muzycznych, np. tu: odsiebie.com/pobierz/784877---a82c.html (NIGDY NIE MÓW PREMIERKA 2008).
03-04-2009 17:18 
 Ocena 1 na 1
J.Szulc (5723 punktów)

Mam wrażenie, że ustawa o ochronie języka polskiego miała przede wszystkim ochronić nas od tak zwanego "makdonaldyzmu", czyli używania zwrotów obcojęzycznych. Owszem, zgadzam się, ze zaśmiecanie języka ojczystego jest złem. Wracam jednak do tego, co napisałam wyżej. Język polski, to nie łacina, jest językiem żywym. Zmienia się i ewaluuje, tworząc nowe określenia, nowe zwroty. Nawet, jeśli coś brzmi śmiesznie, tudzież dziwnie, pozwólmy czasowi rozstrzygnąć.
Pamiętacie zwrot "większa/ mniejsza połowa"? Znalazło się wytłumaczenie na okoliczność używania, w poza matematycznych rozważaniach, tego określenia.
Nie należy od razu "bić piany"... można się jedynie, z pobłażaniem, uśmiechnąć

Pozdrawiam.
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Mam wrażenie, że ustawa o ochronie języka polskiego miała przede wszystkim ochronić nas od tak zwanego "makdonaldyzmu", czyli używania zwrotów obcojęzycznych
Tak nie do końca, albowiem...
Wiki:
Powyższe postanowienia nie dotyczą:
* nazw własnych
* twórczości naukowej i artystycznej
* zwyczajowo stosowanej terminologii naukowej i technicznej
* znaków towarowych, nazw handlowych oraz oznaczeń pochodzenia towarów i usług

>Owszem, zgadzam się, ze zaśmiecanie języka ojczystego jest złem
Zatem nie czyńmy tego.

>Nawet, jeśli coś brzmi śmiesznie, tudzież dziwnie, pozwólmy czasowi rozstrzygnąć
Czas nie jest czynnikiem sprawczym tylko ludzie. Od nas samych zależy jak będzie ewoluował nasz język.

>Nie należy od razu "bić piany"... można się jedynie, z pobłażaniem, uśmiechnąć
Zatem uśmiechamy się pięknie do Pań, a przede wszystkim Panien, chcących nas odwiedzić.
03-04-2009 17:55 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>>Nie należy od razu "bić piany"... można się jedynie, z pobłażaniem, uśmiechnąć
>Zatem uśmiechamy się pięknie do Pań, a przede wszystkim Panien, chcących nas odwiedzić.

Jeśli z pobłażaniem, to lepiej się nie uśmiechajcie
04-04-2009 07:15 
 Ocena 3 na 3
J.Szulc (5723 punktów)

>Zatem uśmiechamy się pięknie do Pań, a przede wszystkim Panien, chcących nas odwiedzić.

Feministka ze mnie żadna, kolega jednak świetnie wygląda pod sztandarem szowinizmu
04-04-2009 10:20 
 Ocena 3 na 3
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Feministka ze mnie żadna, kolega jednak świetnie wygląda pod sztandarem szowinizmu
A jakieś argumenty na poparcie tej tezy? Czy to tylko takie zwyczajowe przyznanie się do braku argumentów merytorycznych i zejście do poziomu ad personam?
04-04-2009 10:49 
 Ocena 4 na 4
J.Szulc (5723 punktów)

Moje stwierdzenie możesz "podciągnąć" pod intuicję. Zwłaszcza dotyczącą ostatniego Twojego zdania. W żadnym razie to nie atak na Ciebie, bo co mi to da?
Dla mnie jesteś wypowiedzią w dyskusji, która trochę mnie śmieszy, trochę odpręża po zasadniczym bardzo spotkaniu, z którego wróciłam.
Czy to Cię obraziło?
Nie taki był cel. Serio, serio...

Pozdrawiam.
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Moje stwierdzenie możesz "podciągnąć" pod intuicję
To pewnie bardzo merytoryczne i racjonalne

>Dla mnie jesteś wypowiedzią w dyskusji, która trochę mnie śmieszy, trochę odpręża po zasadniczym bardzo spotkaniu, z którego wróciłam.
Czy ta konstrukcja to... depersonifikacja? Pytam, bo chciałbym Cię lepiej zrozumieć.

>Czy to Cię obraziło?
>Nie taki był cel. Serio, serio...
Nie, mam zdystansowany stosunek do siebie i otoczenia. Jednak dyskutowanie na poziomie merytorycznym uważam za bardziej racjonalne i konstruktywne.
04-04-2009 11:25 
 Ocena 2 na 2
J.Szulc (5723 punktów)

Po pierwsze "primo" - Nigdzie nie mówiłam, że jestem racjonalistką , co najwyżej sympatykiem.
Po drugie "primo" - Depersonifikacja, to raczej "ciężka artyleria" w tym wypadku. Nie znam Twoich "prawdziwych" sądów w tym temacie, a to forum nauczyło mnie (personifikacja), że 1 nie zawsze równa się 1. Dlatego widziany tutaj Robert Z. jest tylko wypowiedzią.
Po trzecie "primo" - Dobrze, ze trzymasz dystans. tak jest zdrowiej. Z twojej definicji dyskusji wynika, że skończyliśmy dyskutować

Tym niemniej pozdrawiam.

P.S. Dalej uważam, że nie należy deprecjonować pomysłów innych, gdy samemu nie ma się propozycji zamiennych. Ot, upór maniaka (?), osła (?)
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Po pierwsze "primo" - Nigdzie nie mówiłam, że jestem racjonalistką , co najwyżej sympatykiem.
Zapamiętam - sympatyczka racjonalistów nie będąca racjonalistką. Mnie to by doprowadziło na skraj rozdwojenia jaźni, ale skoro sobie z tym radzisz, to nie widzę problemu. Osobiście staram się być racjonalistą, czyli osobą ceniącą umysł i w tym zakresie popierać PSR, będąc jego sympatykiem.

>Po drugie "primo" - Depersonifikacja, to raczej "ciężka artyleria" w tym wypadku. Nie znam Twoich "prawdziwych" sądów w tym temacie, a to forum nauczyło mnie (personifikacja), że 1 nie zawsze równa się 1. Dlatego widziany tutaj Robert Z. jest tylko wypowiedzią.
Czy drugie "primo", to to samo co ta druga "prawa"?
Moje sądy są prawdziwe, aczkolwiek nierzadko prześmiewczo zdystansowane od głównej linii spojrzenia.
Czy Robert Z. został inkryminowany?

>P.S. Dalej uważam, że nie należy deprecjonować pomysłów innych, gdy samemu nie ma się propozycji zamiennych. Ot, upór maniaka (?), osła (?)
Tylko Temidzie z przepaską na oczach jest do twarzy: www.racjonalista.pl/forum.php/s,195696#w196222
04-04-2009 12:10 
 Ocena 3 na 3
J.Szulc (5723 punktów)

Nie próbuj "jechać" na pojęciach osobowości. Nie ważne - pojedynczej, czy mnogiej.
Chciałabym podpisywać się mianem humanistki, co nie zawsze idzie w parze z racjonalizmem. Niestety.
O nic, ani tym bardziej za nic Cię nie nie obwiniam, tym bardziej nie oskarżam. Imputujesz, Waść.
Temida opiera się na "suchych" przepisach, czasem pozwalając na własną interpretację, ale w zawężonych granicach. Poza tym, jest zasadnicza i poważna. O sobie tak nie mogę (i nie chcę!) powiedzieć.
Może więc wystarczy przepaska podobna do pirackiej?

Poza tym, dyskusja schodzi z zasadniczego toru, a to już nie jest racjonalne, panie sympatyzujący z racjonalizmem
03-04-2009 17:54 
 Ocena 8 na 8
Adamiak (36436 punktów)
>Język polski, to nie łacina, jest językiem żywym. Zmienia się i ewaluuje...
   ... jak to w ewalucji bywa.

>Nawet, jeśli coś brzmi śmiesznie, tudzież dziwnie, pozwólmy czasowi rozstrzygnąć.

   Jasne, czas to dobra rzecz...

   Pyta wnuczek dziadka łowiącego ryby:
- Dziadku, na co łowicie?
- na czasto.
- czemu na czasto...???
- bo czasto pieniądz, wnusiu.

            
03-04-2009 19:44 
 Ocena 1 na 1
jad11 (18783 punktów)
>Owszem, zgadzam się, ze zaśmiecanie języka ojczystego jest złem.

Dlaczego?

"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
04-04-2009 07:26 
 Ocena 2 na 2
J.Szulc (5723 punktów)

- a choćby dlatego, że większość tych, którzy tenże język zaśmiecają transformacjami obcojęzycznych wyrażeń, spłycają język własny. Coraz mniej osób potrafi wyrażać swoje zdanie i uczucia używając pięknie rozbudowanych zdań. "Krótka wiadomość tekstowa", zawierająca na domiar skróty wyrazowe i myślowe - to symbol nowoczesności? Jednak w czasach, gdy ekranizację czy opracowanie lektury przedkłada się ponad książkę i wszystkie jej wartości, trudno o inne podejście.
Wrócimy do pisanie obrazkami?
Tak łatwiej...

Pozdrawiam.
04-04-2009 12:41 
 Ocena 2 na 2
jad11 (18783 punktów)
>- a choćby dlatego, że większość tych, którzy tenże język zaśmiecają transformacjami obcojęzycznych wyrażeń, spłycają język własny.
Może jednak nie wszyscy.
> Coraz mniej osób potrafi wyrażać swoje zdanie i uczucia używając pięknie rozbudowanych zdań.
Trudno mi to ocenić. Mam dopiero 29 lat i nie wiem jak to było dawniej. Nie zgodzę się jednak, że głównym tego powodem jest stosowanie obcojęzycznych zwrotów.
>"Krótka wiadomość tekstowa", zawierająca na domiar skróty wyrazowe i myślowe - to symbol nowoczesności?
Czy na pewno jest to samo zło? Może jest to domena osób, które dawniej "zasiliłyby" szeregi analfabetów a teraz potrafią pisać chociaż w taki sposób.
>Jednak w czasach, gdy ekranizację czy opracowanie lektury przedkłada się ponad książkę i wszystkie jej wartości, trudno o inne podejście.
Znów nie jestem o tym przekonany, sądzę raczej, że zależy to od człowieka. Kiedyś z tego nie korzystano, bo nie było takiej możliwości ale książka nie poszła w zapomnienie. A że ktoś więcej czyta wcale nie znaczy, że jest mądrzejszy od tego, który więcej ogląda. Książki i obrazki są różne; nie każda książka jest lepsza od każdego filmu.
>Wrócimy do pisanie obrazkami?
Już wracamy-

Widzę pewne korzyści płynące z przenikania się języków. Może przyjdzie czas, że wszyscy będą się posługiwali jednym, wspólnym językiem. Takim swoistym Esperanto. To byłby spory krok naprzód.
>Pozdrawiam.
Wzajemnie.


"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
04-04-2009 13:03 
 Ocena 3 na 3
J.Szulc (5723 punktów)

Trochę nie w kolejności, ale odpowiadam:
- nie jestem wrogiem używania emotikon/ obrazków, pod warunkiem, ze mają za zadanie wzmocnienie przekazu. Podczas wymiany słowa pisanego trudno o dogłębne przekazanie nastroju, jak to się ma w przekazie bezpośrednim, gdzie wszelkie znaki niewerbalne odgrywają zasadnicza rolę w procesie komunikowania się.
- nie neguję wartości adaptacji filmowych, czy teatralnych, dzieł literackich. W ten sposób "pod strzechy" trafia to, co do przez wiele lat było udziałem jedynie elity. Żal mi jedynie, ze idąc "na łatwiznę" spłyca się piękno zawarte na kartach książki. Poza tym, czy uogólniałam?
- nie twierdzę, ze jeśli ktoś dużo czyta, zaraz musi być mądrzejszy. Skąd ten pomysł?
Można czytać hm... bez zrozumienia. sztuka dla sztuki

Do tego uważam, że poziom oczytania nie świadczy o inteligencji, która dla mnie bezapelacyjnie kojarzy się z mądrością.
- nie mam nic do imion własnych, zaczerpniętych z języka obcego. Resztę można śmiało zastępować językiem ojczystym. Moje zdanie. Nie musisz się zgadzać.
- jeśli chodzi o język uniwersalny - ależ bardzo proszę. Ile byłoby mi łatwiej

Pozdrawiam. jak widzisz, mnie obrazki również nie gryzą. Nie należy ich jednak nadużywać. Wtedy nie będą "ranić" oczu.
04-04-2009 09:18 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Język polski, to nie łacina, jest językiem żywym. Zmienia się i ewaluuje ...
...dzięki czemu nie traci na wartości.
.
jkl; (5859 punktów)

>   Nie piszcie i nie mówcie premierka będzie prowadzić obrady gabinetu lecz premierka będzie prowadziła obrady gabinetu.

