Racjonalista - Strona głównaDo treści
Dzieci homoseksualistów

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
09-01-2010 18:49Rzaki Pak (181 punktów)Dzieci homoseksualistów
Ocena 13 na 13
Przypuszczam, że jako użytkownicy portalu racjonalista.pl jesteście tolerancyjni wobec gejów i lesbijek. Problem w tym, że tolerować wcale nie oznacza szanować, czy nawet uważać za równego sobie. Można przecież tolerować rzeczy, których się nie lubi, a nawet się nimi gardzi i uważa się je za np idiotyczne - jako przykład można podać choćby to, że ja toleruję takich choćby księży, których dość mocno nie lubię. Stąd też ten temat.

Motywem przewodnim niech będzie w nim następujące pytanie: Czy uważamy homoseksualistów za na tyle równych sobie, aby powierzyć im opiekę nad dzieckiem?

Obojętnie, czy w formie nauczyciela, opiekuna, lekarza (pierwszego kontaktu, chirurga czy ginekologa), czy w końcu rodzica.

Ja osobiście jestem za przyznaniem takich praw homoseksualistom. I to bynajmniej nie z jakichś pobudek ideologicznych typu: "równość i tolerancja dla wszystkich", czy "nie wolno dyskryminować innych ludzi". Zresztą takie hasła nigdy do mnie nie trafiały (jestem głęboko przekonany, że równość nie istnieje i jest postulowana przez jednostki co najwyżej przeciętne, które marzą o równości wobec elity intelektualnej/majątkowej; tolerancja zaś nie wychodzi mi wobec przestępców, a dyskryminację uważam za społecznie pozytywną, bo trzeba dyskryminować ludzi głupich i niemoralnych - choćby po do, aby ograniczyć im możliwości oddziaływania na innych.)

Dlaczego popieram więc np. prawo do adopcji dzieci przez homoseksualistów? Los homoseksualistów, czyli ludzi z reguły już dorosłych, nie obchodzi mnie zupełnie. Obchodzi mnie za to los dzieci.

Wiadomo, że jest w Domach Dziecka wiele dzieci, które nigdy nie doczekają się adopcji. Są więc skazane na dzieciństwo bez rodziców, a to oznacza, między innymi, chorobę sierocą. Ta zaś ma destruktywny wpływ i na psychikę i na ciało dziecka - w skrajnych sytuacjach, zwłaszcza u małych dzieci, może być bezpośrednią przyczyną śmierci (bądź też pośrednią, np. samobójstwo). Sytuacja w domach dziecka nie jest też odpowiednia, aby dobrze wychować dziecko. W takim układzie więc wzrasta prawdopodobieństwo, że dziecko wyrośnie na jakiegoś zbrodniarza - co ma, w oczywisty sposób, negatywny wpływ na społeczeństwo. Dla dziecka taki pobyt w Domu Dziecka też nie jest przyjemnością - choćby z powodu braku tej bliżej nieokreślonej miłości (może właśnie z powodów jej poszukiwania tak częste jest w tych placówkach zjawisko prostytucji wśród dziewcząt. Kiedyś mignęła mi statystyka, że co 10 trzynastolatka z Domu Dziecka oddaje się kolegom za pieniądze, czy inne dobra).

Tak więc Domy Dziecka nie są dobrym miejscem dla dzieci. Zdecydowane lepiej by im było w rodzinie adopcyjnej, nawet jeśli miały by być wychowywane przez homoseksualistów. W końcu miłość rodziców jest najważniejsza dla rozwoju dziecka - niezależnie czy rodziców homoseksualnych czy hetero.

Takie jest moje zdanie na ten temat. A jak wy uważacie?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

rudyment (3233 punktów)
Słusznie prawisz - zwłaszcza że problem dotyczy nie tylko domów dziecka, lecz w ogole sierot społecznych, nie tylko biologicznych.

Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów
Fane (9 punktów)
Zgadzam sie, lepiej wybrać mniejsze zło.
W momencie kiedy dochodzi do adopcji,o dziecko starają się dwie pary (w tym jedna homoseksualna) to moim zdaniem pierwszeństwo powinna mieć para hetero.
09-01-2010 19:22 
 Ocena 5 na 5
stilgar (7322 punktów)
>Zgadzam sie, lepiej wybrać mniejsze zło.
A dlaczego miałoby to być zło?
>W momencie kiedy dochodzi do adopcji,o dziecko starają się dwie pary (w tym jedna homoseksualna) to moim zdaniem pierwszeństwo powinna mieć para hetero.

A jak do tej adopcji jako trzeci zgłosi się samotny mężczyzna ( bez ujawniania orientacji ) i samotna kobieta (j.w.), to kogo wybierzesz? Najpierw para hetero, potem kobieta, potem facet, dalej lesbijki a geje na samym końcu?

A co jeśli para homo jest bogata i może stworzyć dziecku świetne warunki do rozwoju, a para hetero to bezrobotni z wielkim długiem ledwo wiążący koniec z końcem? Orientacja jest takim ważnym czynnikiem, że ma przeważać wszystkie inne?
Fane (9 punktów)
Proszę Cie...
Nikt nie bierze pod uwagę skrajne przypadki.
Ktoś kto jest bezrobotny to wiadomo ze nie dostanie dziecka a nawet nie zacznie sie o nie starać...
stilgar (7322 punktów)
>Proszę Cie...
>Nikt nie bierze pod uwagę skrajne przypadki.
>Ktoś kto jest bezrobotny to wiadomo ze nie dostanie dziecka a nawet nie zacznie sie o nie starać...

Serio? To dziwne, bo znam takich ludzi.
09-01-2010 20:25 
 Ocena 1 na 1
Fane (9 punktów)
>Serio? To dziwne, bo znam takich ludzi.
To błąd systemu jeśli pozwolili takim adoptować dzieci.
09-01-2010 20:33 
 Ocena 1 na 1
stilgar (7322 punktów)
>>Serio? To dziwne, bo znam takich ludzi.
>To błąd systemu jeśli pozwolili takim adoptować dzieci.

Czyli bezrobocie dyskwalifikuje kogoś jako rodzica? A jak ktoś straci prace już po adopcji, to zabieramy mu dzieci?
09-01-2010 20:36 
 Ocena 3 na 3
Fane (9 punktów)
>Czyli bezrobocie dyskwalifikuje kogoś jako rodzica? A jak ktoś straci prace już po adopcji, to zabieramy mu dzieci?

Ludzie, którzy sie zajmują sprawdzaniem rodziny przewidują stan finansowy danej rodziny.Jeśli jest jakieś zagrożenie pracy danego członka rodziny to traci szanse na możliwą adopcje.
Jest to długi proces.

Uważasz, że człowiek bezrobotny powinien adoptować dzieci?
10-01-2010 10:49 
 Ocena 3 na 3
lontri (16088 punktów)

Myślę, że chodzi o coś zupełnie oczywistego: Rodzice biologiczni mogą utracić prawo do opieki nad dzieckiem jedynie w przypadku naprawdę rażących zaniedbań. Znam wiele rodzin, w których oboje rodzice są bezrobotni a wychowują kilkoro dzieci. Zdarzają się nawet związki kazirodcze skutkujace potomstwem, w które nikt oficjalnie nie ingeruje. Z drugiej strony przed rodzinami adopcyjnymi piętrzy się przeszkody i wymagania.

BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
10-01-2010 15:53 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Nikt nie bierze pod uwagę skrajne przypadki.

Głód, bezrobocie, choroby...policz, ile tego jest tylko w Polsce: miliony. Każdy człowiek to skrajny przypadek.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
09-01-2010 23:48 
 Ocena 1 na 1
placownik (17853 punktów)
>>Zgadzam sie, lepiej wybrać mniejsze zło.
>A dlaczego miałoby to być zło?

   A czy adopcja dokonana przez samotną kobietę to czyste dobro? A czy, stające się w pewnych środowiskach normą, zjawisko wychowywania dzieci przez samotne matki, nikomu wadzić nie powinno?

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
10-01-2010 00:17 
 Ocena 7 na 7
stilgar (7322 punktów)
>>>Zgadzam sie, lepiej wybrać mniejsze zło.
>>A dlaczego miałoby to być zło?
>   A czy adopcja dokonana przez samotną kobietę to czyste dobro? A czy, stające się w pewnych środowiskach normą, zjawisko wychowywania dzieci przez samotne matki, nikomu wadzić nie powinno?

A wychowywanie przez dwójkę rodziców to czyste dobro? Ktoś ma/miał taką wspaniałą rodzinę, w której wszystko było jak najlepiej i niczego nie ma jej do zarzucenia?

To, że opiekunów jest dwóch i są przeciwnych płci nie gwarantuje niczego. Moim zdaniem większość ludzi, którzy mają dzieci nie potrafi ich wychować, nauczyć czegoś czy przekazać jakieś wartości. Większość nie ma czasu, chęci badź zwyczajnie nie potrafi. Mimo to, jakoś (poza przypadkami skrajnymi) dzieci sie im nie odbiera, bo zwykle alternatywy są jeszcze gorsze.
10-01-2010 00:41 
 Ocena 3 na 3
placownik (17853 punktów)

>To, że opiekunów jest dwóch i są przeciwnych płci nie gwarantuje niczego.

   Jasne.

   Unik, jaki zastosowałeś prowadzi do prostego wniosku, że ośrodki adopcyjne należy czym prędzej zlikwidować i całą procedurę zastąpić losowaniem. Nikt przecież nie zagwarantuje, że kochająca się para już pojutrze nie weźmie się za łby co skończy się rozwodem. Nkt też nie może wykluczyć, że jeden z partnerów nie zejdzie nagle z tego świata. Nigdzie nie jest też napisane, że osoba samotna pozostanie taką na zawsze. I tak dalej, i tak dalej.

   Nic nie jest pewne na tym naszym bożym świecie. Więc losujmy. Na równych prawach. Jedno będzie wtedy pewne. Adoptowany ewentualne pretensje będzie mógł mieć wyłącznie do złego losu, co go w zupełności zrówna z dzieckiem wychowywanym przez naturalnych rodziców (rodzica).

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
10-01-2010 00:56 
 Ocena 3 na 3
stilgar (7322 punktów)
>>To, że opiekunów jest dwóch i są przeciwnych płci nie gwarantuje niczego.
>   Jasne.
>   Unik, jaki zastosowałeś prowadzi do prostego wniosku, że ośrodki adopcyjne należy czym prędzej zlikwidować i całą procedurę zastąpić losowaniem.

A twoje chwyty polegają na wkładaniu mi w usta czegoś czego nie powiedziałem

Dla mnie procedura powinna być prosta "chcecie to dziecko?" "tak" "chcesz tych rodziców?" "tak" "ok, jesteście rodzicami i dzieckiem, następny!". A jakby sie nie układało, to obie strony ( i rodzice i dziecko ) mają prawo do wycofania sie z tego.

(s/rodzice/opiekun(owie)/g)

Problem solved, NEXT!
10-01-2010 12:19 
 Ocena 4 na 4
Pasia (367 punktów)
> A jakby sie nie układało, to obie strony ( i rodzice i dziecko ) mają prawo do wycofania sie z tego.
>(s/rodzice/opiekun(owie)/g)
>Problem solved, NEXT!
>
Adopcja to nie są zakupy w sklepie internetowym. Oddanie dziecka z powrotem do "placówki" rujnuje jego i tak nadwyrężoną psychikę. Stąd właśnie ta długa droga i procedura od postanowienia, do zostania rodzicem- żeby zminimalizować ryzyko narażania dziecka na tak wielką traumę, jaką jest ponowne porzucenie.
Co do adopcji przez pary homoseksualne, to nie mam nic przeciwko, pod warunkiem, że zostaną one sprawdzone, tak jak się sprawdza pary hetero i osoby samotne.
10-01-2010 13:32 
 Ocena 1 na 1
Rzaki Pak (181 punktów)
Kiedyś czytałem, że dziecko z Domu Dziecka rzadko się podnosi po trzech odrzuceniach, a nigdy po czterech. A trzeba pamiętać, że każde z nich ma już po jednym na koncie.
placownik (17853 punktów)

>Dla mnie procedura powinna być prosta "chcecie to dziecko?" "tak" "chcesz tych rodziców?" "tak" "ok, jesteście rodzicami i dzieckiem, następny!".

   Widzę,że sprawę masz gruntownie przemyślaną. Nie będziesz więc miał kłopotów z odpowiedzią na dwa pytania. Dlaczego pierwsi w kolejności mają być odpytywani potencjalni rodzice, a nie potencjalne dzieci? Dlaczego wykluczasz z udziału w procedurze niemowlęta, które jeszcze nie mówią?

>A jakby sie nie układało, to obie strony ( i rodzice i dziecko ) mają prawo do wycofania sie z tego.

   Toż to jawna i niczym niezasłużona dyskryminacja naturalnych dzieci i naturalnych rodziców! Dlaczego mieliby oni być pozbawieni takiego "luksusu"?

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
10-01-2010 16:49 
 Ocena 2 na 2
stilgar (7322 punktów)
>>Dla mnie procedura powinna być prosta "chcecie to dziecko?" "tak" "chcesz tych rodziców?" "tak" "ok, jesteście rodzicami i dzieckiem, następny!".
>   Widzę,że sprawę masz gruntownie przemyślaną. Nie będziesz więc miał kłopotów z odpowiedzią na dwa pytania. Dlaczego pierwsi w kolejności mają być odpytywani potencjalni rodzice, a nie potencjalne dzieci?

Kolejność nie ma znaczenia - nieważne która strona powie 'nie', zeby nie doszło do skutku. Koniunkcja jest operacją przemienną.

>Dlaczego wykluczasz z udziału w procedurze niemowlęta, które jeszcze nie mówią?
Mnie jako niemowlaka nikt nie pytał czy chce być wychowywany przez moich naturalnych rodziców

>>A jakby sie nie układało, to obie strony ( i rodzice i dziecko ) mają prawo do wycofania sie z tego.
>   Toż to jawna i niczym niezasłużona dyskryminacja naturalnych dzieci i naturalnych rodziców! Dlaczego mieliby oni być pozbawieni takiego "luksusu"?

A są pozbawione? AFAIK dzieci mogą zgłosić wniosek do sądu o pozbawienie własnych rodziców praw rodzicielskich względem siebie. Nie widzę problemu w tym, zeby taka procedura byla maksymalnie uproszczona. Skoro dziecku tak źle u rodziców, że chce od nich uciec, to chyba coś jest nie tak, nie?
10-01-2010 18:46 
 Ocena 1 na 1
placownik (17853 punktów)

>>Dlaczego pierwsi w kolejności mają być odpytywani potencjalni rodzice, a nie potencjalne dzieci?
>Kolejność nie ma znaczenia

   Chcesz mnie przekonać, że psychologia dziecka jest nielogiczna?

>>Dlaczego wykluczasz z udziału w procedurze niemowlęta, które jeszcze nie mówią?
>Mnie jako niemowlaka nikt nie pytał czy chce być wychowywany przez moich naturalnych rodziców

   Sam sobie to w usta włożyłeś. Czy możemy więc wrócić do mojej wyjściowej propozycji, czyli losowania?

>>>A jakby sie nie układało, to obie strony ( i rodzice i dziecko ) mają prawo do wycofania sie z tego.
>>   Toż to jawna i niczym niezasłużona dyskryminacja naturalnych dzieci i naturalnych rodziców! Dlaczego mieliby oni być pozbawieni takiego "luksusu"?
>A są pozbawione? AFAIK dzieci mogą zgłosić wniosek do sądu o pozbawienie własnych rodziców praw rodzicielskich względem siebie. Nie widzę problemu w tym, zeby taka procedura byla maksymalnie uproszczona.

   Wspaniały pomysł!

>Skoro dziecku tak źle u rodziców, że chce od nich uciec, to chyba coś jest nie tak, nie?

   Nie zapominaj o rodzicach! Skoro mają dość bachora, to chyba coś z nim nie tak?

   Pozdrawiam z rosnącym zdumieniem


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
stilgar (7322 punktów)
>>>Dlaczego pierwsi w kolejności mają być odpytywani potencjalni rodzice, a nie potencjalne dzieci?
>>Kolejność nie ma znaczenia
>   Chcesz mnie przekonać, że psychologia dziecka jest nielogiczna?

Eeee? Nie rozumiem o co chodzi?


>   Wspaniały pomysł!
>>Skoro dziecku tak źle u rodziców, że chce od nich uciec, to chyba coś jest nie tak, nie?
>   Nie zapominaj o rodzicach! Skoro mają dość bachora, to chyba coś z nim nie tak?

Przecież rodzice mają prawo w każdej chwili oddać dziecko i niektórzy z tego korzystają. Zdumiewa mnie twoje zdumienie.
placownik (17853 punktów)

>>>>Dlaczego pierwsi w kolejności mają być odpytywani potencjalni rodzice, a nie potencjalne dzieci?
>>>Kolejność nie ma znaczenia
>>   Chcesz mnie przekonać, że psychologia dziecka jest nielogiczna?
>Eeee? Nie rozumiem o co chodzi?

   Z punktu widzenia logiki kolejność nie ma znaczenia, z punktu widzenia psychologii dziecka ma znaczenie i to niemałe. Logikę cenisz wyżej niż psychologię?

>Przecież rodzice mają prawo w każdej chwili oddać dziecko i niektórzy z tego korzystają.

   Wdzięczny jestem moim Rodzicom, że wychowali mnie w nieświadomości praw, które im, według Ciebie, przysługiwały.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
stilgar (7322 punktów)
>>>>>Dlaczego pierwsi w kolejności mają być odpytywani potencjalni rodzice, a nie potencjalne dzieci?
>>>>Kolejność nie ma znaczenia
>>>   Chcesz mnie przekonać, że psychologia dziecka jest nielogiczna?
>>Eeee? Nie rozumiem o co chodzi?
>   Z punktu widzenia logiki kolejność nie ma znaczenia, z punktu widzenia psychologii dziecka ma znaczenie i to niemałe. Logikę cenisz wyżej niż psychologię?

No to zamień kolejnośc, mi jest wszystko jedno. A odpowiadając na pytanie: tak, logikę i w ogóle całą matematykę cenię wyżej jak psychologię.

>>Przecież rodzice mają prawo w każdej chwili oddać dziecko i niektórzy z tego korzystają.
>   Wdzięczny jestem moim Rodzicom, że wychowali mnie w nieświadomości praw, które im, według Ciebie, przysługiwały.

Moi rodzice tez mnie nie straszyli " jak bedziesz niegrzeczny to cie oddamy do domu dziecka" (hmm... a może straszyli, juz nie pamiętam ), sam to gdzieś przeczytałem, jako dziecko ciekawe świata.
13-01-2010 18:41 
 Ocena 1 na 1
Kowaluk (207 punktów)
Masz powody do radości,że zostałeś wychowany przez rodziców,którzy zdawali sobie sprawę co to jest wychowanie dziecka. Dlaczego nikt nie zastanowi się jak to jest kiedy rodzice /o przeciwnej płci /są alkoholikami,złodziejami czy jeszcze kimś innym.Czy dzieciom będzie lepiej u osób tej samej płci o odpowiednim poziomie inteligencji wiedzącym co to jest życie chcących dzieci.Czy lepiej im będzie w rodzinie damsko-męskiej,mającej wszystkie zasady pożycia w wielkim poszanowaniu.Pijącym bijącym i mówiącym wokół że kochają dzieci.
10-01-2010 23:27 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>Przecież rodzice mają prawo w każdej chwili oddać dziecko i niektórzy z tego korzystają. Zdumiewa mnie twoje zdumienie.

   Kodeks Rodzinny i Opiekuńczy.
Art. 125.
§ 1. Z ważnych powodów zarówno przysposobiony, jak i przysposabiający mogą żądać rozwiązania stosunku przysposobienia przez sąd. Rozwiązanie stosunku przysposobienia nie jest dopuszczalne, jeżeli wskutek niego miałoby ucierpieć dobro małoletniego dziecka. Orzekając rozwiązanie stosunku przysposobienia, sąd może, stosownie do okoliczności, utrzymać w mocy wynikające z niego obowiązki alimentacyjne.

Art. 125 1.
§ 1. Nie jest dopuszczalne rozwiązanie przysposobienia, na które rodzice przysposobionego wyrazili przed sądem opiekuńczym zgodę bez wskazania osoby przysposabiającego.
10-01-2010 13:45 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)
Nie bardzo rozumiem. A więc mamy osobliwa sytuację - wszelkie negatywne scenariusze jakie rozegrać się mogą w związku hetero nie są przesłanką by ustawowo zakazać adopcji dla hetero, ale dowolne, choćby pochodzące z pokładów najbardziej wydumanej homofobicznej wyobraźni obiekcje to już racjonalny powód by "nie eksperymentować".

To jest myślenie homofobiczne, i retoryczna gadanina o obronie dzieci niczego tu nie zmieni - powiem wprost, gdyby jakiś kościelny hierarcha stwierdził, ze ateizm rodziców jest potencjalnie szkodliwy dla dzieci podniósłby się wrzask o dzikości i barbarzyństwie kościoła, ale analogiczne, równie absurdalne i bezpodstawne tezy na temat rodzin jednopłciowych wciąż nader bystrym nawet ludziom przechodzą przez gardło.

A przecież NIE MA JEDNOZNACZNYCH WYNIKÓW ŻADNYCH BADAŃ że ateizm nie szkodzi dzieciom.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
10-01-2010 15:20 
 Ocena 1 na 1
placownik (17853 punktów)

>To jest myślenie homofobiczne

   ???

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
10-01-2010 15:26 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)
Nie jestem pewny co jest niezrozumiałego - ale nie da się przedstawić niehomofobicznych argumentów przeciwko adopcji, ja przynajmniej takowych nie spotkałem. Wszelkie scenariusze rozpatrujące "potencjalne" negatywne skutki pomijają fakt możliwości przeprowadzenia analogicznego rozumowania w przypadku par różnopłciowych. Skoro taka sama sytuacja jest inaczej interpretowana w przypadku par jednopłciowych to nie wiem jak to inaczej niż myśleniem homofobicznym nazwać. Być może istnieje jakiś elegancki eufemizm, czekam na pouczenie.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
Adamiak (36436 punktów)
>Wszelkie scenariusze rozpatrujące "potencjalne" negatywne skutki pomijają fakt możliwości przeprowadzenia analogicznego rozumowania w przypadku par różnopłciowych.
   Nie można przeprowadzić analogicznego rozumowania w przypadku zupełnie różnych par.

>Skoro taka sama sytuacja jest inaczej interpretowana w przypadku par jednopłciowych to nie wiem jak to inaczej niż myśleniem homofobicznym nazwać.
   Można zwyczajnie logicznym, bo to zupełnie inne pary, ale to za trudne dla ciebie, bo trzeba mieć umysł nienawiścią nieskażony.

>Być może istnieje jakiś elegancki eufemizm, czekam na pouczenie.
   Zdrowy rozum.
10-01-2010 18:33 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)
Powiedz mi "adamiak" ile znasz rodzin jednopłciowych by wiedzieć, ze kłótliwość ojca w takowej jest czymś zupełnie rożnym od kłótliwości ojca w rodzinie dwupłciowej?
Analogicznie do wszelkich "dysfunkcji" i innych potencjalnych wad - wykonywałeś badania porównawcze by wiedzieć że nadopiekuńcza matka hetero to cudo w porównaniu do nadopiekuńczej matki lesbijki?

Czy może twoja "oczywista" wiedza, zdrowy rozum, pochodzi z tej samej parafia co wiedza, że "żydy zabiły Pana Jezusa"?

Ktoś coś dzisiaj pisał o wiejskiej zagrodzie gdzieś....

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
10-01-2010 18:37 
 Ocena 2 na 2
placownik (17853 punktów)

>Nie jestem pewny co jest niezrozumiałego - ale nie da się przedstawić niehomofobicznych argumentów przeciwko adopcji

   Przecież ja jeszcze do tych argumentów nie doszedłem (przynajmniej w tej rundzie). Dopiero przygotowuję grunt.

   Podoba Ci się model rodziny 1+1?

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Sylwek (15472 punktów)
Znam całkiem miłe przykłady takiego modelu.
Znam miłe 2+8 ale znam podobne w których jest jak w królikarni.

Znam urocze 2+1, i takie w którym dziecko prawie się udławiło posiadaniem "kochających" różnopłciowych rodziców.

Wiara, że ewolucja nie zabezpieczyła dzieci przed odchyleniami od wyidealizowanego obrazu mamusi przy ognisku przyrządzającej obiad i tatusia co przyniósł obiad z polowania jest dla mnie ignorowaniem faktów.

Nie wiem, jak małe doświadczenie życiowe trzeba mieć by serio sadzić, że to płeć albo liczba rodziców ma kluczowe znaczenie dla rozwoju dziecka.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
10-01-2010 18:51 
 Ocena 2 na 2
placownik (17853 punktów)

>Znam całkiem miłe przykłady takiego modelu.

   Uważasz, że zjawisko samotnych matek nie stanowi żadnego problemu?

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
10-01-2010 18:59 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)
Nie, uważam, że problemem i niedopuszczalnym zjawiskiem jest przekładanie stereotypu na prawo.

Nawet jeśli zwykle rodzina tak zwana niepełna stanowi gorsze rozwiązanie nie znaczy to, że zawsze.

Inny dobry przykład - obecny w wielu krajach przepis zakazujący oddawania krwi przez gejów.
Polecam uwadze: www.innastrona.pl/gruppen/post.phtml?id=2519

Kobieta zmarła, bo prawo "chroniło" ją przed zarażeniem HIV i innymi chorobami od jej syna. A czemu miała się zarazić? Bo był gejem.

W rzeczywistości - choćby faktycznie więcej gejów puszczało się po darkroomach niż heteryków po burdelach, to odpowiedni przepis powinien skupiać się na zachowaniach a nie łatkach związanych z orientacją. Społeczeństwa nauczyły się niestosowności metkowania i oceniania ludzi po rasie czy wyznaniu. Kiedy przyjdzie czas na orientacje seksualne?

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
10-01-2010 19:27 
 Ocena 2 na 2
placownik (17853 punktów)
>Nie, uważam, że problemem i niedopuszczalnym zjawiskiem jest przekładanie stereotypu na prawo.

   Nie na temat.

>Nawet jeśli zwykle rodzina tak zwana niepełna stanowi gorsze rozwiązanie nie znaczy to, że zawsze.

   Oczywiście, że nie zawsze. Jednak najlepsza rodzina niepełna będzie gorsza od najlepszej rodziny pełnej. Czy się z tym zgodzisz?

>Inny dobry przykład - obecny w wielu krajach przepis zakazujący oddawania krwi przez gejów.
>Polecam uwadze: www.innastrona.pl/gruppen/post.phtml?id=2519
>Kobieta zmarła, bo prawo "chroniło" ją przed zarażeniem HIV i innymi chorobami od jej syna. A czemu miała się zarazić? Bo był gejem.
>W rzeczywistości - choćby faktycznie więcej gejów puszczało się po darkroomach niż heteryków po burdelach, to odpowiedni przepis powinien skupiać się na zachowaniach a nie łatkach związanych z orientacją. Społeczeństwa nauczyły się niestosowności metkowania i oceniania ludzi po rasie czy wyznaniu. Kiedy przyjdzie czas na orientacje seksualne?

   Nie na temat.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
10-01-2010 19:39 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>   Oczywiście, że nie zawsze. Jednak najlepsza rodzina niepełna będzie gorsza od najlepszej rodziny pełnej. Czy się z tym zgodzisz?

Musiałbym porównać najlepszą rodzinę niepełną z najlepszą rodziną pełną.
Przecież nie uznasz chyba, ze jest to coś co można wiedzieć a priori. Zakładając, że w ogóle da się wskazać najlepszą rodzinę pełną i niepełną, możliwe, że najlepsza rodzina niepełna będzie i tak lepszą (tj dzieci będą w niej szcześliwsze).

>Nie na temat.
Oczywiście, ze na temat - dyskutujemy o kwestii, czy prawo może odmawiać rodzinom jednopłciowym możliwości adopcji. Jeden z argumentów bazuje na asumpcji, że rodziny takie zwykle są gorsze od rodzin dwupłciowych. Na przykładach pokazałem, że prawo które absolutyzuje taką różnicę, jest błędne, dyskryminujące a w skrajnych przypadkach zabójcze.

