 |
Czy nie jesteście w stanie zaakceptować cudzej wiary? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 29-09-2010 21:48 | crazy (31 punktów) | Czy nie jesteście w stanie zaakceptować cudzej wiary?
3 na 11 | Niech Bóg ma Was w opiece. I tak nie jesteśmy pogodzić dwóch zupełnie innych światopoglądów. Tak samo jak ja nie jestem w stanie udowodnić istnienia Boga, tak samo Wy nie jesteście w stanie udowodnić Jego nieistnienia. Natomiast nie wiem, skąd ta arogancja i brak szacunku. Czy nie jesteście w stanie zaakceptować cudzej wiary ? Czemu to aż tak koli ? Wyrażajcie opinie, bo każdy ma prawo mówić co uważa, ale bynajmniej nie na miejsu jest to co się tu wyrabia. Czyżbyście byli niepewni swoich racji, że tak usilnie ich bronicie mieczykami agresji ? Czemu nie potraficie przejść bez agresji obok osoby wierzącej ? A może czujecie wew. potrzebę destrukcji religii ? Doprawdy ciekawe, że z tą "głupotą i zacofaniem" tak dzielnie walczycie skoro wokół nas masa jeszcze większej głupoty i zacofania, nad którą nawet się nie pochylicie. Ciekawe i klarowne jak dla mnie. Wojna jest wojną. I zawsze była, jest i będzie. To normalne. Zatem walczcie, a ja chwycę miecz i też powalczę.
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
26 na 26 | liliac (147340 punktów) | Odp: Desant "logików" od Cejrowskiego | > Niech Bóg ma Was w opiece. I tak nie jesteśmy pogodzić dwóch zupełnie innych światopoglądów. Tak samo jak ja nie jestem w stanie udowodnić istnienia Boga, tak samo Wy nie jesteście w stanie udowodnić Jego nieistnienia.Nie bardzo da się udowodnić nieistnienie czegokolwiek  > Natomiast nie wiem, skąd ta arogancja i brak szacunku.Nie chcę brzmieć niesympatycznie, ale to nie ja się loguję na religijnych forach, by przekonywać religijnych obywateli, że obiekt ich kultu nie istnieje, ale odwrotnie- dzielni misjonarze walą drzwiami i oknami, by poinformować ateistów, że ci są aroganccy i głupi, a poza tym- zależnie od nastawienia nawracaczy- że albo skończą gnijąc w piekle/jęcząc w płomieniach, albo że bogowie płaczą, patrząc na ich ślepotę. > Czy nie jesteście w stanie zaakceptować cudzej wiary ? Czemu to aż tak koli ?Halo, kolego- o czym ty właściwie mówisz? Jeśli ktoś chce sobie w coś wierzyć, niechaj wierzy, byle nie próbował innych w swoje pomysły włączać, byle nie próbował ingerować w prawodawstwo, szkolnictwo i finanse publiczne, które dotyczą nie tylko ludzi religijnych, byle nie próbował ateistów nawracać, nawracać ich dzieci, zawłaszczać należącej i do nich przestrzeni publicznej, przedstawiać swojej religii jako uniwersalnej wykładni moralnej, itd- myślę, że jasno w miarę piszę. Toja religia ma miejsce w twoim ogródku/twoim domu/twoim kościele- i w takiej postaci niech zostanie. Ja na twoich drzwiach nie będę przylepiać "rybek Darwina", ty mi na nosie nie wieszaj krzyżyków ni półksiężyca i będzie OK. Wierz mi, że da się- mam w pracy prawie samych żarliwych katolików i obywa się bez większych konfliktów. > Wyrażajcie opinie, bo każdy ma prawo mówić co uważaDzięki, łaskawco. > ale bynajmniej nie na miejsu jest to co się tu wyrabia.Doprecyzuj, proszę. Też przykładowo uważam, że nie na miejscu było niedawne "kółkoróżańcowe" (sorry- nick użytkowniczki-katoliczki, nie mój wredny ateistyczny wymysł) wyzywanie forumowiczów od Leninów. > Czemu nie potraficie przejść bez agresji obok osoby wierzącej ?Mów za siebie. Ja jadłam dziś w pracy śniadanie z samymi katolikami i nie pluliśmy sobie do kanapek. > A może czujecie wew. potrzebę destrukcji religii ?Tylko, gdy nie oddaje "cesarzowi, co cesarskie". Np. w przypadku "komisjomajątkowych" afer. > Doprawdy ciekawe, że z tą "głupotą i zacofaniem" tak dzielnie walczycie skoro wokół nas masa jeszcze większej głupoty i zacofania, nad którą nawet się nie pochylicie.Łżesz, waćpan, bądź brakiem wnikliwości grzeszysz. Nawet sobie nie wyobrażasz, jakie desanty pseudonauki tu miewamy. Walczymy dzielnie. Chociaż przyznać trzeba, że rzadko są one tak napastliwe, jak desanty nawracaczy. > Zatem walczcie, a ja chwycę miecz i też powalczę.Ale mógłbyś gdzie indziej?
|
|
 | | Humanożerca (481 punktów) | > Nie bardzo da się udowodnić nieistnienie czegokolwiek  Nie byłbym tego taki pewien, dowodzenie nie wprost istnieje. Owszem można pójść na łatwiznę i oczekiwać, niech inni mi dowodzą... Ale ponieważ kwestia ma charakter filozoficzny a nawet metafizyczny, równoważy ją inna zasada, która każe w świecie ludzkim preferować to, co zastane i nie ruszać tego bez dostatecznych powodów... Ale zostawmy to na boku, bo będzie całkowity offtop i nożyce pójdą w ruch.  > Nie chcę brzmieć niesympatycznie, ale to nie ja się loguję na religijnych forach, by >przekonywać religijnych obywateli, że obiekt ich kultu nie istnieje,Tak, abstrahując od twoich sporów z logikiem, taka postawa wiele mi mówi.. Stoi za nią potrzeba odseparowania się. Bo cóż takiego strasznego stałoby się, gdybyś ich "nawracała"? Zapewniam Cię, że na religijnych forach bywają ludzie o bardzo podobny nastawieniu, jak nie jesteś nasz, to sobie idź, my się nie pchamy.. (tutaj litania nielubianych forów). Tylko się potem nie dziw, że rozdzielne, ujęte stereotypowo plemiona, traktują siebie bez szacunku, stereotypowo, paternalistycznie etc. > ale odwrotnie- dzielni misjonarze walą drzwiami i oknami, by poinformować ateistów, że ci są >aroganccy i głupi,Ateizm można ująć jako stosunek do religii, czy wiary nacechowany m.in. arbitralnością. Następnie zachowania ateistów można odpowiednio interpretować z perspektywy religijnej. A nawet skazać odpowiednie analogie w interpretacjach świata "według ateisty". > a poza tym- zależnie od nastawienia nawracaczy- że albo skończą gnijąc w piekle/jęcząc w >płomieniach, albo że bogowie płaczą, patrząc na ich ślepotę.W takich debatach zawsze będą obecne wewnętrzne racjonalizacje, które będą odbierane przez ich ofiary, jako mniej lub bardziej miłe. > Halo, kolego- o czym ty właściwie mówisz? Jeśli ktoś chce sobie w coś wierzyć, niechaj >wierzy, byle nie próbował innych w swoje pomysły włączać, byle nie próbował ingerować w >prawodawstwo, szkolnictwo i finanse publiczne, które dotyczą nie tylko ludzi religijnych, >byle nie próbował ateistów nawracać, nawracać ich dzieci, zawłaszczać należącej i do nich >przestrzeni publicznej, przedstawiać swojej religii jako uniwersalnej wykładni moralnej, >itd- myślę, że jasno w miarę piszę. Toja religia ma miejsce w twoim ogródku/twoim domu/twoim >kościele- i w takiej postaci niech zostanie.Myślę, że nie rozumiesz, czym jest ateizm i czym jest religia. Tego się tak rozwiązać, pogodzić nie da. Z różnych powodów, począwszy od tego, że można domagać się prawa do integralnego traktowania siebie samego. Taki postulat, jest totalnie niezależny od wiary. A skończywszy na tyn, że ową neutralność można interpretować jako, jawną lub niejawną, uniwersalizację i dominację postawy ateistycznej. > Ja na twoich drzwiach nie będę przylepiać "rybek Darwina", ty mi na nosie nie wieszaj >krzyżyków ni półksiężyca i będzie OK. Wierz mi, że da się- mam w pracy prawie samych >żarliwych katolików i obywa się bez większych konfliktów.Pewnie, że się da, ale ile w swej pracy zajmujesz się ateizmem a oni religią, czy wiarą? Pozostaje jednak faktem, że ateiści mają skłonność do obniżania znaczenia tych poglądów a wierzący odwrotnie. To widać, jeśli krytycznie przyjrzymy się językowi obu stron. debaty.tezeusz.pl/node/201736/talk.htmldebaty.tezeusz.pl/node/201773/talk.htmldebaty.tezeusz.pl/node/201775/talk.htmlProszę podania powyższych linków nie traktować jako desantu.  Pozdrawiam. forum.histmag.org/
|
|
|  | 10 na 10 | liliac (147340 punktów) | > >Nie chcę brzmieć niesympatycznie, ale to nie ja się loguję na religijnych forach, by >przekonywać religijnych obywateli, że obiekt ich kultu nie istnieje,> Tak, abstrahując od twoich sporów z logikiem,Ja nie mam sporów z Logikiem, zazwyczaj nie wdaję się z nim w dyskusje z powodu formy, w jakiej próbuje je prowadzić, co właśnie w tym wątku wyjaśniałam. > taka postawa wiele mi mówi.. Stoi za nią potrzeba odseparowania się. Bo cóż takiego strasznego stałoby się, gdybyś ich "nawracała"?I owszem wiele mówi- mówi o braku zapędów misyjnych i rozlicznych innych pozaideologicznych zainteresowań i zobowiązań, których nie zamierzam zarzucać, by poświęcić swój czas wolny na dodatkowe działania nawracające. Poza tym istnieje subtelna różnica pomiędzy nawracającym i chcącym podyskutować, prawda? Na Racjonaliście pojawiają się oba typy. > Zapewniam Cię, że na religijnych forach bywają ludzie o bardzo podobny nastawieniu, jak nie jesteś nasz, to sobie idź, my się nie pchamy.. (tutaj litania nielubianych forów). Tylko się potem nie dziw, że rozdzielne, ujęte stereotypowo plemiona, traktują siebie bez szacunku, stereotypowo, paternalistycznie etc.Nie powiedziałam, że nie czytuję rozmów na portalach religijnych- powiedziałam, że nie chodzę tam nawracać. Nie czuję wewnętrznej potrzeby prowadzenia internetowej dyskusji z ludźmi poważnie traktującymi kwestię zawartości boskości w glutenie i potrzeby kary śmierci dla heretyków i kobiet dokonujących aborcji. Mój czas nie jest aż tak nieograniczony, tym bardziej ,że dotychczasowe obserwacje sugerują dużo bardziej "totalny" charakter interwencji moderatorskich na portalach religijnych, aniżeli na "naszym" forum- nie chce mi się marnować czasu na wypowiedzi, które znikną z przyczyn ideologicznych. Mam kilka ulubionych miejsc w sieci, w których przebywam częścieji bardziej się angażujęw ich funkcjonowanie, inne odwiedzam bardziej "z doskoku"; równie dobrze możesz mnie oskarżać o potrzebę odseparowania się, bo nie przepadam za imprezami dyskotekopodobnymi, więc takowe omijam. Paternalistycznie traktuję tych wierzących, którzy zachowują się "szczeniacko"- dziwnym trafem nawracać przychodzą głównie właśnie tacy- w "realu" raczej takich form wypowiedzi nie spotykam- także podczas dyskusji o charakterze światopoglądowym, choć to może być kwestia środowisk, w których się obracam. Nie wiem w jak bardzo odizolowanych obszarach trzeba przebywać, by traktować tych spoza religijnej barykady stereotypowo i paternalistycznie z powodu niedoboru kontaktów sieciowych, ale znów- może to kwestia środowiska. > >ale odwrotnie- dzielni misjonarze walą drzwiami i oknami, by poinformować ateistów, że ci są >aroganccy i głupi,> Ateizm można ująć jako stosunek do religii, czy wiary nacechowany m.in. arbitralnością. Następnie zachowania ateistów można odpowiednio interpretować z perspektywy religijnej. A nawet skazać odpowiednie analogie w interpretacjach świata "według ateisty".Ależ oczywiście, że można. Wszystko można ująć w jakiś mniej lub bardziej ekscentryczny sposób. Mnie zazwyczaj jednak, mówiąc kolokwialnie "zwisa" w co ktoś wierzy dopóki nie próbuje mi swojego sposobu oglądania świata narzucić i oczekiwałabnym podobnego zachowania w stosunku do swojej osoby. Przestaje mi zwisać w zakresie pewnych prawnych czy społecznych przejawów religii- to dla mnie dużo bardziej interesujące pole do dyskusji, ale zauważ, że nie "niewłaściwe" wizje społeczno-polityczne zarzucał ateistom religijny przedmówca, a rzekomą niemożność akceptaci faktu, że on wierzy. To, że on wierzy, zupełnie mi nie przeszkadza. > W takich debatach zawsze będą obecne wewnętrzne racjonalizacje, które będą odbierane przez ich ofiary, jako mniej lub bardziej miłe.Primo- pewna kultura dyskusji powinna obowiązywać niezależnie od strony, którą w ewentualnym sporze reprezentujesz, a secundo- pewnych sposobów "argumentacji" po prostu nie potrafię traktować poważnie- potraktujesz z powagą i szacunkiem argument o "smażeniu się w piekle"? > Myślę, że nie rozumiesz, czym jest ateizm i czym jest religia.To mnie oświeć, łaskawco, zwłaszcza w zakresie tego, czym jest ateizm. Rozumiem, że dysponujesz definicją słuszna i niepodważalną, w której mój ateizm się nie mieści? > Tego się tak rozwiązać, pogodzić nie da. Z różnych powodów, począwszy od tego, że można domagać się prawa do integralnego traktowania siebie samego. Taki postulat, jest totalnie niezależny od wiary. A skończywszy na tyn, że ową neutralność można interpretować jako, jawną lub niejawną, uniwersalizację i dominację postawy ateistycznej.Niektórzy- niekiedy także religijni- ludzie twierdzą, że w znacznym stopniu się da. Powiem więcej- niektórzy zgadzają się, że tylko taka neutralność pozwala współistnieć w miarę pokojowo ateistom i przedstawicielom różnych religii. To zapewne kwestia skali totalności poglądów i dopuszczania granic możliwej akceptacji. > >Ja na twoich drzwiach nie będę przylepiać "rybek Darwina", ty mi na nosie nie wieszaj >krzyżyków ni półksiężyca i będzie OK. Wierz mi, że da się- mam w pracy prawie samych >żarliwych katolików i obywa się bez większych konfliktów.> Pewnie, że się da, ale ile w swej pracy zajmujesz się ateizmem a oni religią, czy wiarą?Pracę w pełni związaną z wiarą mają chyba głównie kapłani  My w pracy zajmujemy się głównie pracą i to chyba zdrowa sytuacja, natomiast podczas pracy i w czasie przerw rozmawiamy o różnych kwestiach życia codziennego, dyskusje światopoglądowe też się zdarzają, tak jak zdarzają się znajomych rozmowy o wyprawach pielgrzymkowych na przykład. Konflikty- rzeczywiście pojawiają się- głownie w zakresie 2 kwestii- na linii tematycznej "antykoncepcja/aborcja/in vitro" i na linii "homoseksualizm". Domyślam się, jednak, że są branże, gdzie wyznawana ideologia może bardziej wpływać na wykonywane czynności zawodowe. Ech, chaotycznie wyszło nieco. > Proszę podania powyższych linków nie traktować jako desantu. Pozdrawiam.Spróbuję znaleźć chwilę i zajr
|
|
| |  | 5 na 5 | nomilk (1013 punktów) | Ech, chaotycznie wyszło nieco.
Nie sądzę. Bardzo spójna, przemyślana wypowiedź. Twój oponent powinien się cieszyć z czasu poświęconego przez Ciebie na odpowiedź na bzdurne zarzuty.
three of a perfect pair
|
|
| | |  | 3 na 5 | liliac (147340 punktów) | > Ech, chaotycznie wyszło nieco.> Nie sądzę. Bardzo spójna, przemyślana wypowiedź.Dzięki
|
|
| |  | | Humanożerca (481 punktów) | > >Tak, abstrahując od twoich sporów z logikiem,> Ja nie mam sporów z Logikiem, zazwyczaj nie wdaję się z nim w dyskusje z powodu formy, w >jakiej próbuje je prowadzić, co właśnie w tym wątku wyjaśniałam.Ja zaś to przeczytałem i dlatego zacząłem od abstrahowania.  > >taka postawa wiele mi mówi.. Stoi za nią potrzeba odseparowania się. Bo cóż takiego strasznego stałoby się, gdybyś ich "nawracała"?> I owszem wiele mówi- mówi o braku zapędów misyjnych i rozlicznych innych pozaideologicznych >zainteresowań i zobowiązań, których nie zamierzam zarzucać, by poświęcić swój czas wolny na >dodatkowe działania nawracające.Miałem, co innego na myśli niż Twój pewnie wyidealizowany obraz samej siebie, ale niech będzie.  > Poza tym istnieje subtelna różnica pomiędzy nawracającym i chcącym podyskutować, prawda? Na >Racjonaliście pojawiają się oba typy.Znasz jakieś obiektywne kryteria odróżniania jednych od drugich? Ja znam tylko subiektywne.  > Nie powiedziałam, że nie czytuję rozmów na portalach religijnych- powiedziałam, że nie >chodzę tam nawracać.Ja zaś nie twierdziłem, że nie czytujesz. Być może pochopnie stwierdziłem, że się nie udzielasz. Ponieważ wcześniej nie wprowadziłaś pewnych niuansów, teraz jestem w kropce, bo może jednak się udzielasz, ale nie nawracasz?  > Nie czuję wewnętrznej potrzeby prowadzenia internetowej dyskusji z ludźmi poważnie >traktującymi kwestię zawartości boskości w gluteniePrzykład pomieszania języków z różnych poziomów i kontekstów. Zapewne podświadomie wykorzystane skojarzenia gluteiny z glutem.  Ale może jednak pokusisz się o ujęcie myśli z konsekwentnym użyciem języka religijnego i świeckiego? A następnie je ze sobą zestawiła? > tym bardziej ,że dotychczasowe obserwacje sugerują dużo bardziej "totalny" charakter >interwencji moderatorskich na portalach religijnych, aniżeli na "naszym" forum- nie chce mi >się marnować czasu na wypowiedzi, które znikną z przyczyn ideologicznych.Różne fora widziałem, zawsze byli jacyś frustraci. Robiłem najdurniejsze i najróżniejsze rzeczy w sieci, ale ban, czy kasowanie nie trafiło mi się.  > Mam kilka ulubionych miejsc w sieci, w których przebywam częścieji bardziej się angażujęw >ich funkcjonowanie, inne odwiedzam bardziej "z doskoku"; równie dobrze możesz mnie oskarżać >o potrzebę odseparowania się, bo nie przepadam za imprezami dyskotekopodobnymi, więc takowe >omijam.Nie oskarżałem, obserwowałem i ośmieliłem się swe obserwacje przelać na internetowy papier. To Ty odczułaś nutkę naganny więc brniesz w tłumaczenia.  > >Ateizm można ująć jako stosunek do religii, czy wiary nacechowany m.in. arbitralnością. Następnie zachowania ateistów można odpowiednio interpretować z perspektywy religijnej. A nawet skazać odpowiednie analogie w interpretacjach świata "według ateisty".> Ależ oczywiście, że można. Wszystko można ująć w jakiś mniej lub bardziej ekscentryczny >sposób. Mnie zazwyczaj jednak, mówiąc kolokwialnie "zwisa" w co ktoś wierzy dopóki nie >próbuje mi swojego sposobu oglądania świata narzucić i oczekiwałabnym podobnego zachowania w >stosunku do swojej osoby.Mógłbym powiedzieć vice versa, ale zbytnio mnie interesują ateiści.  > Przestaje mi zwisać w zakresie pewnych prawnych czy społecznych przejawów religii- to dla >mnie dużo bardziej interesujące pole do dyskusji, ale zauważ, że nie "niewłaściwe" wizje >społeczno-polityczne zarzucał ateistom religijny przedmówca, a rzekomą niemożność akceptaci >faktu, że on wierzy. To, że on wierzy, zupełnie mi nie przeszkadza.Wiara chyba polega tez na tym, że wszystko widzi się w jej świetle. > Primo- pewna kultura dyskusji powinna obowiązywać niezależnie od strony, którą w ewentualnym >sporze reprezentujesz,Zgoda... Jeśli wolno spytać o szczegóły, swoim znajomym z reala mówisz o gluteinie?  > a secundo- pewnych sposobów "argumentacji" po prostu nie potrafię traktować poważnie- >potraktujesz z powagą i szacunkiem argument o "smażeniu się w piekle"?W kontekście której perspektywy mam odpowiedzieć? Ja mogę na próbę, za dobrą monetę brać jedną i drugą. > To mnie oświeć, łaskawco, zwłaszcza w zakresie tego, czym jest ateizm. Rozumiem, że dysponujesz definicją słuszna i niepodważalną, w której mój ateizm się nie mieści?Nie ma czegoś takiego jak jedynie słuszne i niepodważalne definicje, czy lepiej ujęcia. Ty w moim ujęciu niewiary się mieścisz. Przepraszam, jeśli przesadziłem z retoryczna zaczepnością.  > Niektórzy- niekiedy także religijni- ludzie twierdzą, że w znacznym stopniu się da.O nagle zwolennicy boskiej gluteiny znaleźli twe uznanie... no cóż. Moim zdaniem się nie da a na tych, którzy twierdzą inaczej, jakaś ateistyczna gadka się znajdzie.  > Powiem więcej- niektórzy zgadzają się, że tylko taka neutralność pozwala współistnieć w >miarę pokojowo ateistom i przedstawicielom różnych religii. To zapewne kwestia skali >totalności poglądów i dopuszczania granic możliwej akceptacji.A inni się nie zgadzają i wolą dowolny symbol religijny w przestrzeni publicznej niż żaden, Gratuluję ciekawych znajomych w pracy.  Pozdrawiam. forum.histmag.org/
|
|
|  | 6 na 6 | Ignorancja (4718 punktów) | >Ateizm można ująć jako stosunek do religii, czy wiary nacechowany m.in. arbitralnością. Następnie zachowania ateistów można odpowiednio interpretować z perspektywy religijnej. A nawet skazać odpowiednie analogie w interpretacjach świata "według ateisty". (Humanożerca)
Taki sam arbitralny stosunek przyjmuje religia w odniesieniu do ateizmu. Rożnica polega na tym, że ateizm lepiej sobie radzi ze zrozumieniem owego wspomnianego przez ciebie pojęcia integralności i potrafi ten fakt zaakceptować godząc się na istnienie odmienności bez ingerowania w nie. Religie (może za wyjątkiem buddyzmu, który jest odrobinę bardziej liberalny) wbrew temu, co oficjalnie głoszą nie są w swych doktrynach absolutnie tak skonstruowane, by dopuścić i zaakceptować choćby cień cudzej integralności. Większość religii w swych założeniach bazuje na konieczności narzucania własnych poglądów i nie ma w nich miejsca na dyskusję mającą doprowadzić do konsensusu. Chyba, że "konsensusem" ma być bezwarunkowe podporządkowanie się integralnych, a jeszcze wolnych jednostek poglądom danego systemu religijnego. Opowieści o tolerancji w wydaniu religijnym można włożyć między bajki.
