Racjonalista - Strona głównaDo treści
Etyka w szkole

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
18-03-2009 22:50Atlantis (1733 punktów)
(zablokowany)
Etyka w szkole
Ocena 23 na 23
Chciałem podzielić się z wami moją małą refleksją. Przepraszam jeśli z racji późnej pory do mojej wypowiedzi wkradną się jakieś pomyłki.
Dużo dyskutuje się nad religią i etyką w szkołach, zwykle ta druga przedstawiana jest jako alternatywa. Moim zdaniem to błędne podejście. Co prawda zawsze będę uważał, że miejsce religii jest poza szkołą, ale jeśli już nie można z nią walczyć to etyka tak czy inaczej powinna zostać wprowadzona. Dlaczego? Ponieważ szkoła nie radzi sobie z formowaniem moralnej świadomości młodzieży.

Lekcje religii nie nadają się do tego w najmniejszym stopniu. W klasach najmłodszych uczy się na nich głównie na pamięć wierszyków, modlitw oraz przebiegu rozmaitych rytuałów, opowiada się starożytne legendy jako prawdziwą historię (sic!) oraz często walczy z teorią ewolucji. W klasach starszych mnóstwo miejsca poświęca się też na zagadnienia "moralności" seksualnej - w rozumieniu całkowicie oderwanym od naszej rzeczywistości. Model moralności do którego próbuje się przekonać młodzież może i sprawdzał się w społeczeństwach przedindustrialnych, nieznających skutecznej antykoncepcji, mającej problem z zapewnieniem odpowiedniej ilości żywności dla rosnącej populacji oraz w których rodzina decydowała o pozycji społecznej. W takich społecznościach faktycznie silna kontrola seksualności miała sens.
Tragedią jest, że ten przestarzały model próbuje się zaszczepić we współczesnym, liberalnym społeczeństwie.

Oczywiście spora część młodzieży odrzuci te nonsensy, pojawia się jednak inny problem. Problem czasu zmarnowanego na przekonywanie nastolatków, że seks przed ślubem (lub choćby całowanie się) jest zły. Czasu, który można by wykorzystać na szeroko zakrojone dyskusje o współczesnym modelu moralności, moralności jakiej potrzebuje nasze społeczeństwo. Z żalem patrzę na to co się dzieje.
Smutne jest to, że w tym "katolickim społeczeństwie" słowa takie jak "niemoralność" czy "demoralizacja" zwykle pojawiają się w kontekście seksualności (która sama w sobie jest moralnie neutralna) podczas gdy te pojęcia mieszczą w sobie cały zestaw dużo poważniejszych, negatywnych zjawisk.
Smutne jest to, że w wyniku tak nachalnie prowadzonej propagandy słowo "cnota" staje się obecnie synonimem dziewictwa zamiast określeniem społecznej i obywatelskiej dojrzałości...
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Szumi (111 punktów)
Niestety w Polsce większość ludzi (nie tylko polityków) uważa że podstawę moralności Europejczyka stanowią "chrześcijańskie korzenie" i skoro ktoś chodzi już na religię to po co mu etyka. Po drugie kościół i prawica nie zgodzi się gdyż nowoczesna etyka może być sprzeczna z nauczaniem kościoła katolickiego.
19-03-2009 00:18 
 Ocena 6 na 6
Satyr (4285 punktów)

Nowoczesna etyka sprzeczna z nauką Kościoła?

Chyba raczej - nowoczesna moralność. Etyka jest nauką o moralności, więc z definicji jest niemożliwe, żeby była sprzeczna z jakąkolwiek moralnością - z tego prostego powodu, że jest zespołem metodologicznym, a moralność jest jej przedmiotem.
19-03-2009 20:12 
 Ocena 1 na 1
Kelly (2051 punktów)
Wszystko się zgadza. Nowoczesna etyka może uznać moralność chrześcijańską za niemoralną, a niemoralną seksualność za neutralną moralnie. Nic dziwnego, że strażnicy moralności wolą dmuchać na zimne i nie dopuszczać tej nowoczesnej, nietradycyjnej i nieetycznej etyki do głosu.
Sledziu (1058 punktów)
>Nowoczesna etyka sprzeczna z nauką Kościoła?
>Chyba raczej - nowoczesna moralność. Etyka jest nauką o moralności, więc z definicji jest niemożliwe, żeby była sprzeczna z jakąkolwiek moralnością - z tego prostego powodu, że jest zespołem metodologicznym, a moralność jest jej przedmiotem.

Nauczanie moralne Kościoła, to innymi słowy, promowana przezeń etyka, zatem "etyka nowoczesna", czegokolwiek by poprzez to pojęcie nie rozumieć, w rzeczy samej może być z nią sprzeczna. Nadto - nieprawda, że dowolna etyka z definicji nie może zaprzeczać dowolnej moralności. Etyka to próba konceptualizacji moralności, ergo: sama moralność plus jej uzasadnienie. Zilustrujmy to następującym przykładem - ja mówię, że w czasie walki bokserskiej wolno rzucić w przeciwnika kupą. Pan na to, że bynajmniej nie można, ponieważ zabraniają tego reguły boksu. Pan uzasadnił, ja nie, ale nasze zdania są ze sobą sprzeczne.

