 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 16-10-2010 12:21 | Dąbrowski (6 punktów) | Sceptyk v Wierzący 0 na 2 | Czy sceptyk i wierzący są w stanie przekonać się wzajemnie do swoich racji? Nie! NIE PRZEKONAJĄ ! Dyskusja będzie całkowicie bezowocna! Natura ludzkiego umysłu nie daje na to żadnych szans. Czym jest umysł człowieka? Tym samym, czym „umysł” zwierzęcia; następującymi kolejno po sobie „programami neuronalnymi”.(instynktowymi). Różnią się tylko stopniem skomplikowania. To właśnie ogromna różnorodność i skomplikowanie programów ludzkich, w połączeniu z t. zw. ruchem dowolnym,(K.Lorenz), sprawia wrażenie myślenia. Tylko czy na pewno jest to myśleniem w powszechnie przyjętym znaczeniu, z którego człowiek jest tak dumny, że nazwał się Homo Sapiens? Myślenie: problem, analiza, synteza, konkluzja. Umysł, czyli mózg, w procesie myślenia nieustannie postępuje według tej sekwencji, milionów takich sekwencji, i jak komputer, realizuje zapisane programy. Programy zapisane w genotypie. Intelektualne umiejętności posiadane przez mózg, zdobyta i zapisana w nim w trakcie życia wiedza, są oczywiście bardzo ważne, ale dla końcowego efektu najważniejszy jest sposób w jaki powstaje KONKLUZJA, końcowy wniosek uruchamiający „ścieżkę nagrody”. Efekt „Aha!” Z obserwacji nieustającej dyskusji Sceptyka i Wierzącego można wnosić, że są dwa takie sposoby. W przypadku Sceptyka, w celu zaakceptowania, konkluzja musi przejść przez filtr racjonalizmu jego własnego umysłu. Wierzący zaakceptuje konkluzję wtedy , kiedy przeszła ona już aprobatę autorytetu. Ufnie uwierzy i przyjmie za swoją prawdę to, co za prawdę uznał ktoś inny. Oba programy sposobu akceptacji konkluzji są zapisane w genotypie, tak jak miliony innych cech i programów , razem z cechami fizycznymi, predyspozycjami psychicznymi i umysłowymi. Za Dawkinsem można powiedzieć, że wszyscy rodzimy się z dominującymi genami ufności i naiwności dzięki którym powstają więzy z dorosłymi i mądrymi rodzicami, mające decydujące znaczenie dla naszego przetrwanie w okresie naszej całkowitej od nich zależności. W okresie dojrzewania następuje przebudowa ludzkiego umysłu m.in. w kierunku uzyskania całkowitej niezależności intelektualnej. Kiedy dominację przejmą geny racjonalności, proces uzyskiwania tej niezależności dojdzie do końca, i wtedy mamy człowieka sceptycznego i racjonalnego. Kiedy geny naiwności pozostaną dominujące, człowiek zachowa swą dziecięcą zależność od prawd otrzymywanych od swego przewodnika i będzie w nie wierzył choćby były nie wiadomo jak niedorzeczne. Tak więc Sceptyku, porzuć wiarę w przekonanie Wierzącego do racji racjonalizmu, wiara to nie Twoja domena! Do Wierzącego racjonalizm nie ma dostępu. Naszego sposobu myślenia nie nabywamy w drodze nauki, jest on wkodowany w nasz genotyp. Nie rodzimy się jako „biała tablica”, ale jako posiadacze ogromnego bagażu informacji zapisanych na spirali DNA. Rodzimy się jako przyszli wierzący, albo jako przyszli niewierzący. Forma kwadratowa wycina tylko kwadraty, forma okrągła – tylko kółka. Wierzący będzie wierzył, Sceptyk będzie wątpił! Na poziomie „zwyczajnej codzienności”, w sprawach „oczywistych”, Wierzący oczywiście potrafi myśleć racjonalnie i np. nie uwierzy naiwnie w wygraną naszych futbolistów, ale że jego bóg potrafi włożyć spodnie przez głowę, to już jest oczywista oczywistość! Powiedział mu to przecież jego Guru-Mistyk.
