Racjonalista - Strona głównaDo treści
Żydzi a homoseksualiści.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
10-01-2010 20:54Sylwek (15472 punktów)Żydzi a homoseksualiści.
Ocena 6 na 6
Zgodnie z "prośbą" Adamiaka zakładam odpowiedni wątek.

Czy jeśli ewentualne prześladowanie ze strony homofobicznego otoczenia uznamy za właściwą przesłankę dla zakazu homoadopcji, to czy analogicznie, antysemityzm nie powinien być przesłanką do zakazu adopcji dla Żydów?
I podkreślam - chodzi o antysemityzm i zostawmy na boku kwestie ewentualnego okaleczania dzieci jako przesłanki by zabronić Żydom adopcji.

Lub inaczej - czy uprzedzenia wobec jakiejkolwiek grupy, skutkujące możliwością prześladowania dzieci przynależących do tej grupy to wystarczająca przesłanka do zakazania adopcji przez pary przynależące do danej grupy?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

lukaszewicz (5674 punktów)
> czy uprzedzenia wobec jakiejkolwiek grupy, skutkujące możliwością prześladowania
>dzieci przynależących do tej grupy to wystarczająca przesłanka do zakazania adopcji przez pary
>przynależące do danej grupy?

Nie.

Łukaszewicz.
11-01-2010 10:07 
 Ocena 4 na 4
gama (1062 punktów)
>> czy uprzedzenia wobec jakiejkolwiek grupy, skutkujące możliwością prześladowania
>>dzieci przynależących do tej grupy to wystarczająca przesłanka do zakazania adopcji przez pary
>>przynależące do danej grupy?
>Nie.
>Łukaszewicz.

Po pierwsze należy się zastanowić czy robiono jakieś badania w zakresie prześladowań dzieci należących do grupy (jakiejkolwiek) wobec której istnieją uprzedzenia? Jeśli nie - trudno wyrokować.

Odniosę się jednak bezpośrednio do homoadopcji. Zacytujmy fragment z sieci:

"Sondaże nie pozostawiają wątpliwości: Polacy w większości sprzeciwiają się legalizacji związków homoseksualnych, a o homoadopcji nie chcą nawet słyszeć. Według Eurobarometru, adopcję homoseksualną akceptuje tylko 7 procent respondentów w naszym kraju, tyle samo co na Malcie, i jest to najniższy odsetek w Europie (najwyższy jest w ojczyźnie Vincenta van Gogha i Leo Beenhakkera - 69 procent)".

W tej sytuacji nawet bez badań możemy przypuszczać, że dziecko które np. ze szkoły odbiera dwóch tatusiów czy dwie mamusie może doznawać co najmniej psychicznego dyskomfortu skutkiem rosnącej ciekawości taką nietypową sytuacją swych rówieśników, której następstwem mogą być niewybredne żarty, kpiny czy ośmieszanie osoby.

Po drugie należy się zastanowić czy robiono jakieś badania w zakresie prób zakazywania adopcji przez pary należące do danej grupy. Jeśli nie - trudno wyrokować.

O ile mi wiadomo takich badań nie było. Były natomiast badania robione przez Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne na temat wychowywania dzieci przez pary homoseksualne (dotyczą chyba wyłącznie terytorium U.S.?)

Zacytujmy fragment wniosku z tych badań: (niestety link, który znalazłem w sieci jest nieaktywny, więc nie mogę go podać)

"Nie zyskały naukowego potwierdzenia obawy, że dzieci wychowywane przez lesbijki lub gejów będą wykorzystywane seksualnie przez dorosłych, będą doświadczały ostracyzmu ze strony rówieśników lub będą izolowane w jednopłciowych społecznościach lesbijek lub gejów. W sumie wyniki badań wskazują, że pod względem rozwoju, przystosowania i dobrego samopoczucia dzieci wychowywane przez lesbijki lub gejów nie różnią się w sposób znaczący od dzieci heteroseksualnych rodziców."

Na koniec dodam, że jako członek tego społeczeństwa podlegający od lat w jakiejś mierze wspólnym poglądom, mentalności i całemu splotowi jego wpływów wychowawczych, kulturalno-obyczajowych, et cetera - też znajduję się w grupie owych 7% respondentów wspomnianych na początku tego wpisu.
15-01-2010 00:12Nie na temat 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>... Były natomiast badania robione przez Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne na temat wychowywania dzieci przez pary homoseksualne (dotyczą chyba wyłącznie terytorium U.S.?)
>Zacytujmy fragment wniosku z tych badań: (niestety link, który znalazłem w sieci jest nieaktywny, więc nie mogę go podać)"Nie zyskały naukowego potwierdzenia obawy, że dzieci wychowywane przez lesbijki lub gejów będą wykorzystywane seksualnie przez dorosłych, będą doświadczały ostracyzmu ze strony rówieśników lub będą izolowane w jednopłciowych społecznościach lesbijek lub gejów. W sumie wyniki badań wskazują, że pod względem rozwoju, przystosowania i dobrego samopoczucia dzieci wychowywane przez lesbijki lub gejów nie różnią się w sposób znaczący od dzieci heteroseksualnych rodziców."
Na pewno masz też podobne badania na temat mniejszości rasowych, którym brak dyskryminacji gwarantuje konstytucja.

Edycja
Autorowi wątku skończyły się minusy celem rzeczowej argumentacji.
15-01-2010 15:08 
 Ocena 3 na 3
jkl; (5859 punktów)
>"Sondaże nie pozostawiają wątpliwości: Polacy w większości sprzeciwiają się legalizacji związków homoseksualnych, a o homoadopcji nie chcą nawet słyszeć."
Taak...
Polacy sprzeciwiają się adopcji przez dwóch facetów lub dwie kobiety, ale 20 facetów lub 20 kobiet o orientacji nieznanej ale za to należących do sekty może wychowywać bez przeszkód dowolną ilość dzieci.
NieIstniejesz (1137 punktów)
Moim zdaniem różnica polega głównie na poziomie obu zjawisk. Ostatecznie nikt nie powie bezkarnie na forum publicznym "Żydy do gazu", nawoływanie do agresji czy dyskryminacja Żydów będą publicznie potępione i ukarane, a krzykacz zostanie szybko uciszony. Jeśli ktoś jednak publicznie zawoła "Pedały do gazu!" - kto go uciszy, kto stanie w obronie homoseksualistów? Nikt. Oto różnica między społecznym oddźwiękiem antysemityzmu i homofobii.

I dlatego jest pewne, że dziecko wychowywane przez parę gejów lub lesbijek padnie w Polsce ofiarą psychicznej i fizycznej przemocy, która wpłynie negatywnie na jego psychikę. Sytuacja jest oczywiście inna w społeczeństwach bardziej tolerancyjnych dla mniejszości seksualnych, gdyby nie było takiego oczywistego zagrożenia, ja osobiście nie widzę powodu by sprzeciwiać się homoadopcjom. Jednak w Polsce ten problem istnieje, jest poważny, dlatego na dziś, moim zdaniem, homoadopcje w naszym kraju nie wchodzą w grę. Co oczywiście nie znaczy, że nie trzeba o tym mówić, wprost przeciwnie. To tylko kwestia czasu.


"Trzeba nosić w sobie Chaos, by móc dać życie Tańczącej Gwieździe"
10-01-2010 21:45 
 Ocena 2 na 4
Rzaki Pak (181 punktów)
A muzułmanie? Czy ktoś wstanie w ich obronie jak ktoś krzyknie "muzułmanie do gazu"? Śmiem wątpić. Czy więc powinno się im zakazać adopcji z tego powodu?

Myślę, że nasze społeczeństwo gorzej odbiera islam od homoseksualizmu. Z tego prostego powodu, że widzą w nim większe zagrożenie i są codziennie atakowani przez media, które mówią "islam jest zły. islam to wróg".

Jednak czy to wystarczając powód?


