Racjonalista - Strona głównaDo treści
Rola kobiety w rodzinie wg KK

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
NapisanoAutorTytuł
16-01-2012 13:04Meretseger (61860 punktów)Rola kobiety w rodzinie wg KK
Ocena 33 na 33
Papieski Uniwersytet Laterański urządził konferencję naukową (czy może raczej naukawą). Nie byłoby w tym nic szczególnego, bo to zwykła praktyka wszelakich uniwersytetów, ale uniwersytet kościelny jak zwykle zajmuje się kobietami. Ubolewając nad nimi, jak zwykle. Temat konferencji to "Jaka rodzina dla jakiego społeczeństwa?" No właśnie - jaka? Ano, katolicka, tradycyjna, patriarchalna. I jak zwykle wszystkiemu winne są media. Portal, skądinąd zabawny i wielce pouczający, wiara.pl donosi za KAI, iż w mowie na otwarciu rektor PUL rzekł, co następuje:
Cytat:
Mówiąc o wizerunku kobiety hierarcha zauważył, że przedstawianie jej jako osoby robiącej karierę, agresywnej, zabiegającej o osobistą satysfakcję zawodową kosztem obecności w rodzinie i zaangażowania w jej życie nie ma nic wspólnego z rzeczywistą jej rolą w rodzinie.

Czyli, zdaniem biskupa rektora, miejsce kobiety jest w kuchni i przy dzieciach, a nie w przemyśle, biznesie, nauce, kulturze i gdzie tam sobie jeszcze niewiasty uroją, bo robić karierę może mężczyzna, w rodzinie niepotrzebny wszak. A portal nadaje tej notce znamienny tytuł.
Prawda, że urocze? Nikt mi nie wmówi, że w Kościele nie są wciąż żywe idee różnych Pawłów, Hieronimów i Tomaszów, co to kobietę nawet nie za pół człowieka mieli, a za sprzęt domowy, coś pomiędzy stołkiem a wołem. I tak miała szczęście, że do rzeczy użytecznych się zaliczała. Zmieniło się o tyle, że teraz już nieco więcej od wołu jest warta...
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

spellbinder (8577 punktów)
>Zmieniło
>się o tyle, że teraz już nieco więcej od wołu jest warta...

No oczywiście, dobra kobieta może być warta nawet trzy owce...
16-01-2012 14:33 
 Ocena 3 na 3
Chlodwig (10939 punktów)
>>Zmieniło
>>się o tyle, że teraz już nieco więcej od wołu jest warta...
>No oczywiście, dobra kobieta może być warta nawet trzy owce...

Ale konia już nie...
16-01-2012 15:13 
 Ocena 1 na 1
Rafał Poniecki (7132 punktów)
>>>Zmieniło się o tyle, że teraz już nieco więcej od wołu jest warta...
>>No oczywiście, dobra kobieta może być warta nawet trzy owce... Ale konia już nie...
No nie. Oczywiście, dobra kobieta może być warta nawet dwa konie.
16-01-2012 15:45 
 Ocena 12 na 14
daddy (2737 punktów)
(zablokowany)

>No nie. Oczywiście, dobra kobieta może być warta nawet dwa konie.
>
Aż dwa konie ?!
Pieprzony feminista
Pozdrawiam
17-01-2012 05:48 
 Ocena 3 na 3
Kacperek (2127 punktów)
>>>>Zmieniło się o tyle, że teraz już nieco więcej od wołu jest warta...
>>>No oczywiście, dobra kobieta może być warta nawet trzy owce... Ale konia już nie...
>No nie. Oczywiście, dobra kobieta może być warta nawet dwa konie.
>

Hm, to może kobiety dla podniesienia swojej wartości powinny przejść na islam? U Arabów dobra kobieta kosztuje przynajmniej pięć wielbłądów. Gucwiński wspominał kiedyś, że w Libii za jego Hannę proponowano mu aż szesnaście.
Artur@R (7115 punktów)
>>Prawda, że urocze?<

Hmm...wciąż "uroczy" nawiedzony bełkot w biskupich wypowiedziach:
- "...by porzuciła ona ten niebezpieczny wizerunek, jaki przynoszą i podsycają środki przekazu" - "porzucic wizerunek" -dobre.
-"...na obszarach "postępowych" sposób myślenia o niej "rani jej naturę a nawet sakrament " - wniosek: postęp rani naturę (tylko) kobiety.
- "Obraz rodziny w kinematografii (...) jest "zbanalizowany" - a w którym filmie? We wszystkich? Ach ta kinematografia -sama pornografia.