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
4 na 4 | finerbijk (17282 punktów) | > Rodzimy się jako przyszli wierzący, albo jako przyszli niewierzący. Forma kwadratowa wycina tylko kwadraty, forma okrągła A co z tymi, którzy zmieniają przekonania w ciągu życia? Zarówno w jedną, jak i w drugą stronę. A co z agnostykami albo innymi, którzy zawieszają osąd w kwestii wiary w istoty wyższe?
Wątpliwa teoria. Zaprzeczają jej liczne przykłady nawróceń, jak i odwróceń. Nie zwalajmy wszystkiego na geny, jak to było w modzie jakiś czas temu.
|
|
 | 1 na 1 | Maximus Decimus Meridius (316 punktów) | >A co z tymi, którzy zmieniają przekonania w ciągu życia? Zarówno w jedną, jak i w drugą stronę. A co z agnostykami albo innymi, którzy zawieszają osąd w kwestii wiary w istoty wyższe?
Coś w tym jest... (powiedział grabarz potrząsając trumienką)
"Kto sieje memy, ten trafia do encyklopedii ..."
|
|
 | | Dąbrowski (6 punktów) | >> Rodzimy się jako przyszli wierzący, albo jako przyszli niewierzący. Forma kwadratowa wycina tylko kwadraty, forma okrągła >A co z tymi, którzy zmieniają przekonania w ciągu życia? Zarówno w jedną, jak i w drugą stronę. A co z agnostykami albo innymi, którzy zawieszają osąd w kwestii wiary w istoty wyższe? >Wątpliwa teoria. Zaprzeczają jej liczne przykłady nawróceń, jak i odwróceń. Nie zwalajmy wszystkiego na geny, jak to było w modzie jakiś czas temu. > Oczywiście, że nie tylko geny. I sam jestem odwócony. Wychowany w rodzinie bardzo wiewrzącej pamiętam, jak w czasie dojrzewania, kolejne wątpliwości wyparły wiarę Ojców i Dziadów. Ci, którzy zmieniają przekonania w póżniejszym życiu, być może posiadają bardziej "leniwe" geny racjonalizmu? (lub naiwności)
|
|
|  | 2 na 2 | finerbijk (17282 punktów) | > Ci, którzy zmieniają przekonania w póżniejszym życiu, być może posiadają bardziej "leniwe" geny racjonalizmu? (lub naiwności) Jeśli tak działa ten hipotetyczny gen to możemy równie dobrze założyć, że go nie ma. Zakładając istnienie religii od paru tysięcy lat, to chyba ewolucja by miała zbyt mało czasu na jego powstanie.
Zresztą niewielu jest w 100% wierzących lub niewierzących. Większość się buja gdzieś między dwoma biegunami tej skali, deklarując wiarę lub niewiarę stosunkiem do kościoła. Czasami wystarczy pojedyncze zdarzenie, jedna przeczytana książka czy rozmowa, aby szala się przechyliła.
|
|
| AdamGr (3037 punktów) | Uważasz że wiara bądź sceptycyzm (racjonalne podejście) jest zakodowana genetycznie?
|
|
 | -1 na 1 | Dąbrowski (6 punktów) | >Uważasz że wiara bądź sceptycyzm (racjonalne podejście) jest zakodowana genetycznie?
Na to wygląda. Tak jak np charakter. Bardzo często dziedziczymy cechy charakteru po przodkach, a czy charakter człowieka nie ma wiele wspólnego ze sposobem myślenia?
|
|
|  | 3 na 3 | AdamGr (3037 punktów) | Na jakiej podstawie "wygląda" ? Toż to czysta dyskryminacja, która była już obecna w uzasadnianiu eugeniki : jak matka była dziwką, to jej córkę należy wysterylizować , ponieważ z pewnością będzie dziwką (przepraszam za dosadność) ; tak samo w przypadku zboczeń i przestępstw, oraz wszelkiego "złego" prowadzenia się - czyli "nieprawidłowego" światopoglądu.
|
|
| |  | -1 na 1 | Dąbrowski (6 punktów) | >Na jakiej podstawie "wygląda" ? >Toż to czysta dyskryminacja, która była już obecna w uzasadnianiu eugeniki : jak matka była dziwką, to jej córkę należy wysterylizować , ponieważ z pewnością będzie dziwką (przepraszam za dosadność) ; tak samo w przypadku zboczeń i przestępstw, oraz wszelkiego "złego" prowadzenia się - czyli "nieprawidłowego" światopoglądu.