Hmm... Ciekawe czy Adamiak ma zamiar się wypowiedzieć.
10-01-2010 22:18 
 Ocena 4 na 4
NieIstniejesz (1137 punktów)
Ale gdyby gdzieś zabroniono muzułmanom adoptować dzieci, cały muzułmański świat podniósłby larum. Nawet w najbardziej nacjonalistycznym państwie nikt chyba nie ośmieliłby się podjąć takiego kroku. Podobnie za Żydami wstawiłby się Izrael, organizacje przeciwdziałające antysemityzmowi, organizacje broniące praw człowieka. Inaczej jest z homoseksualistami, poza tym, że nie ma społecznego sprzeciwu wobec ich dyskryminacji, nie mają za sobą potężnego zaplecza sojuszników, nie ma krajów, które jednogłośnie by się za nimi wstawiły i obraziłyby się, gdyby ich dyskryminowano, a organizacje broniące praw homoseksualistów nie mają takich możliwości, historycznego zaplecza, społecznego poparcia i wpływu jak np. organizacje broniące przed dyskryminacją Żydów.


"Trzeba nosić w sobie Chaos, by móc dać życie Tańczącej Gwieździe"
11-01-2010 06:34 
 Ocena 1 na 3
Rzaki Pak (181 punktów)
Nie rozmawiamy o politycznej poprawności, a o dobru dziecka. Niezależnie jak bardzo by muzułmański świat nie krzyczał, w Polsce takie dziecko i tak miałoby przewalone.

Zresztą co to za argument... Można dyskryminować, bo nikt się za nimi nie wstawi... A kto by się wstawił za ateistami? Można im z tego powodu odebrać prawa do adopcji? Od razu ci powiem, że sam widziałem jak dziecko ateistów miało przewalone w podstawówce. To samo z jehowymi. Im też uniemożliwimy adopcję?
Sylwek (15472 punktów)
Boshe, dwukrotnie pomyliłem przyciski +/- pozostaje mi tylko przeprosić.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
11-01-2010 00:25Nie na temat 
 Ocena 2 na 2
J.S. (4752 punktów)
(zablokowany)
Gdy gejowie protestują przeciw braku homo w Avatarze to ręce mi opadają.
Gdy Żydzi drą mordy przy każdej okazji, podciagając wszystko pod antysemityzm to ręce mi opadają.
Gdy muzułmanie czują się źle gdy wszyscy widzą w nich terrorystów (a ostatnio terrorystami są głównie muzułmanie) to tez mi ręce opadają.
Dawniej terrorystami byli komuniści

Wkrótce Somalijczycy poczują się urażeni podejrzeniami o piractwo...
11-01-2010 01:20 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
>Gdy gejowie protestują przeciw braku homo w Avatarze to ręce mi opadają.

Nie wszyscy gejowie protestują przeciw braku homo w Avatarze

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
Rzaki Pak (181 punktów)
>Nie wszyscy gejowie protestują przeciw braku homo w Avatarze

Chociaż może powinni. Nie chodzi mi o Avatar, ale homoseksualizm się przemilcza niemal w każdej książce i filmie. Zupełne jakby ich nie było. Rozumiem, że się nie pisze o pedofilii w książkach o lżejszej tematyce, ale pomijać homoseksualizm? To nie jest nic złego, a nie powinno też gorszyć. Więc dlaczego się ich pomija? Np w Harry Potterze statystycznie rzecz biorąc wśród tej hordy bohaterów powinno być kilku homoseksualistów. Potraktowano ich jednak tak, jakby nie istnieli.
11-01-2010 19:08 
 Ocena 5 na 5
J.S. (4752 punktów)
(zablokowany)
>Chociaż może powinni.
Jak? Po co?
Może ten dowódca był gejem? Pomijając głównych bohaterów w filmie pozostali nie afiszowali się ze swoją orientacją. Można spokojnie przyjąć, że jak w całej populacji byli tam homoseksualiści tylko podobnie jak hetero nie mieli plakietek na czole.
Jeżeli jednym z tematów przewodnich filmu była miłość hetero (i zoo ) to własnie to było uwypuklane. Jeżeli tematem filmu jest miłość homoseksualistów (jak w tym filmie z kowbojami) to właśnie ona jest uwypuklana.
Rzaki Pak (181 punktów)
Nie oglądałem Avatara, jeszcze, więc nie wiem jak to tam wygląda. Chciałem tylko zwrócić uwagę na to, że jakoś przemilcza się homoseksualistów w książkach i filmach.
15-01-2010 11:16 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>Nie oglądałem Avatara, jeszcze, więc nie wiem jak to tam wygląda. Chciałem tylko zwrócić uwagę na to, że jakoś przemilcza się homoseksualistów w książkach i filmach.
"Chociaż może powinni(...)homoseksualizm się przemilcza niemal w każdej książce i filmie. Zupełne jakby ich nie było. (...)Np w Harry Potterze statystycznie rzecz biorąc wśród tej hordy bohaterów powinno być kilku homoseksualistów. Potraktowano ich jednak tak, jakby nie istnieli."
No tak. Jak to mówią Rosjanie "na szto bukwy wsjo jasna"
15-01-2010 14:29 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>Chciałem tylko zwrócić uwagę na to, że jakoś przemilcza się homoseksualistów w książkach i filmach.
   Już coś słyszałem o gatunku sztuki zwanym homorealizmem stosowanym.
   Może ta sztuka, jak ubiegły "realizm", też się kończy happy endem?
11-01-2010 19:10 
 Ocena 3 na 3
J.S. (4752 punktów)
(zablokowany)
>Nie wszyscy gejowie protestują przeciw braku homo w Avatarze
Recz w tym, że ja o tym wiem a Ty musisz się tłumaczyć tym niewiedzącym.
15-01-2010 20:13 
 Ocena 3 na 3
Chlodwig (10939 punktów)
>Jeśli ktoś ... publicznie zawoła "Pedały do gazu!" - kto go uciszy, kto stanie w obronie homoseksualistów?

Ja.

>I dlatego jest pewne, że dziecko wychowywane przez parę gejów lub lesbijek padnie w Polsce ofiarą psychicznej i fizycznej przemocy, która wpłynie negatywnie na jego psychikę.

I dlatego to wcale nie takie pewne. Takich jak ja jest więcej.
placownik (17853 punktów)

>Lub inaczej - czy uprzedzenia wobec jakiejkolwiek grupy, skutkujące możliwością prześladowania dzieci przynależących do tej grupy to wystarczająca przesłanka do zakazania adopcji przez pary przynależące do danej grupy?

   To, że taka właśnie argumentacja dominuje w tym wydaniu dyskusji o możliwości akceptacji adopcji przez pary homoseksualne, wcale nie znaczy, że jest to argument wystarczający. Nie znaczy to również, że nie należy brać go pod uwagę.

   Pozdrawiam



Niech strój słów podkreśla urodę myśli
10-01-2010 22:11 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
Rzeczywiście nieprecyzyjnie to ująłem. Należy pytanie rozszerzyć: czy jeśli nawet nie jest to warunek wystarczający, to mimo wszytko gra jakąś rolę? Może powinniśmy jako jeden z czynników w procedurze brać pod uwagę uprzedzenia społeczne wobec orientacji seksualnej, grup etnicznych, światopoglądowych czy religijnych do których przynależą rodzice?

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
10-01-2010 23:47 
 Ocena 5 na 5
lukaszewicz (5674 punktów)
>Może powinniśmy jako jeden z czynników w procedurze brać pod uwagę uprzedzenia społeczne wobec orientacji seksualnej, grup etnicznych, światopoglądowych czy religijnych do których przynależą rodzice?

No to już Ateiści mają przechlapane.

Łukaszewicz.
Sledziu (1058 punktów)

>Czy jeśli ewentualne prześladowanie ze strony homofobicznego otoczenia uznamy za właściwą
>przesłankę dla zakazu homoadopcji, to czy analogicznie, antysemityzm nie powinien być przesłanką do
>zakazu adopcji dla Żydów?

Celny argument - przyznaję, że nigdy nie myślałem o zagadnieniu homoadopcji w ten sposób. Listę grup, których dzieci mogą mieć kłopoty w szkole ze względu na te czy inne przymioty swoich rodziców, można by rozwijać niemalże w nieskończoność. Od Żydów i gejów, przez muzułmanów i ateistów, po bezrobotnych i alkoholików. Ja na przykład stałem się obiektem szyderstw ze strony tej "lepszej" części rówieśników w podstawówce, gdy nieopatrznie chlapnąłem, że mój ojciec lubi wypić kilka piw po pracy.