Czy to znaczy, że zwrot premier będzie prowadzić jest mniej poprawny niż premier będzie prowadził ?

Prowadziła jest o całą sylabę dłuższe, chyba w tym problem.
04-04-2009 16:25 
 Ocena 1 na 1
placownik (17853 punktów)

>Czy to znaczy, że zwrot premier będzie prowadzić jest mniej poprawny niż premier będzie prowadził ?

   Obie formy są poprawne.

> Prowadziła jest o całą sylabę dłuższe, chyba w tym problem.

   Z pewnością tak. Tendencja do upraszczania to jeden z czynników wpływających na rozwój języka. Skoro jednak panie feministki pragną płynąć pod prąd, to niechże będą w swych dążeniach konsekwentne!

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>To jak, chcemy mieć gościnie, czy nie?
Nigdy nie słyszałam o gościnie słyszałam natomiast słowo gościówa w slangu młodzieżowym.
Jak by na to nie patrzeć język odzwierciedla stosunki społeczne .
Z jednej strony pokazuje dyskryminacje z drugiej w jakimś stopniu tą dyskryminację sankcjonuje.
W potocznym języku przyjęła się już dyrektorka, kierowniczka, ekonomistka, księgowa, nauczycielka, asystentka, profesorka, lekarka ...
Czyli zostały zaakceptowane żeńskie odmiany tam gdzie kobiety wywalczyły sobie uznanie.
Premierka , ministra czy ministerka, inżynierka jak na razie nie ma szans zakotwiczyć się w języku. Ale wszystko przed nami. Skoro język polski charakteryzuje się w odmianach uzależnionych od płci będzie musiał się do tego dostosować. Pani dyrektor czy pani minister jest tak samo sztuczne w naszym języku jak premierka czy ministra a na dodatek a to jest bardzo ważne jest dłuższe. A język dąży do skracania wypowiedzi przy równoczesnym zachowaniu precyzji.
Trzeba jeszcze zdawać sobie z pułapek: jak żeńska odmiana kierowcy
03-04-2009 18:50 
 Ocena 1 na 1
Robert Zawecki (4718 punktów)
>W potocznym języku przyjęła się już dyrektorka, kierowniczka, ekonomistka, księgowa, nauczycielka, asystentka, profesorka, lekarka ...
W sprawie dyrektorki i profesorki jestem odmiennego zdania. Ale to nic. W większości one same są przeciw i bardzo dobrze! Pani dyrektor, to jest persona, to jest ktoś budzący szacunek i ktoś o kim z szacunkiem się wypowiadamy. Dyrektorka to zdecydowanie podlejszy gatunek.

>Ale wszystko przed nami
Niekoniecznie.

>Pani dyrektor czy pani minister jest tak samo sztuczne w naszym języku jak premierka czy ministra a na dodatek a to jest bardzo ważne jest dłuższe. A język dąży do skracania wypowiedzi przy równoczesnym zachowaniu precyzji.
Nie zawsze. TY jest bardzo krótkie i precyzyjne, ale jakoś nie zanosi się na wyparcie imion. Poza tym nie mam zamiaru mówić do mojej Kobiety per ty.
03-04-2009 19:28 
 Ocena 1 na 1
(Alicja)Duda (25557 punktów)

> Pani dyrektor, to jest persona, to jest ktoś budzący szacunek i ktoś o kim z szacunkiem się wypowiadamy. Dyrektorka to zdecydowanie podlejszy gatunek.
To jest właśnie wskaźnik dyskryminacji. Jak baba udaje chłopa to może rządzić.
Spotkałam wiele mądrych dyrektorek i bardzo głupich panów dyrektorów. Nie ma reguły.

>Nie zawsze. TY jest bardzo krótkie i precyzyjne, ale jakoś nie zanosi się na wyparcie imion. Poza tym nie mam zamiaru mówić do mojej Kobiety per ty.
To jest już zupełnie coś innego.
03-04-2009 19:39 
 Ocena 1 na 1
Robert Zawecki (4718 punktów)
>> Pani dyrektor, to jest persona, to jest ktoś budzący szacunek i ktoś o kim z szacunkiem się wypowiadamy. Dyrektorka to zdecydowanie podlejszy gatunek.
>To jest właśnie wskaźnik dyskryminacji. Jak baba udaje chłopa to może rządzić.
Bzdura. Alicjo, czy Ty czasem masz święto, tzn. dzień, w którym nie używasz swojego ulubionego słowa "dyskryminacja"?

>>Nie zawsze. TY jest bardzo krótkie i precyzyjne, ale jakoś nie zanosi się na wyparcie imion. Poza tym nie mam zamiaru mówić do mojej Kobiety per ty.
>To jest już zupełnie coś innego.
A co w tym innego?
03-04-2009 20:02 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>>To jest właśnie wskaźnik dyskryminacji. Jak baba udaje chłopa to może rządzić.
>Bzdura. Alicjo, czy Ty czasem masz święto, tzn. dzień, w którym nie używasz swojego ulubionego słowa "dyskryminacja"?

   Jesteś tu krócej ode mnie, Robercie, więc masz prawo tego nie wiedzieć, ale ja zapamiętałem: Alicja raz nie użyła tego słowa... było to 31 listopada 2008 roku, dokładnie o 17:72.

   Przedstawiła na tę okoliczność ksero zaświadczenia od laryngologa.
Robert Zawecki (4718 punktów)
Rewelacja! Musimy w kolejne rocznice wpadać w podobny amok jak katolicy przy JP2.
Adamiak (36436 punktów)
>Rewelacja! Musimy w kolejne rocznice wpadać w podobny amok jak katolicy przy JP2.

   Można zacząć od utworzenia "komitetu do spraw obchodów". No i zacząć zbiórkę funduszy na jakiś ołtarzyk.
04-04-2009 23:01 
 Ocena 5 na 5
Adamiak (36436 punktów)
>To jest właśnie wskaźnik dyskryminacji. Jak baba udaje chłopa to może rządzić.

   Wskaźnik dyskryminacji to coś innego:

"Jeśli stawiasz kobietę na piedestale i próbujesz ochronić ją przed "wyścigiem szczurów" - to jesteś męskim szowinistą.

Jeśli nie pracujesz zawodowo i robisz za "gospodynię domową", jesteś maminsynkiem.

Jeśli pracujesz zbyt wiele, to znaczy, że nie masz dla niej czasu.

Jeśli pracujesz zbyt mało, jesteś nicponiem i obibokiem.

Jeśli ona ma nudną i monotonną pracę z niską pensją, to jest wyzysk. Jeśli ty masz nudną i monotonną pracę z niską pensją, powinieneś ruszyć swoją leniwą du.. i znaleźć coś lepszego.

Jeśli awansujesz przed nią, to jest faworyzowanie.

Jeśli ona awansuje przed tobą, to jest wyrównanie szans.

Jeśli mówisz, że ładnie wygląda, to jest molestowanie seksualne.

Jeśli zachowujesz spokój, to jest to męska obojętność.

Jeśli płaczesz, jesteś mięczakiem. Jeśli tego nie robisz, jesteś mało wrażliwy.

Jeśli podejmujesz decyzję bez porozumienia z nią, jesteś szowinistą. Jeśli ona podejmuje decyzję bez radzenia się ciebie, to znaczy, że jest wyzwoloną kobietą.

Jeśli prosisz ją o coś czego ona nie chce zrobić, to jest dominacja.

Jeśli ona chce tego od ciebie, to jest przysługa.

Jeśli ona podoba ci się w samej seksownej bieliźnie, jesteś zboczeńcem. Jeśli ci się nie podoba, jesteś homoseksualistą.

Jeśli każesz kobiecie wydepilować nogi, jesteś seksistowski. Jeśli tego nie robisz, nie warto się dla ciebie starać.

Jeśli dbasz o siebie i swój wygląd, jesteś próżny. Jeśli nie dbasz, jesteś prostakiem.

Jeśli kupujesz jej kwiaty, pewnie piłeś. Jeśli nie kupujesz, to znaczy, że w ogóle się o nią nie troszczysz.

Jeśli jesteś dumny ze swoich osiągnięć, to jesteś zarozumiały. Jeśli nie jesteś dumny, to znaczy, że jesteś zakompleksiony.

Jeśli boli ją głowa, to jest to po prostu ból głowy. Jeśli ciebie boli głowa, to znaczy, że jej nie kochasz.

Jeśli chcesz TO robić zbyt często, jesteś maniakiem seksualnym. Jeśli niezbyt często - masz inną kobietę."

...
03-04-2009 18:57 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>Trzeba jeszcze zdawać sobie z pułapek: jak żeńska odmiana kierowcy

   To akurat łatwe, tirówki doskonale sobie radzą bez biegłej znajomości niuansów języka polskiego - w profesjach okołodrogowych często wystarcza sam język... natomiast od dawna mam łopot z drzewem * :
   jeśli drzewo oleję, to drzewo jest olane , a jakie jest drzewo, które obszedłem ?

* - informacja dodatkowa, gdyby czytał to Osnowa: to drzewo jest nie do przeskoczenia.
03-04-2009 19:08 
 Ocena 2 na 2
Robert Zawecki (4718 punktów)
>   jeśli drzewo oleję, to drzewo jest olane , a jakie jest drzewo, które obszedłem ?
To akurat jest proste - jeśli drzewa nie olejesz, a będąc dekarzem obejdziesz, to takie drzewo jest najzwyczajniej stracone dla lasu.
03-04-2009 19:25 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>>   jeśli drzewo oleję, to drzewo jest olane , a jakie jest drzewo, które obszedłem ?
>To akurat jest proste - jeśli drzewa nie olejesz, a będąc dekarzem obejdziesz, to takie drzewo jest najzwyczajniej stracone dla lasu.

   No tak, tatuś mi mówił: ucz się, synu, bo na dachu skończysz - choć nic o leśnictwie nie wspomniał, to i tak wykrakał...
03-04-2009 19:23 
 Ocena 2 na 2
(Alicja)Duda (25557 punktów)

>   To akurat łatwe, tirówki doskonale sobie radzą bez biegłej znajomości
Oj Jurku ty masz zawsze kosmate myśli.
03-04-2009 19:45 
 Ocena 1 na 1
rudyment (3233 punktów)
>   jeśli drzewo oleję, to drzewo jest olane , a jakie jest drzewo, które obszedłem ?

Obeszłe oczywiście.


"Człowiek siądzie, pomyśli i wymyśli" (N. Dyzma)
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>   mam łopot z drzewem *
Łopot? O k...!

>   jeśli drzewo oleję, to drzewo jest olane , a jakie jest drzewo, które obszedłem
Nie ma, bo to* drzewa nie obchodzi.

> * - informacja dodatkowa, gdyby czytał to Osnowa: to drzewo jest nie do przeskoczenia.
Nie ma takiej rury na świecie... W polszczyźnie wszystko da się obejść.

*"to" czyli Adamiak Juruś
.
04-04-2009 11:22 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>>   mam łopot z drzewem *
>Łopot? O k...!
   W pierwszej wersji napisałem "kłopot", ale później pomyślałem o Tobie... dobra, dobra, nie dziękuj.

>>   jeśli drzewo oleję, to drzewo jest olane , a jakie jest drzewo, które obszedłem
>Nie ma, bo to* drzewa nie obchodzi.
   Masz rację, nie ćpam więc jeszcze mnie drzewa nie obłażą.