>Myślę, że nie rozumiesz, czym jest ateizm i czym jest religia. (Humanożerca do Liliac)
A czy ja dobrze rozumuję? Owszem myślę, że jak dotąd dobrze, drogi Humanożerco. Nawet potrzeba ekumenizmu narodziła się z faktu narastającej laicyzacji, będącego w rozumieniu religii oczywistym zagrożeniem. Czy dlatego napisałeś do Liliac, iż:
>Tego się tak rozwiązać, pogodzić nie da. ???
Czyli pogodzić tak, jak ona proponuje, mianowicie z wyznaczeniem nienaruszalnych stref integralności cudzej oraz stref, gdzie się poruszamy wszyscy neutralnie. To oczywiście model państwa świeckiego, już z nazwy wskazujący na antagonizm do państwa religijnego. Polacy muszą sobie dziś odpowiedzieć, nie tylko ateiści, także, a może przede wszystkim katolicy (w praktyce często podający się za katolików oportuniści ze względu na tradycję), czy pragną państwa świeckiego z ograniczeniem dla ekspresji światopoglądowej w formie stref neutralnych, czy państwa religijnego. Myślę, że coraz więcej Polaków opowiada się za modelem świeckim, co widać choćby po spadku notowań kościoła katolickiego w sondażach, a sprawa nachalności w pędzie do krzyżowania stref neutralnych tylko wzmogła niechęć naszego społeczeństwa do tegoż.
>Tylko się potem nie dziw, że rozdzielne, ujęte stereotypowo plemiona, traktują siebie bez szacunku, stereotypowo, paternalistycznie etc. (Humanożerca)
Ty chciałbyś unifikacji? Ależ to już było. I nie bardzo się sprawdziło. Pewna rozdzielność i rozwarstwienie wynikające z różnic/różnorodności w społeczeństwie są zjawiskami zupełnie naturalnymi(już pierwszy jednokomórkowiec był stworzeniem, co się odseparowało błoną komórkową od otoczenia i stworzyło swój nienaruszalny własny świat), tak jak chęć skupiania się owych różnorodności w grupy (instynkt stadny). I dopóki ich separatyzm i to, co się dzieje wewnątrz nich nie narusza drastycznie norm świata, wewnątrz którego z kolei egzystują to niech mają prawo do swojej integralności. Jej bezzasadne naruszanie nie jest niczym koniecznym.
A paternalizm? Cóż. Hierarchiczność jest elementem natury, nie przeskoczy się tego. Lepsza jednak hierarchiczność paternalistyczna, która w moim odczuciu bardziej zawiera się w definicji państwa świeckiego aniżeli hierarchiczność autokratyczna, a do takiej sięgają religie. I plemię polskie zaczyna to rozumieć.
Rozumiem, że Ty należysz do tych, którzy pojawiają się na forach o określonym światopoglądzie, by wetknąć szpilkę? Mi się też zdarzyło. Niedawno. Powiem za siebie. Nie była to dyskusja. Raczej ja swoje, oni swoje. Z dyskusji ma coś wynikać. Nie bardzo wiem, co wynikło z mojej tam bytności poza tym, ze straciłam sporo czasu. Natomiast powiem bez ogródek i hipokryzji. Nie byłam tam, by się dać przekonać, więc myślę, że wszyscy wierzący pojawiający się na tym forum są by przekonywać, czyt. ewangelizować, a nie dać się przekonać. Bez wyjątku. A opowieści o chęci poznania drugiej strony służą jedynie dorabianiu ideologii do wtargnięcia na cudze poletko. Można jeszcze tak jak Logik, przybyć, aby nie pozostawić oazy inności, by rozkwitała bez skrępowania. Z tego samego punktu widzenia wychodzą ateiści bytujący na forach dla wiernych. Nie odpowiada to mojemu systemowi etycznemu, a jeśli jeszcze sobie wpadnę do obozu ideologicznego wroga będzie to tylko kontrwizyta w zamian za naloty na to forum.
Zresztą moja uprzednia i jedyna jak dotąd bytność po drugiej stronie barykady wynikła tylko z tej przyczyny: jak Kuba bogu, tak bóg Kubie. ____________________________ Mam jeszcze słówko do Mariusza Agnosiewicza. Jako gość na forum konkurencji do wpływów na kształt świata starałam się zachowywać kulturalnie, by nie nadwyrężyć gościnności. Logik tej sztuki nie opanował. Nie uważasz, że pora gościa nauczyć dobrych manier?
Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
|
|
| |  | | Logik (812 punktów) | Usunięte przez moderatora
|
|
| |  | 1 na 1 | Humanożerca (481 punktów) | > Taki sam arbitralny stosunek przyjmuje religia w odniesieniu do ateizmu.Ech.., kiedy powiedzieć coś, co ewentualnie przedstawi ateizm w ciemniejszym świetle, choćby i z pomocą zabiegów czysto retorycznych, od razu znajdzie się ktoś, kto poszuka sobie analogicznej sytuacji w religii. Zabawa polega jednak na tym, że owa analogia tu nie działa. Ponieważ religia nie zauważa ateizmu. To właśnie dlatego ateistom tak często bywa np. przypisywana wiara, inwektywy pod adresem ateistów mogłyby być równie dobrze adresowane do innowierców i vice versa. Dlatego ateiści mówią, że są dyskryminowani, chociaż zwykle są tylko niezauważani, nie zaś intencjonalnie obrażani, czy odrzucani. > Rożnica polega na tym, że ateizm lepiej sobie radzi ze zrozumieniem owego wspomnianego przez >ciebie pojęcia integralności i potrafi ten fakt zaakceptować godząc się na istnienie >odmienności bez ingerowania w nie.Nie zgodzę się, ateista jest jak ktoś, kto wchodzi do głośnego baru i zaczyna głośno uciszać gwarne i skłócone towarzystwo, które go zgoła nie dostrzega i z początku nie słucha. Tą analogią można wytłumaczyć czym jest ateizm a zarazem wskazać, czym jest religia. > Religie (może za wyjątkiem buddyzmu, który jest odrobinę bardziej liberalny) wbrew temu, co >oficjalnie głoszą nie są w swych doktrynach absolutnie tak skonstruowane, by dopuścić i >zaakceptować choćby cień cudzej integralności.Rozumiem, że ateista nie ufa religijnym wytłumaczeniom i akceptacjom odmienności, ateiści wiele uwagi poświęcili ich dyskredytacji. Dla mnie, nie ateisty, nie są one rozstrzygające. > Większość religii w swych założeniach bazuje na konieczności narzucania własnych >poglądów i nie ma w nich miejsca na dyskusję mającą doprowadzić do konsensusu.Zapewne w pewnych kluczowych sprawach, zwłaszcza etycznych tak jest, ale etyka jest czymś oddzielnym od religii. > Chyba, że "konsensusem" ma być bezwarunkowe podporządkowanie się integralnych, a jeszcze >?wolnych jednostek poglądom danego systemu religijnego. Opowieści o tolerancji w wydaniu >religijnym można włożyć między bajki.Jasne, jak rozumiem, taki Paweł Włodkowic nie uprawiał teologicznych uzasadnień tolerancji. Ubiegając ewentualny zarzut, owszem czynił to, podobnie jak wielu innych myślicieli, również z przyczyn politycznych. > A czy ja dobrze rozumuję? Owszem myślę, że jak dotąd dobrze, drogi Humanożerco. Nawet >potrzeba ekumenizmu narodziła się z faktu narastającej laicyzacji, będącego w rozumieniu >religii oczywistym zagrożeniem.Istnieje różnica między ekumenizmem a dialogiem międzyreligijnym. Pierwszy dotyczy tylko chrześcijan. Próby jednoczenia bywały już wcześniej. Swego czasu mój profesor od filozofii społecznej, zadeklarowany ateista, dowodził, że owe próby są z gruntu błędne i prowadziły paradoksalnie do osłabienia religii - bo tam, gdzie nie ma wzajemnej konkurencji, słabnie kreatywność. Autorzy biblii wierzyli w konsensualną wizję ładu społecznego a nie agonistyczno - konfliktową, stąd też takie parcie na ekumenizm, które nie wynika z jakichś strachów. Zresztą o czym my mówimy? O skrawku nowoczesnego świata, który się wyludnia lub ledwo zachowuje zastępowalność pokoleń? Reszta świata, która ludnościowo spęczniała w wieku XX i dalej pęcznieje ludnościowo, nie chce i nie jest ateistyczna. > Czyli pogodzić tak, jak ona proponuje, mianowicie z wyznaczeniem nienaruszalnych stref >integralności cudzej oraz stref, gdzie się poruszamy wszyscy neutralnie.Moim zdaniem takie strefy zwyczajnie nie istnieją i są teoretyczną fikcją skonstruowaną na potrzeby uzasadnienia pewnej koncepcji. Wolność nie jest żadną strefą buforową, która się kończy na czubku cudzego nosa. Interakcje są bezustanne, choć mają różną postać "makro" i "mikro". Nie rozumiem też owej neutralności. W naukach społecznych trudno oddzielić wartościowanie od opisu, np. słowo "złodziej" jest zarówno opisem jak i wartościowaniem. O ile można się jeszcze o niego silić na poziomie opisowym, nie podobna uzyskać go w aspekcie pragmatycznym. Tu wartościowaniu mogą ulegać nawet liczby.  Dodam dla jasności, dla mnie niewerbalizowany, niekomunikowany ateizm nie jest ateizmem, analogicznie z wiarą, czy religią. > odseparowało błoną komórkową od otoczenia i stworzyło swój nienaruszalny własny świat),Ten świat jest wtórny, czy pierwotny względem otoczenia? Bo moim zdaniem wtórny. Zasadnicza zmiana w otoczeniu ingerowałaby w nie lub je unicestwiła. W gruncie rzeczy ateizm, chce sprzedać wierzącym fałszywą świadomość jego pierwotności, aby móc dokonać wygodnych i preferujących go zmian. > Natomiast powiem bez ogródek i hipokryzji. Nie byłam tam, by się dać przekonać, więc myślę, >że wszyscy wierzący pojawiający się na tym forum są by przekonywać, czyt. ewangelizować, a >nie dać się przekonać. Bez wyjątku. A opowieści o chęci poznania drugiej strony służą >jedynie dorabianiu ideologii do wtargnięcia na cudze poletko.Sądzenie innych podłóg siebie samej. Rozumiem, że mieści się to w ramach twej etyki.  forum.histmag.org/
|
|
| | |  | 5 na 5 | Ignorancja (4718 punktów) | > Ech.., kiedy powiedzieć coś, co ewentualnie przedstawi ateizm w ciemniejszym świetle, choćby i z pomocą zabiegów czysto retorycznych, od razu znajdzie się ktoś, kto poszuka sobie analogicznej sytuacji w religii. Zabawa polega jednak na tym, że owa analogia tu nie działa. Ponieważ religia nie zauważa ateizmu.Słucham? Ty to tak na serio, czy dla jaj? Masz cos na poparcie swej rewolucyjnej tezy? Komitet ds. Dialogu z Niewierzącymi KEP(Komitet Episkopatu Polski). > Dlatego ateiści mówią, że są dyskryminowani, chociaż zwykle są tylko niezauważani, nie zaś intencjonalnie obrażani, czy odrzucani.Słucham? Encyklika Divini Redemptoris o bezbożnym komunizmie, który był w rozumieniu katolickiego zwierzchnika tożsamy z ateizmem. Centesimus annus. Spe salvi. Naturalnie to takie wygodne straszyć ateistami w kontekście komunizmu. Wiesz co? Daj sobie spokój. > Nie zgodzę się, ateista jest jak ktoś, kto wchodzi do głośnego baru i zaczyna głośno uciszać gwarne i skłócone towarzystwo, które go zgoła nie dostrzega i z początku nie słucha. Tą analogią można wytłumaczyć czym jest ateizm a zarazem wskazać, czym jest religia.  Wygłos to w Holandii, albo we Francji. > Rozumiem, że ateista nie ufa religijnym wytłumaczeniom i akceptacjom odmienności, ateiści wiele uwagi poświęcili ich dyskredytacji. Dla mnie, nie ateisty, nie są one rozstrzygające.Mógłbyś pisać bardziej przejrzyście? Co nie jest dla ciebie rozstrzygające? Dyskredytacje, czy religijne tłumaczenia i akceptacje odmienności? > Zapewne w pewnych kluczowych sprawach, zwłaszcza etycznych tak jest, ale etyka jest czymś oddzielnym od religii.Słucham? Mogę się nie zgadzać z normami etycznymi preferowanymi przez dany system religijny, np. moralnością katolicką, ale religie to nic innego jak próby uregulowania obyczajów. Przestań. Wygłaszasz bzdury, opakowanie tego w wysoce intelektualny slang nic ci nie da. > Jasne, jak rozumiem, taki Paweł Włodkowic nie uprawiał teologicznych uzasadnień tolerancji. Ubiegając ewentualny zarzut, owszem czynił to, podobnie jak wielu innych myślicieli, również z przyczyn politycznych.No i sam sobie odpowiedziałeś. Nie każda retoryka w każdym czasie stosowną była. Do reszty postu może sie odniosę w najbliższym czasie, a może juz nie. Starczy początek tego, co próbujesz mi wcisnąć. Źle trafiłeś.
Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
|
|
| | | |  | | Humanożerca (481 punktów) | > Słucham? Ty to tak na serio, czy dla jaj?Ironizowanie z rozmówcy jest zabronione ok. > Komitet ds. Dialogu z Niewierzącymi KEP(Komitet Episkopatu Polski).??? > >Dlatego ateiści mówią, że są dyskryminowani, chociaż zwykle są tylko niezauważani, nie zaś intencjonalnie obrażani, czy odrzucani.> Słucham? Encyklika Divini Redemptoris o bezbożnym komunizmie, który był w rozumieniu >katolickiego zwierzchnika tożsamy z ateizmem. Centesimus annus. Spe salvi.Jak może istnieć "bezbożność", jak nie ma "bezkrasnoludkożności"? Jak rozumiem akceptujesz religijną retorykę uznającą ateizm, czy innowierstwo za brak. Coraz lepiej.  Bo jeśli ateizm nie jest żadnym realnym brakiem, przeciwnie to religia nim jest - to ów dostojnik nie dostrzega ateizmu, tylko "majaczy". > Naturalnie to takie wygodne straszyć ateistami w kontekście komunizmu.Rozmawiasz sama ze sobą. > >Nie zgodzę się, ateista jest jak ktoś, kto wchodzi do głośnego baru i zaczyna głośno >uciszać gwarne i skłócone towarzystwo, które go zgoła nie dostrzega i z początku nie słucha. >Tą analogią można wytłumaczyć czym jest ateizm a zarazem wskazać, czym jest religia.>  > Wygłos to w Holandii, albo we Francji.Brawo, brawo, elementarny brak wiedzy o tym, że każda analogia i metafora ma swoje ograniczenia. A zresztą, czy jest prawdą, że osoby religijne pełniące służbę publiczną muszą oddzielać swój światopogląd religijny od pełnionej funkcji, zaś ateiści nie muszą, bo opowiadając się za minimalizmem, niczego tutaj nie muszą? Powszechnie też wiadomo, że w społeczeństwach świeckich zarówno zainteresowanie jak i obecność tematyki religijnej w przestrzeni publicznej jest mniejsza. I gdyby jaki Francuz czy Szwed przyjechał do Polski, byłby zdziwiony, czemu u nas tyle się o tych sprawach gada. Pewnie dziwiłby się też tutejszym krytykom religii Dla przeciętnego, nominalnego ateisty Jezus to taki dobry człowiek, co dawał ludziom dobre rady lub coś w ten deseń. Nie twierdziłem zaś, że ateizm jest milczeniem w ogóle. > >Rozumiem, że ateista nie ufa religijnym wytłumaczeniom i akceptacjom odmienności, ateiści wiele uwagi poświęcili ich dyskredytacji. Dla mnie, nie ateisty, nie są one rozstrzygające.> Mógłbyś pisać bardziej przejrzyście? Co nie jest dla ciebie rozstrzygające? Dyskredytacje, czy religijne tłumaczenia i akceptacje odmienności?Dyskredytacje mistrzynio ironii.  > Słucham? Mogę się nie zgadzać z normami etycznymi preferowanymi przez dany system religijny, >np. moralnością katolicką,Oczywiście, że możesz, problem polega na tym, że sprzeczne systemy moralne nie będą się wzajem tolerować. Moralność to nie jest ogół subiektywnych mniemań o dobru i złu, gdzie da się powiedzieć: a niech sobie jeden uważa kradzież za coś złego a drugi za coś dobrego. Jak się spotkają w sądzie, to okradzionemu... nie wiem... dam odszkodowanie z kasy państwa?  > ale religie to nic innego jak próby uregulowania obyczajów.Sorry, ale to Ty wygadujesz bzdury. Religie już zasadniczo są obyczajami. Między innymi właśnie dlatego formy rytuałów są trwalsze od konkretnych "przekonań" religijnych. Nie ma czegoś takiego jak nieuregulowane, czy rozregulowane obyczaje. Można co najwyżej tych regulacji nie dostrzegać. > Przestań. Wygłaszasz bzdury, opakowanie tego w wysoce intelektualny slang nic ci nie da.?? > No i sam sobie odpowiedziałeś. Nie każda retoryka w każdym czasie stosowną była.?? A pamiętasz o kontekście? To Ty twierdziłaś, że religie nigdy nie były tolerancyjne a jak były a jak są to, to ze "strachu". Ja zaś nie broniłem tezy, że zawsze są tolerancyjne. > Do reszty postu może sie odniosę w najbliższym czasie, a może już nie.Wiesz, jak masz tak nerwowo reagować, to lepiej nie i weź sobie coś na uspokojenie.  > Starczy początek tego, co próbujesz mi wcisnąć. Źle trafiłeś.Ja coś w ciskam? > Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą >się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.Jak zrobisz opis z glucieeiną, pardon gluteiną w opisie to pewnie tak.  forum.histmag.org/
|
|
| | | | |  | 4 na 4 | Ignorancja (4718 punktów) | >>Starczy początek tego, co próbujesz mi wcisnąć. Źle trafiłeś. >Ja coś w ciskam?
Owszem wciskasz. Postaram się ci krótko wyjaśnić. Religie takie jak chrześcijaństwo, czy islam tolerancyjne nie są i nie były. Włodkowic stosował swoja retorykę, albowiem nie miał innego wyjścia. Jak w realiach, które ówcześnie panowały chciałbyś nawiązać dialog z chrześcijaństwem, by ciebie nie usmażono? Można jedynie było odwoływać się do tolerancji i liczyć, że silniejszy okaże ci łaskę. Dlatego twój przykład z Włodkowicem to jedynie manipulacja, oderwana od rzeczywistości. Zresztą czytając to, co piszesz odnoszę wrażenie, że operujesz dosyć mocno na poziomie teoretyzowania. Stąd np. "wybitna" teza, że religia nie dostrzega ateizmu. Wybacz, aleś się urwał z choinki. Zarówno religie, jak i ateizm są jak najbardziej realnymi zjawiskami. Jeśli chodzi o retorykę, możesz ją nazwać religijną, to pojęcie "bezbożność" jest trafne. Odnosi się do tych wszystkich, którym coś takiego jak bóg potrzebny do życia nie jest. naturalnie, że religijnym kacykom takie osoby sa nie w smak. Każdy ateista, a nawet osoba areligijna, każdy innowierca to wymierne straty, więc nie pisz, że religia ich nie dostrzega. Tak samo nie pisz, że rozmawiam sama ze sobą. Podałam ci konkretne encykliki, które atakowały ateizm. To w odpowiedzi na twoja rewolucyjną opinię. Przypomnę:
Dlatego ateiści mówią, że są dyskryminowani, chociaż zwykle są tylko niezauważani, nie zaś intencjonalnie obrażani, czy odrzucani.
Jak widzisz, choć uparłeś się nie dostrzec biskupi Rzymu zarówno zauważali ateizm (zresztą nie tylko oni i stąd przykład z Komitetem ds. Dialogu z Niewierzącymi KEP), jak i obrażają nieustannie ateistów, przyrównując ich do zbrodniarzy komunistycznych. I tu mała dygresja, albowiem nie rozmawiamy tylko ze sobą drogi Humanożerco, choć może tak się tobie zda. Zjawisko przemocy jest równie realne jak nabożność, czy bezbożność i wystąpić może jako dodatek do obu, czego przykłady znajdziemy na kartach historii. Jednakowoż. Proponuję nie zapomnieć, że to religie usiłują przedstawić siebie jako systemy lepsze, bo pochodzące od istoty doskonałej: boga. Fakty temu przeczą, więc jest to kłamstwo. A teraz jeśli o majaczenia chodzi. Faktem jest, że nie da się jednoznacznie dowieść istnienia, bądź nieistnienia boga, dlatego pozostaje on w sferze wiary. Można więc jedynie wierzyć, że preferowane przez przywódców religijnych rozwiązania są faktyczną wolą boga. Ponieważ jest to jedynie wiara, a nie niepodlegający dyskusji fakt z tego powodu w tworzeniu choćby systemów prawnych, którym podlegać będą wszyscy należy jak daleko się da nie odbierać możliwości samodecydowania jednostce. Jest to zwłaszcza istotne w regulacjach tych aspektów, które moralnie jednoznaczne nie są. Posłużę się przykładem. Aborcja. Dla jednych to już zabicie człowieka, dla innych nie. Oprócz argumentów, które przemawiają za tym, że zygota człowiekiem jeszcze nie jest są jeszcze fakty, iż nawet nie wszystkie religie traktują aborcje identycznie, jak chciałby np. kościół rzymsko-katolicki, a szkodliwość czynu w kontekście pożytku choćby społecznego jest równie relatywna. W momencie więc, gdy problem jest nierozstrzygalny prawo konstruujemy neutralnie. Mianowicie. Unikamy zakazywania, jak i nakazywania. Logiczne? Zgodzę się z tobą w jednym. Nigdy nie ma rozwiązań idealnych, które będą satysfakcjonowały wszystkich, ale można wprowadzać takie, które satysfakcjonują większość.