Wiem, że taka deklaracja nagłej rewizji stanowiska może zabrzmieć dość groteskowo, jednak z tego miejsca oświadczam, że wobec upadku jedynego, jak sądziłem, sensownego argumentu przeciwko homoadopcji, przyłączam się niniejszym do grona jej rzeczników.

Pozdrawiam.
11-01-2010 20:09Nie na temat 
Mateusz (879 punktów)
>Wiem, że taka deklaracja nagłej rewizji stanowiska może zabrzmieć dość groteskowo, jednak z tego miejsca oświadczam, że wobec upadku jedynego, jak sądziłem, sensownego argumentu przeciwko homoadopcji, przyłączam się niniejszym do grona jej rzeczników.

Płci wyznaczają pewne reguły występowania różnic pomiędzy ludźmi, ich cechami fizycznymi, jak i psychicznymi. Można też odwrotnie - płeć bierze udział w warunkowaniu cech, nieważna zresztą kolejność.

Chodzi mi o to, czy dobrym jest wychowywać dzieci w rodzinie gdzie zaburzone są proporcje? Mam na myśli argument typu: czy powinno się pozwalać na adopcje samotnym kobietom, mężczyznom. Ten sam chyba problem mamy u par homoseksualnych, gdy w grę wchodzi adopcja.

W rodzinie zasadniczo moim zdaniem lepiej by była równowaga płci (choć są przypadki gdzie korzystniej jest zgodzić się na odstępstwo od niej dla ogólnego dobra dzieci).
11-01-2010 20:30 
 Ocena 3 na 3
Rzaki Pak (181 punktów)
Czym się różnią dzieci adoptowane od normalnych dzieci? W sensie ważności, oczywiście. Jeśli niczym to czy nie powinnyśmy dążyć do odebrania praw rodzicom samotnie wychowującym swoje potomstwo? Przecież są zachwiane proporcje, o których mówisz. Z drugiej zaś strony dzieci samotnych matek wcale nie są na jakieś straconej pozycji z punktu widzenia psychologii. Wiadomo, że brakujący pierwiastek męski są w stanie wypatrzeć u nauczycieli/sąsiadów itp. Wzorce więc sami sobie zapewnią. Analogiczna sytuacja miałaby miejsce w przypadku adopcji przez pary homoseksualne. Z tą różnicą, że tam dziecko więcej przebywałoby z rodzicami, bo ci nie musieliby pracować za dwóch, aby zarobić na utrzymanie.
Mateusz (879 punktów)
>Wzorce więc sami sobie zapewnią.

Nie uważasz, że to jest życzenie?
11-01-2010 22:15 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)

>Nie uważasz, że to jest życzenie?

Nie i zwracają na to uwagę psychologowie rozwojowi - nawet "normalna rodzina" nie zapewni dobrego rozwoju jeśli dziecko nie będzie otwarte na kontakty z ludźmi ze "świata zewnętrznego".

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
Mateusz (879 punktów)
>Nie i zwracają na to uwagę psychologowie rozwojowi - nawet "normalna rodzina" nie zapewni dobrego rozwoju jeśli dziecko nie będzie otwarte na kontakty z ludźmi ze "świata zewnętrznego".

   Oczywiście, lecz uważam, że obecnie każdy chyba sąd rodzinny kiedy będzie decydował czy przyznać dziecko powiedzmy dwóm niezamężnym siostrom albo "zwykłej" rodzinie to wybierze tę drugą opcję. Dla dobra dzieci. Dlaczego? Może dlatego, że psychologowie zalecają wychowywać dzieci w środowisku gdzie mogłyby łatwo znajdować odpowiednie dla ich rozwoju wzorce?
Np. jak 3 latek ma odnaleźć wzorzec w "świecie zewnętrznym"? Co, podejrzy jak sąsiad odśnieża podjazd, albo sąsiadka ceruje mężowi spodnie stojąc w oknie?

   Zdaję sobie sprawę, że lepiej jest dać samotnej matce adoptować dziecko niżby miało zmarnować się w domu dziecka. Podobnie chyba jest z parami homoseksualnymi, ale nadal uważam, iż optymalne dla dzieci rozwiązanie to nie jest.
14-01-2010 00:00 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)
>>Nie i zwracają na to uwagę psychologowie rozwojowi - nawet "normalna rodzina" nie zapewni dobrego rozwoju jeśli dziecko nie będzie otwarte na kontakty z ludźmi ze "świata zewnętrznego".
>   Oczywiście, lecz uważam, że obecnie każdy chyba sąd rodzinny kiedy będzie decydował czy przyznać dziecko powiedzmy dwóm niezamężnym siostrom albo "zwykłej" rodzinie to wybierze tę drugą opcję. Dla dobra dzieci. Dlaczego? Może dlatego, że psychologowie zalecają wychowywać dzieci w środowisku gdzie mogłyby łatwo znajdować odpowiednie dla ich rozwoju wzorce?
>Np. jak 3 latek ma odnaleźć wzorzec w "świecie zewnętrznym"? Co, podejrzy jak sąsiad odśnieża podjazd, albo sąsiadka ceruje mężowi spodnie stojąc w oknie?

Dawania kwiatów, odśnieżania pojazdu, cerowania spodni, CZEGO JESZCE nie nauczy się dziecko w rodzinie jednopłciowej?

Obawiam się, że państwo muszą się hamować - ilość dysfunkcji indukowanych przez homorodzicelstwo jaką raczycie przewidywać jest tak wielka, że już posiadane dane na temat homorodzicelstwa jawnie falsyfikują wasze teorie.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
Mateusz (879 punktów)
   Dyskusja nie ma sensu, bo nie chcesz przyjąć do wiadomości, że mono wcale nie jest równoważne stereofonii.
15-01-2010 07:55 
 Ocena 8 na 8
Meretseger (61860 punktów)

>Np. jak 3 latek ma odnaleźć wzorzec w "świecie zewnętrznym"? Co, podejrzy jak sąsiad odśnieża podjazd, albo sąsiadka ceruje mężowi spodnie stojąc w oknie?
W tym momencie muszę się wtrącić. Nie sądzisz, że operujesz głupimi stereotypami? Dlaczego to sąsiadka nie może odśnieżyć podjazdu? To nie jest ciężka praca, wiem, bo wykonuję. Natomiast nigdy w życiu nie cerowałam mężowi spodni. Zresztą i tak nie nosiłby cerowanych. A guziki do koszuli sam sobie przyszywał.
Ani samotny rodzic, ani para homoseksualna nie funkcjonuje na pustyni. Są oni otoczeni przez rodzinę, znajomych, przyjaciół, sąsiadów, kolegów z pracy, postacie z telewizji. Znalezienie wzorca męskiego/żeńskiego w najbliższym otoczeniu nie jest niczym trudnym. Moją córkę wychowywałam samotnie od 7 roku życia (jej życia, naturalnie). Jest już dorosła i jakoś nie zauważyłam, by przez wychowanie w niepełnej rodzinie ucierpiała.
15-01-2010 12:57 
 Ocena 1 na 1
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>Dlaczego to sąsiadka nie może odśnieżyć podjazdu? To nie jest ciężka praca, wiem, bo wykonuję.
Moja żona Gosia też odśnieża.
Bywało, że mieszała zaprawę tynkarską lub murarską, nosiła suporeks, skuwała posadzkę i wynosiła gruz.

Pozdrawiam - Zbyszek

P.S: Gdzie się podziewałaś?
Zatańczysz?
www.youtube.com/watch?v=fd_nopTFuZA


Wiara kończy się wtedy, gdy zaczynają się wątpliwości.
15-01-2010 14:05 
 Ocena 1 na 1
placownik (17853 punktów)

>www.youtube.com/watch?v=fd_nopTFuZA

   Kiedyś, to nawet rude potrafiły śpiewać.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>>www.youtube.com/watch?v=fd_nopTFuZA
>   Kiedyś, to nawet rude potrafiły śpiewać.
No, nie wiem - są uzasadnione wątpliwości.
Kompozytorem piosenki jest z pewnością Charles Trenet(rudy). Gorzej z wykonawcą tej akurat wersji. Wszędzie podawany jest Jacques Brel.
Głos Treneta jest inny, bardziej chrapliwy, że się tak wyrażę. Śpiewać potrafił, i owszem, ale swoim głosem.

