Racjonalista - Strona głównaDo treści
Naród czy społeczeństwo ?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
03-04-2009 17:21wieczorek (5578 punktów)
(zablokowany)
Naród czy społeczeństwo ?
Ocena 3 na 5
hej,
Naród jest pojęciem archaicznym ... naród to wartość , która kiedyś rzeczywiście istniała ale dziś już nie istnieje !
Naród istniał dlatego , że nie istniała komunikacja , wymiana , przepływy ludzi z jednego krańca ziemi do innego !
Naród istniał ponieważ poszczególne grupy ludzi były od siebie odizolowane , odcięte , odgraniczone ...
dzisiaj sytuacja zmieniła się ... i zmienia się coraz bardziej !
Naród zamienia się w społeczeństwo ... które charakteryzuje się tak wysoką różnorodnością o jakiej żaden naród nie miał najmniejszego pojęcia i wyobrażenia !
Dzięki lub poprzez wymianę informacji między różnymi grupami wszelkie dogmaty przestają odgrywać rolę niepodważalnej i bezalternatywnej tradycji i oczywistości a stają się przeszkodą na drodze porozumienia między ludźmi ...
Apoteozując wartości narodowe chcąc nie chcąc wkraczamy na drogę nietolerancji i przemocy wobec drugiego , innego człowieka ... wkraczamy na ścieżkę totalitaryzmu !
Odrzucając tradycje i oczywistość dumy z narodowej tożsamości musimy stworzyć wartość nową , nieznaną , nieprzewidywalną , wartość , która nie może opierać się na tysiącletnich tradycjach ponieważ takich nie posiada !
jest to krok w nieznane ...
Dokąd nas ten krok zaprowadzi ???
Zależy to w dużej mierze od tego jaki będziemy mieli stosunek do swych przyzwyczajeń , oczywistości i schematów ... !

Moja rodzina ... to Polacy , Niemcy , Grecy i Węgrzy ...
i musimy znaleźć dla nas wszystkich jakiś kompromis !!!
aby móc razem żyć !

Odpowiedzią nie może być apoteoza narodu !
Odpowiedzią może być idea ... społeczeństwa !

pozdrawiam
makuś

Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Robert Zawecki (4718 punktów)
Oj, Makuś...
Społeczeństwem zajmujemy się w innym dziale, nie wszystko musi kojarzyć się z religią.

>Naród jest pojęciem archaicznym ... naród to wartość , która kiedyś rzeczywiście istniała ale dziś już nie istnieje !
Niemcy zaatakował wirus "wielokulturowości" i naród niemiecki wymieszał się z różnoraką imigracją. Nie przesądza to o końcu innych narodowości.

>Apoteozując wartości narodowe chcąc nie chcąc wkraczamy na drogę nietolerancji i przemocy wobec drugiego , innego człowieka ... wkraczamy na ścieżkę totalitaryzmu !
Poopowiadaj to Tybetańczykom, Kurdom, Baskom...

>Odrzucając tradycje i oczywistość dumy z narodowej tożsamości musimy stworzyć wartość nową, nieznaną , nieprzewidywalną , wartość , która nie może opierać się na tysiącletnich tradycjach ponieważ takich nie posiada !
Jest już taka wartość, to bezwartościowość. Każda istota po odcięciu od korzeni obumiera albo staje się pasożytem.

>Moja rodzina ... to Polacy , Niemcy , Grecy i Węgrzy ...
>i musimy znaleźć dla nas wszystkich jakiś kompromis !!!
>aby móc razem żyć !
To masz chłopie problem. Moja rodzina to Polacy, nie wszystkich ich lubię, ale to Polacy i żyjemy sobie jak to w rodzinie, raz lepiej, a raz gorzej.
placownik (17853 punktów)

>Oj, Makuś...
>Społeczeństwem zajmujemy się w innym dziale, nie wszystko musi kojarzyć się z religią.

   Popieram. Czynnie - czyli przenosząc wątek.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
03-04-2009 22:06 
 Ocena 6 na 6
diogenes (42753 punktów)
>Każda istota po odcięciu od korzeni obumiera albo staje się pasożytem.

A co z przecięciem pępowiny?
03-04-2009 22:34 
 Ocena 2 na 2
Robert Zawecki (4718 punktów)
>A co z przecięciem pępowiny?
Dobry argument - moje gratulacje!

A wracając do meritum... odcięcie pępowiny nie jest odcięciem się od korzeni, albowiem dziecko pozostaje uzależnione od matki jeszcze bardzo długo. Ten związek trwa aż do śmierci. Oczywiście można się go wyrzec, ale co wtedy? Choroba sieroca i homoadopcja.
04-04-2009 12:54 
 Ocena 7 na 7
diogenes (42753 punktów)
>dziecko pozostaje uzależnione od matki jeszcze bardzo długo. Ten związek trwa aż do śmierci.

Przecięcie pępowiny to jeden z pierwszych kroków (pomińmy stadia prenatalne) w procesie indywiduacji człowieka, którego kresem jest uwolnienie się od jarzma przeszłości, uniezależnienie, wolność. Przy czym nie należy tej niezależności rozumieć absolutnie: nikt nie staje się monadą Leibniza. Chodzi raczej o zdystansowanie się wobec norm i wartości (rodzinnych, społecznych, partyjnych, itp.) i odkrycie siebie, własnej naturalności. Całe życie jest się dzieckiem rodziców, ale czym innym jest być zniewolonym przez rodzinę, a czym innym dostrzec ten fakt z perspektywy wolności. Podobnie jest np. narodowością. Tylko mentalny kaleka pozwoli zniewolić się przez własny naród, jego oficjalne wartości, religię, politykę. Ktoś, kto jest tylko Polakiem, tylko Żydem czy tylko Arabem - nie jest człowiekiem dojrzałym, nie jest jednostką, lecz ludzką marionetką. Nic tu też nie pomoże odwoływanie się do narodowego boga. Nie chodzi przy tym o jakieś tylko myślowe, wirtualne odrzucenie. Jednym z elementów takiego stosunku do kontekstu jest - lub bywa - to, co Heidegger nazwał odrzucającym wstrętem. Nie muszę mówić, że dla wielu ów wstręt otwiera drogę w kierunku własnego ego.
04-04-2009 18:39 
 Ocena 1 na 1
Robert Zawecki (4718 punktów)
Bardzo filozoficzna i intelektualna wypowiedź, a jam prostym człowiekiem ino jest, zatem posiliwszy się odrobiną wody ognistej, próbuję w dyspucie dać odpór argumentom strony przeciwnej.

Jeśli dobrze odczytałem, sugerujesz, że prawdziwa wolność i indywidualność może powstać jedynie po odrzuceniu absolutnie wszystkich więzi i wpływów. Behawioryści nie byliby zachwyceni Twoim podejściem. Zanim przejdę do egzegezy tekstu właściwego, wypowiem zdania ogólne. Jesteśmy produktem środowiska, z którego wyrastamy, ale nie odczuwam potrzeby wypierania się wszystkiego - wystarczy mi zrywać z wszystkim tym, co czuję, że mnie ogranicza. Absolutna wolność nie jest praktyczna, a aby żyć w pewnej społeczności - co jest konieczne - muszę dostosować się do reguł tej społeczności.

>uwolnienie się od jarzma przeszłości
Przeszłość nie musi być jarzmem. Może być miłym i kolorowym wspomnieniem czasów, kiedy mogliśmy umawiać się z dużo młodszymi dziewczynami niż teraz.

>monadą Leibniza
Po pobieżnym zapoznaniu się z tą koncepcją stwierdzam, że nie jest mi bliska. Zresztą w zasadzie odrzucam wszystkie koncepcje filozoficzne jako byty teoretyczne, zatem w życiu mało praktyczne. Staram się też nie dyskutować na tematy filozoficzne, tudzież religijne, bo nigdy się nie kończą, a zatem ich pożytek jest iluzoryczny. Szczególnie filozofia niemiecka jest dla mnie mętna i niezrozumiała. Cenię filozofię Wschodu - jest bardziej praktyczna i przeznaczona dla ludzi, a nie dla mędrców.

>Chodzi raczej o zdystansowanie się wobec norm i wartości (rodzinnych, społecznych, partyjnych, itp.) i odkrycie siebie, własnej naturalności
Jestem prześmiewczo zdystansowany jak mało kto, ale nie widzę powodu, aby odrzucać rodzinę. Choć można i czasem trzeba się na nią zżymać, to w chwilach trudnych warto czuć w niej oparcie.

>być zniewolonym przez rodzinę, a czym innym dostrzec ten fakt z perspektywy wolności
O jakim zniewoleniu piszesz? Własną ścieżką podążam od czasów liceum, mam własny system wartości, mało kompatybilny z tym u rodziców. Podobnie moje dzieci nauczone zostały samodzielności odkąd można było z nimi rozmawiać. Kroczą własną drogą życia, wybrali szkoły, które chcieli. Nie dostrzegam w naszej rodzinie zniewolenia. Nawet jeśli ktoś miałby takie zapędy, to moja wybujała asertywność wybiłaby mu to z głowy.

>Podobnie jest np. narodowością. Tylko mentalny kaleka pozwoli zniewolić się przez własny naród, jego oficjalne wartości, religię, politykę
Wg mnie, podobnie jak autor wątku, używasz zbyt szerokich kwantyfikatorów, za dużo różnorodnych aspektów wrzucasz do jednego worka. Od 1989r. nie czuję się zniewolony przez swój naród. Nie odczuwam też pełnej identyfikacji z narodem, bowiem nie mogę się identyfikować z sektą Rydzyka, czy z tysiącami Polaków trudniących się złodziejstwem, czy z polskimi zielonymi oskarżającymi Polskę na forach międzynarodowych, czy też ze zdradziecką lewicą oskarżającą własne państwo na forum UE. Brak pełnej identyfikacji jednak w żaden sposób nie zmienia faktu, że jestem Polakiem. Nie mam zamiaru się tego wypierać i może dlatego nigdy nie zostałem emigrantem, mimo intratnych ofert.

>Ktoś, kto jest tylko Polakiem, tylko Żydem czy tylko Arabem - nie jest człowiekiem dojrzałym, nie jest jednostką, lecz ludzką marionetką
Co to znaczy tylko Polakiem? Dlaczego jako Polaka uważasz mnie za marionetkę? A kimże Ty jesteś, w czym jesteś lepszy ode mnie?

>Nic tu też nie pomoże odwoływanie się do narodowego boga
Zatem nie odwołuj się do niego, bo nic tu po nim.

>Jednym z elementów takiego stosunku do kontekstu jest - lub bywa - to, co Heidegger nazwał odrzucającym wstrętem. Nie muszę mówić, że dla wielu ów wstręt otwiera drogę w kierunku własnego ego.
A o tym nazistowskim filozofie to nawet nie chce mi się mówić. Zdarzają się w życiu rzeczy niewybaczalne.
04-04-2009 19:12 
 Ocena 3 na 3
wieczorek (5578 punktów)
(zablokowany)
Brak pełnej identyfikacji jednak w żaden sposób nie zmienia faktu, że jestem Polakiem. Nie mam zamiaru się tego wypierać i może dlatego nigdy nie zostałem emigrantem, mimo intratnych ofert.

hej,
Odpowiedz proszę , czy bycie Polakiem jest dla ciebie wartością istotniejszą niż bycie człowiekiem ?
Ja uważam się właśnie za Człowieka w pierwszym rzędzie a dopiero później polaka , a przecież tak jak ty zupełnie nie utożsamiam się z tysiącem rzeczy które jedni ludzie robili i robią innym ludziom czy zwierzętom !!!
Czy mówienie o społeczności ludzi to za duży kwantyfikator ? Musimy się zamykać w swych partykularyzmach ?
Tworzyć granice i prawo oznajmiające : to jest kraj dla niemców , to jest kraj dla polaków , to jest kraj dla muzułmanów a to dla żydów a to jest raj podatkowy i raj dla bogaczy a tam jest kraj dla nędzarzy !