A zresztą, czy jest prawdą, że osoby religijne pełniące służbę publiczną muszą oddzielać swój światopogląd religijny od pełnionej funkcji, zaś ateiści nie muszą, bo opowiadając się za minimalizmem, niczego tutaj nie muszą? (Humanożerca)
Nie jest prawdą. W praktyce także ateista oddziela swój światopogląd od pełnionej funkcji, a przynajmniej powinien. I znowu powrócę do aborcji. Lekarz ateista, choć dostrzega i informuje pacjentkę o zagrożeniu jej życia lub zdrowia z powodu rozwijającej się ciąży nie ma prawa usunąć płodu bez jej zgody. Prawda?
Na koniec. Bardzo się pomyliłeś przypisując mi nerwowość, to co najwyżej niechęć do bicia piany, w dyskusji z kimś kto wygłasza opinie nie mające pokrycia w obserwacjach rzeczywistości. A po drugie po prostu nie mam czasu.
Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
|
|
| | | | | |  | | Humanożerca (481 punktów) | > Religie takie jak chrześcijaństwo, czy islam tolerancyjne nie są i nie były.Twierdzenie aprioryczne. Nie wiemy, czym ma tu być "tolerancja" - jeśli ma być np. akceptacja neutralności światopoglądowej, to masz rację, ale takie rozumienie tolerancji nie jest oczywiste. Ludzie tych religii prowadzili różne polityki względem odmienności. Oczywiście można sobie to różnie interpretować, np. gdy byli "liberalni" to tak na prawdę nie wierzyli. Ale to jest zwykłe ahistoryczne racjonalizowanie własnych uprzedzeń i dywagowanie o "istocie religii". > Włodkowic stosował swoja retorykę, albowiem nie miał innego wyjścia.?? Problem jest taki, że był wykształconym prawnikiem, teologiem i pełnił funkcje kościelne. Nie ma powodów, aby uznać go za niewierzącego. Owszem z ateistycznej perspektywy uprawiał czysta retorykę. Ale w swoim mniemaniu przeprowadzał niezbite, teologiczne rozumowanie. I oczywiście, że miał "wyjście", zapewne gdyby nie skrupuły moralne i patriotyczne mógłby przejść na stronę krzyżaków. > Jak w realiach, które ówcześnie panowały chciałbyś nawiązać dialog z chrześcijaństwem, by >ciebie nie usmażono?Ok. Włodkowic nie był chrześcijaninem, Ignorancja zajrzała mu do głowy i słusznie mniema, że wie lepiej od niego kim był.  > Można jedynie było odwoływać się do tolerancjiGdyby Włodkowic w teologicznym uzasadnieniu tolerancji, odwoływał się do tolerancji popełniłby dziecinny błąd logiczny, który niewątpliwie by zauważył. > i liczyć, że silniejszy okaże ci łaskę.Czy Ty w ogóle wiesz, o kim mówisz? Szybciej można byłoby się czepić, że robił to na polityczne zamówienie polskich władców i możnych. > Dlatego twój przykład z Włodkowicem to jedynie manipulacja, oderwana od rzeczywistości.Niestety, ale twoja wiedza o Włodkowicu jest oderwana od rzeczywistości. > Zresztą czytając to, co piszesz odnoszę wrażenie, że operujesz dosyć mocno na poziomie >teoretyzowania.Teoretyzowanie jest zabronione a może jest jakąś a priori wadą?  Wstęp do ad personam? Stąd np. "wybitna" teza, że religia nie dostrzega ateizmu. > Wybacz, aleś się urwał z choinki. Zarówno religie, jak i ateizm są jak najbardziej realnymi >zjawiskami.Nie przeczę, że są realnymi zjawiskami. Jeśli jednak religia jest zasadniczo zjawiskiem językowym, to znaczy ogółem różnych zachowań językowych, które chcą wywoływać określone realne działania. Jasne jest, że ateizm będzie negatywnym odniesieniem do takowych zachowań językowych. Jako taki również podlega badaniom. Chyba nie posuniesz się tak daleko, że będziesz twierdzić, iż religia, precyzyjniej wiara odnosi się do czegoś realnego? Pytanie, czy relacja "odniesienie do czegoś nierealnego" jest przechodnia? Wydaje mi się, że tak. > Jeśli chodzi o retorykę, możesz ją nazwać religijną, to pojęcie "bezbożność" jest trafne.Nie rozumiem. Jest tak samo nie trafne jak pojęcie "bezkrasnoludkowość" z perspektywy religijnej. > Odnosi się do tych wszystkich, którym coś takiego jak bóg potrzebny do życia nie jest.Czyli nie mają braku a "bezbożność" w ujęciu religijnym ma być wyrazem czyjegoś braku, np. nieuświadomionej potrzeby. > naturalnie, że religijnym kacykom takie osoby sa nie w smak. Każdy ateista, a nawet osoba >areligijna, każdy innowierca to wymierne straty,Czy ja coś pisałem o tym, że religijni nie odróżniają innowierców od bezreligijnych? Teraz to potwierdzasz, przecież w obu przypadkach "straty" są takie same. > więc nie pisz, że religia ich nie dostrzega. Tak samo nie pisz, że rozmawiam sama ze sobą.Owo rozmawianie samo ze sobą, dotyczyło wyłącznie uwagi o komunizmie, który bywa przez jednych interpretowany jako chrześcijańska herezja, przez innych jako wypaczenie marksistowskiej filozofii a jeszcze innych jako ateizm. > Podałam ci konkretne encykliki, które atakowały ateizm. To w odpowiedzi na twoja rewolucyjną opinię. Przypomnę:Zdecyduj się "atak", czy "dialog"? > Jak widzisz, choć uparłeś się nie dostrzec biskupi Rzymu zarówno zauważali ateizm (zresztą >nie tylko oniPonieważ przyjęłaś szersze rozumienie dostrzeżenia niż ja. Ale czy jeśli jedni widzą rzekomo tego samego psa czerwonego z trzema łapami, to czy zauważyli oni to samo? > i stąd przykład z Komitetem ds. Dialogu z Niewierzącymi KEP), jak i obrażają nieustannie >ateistów, przyrównując ich do zbrodniarzy komunistycznych.Niezły dialog, niezłe zauważenie nie?  > Zjawisko przemocy jest równie realneZgadzam się, że jest ono realne. Najbardziej realna jest przemoc fizyczna. Trudniej ustalić, czy nastąpiła przemoc psychiczna a już prawie niemożliwością, czy wystąpiła przemoc "symboliczna". > Proponuję nie zapomnieć, że to religie usiłują przedstawić siebie jako systemy lepsze, bo >pochodzące od istoty doskonałej: boga. Fakty temu przeczą, więc jest to kłamstwo.Nie wiem, czy to jest kłamstwo dopóty nie zostanę ateistą. Na razie widzę jedynie licytację, ateiści też chcą być lepsi i jeszcze przedstawić religię jako zabobony, kłamstwa etc. >Faktem jest, że nie da się jednoznacznie dowieść >istnienia, bądź nieistnienia boga, dlatego pozostaje on w sferze wiary. Czyli ateizm jest rodzajem wiary? Przecież na tym forum wylano tony słów, aby dowieść, że jest inaczej! forum.histmag.org/
|
|
| | | | | | |  | 4 na 4 | Ignorancja (4718 punktów) | W ramach okienka czasowego. > >Włodkowic stosował swoja retorykę, albowiem nie miał innego wyjścia.> ?? Problem jest taki, że był wykształconym prawnikiem, teologiem i pełnił funkcje kościelne. Nie ma powodów, aby uznać go za niewierzącego. Owszem z ateistycznej perspektywy uprawiał czysta retorykę. Ale w swoim mniemaniu przeprowadzał niezbite, teologiczne rozumowanie. I oczywiście, że miał "wyjście", zapewne gdyby nie skrupuły moralne i patriotyczne mógłby przejść na stronę krzyżaków.> >Jak w realiach, które ówcześnie panowały chciałbyś nawiązać dialog z chrześcijaństwem, by >ciebie nie usmażono?> Ok. Włodkowic nie był chrześcijaninem, Ignorancja zajrzała mu do głowy i słusznie mniema, że wie lepiej od niego kim był.  A Humanożerca zajrzał do głowy Włodkowica? To, że ktos był teologiem i pełnił funkcje kościelne jeszcze o chrześcijaństwie jego nie świadczy. Natomiast jako prawnik, w dodatku zdaje się dosyć błyskotliwy musiał sobie doskonale zdawać sprawę co w ówczesnych realiach będzie jego gwoździem do trumny, a raczej draską pod wiechciami słomy. Nieprawdaż? > >Można jedynie było odwoływać się do tolerancji (mła)> Gdyby Włodkowic w teologicznym uzasadnieniu tolerancji, odwoływał się do tolerancji popełniłby dziecinny błąd logiczny, który niewątpliwie by zauważył.(nie mła czyli Humanożerca)Ach czyżby? Dam ci przykład ze współczesności. Na pewno się z nim spotkałeś. Otóż wielu ateistów próbuje nawiązać dialog z religią np. chrześcijaństwem odwołując się do jej założeń podobno odwołujących się do tolerancji. Potrafią całkiem sprawnie przekonywać o tolerancji zawartej w doktrynie chrześcijańskiej, a wszystko po to, by wpłynąć na chrześcijan i by przez przekonanie ich o ich tolerancyjnej doktrynie prozę życia uwolnić od fundamentalizmu kryjącego się w tej religii. > >Dlatego twój przykład z Włodkowicem to jedynie manipulacja, oderwana od rzeczywistości.> Niestety, ale twoja wiedza o Włodkowicu jest oderwana od rzeczywistości.Ani ty, ani ja nie mamy wiedzy o tym co faktycznie Włodkowic myślał stojąc przed zwierciadłem. > >Zresztą czytając to, co piszesz odnoszę wrażenie, że operujesz dosyć mocno na poziomie >teoretyzowania.> Teoretyzowanie jest zabronione a może jest jakąś a priori wadą? Wstęp do ad personam?Nie reaguj neurotycznie. Odbiłam ci tylko piłeczkę gdybyś już zapomniał. > Stąd np. "wybitna" teza, że religia nie dostrzega ateizmu.> >Wybacz, aleś się urwał z choinki. Zarówno religie, jak i ateizm są jak najbardziej realnymi >zjawiskami.> Nie przeczę, że są realnymi zjawiskami. Jeśli jednak religia jest zasadniczo zjawiskiem językowym, to znaczy ogółem różnych zachowań językowych, które chcą wywoływać określone realne działania. Jasne jest, że ateizm będzie negatywnym odniesieniem do takowych zachowań językowych. Jako taki również podlega badaniom. Chyba nie posuniesz się tak daleko, że będziesz twierdzić, iż religia, precyzyjniej wiara odnosi się do czegoś realnego?1. Przeczyłeś, że religia, w tym jej dostojnicy zajmują się ateizmem. Sam sie zapędziłeś w kozi róg, a teraz próbujesz odwracać kotka ogonkiem, by jakoś wybrnąć. Religia nie jest jedynie zjawiskiem językowym. 2. Wiara jest najzupełniej czymś realnym. Przedmiot wiary jest spekulatywny. Az tak zawile piszę, czy masz problem z odbiorem nadawania, obecnie mojego. > >Jeśli chodzi o retorykę, możesz ją nazwać religijną, to pojęcie "bezbożność" jest trafne.> Nie rozumiem. Jest tak samo nie trafne jak pojęcie "bezkrasnoludkowość" z perspektywy religijnej.Zastanawiam sie teraz ja, co chcesz przekazać. Zarówno bezbożność, jak i bezkrasnoludkowośc to opis tych, którzy nie wierzą adekwatnie w boga lub krasnoludki. Co w tym takiego strasznego... i o co ci chodzi z perspektywą religijną. Uparłes się lansowac tezę, że dla wierzącego ateista, bezkrasnoludkowiec nie istnieje. A dejże spokój, baw się sam w karkołomne konstrukcje logiczne ale wychodzące z wydumanych/nierzeczywistych przesłanek. [...] > >Faktem jest, że nie da się jednoznacznie dowieść >istnienia, bądź nieistnienia boga, dlatego pozostaje on w sferze wiary. (ja)> Czyli ateizm jest rodzajem wiary? Przecież na tym forum wylano tony słów, aby dowieść, że jest inaczej!(ty)Oj przeginasz. Bóg pozostaje w sferze wiary, jako jej przedmiot. Ateizm jest systemem nie odwołującym się do tejże i do tegoż przedmiotu. Obywa się. I tyle. To wierzący nie może się obyc bez swego przedmiotu wiary. A udowodnić jego istnienia nie potrafi. Co mu zostaje? Wiara. Ateista, gdyby nie ludzie wierzący to by sobie w ogóle nie zaprzątał głowy zbitkiem liter składających się na wyraz: bóg. Nie znał by go w ogóle. tak jak niemowlęta np. chrześcijańskie nie znają go, dopóki im opiekunowie nie przyswoją. Zresztą takie niemowlęta aborygenów, jak i trzylatki, jak i dziesięciolatki, jak i czterdziestolatki nie znają go (boga) również, chyba jedynie ze słyszenia od ludności napływowej. Nie manipuluj moimi słowami. Zreszta robisz to topornie.
Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
|
|
| | | | | |  | | Humanożerca (481 punktów) | > >Można więc jedynie wierzyć, że preferowane przez przywódców religijnych rozwiązania są >faktyczną wolą boga. Ponieważ jest to jedynie wiara, a nie niepodlegający dyskusji fakt z >tego powodu w tworzeniu choćby systemów prawnych, którym podlegać będą wszyscy należy jak >daleko się da nie odbierać możliwości samodecydowania jednostce.Proszę mi więc podać naukową etykę normatywną. Niestety takiej nie ma, wartości zawsze są przedmiotem wiary. Zwrócę też uwagę na ową "jak najdalej się da" - wyznaczenie takiej granicy wymaga również przyjęcia pewnej aksjologii. Nie ma też powodu, aby przyjmować jako wartość samą w sobie dążenie do skrajnego indywidualizmu społecznego i akceptację analogii między zachowywaniem płodu a oddawaniem komuś nerki - np. w imię odpowiedzialności za podejmowane decyzje, czy czyny zdarzenia, które wywołaliśmy. Z góry przyznaję, że faceci też powinni odpowiadać a ewentualne naturalne nierówności w odpowiedzialności, powinny być wyrównane. > >Jest to zwłaszcza istotne w regulacjach tych aspektów, które moralnie jednoznaczne nie są. >Posłużę się przykładem. Aborcja.Pozwolisz, że przedstawię swój pogląd. Całkowity zakaz i całkowita dopuszczalność są tak samo dobrymi rozwiązaniami, jeśli towarzyszyć im będą inne, dodatkowe rozwiązania eliminujące jej potrzebę począwszy od rozwinięcia odpowiednich technik prenatalnych umożliwiających poza maciczną opiekę nad płodem, po bardziej realistyczne, choć może i niedoskonałe rozwiązania nakłaniające do zachowywania ciąży. Oczywiście państwo, podobnie jak inni zainteresowani nie powinni zapominać o dziecku po urodzeniu. > Dla jednych to już zabicie człowieka, dla innych nie.> Myślę, że owa niejednoznaczność może zniknąć wraz z udoskonaleniem technik opieki prenatalnej nad płodem. Z góry mówię, wiem, że religie niechętnym okiem patrzą na zmierzanie w tym kierunku. Ale ta ambiwalencja wywoła mym skromnym zdaniem, jedynie bardziej zawiłe spory w ocenie przeszłości, która dla nas jest teraźniejszością.  > >a szkodliwość czynu w kontekście pożytku choćby społecznego jest równie relatywna.Nie ma jak patrzenie z perspektywy własnego ogródka. Otóż, aktualne prawodawstwo polskie wywołuje poczucie symbolicznej krzywdy u osób niepełnosprawnych, które są takie z urodzenia. Akceptacja aktualnego polskiego prawa, prowadzi do postawienia rodziców dzieci niepełnosprawnych w sytuacji zgody na swoistą alienację i manipulację. Podam przykład. Rodzic może chcieć, aby jego dziecko zostało olimpijczykiem i wygrywało zawody w biegach. Jest jasne, że obiektywnie olimpiady są cenniejsze od paraolimpiad. Niestety okazuje się, że płód jest uszkodzony, dziecko urodzi się bez nóg. W mniemaniu zwolenników aborcji jest to doskonały powód do przerwania ciąży. Powiedzmy, że dziecko jednak się urodziło i po latach zostaje zwycięzcą w paraolimpiadzie. Teraz jest "od zawsze chciane", "wspaniałe", jego osiągnięcia są cenniejsze niż osób zdrowych. Przemiana psychologicznie zrozumiała, co nie zmienia faktu, że doszło do manipulacji i oderwania od rzeczywistości. Jak ktoś nie wierzy, niech porówna, gdzie się kręcą większe pieniądze, gdzie jest zainteresowanie mediów? Ten przykład, neutralny dla dyskusji teizm-ateizm jest dowodem na to, że fałszywa świadomość bywa społecznie oczekiwana i akceptowana. > >W momencie więc, gdy problem jest nierozstrzygalny prawo konstruujemy neutralnie. >Mianowicie. Unikamy zakazywania, jak i nakazywania. Logiczne?Nie, owa neutralność w praktyce przekłada się na centrowość. Dlatego macherzy od idei politycznych ciągle gadają o przesuwaniu centrum. Dla przykładu "Krytyka polityczna" uważa, że Olechowski jest prawicowcem a "Teologia polityczna", że lewicowcem, Zamiast myśleć o maksymalizacji dobra w danej sprawie, politycy się wciąż przepychają, aby znaleźć większość arytmetyczną a nie złoty środek. > Zgodzę się z tobą w jednym. Nigdy nie ma rozwiązań idealnych, które będą satysfakcjonowały >wszystkich, ale można wprowadzać takie, które satysfakcjonują większość.Większość Niemców swego czasu uważała eksterminację żydów za dobre rozwiązanie. > Nie jest prawdą. W praktyce także ateista oddziela swój światopogląd od pełnionej funkcji, a >przynajmniej powinien.Ale on zwyczajnie nie ma czego oddzielać w kwestii religii, czy bycia ateistą. > I znowu powrócę do aborcji. Lekarz ateista, choć dostrzega i informuje pacjentkę o >zagrożeniu jej życia lub zdrowia z powodu rozwijającej się ciąży nie ma prawa usunąć płodu >bez jej zgody. Prawda?Przepraszam, że odpowiem pytaniem na pytanie, ale od kiedy z bycia ateistą wynika jakaś potrzeba usuwania płodów? Może on na przykład doceniać postawy heroiczne jako takie i uznać, że powinien je promować. Może też jak Albert Camus moralnie potępiać aborcję i eutanazję etc. Ogólnie mam wrażenie, że przypisujesz mi lub sama przyjęłaś na potrzebę dyskusji wizję ateizmu ala jakiś "logik" z tego wątku.  Doprawdy większe problemy może mieć ktoś, kto będzie miał skrupuły, czy przestrzegając prawa (oddając pacjentkę innemu lekarzowi) nie dopuszcza się współudziału w aborcji. > Na koniec. Bardzo się pomyliłeś przypisując mi nerwowość, to co najwyżej niechęć do bicia >piany, w dyskusji z kimś kto wygłasza opinie nie mające pokrycia w obserwacjach >rzeczywistości.Moje obszerne i mam nadzieję merytoryczne odpowiedzi, wskazują na to, że ten opis równie dobrze pasuje do twoich opinii. > A po drugie po prostu nie mam czasu.Życzę zatem pożyteczniej spędzonego czasu. Ja też niedługo nie będę go miał.  forum.histmag.org/
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Ignorancja (4718 punktów) | To będzie jedynie połowa (II) mojej wypowiedzi, coś przy wysyłaniu się porobiło i szlag ją wziął i trafił (I część). Wcześniej było np. o niewykonalności w 100% Twych postulatów odnośnie opieki i leczenia prenatalnego, choć zgadzam się, że rozwój takich dróg będzie eliminować w sporym stopniu ciąże niechciane, tak samo jak antykoncepcja. I było o tym, że wartości są relatywne, np. ważność życia ludzkiego, ale ono to życie jest, a bóg to tylko spekulacja, więc o ile wiara w wartości ma bezpośrednie przełożenie na byt realny, o tyle wiara, że wartości, w które wierzę, pochodzą od spekulatywnego bytu zwanego bogiem wprowadza kolejny element niepewności. Poza tym, zdaje się, iż wcześniej wspominałeś o obiektywnych prawach moralnych, które rzekomo mają być. Trochę stanowi to rozdźwięk z Twoim zdaniem, że jedynie wierzymy w wartości. > >>a szkodliwość czynu w kontekście pożytku choćby społecznego jest równie relatywna.> Nie ma jak patrzenie z perspektywy własnego ogródka. Otóż, aktualne prawodawstwo polskie wywołuje poczucie symbolicznej krzywdy u osób niepełnosprawnych, które są takie z urodzenia. Akceptacja aktualnego polskiego prawa, prowadzi do postawienia rodziców dzieci niepełnosprawnych w sytuacji zgody na swoistą alienację i manipulację. Podam przykład. Rodzic może chcieć, aby jego dziecko zostało olimpijczykiem i wygrywało zawody w biegach. Jest jasne, że obiektywnie olimpiady są cenniejsze od paraolimpiad. Niestety okazuje się, że płód jest uszkodzony, dziecko urodzi się bez nóg. W mniemaniu zwolenników aborcji jest to doskonały powód do przerwania ciąży. Powiedzmy, że dziecko jednak się urodziło i po latach zostaje zwycięzcą w paraolimpiadzie. Teraz jest "od zawsze chciane", "wspaniałe", jego osiągnięcia są cenniejsze niż osób zdrowych. Przemiana psychologicznie zrozumiała, co nie zmienia faktu, że doszło do manipulacji i oderwania od rzeczywistości. Jak ktoś nie wierzy, niech porówna, gdzie się kręcą większe pieniądze, gdzie jest zainteresowanie mediów? Ten przykład, neutralny dla dyskusji teizm-ateizm jest dowodem na to, że fałszywa świadomość bywa społecznie oczekiwana i akceptowana.Faktycznie. Im większy trud, by osiągnąć sukces tym większy szacunek należy się podnoszącemu ów trud. Tylko widzisz, gdyby uszkodzenia płodów jedynie (głupio brzmi, wiem, i przepraszam wszystkich, których dotknęło takie kalectwo) polegały na braku nóg. Tak niestety nie jest. > >>W momencie więc, gdy problem jest nierozstrzygalny prawo konstruujemy neutralnie. >Mianowicie. Unikamy zakazywania, jak i nakazywania. Logiczne?> Nie, owa neutralność w praktyce przekłada się na centrowość. Dlatego macherzy od idei politycznych ciągle gadają o przesuwaniu centrum. Dla przykładu "Krytyka polityczna" uważa, że Olechowski jest prawicowcem a "Teologia polityczna", że lewicowcem, Zamiast myśleć o maksymalizacji dobra w danej sprawie, politycy się wciąż przepychają, aby znaleźć większość arytmetyczną a nie złoty środek.A czym przepraszam jest postulowany przez Ciebie "złoty środek" jeśli nie centrowością? > >Zgodzę się z tobą w jednym. Nigdy nie ma rozwiązań idealnych, które będą satysfakcjonowały >wszystkich, ale można wprowadzać takie, które satysfakcjonują większość.> Większość Niemców swego czasu uważała eksterminację żydów za dobre rozwiązanie.A wiekszośc Europejczyków jednak nie. I dlatego Niemcy dostały w rezultacie baty. > Przepraszam, że odpowiem pytaniem na pytanie, ale od kiedy z bycia ateistą wynika jakaś potrzeba usuwania płodów?Widzisz. Jakby Ci tu ... jednak statystyki sa nieubłagane i zachodzą duże korelacje pomiędzy ateizmem, a negowaniem koncepcji "człowiek zaczyna się w momencie poczęcia, a kończy z chwilą śmierci" oraz bezapelacyjnego postulatu konieczności utrzymywania tegoż życia. Stąd dla ginekologa ateisty łatwiej jest przyjąć stanowisko, że kobieta, której życiu zagraża ciąża winna ją usunąć. Ale mimo to i nawet wbrew swemu przekonaniu o słuszności i konieczności takiego kroku, nie będzie zmuszał katoliczki, by poddała się jego woli, a tym bardziej, aby prawo ukierunkować w ten sposób. > >A po drugie po prostu nie mam czasu.> Życzę zatem pożyteczniej spędzonego czasu. Ja też niedługo nie będę go miał.  Dziękuję. Znalazłam jeszcze na tyle, by Ci obszerniej odpowiedzieć. Hm... Uczynię nie komplement, bo tych nie prawię, co ukłon w Twoją stronę. Wprawdzie nie wiem jaki jest Twój światopogląd, ale nawet jeśli jesteś osoba wierzącą, która pojawiła się na tym forum to zapewne jedną z niewielu, z którą da się podyskutować bez eskalacji niechęci. I za to masz ode mnie duży plus. Dobranoc.
Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
|
|
| | | | | | | |  | | Humanożerca (481 punktów) | Wiesz, mi też coś wcięło, miałem długie odpowiedzi.... W końcu zrobiłem sobie podsumowanie i nawet je chciałem wysłać. Ale pomyliłem adresatkę ech. Bardzo Tę osobę przepraszam za swe gapiostwo. 1. Zacznę od końca Twej wypowiedzi. Ja się zgadzam z tym, że ktoś w bezreligijnym środowisku, gdzie nie ma osób wierzących zapewne nie wiedziałby nic o religii, czy teizmie. Ale mym zdaniem zarazem nie byłby ateistą, choć mógłby być kimkolwiek innym. Aborygen też nie jest ateistą, ponieważ zwykle, na podstawie społecznej, kulturowej a nie słownikowej wiedzy o ateizmie, wiemy, że oznacza on również niewiarę np. w duchy przodków. Powiem więcej wielu ateistów marzy o takiej milczącej nieobecności religii. Swego czasu na forum ateisty, był długi wątek o tym, wypełniały go marzenia różnych niewierzących. Można do tego zmierzać zarówno na drodze czysto prywatnej jak i publicznej. U różnych ateistów niewiara będzie mniej lub bardziej publiczna. 2. Ateizm już w samej nazwie zawiera w sobie przeczącą partykułę. Owszem możemy wygenerować nieskończony ciąg nazw cech z jej wykorzystaniem. Ale jest to zwyczajne mnożenie cech ponad konieczność. Brzytewka nadaje się też do innych klas ontologicznych niż "byt". 3. Ateizm istnieje tylko o tyle, o ile istnieje negatywne odniesienie do religii. Nie bez przyczyny na "Racjonaliście" krytykuje się różnych "wierzących w wiarę". Ateista, który pochwala religię, ociera się wręcz o jej apologetykę, w pewnym sensie zdradza swój ateizm. 4. Nie twierdziłem, że religia, czy wiara jest zjawiskiem tylko językowym. Powiedziałem, że jest zasadniczo językowym. To nie jest to samo. 5. Słowa "zauważyć", "dostrzec" nie używa się tylko w sensie "mętnie zlokalizować coś". Na przykład mówi się, że nauczyciel dostrzegł ucznia, trenerka dostrzegła zawodnika. Dostrzec znaczy również, móc spojrzeć z jakiejś perspektywy. Ateistka konsekwentnie przyjmująca perspektywę religijną, byłaby nieodróżnialna od wierzącej i vice versa. Przyznaję, może się niedokładnie wyraziłem. 6. Jeśli idzie o Włodkowica to ja opieram się na źródłach i pewnym minimum zaufania względem jego wypowiedzi. Ty zaś mówisz a może przed lustrem... tak na prawdę nie wiadomo. Wiesz, w ten sposób można dowieść, że każdy jest wierzącym. A im głośniej krzyczy "nie", tym pewniej kłamie.  Nie zapominaj też o odmienności czasów. Niewierzącym, czy wierzącym nie zostaje się deux ex machina, czy automatycznie w wyniku wysokiego ilorazu inteligencji. 7. Owszem istnieją ateiści, którzy perswadują wierzącym różne rzeczy, jednakże zwykle osiągają efekt odmienny od zamierzonego. Wierzącym zbyt łatwo przychodzi sprawdzenie, czy jakaś osoba nie głosi również czegoś przeciwnego lub czy nie robią tego inni ateiści. Analogicznie niektórzy ateiści raz chcą większego zaangażowania kościoła w sprawy społeczne, innym razem zaś chcą, aby się on wycofał do sfery prywatnej. U wierzących powstaje wrażenie obłudy, chęci zastąpienia jednej zwierzchności inną, nowoczesną. Snują się nawet teorie spiskowe. Faktycznie zaś zachodzi owa arbitralność względem religii, wahanie między negacją a instrumentalizacją, która jest przypadkiem tej pierwszej. I w konsekwencji wierzący są podatni na różnych skrajnych demagogów. Skuteczna krytyka religii musi się (mym zdaniem) zacząć od zauważenia, że ateizm jest wyciąganiem armaty na muchy. 8. Takie zbliżenie do religii przybiera różne postacie. Na przykład Camus ścigał się z religię w tworzeniu etyki heroicznej. Teraz niektórzy posądzają go o skrytą religijność. 9. Nie używaj niepotrzebnych eufemizmów. Dla ateizmu przedmiot wiary jest np. urojeniem. Ciekawe dlaczego zaczynasz ich używać a może ja kłamię, mówiąc jak jest?  10. Tolerancja nie jest wpisana w zasady chrześcijaństwa, można ją co najwyżej z nich wywieść. 11. Wracając do ateistów perswadujących coś radykałom. Zdarza im się w przypływie dobrego humoru odwołać się np. do zasady nienadstawiania drugiego policzka. Ale wiesz, opowiem Ci anegdotę. Byłem w moim instytucie na panelu dyskusyjnym o przemocy. Wypowiadał się między innymi dr. Robert Frei wykładowca i ateista. Mój znajomy z sali zadał mu pytanie oparte o kalkę językową: "czy należy nadstawiać drugi policzek?" - wybaczać - kalka ta jest całkiem zrozumiała w ustach osoby wierzącej. Nie wiedzieć czemu, ta wypowiedź wielce dotknęła dr. Freia i zgodnie ze swym zwyczajem, niezrozumiałym nawet dla uczestników jego zajęć, powiedział z automatu "nie rozumiem". A gdy mu inny panelista przetłumaczył, o co w nim chodzi, stwierdził: "nigdy nie należy wybaczać" a potem przeszedł do omawiania swego wątku o doskonałości formalnej, jakoby postkantowskiej etyki. 12. Zauważ, że przyjęta przez Ciebie teza, że ateizm może istnieć w środowisku faktycznie bezreligijnym, prowadzi do uznania, że państwo świeckie i neutralne światopoglądowo jest państwem ateistycznym. Pozdrawiam. Chociaż się różnimy, miło się gadało.  Przepraszam, jeśli sie gdzieś powtarzam. forum.histmag.org/
|
|
| | | | | | | |  | | Humanożerca (481 punktów) | > To będzie jedynie połowa (II) mojej wypowiedzi, coś przy wysyłaniu się porobiło i szlag ją wziął i trafił (I część).Rozumiem. Mi też wycięło. > Wcześniej było np. o niewykonalności w 100% Twych postulatów odnośnie opieki i leczenia >prenatalnego, choć zgadzam się, że rozwój takich dróg będzie eliminować w sporym stopniu >ciąże niechciane, tak samo jak antykoncepcja.Zgoda, ja sam np. uznaję dopuszczalność aborcji w przypadku skrajnego uszkodzenia płodu, zwłaszcza jego martwicy, donoszenie wtedy ciąży jest zwykłym godzeniem się na traumę.Zwrócę jednak uwagę, że samo takie dążenie do zachowania jak największej liczby płodów, oznacza wartościowanie i społeczną, symboliczną presję. Ona też bywa uznawana za formę przymusu i opresji. > I było o tym, że wartości są relatywne,W jakim sensie, czy idzie o to, że są one subiektywne, czy chodzi o ich odnoszenie się do czegoś, służą czemuś? Np. woda jest wartością, bo służy napojeniu się. Ale myliłby się ktoś, kto by twierdził, że jest ona w tym sensie subiektywna, dla człowieka. Nie wiadomo, czy wszystkie wartości mają charakter utylitarystyczny, niektórzy mniemają jak H. Enzelberg, że istnieją również wartości perfekcjonistyczne, niczemu nie służące. > np. ważność życia ludzkiego,Można jednak twierdzić, że jest ono pewną podstawą dla innych wartości, bez życia nie ma szczęsnego lub nieszczęsnego życia. I takie zależności wydają się mocne, jeśli ktoś chce je wywalić do góry nogami, powinien mieć ku temu ważny i przekonujący powód. > więc o ile wiara w wartości ma bezpośrednie przełożenie na byt realny, o tyle wiara, że >wartości, w które wierzę, pochodzą od spekulatywnego bytu zwanego bogiem wprowadza kolejny >element niepewności.Zgoda. Zauważ jednak, że opowiadam się za niezależnością etyki i religii. > Poza tym, zdaje się, iż wcześniej wspominałeś o obiektywnych prawach moralnych, które >rzekomo mają być. Trochę stanowi to rozdźwięk z Twoim zdaniem, że jedynie wierzymy w >wartości.chyba jest. Ale wiesz ja nie tylko uważam, że wierzymy w wartości, ale wydaje mi się, że niepodobna uniknąć wartościowań - zwłaszcza w języku potocznym, odnośnie świata ludzkiego. Nawet jeśli da się to zrobić w jakimś naukowym, opisowym języku na poziomie semantyki, niepodobna osiągnąć tego na płaszczyźnie pragmatycznej. Tu wartościować można nawet statystyki. > Faktycznie. Im większy trud, by osiągnąć sukces tym większy szacunek należy się podnoszącemu >ów trud. Tylko widzisz, gdyby uszkodzenia płodów jedynie (głupio brzmi, wiem, i przepraszam >wszystkich, których dotknęło takie kalectwo) polegały na braku nóg. Tak niestety nie jest.Rozumiem, powstaje jednak problem wyznaczenia granicy między dopuszczalnością i niedopuszczalnością. Kiedyś załatwiała to natura, której przypadkowość niektórzy katolicy zdają się utożsamiać z boską ingerencją. Można im nie wierzyć, ale jak widzisz problem zastępowania natury, nie jest problemem wydumanym. Przyznaję, że użyłem tego przykładu, bo w mediach na poparcie aborcji właśnie takich przykładów się używa, zwykle pasują jak ulał do różnych, "zwykłych" niepełnosprawności. Ciekawe też, czy większy trud uznamy tu za wartość utylitarystyczną, względną, czy perfekcyjną? Ktoś, kto ma sukces prawdziwy, nie potrzebuje tego, aby on mu jeszcze czemuś służył, jak kolejny krok ku sukcesowi. > A czym przepraszam jest postulowany przez Ciebie "złoty środek" jeśli nie centrowością?Wyważoną opinią roztropnego rozumu, który dąży do maksymalizacji dobra na podstawie zasanych warunków, uwzględniając tradycje etc. Taki prawodawca nie musi rozpatrywać: obyczajów w ogóle, religii w ogóle, wszystkich możliwych kanonów lektur w szkole. Czy prawodawcy ku temu zmierzają? Ja tego nie widzę, a lewica dużo prawiąca o interesie pokrzywdzonych, niepełnosprawnych traktuje po macoszemu. Prawica też nie bardzo spełnia me oczekiwania. > A wiekszośc Europejczyków jednak nie. I dlatego Niemcy dostały w rezultacie baty.Wierzysz w opatrzność w historii? Mogliśmy się urodzić w jakimś alternatywnym świecie, gdzie hitlerowskie Niemcy wygrałyby i tak samo nienawidziłyby żydów. Szło mi tylko o to, ze zdanie większości, podobnie jak osąd sumienia, nie może być absolutnym, etycznym kryterium. To sa naczynia połączone. > Widzisz. Jakby Ci tu ... jednak statystyki sa nieubłagane i zachodzą duże korelacje pomiędzy >ateizmem, a negowaniem koncepcji "człowiek zaczyna się w momencie poczęcia, a kończy z >chwilą śmierci" oraz bezapelacyjnego postulatu konieczności utrzymywania tegoż życia. Stąd >dla ginekologa ateisty łatwiej jest przyjąć stanowisko, że kobieta, której życiu zagraża >ciąża winna ją usunąć.Ale z jest nie wynika tu powinno. Wystarczy, że będzie przyjmował tę zasadę przypisana Hume' owi i nie będzie wyciągał takich wniosków. Poinformuje i da wybór. Zresztą z twych słów wynika, że ateizm nie sprowadza się do negacji Boga. Widać nasze rozumienie ateizmu na podstawie wiedzy kulturowej odbiega od "słownikowej" definicji. > Ale mimo to i nawet wbrew swemu przekonaniu o słuszności i konieczności takiego kroku, nie >będzie zmuszał katoliczki, by poddała się jego woli, a tym bardziej, aby prawo ukierunkować >w ten sposób.Ale nie wynika to z samego ateizmu, jeśli przyjąć jego potoczną wersję. Byłoby to samoograniczenie, gdyby był wojującym antyteistą, wojującym antykatolikiem. Większość niewierzących w laickich społeczeństwach ma niewiarę "letnią". Odwzajemniam się ukłonem i życzę dobrej nocy. forum.histmag.org/
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Vancalar (1804 punktów) | > >Dla przeciętnego, nominalnego ateisty Jezus to taki dobry człowiek, co dawał ludziom dobre >>rady lub coś w ten deseń. Nie twierdziłem zaś, że ateizm jest milczeniem w ogóle.A kim jest dla Ciebie/Pana? Oszustem?, Wariatem? Czy kimś, kto wie, co mówi? Czy są jakieś inne możliwości? Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | |  | | Humanożerca (481 punktów) | > >>Dla przeciętnego, nominalnego ateisty Jezus to taki dobry człowiek, co dawał ludziom dobre >>rady lub coś w ten deseń. Nie twierdziłem zaś, że ateizm jest milczeniem w ogóle.> A kim jest dla Ciebie/Pana? Oszustem?, Wariatem? Czy kimś, kto wie, co mówi?> Czy są jakieś inne możliwości?Odmawiam odpowiedzi. Czy prosicie o religijne lub/i ateistyczne uzasadnienie odmowy? Pozdrawiam. forum.histmag.org/
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Vancalar (1804 punktów) | Cytat:>>>>Dla przeciętnego, nominalnego ateisty Jezus to taki dobry człowiek, co dawał ludziom dobre >>rady lub coś w ten deseń. Nie twierdziłem zaś, że ateizm jest milczeniem w ogóle. >>A kim jest dla Ciebie/Pana? Oszustem?, Wariatem? Czy kimś, kto wie, co mówi? >>Czy są jakieś inne możliwości? Cytat:>Odmawiam odpowiedzi. Twoja wola. Cytat: Czy prosicie... Kto to "Wy" ?  Sam od siebie pytam, jakie wnioski wyciągnąłeś z takich a takich informacji, uważam, że są warte dyskusji, jeśli są ciekawe (wnioski). Cytat: Czy prosicie o religijne lub/i ateistyczne uzasadnienie odmowy? Raczej o Twoje uzasadnienie odmowy  Nie zależy mi na tym, żebyś napisał to, co ja albo inni chcą przeczytać a na tym, żebyś przekazał to, co naprawdę myślisz. Poza tym, jeśli uzasadnienie jest "religijne", to muszę powiedzieć: "Mt 10:32,33" a jeśli "ateistyczne" - "Prawdziwa cnota krytyk się nie boi" (Zresztą odwrotnie też może być  ) Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | |  | | Humanożerca (481 punktów) | > Cytat:>>>>Dla przeciętnego, nominalnego ateisty Jezus to taki dobry człowiek, co dawał ludziom dobre >>rady lub coś w ten deseń. Nie twierdziłem zaś, że ateizm jest milczeniem w ogóle. >>>A kim jest dla Ciebie/Pana? Oszustem?, Wariatem? Czy kimś, kto wie, co mówi? >>>Czy są jakieś inne możliwości? > Cytat:>Odmawiam odpowiedzi. > Twoja wola.Dziękuję. > Kto to "Wy" ?  Przepraszam, że zwróciłem się do Ciebie per "wy".  > Sam od siebie pytam, jakie wnioski wyciągnąłeś z takich a takich informacji, uważam, że są >warte dyskusji, jeśli są ciekawe (wnioski).Moje wnioski są takie, że wszelkie deklaracje w tej sprawie, czy też wywody, są traktowane instrumentalnie przez wierzących i ateistów różnych odmian, aby wynieść się nad drugiego człowieka - zwłaszcza w sieci. Stąd moja odmowa odpowiedzi. > Raczej o Twoje uzasadnienie odmowy Nie zależy mi na tym, żebyś napisał to,> co ja albo inni chcą przeczytać a na tym, żebyś przekazał to, co naprawdę myślisz.Poważnie? To, po co ten system punktów na tym forum, który praktycznie służy wspieraniu ludzi prezentujących podobną linię ideologiczną?  > Poza tym, jeśli uzasadnienie jest "religijne", to muszę powiedzieć:> "Mt 10:32,33"Odpowiadam "Mt. 7:6".  Z góry przepraszam za jego ostrość.  > a jeśli "ateistyczne" - "Prawdziwa cnota krytyk się nie boi"A tego nie rozumiem. O jaką cnotę tu może chodzić? Powiedzonko fajne, ale czy trafne to nie wiem. Popper je krytykował, uznawał, że prawda sama się nie broni a teza przeciwna prowadzi do "spiskowej teorii fałszu" (określenie Poppera). Mam też inny bon mot: autentyczna tożsamość nie potrzebuje deklaracji. forum.histmag.org/
