Racjonalista - Strona głównaDo treści
Czy można skrzywdzić Boga ?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
18-10-2010 16:13makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
Czy można skrzywdzić Boga ?
hej,
Zastanawiam się nad tym jak to jest możliwe ?
Skrzywdzić Boga ?!
Jak można skrzywdzić wszechmocnego i wszechwiedzącego ?
Przy czym - skrzywdzić oznacza - skrzywdzić !!!
Skrzywdzić oznacza - zranić !
Jak można zranić Boga ???
Przecież to jest całkowicie sprzeczne z całością wyobrażeń na temat wszechwładzy i wszechmocy !!!
makuś
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Jacek Tabisz (30006 punktów)
W skrzywdzonym bogu, powieszonym w chrześcijaństwie na krzyżu, chodzi o to, iż jest echem dawnych szamańskich obrzędów przejścia. Musisz coś zmasakrować, aby stało się nieśmiertelne. W Starożytnym Rzymie byli inni konkurencyjni zmasakrowani - zmartwychwstali. Herkules, który założył zatrutą szatę i spalił się na stosie aby dołączyć do boga ojca, czyli Jowisza, oraz na przykład Orfeusz, rozszarpany przez Bachantki po to aby - zdaniem mistycznych apologetów mitu - dołączyć do boga ojca Dionizosa. Owo rozszarpanie, spalenie, zmasakrowanie stało się dla wierzących w zaświatowy hotelik gwarancją "powagi ich rezerwacji".

Początkowo w chrześcijaństwie istniały też silne nurty manichejskie, zainspirowane zapewne perskim mitraizmem (który był bardzo podobny). Był więc bóg zła i bóg dobra. Bóg zła zadawał cierpienia bogu dobra i w drugą stronę. Trzymało się to kupy. Jednakże w chrześcijaństwie wygrał w końcu ścisły monoteizm, więc nie ma dwóch najwyższych, tylko jeden. Bóg sam się zatem torturował, aby zbawić tych których skazał za własne winy. Nikt z wiernych się tym nie przejmuje, gdyż zawarte w szamańskiej ceremonii przejścia tortury mają tylko i wyłącznie podkreślać prawdziwość rezerwacji w zaświatowym hoteliku. Chodzi o podkreślenie emocjonalne. Czuć, czuć, wierzyć i nie myśleć!
Kuba Śruba (3184 punktów)
>Jak można skrzywdzić wszechmocnego i wszechwiedzącego ?
Jeżeli Bóg:
A. "Kocha wszystkich ludzi"
B. "Obdarzył ludzi wolną wolą i chce żeby odwzajemnili jego miłość"
To można go skrzywdzić "odwracając się od niego"...

Jako wszechwiedzący oczywiście wie jaki wybór podejmie "wolna wola", ale i tak będzie skrzywdzony.


Jeżeli ktoś dostał mdłości czytając ten wpis to przepraszam, ja czytając w "podglądzie" osłabłem Postarałem sie jedynie wykorzystać resztki indoktrynacji kołatające się po głowie, aby spreparować hipotetyczną odpowiedź katolika.

Moim zdaniem nie można skrzywdzić boga, tak jak nie można skrzywdzić różowego jednorożca.


Jak mogę uwierzyć w Boga, gdy właśnie w zeszłym tygodniu mój język wkręcił się w wałek elektrycznej maszyny do pisania? - W. Allen
18-10-2010 19:13 
 Ocena 1 na 1
kognitywista (3391 punktów)
>Moim zdaniem nie można skrzywdzić boga, tak jak nie można skrzywdzić różowego jednorożca.
Nie zgadzam się.
Moim zdaniem nie można skrzywdzić boga jak również nie można skrzywdzić różowego jednorożca.
Niemożność skrzywdzenia boga różni się zasadniczo od niemożności skrzywdzenia różowego jednorożca. O jednorożcu możemy napisać baśń, w której zostanie on skrzywdzony i będzie to opowieść spójna wewnętrznie. Gdy napiszemy o skrzywdzonym bogu, dopuścimy się logicznego błędu ... i chyba o to chodziło Autorowi wątku.
Kuba Śruba (3184 punktów)
> Gdy napiszemy o skrzywdzonym bogu, dopuścimy się logicznego błędu ... i chyba o to chodziło Autorowi wątku.
Logiczny błąd polega na krzywdzeniu wszechmocnego czy wszechwiedzącego (czy obydwu)?
1. Dla dziecka ojciec jest praktycznie wszechmocny, mimo to dziecko może ojca zranić.
2. Możesz mieć wiedzę jak zachowa się np. Twoja dziewczyna, być jej zachowaniem skrzywdzonym, a mimo to nie zrobić nic by jej zachowanie ograniczyć (mimo możliwości) w imię wolności jednostki.
Nie widzę tu logicznego problemu.
PS O Jezusie ludzie napisali książkę, jak to został skrzywdzony. Analogię z jednorożcem uważam za trafną.