Pozdrawiam.
kleptopodpalacz (4 punktów)
To cale zycie to jest komediodramat. Nie chodzi o to, ze pierwsi beda ostatnimi, ani o spadek genetyczny tylko zwykle wylapywanie z zycia falszu, zaklamania, korupcji czy innych patologii kasiazkowych, badz zyciowych. Nauczyciel z historii gloszacy (za moich czasow), ze HIV/AIDS to choroba narkomanow i homoseksualistow, a w tym czasie nauczycielka z biologii mowila, ze moze ta choroba dopasc kazdego (nie mialem wtedy dostepu do internetu, ani ksiazek nie czytalem). Kazda wiadomosc nalezy filtrowac i logicznie rozwazyc. Wiele utrwalonych teorii bylo podwazanych zreszta.
Z pedagogami jest jak z ludzmi spelniajaacymi kazdy inny urzad (rozni sie trafia).
Kaszka manna nawet szkodzi w wielkich ilosciach. Swiata "laczem", ani slowem nie da sie uleczyc. Dokuczali mi pracodawcy, lekarze i ludzie z MON'u oraz znajomi i rodzina. Ni tu sie zale, ani chwale tylko napominam, iz wycwiczona odpornosc i asertywnosc jest kluczem do szczescia oraz zdrowia "transcendencyjnego", ktorego wielu brakuje z powodu braku zaspokojenia podstawowych potrzeb.
Zalezy tez co czlowiek wylapuje i odcedza ze swoich doswiadczen.
Wykuwane modlitwy tak samo jak slubowania i hymny sa nagminie lamane jak prawo przykazania z "kamiennych tablic". Mozna byc dobrym ojcem i mezem/zona bez sakramentow czy zobawiazan w dobie testow DNA i alimentow.
4 k00rwy, dwie kochanki, "plejstejszon" i . . . organiki .
Po co sa te przykazania skoro i tak bedzie aborcja, grzech, obzarstwo, morderstwo, gwalt, kradziez, klamstwo, zlodziejstwo, piromania, sexoholizm, dwulicowosc, dulszczyzna, korupcja.
"brain drain" to takze pojecie wzgledne jak patrzac co zyskuje jedni , a traca drudzy.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>etyka tak czy inaczej powinna zostać wprowadzona. Dlaczego? Ponieważ szkoła nie radzi sobie z formowaniem moralnej świadomości
Tylko po co komu ta jakaś mętna etyka? Przecież to tylko sposób na omijanie prawa, stąd elitarne kodeksy etyki - np. lekarskie - oraz etyczne komisje - parlament. A skoro etyka nie obowiązuje, a prawo owszem, uczmy w szkołach prawa. Może tą drogą wychowa się świadome społeczeństwo.
.
19-03-2009 07:44 
 Ocena 7 na 7
Szumi (111 punktów)
O wiele ciekawszym pomysłem jest wprowadzeni filozofii ido szkół. Wprawdzie nie daje ona żadnych odpowiedzi , ale zmusza do samodzielnego myślenia , a nie tak jak religia do wkuwaniu jakiś bezsensownych dogmatów. Poza tym uczeń uczy bronić się swoich racji poprzez częste dyskusje(które na religii są zakazane ) a etykę i tak pozna gdyż jest ona częścią filozofii
19-03-2009 09:42 
 Ocena 2 na 2
Atlantis (1733 punktów)
(zablokowany)
>O wiele ciekawszym pomysłem jest wprowadzeni filozofii ido szkół. Wprawdzie nie daje ona żadnych odpowiedzi , ale zmusza do samodzielnego myślenia , a nie tak jak religia do wkuwaniu jakiś bezsensownych dogmatów. Poza tym uczeń uczy bronić się swoich racji poprzez częste dyskusje(które na religii są zakazane ) a etykę i tak pozna gdyż jest ona częścią filozofii

Pomysł niezły, widzę jednak tutaj kilka problemów. Po pierwsze filozofia to dziedzina dość mocno oderwana od rzeczywistości. Po drugie stosuje ona swój dość specyficzny język. Kto miałby jej nauczać? Racja - znalazła by się praca dla sporej rzeszy absolwentów kierunków filozoficznych, jednak obawiam się, że po tych pięciu latach na uczelni mówiliby oni dość niezrozumiałym dla nastolatków żargonem.