Zresztą - w USA jest niestety tak, ze zwykle białe rodziny są lepsze od rodzin Afroamerykanów (statystycznie i pod względem zagrożenia dzieci patologiami społecznymi). Jak określilibyśmy i ocenili procedury adopcyjne które albo w ogóle z tej racji odmawiałyby prawa do adopcji Afroamerykanom, lub wprowadzały regułę że przy wyborze para białych kontra para czarnych wybiera się automatycznie parę białych?

Pozdrawiam.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
10-01-2010 19:50 
 Ocena 2 na 2
placownik (17853 punktów)

>>   Oczywiście, że nie zawsze. Jednak najlepsza rodzina niepełna będzie gorsza od najlepszej rodziny pełnej. Czy się z tym zgodzisz?
>Musiałbym porównać najlepszą rodzinę niepełną z najlepszą rodziną pełną.
>Przecież nie uznasz chyba, ze jest to coś co można wiedzieć a priori. Zakładając, że w ogóle da się wskazać najlepszą rodzinę pełną i niepełną, możliwe, że najlepsza rodzina niepełna będzie i tak lepszą (tj dzieci będą w niej szcześliwsze).

   Komplikujesz ponad miarę. Poza tym, co to za miernik: szczęście dziecka. Masz jakieś przyrządy, które by to mierzyły? A gdybyś nawet miał, to czy sensem istnienia rodziny jest szczęście dziecka? A jeśli nawet, to proponuję prosty test. Spytaj dzieciaka z, w miarę normalnej, rodziny pełnej czy chciałby żyć tylko z mamusią i analogicznie dzieciaka z rodziny niepełnej, czy chciałby mieć tatusia.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Sylwek (15472 punktów)

>   Komplikujesz ponad miarę. Poza tym, co to za miernik: szczęście dziecka. Masz jakieś przyrządy, które by to mierzyły?
A dobro rodziny czym mierzysz?

> A gdybyś nawet miał, to czy sensem istnienia rodziny jest szczęście dziecka?
??? Teraz ja nie rozumiem. Rozmawiamy w kontekście adopcji i wychowania dzieci. Co w tym kontekście jest ważniejsze od szczęścia dziecka? Konfiguracja płciowa rodziców?

>Spytaj dzieciaka z, w miarę normalnej, rodziny pełnej czy chciałby żyć tylko z mamusią i analogicznie dzieciaka z rodziny niepełnej, czy chciałby mieć tatusia.
Naprawdę wierzysz, że zawsze dziecko z rodziny niepełnej będzie wolało mieć tatusia? To jak wyjaśnisz sytuację, gdy dzieci przeżywają traumę gdy ich dotychczas samotna matka znajduje sobie nowego partnera? Dziecięcą niezdolnością do oceny "dobra rodziny" i przedkładania własnego szczęścia nad dobro tejże?
>   Pozdrawiam
Ja również.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
10-01-2010 21:14 
 Ocena 1 na 1
placownik (17853 punktów)

>A dobro rodziny czym mierzysz?

   Jeśli już dorwałbym jakiś szczęściomierz to przebadałbym nim wszystkich członków rodziny.

>> A gdybyś nawet miał, to czy sensem istnienia rodziny jest szczęście dziecka?
>??? Teraz ja nie rozumiem. Rozmawiamy w kontekście adopcji i wychowania dzieci. Co w tym kontekście jest ważniejsze od szczęścia dziecka? Konfiguracja płciowa rodziców?

   Co Cię tak ciągnie do tej płci? Jeszcze zdążymy! Cierpliwości.

>Naprawdę wierzysz, że zawsze dziecko z rodziny niepełnej będzie wolało mieć tatusia?

   Naprawdę w to wątpisz?

>To jak wyjaśnisz sytuację, gdy dzieci przeżywają traumę gdy ich dotychczas samotna matka znajduje sobie nowego partnera?

   No cóż. Jeśli znajduje sobie, a nie im, to trzeba się zawsze liczyć z tym, że jej wybór nie spotka się z aprobatą jej dziecka.

>Dziecięcą niezdolnością do oceny "dobra rodziny" i przedkładania własnego szczęścia nad dobro tejże?

   Przedkładaniem przez matkę swego szczęścia nad szczęście dziecka. Zawsze kiepsko to wróży rodzinie, bez różnicy czy jest pełna, czy nie całkiem.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Sylwek (15472 punktów)
Cóż, wydaje mi się, że utknęliśmy w martwym punkcie, bo inaczej widzimy te same rzeczy.

Pozdrawiam.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
10-01-2010 21:28 
 Ocena 2 na 2
placownik (17853 punktów)

>Cóż, wydaje mi się, że utknęliśmy w martwym punkcie, bo inaczej widzimy te same rzeczy.

   Może jakiś protokół rozbieżności? Wydaje mi się, że upatrujesz w adopcji działanie mające na celu wyłącznie uszczęśliwienie dziecka. Według mnie, w co najmniej równym stopniu ma ona "uszczęśliwić" rodziców adopcyjnych.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Adamiak (36436 punktów)
>Nie bardzo rozumiem.
   Ekhm.

>A więc mamy osobliwa sytuację - wszelkie negatywne scenariusze jakie rozegrać się mogą w związku hetero nie są przesłanką by ustawowo zakazać adopcji dla hetero, ale dowolne, choćby pochodzące z pokładów najbardziej wydumanej homofobicznej wyobraźni obiekcje to już racjonalny powód by "nie eksperymentować".
   Nic w tym osobliwego, bo do wszelkich patologii, jakie występują wszędzie, więc i w związkach hetero, mogą dojść dodatkowe niedogodności spowodowane nienormalną orientacją seksualną rodziców.

>To jest myślenie homofobiczne...
   Taaa...
10-01-2010 16:53 
 Ocena 3 na 3
Sylwek (15472 punktów)
Musisz zrozumieć - w twoich mantrach o nienormalności rodzin jednopłciowych jest tyle samo racji co w mantrach o nienormalności i zepsuciu ateistów - one też były powtarzane i oczywiste przez wieki.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
10-01-2010 17:21 
 Ocena 2 na 2
stilgar (7322 punktów)
>Musisz zrozumieć - w twoich mantrach o nienormalności rodzin jednopłciowych jest tyle samo racji co w mantrach o nienormalności i zepsuciu ateistów - one też były powtarzane i oczywiste przez wieki.

I leworęcznych. Nie zapominaj też o tym, że rude to fałszywe!
Adamiak (36436 punktów)
>Musisz zrozumieć...
   Ty nawet tego nie rozumiesz, że niczego nie muszę.

>... w twoich mantrach o nienormalności rodzin jednopłciowych jest tyle samo racji co w mantrach o nienormalności i zepsuciu ateistów - one też były powtarzane i oczywiste przez wieki.
   Co do zepsucia, to mów o sobie, ale co do nienormalności, to sam nadal je powtarzam, bo wg. krzywej Gaussa, jako wolnomyśliciel jestem światopoglądowo nienormalny.
09-01-2010 20:56 
 Ocena 2 na 2
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)

>W momencie kiedy dochodzi do adopcji,o dziecko starają się dwie pary (w tym jedna homoseksualna) to moim zdaniem pierwszeństwo powinna mieć para hetero.
Hetero sama sobie może zrobić w większości przypadków.
Pozdrawiam
09-01-2010 21:21 
 Ocena 5 na 5
marcus (876 punktów)
>Zgadzam sie, lepiej wybrać mniejsze zło.
>W momencie kiedy dochodzi do adopcji,o dziecko starają się dwie pary (w tym jedna homoseksualna) to moim zdaniem pierwszeństwo powinna mieć para hetero.
Warto zauważyć, że według badań pary homoseksualne zwykle lepiej wychowują swoje dzieci, gdyż są pewne, że tych dzieci chcą i są skłonne dołożyć wszelkich starań by wyrosły na ludzi.


Better to reign in hell than serve in heaven...
10-01-2010 09:44 
 Ocena 1 na 1
Rzaki Pak (181 punktów)
>Warto zauważyć, że według badań pary homoseksualne zwykle lepiej wychowują swoje dzieci, gdyż są pewne, że tych dzieci chcą i są skłonne dołożyć wszelkich starań by wyrosły na ludzi.

A już na pewno, aby tychże dzieci nie stracić.

Jednak wpływ o którym ty mówisz wynika z tego, że dziecko jest adoptowane - więc zaplanowane. W takim razie w zestawieniu z parami heteroseksualnymi, które także adoptują dzieci, nie byłoby pod tym względem różnicy. A to co ja mówię (cenne bo trudno dostępne) z czasem by się też zrównało z parami heteroseksualnymi, gdy homoseksualiści nie mieliby większych problemów przy adopcji niż oni.

W każdym bądź razie po pewnym czasie nie byłoby różnic pod tym względem przy adopcji przez homo czy heteroseksualistów. Tak mi się przynajmniej wydaje.
10-01-2010 08:01 
 Ocena 1 na 1
Rzaki Pak (181 punktów)
>Zgadzam sie, lepiej wybrać mniejsze zło.
>W momencie kiedy dochodzi do adopcji,o dziecko starają się dwie pary (w tym jedna homoseksualna) to moim zdaniem pierwszeństwo powinna mieć para hetero.

Myślę, że takie podejście byłoby słuszne, ale tylko przy kilku tysiąca pierwszych adopcji. Z tego prostego względu, że pierwsze dzieci homoseksualistów będą musiały się zmierzyć z reakcją środowiska, więc lepsze warunki, pod tym względem, będą miały zapewnione u par hetero seksualnych. Po jakimś czasie ten czynnik wygaśnie i nie uważam, aby płeć rodziców powinna ich w jakikolwiek dyskwalifikować. Są przecież ważniejsze kryteria.

Zresztą dzieci, niestety, starczy dla wszystkich. Domy Dziecka wcale nie świecą pustkami... (co wcale nie oznacza, że możemy je "rozdawać" byle komu. A już na pewno nie komuś, kto mógłby je oddać po kilku tygodniach, bo to chyba najgorsza rzecz jaką można takiemu dziecku zrobić - i właśnie takie ryzyko powinno być ważniejszym kryterium)
stilgar (7322 punktów)

>Motywem przewodnim niech będzie w nim następujące pytanie: Czy uważamy homoseksualistów za na tyle
>równych sobie, aby powierzyć im opiekę nad dzieckiem?
>Obojętnie, czy w formie nauczyciela, opiekuna, lekarza (pierwszego kontaktu, chirurga czy
>ginekologa), czy w końcu rodzica.
>Ja osobiście jestem za przyznaniem takich praw homoseksualistą.

OM!

W dodatku, twoja łaska jest w tym wypadku niepotrzebna, bo homoseksualiści od dawna mają te prawa, nikt im przecież ich nie zabierał. Widziałeś gdzieś jakiś przepis zabraniający im zostawać nauczycielami, lekarzami czy adoptować dzieci? Ja nie.

Ten cały wywód na początku o tym tolerowaniu i przyznawaniu praw jest okropny. Z pozycji pana i władcy ogłaszasz, że mimo iż twoi poddani nie są do końca tego godni, to jednak w drodze wyjątku, okazując wielką łaskę postanawiasz przyznać im prawa... Może się zdziwisz, ale te prawa już posiadają, tak samo jak kobiety, blondyni, warszawiacy, i tak dalej... Konstytucja.

Cytat:
Ja osobiście jestem za przyznaniem takich praw homoseksualistą. I to bynajmniej nie z jakiś pobudek ideologicznych typu: "równość i tolerancja dla wszystkich", czy "nie wolno dyskryminować innych ludzi". Zresztą takie hasła nigdy do mnie nie trafiały (jestem głęboko przekonany, że równość nie istnieje i jest postulowana przez jednostki co najwyżej przeciętne, które marzą o równość wobec elity intelektualnej/majątkowe; tolerancja zaś nie wychodzi mi wobec przestępców, a dyskryminację uważam za społecznie pozytywną, bo trzeba dyskryminować ludzi głupich i niemoralnych - choćby po do, aby ograniczyć im możliwości oddziaływania na innych.)


A co jeśli dyskryminują mądrych i moralnych? Jak poznać te cechy? I co to za elita? Czy moje IQ 180 pozwala mi do niej wejść, czy musze mieć 225? A może wystarczy mi milion złotych? No, chyba że musi być w euro...

Mimo iż wydaje się, że lepiej byłoby, gdyby tylko mądrzy i dobrzy ludzie mieli prawo głosu, aby porządnie i sprawiedliwie rządzić, to każdy system w którym głosy byłyby wartościowane w jakiś sposób ( pochodzenie, inteligencja, majętność, moralność) musi prowadzić do wypaczenia ( któż ma oceniać wartość danego człowieka?) i do własnej karykatury. Zapewnienie wszystkim równych praw zmniejsza wydajność systemu, ale jednocześnie go stabilizuje i chroni.
Scorp (5381 punktów)

>Mimo iż wydaje się, że lepiej byłoby, gdyby tylko mądrzy i dobrzy ludzie mieli prawo głosu, aby porządnie i sprawiedliwie rządzić, to każdy system w którym głosy byłyby wartościowane w jakiś sposób ( pochodzenie, inteligencja, majętność, moralność) musi prowadzić do wypaczenia ( któż ma oceniać wartość danego człowieka?) i do własnej karykatury.

Znamienne stwierdzenie i w dużym stopniu słuszne, ale... tylko jedno ale. Najlepiej przykład.

Chodzi o kuchenkę mikrofalową. Kiepski z synem tak lubią wypić, że są gotowi sprzedać ostatni mebel (a tę kuchenkę uważają za szczególnie mało potrzebną), a ich żona i matka Halinka woli, żeby kuchenka została w domu i nadal stała na lodówce. Głosują.

Teraz żeby odnieść do Twojej teorii. Ich system rodzinny jest zamknięty przed ingerencją zewnętrzną przez definicję wspólnoty majątkowej. Halinka dostała tę kuchenkę od babci, ale prezenty wspólnie użytkowane zaliczają się do wspólnego dorobku.

Uczestnicy są równi wobec systemu, kompetentni, pełnoletni i świadomi, mają tylko różne preferencje. Preferencje te można wartościować (nawet Kiepski z synem wiedzą, że źle robią), ale głosów świadomie oddanych już nie.

Co może uratować Halinkę przed utratą kuchenki mikrofalowej a dwóch Kiepskich przed mega-kacem?

Jeżeli wynosisz demokrację na piedestał, to zauważ, że takie imponderabilia jak dobro wspólne i sprawiedliwość a także prawo stają się jej podporządkowane.

>Zapewnienie wszystkim równych praw zmniejsza wydajność systemu, ale jednocześnie go stabilizuje i chroni.

Czy zapewnienie równych praw chroni system Kiepskich lub go stabilizuje? W jakim kierunku ewoluuje ten system?
-
10-01-2010 16:55 
 Ocena 1 na 1
stilgar (7322 punktów)

>Co może uratować Halinkę przed utratą kuchenki mikrofalowej a dwóch Kiepskich przed mega-kacem?

Nic. Sprzedadzą kuchenkę, Halinka ich zwyzywa od jełopów, a potem będą chodzić głodni, bo nie będą mieli w czym zrobić jedzenia, w efekcie na własnych błędach zrozumieją, że ta kuchenka jednak im do czegoś potrzebna była i postarają się ją odzyskać.

> Jeżeli wynosisz demokrację na piedestał, to zauważ, że takie imponderabilia jak dobro wspólne i sprawiedliwość a także prawo stają się jej podporządkowane.>Zapewnienie wszystkim równych praw zmniejsza wydajność systemu, ale jednocześnie go stabilizuje i chroni.
>Czy zapewnienie równych praw chroni system Kiepskich lub go stabilizuje? W jakim kierunku ewoluuje ten system?

Stabilizuje go przed przejściem w dyktaturę. Wprowadzając wartościowanie głosów, sposób wartościowania jest ustalany przez tych, którzy akurat są przy władzy ( spróbuj zaprzeczyć ). Z tego wynika, ze mogą oni w łatwy sposób tak ustawić ten system, aby jak najbardziej im sprzyjał. Dokąd do zmierza chyba sam wiesz.
Scorp (5381 punktów)
>>Co może uratować Halinkę przed utratą kuchenki mikrofalowej a dwóch Kiepskich przed mega-kacem?
>Nic. Sprzedadzą kuchenkę, Halinka ich zwyzywa od jełopów, a potem będą chodzić głodni, bo nie będą mieli w czym zrobić jedzenia, w efekcie na własnych błędach zrozumieją, że ta kuchenka jednak im do czegoś potrzebna była i postarają się ją odzyskać.

Widzę, że potraktowałeś problem logicznie, ale mało poważnie. Kuchenka mikrofalowa to był lekki jak piórko przykład tego, co w radykalnie stosowanej demokracji można odebrać ludziom. W powszechnie znanym przykładzie, demokratycznie wybrane władze spowodowały odebranie majątków i życia wielu ludziom. Pretekst (równie dobry jak inne) to było pochodzenie do któregoś tam pokolenia. Jedni ludzie odebrali drugim w pełnym porządku demokratycznym. Prawo też ma podlegać demokracji, prawda?.

Wracając do logiki. Demokracja nie jest systemem dla obiektów logicznych, ale dla podmiotów emocjonalnych. Wyobraź sobie tylko, że owa Halinka to Twoja Córka, która obydwaj Kiepscy postanowili demokratycznie wyrzucić na ulicę odbierając wszystko. Nie podobała się i już. Przeszkadzała pić. Może będą chodzili głodni ale szczęśliwi, bo naprani za pieniądze ze sprzedaży tego co im zostawiła. Zresztą na jedzenie też im wystarczy. Mieszkanie też sprzedadzą na wódkę, chociaż to był prezent od Ciebie. I co zrobisz? 'Zwymyślasz' ich i poczekasz aż 'na własnych błędach zrozumieją'? Nie żartuj, prędzej zapiją się na śmierć.

>>Czy zapewnienie równych praw chroni system Kiepskich lub go stabilizuje? W jakim kierunku ewoluuje ten system?

>Stabilizuje go przed przejściem w dyktaturę.

Tak? No to co ustabilizowało system demokracji weimarskiej przed wejściem w dyktaturę?

Wracając do Halinki Kiepskiej, która na szczęście nie jest Twoją córką i możesz jej przykładowe kłopoty potraktować jako koszt własny Twojej wspaniałej idei demokracji. Co ona ma zrobić, kiedy demokratycznie wywalono ją z domu, bo zasady demokracji nie dają jej żadnych szans na obronę? Też odpowiesz, że nic?

>Wprowadzając wartościowanie głosów, sposób wartościowania jest ustalany przez tych, którzy akurat są przy władzy ( spróbuj zaprzeczyć ).

Nie zaprzeczam, tylko porównuję. W demokracji 'akurat przy władzy' jest aktualna większość. Bez żadnego wartościowania, równy głos dla Kiepskich i dla Halinki. Górą większość, fajno jest!

>Z tego wynika, ze mogą oni w łatwy sposób tak ustawić ten system, aby jak najbardziej im sprzyjał. Dokąd do zmierza chyba sam wiesz.

Dokładnie tak jak z większością demokratyczną, która ustawia system prawny tak jak chce.

Na koniec: to co piszę, nie wynika z uznania wyższości jakiegoś rodzaju elitaryzmu, ale z powątpiewania w zalety demokracji i z dużej rezerwy w stosunku do cielęcego zachwytu nad nią.
-
stilgar (7322 punktów)
Daleki jestem od twierdzenia, że demokracja to samo dobro i lepiej być nie może, liberté, égalité, fraternité! Wiem, że ma wiele wad i wiele z nich sam wymieniasz. Uważam jednak, że system, o skądinąd dobrych założeniach, dający więcej władzy pewnej grupie błyskawicznie zmienia się we własną karykaturę. Gdyby ludziom naprawdę zależało na égalité i fraternité, to by każdy system dobrze działał, bez względu na to jak jest skonstruowany.

Cóż więc proponujesz w sprawie Kiepskich? Proponujesz ogłosić kuchenki niezbywalnym dobrem każdej rodziny?
Rzaki Pak (181 punktów)
>OM!
>W dodatku, twoja łaska jest w tym wypadku niepotrzebna, bo homoseksualiści od dawna mają te prawa, nikt im przecież ich nie zabierał. Widziałeś gdzieś jakiś przepis zabraniający im zostawać nauczycielami, lekarzami czy adoptować dzieci? Ja nie.
>Ten cały wywód na początku o tym tolerowaniu i przyznawaniu praw jest okropny. Z pozycji pana i władcy ogłaszasz, że mimo iż twoi poddani nie są do końca tego godni, to jednak w drodze wyjątku, okazując wielką łaskę postanawiasz przyznać im prawa... Może się zdziwisz, ale te prawa już posiadają, tak samo jak kobiety, blondyni, warszawiacy, i tak dalej... Konstytucja.

To zależy w jakim sensie rozumiesz zwrot "mają prawo".
Wystarczy rozpatrzeć sytuację np kandydatury homoseksualisty na prezydenta. Czy homoseksualista ma prawo nim zostać? Oczywiście, że tak! Przecież nie ma prawa, które by tego mu zabroniło. Ale czy wyborcy dadzą mu prawo nim zostać głosując na niego? Wątpię.

Całkiem nie tak dawno, bo chyba przedwczoraj, widziałem statystykę, gdzie tylko 13% pytanych nie miałoby nic przeciwko gejowi nauczycielowi. 13% to mało. Szczególnie, że kiedyś czytałem, że homoseksualiści to 10% populacji. Zakładając, że statystyka ta jest prawdziwa, zostało tylko 3% nie-homoseksualistów, którzy nie mają nic przeciwko tymże homoseksualistą jako nauczycielom. Tak więc szansa, że homoseksualista, o którym wiadomo, że nim jest, zostanie nauczycielem jest niewielka.

W tym sensie nie mają prawa zostać ani nauczycielami, ani prezydentami.

Ja jestem za tym, aby im te prawa przyznać w obu znaczeniach. I nie jest to moja łaska, tylko pogląd na tę sprawę.

>A co jeśli dyskryminują mądrych i moralnych? Jak poznać te cechy? I co to za elita? Czy moje IQ 180 pozwala mi do niej wejść, czy muszę mieć 225? A może wystarczy mi milion złotych? No, chyba że musi być w euro...

Podałem tylko przykłady czemu te hasła nie urzekają mnie swoją prostotą. I tyle. Nie widzę powodu, aby się nad tym rozwodzić (dlatego też dałem to w nawias) w temacie, który w najmniejszym stopniu tego nie dotyczy.

>Mimo iż wydaje się, że lepiej byłoby, gdyby tylko mądrzy i dobrzy ludzie mieli prawo głosu, aby porządnie i sprawiedliwie rządzić, to każdy system w którym głosy byłyby wartościowane w jakiś sposób ( pochodzenie, inteligencja, majętność, moralność) musi prowadzić do wypaczenia ( któż ma oceniać wartość danego człowieka?) i do własnej karykatury. Zapewnienie wszystkim równych praw zmniejsza wydajność systemu, ale jednocześnie go stabilizuje i chroni.

Ale demokracja też nie jest wolna od dyskryminacji : ] Widziałeś kiedyś, aby pracownicy woleli zatrudniać na kierownicze stanowiska ludzi niewykształcony, bezdomnych, zwyczajnie głupich, a do tego leniwych, niż ich przeciwieństwa? Jest to forma słusznej dyskryminacji.

Zresztą nie jestem za tym, aby ludzie, którzy np nie mają pojęcia o elektrowniach atomowych, mieli takie samo prawo głosu w referendum dotyczącym ich budowy, jak ludzie, którzy są specjalistami z tej dziedziny. A niestety zawsze jest tak, że 'mądrzejsza' część wyborców ma mniejszą ilość głosów. Nie posunąłbym się jednak do wysunięcia propozycji rozwiązania tego problemu. Jestem na to zwyczajnie za głupi : >
10-01-2010 14:25 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>Zresztą nie jestem za tym, aby ludzie, którzy np nie mają pojęcia o elektrowniach atomowych, mieli takie samo prawo głosu w referendum dotyczącym ich budowy, jak ludzie, którzy są specjalistami z tej dziedziny. A niestety zawsze jest tak, że 'mądrzejsza' część wyborców ma mniejszą ilość głosów. Nie posunąłbym się jednak do wysunięcia propozycji rozwiązania tego problemu. Jestem na to zwyczajnie za głupi : >

Mylisz się, wiedza potrzebna do oceny zasadności budowy elektrowni czy pozwolenia na homo adopcję jest znacząco mniejsze od wiedzy potrzebnej do budowania elektrowni czy do dociekania mechanizmów wykształcania się homoseksualizmu.

Jak to ujął bodaj Perykles - nie każdy nadaje się by rządzić, każdy nadaje się do oceniania rządzących.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
Rzaki Pak (181 punktów)
I ich wybierać, oczywiście. Mamy Kaczyńskie jako prezydenta. Kto następny?
10-01-2010 17:20 
 Ocena 1 na 1
stilgar (7322 punktów)

>To zależy w jakim sensie rozumiesz zwrot "mają prawo".
>Wystarczy rozpatrzeć sytuację np kandydatury homoseksualisty na prezydenta. Czy homoseksualista ma prawo nim zostać? Oczywiście, że tak! Przecież nie ma prawa, które by tego mu zabroniło. Ale czy wyborcy dadzą mu prawo nim zostać głosując na niego? Wątpię.

AFAIR w USA i Niemczech (chyba w Berlinie) są rządzący, którzy otwarcie się do swojego homoseksualizmu przyznają. U nas też prawo im niczego nie zabrania. A to, że ludzie nie chcą na nich głosować, to nie jest problem prawa tylko ludzi.

>Całkiem nie tak dawno, bo chyba przedwczoraj, widziałem statystykę, gdzie tylko 13% pytanych nie miałoby nic przeciwko gejowi nauczycielowi. 13% to mało. Szczególnie, że kiedyś czytałem, że homoseksualiści to 10% populacji. Zakładając, że statystyka ta jest prawdziwa, zostało tylko 3% nie-homoseksualistów, którzy nie mają nic przeciwko tymże homoseksualistą jako nauczycielom. Tak więc szansa, że homoseksualista, o którym wiadomo, że nim jest, zostanie nauczycielem jest niewielka.

To jest problem ludzi i ich strachu przed nieznanym. Przyjąłbyś pedofila jako opiekuna dzieci w przedszkolu? Przecież może on być bardzo miłym człowiekiem, który dobrze zajmie się dziećmi i odpowiednio je wychowa, a nie potworem i gwałcicielem, z jakim zwykle jest kojarzone to słowo. Większość mężczyzn nie rzuca się na kobiety z zamiarem gwałtu, więc myślę, że większość pedofilów też się po prostu ukrywa, nigdy nie zdradzając nikomu swoich pragnień i nie czyniąc nikomu krzywdy. Ciekawe, iluż jest szanowanych nauczycieli na różnych szczeblach edukacji z taką cechą? Ciekawe iluż fetyszystów pracuje w sklepach z obuwiem albo jako szewcy. Ciekawe iluż transwestytów jest z zawodu krawcem. Czy jakaś pani nie zastanawia się czy ten miły starszy pan, któremu oddała suknię do poprawki nie paradował w niej nago wieczorem przed lustrem?

Ludzie mają różne pragnienia i cechy, na które nie mają większego wpływu. Większośc ukrywa to przed otoczeniem, z obawy przed społecznym potępieniem a tylko niektórzy decydują się na ujawnienie, dzięki czemu inni ludzie mają szanse przekonać się, że nie taki wilk straszny.

Tylko, że prawo im absolutnie niczego nie zabrania. Mechanik, blondyn, leworęczny i homoseksualista są równi wobec prawa bo nikt o takie rzeczy nie pyta i nie sa one istotne. To, że ludzie przywiązują do takich rzeczy wagę, świadczy tylko o niedojrzałości naszego społeczeństwa i całej ludzkości.

>W tym sensie nie mają prawa zostać ani nauczycielami, ani prezydentami.
Jeśli dyrektor jest mądry to zatrudni nauczyciela ze względu na jego umiejętności, a nie preferencje seksualne.

>Ja jestem za tym, aby im te prawa przyznać w obu znaczeniach. I nie jest to moja łaska, tylko pogląd na tę sprawę.

A ja jestem za tym, żeby im tych praw nie zabierać. Widzisz różnicę?