Jak mogę uwierzyć w Boga, gdy właśnie w zeszłym tygodniu mój język wkręcił się w wałek elektrycznej maszyny do pisania? - W. Allen
19-10-2010 10:16 
 Ocena 1 na 1
kognitywista (3391 punktów)
Wszystko zależy od tego, jakie temu bogu przypiszemy atrybuty. Jeśli nadamy mu zdolność do odczuwania pełnej gamy ludzkich emocji (poza złością i mściwością z których znany jest znawcom biblii), to wtedy rzeczywiście można go skrzywdzić. Nie sama wszechwiedza czy wszechmoc powoduje niezdolność do bycia skrzywdzonym ale raczej to, że bóg nie jest człowiekiem, więc nie może odczuwać jak człowiek. Rozszerzając: nie jest też ssakiem, jak (prawdopodobnie ) jednorożec. Chyba, że rozpatrujemy ten kawałek boga, który stał sie człowiekiem.
19-10-2010 10:46 
 Ocena 1 na 1
Kuba Śruba (3184 punktów)
> Nie sama wszechwiedza czy wszechmoc powoduje niezdolność do bycia skrzywdzonym ale raczej to, że bóg nie jest człowiekiem, więc nie może odczuwać jak człowiek.

To jest właśnie dla mnie jeden z największych absurdów chrześcijaństwa - z jednej strony operuje pojęciem Boga jako ponadczasowego, wszechpotężnego, abstrakcyjnego bytu, z drugiej strony przypisuje mu tak ludzkie cechy, jak grecy swojemu panteonowi

Jak mogę uwierzyć w Boga, gdy właśnie w zeszłym tygodniu mój język wkręcił się w wałek elektrycznej maszyny do pisania? - W. Allen
19-10-2010 10:59 
 Ocena 1 na 1
kognitywista (3391 punktów)
>To jest właśnie dla mnie jeden z największych absurdów chrześcijaństwa - z jednej strony operuje pojęciem Boga jako ponadczasowego, wszechpotężnego, abstrakcyjnego bytu, z drugiej strony przypisuje mu tak ludzkie cechy, jak grecy swojemu panteonowi
To przypadkiem także jeden z dowodów na nieistnienie Boga ... powód do przyjęcia postawy co najmniej ignostycznej - brak możliwości określenia jakichkolwiek cech Boga.
18-10-2010 20:59 
 Ocena 1 na 1
zachaj (5239 punktów)

>Jeżeli ktoś dostał mdłości czytając ten wpis to przepraszam,

Ten jaskrawo niebieski powoduje u mnie mdłości.
drHaust (737 punktów)

> tak jak nie można skrzywdzić różowego jednorożca.

a nadać mu barwę niebiesko błękitną to nie skrzywdzenie by było ?

a poważniej: skoro tzw. my jesteśmy na obraz i podobieństwo, to może się jednak da?
może krzywdzon został grzechem pierworodnym i wqrzywszy się...i tu następuje cała reszta baśni...

Dla Ciebie jestem ateistą, dla Boga - konstruktywną opozycją
lotrek (14275 punktów)

>Zastanawiam się nad tym jak to jest możliwe ?
>Skrzywdzić Boga ?!
Makuś, bój się boga...w co Ty się bawisz. Można skrzywdzić kogoś kto istnieje a nie jakiś niebyt. I na dodatek umieściłeś swój wątek w dziale: religię. Zapomniałeś pewnie, że istnieje wątek: bazgroły


"Nie wierzysz w Boga? Nie jesteś sam"
Almentyna (417 punktów)
>Jak można skrzywdzić wszechmocnego i wszechwiedzącego ?
/.../
>Przecież to jest całkowicie sprzeczne z całością wyobrażeń na temat wszechwładzy i wszechmocy !!!