Etyka nauczana w szkołach powinna mieć moim zdaniem wymiar o wiele bardziej "praktyczny". Zauważmy, że w dzisiejszym świecie rozumie się ją jako swoisty balast, coś niepotrzebnego, jedynie utrudniającego karierę. W dodatku jak już pisałem, ze względu na religijną agitację pojęcie moralności zaczyna się zacieśniać do zbioru tematów tabu związanych z seksualnością. Istnieje poważne zagrożenie, że współczesna młodzież odrzucając te religijne zakazy i nakazy wyrzuci do śmietnika całą koncepcję moralności sądząc, że niemoralność = seksualność, demoralizacja = rewolucja seksualna a cnota = dziewictwo lub abstynencja seksualna...
Piotr Patucha (2279 punktów)
>Pomysł niezły, widzę jednak tutaj kilka problemów. Po pierwsze filozofia to dziedzina dość mocno oderwana od rzeczywistości.

Etyka jeszcze bardziej. Z natury jest nauką normatywną, zatem nie opisuje świata faktów. W etyce ważne są postulaty, normy, nakazy. Przypomnij sobie sławetną gilotynę Huma.

>Po drugie stosuje ona swój dość specyficzny język.

Etyka również.

>Kto miałby jej nauczać?

Wykształceni w tej dziedzinie absolwenci filozofii. Wyseleksjonowanie etyki z całego zakresu badań filozoficznych jest programem minimalistycznym. A jest ona przecież ważną cześcią naszej kultury. Nie przez przypadek w swoich Dziennikach Gombrowicz biedował, iż Polacy nie znają Hegla bowiem, nie zrozumieli Kanta. Tego z kolei nie rozumieją, bowiem nie zrozumieli Huma. I tak dalej. A przecież warto te nazwiska znać, a ich pomysły rozumieć choćby w podstawowym zakresie. Byłoby to znamionem wyższego, lepszego, bardziej wszechstronnego wykształcenia.

>Etyka nauczana w szkołach powinna mieć moim zdaniem wymiar o wiele bardziej "praktyczny".

I tutaj masz rację. Powinna być nowoczesna, kierująca swą uwagę na teraźniejszość, ba, powinna wybiegać w przyszłość, która będzie coraz bardziej skompikowana, nasycona treściami i trudna do objęcia.

>W dodatku jak już pisałem, ze względu na religijną agitację pojęcie moralności zaczyna się zacieśniać do zbioru tematów tabu związanych z seksualnością.

To wydarzyło się już dawno dawno temu. Słusznie jednak dostrzegasz zagrożenie wynikające z kultywowania przestarzałej tradycji.


Ogród dla liberałów: www.ogrodwolnosci.pl
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>O wiele ciekawszym pomysłem jest wprowadzeni filozofii ido szkół. Wprawdzie nie daje ona żadnych odpowiedzi , ale zmusza do samodzielnego myślenia , a nie tak jak religia
Zaproponowałem prawo, więc wskazując wyższość swojego projektu porównuj go z prawem, a nie z religią.
.
20-03-2009 09:39 
 Ocena 1 na 1
Szumi (111 punktów)

>Zaproponowałem prawo, więc wskazując wyższość swojego projektu porównuj go z prawem, a nie z religią.

Dobre prawo najpierw trzeba stworzyć , a żeby je stworzyć i dobrze rozumieć trzeba umieć samemu myśleć czego uczeń nauczy się na filozofii. Ale pomysł żeby ucznia zapoznać z niektórymi prawami uważam za bardzo dobry tylko nie kosztem innych przedmiotów
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Dobre prawo najpierw trzeba stworzyć
Powszechna znajomość prawa będzie temu, jak sądzę, sprzyjać.

>pomysł żeby ucznia zapoznać z niektórymi prawami uważam za bardzo dobry tylko nie kosztem innych przedmiotów
Więc kosztem czego byłoby dobrze?
.
Szumi (111 punktów)

>Powszechna znajomość prawa będzie temu, jak sądzę, sprzyjać.
Niekoniecznie większość muzułmanów i chrześcijan itp. dobrze znają swoje dogmaty choćby nie zabijaj z dekalogu ale opowiadają się za karą śmierci.Sama znajomość prawa nie sprawi że zaczniemy je respektować
>Więc kosztem czego byłoby dobrze?
choćby religi

Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Sama znajomość prawa nie sprawi że zaczniemy je respektować
Ale przecież mówimy o tworzeniu, nie o respektowaniu prawa. Powszechna znajomość prawa będzie temu sprzyjać.

>>Więc kosztem czego byłoby dobrze?
>choćby religi
Toć mówię.

>

.
19-03-2009 09:34 
 Ocena 3 na 3
Atlantis (1733 punktów)
(zablokowany)
>Tylko po co komu ta jakaś mętna etyka? Przecież to tylko sposób na omijanie prawa, stąd elitarne kodeksy etyki - np. lekarskie - oraz etyczne komisje - parlament. A skoro etyka nie obowiązuje, a prawo owszem, uczmy w szkołach prawa. Może tą drogą wychowa się świadome społeczeństwo.