>Ale demokracja też nie jest wolna od dyskryminacji : ]
Tak, i sprzątaczka mogłaby protestować, że jej nie przyjeli na stanowisko programistki. Co innego jest dyskryminacja na cechy, które są istotne w danym przypadku ( np. umiejętności) od nieistotnych (uroda). Oczywiście, w przypadku zatrudniania hostessy cechy wyboru będą zupełnie inne. Nie widzę, dlaczego czyjaś orientacja lub upodobania seksualne miałyby być istotne gdziekolwiek ( no dobra, przy kręceniu filmów porno mogło to by mieć jakieś znaczenie... )
Sylwek (15472 punktów)
Boshe, jak w ogóle można rozważać takie zagadnienia.

Jedyny problem związany z homoadopcja to homofobia.

Można się pytać co najwyżej na ile ograniczać legalność obecności homofobii w sferze publicznej i kontaktach międzyludzkich.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
09-01-2010 20:40 
 0 na 2
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Jedyny problem związany z homoadopcja to homofobia.
Homofobia to tylko taka orientacja światopoglądowa.

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
09-01-2010 20:45 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)

>Homofobia to tylko taka orientacja światopoglądowa.

To poglądy. Ale tak silnie zinternalizowane i zaburzające zdrowie psychiczne posiadacza, że terapia jest wskazana - inaczej cierpi. Ale oczywiście leczenie nie może być przymusowe.

No chyba że homofobiczne zaburzenia zaczną zagrażać innym wokół homofoba - wtedy należy rozważyć kwestię przymusowej terapii.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
09-01-2010 21:21 
 Ocena 2 na 4
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>>Homofobia
>To poglądy...
>...homofobiczne zaburzenia zaczną zagrażać innym wokół homofoba - wtedy należy rozważyć kwestię przymusowej terapii.
Dbam, by zagrozić homoadopcji, czyli zainteresowanym tą adopcją, czy więc należy mnie leczyć z tych moich groźnych poglądów?

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
Sylwek (15472 punktów)
No jeśli byś chciał bić czy zabijać aktualnych czy potencjalnych rodziców to jasne, że tak...

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
09-01-2010 22:36 
 Ocena 2 na 6
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>No jeśli byś chciał bić czy zabijać aktualnych czy potencjalnych rodziców to jasne, że tak...
I dlatego, że tak wrzeszczysz na zapas o zabijaniu, wolałbym ustrzec dzieci przed adopcją przez ludzi, którzy ich wychowają na takich homofobofobów jak Ty.

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
09-01-2010 22:40 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
Kolego pytałeś się kiedy należałoby cię leczyć to ci odpowiadam - gdybyś stał się zagrożeniem dla innych, to chyba oczywiste.

A co do mojej homofobofobii to Żydom też się dziwisz, ze nie lubią antysemitów?

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
09-01-2010 22:51 
 Ocena 2 na 4
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Żydom też się dziwisz, ze nie lubią antysemitów?
Rozumiem i jednych, i drugich.

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
10-01-2010 09:53 
 Ocena 3 na 3
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>A co do mojej homofobofobii...
To się ona przejawiła nocnym ominusowaniem moich wypowiedzi. Czyli agresją, he he.

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
10-01-2010 02:55 
 Ocena 1 na 1
Satyr (4285 punktów)

>To poglądy. Ale tak silnie zinternalizowane i zaburzające zdrowie psychiczne posiadacza, że terapia jest wskazana - inaczej cierpi.

Sylwek, Ty tak na poważnie, czy sobie jajca robisz?
Pytam całkiem serio.
10-01-2010 13:49 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
Wiesz, mim zdaniem przedstawienie homofobii jako psychicznej patologii jest w zdecydowanej większości przypadków dawaniem nieuzasadnionego usprawiedliwienia dla homofobów - starczy im dać w pysk albo kilka tysięcy złotych kary i od razu uczą się tolerancji.... no ale niektóre przypadki, w natężeniu nienawiści i agresji pokrewne religijnemu fanatyzmowi pewno faktycznie powinny być obiektem zainteresowania psychopatologii.

Ale zauważ co innego - celowo wzoruję swoje wypowiedzi na, jak by powiedzieli teoretycy queer - patologizującej narracji homofobicznej - i nagle ci się to wydaje absurdalne.

Czy masz taki sam odruch gdy osnowa i inne adamiaki bredzą coś o zboczeniach i zaburzeniach w kontekście homoseksualizmu?

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
Ludomir Tulko (317 punktów)
(zablokowany)
Moje poglądy na homoadopcję. Państwo i prawo nie powinny wnikać w sprawy osobiste obywateli. Nie ma małżeństw, ani stanu cywilnego. Do adopcji dopuszczać tylko pary różnopłciowe niezależnie od ich orientacji. Takich czekających par jest dość, ale ktoś zarabia na tym czekaniu. Tego kogoś dorwać i posadzić na zawsze.

Ludomir Tulko
zMiasta (11 punktów)
Coz, argument, ze los biednych sierotek w domu dziecka jest ciezszy niz u rodzicow homoseksulanych uwazam za chybiony. Nalezy sie najpierw zastanowic, z jakiej przyczyny dzieci, ktore wychowuja sie w domu dziecka nie trafiaja do adopcji. Otoz bynajmniej nie dlatego, ze brakuje chetnych rodzicow adopcyjnych. Na mozliwosc adopcji zdrowego niemowlecia trzeba czekac bardzo dlugo, spelnic restykcyjne kryteria i miec uknoczony kurs. Co nie zmienia faktu, ze niewielu czuje sie na silach by zaadoptowac dzieko starsze, czesto bardzo emocjonalnie zwichrowane lub dziecko ciezko chore. Wiele dzieci przebywajacych w domach dziecka w ogole nie moze zostac zaadoptowanych , gdyz ich rodzice nie sa pozbawieni wladzy rodzicielskiej. Jesli prawo zezwoliloby na adopcje parom homoseksualnym albo singlom, to po prostu wydluzylaby sie kolejka po zdrowe niemowleta, a los dzieci, ktore spedzaja dziecinstwo w domach dziecka pozostal by taki sam.
Musimy miec swiadomosc, ze decyzja sadu o adopcji dziecka zawsze ma sluzyc dobru dziecka, a nie ewentualnych rodzicow.
Podsumowujac, mysle ze racje mial ktorys z moich przedmowcow, glownym argumentem przeciw adopcji przez pary homoseksualne jest homofobia panujaca w Polsce.
Musze przyznac, ze moj osobisty stosunek do tej kwestii jest ambiwalentny. Z jednej strony dzieci sa tak elastyczne i madre, w tak naturalny sposob tolerancyjne, ze smiem twierdzic, ze samo wychowanie w rodzinie homoseksualnej nie wyrzadziloby im zadnej szkody. Moj najstarszy syn nie jest synem biologicznym mojego meza i fakt posiadania "dwoch ojcow" nie wywoluje u niego zadnego dyskomfortu. Rodziny patchworkowe nie robia juz zadnego wrazenia na dzieciach i ich srodowisku. Mysle, ze tak samo bedzie z rodzinami homoseksualnymi. Jeszcze chwila i nikt nie bedzie wytykal palcami dziecka, co ma dwie mamy lub dwoch tatow... ale chyba jeszcze nie teraz. Z drugiej strony dziecko adopcyjne to nie krolik doswiadczalny, nie mozemy sobie pozwolic na narazanie go na dodatkowe traumy. I, choc nie moge sie doczekac, kiedy nasze spoleczenstwo bedzie tolerancyjne na tyle, zeby zaakceptowac fakt istnienia rodzin homoseksulanych z dziecmi, to nie bylabym sklonna tego procesu przyspieszac i narazac te, juz i tak bardzo doswiadczone przez los dzieci, na los jednostki odrzuconej przez spoleczenstwo.
10-01-2010 02:42 
 Ocena 4 na 4
Sakowicz (285 punktów)

> fakt posiadania "dwoch ojcow" nie wywoluje u niego zadnego dyskomfortu.

A czy brak matki również nie wywoływałby u niego dyskomfortu?
Ja się wychowywałem bez ojca i miałem z tego powodu dyskomfort. Mam wrażenie, że druga mamusia by tego dyskomfortu nie zniwelowała.
10-01-2010 08:57 
 Ocena 1 na 1
Rzaki Pak (181 punktów)
>> fakt posiadania "dwoch ojcow" nie wywoluje u niego zadnego dyskomfortu.
>A czy brak matki również nie wywoływałby u niego dyskomfortu?
>Ja się wychowywałem bez ojca i miałem z tego powodu dyskomfort. Mam wrażenie, że druga mamusia by tego dyskomfortu nie zniwelowała.

A czy brak i ojca i matki nie powodowałby jeszcze większego dyskomfortu?
10-01-2010 12:10 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>A czy brak i ojca i matki nie powodowałby jeszcze większego dyskomfortu?
Brak w tym wątku relacji osób, których dzieciństwo upłynęło w sierocińcu.


* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
10-01-2010 09:20 
 Ocena 1 na 1
Rzaki Pak (181 punktów)
>Z drugiej strony dziecko adopcyjne to nie krolik doswiadczalny, nie mozemy sobie pozwolic na narazanie go na dodatkowe traumy. I, choc nie moge sie doczekac, kiedy nasze spoleczenstwo bedzie tolerancyjne na tyle, zeby zaakceptowac fakt istnienia rodzin homoseksulanych z dziecmi, to nie bylabym sklonna tego procesu przyspieszac i narazac te, juz i tak bardzo doswiadczone przez los dzieci, na los jednostki odrzuconej przez spoleczenstwo.

Zgadzam się. Adopcja dzieci powinna być ostatnim krokiem "odhomobizowywania" naszego społeczeństwa, aby zapewnić dziecku możliwie największy komfort psychiczny.

Nie jestem tylko przekonany co jest gorsze dla dziecka: brak rodziców, którzy mogliby go wesprzeć, czy może presja społeczna, w której byłby wspierany przez rodziców adopcyjnych.

Z jednaj pewna choroba sieroca, a z drugiej... No właśnie co? Pobicia, dyskryminacja, czy może jeszcze coś innego? Myślę, że ciężko przewidzieć reakcję społeczeństwa. Na pewno większość nie popierałaby adopcji, ale czy posunęliby się o zakazania własnemu dziecku kontaktów z tym adoptowanym? Część pewnie, zwłaszcza na początku, tak. A jaki by to miało wpływ na dziecko? Na pewno nie pozytywny (chociaż kto wie? Może byłaby to dobra sytuacja do zacieśnienia więzi z nowymi rodzicami i do zżycia się z tą częścią innych dzieci, które nie są buntowane przez rodziców?), ale czy skutki byłyby gorsze od choroby sierocej? Dużym problemem byłoby na pewno, gdyby i nauczyciele ulegli homofobii i prześladowali dziecko. To mogłoby się skończyć wagarami i sprzyjałoby popadnięciu takiego dziecka w złe towarzystwo.

Szczerze mówiąc nie mam zielonego pojęcia, co jest gorsze. Ciężko też byłoby ocienia, w którym momencie warunki są już dostatecznie dobrze, aby pozwolić na takie adopcje. Z drugiej strony potraktowanie dziecka jak królika doświadczalnego też nie jest dobrym pomysłem. Ale czy byłoby inne wyjście? Nie wiem.
10-01-2010 10:45 
 0 na 6
Adamiak (36436 punktów)
>Z drugiej strony potraktowanie dziecka jak królika doświadczalnego też nie jest dobrym pomysłem.
   Moim zdaniem to najgorszy z możliwych pomysłów, bo byłby dopełnieniem i tak powszechnie przedmiotowego traktowania dzieci.
   A przecież celem adopcji ma być wyłącznie dobro dziecka, a nie zrobienie komuś prezentu z cudzego bachora. Prezent może być jedynie produktem ubocznym tego pierwszego.

>Ale czy byłoby inne wyjście? Nie wiem.
   Jeśli nie wiem co wyjdzie z eksperymentu, to nie robię go na innych, jeśli ci "inni" są w dodatku bezbronnymi i pozbawionymi zdolności do czynności prawnych, ludźmi.

   Sztandarowy argument gejów, że homoadopcja jest dla dobra dzieci, a co najmniej im nie szkodzi, jest obrzydliwą manipulacją. Chyba, że dewiacje płciowe implikują również aberracjami umysłowymi prócz tego, że same są (najprawdopodobniej) takich aberracji skutkiem. W takim wypadku może działają wyłącznie dla czyjegoś dobra, hihi.

   Ale przecież strach coś takiego powiedzieć, bo najgorszym wstydem jest zostać okrzykniętym przez gejów homofobem, a z bachorami pies tańcował, jakoś se poradzą, no i to nie moje dzieci.
10-01-2010 10:58 
 Ocena 4 na 10
(Alicja)Duda (25557 punktów)
> Chyba, że dewiacje płciowe implikują również aberracjami umysłowymi prócz tego, że same są (najprawdopodobniej) takich aberracji skutkiem. W takim wypadku może działają wyłącznie dla czyjegoś dobra, hihi.
>   Ale przecież strach coś takiego powiedzieć, bo najgorszym wstydem jest zostać okrzykniętym przez gejów homofobem, a z bachorami pies tańcował, jakoś se poradzą, no i to nie moje dzieci.

Homoseksualizm nie jest dewiacją. O tym , że nie jest to zboczenie ani choroba zdecydowały mądrzejsze od ciebie gremia. Bardzo proszę abyś powściągnął swój język i wyrażał się poprawnie albo wcale. Nie jesteś seksuologiem i o tej materii nie masz pojęcia. Teorie z rynsztoka nie powinny tu mieć miejsca.
Twoją homofobię zachowaj dla siebie.
Twoje wypowiedzi na ten temat świadczą o tobie i o twoich kompleksach i fobiach.
Pisząc na forum z tego się nie wyleczysz.
10-01-2010 11:48 
 Ocena 1 na 5
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Homoseksualizm nie jest dewiacją.
Dewiacja to odchylenie od normy, a norma to ogólnie przyjęta zasada. Heteroseksualizm jest zasadą, homoseksualizm zatem jest dewiacją.

> O tym , że nie jest to zboczenie ani choroba zdecydowały mądrzejsze od ciebie gremia.
Nie zgadzam się, że mądrzejsze, ale załóżmy, że tak, a Adamiak się myli. A za co dostał ostrzeżenie, za pomyłkę?

>Bardzo proszę abyś powściągnął swój język i wyrażał się poprawnie albo wcale.
Chodzi o poprawność polityczną, homofobofobiczny Dudo?

>Nie jesteś seksuologiem i o tej materii nie masz pojęcia. Teorie z rynsztoka nie powinny tu mieć miejsca.
Co w wypowiedzi Adamiaka jest rynsztokowego oraz czy Ty jesteś seksuologiem?

>Twoje wypowiedzi na ten temat świadczą o tobie i o twoich kompleksach i fobiach.
Wzajemnie. Agresywny homofobofobiczny Dudo.

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
10-01-2010 12:05 
 Ocena 3 na 5
(Alicja)Duda (25557 punktów)

>Dewiacja to odchylenie od normy, a norma to ogólnie przyjęta zasada. Heteroseksualizm jest zasadą, homoseksualizm zatem jest dewiacją.
Rozkład preferencji w populacji stanowi rozkład normalny ( krzywa Gaussa).

>Nie zgadzam się, że mądrzejsze, ale załóżmy, że tak, a Adamiak się myli. A za co dostał ostrzeżenie, za pomyłkę?
Nie za pomyłkę ale za ciągłe mimo tłumaczeń nazywanie homoseksualizmu zboczeniem.
>>Bardzo proszę abyś powściągnął swój język i wyrażał się poprawnie albo wcale.
>Chodzi o poprawność polityczną, homofobofobiczny Dudo?
>>Nie jesteś seksuologiem i o tej materii nie masz pojęcia. Teorie z rynsztoka nie powinny tu mieć miejsca.
>Co w wypowiedzi Adamiaka jest rynsztokowego oraz czy Ty jesteś seksuologiem?
Nie jestem seksuologiem ale też nie uważam się za mądrzejszą w tej materii od fachowców.
10-01-2010 12:16 
 Ocena 3 na 3
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>>Heteroseksualizm jest zasadą, homoseksualizm zatem jest dewiacją.
>Rozkład preferencji w populacji stanowi rozkład normalny ( krzywa Gausa).
Bo to normalne, że zboczeń jest mniej, wynika to z definicji zboczenia, czy tam dewiacji.

>>za co dostał ostrzeżenie, za pomyłkę?
>Nie za pomyłkę ale za ciągłe mimo tłumaczeń nazywanie homoseksualizmu zboczeniem.
A Miłujący Prawdę dlaczego nie dostaje ostrzeżeń za wypisywane banialuki?

>Nie jestem seksuologiem ale też nie uważam się za mądrzejszą w tej materii od fachowców.
A jak to będzie z teologią, hę?

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
10-01-2010 12:47 
 Ocena 7 na 7
Sylwek (15472 punktów)
.
>Bo to normalne, że zboczeń jest mniej, wynika to z definicji zboczenia, czy tam dewiacji.

Ty Osnowa chyba nie bardzo wierzysz w pana boga? Jak się czujesz ze swoją dewiacją?

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
10-01-2010 13:17 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Ty Osnowa chyba nie bardzo wierzysz w pana boga? Jak się czujesz ze swoją dewiacją?
Póki jestem z moim ateizmem bezpieczny, czuję się lepszy.

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
10-01-2010 15:30 
 0 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Rozkład preferencji w populacji stanowi rozkład normalny ( krzywa Gausa).
   Masz rację i homoseksualiści są wg. tej krzywej nienormalni, czyli są dewiantami.

>Nie za pomyłkę ale za ciągłe mimo tłumaczeń nazywanie homoseksualizmu zboczeniem.
   Bo homoseksualizm nie jest zboczeniem wynikającym z tłumaczeń, tylko z preferencji seksualnych delikwenta, i tu tkwi błąd twojego rozumowania.

>>Co w wypowiedzi Adamiaka jest rynsztokowego oraz czy Ty jesteś seksuologiem?
>Nie jestem seksuologiem ale też nie uważam się za mądrzejszą w tej materii od fachowców.
      Nie odniosłaś się do pierwszej części pytania Osnowy, więc zakładam (milczenie jest... itd.), żeś specjalistką od rynsztoków.

   Więc podchwytuję pytanie Osnowy: cóż jest rynsztokowego w moim poście, fachowcu/fachowco(?) od rynsztoków?
10-01-2010 17:45 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>   Bo homoseksualizm nie jest zboczeniem wynikającym z tłumaczeń, tylko z preferencji seksualnych delikwenta, i tu tkwi błąd twojego rozumowania.

Preferencję to można mieć w stosunku do wybieranego smaku budyniu dewiancie.

No chyba, że masz tak patologiczna psychikę i dobór obiektów pobudzających seksualnie to u ciebie kwestia świadomej decyzji.


dnoterlikowskiego.blogspot.com/
10-01-2010 18:16 
 0 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>>   Bo homoseksualizm nie jest zboczeniem wynikającym z tłumaczeń, tylko z preferencji seksualnych delikwenta, i tu tkwi błąd twojego rozumowania.
>Preferencję to można mieć w stosunku do wybieranego smaku budyniu dewiancie.
   I smakuje malinowy lub agrestowy, albo z innego krzaka, ale to nie jest kwestia uchwały Rady Politycznych Palantów Od Smaku Budyniu, jak w przypadku zboczenia.

>No chyba, że masz tak patologiczna psychikę i dobór obiektów pobudzających seksualnie to u ciebie kwestia świadomej decyzji.
   Człowiek wybiera świadomie budyń o takim smaku, jakiego (mniej lub bardziej) podświadomą potrzebę wytworzył jego mózg, homoseksualisto z głosowania Rady Mędrców.
10-01-2010 18:20 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
A czemu służy ta pozbawiona treści wypowiedź?

A w ogóle to zabawne - zupełnie już król jest nagi...

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
10-01-2010 19:53 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>A czemu służy ta pozbawiona treści wypowiedź?

   Kolejny raz się nabrałem- łudziłem się, że umiesz czytać,
10-01-2010 18:07 
 Ocena 1 na 1
stilgar (7322 punktów)
>>Rozkład preferencji w populacji stanowi rozkład normalny ( krzywa Gausa).
>   Masz rację i homoseksualiści są wg. tej krzywej nienormalni, czyli są dewiantami.

W jaki sposób wyciągasz taki wniosek? Jaki to ma związek z Gaussem? (przez dwa 's' piszemy to nazwisko)
Adamiak (36436 punktów)
10-01-2010 19:48 
 Ocena 3 na 3
lontri (16088 punktów)

Trzeba jasno powiedzieć, że rozkład normalny, to tylko rozkład teoretyczny! W praktyce wiele zmiennych w naturze ma rozkład zupełnie odmienny niż rozkład normalny - na przykład silnie skośny, oczywiście chodzi tu o zmienne ciągłe (typu wzrost, waga, odcień karnacji itp.)
Niektóre zmienne w seksuologii też - tak się przynajmniej wydaje - mogą mieć charakter ciągły. Na przykład można by przypuszczać, że osobniki w populacji ludzkiej można uporządkować według wzrastającego nasilenia pociągu seksualnego wobec osobników tej samej płci. Wówczas najwięcej (teoretycznie około 66%) w populacji byłoby osobników o przeciętnym nasileniu pociągu homoseksualnego. Zaraz... Przecież to się nie zgadza!
Po prostu rozkład normalny to rozkład teoretyczny, który jest użyteczny wtedy, gdy wykazuje pewien stopień dopasowania do rzeczywistych zmiennych. Istnieją jednak również inne typy rozkładów teoretycznych, ani lepsze, ani gorsze.

BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
Adamiak (36436 punktów)
>Trzeba jasno powiedzieć, że rozkład normalny, to tylko rozkład teoretyczny!
   Też nie słyszałem o spisie powszechnym pod kątem orientacji seksualnych.

>Przecież to się nie zgadza!
   To nie moja wina.

>Istnieją jednak również inne typy rozkładów teoretycznych, ani lepsze, ani gorsze.
   Piszę o tych.
10-01-2010 19:50 
 Ocena 1 na 1
stilgar (7322 punktów)
>>W jaki sposób wyciągasz taki wniosek?
>   W szybki:
>   Przeprowadzone badania wykazują, że homoseksualiści stanowią 4% - 10% społeczeństwa.
>>Jaki to ma związek z Gaussem? (przez dwa 's' piszemy to nazwisko)
>   Taki:
>   Norma statystyczna w seksuologii to zachowania i praktyki seksualne najbardziej powszechne w danej populacji, których częstość występowania jest zgodna z rozkładem normalnym krzywej dzwonowej Gaussa.

No, to skoro to jest zgodne z rozkładem normalnym, to chyba jest normalne, nie? Gdyby występowała anomalia i przez to wykres miał by inny kształ, różny od postaci krzywej Gaussa, wtedy bym powiedział, że nie jest on normalny.
Adamiak (36436 punktów)
>>   Norma statystyczna w seksuologii to zachowania i praktyki seksualne najbardziej powszechne w danej populacji, których częstość występowania jest zgodna z rozkładem normalnym krzywej dzwonowej Gaussa.
>No, to skoro to jest zgodne z rozkładem normalnym, to chyba jest normalne, nie?

   Owszem, ale wyraźnie zacytowałem fragment dot. normy statystycznej zachowań i praktyk seksualnych najbardziej powszechnych w danej populacji.

   Homoseksualizm jest statystycznie normalny, ale może w populacji mniejszości seksualnych, oraz na normalnie 4-10% poziomie w populacji Polaków, ale nie jest normą w praktykach i zachowaniach seksualnych w populacji Polaków płci męskiej.
placownik (17853 punktów)
11-01-2010 06:01 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>>   Taki:
>>   Norma statystyczna w seksuologii to zachowania i praktyki seksualne najbardziej powszechne w danej populacji, których częstość występowania jest zgodna z rozkładem normalnym krzywej dzwonowej Gaussa.
>   A kliniczna norma seksualna to:
>   nie tylko zdolność do reprodukcji oraz brak dysfunkcji seksualnych, lecz wzbogacanie swego rozwoju i swej osobowości w oparciu o elementy hedonistyczne i więziotwórcze, w postaci autentycznej komunikacji i głębokiej więzi emocjonalnej z innym człowiekiem.

   Ok, to jedziemy dalej, my Miłujący Całą Prawdę:

Norma optymalna - zachowania i praktyki seksualne najbardziej pożądane indywidualnie i społecznie, godne propagacji w modelu wychowania (w praktyce oznacza najczęściej heteroseksualne stosunki dopochwowe między dorosłymi partnerami).


   I puenta z tej samej półki:
   Norma funkcjonalna zostaje wypełniona, jeśli nie zostaje naruszone żadne z kryteriów funkcji osobistej i funkcji społecznej zachowania seksualnego.

   Pozdrawiam

P.S. Każdą z tych literek, każdy akapit z całym tekstem włącznie może sobie Rada Mędrców Politycznych zmieniać ze 300 razy i mnie to obchodzi tyle, co urok wodospadu na granicy Belgii z Panamą. Bo i tyle one są dla mnie warte.

   Wiem, że to żaden argument na forum, ale intuicja mi szepce uparcie, iż przytłaczająca liczba gejów żądających homoadopcji robi to tylko i wyłącznie z premedytacji dyktowanej rozpaczliwym deficytem akceptacji społecznej.

   Rozumiem ich i może też bym podobnie działał, bo naturalne są poczynania dla poprawy swego komfortu, ale ja się z tym nie zgadzam, a jestem tak seksualnie komfortowo usytuowany, że mogę i chcę drzeć pysk w interesie swoim, czyli dzieci.

   I zupełnie nie o to mi chodzi, co geje mają między nogami, tylko o to co mają w głowach i dlaczego.
10-01-2010 12:49 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
>>Homoseksualizm nie jest dewiacją.
>Dewiacja to odchylenie od normy, a norma to ogólnie przyjęta zasada. Heteroseksualizm jest zasadą, homoseksualizm zatem jest dewiacją.
Oj, myślę, że w sensie medycznym, a taki tu ci najpewniej z tyłu główki krąży, dewiacja to nie do końca to samo co matematyczne odchylenie od normy. Czy rudych tez uznasz za dewiantów? Niewierzących? Albinosów?

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Oj, myślę, że w sensie medycznym, a taki tu ci najpewniej z tyłu główki krąży, dewiacja to nie do końca to samo co matematyczne odchylenie od normy. Czy rudych tez uznasz za dewiantów? Niewierzących? Albinosów?
OK, nie każda mniejszość to zaraz dewianci, chodzi o zachowania. No i faktycznie - krąży mi to z tyłu.

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
10-01-2010 13:35 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)
Ach, a to cudne wyjaśnienie wygrzebane ad hoc to rozumiem zyskuje wartość prawdy bo Osnowa tak orzekł. Proszę cie bardzo, jeśli pragniesz, utwórz triumwirat wyroczni wraz z Adamiakiem i dokowskim...

BTW, ateizm to też zachowania dewiancie.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
10-01-2010 19:44 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Ach, a to cudne wyjaśnienie wygrzebane ad hoc to rozumiem zyskuje wartość prawdy bo Osnowa tak orzekł.
Przecież to kwestia nazwy, nie faktu.

Fakt jest taki, że seksualizm mamy w celu rozrodu, a nierozrodczy seks jest wadliwy. Ale tu dyskusyjna okazała się nazwa tej wady. No i Autorytety orzekły, że określenie "dewiacja" zarezerwowane jest dla wszystkich niehomoseksualnych wad.

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
10-01-2010 18:09 
 Ocena 3 na 3
stilgar (7322 punktów)
>>Oj, myślę, że w sensie medycznym, a taki tu ci najpewniej z tyłu główki krąży, dewiacja to nie do końca to samo co matematyczne odchylenie od normy. Czy rudych tez uznasz za dewiantów? Niewierzących? Albinosów?
>OK, nie każda mniejszość to zaraz dewianci, chodzi o zachowania. No i faktycznie - krąży mi to z tyłu.

Ale w naszym, katolickim społeczeństwie ateizm to jest dewiacja. Normą w tym kraju jest bycie katolikiem.
10-01-2010 19:49 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Ale w naszym, katolickim społeczeństwie ateizm to jest dewiacja.
Pod warunkiem wszakże, że jest to heteroateizm. Bo już homoateizm jest orientacją.