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Vancalar (1804 punktów) | Cytat:> > Kto to "Wy" ?  > Przepraszam, że zwróciłem się do Ciebie per "wy".  Np. Cytat:>>Sam od siebie pytam, jakie wnioski wyciągnąłeś z takich a takich informacji, uważam, że są >warte dyskusji, jeśli są ciekawe (wnioski). >Moje wnioski są takie, że wszelkie deklaracje w tej sprawie, czy też wywody, są traktowane instrumentalnie przez wierzących i ateistów różnych odmian, aby wynieść się nad drugiego człowieka - zwłaszcza w sieci. Stąd moja odmowa odpowiedzi. Sporo w tym racji. Tyle, że jeśli ktoś wykorzystuje Twoje słowa nie po to, żeby dotrzeć do prawdy a po to, żeby wykazać własną nieomylność, wyraźnie świadczy o tym, dla czyjej chwały mówi, to co mówi. Niektórzy po prostu "zatrzymują się w biegu". Na pewnym etapie swego życia dochodzą do wniosku, że wszystko już wiedzą na dany temat i nie mogą się mylić. Etap ciągłej weryfikacji swoich poglądów zostaje zakończony, czego logicznym następstwem jest "głuchota" na wszelkie argumenty. Według mnie ta pycha powoduje, że ludzie mający oczy przestają widzieć i mający uszy, przestają słyszeć. Dotyczy to w równej mierze zarówno wierzących jak i ateistów. Co jakiś czas analizuję swoje poglądy sprzed roku i zauważam, jak wielu rzeczy nie wiedziałem, jak wiele błędnych założeń czyniłem i jak niepełny był mój obraz świata. To właśnie dzięki ludziom, którzy kopali głębiej, szperali dłużej i badali dokładniej niż ja (być może i dzięki Tobie) mogę weryfikować swoje przekonania. Stąd moja potrzeba słuchania deklaracji i wywodów Cytat:> Poważnie? To, po co ten system punktów na tym forum, który praktycznie służy wspieraniu ludzi prezentujących podobną linię ideologiczną?  Cóż, tak do końca trudno powiedzieć, czym kierował się właściciel portalu  Mogę tylko przypuszczać (zwłaszcza biorąc pod uwagę do niedawna obowiązujący system -10 pkt. = ban), że służy głównie "pozbywaniu się niepożądanych elementów" i zamykaniu ust tym, co mają odmienne poglądy przy zachowaniu pozorów tolerancji i otwartości a z drugiej strony, pozwala się dowartościować i umocnić w przekonaniu o własnej nieomylności (wystarczy napisać z rana: "Bóg jest urojeniem a w dodatku jest głupi" a potem tylko cieszyć się przez cały dzień potwierdzeniem słuszności swoich poglądów w postaci dziesiątek plusów). Głosy poparcia są same w sobie argumentem (serio???) więc często żadne inne nie są potrzebne... Cytat:> Odpowiadam "Mt. 7:6". Z góry przepraszam za jego ostrość.  Mnie tam jakoś nie ukłuło  Celnie, celnie ale przyczepię się i tak: Zgoda z powyższym ale najpierw: "Mk. 6:10-11" i oczywiście: "Ap. 3:15-16". Cytat:>>a jeśli "ateistyczne" - "Prawdziwa cnota krytyk się nie boi" >A tego nie rozumiem. O jaką cnotę tu może chodzić? Powiedzonko fajne, ale czy trafne to nie wiem. Popper je krytykował, uznawał, że prawda sama się nie broni a teza przeciwna prowadzi do "spiskowej teorii fałszu" (określenie Poppera). Mam też inny bon mot: autentyczna tożsamość nie potrzebuje deklaracji. Miałem na myśli to, że jeśli ktoś np. uznaje Jezusa za oszusta (lub w ogóle twierdzi, że nie istniał) to raczej nie powinien się swoich poglądów wstydzić. Jeśli bowiem ma rację, to kłamca jest kłamcą, choćby i sam Jezus, więc nie powinno to obrażać niczyich "uczuć religijnych", jeżeli ich podmiot jest rzeczywiście oszustem. Natomiast jeśli był rzeczywiście tym, za kogo się podawał, to wyzwiska, kalumnie ani wyśmiewanie się z Niego nie mogą tego przecież zmienić  Stąd to powiedzonko. Wydaje mi się, że Popper wskazuje na ograniczenia w poznaniu. Jeśli ujmujesz to z takiej perspektywy, to masz rację, w tej chwili nie jesteśmy w stanie jednoznacznie osądzić postawy Jezusa, z uwagi na brak pełnej dokumentacji Jego życia. Tyle, że nie chodziło mi o arbitralny osąd a o opinię popartą takimi, czy innymi przesłankami. Tak to już się dziwnie składa, że w najważniejszych sprawach nie mamy żadnych dowodów  Pozostają argumenty i wnioski opierające się na tym, co wiemy na pewno. Przy tym niektórzy twierdzą, że np. na pewno życie powstało z materii nieożywionej drogą ewolucji. W sumie nie bardzo rozumiem skąd ta "pewność", skoro do dnia dzisiejszego nikt nie przedstawił doświadczenia, które mogłoby to jednoznacznie pokazać... Dla mnie, to wiara jak każda inna... Nauka twierdzi, że "nie zajmuje się bytami nadnaturalnymi". Ciekawe, dlaczego nie stosuje tej "genialnej" maksymy również np. w sądownictwie? "-Panowie, to prawda, że gość leży w kałuży krwi z siekierą w plecach ale nie wyciągajmy pochopnych wniosków! A może ta siekiera wyewoluowała na suficie i spadła mu na plecy kiedy przechodził? Po co brać pod uwagę inteligentną przyczynę sprawczą, jeśli można podać wyjaśnienie naturalne?! Brzytwa Ockhama przecież!"  Jak widzisz nawet to, co uznajemy za "pewne" jest mocno płynne co nie zmienia faktu, że jakaś prawda na dany temat istnieje. Życie powstało "samo" albo nie. Jezus był/jest kłamcą albo nie. Z tego względu, jeżeli istnieje możliwość, że kiedyś którąś z tych prawd poznamy, to pewnie tak się stanie i wtedy żadna krytyka jej nie zaszkodzi. Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Humanożerca (481 punktów) | > Sporo w tym racji. Tyle, że jeśli ktoś wykorzystuje Twoje słowa nie po to, żeby dotrzeć >do prawdy a po to, żeby wykazać własną nieomylność, wyraźnie świadczy o tym, dla czyjej >chwały mówi, to co mówi. Niektórzy po prostu "zatrzymują się w biegu". Na pewnym etapie >swego życia dochodzą do wniosku, że wszystko już wiedzą na dany temat i nie mogą się mylić. >Etap ciągłej weryfikacji swoich poglądów zostaje zakończony, czego logicznym następstwem >jest "głuchota" na wszelkie argumenty. Według mnie ta pycha powoduje, że ludzie mający oczy >przestają widzieć i mający uszy, przestają słyszeć. Dotyczy to w równej mierze zarówno >wierzących jak i ateistów.Pozwolę sobie poszerzyć twe uwagi. Nie wiadomo, czy istnieje pełne nastawienie na weryfikacje, raczej jest tak, że wolimy zmieniać nasze poglądy ekonomicznie, czyli najmniejszym możliwym kosztem. Wolimy uczyć się od tych, którzy są trochę a nie bardzo różni od nas, bo w przypadku tych pierwszych łatwiej nam się upewnić, że idzie o ową różnicę a nie jakąś racjonalizację. Zaobserwowałem to na swoim własnym przykładzie. Poza tym skupienie się na jakimś temacie, który będziemy rozważać, wymaga przyjęcia pewnego horyzontu mglistych niezmienników. Przecież gdyby taki przeciętny teista i ateista nagle porzucili swój ulubiony, "tożsamościowy" temat i rzucili się w poboczny wątek: "zmienność w sposobie pojmowaniu osoby", ich pojęcia i wypowiedzi wnet uległyby dezaktualizacji w ich własnych oczach. > Co jakiś czas analizuję swoje poglądy sprzed roku i zauważam, jak wielu rzeczy nie >wiedziałem, jak wiele błędnych założeń czyniłem i jak niepełny był mój obraz świata.Zgadzam się z tobą, wciąż się uczę, tyle, że moja edukacja nie jest nakierowana na tematy stricte biblijne stąd moja wstrzemięźliwość. Wolę też nie wypowiadać się w kwestii cudów, muszę kiedyś uzupełnić swoją wiedzę na temat tego, czy prawa przyrody są monologiczne *mówią o tym, co nie może zajść a nie tylko o tym, co może). > To właśnie dzięki ludziom, którzy kopali głębiej, szperali dłużej i badali dokładniej niż ja >(być może i dzięki Tobie) mogę weryfikować swoje przekonania. Stąd moja potrzeba słuchania >deklaracji i wywodów  Ładnie, ale co ze znanym paradoksem autorytetu? Jest on niepotrzebny, albo przyjmowany na ślepo.  Oczywiście zwykle zachodzą sytuacje pośrednie, mamy mniej lub bardziej racjonalne (ale nie naukowe i nie absolutnie rozstrzygające) przesłanki, aby wierzyć tym ludziom bądź innym. > Cytat:> Odpowiadam "Mt. 7:6". Z góry przepraszam za jego ostrość.  > Mnie tam jakoś nie ukłuło Celnie, celnie ale przyczepię się i tak:> Zgoda z powyższym ale najpierw: "Mk. 6:10-11" i oczywiście: "Ap. 3:15-16".No tak... gdyby niektórzy mieli klasę, to by użyli tych fragmentów na logików, ale jakże trudno z otwartą przyłbicą powiedzieć, że się kogoś nie chce widzieć na forum i w mądry sposób pokazać swoją rzekomą erudycję biblijną i religioznawczą.  > Tak to już się dziwnie składa, że w najważniejszych sprawach nie mamy żadnych dowodów  > Pozostają argumenty i wnioski opierające się na tym, co wiemy na pewno.> Przy tym niektórzy twierdzą, że np. na pewno życie powstało z materii nieożywionej >drogą ewolucji. W sumie nie bardzo rozumiem skąd ta "pewność", skoro do dnia dzisiejszego >nikt nie przedstawił doświadczenia, które mogłoby to jednoznacznie pokazać... Dla mnie, to >wiara jak każda inna... Nauka twierdzi, że "nie zajmuje się bytami nadnaturalnymi".Najpierw musielibyśmy mieć jasne pojęcie nadnaturalności i naturalności, które zdają się zrozumiałe jedynie przez wzajemne odniesienie do siebie. Jeśli zaś idzie o teorię ewolucji, nie mam nic przeciwko niej, o ile się jej nie chce ekstrapolować poza przeznaczony jej teren. > Ciekawe, dlaczego nie stosuje tej "genialnej" maksymy również np. w sądownictwie?> "-Panowie, to prawda, że gość leży w kałuży krwi z siekierą w plecach ale nie wyciągajmy >pochopnych wniosków! A może ta siekiera wyewoluowała na suficie i spadła mu na plecy kiedy >przechodził? Po co brać pod uwagę inteligentną przyczynę sprawczą, jeśli można podać >wyjaśnienie naturalne?! Brzytwa Ockhama przecież!"  Lepiej mi powiedz, czemu darwiniści i zwolennicy inteligentnego projektu utożsamiają celowość z doskonałością? Czy wytwory na lekcjach plastyki są doskonałe lub niecelowe? A co z sztuką np. maskowania się? Przepraszam, ale brzytwa Ockhama w metafizyce nie działa, bo nigdy nie wiemy, cz upraszczamy, czy też stajemy się prostakami. Nie musimy w metafizyce przyjmować istnienia prostego bytu, który w tworzeniu świata "kierował" się jakąś naukowo-techniczną funkcjonalnością. Bóg mógł sobie przyjąć dowolne inne kryteria. Problemem nie jest tyle, jakaś nadnaturalność, lecz stosunek do przyczyn. Nauka wymagałaby ewentualnego stechnicyzowania cudów, czyli służyłyby one zarówno dobrym, jak i złym. Tymczasem Jezus nie chciał czynić takich cudów. W jego myśleniu ujawniała się potrzeba, aby z "jest wynikało powinno" w sensie etycznym. Im bardziej przyczyny stają się równorzędne z badaczem, tym bardziej nauka staje się humanistyczna a im bardziej go przewyższają, tym bardziej teologiczna, poetycka etc.  Również pozdrawiam. forum.histmag.org/
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Vancalar (1804 punktów) | Cytat:>Pozwolę sobie poszerzyć twe uwagi. Nie wiadomo, czy istnieje pełne nastawienie na weryfikacje, raczej jest tak, że wolimy zmieniać nasze poglądy ekonomicznie, czyli najmniejszym możliwym kosztem. Zgadzam się, chciałbym tylko powiedzieć, że wielokrotnie "przejechałem się" na tej "ekonomii myślenia". Okazywało się nie raz, że mój system wartości i wierzeń był po prostu powierzchowny i nie obejmował mnóstwa rzeczy, o których nie miałem wcześniej pojęcia. Cytat: Zaobserwowałem to na swoim własnym przykładzie. Poza tym skupienie się na jakimś temacie, który będziemy rozważać, wymaga przyjęcia pewnego horyzontu mglistych niezmienników. Przecież gdyby taki przeciętny teista i ateista nagle porzucili swój ulubiony, "tożsamościowy" temat i rzucili się w poboczny wątek: "zmienność w sposobie pojmowaniu osoby", ich pojęcia i wypowiedzi wnet uległyby dezaktualizacji w ich własnych oczach. Sęk w tym, że ten "zestaw niezmienników" determinuje całe nasze życie a w dodatku determinuje zupełnie inny sposób postępowania w przypadku przyjęcia jednej lub drugiej alternatywy. Cytat:>Zgadzam się z tobą, wciąż się uczę, tyle, że moja edukacja nie jest nakierowana na tematy stricte biblijne stąd moja wstrzemięźliwość. Wolę też nie wypowiadać się w kwestii cudów, muszę kiedyś uzupełnić swoją wiedzę na temat tego, czy prawa przyrody są monologiczne *mówią o tym, co nie może zajść a nie tylko o tym, co może). O, Z pewnością prawa mówią i o tym, co zajść nie może. 2+2 jest 4 i nie może być 5 ani 40 przy założeniu, że obaj rozumiemy czym jest 2,4, plus i równa się. Z drugiej strony, dla kogoś, kto zaprojektował DNA, sprawienie, żeby kobieta zaszła w ciążę "bez chłopa", to naprawdę drobiazg. Cytat:> Ładnie, ale co ze znanym paradoksem autorytetu? Jest on niepotrzebny, albo przyjmowany na ślepo. Oczywiście zwykle zachodzą sytuacje pośrednie, mamy mniej lub bardziej racjonalne (ale nie naukowe i nie absolutnie rozstrzygające) przesłanki, aby wierzyć tym ludziom bądź innym. Uznaję autorytet o tyle, o ile to, co mówi jest testowalne i da się sprawdzić. Mam oczywiście przy tym zestaw aksjomatów, które uznaję za prawdę nie mając racjonalnych przesłanek. (np. zabijanie człowieka jest złem). Dla mnie to obiektywna ( czy może być taka?) prawda chociaż nie mam pojęcia dlaczego. Nie umiem tego zracjonalizować ale nie potrafię uznać za autorytet kogoś, kto twierdzi, że zabijanie ludzi jest dobre. Cytat:> No tak... gdyby niektórzy mieli klasę, to by użyli tych fragmentów na logików, ale jakże trudno z otwartą przyłbicą powiedzieć, że się kogoś nie chce widzieć na forum i w mądry sposób pokazać swoją rzekomą erudycję biblijną i religioznawczą.  Powiadają, (ba! nawet jakieś badania były robione, w razie czego służę linkiem) że znajomość podstaw religii jest znacznie większa wśród ateistów, niż wśród wierzących. Trudno mi się z tym zgodzić  Uważam, że wiem w co wierzę, wybrałem tak świadomie i bez przejmowania poglądów "autorytetów", począwszy od rodziców, poprzez kościół i szkołę a skończywszy na politykach. Cytat:>Najpierw musielibyśmy mieć jasne pojęcie nadnaturalności i naturalności, które zdają się zrozumiałe jedynie przez wzajemne odniesienie do siebie. Jeśli zaś idzie o teorię ewolucji, nie mam nic przeciwko niej, o ile się jej nie chce ekstrapolować poza przeznaczony jej teren. Jeśli chodzi o pojęcie "nadnaturalny", mam na myśli kierowany inteligentną siłą sprawczą, nie powstały w bezosobowych procesach losowych. I ja się zgadzam, że wszystko właściwie podlega ewolucji. Zmienność fenotypowa zapewnia rozległe możliwości dostosowania. Widzimy to, udowodniliśmy, możemy wykazać doświadczalnie hodując np. nową rasę psów. Natomiast cała reszta, włączając w to abiogenezę jest wg mnie zestawem pobożnych życzeń i przyjęcia na wiarę, że "tak było i koniec". Cytat:>Lepiej mi powiedz, czemu darwiniści i zwolennicy inteligentnego projektu utożsamiają celowość z doskonałością? Czy wytwory na lekcjach plastyki są doskonałe lub niecelowe? A co z sztuką np. maskowania się? Trudno powiedzieć  Osobiście uważam, że "doskonały" czyli symetryczny w każdym calu świat byłby dla nas czymś tak nienaturalnym, że pytanie o to, czy Bóg istnieje, przekształciłoby się w "jak ma na imię?"... druzgocąc przy okazji naszą wolną wolę. Cytat:Przepraszam, ale brzytwa Ockhama w metafizyce nie działa, bo nigdy nie wiemy, cz upraszczamy, czy też stajemy się prostakami. Nie musimy w metafizyce przyjmować istnienia prostego bytu, który w tworzeniu świata "kierował" się jakąś naukowo-techniczną funkcjonalnością. Bóg mógł sobie przyjąć dowolne inne kryteria. Mamy takie warunki, jakie mamy. Są "dziełem" przypadku lub Dziełem Boga. Wbrew pozorom wybór jest bardzo ograniczony. Albo "ktoś" tu coś manipulował  albo nie. Cytat:Problemem nie jest tyle, jakaś nadnaturalność, lecz stosunek do przyczyn. Nauka wymagałaby ewentualnego stechnicyzowania cudów, czyli służyłyby one zarówno dobrym, jak i złym. Już w tej chwili nie widzę żadnych "cudów" w Biblii. Może oprócz "Jonasza i ryby". Ciężko mi w to ostatnie uwierzyć. Reszta jest teoretycznie możliwa przy zastosowaniu nauki jaką znamy. Cytat:Tymczasem Jezus nie chciał czynić takich cudów. W jego myśleniu ujawniała się potrzeba, aby z "jest wynikało powinno" w sensie etycznym. Im bardziej przyczyny stają się równorzędne z badaczem, tym bardziej nauka staje się humanistyczna a im bardziej go przewyższają, tym bardziej teologiczna, poetycka etc.  Nawet wyraził swoje zdanie na ten temat: "Jana 4:48 Lecz Jezus rzekł do niego: Jeżeli znaków i cudów nie widzicie, nie chcecie wierzyć." Tak już jest, sam nie wiem, czy należy pytać o przyczyny, czy tylko obserwować skutki... Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | >
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
To popatrzmy: ********************************************************************** > Cytat:> Poważnie? To, po co ten system punktów na tym forum, który praktycznie służy wspieraniu ludzi prezentujących podobną linię ideologiczną?  > Cóż, tak do końca trudno powiedzieć, czym kierował się właściciel portalu  > Mogę tylko przypuszczać (zwłaszcza biorąc pod uwagę do niedawna obowiązujący system -10 pkt. = ban), że służy głównie "pozbywaniu się niepożądanych elementów" i zamykaniu ust tym, co mają odmienne poglądy przy zachowaniu pozorów tolerancji i otwartości a z drugiej strony, pozwala się dowartościować i umocnić w przekonaniu o własnej nieomylności (wystarczy napisać z rana: "Bóg jest urojeniem a w dodatku jest głupi" a potem tylko cieszyć się przez cały dzień potwierdzeniem słuszności swoich poglądów w postaci dziesiątek plusów). Głosy poparcia są same w sobie argumentem (serio???) więc często żadne inne nie są potrzebne...********************************************************************** > Cóż, tak do końca trudno powiedzieć, czym kierował się właściciel portalu  Czy tak trudno udzielić sobie obiektywnej odpowiedzi, gdy strona główna rozpoczyna się od słów: RACJONALISTA.pl jest serwisem propagatorów racjonalnego myślenia, prezentujących racjonalny obraz świata. Serwisem, który poza tym tropi absurdy, przesądy, szarlatanerię, uprzedzenia, kłamstwa, fobie i głupotę. Racjonalista jest miejscem w polskiej przestrzeni społecznej, gdzie można myśleć, mówić i kształtować się na zasadzie autonomii i odwagi intelektualnej, bez ograniczenia ideologiczną poprawnością. Serwis ten stanowi bazę intelektualną polskich racjonalistów - sposób na wirtualne zrzeszenie. Razem chcemy tworzyć Portal Wiedzy i Myśli.A w Wikipedii możemy przeczytać: Racjonalista preferuje wyraźnie w swych publikacjach światopogląd wolnomyślicielsko-racjonalistyczny. Racjonalizm i wolnomyślicielstwo rozumiane są zgodnie ze znaczeniem tych pojęć w światowym ruchu racjonalistów i wolnomyślicieli, którego Racjonalista i Polskie Stowarzyszenie Racjonalistów są częścią. Wolnomyślicielstwo łączy się z podejściem adogmatycznym, wolnościowym, często także krytycznym wobec kościołów i antyklerykalnym. Racjonalizm z kolei (pojęcie szersze niż racjonalność) zakłada supremację rozumu w rozstrzyganiu wszelkich problemów, naturalizm, umiarkowany sceptycyzm, propagowanie wyjaśnień naukowych, często łączy się z areligijnością lub wręcz z krytyką religii, doktryn paranaukowych i pseudonaukowych. Z wolnomyślicielstwem i racjonalizmem łączy się także humanizm światopoglądowy głoszący m.in. tolerancję, braterstwo międzyludzkie, etykę świecką.
Światopogląd wolnomyślicielsko-racjonalistyczny jest zdominowany przez ludzi zdystansowanych do religii, na ogół ateistów i agnostyków.