Problem w tym, że prawo jako takie dobrym straszakiem nie jest. Dzieciaki dobrze wiedzą, że sklepowa kradzież, pobicie albo wandalizm jest przestępstwem - nie muszą dokładnie studiować w tym celu kodeksów karnych. Problem jest głębszy. Widzę to po moim własnym pokoleniu dla którego ściąganie na egzaminach (nawet bezczelne spisanie wszystkich odpowiedzi z "gotowca") nie jest niczym niemoralnym. Innym razem z zdziwieniem obserwowałem, jak wielka rzesza "normalnych" studentów z radością korzystała z awarii automatu sprzedającego jakieś jedzenie - wydawał produkty bez pobierania opłaty. Drobiazgi? Mógłbym wymieniać jeszcze długo. Tylko widzicie, nie jest sztuką nikogo nie zabić, zgwałcić czy obrabować z większej sumy. W przypadku większości z nas moralność przejawia się właśnie w takich drobiazgach.

Ja zwyczajnie widzę, że coraz młodsze pokolenia radzą sobie z tym coraz gorzej i społeczeństwo zaczyna funkcjonować wedle jakiejś chorych reguł przypominających prawo dżungli - już małe dzieci w podstawówkach myślą tylko o tym, jak tu dopiec koleżance lub koledze. Czemu się dziwić? Z jednej strony czerpią przykład z amerykańskich produkcji, gdzie młodzieżowe środowisko jest podzielone na "cool kids" i "suckers/loosers" z drugiej brak działań, które mogłyby stanowić przeciwwagę.

Pamiętam swoją religię w podstawówce, gimnazjum i liceum. Początkowo mnóstwo miejsca poświęca się tam uczeniu modlitw i przebiegu ceremonii a także wpaja się dzieciom do głów mnóstwo dogmatów. Na rozmowy o etyce pozostawało niewiele miejsca, chyba że w postaci sztywnych formułek przy okazji przerabiania Dekalogu (a i tak mnóstwo miejsca poświęcono obowiązkom wobec Boga). Późniejsze lata tej edukacji wspominam podobnie, gdy była już mowa o moralności to zwykle o moralności seksualnej - oczywiście całkiem oderwanej od rzeczywistości: antykoncepcja to grzech, seks przed ślubem to grzech, całowanie się w "waszym wieku" to grzech, "nieczyste" myśli to grzech itp.

Co mnie przeraża? Tak mnóstwo czasu poświęca się na wpajanie do młodych umysłów zasad kompletnie oderwanych od rzeczywistości, znikomą ilość miejsca poświęca się natomiast takim kluczowym zasadom jak na przykład: poszanowanie prawa własności, nienaruszalność cielesna drugiego człowieka, odpowiedzialność za własne czyny i wypowiedzi...
19-03-2009 23:05 
 Ocena 2 na 2
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Problem w tym, że prawo jako takie dobrym straszakiem nie jest.
Nie chodzi mi o straszenie uczniów, a o pogłębianie znajomości prawa. Taki wyższy stopień w odchodzeniu od analfabetyzmu.
.
12-04-2009 20:41 
 Ocena 3 na 3
Zella (1321 punktów)
Tylko po co komu ta jakaś mętna etyka? Przecież to tylko sposób na omijanie prawa, stąd elitarne kodeksy etyki - np. lekarskie - oraz etyczne komisje - parlament. A skoro etyka nie obowiązuje, a prawo owszem, uczmy w szkołach prawa. Może tą drogą wychowa się świadome społeczeństwo.
Problem w tym, że prawo jako takie dobrym straszakiem nie jest. Dzieciaki dobrze wiedzą, że sklepowa kradzież, pobicie albo wandalizm jest przestępstwem - nie muszą dokładnie studiować w tym celu kodeksów karnych. Problem jest głębszy. Widzę to po moim własnym pokoleniu dla którego ściąganie na egzaminach (nawet bezczelne spisanie wszystkich odpowiedzi z "gotowca") nie jest niczym niemoralnym. Innym razem z zdziwieniem obserwowałem, jak wielka rzesza "normalnych" studentów z radością korzystała z awarii automatu sprzedającego jakieś jedzenie - wydawał produkty bez pobierania opłaty. Drobiazgi? Mógłbym wymieniać jeszcze długo. Tylko widzicie, nie jest sztuką nikogo nie zabić, zgwałcić czy obrabować z większej sumy. W przypadku większości z nas moralność przejawia się właśnie w takich drobiazgach.
Ja zwyczajnie widzę, że coraz młodsze pokolenia radzą sobie z tym coraz gorzej i społeczeństwo zaczyna funkcjonować wedle jakiejś chorych reguł przypominających prawo dżungli - już małe dzieci w podstawówkach myślą tylko o tym, jak tu dopiec koleżance lub koledze. Czemu się dziwić? Z jednej strony czerpią przykład z amerykańskich produkcji, gdzie młodzieżowe środowisko jest podzielone na "cool kids" i "suckers/loosers" z drugiej brak działań, które mogłyby stanowić przeciwwagę.
Pamiętam swoją religię w podstawówce, gimnazjum i liceum. Początkowo mnóstwo miejsca poświęca się tam uczeniu modlitw i przebiegu ceremonii a także wpaja się dzieciom do głów mnóstwo dogmatów. Na rozmowy o etyce pozostawało niewiele miejsca, chyba że w postaci sztywnych formułek przy okazji przerabiania Dekalogu (a i tak mnóstwo miejsca poświęcono obowiązkom wobec Boga). Późniejsze lata tej edukacji wspominam podobnie, gdy była już mowa o moralności to zwykle o moralności seksualnej - oczywiście całkiem oderwanej od rzeczywistości: antykoncepcja to grzech, seks przed ślubem to grzech, całowanie się w "waszym wieku" to grzech, "nieczyste" myśli to grzech itp.