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
10-01-2010 13:11 
 Ocena 3 na 3
Sylwek (15472 punktów)
A tak przy okazji Osnowo, co obrońcy dzieci tacy jak ty robią w interesie dzieci homoseksualnych? Czy heterorodziny bada się pod kątem braku homofobicznych uprzedzeń zmieniających życie homoseksualnego dziecka w koszmar?A ponadto, czy zbadano, jak adopcja przez heteroseksualistów wpływa na zdrowie dziecka homoseksualnego?


dnoterlikowskiego.blogspot.com/
10-01-2010 13:34 
 Ocena 2 na 2
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>A tak przy okazji Osnowo, co obrońcy dzieci tacy jak ty robią w interesie dzieci homoseksualnych?
A coś trzeba robić? Ja owych się nie czepiam i wrogości wobec nich nie szerzę.

> Czy heterorodziny bada się pod kątem braku homofobicznych uprzedzeń zmieniających życie homoseksualnego dziecka w koszmar?
Obyczajowość się szybko zmienia, kilkadziesiąt lat temu zwalczano np. leworęczność.

>A ponadto, czy zbadano, jak adopcja przez heteroseksualistów wpływa na zdrowie dziecka homoseksualnego?
Pewnie wpływa tak samo jak naturalna rodzina. To już raczej u homoseksualnych rodziców nastolatek może nabrać (zapewne chybionych) podejrzeń, iż swej skłonności nabawił się od źle dobranych rodziców.

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
10-01-2010 13:39 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)
Cóż badania (tak, tak, podobnie jak kreacjoniści homofoby nie przyjmują do wiadomości, że jest już sporo badań na ten temat) wykazują raczej, że miast podejrzeń nastoletni homoseksualiści (bo JUŻ zwykle nie dzieci) mają mniejszy opór przed przyznaniem się do orientacji w rodzinach jednopłciowych. No ale to prawdziwe nieszczęście, przecie każdy wie, że wyznacznikiem zdrowej rodziny jest by pedął czy lesba wiedzieli, że nie tak go rodzice wychowywali, tylko na porządnego człowieka.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
10-01-2010 16:18 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>... pedął czy lesba..

   Zgłaszam nadużycie polegające na obraźliwym słownictwie, prócz zwyczajnych błędów ort.
10-01-2010 16:27 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)
Być może twoje lektury nie wykraczają poza słownik ortograficzny, ale niezależnie jak bardzo przesiąknięte hipokryzją ci się to wydaje, JA MOGĘ sobie używać tych słów. I nie jest to PEDALSKI precedens.
Nie tylko CIOTY (przynajmniej niektóre) uznały, że miast walczyć z wiatrakami homofobii czasami lepiej je przejąć i w ten sposób zneutralizować.

Poszukaj informacji o użyciu słowa "czarnuch" przez społeczność Afroamerykanów.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
10-01-2010 18:56 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>JA MOGĘ sobie używać tych słów. [...]
>Poszukaj informacji o użyciu słowa "czarnuch" przez społeczność Afroamerykanów.
Bez obrazy , ale skąd moderatorzy wiedzą kto dla którego epitetu jest "czarnuchem"?

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
Sylwek (15472 punktów)
Myślę, że moderatorzy wiedzą, bom bez wstydu i wszędzie się obnoszę ze swoim zboczeniem.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
10-01-2010 19:34 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Myślę, że moderatorzy wiedzą, bom bez wstydu i wszędzie się obnoszę ze swoim zboczeniem.
Egzekwując swoje prawo do "pedała" również ze swoją homomartyrologią obniosłeś się ostentacyjnie.

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
10-01-2010 19:43 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)
> homomartyrologią obniosłeś się ostentacyjnie.

Bo wiesz, mało, ze pedał to jeszcze Polak ze mnie z krwi i kości.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
10-01-2010 16:27 
 Ocena 2 na 2
Smith (10069 punktów)
>Cóż badania (tak, tak, podobnie jak kreacjoniści homofoby nie przyjmują do wiadomości, że jest już sporo badań na ten temat) wykazują raczej, że miast podejrzeń nastoletni homoseksualiści (bo JUŻ zwykle nie dzieci) mają mniejszy opór przed przyznaniem się do orientacji w rodzinach jednopłciowych. No ale to prawdziwe nieszczęście, przecie każdy wie, że wyznacznikiem zdrowej rodziny jest by pedął czy lesba wiedzieli, że nie tak go rodzice wychowywali, tylko na porządnego człowieka.

Zwolennicy kokainistycznych teorii, np. "kompleksu Edypa" , tłumaczących prawie wszystko ubezwłasnowolnieniem jednostki lub wynikiem konfliktów w jej walce z takowym, jak i następcy: obrońcy prywatności pedofilów czy też innego eugenika, do 1973 roku uznawali homoseksualizm za chorobę psychiczną a teraz zgodnie i z neofickim zapałem pieją peany o homofobii w ramach ideologicznej samokrytyki.
Natomiast czytając np. Platona : "I ci, którzy ciała zapładniać by radzi, do kobiet się więcej zwracają; tam każdy z nich swoją miłość zaspokaja, bo myśli, że płodząc dzieci "nieśmiertelność i pamięć, i szczęście" sobie zdobędzie. [...] Ale są też tacy [...], co wolą zapładniać dusze, tacy, których dusze jeszcze bardziej są pełne nasienia, aniżeli ciała: nasienia, które się w duszy rodzić winno i w dusze ludzkie trafiać."
I przyglądając się przewspaniałemu modelowi demokracji ateńskiej, opartemu na niewolnictwie i wyłączeniu kobiet z życia publicznego co klasyfikowało je jako idiotki (grec. idiōtēs).
Dochodzę do wniosku, że homoseksualizm to nic innego jak taki nieskrystalizowany do końca narcyzm, który nadal jest zakwalifikowany do zaburzeń osobowości wg. DSM-IV, których definicja w.g. wiki. brzmi tak: "Przewlekle trwający wzorzec patologicznych zachowań i przeżywania manifestujący się w zakresie poznawczej, afektywnej, interpersonalnej, kontroli impulsów ; stabilność tych wzorców, czyli sztywność zachowań prowadzi do pogorszenia funkcjonowania. Często prowadzi też do dyskomfortu osoby cierpiącej na dane zaburzenie. Kryterium rozpoznania jest wystąpienie zaburzeń przed osiągnięciem pełnoletniości oraz fakt, że nie są one spowodowane przez żadne współistniejące schorzenie."

Tak wygląda mój pogląd na bardzo wątpliwą wartość tak autorytetów jak i ich badań w tej dziedzinie.
Sylwek (15472 punktów)
Pozwól, że zwrócę ci uwagę na esencję twojego rozumowania: bo kiedyś lekarze stosowali pijawki to dziś wiara w moc ich tomografów jest takim samym przesądem.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
10-01-2010 23:11 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>Pozwól, że zwrócę ci uwagę na esencję twojego rozumowania: bo kiedyś lekarze stosowali pijawki to dziś wiara w moc ich tomografów jest takim samym przesądem.
Pozwól, że zwrócę ci uwagę na esencję Twojego rozumowania. Tak samo pijawki jak i tomograf mają dokładnie tyle samo wspólnego z lekarzami, mianowicie są lub były tylko i wyłącznie narzędziem.
A ja osobiście to wierzę jedynie w jeże a właściwie to w ostrość ich kolców.
10-01-2010 19:14 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

> nastoletni homoseksualiści (bo JUŻ zwykle nie dzieci) mają mniejszy opór przed przyznaniem się do orientacji w rodzinach jednopłciowych.
Oczywiście, tylko że ta sytuacja dotyczyć ma 4 czy 5% adoptowanych (zapewne), bo większość wychowanków będzie hetero i im pewnie łatwiej będzie wśród hetero.

>No ale to prawdziwe nieszczęście
Dla rodziców biologicznych - tak.

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
Sylwek (15472 punktów)

>Dla rodziców biologicznych - tak.

Jezus, obyś nigdy nie miał dzieci.
Żadnych.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Jezus, obyś nigdy nie miał dzieci.
>Żadnych.
A Ty jako przyszły rodzic adopcyjny uważasz, że adoptowana latorośl powinna w miarę możności mieć własne biologiczne potomstwo, czy nie?

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
Sylwek (15472 punktów)
Gdybym, podkreślam, gdybym miał dzieci wisiałoby mi czy oni będą mieli dzieci. Gdybym miał do własnych dzieci pretensję o brak wnuków, to by znaczyło, ze ch***** ze mnie rodzic.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
10-01-2010 20:28 
 0 na 2
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>gdybym miał dzieci wisiałoby mi czy oni będą mieli dzieci.
Zatem czemu walczysz o prawo do adopcji? Chomika sobie kup.

>Gdybym miał do własnych dzieci pretensję o brak wnuków...
Czy jednak jest możliwe, że Cię rozczaruje brak wnuków?

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
Sylwek (15472 punktów)
>Zatem czemu walczysz o prawo do adopcji? Chomika sobie kup.
??? A ty co się wtrącasz do dyskusji? Boisz się, ze jakiś gej ci sprzątnie dziecko sprzed nosa?

>Czy jednak jest możliwe, że Cię rozczaruje brak wnuków?

Weźże zacytuj całe zdanie, a nie fragment, jak tak dalej pójdzie wkrótce jak mniemam będę musiał tłumaczyć się ze znaczenia poszczególnych morfemów.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
10-01-2010 20:46 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Boisz się, ze jakiś gej ci sprzątnie dziecko sprzed nosa?
Tak.

>zacytuj całe zdanie, a nie fragment
Regulamin
§ 10. Należy stosować się do zaleceń zawartych w instrukcji obsługi Forum, a w szczególności:
[...]
c) cytować wyłącznie te fragmenty wypowiedzi rozmówcy, na które bezpośrednio udziela się odpowiedzi. Należy wycinać cytaty, do których nie odnosi się wypowiedź.

§ 14. 3. Cytujmy jedynie krótkie fragmenty, mające przypomnieć, o co chodziło w cytowanej wypowiedzi.


* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
Sylwek (15472 punktów)

>Tak.
A Żyd?

Wybacz, ale druga cześć cytowanego zdania implicite daje ci odpowiedź na pierwszą. No chyba, że dewiacja prawicowa także i pod tym względem skutkuje odbieganiem od normy. Myślenia.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
10-01-2010 21:02 
 Ocena 2 na 2
placownik (17853 punktów)

>No chyba, że dewiacja prawicowa także i pod tym względem skutkuje odbieganiem od normy. Myślenia.

   No to ja też jestem myślowym dewiantem. Podobnie jak Osnowę mnie również ciekawi ten trop. No bo dlaczego sądzisz, że naturalną jest chęć posiadania dzieci, a wnuków już nie?

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Sylwek (15472 punktów)
Słucham? Napisałem, że rodzić który "ma pretensję" do własnych dzieci to gówno nie rodzic. Rozumiem mieć żal z racji braku wnuków, ale robic z tego, że zacytuję osnowę "tragedię" to świadczy, iż coś nie tak z takim rodzicem. A jeśli chodzi o rodziców homoseksualistów to ich "wnuczana" tragedia jest powodowana przez podobnych Osnowie.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
10-01-2010 21:21 
 Ocena 2 na 2
placownik (17853 punktów)

>Słucham? Napisałem, że rodzić który "ma pretensję" do własnych dzieci to gówno nie rodzic.

   Czytałem. Nie musisz powtarzać. Rozumiem to w ten sposób, że rodzice powinni wychować dzieci w taki sposób, aby nie musieli potem mieć do nich pretensji o cokolwiek. Pretensje mogą mieć wyłącznie do samych siebie. Czy rozumiem dobrze?

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Sylwek (15472 punktów)
Niezupełnie jestem pewny czy dobrze rozumiem - ja uważam po prostu, że dziecko nie robi rodzicom krzywdy jeśli samo nie chce mieć dzieci.

I z całym szacunkiem, gdy rodzice nie mają wnuków przez działania swoich dzieci, to nie to samo, gdy ktoś nie może mieć dzieci przez działania państwa. Nie jest to nawet sytuacja analogiczna. Ergo, wydaje mi się, że powoli dryfujemy w stronę off-topica.

Podkreślę też, że wypowiedź Osnowy niedwuznacznie sugerowała, jaką tragedią dla rodziców jest mieć homoseksualne dziecko.
Zastanówmy się teraz jaka tragedią dla dziecka jest być tragedia dla rodziców. Tylko dlatego, ze rodzice marzyli o wnukach.

Cóż, myślę, że to podobnie jak w poprzedniej naszej wymianie zdań kwestia optyki widzenia, i nie dojdziemy do żadnych ustaleń.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
10-01-2010 21:41 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>I z całym szacunkiem, gdy rodzice nie mają wnuków przez działania swoich dzieci, to nie to samo, gdy ktoś nie może mieć dzieci przez działania państwa.

   Oskarżasz państwo o swoją niechęć do posiadania własnych dzieci?
   Czy ogólnie o to, że jesteś (podobno) gejem?
Sylwek (15472 punktów)
Przemęczyło cie chyba wyszukiwanie grafik z emotkami, bo już zupełnie nie nadążasz za tym co czytasz.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
11-01-2010 01:24 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Przemęczyło cie chyba wyszukiwanie grafik z emotkami, bo już zupełnie nie nadążasz za tym co czytasz.

   No przecie napisałeś, że państwo nie pozwala ci mieć dzieci. A możesz kogoś personalnie wymienić? Jakiś minister może ci zabronił, czy Prezes do ciebie dzwonił z pogróżkami?

   Zapodaj nazwisko, to może coś da się załatwić...
Sylwek (15472 punktów)
Zapętlasz się, mnie to już nudzi.

Dobranoc.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
11-01-2010 03:15 
 0 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Zapętlasz się, mnie to już nudzi.

   Może to cię rozrusza.

>Dobranoc.

   Nie śpij, user, do boju!
   Biedne dzieci czekają na uwolnienie z okowów heteryckiej niewoli! ...
11-01-2010 01:57 
 Ocena 1 na 1
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
>   No przecie napisałeś, że państwo nie pozwala ci mieć dzieci. A możesz kogoś personalnie wymienić? Jakiś minister może ci zabronił, czy Prezes do ciebie dzwonił z pogróżkami?

Trafiłeś w samo sedno sprawy. Kto mu broni mieć dzieci? Może niech spróbuje in vitro .
11-01-2010 02:57 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>>   No przecie napisałeś, że państwo nie pozwala ci mieć dzieci. A możesz kogoś personalnie wymienić? Jakiś minister może ci zabronił, czy Prezes do ciebie dzwonił z pogróżkami?
>Trafiłeś w samo sedno sprawy. Kto mu broni mieć dzieci? Może niech spróbuje in vitro .

   Ja mu to już od pół roku mówię, że gdyby gej naprawdę chciał dziecko, to by jakiejś kobiecie zrobił, sposoby teraz są, można bez kontaktu fizycznego te sprawy załatwić, jak piszesz, ale on po prostu nie chce.

   Gadanie, że się baby brzydzi może wsadzić sobie tam, gdzie ja mam jego żądania prawa do adopcji.

   Zapomniał biedny gej, że instynkt prokreacji jest, obok instynktu przetrwania, najsilniejszym u człowieka, więc gdyby naprawdę chciał przekazać geny potomstwu, jak "nakazuje" instynkt rozrodczy, to przed adopcją by się bronił rękami i czym tam jeszcze ma, bo wolałby własne geny we własnym dzieciaku.

   Jest prawdopodobne, że ma ten instynkt zaburzony i dlatego nie chce zrobić własnego dziecka, bo obrzydzenie jest silniejsze od osłabionego (lub braku) instynktu, a cudze jest mu potrzebne zupełnie w innym celu, niż facetowi o normalnej orientacji seksualnej.
Sylwek (15472 punktów)
Nie wiem czy wiesz Adamiaku, ale lepszego wsparcia mojej argumentacji jak wzięcie sobie kanika na pomocnika nie mogłeś mi zaoferować.

To że on cię dobrze rozumie pokazuje bardziej niż cokolwiek innego jak bardzo bredzisz.

W istocie sny będę miał dzisiaj dobre.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
Sylwek (15472 punktów)
Instynkt prokreacji, buahaha.
No nie mam instynktu prokreacji. Jak inni dewianci używający takich zabawek.

Mam nadzieję, że teraz jak się przyznajesz do wtórności w absurdach, to Smith da mi wreszcie spokój swoim namolnym i nudnym narzekaniem.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
11-01-2010 06:27 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>Instynkt prokreacji, buahaha.
>No nie mam instynktu prokreacji.

   Aha. Jasne.
10-01-2010 21:45 
 Ocena 2 na 2
placownik (17853 punktów)

>Podkreślę też, że wypowiedź Osnowy niedwuznacznie sugerowała, jaką tragedią dla rodziców jest mieć homoseksualne dziecko.

   Ja tego tak nie odebrałem. Wracając do kawy na ławę. Uważam za naturalne, że osoby homoseksualne (zarówno geje jak i lesbijki) pragną mieć dzieci. Chyba się z tym zgodzisz? Czy zgodzisz się również, że równie naturalną jest chęć posiadania przez nich wnuków?

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Sylwek (15472 punktów)

>   Ja tego tak nie odebrałem. Wracając do kawy na ławę. Uważam za naturalne, że osoby homoseksualne (zarówno geje jak i lesbijki) pragną mieć dzieci. Chyba się z tym zgodzisz? Czy zgodzisz się również, że równie naturalną jest chęć posiadania przez nich wnuków?

Pewnie tak. Już z niecierpliwością czekam jakie z tego wynikną konsekwencje.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
11-01-2010 00:41 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>wypowiedź Osnowy niedwuznacznie sugerowała, jaką tragedią dla rodziców jest mieć homoseksualne dziecko.
Może i jest, ale niby gdzie ja to sugeruję?

>Zastanówmy się teraz jaka tragedią dla dziecka jest być tragedia dla rodziców. Tylko dlatego, ze rodzice marzyli o wnukach.
Pragnienie doczekania się wnuków jest - podobnie jak orientacja seksualna - niezależne od woli odczuwających.

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>>Tak.
>A Żyd?
Żydzi okaleczają dzieci.

>Wybacz, ale druga cześć cytowanego zdania implicite daje ci odpowiedź na pierwszą.
Chyba mylisz rozczarowanie rodziców brakiem wnuków, na co oni przecież nie mogą nic poradzić, ze zgłaszaniem pretensji o ich brak, co jest niedopuszczalne. (W ogóle rodzice nie mają prawa mieć pretensji do swoich dzieci, nigdy, i o nic.)

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
Sylwek (15472 punktów)
>>>Tak.
>>A Żyd?
>Żydzi okaleczają dzieci.

Tak mi dwie rzeczy przyszły do głowy - a jeśli by się zdeklarowali, ze nie? Zresztą chyba żadni żydzi nie poddają kastracji starszych chłopców. No i jeszcze dochodzi możliwość adopcji dziewczynek. Poza tym ja się pytam, czy każdy kto może ci sprzątnąć dziecko spod nosa powinien mieć to prawnie zakazane (wychodzi, że tak) - Żydzi to tylko przykład.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
10-01-2010 22:49 
 Ocena 6 na 6
placownik (17853 punktów)

>Zresztą chyba żadni żydzi nie poddają kastracji starszych chłopców.

   Młodszych też nie.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
10-01-2010 22:53 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)
Boshe, sam zszedłem jak teraz przeczytałem com napisał. Nie mogę się podnieść z biurka

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
11-01-2010 01:39 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Boshe, sam zszedłem jak teraz przeczytałem com napisał. Nie mogę się podnieść z biurka

   Ja już dawno przywykłem - czas na ciebie, choć raz bądź mężczyzną... przeczytaj resztę ...
10-01-2010 23:29 
 Ocena 3 na 3
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>>Żydzi okaleczają dzieci.
>a jeśli by się zdeklarowali, ze nie?
Przecież w chodzi polskie zasady adopcji, więc prawo powinno mieć polskie małżeństwo.

>ja się pytam, czy każdy kto może ci sprzątnąć dziecko z pod nosa powinien mieć to prawnie zakazane (wychodzi, że tak)
Chodzi o adoptowanie mojego dziecka w razie mojej śmierci i braku innej nad nim opieki rodzinnej, ja siłą rzeczy nie rywalizuję z kandydatami.

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
Sylwek (15472 punktów)
>>>Żydzi okaleczają dzieci.
>>a jeśli by się zdeklarowali, ze nie?
>Przecież w chodzi polskie zasady adopcji, więc prawo powinno mieć polskie małżeństwo.

Abstrahując od tego, że rozpaczliwie unikasz odpowiedzi - czy mniejszości etniczne można dyskryminować w sposób analogiczny do homoseksualistów - to nie rozumiem, nie ma polskich żydów?

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
11-01-2010 00:26 
 Ocena 2 na 2
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Abstrahując od tego, że rozpaczliwie unikasz odpowiedzi
A gdzie masz to swoje wielokrotne a bezskuteczne dopytywanie?

>czy mniejszości etniczne można dyskryminować w sposób analogiczny do homoseksualistów
Każdego bez względu na płeć wiek rasę itp - można dyskryminować. Tyle, że nie należy.

>nie ma polskich żydów?
Jeśli są, powinno się ich ścigać, skoro wiadomo, że okaleczają dzieci. Ale się jakoś polskie prawo nie miesza, bo w istocie każdy ma w nosie krzywdy dzieci innej nacji. Dlatego warto adopcję ograniczać do kandydatów rodzimych.

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
10-01-2010 13:50 
 Ocena 1 na 5
Adamiak (36436 punktów)
>Homoseksualizm nie jest dewiacją.
   Nie kłam, homoseksualizm jest parafilią seksualną, czyli dawnym określeniem dewiacji, a ja często stosuję archaizmy.

   Dewiacja oznacza też po prostu odchylenia od zachowań normalnych wg. krzywej Gaussa.

>O tym , że nie jest to zboczenie ani choroba zdecydowały mądrzejsze od ciebie gremia.
   Dopóki nie udowodnisz, że jestem głupszy od gremiów służących tobie za wzorce -
wypraszam sobie.


   Kiedyś podobnie "mądre" gremia zdecydowały, że jest coś takiego, jak "socjalistyczna sprawiedliwość", ale mnie nie przekonały, choć z tobą im się udało.    Jeśli nawet powtórzysz za innym gremium, że pieprzenie głupot jest stosunkiem seksualnym z brakiem prawdy, ale głupot sakramenckich już tylko obrazą, to wolno ci, ale dla mnie jedno i drugie będzie jednakową prawdą, jak to, że każdy odbiegający od normy seksualnej osobnik jest dewiantem. Dewiantem bez obrazy, bo jest to stwierdzenie faktu, a nie wartościowanie.

   Nawet, jeśli jakieś gremium uchwali, że Ziemia jest płaska, to możesz za nimi tę głupotę powtarzać i ją głosić, ale mnie do powtarzania WASZYCH kretynizmów nie zmusisz.

>Nie jesteś seksuologiem i o tej materii nie masz pojęcia.
   Tak, jak ty nie masz pojęcia o stanie mojej mądrości lub jej braku.

>Twoje wypowiedzi na ten temat świadczą o tobie i o twoich kompleksach i fobiach.
   Nie jesteś psychiatrą, a nawet, jeśli jesteś, to twoje opinie na temat moich fobii czy kompleksów, bez dowodów w postaci wszechstronnych badań mojej osoby, są wyssanymi z moderatorskiego palucha inwektywami.

>Pisząc na forum z tego się nie wyleczysz.
   Jw.

P.S. To nie jest dyskusja z Moderatorem, tylko sprostowanie wyartykułowanych przez niego bzdur, oraz odniesienie się do sformułowań, które uznałem za bezpodstawnie obraźliwe i godzące w moje dobra osobiste, ale możesz to sobie interpretować, jak tylko socjalistyczna moralność Kalego ci podpowie.
10-01-2010 14:03 
 Ocena 5 na 5
Sylwek (15472 punktów)
>>Homoseksualizm nie jest dewiacją.
>   Nie kłam, homoseksualizm jest parafilią seksualną, czyli dawnym określeniem dewiacji, a ja często stosuję archaizmy.
Tja a może poszukasz artykułu o parafiliach miast zachwycać nas swoją znajomością archaizmów. W każdym razie, dewiancie (bo jak osnowa jesteś dewianetm nie wierzącym w pana boga, co jet niezgodne z normą społeczną) i parafiliku schowaj się ze swoimi tanimi, gnojowatymi homofobicznymi manipulacjami.

>   Dopóki nie udowodnisz, że jestem głupszy od gremiów służących tobie za wzorce -
wypraszam sobie.


Nie bądź bezwstydny, ty się nikogo nie pytasz czy możesz kogoś obrażać. Możesz stosować swoje tanie, gnojkowate sztuczki lecz jeśli twoja cudna znajomość polskiego nie obejmuje emocjonalnego znaczenia słowa "dewiant" to zamknij gębę nim ktoś cię nazwie gorzej, niż tylko głupszym od psychologicznych gremiów.

Tak więc - pozwól, że powtórzę twoje słowa - nikt nic nie musi, a już na pewno pytać się ciebie o pozwolenie przy ocenianiu twojego intelektu.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
10-01-2010 14:27 
 Ocena 2 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>>   Dopóki nie udowodnisz, że jestem głupszy od gremiów służących tobie za wzorce -
wypraszam sobie.


>Tak więc - pozwól, że powtórzę twoje słowa - nikt nic nie musi, a już na pewno pytać się ciebie o pozwolenie przy ocenianiu twojego intelektu.

   Userze "Sylwek", specjalnie tobie wyjaśniam- przepraszając poniewczasie za brak wersji dla niepełnosprawnych- że mój post kierowałem do moderatora tego forum, a nie do zwykłego uczestnika, więc twoje uwagi nadal nie przekraczają progu percepcji rodzimej zagrody, będąc zwykłą u ciebie implikacją niezrozumienia słowa pisanego.

   Miłego dnia.
10-01-2010 14:29 
 Ocena 3 na 3
Sylwek (15472 punktów)
Adamiak, od wysyłania prywatnych wiadomości jest opcja prywatnej wiadomości. Reszta PUBLICZNYCH wiadomości podpada pod publiczną ocenę i dyskusję, nawet jeśli w swojej niebotycznej arogancji chciałbyś by było inaczej.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
10-01-2010 15:15 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Adamiak, od wysyłania prywatnych wiadomości jest opcja prywatnej wiadomości. Reszta PUBLICZNYCH wiadomości podpada pod publiczną ocenę i dyskusję, nawet jeśli w swojej niebotycznej arogancji chciałbyś by było inaczej.

   Niedoszacowałem twojej intelektualnej niszy, "Sylwek".

   Teraz wersja dla zupełnie niepełnosprawnych w wersji uproszczonej max - wystarczy jedynie znajomości liter i poskładania ich w główce do, nomen-omen, kupy.
   Czytaj uważnie, bo już nie będę powtarzał.

   Nie odpisywałem zwykłemu userowi na prywatnego paszkwilka, tylko moderatorowi forum, który na podstawie błędnej interpretacji mojego posta powziął wobec mnie sankcje w postaci ostrzeżenia, więc i moja odpowiedź różniła się od tej, jaką wystosowałbym do usera normalnego, który żadnych możliwości sankcji wobec mnie nie ma.
   A ty komentujesz mój tekst, jako zwykły pościk do zwykłego userka... On nie był do ciebie.

   Weź głęboki oddech i zastanów się (to taki proces w mózgu u szczęśliwych jego posiadaczy), zanim znowu wydalisz jakiś ćwierćprodukt, będący konglomeratem twojej wściekłości z indolencją.

   Miłego dnia.
10-01-2010 15:21 
 Ocena 3 na 5
Sylwek (15472 punktów)
Adamiaku kochany, rzucasz zaklęciami o uważnym czytaniu ale samo to nic nie zmienia - czy ja robię za moderatora nakładając dalsze sankcje lub anulując nałożone?
Nie.

Skoro mi mówisz o niezrozumieniu tekstu to pozwól, że napiszę wielkimi literami: PISZĄC COŚ NA FORUM SIŁĄ RZECZY NARAŻASZ SIĘ NA KOMENTARZ, A CZY PISZESZ DO MODERATORA CY ZWYKŁEGO UŻYTKOWNIKA NIE MA ZNACZENIA.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
10-01-2010 15:43 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>PISZĄC COŚ NA FORUM SIŁĄ RZECZY NARAŻASZ SIĘ NA KOMENTARZ, A CZY PISZESZ DO MODERATORA CY ZWYKŁEGO UŻYTKOWNIKA NIE MA ZNACZENIA.