No właśnie. Sam sobie odpowiedziałeś: nie jest to możliwe, gdy się wierzy we wszechmocnego boga (jeśli przyjąć, że skrzywdził sam siebie, to w ramach własnych kalkulacji korzyści, czyli nie skrzywdził, tylko stworzył okazję emocjonalną i polityczną do zwiększenia liczby wyznawców).
Gdy się nie wierzy, to pytanie jest nie na temat (skrzywdzić nic?).
ancykryst przegrzeszony (526 punktów)
(zablokowany)
>Skrzywdzić oznacza - zranić !
>Jak można zranić Boga ???
>Przecież to jest całkowicie sprzeczne z całością wyobrażeń na temat wszechwładzy i wszechmocy !!!
>makuś
Bez urazy, ale ta cała dyskusja jest bez sensu. Lepiej pogadać o dupie Maryni - jest to osoba najzupełniej realna, jej pupa również...
Almentyna (417 punktów)
>Bez urazy, ale ta cała dyskusja jest bez sensu. Lepiej pogadać o dupie Maryni - jest to osoba najzupełniej realna, jej pupa również...

Jeśli pytanie Makusia nie zostało usunięte przez moderatora, to domniemywam, że Makuś ma problem, poważne wątpliwości, i nasze odpowiedzi, byle życzliwe, mogą mu pomóc.
19-10-2010 18:30 
 Ocena 2 na 2
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
>Jeśli pytanie Makusia nie zostało usunięte przez moderatora, to domniemywam, że Makuś ma problem

hej,
Przepraszam ale jak mam to rozumieć ?
Lub inaczej - co chciałaś powiedzieć ?

Wątpliwości posiada każda inteligentna istota , to jest w zasadzie podstawa inteligencji a jeszcze bardziej wynikającej z niej etyki .
Brak wątpliwości jest charakterystyczny dla osób o skłonnościach totalitarnych , fanatycznych

Fakt , że nazywam siebie ateistą nie oznacza iż wiem , że boga nie ma tylko , że w boga nie wierzę .
Nawiasem mówiąc ludzie bardzo często mylą wiedze z wiarą ... nie tylko wierzący

Nie jestem kimś szczególnie wyedukowanym ale wydaje mi się , że nasza ludzka wiedza nie pozwala nam na ostateczne , definitywne wypowiadanie się na temat wszechświata i naszej w nim obecności
Raczej , ta wiedza stawia nam coraz to inne pytania ...
Wiedza prowadzi do wątpliwości ponieważ weryfikuje tak zwane oczywistości
Oczywista oczywistość to koniec intelektu
Zupełnie inaczej niż posiadanie wątpliwości , które zachęcają do namysłu i refleksji a nie do akceptacji bezalternatywnych wizji jaka proponowana jest przez oczywiste oczywistości
Chciałbym też jeszcze powiedzieć , że wątpliwości nie są tożsame ze stanem apatii i nihilizmem - są raczej tegoż przeciwieństwem
pozdrawiam
makuś
spray (5875 punktów)
Makusiu, jeśli dobrze rozumiem, to właśnie zostałeś źle zrozumiany

Wyraźnie odniosłeś się do całkiem cwanych i jednocześnie idiotycznych metod budowania poczucia winy (et consortes), gdy tymczasem odebrano to jako Twój osobisty dylemat, hehe...

Popraw mnie, jeśli się mylę:
Czytając regularnie Twoje posty nie należy posądzać Cię o rozterki wiernego-zdezorientowanego, jakie w poście inicjujacym pełnią jedynie funkcję exemplum.

To tak ku ogólnej jasności.
Lux, znaczy się...
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
>Popraw mnie, jeśli się mylę:

hej,
Nie ma czego poprawiać !
pozdrawiam
makuś
Almentyna (417 punktów)
>>Jeśli pytanie Makusia nie zostało usunięte przez moderatora, to domniemywam, że Makuś ma problem
>hej,
>Przepraszam ale jak mam to rozumieć ?

Ależ jak najkorzystniej dla siebie. Wyrażenie "ma problem" tylko w języku potocznym może oznaczać "to jego kłopot". W języku mniej więcej poprawnym oznacza to co oznacza dosłownie.
Jeśli o czymś piszesz, to dlatego że to jest kwestia (pytanie, problem, sprawa, zagadnienie), które Cię interesuje. Co więcej, rozważanie tej kwestii (problemu) jest ciekawe, lub ma inne zalety, w przeciwnym razie moderator pewnie by interweniował, jak domniemywam.
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
"Bóg nie żyje; litość nad człowiekiem przyprawiła Boga o śmierć".


