 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 16-10-2010 17:45 | Koraszewski (82900 punktów) | Religie to biznes
8 na 8 | Informacja za Onetem: "Odpowiedzialny w rządzie Wielkiej Brytanii za lokalne samorządy minister Eric Pickles wypowiedział się przeciwko ulgom podatkowym dla Kościoła scjentologicznego, podającego się za organizację religijną wyższej użyteczności publicznej". Całkowicie się zgadzam, ale wymaga to solidniejszej definicji. Mam wrażenie, że wszystkie religie to biznes i w związku z tym przyznawanie im statusu organizacji wyższej użyteczności publicznej jest oszukiwaniem podatników. Badanie charytatywnych działań Kościoła katolickiego pokazuje, jak często kryje się za tym działalność gospodarcza, wykorzystywanie ekonomiczne, seksualne i inne, oraz (co przecież jest dla nich kluczowe) agresywna działalność misyjna. Odmowa uznania kościoła scjentologów byłaby dobrym precedensem i powodem dokładniejszego przyjrzenia się wszelkim religijnym akcjom charytatywnym. Warto zapytać co się kryje za świątobliwą "dobrocią". (Nie twierdzę, że wszelkie działania charytatywne Kościoła są z założenia zaledwie przykrywka do przestępczej działalności, ale ta działalność winna być poddana takiej samej ścisłej kontroli jak jakakolwiek działalność świeckich organizacji charytatywnych. Nie mamy obowiązku wierzyć w świętość.) | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
3 na 3 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Słusznie. Ludziom się tylko wydaje, iż scjentyzm, czy kult Cargo są "niepoważne" zaś chrześcijaństwo, islam, judaizm "poważne". Tak naprawdę scjentyzm, kult Cargo itp. wydają się szokować swoją barwną naiwnością z uwagi na to, że są nowe. W chrześcijaństwie, islamie etc., jest nie mniej naiwności i przeznaczania pieniędzy na szerzenie głupoty.
|
|
 | 1 na 1 | coreless (16088 punktów) |
Jeśli chodzi o "duże" wyznania, kluczowe jest stojące za nimi zaplecze polityczne. Bez tego zaplecza, ani scjentolodzy, ani nikt inny, nie jest w stanie "dużym" wyznaniom nawet podskoczyć.
Ponieważ nie ma najpierwszego początku i ostatecznego końca.
|
|
|  | 3 na 3 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Zwłaszcza w Indiach można zobaczyć ciągłe powstawanie bogów. Co jakiś czas jezusopodobny osobnik łazi tam po ulicach i uważa się za awatara boga, syna boga, lub współpracownika boga (prorok etc). Niektórym się udaje pozyskać środki i powstają ośrodki, aśramy, świątynie. W państwach, gdzie dominują monoteizmy (wbrew windows naprawdę uważam iż to słowo POSIADA LICZBĘ MNOGĄ!!!) owi nowi kandydaci na takich bądź innych bogów (obecnie monoteistycznych, bo jest to modne) są szybko gaszeni przez dobrze zorganizowane wcześniejsze wersje szaleństw. Jezus, o ile kiedykolwiek istniał, też był takim kolesiem szukającym chętnych do czczenia go. To musiało być dużo bardziej komiczne niż "Żywot Briana" Monty Pythona, bo w przeciwieństwie na przykład do Buddy Jezus nic sobą nie reprezentował. Obiecywał w kółko życie po śmierci, straszył piekłem, dwa czy trzy razy powiedział o współpracy w obrębie jego wyznawców ("Będziesz kochał tego, co we mnie wierzy (i raczej Żyda) tak jak siebie samego"). Poza tym przypisano mu (o ile wogóle istniał) cuda jakie przypisuje się każdemu niemal kandydatowi na boga - uzdrawianie, wskrzeszanie, produkcja jedzenia znikąd. Budda był ciekawym filozofem, nawet Mahomet miał talent polityczny. A takich kolesi jak Jezus (o ile wogóle istniał) jest w Indiach na pęczki. Nie potrafią nic wymyślić, więc obiecują raj (czyli szybkie wyzwolenie z więzów karmicznych), straszą i pozyskują naćpanych wyznawców, którzy są przekonani o tym, iż widzieli cudotwórcze moce swoich bogów. Tak więc wchodzenie nowych graczy do biznesu wciąż trwa.
|
|
| |  | | coreless (16088 punktów) |
Religia jest zawsze całym kompleksem wielu zjawisk o złożonym podłożu bio-psycho-społecznym, a nawet historycznym. Jednowymiarowe jej ujęcie, na przykład jako biznesu, nie oddaje do końca dynamizmów, które kierują jej rozwojem i decydują o jej przetrwaniu.