Pozdrawiam - Zbyszek

P.S: Potrafisz rozstrzygnąć kto śpiewa?


Wiara kończy się wtedy, gdy zaczynają się wątpliwości.
placownik (17853 punktów)

>P.S: Potrafisz rozstrzygnąć kto śpiewa?

   Wydaje mi się, że głos Brela był bardziej dźwięczny, ale nie będę się spierał.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>   Wydaje mi się, że głos Brela był bardziej dźwięczny, ale nie będę się spierał.
To samo wykonanie na "wrzucie" i na "Last Fm" - raz piszą, że Charles Trenet a raz, że Jacques Brel.
dormammu.w(*)rlTW64/charles_trenet_-_la_mer
w275.wrzut(*)A4vcUQ4q/jacques_brel_-_la_mer
www.lastfm.pl/music/Jacques+Brel/_/La+Mer
www.lastfm.pl/music/Charles TrĂŠnet/_/La mer
www.123mp3.org/206342,jacques-brel-la-mer.html
www.ijigg.com/songs/V2BD7A7GPD

Pozdrawiam - Zbyszek

Wiara kończy się wtedy, gdy zaczynają się wątpliwości.
15-01-2010 14:15 
 Ocena 5 na 5
placownik (17853 punktów)

>W tym momencie muszę się wtrącić. Nie sądzisz, że operujesz głupimi stereotypami? Dlaczego to sąsiadka nie może odśnieżyć podjazdu? To nie jest ciężka praca, wiem, bo wykonuję.

   A co masz przeciwko ciężkim pracom? Znałem kiedyś faceta, który chodził z górniczką. Po szychcie grali razem w górniczej orkiestrze. Ona na tubie, a on na trianglu.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
15-01-2010 15:03 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>   Znałem kiedyś faceta, który chodził z górniczką. Po szychcie grali razem w górniczej orkiestrze. Ona na tubie, a on na trianglu.

   Racja!
   Przy takiej górniczce ja bym nie grał wcale!!!
   Bo nie umiem grać.

   Pozdrawiam.
Mateusz (879 punktów)
>W tym momencie muszę się wtrącić. Nie sądzisz, że operujesz głupimi stereotypami? Dlaczego to sąsiadka nie może odśnieżyć podjazdu?

Wcale nie chodzi o kwestie możności. Opieram się na swoich doświadczeniach i tyle. Przez całe swe życie widziałem ze 3 razy jak kobieta cokolwiek odśnieża, a tylko dzisiaj zobaczyłem z dziesięciu mężczyzn, co się tym parało. Podchodzę do sprawy nie od strony ideologii, a statystyki. Podobnie z cerowaniem.

>Ani samotny rodzic, ani para homoseksualna nie funkcjonuje na pustyni. Są oni otoczeni przez rodzinę, znajomych, przyjaciół, sąsiadów, kolegów z pracy, postacie z telewizji.

Rodzina powinna móc zapewnić dzieciom wg mnie pewne minimum. Jeżeli małe dziecko musi szukać w otoczeniu zewnętrznym fundamentalnych dla swojego rozwoju wartości i wzorców to rodzina nie do końca spełnia swoje zdanie.

>Znalezienie wzorca męskiego/żeńskiego w najbliższym otoczeniu nie jest niczym trudnym. Moją córkę wychowywałam samotnie od 7 roku życia (jej życia, naturalnie). Jest już dorosła i jakoś nie zauważyłam, by przez wychowanie w niepełnej rodzinie ucierpiała.

Są różne dzieci i różni rodzice. To, że coś zafunkcjonowało w jednym przypadku wcale nie oznacza, iż zawsze musi.
18-01-2010 02:30 
 Ocena 2 na 2
liliac (147340 punktów)
>Wcale nie chodzi o kwestie możności. Opieram się na swoich doświadczeniach i tyle. Przez całe swe życie widziałem ze 3 razy jak kobieta cokolwiek odśnieża, a tylko dzisiaj zobaczyłem z dziesięciu mężczyzn, co się tym parało. Podchodzę do sprawy nie od strony ideologii, a statystyki. Podobnie z cerowaniem.

Co podobnie jak z cerowaniem? Nie mam w swoich doświadczeniach ani jednej poza moją babcią kobiety, która cerowałaby komuś spodnie. Mam za to sporo mężczyzn gotujących wraz lub na zmianę z partnerkami posiłki. To żadna statystka nie jest ani żadne wzorce.

>>Ani samotny rodzic, ani para homoseksualna nie funkcjonuje na pustyni. Są oni otoczeni przez rodzinę, znajomych, przyjaciół, sąsiadów, kolegów z pracy, postacie z telewizji.
>Rodzina powinna móc zapewnić dzieciom wg mnie pewne minimum. Jeżeli małe dziecko musi szukać w otoczeniu zewnętrznym fundamentalnych dla swojego rozwoju wartości i wzorców to rodzina nie do końca spełnia swoje zdanie.

Chyba takich wzorców jak z głupiutkich czytanek szkolnych- tatuś ciężko pracujący na utrzymanie rodziny i mamusia szorująca w domu podłogi i martwiąca się czy małżonkowi spodobają się nowe firanki? O takie wzorce ci chodzi? A po co komu takie wzorce? Funkcje w rodzinie są wymienne.
A jakich to wartości nie może nauczyć dziecka homoseksualna para?
Mateusz (879 punktów)
>Nie mam w swoich doświadczeniach ani jednej poza moją babcią kobiety, która cerowałaby komuś spodnie.

   Ja natomiast mam i stąd moja statystyka.

>Mam za to sporo mężczyzn gotujących wraz lub na zmianę z partnerkami posiłki. To żadna statystka nie jest ani żadne wzorce.

   Szczerze powiedziawszy to może mam spaczony obraz świata przez to, że mieszkam na zabitej dechami wsi, ale tutaj tak cerowaniem, jak i posiłkami w większości zajmują się kobiety. W mojej wprawdzie rodzinie jest inaczej, lecz to tylko potwierdza regułę (czyli wzorzec - nie mówię, że pozytywny).

>Funkcje w rodzinie są wymienne.

   Pomijając już moje stereotypowe i przestarzałe spojrzenie na podział "zadań" mężczyzn i kobiet (który oczywiście jest li tylko wynikiem wpojonej mi chorej ideologii antykobiecej) to zawsze uważałem, że dziecko powinno, bo przecież nie musi, wychowywać się w takiej zbiorowości gdzie bytują zarówno pierwiastek kobiecy, jak i męski w pewnej równowadze. Myślałem sobie, że takie zrównoważenie byłoby optymalne min. ze względu na to, że płeć dzieci w związkach jest wbrew pozorom podzielona średnio po równo i dzieci mogłyby tym samym (dzięki wspomnianej równowadze) czerpać ze schematów zachowań przynależnych do swej płci bez trudności, przy zachowaniu wszakże umiaru i proporcji, bo i nie są one jedynymi jakie są w rodzinie. Niestety, praktycznie wszyscy w tym wątku przekonują mnie, że żadnych godnych powielenia wzorców osobno płci w sobie nie zawierają i że kobieta będzie wychowywać tak samo jak mężczyzna, a mężczyzna jak kobieta i zależy to tylko i wyłącznie od chęci zainteresowanego. Wizja ta mi osobiście nie pasuje.

>A jakich to wartości nie może nauczyć dziecka homoseksualna para?

   Kobiety i mężczyźni zachowują się generalnie inaczej. Takie jest moje założenie. Jeżeli jest wg Ciebie nieprawdziwe, dalej nie czytaj.

   Jeżeli ktoś postępuje odmiennie od kogoś innego, to musi siłą rzeczy kierować się przy podejmowaniu decyzji niejednakowymi wartościami. Te wartości natomiast są reprezentowane i przekazywane podczas procesu wychowania, co prowadzi do kreowania określonej osobowości u dziecka.
Czy jeżeli zamknąć 2 letniego chłopca na 20 lat w klasztorze, gdzie są same kobiety to będzie on Twoim zdaniem po odbyciu tego okresu zdrowo ukształtowanym psychicznie mężczyzną? Ja mam pewne wątpliwości. Podaję przejaskrawiony przykład by uzmysłowić istniejący wpływ braku obecności dwóch płci. Oczywiście jest szansa, że będzie to całkowicie normalny facet, ale chyba raczej mizerniejsza niżby miał się wychowywać w "normalnej" rodzinie i środowisku.