Profil światopoglądowy serwisu podkreśla jego patron, Voltaire - jeden z czołowych pisarzy i symbol epoki Oświecenia.Wystarczy napisać z rana: "Bóg osobowy jest rzeczywistością, a w dodatku jest wszechwiedzą" a potem tylko cieszyć się przez cały dzień "dowaleniem" tym głupim ateistom i jeszcze uzyskać pełną chwalbę dla słuszności swoich poglądów na fideistycznych portalach. Głosy z minusem na portalu Racjonalista.pl nic nie znaczą, a poparcia są dowodem, że dokładam tym bezbożnikom nie tylko sam... Tak, obiektywizm to duża wartość!@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Humanożerca (481 punktów) |
> Czy tak trudno udzielić sobie obiektywnej odpowiedzi, gdy strona główna rozpoczyna się od słów:> [font=Times New Roman] [color=blue]RACJONALISTA.pl jest serwisem propagatorów racjonalnego >myślenia, prezentujących racjonalny obraz świata. Serwisem, który poza tym tropi absurdy, >przesądy, szarlatanerię, uprzedzenia, kłamstwa, fobie i głupotę. Racjonalista jest miejscem >w polskiej przestrzeni społecznej, gdzie można myśleć, mówić i kształtować się na zasadzie >autonomii i odwagi intelektualnej, bez ograniczenia ideologiczną poprawnością. Serwis ten >stanowi bazę intelektualną polskich racjonalistów - sposób na wirtualne zrzeszenie. Razem >chcemy tworzyć Portal Wiedzy i Myśli.Trochę wodolejstwo.  Problem polega na tym, że nie zostało tu określone, co to jest "absurd", "racjonalny obraz świata" etc. Myślę, że na tym serwisie siła rzeczy istnieje pewna poprawność o nic dziwnego, skoro jak to określił kiedyś M.A ateizm nie jest narzucany, ale jest preferowany. Zresztą, czy gdyby "Racjonalista" był portalem ala papierowy "Znak" z okresu PRL, nie byłby odważny intelektualnie, nie byłby przestrzenią wolnej myśli etc? Każde środowisko kształtuje jakąś "poprawność", to również. Hasełka nie pomogą, wytarły się. Dla przykładu na "Racjonaliście" nie ukazują się teksty humanistyczne, takie jak książka zrecenzowana w październikowym numerze "Świata Nauki". www.swiatn(*)nzje/2010/abramowicz_10_10.pdf Jakby jakiś ateista coś takiego napisał, uznany zostałby za wierzącego w wiarę.  > Racjonalista preferuje wyraźnie w swych publikacjach światopogląd >wolnomyślicielsko->racjonalistyczny. Racjonalizm i wolnomyślicielstwo rozumiane są zgodnie >ze znaczeniem tych pojęć w światowym ruchu racjonalistów i wolnomyślicieli, którego >Racjonalista i Polskie Stowarzyszenie Racjonalistów są częścią.Gdybym nie znał portalu, nie miał wiedzy na temat tak zwanych ruchów wolnomyślicielskich, mógłbym na podstawie tego cytatu przypisać wam cokolwiek lub nic zgoła. > Wolnomyślicielstwo łączy się z podejściem adogmatycznym,Praktyka jest z konieczności dogmatyczna, ponieważ jest określona, osadzona w nieodwracalnym (dla człowieka) upływie czasu. Ponieważ wszelkie teoretyzowanie ma też swoją stronę praktyczną, na przykład pisanie na klawiaturze, nie rozumiem o czym mówisz. > wolnościowym,Czy w ramach tej wolności jest dopuszczalne bycie "dogmatykiem"? > często także krytycznym wobec kościołów i antyklerykalnym.Czemu nie mocniej? Na tym portalu i forum znajdzie się dość cytatów, wobec których te eufemizmy są doprawdy zbędne.  > Racjonalizm z kolei (pojęcie szersze niż racjonalność) zakłada supremację rozumu w >rozstrzyganiu wszelkich problemów,Praktycznie niewykonalne, zatem jedynie postulowane i ograniczone do wybranych sfer. Można jeszcze sofistycznie kłócić się o to, w której sferze rozum ma pełnić ową role. > naturalizm,Nie rozumiem, dla mnie to jest przestarzały żargon filozoficzny. > umiarkowany sceptycyzm,Znowu nie rozumiem, nie można być w połowie w ciąży. Takim stanowiskom brakuje konsekwencji. > propagowanie wyjaśnień naukowych,Również tych dotyczących ateizmu? Cóż, dla mnie wyjaśnienie naukowe nie może rozstrzygać kwestii aksjologicznych i stricte światopoglądowych. Jeśli dwa, dowolnie wybrane i sprzeczne ze sobą ideologie nie mogą odpowiednio zinterpretować sobie jakiejś teorii, to nie jest ona naukowa. (Abstrahowałem tu od tego, czy przedstawiciele przeciwnych sobie ideologii są dla siebie wiarygodni, najpewniej nie są.) Tutaj wyjaśnienia naukowe są bardzo często one wikłane w aksjologię, zwłaszcza w kontekście religii. > Profil światopoglądowy serwisu podkreśla jego patron, Voltaire - jeden z czołowych pisarzy i symbol epoki Oświecenia.Francuskiego. Są autorzy, którzy wątpią w to, że akurat Francja była przodownikiem tej epoki. Mam nadzieję, że jestem w miarę obiektywny. Pozdrawiam. forum.histmag.org/
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | > Trochę wodolejstwo. Problem polega na tym, że nie zostało tu określone, co to jest "absurd", "racjonalny obraz świata" etc. Myślę, że na tym serwisie siła rzeczy istnieje pewna poprawność o nic dziwnego, skoro jak to określił kiedyś M.A ateizm nie jest narzucany, ale jest preferowany. Zresztą, czy gdyby "Racjonalista" był portalem ala papierowy "Znak" z okresu PRL, nie byłby odważny intelektualnie, nie byłby przestrzenią wolnej myśli etc? Każde środowisko kształtuje jakąś "poprawność", to również. Hasełka nie pomogą, wytarły się. Dla przykładu na "Racjonaliście" nie ukazują się teksty humanistyczne, takie jak książka zrecenzowana w październikowym numerze "Świata Nauki". www.swiatn(*)nzje/2010/abramowicz_10_10.pdf Jakby jakiś ateista coś takiego napisał, uznany zostałby za wierzącego w wiarę.  Muszę powiedzieć, że odwrotnie u Pana mamy wzór lapidarnej jasności odpowiedzi. /Książkę profesor Dzielskiej przeczytałem z zainteresowaniem, ale nigdy nikomu nie polecił bym jej jako wzoru obiektywizmu/.> Mam nadzieję, że jestem w miarę obiektywny.Tu dosyć średnio dlatego przytoczę jeszcze jedną Pańską wypowiedź w tym wątku: > Dla mnie takie oblicze jest miałkie i nieinteresujące. Zauważyłem, że ateiści tacy jak Ty, często traktują ich jako pieski salonowe lub swoich "pożytecznych idiotów". Niech spróbują zrobić jakiś wyskok w niepożądaną dla scjentystów stronę a dostaną burę.Muszę powiedzieć, że bywa różnie. W żaden formalny sposób nie jestem związany z tym portalem. Ot podoba mi się tu i czuję się jak w domu, z tą różnicą, że gdy przestanie to odejdę. Na propagowany przez Pana portal zajrzałem kilkakrotnie, ale nie znalazłem tam wiele dla siebie ciekawego. Ludzie tam publikujący są zbyt przesączeni ideologicznie i reprezentują zbyt dogmatyczne myślenie - oczywiście w moim subiektywnym oglądzie. Jak widać - po prostu - różnimy się poglądami.Pozdrawiam. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Humanożerca (481 punktów) | > /Książkę profesor Dzielskiej przeczytałem z zainteresowaniem, ale nigdy nikomu nie >polecił bym jej jako wzoru obiektywizmu/.Ja zaś nie czytałem, ale zamierzam przeczytać, recenzja mnie zachęciła. Trudno mi więc odnieść się do twych słów. Nie wiem, co masz na myśli. Prawdopodobnie recenzent i prof, Dzielska nie podzielają pańskiego zdania. Możliwe też, że pojawiłby się ogólniejszy temat "czy obiektywizm jest możliwy w humanistyce". > >Mam nadzieję, że jestem w miarę obiektywny.> Tu dosyć średnio dlatego przytoczę jeszcze jedną Pańską wypowiedź w tym wątku:Nie spiesz się, miałem na myśli ostatniego posta do Pana a nie ogół mych wypowiedzi.  Bez przesady z tym propagowaniem serwisu  , opublikowałem tam kilka tekstów i wstawiłem sobie linka do stopki. Dla mnie tamtejsze środowisko przedstawia sobą postawę o wiele bardziej naukową niż Racjonalista. Inna sprawa, że zajmują się głównie historią i na tym też najlepiej się znają. Ponadto nie pretenduję do doskonałości stylu, nie jestem też redaktorem. Poglądami niewątpliwie się różnimy. Czytając wielu ateistów, mam wrażenie, że co najmniej niektórzy swoje wywody "dopychają kolanem" i są dość dogmatyczni - również na Racjonaliście. Ale jak pisałem, dogmatyzm uważam za dopuszczalny a w pewnym sensie nawet nieunikniony. Pozdrawiam. forum.histmag.org/
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | > >/Książkę profesor Dzielskiej przeczytałem z zainteresowaniem, ale nigdy nikomu nie >polecił bym jej jako wzoru obiektywizmu/.> Ja zaś nie czytałem, ale zamierzam przeczytać, recenzja mnie zachęciła.Zdecydowanie warto, prof. Dzielska posiada dużą erudycję i zdobyła godną uznania wiedzę o Hypatii i jej epoce. Choć do książki zachęciła mnie jej bohaterka, no i w jakimś stopniu Mariusz Agnosiewicz - przypomnieniem na łamach portalu jej postaci, a nie autorka. > Prawdopodobnie recenzent i prof, Dzielska nie podzielają pańskiego zdania.Zupełnie średnio mnie to interesuje. Wszelkie zdania wyrabiam sobie sam i dlatego pomimo dążenia do obiektywizmu zdaję sobie sprawę ze swojej subiektywności. > Możliwe też, że pojawiłby się ogólniejszy temat "czy obiektywizm jest możliwy w humanistyce".Moim zdaniem, najlepszym dowodem na niemożliwość jego istnienia jest to,że nigdy nie zaistniał. Natomiast - szanujący siebie i tych do których zwraca - humanista powinien we wstępie określić swoje poglądy, a następnie dążyć do obiektywizmu. /Najgorszą formą subiektywizmu jest obiektywizm pod płatnika, a zdarza się nader często./ > >>Mam nadzieję, że jestem w miarę obiektywny.> >Tu dosyć średnio dlatego przytoczę jeszcze jedną Pańską wypowiedź w tym wątku:> Nie spiesz się, miałem na myśli ostatniego posta do Pana a nie ogół mych wypowiedzi.  Jestem na tym portalu dosyć długo i czuję się odpowiedzialny za wszystkie swoje wypowiedzi. Nawet te, gdy sprowokowany znacznie obniżyłem swój kulturalny poziom. > Bez przesady z tym propagowaniem serwisu ,Mnie się zdaje, że trudno bardziej propagować inny portal na naszym portalu, jak zamieszczając w przesłaniu link do niego. Ale to kwestia subiektywnej oceny. > opublikowałem tam kilka tekstów i wstawiłem sobie linka do stopki. Dla mnie tamtejsze środowisko przedstawia sobą postawę o wiele bardziej naukową niż Racjonalista. To kwestia subiektywnej oceny. Własną wyrobili sobie ci, którzy na ten portal zajrzeli. > Inna sprawa, że zajmują się głównie historią i na tym też najlepiej się znają. To kwestia subiektywnej oceny. Osobiście mam spore wątpliwości, co do rozumienia historii przez ideologów. Nawet, gdy mają tytuł profesora nauk historycznych, a na propagowanym przez Pana portalu pisuje wielu, którzy się tylko za historyków uważają. Na Racjonaliście.pl też są tacy, którzy się tylko za racjonalistów uważają, ale ja cenię sobie ten portal znacznie wyżej od innych i mnie udział w portalu w zupełności satysfakcjonuje. To Pan tu poszukuje możliwości propagowania własnych poglądów. Ja tu jestem - pomimo że gościem - to jakby u siebie. > Czytając wielu ateistów, mam wrażenie, że co najmniej niektórzy swoje wywody "dopychają kolanem" i są dość dogmatyczni - również na Racjonaliście.Tak, ale to głównie moje środowisko poszukującej inteligencji. Czasami ekstremalność poglądów przejawi się u świeżego konwertyty na ateizm lub przy - wynikającej z temperatury dyskusji - polaryzacji poglądów. Zdarza się. Dlatego tu jestem i tym, którzy tego chcą udzielam intelektualnej pomocy w samorozwoju z innymi dyskutuję przy obopólnej korzyści. > Ale jak pisałem, dogmatyzm uważam za dopuszczalny a w pewnym sensie nawet nieunikniony.Tu miedzy nami zasadnicza różnica. Uważam wszelki dogmatyzm za ograniczenie intelektualne, a poglądy oparte na wierze /obojętnie w co/ wprost za kalectwo. Im głębsza wiara, tym większe kalectwo.. Pozdrawiam. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Humanożerca (481 punktów) | > > a nie autorka.?? Cóż, najpierw trafiłem na książkę, potem sprawdzałem nazwisko, proszę więc nie robić ze mnie jakiegoś bezkrytycznego wyznawcy autorytetów.  > >Możliwe też, że pojawiłby się ogólniejszy temat "czy obiektywizm jest możliwy w >humanistyce".> Moim zdaniem, najlepszym dowodem na niemożliwość jego istnienia jest to,że nigdy nie >zaistniał.Dla mnie to trochę za mało, indukcje bywają zawodne, Wolałbym zrozumieć, co w humanistyce uniemożliwiło, uniemożliwia obiektywizm. > Natomiast - szanujący siebie i tych do których zwraca - humanista powinien we wstępie >określić swoje poglądy, a następnie dążyć do obiektywizmu.Czyli do czego? Wyzbycia się poglądów, czy roztoczenia aury pozornego krytycyzmu? Jeśli np. w swej książce podam wiele słabiutkich argumentów przeciw swym opiniom a potem je w szkolny sposób obalę, wydam się czytelnikowi wielce krytyczny, choć mój krytycyzm będzie zgoła śmieszny. Strategia ta bywa korzystna zwłaszcza tam, gdzie ludzie wciąż nie uporali się z możliwościami spekulacji sceptycznych (mam tu na myśli sceptycyzm jako stanowisko filozoficzne). > Najgorszą formą subiektywizmu jest obiektywizm pod płatnika, a zdarza się nader często./Wiem to subiektywna ocena, ale się nie zgodzę, o wiele gorszą formą jest to, co opisałem wyżej, bo prowadzi do dezawuowania pojęć, skłania do cynizmu. > Jestem na tym portalu dosyć długo i czuję się odpowiedzialny za wszystkie swoje wypowiedzi.Ja też czuję się odpowiedzialny, ale język nie służy wyłącznie przekazywaniu prawd wziętych z encyklopedii i słownika.  Nie ma nic w złego w popadaniu w subiektywną a nawet lekko agresywną retorykę. > Osobiście mam spore wątpliwości, co do rozumienia historii przez ideologów.A jaką opcję ideologiczną im przypisujecie? Racjonalista to ideologia scjentystyczna mówiąc ogólnie. A Histmag? Nie wiem, wiem, że niektórzy mają piszących tam za lewaków.  > tylko za racjonalistów uważają, Cóż..., ja ogólnie nie uważam scjentyzmu za racjonalizm. > To Pan tu poszukuje możliwości propagowania własnych poglądów.Wątpię, abyś w Histmagu znalazł wiele treści, które zwykle zamieszczam w swych postach. > Ale jak pisałem, dogmatyzm uważam za dopuszczalny a w pewnym sensie nawet nieunikniony.> Tu miedzy nami zasadnicza różnica. Uważam wszelki dogmatyzm za ograniczenie intelektualne, a >poglądy oparte na wierze /obojętnie w co/ wprost za kalectwo. Jeśli dalsza rozmowa ma mieć sens, proponuję wyjaśnić sobie, jak rozumiemy dogmatyzm, o swoim pojmowaniu już chyba pisałem. Potem możemy przejść do tematu wiara i ateizm, wątpię, aby Twe definicje, ujęcia mnie zadowoliły. Napisałem się o tym ostatnio sporo w różnych wątkach i przyznam... że nie bardzo mam ochotę się powtarzać, brakuje mi też czasu, studiuję. Pozdrawiam. forum.histmag.org/
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | > >Moim zdaniem, najlepszym dowodem na niemożliwość jego istnienia jest to,że nigdy nie >zaistniał.> Dla mnie to trochę za mało, indukcje bywają zawodne, Wolałbym zrozumieć, co w humanistyce uniemożliwiło, uniemożliwia obiektywizm.> Czyli do czego? Wyzbycia się poglądów, czy roztoczenia aury pozornego krytycyzmu? Jeśli np. w swej książce podam wiele słabiutkich argumentów przeciw swym opiniom a potem je w szkolny sposób obalę, wydam się czytelnikowi wielce krytyczny, choć mój krytycyzm będzie zgoła śmieszny. Strategia ta bywa korzystna zwłaszcza tam, gdzie ludzie wciąż nie uporali się z możliwościami spekulacji sceptycznych (mam tu na myśli sceptycyzm jako stanowisko filozoficzne).> Wiem to subiektywna ocena, ale się nie zgodzę, o wiele gorszą formą jest to, co opisałem wyżej, bo prowadzi do dezawuowania pojęć, skłania do cynizmu.> Ja też czuję się odpowiedzialny, ale język nie służy wyłącznie przekazywaniu prawd wziętych z encyklopedii i słownika. Nie ma nic w złego w popadaniu w subiektywną a nawet lekko agresywną retorykę.> A jaką opcję ideologiczną im przypisujecie? Racjonalista to ideologia scjentystyczna mówiąc ogólnie. A Histmag? Nie wiem, wiem, że niektórzy mają piszących tam za lewaków.  > Cóż..., ja ogólnie nie uważam scjentyzmu za racjonalizm.Szanowny Panie, zawsze staram się przeczytać ze zrozumieniem o czym mój interlokutor pisze aby móc odpowiedzieć w sposób zrozumiały - jeżeli już nie koniecznie dla niego, to - choć dla innych nas czytających. Albo Pan nie czyta z zastanowieniem tego co inni piszą, albo ich zupełnie lekceważy mając swój patent na prawdę i sposób jej komunikowania. Przyznam się, że większości Pańskich wywodów nie rozumiem, a ich logika wydaje mi się dziwnie pokrętna. Na przykład, nie wiem co odpowiedzieć na to, że racjonalizm uważa Pan za scjentyzm, a scjentyzmu nie uważa Pan za racjonalizm. To przekracza moje kompetencje. Inni znają się na tym lepiej. ********************************************************** Wikipedia: Dogmatyzm - filoz. stanowisko bezkrytycznego przyjmowania danych twierdzeń jako prawdy, bez weryfikacji i podawania w wątpliwość, na zasadzie wiary. Dogmatyzm jest przeciwieństwem sceptycyzmu.> ************************************************************ > Jeśli dalsza rozmowa ma mieć sens,Dla mnie ona od początku ma sens wątpliwy. Ja jestem humanistą, a Pan "humanożercą". Owca z wilkiem wiele sobie nie pogada. > proponuję wyjaśnić sobie, jak rozumiemy dogmatyzm, o swoim pojmowaniu już chyba pisałem.Dla mnie zbyt enigmatycznie. Tym bardziej, że z tego co zrozumiałem różni się od powszechnego rozumienia tego pojęcia zawartego w słownikach. /Patrz wyżej: np. Wikipedia/ > Potem możemy przejść do tematu wiara i ateizm, wątpię, aby Twe definicje, ujęcia mnie zadowoliły.Zdecydowania Pana nie zadowolą! > Napisałem się o tym ostatnio sporo w różnych wątkach i przyznam... że nie bardzo mam ochotę się powtarzać, brakuje mi też czasu, studiuję.Pisałem o tym w różnych aspektach przez lat kilkadziesiąt, a przez kilka na łamach racjonalisty, nie bardzo mam ochotę się powtarzać, brakuje mi też czasu, jeszcze wykładam. Ale jako człowiek starej szkoły do swoich studentów przez per pan mam zwyczaj się zwracać. Tak, jak czynili to wobec mnie moi profesorowie na Uniwersytecie Warszawskim. Pozdrawiam. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Humanożerca (481 punktów) | >Szanowny Panie, zawsze staram się przeczytać ze zrozumieniem o czym mój >interlokutor pisze aby móc odpowiedzieć w sposób zrozumiały - jeżeli już nie >koniecznie dla niego, to - choć dla innych nas czytających. > Albo Pan nie czyta z zastanowieniem tego co inni piszą, albo ich zupełnie lekceważy >mając swój patent na prawdę i sposób jej komunikowania. Przyznam się, że większości >Pańskich wywodów nie rozumiem, a ich logika wydaje mi się dziwnie pokrętna. Na >przykład, nie wiem co odpowiedzieć na to, że racjonalizm uważa Pan za scjentyzm, a >scjentyzmu nie uważa Pan za racjonalizm.Przepraszam za niejasną wypowiedź.  Racjonalizm, można to znaleźć w każdym dobrym słowniku, jest pojęciem szerszym niż scjentyzm. Niektórzy współcześnie utożsamiają racjonalizm ze scjentyzmem (czyni to wiele osób na tym portalu). Inni zaś odmawiają scjentyzmowi racjonalności. Uważają, że mimo licznych frazesów o autokrytycyzmie, polega on na mitologizacji nauki. Stoi za nim retoryka, która ma zakryć fakt, że (w sposób niezawiniony przez człowieka) pogłębia się przepaść między potoczną świadomością a wiedzą naukową, między miłowaniem nauki i samouctwa a uprawianiem jej. Powiedzmy, nawet jeśli udostępnię moce mego komputera jakiemuś laboratorium dalej nie będę się czuł współtwórcą nauki. Ponadto absolutyzacja wartości nauki dzisiejszej lub/i nauki w ogóle, czyli scjentyzm prowadzi do formy moralnego elitaryzmu. Wszyscy Ci, którzy nie uprawiają nauki a zwłaszcza nauk ścisłych z różnych powodów, są gorsi ponieważ nie uczestniczą w pewnych wartościach. Kłóci się to z moim wyczuciem etyczności. > Wikipedia:> Dogmatyzm - filoz. stanowisko bezkrytycznego przyjmowania >danych twierdzeń jako prawdy, bez weryfikacji i podawania w wątpliwość, na zasadzie >wiary. Dogmatyzm jest przeciwieństwem sceptycyzmu.>************************************************************Czy w swojej karierze akademickiej, zalecał Pan studentom korzystanie z Wikipedii?? Wiki miesza tu dwa pojęcia dogmatyzmu. Jedno potoczne (niefilozoficzne) i drugie filozoficzne, dokładniej przypisywane przez starożytnych sceptyków wszystkim innym filozofom, niezależnie od tego, czy swe sądy uzasadniali, czy nie uzasadniali. Argumentację można rozumieć jako coś zewnętrznego względem poglądu lub jako coś integralnie z nim połączonego. W tym drugim przypadku, każdy pogląd jest dogmatyczny, ponieważ to, co go uzasadnia, mona uznać za jego część. I często w praktyce tak właśnie traktujemy poglądy. Wydaje mi się, że definicja podana przez Pana, wymaga zastosowania dwóch sprzecznych podejść: "weryfikacji" i "falsyfikacji". Praktycznie rzadko się zdarza, aby stosowano jedno i drugie, zwłaszcza tam, gdzie nam na czymś zależy. Wówczas dla siebie szukamy weryfikacji, potwierdzeń, dla oponentów falsyfikacji, Ponadto podane tu pojęcie dogmatyzmu już się dezawuowało. Już nie raz widziałem dyskusję, która zaczynała się od argumentowania a kończyła na tym, że się oponentowi przypisywało brak argumentacji. Kolejny problem, jaka jest sytuacja wyjściowa? Może jest tak, że zasadniczo jesteśmy dogmatykami i bardzo dobrze, bo mamy ograniczone moce przerobowe, poznanie zaś jako wątpienie, weryfikacja zdarza nam się tylko czasem, jako modyfikacja naszego sposobu bycia? > Owca z wilkiem wiele sobie nie pogada. Dalej, czy skrajny sceptycyzm, nie jest swoistym, doskonałym sposobem na pozostanie "gnuśnym dogmatykiem". Ów spokój, który przypadkiem odkryli starożytni sceptycy, to nic innego jak własna tożsamość wzięta z domowych pieleszy, od której czegoś chcieli jacyś platonicy, cynicy a może nawet scjentyści? Do takiego ujęcia sprawy zainspirował mnie I. Berlin paroma zdaniami kończącymi esej "Lis u jeż".Myślę, że nie jest Pan żadną owcą, bo żyjecie dziko i w samopas, bez żadnych pasterzy. Przepraszam, że przeszedłem na formę "Ty", cóż w sieci jest to dość powszechnie przyjęte. Pozdrawiam. Ps: Zawsze mnie zastanawiało jak można godzić, bez popadania w schizofrenię, skrajnie negatywna ocena wiary, religii z uznaniem, poważaniem względem osób wierzących, przecież zarówno wierzący jak i niewierzący utożsamiają się ze swymi poglądami i sposobem życia. Wątpię, aby prawdziwy ateista ścierpiał pobyt w "dewocyjnym" środowisku i odwrotnie, osoba wierząca w środowisku "laickich dewotów". Poważanie zakłada (przynajmniej w jakimś stopniu) uznanie dla czyichś uzasadnień, pobudek, sposobu wyrażania się etc. Dla przykładu ateista nie może poważnie traktować kogoś, kto twierdzi, że działa pod wpływem bóstwa. Wiara zaś wyraża się m.in. w czymś takim, jak powoływanie się na bóstwo. forum.histmag.org/
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | >Racjonalizm, można to znaleźć w każdym dobrym słowniku, jest pojęciem szerszym niż scjentyzm. Tak, ale w nie każdym można znaleźć scjentyzm. Najczęściej ten termin znajduje się w słownikach światopoglądowo bliższych "supernaturale" niż naturalizmowi ontologicznemu z objaśnieniem znacznie rozszerzającym tezy Berthetolda i Renana. Służy on tam jako ideologiczny epitet dla antyfideistów opierających swój światopogląd na nauce.
>>Wikipedia: >>Dogmatyzm - filoz. stanowisko bezkrytycznego przyjmowania >danych twierdzeń jako prawdy, bez weryfikacji i podawania w wątpliwość, na zasadzie >wiary. Dogmatyzm jest przeciwieństwem sceptycyzmu.> ************************************************************ >Czy w swojej karierze akademickiej, zalecał Pan studentom korzystanie z Wikipedii? Nawet na naszym forum ostrzegałem przed brakiem obiektywizmu i odpowiedzialności za słowo w wielu hasłach, ale jest to szybko i ogólnie dostępny słownik minimum.
H. Vorgrimler: Dogmatyzm - obiegowe określenie bezkrytycznego obstawania przy jakiejś nauce, której założeń i uzasadnień nie poddaje się dalszemu badaniu.