I ciągle nic nowego, nic mądrego, nic wartościowego w tych kościelnych konferencjach, ale dobrze Meret,
że trzymasz rękę na pulsie - dobry "odsyłacz" dla "uduchowionych" katechetek, katechetów i innych misjonarzy "chrześcijańskiej moralności" tutaj nas odwiedzających.


"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
16-01-2012 14:51 
 Ocena 3 na 3
Grzegorz (5685 punktów)
>"Obraz rodziny w kinematografii (...) jest "zbanalizowany"
Formalnie to ma rację (zresztą, większość innych problemów jest w filmie również banalizowana że samo wygłaszanie takich "rewelacji" staje się także banałem).

Niezależnie od tego dość ironiczne jest to że takie opinie wygłasza jeden z szefów organizacji w której "obraz rodziny" i roli kobiety w niej jest co najmniej równie spłycony co w kinematografii. Prawdopodobnie miał na myśli to że w kinie panuje podejrzana różnorodność, a KRK przynajmniej spłyca ten obraz w jedynym słusznym kierunku
16-01-2012 15:57 
 Ocena 2 na 2
Artur@R (7115 punktów)
>>"Obraz rodziny w kinematografii (...) jest "zbanalizowany"
>Formalnie to ma rację (zresztą, większość innych problemów jest w filmie również banalizowana że samo wygłaszanie takich "rewelacji" staje się także banałem).<

Gdyby miał rację nie skomentowałbym tego druga częścią zdania:
"a w którym filmie? We wszystkich? Ach ta kinematografia - sama pornografia."
Tego typu ogólne sądy "Kinematografia - banalizuje coś tam, coś tam" to nie banały, ale sposób manipulacji (bez podania przykładów i konkretów). Bo choć każdy film jest częścią pojęcia kinematografii to żaden nie jest jej pełnym obrazem, opisem, meritum.
Znam filmy, w których problemy związana z rodziną są potraktowane banalnie (np. spora część filmów familinjnych), ale znam i takie, których w żaden sposób banalnymi bym nie nazwał (np."Sprawa Kramerów" albo "Plac Zbawiciela" ).


"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
17-01-2012 21:46 
 Ocena 1 na 1
Grzegorz (5685 punktów)
>Gdyby miał rację nie skomentowałbym tego druga częścią zdania: "a w którym filmie? We wszystkich? (...)"
Pewnie że "tylko" w większości, natomiast chodziło mi o to że głównym problemem jest nie tyle uogólnienie (wg mnie dość uprawnione w sytuacji kiedy głównym tematem wypowiedzi nie jest kinematografia), co fakt że czyni je gość z instytucji która rolę kobiety spłyca chyba jeszcze bardziej.

Tak, wiem że sam w tym momencie też uogólniam, bo również nie wszyscy księża uważają kobiety za maszynki do rodzenia dzieci, które w przerwach między kolejnymi ciążami mogą użyteczne sprzątając kościół... ale to już przysłowiowe dzielenie włosa na czworo.
ramichael (36666 punktów)
KK jest również zaniepokojony zjawiskiem feminizmu.
Kim jest feministka wg funkcjonariuszy KK?
Oto stosowny cytacik z artykuliku autorstwa niejakiego ks. Marka Dziewieckiego:
"Z perspektywy chrześcijaństwa feministki to nie te kobiety, które są świadome swej godności i które potrafią bronić swej wyjątkowości oraz swego kobiecego geniuszu, ale przeciwnie - to te kobiety, które rezygnują ze swej kobiecości oraz niepowtarzalności i starają się upodobnić do mężczyzn. Takie kobiety nie wierzą w to, że jakiś mężczyzna może pokochać je wiernie i na zawsze. W konsekwencji są przekonane, że pozostaje im już tylko walka z mężczyznami i zadowalanie się jakąś formą zadowolenia, które nie wiąże się z miłością, lecz z karierą zawodową, społeczną, finansową czy polityczną. To właśnie dlatego - w (nieświadomym?) poczuciu niższości i kompleksów - feministki publicznie i w sposób agresywny atakują te kobiety, które są dumne ze swojej kobiecości - a nie z naśladowania mężczyzn - i które z entuzjazmem opowiadają o tym, że dla nich największą karierą jest kariera miłości w małżeństwie i rodzinie. Ich największą radością jest radość z miłości, którą okazują mężowi i dzieciom, a także z tej miłości, jaką okazuje im mąż oraz dzieci."
Znajdziemy też uroczy fragment o uprzywilejowanej pozycji kobiety:".. zamysł Boga, który stworzył kobietę w szczególnie uprzywilejowanej pozycji: jako tę, która stanowi pomoc dla mężczyzny."