   Nie odmawiam parom homoseksualnym wychowywania dzieci, adopcji, bo sądzę, iż podobnie jak niejeden samotny rodzic który może dużo lepiej wychować dziecko niż niejedna "zwykła" rodzina, tak rodzina uformowana z pary homoseksualnej też może tego dokonać. Niemniej sądzę niezmiennie, że jest to trudniejsze.

Pozdrawiam.
18-01-2010 09:01 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)

>Czy jeżeli zamknąć 2 letniego chłopca na 20 lat w klasztorze, gdzie są same kobiety
Ty to zaraz z takimi skrajnościami wyjeżdżasz. Kto mówi o klasztorze? Mówimy o normalnym, otwartym społeczeństwie, gdzie wokół dziecka jest pełno kobiet i mężczyzn. Nigdy nie ma tak, żeby nie było obecności dwóch płci. Czy dziecko wychowuje się w rodzinie niepełnej, czy homoseksualnej, druga płeć obok zawsze jest i oddziałuje na dziecko.
A wracając do podziału ról - myślę, że największy (o ile nie jedyny) udział ma w tym tradycja. W czasach patriarchalnych uformowała się idea (pomijam przyczyny, o tych może kiedy indziej, bo mnie czas goni, a to długo pisać) - mężczyzna pracuje poza domem, kobieta w domu wykonuje czynności obsługujące mężczyznę. Kobiet nie kształcono i ogólnie uważano za niezdolne do wykonywania pewnych prac. Te, które się ich podejmowały, były sekowane za "niezgodność z naturą". I tak zostało po dziś dzień. A wszak w tym, że kobieta odśnieża podjazd czy jest nauczycielem akademickim, a mężczyzna ceruje spodnie czy opiekuje się dzieckiem, nie ma nic dziwnego, uwłaczającego ani niezgodnego z naturą. Jest to obecnie tylko kwestia talentów i upodobań.
Pozdrawiam.
Mateusz (879 punktów)
>Ty to zaraz z takimi skrajnościami wyjeżdżasz. Kto mówi o klasztorze?

   Użyłem takiego przykładu by unaocznić czynnik wychowawczy mogący w otwartym, jak piszesz społeczeństwie zostać mimochodem, dzięki różnorakim kontaktom społecznym, zaniedbany i pominięty. On jednak jest i oddziałuje, co usiłowałem wykazać.

   Zgadzam się, że w "normalnym, otwartym społeczeństwie, gdzie wokół dziecka jest pełno kobiet i mężczyzn." implikacje rodzicielstwa jednopłciowego mogą być niewielkie, bądź żadne. Nie mogę się jednak pogodzić, że takowych w ogóle nie ma w sytuacjach skrajnych, patologicznych wręcz.
Dam przykład - hipotetyczny. Para homoseksualna decyduje się na adopcję. Niestety, mieszkając w Polsce naraża siebie, jak i swoje nowe dziecko na ostracyzm i niechęć. Dziecko nie odnajduje w rodzicach o odmiennej od siebie płci pewnych cech, nie może również znaleźć ich nigdzie indziej "na żywo" ze względu na oczywistą w rozpatrywanym przykładzie izolację. Potrzebnych wzorców nie ma, nie licząc telewizji i internetu, które przez swoją niebezpośredniość nie są raczej najlepszymi płaszczyznami kontaktu dziecko - dorosły.

>A wracając do podziału ról - myślę, że największy (o ile nie jedyny) udział ma w tym tradycja.

   Czyli uważasz, że w przypadku napaści na nasz kraj wszystkie "dostępne" kobiety powinny zostać zmobilizowane i wysłane uzbrojone na front, jak miałoby to niechybnie miejsce w przypadku mężczyzn? Czy podział ról, mężczyzna- żołnierz, kobieta-pielęgniarka, nie jest w czasie kryzysu naturalny i słuszny? Tradycja...co z tradycji, kiedy życie niweczy formalne zrównania płci. Gdyby ktoś czyhał na Twoje życie, wolałabyś mieć za ochroniarza faceta czy kobietę?

Dam przykład z prywatnych obserwacji. Tylko niech nikt mnie nie oskarża za seksizm, bo staram się być obiektywny jak mogę. Nieraz jeździłem na zbiory truskawek, gdy byłem młodszy. Zbierali wszyscy właściwie, taki przekrój społeczeństwa - młodzież, ludzie w średnim wieku, emeryci, kobiety, mężczyźni, i co się okazało? Kobiety praktycznie zawsze były szybsze, wydajniejsze od mężczyzn, niezależnie od wieku. Kiedy ja uradowany i dumny z siebie zanosiłem jedną kobiałkę słodziutkich truskaweczek, stare babuleńki dokoła mnie zanosiły po trzy naraz. I nie chodzi wcale o staż, bo i moje rówieśniczki były wyraźnie szybsze. O co jednak mi się rozchodzi, o to że wiele z tych patriarchalnych ról było powodowane u zarania rzeczywistymi predyspozycjami i potrzebami. Dla chłopa który orał czy kosił od świtu do zachodu słońca pole (kobiety wymiękały dlatego tego nie robiły) trudno jeszcze było przyjść do domu, gotować i cerować spodnie. To chyba oczywiste? Później, rzecz jasna, obraz świata się zmienił, tężyzna fizyczna straciła na znaczeniu i mogło dojść w wielu dziedzinach do rotacji personalnych. Nie jest chyba jednak tak, że zmiany są absolutne.

>A wszak w tym, że kobieta odśnieża podjazd czy jest nauczycielem akademickim, a mężczyzna ceruje spodnie czy opiekuje się dzieckiem, nie ma nic dziwnego, uwłaczającego ani niezgodnego z naturą. Jest to obecnie tylko kwestia talentów i upodobań.

   Pewnie, że nie ma nic złego. Nie róbmy jednakowoż na siłę znaku równości między możliwościami kobiet i mężczyzn. Różnimy się cechami fizycznymi, psychicznymi toteż mamy inne predyspozycje.
18-01-2010 11:56 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)

>   Czyli uważasz, że w przypadku napaści na nasz kraj wszystkie "dostępne" kobiety powinny zostać zmobilizowane i wysłane uzbrojone na front, jak miałoby to niechybnie miejsce w przypadku mężczyzn?
Naturalnie.
Edit: Przepraszam, powinnam napisać "oczywiście". "Naturalnie" zbyt się z "prawem naturalnym może kojarzyć...
>Czy podział ról, mężczyzna- żołnierz, kobieta-pielęgniarka, nie jest w czasie kryzysu naturalny i słuszny?
Co to znaczy "naturalny"?
>Gdyby ktoś czyhał na Twoje życie, wolałabyś mieć za ochroniarza faceta czy kobietę?
Wolałabym mieć broń i polegać na sobie. Jak zwykle.
>   Pewnie, że nie ma nic złego. Nie róbmy jednakowoż na siłę znaku równości między możliwościami kobiet i mężczyzn. Różnimy się cechami fizycznymi, psychicznymi toteż mamy inne predyspozycje.
Nic na siłę. Dlatego trzeba pozwolić ludziom wybierać, co chcą robić, zgodnie ich osobniczymi cechami fizycznymi, psychicznymi i predyspozycjami. Nie "płciowymi", a właśnie osobniczymi. Przecież nie będziesz wyrywać siłą łopaty z rąk silnej, postawnej baby, która lubi kopać ogródek, wtykając jej w zamian igłę z nitką, której ona nie cierpi. I na odwrót.
Mateusz (879 punktów)
>Naturalnie.

   Uważasz, że te wszystkie kobiety byłby równie wartościowe, co odpowiedni im mężczyźni? Takie działania dla idei równości byłyby zabójcze. Pozwolić na rzeź, byle by tylko udowodnić coś nie do udowodnienia.

>Co to znaczy "naturalny"?

   Tu: intuicyjny.

>Wolałabym mieć broń i polegać na sobie. Jak zwykle.