Do dyskryminacji potrzebna jest pogarda, a tej z pewnością tu nie ma. I wprawdzie otrzymujemu geny bezposrednio od rodziców, ale są to również geny dziadów i prapraprapradziadów. Córka dziwka może mieć porządną matkę, ale praprababkę dziwkę. Eugenika to skompromitowana głupota przywołana tu niepotrzebnie.
|
|
| | |  | | AdamGr (3037 punktów) | Do dyskryminacji wcale nie jest potrzebna pogarda, na co dowodem jest właśnie eugenika. Ci którzy kastrowali nie mieli żadnego stosunku emocjonalnego do kastrowanego, co najwyżej współczuli "zwierzęciu". Robili przysługę społeczeństwu, a to wszak chwalebne.
|
|
|  | | jkl; (5859 punktów) | >Na to wygląda. Tak jak np charakter. Bardzo często dziedziczymy cechy charakteru po przodkach, a czy charakter człowieka nie ma wiele wspólnego ze sposobem myślenia?
"Charakter" (temperament) to w zasadzie cechy naszego układu nerwowego- szybkość procesów, elastyczność, reaktywność, wrażliwość na bodźce- tak, to jest dziedziczne. Ale już "sposób myślenia" jest raczej związany ze świadomym podejmowaniem decyzji i obstawiałabym większe znaczenie wpływu środowiska niż genów.
|
|
| |  | | Dąbrowski (6 punktów) | >>Na to wygląda. Tak jak np charakter. Bardzo często dziedziczymy cechy charakteru po przodkach, a czy charakter człowieka nie ma wiele wspólnego ze sposobem myślenia? >"Charakter" (temperament) to w zasadzie cechy naszego układu nerwowego- szybkość procesów, elastyczność, reaktywność, wrażliwość na bodźce- tak, to jest dziedziczne. >Ale już "sposób myślenia" jest raczej związany ze świadomym podejmowaniem decyzji i obstawiałabym większe znaczenie wpływu środowiska niż genów.
Ile jest zwierzęcia w człowieku? Człowiek bardzo lubi swoje "człowieczeństwo" i trudno mu zaakceptować myśl o swojej zwierzęcej naturze. Zwierzęcą naturę ludzkiego myślenia widać lepiej, kiedy coś się w tym myśleniu popsuje. Patrząc na chorego człowieka z umysłem zapętlonym w jakiejś fobii, trudno nie zauważyć zwierzęcych mechanizmów instynktowych. (zapisanych w genach)
|
|
| | |  | 2 na 2 | jkl; (5859 punktów) | >Ile jest zwierzęcia w człowieku? Uważam, że 100% i nie mam problemu z akceptacją tego faktu. "Zwierzęctwo" nie wyklucza wpływu społecznego, i szczerze mówiąc nie za bardzo wiem, czy zgadzasz się z moją poprzednią wypowiedzią, czy też próbujesz jej zaprzeczyć.
|
|
2 na 2 | Almentyna (417 punktów) | >Umysł, czyli mózg, w procesie myślenia nieustannie postępuje według tej sekwencji, milionów takich sekwencji, i jak komputer, realizuje zapisane programy. Programy zapisane w genotypie. /.../ >Naszego sposobu myślenia nie nabywamy w drodze nauki, jest on wkodowany w nasz genotyp.