Więcej znajdziecie: www.fronda(*)tul/feminizm_a_mezczyzni_17537
16-01-2012 17:57 
 Ocena 2 na 2
MadameDeVoltaire (1428 punktów)
>uprzywilejowanej pozycji: jako tę, która stanowi pomoc dla mężczyzny."

No rzeczywiście, pozycja jest bardzo uprzywilejowana, daje masę profitów i możliwości, chyba skoryguję swoje poglądy w tej sprawie po przeczytaniu tego wątku.

Zmieniłam login, bo wszyscy myśleli, że jestem facetem.
17-01-2012 20:24 
 Ocena 6 na 6
Anna Salman (16360 punktów)
>No rzeczywiście, pozycja jest bardzo uprzywilejowana, daje masę profitów i możliwości, chyba skoryguję swoje poglądy w tej sprawie po przeczytaniu tego wątku.
No tak, jeszcze nie tak dawno dla kobiet z niższych warstw społecznych, które nie wyszły za mąż (z braku posagu przede wszystkim) wybór był: prostytutka albo służąca (też niekiedy świadcząca usługi seksualne pracodawcy).
Ale część kobiet nie potrafiła docenić tej "uprzywilejowanej pozycji" i zaczęły żądać dla siebie (o zgrozo!) praw obywatelskich. Ja już od dawna się zastanawiam - dlaczego mam prawo wyborcze? Czuję się tym po prostu upokorzona.
szemrany robert (425 punktów)
>a nie w przemyśle, biznesie, nauce, kulturze
A tym bardziej na kierowniczych stanowiskach w Krk.

>Zmieniło się o tyle, że teraz już nieco więcej od wołu jest warta...
Wątpię, czy dlatego, że wartość kobiety w oczach katolickich myślicieli wzrosła, bo na pewno spadły notowania wołu...
MadameDeVoltaire (1428 punktów)
Bawi mnie czarnych zaangażowanie w sprawy rodziny/kobiety/domu/dzieci i wszystkich podobnych kiedy oni tylko ruchają ministrantów raz za czas.

Zmieniłam login, bo wszyscy myśleli, że jestem facetem.
18-01-2012 12:17 
 Ocena 1 na 1
Grzegorz (5685 punktów)
>Bawi mnie czarnych zaangażowanie w sprawy rodziny/kobiety/domu/dzieci i wszystkich podobnych kiedy oni tylko ruchają ministrantów raz za czas.
To tylko pokazuje ich bezinteresowność
Selanos (12869 punktów)
O co to zamieszanie? Kościół powiedział jeszcze raz to co ta ich religia mówi od tysięcy lat. Mają prawo do własnej opinii, tak samo jak każdy inny, chociaż tak na dobrą sprawę, to ja dalej nie rozumiem dlaczego organizacja przestępcza zwana KrK z siedzibą w Watykanie nadal ma prawo do istnienia. Jak z Afganistanem był problem, to amerykany zaatakowały, a Watykanu to nie?
16-01-2012 19:46 
 Ocena 4 na 4
MadameDeVoltaire (1428 punktów)
>Jak z Afganistanem był problem, to amerykany zaatakowały, a Watykanu to nie?

Bo jeszcze nie rzucają bombami/nie ma tam ropy

Zmieniłam login, bo wszyscy myśleli, że jestem facetem.
16-01-2012 20:00 
 Ocena 7 na 7
liliac (147340 punktów)
>>Jak z Afganistanem był problem, to amerykany zaatakowały, a Watykanu to nie?
>Bo jeszcze nie rzucają bombami/nie ma tam ropy

Zawsze możemy jeszcze liczyć na gaz łupkowy
Medieval (3004 punktów)
Ich doskonały świat to Opowieść podręcznej Margaret Atwood.
Uprzejmie polecam.
17-01-2012 09:43 
 Ocena 3 na 3
Guzik (2020 punktów)
> Ich doskonały świat to Opowieść podręcznej Margaret Atwood.
>Uprzejmie polecam.