>> * - informacja dodatkowa, gdyby czytał to Osnowa: to drzewo jest nie do przeskoczenia.
>Nie ma takiej rury na świecie... W polszczyźnie wszystko da się obejść.
   Słyszałem, ale teraz widzę, że każdy krzaczek ma swego Osnowę i to takiego, na jakiego sobie zasłużył.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>   W pierwszej wersji napisałem "kłopot", ale później pomyślałem o Tobie...
Patrzę "łopot" zamiast "kłopot" - jak nic, gotowca mi Adamiak podkłada, miałem zignorować...

>   każdy krzaczek ma swego Osnowę i to takiego, na jakiego sobie zasłużył
Bo jak mówi przysłowie ludowe "lepiej kucnąć w byle krzakach, niż napotkać Adamiaka".
.
04-04-2009 18:24 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>>   W pierwszej wersji napisałem "kłopot", ale później pomyślałem o Tobie...
>Patrzę "łopot" zamiast "kłopot" - jak nic, gotowca mi Adamiak podkłada, miałem zignorować...
   Toć pisałem już - drobiazg, nie dziękuj.

>>   każdy krzaczek ma swego Osnowę i to takiego, na jakiego sobie zasłużył
>Bo jak mówi przysłowie ludowe "lepiej kucnąć w byle krzakach, niż napotkać Adamiaka".

   Swoim, równie ludowym zwyczajem, zacytowałeś tylko połowę tego, jakże pouczającego przysłowia.
   Całość brzmi:

   "lepiej kucnąć w byle krzakach, niż napotkać Adamiaka, lub się spić nad byle rowem, byle nie wpaść na Osnowę."

   A całość w kontekście ma sens taki:
   Kto chce znać tylko prawdy połowę, niech poczytuje starego Osnowę.
03-04-2009 19:44 
 Ocena 1 na 1
rudyment (3233 punktów)
>Trzeba jeszcze zdawać sobie z pułapek: jak żeńska odmiana kierowcy

Uciera się ostatnio termin "kierowczyni".


"Człowiek siądzie, pomyśli i wymyśli" (N. Dyzma)
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Uciera się ostatnio termin "kierowczyni".
Kierownica brzmi dużo lepiej.
jkl; (5859 punktów)
A czemu nie po prostu "ta kierowca"?
04-04-2009 16:04 
 Ocena 2 na 2
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>A czemu nie po prostu "ta kierowca"?
>
Wydaje mi się, że w tym wypadku mógłby być ten "kierowiec" a ta "kierowca"
04-04-2009 16:14 
 Ocena 1 na 1
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Wydaje mi się, że w tym wypadku mógłby być ten "kierowiec" a ta "kierowca"
No i same widzicie, ile kłopotu z tymi genderyzmami.

Pomyślcie, ile zmian trzeba byłoby dokonać w nazwach zawodów, w świadectwach szkolnych i zawodowych, certyfikatach - horror! Kobieta mająca licencję pośrednika nieruchomości musiałaby jeszcze raz zdawać na... pośredniczkę, a po co to nam?
06-04-2009 09:15 
 Ocena 1 na 1
jkl; (5859 punktów)
>Pomyślcie, ile zmian trzeba byłoby dokonać w nazwach zawodów, w świadectwach szkolnych i zawodowych, certyfikatach - horror! Kobieta mająca licencję pośrednika nieruchomości musiałaby jeszcze raz zdawać na... pośredniczkę, a po co to nam?

Po pierwsze- przesadzasz, po drugie... nam, nie wam
I w tym cały problem.
04-04-2009 18:45 
 Ocena 1 na 1
Lucyna Sępska Quenallata (4714 punktów)
>>To jak, chcemy mieć gościnie, czy nie?
>Nigdy nie słyszałam o gościnie słyszałam natomiast słowo gościówa w slangu młodzieżowym.
>Jak by na to nie patrzeć język odzwierciedla stosunki społeczne .
>Z jednej strony pokazuje dyskryminacje z drugiej w jakimś stopniu tą dyskryminację sankcjonuje.

A z drugiej strony bardzo łatwo przyszło wszystkim zaakceptować to, że w języku polskim rozprzestrzeniły się wszelkiego rodzaju wulgaryzmy. Wyrazy k..., ch..., pier... wypowiadane jako przerywnik, zupełnie bez związku z sytuacją nikogo nie rażą, natomiast żeńskie odpowiedniki zawodów, tytułów czy stopni naukowych bardzo wielu oburzają. Dlaczego? Może dla marnego inżyniera czy dziadowskiego kierowcy większym zagrożeniem są genialna inżynierka i sprawna kierowczyni niż jakaś k...
(Alicja)Duda (25557 punktów)
> Może dla marnego inżyniera czy dziadowskiego kierowcy większym zagrożeniem są genialna inżynierka i sprawna kierowczyni niż jakaś k...

To jest jedyne wytłumaczenie , ale nie wolno o tym mówić głośno bo zaraz pewni panowie krzyk podniosą.
Więc po cichutku na ogół najgłośniej krzyczą Ci którzy czują to zagrożenie.
04-04-2009 19:46 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>> Może dla marnego inżyniera czy dziadowskiego kierowcy większym zagrożeniem są genialna inżynierka i sprawna kierowczyni niż jakaś k...
>To jest jedyne wytłumaczenie , ale nie wolno o tym mówić głośno bo zaraz pewni panowie krzyk podniosą.
>Więc po cichutku na ogół najgłośniej krzyczą Ci którzy czują to zagrożenie.

   Możesz mi wytłumaczyć, Dudo, na czym polega najgłośniejszy krzyk po cichutku na ogół w poczuciu zagrożenia?
04-04-2009 19:59 
 Ocena 1 na 1
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>>Więc po cichutku, na ogół najgłośniej krzyczą Ci którzy czują to zagrożenie.
>   Możesz mi wytłumaczyć, Dudo, na czym polega najgłośniejszy krzyk po cichutku na ogół w poczuciu zagrożenia?
Ojej przecinka zabrakło i już się czepiasz. Strasznie wrażliwy jesteś.
04-04-2009 20:09 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>>>Więc po cichutku, na ogół najgłośniej krzyczą Ci którzy czują to zagrożenie.
>>   Możesz mi wytłumaczyć, Dudo, na czym polega najgłośniejszy krzyk po cichutku na ogół w poczuciu zagrożenia?
> Ojej przecinka zabrakło i już się czepiasz. Strasznie wrażliwy jesteś.

   Jednego może bym się nie uczepił...eh!

   P.S. Wrażliwość mam wrodzoną, jak wiele innych zalet, w tym skromność...[trzepot rzęs]
Robert Zawecki (4718 punktów)
>To jest jedyne wytłumaczenie , ale nie wolno o tym mówić głośno bo zaraz pewni panowie krzyk podniosą.
To jedyne wytłumaczenie jakie dopuszczasz do swojej świadomości, reszta to ideologia, najlepiej wiesz jaka.

>Więc po cichutku na ogół najgłośniej krzyczą Ci którzy czują to zagrożenie
Rozbiór tego zdania wymaga zastosowania jakiejś specjalnej logiki, którą natura mnie nie obdarzyła.
04-04-2009 19:40 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>>Z jednej strony pokazuje dyskryminacje z drugiej w jakimś stopniu tą dyskryminację sankcjonuje.
>A z drugiej strony bardzo łatwo przyszło wszystkim zaakceptować to, że w języku polskim rozprzestrzeniły się wszelkiego rodzaju wulgaryzmy.
   Proszę mnie w to nie mieszać - to Ty deklarujesz akceptację... ja nie.

>Wyrazy k..., ch..., pier... wypowiadane jako przerywnik, zupełnie bez związku z sytuacją nikogo nie rażą...
   Mówisz za siebie, mnie rażą, więc kolejne pudło.

>... natomiast żeńskie odpowiedniki zawodów, tytułów czy stopni naukowych bardzo wielu oburzają.
   Mnie nie oburzają - uważam je po prostu za śmieszne.

>Dlaczego? Może dla marnego inżyniera czy dziadowskiego kierowcy większym zagrożeniem są genialna inżynierka i sprawna kierowczyni niż jakaś k...
   Dla marnego inżynierka i kiepskiej wiertarki (wiertaczkarki, wiertnicy?) zagrożeniem są wszyscy lepsi specjaliści ze specjalistkami w tych, hm, zawodach, wzięci do kupy ... , a dla dobrej k...y alternatywą są tylko dwie... by nie mnożyć przyjemności.
04-04-2009 19:58 
 Ocena 1 na 1
Robert Zawecki (4718 punktów)
>A z drugiej strony bardzo łatwo przyszło wszystkim zaakceptować to, że w języku polskim rozprzestrzeniły się wszelkiego rodzaju wulgaryzmy. Wyrazy k..., ch..., pier... wypowiadane jako przerywnik, zupełnie bez związku z sytuacją nikogo nie rażą
Po pierwsze, nie nikogo, bo mnie rażą. Zwłaszcza u kobiet.
Po drugie, qrwa to najstarszy zawód świata, więc jego nazwa zdążyła się ugruntować w naszym języku.
Po trzecie, *uj, towarzyszy połowie z nas od urodzenia, a drugiej połowie od wczesnej młodości, więc jego obecność w słownictwie jest jak najbardziej naturalna. Każde dziecko uczy się tego słowa już w pierwszych godzinach pobytu w szkole.

>żeńskie odpowiedniki zawodów, tytułów czy stopni naukowych bardzo wielu oburzają. Dlaczego?
A choćby dlatego, że są dziwaczne i źle odbierane przez wiele kobiet, w tym moją najukochańszą. Wyobraź sobie, że wiele kobiet woli by odnoszono się do nich z większym szacunkiem, z użyciem słowa Pani. Jeśli Tobie szacunek jest obojętny, to jest to tylko Twój wybór i nie uszczęśliwiaj innych kobiet na siłę.

>Może dla marnego inżyniera czy dziadowskiego kierowcy większym zagrożeniem są genialna inżynierka i sprawna kierowczyni niż jakaś k...
Nie może być zagrożeniem coś, co nie istnieje. A ani "inżynierka", ani "kierowczyni" nie istnieją w języku polskim.
05-04-2009 17:52 
 Ocena 5 na 5
Lucyna Sępska Quenallata (4714 punktów)
>>A z drugiej strony bardzo łatwo przyszło wszystkim zaakceptować to, że w języku polskim rozprzestrzeniły się wszelkiego rodzaju wulgaryzmy. Wyrazy k..., ch..., pier... wypowiadane jako przerywnik, zupełnie bez związku z sytuacją nikogo nie rażą
>Po pierwsze, nie nikogo, bo mnie rażą. Zwłaszcza u kobiet.
Ale nie widzę, żebyś jakoś specjalnie na tym forum przeciwko rozplenieniu się wulgaryzmów protestował.
Mnie rażą także u mężczyzn, kiedy sypią nimi w moim towarzystwie.

>Po drugie, qrwa to najstarszy zawód świata, więc jego nazwa zdążyła się ugruntować w naszym języku.
A ja słyszałam jeszcze: prostytutka, kurtyzana, ladacznica, kobieta lekkich obyczajów, ale tych wyrazów nikt nie używa jako przerywników, bo to nie są określenia wulgarne, a k... jest.

>Po trzecie, *uj, towarzyszy połowie z nas od urodzenia, a drugiej połowie od wczesnej młodości, więc jego obecność w słownictwie jest jak najbardziej naturalna. Każde dziecko uczy się tego słowa już w pierwszych godzinach pobytu w szkole.
Może i dzieci znają to słowo, ale wcale nie znaczy, że muszę akceptować jego stosowanie.
Ludzie płci męskiej, których znam zaopatrzeni są zwykle w penisa, prącie, członek a nawet ptaszka czy siusiaczka ale może to dlatego, że ja nie bywam w koszarach więc ch... nie jest dla mnie określeniem naturalnym.