"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
Kowalska (14008 punktów)
>Przy czym - skrzywdzić oznacza - skrzywdzić !!!

   Nikt nigdy nie napisał mądrzej.

Hej.


Pomoc terapeutyczna oraz psychologiczna - całodobowo.
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>hej,
>Zastanawiam się nad tym jak to jest możliwe ?
>Skrzywdzić Boga ?!
>Przecież to jest całkowicie sprzeczne z całością wyobrażeń na temat wszechwładzy i wszechmocy !!!

Hej Panie Makuś, hej.
Dziwnym jest, że Pan się dziwisz. Poczytaj Pan trochę mów wielkich zbrodniarzy, to Pan zobaczy, że największe zbrodnie zostały dokonane w Jego imieniu.
/Na wypadek protestów teistów zaznaczam, że do Panteonu bogów oprócz bogów transcendentalnych - jak Jahwe i chrześcijańska Trójca - doliczam tzw. "Bogów Żywych" - jak Stalin i Hitler. Warto pamiętać, że kult bogów bezpośrednio sprawujących władzę wśród swoich wyznawców wcale nie był mniejszym od bogów spekulatywnych, w których imieniu władzę sprawują kapłani./
Jeżeli ktoś działa "zgodnie z wolą Boga" i wie czego "Bóg żąda", to także wie, kto i czym może Boga obrazić, a nawet próbować go skrzywdzić. Dla mnie jest to proste jak budowa cepa.
Zdecydowanie bardziej mnie zastanawia jak mogą sobie to poukładać ludzie myślący, a tym bardziej ludzie aspirujący do intelektualizmu. Dla mnie, gdy jakikolwiek człowiek wypowiada się w imieniu Boga transcendentalnego, jest bzdurą przekraczającą wszelkie wyobrażenia człowieka jako istoty rozumnej. To już nie spekulacja o istnieniu ponadświatowej inteligencji, to już kompletna wiedza o jej zachciankach.

Dla takiego jak ja profana to, obraza boska!

Proszę popatrzeć i posłuchać jak nader ważny /przeciętnie ok. 100 kg/ Episkopat Polski feruje w imieniu Boga wyroki, którym podporządkowują się nawet liberalne partie jak PO i SLD.
Boją się aby nie skrzywdzić Boga!

@@@
.
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
>/Na wypadek protestów teistów zaznaczam, że do Panteonu bogów oprócz bogów transcendentalnych - jak Jahwe i chrześcijańska Trójca - doliczam tzw. "Bogów Żywych" - jak Stalin i Hitler. Warto pamiętać, że kult bogów bezpośrednio sprawujących władzę wśród swoich wyznawców wcale nie był mniejszym od bogów spekulatywnych, w których imieniu władzę sprawują kapłani./

Gwoli ścisłości Hitler był chrześcijaninem! Nawet rzymskim-katolikiem! Nigdy nie walczył z kościołem, wręcz przeciwnie - wspomagał jego działalność. Nigdy nie wyrzekł się swojej wiary, wręcz przeciwnie, podkreślał ją w przemówieniach. Poza tym Hitler był patriotą. Nie był żadnym Bogiem. Był paskudnym chrześcijaninem, ale przecież ludzką rzeczą jest grzeszyć.

Nie dziw że Hitlera popierali duchowni katoliccy, którym przecież Żydzi zabili Syna Człowieczego.

Dlatego - powiedzmy szczerze i zgodnie z prawdą - Hitler był wierzącym konserwatywnym prawicowym politykiem, wielkim patriotą i wizjonerem. Żadnym tam Bogiem, bo inaczej wszyscy wielcy przywódcy, czy gwiazdy pop, musiałyby urosnąć do tej ezoterycznej rangi. No i takie sugerowanie jakby odbiera kościołowi katolickiemu część blasku chwały tej jego "zagubionej" owieczki

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
19-10-2010 13:33 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>Gwoli ścisłości Hitler był chrześcijaninem! Nawet rzymskim-katolikiem!
Jestem prawie pewnym, że w innych układach został by spalony jako heretyk. Ale o ile sobie przypominam nigdzie nie napisałem, że Hitler i Stalin uznali się za bogów i nakazali swój kult. Nie wszyscy piszą co im klawiatura wystuka, niektórzy przed tym się trochę zastanawiają.