Bohaterka książki Margaret Atwood, według mnie, nie powinna nazywać się "podręczna"..., tylko 'dysponowana". Czy do chwili obecnej, czerpiąc garściami z kultury chrześcijańskiej, dziewczyny nie mówią np. zwalniając się z Wf-u:- "jestem niedysponowana'? - W tłumaczeniu, nie można mnie używać.
16-01-2012 23:11
 Ocena 11 na 11
Gosia (9452 punktów)
>uniwersytet kościelny jak zwykle zajmuje się kobietami.

I jak zwykle nie słuchają kobiet, nie rozmawiają z kobietami, tylko kobiety pouczają.

>Nikt mi nie wmówi, że w Kościele nie są wciąż żywe idee różnych Pawłów, Hieronimów i >Tomaszów, co to kobietę nawet nie za pół człowieka mieli, a za sprzęt domowy, coś pomiędzy stołkiem a wołem. I tak miała szczęście, że do rzeczy użytecznych się zaliczała.

To nie szczęście, a wola boża:

niedobrze jest człowiekowi samemu; uczynię mu pomoc odpowiednią dla niego (l M 2:18).

>Zmieniło się o tyle, że teraz już nieco więcej od wołu jest warta..

...taa, coś jak kuchenny robot wielofunkcyjny z imieniem i uszami.
17-01-2012 00:32 
 Ocena 2 na 2
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
>...taa, coś jak kuchenny robot wielofunkcyjny z imieniem i uszami.

Przypomniał mi się dowcip.

Blondynka na sali operacyjnej, czaszka otwarta, caly zespół w szoku. Nie ma mózgu, jest za to sznurek.
Lekarze patrzą po sobie, w końcu jeden pyta:
-I co robimy?
-No, nie wiem...
-Może przetniemy?
-No, dobra, to tnij.

Przeciął i uszy odpadły.
17-01-2012 09:58 
 Ocena 3 na 3
zupełna (2507 punktów)
>>Zmieniło się o tyle, że teraz już nieco więcej od wołu jest warta..
>...taa, coś jak kuchenny robot wielofunkcyjny z imieniem i uszami.

Myślę, że jednak największa wartość kobiety jest ciągle w macicy, a z narządów na głowie to usta, kiedy milczą.

KrK pod uroczym hasłem "obrona godności kobety" ma wiele perełek.
17-01-2012 20:46 
 Ocena 4 na 4
Anna Salman (16360 punktów)
>...z narządów na głowie to usta, kiedy milczą.
>
oraz ...hm
(moderator mnie wytnie?)
18-01-2012 09:27 
 Ocena 4 na 4
zupełna (2507 punktów)
>oraz ...hm
>(moderator mnie wytnie?)

A hmm to przecie nie dla katolika!
18-01-2012 15:31 
 Ocena 4 na 4
Anna Salman (16360 punktów)
>A hmm to przecie nie dla katolika!
Ależ czytałam gdzieś, że właśnie tak, bo oni - ci, co praktykują (zarówno katolicyzm, jak i ... hmm), nie uważają hmm za seks.
Kolejny przykład schizofrenii.
18-01-2012 19:53 
 Ocena 4 na 4
zupełna (2507 punktów)
>Ależ czytałam gdzieś, że właśnie tak, bo oni - ci, co praktykują (zarówno katolicyzm, jak i ... hmm), nie uważają hmm za seks.
I tu przypomniały mi się moje koleżanki z akademika mieszkające z narzeczonymi a dbające aby w wianku do ołtarza dopłynąć. Bardzo na hmm się znały.
18-01-2012 20:35 
 Ocena 4 na 4
Anna Salman (16360 punktów)
>I tu przypomniały mi się moje koleżanki z akademika mieszkające z narzeczonymi a dbające aby w wianku do ołtarza dopłynąć. Bardzo na hmm się znały.
Stąd ciekawa tendencja, zauważona przez lekarzy - wzrost zachorowań na raka przełyku, spowodowanych tym samym wirusem, który wywołuje raka ... szyjki macicy.
No ale - skoro nie seks, to również nie zdrada, czyli można zmieniać partnerki / partnerów i roznosić zakażenie.
Dla mnie ... porażające (i obrzydliwe).
Scorp (5381 punktów)
>Cytat: Mówiąc o wizerunku kobiety hierarcha zauważył, że przedstawianie jej jako osoby robiącej karierę, agresywnej, zabiegającej o osobistą satysfakcję zawodową kosztem obecności w rodzinie i zaangażowania w jej życie nie ma nic wspólnego z rzeczywistą jej rolą w rodzinie.