>>żeńskie odpowiedniki zawodów, tytułów czy stopni naukowych bardzo wielu oburzają. Dlaczego?
>A choćby dlatego, że są dziwaczne i źle odbierane przez wiele kobiet, w tym moją najukochańszą.
A przez inne są akceptowane i odbierane dobrze. Wyśmiewanie ich, to próba założenia kulturowego knebla, tym bardziej, że wiele wyrazów uznawanych obecnie za jak najbardziej normalne były kiedyś dziwaczne.
Wyrazy szacunku i pozdrowienia dla twojej ukochanej, ale niestety nie jest ona dla mnie autorytetem w sprawach językowych.

> Wyobraź sobie, że wiele kobiet woli by odnoszono się do nich z większym szacunkiem, z użyciem słowa Pani. Jeśli Tobie szacunek jest obojętny, to jest to tylko Twój wybór
Nie! Szacunek nie jest mi obojętny i dlatego proszę, żebyś uszanował to, że wolę, aby mówiono o mnie przedsiębiorczyni a nie Pani przedsiębiorca, bo w moich uszach ta druga forma wydaje się zgrzytać.

>i nie uszczęśliwiaj innych kobiet na siłę.
A ty nie wypowiadaj się w imieniu innych kobiet.

>>Może dla marnego inżyniera czy dziadowskiego kierowcy większym zagrożeniem są genialna inżynierka i sprawna kierowczyni niż jakaś k...
>Nie może być zagrożeniem coś, co nie istnieje. A ani "inżynierka", ani "kierowczyni" nie istnieją w języku polskim.
Komputer, spawacz czy turbodoładowanie też kiedyś nie istniały, tak jak kobiety wykonujące zawody techniczne, ale skoro pojawia się nowe zjawisko to należy je nazwać. Przecież nie było konieczności wprowadzania do języka polskiego wyrazu komputer. Można było nazwać go "nowoczesne pisadło-liczydło" ale byłoby to nieporęczne w użyciu i zbyt długie podobnie jak "pani inżynier".
05-04-2009 18:09 
 Ocena 2 na 2
jad11 (18783 punktów)
>Przecież nie było konieczności wprowadzania do języka polskiego wyrazu komputer. Można było nazwać go "nowoczesne pisadło-liczydło" ale byłoby to nieporęczne w użyciu i zbyt długie podobnie jak "pani inżynier".

Cieszę się, że słowo "komputer" zostało po prostu wzięte z innego języka, w którym już istniało i nikt nie wymyślił dla niego polskiej nazwy. Mały kroczek naprzód w tworzeniu uniwersalnego, zrozumiałego dla wszystkich języka.

"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
05-04-2009 22:03 
 Ocena 1 na 1
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Ale nie widzę, żebyś jakoś specjalnie na tym forum przeciwko rozplenieniu się wulgaryzmów protestował.
Nie dostrzegłem też Twoich protestów.

>Ludzie płci męskiej
Nie prościej napisać mężczyźni?

>A przez inne są akceptowane i odbierane dobrze
Ale tych jest malutko.

>Wyśmiewanie ich, to próba założenia kulturowego knebla
A może stosowanie się do ustawowej ochrony języka polskiego?

>Wyrazy szacunku i pozdrowienia dla twojej ukochanej, ale niestety nie jest ona dla mnie autorytetem w sprawach językowych.
Ty też nim nie jesteś.

>Nie! Szacunek nie jest mi obojętny i dlatego proszę, żebyś uszanował to, że wolę, aby mówiono o mnie przedsiębiorczyni a nie Pani przedsiębiorca, bo w moich uszach ta druga forma wydaje się zgrzytać.
Nie ma takiej możliwości, bowiem słowo "przedsiębiorczyni" nie występuje w słowniku języka polskiego PWN.

>A ty nie wypowiadaj się w imieniu innych kobiet.
Jak bardzo innych?

>Komputer, spawacz czy turbodoładowanie też kiedyś nie istniały, tak jak kobiety wykonujące zawody techniczne, ale skoro pojawia się nowe zjawisko to należy je nazwać. Przecież nie było konieczności wprowadzania do języka polskiego wyrazu komputer. Można było nazwać go "nowoczesne pisadło-liczydło" ale byłoby to nieporęczne w użyciu i zbyt długie podobnie jak "pani inżynier".
Najkrócej będzie mówić do każdego per TY. Ale niektórzy cenią odrobinę elegancji, więc w oficjalnych zwrotach dodają Pan/Pani.
05-04-2009 22:21 
 Ocena 2 na 2
Lucyna Sępska Quenallata (4714 punktów)
>>Ludzie płci męskiej
>Nie prościej napisać mężczyźni?
A nie łatwiej napisać inżynierka?

>>Wyrazy szacunku i pozdrowienia dla twojej ukochanej, ale niestety nie jest ona dla mnie autorytetem w sprawach językowych.
>Ty też nim nie jesteś.
I nie mam takich ambicji.

>>Nie! Szacunek nie jest mi obojętny i dlatego proszę, żebyś uszanował to, że wolę, aby mówiono o mnie przedsiębiorczyni a nie Pani przedsiębiorca, bo w moich uszach ta druga forma wydaje się zgrzytać.
>Nie ma takiej możliwości, bowiem słowo "przedsiębiorczyni" nie występuje w słowniku języka polskiego PWN.
W następnym wydaniu już będzie.

>>A ty nie wypowiadaj się w imieniu innych kobiet.
>Jak bardzo innych?
Od ciebie pewnie bardzo innych.

>>Komputer, spawacz czy turbodoładowanie też kiedyś nie istniały, tak jak kobiety wykonujące zawody techniczne, ale skoro pojawia się nowe zjawisko to należy je nazwać. Przecież nie było konieczności wprowadzania do języka polskiego wyrazu komputer. Można było nazwać go "nowoczesne pisadło-liczydło" ale byłoby to nieporęczne w użyciu i zbyt długie podobnie jak "pani inżynier".
>Najkrócej będzie mówić do każdego per TY.
Np. Nad budową tego mostu czuwał znany TY Jan Kowalski. (oczywiście TY wstawiłam w miejsce wyrazu inżynier, żeby było krócej.)
>Ale niektórzy cenią odrobinę elegancji, więc w oficjalnych zwrotach dodają Pan/Pani.
Np. Pani, wynocha stąd! (rzeczywiście, brzmi bardziej elegancko)

Canon (433 punktów)
>
>To jak, chcemy mieć gościnie, czy nie?
>
Musiałem na głos powiedzieć ten fragment: "...zapraszamy gości i gościnie...", aby zrozumieć co ma znaczyć to słowo Jeszcze chwila i komuś od tych pomysłów pęknie głowa, bo przecież w małej tyle dziwactw się nie pomieści. Nie jestem żadnym purystą językowym, ale to nawet nie chodzi o fakt czy jest czy też nie jest to poprawne, lecz o to jak to brzmi... a brzmi komicznie.
03-04-2009 23:54 
 Ocena 6 na 6
Adamiak (36436 punktów)
>>>To jak, chcemy mieć gościnie, czy nie?
>>
>Musiałem na głos powiedzieć ten fragment: "...zapraszamy gości i gościnie...", aby zrozumieć co ma znaczyć to słowo Jeszcze chwila i komuś od tych pomysłów pęknie głowa, bo przecież w małej tyle dziwactw się nie pomieści. Nie jestem żadnym purystą językowym, ale to nawet nie chodzi o fakt czy jest czy też nie jest to poprawne, lecz o to jak to brzmi... a brzmi komicznie.

   Się czepiasz, chyba... Brzmi tak samo fajnie, jak np:
kapitan-kapitanka
kominiarz-kominiarka
marynarz-marynarka
blacharz-blacharka
wiertacz-wiertarka... lub betoniarz i betoniarka, żeby o ciągaczu kabli i ciągutce kablolubnej nie wspomnieć.

   Gorzej było mi złapać rytm w przypadku złoczyńcy lub barbarzyńcy , ale nie przewiduję większego zainteresowania Pań tymi... profesjami. Chyba nawet wiem, dlaczego.
No, może jeszcze się skuszą na genderyzację darczyńcy , ale pole manewru się zawęża.

   Dla Ciebie to brzmi komicznie a dla mnie to jest feministyczna groteska... czegóż to jeszcze babo-chłopy nie wymyślą, by się dowartościować werbalnie.
04-04-2009 09:52 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>kapitan-kapitanka

Pan F. Kres w swoich książkach z lubością użytkuje określenie "kapitana"

>   Dla Ciebie to brzmi komicznie a dla mnie to jest feministyczna groteska... czegóż to jeszcze babo-chłopy nie wymyślą, by się dowartościować werbalnie.
>

Tam zaraz groteska... Ja potrzeby jakiegoś szczególnego dowartościowywania się nie czuję, a nie razi mnie ten trend. Jeszcze parę lat temu słowo "urolożka" też brzmiało dziwnie, a teraz całkiem się zadomowiło w języku.
04-04-2009 10:46 
 Ocena 1 na 1
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Tam zaraz groteska... Ja potrzeby jakiegoś szczególnego dowartościowywania się nie czuję, a nie razi mnie ten trend. Jeszcze parę lat temu słowo "urolożka" też brzmiało dziwnie, a teraz całkiem się zadomowiło w języku.
A kto to jest ta "urlożka", bo znów brak tego w słowniku?
04-04-2009 10:58 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>>kapitan-kapitanka
>Pan F. Kres w swoich książkach z lubością użytkuje określenie "kapitana"
   Dobre...... ale czytałem o śmieszniejszych schorzeniach.

>Tam zaraz groteska... Ja potrzeby jakiegoś szczególnego dowartościowywania się nie czuję, a nie razi mnie ten trend. Jeszcze parę lat temu słowo "urolożka" też brzmiało dziwnie, a teraz całkiem się zadomowiło w języku.
   Jasne, można też nazwać kobitkę popisującą się na linie w cyrku "zwis damski cyrkowy", coś mi to nawet przypomina, ale po co?
04-04-2009 14:54 
 Ocena 1 na 1
jkl; (5859 punktów)
>Brzmi tak samo fajnie, jak np:
>kapitan-kapitanka
>kominiarz-kominiarka
>marynarz-marynarka
>blacharz-blacharka
>wiertacz-wiertarka..

Po jakiś dwóch dekadach przestałoby śmieszyć.
A za następne dwie śmialiby się, że to staromodne wdzianko nazywa się tak samo jak ta pani co pływa po morzu.

>   Dla Ciebie to brzmi komicznie a dla mnie to jest feministyczna groteska... czegóż to jeszcze babo-chłopy nie wymyślą, by się dowartościować werbalnie.

Czy gdyby Ci przyszło pracować jako niania, nie byłby Ci przyjemniej używać formy męskiej? Trochę empatii, Adamiaku

04-04-2009 15:22 
 Ocena 2 na 2
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Czy gdyby Ci przyszło pracować jako niania, nie byłby Ci przyjemniej używać formy męskiej?
Słownik PWN jasno precyzuje:
Cytat:
niańka «kobieta, którą zatrudnia się do opieki nad małymi dziećmi»
• niania
Zatem póki Adamiak nie podda się operacji zmiany płci nijak nianią zostać nie może!
06-04-2009 09:18 
 Ocena 2 na 2
jkl; (5859 punktów)
Bo mu słownik nie pozwala?
To dopiero wymówka!
04-04-2009 17:21 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>>kapitan-kapitanka
>>kominiarz-kominiarka
>>marynarz-marynarka
>>wiertacz-wiertarka..
>Po jakiś dwóch dekadach przestałoby śmieszyć.
>A za następne dwie śmialiby się, że to staromodne wdzianko nazywa się tak samo jak ta pani co pływa po morzu.
   ... a ta maszyna do robienia ruchem obrotowym dziur w ścianach, to została nazwana ku czci pani, która przy pomocy karuzeli szukała dziury w całym... eh! - rozmarzył się Juruś.
   Wiertarkę w wersji dla panów nazywam od dziś "wiertarkiem" - nie będę babskimi narzędziami na dachu opinii sobie psuł!

>>   Dla Ciebie to brzmi komicznie a dla mnie to jest feministyczna groteska... czegóż to jeszcze babo-chłopy nie wymyślą, by się dowartościować werbalnie.
>Czy gdyby Ci przyszło pracować jako niania, nie byłby Ci przyjemniej używać formy męskiej?
   Nie rozumiem dlaczego miałbym pracować w typowo kobiecym zawodzie?
   Nie słyszałem też o pracy jako niańka za karę, więc każdy facet podejmujący się podobnego zajęcia widocznie ma predyspozycje do akceptacji tej fuchy razem z jej nazwą... chyba, że nazwy tego co robi nigdy nie słyszał, więc zalecam powiedzieć mu krótko przed emeryturą... coby się krócej męczył.