>Nigdy nie walczył z kościołem, wręcz przeciwnie - wspomagał jego działalność.
Coś mi się wydaje, że nie walczył z Kościołem, gdyż wziął go ordynarnie za mordę i to Kościół wspierał jego działalność.

>Nigdy nie wyrzekł się swojej wiary, wręcz przeciwnie, podkreślał ją w przemówieniach.
Jakiej wiary? Polityk, który nie wykorzystuje demagogii jest kiepskim politykiem. Hitler wykorzystywał ją idealnie.

>Poza tym Hitler był patriotą.
??? Austriackim, niemieckim, III rzeszowskim?

>Nie był żadnym Bogiem.
Nie rozumiem - dla ponad 90% naszych forumowiczy i w tym mnie, to oczywiste, że Bogiem nie był. Czyżby Pan myślał, że ja wierzę w Stalina, albo Hitlera. Napisałem, że obaj wodzowie byli "Żywymi Bogami". Proszę sięgnąć do różnych definicji Boga i form sprawowania kultu i porównać.

>Był paskudnym chrześcijaninem, ale przecież ludzką rzeczą jest grzeszyć.
A może lepiej zajrzeć do biografii Hitlera, odczytać jego mieszankę światopoglądową i porównać ją z chrześcijaństwem.

>Dlatego - powiedzmy szczerze i zgodnie z prawdą
Jaką prawdą Pańską, to ja nie mam nic do gadania.

>- Hitler był wierzącym konserwatywnym prawicowym politykiem, wielkim patriotą i wizjonerem.
Dla mnie był tylko ograniczonym intelektualnie zakompleksionym psychopatą, któremu szczęśliwy dla niego zbieg okoliczności pozwolił zapanować nad kawałkiem świata. Postać ze wszech miar obrzydliwa.

>No i takie sugerowanie jakby odbiera kościołowi katolickiemu część blasku chwały tej jego "zagubionej" owieczki
Wielce Szanowny Panie, nie wszystkich tu interesuje dokopywanie Kościołowi. Uważam, że wydobywanie tylko prawdy ze zdarzeń, w których Kościół uczestniczył chluby mu nie przynosi i ponadto już żadne dorabianie mu gęby nie jest potrzebnym.

>
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"

Odwołuje się Pan do ładnego motta, ale przy takim warto spróbować przeczytać ze zrozumieniem tekst do którego się Pan odnosi. Czy jest Pan pewien, że zrozumiał Pan to o czym ja pisałem.

Pozdrawiam.

@@@
.
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
Po prostu nie zgadzam się z stawianiem na równi demagogii politycznej z tą religijną. To chyba oczywiste, że jestem przeciwko Pana upraszczaniu myślenia, a dokładnie gry słownej z Bogiem. Miesza pan Hitlera i Stalina do wątku metafizycznego i z tym polemizuję. Nikt nie wierzył przecie w ich, ale w ich idee.

>A może lepiej zajrzeć do biografii Hitlera, odczytać jego mieszankę światopoglądową i porównać ją z chrześcijaństwem.

Czy Pan sugeruje, że chrześcijaninem np. nie jest ktoś kto nie zgadza się z nauczaniem kościoła? To niedorzeczne. Chrześcijaninem w myśl kościoła-katolickiego jest każdy ochrzczony. Hitler niezależnie od tego co robił, głosił, myślał, nigdy nie dokonał aktu apostazji i o ile mi wiadomo nie był ekskomunikowany. Był 100% chrześcijaninem.

>Wielce Szanowny Panie, nie wszystkich tu interesuje dokopywanie Kościołowi.
Ale on też wierząc w jakiegoś Boga przecież jest obiektem dyskusji o krzywdzie. I ja mu nie dokopuję. Staram się pisać rzetelne fakty.

>>Poza tym Hitler był patriotą.
>??? Austriackim, niemieckim, III rzeszowskim?

Kochał Austrię i uważał, że jej miejsce jest przy Rzeszy. To wszystko jest napisane w Mein Kampf.

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>Po prostu nie zgadzam się z stawianiem na równi demagogii politycznej z tą religijną.
Żyjemy w wolnym kraju. Pan się możesz nie zgadzać, a ja będę je porównywać. Kilkadziesiąt lat temu wzburzyłem środowisko religioznawców polskich, gdy publicznie postawiłem tezę, że komunizm typu radzieckiego jest parareligią.
Ustrój się z Polsce zmienił. Sankcje za głoszenie tej tezy mniejsze, więc pozostanę przy swoim zdaniu. Broniłem go już na forum racjonalisty i drugi raz mi się nie chce.