   No, jak zwykle. Są dwie opcje wyboru, "respondent" wybiera 3.

>Nie "płciowymi", a właśnie osobniczymi.

   Cechy osobnicze są silnie skorelowane z płcią, więc czasem może warto zamiast rozdrabniania się na poszczególnych ludzi, posłużyć się pojęciami zbiorczymi: baba, facet? Wybór natomiast powinien być dla każdego, to jasne.

    Odeszliśmy od tematu. Reasumując, z tego czegom się dowiedział w wątku to: rodzice normalni - ojciec, matka, nie muszą dawać dziecku żadnych szablonów zachowania dotyczących jego płci, bowiem powinno ono być wolne i samemu, niezależnie podejmować decyzje. Dlatego też płeć rodziców jest nieistotna, bo wychowują nie kobietę, mężczyznę tylko człowieka.

   Nie jestem przekonany do słuszności i praktyczności powyższego wniosku. I tak już chyba zostanie.
18-01-2010 12:40 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>   Cechy osobnicze są silnie skorelowane z płcią, więc czasem może warto zamiast rozdrabniania się na poszczególnych ludzi, posłużyć się pojęciami zbiorczymi: baba, facet?

No tak, pytanie jak bardzo? Człowiek mimo wszytko charakteryzuje się małym dymorfizmem płciowym w porównaniu do na przykład szympansów czy goryli.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
18-01-2010 16:03 
 Ocena 1 na 1
liliac (147340 punktów)
>   Cechy osobnicze są silnie skorelowane z płcią, więc czasem może warto zamiast rozdrabniania się na poszczególnych ludzi, posłużyć się pojęciami zbiorczymi: baba, facet? Wybór natomiast powinien być dla każdego, to jasne.

Rzecz w tym, że wychowując w ramach jakichś odrębnych wzorców płciowych w znacznym stopniu ograniczasz ten wybór- sprawiasz, że będzie on dokonywany pod dużo większym promowanych stereotypów płciowych.

>    Odeszliśmy od tematu. Reasumując, z tego czegom się dowiedział w wątku to: rodzice normalni - ojciec, matka, nie muszą dawać dziecku żadnych szablonów zachowania dotyczących jego płci, bowiem powinno ono być wolne i samemu, niezależnie podejmować decyzje.

Możemy porozmawiać z przykładami? Jakie są te odpowiednie szablony zachowań dotyczących czyjejś płci?
18-01-2010 18:06 
 Ocena 2 na 2
Mateusz (879 punktów)
>Rzecz w tym, że wychowując w ramach jakichś odrębnych wzorców płciowych w znacznym stopniu ograniczasz ten wybór- sprawiasz, że będzie on dokonywany pod dużo większym promowanych stereotypów płciowych.

   Okej, zgadzam się, ale do czego prowadzi taki sposób rozumowania? Dlaczego mamy się zatrzymać na zagadnieniu płci, przecież są inne, bardziej jeszcze ograniczające wolność jednostki kwestie, np. narzucanie od dziecka systemu wartości, poszanowania prawa czy wychowywanie zakładające zapoznawanie z dorobkiem lokalnie panującej kultury. Czyż uświadamianie dziecka, pokazywanie mu jaka jest rzeczywistość, nie ogranicza jego możliwości decyzyjnych? Co, ma żyć w niewiedzy, byle by tylko pozostał bez stereotypów?

>Możemy porozmawiać z przykładami? Jakie są te odpowiednie szablony zachowań dotyczących czyjejś płci?

   Powiem szczerze. Zastrzeliłaś mnie tym. Co mam wymienić, robienie makijażu dla kobiet, oglądanie meczów dla mężczyzn? Albo mam mówić, że kobieta ma być subtelną, a facet zdecydowanym i stanowczym? W sumie to jedynie moje życzenia i zdałem sobie właśnie sprawę, że nie są nazbyt racjonalne.

   Gdybym napisał o jakiejś pozytywnej cesze przypisanej schematem kobiecie na przykład, odparłabyś, że i mężczyznom jej zabraknąć nie może... no i miałabyś rzeczywiście rację.

   Moje zapatrywania polegają na stereotypach. To fakt. Uchylam się od dalszej polemiki, bom stracił przekonanie o słuszności moich postulatów.

"Postępuj zawsze według takiej maksymy, abyś mógł zarazem chcieć, by stała się ona podstawą powszechnego prawodawstwa."

   Wyobrażenie porządku społecznego jakie nosze w duszy nijak się ma do powyższego, zatem kapituluję w tej materii.

   Pozdrawiam.
18-01-2010 18:30 
 Ocena 1 na 1
liliac (147340 punktów)
>>Rzecz w tym, że wychowując w ramach jakichś odrębnych wzorców płciowych w znacznym stopniu ograniczasz ten wybór- sprawiasz, że będzie on dokonywany pod dużo większym promowanych stereotypów płciowych.
>   Okej, zgadzam się, ale do czego prowadzi taki sposób rozumowania? Dlaczego mamy się zatrzymać na zagadnieniu płci, przecież są inne, bardziej jeszcze ograniczające wolność jednostki kwestie, np. narzucanie od dziecka systemu wartości, poszanowania prawa czy wychowywanie zakładające zapoznawanie z dorobkiem lokalnie panującej kultury. Czyż uświadamianie dziecka, pokazywanie mu jaka jest rzeczywistość, nie ogranicza jego możliwości decyzyjnych? Co, ma żyć w niewiedzy, byle by tylko pozostał bez stereotypów?

Wydaje mi się, że zapoznawanie z lokalną tudzież "nielokalną" kulturą może dziecku horyzonty raczej poszerzać niż zawężać Do jakiej niewiedzy prowadzi wychowywanie bez stereotypizacji ról płciowych? Bez tłumaczenia, że "fajnie, że Tomek jest zadziorny i wchodzi na drzewa, bo to dzielny chłopak przecież", ale już "niedobrze, że Zosia taka bezczelna i wchodzi na drzewa, bo przecież dzieczynki mają być grzeczne i subtelne"? Albo wysyłania córki do pomocy przy nakrywaniu do stołu, a chłopca do wbijania gwoździa- przecież oboje doskonale się do obu tych czynności nadają.
To, jakie ktoś ma upodobania naprawdę jest dużo bardziej indywidualne niż skorelowane z płcią- np. przywołany przez ciebie jako dobry dla kobiety zawód pielęgniarki budzi we mnie żywiołową wręcz niechęć (tzn- nie mówię o przedstawicielach tego zawodu, tylko o pomyśle, że miałabym go wykonywać ).

>>Możemy porozmawiać z przykładami? Jakie są te odpowiednie szablony zachowań dotyczących czyjejś płci?
>   Powiem szczerze. Zastrzeliłaś mnie tym. Co mam wymienić, robienie makijażu dla kobiet, oglądanie meczów dla mężczyzn? Albo mam mówić, że kobieta ma być subtelną, a facet zdecydowanym i stanowczym? W sumie to jedynie moje życzenia i zdałem sobie właśnie sprawę, że nie są nazbyt racjonalne.
>   Gdybym napisał o jakiejś pozytywnej cesze przypisanej schematem kobiecie na przykład, odparłabyś, że i mężczyznom jej zabraknąć nie może... no i miałabyś rzeczywiście rację.
>   Moje zapatrywania polegają na stereotypach. To fakt. Uchylam się od dalszej polemiki, bom stracił przekonanie o słuszności moich postulatów.

I o to mi właśnie chodziło Zdecydowanie wolę, aby rozsądni, zdecydowani i stanowczy byli przedstawiciele płci obojga. Generalnie cechy, które uważam za pozytywne lubię widzieć u osób, z którymi się stykam niezależnie od ich płci. Czemu np. stanowczość u kobiety podoba ci się mniej niż stanowczość u mężczyzny?

To ja już się nie rozpisuję.

Pozdrawiam serdecznie.
18-01-2010 18:47 
 Ocena 1 na 1
Mateusz (879 punktów)
>Czemu np. stanowczość u kobiety podoba ci się mniej niż stanowczość u mężczyzny?