Ale może hierarcha ma rację? Jeżeli dobrze wczytasz się w ten homilijny urywek, to zauważysz, że
- to co jest przedstawiane (czyli opis) nie ma wiele wspólnego z rzeczywistością (poza relacją obiekt-model). Np. przedstawianie jako kobiety robiącej karierę nie ma wiele wspólnego z matką-polką pilnującą obiadu w kuchni i dzieci na placu zabaw.
- Gdyby biskup użył określenia 'postulowaną przez Kościół' albo 'pożądaną', czy 'należną' zamiast 'rzeczywistą', to zdanie z cytatu też byłoby prawdziwe (wyrażałoby wprost jego stanowisko moralne), a i wtedy Twój wniosek:

>Czyli, zdaniem biskupa rektora, miejsce kobiety jest w kuchni i przy dzieciach, a nie w przemyśle,
>biznesie, nauce, kulturze i gdzie tam sobie jeszcze

byłby uzasadniony. Ale narazie ten cytat Twojego oburzenia nie uzasadnia. Aczkowiek tego, że Kościół nasz Pawłowy jest, no, tego się przecież nie wypierają...

A plus za to:
>urządził konferencję naukową (czy może raczej naukawą).
-
18-01-2012 10:05 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)

>- to co jest przedstawiane (czyli opis) nie ma wiele wspólnego z rzeczywistością (poza relacją obiekt-model). Np. przedstawianie jako kobiety robiącej karierę nie ma wiele wspólnego z matką-polką pilnującą obiadu w kuchni i dzieci na placu zabaw.
W tej chwili tak, ale to dotyczy wyłączy Matek-Polek, a nie kobiet w ogóle. Na świecie (mówię o tzw. "cywilizowanym świecie") lawinowo rośnie liczba kobiet przebojowych, robiących karierę, dla których świat się nie kończy na pralce, odkurzaczu, garnku i piaskownicy. Ów spęd, nie wiedzieć czemu nazwany "sympozjum" (która to nazwa sugeruje pewien poziom) odbył się na kościelnym uniwersytecie, takim ogólnokatolickim i nie sądzę, by Polsce poświęcono tam wiele miejsca. Polska jest kościelna, pobożna i tradycyjna (jeszcze). Polskiej kobiety en bloc jeszcze nawracać nie trzeba, choć kto wie, co będzie za 10 albo 30 lat. Oni się głównie zajmowali zgniłym zachodem, a tam obraz medialny tak bardzo od rzeczywistości nie odbiega.
>Ale na razie ten cytat Twojego oburzenia nie uzasadnia.
Tak się sama zastanawiam, czy w mojej reakcji było więcej oburzenia, czy politowania dla kościelnej anachroniczności i kolejnych prób intensywnego zawracania kijem Wisły (Renu, Sekwany, Tamizy albo Tybru, jak tam wolą).
Pozdrawiam


Komunizm i katolicyzm mają to do siebie, że łączy je pruderia (M. Środa)
finerbijk (17282 punktów)
>Ano, katolicka, tradycyjna, patriarchalna. jak zwykle wszystkiemu winne są media.
Polski to nie dotyczy. Według naszych feministek tu właśnie jest odwrotnie i za dużo pokazuje się w różnych serialach czy reklamach Matek-Polek i kur domowych, zamiast porządnych lesbijek, aborcji i podobnych atrakcji.
W sumie te same pretensje tylko odwrócone, Wtrącanie się polityki albo religii do masowej kultury przeważnie daje efekt komiczny.
18-01-2012 10:08 
 Ocena 7 na 7
Meretseger (61860 punktów)
>Według naszych feministek tu właśnie jest odwrotnie i za dużo pokazuje się w różnych serialach czy reklamach Matek-Polek i kur domowych, zamiast porządnych lesbijek, aborcji i podobnych atrakcji.
No, tu już muszę Ci uwierzyć na słowo, bo nie mam pojęcia, co pokazuje się w polskiej telewizji.
>Wtrącanie się polityki albo religii do masowej kultury przeważnie daje efekt komiczny.
Prawda. Komiczny lub żałosny, a najczęściej połączony.