>To chyba oczywiste, że jestem przeciwko Pana upraszczaniu myślenia, a dokładnie gry słownej z Bogiem.
Dziekuję za ocenę mojego poziomu intelektualnego, ale jasność i komunikatywność wypowiedzi nie musi świadczyć o prymitywizmie. Często akurat odwrotnie bywa. Jestem bezbożnikiem i nie boję się z Bogiem w jakiekolwiek relacje wchodzić. Ale zdało mi się, że polemizuję z człowiekiem.

>Miesza pan Hitlera i Stalina do wątku metafizycznego i z tym polemizuję.
Przepraszam, ale naturalista ontologiczny z metafizykiem ma rzeczywiste problemy w porozumieniu. Nie interesują mnie żadne wątki metafizyczne. Z mojego punktu widzenia metafizyka /w dzisiejszym myśleniu/ jest bzdurą.

>Nikt nie wierzył przecie w ich, ale w ich idee.
A może tak - choć z literatury pięknej coś przeczytać, jakiś film obejrzeć. Już nie mówię o poważniejszych dziełach.

>Czy Pan sugeruje, że chrześcijaninem np. nie jest ktoś kto nie zgadza się z nauczaniem kościoła? To niedorzeczne. Tak, to niedorzeczne. Tylko skąd Pan to wziął? Tak sobie Pan wydumał? Czy do kąta chciał mnie Pan ustawić?
Kto nie zgadza się z nauczaniem danego Kościoła może Kościół opuścić, albo zostać z niego wykluczony. Chrześcijaństwo jest znacznie szerszym pojęciem i wiem co pisałem mówiąc, że jego poglądy były dalekie od chrześcijaństwa.

>Chrześcijaninem w myśl kościoła-katolickiego jest każdy ochrzczony.
Tak, tylko ja mam w wielkim poważaniu, co sobie wyobraża Kościół Katolicki.

>Hitler niezależnie od tego co robił, głosił, myślał, nigdy nie dokonał aktu apostazji i o ile mi wiadomo nie był ekskomunikowany.
Ja też!

>Był 100% chrześcijaninem.
Ja też?
Cieszcie się wszyscy chrześcijanie, a katolicy szczególnie.
Bogusławski wierny syn chrześcijaństwa.

>>>Poza tym Hitler był patriotą.
>>??? Austriackim, niemieckim, III rzeszowskim?
>Kochał Austrię i uważał, że jej miejsce jest przy Rzeszy.
Mam dziwne poglądy i wszystkich Polaków /na szczęście niewielu ich było/, którzy uważali, że miejsce Polski jest przy Rzeszy lub Związku Radzieckim uważałem za zdrajców. Gratuluję poglądów.

>To wszystko jest napisane w Mein Kampf.
A co Pan jeszcze czytał?

@@@
.
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
>Żyjemy w wolnym kraju. Pan się możesz nie zgadzać, a ja będę je porównywać.

Otóż to. Ja nie neguję Pana prawa, a jeśli tak to zabrzmiało, to przepraszam.

>>To chyba oczywiste, że jestem przeciwko Pana upraszczaniu myślenia, a dokładnie gry słownej z Bogiem.
>Dziekuję za ocenę mojego poziomu intelektualnego, ale jasność i komunikatywność wypowiedzi nie musi świadczyć o prymitywizmie. Często akurat odwrotnie bywa. Jestem bezbożnikiem i nie boję się z Bogiem w jakiekolwiek relacje wchodzić. Ale zdało mi się, że polemizuję z człowiekiem.

Nie było mą wolą oceniać Pana poziom intelektualny, ale właśnie formę i treść wypowiedzi, które moim zdaniem dokonują pewnego przekłamania, ponieważ nawet porównując komunizm czy faszyzm do religii, to według mnie istotą nie jest tu duce, führer itd., a idea przez nich głoszona. I to jest charakterystyczne również dla religii, że ludzi urzekają autorytety swoimi wizjami, mową trawą i ci wyklęci przywódcy nie różnią się niczym od obecnych, ani kościołów, czy przyjaciół. Relacje pozostają takie same, tylko tamte były bardziej brzemienne w skutkach.