Pana podejście do tego terminu zrozumiałe jest dla Pana, ale tacy jak ja, niewiele z niego rozumieją, gdy definicję i innych słowników jakoś zrozumieć umiem. Mogę się z nimi nie zgadzać, ale rozumiem.
>Dalej, czy skrajny sceptycyzm, nie jest swoistym, doskonałym sposobem na pozostanie "gnuśnym dogmatykiem". Ów spokój, który przypadkiem odkryli starożytni sceptycy, to nic innego jak własna tożsamość wzięta z domowych pieleszy, od której czegoś chcieli jacyś platonicy, cynicy a może nawet scjentyści? >Do takiego ujęcia sprawy zainspirował mnie I. Berlin paroma zdaniami kończącymi esej "Lis u jeż". Nie znam tego eseju Berlina i nie mam go pod ręką. Proszę tylko mi przypomnieć, gdzie określiłem się jako "skrajny sceptyk". Jeżeli mówiłem o swoim sceptycyzmie to zawsze dodawałem "naukowy", albo racjonalny. Jestem przedstawicielem starej szkoły odpowiedzialności za słowo. Pan wyżej próbuje poprzez przeróżne epitety ustawić mnie do kąta. Nie wiem o kim pisał Berlin i nie wiem o kim Pan tu pisze.
>>Owca z wilkiem wiele sobie nie pogada. >Myślę, że nie jest Pan żadną owcą, bo żyjecie dziko i w samopas, bez żadnych pasterzy. Całe życie byłem indywidualistą, bez żadnych autorytetów, choć jakieś kilkadziesiąt (a może i kilkaset) osób za swych mistrzów uważam. Dlatego ta forma mnoga, jakoś dziwną dla mnie, choć chciałbym aby wielu podobnie do wiedzy dochodziło.
>Przepraszam, że przeszedłem na formę "Ty", cóż w sieci jest to dość powszechnie przyjęte. Gdyby Pan poznał moich dziadków, którzy uważali, że po 1945 r. niewiele się zmieniło i kultura nadal obowiązuje, to mniej by się Pan mnie dziwił. Ja też, jak i oni, sobie cenię tradycję kulturalną. Naprawdę nic złego w tym nie było, gdy przychodziło się zdawać egzaminy w garniturze, a profesor do studenta przez pan mówił. Dodając nawet czasem "kolego". Pamiętam też oburzenie sławnej profesor, gdy jeden z jej kolegów profesorów, podczas rozmowy rękę w trzymał w kieszeni. No cóż, ze starej szkoły jestem.
>Ps: Zawsze mnie zastanawiało jak można godzić, bez popadania w schizofrenię, skrajnie negatywna ocena wiary, religii z uznaniem, poważaniem względem osób wierzących, przecież zarówno wierzący jak i niewierzący utożsamiają się ze swymi poglądami i sposobem życia. A mnie dziwi europejczyk, który nie może przyjaźnić się z gejem, niewidomym, kulawym, żydem i Żydem itd. Wszyscy mamy jakiej ułomności. Ja jestem ateistą, a ktoś teistą, czy z tego wynika, że któryś a z nas jest mniej wartościowym człowiekiem. Że nie znajdziemy intelektualnych punktów stycznych?
>Wątpię, aby prawdziwy ateista ścierpiał pobyt w "dewocyjnym" środowisku i odwrotnie, osoba wierząca w środowisku "laickich dewotów". Nie wiem, co prawda co znaczy "prawdziwy ateista", ale ja naturalista ontologiczny, gdy znajdę się w dewocyjnym środowisku nawet na wycieczce autokarowej, to wszystko we mnie się gotuje i tylko kultura powstrzymuje mnie przed kpieniem z ich głupoty. Ale zdecydowanie proszę nie łączyć religijności z religianctwem, to zupełnie różne zjawiska.
>Poważanie zakłada (przynajmniej w jakimś stopniu) uznanie dla czyichś uzasadnień, pobudek, sposobu wyrażania się etc. Nie tylko. "Poważaniem z pobłażaniem" - może być na przykład życzliwe, bez komentarza wysłuchanie czyiś twierdzeń. Również - w moim wypadku, na tym forum - jest odpowiedzenie na czyiś post. Gdy uważam, że ten ktoś wart jest szacunku. Jeżeli uznam, że taka wypowiedź na mój szacunek nie za ługuję nie odpowiadam. Nie warto kopać się z koniem, a z osłem to już ubliżające.
>Dla przykładu ateista nie może poważnie traktować kogoś, kto twierdzi, że działa pod wpływem bóstwa. To zależy w jakim aspekcie. Myślę, że ateiści wiedzą, że znakomita większość ludzi wierzy, iż działa pod wpływem bóstwa. Na przykład w to wierzyło sporo z moich szefów i spróbowałbym traktować ich niepoważnie.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Humanożerca (481 punktów) | > Tak, ale w nie każdym można znaleźć scjentyzm. Najczęściej ten termin znajduje się >w słownikach światopoglądowo bliższych "supernaturale" niż naturalizmowi >ontologicznemu z objaśnieniem znacznie rozszerzającym tezy Berthetolda i Renana. >Służy on tam jako ideologiczny epitet dla antyfideistów opierających swój >światopogląd na nauce.Już nie raz dane słowo nabierało lub traciło swe pejoratywne znaczenie np. "średniowiecze", "metafizyka", "pozytywizm" (to ostatnie było obelgą w ustach przedstawicieli szkoły frankfurckiej). Scjentyzm wydaje się nieco precyzyjniejszym terminem niż racjonalizm - którego jednoznaczne pozytywne wartościowanie razi autorów bliższych fideizmowi - mówią, że scjentyści sobie zawłaszczają ten termin. Określenie "anty-coś" też nie jest dobre, jak mawiał mój wykładowca etyki, sugeruje działanie na zasadzie resentymentu. Bywają też naturaliści, którzy "nie boją się" terminu "scjentyzm" na przykład Jan Woleński - tenże napisał artykuł, który zaczyna się od wymienienia bardzo wielu różnych, szczegółowych definicji scjentyzmu. Dlatego powiedziałem, że wydaje się nieco precyzyjniejszy. Osobny problem, czy ludzie faktycznie opierają swój światopogląd na nauce, czy raczej używają nauki, jako dobrego narzędzia perswazji? Jeśli ludzie o sprzecznych światopoglądach mogą tworzyć naukę, powoływać się na nią, decydować się na rozwijanie takich a nie innych badań z powodu swych przeświadczeń światopoglądowych - to nie jest tak, że światopogląd opiera się na nauce. Dalej, czy istnieje jedna nauka, czy też wiele nauk a w obrębie tych ostatnich wiele, zwłaszcza w humanistyce, sprzecznych ze sobą "programów badawczych"? Dodajmy do tego, zmienność pojęcia nauki na przestrzeni dziejów, czy choćby różne ideały nauki wyróżnione przez S. Amsterdamskiego (ideał: kontemplacyjno -teoretyczny, techniczno - pragmatyczny, matematyczno - przyrodniczy). Pańskie określenie jest więc okrągłym zdaniem i ogólnikiem, jest zaś jasną deklaracją światopoglądową, tylko jeśli powszechnie wiadomo, jaki zestaw poglądów za nią stoi). Może jednak chodzi o to, że mamy ograniczać się do tego, co mówi nauka... Ale znów jest to bardzo ogólnikowe ze względu na wewnętrzny pluralizm nauki. Nie ma też w nauce niczego, co by nam nakazywało przekładać oszczędność i ekonomiczność nauk empirycznych na inne sfery kultury. Tu zdaje się obowiązywać zasada przeciwna: zasadniczo im więcej różnorodności tym lepiej. > Pana podejście do tego terminu zrozumiałe jest dla Pana, ale tacy jak ja, niewiele >z niego rozumieją, gdy definicję i innych słowników jakoś zrozumieć umieją. Mogę >się z nimi nie zgadzać, ale rozumiem.> H. Vorgrimler:> Dogmatyzm - obiegowe określenie bezkrytycznego obstawania przy jakiejś nauce, >której założeń i uzasadnień nie poddaje się dalszemu badaniu.Wydaje mi się, że podobnie jak Pan rozumiem powyższą definicję. Proszę jednak zauważyć, że starożytni sceptycy rozumieli dogmatyzm odmiennie. Ogólnie zaś, jak pisał klasyk Czeżowski definicje nie są prawdziwe lub fałszywe, lecz adekwatne lub nieadekwatne. Potoczne rozumienie dogmatyzmu nie jest adekwatne, ponieważ jak pisałem, słowo to już dawno zdegradowało się do roli epitetu.Hmm... a poza tym, może wyjdzie, że czepiam się słów, ale o nie właśnie tu chodzi... Czy zatem teologia, religia mają status nauki? Jeśli nie, jak można postawić im zarzut dogmatyzmu? >>Dalej, czy skrajny sceptycyzm, nie jest swoistym, doskonałym sposobem na >pozostanie "gnuśnym dogmatykiem". Ów spokój, który przypadkiem odkryli starożytni >sceptycy, to nic innego jak własna tożsamość wzięta z domowych pieleszy, od której >czegoś chcieli jacyś platonicy, cynicy a może nawet scjentyści? > >Do takiego ujęcia sprawy zainspirował mnie I. Berlin paroma zdaniami kończącymi >esej "Lis u jeż".> Nie znam tego eseju Berlina i nie mam go pod ręką.Opis książki Jeż i lis: ""Wśród fragmentów greckiego poety Archilocha jest wers, który brzmi: 'Lis wie wiele rzeczy, ale jeż jedną niemałą'. Uczeni różnie interpretowali te niejasne słowa, które zapewne znaczą tylko tyle, że lis, przy całej swej przebiegłości, musi skapitulować przed jedną bronią jeża.""Rozwinę opis, dalej w owym eseju autor dzieli różnych myślicieli na lisy i jeże. Pierwsi są świetnymi obserwatorami, mają umysły szerokie, ale zarazem płytkie, nie chcą żadnej syntezy. Jeże mają umysły wąskie, lecz zarazem głębokie, dążą do syntezy, odkrycia jednej zasady, względnie kilku zasad, które pomogą uporać się z oponentami. Potem Berlin płynnie przechodzi do opisu intelektualnych losów Lwa Tołstoja. Berlin uznał go za tym mieszany, czyli lisa, który uważał się za jeża. Zdaniem Berlina jego lisia natura sprawiła, że choć szukał zasad porządkujących jego światopogląd, to nie mógł żadnej znaleźć i w końcu z rozpaczy rzucił się w rodzimą religię. > Proszę tylko mi przypomnieć, gdzie określiłem się jako "skrajny sceptyk". Jeżeli >mówiłem o swoim sceptycyzmie to zawsze dodawałem "naukowy", albo racjonalny. Jestem >przedstawicielem starej szkoły odpowiedzialności za słowo.Nie przypisywałem Panu skrajnego sceptycyzmu. Pisałem to odnosząc się do definicji dogmatyzmu. Proszę mi wybaczyć, ale mi osobiście słówka "naukowy", "racjonalny" nie wystarczają. Nie wiem, co chroni przyjęcie imperatywu "wątp", "badaj" przed "stoczeniem się" w skrajny sceptycyzm. Oraz, jak uniknąć dogmatyzmu, skoro "antydogmatyzm" zdają się wymagać regresu w nieskończoność? Bóg jaki może sobie na to pozwolić, ale nie człowiek. > Pan wyżej próbuje poprzez przeróżne epitety ustawić mnie do kąta. Nie wiem o kim >pisał Berlin i nie wiem o kim Pan tu pisze.Piszę również o sobie, przecież powiedziałem, że mnie zainspirował.  Proszę się nie obrażać, tylko rozmawiać. forum.histmag.org/
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | > Już nie raz dane słowo nabierało lub traciło swe pejoratywne znaczenie np. "średniowiecze", "metafizyka", "pozytywizm" (to ostatnie było obelgą w ustach przedstawicieli szkoły frankfurckiej).Zgoda, słowa zmieniają znaczenie, ale w nauce przyjmuje się, albo aktualne znaczenie, albo wyjaśnienie w jakim znaczeniu używam określonego terminu. > Scjentyzm wydaje się nieco precyzyjniejszym terminem niż racjonalizm - którego jednoznaczne pozytywne wartościowanie razi autorów bliższych fideizmowi - mówią, że scjentyści sobie zawłaszczają ten termin.Komu się tak wydaje? Panu? Prof. Judyckiemu? Jeżeli Panu, to proszę o przekonywujące wyjaśnienie, jeżeli komuś innemu to proszę o stosowne cytaty. Mnie wydaje się, zgodnie z polskimi słownikami, że mają różne znaczenia. > Bywają też naturaliści, którzy "nie boją się" terminu "scjentyzm" na przykład Jan Woleński - tenże napisał artykuł, który zaczyna się od wymienienia bardzo wielu różnych, szczegółowych definicji scjentyzmu.Nie znam ani dokładnie światopoglądu prof. Woleńskiego, ani artykułu do którego Pan się tu odwołuje. Przepraszam, ale nie daję rady wszystkiego przeczytać. > Jeśli ludzie o sprzecznych światopoglądach mogą tworzyć naukę, powoływać się na nią, decydować się na rozwijanie takich a nie innych badań z powodu swych przeświadczeń światopoglądowych - to nie jest tak, że światopogląd opiera się na nauce. Dalej, czy istnieje jedna nauka, czy też wiele nauk a w obrębie tych ostatnich wiele, zwłaszcza w humanistyce, sprzecznych ze sobą "programów badawczych"? Dodajmy do tego, zmienność pojęcia nauki na przestrzeni dziejów, /.../Moje poglądy na naukę w kontekście wiary są prawie tożsame z poglądami Izdebskiego zawartymi w tym artykule: www.racjon(*)s,4867/q,Dyskurs.nauki.i.wiary> Wydaje mi się, że podobnie jak Pan rozumiem powyższą definicję. Proszę jednak zauważyć, że starożytni sceptycy rozumieli dogmatyzm odmiennie. Ogólnie zaś, jak pisał klasyk Czeżowski definicje nie są prawdziwe lub fałszywe, lecz adekwatne lub nieadekwatne. Potoczne rozumienie dogmatyzmu nie jest adekwatne,Ponieważ zasadniczym przedmiotem naszej polemiki nie jest dogmatyzm, jeżeli to Pana tak interesuje proszę rozpocząć nowy wątek, jest zwyczajem, że przyjmuje się potoczne rozumienie terminu. > Czy zatem teologia, religia mają status nauki? Jeśli nie, jak można postawić im zarzut dogmatyzmu?Nie, nie są naukami, są wiedzą opartą na dogmatach lub wprost wiedzą o dogmatach, a ludzie ją uprawiający lub wierzący w znakomitej większości charakteryzują się myśleniem dogmatycznym, gdyż jest to od nich wymagane. > Rozwinę opis, dalej w owym eseju autor dzieli różnych myślicieli na lisy i jeże. Pierwsi są świetnymi obserwatorami, mają umysły szerokie, ale zarazem płytkie, nie chcą żadnej syntezy. Jeże mają umysły wąskie, lecz zarazem głębokie, dążą do syntezy, odkrycia jednej zasady, względnie kilku zasad, które pomogą uporać się z oponentami. Potem Berlin płynnie przechodzi do opisu intelektualnych losów Lwa Tołstoja. Berlin uznał go za tym mieszany, czyli lisa, który uważał się za jeża. Zdaniem Berlina jego lisia natura sprawiła, że choć szukał zasad porządkujących jego światopogląd, to nie mógł żadnej znaleźć i w końcu z rozpaczy rzucił się w rodzimą religię.Dziękuję. Ciekawa opowiastka. Już wiem co Berlin myślał o Tołstoju, ale nie rozumiem kontekstu. > Nie przypisywałem Panu skrajnego sceptycyzmu.Dzięki, choć tak wynikało z treści. > Pisałem to odnosząc się do definicji dogmatyzmu. Proszę mi wybaczyć, ale mi osobiście słówka "naukowy", "racjonalny" nie wystarczają.Już od dawna wiem, że ludzie różnią się miedzy sobą. Ale wiem też co oznacza naturalizm ontologiczny i jakie są konsekwencje takiego poglądu na świat. Nie jestem ani ateistą, ani scjentystą. Pomimo że, sporo z koncepcji w tych poglądach zawartych wpłynęło na moje rozumienie świata. Czy Pan też wie, lepiej niż ja, jaki mam światopogląd? > Proszę się nie obrażać, tylko rozmawiać.  Nie obrażam się i szanuję Pana, choćby przez to, iż uważam, że warto z Panem rozmawiać, ale Pan też musi przyjąć do wiadomości, że istnieją ludzie zupełnie inaczej rozumiejących dostępną nam rzeczywistość. Ludzi, którzy inne książki przeczytali i mają inną hierarchie wartości. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Humanożerca (481 punktów) | > Zgoda, słowa zmieniają znaczenie, ale w nauce przyjmuje się, albo aktualne >znaczenie, albo wyjaśnienie w jakim znaczeniu używam określonego terminu.Dlatego też, chociaż nauki tutaj raczej nie uprawiamy, zeszliśmy na temat, co przez dane terminy rozumiemy, czy nas dane definicje zadowalają, czy też nie.  > >Scjentyzm wydaje się nieco precyzyjniejszym terminem niż racjonalizm - którego >jednoznaczne pozytywne wartościowanie razi autorów bliższych fideizmowi - mówią, że >scjentyści sobie zawłaszczają ten termin.> Komu się tak wydaje? Panu? Prof. Judyckiemu?Np. pewnemu sieciowemu polemiście, który swego czasu pisywał na tymże forum Janowi Lewandowskiemu. Większość jego artykułów www.trinitarians.info/index.htm mówi o tym pośrednio lub w wprost. Mi też może się tak wydawać, ale wpierw muszę wiedzieć do jakiego scjentyzmu odnieść swoją krytykę. Inaczej, będę konstruował przeciwnika, nie ma innej rady.  > Mnie wydaje się, zgodnie z polskimi słownikami, że mają różne znaczenia.Mi też, ale nie po co uciekać w takie ogólniki?  > >Bywają też naturaliści, którzy "nie boją się" terminu "scjentyzm" na przykład Jan Woleński - tenże napisał artykuł, który zaczyna się od wymienienia bardzo wielu różnych, szczegółowych definicji scjentyzmu.> Nie znam ani dokładnie światopoglądu prof. Woleńskiego, ani artykułu do którego Pan >się tu odwołuje. Przepraszam, ale nie daję rady wszystkiego przeczytać.Rozumiem, życzy sobie Pan namiarów na ten tekst? Obawiam się, że nie jest on dostępny w sieci. > Moje poglądy na naukę w kontekście wiary są prawie tożsame z poglądami Izdebskiego >zawartymi w tym artykule: www.racjon(*)s,4867/q,Dyskurs.nauki.i.wiaryZa nim przeczytam tekst i ewentualnie krytycznie go rozbiorę, chciałbym poznać różnice między pańskimi poglądami a poglądami wyrażonymi w tekście > Ponieważ zasadniczym przedmiotem naszej polemiki nie jest dogmatyzm, jeżeli to Pana >tak interesuje proszę rozpocząć nowy wątek, jest zwyczajem, że przyjmuje się >potoczne rozumienie terminu.Mi się wydaje, że od kilku postów dyskutujemy o dogmatyzmie. Jeśli moderacja, autor wątku uzna, że zboczyliśmy z tematu, proszę o wydzielenie nowego wątku. Proszę też szanownego rozmówcę o nietworzenie niepotrzebnej fatygi swemu rozmówcy, gdy moderacja nie ma nic przeciwko kontynuacji wątku rozmowy. > Nie, nie są naukami, są wiedzą opartą na dogmatachNie rozumiem. Wiedza, która nie jest wiedzą? > lub wprost wiedzą o dogmatach,Aby istniał dogmat, jakiś pewnik, który nie podlega wątpieniu musi być dobrze określony, jednoznaczny - jeśli mają doń pasować podane przez Pana definicje. Dogmaty religii nie spełniają owych wymogów. Na przykład dogmat o Trójcy w katolicyzmie nie pokrywa się z ekspresyjnym językiem katolicyzmu. Tenże będzie w jednym przypadku kładł nacisk na odmienność i rozdzielność osób a innym razem na jedność. Zdolność do przechodzenia od jednego rodzaju religijnej ekspresji do drugiego świadczy o braku dogmatyzmu. > a ludzie ją uprawiający lub wierzący w znakomitej większości charakteryzują się >myśleniem dogmatycznym, gdyż jest to od nich wymagane.Nie bardzo rozumiem, ponieważ mocno oddzielam myślenie jako czynność od wytworów, przedmiotów danego myślenia. > Dziękuję. Ciekawa opowiastka. Już wiem co Berlin myślał o Tołstoju, ale nie >rozumiem kontekstu.Może uda mi się Pana naprowadzić. Spotyka Pan śmiałka, który przez skrajny sceptycyzm został religiantem lub/i osobą głęboko wierzącą. Wedle niedowiarka I. Berlina jest to możliwe. Czy może Pan mu postawić zarzut dogmatyzmu lub/i skrajnego sceptycyzmu? Jakie też są kryteria zatrzymania się między dogmatyzmem a sjrajnym sceptycyzmem, które nie narażają się na krytykę dogmato-sceptyka lub sceptyko-dogmatyka? > Już od dawna wiem, że ludzie różnią się miedzy sobą.> Ale wiem też co oznacza naturalizm ontologiczny i jakie są konsekwencje takiego >poglądu na świat. Nie jestem ani ateistą, ani scjentystą. Pomimo że, sporo z >koncepcji w tych poglądach zawartych wpłynęło na moje rozumienie świata. Czy Pan >też wie, lepiej niż ja, jaki mam światopogląd?Nie, dlatego też rozmawiam. Rozumiem, że jest Pan naturalistą. Czy jest więc Pan gotów bronić aktualności pojęcia "naturalizm"? Bo dla mnie pojęcie to pochodzi z przestarzałego żargonu filozoficznego. > ale Pan też musi przyjąć do wiadomości, że istnieją ludzie zupełnie inaczej >rozumiejących dostępną nam rzeczywistość. Ludzi, którzy inne książki przeczytali i >mają inną hierarchie wartości.Ależ przyjmuję, inaczej nie mógłbym dyskutować i pozostałoby mi prawienie kazań lub wygłaszanie monologów.  Pozdrawiam. forum.histmag.org/