Czy ta wzmianka o emigracji to krytyka mojego emigracyjnego życiorysu ?

pozdrawiam
makuś
04-04-2009 20:45 
 Ocena 1 na 1
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Odpowiedz proszę , czy bycie Polakiem jest dla ciebie wartością istotniejszą niż bycie człowiekiem ?
To proste logicznie pytanie trzeba być człowiekiem, aby móc być Polakiem. Zbiór Polaków jest zbiorem rzadszym niż zbiór ludzi, a dla ekonomisty jest oczywiste, że dobro rzadsze jest bardziej wartościowe.

>Czy mówienie o społeczności ludzi to za duży kwantyfikator ? Musimy się zamykać w swych partykularyzmach ?
Społeczność definiuje zwykle wiele kryteriów. Nie można stawiać znaków równości typu Polak = katolik = złodziej.

>Tworzyć granice i prawo oznajmiające : to jest kraj dla niemców , to jest kraj dla polaków , to jest kraj dla muzułmanów a to dla żydów a to jest raj podatkowy i raj dla bogaczy a tam jest kraj dla nędzarzy !
Jakbyś granic nie otwierał, to zawsze będą gospodarze i emigranci.

>Czy ta wzmianka o emigracji to krytyka mojego emigracyjnego życiorysu ?
To Twój wybór, nie mnie go oceniać. Mój wybór był inny.
04-04-2009 21:21 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>Jakbyś granic nie otwierał, to zawsze będą gospodarze i emigranci.

   Jasne.
   Jadę pociągiem z Gdyni do Warszawy, kupiłem bilet, jestem sam w przedziale.
   W Gdańsku dosiada się pasażer (lub pasażerka, prezent dla genderystek) więc lekko zakłócił przestrzeń w przedziale, w którym przez pół godziny czułem się gospodarzem i jedynym lokatorem, ale- co ważne- sam czuje się trochę jak gość, choć tak samo kupił bilet.

   Gadamy sobie o duperelach czyli filozofujemy, jak to w pociągu.

   W Malborku wsiada jeszcze ktoś, oczywiście gość już dla Nas, bo w tym momencie podróżny z Gdańska staje się współgospodarzem.
   Później wsiadają jeszcze dwie osoby z podobnym podziałem "ról".

   W Działdowie wsiada jeszcze jeden chętny do przejażdżki, ale MY, Gospodarze darzymy go (mniej lub bardziej świadomą) niechęcią, bo ten już nie jest gościem tylko czymś na kształt intruza, choć miejsca są jeszcze dwa!
   Cóż, jesteśmy u progu "przeludnienia" więc i pole manewru psychologicznego zmniejsza się wraz z komfortem płynącym do tej pory z jakiejś "rezerwy" emocjonalnej.

   Wszyscy jednakowo płacili za bilety więc i poczucie "własności miejsca" powinno być równe... a jednak nie jest.

   I tak będzie dopóki nie wprowadzą przedziałów jednoosobowych z dobrowolnym miejscem spotkań w barze oraz nie wyremontują trasy Wawa Gdynia... Makuś.
Robert Zawecki (4718 punktów)
Bardzo obrazowa przypowieść, dobrze pokazuje psychologię grupy. Ale nie byłbym sobą, gdybym nie wtrącił jakiegoś "ale".

W państwie, w społeczeństwie, nie wszyscy jednakowo płacą za bilet. Niektórzy wręcz rżną nas jadąc na gapę!
05-04-2009 15:18 
 Ocena 2 na 2
wieczorek (5578 punktów)
(zablokowany)
>>Odpowiedz proszę , czy bycie Polakiem jest dla ciebie wartością istotniejszą niż bycie człowiekiem ?
>To proste logicznie pytanie trzeba być człowiekiem, aby móc być Polakiem. Zbiór Polaków jest zbiorem rzadszym niż zbiór ludzi, a dla ekonomisty jest oczywiste, że dobro rzadsze jest bardziej wartościowe.

hej,
Ty napisałeś to na serio ?
Ty nie żartujesz ?
Chcesz powiedzieć , że bycie Polakiem jest czymś cenniejszym niż bycie człowiekiem ???
Czy możesz to proszę rozwinąć i wytłumaczyć ?
Na razie twoja wypowiedź zachacza o swego rodzaju "rasizm" - bardzo chciałbym się mylić !!!
pozdrawiam serdecznie
makuś

Ekonomia , szczególnie ta neoliberalna rzeczywiście nie ma najmniejszych skrupułów w realizowaniu swych projektów i zamierzeń każdym kosztem !
Na ziemii jest wystarczająco dużo wszystkiego aby nikt nie musiał umierać z głodu !
Ale są też decyzje polityczne ! I to one właśnie często kierując się tym co dla ekonomisty jest oczywiste ( przypomnij sobie co mówiłem o oczywistościach ! ) powodują dramatyczne dysproporcje w szansach na godne życie !!!
Ekonomia oparta o bezwzględną kumulacje kapitału jest darwinizmem według którego ten który jest sprytniejszy , szybszy , cwańszy wygrywa i zgarnia całą pulę ! ( Takie stanowisko nie ma nic wspólnego z samym Darwinem )
To jest jednak ideologia pozbawiona etyki i empatii czyli czegoś co można nazwać szlachetnym !
05-04-2009 16:08 
 Ocena 1 na 1
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Chcesz powiedzieć , że bycie Polakiem jest czymś cenniejszym niż bycie człowiekiem ???
To oczywiste i logiczne - uzasadnienie było wyżej.
Nie ma to nic wspólnego z "rasizmem", bo nie odmawiam praw innym narodom, choć w oczywisty sposób narody różnią się od siebie. W przeciwnym wypadku nie można by ich wyodrębnić.

>Ekonomia , szczególnie ta neoliberalna rzeczywiście nie ma najmniejszych skrupułów w realizowaniu swych projektów i zamierzeń każdym kosztem !
Używanie nic nie znaczącego hasła "neoliberalizm" wyklucza merytoryczną dyskusję na tematy ekonomiczne.

>Na ziemii jest wystarczająco dużo wszystkiego
To nieprawda, zasoby z definicji są ograniczone, a potrzeby nie.

>dramatyczne dysproporcje w szansach na godne życie !!!
Dysproporcje były, są i będą. Komunizm jest utopią.

>ten który jest sprytniejszy , szybszy , cwańszy wygrywa
Ma wygrywać słaby, wolny i gapiowaty?
05-04-2009 17:32 
 Ocena 2 na 2
wieczorek (5578 punktów)
(zablokowany)
>>Chcesz powiedzieć , że bycie Polakiem jest czymś cenniejszym niż bycie człowiekiem ???
>To oczywiste i logiczne - uzasadnienie było wyżej.

hej,
Nie ma w tym nic oczywistego ( oczywistość jest bezradnością i bezrozumnością ) i nie ma w tym nic logicznego !
Chyba , że logikę postrzegamy i w tym przypadku gdy za jej pomocą zechcemy uzasadnić to , że zabiliśmy tego kto chciał dobrać się do wypicia tej samej butelki piwa ! To przecież logiczne , że tylko jeden z nas mógł ją wypić , nie ?

>Nie ma to nic wspólnego z "rasizmem", bo nie odmawiam praw innym narodom, choć w oczywisty sposób narody różnią się od siebie. W przeciwnym wypadku nie można by ich wyodrębnić.

hej,
Narody to tylko poprzedzielani granicami tacy sami ludzie , po jednej i drugiej stronie granicy . Chyba , że mówisz o fizycznych różnicach . Uważaj co odpowiesz !

>>Ekonomia , szczególnie ta neoliberalna rzeczywiście nie ma najmniejszych skrupułów w realizowaniu swych projektów i zamierzeń każdym kosztem !
>Używanie nic nie znaczącego hasła "neoliberalizm" wyklucza merytoryczną dyskusję na tematy ekonomiczne.

hej,
Udajesz , że nie wiesz o co chodzi aby uniknąć problemów ?

>>Na ziemi jest wystarczająco dużo wszystkiego
>To nieprawda, zasoby z definicji są ograniczone, a potrzeby nie.

hej,
Zasoby są ograniczone ( choć wystarczające ) ale apetyty neoliberałów na zawładnięcie całym światem i właśnie wszystkimi jego zasobami , łącznie z powietrzem i wodą są rzeczywiście nieograniczone !
Ale ja nie mówię o ekstremach ! Mówię o tym , że gdyby ludzie rozsądnie gospodarowali tym co mają i tym co stwarzają możliwy byłby spokojny , harmonijny i zrównoważony rozwój zapewniający wszystkim udział w godnym życiu !( Na ziemi jest wystarczająco dużo wszystkiego prócz dobrej woli do współdziałania i sprawiedliwego podziału )

>>dramatyczne dysproporcje w szansach na godne życie !!!
>Dysproporcje były, są i będą. Komunizm jest utopią.

hej,
To , że zawsze były dysproporcje nie jest w żadnym stopniu usprawiedliwieniem dla ich akceptowania lub utrwalania .Poza tym ja mówię o dramatycznych dysproporcjach . Człowiek ewoluuje ! Słyszałeś coś o tym ? Działania , które jeszcze sto lat temu uznawane były za całkowicie oczywiste ( oczywistość jest bezrozumnością !! ) dzisiaj poddawane są analizie , krytyce i potępieniu !
Komunizm jako totalitaryzm i ustrój antydemokratyczny był systemem który jest odpowiedzialny za wymordowanie milionów ludzi . Ja o komunizmie nie mówię . Mówię o etyce, empatii , życzliwości , wrażliwości , nie zauważyłeś ?

>>ten który jest sprytniejszy , szybszy , cwańszy wygrywa
>Ma wygrywać słaby, wolny i gapiowaty?

hej,
Nie ! Wszyscy mają wygrywać . My wszyscy - jako jedna rodzina !
Widzę , że jesteś pozbawionym empatii , społecznym darwinistą , wyznającym egoistyczne przekonania , że co wyrwę dla siebie to moje a kto jest słabszy niech zdycha , czy dobrze cię zrozumiałem ??
Przyznaje , że chciałbym się mylić !
Ludzie silni mają obowiązek bronić ludzi słabszych , nie uważasz ?
Czy sądzisz , że silni powinni słabych wykorzystywać ?
Jeżeli w twojej wąsko pojmowanej przez ciebie rodzinie masz kuzyna ... gapiowatego - pomagasz mu , czy pozwalasz aby zdychał ?

Widzisz , ludzkość to taka duża rodzina .
Taka jak twoja , tylko trochę większa !
Wszyscy ludzie są bardzo do siebie podobni . To , że kochasz akurat tą osobę jest przypadkiem , podobnie jak przypadkiem jest to , że akurat tą nienawidzisz .
Ale możemy pracować nad tym aby nasza miłość nie była przypadkowa i aby zupełnie nieprzypadkowo stopniowo eliminowała destrukcyjne emocje nienawiści !!!

pozdrawiam serdecznie
makuś
05-04-2009 21:45 
 Ocena 2 na 2
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Nie ma w tym nic oczywistego ( oczywistość jest bezradnością i bezrozumnością ) i nie ma w tym nic logicznego !
Chyba inaczej rozumiemy słowa. Powiedz, co bezrozumnego jest w fakcie, że nie można być Polakiem nie będąc człowiekiem?