>Co mnie przeraża? Tak mnóstwo czasu poświęca się na wpajanie do młodych umysłów zasad kompletnie oderwanych od rzeczywistości, znikomą ilość miejsca poświęca się natomiast takim kluczowym zasadom jak na przykład: poszanowanie prawa własności, nienaruszalność cielesna drugiego człowieka, odpowiedzialność za własne czyny i wypowiedzi...<

Szkoda, autorze powyższych słów,że nie znasz programu etyki w liceach ogólnokształcących!A prawo poszanowania praw drugiego człowieka, w tym tolerancji religijnej, czy odpowiedzialności za własne czyny i wypowiedzi- są bardzo ważnymi celami uczenia tego przedmiotu. Tylko tyle, ale dużo, dla pochwały etyki-jako przedmiotu nauczania w szkole!Jeszcze jedno: oburza mnie twoja ignorancja wyrażająca się poprzez określenie etyki :"mętną"!!Polecam odpowiednie a nieskomplikowane lektury dla uczniów.
Atlantis (1733 punktów)
(zablokowany)
Chwileczkę? Cytujesz (w dodatku niechlujnie) całą moją wypowiedź, łączysz ją z wypowiedzią kogoś innego, a potem zarzucasz mi coś, czego nie powiedziałem!? Ta "mętna" etyka to nie było moje słowo! Sprawdź jeszcze raz!

Po drugie usilnie proszę - przeczytaj moją wypowiedź ponownie, tym razem ze zrozumieniem po czym przyjrzyj się swojemu postowi. Ja nie narzekam na poziom nauczania etyki w szkole czy braki w programie. Sednem mojej wypowiedzi było to, że przedmiot jest nieobowiązkowy, stanowi alternatywę dla religii i we właściwej formie dociera do znikomego procenta młodzieży!
16-04-2009 17:59 
 Ocena 2 na 2
Zella (1321 punktów)
>Chwileczkę? Cytujesz (w dodatku niechlujnie) całą moją wypowiedź, łączysz ją z wypowiedzią kogoś innego, a potem zarzucasz mi coś, czego nie powiedziałem!? Ta "mętna" etyka to nie było moje słowo! Sprawdź jeszcze raz!
>Po drugie usilnie proszę - przeczytaj moją wypowiedź ponownie, tym razem ze zrozumienie po czym przyjrzyj się swojemu postowi. Ja nie narzekam na poziom nauczania etyki w szkole czy braki w programie. Sednem mojej wypowiedzi było to, że przedmiot jest nieobowiązkowy, stanowi alternatywę dla religii i we właściwej formie dociera do znikomego procenta młodzieży!<

Konsekwentny Atlantisie!
Przepraszam! Masz rację -połączyłam twoją wypowiedź z inną! Ale nie podtrzymam twojej oceny ,że cytowałam - "niechlujnie"!! Cytaty się wkleja, prawda? Tak też robię, a jeżeli cytuję, niepełne zdanie w stosunku do czyjegoś -pierwotnego tekstu, czy mogę o tym wiedzieć?Często bowiem wycina się poprzednikowi to, co "pasuje"do swojej wypowiedzi! Nie czytam wszystkich postów, to fakt, a jest to przyczyną niewłaściwego wyboru cytatu. Będę uważniej śledzić wszystkie wypowiedzi , które dotyczą mojego zainteresowania. Czy wytłumaczyłam się, Atlantisie?
Etyka w szkole według kilku pomysłów- mogłaby by być zastąpiona prawem, filozofią(twój pomysł).Widzi się w niej nieobowiązkowy przedmiot,a przeciwwagę w stosunku do religii .Wnioskuje się i słusznie,że taka sytuacja nie dyscyplinuje tych którzy nie chodzą na religię.Po prostu mają wolne! Czy nie widać w tym celowej "roboty" władz szkolnych, uległych wobec Kościoła? . Mądry dyrektor, a ateista w szczególności, ma możliwość podjęcia działań dyscyplinujących młodzież (tę nie chodzącą na religię)a także zatrudnienie nauczyciela do etyki. Niestety tych brakuje, zwłaszcza w małych miejscowościach!W stosunku do nauczycieli, wszystkich przedmiotów, w tym i etyki ,dyrektor szkoły ma możliwości kontrolne, nakazowe, itp. Może wymagać, by lekcje etyki miały taki poziom, który zachęciłby młodzież do uczestniczenia w nich. Uczniowie nie muszą wyuczać się tego co usłyszą na lekcji. Ciekawe lekcje jednak zawsze zostawiają ślad , jakąś wiedzę, zmuszają do myślenia, przemyślenia, porównania z tym co znali z innej strony. Niestety młodzież ma zbyt dużo zajęć i nauki , więc wybierane przedmioty (tak je nazwijmy), ignoruje, nie jest nimi zainteresowana. Jeszcze więcej mogłabym napisać ,odpowiadając na wcześniejsze posty. Każdy z piszących na temat:co dać młodzieży by z religii "uciekała" na lekcje przedmiotów, o których napisaliśmy - jest marzycielem. Realia szkolnictwa są takie a nie inne. Trzeba przebudować wszystkie przedmioty nauczania, zmienić w ogóle system szkolnictwa -itp., itd!Widzicie w naszym ukochanym państwie takie możliwości?! Ja, niestety-nie!
19-03-2009 11:13 
 Ocena 1 na 1
Gosia (9452 punktów)