Ponieważ nie ma najpierwszego początku i ostatecznego końca.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Oczywiście, że nie jest to tylko biznes, chyba, że traktować to pojęcie bardzo szeroko. Wielu przywódcom religijnym chodzi o respekt, dominacje w stadzie. Sami również najczęściej wierzą we własne obietnice, ale do ich spełnienia potrzebują wiary innych. Czyli tworzenie i podtrzymywanie religii to także walka o respekt w stadzie (nawet za cenę zakazu rozmnażania się, ale przecież przekazuje się memy - wirtualny odpowiednik płodności), oraz metoda narkotycznej autohipnozy (pasterz ćpa beczenie swych owiec) w calu podtrzymania własnego złudzenia o nieśmiertelności "duszy" i samoważności proroka Chandry czy Nowaka.
|
|
| Almentyna (417 punktów) | > Warto zapytać co się kryje za świątobliwą "dobrocią". (Nie twierdzę, że wszelkie >działania charytatywne Kościoła są z założenia zaledwie przykrywka do przestępczej działalności, ale ta działalność winna być poddana takiej samej ścisłej kontroli jak jakakolwiek działalność świeckich organizacji charytatywnych. Nie mamy obowiązku wierzyć w świętość.)
Słusznie, kontrola zewnętrzna by się przydała. Chociaż zdarzyło mi się mieć kilkakrotnie kontakt z pewnym zakonem żeńskim i mimo najeżenia na starcie, do mety dotarłam przyjemnie rozczarowana. Zakon ów prowadzi dom rekolekcyjny, który wynajmuje (godnym zaufania ;- ) grupom na cele prowadzenia np. warsztatów. Panny zakonnice zupełnie się nie narzucały, chętnie rozmawiały na tematy świeckie i były niezwykle pracowite. Co prawda narzuciły nam ciszę nocną o 22.00, ale byliśmy tak zajęci, że ze zmęczenia i tak uciszaliśmy się sami. Alkohol owszem pijaliśmy, a one nigdy nie robiły uwag na temat wyrzucanych butelek. Może obliczyły, że ich zużycie na głowę było niezwykle umiarkowane. Inna wątpliwość: najciężej pracowały nowicjuszki i to zakrawało na wyzysk. Ale widać są to "dusze" uległe, które wręcz domagają się narzucania im sztywnych ram, wraz z urzędowym optymizmem ;- )
|
|
 | | ahia (83 punktów) | >> Warto zapytać co się kryje za świątobliwą "dobrocią". (Nie twierdzę, że wszelkie >>działania charytatywne Kościoła są z założenia zaledwie przykrywka do przestępczej działalności, ale ta działalność winna być poddana takiej samej ścisłej kontroli jak jakakolwiek działalność świeckich organizacji charytatywnych. Nie mamy obowiązku wierzyć w świętość.) >Słusznie, kontrola zewnętrzna by się przydała.
No tak. Nie wielu np. wie, że kościół ma specjalny budżet przeznaczony na utrzymanie dzieci duchownych...
>Inna wątpliwość: najciężej pracowały nowicjuszki i to zakrawało na wyzysk. Ale widać są to "dusze" uległe, które wręcz domagają się narzucania im sztywnych ram, wraz z urzędowym optymizmem ;- )
najciężej pracowały, bo wymagane w zakonie są przede wszystkim posłuszeństwo i pokora. więc to może taka próba - wstępujący do zakonu muszą 'schować siebie'. na to sami się decydują. chociaż nie zawsze tak jest. T.Merton, zbuntowany zakonnik jest tego dobrym przykładem. ale i on zaczął zmiany nie jako ten 'nowy'.
|
|
|  | | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | Drogie Panie, bardzo proszę o trzymanie się tematu wątku. Jeśli przy okazji przyszły do głowy jakieś inne tematy - można otworzyć nowy wątek, do czego zresztą zachęcam
|
|
1 na 1 | coreless (16088 punktów) |
Definicja będzie na tyle solidna, na ile będzie to potrzebne do realizacji określonej woli politycznej. To wola polityczna pozwoliła w Wielkiej Brytanii aresztować Pinocheta, a Ratzingera potraktować, jak 'Jego Świętobliwość'. Dlatego nie będzie równego traktowania kościoła scjentologicznego i innych organizacji wyznaniowych - nie na bazie definicji, lecz określonej woli politycznej, na użytek której takie definicje się tworzy. I jeszcze jedna poprawka. Religia to biznes, ale nie tylko biznes, i wcale nie chodzi mi o idealistyczne mrzonki.
Ponieważ nie ma najpierwszego początku i ostatecznego końca.
|
|
1 na 1 | ahia (83 punktów) | >Mam wrażenie, że wszystkie religie to biznes i w związku z tym przyznawanie im statusu organizacji wyższej >użyteczności publicznej jest oszukiwaniem podatników.
to nie wrażenie. każdy orze jak może'.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|