   Jako samiec upatruję sprawiedliwych rywali pośród samców i to od nich oczekuje podjęcia rzuconego ewentualnie wyzwania. Kobieta musi być natomiast z wychowania uległa, bo jak już zdobędzie się na stanowczość, staje się nagle niezwykle niewygodnym przeciwnikiem
To przecież oczywiste.
18-01-2010 19:00 
 Ocena 1 na 1
liliac (147340 punktów)
>>Czemu np. stanowczość u kobiety podoba ci się mniej niż stanowczość u mężczyzny?
>   Jako samiec upatruję sprawiedliwych rywali pośród samców i to od nich oczekuje podjęcia rzuconego ewentualnie wyzwania. Kobieta musi być natomiast z wychowania uległa, bo jak już zdobędzie się na stanowczość, staje się nagle niezwykle niewygodnym przeciwnikiem
>To przecież oczywiste.
>

No tak- podwaja się ilość konkurentów
18-01-2010 15:58 
 Ocena 1 na 1
liliac (147340 punktów)
>>Nie mam w swoich doświadczeniach ani jednej poza moją babcią kobiety, która cerowałaby komuś spodnie.
>   Ja natomiast mam i stąd moja statystyka.

Rzecz w tym, że ani moja, ani twoja teza nie jest oparta na żadnej statystyce, tylko na własnych obserwacjach. Taki dowód anegdotyczny. Natomiast skoro percepcja problemu jest na tyle różna, to trudno mówić o standardach, prawda?

>>Mam za to sporo mężczyzn gotujących wraz lub na zmianę z partnerkami posiłki. To żadna statystka nie jest ani żadne wzorce.
>   Szczerze powiedziawszy to może mam spaczony obraz świata przez to, że mieszkam na zabitej dechami wsi, ale tutaj tak cerowaniem, jak i posiłkami w większości zajmują się kobiety. W mojej wprawdzie rodzinie jest inaczej, lecz to tylko potwierdza regułę (czyli wzorzec - nie mówię, że pozytywny).

Wieś chyba zwykle jest bardziej konserwatywna niż miasto Ale twoja obserwacja pozwala w najlepszym razie zatem określić istnienie jakichś wzorców mniej lub bardziej typowych dla, jak to określiłeś "zabitej dechami wsi".
To jak z religią- na wsi też zdaje się bardziej powszechne chadzanie do kościoła i utrzymywanie bliskich kontaktów z proboszczem, a nie zauważyłam na tym forum żadnych apeli o zachowanie tego tradycyjnego wzorca

>>Funkcje w rodzinie są wymienne.
>   Pomijając już moje stereotypowe i przestarzałe spojrzenie na podział "zadań" mężczyzn i kobiet (który oczywiście jest li tylko wynikiem wpojonej mi chorej ideologii antykobiecej) to zawsze uważałem, że dziecko powinno, bo przecież nie musi, wychowywać się w takiej zbiorowości gdzie bytują zarówno pierwiastek kobiecy, jak i męski w pewnej równowadze.

Rzecz w tym, że zbiorowościach, w których ja się obracam zazwyczaj męskość i żeńskość pierwiastków sprowadza się do narządów płciowych, obecności w łazience podpasek/tamponów, wyboru kosmetyków i stroju. W zakresie "zadań" takiego podziału nie obserwuję. Czy coś jest nie tak z moimi zbiorowościami?

>>A jakich to wartości nie może nauczyć dziecka homoseksualna para?
>   Kobiety i mężczyźni zachowują się generalnie inaczej. Takie jest moje założenie. Jeżeli jest wg Ciebie nieprawdziwe, dalej nie czytaj.

Według mnie po prostu zachowują się dużo mniej inaczej niż twierdzisz, a w samym tym "inaczej" nie widzę nic na tyle wartościowego, by to w jakikolwiek sposób kultywować.
12-01-2010 19:55 
 Ocena 5 na 7
(Alicja)Duda (25557 punktów)
Dla wszystkich oczywisty jest fakt, że jeżeli są chętni heteroseksualni rodzice spełniający wszystkie wymagania systemu to dziecko powinno zostać im oddane do adopcji.
Pozostają osoby samotne i homo. Dzieci nadające się do adopcji jest mniej niż chętnych sprawdzonych heteroseksualnych rodziców. Więc problem wydawałoby się mocno naciągany.
Ostra niezgoda na adopcję przez homoseksualną parę skutkuje jednak takimi interpretacyjnymi prawa powodującymi ewidentną krzywdę dziecka, o które podobno tak się martwimy.
Wyobraźmy sobie, że dziecko wychowuje naturalny ojciec dziecka razem z przyjacielem.
Naturalny ojciec umiera, a wtedy dziecko zostaje zabrane do domu dziecka oddane innej rodzinie do adopcji. Przyjaciel ojca nie może adoptować dziecka ani za życia ojca ani ewentualnie po śmierci naturalnego rodzica. Nie mogą wziąć ślubu. Dziecko zostaje brutalnie pozbawione jednego z rodziców przez śmierć drugiego przez idiotyczne prawo. A przecież wychowując się w takiej rodzinie istniały normalne więzi rodzinne.
Ewidentna krzywda dziecka tylko z powodu homofobicznych uprzedzeń.
W którymś wątku LOTREK podał link do artykułu o tym , że sad pozbawił praw rodzicielskich matkę bo była lesbijką. Ale była matką i tą matką chciała być.
Pozbawianie prawa do wychowywania własnego dziecka tylko dlatego, że jest się lesbijką?
W Polsce jest około 2000 rodzin jednopłciowych z dziećmi. Są to dzieci jednego z rodziców. W razie jakiegoś wypadku naturalnego rodzica tragedia pozostających członków rodziny jest zwielokrotniona.
W Polsce jest olbrzymia ilość heteroseksualnych rodzin patologicznych. Nie ma tygodnia by nie było wzmianki o pobiciu, zabiciu, wyrzuceniu przez okno dziecka od niemowlaka do kilkuletniego dziecka (starsze potrafią na ogół w odpowiednim momencie uciec z pod rąk oprawcy). Nikt z tego powodu nie zakazuje adopcji konkubinom czy konkubentom naturalnego rodzica.
Nie tak dawno głośna była sprawa, że kobieta podała przy porodzie dane swojej przyjaciółki by ta uniknęła problemów adaptacyjnych, bo postanowiła oddać jej to dziecko na wychowanie gdyż sama miała już bodaj trójkę.
Jaki to ma związek z adopcją przez homoseksualistów? Ano taki, że jak państwo usiłuje ingerować w te sfery życia to ludzie znajdują sposoby by to omijać.
Para homoseksualistów może mieć dzieci bez łaski państwa jak bardzo będzie chciała to sobie poradzi. Tylko po jaką cholerę potrzebne nam takie państwo, które wtrąca się do człowieka ze swoimi zakazami.
Mamy święte przepisy dla świętych obywateli.
Całkowity zakaz alkoholu dla kierowców, całkowity zakaz używania narkotyków ( nawet za spróbowanie pierwszy raz można trafić do więzienia)mamy prawie całkowity zakaz aborcji, nie akceptowanie związków partnerskich, za chwilę całkowity zakaz in vitro a że Polacy nie są święci więc muszą sobie radzić. I radzą sobie.
Wbrew idiotycznym , świętym , kretyńskim zakazom.
Tylko po co nam takie państwo?
13-01-2010 22:37 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>Wyobraźmy sobie, że dziecko wychowuje naturalny ojciec dziecka razem z przyjacielem.
   Wyobraziłem sobie.

>Dziecko zostaje brutalnie pozbawione jednego z rodziców przez śmierć drugiego przez idiotyczne prawo.
   Jakiego "jednego z rodziców"?- skąd on się wziął, ten rodzic? Odżyła matka, czy piszesz manipulacyjnie o przyjacielu, który żadnym rodzicem nie jest? Ani w znaczeniu prawnym ni biologicznym, więc komu tę kretyńsko-manipulatorską bajkę wciskasz?

>A przecież wychowując się w takiej rodzinie istniały normalne więzi rodzinne.
   A skąd o tym wiesz? Jeśli tak sobie tylko wyobrażasz, to napisz, bo z tekstu powyżej niczego o więzach rodzinnych nie wynika, że o normalnych nie wspomnę.
   Udajesz, że są to oczywiste rzeczy, ale gdyby były tak rzeczywiste, jak twoje chciejstwo, Duda, to nikt nie rozmawiałby na ten temat.