>Tylko po co komu ta jakaś mętna etyka? Przecież to tylko sposób na omijanie prawa, stąd elitarne kodeksy etyki - np. lekarskie - oraz etyczne komisje - parlament. A skoro etyka nie obowiązuje, a prawo owszem, uczmy w szkołach prawa. Może tą drogą wychowa się świadome społeczeństwo.

Cienko to widzę. Którzy rządzący chcieliby mieć społeczeństwo świadome swoich praw?
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Którzy rządzący chcieliby mieć społeczeństwo świadome swoich praw?
Kandydujący?
.
20-03-2009 12:45 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>etyka nie obowiązuje, a prawo owszem...

Czy chodzi o prawo grawitacji?
20-03-2009 13:14 
 Ocena 2 na 2
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>>etyka nie obowiązuje, a prawo owszem...
>Czy chodzi o prawo grawitacji?
I to pod rygorem stuprocentowej karalności.
.
Zyga (1539 punktów)
>Dużo dyskutuje się nad religią i etyką w szkołach, zwykle ta druga przedstawiana jest jako
>alternatywa. Moim zdaniem to błędne podejście. Co prawda zawsze będę uważał, że miejsce religii jest
>poza szkołą, ale jeśli już nie można z nią walczyć to etyka tak czy inaczej powinna zostać
>wprowadzona. Dlaczego? Ponieważ szkoła nie radzi sobie z formowaniem moralnej świadomości młodzieży.

Szkoła nie powinna wychowywać, a uczyć. Wychowaniem powinni zająć się rodzice.
Wciskanie etyki do szkół, tylko po to, aby była jakaś alternatywa, bo nie radzimy sobie z wywaleniem religii, to straszna bzdura.

Na siłę tworzymy niepotrzebny przedmiot, do którego dodatkowo trzeba szkolić ludzi. Przedmiot, którego po usunięciu religii, nie da się usunąć, bo będzie lament o bezrobotnych nauczycieli.

Marnowanie czasu, środków i energii.

Sprawa jest prosta. Religia won ze szkół. Jeżeli ma tam zostać to jako ostatnia lub pierwsza lekcja. Kto nie chce chodzić ten nie musi i idzie do domu. Katecheci nie mogą być opłacani jak nauczyciele. Niech się cieszą, że korzystają z sal lekcyjnych bez opłat.
Zella (1321 punktów)

>Sprawa jest prosta. Religia won ze szkół. Jeżeli ma tam zostać to jako ostatnia lub pierwsza lekcja. Kto nie chce chodzić ten nie musi i idzie do domu. Katecheci nie mogą być opłacani jak nauczyciele. Niech się cieszą, że korzystają z sal lekcyjnych bez opłat.<

Sprawa jest rzeczywiście prosta, masz rację!Podaj tylko sposób na ukrócenie niemal nieograniczonych wpływów Kościoła na wszystkie dziedziny życia w naszym kraju!
diogenes (42753 punktów)
>etyka tak czy inaczej powinna zostać wprowadzona.