Taki skrajny determinizm nie odpowiada prostej obserwacji zachowań ludzkich. Środowisko (sytuacje, kojarzenie zapisów zachowanych w pamięci, czyli doświadczenie) wpływają na korektę myślenia jakie powinnoby wynikać z programu wdrukowanego w geny. Wpływają więc także na korektę zachowań. Nie wiem jak się zachowam wobec przyszłych zdarzeń, a gdybym miała stałe oprogramowanie, bez nowszych wersji, to bym wszystko wiedziała z góry.
PS. Na marginesie dodam, że program ortograficzny jaki tu podkreśla na czerwono zawiera uporczywy błąd (wada programisty słabego w polszczyźnie): partykułę "by" pisze się łącznie z formami osobowymi. Powinnaby - kto? Ona. Powinnoby - kto? Ono. Natomiast "można by", "trzeba by" - osobno, nie ma tu domyślnej formy osobowej. To przecież proste!
|
|
 | | Dąbrowski (6 punktów) | >>Umysł, czyli mózg, w procesie myślenia nieustannie postępuje według tej sekwencji, milionów takich sekwencji, i jak komputer, realizuje zapisane programy. Programy zapisane w genotypie. /.../ >>Naszego sposobu myślenia nie nabywamy w drodze nauki, jest on wkodowany w nasz genotyp. >Taki skrajny determinizm nie odpowiada prostej obserwacji zachowań ludzkich. Środowisko (sytuacje, kojarzenie zapisów zachowanych w pamięci, czyli doświadczenie) wpływają na korektę myślenia jakie powinnoby wynikać z programu wdrukowanego w geny. Wpływają więc także na korektę zachowań. >Nie wiem jak się zachowam wobec przyszłych zdarzeń, a gdybym miała stałe oprogramowanie, bez nowszych wersji, to bym wszystko wiedziała z góry. >PS. Na marginesie dodam, że program ortograficzny jaki tu podkreśla na czerwono zawiera uporczywy błąd (wada programisty słabego w polszczyźnie): partykułę "by" pisze się łącznie z formami osobowymi. Powinnaby - kto? Ona. Powinnoby - kto? Ono. Natomiast "można by", "trzeba by" - osobno, nie ma tu domyślnej formy osobowej. To przecież proste!
Determinizm? Tak. Skrajny? Nie. Młode ptaki śpiewające uczą się śpiewu od starszych. Odizolowane od "nauczycieli" nauczą się przypadkowo słuchanych dźwięków, ale "linia melodyczna" będzie właściwa dla gatunku. Doświadczenie i wkodowany program nie wykluczają się wzajemnie.
|
|
|  | | Almentyna (417 punktów) | Wszystko być może. Uważaj na cytowanie, tnij co zbędne.
|
|
 | Jarosław Ziółkowski (972 punktów) (zablokowany) | > PS. Na marginesie dodam, że program ortograficzny jaki tu podkreśla na czerwono zawiera uporczywy błąd (wada programisty słabego w polszczyźnie) Nie wada, tylko błąd i nie programisty, tylko twórcy słownika, z którego korzysta program.
Żadna religia nie jest ważniejsza niż ludzkie szczęście — Budda
|
|
2 na 2 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Zbytnie uproszczenie tematu. Geny nie produkują ścieżek w mózgu, a jedynie wspierają skłonność do powstawania odpowiednich ich rodzajów. Kolejna rzecz, to to, że dopóki nie ma klonowania mamy loterię i nie dziedziczymy po rodzicach konkretnych rzeczy, ale mieszanki - mogą one działać wręcz odwrotnie, nawet jeśli oboje rodzice silnie podążali za autorytetem. I ostatni, chyba najważniejszy zarzut - aktywność genów podlega wpływom środowiska - jedzenia (opracowane naukowo przy temacie: dietoprofilaktyka przeciwnowotworowa,) zanieczyszczeń (jak wyżej), i najpewniej mnóstwa czynników, jak choćby stres, praca fizyczna itp, bo wpływają one na poziomy substancji we krwi. Koniec końców musiałbyś udowodnić, że instynkt podążania przeważa instynkt samozachowawczy i inne silne instynkty. Dlatego uważam, że wszystko, co napisałeś jest "w ograniczonym, wąskim zakresie".