   Teksty o takim zamawianiu rzeczywistości, to na forum wróżka.pl produkuj, może jakiś matoł się nie kapnie.

>Ewidentna krzywda dziecka tylko z powodu homofobicznych uprzedzeń.
   A skąd wiesz, że homofobicznych? Z czego to wynika?
13-01-2010 22:42 
 Ocena 3 na 3
Sylwek (15472 punktów)

>   Jakiego "jednego z rodziców"?- skąd on się wziął, ten rodzic? Odżyła matka, czy piszesz manipulacyjnie o przyjacielu, który żadnym rodzicem nie jest? Ani w znaczeniu prawnym ni biologicznym, więc komu tę kretyńsko-manipulatorską bajkę wciskasz?

Nie no, to obcy pan był - w końcu tylko współwychowywał to dziecko.

Gościu, weź już se daj na wstrzymanie, wszyscy widzą jakie są twoje racje: gejem staje sie facet, który nie chce dzieci, potem sobie ich używa jako pozoru normalności, a w rodzinach jednopłciowych przynajmniej jedna osoba jest dla dziecka obca i niszczy mu psychikę posiadaniem tej samej płci co drugi rodzic.

Ach, i ty to wiesz z głębin przyrodzonej mądrości, dlatego nie wciskasz nikomu manipulatorskich bajeczek.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
13-01-2010 22:53 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>Nie no, to obcy pan był - w końcu tylko współwychowywał to dziecko.
   Aha, znaczy ty wiesz - ciekawe czy Duda też wie.

>Gościu, weź już se daj na wstrzymanie...
   To nie ty mnie zapraszałeś do tego wątku?
   Sorki, widocznie mnie się coś pomyliło tak, jak tobie się pomyliło być Dudy adwokatem.
13-01-2010 23:00 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)

>   To nie ty mnie zapraszałeś do tego wątku?

Uznałem za niewykluczone, iż zaniemogłem i umknęła mi twoja aktywność w tym wątku - takoż sprawdzam czy Adamiak także Żydom alb innym nienormalnym zabrania posiadania dzieci, ale - uwaga - on wcale nie o tym tylko o patologiach gejowskich rodzin znowu.

Teraz pozostaje mi się zastanowić, czy już powinienem nałożyć flagę off-topic czy jeszcze trochę poczekać, może dopiero się przygotowujesz do przejścia ad rem.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
13-01-2010 23:35 
 Ocena 1 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Uznałem za niewykluczone, iż zaniemogłem...
   Oj, niewykluczone... Nawet nie wiesz, jak kompletnie i permanentnie niewykluczone. ...

>... ale - uwaga - on (...) o patologiach gejowskich rodzin znowu.
   To nie żart, ty naprawdę nie potrafisz czytać, user.

>Teraz pozostaje mi się zastanowić, czy już powinienem nałożyć flagę off-topic...
   A nakładaj nawet flagę Wybrzeża Szkieletorów Słoninowych, user, albo homofobiczno-Eskimoską - z każdą ci będzie do twarzy.
Sylwek (15472 punktów)

>   To nie żart, ty naprawdę nie potrafisz czytać, user.

Jesteś nudny, i pleciesz zupełnie trzy po trzy - pytam się, gdzie w tym wątku wypowiedziałeś się na temat tego wątku?


dnoterlikowskiego.blogspot.com/
14-01-2010 01:19 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>>   To nie żart, ty naprawdę nie potrafisz czytać, user.
>Jesteś nudny...
   To prawda, a ty jesteś brzydki.
   A ja nudny być przestanę.

>... pytam się, gdzie w tym wątku wypowiedziałeś się na temat tego wątku?
   I co, już sobie odpowiedziałeś, czy zamurowałeś się tym pytaniem?
Rzaki Pak (181 punktów)
Nie wiem jak to mogłem przeoczyć, ale: ej ej, chwileczkę... przecież dzieci z domów dziecka też bywają szykanowane z racji tego, że są z tego domu dziecka... Dzieci w szkołach są dość brutalne i często takie dzieci dotyka ostracyzm. Tylko kto im wtedy zapewni wsparcie? No chyba nie rodzice...
14-01-2010 10:56Nie na temat
 Ocena 5 na 5
Adamiak (36436 punktów)
>Czy jeśli ewentualne prześladowanie ze strony homofobicznego otoczenia uznamy za właściwą
>przesłankę dla zakazu homoadopcji, to czy analogicznie, antysemityzm nie powinien być przesłanką do
>zakazu adopcji dla Żydów?

- Mamo, tato, będę się żenił!
- A z kim, Jacusiu?
- Z Frankiem z drugiej klatki.
- Jacku, jak możesz nam taki wstyd robić - przecież Franek to Żyd!!!
Sylwek (15472 punktów)
Szkoda, ze nie chcesz poważnie do tego podejść - tym bardziej, ze jak zauważył placownik, argument ten nie jest jedyny wiec nawet gdybyś jakimś cudem przyznał mi rację w tym wątku, nie musiałbyś i tak przenosić tego na zgodę na homoadopcje. Ale jak se chcesz.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
Adamiak (36436 punktów)
>Szkoda, ze nie chcesz poważnie do tego podejść - tym bardziej, ze jak zauważył placownik, argument ten nie jest jedyny wiec nawet gdybyś jakimś cudem przyznał mi rację w tym wątku, nie musiałbyś i tak przenosić tego na zgodę na homoadopcje. Ale jak se chcesz.

   Ale po co projektujesz swoją hipokryzję na mnie?
   Mnie czyjeś zdania, czy opinie służą jedynie jako "pomoc naukowa" przy dochodzeniu do własnych, bo własne po prostu rozumiem, a nie powtarzam jak małpa.

   Mam mały rozumek, ale własny, userku.

   Rację przyznam każdemu, jeśli uznam, że ją ma, ale nie przyznaję racji za wszelką cenę. I nie dożywotnio.
Sylwek (15472 punktów)
Płyta z piosenką "Hipokryzja" mocno zdartą już jest. Ja się nie domagam przyznania mi racji ale zajęcia wreszcie jasnego stanowiska wobec zagadnienia omawianego w tym wątku. Możesz się nie zgadzać, ale to zrób i uzasadnij a nie na przestrzeni kilku postów gadasz nie na temat.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
15-01-2010 10:07 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>Płyta z piosenką "Hipokryzja" mocno zdartą już jest.
   Aha.

>Ja się nie domagam przyznania mi racji ale zajęcia wreszcie jasnego stanowiska wobec zagadnienia omawianego w tym wątku.
   A mnie się nie chce, i co?- będziesz mnie bił, hipokryto...?

   Czy usuniesz posta, może flaga Słoninowo-Eskimoska to mało?
Sylwek (15472 punktów)
Nie, nie sadzę bym kiedykolwiek usuwał posty, choć na 100% nie jestem pewny - po co kasować oznaki cudzej kompromitacji?

A co do meritum, już ci napisałem co myślę, i tak jak gówno cie to obchodzi tak i mnie.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
15-01-2010 10:49 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>... tak jak gówno cie to obchodzi...
   A gdzie ja napisałem, że "gówno" mnie to obchodzi? Znowu wiesz lepiej ode mnie?

>... tak i mnie.
   To po jaką cholerę się "domagasz", kłamczuszku?
Sylwek (15472 punktów)
O, właśnie usunąłem wypowiedź Smitha, które wszelako wedle mojej oceny spełniała wszelkie kryteria spamu.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
15-01-2010 12:15 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>O, właśnie usunąłem wypowiedź Smitha, które wszelako wedle mojej oceny spełniała wszelkie kryteria spamu.
A ja myślałem, że minusów Ci zabrakło, bo nie posądzałem Cię o tak ograniczone kryteria.
ACH TY TO POTRAFISZ ZASKOCZYĆ.
15-01-2010 12:40 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
Minusy mam, ale nie będę ich marnował na ciebie - twoja gadanina sam sobie robi za krytyczną ocenę.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
Adamiak (36436 punktów)
>O, właśnie usunąłem wypowiedź Smitha, które wszelako wedle mojej oceny spełniała wszelkie kryteria spamu.
   A co jeszcze dziś zrobiłeś, by się lepiej poczuć?

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365