Sama etyka nie jest antidotum na proceder kościoła. Jestem za czymś ogólniejszym (etyka to w końcu dział filozofii), czymś, co uczyłoby ludzi refleksyjnego dystansu do świata, państwa, nauki, religii. Czymś takim jest, zdaje się filozofia, ale nie wyznaniowa, jak np. filozofia chrześcijańska.
-=DrzouannA=- (199 punktów)
Dobrze prowadzona, nowoczesna etyka byłaby z pewnością bardzo przydatna w szkołach, choć nie wiem, czy należałoby ją wprowadzać jako przedmiot obowiązkowy przy dotychczas dość mocno przeładowanych programach i siatkach zajęć, z kolei nieobowiązkowa byłaby lekceważona i przez większość pewnie omijana łukiem.
Ale nie o tym przede wszystkim chciałam powiedzieć . Dobrze prowadzona i nowoczesna etyka to rzadkość, unikat, ewenement! Na to wskazują relacje moich znajomych i własne doświadczenia. W gimnazjum, nie chodząc na religię, dwa razy w tygodniu miałyśmy z koleżanką po prostu okienko, które spędzałyśmy na korytarzu lub w czytelni, o ile była otwarta. Nikomu nie chciało się organizować nam czasu, nie mówiąc już o tym, że byłyśmy traktowane jak dziwny i niewygodny odchył od normy. Przez całe liceum chodziłam na etykę, która w I klasie była prowadzona przez panią, która robiła nam surrealistyczne pogadanki, nieadekwatne do rzeczywistości, zaś w II i III klasie - przez magistra filozofii, jakkolwiek sympatycznego, to prowadzącego filozofię w czystej postaci.
I tak to się odbywa w większości przypadków.
Smutne.
Oby poziom prowadzenia etyki prędko się podniósł!
19-03-2009 17:48 
 Ocena 1 na 3
diogenes (42753 punktów)
>Nikomu nie chciało się organizować nam czasu...

I oto właśnie chodzi: trzeba sobie organizować go samemu. Nie widzę specjalnej różnicy w organizowaniu czasu przez kościół, czy np. przez seriale telewizyjne. Dobry koń nie potrzebuje bata. Nieco gorszy rusza na widok jego cienia. Głupiego trzeba zdzielić...zorganizować mu "kierunek".
19-03-2009 18:00 
 Ocena 1 na 1
-=DrzouannA=- (199 punktów)
>>Nikomu nie chciało się organizować nam czasu...
>I oto właśnie chodzi: trzeba sobie organizować go samemu. Nie widzę specjalnej różnicy w organizowaniu czasu przez kościół, czy np. przez seriale telewizyjne. Dobry koń nie potrzebuje bata. Nieco gorszy rusza na widok jego cienia. Głupiego trzeba zdzielić...zorganizować mu "kierunek".

Oczywiście, ale rozmawiamy m.in. o etyce jako substytucie religii w szkołach i tego też dotyczyło to, co napisałam. Jeśli nie chcę przymusowo chodzić na religię, to szkoła nie może mnie zaniedbywać, tylko powinna zorganizować mi inne zajęcia. W przeciwnym razie jest to swego rodzaju alternatywa: chodzisz na religię lub jesteś traktowany jak wybryk natury i niezagospodarowany. Mówiłam bowiem o tym konkretnym przypadku. Pozdro
Adam Michalik (153 punktów)
Moim zdaniem kluczem do problemu nie jest zastapienie religii etyka czy tez ich wspolne koegzystowanie, a gruntowne i wszechstronne wyksztalcenie. Ludzie madrzy maja mniejsza tendencje do robienia zlych rzeczy. Ludzie glupi? Odi profanum vulgus et arceo.
19-03-2009 17:39 
 Ocena 5 na 5
diogenes (42753 punktów)
>Ludzie madrzy maja mniejsza tendencje do robienia zlych rzeczy.

A jeśli już robią, to na globalną skalę, anonimowo.
Zella (1321 punktów)
>>Ludzie madrzy maja mniejsza tendencje do robienia zlych rzeczy.
>A jeśli już robią, to na globalną skalę, anonimowo.

Diogenesie!
Co twój post miał wyjaśnić konkretnie? To co napisałeś, to po prostu truizm!
21-03-2009 14:00 
 Ocena 2 na 2
Zella (1321 punktów)
>>Ludzie madrzy maja mniejsza tendencje do robienia zlych rzeczy.
>A jeśli już robią, to na globalną skalę, anonimowo.

Ja jeszcze raz!! Z przeprosinami! Zorientowałam się ( lepiej późno niż wcale),że zwięźle podsumowałeś wymianę postów z Adamem Michalikiem (i chyba z innymi) , jako całość! Uczyłam etyki w liceum i znam wszystkie problemy "od podszewki"!
Pozdrawiam, Zelle.
21-03-2009 15:40 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Uczyłam etyki w liceum i znam wszystkie problemy "od podszewki"!