>Narody to tylko poprzedzielani granicami tacy sami ludzie , po jednej i drugiej stronie granicy . Chyba , że mówisz o fizycznych różnicach . Uważaj co odpowiesz !
Przedstawiciele różnych narodów nie są tacy sami, różnią się pod wieloma względami - językiem, kulturą, a często i wyglądem fizycznym.

>Ale ja nie mówię o ekstremach ! Mówię o tym , że gdyby ludzie rozsądnie gospodarowali tym co mają i tym co stwarzają możliwy byłby spokojny , harmonijny i zrównoważony rozwój zapewniający wszystkim udział w godnym życiu !( Na ziemi jest wystarczająco dużo wszystkiego prócz dobrej woli do współdziałania i sprawiedliwego podziału )
W przyrodzie w naturalny sposób występują po sobie pory roku - wiosna, lato, jesień i zima. Jest to naturalne i niemożliwe do zmiany. Równie naturalne w gospodarce są cykle koniunkturalne.

>To , że zawsze były dysproporcje nie jest w żadnym stopniu usprawiedliwieniem dla ich akceptowania lub utrwalania .Poza tym ja mówię o dramatycznych dysproporcjach
Ludzie są różni, różny jest ich wkład i zaangażowanie, dlatego różne są również korzyści.

>Człowiek ewoluuje ! Słyszałeś coś o tym ?
Chyba nie.

>Nie ! Wszyscy mają wygrywać . My wszyscy - jako jedna rodzina !
Nie ma takiej opcji. Znów wracasz do idei komunizmu.

>Widzę , że jesteś pozbawionym empatii , społecznym darwinistą , wyznającym egoistyczne przekonania , że co wyrwę dla siebie to moje a kto jest słabszy niech zdycha , czy dobrze cię zrozumiałem ??
Ludzie powinni być samodzielni i zaradni, każdy powinien dbać o siebie i swoją rodzinę. Poziom zasobności powinien odpowiadać poziomowi zaangażowania.
Społeczny darwinista - brzmi dumnie.

>Ludzie silni mają obowiązek bronić ludzi słabszych , nie uważasz ?
A jaki obowiązek mają ci słabsi?

>Czy sądzisz , że silni powinni słabych wykorzystywać ?
Sądzę, że nasze rozumienie słowa "wykorzystywać" jest odmienne. Osoby ułomne zdrowotnie powinny otrzymać pomoc państwa. Pozostali mają się zatroszczyć o siebie.

>Jeżeli w twojej wąsko pojmowanej przez ciebie rodzinie masz kuzyna ... gapiowatego - pomagasz mu , czy pozwalasz aby zdychał ?
Nikt z mojej rodziny nie zdycha, bo każdy jest nauczony samodzielności i zaradności. Na wyuczoną bezradność nie ma miejsca.

>Widzisz , ludzkość to taka duża rodzina .
>Taka jak twoja , tylko trochę większa !
Ludzkość nie jest moją rodziną. Preferując wszystkich nie preferujesz nikogo.

>Wszyscy ludzie są bardzo do siebie podobni
Niespecjalnie.

>Ale możemy pracować nad tym aby nasza miłość nie była przypadkowa i aby zupełnie nieprzypadkowo stopniowo eliminowała destrukcyjne emocje nienawiści !!!
Bardzo intensywnie pracowałem nad tym by moja miłość nie była przypadkowa, czego i Tobie życzę!
06-04-2009 14:43 
 Ocena 1 na 1
wieczorek (5578 punktów)
(zablokowany)
hej,
Stosujesz metodę unikania odpowiedzi , to jest niestety zbyt widoczne .
Dlatego nie mogę traktować poważnie twoich wypowiedzi .
Ten kto unika lub uchyla się od odpowiedzi pośrednio przyznaje , że jest wobec pytania bezradny !
życzę wszystkiego dobrego
makuś
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Stosujesz metodę unikania odpowiedzi , to jest niestety zbyt widoczne .
>Dlatego nie mogę traktować poważnie twoich wypowiedzi .
>Ten kto unika lub uchyla się od odpowiedzi pośrednio przyznaje , że jest wobec pytania bezradny !
Twoje zachowanie ociera się o dziecięcą piaskownicę. Moja wyżej zamieszczona odpowiedź wyczerpuje większość limitu znaków, więc o jakim unikaniu odpowiedzi piszesz?
Greszta (114 punktów)

> Tylko mentalny kaleka pozwoli zniewolić się przez własny naród, jego oficjalne wartości, religię, politykę. Ktoś, kto jest tylko Polakiem, tylko Żydem czy tylko Arabem - nie jest człowiekiem dojrzałym, nie jest jednostką, lecz ludzką marionetką.

Tylko jak znowu wejdą do Polski to nikt nie będzie się pytał czy jesteś wyzwolony tylko postawią Cię pod murem z mentalnymi kalekami.
Myślisz, że to nierealne...?
Widać też jesteś mentalnym kaleką...
...tylko trochę inaczej.
06-04-2009 14:57 
 Ocena 1 na 3
wieczorek (5578 punktów)
(zablokowany)
>> Tylko mentalny kaleka pozwoli zniewolić się przez własny naród, jego oficjalne wartości, religię, politykę. Ktoś, kto jest tylko Polakiem, tylko Żydem czy tylko Arabem - nie jest człowiekiem dojrzałym, nie jest jednostką, lecz ludzką marionetką.
>Tylko jak znowu wejdą do Polski to nikt nie będzie się pytał czy jesteś wyzwolony tylko postawią Cię pod murem z mentalnymi kalekami.
>Myślisz, że to nierealne...?
>Widać też jesteś mentalnym kaleką...
>...tylko trochę inaczej.

hej,
Niestety to właśnie istnienie narodów a jeszcze bardziej ich apoteozowanie w legendach i mitach było zbyt często powodem dla którego jedni chłopcy mordowali innych chłopców i gwałcili inne dziewczyny , z innych wiosek !
makuś
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Niestety to właśnie istnienie narodów a jeszcze bardziej ich apoteozowanie w legendach i mitach było zbyt często powodem dla którego jedni chłopcy mordowali innych chłopców i gwałcili inne dziewczyny , z innych wiosek !
Jeśli Twój dowód miałby być prawdziwy, to należałoby oczekiwać, że przed ukształtowaniem narodów nie było morderstw i gwałtów. Niestety tak nie było, bowiem zasoby są zawsze ograniczone, a potrzeby nie. Zatem chłopcy chodzili gwałcić obce dziewczyny, bo swoich im zwyczajnie brakowało.
06-04-2009 15:54 
 Ocena 1 na 1
wieczorek (5578 punktów)
(zablokowany)
>>Niestety to właśnie istnienie narodów a jeszcze bardziej ich apoteozowanie w legendach i mitach było zbyt często powodem dla którego jedni chłopcy mordowali innych chłopców i gwałcili inne dziewczyny , z innych wiosek !
>Jeśli Twój dowód miałby być prawdziwy, to należałoby oczekiwać, że przed ukształtowaniem narodów nie było morderstw i gwałtów. Niestety tak nie było, bowiem zasoby są zawsze ograniczone, a potrzeby nie. Zatem chłopcy chodzili gwałcić obce dziewczyny, bo swoich im zwyczajnie brakowało.

hej,
Miły Robercie !
Unikasz odpowiedzi , stosujesz metody przemilczania kwestii być może trudnych dla ciebie , a teraz dajesz świadectwo tego , że kompletnie nie rozumiesz o czym jest mowa !
Może to moja wina , może wina struktury forum , bazującej na skrótach myślowych , może pogoda nie ta ... ?
Czy mam tu rzeczywiście zarysować krótką historię powstawania złożonych społeczności ludzkich na przestrzeni
40 000 lat ? ( Chyba nie jestem najbardziej kompetentną do tego osobą )
Natomiast - aby mógł powstać naród muszą wpierw powstać wspólnoty pierwotne czyli rodzinne .
Rodziny te zajmowały tereny łowieckie , kształtowały obyczaje , rytuały , język i wierzenia ... i między innymi łączyły się z jednymi grupami a z innymi walczyły .
Narody to dziecko jeszcze młode ale już na swoim koncie , poprzez właśnie mity i legendy mające hektolitry przelanej krwi . Krew ta już nie tylko przelewana była aby zdobyć ograniczone ( wystarczające ) zasoby ale w imię honoru i świętości mitu i legendy narodu oraz wiary i religii , która w tworzeniu mitów i legend zawsze bierze czynny udział !
Wnisek jest taki : Wspólnoty pierwotne walczyły o zasoby natomiast narody mordują się już w imię godności , honoru i religii ! Tym samym naród jako taki daje powód i pretekst do jeszcze większej agresji , a dodatkowo sankcjonuje tę agresje mitami i legendami , wreszcie religią , która jako ostateczna instancja rozgrzesza go w imieniu boga i nakazuje dalszą bezwzględną kolonizacje świata !!!

Poza tym potrzeby miliardów ludzi są jak najbardziej ograniczone ( i ograniczane ) . Niestety jest taka chora na ambicje i pazerna na władzę grupa której apetyty są rzeczywiście nieograniczone !
Darwinizm społeczny usprawiedliwiał swego czasu eugenikę , stosowanie przymusu bezpośredniego wobec ludzi słabszych i chorych - tego systemu w żaden sposób nie mogę nazywać etycznym .
Człowiek - pomimo tego , że jest zwierzęciem - ma możliwość wyboru , nie jest całkowicie zdeterminowany instynktem czyli oczywistością czyli bezmyślnym odtwórczym automatyzmem .
Fakt , że zwierzęta się mordują i że ludzie zawsze się mordowali nie wynika , że mordowanie jest czymś dobrym . Wynika tylko to , że mordowanie jest niestety czymś powszechnym !

pozdrawiam serdecznie
makuś
06-04-2009 16:27 
 Ocena 1 na 1
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Unikasz odpowiedzi , stosujesz metody przemilczania kwestii być może trudnych dla ciebie
Gdzie, gdzie, gdzie?

>dajesz świadectwo tego , że kompletnie nie rozumiesz o czym jest mowa !
Pewnie taki już głupi jestem.

>Wnisek jest taki : Wspólnoty pierwotne walczyły o zasoby natomiast narody mordują się już w imię godności , honoru i religii ! Tym samym naród jako taki daje powód i pretekst do jeszcze większej agresji , a dodatkowo sankcjonuje tę agresje mitami i legendami , wreszcie religią , która jako ostateczna instancja rozgrzesza go w imieniu boga i nakazuje dalszą bezwzględną kolonizacje świata !!!
Lebensraum - słyszałeś o tym? Typowa wojna o zasoby.

>Poza tym potrzeby miliardów ludzi są jak najbardziej ograniczone ( i ograniczane ) . Niestety jest taka chora na ambicje i pazerna na władzę grupa której apetyty są rzeczywiście nieograniczone !
Trudno z Tobą polemizować, gdyż odrzucasz dorobek nauki. Potrzeby są nieograniczone i zhierarchizowane, a zasoby potrzebne do ich zaspokojenia jak najbardziej są ograniczone.