       ...
10-01-2010 14:15 
 Ocena 1 na 1
Rzaki Pak (181 punktów)
>Kiedyś podobnie "mądre" gremia zdecydowały, że jest coś takiego, jak "socjalistyczna sprawiedliwość", ale mnie nie przekonały, choć z tobą im się udało.

Gremia, nie gremia ale faktem jest, że prawie sami "religijny naukowcy" uważają homoseksualizm za zboczenie. Większość, i to zdecydowana, naukowców jest przeciwnego zdania. Można oczywiście argumentować, że naukowcy się mylą. Ba! niemal każda teoria naukowa jest obalana bądź w znacznej części modyfikowana. Jednak myślę, że nie tylko ja, ale i pewnie ty, czuję się rozbawiony, lub zirytowany (zależnie od nastroju) słysząc podobne rzeczy z ust osób postulujących istnienie boga. To, że nauka się myli nie znaczy, że nie ma racji. Znaczy, że jest coraz bliżej prawdy.
10-01-2010 16:50 
 Ocena 1 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>>Kiedyś podobnie "mądre" gremia zdecydowały, że jest coś takiego, jak "socjalistyczna sprawiedliwość", ale mnie nie przekonały, choć z tobą im się udało.
>Gremia, nie gremia ale faktem jest, że prawie sami "religijny naukowcy" uważają homoseksualizm za zboczenie.
   Z faktu, że jakiś Wojtyła lubił kremówki nie wynika, iżbym ja tych kremówek miał nie lubić.
   Jest coś takiego, co ja nazywam samodzielnym myśleniem i czasem też mnie się udaje na coś takiego zdobyć.

>Większość, i to zdecydowana, naukowców jest przeciwnego zdania.
   Przeciwnego zdania, że homoseksualizm jest nienormalnym zachowaniem seksualnym wśród homo sapiens? Poproszę o źródła.

>Można oczywiście argumentować, że naukowcy się mylą.
   Ależ w tym względzie zdanie naukowców mnie zupełnie nie interesuje, wystarczą obserwacje własne + wiedza ogólna.

>Ba! niemal każda teoria naukowa jest obalana bądź w znacznej części modyfikowana.
   Jeszcze raz proszę o źródła obalające moją tezę na podstawie obserwacji własnych, że homoseksualizm jest zachowaniem nienormalnym.

>Jednak myślę, że nie tylko ja, ale i pewnie ty, czuję się rozbawiony, lub zirytowany (zależnie od nastroju) słysząc podobne rzeczy z ust osób postulujących istnienie boga. To, że nauka się myli nie znaczy, że nie ma racji. Znaczy, że jest coraz bliżej prawdy.
   Nie widzę związku z tematem.
10-01-2010 18:15 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)

> wiedza ogólna.

A cóż to ta wiedza ogólna? Ta sama, która każe zawrócić gdy czarny kot przebiegnie nam drogę?

>   Jeszcze raz proszę o źródła obalające moją tezę na podstawie obserwacji własnych, że homoseksualizm jest zachowaniem nienormalnym.

A powiedz mi, CO by cie przekonało, że homoseksualizm jest zjawiskiem normalnym? Wiesz, zachodzi podejrzenie, że twoja normatywna ocena jest całkowicie niezależna od faktów i jako taka nie jest czymś co można obalać wynikami badań. Jest po prostu łajdactwem. Łajdactwa nie są fałszywe - są po prostu niegodziwe.

No ale większość rozsądnie myślących ludzi wystrzega się nazywania nienormalnymi zachowań które nikomu nie szkodzą.

A przecież są badania poddające co najmniej w wątpliwość szkodliwość wychowania w rodzinach jednopłciowych - tak więc nawet w kontekście homoadopcji nazywanie homoseksualizmu nienormalnym nie jest niczym więcej niż kolejnym łajdactwem.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
10-01-2010 19:56 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>Jest po prostu łajdactwem. Łajdactwa nie są fałszywe - są po prostu niegodziwe.
>No ale większość rozsądnie myślących ludzi wystrzega się nazywania nienormalnymi zachowań które nikomu nie szkodzą.

    Nic bardziej nie przypomina cynizmu, niż jasność widzenia.
10-01-2010 19:14 
 Ocena 2 na 2
placownik (17853 punktów)

>>Homoseksualizm nie jest dewiacją.
>   Nie kłam, homoseksualizm jest parafilią seksualną, czyli dawnym określeniem dewiacji, a ja często stosuję archaizmy.

   Homoseksualizm nie jest uważany za dewiację seksualną

>   Dewiacja oznacza też po prostu odchylenia od zachowań normalnych wg. krzywej Gaussa.

   Dewiacja oznacza też po prostu zboczenie magnetyczne. I co z tego?

   Sylwek ma prawo czuć się obrażonym jeśli określa się go (nawet pośrednio) mianem dewianta seksualnego. Racz wziąć to pod uwagę.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
10-01-2010 20:12 
 0 na 2
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>   Sylwek ma prawo czuć się obrażonym jeśli określa się go (nawet pośrednio) mianem dewianta seksualnego. Racz wziąć to pod uwagę.
Na tej zasadzie, to każdy ma prawo czuć się obrażony czymkolwiek, dyżurna obraza uczuć religijnych się tu kłania.

Bo co jest obraźliwego w określeniu "dewiant" czego nie miałoby określenie "inna orientacja"?

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
10-01-2010 20:53 
 Ocena 3 na 3
placownik (17853 punktów)

>Bo co jest obraźliwego w określeniu "dewiant" czego nie miałoby określenie "inna orientacja"?

   Wedle obecnego stanu wiedzy homoseksualizm nie jest dewiacją seksualną, jest natomiast orientacją seksualną.

   Jeśli więc ktoś z uporem ignoruje ustalenia seksuologów nie widząc różnicy pomiędzy dewiacją seksualną a orientacją seksualną i określa homoseksualizm mianem dewiacji seksualnej, to za jedyny cel takiego postępowania uznać należy chęć obrażenia rozmówcy, o którym wiadomo, że jest gejem.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
11-01-2010 00:03 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>   Wedle obecnego stanu wiedzy homoseksualizm nie jest dewiacją seksualną, jest natomiast orientacją seksualną.
   Poproszę o źródełko do tego stanu.

>   Jeśli więc ktoś z uporem ignoruje ustalenia seksuologów nie widząc różnicy pomiędzy dewiacją seksualną a orientacją seksualną...
   Ja jeszcze jej nie widzę.

>... i określa homoseksualizm mianem dewiacji seksualnej, to za jedyny cel takiego postępowania uznać należy chęć obrażenia rozmówcy, o którym wiadomo, że jest gejem.
   Czy jest jakiś wyrok w tej sprawie? To też poproszę o źródło, bo słyszałem o wyroku za "pedała", ale za dewianta jeszcze nie.

   Chcę wiedzieć ile będzie mnie kosztowało używanie określenia "dewiant".

   Pozdrawiam.
11-01-2010 00:12 
 Ocena 2 na 4
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>   Wedle obecnego stanu wiedzy homoseksualizm nie jest dewiacją seksualną, jest natomiast orientacją seksualną.
To nie jest żaden stan wiedzy, tylko umowa, umówiono się, że jedne odchylenia będzie się nazywało tak, a drugie owak i tyle.

>   Jeśli więc ktoś z uporem ignoruje ustalenia seksuologów nie widząc różnicy pomiędzy dewiacją seksualną a orientacją seksualną i określa homoseksualizm mianem dewiacji seksualnej, to za jedyny cel takiego postępowania uznać należy chęć obrażenia rozmówcy, o którym wiadomo, że jest gejem.
Należy??? Prawem kaduka pewnie, co?

A kto twierdzi, że go obraża zrównanie z - np. - masochistą, ten obraża masochistę.

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
11-01-2010 15:41 
 Ocena 2 na 2
placownik (17853 punktów)

>>   Wedle obecnego stanu wiedzy homoseksualizm nie jest dewiacją seksualną, jest natomiast orientacją seksualną.
>To nie jest żaden stan wiedzy, tylko umowa, umówiono się, że jedne odchylenia będzie się nazywało tak, a drugie owak i tyle.

   Możesz to jakoś uzasadnić? Jakieś odesłania do literatury przedmiotu, albo może informacje o tym kim były wysokie umawiające się strony?

   A może, po prostu, tak tylko Ci się wydaje i tyle?

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
11-01-2010 23:55 
 0 na 4
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>   Możesz to jakoś uzasadnić? Jakieś odesłania do literatury przedmiotu, albo może informacje o tym kim były wysokie umawiające się strony?

pl.wikipedia.org/wiki/Parafilia
pl.wikipedia.org/wiki/Homoseksualizm
pl.wikipedia.org/wiki/Orientacja_seksualna

pl.wikipedia.org/wiki/DSM-IV
pl.wikiped(*)lasyfikacja_Chorób_ICD-10


* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
placownik (17853 punktów)
>>   Możesz to jakoś uzasadnić? Jakieś odesłania do literatury przedmiotu, albo może informacje o tym kim były wysokie umawiające się strony?
>pl.wikipedia.org/wiki/Parafilia
>pl.wikipedia.org/wiki/Homoseksualizm
>pl.wikipedia.org/wiki/Orientacja_seksualna
>pl.wikipedia.org/wiki/DSM-IV
>pl.wikiped(*)lasyfikacja_Chorób_ICD-10

   Na jakiej podstawie nozologię utożsamiasz z trudną sztuką zawierania umów?

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
12-01-2010 21:28 
 Ocena 2 na 2
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>   Na jakiej podstawie nozologię utożsamiasz z trudną sztuką zawierania umów?
Jakie tam utożsamianie, po prostu kryteria klasyfikacji bywają umowne. Taką bardzo znaną umowną kategorią w klasyfikacji biologicznej są bezkręgowce, które łączy taka "cecha" jak brak kręgosłupa.
pl.wikiped(*)syfikacja_naturalna_i_sztuczna


* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
12-01-2010 23:14 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>   Na jakiej podstawie nozologię utożsamiasz z trudną sztuką zawierania umów?
1. Dlaczego najpierw zadajesz manipulatorskie i tendencyjnie sformułowane pytanie "Nie potrafię dociec na jakiej podstawie z faktu braku ostatecznej zgody badaczy na genezę indywidualnych orientacji seksualnych wyciągasz wniosek, że orientacja seksualna i preferencje seksualne to jedno i to samo.?
Manipulatorskie przez włożenie mi w usta stwierdzeń "ostatecznej" i "to jedno i to samo."
tym bardziej, że znasz na nie odpowiedź bo jest zawarta w podanej przez Ciebie definicji.
2. Teraz znowu zadajesz pytanie, na które poznałeś już wcześniej odpowiedź.
"Główny podział klasyfikacji chorób opiera się na ich etiologii, patogenezie oraz objawach chorobowych (objawy)." za podaną przez Ciebie definicją.
   Pozdrawiam
>
Niech strój słów podkreśla urodę myśli

12-01-2010 23:28 
 Ocena 2 na 2
placownik (17853 punktów)

>1. Dlaczego najpierw zadajesz manipulatorskie i tendencyjnie sformułowane pytanie "Nie potrafię dociec na jakiej podstawie z faktu braku ostatecznej zgody badaczy na genezę indywidualnych orientacji seksualnych wyciągasz wniosek, że orientacja seksualna i preferencje seksualne to jedno i to samo.?
>Manipulatorskie przez włożenie mi w usta stwierdzeń "ostatecznej" i "to jedno i to samo."tym bardziej, że znasz na nie odpowiedź bo jest zawarta w podanej przez Ciebie definicji.

   Jakiej definicji? Choroby? Co jest według Ciebie chorobą (zaburzeniem psychicznym), orientacja seksualna czy preferencje seksualne? A pomijając tę zbędną przepychankę, to czy widzisz różnicę pomiędzy tymi dwoma pojęciami?

>2. Teraz znowu zadajesz pytanie, na które poznałeś już wcześniej odpowiedź.
>"Główny podział klasyfikacji chorób opiera się na ich etiologii, patogenezie oraz objawach chorobowych (objawy)." za podaną przez Ciebie definicją.

   Tego zarzutu kompletnie nie rozumiem.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
13-01-2010 00:38 
 Ocena 2 na 2
Smith (10069 punktów)
>   Jakiej definicji? Choroby?
Tak.
>Co jest według Ciebie chorobą (zaburzeniem psychicznym), orientacja seksualna czy preferencje seksualne?
W wypadku parafilii czyli zaburzeń preferencji seksualnych (dawniej "zboczenie seksualne"). Przyczyny zaburzeń preferencji seksualnych są też, delikatnie mówiąc w dużym stopniu nieznane, więc nijak się mają do zakwalifikowania ich do Chorób zgodnie z definicją Nozologii, którą podajesz.
Nie chodzi tu o to co uważam za chorobę, tylko o sztuczne spreparowanie definicji, która jest używana przez system prawny.
>A pomijając tę zbędną przepychankę, to czy widzisz różnicę pomiędzy tymi dwoma pojęciami?
Jeszcze raz napiszę: Podstawowa różnica to czynniki ideologiczne i kulturowe.
>>2. Teraz znowu zadajesz pytanie, na które poznałeś już wcześniej odpowiedź.
>>"Główny podział klasyfikacji chorób opiera się na ich etiologii, patogenezie oraz objawach chorobowych (objawy)." za podaną przez Ciebie definicją.
>   Tego zarzutu kompletnie nie rozumiem.
Zwyczajnie nie poznano przyczyn składających się na powstanie większości dewiacji jak i mechanizmów ich powstawania a jedyną istotną różnicą w kwalifikacji homoseksualizmu jako orientacji homoseksualnej czyli nie choroby są czynniki ideologiczne i kulturowe. Co próbowałem zwięźle wyjaśnić we wczorajszej odpowiedzi.
A Ty pytasz się dzisiaj o umowność.
Jeżeli przyjmiemy fałszywe założenie jako pierwsze to możemy zbudować na nim całą najprawdziwszą teorię. Dyskusje toczą się na temat kwestii prawnej jaką jest adopcja. Zwolennicy homo adopcji próbują argumentować ją definicjami, które są bardzo umowne i z naukowością w sensie dowodów, nie mają wiele wspólnego.

   Pozdrawiam
>
Niech strój słów podkreśla urodę myśli

12-01-2010 07:15 
 0 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>>>   Wedle obecnego stanu wiedzy homoseksualizm nie jest dewiacją seksualną, jest natomiast orientacją seksualną.
>>To nie jest żaden stan wiedzy, tylko umowa, umówiono się, że jedne odchylenia będzie się nazywało tak, a drugie owak i tyle.
>   Możesz to jakoś uzasadnić? Jakieś odesłania do literatury przedmiotu, albo może informacje o tym kim były wysokie umawiające się strony?

   I w tym miejscu przypomnę się ze swoją prośbą o "źródełko tego stanu" wiedzy, bo żonglujesz jakimiś dogmatami o krótkich nóżkach, do których ni ma jak się odnieść, Placowniku.

>   A może, po prostu, tak tylko Ci się wydaje i tyle?
   A może tylko Tobie tak się wydaje?
   Bo, jak na razie, to Osnowie należy się z 10 plusów za dowcip z jakim słusznie ten stan wiedzy potraktował, cóż, że w kontekście tematu gorzki ci on jest, ten humor.

   Pozdrawiam.
12-01-2010 15:58 
 Ocena 6 na 6
placownik (17853 punktów)

>   I w tym miejscu przypomnę się ze swoją prośbą o "źródełko tego stanu" wiedzy, bo żonglujesz jakimiś dogmatami o krótkich nóżkach, do których ni ma jak się odnieść, Placowniku.

   Pamiętam, pamiętam. Krótko mówiąc, oczekujesz ode mnie źródełka, z którego płynęłaby wiedza, że homoseksualizm nie jest zaburzeniem psychicznym zaliczanym do dewiacji seksualnych. Przy czym spis zaburzeń psychicznych, podany Ci na tacy przez Osnowę (cześć mu i chwała), w którym to spisie homoseksualizm nie występuje, nie jest dla Ciebie żadnym dowodem. Cóż więc mogłoby nim być?

   Świadom tego, że lista wielbłądów nie istnieje, nie proszę Cię abyś mi wykazał, że nie jesteś wielbłądem.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
13-01-2010 10:29 
 Ocena 1 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>   Krótko mówiąc, oczekujesz ode mnie źródełka, z którego płynęłaby wiedza, że homoseksualizm nie jest zaburzeniem psychicznym zaliczanym do dewiacji seksualnych.
   A mówiąc najkrócej - oczekuję konsekwencji.

>Przy czym spis zaburzeń psychicznych, podany Ci na tacy przez Osnowę (cześć mu i chwała), w którym to spisie homoseksualizm nie występuje, nie jest dla Ciebie żadnym dowodem.
   No, bo nie doczytałem w tym, ani żadnym innym spisie, dlaczegoż to homoseksualizm nie jest zboczeniem jeśli już zoofilia oraz inne filie zboczeniami są.
   Doczytałem tylko w tekstach i podtekstach, dlaczego ktoś chce, by tak było.

   A mnie nie chodzi o to, żeby homoseksualizm zboczeniem był, tylko po prostu uważam, że jest, a właśnie w żadnym spisie jeszcze nie przeczytałem dlaczego się mylę, prócz tego, że któremuś "moderatorowi" moje zdanie się nie podoba.

   Bo mnie się nie podoba lekceważenie moich poglądów przy arbitralnym stwierdzeniu, że "ustalono", iż się mylę.

>Cóż więc mogłoby nim być?
   Dowodem? Jw.

>   Świadom tego, że lista wielbłądów nie istnieje, nie proszę Cię abyś mi wykazał, że nie jesteś wielbłądem.
   I tu przywołam konsekwencję, bo uczciwość jest pustym zwrotem - jeśli nie istnieje lista wielbłądów, to po prostu powiedz, że "wielbłąd Nr 5" jest zakazany, bo tak przewidzieli stwórcy regulaminu, ale nie udowadniaj mi, że jacyś naukowcy naukowo doszli do tego, że wielbłąd Nr 5 różni się lepszością/gorszością od pozostałych.

   Bo na takie sztuczki ja jestem za głupi.

   Pozdrawiam.
13-01-2010 11:08 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)

>   Bo mnie się nie podoba lekceważenie moich poglądów przy arbitralnym stwierdzeniu, że "ustalono", iż się mylę.

Przepraszam szanowny Panie Adamiak - na czym polega dolegliwość homoseksualizmu, która jest warunkiem niezbędnym by uznać go za chorobę?

Bo to, że Panu uwiera, to nie powód by jakiś gej miał się czuć chory.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
13-01-2010 13:05 
 Ocena 1 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>>   Bo mnie się nie podoba lekceważenie moich poglądów przy arbitralnym stwierdzeniu, że "ustalono", iż się mylę.
>Przepraszam szanowny Panie Adamiak - na czym polega dolegliwość homoseksualizmu, która jest warunkiem niezbędnym by uznać go za chorobę?
   Ależ proszęż, szanowny panie user. odpowiem nawet w kilku punktach:
1. co ma wklejony cytat z mojego postu do pańskiego pytania o chorobę?
2. gdzie pan wyczytałeś, panie user szanowny, że piszę o chorobie?
3. dlaczegoś nie wkleił pan, panie user, że gadam o zboczeniu, a nie chorobie?
   ... i na tym (m/innymi) polega pańska dolegliwość, panie user.

   Teraz poza konkursem:
4. na czym polega dolegliwość osobnika gadającego ze szczotką do zębów?
5. na czym polega dolegliwość faceta niestandardowo lubiącego kozy lub owieczki?
6. na czym polega dolegliwość kobiety lubiącej bardzo pieski duże?
   ... by ich wszystkich uznać za chorych lub zboczonych?

>Bo to, że Panu uwiera, to nie powód by jakiś gej miał się czuć chory.

7. na czym polega dolegliwość wymyślania, że mnie boli, bo pan ma potrzebę, by tak się mu zdawało?
13-01-2010 13:39 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)
>1. co ma wklejony cytat z mojego postu do pańskiego pytania o chorobę?

to że nieustannie miota się pan próbując przerobić swoje wsteczne uprzedzenia na obiektywne stwierdzenie zaburzeń. No oczywiście można to nazwać inaczej niż chorobą, ale wtedy i tak jak niżej:

>3. dlaczegoś nie wkleił pan, panie user, że gadam o zboczeniu, a nie chorobie?
Żeby pojęcie zboczenia było czymś więcej niż, jak Pan lubi to mówić moralizowaniem, musi wiązac się z pewnymi negatywnymi skutkami. Jedyny negatywne skutki jakich doświadczają geje z racji swojego homoseksualizmu pochodzą od homofobów. Nie może pan tego powiedzieć ani o zoofilach ani o nekrofilach, ani o pedofilach - wszak wszystkie wymienione parafilie, choroby, zboczenia czy co tam nieuchronnie prowadzą do krzywdzenia innych istot - ergo nieuchronnie są dolegliwe dla doświadczających tych patologii. Pedofil nie może się zaspokoić inaczej niż na drodze gwałtu, nekrofil bezczeszcząc zwłoki a zoofil mecząc jakieś zwierzę. Uzasadniony sprzeciw społeczny wobec takich zachowań jest nieusuwalna składową realizowania sfery seksualnej przez takiego człowieka.

Gej może mieć powody do zmartwień takie jak wielbiciel pozycji innej niż misjonarska - może się jego życie seksualne nie podobać jakimś chorobliwym religijnym moralizatorom, lub homofobicznym oszołomom (co jest racją dla Pana sprzeciwu pozostawiam do Pana refleksji). Wszelako samo w sobie nie stanowi przykrości ani dla niego ani dla innych.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
13-01-2010 15:56 
 0 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Żeby pojęcie zboczenia było czymś więcej niż, jak Pan lubi to mówić moralizowaniem, musi wiązac się z pewnymi negatywnymi skutkami.
   Dla kogo?

>Jedyny negatywne skutki jakich doświadczają geje z racji swojego homoseksualizmu pochodzą od homofobów.
   Zapamiętam.

>Nie może pan tego powiedzieć ani o zoofilach ani o nekrofilach, ani o pedofilach...
   Mogę, bo kto mi zabroni?

>... wszak wszystkie wymienione parafilie, choroby, zboczenia czy co tam nieuchronnie prowadzą do krzywdzenia innych istot - ergo nieuchronnie są dolegliwe dla doświadczających tych patologii.
   Bo tak kultura "ustaliła".
   Aha, teraz rozumiem - dolegliwe dla innych.

>Pedofil nie może się zaspokoić inaczej niż na drodze gwałtu...
   Lub stosunku dobrowolnego z nieletnim, ale w naszej kulturze tak nie jest.

>... nekrofil bezczeszcząc zwłoki a zoofil mecząc jakieś zwierzę.
   Bo w naszej kulturze zwłoki są pod ochroną i istnieje przekonanie o męczeniu zwierzęcia przez wykonywanie z nim czynności, które zwykle wykonuje inne zwierzę. Z męczeniem zwierzęcia nie ma to niczego wspólnego.

>Uzasadniony sprzeciw społeczny wobec takich zachowań jest nieusuwalna składową realizowania sfery seksualnej przez takiego człowieka.
   I warunkowaną jedynie kulturowo.

>Gej może mieć powody do zmartwień takie jak wielbiciel pozycji innej niż misjonarska...
   Każdy może.

>Wszelako samo w sobie nie stanowi przykrości ani dla niego ani dla innych.
   No nie, jak każde inne, warunkowane jedynie kulturowo lub ideologicznie zboczenie.
13-01-2010 16:11 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)

>   Lub stosunku dobrowolnego z nieletnim, ale w naszej kulturze tak nie jest.
Cóż, być może jeśli taka twoja wola możesz chcieć dołączyć do światłego grona mylącego pedofilię ze stosunkami z nieletnimi. W takim razie - jak często miewasz pedofilne marzenia? Ja się przyznam, że w takim sensie z raz czy dwa miałem.
Ale bądźżeż poważny - pedofilia to w rzeczywistości skłonność do dzieci, osób przed pokwitaniem biologicznym a nie żadne tam stosunki z nieletnimi wedle takiego czy innego kodeksu. No ale w sumie to nie pierwsza twa myśl o porównywalnej powadze i znaczeniu... Jeśli chcesz, to lansuj dalej tezę o kulturowym uwarunkowaniu pedofilii - "Dobrzy pedofile" z chęcią przyjmą cię w twe szeregi.

>>... nekrofil bezczeszcząc zwłoki a zoofil mecząc jakieś zwierzę.
>   Bo w naszej kulturze zwłoki są pod ochroną i istnieje przekonanie o męczeniu zwierzęcia przez wykonywanie z nim czynności, które zwykle wykonuje inne zwierzę. Z męczeniem zwierzęcia nie ma to niczego wspólnego.
Rozumiem, że i w dusze zwierząt masz wgląd i wiesz jak im dobrze...
A co do nekrofilii - no oczywiście można dyskutować zasadność likwidacji jakiegokolwiek szacunku dla materialnych szczątek - azali dziwne to u czciciela kulturowo warunkowanej "normy" rodzicielskiej.

>   No nie, jak każde inne, warunkowane jedynie kulturowo lub ideologicznie zboczenie.

A tu już bełkoczesz. Dosłownie. Warunkowane kulturowo zboczenie - mam to rozumieć, ze właśnie dałeś hurtowe rozgrzeszenie pedofilom, gejom i innym, przedstawiając ich zboczenie jako tej samej natury co brak wiary w boga, schizofrenię bezobjawową objawiająca się kontestowaniem jedynie słusznego ustroju w pewnych krajach w pewnych czasach, tudzież przekonanie o równości kobiet i mężczyzn?


dnoterlikowskiego.blogspot.com/
13-01-2010 16:49 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>... jak często miewasz pedofilne marzenia? Ja się przyznam, że w takim sensie z raz czy dwa miałem.
   Takich akurat nie miałem.

>Ale bądźżeż poważny - pedofilia to w rzeczywistości skłonność do dzieci, osób przed pokwitaniem biologicznym a nie żadne tam stosunki z nieletnimi wedle takiego czy innego kodeksu.
   Masz rację, uprościłem, (ty coś wspominałeś o gwałtach) ale co to zmienia w tym, że tylko są kulturowo zabronione?

>"Dobrzy pedofile" z chęcią przyjmą cię w twe szeregi.
   Jestem przeciwny pedofilii, bo w takiej kulturze zostałem wychowany, ale co to zmienia?

>Rozumiem, że i w dusze zwierząt masz wgląd i wiesz jak im dobrze...
   Jeśli rozumiesz, to żałuj, że ty nie masz wglądu.

>A co do nekrofilii - no oczywiście można dyskutować zasadność likwidacji jakiegokolwiek szacunku dla materialnych szczątek - azali dziwne to u czciciela kulturowo warunkowanej "normy" rodzicielskiej.
   "Sylwek" Sztampowy I - już dawno kazałem spalić swoje zwłoki.

>>   No nie, jak każde inne, warunkowane jedynie kulturowo lub ideologicznie zboczenie.
>A tu już bełkoczesz.
   Faktycznie mi się bełkotnęło, dopiero się obudziłem - miałem na myśli: jak każde nienormalne preferencje seksualne. Jedynie kulturowo lub ideologicznie niektóre akceptowane, inne nie.
10-01-2010 22:07 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>   Homoseksualizm nie jest uważany za dewiację seksualną
   Coś mi umknęło?- jestże inną dewiacją? Jaką?

>>   Dewiacja oznacza też po prostu odchylenia od zachowań normalnych wg. krzywej Gaussa.
>   Dewiacja oznacza też po prostu zboczenie magnetyczne. I co z tego?
   Właśnie, czy to się wyklucza?
   A może jakiś przedstawiciel zboczeń magnetycznych też Wam kliknął w "obrazę"?

   Aberracja oznacza też odchylenie, zboczenie , odstępstwo od normy lub zasady, ale też jest nazwą zjawiska polegającego na pozornym ruchu położenia kątowego ciał niebieskich i co z tego?

>   Sylwek ma prawo czuć się obrażonym jeśli określa się go (nawet pośrednio) mianem dewianta seksualnego.
   A ja mam prawo poczuć się obrażonym, jeśli ktoś mnie nazwie "wysokim", bo mam tylko 181cm, a według mnie nazywanie takich konusów "wysokimi" jest obraźliwym wartościowaniem?

>Racz wziąć to pod uwagę.
   Też życzę zdrowia.