   Nie widzę zapotrzebowania społecznego na kretyńskie słowotwórstwo tylko dlatego, że któraś z Pań chce się sztucznie dowartościować w wykonywanym przez siebie zajęciu, zmianą jego nazwy z przyczyn ideologicznych.
   I w zdaniu powyżej wcale słowotwórstwa nie uważam za kretyńskie...

>Trochę empatii, Adamiaku.
   Czyli uważasz, że empatię sprzedają w innym sklepie niż inteligencję? - jeśli tak, to nie chciało mi się stawać w drugiej kolejce, no i obkupiony już byłem w pierwszej - jestem leniwy, ale nie zachłanny...
   Aha, gdybym drugi raz był po te zakupy, to też bym marketów nie zmieniał.
06-04-2009 09:52 
 Ocena 4 na 4
jkl; (5859 punktów)
>Wiertarkę w wersji dla panów nazywam od dziś "wiertarkiem" - nie będę babskimi narzędziami na dachu opinii sobie psuł!
Słusznie, jeszcze by się pap i dachówkowie źle trzymali.

>Nie rozumiem dlaczego miałbym pracować w typowo kobiecym zawodzie?
Bo możesz. W ramach ćwiczenia wyobraźni - wyobraź sobie, że chcesz. Chciałbyś by nazywano Cię "pan niania"?
Albo "pan przedszkolanka"? Mężczyźni pracujący w takim charakterze mówią o sobie "opiekun do dzieci". Dlaczego?
Czyżby męsko-damska forma nie chciała im przejść przez gardło?
Ot, hipokryzja.

>Nie widzę zapotrzebowania społecznego na kretyńskie słowotwórstwo tylko dlatego, że któraś z Pań chce się sztucznie dowartościować w wykonywanym przez siebie zajęciu, zmianą jego nazwy z przyczyn ideologicznych.
Bzdura, jakie znowu przyczyny ideologiczne?
Sama mam kilka sekund zawahania gdy ktoś mnie pyta o zawód- podać poważnie brzmiącą formę męską (ale sugerującą, że się wstydzę własnej płci) czy śmiesznie brzmiącą żeńską. (I nie chodzi o moje samopoczucie, tylko jak oceni mnie osoba pytająca, co się może przełożyć na pieniądze...)
Nie dziwię się, że nie dostrzegasz "zapotrzebowania społecznego", bo mówimy o czyś co Cię nie dotyczy. A skoro tak, to przy niechęci do stawania w kolejce po empatię, trudno Ci będzie problem zrozumieć. Co oznacza, że masz raczej niskie kompetencje do wypowiadania się w tej kwestii, prawda?

Adamiaku. Gramatyka nazw zawodów nie jest czymś co kobietom spać nie daje i przyprawia o wrzody żołądka. Ale ten problem realnie istnieje i sprowadzanie wszystkiego do "Znowu się tym głupim babom we łbie przewraca" świetnie brzmi jako żart do piwa w męskim gronie, ale jest marniutki jako argument w dyskusji.

Pzdr.
06-04-2009 13:14 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>>Wiertarkę w wersji dla panów nazywam od dziś "wiertarkiem" - nie będę babskimi narzędziami na dachu opinii sobie psuł!
>Słusznie, jeszcze by się pap i dachówkowie źle trzymali.
   Jakbyś przy tym była.

>>Nie rozumiem dlaczego miałbym pracować w typowo kobiecym zawodzie?
>Bo możesz.

   Ale nie chcę, bo to kobiecy zawód, choć nie jest to jedynym powodem..

>W ramach ćwiczenia wyobraźni - wyobraź sobie, że chcesz. Chciałbyś by nazywano Cię "pan niania"?
>Albo "pan przedszkolanka"?
   Znam lepsze i trudniejsze ćwiczenia wyobraźni - wyobrażam sobie Polskę bez "oszołomek i oszołomów" wszelkiej maści.

>Mężczyźni pracujący w takim charakterze mówią o sobie "opiekun do dzieci". Dlaczego?
   Dlatego, że: opiekun to «ten, kto się kimś lub czymś opiekuje» 14.pl/opiekun

>Czyżby męsko-damska forma nie chciała im przejść przez gardło?
   A po co? Patrz wyżej.

>Ot, hipokryzja.
   Ot, bezmyślność, że użyję eufemizmu.

>>Nie widzę zapotrzebowania społecznego na kretyńskie słowotwórstwo tylko dlatego, że któraś z Pań chce się sztucznie dowartościować w wykonywanym przez siebie zajęciu, zmianą jego nazwy z przyczyn ideologicznych.
>Bzdura, jakie znowu przyczyny ideologiczne?
   Ot, takie: 14.pl/wspolczesne_znaczenie_ideologii

>Sama mam kilka sekund zawahania gdy ktoś mnie pyta o zawód- podać poważnie brzmiącą formę męską (ale sugerującą, że się wstydzę własnej płci) czy śmiesznie brzmiącą żeńską. (I nie chodzi o moje samopoczucie, tylko jak oceni mnie osoba pytająca, co się może przełożyć na pieniądze...)
   Ja się w podobnych sytuacjach nie waham - mijając sklep z empatią i wahaniem miałem już zakupy zrobione.

>Nie dziwię się, że nie dostrzegasz "zapotrzebowania społecznego", bo mówimy o czyś co Cię nie dotyczy. A skoro tak, to przy niechęci do stawania w kolejce po empatię, trudno Ci będzie problem zrozumieć.
   Mylisz pojęcia - empatia dotyczy zdolności odczuwania, a nie rozumienia.

>Co oznacza, że masz raczej niskie kompetencje do wypowiadania się w tej kwestii, prawda?
   Nieprawda, mam takie same uprawnienia do wypowiadania się o języku polskim jak kobiety, chyba, że masz inne, dla odmiany rzeczowe, argumenty...?

>Adamiaku. Gramatyka nazw zawodów nie jest czymś co kobietom spać nie daje i przyprawia o wrzody żołądka.
   Dlatego nie życzę złośliwie kobietom spokojnych snów bez wrzodów żołądków...

>Ale ten problem realnie istnieje...
   Owszem, istnieje, ale jest marginalny jak i sam feminizm.

>...i sprowadzanie wszystkiego do "Znowu się tym głupim babom we łbie przewraca" świetnie brzmi jako żart do piwa w męskim gronie ...
   Gustuję w innych żartach, ale przewidując Twój zarzut już ponad trzy lata nie piję piwa w męskim gronie, w żadnym innym też.

>...ale jest marniutki jako argument w dyskusji.
   Możesz tak to widzieć, Polska to wolny kraj, a ja tak samo "marniutko humorystycznie" dostrzegłem powyższy, wyłuszczony "żart do piwa w męskim gronie", że o reszcie Twoich "argumentów" nie wspomnę.
08-04-2009 10:12 
 Ocena 1 na 1
jkl; (5859 punktów)

>>Mężczyźni pracujący w takim charakterze mówią o sobie "opiekun do dzieci". Dlaczego?
>   Dlatego, że: opiekun to «ten, kto się kimś lub czymś opiekuje»
To samo można powiedzieć o panu niani. Przy czym pan niania jest nazwą o wiele bardziej precyzyjną niż opiekun, i raczej wyklucza "czymś".
>>Czyżby męsko-damska forma nie chciała im przejść przez gardło?
>   A po co? Patrz wyżej.
A po to. Patrz wyżej.

>Ot, bezmyślność, że użyję eufemizmu.
Raczej obelgi.

>>Bzdura, jakie znowu przyczyny ideologiczne?
>   Ot, takie: 14.pl/wspolczesne_znaczenie_ideologii
Dziękuję za definicję. A może powiesz skąd pomysł, że to ideologia stoi za pomysłem zmian językowych? Sądzisz, że lepiej wiesz co myślą kobiety niż one same?
Stwarzasz sobie sztucznego przeciwnika, bo tak się łatwiej walczy.

Osobiście mam gdzieś ideologię. Zmiany w języku ułatwią życie i tyle.

>Mylisz pojęcia - empatia dotyczy zdolności odczuwania, a nie rozumienia.
Żeby zrozumieć niektóre kwestie trzeba je odczuć, chociaż w przybliżeniu.
Kobietą nie jesteś, od empatii się odcinasz- jakie masz kompetencje by dyskutować o tym czego i czy kobiety potrzebują?

>Nieprawda, mam takie same uprawnienia do wypowiadania się o języku polskim jak kobiety, chyba, że masz inne, dla odmiany rzeczowe, argumenty...?
Ależ oczywiście że masz prawo się wypowiadać i już to przejrzyście zrobiłeś.
1. Nie chcesz zmian w języku bo TY ich nie potrzebujesz.
2. Zmiany mają śmieszne i sztuczne brzmienie.

Te zmiany, czy chcesz czy nie i tak się dokonują.
Nie śmieszą już: nauczycielka, fryzjerka, lekarka i cały zestaw medycznych zawodów. Całkiem nieźle jest przyjmowana menadżerka lub prawniczka. Nie dziwi policjantka, i z wolna przyjmuje się żołnierka, chyba głównie dlatego, że "pani żołnierz" brzmi skrajnie głupio. Psycholożka jeszcze się nie osłuchała w narodzie, ale już raczej nie śmieszy.
Najtrudniej będzie z tytułami takimi jak profesor, minister, inżynier. Ale w końcu zmiany dotrą i tu, bo język lubi się upraszczać.

>>Ale ten problem realnie istnieje...
>Owszem, istnieje, ale jest marginalny jak i sam feminizm.
Marginalny to jest problem "kominiarek" i "wiertarek". Kobiet pracujących w takich zawodach jest mniej niż feministek.
Natomiast to o czym mówimy, dotyczy połowy społeczeństwa. Jasne, że większość kobiet nawet o tym nie myśli, ale co z tego? Większość rolników nie chciała do Unii, ale teraz dopłaty biorą chętnie...

>>...i sprowadzanie wszystkiego do "Znowu się tym głupim babom we łbie przewraca" świetnie brzmi jako żart do piwa w męskim gronie...
>   Gustuję w innych żartach, ale przewidując Twój zarzut już ponad trzy lata nie piję piwa w męskim gronie, w żadnym innym też.
No tak, samotne picie piwa wiele tłumaczy

>>...ale jest marniutki jako argument w dyskusji.
>ja tak samo "marniutko humorystycznie" dostrzegłem powyższy, wyłuszczony "żart do piwa w męskim gronie", że o reszcie Twoich "argumentów" nie wspomnę.
Ach, to ty oceniasz argumentację pod względem humorystycznym?
To może zacznij od siebie
08-04-2009 11:27 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>>>Mężczyźni pracujący w takim charakterze mówią o sobie "opiekun do dzieci". Dlaczego?
>>   Dlatego, że: opiekun to «ten, kto się kimś lub czymś opiekuje»
>To samo można powiedzieć o panu niani. Przy czym pan niania jest nazwą o wiele bardziej precyzyjną niż opiekun, i raczej wyklucza "czymś".
   Słowo "opiekun" jest widocznie wystarczające dla marginalnej ilości "niańków". Nie słyszałem o manifach "męskich nianiek".

>>>Czyżby męsko-damska forma nie chciała im przejść przez gardło?
>>   A po co? Patrz wyżej.
>A po to. Patrz wyżej.
   Właśnie.

>>Ot, bezmyślność, że użyję eufemizmu.
>Raczej obelgi.
   Nie mam wpływu na czyjąś interpretację, więc tylko skonstatuję, że Ty to napisałaś.

>>>Bzdura, jakie znowu przyczyny ideologiczne?
>>   Ot, takie: 14.pl/wspolczesne_znaczenie_ideologii
>Dziękuję za definicję. A może powiesz skąd pomysł, że to ideologia stoi za pomysłem zmian językowych?
   Jaki pomysł? Definicja opisuje zjawisko istniejące.