Komunizm i katolicyzm mają to do siebie, że łączy je pruderia (M. Środa)
finerbijk (17282 punktów)
>No, tu już muszę Ci uwierzyć na słowo, bo nie mam pojęcia, co pokazuje się w polskiej telewizji.
No to mamy coś wspólnego z włoskim klerem, jak się okazuje, bo nawet tutaj czytałem niedawno skargi pań feministek, że tylko kobiety przy garach w niej pokazują, i w podobnych okolicznościach.

>Prawda. Komiczny lub żałosny, a najczęściej połączony.
Właśnie.
Sarif (2786 punktów)
Napatrzyli się katolicy na rolę kobiety w ciągle rozrastającym się islamie który już dosięga Europy i pomyśleli, że dlaczego nie teraz przypomnieć wiernym że czas wrócić do biblijnych przykazów i traktować kobietę tak jak mówi religia i jak robią w większej części społeczności muzułmańskiej mężczyźni. Chociaż nie ma się czemu dziwić - religia nie rozumie czegoś takiego jak równość oraz wolność tylko ślepo rządzi się swoimi nieracjonalnymi zasadami wymyślonymi dawno temu gdzieś daleko na pustyni, które nie miały racji bytu kiedyś i nie mają racji bytu teraz, a wręcz są zagrożeniem dla istoty nowoczesnego humanistycznego społeczeństwa.

For a long time now, I thought I was just a survivor, but I'm not. I'm the winner. That's who I am.
algis (179 punktów)
Panom w sukienkach należy chyba przypomnieć, że ich pensje znacznie różnią się od zarobków zwykłych ludzi i kobieta nawet jeśli chciałaby zająć się domem i dziećmi na "pełen etat" to zwyczajnie pensja męża nie wystarczy na podstawowe potrzeby. Słyszałem co prawda (na religii oczywiście), że ludzie latami żyją jedząc codziennie tylko mały, okrągły, biały opłatek, ale trochę to ryzykowne.
18-01-2012 10:22 
 Ocena 6 na 6
Meretseger (61860 punktów)
>kobieta nawet jeśli chciałaby zająć się domem i dziećmi na "pełen etat" to zwyczajnie pensja męża nie wystarczy na podstawowe potrzeby.
To też, ale mam wrażenie, że przynajmniej części kobiet (tym lepiej wykształconym i "oblatanym") chodzi o coś zupełnie innego, niż pieniądze. Własne, przez siebie zarobione pieniądze to tylko środek prowadzący do celu, jakim jest niezależność. Poleganie na mężu i jego finansach jest mocno ryzykowne i kobiety mają tego pełną świadomość. Do tego dochodzi ambicja, chęć dokonania czegoś, wysoka ocena własnych zdolności, umiejętności i wiedzy. Czy rodzina na tym cierpi, że żona i matka urwie się na 10 godzin z domu, by rozwijać się zawodowo? Nie musi, bo rodzina to są wszyscy jej członkowie, nie tylko kobieta. Rodzina zacznie cierpieć dopiero wtedy, gdy ambitnej kobiecie postawi się tamę. Ale Kościół tego nie rozumie, bo mentalnie jest wciąż 200 lat do tyłu.

Komunizm i katolicyzm mają to do siebie, że łączy je pruderia (M. Środa)
17-01-2012 20:55
 Ocena 11 na 11
Anna Salman (16360 punktów)
Cytat:
Nawrócić społeczeństwo to nawrócić kobietę

Oni mają rację. Od czasu, gdy utracili monopol na przymus bezpośredni, jedyną bronią jest wychowanie, pozostające nadal w gestii kobiet. To nie od liczby wiernych w kościołach w ogóle, ale od liczby praktykujących kobiet zależy przyszła religijność społeczeństwa. Ponieważ jednak kobiety stają się niezależne i coraz mniej podatne na naciski otoczenia, istnieje ryzyko, że taką właśnie postawę przekażą dzieciom - w miejsce uległej i wiernopoddańczej jak dotychczas.
A to już nie jest dobry grunt dla rozwoju tak archaicznego systemu społecznego.

Wróć do listy wątków działu Kościół i antyklerykalizm
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365