>Darwinizm społeczny usprawiedliwiał swego czasu eugenikę , stosowanie przymusu bezpośredniego wobec ludzi słabszych i chorych - tego systemu w żaden sposób nie mogę nazywać etycznym .
Darwinizm społeczny jest faktem. Eugenika to specjalność socjalistów. William Graham Sumner, ojciec darwinizmu społecznego nie był propagatorem eugeniki, nacisk kładł na dobór naturalny.
wieczorek (5578 punktów)
(zablokowany)
hej,
Ja może jestem przyciężki intelektualnie , dlatego zapytam cię wprost : O co ci chodzi ?
Co chcesz mi powiedzieć ?
Powiedz mi to proszę , pomóż mi siebie zrozumieć !
pozdrawiam
makuś
wiem co mówię ale nie wiem co ty słyszysz !
Robert Zawecki (4718 punktów)
>zapytam cię wprost : O co ci chodzi ?
>Co chcesz mi powiedzieć ?
>Powiedz mi to proszę , pomóż mi siebie zrozumieć !
Założyłeś wątek i postawiłeś pewną tezę, do której usilnie chcesz mnie przekonać. Rzecz w tym, że ja nie popieram tej tezy, mam odmienne zdanie.

Uważam, że naród jest pojęciem wciąż żywym i treściwym w naszym świecie, a wszelkie plotki o jego anachronizmie są mocno przesadzone. Brak Ci argumentów na poparcie tezy o zamazywaniu się różnic narodowościowych. Bardzo wyraźnie to widać np. podczas większych wydarzeń sportowych. Naród ma wspólny język, kulturę, historię, hymn, godło i flagę. Nikomu nie narzucam narodowości i nie stawiam tezy o wyższości jednych narodów nad drugimi. Nie wybieram się też by zbrojnie odbić Lwów czy Wilno.

Upierasz się by to wszystko zniszczyć, uznać za nieważne. Nie wiem dlaczego tak do tego podchodzisz. Ale moi zaprzyjaźnieni emigranci mówią, że są spore problemy z emigracją - emigrant już przestaje być Polakiem, a jeszcze nie staje się Niemcem. Dopiero następne pokolenie, które opanowuje nowy język w przedszkolu i szkole może czuć się praktycznie pełnowartościowymi Niemcami. Jak jest z Tobą - nie wiem, ale pewne objawy "choroby emigracyjnej" przejawiasz. Pytałeś - odpowiedziałem!
06-04-2009 18:39 
 Ocena 1 na 1
wieczorek (5578 punktów)
(zablokowany)
. Brak Ci argumentów na poparcie tezy o zamazywaniu się różnic narodowościowych.
hej,
Różnice narodowe przestają na całe szczęście odgrywać pierwszoplanowe role . Tworzone przez narodowe mity i legendy dogmaty tracą stopniowo swój destrukcyjny wpływ na postrzeganie człowieka i ludzkości poprzez narodowe barwy . Natomiast wspólnota ducha i współistnienie w życzliwości i współczuciu i poczuciu ludzkiej solidarności staje się coraz bardziej świadome i akceptowane jako wartości bardziej szlachetne od narodowych szaleństw i obłędów .
Te mity i legendy potrzebne są tylko do tego aby tworzyć narody , które będą walczyć o interesy swych przywódców , natomiast nie służą kształtowaniu suwerennego i niezależnego od narodowych czy nacjonalistycznych obłędów i szaleństw człowieka .

Bardzo wyraźnie to widać np. podczas większych wydarzeń sportowych. Naród ma wspólny język, kulturę, historię, hymn, godło i flagę. Nikomu nie narzucam narodowości i nie stawiam tezy o wyższości jednych narodów nad drugimi. Nie wybieram się też by zbrojnie odbić Lwów czy Wilno.
hej,
Bardzo często podczas wydarzeń sportowych dochodzi do gwałtów i wybuchów wspólnotowej przemocy , agresji i siły !!! Poczucie narodowej dumy jest często pretekstem do eksplozji nienawiści !
I to są fakty ! Na całe szczęście , przynajmniej w europie ( tylko dzięki idei unii europejskiej !! czyli przyszłych stanów zjednoczonych europy ) do przemocy na stadionach dochodzi coraz rzadziej - właśnie ze względu na stępienie ( redukcje ) nacjonalistycznych i narodowych elementów jako podstawowej identyfikacji człowieka . Jako jego bezalternatywnej tożsamości !

> Upierasz się by to wszystko zniszczyć, uznać za nieważne. Nie wiem dlaczego tak do tego podchodzisz. Ale moi zaprzyjaźnieni emigranci mówią, że są spore problemy z emigracją - emigrant już przestaje być Polakiem, a jeszcze nie staje się Niemcem. Dopiero następne pokolenie, które opanowuje nowy język w przedszkolu i szkole może czuć się praktycznie pełnowartościowymi Niemcami. Jak jest z Tobą - nie wiem, ale pewne objawy "choroby emigracyjnej" przejawiasz. Pytałeś - odpowiedziałem!
hej,
Szaleństwo nacjonalizmów , chwały i dumy narodowej , mity i legendy o świętym pochodzeniu rasy i narodu , pchały ludzi do mordowania innych ludzi , pozwalały ludziom na mordowanie innych ludzi w poczuciu dobrze spełnionego narodowego obowiązku ! ( Z narodem związana jest religia , która jeszcze dodatkowo dewastowała umysły i serca ludzi zmuszając ich do przeraźliwych i przerażających okrucieństw i bestialstwa .)
Uzasadniały ich istnienie i uzasadniały , że ich istnienie jest bardziej wartościowe od istnienia innych narodów !
Tak - to chce zniszczyć ! Bezwzględnie !

Jestem emigrantem i chyba dlatego wiem w przeciwieństwie do ciebie , że bycie człowiekiem jest miliardy razy ważniejsze i istotniejsze od bycia francuzem , słowakiem czy portugalczykiem .
Tylko wtedy kiedy przestaniesz swoją identyfikacje narodową uważać za podstawowy element twojego istnienia będziesz zdolny do dialogu z innymi ludźmi . Jeżeli tego nie uczynisz pozostaniesz w getcie swych narodowych fascynacji , niemy i głuchy na ludzkość i człowieczeństwo !

pozdrawiam
makuś

Acha ... choroba emigracyjna to wyjście z ciemnej jaskini na słońce i wiatr i kwiaty !
To możliwość i zdolność do samokrytyki i zobaczenia siebie samego z dystansu i innymi oczyma !
A to pozwala na lepsze zrozumienie drugiego człowieka !
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Różnice narodowe przestają na całe szczęście odgrywać pierwszoplanowe role
Wciąż pozostaje to tezą. W niektórych rejonach Europy widać pewne oznaki zjawiska zatracania tożsamości narodowej, ale w innych częściach zjawisko to nie następuje, np. na Bałkanach.

>wspólnota ducha i współistnienie w życzliwości i współczuciu i poczuciu ludzkiej solidarności staje się coraz bardziej świadome i akceptowane jako wartości bardziej szlachetne od narodowych szaleństw i obłędów .
Przemawiasz niczym jakiś kaznodzieja.

>Te mity i legendy potrzebne są tylko do tego aby tworzyć narody , które będą walczyć o interesy swych przywódców , natomiast nie służą kształtowaniu suwerennego i niezależnego od narodowych czy nacjonalistycznych obłędów i szaleństw człowieka .
Te mity i legendy, to pewnie historia, kultura i sztuka. Ważne do określania tożsamości narodowej. Rozumiem, że dla dobra ludzkości powinniśmy spalić obrazy Matejki? Pojedynczy człowiek nie może być suwerenny.

>Bardzo często podczas wydarzeń sportowych dochodzi do gwałtów i wybuchów wspólnotowej przemocy , agresji i siły !!! Poczucie narodowej dumy jest często pretekstem do eksplozji nienawiści !
Ostatnio najwięcej agresji widziałem wśród wielonarodowych ruchów kontestacyjnych. Udało im się chyba kawałek Strasburga spalić, prawda? Natomiast np. mecze piłkarskie Polski i Niemiec przebiegały w nader spokojnej atmosferze.

>I to są fakty ! Na całe szczęście , przynajmniej w europie ( tylko dzięki idei unii europejskiej !! czyli przyszłych stanów zjednoczonych europy ) do przemocy na stadionach dochodzi coraz rzadziej - właśnie ze względu na stępienie ( redukcje ) nacjonalistycznych i narodowych elementów jako podstawowej identyfikacji człowieka . Jako jego bezalternatywnej tożsamości !
Stany Zjednoczone Europy powstaną, kiedy większość ludności będzie wyznania islamskiego, czyli już niedługo. Wtedy nastanie system pełnej "miłości".

>Tak - to chce zniszczyć ! Bezwzględnie !
Nawet jak zadekretujesz "likwidację" narodów, to nie znikną różnice interesów między dużymi zbiorowościami.

I jeszcze jedna ciekawostka - nie wiem, czy jesteś tego świadom, ale w kwestii narodowościowej masz poglądy zbliżone do Stalina, który specjalizował się w "rozwiązywaniu" kwestii narodowościowych. Gratuluję patrona!

>Jestem emigrantem i chyba dlatego wiem w przeciwieństwie do ciebie , że bycie człowiekiem jest miliardy razy ważniejsze i istotniejsze od bycia francuzem , słowakiem czy portugalczykiem .
Dla emigranta pewnie tak. Mnie pozwól pozostać Polakiem.

>Tylko wtedy kiedy przestaniesz swoją identyfikacje narodową uważać za podstawowy element twojego istnienia będziesz zdolny do dialogu z innymi ludźmi
Narodowość to nie jest podstawowy element istnienia, ale element mojej tożsamości.

>Jeżeli tego nie uczynisz pozostaniesz w getcie swych narodowych fascynacji , niemy i głuchy na ludzkość i człowieczeństwo !
Wolę pozostać w polskim getcie w Polsce, niż doświadczać człowieczeństwa w tureckim getcie w Niemczech.

>Acha ... choroba emigracyjna to wyjście z ciemnej jaskini na słońce i wiatr i kwiaty !
>To możliwość i zdolność do samokrytyki i zobaczenia siebie samego z dystansu i innymi oczyma !
>A to pozwala na lepsze zrozumienie drugiego człowieka !
Do tego wszystkiego nie jest niezbędne wyrzeczenie się swojej narodowości.
06-04-2009 20:48 
 Ocena 1 na 1
wieczorek (5578 punktów)
(zablokowany)
>>Różnice narodowe przestają na całe szczęście odgrywać pierwszoplanowe role
>Wciąż pozostaje to tezą. W niektórych rejonach Europy widać pewne oznaki zjawiska zatracania tożsamości narodowej, ale w innych częściach zjawisko to nie następuje, np. na Bałkanach.

hej,
Tu właśnie już się skompromitowałeś !
I to definitywnie !
Odpowiada ci wojna na Bałkanach ?
Bierz sobie przykład z bałkańskich faszystów jeżeli ci to odpowiada !
Ja wolę wspólnotę wszystkich wolnych ludzi niż , tak jak ty , getta nacjonalistycznych bandytów !
Zamykaj się , zamykaj - tak robią wszystkie fanatyzmy i ekstremizmy na całym świecie !
Nie mają zdolności do tego aby przyjąć drugiego człowieka więc go odrzucają - tak jak ty !
Nie mam z tobą o czym więcej rozmawiać , poznałem twoje poglądy i ... odrzucam je !
Dziękuje za wymianę zdań !
pozdrawiam
makuś
Robert Zawecki (4718 punktów)
>>>Różnice narodowe przestają na całe szczęście odgrywać pierwszoplanowe role
>>Wciąż pozostaje to tezą. W niektórych rejonach Europy widać pewne oznaki zjawiska zatracania tożsamości narodowej, ale w innych częściach zjawisko to nie następuje, np. na Bałkanach.
>hej,
>Tu właśnie już się skompromitowałeś !
>I to definitywnie !
>Odpowiada ci wojna na Bałkanach ?
A napisałem, że mi się podoba? Nie, ale to nie pasuje do Twojej tezy.