>Sądzisz, że lepiej wiesz co myślą kobiety niż one same?
   Nie mam ambicji ani potrzeby myśleć za kogoś w tym za znikomy odsetek kobiet.

>Stwarzasz sobie sztucznego przeciwnika, bo tak się łatwiej walczy.
   Sądzisz, że wiesz lepiej ode mnie co sobie stwarzam...? (Patrz wyżej

>Osobiście mam gdzieś ideologię.
   Polska to wolny kraj. (Zauważ, że nie pytam "gdzie" masz ideologię - grzeczny jestem.)

>Zmiany w języku ułatwią życie i tyle.
   Jasne, że tak, ale to nie dotyczy kretyńsko sztucznych zmian.

>>Mylisz pojęcia - empatia dotyczy zdolności odczuwania, a nie rozumienia.
>Żeby zrozumieć niektóre kwestie trzeba je odczuć, chociaż w przybliżeniu.
   Bzdura, mnie wystarcza inteligencja, ale przyjmij tzw. "wyrazy".

>Kobietą nie jesteś, od empatii się odcinasz- jakie masz kompetencje by dyskutować o tym czego i czy kobiety potrzebują?
   Ja piszę o tym czego język polski , wg mnie, nie potrzebuje/potrzebuje... jeśli piszesz o czymś innym, to mogłaś uprzedzić.

>>Nieprawda, mam takie same uprawnienia do wypowiadania się o języku polskim jak kobiety, chyba, że masz inne, dla odmiany rzeczowe, argumenty...?
>Ależ oczywiście że masz prawo się wypowiadać i już to przejrzyście zrobiłeś.
   No widzisz, zrozumiałaś i po co do tego empatia?

>1. Nie chcesz zmian w języku bo TY ich nie potrzebujesz.
   A już myślałem, że pojęłaś, iż nie potrzebuję głupich zmian.

>Te zmiany, czy chcesz czy nie i tak się dokonują.
>Nie śmieszą już: nauczycielka, fryzjerka, lekarka i cały zestaw medycznych zawodów. Całkiem nieźle jest przyjmowana menadżerka lub prawniczka. Nie dziwi policjantka, i z wolna przyjmuje się żołnierka, chyba głównie dlatego, że "pani żołnierz" brzmi skrajnie głupio. Psycholożka jeszcze się nie osłuchała w narodzie, ale już raczej nie śmieszy.
>Najtrudniej będzie z tytułami takimi jak profesor, minister, inżynier. Ale w końcu zmiany dotrą i tu, bo język lubi się upraszczać.
   Jasne, więc język upraszcza się przez używanie uproszczeń które są popularne, a nie przez forsowanie sztucznie durnych nazw(jak to miało być, "niańk czy "nianiuś"...?
. "W międzyczasie" też było kiedyś uznawane za błąd, a teraz jest akceptowane przez językoznawców, bo widocznie dla wielu ludzi jest wygodnym sformułowaniem... choć mnie nadal razi. 14.pl/miedzyczas

>Natomiast to o czym mówimy, dotyczy połowy społeczeństwa. Jasne, że większość kobiet nawet o tym nie myśli, ale co z tego?
   No co? Przecie jkl;'ka myśli za nie.

>Większość rolników nie chciała do Unii, ale teraz dopłaty biorą chętnie...
   Chcesz wprowadzić dopłaty dla niańków czy kominiarek, bo już się gubię...

>>>...i sprowadzanie wszystkiego do "Znowu się tym głupim babom we łbie przewraca" świetnie brzmi jako żart do piwa w męskim gronie...
>>   Gustuję w innych żartach, ale przewidując Twój zarzut już ponad trzy lata nie piję piwa w męskim gronie, w żadnym innym też.
>No tak, samotne picie piwa wiele tłumaczy
   Więc przyjmij kolejne wyrazy współczucia.

>Ach, to ty oceniasz argumentację pod względem humorystycznym?
   Nie tylko.

>To może zacznij od siebie
   Robię co mogę... jeszcze mało?
jkl; (5859 punktów)

>   Słowo "opiekun" jest widocznie wystarczające dla marginalnej ilości "niańków".
A słowa "pani inżynier" wystarczające dla wielu nie są.

>>Dziękuję za definicję. A może powiesz skąd pomysł, że to ideologia stoi za pomysłem zmian językowych?
>   Jaki pomysł? Definicja opisuje zjawisko istniejące.
Ale ja się nie spieram o definicję ideologii, tylko o to, że w tym temacie jest nieistotna. To, że jest, to Twój czysty wymysł.

>Nie mam ambicji ani potrzeby myśleć za kogoś w tym za znikomy odsetek kobiet.
Nie "za kogoś" tylko "jak ktoś". Bo to poszerza horyzonty, na przykład. I nie boli.

>>Stwarzasz sobie sztucznego przeciwnika, bo tak się łatwiej walczy.
>   Sądzisz, że wiesz lepiej ode mnie co sobie stwarzam...?
Czytam co piszesz i mam nadzieję, że to jest w miarę zbieżne z tym co myślisz.

>>Zmiany w języku ułatwią życie i tyle.
>Jasne, że tak, ale to nie dotyczy kretyńsko sztucznych zmian.
Sama prawda. Tylko kto ma decydować, o tym co jest kretyńsko sztuczne a co użytecznie nowe?
Ty? To może jakieś uzasadnienie?

>>>Mylisz pojęcia - empatia dotyczy zdolności odczuwania, a nie rozumienia.
>>Żeby zrozumieć niektóre kwestie trzeba je odczuć, chociaż w przybliżeniu.
>   Bzdura, mnie wystarcza inteligencja, ale przyjmij tzw. "wyrazy".
Dziękuję za wyrazy uznania, i na przyszłość spróbuj nie ograniczać sobie ścieżek poznania.

>Ja piszę o tym czego język polski , wg mnie, nie potrzebuje/potrzebuje... jeśli piszesz o czymś innym, to mogłaś uprzedzić.
Liczyłam na Twoją zachwalaną inteligencję.

>Jasne, więc język upraszcza się przez używanie uproszczeń które są popularne, a nie przez forsowanie sztucznie durnych nazw (jak to miało być, "niańk czy "nianiuś"...?
O, nieprawda. Nie doceniasz słowotwórczej siły mediów. Tysiąc razy publicznie powtórzony "nianiek" mógłby się zadomowić w słowniku.

>>Natomiast to o czym mówimy, dotyczy połowy społeczeństwa. Jasne, że większość kobiet nawet o tym nie myśli, ale co z tego?
>   No co? Przecie jkl;'ka myśli za nie.
E tam. Ja chcę dobrze dla siebie. Dla innych przy okazji.

>>Większość rolników nie chciała do Unii, ale teraz dopłaty biorą chętnie...
>   Chcesz wprowadzić dopłaty dla niańków czy kominiarek, bo już się gubię...
A to jest żart czy argument, bo też się gubię...

>>>   Gustuję w innych żartach, ale przewidując Twój zarzut już ponad trzy lata nie piję piwa w męskim gronie, w żadnym innym też.
>>No tak, samotne picie piwa wiele tłumaczy
>   Więc przyjmij kolejne wyrazy współczucia.
Przyjmuję, ciężko z Tobą rozmawiać, ale przynajmniej wiem czemu

>>Ach, to ty oceniasz argumentację pod względem humorystycznym?
>   Nie tylko.
Pocieszające, ale trudne do zaobserwowania.

>>To może zacznij od siebie
>   Robię co mogę... jeszcze mało?
Poddajesz się?

jkl;'ka
08-04-2009 12:29 
 Ocena 2 na 2
Robert Zawecki (4718 punktów)
>A słowa "pani inżynier" wystarczające dla wielu nie są.
Sorki za wcinkę, ale tych "wielu" przy ostatnich wyborach było... 45 121 - jaka to część polskiego społeczeństwa?

>Sama prawda. Tylko kto ma decydować, o tym co jest kretyńsko sztuczne a co użytecznie nowe?
To akurat wiadomo - Rada Języka Polskiego: pl.wikipedia.org/wiki/Rada_Języka_Polskiego
I ta rada jakoś nie przychyliła się do używania idiotyzmów typu "gościnie".

>O, nieprawda. Nie doceniasz słowotwórczej siły mediów. Tysiąc razy publicznie powtórzony "nianiek" mógłby się zadomowić w słowniku.
W słowniku słuchaczek TOK FM i czytelniczek Dużego Formatu GW, tudzież Feminoteki. Pozostałe media nie podzielają zachwytu tą chorobą językową.
08-04-2009 13:49 
 Ocena 1 na 1
jkl; (5859 punktów)
>>Sama prawda. Tylko kto ma decydować, o tym co jest kretyńsko sztuczne a co użytecznie nowe?
>To akurat wiadomo - Rada Języka Polskiego
Dokładnie tak. Dlatego Adamiak nie powinien głosić, że akurat takie zmiany są głupie.

A tak na marginesie- w ogóle nie znalazłam słowa "menadżerka" w Słowniku Języka Polskiego wydanego w roku 2003. Ale na obecnej stronie PWN już jest jako poprawna odmiana:
sjp.pwn.pl/lista.php?co=menadżerka

To jest ten rodzaj zmian, który "sam się robi". Nie trzeba do niego nawoływać ani machać transparentem, i ja nie mam takiego zamiaru. Ale irytują ludzie, którzy najchętniej by go zahamowali, bo według nich jest śmieszny, kretyński i niepotrzebny. Skoro proces trwa to nie mają racji.

>I ta rada jakoś nie przychyliła się do używania idiotyzmów typu "gościnie".
Sama bym się nie przychyliła, bo widzę w tym tylko słowny żart.
...A rada to rozważała?

>>O, nieprawda. Nie doceniasz słowotwórczej siły mediów. Tysiąc razy publicznie powtórzony "nianiek" mógłby się zadomowić w słowniku.
>W słowniku słuchaczek TOK FM i czytelniczek Dużego Formatu GW, tudzież Feminoteki. Pozostałe media nie podzielają zachwytu tą chorobą językową.

Nie, nie. Mnie chodziło o pewne zjawisko, nie konkretnie o "feministycznie poprawne" słowa. Z każdym sformułowaniem można to zrobić- coś co bardzo wielu ludzi usłyszy bardzo wiele razy, zacznie być uważane za naturalne. Wejdzie do potocznego języka a stąd już tylko mały krok do oficjalnego uznania.

Aha, ja feministką nie jestem bo się nie nadaję ze względu na niski poziom uspołecznienia, więc uprzejmie proszę o nie szufladkowanie mnie w tak niewygodnej szufladzie.

Pzdr.
08-04-2009 14:25 
 Ocena 1 na 1
Robert Zawecki (4718 punktów)
>A tak na marginesie- w ogóle nie znalazłam słowa "menadżerka" w Słowniku Języka Polskiego wydanego w roku 2003. Ale na obecnej stronie PWN już jest jako poprawna odmiana:
Osobiście błagam by nie używać anglicyzmu menadżer/menadżerka, a w zamian używać bardziej poprawnego menedżer/menedżerka (choć ta menedżerka brzmi mi mniej poważnie).

>To jest ten rodzaj zmian, który "sam się robi". Nie trzeba do niego nawoływać ani machać transparentem, i ja nie mam takiego zamiaru. Ale irytują ludzie, którzy najchętniej by go zahamowali, bo według nich jest śmieszny, kretyński i niepotrzebny. Skoro proces trwa to nie mają racji.
To element większej całości. Trwa proces prymitywizacji języka. Za moich czasów szkolnych ekskluzywny mógł być hotel czy dom schadzek, a teraz ekskluzywny jest wywiad w mediach (znaczy "na wyłączność"). Nawet podział na rzeczy policzalne i niepoliczalne odchodzi do lamusa. To są niezbyt miłe, ale jednak naturalne procesy. Natomiast zdecydowanie przeciwstawiam się ideologizowaniu języka, a tym właśnie są te wszystkie "genderyzmy", w tym "gościnie". Akcja rodzi reakcję, i czym bardziej feministki będą naciskać z "genderyzmami", tym większy opór będę mieć przeciw bardziej neutralnym słowom typu psycholożka czy inżynierka.

