...ale zamknięto mu usta.
www.dzienn(*)ienie_nikt_mu_nie_wierzyl.htmlMiesiąc temu ostrzegał przed potężnym trzęsieniem ziemi we Włoszech, ale władze zamknęły mu usta. Wyniki badań Giampaolo Giulianiego ogłaszano więc w L'Aquili z samochodów przez głośniki. Ale obrona cywilna miała własną wersję. Jej zdaniem, było to "sianie paniki przez imbecyli".
O nadchodzącym trzęsieniu ziemi Giampaolo Giuliani z Włoskiego Instytutu Badań Nuklearnych w Gran Sasso ostrzegał już miesiąc temu. Wtedy władze po raz pierwszy kazały mu się uciszyć i nie siać paniki. Giuliani miał też usunąć wyniki swoich ostatnich pomiarów z internetu.
A te nie kłamały. Giuliani zajmuje się badaniami zmian w stężeniu radonu na powierzchni ziemi w rejonach aktywnych sejsmicznie. Już dawno bowiem zauważono, że przed i po wstrząsach znacznie zmienia się koncentracja tego pierwiastka w glebie.
Silnie zaczęły zmieniać się właśnie miesiąc temu. Wtedy na ulicach pojawiły się samochody z głośnikami, by ostrzec o nadchodzącym trzęsieniu. Ta akcja wywołała jednak wściekłość władz. Na policję wpłynęła skarga z ratusza na Giulianiego za sianie paniki. Został też zmuszony do usunięcia wyników swych badań z internetu.
Ale naukowiec nie odpuszczał i nadal ostrzegał przed nadchodzącymi wstrząsami. 29 marca rzeczywiście ziemia zatrzęsła się w gminie Sulmona położonej blisko L'Aquili. Wstrząsy miały siłę 4 stopni w skali Richtera. Nie było większych zniszczeń, ale ludzie przypomnieli sobie przewidywania Giulianiego. Wybuchła panika.
Dlatego dwa dni później na specjalnym spotkaniu zebrały się władze L'Aquili. Po rozmowach szef Obrony Cywilnej Guido Bertolaso oświadczył, że trzeba walczyć z "imbecylami, którzy sieją panikę". "Odczuwalne wstrząsy to normalne zjawisko w rejonach aktywnych sejsmicznie, takich jak L'Aquila" - napisano w specjalnym komunikacie. "Należy podkreślić, że niemożliwe jest dokładne przewidzenie trzęsienia ziemi" - dodano.
Tymczasem Giuliani nie zostawia na Obronie Cywilnej suchej nitki. "To nieprawda" - mówi. "To trzęsienie ziemi przewidzieliśmy" - podkreśla. Dokładnego moment uderzenia potężnego wstrząsu jednak nie znano.
Czy to będzie nauczka dla władzy? Wątpię.