>Bierz sobie przykład z bałkańskich faszystów jeżeli ci to odpowiada !
>Ja wolę wspólnotę wszystkich wolnych ludzi niż , tak jak ty , getta nacjonalistycznych bandytów !
>Zamykaj się , zamykaj - tak robią wszystkie fanatyzmy i ekstremizmy na całym świecie !
Mam niezwykle duży poziom wyrozumiałości dla emigrantów, bo na moich rodzinnych przykładach wiem, jak bardzo jest im ciężko. Ale za nazwanie Polski "gettem nacjonalistycznych bandytów" powinieneś dostać w twarz. To jest właśnie prawdziwe oblicze Twojej "miłości" do drugiego człowieka. Realne, a nie deklaratywne.

>Nie mają zdolności do tego aby przyjąć drugiego człowieka więc go odrzucają - tak jak ty !
Kolejne wnioski bez żadnego pokrycia. Mam dom niedaleko granicy i tam na osiedlu 1/3 posesji jest we władaniu Niemców - nie ma problemów z odrzucaniem, choć każdy pozostaje Polakiem lub Niemcem. Można się różnić i wzajemnie szanować, nie ma usilnej potrzeby unifikacji.

>Nie mam z tobą o czym więcej rozmawiać , poznałem twoje poglądy i ... odrzucam je !
Jako wolny człowiek masz do tego absolutne prawo.

>Dziękuje za wymianę zdań !
Również dziękuję - bez odbioru.
06-04-2009 21:32 
 Ocena 1 na 1
wieczorek (5578 punktów)
(zablokowany)
>>Ja wolę wspólnotę wszystkich wolnych ludzi niż , tak jak ty , getta nacjonalistycznych bandytów !
>>Zamykaj się , zamykaj - tak robią wszystkie fanatyzmy i ekstremizmy na całym świecie !
>Mam niezwykle duży poziom wyrozumiałości dla emigrantów, bo na moich rodzinnych przykładach wiem, jak bardzo jest im ciężko. Ale za nazwanie Polski "gettem nacjonalistycznych bandytów" powinieneś dostać w twarz. To jest właśnie prawdziwe oblicze Twojej "miłości" do drugiego człowieka. Realne, a nie deklaratywne.

hej,
To trzeba wyjaśnić !
Nie Polskę nazwałem gettem nacjonalistycznych bandytów , lecz nazwałem tak wszelkie getta na całym świecie gdzie indoktrynuje się ludzi do tego aby nienawidzili obcych i innych !
Wybaczam ci fatalne słowa pod adresem emigrantów choć jest to szczyt chamstwa !

teraz koniec !
wszystkiego dobrego
makuś
06-04-2009 17:48 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Lebensraum...Typowa wojna o zasoby.

W 1939r. na terenie Niemiec żyło ok. 70 mln. ludzi. Teraz mieszka ponad 80 mln. Powierzchnia po II wojnie w sposób znaczący (o ponad 270 tys. kmq) zmniejszyła się. Przestrzeń życiowa skurczyła się istotnie, ale Drang na wschód czy zachód nie stanowi jednak sedna obecnej polityki zagranicznej Niemiec. Niemcy Hitlera nie były w sytuacji braku przestrzeni życiowej, nawet jeśli tak to nazywali.
Jakie zasoby masz na myśli?
Robert Zawecki (4718 punktów)
>>Lebensraum...Typowa wojna o zasoby.
>W 1939r. na terenie Niemiec żyło ok. 70 mln. ludzi. Teraz mieszka ponad 80 mln. Powierzchnia po II wojnie w sposób znaczący (o ponad 270 tys. kmq) zmniejszyła się. Przestrzeń życiowa skurczyła się istotnie, ale Drang na wschód czy zachód nie stanowi jednak sedna obecnej polityki zagranicznej Niemiec. Niemcy Hitlera nie były w sytuacji braku przestrzeni życiowej, nawet jeśli tak to nazywali.
Właśnie w tym rzecz, że potrzeby są względne i nieograniczone. To, co dla jednego jest w zupełności wystarczające, to dla innego jest zupełnie niewystarczające.

>Jakie zasoby masz na myśli?
1. Ziemia, powrót do gospodarki ekstensywnej, czyli miejsca pracy dla ludzi, jak to w socjalizmie. Ale też uniezależnienie się od handlu międzynarodowego, tudzież blokad ze strony krajów zachodnich.
2. Surowce.
3. Tania siła robocza. Kiedyś w tym celu podbijano inne ludy, współcześnie przenosi się produkcję do krajów biedniejszych.
wieczorek (5578 punktów)
(zablokowany)
>>>Lebensraum...Typowa wojna o zasoby.
>>W 1939r. na terenie Niemiec żyło ok. 70 mln. ludzi. Teraz mieszka ponad 80 mln. Powierzchnia po II wojnie w sposób znaczący (o ponad 270 tys. kmq) zmniejszyła się. Przestrzeń życiowa skurczyła się istotnie, ale Drang na wschód czy zachód nie stanowi jednak sedna obecnej polityki zagranicznej Niemiec. Niemcy Hitlera nie były w sytuacji braku przestrzeni życiowej, nawet jeśli tak to nazywali.
>Właśnie w tym rzecz, że potrzeby są względne i nieograniczone. To, co dla jednego jest w zupełności wystarczające, to dla innego jest zupełnie niewystarczające.

hej,
Dla neoliberałów rzeczywiście dopóki istnieje łyk wody lub haust powietrza , które nie są przez nich zawłaszczone i sprywatyzowane ich apetyty pozostają nienasycone !


>>Jakie zasoby masz na myśli?
>1. Ziemia, powrót do gospodarki ekstensywnej, czyli miejsca pracy dla ludzi, jak to w socjalizmie. Ale też uniezależnienie się od handlu międzynarodowego, tudzież blokad ze strony krajów zachodnich.
>2. Surowce.
>3. Tania siła robocza. Kiedyś w tym celu podbijano inne ludy, współcześnie przenosi się produkcję do krajów biedniejszych.
>

hej,
1 - miejsca dla ludzi pracy są jak najbardziej korzystne - byleby nie produkowali czołgów którymi jedne narody mogłyby rozjeżdżać inne narody !
2 - prywatyzacja surowców jest działalnością kryminalną !
3 - tania siła robocza polega na zmuszaniu i wykorzystywaniu czyli właściwie na zadawaniu gwałtu ludziom pracy !

Wojna prowadzona jest z takim uzasadnieniem : My jesteśmy lepsi i dlatego mamy prawo do tego aby was wykorzystać ! A skąd wiemy , że jesteśmy lepsi ? Mówią nam o tym nasze narodowe mity i legendy , mówi nam o tym nasz bóg , który jest jedynym bogiem !

makuś
06-04-2009 20:35 
 Ocena 1 na 1
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Dla neoliberałów rzeczywiście dopóki istnieje łyk wody lub haust powietrza , które nie są przez nich zawłaszczone i sprywatyzowane ich apetyty pozostają nienasycone !
Neoliberalizm istnieje tylko w świadomości lewaków typu Naomi Klein i Grzegorz Kołodko. Nie będę dyskutował o nieistniejących bytach.

>1 - miejsca dla ludzi pracy są jak najbardziej korzystne - byleby nie produkowali czołgów którymi jedne narody mogłyby rozjeżdżać inne narody !
Powiedz to pracownikom Bumaru, może ich przekonasz.

>3 - tania siła robocza polega na zmuszaniu i wykorzystywaniu czyli właściwie na zadawaniu gwałtu ludziom pracy !
Zmuszanie to domena niewolnictwa i komunizmu. W obecnym ustroju nie ma przymusu pracy. Każdy pracownik ma prawo zostać pracodawcą i przestać być "wykorzystywany".

>Wojna prowadzona jest z takim uzasadnieniem : My jesteśmy lepsi i dlatego mamy prawo do tego aby was wykorzystać ! A skąd wiemy , że jesteśmy lepsi ? Mówią nam o tym nasze narodowe mity i legendy , mówi nam o tym nasz bóg , który jest jedynym bogiem !
Ostatnie wojny były prowadzone o ziemię i bezpieczeństwo (palestyńska) oraz przeciw terrorowi islamskiemu (Irak, Afganistan).
wieczorek (5578 punktów)
(zablokowany)
>>1 - miejsca dla ludzi pracy są jak najbardziej korzystne - byleby nie produkowali czołgów którymi jedne narody mogłyby rozjeżdżać inne narody !
>Powiedz to pracownikom Bumaru, może ich przekonasz.

hej,
To jest kpina !
Produkujesz miny przeciwpiechotne ? Jesteś odpowiedzialny za mordowanie ludzi !
Jeżeli akceptujesz ich produkcje i handel nimi - również ponosisz moralną odpowiedzialność

>>3 - tania siła robocza polega na zmuszaniu i wykorzystywaniu czyli właściwie na zadawaniu gwałtu ludziom pracy !
>Zmuszanie to domena niewolnictwa i komunizmu. W obecnym ustroju nie ma przymusu pracy. Każdy pracownik ma prawo zostać pracodawcą i przestać być "wykorzystywany".

hej,
To są bajki dla naiwniaków opowiadane po to aby sumienie neoliberałów pozostało nadal nieużywane !
A opowiadają je tacy cynicy jak ty !

>>Wojna prowadzona jest z takim uzasadnieniem : My jesteśmy lepsi i dlatego mamy prawo do tego aby was wykorzystać ! A skąd wiemy , że jesteśmy lepsi ? Mówią nam o tym nasze narodowe mity i legendy , mówi nam o tym nasz bóg , który jest jedynym bogiem !
>Ostatnie wojny były prowadzone o ziemię i bezpieczeństwo (palestyńska) oraz przeciw terrorowi islamskiemu (Irak, Afganistan).
>

hej,
A to jest kłamstwo ! I to kłamstwo tak nachalne , że aż obraźliwe !
Konflikt palestyński to konflikt religijny i nic innego !
A wojna w Iraku i Afganistanie ma również podłoże religijne i tym samym kulturowe ... to są przyczyny !
Reszta jest skutkiem ! Mylisz skutki z przyczynami !

makuś
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Produkujesz miny przeciwpiechotne ? Jesteś odpowiedzialny za mordowanie ludzi !
Produkujesz samochody? Jesteś odpowiedzialny za zabitych w ruchu drogowym!

>>>3 - tania siła robocza polega na zmuszaniu i wykorzystywaniu czyli właściwie na zadawaniu gwałtu ludziom pracy !
>>Zmuszanie to domena niewolnictwa i komunizmu. W obecnym ustroju nie ma przymusu pracy. Każdy pracownik ma prawo zostać pracodawcą i przestać być "wykorzystywany".
>hej,
>To są bajki dla naiwniaków opowiadane po to aby sumienie neoliberałów pozostało nadal nieużywane !
>A opowiadają je tacy cynicy jak ty !
Twoje wyparcie nie zmienia faktów.

>>Ostatnie wojny były prowadzone o ziemię i bezpieczeństwo (palestyńska) oraz przeciw terrorowi islamskiemu (Irak, Afganistan).
>A to jest kłamstwo ! I to kłamstwo tak nachalne , że aż obraźliwe !
>Konflikt palestyński to konflikt religijny i nic innego !
A gdzie jest ziemia i państwo palestyńskie?