>Aha, ja feministką nie jestem bo się nie nadaję ze względu na niski poziom uspołecznienia, więc uprzejmie proszę o nie szufladkowanie mnie w tak niewygodnej szufladzie.
Daj Boże zdrowie, bo rozum już masz.
08-04-2009 15:12 
 Ocena 1 na 1
jkl; (5859 punktów)
>Osobiście błagam by nie używać anglicyzmu menadżer/menadżerka, a w zamian używać bardziej poprawnego menedżer/menedżerka
Obie formy są poprawne. Wydaje mi się, że "menadżer" jakby łatwiej wymówić.

>Trwa proces prymitywizacji języka. Za moich czasów szkolnych ekskluzywny mógł być hotel czy dom schadzek, a teraz ekskluzywny jest wywiad w mediach (znaczy "na wyłączność"). Nawet podział na rzeczy policzalne i niepoliczalne odchodzi do lamusa. To są niezbyt miłe, ale jednak naturalne procesy.

"Prymitywizacja" brzmi negatywnie, a wcale nie jestem przekonana, czy tak należy patrzeć na zmiany w języku. Język się po prostu dostosowuje do użytkowników i ich potrzeb.

>Natomiast zdecydowanie przeciwstawiam się ideologizowaniu języka, a tym właśnie są te wszystkie "genderyzmy", w tym "gościnie". Akcja rodzi reakcję, i czym bardziej feministki będą naciskać z "genderyzmami", tym większy opór będę mieć przeciw bardziej neutralnym słowom typu psycholożka czy inżynierka.
Takie skrajne genderyzmy jak te "gościnie" wywołują opór nawet u kobiet, ale one nie są po to, by się przyjmowały, tylko żeby zwrócić uwagę na problem. (W końcu dlatego tu na forum o tym dyskutujemy) Zwrócenie uwagi przekłada się na media, a te na język potoczny. I jest moim zdaniem odwrotnie niż sugerujesz- po takich "gościniach" psycholożka i inżynierka brzmią bardziej normalnie...
08-04-2009 13:50 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>>   Słowo "opiekun" jest widocznie wystarczające dla marginalnej ilości "niańków".
>A słowa "pani inżynier" wystarczające dla wielu nie są.
   Ale są niewystarczające tylko dla marginesu... przykro mi. (Juruś symuluje empatię)

>Ale ja się nie spieram o definicję ideologii, tylko o to, że w tym temacie jest nieistotna. To, że jest, to Twój czysty wymysł.
   Jeśli sugerujesz, że to ja wymyśliłem feminizm, to natychmiast biegnę na tory, się utopić.

>>Nie mam ambicji ani potrzeby myśleć za kogoś w tym za znikomy odsetek kobiet.
>Nie "za kogoś" tylko "jak ktoś".
   Myślę jak ja, czyli Juruś - jeśli ty nie myślisz jak jkl;'ka, lub myślisz jednocześnie jak ktoś inny to współczuję, ale nie jest to argument, na litość mnie nie bierz.

>Bo to poszerza horyzonty, na przykład. I nie boli.
   Nie wiem co i jak ci się poszerza, tym bardziej nie znam przyczyn twoich niebóli, ale zaczynam je kojarzyć z kawałem o onanizmie przy pomocy młotka - przyjemność jest jak nie trafisz.
   W tym sensie mnie się nie chce niebóli - znam inne, mniej skomplikowane sposoby na poszerzanie swoich horyzontów.

>>>Stwarzasz sobie sztucznego przeciwnika, bo tak się łatwiej walczy.
>>   Sądzisz, że wiesz lepiej ode mnie co sobie stwarzam...?
>Czytam co piszesz i mam nadzieję, że to jest w miarę zbieżne z tym co myślisz.
   A tyle się pisało na forum o czytaniu ze zrozumieniem... eh! Także o projekcji było słów kilka 14.pl/projekcja
   Może wyłącz empatię i zacznij posługiwać się inteligencją?

>>>Zmiany w języku ułatwią życie i tyle.
>>Jasne, że tak, ale to nie dotyczy kretyńsko sztucznych zmian.
>Sama prawda. Tylko kto ma decydować, o tym co jest kretyńsko sztuczne a co użytecznie nowe?
>Ty? To może jakieś uzasadnienie?
   Jasne, że niekoniecznie ja i jasne, że mam uzasadnienie: nowe przyjmą się same i przez częstość ich stosowania staną się użyteczne, tak jak "w międzyczasie", a kretyńskie pozostaną kretyńskimi, tzn w międzyczasie podzielą los "zwisów męskich ozdobnych".

>>>>Mylisz pojęcia - empatia dotyczy zdolności odczuwania, a nie rozumienia.
>>>Żeby zrozumieć niektóre kwestie trzeba je odczuć, chociaż w przybliżeniu.
>>   Bzdura, mnie wystarcza inteligencja, ale przyjmij tzw. "wyrazy".
>Dziękuję za wyrazy uznania...
   To były wyrazy udawanego współczucia - by to zrozumieć wystarczyło użyć inteligencji, a nie empatii.

>...i na przyszłość spróbuj nie ograniczać sobie ścieżek poznania.
   Cały czas to robię, ale z szacunku dla siebie zupełnie inaczej niż ty.

>>Ja piszę o tym czego język polski , wg mnie, nie potrzebuje/potrzebuje... jeśli piszesz o czymś innym, to mogłaś uprzedzić.
>Liczyłam na Twoją zachwalaną inteligencję.
   Nie jestem specem od "kobiecej logiki".

>>Jasne, więc język upraszcza się przez używanie uproszczeń które są popularne, a nie przez forsowanie sztucznie durnych nazw (jak to miało być, "niańk czy "nianiuś"...?
>O, nieprawda. Nie doceniasz słowotwórczej siły mediów. Tysiąc razy publicznie powtórzony "nianiek" mógłby się zadomowić w słowniku.
   Nikomu nie zabraniam prób ni marzeń, ale mnie nie przekonałaś, że coś się przyjmie wbrew potocznemu, codziennemu zapotrzebowaniu.

>>>Natomiast to o czym mówimy, dotyczy połowy społeczeństwa. Jasne, że większość kobiet nawet o tym nie myśli, ale co z tego?
>>   No co? Przecie jkl;'ka myśli za nie.
>E tam. Ja chcę dobrze dla siebie.
   Więc mogę tylko grzecznie napisać: dobrze ci tak.

>>>Większość rolników nie chciała do Unii, ale teraz dopłaty biorą chętnie...
>>   Chcesz wprowadzić dopłaty dla niańków czy kominiarek, bo już się gubię...
>A to jest żart czy argument, bo też się gubię...
   No widzisz: to był żartobliwy argument po to, byś się zaczęła gubić.

>>>No tak, samotne picie piwa wiele tłumaczy
>>   Więc przyjmij kolejne wyrazy współczucia.
>Przyjmuję, ciężko z Tobą rozmawiać, ale przynajmniej wiem czemu
   Więc z pełną wzajemnością ja też- jako abstynent alkoholowy- jestem dla ciebie wyrozumiały.

>Poddajesz się?
   Wybacz, już pisałem, że nie jestem mocny w "babskiej logice"... wyczerpały ci się "argumenty"?
08-04-2009 14:42 
 Ocena 3 na 3
jkl; (5859 punktów)
>>A słowa "pani inżynier" wystarczające dla wielu nie są.
>   Ale są niewystarczające tylko dla marginesu... przykro mi. (Juruś symuluje empatię)
No chyba nie całkiem dla marginesu, skoro tak wiele żeńskich form zawodów już się przyjęło, a całkiem sporo ma realne szanse. Mogę Ci mówić Juruś?

>Jeśli sugerujesz, że to ja wymyśliłem feminizm, to natychmiast biegnę na tory, się utopić.
Co się ma rozmaślić nie utonie Ty tylko wymyśliłeś, ze feminizm koniecznie musi mieć coś wspólnego z tematem. Dla mnie nie ma.

>Myślę jak ja, czyli Juruś - jeśli ty nie myślisz jak jkl;'ka, lub myślisz jednocześnie jak ktoś inny to współczuję, ale nie jest to argument, na litość mnie nie bierz.
Myślisz czasem co piszesz? Bo to akurat ni z sensem ni do rymu.

>>Bo to poszerza horyzonty, na przykład. I nie boli.
>   Nie wiem co i jak ci się poszerza, tym bardziej nie znam przyczyn twoich niebóli, ale zaczynam je kojarzyć z kawałem o onanizmie przy pomocy młotka - przyjemność jest jak nie trafisz.
Przyjemność jest jak trafię, młotku

>   Jasne, że niekoniecznie ja i jasne, że mam uzasadnienie: nowe przyjmą się same i przez częstość ich stosowania staną się użyteczne, tak jak "w międzyczasie", a kretyńskie pozostaną kretyńskimi, tzn w międzyczasie podzielą los "zwisów męskich ozdobnych".

Właściwie to się z Tobą zgadzam. Różnimy się tylko ilością wpisów na liście tych kretyńskich.

>>Dziękuję za wyrazy uznania...
>To były wyrazy udawanego współczucia - by to zrozumieć wystarczyło użyć inteligencji, a nie empatii.
Zrozumiałam dzięki inteligencji, empatia podpowiedziała jak Cię wkurzyć...

>>Liczyłam na Twoją zachwalaną inteligencję.
>Nie jestem specem od "kobiecej logiki".
Nędzne usprawiedliwienie.

>>O, nieprawda. Nie doceniasz słowotwórczej siły mediów. Tysiąc razy publicznie powtórzony "nianiek" mógłby się zadomowić w słowniku.
>Nikomu nie zabraniam prób ni marzeń, ale mnie nie przekonałaś, że coś się przyjmie wbrew potocznemu, codziennemu zapotrzebowaniu.
Nie przekonuję, że coś się przyjmie wbrew. Przekonuję, że zapotrzebowanie istnieje. Nie jest bardzo silne i zmiany są powolne, ale są.

>>E tam. Ja chcę dobrze dla siebie.
>Więc mogę tylko grzecznie napisać: dobrze ci tak.
No właśnie średnio dobrze.

>>>Chcesz wprowadzić dopłaty dla niańków czy kominiarek, bo już się gubię...
>>A to jest żart czy argument, bo też się gubię...
>No widzisz: to był żartobliwy argument po to, byś się zaczęła gubić.
Tak do towarzystwa, byś nie był jedynym zagubionym? Ciekawa strategia dyskusji.

>Wybacz, już pisałem, że nie jestem mocny w "babskiej logice"... wyczerpały ci się "argumenty"?
Już dawno, ale ciągle mam nadzieję, że któryś do Ciebie dotrze i doczeka się poważnej odpowiedzi.
Chociaż nie.
Właściwie to nie mam takiej nadziei.

08-04-2009 15:13 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>>   Jasne..., że mam uzasadnienie: nowe przyjmą się same i przez częstość ich stosowania staną się użyteczne, tak jak "w międzyczasie", a kretyńskie pozostaną kretyńskimi, tzn w międzyczasie podzielą los "zwisów męskich ozdobnych".
>Właściwie to się z Tobą zgadzam.

   Dziękuję i cieszę się, że mój argument był przekonujący.

>Różnimy się tylko ilością wpisów na liście tych kretyńskich.

   Więc życzę dalszych sukcesów w rozszerzaniu i krzewieniu listy "damskich zwisów ozdobnych"...

   ... wraz z życzeniami miłego dnia.
09-04-2009 10:09 
 Ocena 2 na 2
jkl; (5859 punktów)
>nowe przyjmą się same i przez częstość ich stosowania staną się użyteczne, a kretyńskie pozostaną kretyńskimi.
>>Właściwie to się z Tobą zgadzam.
>   Dziękuję i cieszę się, że mój argument był przekonujący.

A ja się cieszę, że odszedłeś od uwag w rodzaju:

Nie widzę zapotrzebowania społecznego na kretyńskie słowotwórstwo tylko dlatego, że któraś z Pań chce się sztucznie dowartościować w wykonywanym przez siebie zajęciu, zmianą jego nazwy z przyczyn ideologicznych.