To zagadka psychologiczna, której kluczem do rozwiązania jest autorytet i jego siła, a nie Bóg, czy religia.

>Mam dziwne poglądy i wszystkich Polaków /na szczęście niewielu ich było/, którzy uważali, że miejsce Polski jest przy Rzeszy lub Związku Radzieckim uważałem za zdrajców. Gratuluję poglądów.

Czy te Pana poglądy przypadkiem nie implikują uznania za zdrajców również tych, którzy widzą miejsce Polski we wspólnocie europejskiej i gorąco popierają traktat lizboński? Czyli tu nie chodzi o utratę suwerenności, a zdradę idei potępienia faszyzmu i komunizmu? Bo jeśli to pierwsze to chyba musi Pan uznać proeuropejskich działaczy za na równi zdrajców, a jeśli to drugie to zdrajcami powinni być wyznawcy religii, skoro komunizm i faszyzm były parareligią. Czy znowu Pana źle rozumiem?

Dziękuję za uznanie dla moich poglądów.

>A co Pan jeszcze czytał?
Niepoprawna odpowiedź dyskwalifikuje mnie z dalszej dyskusji?


"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>Nie było mą wolą oceniać Pana poziom intelektualny, ale właśnie formę i treść wypowiedzi, które moim zdaniem dokonują pewnego przekłamania, ponieważ nawet porównując komunizm czy faszyzm do religii, to według mnie istotą nie jest tu duce, führer itd., a idea przez nich głoszona.
Jakie zna Pan definicje religii. Czy istotą religii jest bóg, czy głoszone przez nią idee?

Definicja Tielego-Söderbloma: Religią nazywamy w sensie ogólnym stosunek pomiędzy człowiekiem i potęgą nadludzką, w którą on wierzy i od której czuje się zależny. Stosunek ten znajduje swój wyraz w specjalnych uczuciach (zaufanie i lęk), wyobrażeniach (wiara) i czynnościach (modlitwy, obrzędy, wśród nich specjalne ofiary), a także w wypełnianiu moralnych przykazań.

Proponuję także lekturę książki Rafała Imosa "Wiara człowieka radzieckiego". Tezy zawarte w tej pracy można przenieść na wiarę człowieka hitlerowskiego oraz jeszcze wielu tyranów.

>>Mam dziwne poglądy i wszystkich Polaków /na szczęście niewielu ich było/, którzy uważali, że miejsce Polski jest przy Rzeszy lub Związku Radzieckim uważałem za zdrajców. Gratuluję poglądów.
>Czy te Pana poglądy przypadkiem nie implikują uznania za zdrajców również tych, którzy widzą miejsce Polski we wspólnocie europejskiej i gorąco popierają traktat lizboński?
Nie, nie implikują. Są drobne różnice w traktatach akcesyjnych. Nie zauważył Pan?

>Niepoprawna odpowiedź dyskwalifikuje mnie z dalszej dyskusji?
Nie dyskwalifikuje, tylko o czym mamy rozmawiać?

Miłego dnia.

@@@
.
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
Przyznaję rację. Ale na pewno zgłębię temat.


"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>Przyznaję rację. Ale na pewno zgłębię temat.
Zdecydowanie warto!
Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.
Artaso (380 punktów)
>Skrzywdzić Boga ?!?
>Przy czym - skrzywdzić oznacza - skrzywdzić !!!
>Jak można zranić Boga ???

Jak ostatnio sprawdzałem to Jeszua z Nazaretu uważał się za syna bożego. Samego Jahwego nikt nie krzywdził, to raczej on krzywdził ludzi jak mu się nudziło albo kazał swoim wyznawcom to robić.

PS. Twój styl pisania jak po czternastu kawach jest dosyć irytujący do czytania.
Kelu (303 punktów)
>Skrzywdzić oznacza - zranić !
>Jak można zranić Boga ???
Nie powiem Ci jak zranić Boga. Powiem za to, jak go zabić. Eliminując wyznawców. Gdy nikt nie będzie już brał go na poważnie, gdy będzie się już mówić "mitologia judeochrześcijańska", wtedy będzie martwy. W ten sposób zabito już niezliczonych bogów. Sam noszę na szyi Młot Thora - jako mementum tego sympatycznego nordyckiego bóstwa zabitego przez podłego Jezusa Chrystusa.

A small mind is easily filled with faith.

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365