Jak to już ustaliliśmy - koniec dyskusji.
06-04-2009 21:49 
 Ocena 1 na 1
wieczorek (5578 punktów)
(zablokowany)
>>Produkujesz miny przeciwpiechotne ? Jesteś odpowiedzialny za mordowanie ludzi !
>Produkujesz samochody? Jesteś odpowiedzialny za zabitych w ruchu drogowym!

hej,
Odpowiedz na pytanie :
Do czego innego można użyć miny przeciwpiechotnej niż do mordowania i okaleczania innych ludzi ?
Czy można do niej wsiąść i zawieźć rodzine nad morze ?
Czy można nią posmarować sobie chleb masłem ?
O czym ty opowiadasz bajki , człowieku !!?!

koniec definitywny
wszystkiego dobrego
makuś
06-04-2009 22:05 
 Ocena 2 na 2
bockxer (1165 punktów)
>>Produkujesz miny przeciwpiechotne ? Jesteś odpowiedzialny za mordowanie ludzi !
>Produkujesz samochody? Jesteś odpowiedzialny za zabitych w ruchu drogowym!
1. Do czego służą miny?
2. Do czego służą samochody?
06-04-2009 22:21 
 Ocena 1 na 1
Robert Zawecki (4718 punktów)
>1. Do czego służą miny?
Pewnie się zdziwisz, ale absolutna większość min przeciwpiechotnych jest magazynowana na wypadek wojny, w celu odstraszania agresora.

>2. Do czego służą samochody?
Spora część samochodów wojskowych ma przygotowane stanowiska do prowadzenia ognia i nasi chłopcy używają ich do ostrzeliwania złych islamistów.
06-04-2009 19:08 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>potrzeby są względne i nieograniczone. To, co dla jednego jest w zupełności wystarczające, to dla innego jest zupełnie niewystarczające.

Owa względność ma miejsce dopiero po zaspokojeniu pewnego biologicznego minimum. Nieograniczoność potrzeb wydaje się być faktem. Ale faktem są też różne próby ograniczania apetytów: zaspokajanie potrzeb bez norm etycznych jest katastrofą. Daleki jestem od ascezy religijnej, ale podejrzewam, że jest w niej racjonalne ziarno. Lub inaczej: konsumpcja bez etyki jest samobójstwem.
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Owa względność ma miejsce dopiero po zaspokojeniu pewnego biologicznego minimum.
Tak, to pierwszy poziom hierarchii potrzeb, tzw. fizjologiczne - wg nomenklatury Maslowa.

>Nieograniczoność potrzeb wydaje się być faktem. Ale faktem są też różne próby ograniczania apetytów: zaspokajanie potrzeb bez norm etycznych jest katastrofą. Daleki jestem od ascezy religijnej, ale podejrzewam, że jest w niej racjonalne ziarno. Lub inaczej: konsumpcja bez etyki jest samobójstwem.
Zgadzam się z potrzebą samoograniczania. Jednak nie pchałbym do tego etyki, czy innej ideologii. Dla mnie ważne jest zachowanie pewnej równowagi między zarabianiem a konsumpcją dóbr wszelakich, z przewagą na konsumpcję, zwłaszcza zasobów Internetu.
06-04-2009 21:06 
 Ocena 1 na 1
wieczorek (5578 punktów)
(zablokowany)
>>Owa względność ma miejsce dopiero po zaspokojeniu pewnego biologicznego minimum.
>Tak, to pierwszy poziom hierarchii potrzeb, tzw. fizjologiczne - wg nomenklatury Maslowa.
>>Nieograniczoność potrzeb wydaje się być faktem. Ale faktem są też różne próby ograniczania apetytów: zaspokajanie potrzeb bez norm etycznych jest katastrofą. Daleki jestem od ascezy religijnej, ale podejrzewam, że jest w niej racjonalne ziarno. Lub inaczej: konsumpcja bez etyki jest samobójstwem.
>Zgadzam się z potrzebą samoograniczania. Jednak nie pchałbym do tego etyki, czy innej ideologii. Dla mnie ważne jest zachowanie pewnej równowagi między zarabianiem a konsumpcją dóbr wszelakich, z przewagą na konsumpcję, zwłaszcza zasobów Internetu.

hej,
Powiem tak :
Etyka jest wartością - konsumpcja ideologią
makuś
06-04-2009 23:41 
 Ocena 2 na 2
Grzegorz (2117 punktów)
>Powiem tak :
>Etyka jest wartością - konsumpcja ideologią

Etyka to część filozofii zajmująca się moralnością.
Konsumpcja zaś to codzienna rzeczywistość każdego z nas. Nawet pisząc swojego posta konsumujesz usługi swojego providera, oraz użyteczność jaką stwarza Ci produkt którym jest komputer.
Może chodzi Ci o konsumpcjonizm jako o pewną postawę czy nawet ideologię?

Pozdrawiam
07-04-2009 22:28 
 Ocena 1 na 1
wieczorek (5578 punktów)
(zablokowany)
>>Powiem tak :
>>Etyka jest wartością - konsumpcja ideologią
>Etyka to część filozofii zajmująca się moralnością.
>Konsumpcja zaś to codzienna rzeczywistość każdego z nas. Nawet pisząc swojego posta konsumujesz usługi swojego providera, oraz użyteczność jaką stwarza Ci produkt którym jest komputer.
>Może chodzi Ci o konsumpcjonizm jako o pewną postawę czy nawet ideologię?
>Pozdrawiam
>
hej,
Zgadza się !
pozdrawiam
makuś
Greszta (114 punktów)
>Niestety to właśnie istnienie narodów a jeszcze bardziej ich apoteozowanie w legendach i mitach było zbyt często powodem dla którego jedni chłopcy mordowali innych chłopców i gwałcili inne dziewczyny , z innych wiosek !

Mordowano i gwałcono zawsze w imię religii, narodu, idei, rodziny, jak również nauki... i zapewne urodzą się również tacy którzy to tego zestawu dorzucą jeszcze kilka powodów.

Oczywiście możemy wyzwolić się od "wszystkiego"...

Makuś jesteś nihilistą!!!

Człowiek musi mieć punkt odniesienia - takimi staliśmy się na drodze ewolucji, czemuś to miało służyć. Nie zmienisz tego.
Musisz jeszcze mieć świadomość, że jeśli odrzucasz tradycyjne wartości, relatywizujesz je i podważasz to w pewnym momencie dojdziesz do punktu, w którym twoje aktualne poglądy zaczną się rozmywać.
Co się wtedy stanie?
a) rozpłyniesz się w niebycie - uważam to mimo wszystko za dość ciekawe rozwiązanie.
b) Dla przeciwwagi zradykalizujesz swoje poglądy - tej opcji akurat się boję i to bardzo bo dla zachowania spójności ego tacy ludzie nie zawahają się przed niczym.
Nawet gwałtem czy morderstwem.

greszta
07-04-2009 22:25 
 Ocena 1 na 1
wieczorek (5578 punktów)
(zablokowany)

>Oczywiście możemy wyzwolić się od "wszystkiego"...
> Makuś jesteś nihilistą!!!Człowiek musi mieć punkt odniesienia - takimi staliśmy się na drodze ewolucji, czemuś to miało służyć. Nie zmienisz tego.
>Musisz jeszcze mieć świadomość, że jeśli odrzucasz tradycyjne wartości, relatywizujesz je i podważasz to w pewnym momencie dojdziesz do punktu, w którym twoje aktualne poglądy zaczną się rozmywać.
>Co się wtedy stanie?
> a) rozpłyniesz się w niebycie - uważam to mimo wszystko za dość ciekawe rozwiązanie.
> b) Dla przeciwwagi zradykalizujesz swoje poglądy - tej opcji akurat się boję i to bardzo bo dla zachowania spójności ego tacy ludzie nie zawahają się przed niczym.
>Nawet gwałtem czy morderstwem.
>greszta

hej,
podstawą mojej wiary jest przekonanie że człowiek ma zdolność do przezwyciężania swych emocji destrukcyjnych , jest zdolny do życzliwości i współczucia , posiada umiejętnść do uczenia się poszukiwania rozwiązań jak najmniej szkodliwych ... że ma zdolność do rezygnacji z wykorzystywania swej przewagi i poszukiwania rozwiązań kompromisowych w których wzajemny szacunek jest podstawą owych rozwiązań ... jest zdolny do krytycznej analizy tak zwanych automatyzmów czyli oczywistości ...
pozdrawiam cię serdecznie
makuś
08-04-2009 09:30 
 Ocena 2 na 2
Greszta (114 punktów)
>podstawą mojej wiary jest przekonanie że człowiek ma zdolność do przezwyciężania swych emocji destrukcyjnych , jest zdolny do życzliwości i współczucia , posiada umiejętnść do uczenia się poszukiwania rozwiązań jak najmniej szkodliwych ... że ma zdolność do rezygnacji z wykorzystywania swej przewagi i poszukiwania rozwiązań kompromisowych w których wzajemny szacunek jest podstawą owych rozwiązań ... jest zdolny do krytycznej analizy tak zwanych automatyzmów czyli oczywistości ...
>pozdrawiam cię serdecznie
>makuś

Piękna to, i szlachetna wiara. Jest tylko jeden haczyk, oceniasz ludzi swoją miarą. Podczas gdy większość społeczeństwa (podkreślam społeczeństwa - globalnie, bez odniesień narodowych) jest po prostu prymitywna i pogrążona w ciemnocie. Oczywiście wiem, że to mało humanistyczny pogląd.

Osobiście, życzę ci abyś nigdy nie doświadczył owej "zdolności do przezwyciężania".

Lepsze jest wrogiem dobrego. Więc jeśli naród, religia, rodzina, itd... potrafi z tej - przeważającej - ciemnej masy wykrzesać jakiekolwiek szlachetne odruchy, to po co to zmieniać. Dla przeciętnego szarego obywatela to o czym piszesz jest szalenie abstrakcyjne i tym samym niezrozumiałe, a rodzina, naród tak!

Ja jestem ateistą, nie biorę udziału w obrzędach religijnych, chodź bywam w kościołach dosyć często jako gość. I jedno mogę powiedzieć, że źle się dzieje gdy ludzie o umiarkowanych poglądach odchodzą od religii czy odwracają się od narodu bo tym samym oddają pole radykałom.
Sam od długiego czasu zmagam się z tym tematem i zaczynam dochodzić do pewnych wniosków. Jednym z nich jest przyjęcie na siebie części winy za powrót kościoła i narodu do "średniowiecznych idei" przez to, że stanęliśmy w opozycji do religii, tym samym rzucając ją w ramiona skrajnej ideologii.

Człowiek rozumny musi być pragmatyczny inaczej cały jego trud intelektualny pójdzie na marne. Nie ma rzeczy idealnych na tym świecie, dlatego zamiast dążyć do doskonałości czasami lepiej wybrać mniejsze zło.

greszta
06-04-2009 15:04 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>...tylko...

Zastanów się nad powyższą partykułą,
przeczytaj mój post raz jeszcze, może zobaczysz coś innego.
04-04-2009 15:13 
 Ocena 3 na 3
wieczorek (5578 punktów)
(zablokowany)
>>Moja rodzina ... to Polacy , Niemcy , Grecy i Węgrzy ...
>>i musimy znaleźć dla nas wszystkich jakiś kompromis !!!
>>aby móc razem żyć !
>To masz chłopie problem. Moja rodzina to Polacy, nie wszystkich ich lubię, ale to Polacy i żyjemy sobie jak to w rodzinie, raz lepiej, a raz gorzej.

hej,
A moja rodzina to cała ludzkość !
Zauważ jak taka perspektywa potrafi otworzyć nasze sterylne narodowe czy rodzinne potworki na innego , drugiego a już wcale nie obcego czyli wrogiego , niebezpiecznego - człowieka !
Moja rodzina to Polacy - redukuje możliwą empatię , życzliwość czy współczucie do jakiejś sztucznie izolowanej grupy , która ma bardzo wątpliwe wspólne korzenie , poza tym zawsze patrzy wstecz i zawsze odwołuje się do domniemanej i wydumanej niby zawsze krystalicznie jednoznacznej , świętej przeszłości .
Wspólnota duchowa wydaje mi się przekonująca o wiele bardziej niż wspólnota na zasadzie biernej i apatycznej przynależności ze zwykłego przypadku .
pozdrawiam
makuś
Prędzej czy później i w twojej rodzinie pojawią się ludzie z innej wioski !
Robert Zawecki (4718 punktów)
>A moja rodzina to cała ludzkość !
To niezwykle rozszerzająca definicja i prowadząca do wniosku, że więzy krwi łączą Cię z takimi ludźmi jak Osama Bin Laden czy Kim Ir Sen, czy to prawda?