Pozdrawiam
No cóż. Wszyscy próbujemy coś wyrazić. Niekoniecznie to, o czym myślimy, że próbujemy to wyrazić.
|
|
3 na 3 | lukaszewicz (5674 punktów) |
To w Europie Zachodniej doszło nagle do równoczesnej i masowej mutacji? Czy nagle wierzący przestali się rozmnażać? A może odkryłeś nowe sposoby rozprzestrzeniania się genów w populacji? Bo jak by inaczej wytłumaczyć zanik hipotetycznego "genu religijności "w niektórych społeczeństwach? Lub równie nagłe pojawienie się "genu ateizmu".
|
|
 | | Dąbrowski (6 punktów) | >To w Europie Zachodniej doszło nagle do równoczesnej i masowej mutacji? >Czy nagle wierzący przestali się rozmnażać? >A może odkryłeś nowe sposoby rozprzestrzeniania się genów w populacji? >Bo jak by inaczej wytłumaczyć zanik hipotetycznego "genu religijności "w niektórych społeczeństwach? >Lub równie nagłe pojawienie się "genu ateizmu". > Nie ma genów religijności, Pisałem o genach naiwności sprzyjających akceptacji np. religii. Puste kościoły na zachodzie to efekt niechęci do kościoła i pewnie paru innych czynników. Wierzących w Boga ciągle jest sporo.
|
|
1 na 1 | Myflowers (2721 punktów) |
> Za Dawkinsem można powiedzieć, że wszyscy rodzimy się z dominującymi genami ufności i naiwności> dzięki którym powstają więzy z dorosłymi i mądrymi rodzicami, mające decydujące znaczenie dla> naszego przetrwanie w okresie naszej całkowitej od nich zależności. W okresie dojrzewania następuje> przebudowa ludzkiego umysłu m.in. w kierunku uzyskania całkowitej niezależności intelektualnej.> Kiedy dominację przejmą geny racjonalności, proces uzyskiwania tej niezależności dojdzie do końca,> i wtedy mamy człowieka sceptycznego i racjonalnego. Kiedy geny naiwności pozostaną dominujące,> człowiek zachowa swą dziecięcą zależność od prawd otrzymywanych od swego przewodnika i będzie w nie> wierzył choćby były nie wiadomo jak niedorzeczne.> Tak więc Sceptyku, porzuć wiarę w przekonanie Wierzącego do racji racjonalizmu, wiara to nie Twoja> domena! Do Wierzącego racjonalizm nie ma dostępu. Naszego sposobu myślenia nie nabywamy w drodze> nauki, jest on wkodowany w nasz genotyp. Nie rodzimy się jako "biała tablica", ale jako> posiadacze ogromnego bagażu informacji zapisanych na spirali DNA. Rodzimy się jako przyszli> wierzący, albo jako przyszli niewierzący.> Jezus, Maria, Rydzyk - jakbym św. Tomasza z Akwinu czytała! Czy wyście już naprawdę dostali pomieszania z poplątaniem od tego Dawkinsa????? Nic tylko Dawkins i Dawkins, niczym za stalinowskich czasów Makarenko w szkole , domu, pracy, przedszkolu i żłobku. Dawkins alfa i omega, Dawkins na wszystko, na obstrukcje i dyspepsję. No i niegroźny dla KK  A poszukajcie sobie niejakiego Mynarka, jeżeli gdzieś go znajdziecie, bo właśnie za sprawa KK został wycofany - z sieci sporo rzeczy Mynarka i innych autorów zniknęło.. Mynarek nigdy popularny nie był, ludziska woleli zachwycać się Dawkinsem a szkoda bo zagrożenie dla czarnej mafii idzie z innej strony.