>>Różnimy się tylko ilością wpisów na liście tych kretyńskich.
>   Więc życzę dalszych sukcesów w rozszerzaniu i krzewieniu listy "damskich zwisów ozdobnych"...

"Nowe przyjmą się same". Starczy częstość i użyteczność, no nie?

Pozdrawiam,
jkl;
Adamiak (36436 punktów)
>A ja się cieszę, że odszedłeś od uwag w rodzaju:
>
Nie widzę zapotrzebowania społecznego na kretyńskie słowotwórstwo tylko dlatego, że któraś z Pań chce się sztucznie dowartościować w wykonywanym przez siebie zajęciu, zmianą jego nazwy z przyczyn ideologicznych.


   A mogłabyś sprecyzować, co w tej uwadze jest beee, prócz tego, że była napisana do ciebie?
09-04-2009 18:44 
 Ocena 1 na 1
liliac (147340 punktów)
>>A ja się cieszę, że odszedłeś od uwag w rodzaju:
>>
Nie widzę zapotrzebowania społecznego na kretyńskie słowotwórstwo tylko dlatego, że któraś z Pań chce się sztucznie dowartościować w wykonywanym przez siebie zajęciu, zmianą jego nazwy z przyczyn ideologicznych.

>   A mogłabyś sprecyzować, co w tej uwadze jest beee, prócz tego, że była napisana do ciebie?
>

Hmmmm... Może sugestia sztucznego dowartościowywania się? Mnie także się nie spodobała.
Adamiak (36436 punktów)
>>>A ja się cieszę, że odszedłeś od uwag w rodzaju:
>>>
Nie widzę zapotrzebowania społecznego na kretyńskie słowotwórstwo tylko dlatego, że któraś z Pań chce się sztucznie dowartościować w wykonywanym przez siebie zajęciu, zmianą jego nazwy z przyczyn ideologicznych.

>>   A mogłabyś sprecyzować, co w tej uwadze jest beee, prócz tego, że była napisana do ciebie?
>>
>Hmmmm... Może sugestia sztucznego dowartościowywania się? Mnie także się nie spodobała.

   Trudno mi się odnieść, bo nie sprecyzowałaś: sztuczne dowartościowywanie się uważasz za pozytywne, czy dowartościowanie za pomocą zmiany jakiejś nazwy? Może jeszcze inaczej?
09-04-2009 19:27 
 Ocena 1 na 1
liliac (147340 punktów)
>>Hmmmm... Może sugestia sztucznego dowartościowywania się? Mnie także się nie spodobała.
>   Trudno mi się odnieść, bo nie sprecyzowałaś: sztuczne dowartościowywanie się uważasz za pozytywne, czy dowartościowanie za pomocą zmiany jakiejś nazwy? Może jeszcze inaczej?
>

Nie- nie wydaje mi się, byś miał rację, doszukując się w tych nazwach jakiejkolwiek próby dowartościowania się po prostu.
09-04-2009 19:44 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>>>Hmmmm... Może sugestia sztucznego dowartościowywania się? Mnie także się nie spodobała.
>>   Trudno mi się odnieść, bo nie sprecyzowałaś: sztuczne dowartościowywanie się uważasz za pozytywne, czy dowartościowanie za pomocą zmiany jakiejś nazwy? Może jeszcze inaczej?
>>
>Nie- nie wydaje mi się, byś miał rację, doszukując się w tych nazwach jakiejkolwiek próby dowartościowania się po prostu.

   Chyba nie chcesz mnie przekonać, że kobieta pracująca jako wiertacz chce ze względów stricte pragmatycznych nazwać się "wiertarką"? Jeśli tak, to co jej w tejże pragmatyce "wiertacz" przeszkadza?
09-04-2009 22:07 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>>Nie- nie wydaje mi się, byś miał rację, doszukując się w tych nazwach jakiejkolwiek próby dowartościowania się po prostu.
>   Chyba nie chcesz mnie przekonać, że kobieta pracująca jako wiertacz chce ze względów stricte pragmatycznych nazwać się "wiertarką"? Jeśli tak, to co jej w tejże pragmatyce "wiertacz" przeszkadza?
>
Ech, zaburzona aspektami wieczorno-towarzyskimi koordynacja ruchów- plus zamiast "odpowiedz". Nic to.
Moje przyzwyczajenia słowotwórcze nakazywałyby stworzyć słowo "wiertaczka", a nie "wiertarka" Podejrzewam, że "wiertarka" służy li i jedynie obśmianiu tematu

Nota bene- nie jestem jakąś fanatyczną zwolenniczką tworzenia takich "żeńskich" wersji nazw zawodów, jednak nie rażą mnie one. Zdarza mi się użyć zarówno wersji "patomorfolog", jak i "patomorfolożka" (tak- domyślam się, słownik nie przewiduje, ale zawsze lubiłam neologizmy). Może zamiast doszukiwać się w parciu w kierunku takich określeń jakichś ideologii, poczekajmy? Czas zweryfikuje, które się przyjmą, a które nie.

Niechęć do twojej wypowiedzi o "sztucznym dowartościowywaniu się", jak podejrzewam, tkwi w jakimś takim protekcjonalizmie względem owego "sztucznego dowartościowywania się". Nikt nie lubi protekcjonalności.
09-04-2009 22:36 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>>   Chyba nie chcesz mnie przekonać, że kobieta pracująca jako wiertacz chce ze względów stricte pragmatycznych nazwać się "wiertarką"? Jeśli tak, to co jej w tejże pragmatyce "wiertacz" przeszkadza?
>>
>Ech, zaburzona aspektami wieczorno-towarzyskimi koordynacja ruchów- plus zamiast "odpowiedz". Nic to.
   Rewanż z mojej strony oczywisty, choć bez rewanżystowskich podtekstów.

>Moje przyzwyczajenia słowotwórcze nakazywałyby stworzyć słowo "wiertaczka", a nie "wiertarka" Podejrzewam, że "wiertarka" służy li i jedynie obśmianiu tematu
   Mogłem napisać "kapitanka" co nie zmieniłoby sensu moich wątpliwości.

>Może zamiast doszukiwać się w parciu w kierunku takich określeń jakichś ideologii, poczekajmy?
   Mnie się nie śpieszy.

>Niechęć do twojej wypowiedzi o "sztucznym dowartościowywaniu się", jak podejrzewam, tkwi w jakimś takim protekcjonalizmie względem owego "sztucznego dowartościowywania się". Nikt nie lubi protekcjonalności.
   Masz rację, chyba mało kto lubi, ale wysłuchiwanie nawiedzonych przedstawicielek kategorycznego feminizmu, również nie nastraja mnie zbyt sympatycznie do tej ideologii, a co za tym idzie, jej reprezentantek.
   Każdej akcji towarzyszy reakcja.
09-04-2009 23:00 
 Ocena 1 na 1
liliac (147340 punktów)
>>Moje przyzwyczajenia słowotwórcze nakazywałyby stworzyć słowo "wiertaczka", a nie "wiertarka" Podejrzewam, że "wiertarka" służy li i jedynie obśmianiu tematu
>   Mogłem napisać "kapitanka" co nie zmieniłoby sensu moich wątpliwości.

Już odbijałam "kapitaną" od F.Kresa

>>Może zamiast doszukiwać się w parciu w kierunku takich określeń jakichś ideologii, poczekajmy?
>   Mnie się nie śpieszy.

OK, nie ma sprawy

>>Niechęć do twojej wypowiedzi o "sztucznym dowartościowywaniu się", jak podejrzewam, tkwi w jakimś takim protekcjonalizmie względem owego "sztucznego dowartościowywania się". Nikt nie lubi protekcjonalności.
>   Masz rację, chyba mało kto lubi, ale wysłuchiwanie nawiedzonych przedstawicielek kategorycznego feminizmu, również nie nastraja mnie zbyt sympatycznie do tej ideologii, a co za tym idzie, jej reprezentantek.
>   Każdej akcji towarzyszy reakcja.

Ja tam nigdy nie byłam pewna cóż to jest, ten nawiedzony feminizm Ja ktoś do mnie złośliwy, to ja też; jak ktoś twierdzi, że lepszy, to niech mi udowodni
A tak naprawdę ,to jakie to kategoryczne akcje cię do reakcji tak natchnęły? Dla mnie sprawa jest prosta- mam podobne kwalifikacje- zasługuję na podobne traktowanie, bez jakichś dziwnych płciowych sentymentów czy przesądów. Jak czegoś nie umiem, to dlatego, że nie umiem osobniczo (np. nie nauczyłam się- się zdarza)- cóż to ma z płcią wspólnego? Nic mniej , nic więcej- nic więcej nie dlatego, że jakieś urazy mnie do tego skłaniają, ale dlatego, ze to "więcej" może się odbywać kosztem czegoś, czego ze mną nie ustalano. Prosta piłka. Po prostu rozliczamy się na podstawie tego, co wnosimy do sprawy i tyle. A nazwy... Nazwy są umowne... To jak z tą różą, co przecie inaczej pachnieć nie będzie, jeśli ją nazwiemy ostem.
10-04-2009 06:29 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>A nazwy... Nazwy są umowne... To jak z tą różą, co przecie inaczej pachnieć nie będzie, jeśli ją nazwiemy ostem.

   Jasne, więc różyczka na miły dzień.

aenigma (455 punktów)
Najbardziej zastanawia mnie fakt, dlaczego w jęz. angielskim tendencja jest dokładnie odwrotna (zamiana słów określających płeć wykonującego zawód na "neutralne"). Nawet zaimki nie mogą spać spokojnie
04-04-2009 10:24 
 Ocena 2 na 2
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>Najbardziej zastanawia mnie fakt, dlaczego w jęz. angielskim tendencja jest dokładnie odwrotna [...].

Bo u nich wszystko jest odwrotnie!

fides ex necessitate esse non debet
04-04-2009 11:02 
 Ocena 5 na 5
J.Szulc (5723 punktów)

Oj, Michał...
Może Brytyjczycy są jednak mądrzejsi... choćby w tym kontekście?
Dla mnie nazwa zawodu jest bezapelacyjnie bezosobowa. To tylko zakres czynności, umiejętności i kompetencji, które może wykonywać dana osoba. Nic więcej.
Roztrząsanie ekwilibrystyczno - językowych zapędów niektórych "nawiedzonych" jest śmieszne. W ten sposób nadaje się znamiona ważności tam, gdzie to wcale nie jest potrzebne.

Sympatycznie pozdrawiam.
Canon (433 punktów)
>Najbardziej zastanawia mnie fakt, dlaczego w jęz. angielskim tendencja jest dokładnie odwrotna (zamiana słów określających płeć wykonującego zawód na "neutralne"). Nawet zaimki nie mogą spać spokojnie

Nie mówię, że to jest reguła, ale w pewnym sensie dzięki temu, że u nas powstają coraz to nowsze formy możemy powiedzieć, iż nasz język się ubogaca, natomiast ich, który stawia na pierwszym miejscu prostotę staje się biedniejszy. Przynajmniej z mojego punktu widzenia.
04-04-2009 11:27 
 Ocena 1 na 1
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Nie mówię, że to jest reguła, ale w pewnym sensie dzięki temu, że u nas powstają coraz to nowsze formy możemy powiedzieć, iż nasz język się ubogaca, natomiast ich, który stawia na pierwszym miejscu prostotę staje się biedniejszy. Przynajmniej z mojego punktu widzenia.
Efekt jest taki, że naszym językiem mówi coraz mniej ludzi, a ich coraz więcej. Pewnie przez to stajemy się bardziej elitarni.
04-04-2009 12:45 
 Ocena 1 na 1
Canon (433 punktów)
>>Nie mówię, że to jest reguła, ale w pewnym sensie dzięki temu, że u nas powstają coraz to nowsze formy możemy powiedzieć, iż nasz język się ubogaca, natomiast ich, który stawia na pierwszym miejscu prostotę staje się biedniejszy. Przynajmniej z mojego punktu widzenia.
>Efekt jest taki, że naszym językiem mówi coraz mniej ludzi, a ich coraz więcej. Pewnie przez to stajemy się bardziej elitarni.
>
Nic na to nie poradzimy, że teraz w cenie jest szybkość i prostota.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365