   Pozdrawiam.
10-01-2010 22:40 
 Ocena 2 na 2
placownik (17853 punktów)

>>   Homoseksualizm nie jest uważany za dewiację seksualną

   Coś mi umknęło?

   Przymiotnik seksualny. Dzięki temu bawisz towarzystwo krzywą Gaussa,

>>>   Dewiacja oznacza też po prostu odchylenia od zachowań normalnych wg. krzywej Gaussa.

   udając, że nie widzisz żadnej różnicy pomiędzy dewiacją jako pojęciem z dziedziny seksuologii, a dewiacją jako pojęciem socjologicznym. Pierwsza, w przeciwieństwie do drugiej, nie zależy od obowiązujących wzorców społecznych.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
10-01-2010 23:08 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>   Przymiotnik seksualny. Dzięki temu bawisz towarzystwo krzywą Gaussa...
   Czyjeś zabawy interesują mnie tak sobie, a nie masz podstaw sądzić, że sam tu jestem za karę.

>>>>   Dewiacja oznacza też po prostu odchylenia od zachowań normalnych wg. krzywej Gaussa.
>   udając, że nie widzisz żadnej różnicy pomiędzy dewiacją jako pojęciem z dziedziny seksuologii, a dewiacją jako pojęciem socjologicznym.
   Nie jest zabronione używać tych pojęć w różnych kontekstach, a nawet naprzemiennie, bo dewiacja społeczna już pasuje, prawda?

>Pierwsza, w przeciwieństwie do drugiej, nie zależy od obowiązujących wzorców społecznych.
   Aaa, o to Ci chodzi!
   No więc w rozumieniu seksuologicznym używam tylko do zaznaczenia, lub ukazania (tym, którzy nie widzą) różnic w zachowaniach seksualnych między homo i heteroseksualistami.
   Innych użyć lub nadużyć nie pamiętam i to jest na razie moja wersja ostateczna.

   Pozdrawiam.
11-01-2010 15:52 
 Ocena 2 na 2
placownik (17853 punktów)

>   Nie jest zabronione używać tych pojęć w różnych kontekstach, a nawet naprzemiennie, bo dewiacja społeczna już pasuje, prawda?

   Nie tylko, że nie jest zabronione, ale nawet jest wskazane - jeśli się chce sprawę zamotać. Wtedy nie ma absolutnie żadnej różnicy pomiędzy dewiacją statystyczną, magnetyczną, społeczną czy seksualną lub dowolną inną.

   Pozdrawiam

   PS Poczytaj w wolnej chwili, co o Twoim sposobie rozumowania myśli Jan Woleński.

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Adamiak (36436 punktów)
>   Nie tylko, że nie jest zabronione, ale nawet jest wskazane - jeśli się chce sprawę zamotać. Wtedy nie ma absolutnie żadnej różnicy pomiędzy dewiacją statystyczną, magnetyczną, społeczną czy seksualną lub dowolną inną.
   Miałbyś rację, gdybym rozmowy prowadził w przedszkolu, lub ośrodku dla niepełnosprawnych umysłowo i to z pełną świadomością ułomności rozmówców, ale ja zakładam u interlokutora inteligencję co najmniej równą mojej.
   Poza faktem, że na papieża też się nie nadaję.

   Nie przepuszczę jednak okazji, by nie spytać o jakieś przykłady tendencyjnego motania, bo jestem prawie pewien, że nie wysilasz się bez jakichś przykładów mojej nieuczciwości w dyskusji.

   Pozdrawiam.

>   PS Poczytaj w wolnej chwili, co o Twoim sposobie rozumowania myśli Jan Woleński.

   Przechodziłem akurat z jedną wolną chwilką, więc ją spożytkowałem na przeczytanie.

   Wiadomo, że konwencja artykułu wymagała użycia takich, a nie innych środków, ale rację facet w "środku" ma, choć jego (i Twoje) zarzuty o manipulacjach statystyczno-aksjologicznych akurat do siebie przyłożyć nie mogę i to nie tylko dlatego, że nie chcę.

   Podpisując się pod jego "by sprawę praw dla homoseksualistów uznać za kwestię techniczną, a nie ideologiczną" nie potrzebuję zmieniać swojego stanowiska, bo cały czas tak je traktuję. Przynajmniej tak mi się wydaje.
11-01-2010 20:30 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)

>   Homoseksualizm nie jest uważany za dewiację seksualną
Jest uważany za orientację seksualną.
>   Dewiacja oznacza też po prostu zboczenie magnetyczne. I co z tego?
A orientacja oznacza po prostu preferencję seksualną z całą nadbudową ideologiczną tego zjawiska. I co z tego?
>   Sylwek ma prawo czuć się obrażonym jeśli określa się go (nawet pośrednio) mianem dewianta seksualnego. Racz wziąć to pod uwagę.
To jak ja mogę się czuć patrząc na tytuł filmu "Mężczyźni wolą blondynki"?
Mam być urażony bo wolę brunetki?
Weźmy to pod uwagę.
>   Pozdrawiam
Pozdrawiam
>
Niech strój słów podkreśla urodę myśli

12-01-2010 00:19 
 Ocena 1 na 1
placownik (17853 punktów)

>A orientacja oznacza po prostu preferencję seksualną z całą nadbudową ideologiczną tego zjawiska. I co z tego?

   Ano tyle z tego, że to co napisałeś świadczy o tym, że temat znasz raczej słabo.

   Praca domowa.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
12-01-2010 00:49 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>>A orientacja oznacza po prostu preferencję seksualną z całą nadbudową ideologiczną tego zjawiska. I co z tego?
>   Ano tyle z tego, że to co napisałeś świadczy o tym, że temat znasz raczej słabo.
>   Praca domowa.
Po zapoznaniu się w ramach pracy domowej z kolejnymi naciąganymi definicjami szufladkującymi skromną wiedzę na temat seksualności, bynajmniej nie zmieniłem zdania co do ideologicznej nadbudowy pojęcia orientacji. Tym bardziej, że autorytety potrafią ją tylko nazwać a nie są w stanie na nią wpłynąć ani nawet ustalić jej genezy.
12-01-2010 02:00 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>Po zapoznaniu się w ramach pracy domowej z kolejnymi naciąganymi definicjami szufladkującymi skromną wiedzę na temat seksualności, bynajmniej nie zmieniłem zdania co do ideologicznej nadbudowy pojęcia orientacji. Tym bardziej, że autorytety potrafią ją tylko nazwać a nie są w stanie na nią wpłynąć ani nawet ustalić jej genezy.

   Ale coś już (od dawna) wiadomo, mianowicie genezą zaszeregowania homoseksualizmu jest geneza autorytetu Autorytetów.
12-01-2010 15:16 
 Ocena 1 na 1
placownik (17853 punktów)

>Po zapoznaniu się w ramach pracy domowej z kolejnymi naciąganymi definicjami szufladkującymi skromną wiedzę na temat seksualności, bynajmniej nie zmieniłem zdania co do ideologicznej nadbudowy pojęcia orientacji. Tym bardziej, że autorytety potrafią ją tylko nazwać a nie są w stanie na nią wpłynąć ani nawet ustalić jej genezy.

   Nie potrafię dociec na jakiej podstawie z faktu braku ostatecznej zgody badaczy na genezę indywidualnych orientacji seksualnych wyciągasz wniosek, że orientacja seksualna i preferencje seksualne to jedno i to samo.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Smith (10069 punktów)
>   Nie potrafię dociec na jakiej podstawie z faktu braku ostatecznej zgody badaczy na genezę indywidualnych orientacji seksualnych wyciągasz wniosek, że orientacja seksualna i preferencje seksualne to jedno i to samo.
Gdyż nie są niczym innym jak intelektualnym odchyleniem, biologicznego popędu płciowego w kierunku osobnika tej samej płci. Orientacja min. dzięki bajkom o niezmienności uwarunkowań genetycznych, nabrała tożsamości kulturowej i utożsamiający się z nią, po uzyskaniu akceptacji społecznej, żądają teraz uznania ich za trzecią płeć.
   Pozdrawiam
>
Niech strój słów podkreśla urodę myśli


Ps. Przepraszam za poprawek ilość.
Sylwek (15472 punktów)
Wybacz, czy dobrze rozumiem, według ciebie orientacja seksualna (homoseksualna) to element płci kulturowej?

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
13-01-2010 15:37 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>Wybacz, czy dobrze rozumiem, według ciebie orientacja seksualna (homoseksualna) to element płci kulturowej?
Poczytaj dalej to się dowiesz.
12-01-2010 08:40 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>Pisząc na forum z tego się nie wyleczysz.
   Jeśli uważasz, że kuracja minusami jest lepsza, to lecz się dalej, mnie to wisi, ale dam sam sobie, a tobie w prezencie, sto minusów, jeśli odpowiesz na mojego posta.

P.S. Możesz się targować, stać mnie.
12-01-2010 09:49 
 Ocena 2 na 2
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>   Jeśli uważasz, że kuracja minusami jest lepsza, to lecz się dalej, mnie to wisi, ale dam sam sobie, a tobie w prezencie, sto minusów, jeśli odpowiesz na mojego posta.

Minusy dostajesz ode mnie tylko wtedy gdy zarówno słownictwem jak i treścią reprezentujesz homofoba z pod budki z piwem.
Nie mam zamiaru wchodzić z tobą w przepychanki słowne bo szkoda mi czasu na puste gadanie.
12-01-2010 11:51 
 Ocena 1 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Minusy dostajesz ode mnie tylko wtedy gdy zarówno słownictwem jak i treścią reprezentujesz homofoba z pod budki z piwem.

   Czego sztandarowym przykładem jest ten post, aha, rozumiem.

>Nie mam zamiaru wchodzić z tobą w przepychanki słowne bo szkoda mi czasu na puste gadanie.
   Oczywiście, szanuję twoje niezbywalne prawo do tego, byś swoje puste gadanie adresowała gdzie indziej.

   Nie napiszę, że żałuję, bo kłamstwo to grzech.
   No i się kłamstwem brzydzę.
   Choć nie tylko kłamstwem.
24-01-2010 13:32 
 Ocena 1 na 1
Ludomir Tulko (317 punktów)
(zablokowany)
Skoro dozwolone są konkursy chopinowskie, proponuję, by fortepian adoptował dzieci.

Ludomir Tulko
10-01-2010 11:14 
 Ocena 2 na 2
Rzaki Pak (181 punktów)
>   Moim zdaniem to najgorszy z możliwych pomysłów, bo byłby dopełnieniem i tak powszechnie przedmiotowego traktowania dzieci.
>   A przecież celem adopcji ma być wyłącznie dobro dziecka, a nie zrobienie komuś prezentu z cudzego bachora. Prezent może być jedynie produktem ubocznym tego pierwszego.

Absolutnie się z tym zgadzam. Choć nie powiedziałbym z takim przekonaniem, że to najgorszy z możliwych pomysłów, bo tego nie jestem pewny.

>   Jeśli nie wiem co wyjdzie z eksperymentu, to nie robię go na innych, jeśli ci "inni" są w dodatku bezbronnymi i pozbawionymi zdolności do czynności prawnych, ludźmi.

Problem polega na tym, że taki "eksperyment" jest często nieunikniony. Nie wiemy jak się zachowa dziecko u nowych rodziców? Trzeba zaryzykować. Nie wiemy czy posyłanie dziecka do szkoły to dobry pomysł? Trudno. Ktoś musi to sprawdzić. Nie wiemy czy pomysł adoptowania dzieci przez osoby z nim niespokrewnione przejdzie? Co począć? Ktoś przecież musi to sprawdzić. Szkoły z internatem? Kolejny eksperyment. Zielona szkoła. Zaryzykujmy, a co tam! Dzieci które jako pierwsze biorą udział w tego typu rzeczach zawsze są uczestnikami swoistego eksperymentu. Często wychodzi im to na dobre. Z tego właśnie powodu nie jestem pewny. Sama idea eksperymentu jest zła, ale czy jest inne wyjście, aby sprawdzić, czy będzie to dobre dla dziecka? Nie wiem.

>   Sztandarowy argument gejów, że homoadopcja jest dla dobra dzieci, a co najmniej im nie szkodzi, jest obrzydliwą manipulacją.
Choroba sieroca szkodzi zdecydowanie bardziej. IMO
10-01-2010 14:14 
 Ocena-2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Problem polega na tym, że taki "eksperyment" jest często nieunikniony.
   Mówimy o realiach w których "po dzieci" do adopcji jest kolejka normalnych par hetero.

>Choroba sieroca szkodzi zdecydowanie bardziej. IMO
   Nie wiem, nie znam się na tym, ale wiem, że dopóki dziecku można zapewnić możliwość życia w pełnej i heteroseksualnej, czyli normalnej rodzinie, dopóty będę przeciwny prawom do adopcji przez gejów, lesbijki, osoby samotne oraz wszelkie społecznie nienormalne.
10-01-2010 14:28 
 Ocena 3 na 5
Sylwek (15472 punktów)
Zrozmu wreszcie, wiem, że to trudne - ale z wymienionych społecznie nienormalny jesteś tylko ty. Chryste co z arogancja, już nie tylko pedalstwo to dewiacja, ale nawet singielstwo. Z całym szacunkiem - nawet tak ekscentryczny singiel jak Madonna jest lepszym rodzicem niż 20 000 adamiaków razem wziętych.
I wynika to nie tylko z różnicy zarobków między dekarzem a królową popu.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
10-01-2010 16:38 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Zrozmu wreszcie, wiem, że to trudne - ale z wymienionych społecznie nienormalny jesteś tylko ty.
   Owszem, pod pewnymi względami tak jest, ale wątek nie o tym traktuje.

>Chryste co z arogancja, już nie tylko pedalstwo to dewiacja, ale nawet singielstwo.
   Oczywiście, że singiel nie spełnia wymogów definicji rodziny, nawet z dzieckiem własnym czy adoptowanym tworzy jedynie rodzinę niepełną.

>... ekscentryczny singiel jak Madonna...
   Nie przepadam za Madonną...

>I wynika to nie tylko z różnicy zarobków między dekarzem a królową popu.
   ... zupełnie nie.
Sylwek (15472 punktów)
Minusiki?
Traci się równowagę? Biedactwo.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
11-01-2010 10:25 
 Ocena 2 na 2
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Minusiki?
>Traci się równowagę? Biedactwo.
I kto to mówi...

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
11-01-2010 11:49 
 Ocena 2 na 2
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
U Sylwka zauważam pewien postęp. Ostatnio w stosunku do mnie zmniejszyła się jego aktywność minusowania ale to chyba jeszcze efekt sylwestrowej nocy. Nie odzyskał formy z zeszłego sezonu. Jestem oczywiście dobrej myśli i pełen nadziei, że powróci do formy szybko i bezboleśnie.
11-01-2010 11:55 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)
Kiedyś byleś denerwująco ordynarny, dziś jesteś już tylko groteskowy. A 10 minusów to cenne dobro i nie mogę go marnotrawić na mało istotne sprawy.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
11-01-2010 12:07 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>U Sylwka... efekt sylwestrowej nocy.
Efekt kanikowej kanikuły nie musi być gorszy.

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
Sylwek (15472 punktów)

>I kto to mówi...
przygadał kocioł garnkowi

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>>I kto to mówi...
>przygadał kocioł garnkowi
Konsekwentnie się licytując odpowiem, że odwrotnie, Ty ode mnie dostałeś jednego minusa.


* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
Sylwek (15472 punktów)
Rozumiem w tym wątku. Szanowny Osnowo, to od ciebie najczęściej dostaje minusy bez żadnego uzasadnienia, wiec skończmy licytacje. Ja nie kryję odwetowych reakcji, a co.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
11-01-2010 12:24 
 Ocena 1 na 1
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
>Rozumiem w tym wątku. Szanowny Osnowo, to od ciebie najczęściej dostaje minusy bez żadnego uzasadnienia, wiec skończmy licytacje. Ja nie kryję odwetowych reakcji, a co.

Czyli jesteś małostkowy i taki mały zawistny szczurek z Ciebie . No ale to, że nie potrafisz być ponad coś to już wiem od dawna.
Sylwek (15472 punktów)
A jak tam twoja likwidacja konta w trakcie?
Chyba nie skoro powiększasz zasoby wstydodajnych wypowiedzi, które chciałbyś skasować.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
11-01-2010 12:45 
 Ocena 1 na 1
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
Przecież Ci napisałem w innym wątku co masz zrobić żebym konto usunął. Mam Ci linka wkleić?
12-01-2010 00:10 
 Ocena 2 na 2
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>od ciebie najczęściej dostaje minusy
Saldo moich punktów od Ciebie wynosi +4, więc jeśli się czujesz tym bardzo skrzywdzony, możesz sobie śmiało pohulać.

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
10-01-2010 18:23 
 Ocena 1 na 1
stilgar (7322 punktów)
>>Zrozmu wreszcie, wiem, że to trudne - ale z wymienionych społecznie nienormalny jesteś tylko ty.
>   Owszem, pod pewnymi względami tak jest, ale wątek nie o tym traktuje.
>>Chryste co z arogancja, już nie tylko pedalstwo to dewiacja, ale nawet singielstwo.
>   Oczywiście, że singiel nie spełnia wymogów definicji rodziny, nawet z dzieckiem własnym

Definicję? A kogo obchodzą jakieś arbitralnie ustalane definicje.

To jest własnie problem z ludzkością. Ustala się jakieś definicje oparte na dotychczasowych doświadczeniach części społeczeństwa, i wszystko, co w jakiś sposób nie przystaje do tych definicji jest niszczone. W imię czego? W IMIĘ DEFINICJI! Święta Definicjo, módl się za nami.
10-01-2010 19:49 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>>   Oczywiście, że singiel nie spełnia wymogów definicji rodziny, nawet z dzieckiem własnym
>Definicję? A kogo obchodzą jakieś arbitralnie ustalane definicje.

   To zmień sobie na "kryteria".
   Dobrze wiesz, że nie o definicję mi chodzi, tylko o optymalne warunki, jakie powinna spełniać rodzina adopcyjna.
10-01-2010 14:40 
 Ocena 1 na 1
Rzaki Pak (181 punktów)
Problem w tym, że tak "kolejka" nie jest taka jaką byś sobie wyobrażał słysząc te słowo. To nie jest, że rodzice adopcyjni czekają aż pojawi się jakieś dziecko w domu dziecka i je wtedy dostają - według kolejki. Nie. Ta kolejka to nic innego jak oczekiwanie, aż dostaną pozwolenie na zaadoptowanie jakiegoś dziecka. Ta sytuacja właściwie nie ma prawo rościć sobie pretensji do nazwy "kolejka". Po prostu jaka określona ilość rodziców czeka na prawo adopcyjne i tyle. Nie ma mowy o żadnej kolejności czy pierwszeństwie, bo każda z tych par ma z czego wybierać. Gdyby było inaczej nie było by osób, które spędziły całe dzieciństwo w domu dziecka.

Tak więc rodziców adopcyjnych nadal brakuje. Nie widzę powodu, aby odmówić dzieciom adopcji tylko dlatego, że jedynymi, którzy dostali prawo adopcji i chcą akurat te konkretne dziecko są homoseksualiści.
10-01-2010 18:03 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>Problem w tym, że tak "kolejka" nie jest taka jaką byś sobie wyobrażał słysząc te słowo.
   Użyłem tego słowa w znaczeniu potocznym, chodziło mi o dysproporcję między podażą a popytem. Przepraszam za nieścisłość.

>To nie jest, że rodzice adopcyjni czekają aż pojawi się jakieś dziecko w domu dziecka i je wtedy dostają - według kolejki.
   Nie jest też tak, że dzieci czekają na adopcję, a złośliwi nie chcą się zgodzić na adopcję przez homoseksualistów i dlatego dzieci zostają nadal w placówkach opiekuńczych.

>Ta kolejka to nic innego jak oczekiwanie, aż dostaną pozwolenie na zaadoptowanie jakiegoś dziecka.
   Akurat ta kolejka mnie mniej interesuje, bo to kwestia odbycia szkoleń i kursów organizowanych przez ośrodki adopcyjne.
   Natomiast w "kolejce" bardziej chodziło mi wyrażenie dysproporcji między ilością dzieci gotowych do adopcji a liczbą rodziców gotowych tę adopcję podjąć.

   Wygląda to mniej więcej tak:
   Ocenia się, że co 5 para w Polsce nie może mieć dzieci i większość z nich rozważa możliwość adopcji. Jednakże bardzo długi czas oczekiwania się na decyzje sądowe w tej kwestii zniechęca wielu potencjalnych rodziców adopcyjnych.

    Szacuje się, że w Polsce kilka tysięcy par czeka na adopcję. Najczęściej starają się oni o noworodki lub niemowlęta, aby jak najdłużej cieszyć się dzieciństwem swojej pociechy. Dla dzieci starszych, chorych lub rodzeństwa jedyną możliwością jest adopcja zagraniczna.

   Główną przyczyną zbyt długiego oczekiwania na decyzje adopcyjne jest opieszałość sądów rodzinnych, które latami nie rozstrzygają sytuacji prawnej dzieci z placówek opiekuńczych. Z roku na rok rośnie średni czas regulacji statusu prawnego wychowanków z domów dziecka, a w konsekwencji wydłuża się czas oczekiwania dziecka na adopcję.


>Tak więc rodziców adopcyjnych nadal brakuje.
   Poproszę o źródła.
10-01-2010 19:16 
 Ocena 1 na 1
Rzaki Pak (181 punktów)
Przeczytaj kilka razy tekst, który przytoczyłeś. Wynika z niego, że jednak nie mamy do czynienia z nadmiarem rodziców. Świadczy o tym choćby ten fragment:
>Dla dzieci starszych, chorych lub rodzeństwa jedyną możliwością jest adopcja zagraniczna.
10-01-2010 22:14 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Przeczytaj kilka razy tekst, który przytoczyłeś. Wynika z niego, że jednak nie mamy do czynienia z nadmiarem rodziców. Świadczy o tym choćby ten fragment:
>>Dla dzieci starszych, chorych lub rodzeństwa jedyną możliwością jest adopcja zagraniczna.

   A cały akapit:
   Szacuje się, że w Polsce kilka tysięcy par czeka na adopcję. Najczęściej starają się oni o noworodki lub niemowlęta, aby jak najdłużej cieszyć się dzieciństwem swojej pociechy. Dla dzieci starszych, chorych lub rodzeństwa jedyną możliwością jest adopcja zagraniczna. - nie dał ci nic do myślenia?

   Nie chce mi się za ciebie wyciągać wniosków.
11-01-2010 07:22 
 Ocena 1 na 1
Rzaki Pak (181 punktów)
Więc sądzisz, że dzieci starsze niż niemowlęta to już nie dzieci? Jest chyba jakaś przyczyna, która pozwala rodzicom adopcyjnym grymasić i nie brać np 5 letnich dzieci. Może tych dzieci aż tak drastycznie nie brakuje?
Adamiak (36436 punktów)
>Więc sądzisz, że dzieci starsze niż niemowlęta to już nie dzieci?
   Na to bym nie wpadł, za stary niemowlak jestem.

>Jest chyba jakaś przyczyna, która pozwala rodzicom adopcyjnym grymasić i nie brać np 5 letnich dzieci.
   Mam pomysł: przeczytaj jeszcze raz i najlepiej wszystko, może się okazać, że dziecko jest też towarem. Obojętnie, jak to nie brzmi.

>Może tych dzieci aż tak drastycznie nie brakuje?
   Jw. Już raz stwierdziłeś: Tak więc rodziców adopcyjnych nadal brakuje. - poprosiłem o źródła, a Ty drążysz dalej, tylko teraz dzieci coś przybywa.
   Trochę mnie to wzrusza, ale za wcześnie na łzy.
11-01-2010 17:33 
 Ocena 1 na 1
zMiasta (11 punktów)
>Więc sądzisz, że dzieci starsze niż niemowlęta to już nie dzieci? Jest chyba jakaś przyczyna, która pozwala rodzicom adopcyjnym grymasić i nie brać np 5 letnich dzieci. Może tych dzieci aż tak drastycznie nie brakuje?

Troche idealizujesz. Kwestia wyboru dziecka przez rodziców adopcyjnych to nie grymaszenie. Dziecko kilkuletnie to juz w pełni zindywidualizowana jednostka, niemowlęta sa bardzo do siebie podobne. Rodzice maja czas przywyknąc do przywar dziecka niepoddających sie obróbce, oraz wpłynąc na te cechy, na ktore moga wpłynąc podczas procesu wychowania. Dziecko kilkuletnie wychowywane przez pare X od niemowlactwa jest przez tych ludzi kochane i akceptowane, niezaleznie od pojawiajacych sie problemow wychowawczych. Dziecko, ktore w tym wieku trafia do pary X jest dla tej pary obcym dzieckiem, ktore dopiero potencjalnie moze pokochac. Dodajmy jeszcze, ze mialo nieszczescie dorastac w skrajnych warunkach i w zwiazku z tym jego zachowania tez moga byc skrajne, a to juz wystarczy, zeby sie nie dziwic, ze wiekszosc ludzi nie czuje sie na silach podjac takiego wyzwania. I to nie jest kaprys, tylko odpowiedzialnosc. Bo porazka rodziców, ktorzy podejmuja sie adopcji, jest OGROMNA krzywda dla adoptowanego przez nich dzicka. Az strach pomyslec, co moze czuc dziecko odrzucone przez rodzine wlasna, a pozniej jeszcze adopcyjna - a takie rzeczy sie zdarzaja, niektorzy rezygnuja. Dlatego ja zywie ogromny szacunek dla ludzi sklonnych adoptowac dzieci starsze, ale pelne zrozumienie dla ludzi, ktorzy chca sie zaopiekowac wylacznie zdrowym (w rozumieniu nie ciezko chorym) niemowleciem.
10-01-2010 15:55 
 Ocena 4 na 4
Chlodwig (10939 punktów)

>   Mówimy o realiach w których "po dzieci" do adopcji jest kolejka normalnych par hetero.
>   Nie wiem, nie znam się na tym, ale wiem, że dopóki dziecku można zapewnić możliwość życia w pełnej i heteroseksualnej, czyli normalnej rodzinie, dopóty będę przeciwny prawom do adopcji przez gejów, lesbijki, osoby samotne oraz wszelkie społecznie nienormalne.

Wyznający takie zasady w moich oczach jest (w odróżnieniu od gejów, lesbijek osób samotnych itp) kompletnie nienormalny
(pogrubienia moje)
10-01-2010 19:11 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Wyznający takie zasady w moich oczach jest (w odróżnieniu od gejów, lesbijek osób samotnych itp) kompletnie nienormalny
>(pogrubienia moje)
   Uzasadnij.
10-01-2010 19:21 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
10-01-2010 19:40 
 Ocena 3 na 3
Chlodwig (10939 punktów)
>>Wyznający takie zasady w moich oczach jest (w odróżnieniu od gejów, lesbijek osób samotnych itp) kompletnie nienormalny
>>(pogrubienia moje)
>   Uzasadnij.

O normalności człowieka nie decydują preferencje seksualne.O tym czy rodzina jest normalna także. Ty nie chcesz tego zrozumieć,nawet nad tym się nie zastanawiasz. Kiedyś przejąłeś, lub sam wypracowałeś takie a nie inne widzenie świata i jest ono dla Ciebie dogmatem. Ogranicza to Twą inteligencję, zawęża postrzeganie świata. To samookaleczanie. Samookaleczanie normalnym nie jest.
10-01-2010 21:00 
 Ocena 4 na 4
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>O normalności człowieka nie decydują preferencje seksualne.
A kulinarne?

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
10-01-2010 21:27 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>O normalności człowieka nie decydują preferencje seksualne.
   A gdzie ja napisałem, że homoseksualista jest nienormalnym człowiekiem?
   Piszę i nie przestanę pisać, że orientacja seksualna homoseksualisty jest nienormalna i jeśli uważasz, że jest inaczej, to zacznij argumentować.

   Możesz po uprzednim, dokładniejszym przeczytaniu tekstu, do którego chcesz się odnieść.

>O tym czy rodzina jest normalna także.
   Jeśli jeszcze nie doczytałeś się tematu wątku, to informuję, że piszę o normalności w różnych przejawach życia, a ten akurat wpis dotyczył rodzin normalnych lub nie pod względem socjologicznym.