(...) Nie wszyscy mogą być mądrzy, panie oberlejtnant Głupi muszą stanowić wyjątek, bo gdyby wszyscy ludzie byli mądrzy, to na świecie byłoby tyle rozumu, że co drugi człowiek zgłupiałby z tego.../Wojak Szwejk/
|
|
 | | Dąbrowski (6 punktów) | > >Za Dawkinsem można powiedzieć, że wszyscy rodzimy się z dominującymi genami ufności i naiwności> >dzięki którym powstają więzy z dorosłymi i mądrymi rodzicami, mające decydujące znaczenie dla> >naszego przetrwanie w okresie naszej całkowitej od nich zależności. W okresie dojrzewania następuje> >przebudowa ludzkiego umysłu m.in. w kierunku uzyskania całkowitej niezależności intelektualnej.> >Kiedy dominację przejmą geny racjonalności, proces uzyskiwania tej niezależności dojdzie do końca,> >i wtedy mamy człowieka sceptycznego i racjonalnego. Kiedy geny naiwności pozostaną dominujące,> >człowiek zachowa swą dziecięcą zależność od prawd otrzymywanych od swego przewodnika i będzie w nie> >wierzył choćby były nie wiadomo jak niedorzeczne.> >Tak więc Sceptyku, porzuć wiarę w przekonanie Wierzącego do racji racjonalizmu, wiara to nie Twoja> >domena! Do Wierzącego racjonalizm nie ma dostępu. Naszego sposobu myślenia nie nabywamy w drodze> >nauki, jest on wkodowany w nasz genotyp. Nie rodzimy się jako "biała tablica", ale jako> >posiadacze ogromnego bagażu informacji zapisanych na spirali DNA. Rodzimy się jako przyszli> >wierzący, albo jako przyszli niewierzący.> >> Jezus, Maria, Rydzyk - jakbym św. Tomasza z Akwinu czytała! Czy wyście już naprawdę dostali pomieszania z poplątaniem od tego Dawkinsa????? Nic tylko Dawkins i Dawkins, niczym za stalinowskich czasów Makarenko w szkole , domu, pracy, przedszkolu i żłobku. Dawkins alfa i omega, Dawkins na wszystko, na obstrukcje i dyspepsję. No i niegroźny dla KK A poszukajcie sobie niejakiego Mynarka, jeżeli gdzieś go znajdziecie, bo właśnie za sprawa KK został wycofany - z sieci sporo rzeczy Mynarka i innych autorów zniknęło.. Mynarek nigdy popularny nie był, ludziska woleli zachwycać się Dawkinsem a szkoda bo zagrożenie dla czarnej mafii idzie z innej strony.> (...) Nie wszyscy mogą być mądrzy, panie oberlejtnant Głupi muszą stanowić wyjątek, bo gdyby wszyscy ludzie byli mądrzy, to na świecie byłoby tyle rozumu, że co drugi człowiek zgłupiałby z tego.../Wojak Szwejk/> Dawkins? Taki wielki to on nie jest. Ale Lorenz jest. Szkoda że go nie zauważyłaś.
|
|
1 na 1 | keera (25 punktów) | >Wierzący oczywiście potrafi myśleć racjonalnie i np. nie uwierzy naiwnie w wygraną naszych futbolistów...
Ciekawe, że według tych wypowiedzi "wierzący" ma jakąś blokadę umysłową, która uruchamia się mu tylko w kwestiach wiary. To trochę tak jakby geny decydowały o poglądach. A skoro tak to wierzymy bo jesteśmy tak genetycznie uwarunkowani. Zatem albo racjonalizm jest niezgodny z naturą ludzką, albo poleganie na takim czy innym "dziwacznym bóstwie" jest nienaturalne. Jeśli jednak uznamy że geny "naiwności" są faktycznym czynnikiem determinującym "wiarę" to nasuwa się tu problem typu: które skłonności są bardziej naturalne? Jeśli do racjonalizmu to faktycznie "naiwność" jest anormalna. A jeśli do "naiwności"? Dlaczego zwierze miało by mieć naturalne skłonności do naiwności skoro musi posiadać zwłaszcza mechanizmy ku przetrwaniu czyli "nie naiwności"? Które zwierze lepiej poradzi sobie z przetrwaniem:religijne czy nie? Czy (postulowana tu genetyczna) skłonność do religijności jest ewolucyjnym pożytkiem?