>Zauważ jak taka perspektywa potrafi otworzyć nasze sterylne narodowe czy rodzinne potworki na innego , drugiego a już wcale nie obcego czyli wrogiego , niebezpiecznego - człowieka !
Dlaczego uważasz rodzinę za potworka? Pojedź do Afganistanu i otwórz się na drugiego człowieka, który przecież nie jest Twoim wrogiem. A my tu z chłopcami z Korpusu będziemy obstawiać zakłady jak długo przeżyjesz - osobiście daję Ci dobę.

>Moja rodzina to Polacy - redukuje możliwą empatię , życzliwość czy współczucie do jakiejś sztucznie izolowanej grupy , która ma bardzo wątpliwe wspólne korzenie , poza tym zawsze patrzy wstecz i zawsze odwołuje się do domniemanej i wydumanej niby zawsze krystalicznie jednoznacznej , świętej przeszłości .
Wypraszam sobie! Moja rodzina nie jest sztucznie izolowaną grupą o wątpliwych korzeniach - łączą mnie więzy krwi z dziadkami, rodzicami, dziećmi, wujkami, braćmi i kuzynami. Nie mam potrzeby odczuwania empatii z członkami sekty Rydzyka, związkowcami z deficytowych państwowych firm, czy z bojownikami Al-Kaidy.

>Wspólnota duchowa wydaje mi się przekonująca o wiele bardziej niż wspólnota na zasadzie biernej i apatycznej przynależności ze zwykłego przypadku .
Nie czuję wspólnoty duchowej z całym światem, szczególnie ze światem islamskim a moja rodzina nie ogranicza się do biernej i apatycznej przynależności.

>Prędzej czy później i w twojej rodzinie pojawią się ludzie z innej wioski !
Formalnie są, np. Chinka z Hongkongu jest żoną mojego kuzyna z Kalifornii, ale nigdy tu nie przyjeżdża, więc dla mnie jej nie ma.

Możesz deprecjonować rolę rodziny i czuć wspólnotę z całym światem, ale upadek rodziny nie jest wcale taki dobry.
04-04-2009 16:59 
 Ocena 2 na 2
wieczorek (5578 punktów)
(zablokowany)
>>A moja rodzina to cała ludzkość !
>To niezwykle rozszerzająca definicja i prowadząca do wniosku, że więzy krwi łączą Cię z takimi ludźmi jak Osama Bin Laden czy Kim Ir Sen, czy to prawda?
hej,
Ufając Darwinowi i innym ewolucyjnym biologom tak ! Czy mi się to podoba czy nie ! Jesteśmy jedną rodziną !

>>Zauważ jak taka perspektywa potrafi otworzyć nasze sterylne narodowe czy rodzinne potworki na innego , drugiego a już wcale nie obcego czyli wrogiego , niebezpiecznego - człowieka !
>Dlaczego uważasz rodzinę za potworka? Pojedź do Afganistanu i otwórz się na drugiego człowieka, który przecież nie jest Twoim wrogiem. A my tu z chłopcami z Korpusu będziemy obstawiać zakłady jak długo przeżyjesz - osobiście daję Ci dobę.
hej,
To jesteś optymistą ! Ja sobie dałbym kilka godzin ! Sam podałeś znakomity przykład do czego może doprowadzić apoteozowanie rodziny , gospodarki , polityki i religii !

>>Moja rodzina to Polacy - redukuje możliwą empatię , życzliwość czy współczucie do jakiejś sztucznie izolowanej grupy , która ma bardzo wątpliwe wspólne korzenie , poza tym zawsze patrzy wstecz i zawsze odwołuje się do domniemanej i wydumanej niby zawsze krystalicznie jednoznacznej , świętej przeszłości .
>Wypraszam sobie! Moja rodzina nie jest sztucznie izolowaną grupą o wątpliwych korzeniach - łączą mnie więzy krwi z dziadkami, rodzicami, dziećmi, wujkami, braćmi i kuzynami. Nie mam potrzeby odczuwania empatii z członkami sekty Rydzyka, związkowcami z deficytowych państwowych firm, czy z bojownikami Al-Kaidy.
hej,
Te więzy są przypadkowe , ty nie miałeś najmniejszego wpływu na to , że akurat z takimi ludźmi jesteś bezpośrednio spokrewniony ! Mieszkam od wielu lat w Niemczech , co jakiś czas na ulicę wychodzą chłopcy z naszywkami na rękawach : Jestem dumny z bycia Niemcem .
Nie chcę ci sugerować związków z neonazistami a tylko wspólnotę haseł . ( Ci chłopcy też nie czują potrzeby empatii z tobą i twoją rodziną )

>>Wspólnota duchowa wydaje mi się przekonująca o wiele bardziej niż wspólnota na zasadzie biernej i apatycznej przynależności ze zwykłego przypadku .
>Nie czuję wspólnoty duchowej z całym światem, szczególnie ze światem islamskim a moja rodzina nie ogranicza się do biernej i apatycznej przynależności.
hej,
Niestety oni również nie czują takiej potrzeby ! I to właśnie jest poważnym problemem .
Każdy zamyka się w swojej własnej świątyni świętych rodzin !

>>Prędzej czy później i w twojej rodzinie pojawią się ludzie z innej wioski !
>Formalnie są, np. Chinka z Hongkongu jest żoną mojego kuzyna z Kalifornii, ale nigdy tu nie przyjeżdża, więc dla mnie jej nie ma.
hej,
Czyli mnie też nie ma !

>Możesz deprecjonować rolę rodziny i czuć wspólnotę z całym światem, ale upadek rodziny nie jest wcale taki dobry.
hej,
Oczywiście ! Upadek rodziny nie jest dobry , ale upadek patologicznej rodziny jest czymś szalenie potrzebnym .
Jeżeli rodzina nie czuje związku z resztą świata , prowokuje konflikty i stwarza zagrożenia ... to raczej dobrze kiedy się rozpadnie !
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Ufając Darwinowi i innym ewolucyjnym biologom tak ! Czy mi się to podoba czy nie ! Jesteśmy jedną rodziną !
Genetycznie się zgadza, bo ponoć wszyscy ludzie żyjący na świecie pochodzą od jednej matki żyjącej 115 tys. lat temu w Afryce. Nie zmienia to faktu, że Twoje pojęcie rodziny jest ekstremalnie rozszerzające. Moim zdaniem niesłusznie, bo jest jeszcze coś takiego jak "ludzkość".

>To jesteś optymistą ! Ja sobie dałbym kilka godzin ! Sam podałeś znakomity przykład do czego może doprowadzić apoteozowanie rodziny , gospodarki , polityki i religii !
Nie mieszaj rodziny z polityką i religią. Islamiści z równą przyjemnością zbiją kogoś tak mało rodzinnego jak Ty i tak bardzo rodzinnego jak ja.

>Te więzy są przypadkowe , ty nie miałeś najmniejszego wpływu na to , że akurat z takimi ludźmi jesteś bezpośrednio spokrewniony !
Więzy między mną a rodzicami i między mną a moimi dziećmi nie są przypadkowe! Czyżbyś chciał mnie obrazić?

>Mieszkam od wielu lat w Niemczech , co jakiś czas na ulicę wychodzą chłopcy z naszywkami na rękawach : Jestem dumny z bycia Niemcem . Nie chcę ci sugerować związków z neonazistami a tylko wspólnotę haseł . ( Ci chłopcy też nie czują potrzeby empatii z tobą i twoją rodziną )
Kto zastawia pułapki ten w nie wpada!
Nie mam żadnych związków z neofaszystami, natomiast Ty zaliczasz ich do swojej rodziny i jak z tym wyglądasz?

>Niestety oni również nie czują takiej potrzeby ! I to właśnie jest poważnym problemem. Każdy zamyka się w swojej własnej świątyni świętych rodzin !
Z uporem stawiasz znak równości między rodziną a wspólnotą religijną - robisz to zupełnie niesłusznie.

>Czyli mnie też nie ma !
Ano nie ma Cię! Przynajmniej wśród członków mojej rodziny.

>Oczywiście ! Upadek rodziny nie jest dobry , ale upadek patologicznej rodziny jest czymś szalenie potrzebnym .
To dbaj o swoją rodzinę, aby nie stała się patologiczną. Nie rozpraszaj się na cały świat - zadbaj o najbliższych.

>Jeżeli rodzina nie czuje związku z resztą świata , prowokuje konflikty i stwarza zagrożenia ... to raczej dobrze kiedy się rozpadnie !
Zapewniam Cię, że moja rodzina nie jest dla nikogo zagrożeniem. Natomiast świat zewnętrzny niesie dla niej zagrożenia, przed którymi muszę ją chronić.
04-04-2009 18:44 
 Ocena 2 na 2
wieczorek (5578 punktów)
(zablokowany)
>Z uporem stawiasz znak równości między rodziną a wspólnotą religijną - robisz to zupełnie niesłusznie.
>>Czyli mnie też nie ma !
>Ano nie ma Cię! Przynajmniej wśród członków mojej rodziny.

hej,
Rodzina i wspólnota wyznaniowa mają ze sobą wiele wspólnego : Są przyjmowane jako bezalternatywne w zazwyczaj biernym procesie akceptacji tzw. oczywistości .
Przyjmowanie takich oczywistości jest działaniem bezmyślnym a nawet szkodliwym !
Szodliwym ponieważ schemat myślenia oparty na oczywistościach jest myśleniem magicznym , pełnym różnych tabu , uprzedzeń i dowolnie uznaniowych założeń .
Czy chcesz mi powiedzieć , że wierzysz w przeznaczenie ? Bo tylko taka wypowiedź przeczyłaby mojemu twierdzeniu , że "nasze rodziny" są przypadkowymi zbiorami przypadkowych jednostek . Natomiast w żadnym razie nie chcę cię obrazić !!!
Ale ja też powiem o tym co mnie boli : Twoja łatwość w wykluczaniu innych ludzi z twojego prywatnego kręgu , a może nawet zaklętego kręgu - wspólnoty .
Szczególne traktowanie członków wspólnoty i członków rodziny to zdarzenia nagminne a przecież w konsekwencji są one niesłychanie szkodliwe etycznie i psychicznie . Etycznie bo uprzywilejowują na podstawie przynależności a nie zasług czy umiejętności a psychicznie bo powodują hipokryzje , zakłamanie w stosunku do traktowania prawa i ludzi nie należących do klanu .
pozdrawiam
makuś
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Rodzina i wspólnota wyznaniowa mają ze sobą wiele wspólnego
Nie sądzę, choćby z tego powodu, że każdy jest członkiem jakiejś rodziny, nawet jak się tego wyprze. Natomiast do wspólnoty wyznaniowej nie trzeba należeć i z tego korzystam.

>Są przyjmowane jako bezalternatywne w zazwyczaj biernym procesie akceptacji tzw. oczywistości .
Matka jest tylko jedna - nie ma tu alternatywy.