>Ty nie chcesz tego zrozumieć,nawet nad tym się nie zastanawiasz. Kiedyś przejąłeś, lub sam wypracowałeś takie a nie inne widzenie świata i jest ono dla Ciebie dogmatem.
   Skąd możesz wiedzieć co ja chcę zrozumieć lub nad czym zastanowić?

   Twoje aroganckie opinie bez pokrycia mnie nie interesują, a wyżej przytoczone zarzuty same świadczą o twojej indolencji.
12-01-2010 15:51 
 Ocena 1 na 1
Chlodwig (10939 punktów)
Uzasadniłem. Nie podoba ci się, twoja brożka.
11-01-2010 12:20 
 Ocena 1 na 1
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
>O normalności człowieka nie decydują preferencje seksualne.O tym czy rodzina jest normalna także. Ty nie chcesz tego zrozumieć,nawet nad tym się nie zastanawiasz. Kiedyś przejąłeś, lub sam wypracowałeś takie a nie inne widzenie świata i jest ono dla Ciebie dogmatem. Ogranicza to Twą inteligencję, zawęża postrzeganie świata. To samookaleczanie. Samookaleczanie normalnym nie jest.

A co za tym decyduje o nienormalności? Czy nienormalność nie jest odchyleniem od przyjętej normy? Zdaje się, że jest. Czy odczuwanie zadowolenia z życia i żeniaczka z kozą (o posuwaniu jej nawet nie wspomnę) jest normalne? Czy to tylko preferencja seksualna, zwana kozojebstwem?

Mnie generalnie wali to, czy kochający inaczej mogą adoptować dzieci. Zapewne dziecko miałoby lepiej z pedziami niż w domu dziecka. Wszak z pedziami miałyby namiastkę jakiejś rodziny (nienormalnej, bo nienormalnej) ale czy dom dziecka jest normalny?

Poza tym sprawa się skomplikuję w przyszłości jeszcze bardziej. Przyszłość moim zdaniem będzie wyglądać tak, że dzieci nie będą się rodzić w tradycyjny sposób. Ciąża poród to uciążliwa sprawa. Technologia będzie pozwalać na hodowlę człowieka poza organizmem matki, to tylko kwestia czasu. Bo przecież mało racjonalne byłoby zakazywać wyhodowania człowieka poza macicą.

Na czym polega produkcja człowieka? Na podjęciu decyzji. To jest kluczowy element. Decyzja: chcę mieć dziecko. Na dziś są dwie metody materializacji tej decyzji. Bara bara i adopcja. Będzie jeszcze trzecia, produkcja pozaustrojowa, bo dlaczego by nie. Czym ta trzecia różni się od dwóch pierwszych. Teoretycznie dzieciak powinien mieć ojca i matkę ale są przecież samotne matki i samotni ojcowie, którzy generalnie nie spełniają wymogów rodziny. Dzieci im się nie zabiera z tego powodu.

Dlatego nie jestem jakimś zadeklarowanym przeciwnikiem adopcji dzieci przez pederastów. Wedle prawa moim zdaniem powinno być tak. Heterycy w pierwszej kolejności, homosie na końcu jak nie ma chętnych na dzieciaka.

Zresztą na upartego to i przy dzisiejszym ustawodawstwie jak się homoś jeden z drugim uprze to i tak może adoptować dzieciaka. Wystarczy, że się hajtnie z kobitką, ukryje fakt bycia homosiem, dostanie dzieciaka i po sprawie. Jest to co prawda uciążliwa procedura ale możliwa do przeprowadzenia.
11-01-2010 12:32 
 Ocena 4 na 4
Sylwek (15472 punktów)

>Dlatego nie jestem jakimś zadeklarowanym przeciwnikiem adopcji dzieci przez pederastów.
Sugerujesz, że adopcji dokonywać będą pary złożone ze starszego mężczyzny i nastolatka?
Czy tylko nie rozumiesz słowa pederasta?
A w ogóle to po kilkukrotnym napisaniu "pedzio" masz wytrysk, że tak lubisz to robić? Nie czas sobie znaleźć baby, kozy, psa, trupa czy co tam kaniki lubią najbardziej?

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
11-01-2010 12:54 
 0 na 2
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
>>Dlatego nie jestem jakimś zadeklarowanym przeciwnikiem adopcji dzieci przez pederastów.
>Sugerujesz, że adopcji dokonywać będą pary złożone ze starszego mężczyzny i nastolatka?

Zagrzałeś się idź na śnieżek doprowadzić się do normalnej temperatury.

>Czy tylko nie rozumiesz słowa pederasta?

Śnieżek, śnieżek.

>A w ogóle to po kilkukrotnym napisaniu "pedzio" masz wytrysk, że tak lubisz to robić? Nie czas sobie znaleźć baby, kozy, psa, trupa czy co tam kaniki lubią najbardziej?

Ochłoń chopie nie spinaj się tak.
11-01-2010 13:00 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
12-01-2010 15:54 
 Ocena 1 na 1
Chlodwig (10939 punktów)
>>O normalności człowieka nie decydują preferencje seksualne.O tym czy rodzina jest normalna także. Ty nie chcesz tego zrozumieć,nawet nad tym się nie zastanawiasz. Kiedyś przejąłeś, lub sam wypracowałeś takie a nie inne widzenie świata i jest ono dla Ciebie dogmatem. Ogranicza to Twą inteligencję, zawęża postrzeganie świata. To samookaleczanie. Samookaleczanie normalnym nie jest.
>A co za tym decyduje o nienormalności? Czy nienormalność nie jest odchyleniem od przyjętej normy? Zdaje się, że jest. Czy odczuwanie zadowolenia z życia i żeniaczka z kozą (o posuwaniu jej nawet nie wspomnę) jest normalne? Czy to tylko preferencja seksualna, zwana kozojebstwem?
>Mnie generalnie wali to, czy kochający inaczej mogą adoptować dzieci. Zapewne dziecko miałoby lepiej z pedziami niż w domu dziecka. Wszak z pedziami miałyby namiastkę jakiejś rodziny (nienormalnej, bo nienormalnej) ale czy dom dziecka jest normalny?
>Poza tym sprawa się skomplikuję w przyszłości jeszcze bardziej. Przyszłość moim zdaniem będzie wyglądać tak, że dzieci nie będą się rodzić w tradycyjny sposób. Ciąża poród to uciążliwa sprawa. Technologia będzie pozwalać na hodowlę człowieka poza organizmem matki, to tylko kwestia czasu. Bo przecież mało racjonalne byłoby zakazywać wyhodowania człowieka poza macicą.
>Na czym polega produkcja człowieka? Na podjęciu decyzji. To jest kluczowy element. Decyzja: chcę mieć dziecko. Na dziś są dwie metody materializacji tej decyzji. Bara bara i adopcja. Będzie jeszcze trzecia, produkcja pozaustrojowa, bo dlaczego by nie. Czym ta trzecia różni się od dwóch pierwszych. Teoretycznie dzieciak powinien mieć ojca i matkę ale są przecież samotne matki i samotni ojcowie, którzy generalnie nie spełniają wymogów rodziny. Dzieci im się nie zabiera z tego powodu.
>Dlatego nie jestem jakimś zadeklarowanym przeciwnikiem adopcji dzieci przez pederastów. Wedle prawa moim zdaniem powinno być tak. Heterycy w pierwszej kolejności, homosie na końcu jak nie ma chętnych na dzieciaka.
>Zresztą na upartego to i przy dzisiejszym ustawodawstwie jak się homoś jeden z drugim uprze to i tak może adoptować dzieciaka. Wystarczy, że się hajtnie z kobitką, ukryje fakt bycia homosiem, dostanie dzieciaka i po sprawie. Jest to co prawda uciążliwa procedura ale możliwa do przeprowadzenia.

Cham jeteś i prostak
12-01-2010 16:09 
 Ocena 1 na 1
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
Jakoś szczególnie odkrywczy nie jesteś.
10-01-2010 13:08 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)

>   A przecież celem adopcji ma być wyłącznie dobro dziecka, a nie zrobienie komuś prezentu z cudzego bachora. Prezent może być jedynie produktem ubocznym tego pierwszego.

Ale twoje chciejstwo nie zmienia faktu, że homoadopcja to dokładnie taki sam prezent przy okazji jak heteroadopcja.


dnoterlikowskiego.blogspot.com/
10-01-2010 16:07 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>Ale twoje chciejstwo nie zmienia faktu, że homoadopcja to dokładnie taki sam prezent przy okazji jak heteroadopcja.
   Oczywiście, ale dobro dziecka wymaga, by wybrać mu rodzinę jak najbardziej normalną pod względem społecznym.
   Za taką uważa się rodzinę złożoną z męża płci męskiej i żony płci żeńskiej, w potocznym znaczeniu słowa "płeć".
10-01-2010 19:01 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
"Uważa się"
Uważa się, że bóg istnieje, a ci co nie wierzą w niego to słudzy szatana.

Naprawdę nie widzisz jak coraz bardziej osuwasz się w śmieszność?

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
10-01-2010 20:47 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Uważa się, że bóg istnieje, a ci co nie wierzą w niego to słudzy szatana.
>Naprawdę nie widzisz jak coraz bardziej osuwasz się w śmieszność?

       ...
Sakowicz (285 punktów)
Jak tylko jakikolwiek mężczyzna urodzi dziecko innego mężczyzny poprę homo adopcje całym mym jestestwem. A do tego czasu niech się zajmą paradami i darkroomami.
10-01-2010 02:24 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
>A do tego czasu niech się zajmą darkroomami.
Ty się zajmujesz rozumiem, bo jako mężczyzna chyba jeszcze nie urodziłeś dziecka.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
10-01-2010 02:26 
 Ocena 2 na 4
Sakowicz (285 punktów)
Coś ty taki wrażliwy To faceci nie rodzą dzieci? Dziwne.
10-01-2010 02:28 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)
Chciałem to dopisać w poprzednim poście, ale nie zdążyłem - jako że dla ciebie jestem tylko bywalcem darkroomu to dla mnie jesteś dziwkarzem.

Nie, mężczyźni (hetero i homo) nie rodzą sobie dzieci, bezpłodne pary też nie ale to im nie broni starać się o adopcję, więc daruj sobie dziwkarzu, i zamiast pisać bzdety zajmij się tym co homofoby umieją najlepiej - idź do burdelu.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
10-01-2010 02:36 
 Ocena 2 na 4
Sakowicz (285 punktów)
Dziwka też kobieta. A do tego pracująca
Czy ja bronię gejom mieć dzieci? Jak chcą to chyba wiedzą jak się robi dzieci.

>bezpłodne pary też nie ale to im nie broni starać się o adopcję
Tak, ale bezpłodne pary hetero w założeniu mogą mieć dzieci, a pary homoseksualne nie.
10-01-2010 09:25 
 Ocena 1 na 1
Rzaki Pak (181 punktów)
>>bezpłodne pary też nie ale to im nie broni starać się o adopcję
>Tak, ale bezpłodne pary hetero w założeniu mogą mieć dzieci, a pary homoseksualne nie.

Rozumiem, że chodzi ci o to, że to "nienaturalne". Hmm... Rozumiem, że samochodu nie posiadasz, ani komputera? To też w żaden sposób naturalne nie jest. I "w założeniu" nie powinieneś ich posiadać.
10-01-2010 10:44 
 Ocena 4 na 4
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>Tak, ale bezpłodne pary hetero w założeniu mogą mieć dzieci, a pary homoseksualne nie.
Pary bezpłodne jak sama nazwa wskazuje dzieci mieć nie mogą.
10-01-2010 12:45 
 Ocena 3 na 3
Sylwek (15472 punktów)

>Tak, ale bezpłodne pary hetero w założeniu mogą mieć dzieci, a pary homoseksualne nie.

Przepraszam bezpłodne pary hetero mogą mieć w założeniu dzieci?

I naprawdę nie potrzebujesz tabletek?


dnoterlikowskiego.blogspot.com/
10-01-2010 03:48 
 Ocena 4 na 4
stilgar (7322 punktów)
>Jak tylko jakikolwiek mężczyzna urodzi dziecko innego mężczyzny poprę homo adopcje całym mym jestestwem. A do tego czasu niech się zajmą paradami i darkroomami.

A lesbijki mogą być?
Rzaki Pak (181 punktów)
Zastanawia mnie jakby wyglądała kwestia prawna, gdyby para gejów poślubiła parę lesbijek (każdy osobna, ma się rozumieć), potem spłodziliby dwójkę dzieci i wzięli rozwód. Finalnie wyglądało by to tak, że jedno dziecko zostałoby u lesbijek. Zaś drugie powędrowałoby do gejów (jako, że matka by się zrzekła praw na korzyść ojca). Czy takie pary miałby jakieś problemy, gdyby prawda wyszła po jakimś czasie, co nieuniknione, na jaw?

Jeśli nie, to ciekawe, czy w Polsce zdarzają się takie sytuacje.
10-01-2010 10:32 
 Ocena 1 na 1
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>Jeśli nie, to ciekawe, czy w Polsce zdarzają się takie sytuacje.
Kiedyś Wyborcza podawała że coś koło dwóch tysięcy dzieci wychowywanych jest w Polsce przez pary jednopłciowe. W zdecydowanej większości przez lesbijki.
Jak na razie nikt im dzieci nie zabiera.
Czytałam, wprawdzie tylko o jednym przypadku pozbawienia praw rodzicielskich lesbijkę i przyznaniu tych praw jej matce. O taki wyrok wystąpiła matka tej dziewczyny, a to, że jest lesbijką było głównym zarzutem.
10-01-2010 10:43 
 Ocena 2 na 2
lotrek (14275 punktów)

>Czytałam, wprawdzie tylko o jednym przypadku pozbawienia praw rodzicielskich lesbijkę i przyznaniu tych praw jej matce. O taki wyrok wystąpiła matka tej dziewczyny, a to, że jest lesbijką było głównym zarzutem.

Jeśli nie było innych poważnych podstaw prawnych, to taki wyrok nie utrzyma się w wyższej instancji a w ostateczności w Strasburgu.

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
10-01-2010 10:48 
 Ocena 1 na 1
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>Jeśli nie było innych poważnych podstaw prawnych, to taki wyrok nie utrzyma się w wyższej instancji a w ostateczności w Strasburgu.
Muszę przyznać, że nic nie słyszałam o dalszym ciągu tej sprawy, jedynie o wyroku.
10-01-2010 10:55 
 Ocena 2 na 2
lotrek (14275 punktów)

>Muszę przyznać, że nic nie słyszałam o dalszym ciągu tej sprawy, jedynie o wyroku.
Czy chodzi o tę sprawę: ?


Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
(Alicja)Duda (25557 punktów)
Dzięki za przypomnienie. O tę sprawę mi chodziło.
lotrek (14275 punktów)
>Dzięki za przypomnienie. O tę sprawę mi chodziło.
W tej sprawię największym problemem dla matki jest to, że ma ona dopiero 16 lat i ponoć...rzadko widywała się z córeczką. I raczej to była podstawa do odebrania jej praw rodzicielskich. Ciąg dalszy jednak nastąpi...


Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
10-01-2010 12:24 
 Ocena 2 na 2
Rzaki Pak (181 punktów)
>>Dzięki za przypomnienie. O tę sprawę mi chodziło.
>W tej sprawię największym problemem dla matki jest to, że ma ona dopiero 16 lat i ponoć...rzadko widywała się z córeczką. I raczej to była podstawa do odebrania jej praw rodzicielskich. Ciąg dalszy jednak nastąpi...

Z tego co się orientuję ona wcale nie miała 16 lat, a 21 (19 gdy została zgwałcona). A rzadko widywała się z powodu wyroku sądu. Chyba, że przed wyrokiem, ale tam nic o tym nie pisze. A nawet, gdyby się rzadko widywała jakiś czas po gwałcie, to jest to całkiem naturalne, bo musiała do siebie dojść. Tak więc nie to było powodem takiego a nie innego wyroku. Musiało więc chodzić o homoseksualizm. A skoro wcale nie jest tak łatwo w Polsce stracić prawa rodzicielskie, to znaczy, że mamy do czynienia z widoczną dyskryminacją seksualną. Czyli z łamaniem praw człowieka.
10-01-2010 12:59 
 Ocena 1 na 1
lotrek (14275 punktów)

>Z tego co się orientuję ona wcale nie miała 16 lat, a 21 (19 gdy została zgwałcona).
Widocznie zasugerowałem się tym fragmentem:
Cytat:
Wyrok jest rozczarowujący. Podtekst homofobiczny można wyczytać między wierszami postanowienia. W trakcie postępowania babka wielokrotnie podnosiła ten aspekt. Jeśli nie to jest jednym z powodów decyzji sądu, to czy od dziś prawa rodzicielskie będzie się ograniczać wszystkim niedojrzałym emocjonalnie 16-letnim matkom?


Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
10-01-2010 11:16 
 Ocena-3 na 3
Sakowicz (285 punktów)
Dlaczego ktoś miałby zabierać lesbijkom dzieci tylko dlatego, że są lesbijkami. Jeżeli decydują się mieć we dwie dziecko i w ten sposób spaprać dzieciakowi życie to cóż, biorą ten krzyż na siebie. Czym innym jest aborcja.
Rzaki Pak (181 punktów)
>Dlaczego ktoś miałby zabierać lesbijkom dzieci tylko dlatego, że są lesbijkami. Jeżeli decydują się mieć we dwie dziecko i w ten sposób spaprać dzieciakowi życie to cóż, biorą ten krzyż na siebie. Czym innym jest aborcja.

A więc czym innym jest ta adopcja według ciebie? Bo widzę, że dobro dziecka, w przeciwieństwie np do mnie, nie obchodzi ciebie zupełnie. Mówisz "spaprać dzieciakowi życie" a potem zaznaczasz, że nie masz nic przeciwko. Gdybym ja był zdania, że to takim dzieciom szkodzi, byłbym bardzo przeciwko... A więc czemu nie zgadzasz się na adopcję, skoro nie rozchodzi się przecież o dobro dzieci? I czemu adopcja jest czymś innym?
10-01-2010 12:11 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)
>Dlaczego ktoś miałby zabierać lesbijkom dzieci tylko dlatego, że są lesbijkami. Jeżeli decydują się mieć we dwie dziecko i w ten sposób spaprać dzieciakowi życie to cóż, biorą ten krzyż na siebie. Czym innym jest aborcja.

Ach kolega nie czytał o nie dawnych badaniach, że dzieci wychowywane w parach lesbijskich wykształcają statystycznie lepsze wyniki w kompetencjach życiowych od dzieci z rodzin mieszanych? Biedactwo.

No tak, ale co cie obchodzą wyniki - mając umysł zaćmiony zastępujesz rzeczywistość wyobrażeniami.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
10-01-2010 12:32 
 Ocena 1 na 1
Rzaki Pak (181 punktów)
To by się całkiem kupy trzymało : ] Wiadomo przecież, że inteligencja emocjonalna jest potrzebna do dobrego funkcjonowania w społeczeństwie. Wiadomo też, że kobiety mają ich więcej. Tak więc logicznym następstwem jest, że dzieci lesbijek mają jej więcej.

Myślę, że w Azji by czegoś podobnego nie było, bo tam są całkiem inne stereotypy płci.

Ciekawe jak sytuacja wygląda przy adopcji dziecka przez gejów. Powinno nastąpić wzmocnienie jakiś innych cech osobowości. Możliwe, że taka osoba była by bardziej opanowana i łatwiej byłoby jej zachować zimną krew w różnych sytuacjach.

Kurde. Teraz to zaczeło mnie to interesować : ] Zna może ktoś jakąś książkę o dzieciach homoseksualistów, czy jakieś wyniki badań? Może być przez internet. Najlepiej po polsku : >
10-01-2010 12:35 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
Po polsku nie będzie łatwo - jeśli coś jest to na pewno wydane w postaci raportów lub podsumowań KPH czy podobnych orgów a więc od razu podejrzewane o propagandę
Ale po angielsku wystarczy w Google Scholar wpisać same-sex parenting i gotowe.

EDIT: o proszę, a nawet pierwszy wynik to interesujący tekst dla sceptyków - bo podważa metodologiczną poprawność badań wskazujących na "brak różnic" w wychowaniu przez rodziców homo i hetero.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
10-01-2010 14:12 
 Ocena 1 na 3
Sakowicz (285 punktów)
Kiedyś były badania stwierdzające, że Żydzi to nie ludzie. Do niedawna sądzono, że zwierzaki wyszły na ląd 18 milionów lat później niż się uważa obecnie. Dla mnie badania o wychowaniu dzieci w rodzinach homo możesz sobie o kant dupy potłuc.

I jeszcze jedno Sylwek. Jaką ty miałeś rodzinę. Pewnie, jak 99,9% użytkowników forum miałeś/ masz matkę i ojca. A innym chcesz zafundować homoadopcję.
10-01-2010 14:19 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
>Kiedyś były badania stwierdzające, że Żydzi to nie ludzie.
To nie były badania to były definicje. Cóż - nie do mnie ten zarzut, ja uważam definicje słów za nieistotne.

> Do niedawna sądzono, że zwierzaki wyszły na ląd 18 milionów lat później niż się uważa obecnie. Dla mnie badania o wychowaniu dzieci w rodzinach homo możesz sobie o kant dupy potłuc.

A o co mam sobie obić wyznawane przez ciebie mity - a tak w ogóle to na jakiej podstawie bazują twoje poglądy? Ilu znasz gejów, ile lesbijek, ile trwałych takich par, wreszcie ile takich rodzin, że z apodyktyczna pewnością siebie orzekasz, jakim złem byłoby wychowanie w takiej rodzinie?

Ma to swój precedens - kiedyś Kościół w niektórych krajach przemocą odbierał żydowskie dzieci by ratować ich dusze.

Co do ostatniego punktu - mam też biologicznych rodziców, a mimo to chce innym fundować adopcje. Tyle sensu w twojej wypowiedzi.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
kogut59 (3090 punktów)
> Dla mnie badania o wychowaniu dzieci w rodzinach homo możesz sobie o kant dupy potłuc.
zrob to !

>Jaką ty miałeś rodzinę. Pewnie, jak 99,9% użytkowników forum miałeś/ masz matkę i ojca.
Ale czy 99,9% jest z swojego ojca/matki zadowolona ?

> A innym chcesz zafundować homoadopcję.

prawdopodobnie 33% zamieniloby na homo


11-01-2010 12:42 
 0 na 2
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
>Ach kolega nie czytał o nie dawnych badaniach, że dzieci wychowywane w parach lesbijskich wykształcają statystycznie lepsze wyniki w kompetencjach życiowych od dzieci z rodzin mieszanych? Biedactwo.
>No tak, ale co cie obchodzą wyniki - mając umysł zaćmiony zastępujesz rzeczywistość wyobrażeniami.

A kolega to gdy zobaczy gdzieś wyniki jakichś badań to zaraz przesłaniają mu rzeczywistość, jakby kolega nie zauważył, że wyniki badań to są różne na ten sam temat u różnych badających. Wyniki to funkcja czasu i robiących wyniki. Ja rozumiem, że owe wyniki podobają się koledze ale inne wyniki mówią, że dziecko wychowuje się gdy ma matkę i ojca. Nauka polega na naśladowaniu i podpatrywaniu wzorców. Jeśli dziecko jest hetero, a ma dwie mamusie mizdrzące się do siebie, to może to skrzywić jego psyche. No wiesz córka np myśli ja mam chłopaka, a w domu mama ma mamę. To może ja też powinnam mieć dziewczynę ale wszystkie dziewczyny w klasie mają chłopaków.
Sylwek (15472 punktów)
Wiesz większość homoseksualistów jest miażdżona heteryckimi wzorcami, czasami dosłownie a jednak sobie radzą. A jakoś wątpię by w trakcie wywiadu w procedurze adopcyjnej nie sprawdzono, czy potencjalni homoseksualni rodzice to nie są jacyś wykolejeńcy, dla których problemem jest heteroseksualizm.

A wiesz, od samego patrzenia to można zajść w ciąże a nie stać się lesbijką.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
11-01-2010 13:08 
 Ocena 2 na 2
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
Sylwek, nie wiem czy słyszałeś o takiej prawidłowości występującej u kobiet, których ojciec był pijakiem, łajzą i napierdzielał żonę. Otóż takowe kobiety wybierają sobie za mężów takie same łajzy jak ich ojcowie. To jeden przykład co to od patrzenia to się we łbie nie pierd....

Kilka dni temu oglądałem program o Arabii Saudyjskiej. Wbrew temu co niektórzy mówią ponad 80% społeczeństwa nie chce zmieniać swoich obyczajów i przyzwyczajeń. I te uciśnione kobiety zakapturzone i ci faceci co żonę pierwszy raz zobaczą po ślubie nie chcą zmiany tego stanu rzeczy. Dlaczego? Ano właśnie od patrzenia. Wychowani są w takim wzorcu i inna opcja dla nich jest idiotyczna.

Przykład z naszego podwórka. Nikt wierzącym się nie rodzi. Akt wiary zaszczepiany jest im poprzez obserwację co robią rodzice i co robią inni. Albo chociażby święta, wigilia itd. Dlaczego większość uczestniczy w tej szopce? Bo tak mieli w domu i robią to samo co było robione w ich domu.

Poza tym ja nie stwierdziłem, że od patrzenia dziecko stanie się pederastą. Stwierdziłem jedynie, że patrzenie na to co ma w domu będzie niezgodne z jego naturą i będzie mącić mu w głowie. Zamiast pograć sobie w Quake'a będzie kombinować o co tu chodzi. Czy to ono jest nienormalne, czy rodzice, a może coś jeszcze.
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>To może ja też powinnam mieć dziewczynę ale wszystkie dziewczyny w klasie mają chłopaków.
Wiesz, miałem podobne zastrzeżenia.
Zasadnicze pytanie brzmi: czy homoseksualizm jest wrodzony, czy nabyty?

Pozdrawiam - Zbyszek

Wiara kończy się wtedy, gdy zaczynają się wątpliwości.
Sylwek (15472 punktów)

>Zasadnicze pytanie brzmi: czy homoseksualizm jest wrodzony, czy nabyty?

Cóż, wrodzony, przynajmniej w tym sensie, ze się go nie nabywa w wyniku jakichś zdefiniowanych doświadczeń.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
13-01-2010 15:27 
 Ocena 1 na 1
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>>Zasadnicze pytanie brzmi: czy homoseksualizm jest wrodzony, czy nabyty?
>Cóż, wrodzony, przynajmniej w tym sensie, ze się go nie nabywa w wyniku jakiś zdefiniowanych doświadczeń.
Zatem nie ma o czym mówić. Dzieci wychowywane przez pary homoseksualne nie będą homoseksualistami a zastrzeżenia przeciwników wynikają z niewiedzy i przypuszczeń na zasadzie "a nuż zechce spróbować tego, bo rodzice tak robią - i tak mu/jej już zostanie?"
Druga kwestia, którą poruszył Jurek to getto szkolne. Trzeba przyznać, że częściowo ma rację.
Nawet zakładając, że rodzice nie będą obnosili się ze swoim związkiem ze względu na dobro dziecka, istnieje możliwość, że pozostałe dzieci dowiedzą się o tym. I co?
Oczywistym wydaje się być, że dziecko par homoseksualnych będzie szykanowane przez rówieśników, szczególnie w gimnazjum. Można byłoby w tym miejscu skonstatować z zadumą, że taka jest cena postępu.
Próbujemy przełamywać stereotypy i afirmować tolerancję. Nie jest to łatwe.

www.rp.pl/artykul/2,418243.html
Sadzę, że lepszym rozwiązaniem od adopcji byłoby to, zaprezentowane na zdjęciu obok artykułu. Osobiście wolałbym mieć własne dziecko(czego Ci serdecznie życzę) niż adoptowane.
Ciało z ciała, krew z krwi.

Pozdrawiam - Zbyszek

Wiara kończy się wtedy, gdy zaczynają się wątpliwości.
Adamiak (36436 punktów)
>>Zasadnicze pytanie brzmi: czy homoseksualizm jest wrodzony, czy nabyty?
>Cóż, wrodzony...
>Zatem nie ma o czym mówić.
   Autorytet pod ręką - bezcenne...