Skoro wierzący potrafi myśleć racjonalnie o pojęciach typu: szanse "futbolistów" na coś, to jego pojmowanie transcendencji może być oparte na podobnym schemacie przynajmniej częściowo racjonalnym. Skoro samoistne powstanie nieredukowalnej struktury komórkowej organizmów żywych jest statystycznie nieprawdopodobne, to czy takie rozumowanie można nazwać wiarą nieracjonalną w "robiącego fikołki bożka"? Autor tego artykułu (Sceptyk v Wierzący)pokazuje racjonalizm wierzących jako ich magiczny psikus mózgowy, który pojawia się tylko w czasie robienia zakupów dla rodziny itp, a w kwestiach religijnych nagle zanika... czy można uwierzyć w takie brednie? Można bo skoro ktoś wierzy: w nierealną nicość, która produkuje " realne coś" to może też uznać że wszyscy "wierzący" mają zakodowane "niby racjonalne psikusy mózgowe".
|
|
| setarkos (10757 punktów) | >Czy sceptyk i wierzący są w stanie przekonać się wzajemnie do swoich racji? Nie! NIE PRZEKONAJĄ! Dyskusja będzie całkowicie bezowocna! Wg mnie masz rację. Sceptyk ze sceptykiem mogą znaleźć wspólne zdanie, bo nie są pewni swego. Wierzący mogą tylko epatować swą wiarą. Pewnie nawet nie dyskutują między sobą, skoro układają się hierarchicznie słuchając głośniejszego.
|
|
 | | keera (25 punktów) | > >Czy sceptyk i wierzący są w stanie przekonać się wzajemnie do swoich racji? Nie! NIE PRZEKONAJĄ! Dyskusja będzie całkowicie bezowocna!Święta racja! Każdy system religijny to w sensie doktrynalnym: "matrix", który nie pozwala "jednostce" poruszać się swobodnie poza jego arbitralnie, hierarchicznie wyznaczonym zakresem rozumowań. Jeśli jednostka religijna chce być samodzielna rozumowo i sceptyczna staje się automatycznie "anomalią" systemową i jest zwalczana jako chory element systemu. Jednak na wyrost chyba jest stwierdzenie, że tylko sceptycy są super dyskutantami. Każdy bowiem niezależnie od opcji światopoglądowej przyzwyczaja się do swych ulubionych aksjomatów, racji, założeń i skojarzeń rozumowych. Przykładem tego jest fakt, że religijni "bezmózgowcy" zasypują się argumentacją typu: "encyklika papieska powiada to i tamto"; z drugiej strony sceptycy cytują swoich "guru" typu "Dawkinsy". Osobiście skłaniam się do wniosku, że to, co jednostka prezentuje w dyskusji zależy nie od jej "religijności" lecz od jej z góry przyjmowanych założeń i nastawienie do samej dyskusji (konfrontacji) poglądów. Dyskusja staje się bezowocna niezależnie od tematyki i tożsamości ideowej dyskutantów. Często bowiem nawet antyreligijni, świeccy dyskutanci, sceptycy; demonstrują brak rzeczowości i "fanatyzm" dogmatycznej retoryki.Gdy ktoś z góry wszystko wie najlepiej w dyskusji to tylko wydaje mu się, że w niej bierze udział. Twierdzenie, że jednostka religijna nie potrafi dyskutować jest nieścisłym uogólnieniem. Nawet biblia pokazuje jak rzeczowo potrafił dyskutować Jezus (mimo, że w obrębie grup religijnych). Niemniej chyba można zaryzykować stwierdzenie, że doktryny religijne lub filozoficzne "blokują" krytycyzm rozumowy przez co; stają się rodzajem ogłupiania i "prania mózgu". Wiele wskazuje na to, że człowiek staje się dogmatyczny i "anty-dyskusyjny" zawsze tam; gdzie liczy się jego "święta racja" bez względu na obiektywizm i stanowisko strony przeciwnej. "Fanatyzm" dyskusyjny i subiektywizm jest właściwością powszechną a nie tylko religijną. keerasystem.wordpress.com/
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|