>Przyjmowanie takich oczywistości jest działaniem bezmyślnym a nawet szkodliwym !
>Szodliwym ponieważ schemat myślenia oparty na oczywistościach jest myśleniem magicznym , pełnym różnych tabu , uprzedzeń i dowolnie uznaniowych założeń .
To jakiś szum informacyjny - nie widzę szkodliwości w akceptacji własnej matki.

>Czy chcesz mi powiedzieć , że wierzysz w przeznaczenie ?
Pełna odpowiedź na to pytanie zajęłaby pewnie z tydzień. Staram się kierować swoim życiem, ale to jest wykonalne tylko w pewnym zakresie.

>Bo tylko taka wypowiedź przeczyłaby mojemu twierdzeniu , że "nasze rodziny" są przypadkowymi zbiorami przypadkowych jednostek
Wałkowaliśmy już to - bliska rodzina nie jest przypadkowym zbiorem, a zbiorem najbliższych osób.

>Ale ja też powiem o tym co mnie boli : Twoja łatwość w wykluczaniu innych ludzi z twojego prywatnego kręgu , a może nawet zaklętego kręgu - wspólnoty .
Krąg nie jest zaklęty, ale nie ze wszystkimi jest mi po drodze.

>Szczególne traktowanie członków wspólnoty i członków rodziny to zdarzenia nagminne a przecież w konsekwencji są one niesłychanie szkodliwe etycznie i psychicznie . Etycznie bo uprzywilejowują na podstawie przynależności a nie zasług czy umiejętności a psychicznie bo powodują hipokryzje , zakłamanie w stosunku do traktowania prawa i ludzi nie należących do klanu .
Nie wiem o jakiej wspólnocie piszesz, ale rodzina ma i będzie mieć dla mnie zawsze uprzywilejowaną pozycję. Odbieranie jej tej pozycji byłoby właśnie niezbyt etyczne. W czym szkodzę rodzinie psychicznie chroniąc ją i wspomagając? Swoje dzieci kocham niezależnie od "zasług" i również prawo je uprzywilejowuje względem mnie.
05-04-2009 14:52 
 Ocena 1 na 1
wieczorek (5578 punktów)
(zablokowany)
>>Rodzina i wspólnota wyznaniowa mają ze sobą wiele wspólnego
>Nie sądzę, choćby z tego powodu, że każdy jest członkiem jakiejś rodziny, nawet jak się tego wyprze. Natomiast do wspólnoty wyznaniowej nie trzeba należeć i z tego korzystam.
>>Są przyjmowane jako bezalternatywne w zazwyczaj biernym procesie akceptacji tzw. oczywistości .
>Matka jest tylko jedna - nie ma tu alternatywy.

hej,
Po pierwsze : Rodzina i wspólnota wyznaniowa mają ze sobą wiele wspólnego !
To nie jest przekonanie lecz FAKT !
Dalej : Jeżeli wypieram się przynależności do jakiejś grupy to przestaje być jej członkiem ! To chyba jasne ?
Oczywiście dana grupa może nie przyjmować faktu mojego odejścia do świadomości .
Dalej : Do wspólnoty wyznaniowej należy się poprzez rodzinną indoktrynacje przede wszystkim , nie każdy jest tak wyzwolony i niezależny jak ty ! W wielu środowiskach przynależność jest wymuszana poprzez wywieranie grupowej presji ! Nie wiedziałeś o tym ?
Dalej : Matka jest jedna ale z tego faktu nie wynika , że jest ona doskonała i idealna , nie oznacza również automatycznego podporządkowania się jej wzorom czy nakazom . Nie wynika z tego również jakiś bezrefleksyjny respekt czy szacunek ! Alternatywa więc jest , tylko trzeba o niej mówić a nawet się jej domagać !
Bezalternatywne systemy bardzo szybko dochodzą do totalitarnych wizji !
pozdrawiam
makuś
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Dalej : Jeżeli wypieram się przynależności do jakiejś grupy to przestaje być jej członkiem ! To chyba jasne ?
Jakbyś się nie wypierał, to nie dasz rady się wyprzeć rodziny - masz ich zapisanych w swoich genach i jest to absolutnie nie do odwołania!

>Dalej : Do wspólnoty wyznaniowej należy się poprzez rodzinną indoktrynacje przede wszystkim , nie każdy jest tak wyzwolony i niezależny jak ty ! W wielu środowiskach przynależność jest wymuszana poprzez wywieranie grupowej presji ! Nie wiedziałeś o tym ?
Wiem, że niektórym brak sił i możliwości do samodzielnego wyboru drogi życia. Ale też niektórym odpowiada ta narzucona rzeczywistość.

>Dalej : Matka jest jedna ale z tego faktu nie wynika , że jest ona doskonała i idealna , nie oznacza również automatycznego podporządkowania się jej wzorom czy nakazom . Nie wynika z tego również jakiś bezrefleksyjny respekt czy szacunek !
Matka jest jedna i winien jesteś jej szacunek, nawet jeśli nie wszystko w niej Ci się podoba. Na zawsze jesteś częścią jej, a on częścią Ciebie.

Zawsze jest alternatywa - można wyjść lub nie wyjść.
05-04-2009 15:41 
 Ocena 1 na 1
wieczorek (5578 punktów)
(zablokowany)
>>Dalej : Jeżeli wypieram się przynależności do jakiejś grupy to przestaje być jej członkiem ! To chyba jasne ?
>Jakbyś się nie wypierał, to nie dasz rady się wyprzeć rodziny - masz ich zapisanych w swoich genach i jest to absolutnie nie do odwołania!
>>Dalej : Do wspólnoty wyznaniowej należy się poprzez rodzinną indoktrynacje przede wszystkim , nie każdy jest tak wyzwolony i niezależny jak ty ! W wielu środowiskach przynależność jest wymuszana poprzez wywieranie grupowej presji ! Nie wiedziałeś o tym ?
>Wiem, że niektórym brak sił i możliwości do samodzielnego wyboru drogi życia. Ale też niektórym odpowiada ta narzucona rzeczywistość.
>>Dalej : Matka jest jedna ale z tego faktu nie wynika , że jest ona doskonała i idealna , nie oznacza również automatycznego podporządkowania się jej wzorom czy nakazom . Nie wynika z tego również jakiś bezrefleksyjny respekt czy szacunek !
>Matka jest jedna i winien jesteś jej szacunek, nawet jeśli nie wszystko w niej Ci się podoba. Na zawsze jesteś częścią jej, a on częścią Ciebie.
>Zawsze jest alternatywa - można wyjść lub nie wyjść.
>
hej,
Ustalmy coś !
Po pierwsze : Na szacunek trzeba sobie zasłużyć i zapracować
Po drugie : Rodzina i wspólnota wyznaniowa mają ze sobą wiele wspólnego
Po trzecie : Jeżeli są alternatywy życie staje się dla człowieka znośniejsze a nawet czasem przyjemne !
makuś
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Ustalmy coś !
Brak wspólnego spektrum, masz moje poparcie jedynie w części: alternatywy [sprawiają, że] życie staje się dla człowieka znośniejsze a nawet czasem przyjemne !
05-04-2009 16:55 
 Ocena 2 na 2
wieczorek (5578 punktów)
(zablokowany)
>>Ustalmy coś !
>Brak wspólnego spektrum, masz moje poparcie jedynie w części: alternatywy [sprawiają, że] życie staje się dla człowieka znośniejsze a nawet czasem przyjemne !

hej,
A uzasadnienie ?
Na szacunek nie trzeba sobie zapracować ?
Tatuś pedofil w pełni zasługuje na szacunek swej słodkiej kilkuletniej córeczki ?
Rodzina i wspólnota wyznaniowa to dwie nie mające ze sobą nic wspólnego , odrębne byty !
Dzieci indoktrynowane są religijnie na podwórku , przystankach autobusowych i w szkołach publicznych .
W rodzinach , rodzice są przeważnie religijnie obojętni i neutralni . Tradycje , rytuały , zwyczaje , przyzwyczajenia , oczywistości , ceremonie , obrzędy przekazywane są wyłącznie na drodze genetycznej bez udziału intencyjności , woli i zamierzenia .
Jeżeli nie chcesz dyskutować wystarczy powiedzieć .
pozdrawiam
makuś
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Na szacunek nie trzeba sobie zapracować ?
>Tatuś pedofil w pełni zasługuje na szacunek swej słodkiej kilkuletniej córeczki ?
Sporadyczne wyjątki potwierdzają regułę. Nie mam zamiaru Cię przymuszać, nie chcesz to nie szanuj swojej matki.

>Dzieci indoktrynowane są religijnie na podwórku , przystankach autobusowych i w szkołach publicznych .
Szkoły publiczne - tak, w innych miejscach nie pamiętam jakiejś indoktrynacji.
06-04-2009 14:29 
 Ocena 1 na 1
wieczorek (5578 punktów)
(zablokowany)
hej,
Czyli odmawiasz udzielenia odpowiedzi .
Akceptuje to . Nie musisz odpowiadać .
Ale wyprowadzam z tego wniosek , że nie posiadasz dobrych argumentów aby polemizować z moimi wypowiedziami .
pozdrawiam
makuś
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Czyli odmawiasz udzielenia odpowiedzi .
A oświeć mnie jakiej to odpowiedzi odmawiam?
(Alicja)Duda (25557 punktów)
Jeszcze do tego nie dorośliśmy jeszcze nam do tego daleko.
Ale myślę, że patriotyzm w dotychczasowym znaczeniu zostanie zmieniony na "małe ojczyzny" będzie to ulica, dzielnica, miasto.....
Tam gdzie żyjemy wśród przyjaznych nam ludzi.
W wielu państwach Europy działa to całkiem dobrze. Społeczeństwo obywatelskie działające na rzecz swojej społeczności by żyło się lepiej, bezpieczniej, przyjemniej...
Nieważne czy naszym sąsiadem jest Hindus, Polak czy Niemiec , żyd , katolik czy protestant a miasto w którym mieszkamy leży we Francji czy Portugalii.
Unia Europejska ma wiele programów utrwalających więź między ludźmi.
Pomału i to do nas dotrze.
Nie wiem ilu z Was pamięta olimpiadę zimową w Calgary.
Dla większości Polaków szokujący był widok mieszkańców, którzy z radością wykonywali tańce na płycie boiska.Starzy i młodzi.
Ci ludzie cieszyli się, że są mieszkańcami tego miasta, że mają swój udział w tej olimpiadzie..
Kiedyś ktoś z zachodu zwrócił uwagę, że żyjemy w czystych mieszkaniach położonych w obskurnych budynkach, z obrzydliwa klatką schodową na szarych ulicach.
Bo tak właśnie my jeszcze żyjemy.
We własnych mieszkaniach przemykając się przez części wspólne naszej codzienności.
To co na klatce schodowej już nas nie interesuje, a budynek czy ulica jeszcze mniej.
To pomału się zmienia.
Staliśmy się właścicielami mieszkań oraz części wspólnych budynku i posesji.
Jeszcze nie do wszystkich dotarło, że jak chce się przyjemnie mieszkać to nie tylko mieszkanie ma być ładne ale i klatka schodowa, budynek, ulica, dzielnica...
Jest to niewątpliwie związane z zasobnością obywateli ale też w dużym stopniu z niewiedzą i brakiem tradycji.
Nie potrafimy skrzyknąć się by coś zrobić na swoim podwórku.
Pocieszające jest jedynie to, że nie lubimy być gorsi od sąsiada.
Jak jeden coś zrobi, to potem drugi i następny....
Tylko, żeby tych iskier było więcej!

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365