Czyżby nauczanie etyki w szkole było podszewką etyki ?
21-03-2009 19:11 
 Ocena 2 na 2
Zella (1321 punktów)
>>Uczyłam etyki w liceum i znam wszystkie problemy "od podszewki"!
>Czyżby nauczanie etyki w szkole było podszewką etyki ?
>
Mam wielką ochotę dać Ci minus za złośliwość!Ale to zbyt błaha niewiedza!
A propos: czy takie zachowanie jest ETYCZNE?!
Nie znasz porzekadeł?! Zacznij naukę "od podszewki" .Powodzenia! Zelle
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Ludzie madrzy maja mniejsza tendencje do robienia zlych rzeczy.
A skąd to wiadomo i kto to są owi mądrzy?
.
20-03-2009 09:41 
 Ocena 1 na 1
Szumi (111 punktów)
>A skąd to wiadomo i kto to są owi mądrzy?
Koledze chyba chodziło o ludzi wykształconych , a ci według statystyk rzeczywiście popełniają mniej przestępstw
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Koledze chyba chodziło o ludzi wykształconych , a ci według statystyk rzeczywiście popełniają mniej przestępstw
Aha. No to prawdopodobnie tak jest, ale tylko dlatego, że to oni tworzą prawo, które pozwala im zgarniać grubą kasę. Ale i tak popełniają rozmaite przestępstwa, tyle, że nie bywają pospolitymi rzezimieszkami.
.
20-03-2009 10:43 
 Ocena 3 na 3
Zella (1321 punktów)

>... gruntowne i wszechstronne wyksztalcenie. Ludzie madrzy maja mniejsza tendencje do robienia zlych rzeczy.<

Witam !
Etyka w szkole- dawno została wprowadzona! Kiedy powstał rząd Mazowieckiego , minister Samsonowicz wyprowadził religię z sal katechetycznych do sal szkolnych. Nie piszę dlaczego, bo to truizm!Do tego "równolegle" wprowadzono -etykę. Miała ona dać dzieciom, młodzieży - lekcje równoważne wobec religii. Nie miano pytać uczniów dlaczego wybierają etykę . To bardzo ogólnikowo przedstawiony zamiar ministerstwa.
Chwała mu za to! Jednak ,jak z doświadczeń w wielu dziedzinach życia w naszym państwie wiemy to,że najpierw się zarządza, a potem się myśli nad możliwościami realizacji zadania! Tak też stało sie z etyką. " Kto miał uczyć"?! Nie było wcześniej nauczycieli, wszystkich szczebli nauczania, którzy byliby przygotowani do uczenia etyki. W niektórych liceach, po zniesieniu Religioznawstwa-przedmiotu (wprowadzony jeszcze w końcówce PRL), który dawał też wiedzę z etyki(a uczeń nie otrzymywał ocen!),niektórzy nauczyciele uczący tego przedmiotu pokończyli podyplomowe, zaoczne studia z Religioznawstwa.Na ogół byli to ateiści i potraktowali te studia jako bazę z wiedzy o etyce.
Nie muszę na tym forum wyjaśniać ,że po reformie ministra Samsonowicza,stanowili oni kroplę w morzu potrzeb. Nauczanie religii w szkołach podniósł na piedestał, za rządów Suchockiej , słynny układ z Watykanem .
Od tamtego czasu tylko w szkołach wielkomiejskich , pod rządami światłych , (chociaż rzadko ateistów!)-dyrektorów , znajduje się nauczycieli do uczenia etyki.Dyrektorzy pozostawieni są swojej zapobiegliwości, bo i tzw doradców kuratoryjnych, dostarczający materiałów, programów, wskazówek,rad- też praktycznie nie ma. Ja jeszcze z takiej pomocy skorzystałam. Uczyłam bowiem etyki w Liceum Ogólnokształcącym w większym mieście. Robiłam wszystko na tzw. "własną odpowiedzialność" . Plan lekcji, materiały, wiedza, sposób prowadzenie lekcji , zachęcanie uczniów do nauki etyki, a nie chodzenie na religię. Było to zasadniczą częśćią naszych zachodów! A chodzenie na religię wymuszał dom rodzinny, kręgi koleżeńskie,źle pojmowana solidarność itp.
Ważniejsza jednak była metoda prowadzenia w taki sposób lekcji, by nauczając -zaciekawić, "czymś", o czym nie mieli pojęcia najmłodsi licealiści ( 15 lat).
Na świadectwie miały być stopnie -bądź z religii, bądź z etyki. W większości szkół garstka uczniów nie uczęszczająca na lekcje religii, a pozbawiona lekcji etyki, miała, ma, w tym miejscu na świadectwie, w tym maturalnym, kreskę. Zarządzenie co do sposobu wypełniania świadectw ,od dawna znane, wykluczało w tym miejscu kreskę, bo obowiązywał ucznia konktretny przedmiot:religia lub etyka. Szkoły nagminnie łamały, łamią, zarządzenia Ministerstwa Oświaty! Dyrektorzy nie ponosili żadnej odpowiedzialności za owo"niedopatrzenie"!I tak jest nadal!! Działa "siła wyższa"- brak nauczycieli do uczenia etyki!Na wszystko jest rada, ale nie na to, co nie jest w interesie Kościołów : Rzymskokatolickiego, Prawosławnego i innych.Pozostaje jeszcze wiele problemów , o których powinnam napisać. Niestety to zajęłoby mi co najmniej drugą internetową "stronę".

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365