>... dziecko par homoseksualnych będzie szykanowane (...) taka jest cena postępu.
   ... za wszystko inne zapłacisz kartą "Cudzy-Karb".
13-01-2010 20:42 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
Nie wiem czy autorytet, ale w przeciwieństwie do ciebie bazuję na własnym doświadczeniu, na doświadczeniach znanych mi gejów, tudzież na badaniach psychologicznych i biologicznych nad genezą homoseksualizmu.
O twoich autorytetach wolę nie myśleć bo nasuwa mi się ciocia Klocia.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
Adamiak (36436 punktów)
>... tudzież na badaniach psychologicznych i biologicznych nad genezą homoseksualizmu.
   I te badania nauczyły cię gryzienia się we własną krtań?

>O twoich autorytetach wolę nie myśleć bo nasuwa mi się ciocia Klocia.
   Nie chwal się - nie znam twojej rodziny. I nie żałuję.
Sylwek (15472 punktów)

>Nawet zakładając, że rodzice nie będą obnosili się ze swoim związkiem ze względu na dobro dziecka,
Nie bardzo rozumiem, co oznacza "obnoszenie się" w tym kontekście.

>istnieje możliwość, że pozostałe dzieci dowiedzą się o tym. I co?
>Oczywistym wydaje się być, że dziecko par homoseksualnych będzie szykanowane przez rówieśników, szczególnie w gimnazjum. Można byłoby w tym miejscu skonstatować z zadumą, że taka jest cena postępu.

Nie wiem czy z zadumą, ale... www.racjonalista.pl/forum.php/s,287189

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>>Nawet zakładając, że rodzice nie będą obnosili się ze swoim związkiem ze względu na dobro dziecka,
>Nie bardzo rozumiem, co oznacza "obnoszenie się" w tym kontekście.
To oczywiste. Im dłużej pozostałe dzieci nie będą wiedziały o "nietypowych" rodzicach tym dla zainteresowanego lepiej.
Tak więc "obnoszeniem się" można nazwać sytuację, kiedy na przykład ci rodzice(załóżmy mężczyźni) przyjdą na wywiadówkę wspólnie, trzymając się za ręce. Oczywiście mają do tego prawo i mnie to nie obchodzi, mogą się nawet całować na środku ulicy.
Uważam, że szczególnie w gimnazjum, gdzie zdecydowanie nie można mówić o tolerancji wśród młodzieży, takie zachowanie byłoby niewskazane i właśnie dla dobra dziecka powinno się go unikać.

Moim zdaniem należy zmienić prawo tak, by kobiety(lesbijki) mogły zostać zapłodnione metodą in vitro, wcześniej wybierając sobie ojca dziecka, który odda spermę. W ten, jakże prosty sposób staną się matkami i dla przykładu para lesbijek może mieć dwoje dzieci(każda własne) by wspólnie je wychowywać.
Podobnie z mężczyznami. Dwóch gejów oddaje spermę, dokonuje się zapłodnienia in vitro, wszczepia się zapłodnione komórki matce zastępczej i ona rodzi bliźnięta. W ten sposób obaj zostają za jednym zamachem ojcami. Można też potraktować każdego z osobna(dwie matki zastępcze) bądź też decydować się na jedno dziecko.

Nie rozumiem, w czym problem. Przecież te kwestie powinny być już dawno załatwione! A tak politycy odwlekają najważniejsze sprawy w nieskończoność, bojąc się podejmować jakiekolwiek decyzje. Masz przykład z ustawą bioetyczną. W Polsce nie ma żadnych przepisów regulujących te kwestie, panuje "wolna amerykanka".
Niestety, ale zależność od opinii hierarchów i obawa przed krytyką pęta decydentom ręce. Po prostu brakuje im odwagi.

Gdyby to zależało ode mnie, sprawa byłaby już dawno załatwiona. Podobnie z tzw. handlem narządami. Dlaczego nie mam prawa decydować o własnym ciele? - pytam. Dlaczego nie mogę sprzedać, w końcu mojej nerki obcej, potrzebującej osobie?
Przecież to skandal! Za takie coś można w Polsce iść do więzienia.

Zmiany - domagam się zmian i racjonalnego państwa.
Tylko tyle.

Pozdrawiam - Zbyszek


Wiara kończy się wtedy, gdy zaczynają się wątpliwości.
14-01-2010 21:58 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>Próbujemy przełamywać stereotypy i afirmować tolerancję. Nie jest to łatwe.
"Zdaniem obrońców tradycyjnego rozumienia małżeństwa jest to niebezpieczny precedens. - Po raz pierwszy w naszej historii myśli, motywy i osobiste przekonania inicjatorów referendum staną się obiektem sądowej analizy w poszukiwaniu "niewłaściwych" intencji - ostrzega Andy Pugno, główny prawnik Protect Marriage. "
Efekt, poprawności politycznej szafującej pojęciem tolerancji, w postaci takiego precedensu może bardzo dużo kosztować społeczeństwo. Prawo jest ślepe i przykładowo 13 poprawka do konstytucji najlepiej służy korporacjom a nie tym dla, których została wprowadzona.
Pozdrawiam
>
Wiara kończy się wtedy, gdy zaczynają się wątpliwości.

13-01-2010 16:51 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>Cóż, wrodzony, przynajmniej w tym sensie, ze się go nie nabywa w wyniku jakiś zdefiniowanych doświadczeń.
Cenne spostrzeżenie: "jakiś zdefiniowanych doświadczeń."
Sakowicz (285 punktów)
>Dlaczego ktoś miałby zabierać lesbijkom dzieci tylko dlatego, że są lesbijkami. Jeżeli decydują się mieć we dwie dziecko i w ten sposób spaprać dzieciakowi życie to cóż, biorą ten krzyż na siebie. Czym innym jest aborcja.


Maiło być adopcji oczywiście.
10-01-2010 11:22 
 Ocena 1 na 1
Rzaki Pak (181 punktów)
A są może jakieś głosy, które przemawiałyby za tym, że te dzieci są np napiętnowane przez środowisko, albo wykazują jakieś dysfunkcje rozwojowe?
zMiasta (11 punktów)
Mysle, ze istnieje tu pełna analogia z samotnymi rodzicami: nie mogą oni adoptować dziecka, ale nie sa im odbierane prawa rodzicielskie wobec ich biologicznych dzieci.
lontri (16088 punktów)

Prawda jest taka, że wiele dzieci już wychowuje się w rodzinach, w których co najmniej jeden z partnerów jest homoseksualny, lecz na przykład ukrywa swój homoseksualizm.

Oficjalna ideologia jak dotąd dominująca w naszym kraju nie wymaga przecież, by rodzice byli heteroseksualni, ale tylko aby na takich wyglądali.
W praktyce nikt się nie wtrąca w te sprawy, aby wszystko odbywało się po cichu i z zachowaniem pozorów.

Sprawa oficjalnych adopcji przez pary seksualne to w obecnym "klimacie" raczej sprawa beznadziejna. Natomiast w przypadku "zrobienia sobie dziecka" na odebranie czy ograniczenie praw rodzicielskich naprawdę trzeba sobie zasłużyć. To że tatuś czy mamusia jest obecnie w związku homoseksualanym w świetle prawa nie może być do tego podstawą.

Zamiast otwracie walczyć z ideologią łatwiej sobie z nią po prostu radzić po swojemu.

BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
karolina m. (380 punktów)
Z tego co mi wiadomo, to procedura adopcji jest dość skomplikowana i obejmuje długotrwałe sprawdzanie potencjalnych rodziców na wielu poziomach. Ich moralność, tryb życia, postawa społeczna, muszą być bez zarzutu pod względem ewentualnego wychowania dziecka. Nie widzę tu związku z orientacją seksualną.

Homofobia w Polsce istnieje i bywa, że przyjmuje niepokojące formy, ale sama się nie zwalczy. Dopóki homoseksualiści i heteroseksualiści nie będą traktowani równo w obliczu mechanizmów prawnych, nie zniknie i z zachowań społecznych.

Absurdem jest specjalne utrudnianie gejom czy lesbijkom adopcji dlatego, że z dziecka będą się śmiali w szkole, bo ma dwóch tatusiów. Dzieci bywają okrutne i tak samo będą się naśmiewały z kolegi, bo jest otyły, ma odstające uszy, albo mama jest sprzątaczką w szkole. Po to jest kochająca rodzina, żeby pomóc radzić sobie z problemami i uczyć asertywności.
10-01-2010 15:52 
 Ocena 1 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Absurdem jest specjalne utrudnianie gejom czy lesbijkom adopcji dlatego, że z dziecka będą się śmiali w szkole, bo ma dwóch tatusiów.
   Może i tak, choć już celowe narażanie dzieci na takie śmiechy, poprzez urzędowe przydzielanie go chętnym gejom, nie jest absurdem, tylko okrucieństwem.

>... tak samo będą się naśmiewały z kolegi, bo jest otyły, ma odstające uszy, albo mama jest sprzątaczką w szkole.
   Więc żadna różnica, jeśli dodatkowo będą się naśmiewały z dziecka gejów?

>Po to jest kochająca rodzina, żeby pomóc radzić sobie z problemami i uczyć asertywności.
   Ale adopcja nie jest po to, by specjalnie wybierać taką rodzinę, która będzie dodatkowym powodem udręki dziecka - adopcja ma w założeniu dziecku pomóc, czy mnie się już popieprzyło?
10-01-2010 16:23 
 Ocena 6 na 6
karolina m. (380 punktów)
>   Może i tak, choć już celowe narażanie dzieci na takie śmiechy, poprzez urzędowe przydzielanie go chętnym gejom, nie jest absurdem, tylko okrucieństwem.

Nie sądzę, jakoby przydzielanie dziecka homoseksualnej parze, która wykazuje wszelkie inklinacje do stworzenia mu odpowiednich warunków rozwoju, było okrucieństwem.

>>... tak samo będą się naśmiewały z kolegi, bo jest otyły, ma odstające uszy, albo mama jest sprzątaczką w szkole.
>   Więc żadna różnica, jeśli dodatkowo będą się naśmiewały z dziecka gejów?
>>Po to jest kochająca rodzina, żeby pomóc radzić sobie z problemami i uczyć asertywności.
>   Ale adopcja nie jest po to, by specjalnie wybierać taką rodzinę, która będzie dodatkowym powodem udręki dziecka - adopcja ma w założeniu dziecku pomóc, czy mnie się już popieprzyło?

To nie ta rodzina będzie wówczas powodem udręki, a naśmiewający się koledzy; rodzina z założenia jest azylem bezpieczeństwa. To właśnie homofobia i nietolerancja w wydaniu nieświadomych dzieci byłaby tu problemem, któremu należy przeciwdziałać.
10-01-2010 16:46 
 Ocena 2 na 4
Sylwek (15472 punktów)

>To nie ta rodzina będzie wówczas powodem udręki, a naśmiewający się koledzy; rodzina z założenia jest azylem bezpieczeństwa. To właśnie homofobia i nietolerancja w wydaniu nieświadomych dzieci byłaby tu problemem, któremu należy przeciwdziałać.

Adamiaka to nie przekonuje. Dla Adamiaka problemem żydowskich dzieci które były gazowane w obozach nie byli nazistowscy oprawcy, ale ich rodzice, przez których dzieci były Żydami.

[Dla wszelkich źle nastawionych do argumentum ad Hitlerum - użyłem go całkiem celowo]

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
10-01-2010 18:40 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Adamiaka to nie przekonuje. Dla Adamiaka problemem Żydowskich dzieci które były gazowane w obozach nie byli nazistowscy oprawcy, ale ich rodzice, przez których dzieci były Żydami.

   Proszę mnie nie obrażać swoimi wściekłymi projekcjami.
Sylwek (15472 punktów)
Ponownie nie bądź bezwstydny - to bezpośrednie zastosowanie twojej konstrukcji myślowej do analogicznej sytuacji.

Głupio ci się zrobiło?
Bo (pozwól że użyję twojego określenia) wściekła nienawiść do Żydów już nie uchodzi, a w stosunku do gejów jeszcze ci się wydaje, że tak? Być może w rynsztoku o którym pisała Alicja Duda i owszem ale nie wśród ludzi o minimum przyzwoitości.

To nie ze mną jest problem lecz z tobą - ty używasz odrażających chwytów.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
Adamiak (36436 punktów)
>Ponownie nie bądź bezwstydny - to bezpośrednie zastosowanie twojej konstrukcji myślowej do analogicznej sytuacji.
>Głupio ci się zrobiło?
       ...

>... pisała Alicja Duda...

       ...
10-01-2010 20:00 
 Ocena 1 na 1
placownik (17853 punktów)

>Adamiaka to nie przekonuje.

   Lepiej będzie, jeśli tę ocenę pozostawisz samemu Adamiakowi.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Adamiak (36436 punktów)
>Nie sądzę, jakoby przydzielanie dziecka homoseksualnej parze, która wykazuje wszelkie inklinacje do stworzenia mu odpowiednich warunków rozwoju, było okrucieństwem.
   Widzę, że masz trudności z rozumieniem tekstu (by o złą wolę nie haczyć), a to: "...że z dziecka będą się śmiali w szkole, bo ma dwóch tatusiów." - napisałem ja?

>To nie ta rodzina będzie wówczas powodem udręki, a naśmiewający się koledzy;
   Jasne, ale dziecko samo nie wybierze sobie pary gejów na rodzinę, ktoś tę decyzję za niego podejmie, więc będzie odpowiedzialny za udrękę dziecka, tylko co z tego będzie miał dzieciak, że ktoś może i będzie miał wyrzuty sumienia, ale podpisze papier, trześnie drzwiami i zostawi go w obliczu okrutnych kolegów?

   Więc powodem będzie w ogóle pozwolenie na taką adopcję = przyczynienie się do dręczenie dziecka.

>To właśnie homofobia i nietolerancja w wydaniu nieświadomych dzieci byłaby tu problemem, któremu należy przeciwdziałać.
   Owszem, jestem za krzewieniem tolerancji, ale nie przy pomocy wystawiania dzieci na eksperymenty, albo w roli katalizatorów "łagodzących obyczaje".
10-01-2010 19:04 
 0 na 2
Sylwek (15472 punktów)

>   Owszem, jestem za krzewieniem tolerancji, ale nie przy pomocy wystawiania dzieci na eksperymenty, albo w roli katalizatorów "łagodzących obyczaje".

Oczywiście, a ewentualnego interesu homoseksualnych dzieci i nastolatków z łagodzenia nietolerancji nie bierzesz pod uwagę. Bo widzisz, ten "eksperyment" to nie tylko ryzyko dla dzieci adoptowanych, ale tez nadzieja dla wielu nieadoptowanych.

A jeszcze jedno Adamiak - wiem, że cię to nudzi, ale co powiesz o adoptowaniu dzieci przez Żydów lub Muzułmanów? Oni też nie cieszą się społeczną akceptacją. Jeśli faktycznie nie o twoje homofobiczne uprzedzenia idzie, to także i tym grupom wobec których panują silne uprzedzenia powinieneś zabronić adoptować dzieci w Polsce - kraju nie tylko homofobicznym ale wciąż silnie antysemickim. Wszak nietrudno sobie wyobrazić dziecko zaadoptowane przez Żydów i wyzywane od "żydków".

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
Rzaki Pak (181 punktów)

>I jedni i drudzy obrzezają swoje potomstwo (żydzi chłopców, a muzułmanie dziewczynki)

   W kwestii obrzezania islam podobny jest do judaizmu.

   Pozdrawiam
Adamiak (36436 punktów)
>>   Owszem, jestem za krzewieniem tolerancji, ale nie przy pomocy wystawiania dzieci na eksperymenty, albo w roli katalizatorów "łagodzących obyczaje".
>Oczywiście, a ewentualnego interesu homoseksualnych dzieci i nastolatków z łagodzenia nietolerancji nie bierzesz pod uwagę.
   Kosztem eksperymentu na tych, "dzisiejszych katalizatorach"?

>Bo widzisz, ten "eksperyment" to nie tylko ryzyko dla dzieci adoptowanych, ale tez nadzieja dla wielu nieadoptowanych.
   Podejmiesz się selekcji osobników do eksperymentu?

>A jeszcze jedno Adamiak - wiem, że cię to nudzi, ale co powiesz o adoptowaniu dzieci przez Żydów lub Muzułmanów?
   Jak będzie taki wątek to może głos zabiorę.
Sylwek (15472 punktów)
Naprawdę to nie ja muszę się tłumaczyć z twojej wybiórczej troski o dzieci.

>   Jak będzie taki wątek to może głos zabiorę.

Mówisz i masz. Oczywiście nie musisz tam zabierać głosu, wszelako inni mogą to wziąć pod uwagę przy ocenie twoich poglądów.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
11-01-2010 01:16 
 0 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Naprawdę to nie ja muszę się tłumaczyć z twojej wybiórczej troski o dzieci.
   Mnie twoje tłumaczenia wiszą, eksperymentatorze cudzym kosztem.

>Oczywiście nie musisz tam zabierać głosu, wszelako inni mogą to wziąć pod uwagę przy ocenie twoich poglądów.

   Niczego nie muszę, a swoje kretyńskie uwagi zachowaj dla siebie, racjonalisto za 5 groszy w tym 7 cudzych.
setarkos (10757 punktów)
Ależ się pozmieniało w tym ludzkim świecie. To już potrafią jajeczko z jajeczkiem albo plemnik z plemnikiem w zygotę przerobić? Niesłychane! Jeszcze chwila a trisomia się pojawi (a może już jest) albo i polisomia (czy też poliploidalność (skomplikowana ta biologia)).

Jaki to człowiek z wiekiem nieuważny - z oka spuści, zagapi się, a tu co rusz nowe techniki.. Bardzo ciekawe, bardzo..
11-01-2010 00:59 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
Powiedz mi, sam dojrzysz głupstwo swojej wypowiedzi, czy mam ci je palcem pokazywać?

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
setarkos (10757 punktów)
>Powiedz mi, sam dojrzysz głupstwo swojej wypowiedzi, czy mam ci je palcem pokazywać?

Dzięki za troskę. Zechcesz może podpowiedzieć w jakim znaczeniu użyto słowa 'seks' w tytule wątku - czy chodzi o płeć biologiczną czy jej rolę społeczną (kulturową). Zwykle przez płciowość rozumie się dwu-płciowość, a jednopłciowe nazywa się bez-płciowymi.
Czy homoseksualizm jest bliski a-seksualności? A może rdzeń 'seksu' należy zastąpić rdzeniem 'orgazm'?
Rzaki Pak (181 punktów)
Dwóch prawdziwych ojców

Powyższy filmik znalazłem w innym wątku (znalazł się tam chyba za sprawą Sylwka), a jako że ma dużo wspólnego z wątkiem i strasznie mi się podoba to go tu wrzucam. Przyda się akcent muzyczny , a dodatkowo można spojrzeć z nieco innej perspektywy (z perspektywy nie dostępnej dla pewnych uprzedzonych indywiduum, ale co tam) na sprawę adopcji dzieci przez homoseksualistów.

Bohater filmiku, o dziwo!, nie wydaje się być zaszczuty, nie szczęśliwy z życia i ogólnie zakompleksiony (jakby nam sugerowały wypowiedzi takiego choćby Adamiaka). Ja odnoszę wręcz przeciwne wrażenie. Szczególnie, że bez tremy potrafi śpiewać przed taką publicznością - ja bym raczej się nie przemógł, a moi rodzice są hetero. Nie tego bym się spodziewał po dziecku z zwichrowaną psychiką, niską samooceną i w dodatku molestowanym seksualnie przez rodziców (to też insynuacje Adamiaka).
11-01-2010 23:53 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
> Dwóch prawdziwych ojców

>Bohater filmiku, o dziwo!, nie wydaje się być zaszczuty, nie szczęśliwy z życia i ogólnie zakompleksiony (jakby nam sugerowały wypowiedzi takiego choćby Adamiaka). Ja odnoszę wręcz przeciwne wrażenie. Szczególnie, że bez tremy potrafi śpiewać przed taką publicznością - ja bym raczej się nie przemógł, a moi rodzice są hetero. Nie tego bym się spodziewał po dziecku z zwichrowaną psychiką, niską samooceną i w dodatku molestowanym seksualnie przez rodziców (to też insynuacje Adamiaka).

   No tak, i nawet wygląda tak naturalnie, ale przecie przechodził akurat w pobliżu, amator jeden, i wpadł na chwilkę, by zaśpiewać o swoim szczęśliwym życiu.
   Zdarza się, nawet sala zupełnie przypadkiem z dzieciakami była, to wpadł zanucić piosenkę, którą na pewno sam ułożył, jak z Diedrickiem-prawdziwym ojcem grał na skrzypcach. Nawet melodia zupełnie przypadkowo grającej tam kapeli pasowała do testu.

   A ja, niewdzięcznik, nie wysiliłem się, by dostrzec zupełnie zrelaksowane, wyluzowane dzieciaki z widowni (bo też tam wpadły na chwilkę) podnoszące paluszki zupełnie spontanicznymi i niewyreżyserowanymi ruchami prawie dokładnie wtedy, gdy było trzeba.

   Natomiast zupełnie złośliwie zadałem sobie parę głupich pytań, np.: kto ten filmik nakręcił, dla kogo i po co?

   Powiem ci chyba komplement, Rzaki Pak - każdy supermarket byłby zachwycony takim klientem, jak ty.

   Oczywisty plus za gustowne klapki przy oczkach.
12-01-2010 06:54 
 Ocena 2 na 2
Rzaki Pak (181 punktów)
Jako że piosenka była śpiewana w kraju, gdzie homoadopcja nie jest niczym niezwykłym (wystarczy popatrzeć na moment, gdy się pyta kto przyszedł z dwoma ojcami) znalezienie dziecka, które by było adoptować to nie jest nic szczególnie trudnego, zgodzisz się? W takim razie nie ma powodu, aby podważać to, że owe dziecko zostało adoptowane przez homorodziców. Oczywiście na pewno długo trenował tę piosenkę. Ale czy dziecko, które byłoby okaleczone psychicznie i molestowane seksualnie miałoby dość motywacji i siły, aby takiej piosenki się nauczyć, a potem zaprezentować tak licznemu gronu? Podpowiem ci, że w obu przypadkach takie dziecko chyba by umarło ze strachu, gdyby miało śpiewać przed taką publicznością, a w dodatku miałoby opory przed nauką takiej piosenki.

Nie ma więc, przynajmniej ja nie mam, wątpliwości, że owy chłopak został adoptowany prze homorodziców. Powiedz mi: dostrzegasz jakieś dysfunkcje rozwojowe u tego dziecka? Ja wręcz przeciwnie.

>Natomiast zupełnie złośliwie zadałem sobie parę głupich pytań, np.: kto ten filmik nakręcił, dla kogo i po co?

Przypuszczam, że filmik nakręciła osoba, która filmowała całe to wydarzenie, bądź rodzice tego chłopca. Po co? Też mnie zastanawia po co ludzie nagrywają różne festyny itp. A dla kogo? Wątpię, aby dla ludzi takich jak ty. Raczej dla rodziców. Ale udostępniony i przetłumaczony został najpewniej dla homofobów - możesz czuć się wyróżniony.

Naprawdę sądzisz, że cały ten festyn, czy co to tam jest, został zorganizowany, aby siać propagandę prohomoseksualną? Dla mnie to naturalne, że taka piosenka się pojawiła skoro całe wydarzenie jest zorganizowane dla dzieci, a wśród nich są też te homoadoptowane.

Następnym razem postaraj się spojrzeć obiektywnie na całość, a nie na cześć która pasuje do twoich poglądów. W taki sposób nic nie uzyskasz - no może, poza uczuciem, że zawsze masz rację i od małego nie musiałeś zmienić nawet jednego malutkiego zdania na jakikolwiek temat.

> Powiem ci chyba komplement, Rzaki Pak.

A dziękuję bardzo

> Oczywisty plus za gustowne klapki przy oczkach

Tako i ja ci takiego plusa przyznaję.
12-01-2010 08:05 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>... znalezienie dziecka, które by było adoptować to nie jest nic szczególnie trudnego, zgodzisz się?
   Oczywiście.

>W takim razie nie ma powodu, aby podważać to, że owe dziecko zostało adoptowane przez homorodziców.
   Gdzie ja to napisałem?

>Oczywiście na pewno długo trenował tę piosenkę.
   Pewnie tak, jak każdy początkujący piosenkarz.

>Ale czy dziecko, które byłoby okaleczone psychicznie...
   Uważasz, że skutki okaleczenia psychicznego są widoczne następnego dnia po skaleczeniu?

>... i molestowane seksualnie...
   Pierwszy raz nie chciało mi się reagować, ale teraz się spytam: do czego ci to kłamstwo potrzebne, manipulatorze? Bo ja się domyślam, a ty może sobie zdasz z tego sprawę.

>Podpowiem ci...
   Ale ja nie chcę.

>Nie ma więc, przynajmniej ja nie mam, wątpliwości, że owy chłopak został adoptowany prze homorodziców.
   Brak wątpliwości to cenna cecha. Spytaj kierownika supermarketu.

>Powiedz mi: dostrzegasz jakieś dysfunkcje rozwojowe u tego dziecka? Ja wręcz przeciwnie.
   Jasne, znaczy znowu nie masz wątpliwości, że do końca życia już tak mu zostanie.

>Przypuszczam, że filmik nakręciła osoba, która filmowała całe to wydarzenie, bądź rodzice tego chłopca.
   Czego niezbitym dowodem są ujęcia z co najmniej czterech kamer w tym jedna na wysięgniku, oraz profesjonalny montaż.

>Też mnie zastanawia po co ludzie nagrywają różne festyny itp.
   Serio?

>A dla kogo? Wątpię, aby dla ludzi takich jak ty.
   Nawet na pewno nie, bo jestem strasznie niewdzięcznym upierdliwcem.
   No, tak komuś zabawę popsuć. Chyba się poryczę.

>Następnym razem postaraj się spojrzeć obiektywnie na całość, a nie na cześć która pasuje do twoich poglądów.
   Aha, to tylko "mój" fragmencik był kręcony profesjonalnie?

>W taki sposób nic nie uzyskasz - no może, poza uczuciem, że zawsze masz rację i od małego nie musiałeś zmienić nawet jednego malutkiego zdania na jakikolwiek temat.
   Ślicznie ułożyłeś tę samokrytykę.

>> Oczywisty plus za gustowne klapki przy oczkach
>Tako i ja ci takiego plusa przyznaję.

   Niedoszacowałem twojego kalectwa - ten plus powinien być ze współczucia dla ślepca.
Matix (5786 punktów)
>Dlaczego popieram więc np. prawo do adopcji dzieci przez homoseksualistów? Los homoseksualistów,
>czyli ludzi z reguły już dorosłych, nie obchodzi mnie zupełnie. Obchodzi mnie za to los dzieci.

A pomyślałeś choć przez chwilę jak postrzegane będzie dziecko z dwoma tatami wśród rówieśników? Wiesz jak będą je linczować? Wiesz, że przeżyje większy horror niż bycie sierotą? I przez to równie dobrze może wyrosnąć na psychopatycznego mordercę chcącego się odegrać za linczowanie za dzieciaka.
11-01-2010 20:58 
 Ocena 1 na 1
Rzaki Pak (181 punktów)
Widzę, że nic nie wiesz o chorobie sierocej, ani o psychice dziecka. Zresztą kto je będzie linczował? Ty?
11-01-2010 21:01 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
Zapomniałeś jeszcze dodać, że rzeki zaczną płynąc krwią a niebo spadnie nam na głowy.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
Adamiak (36436 punktów)
>Tak więc Domy Dziecka nie są dobrym miejscem dla dzieci.
   Zdecydowanie tak.

>Zdecydowane lepiej by im było w rodzinie adopcyjnej, nawet jeśli miały by być wychowywane przez homoseksualistów.
   Tu już moje zdecydowanie ma mniej zdecydowany charakter.

>W końcu miłość rodziców jest najważniejsza dla rozwoju dziecka - niezależnie czy rodziców homoseksualnych czy hetero.
   Skąd kategoryczne założenie, że miłość do cudzego dziecka jest nieodłączna jego adopcji?
   No i bywa, że zabawki szybko się nudzą. Oczywiście nie same - właścicielom.
Sylwek (15472 punktów)

>   No i bywa, że zabawki szybko się nudzą. Oczywiście nie same - właścicielom.

Słuszny truizm.

Niesłuszne, homofobiczne zawężanie go do homoadopcji.


dnoterlikowskiego.blogspot.com/
12-01-2010 19:01 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Niesłuszne, homofobiczne zawężanie go do homoadopcji.
   Cóż, że twojego autorstwa. ...

Edycja.
   Gratuluję - nareszcie zacząłeś minusować własne klapy na oczkach.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365