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | > >Zgoda, słowa zmieniają znaczenie, ale w nauce przyjmuje się, albo aktualne znaczenie, albo wyjaśnienie w jakim znaczeniu używam określonego terminu.> Dlatego też, chociaż nauki tutaj raczej nie uprawiamy, zeszliśmy na temat, co przez dane terminy rozumiemy, czy nas dane definicje zadowalają, czy też nie.  Wszystko zależy od definicji nauki. Osobiście staram się aby moje dyskusje były na poziomie dyskusji naukowych, a nie dysput religijnych i dlatego komunikuję się za pomocą terminów zgodnie z ich aktualnym rozumieniem, lub wyjaśniam w jakim znaczeniu danego terminu używam. > Np. pewnemu sieciowemu polemiście, który swego czasu pisywał na tymże forum Janowi Lewandowskiemu. Pozostawię to bez komentarza. Ci którzy mieli wątpliwą przyjemność poznać logikę argumentów tego Pana wiedzą o co mi chodzi, a ci którzy zostali jej pozbawieni tłumaczyć nie warto.> >Mnie wydaje się, (że scjentyzm i racjonalizm) zgodnie z polskimi słownikami, że mają różne znaczenia.> Mi też, ale nie po co uciekać w takie ogólniki?  Ta logika erystyczna, to też ze szkoły Jana Lewandowskiego? Gdyż też przestaję rozumieć. > Rozumiem, życzy sobie Pan namiarów na ten tekst? Obawiam się, że nie jest on dostępny w sieci.Czasem jakąś książkę kupię, a czasem wypożyczę. Sieć jest dla mnie bardzo wtórnym źródłem informacji. Najlepiej, gdy coś ważkie, a w miarę lapidarnie napisane zacytować. > Za nim przeczytam tekst i ewentualnie krytycznie go rozbiorę, chciałbym poznać różnice między pańskimi poglądami a poglądami wyrażonymi w tekście.Szkoda Pańskiego intelektu i na krytyczny rozbiór i rozróżnienie różnic. Przepraszam za konkretne i łatwo dostępne odesłanie. > >Ponieważ zasadniczym przedmiotem naszej polemiki nie jest dogmatyzm, jeżeli to Pana >tak interesuje proszę rozpocząć nowy wątek, jest zwyczajem, że przyjmuje się >potoczne rozumienie terminu.> Mi się wydaje, że od kilku postów dyskutujemy o dogmatyzmie. Jeśli moderacja, autor wątku uzna, że zboczyliśmy z tematu, proszę o wydzielenie nowego wątku.> Proszę też szanownego rozmówcę o nietworzenie niepotrzebnej fatygi swemu rozmówcy, gdy moderacja nie ma nic przeciwko kontynuacji wątku rozmowy.Ten wątek poświęcony jest pytaniu: "Czy nie jesteście w stanie zaakceptować cudzej wiary", a Pan łaskawie nie uznał za dostateczne moich wyjaśnień Panu Vancalarowi, który zastrzegając się że: Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.Zapytał: -------------------------------------------------------------------------------- Cóż, tak do końca trudno powiedzieć, czym kierował się właściciel portalu ************************************************* > >Nie, nie są naukami, są wiedzą opartą na dogmatach> Nie rozumiem. Wiedza, która nie jest wiedzą?Wiekszość ludzi i słowników rozróżnia wiedzę od nauki. Proponowałem na szybko zajrzeć do Izdebskiego, ale okazało to się poniżej Pańskiej godności. > >lub wprost wiedzą o dogmatach,> Aby istniał dogmat, jakiś pewnik, który nie podlega wątpieniu musi być dobrze określony, jednoznaczny - jeśli mają doń pasować podane przez Pana definicje. Dogmaty religii nie spełniają owych wymogów. Na przykład dogmat o Trójcy w katolicyzmie nie pokrywa się z ekspresyjnym językiem katolicyzmu. Tenże będzie w jednym przypadku kładł nacisk na odmienność i rozdzielność osób a innym razem na jedność. Zdolność do przechodzenia od jednego rodzaju religijnej ekspresji do drugiego świadczy o braku dogmatyzmu.Nawet teologowie posługują się jaśniejszym językiem i bardziej precyzyjnym znaczeniem terminów. To co Pan sobie wymyśla, jest swoistą dla Pana interpretacją znaczenia terminu. Dogmat przyjmuje się jako pewnik na wiarę i nie wymaga ani jednoznaczności, ani logiki. *************************************************************************** Tu pytanie do Pana Mariusza Agnosiewicza: Zdecydowanie wchodzę na grunt argumentum ad hominen i dalej mam ochotę to czynić, czy w tym miejscu powinienem przeprosić interlokutora i zaniechać dalszej polemiki? Uważam, że choć straszliwie kręci. to głupcem nie jest, a ja uważam, że tylko na głupców to zupełnie czasu szkoda. ****************************************************************************@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Humanożerca (481 punktów) | > Wszystko zależy od definicji nauki.Pan wybaczy, ale luźna konwersacja nauką nie jest nawet w najszerszym znaczeni słowa nauka. > Osobiście staram się aby moje dyskusje były na poziomie dyskusji naukowych, a nie >dysput religijnychTa dyskusja nie jest na poziomie akademickim. Jest zbyt subiektywna, nie dotyczy jakiegoś precyzyjnie określonego tematu, czy partii materiału, nie ma warunków takich, jakie panują na solidnym seminarium etc. Jedyne elementy naukowości jakie dostrzegam, to wymiana zdań na temat dwóch podanych przez Pana definicji. Ma Pan może jakąś trzecią? > i dlatego komunikuję się za pomocą terminów zgodnie z ich aktualnym rozumieniem, >lub wyjaśniam w jakim znaczeniu danego terminu używam.Nie może mi Pan zarzucić, że nie usiłowałem wyjaśnić tego, jak używam danych terminów. Podałem też krytyce definicje podane przez Pana. Po przytoczeniu wiki i jednego słownika, odesłał mnie Pan do jednego, dość topornie napisanego artykułu. Jego autor starał się wywrzeć na czytelniku fałszywe wrażenie, że Popper, Durkheim, Lakatos reprezentowali jednaką tradycję myślową. (Ja przynajmniej tak go odebrałem.) > >Np. pewnemu sieciowemu polemiście, który swego czasu pisywał na tymże forum Janowi >Lewandowskiemu. Pozostawię to bez komentarza. Ci którzy mieli wątpliwą przyjemność >poznać logikę argumentów tego Pana wiedzą o co mi chodzi, a ci którzy zostali jej >pozbawieni tłumaczyć nie warto.Prosił Pan o przykład, to go Pan dostał.  Czegoś innego nie chciało mi się szukać. Nie twierdzę, że logika J.L jest doskonała, ale udało mu się w nią uwikłać samego Pana M.A, co jest swoistym sukcesem. debaty.tezeusz.pl/node/201772/talk.html> >>Mnie wydaje się, (że scjentyzm i racjonalizm) zgodnie z polskimi słownikami, że mają różne znaczenia.> >Mi też, ale nie po co uciekać w takie ogólniki?  > Ta logika erystyczna, to też ze szkoły Jana Lewandowskiego? Gdyż też przestaję >rozumieć.Pan wybaczy, ale po tym jak zagłębiliśmy się w definicje i różne sposoby rozumienia słów, przystawaliśmy wspólnie na to, że są względem siebie szersze lub węższe, pańskie "są różne" odebrałem jako wybieg erystyczny. Nie wykluczam, że pochodzi on ze szkoły J.L.  > >Rozumiem, życzy sobie Pan namiarów na ten tekst? Obawiam się, że nie jest on >dostępny w sieci.> Czasem jakąś książkę kupię, a czasem wypożyczę. Sieć jest dla mnie bardzo wtórnym >źródłem informacji. Najlepiej, gdy coś ważkie, a w miarę lapidarnie napisane >zacytować.Dla mnie również, wie Pan wygodniej jak jest w sieci. Zwłaszcza, że niektórzy w sieci nie lubią, gdy się ich odsyła do dzieł drukowanych. Twierdzą, że ktoś stosuje argumentację z autorytetu. > Ten wątek poświęcony jest pytaniu: "Czy nie jesteście w stanie zaakceptować cudzej >wiary", a Pan łaskawie nie uznał za dostateczne moich wyjaśnień Panu Vancalarowi, Przepraszam więc, że wciągnąłem Pana w niemiłą Panu dyskusję. Widzi Pan pomysł z nowym wątkiem, odebrałem jako chęć wycofania się z dyskusji. Mi w wypowiedziach od ostatniej wizyty wątek wyświetla się jako: "Odp: Desant "logików" od Cejrowskiego". Jest to wątek wydzielony z innego wątku i ma swój odrębny, luźny temat. > >>Nie, nie są naukami, są wiedzą opartą na dogmatach> >Nie rozumiem. Wiedza, która nie jest wiedzą?> Wiekszość ludzi i słowników rozróżnia wiedzę od nauki. Proponowałem na szybko >zajrzeć do Izdebskiego, ale okazało to się poniżej Pańskiej godności.> >>lub wprost wiedzą o dogmatach,Wybaczy Pan, ale owo rozróżnienie nie jest tu istotne. Z ateistycznego punktu widzenia, religia nie jest zarówno wiedzą jak i nauką. > Nawet teologowie posługują się jaśniejszym językiem i bardziej precyzyjnym >znaczeniem terminów.> To co Pan sobie wymyśla, jest swoistą dla Pana interpretacją znaczenia terminu. >Dogmat przyjmuje się jako pewnik na wiarę i nie wymaga ani jednoznaczności, ani >logiki.Jeśli dogmat nie jest jednoznaczny i/lub nie obowiązuje go logika, nie pociąga on za sobą postawy dogmatycznej. Nie da się też jej praktycznie wytworzyć. Pan zaś stwierdził, że wierzących przyucza się do dogmatyzmu, czy coś w ten deseń. Pozdrawiam. Ps: Ja również czekam na głos M.A lub innego moderatora.  Ostrzegam też, że również stać mnie na ataki ad personam.  forum.histmag.org/
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | > >Osobiście staram się aby moje dyskusje były na poziomie dyskusji naukowych, a nie dysput religijnych> Ta dyskusja nie jest na poziomie akademickim. Jest zbyt subiektywna, nie dotyczy jakiegoś precyzyjnie określonego tematu, czy partii materiału, nie ma warunków takich, jakie panują na solidnym seminarium etc.Dyskutuje, co najmniej, dwoje ludzi. Warunków "jakie panują na solidnym seminarium" na pewno tu nie ma, ale starać się można i ja napisałem tylko, że się staram, aby były na poziomie. Nie znam wypowiedzi obiektywnych w naukach społecznych. > Jedyne elementy naukowości jakie dostrzegam, to wymiana zdań na temat dwóch podanych przez Pana definicji.Ma Pan może jakąś trzecią? Jakoś trudno jest mi przypomnieć sobie dwie ponoć już podane. Nie przedstawiłem jeszcze żadnej, natomiast przedstawiłem definicję dogmatyzmu wg Wikipedii i dużej klasy uczonego katolickiego. > Nie może mi Pan zarzucić, że nie usiłowałem wyjaśnić tego, jak używam danych terminów. Podałem też krytyce definicje podane przez Pana. Po przytoczeniu wiki i jednego słownika, odesłał mnie Pan do jednego, dość topornie napisanego artykułu. Jego autor starał się wywrzeć na czytelniku fałszywe wrażenie, że Popper, Durkheim, Lakatos reprezentowali jednaką tradycję myślową. (Ja przynajmniej tak go odebrałem.)Mam w dyskusji z Panem zasadniczy kłopot, to swoiste tylko dla Pana rozumienie, tak czyiś myśli, jak i własnych. Zapewnie ma Pan racje, tylko nie mogę za Pańską logiką rozumienia nadążyć. Taka już biedna moja humanistyczna głowa. > Prosił Pan o przykład, to go Pan dostał. Czegoś innego nie chciało mi się szukać. Nie twierdzę, że logika J.L jest doskonała, ale udało mu się w nią uwikłać samego Pana M.A, co jest swoistym sukcesem. debaty.tezeusz.pl/node/201772/talk.htmlCo jest sukcesem Lewandowskiego może być porażką Agnosiewicza. Ja też wdałem się w parę polemik z Lewandowskim i w jego oczach oraz oczach jego przyjaciół odniosłem porażkę. Mnie tylko pozostała pewność, że Lewandowski ani drobinę nie zmienił zdania. Czy warto z takimi ludźmi dyskutować? Czasem tak, ale w większości przypadków nie. > Pan wybaczy, ale po tym jak zagłębiliśmy się w definicje i różne sposoby rozumienia słów, przystawaliśmy wspólnie na to, że są względem siebie szersze lub węższe, pańskie "są różne" odebrałem jako wybieg erystyczny. Nie wykluczam, że pochodzi on ze szkoły J.L.  Ja erystyki uczyłem się od Schopenhauuera, Lachowieckiego i Szymanka - dlatego erystyczne wywody Jana Lewandowskiego są tylko - przez swoją nienawistną zapiekłość - zabawne. > >Ten wątek poświęcony jest pytaniu: "Czy nie jesteście w stanie zaakceptować cudzej >wiary", a Pan łaskawie nie uznał za dostateczne moich wyjaśnień Panu Vancalarowi,> Przepraszam więc, że wciągnąłem Pana w niemiłą Panu dyskusję. Widzi Pan pomysł z nowym wątkiem, odebrałem jako chęć wycofania się z dyskusji. Mi w wypowiedziach od ostatniej wizyty wątek wyświetla się jako: "Odp: Desant "logików" od Cejrowskiego". Jest to wątek wydzielony z innego wątku i ma swój odrębny, luźny temat.Muszę powiedzieć, iż wydaje mi się, że w ramach porządkujących reform zostanie tu wprowadzony niezły bałagan. Nie ma za co przepraszać. Jestem już duży chłopczyk. Dyskusja nie jest niemiłą, ale coraz bardziej bezowocną. Zbyt różną mamy wiedzę i zbyt różne umysłowości. > Wybaczy Pan, ale owo rozróżnienie nie jest tu istotne. Z ateistycznego punktu widzenia, religia nie jest zarówno wiedzą jak i nauką.Nie wiem, z jakich ateistycznych słowników Pan korzystał. Dla mnie rzeczywiście religia nie jest wiedzą ani też nauką. Nie znalazłem też takich aspiracji nawet w książkach drukowanych za pozwoleniem władzy duchownej. Istnieją natomiast nauki związane z religią np. religioznawstwo, jak i wiedza religijna (wiedza o religii). > Jeśli dogmat nie jest jednoznaczny i/lub nie obowiązuje go logika, nie pociąga on za sobą postawy dogmatycznej.Nie da się też jej praktycznie wytworzyć.Nie chcę rozwijać tu dogmatogii, ale jednoznaczność i logika "Tajemnicy Trójcy Świętej" , Jezusa Chrystusa jako "współistotnego Ojcu", dogmatu o pochodzeniu Ducha Świętego itd. jest wprost porażająca. > Pan zaś stwierdził, że wierzących przyucza się do dogmatyzmu, czy coś w ten deseń.Nic takiego nie mówiłem. Natomiast Andrzej Zuberbier mówi: "Dogmat - oficjalne sformułowanie treści Objawienia Bożego, dokonane przez papieża lub kolegium biskupów z papieżem na czele, zobowiązujące do wierzenia cały Kościół". > Ps: Ja również czekam na głos M.A lub innego moderatora. Ostrzegam też, że również stać mnie na ataki ad personam.  Bardzo się boję i dlatego przepraszam za wszystkie dotychczasowe (myślałem, że pewnego żartu Pan się tu domyśli, ale gdy nie - to Pańskie straszenie staje prze to coraz bardziej groźne) i uciekam do bardziej produktywnych rozmów i działań. Miłego wieczoru i duuuużej satysfakcji z pokonania jeszcze jednego niewiernego życzę. Andrzej Bogusławski @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Humanożerca (481 punktów) | > >Ta dyskusja nie jest na poziomie akademickim. Jest zbyt subiektywna, nie dotyczy >jakiegoś precyzyjnie określonego tematu, czy partii materiału, nie ma warunków takich, jakie panują na solidnym seminarium etc.> Dyskutuje, co najmniej, dwoje ludzi. Warunków "jakie panują na solidnym seminarium" >na pewno tu nie ma, ale starać się można i ja napisałem tylko, że się staram, aby >były na poziomie.> Nie znam wypowiedzi obiektywnych w naukach społecznych.Ja też nie znam, dlatego użyłem słowa "zbyt". Mym zdaniem owa mniejsza subiektywność a właściwie pewien dystans, nie służy on dążeniu do jakiejś obiektywności, lecz kilku innym celom. Po pierwsze temu, aby nasze badania mogły nas pozytywnie zaskoczyć. Po drugie spokojowi ducha - jest on bardziej twórczy, gdy nie musi się pilnować, czy dane badanie wejdzie w konflikt z jakimś naszym egzystencjalnym przeświadczeniem. > >Jedyne elementy naukowości jakie dostrzegam, to wymiana zdań na temat dwóch podanych przez Pana definicji.> Ma Pan może jakąś trzecią?> Jakoś trudno jest mi przypomnieć sobie dwie ponoć już podane. Nie przedstawiłem >jeszcze żadnej, natomiast przedstawiłem definicję dogmatyzmu wg Wikipedii i dużej >klasy uczonego katolickiego.Nie miałem na myśli definicji własnych, lecz przytoczone, podane. Widzę, że je Pan pamięta.  > Mam w dyskusji z Panem zasadniczy kłopot, to swoiste tylko dla Pana rozumienie, tak >czyiś myśli, jak i własnych. Zapewnie ma Pan racje, tylko nie mogę za Pańską logiką >rozumienia nadążyć. Taka już biedna moja humanistyczna głowa.Przykro mi. Wiem, że jestem niekonwencjonalny a nawet humanista w tym sensie, że studiuję filozofię.  > Co jest sukcesem Lewandowskiego może być porażką Agnosiewicza. Ja też wdałem się w >parę polemik z Lewandowskim i w jego oczach oraz oczach jego przyjaciół odniosłem >porażkę. Mnie tylko pozostała pewność, że Lewandowski ani drobinę nie zmienił >zdania. Czy warto z takimi ludźmi dyskutować? Czasem tak, ale w większości >przypadków nie.Wie Pan, zmienność zdania jako kryterium otwartości, czy też słuszności opinii jest zawodne. Ja na przykład dawno temu, będąc jeszcze totalnym żółtodziobem w dałem się w dyskusje światopoglądowe, nawet napisałem jakieś artykuły apologetyczne. I nie spotkałem życzliwej, intelektualnej otwartości, której się spodziewałem. Nie odgrywałem w nich głównej roli. Jeśli Pan pamięta oprócz J.L odgrywał w nich dużą rolę niejaki "wuj zbój" dogmatyczny berkleista. Kiedyś mnie przekonywał, aktualnie mnie nie przekonuje, ale to raczej za sprawą studiów a nie ripost scjentystów. I co Pan na to? Bo wie Pan na końcu owych debat, miałem gorsze zdanie o świeckich humanistach niż na początku, w domu przecież słyszałem o takich dobrych ludziach jak Janusz Korczak. > >Pan wybaczy, ale po tym jak zagłębiliśmy się w definicje i różne sposoby rozumienia słów, przystawaliśmy wspólnie na to, że są względem siebie szersze lub węższe, pańskie "są różne" odebrałem jako wybieg erystyczny. Nie wykluczam, że pochodzi on ze szkoły J.L.  > Ja erystyki uczyłem się od Schopenhauuera, Lachowieckiego i Szymanka - dlatego >erystyczne wywody Jana Lewandowskiego są tylko - przez swoją nienawistną zapiekłość >- zabawne.Nie wątpię, że korzystał Pan w swej edukacji z poważniejszych źródeł. Ja tylko zażartowałem.  > Muszę powiedzieć, iż wydaje mi się, że w ramach porządkujących reform zostanie tu >wprowadzony niezły bałagan.To one już trwają?  > Nie ma za co przepraszać. Jestem już duży chłopczyk. Dyskusja nie jest niemiłą, ale >coraz bardziej bezowocną. Zbyt różną mamy wiedzę i zbyt różne umysłowości.Dlatego też nasza dyskusja miałaby większy sens, gdybyśmy się spotkali w dogodnych warunkach akademickich.  > >Wybaczy Pan, ale owo rozróżnienie nie jest tu istotne. Z ateistycznego punktu widzenia, religia nie jest zarówno wiedzą jak i nauką.> Nie wiem, z jakich ateistycznych słowników Pan korzystał. Dla mnie rzeczywiście >religia nie jest wiedzą ani też nauką. Nie znalazłem też takich aspiracji nawet w >książkach drukowanych za pozwoleniem władzy duchownej.Nie do wszystkiego potrzebne są słowniki. Obserwacja ateistów pozwala do pewnego stopnia przewidzieć poglądy, przeświadczenia kolejnego ateisty jako ateisty.  Dzięki temu można wyrobić sobie szersze i bardziej trafne pojęcie ateisty niż to podawane w słownikach lub dyskusjach teistyczno-ateistycznych. Przypomnę kontekst, Otóż, wedle definicji dogmatyzm odnosi się do wiedzy. Zatem jeśli coś nie jest wiedzą, to dogmatyzm i sceptycyzm tego czegoś nie dotyczy. Dla Pana religia nie jest wiedzą i nie jest nauką, jednakże aby móc przypisać jej dogmatyzm, przywołał Pan definicje, które ujmowały dogmatyzm w kontekście wiedzy, nauki, filozofii i sceptycyzmu. W konsekwencji popadł Pan w sprzeczność i uwikłanie w język religii. (To dla wierzących teologia - składnik religii - jest wiedzą o czymś a nie o niczym.) W dyskusjach między wierzącymi i niewierzącymi zdarza się to zadziwiająco często i po obu stronach. > Istnieją natomiast nauki związane z religią np. religioznawstwo, jak i wiedza >religijna (wiedza o religii).Istotnie, ale teologia nie jest religioznawstwem.  > Nie chcę rozwijać tu dogmatogii, ale jednoznaczność i logika "Tajemnicy Trójcy >Świętej" , Jezusa Chrystusa jako "współistotnego Ojcu", dogmatu o pochodzeniu Ducha >Świętego itd. jest wprost porażająca.Czyżby? Na prawdę chce Pan do reszty odwrócić swą zwykłą forumową rolę i zostać apologetą? Nie wierzę, że mówi Pan to na poważnie.  > Natomiast Andrzej Zuberbier mówi: "Dogmat - oficjalne sformułowanie treści >Objawienia Bożego, dokonane przez papieża lub kolegium biskupów z papieżem na >czele, zobowiązujące do wierzenia cały Kościół".Oficjalne, nieoficjalne... jak mawiał pewien scholastyk każdy autorytet ma nos z wosku. Przepraszam, nie chciałem Pana specjalnie straszyć, ,miłego pasania na forum, zjadać Pana nie będę.  Pozdrawiam Humanożerca forum.histmag.org/
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Humanożerca (481 punktów) | Odnośnie artykułu na który powołał się szanowny rozmówca. Cytat:Wielu uczonych zgodnie z postulatem D. Hume'a, by nauka nie oceniała, lecz tylko stwierdzała, uważa, że nauka powinna być oderwana od ocen moralnych czy estetycznych. ?? To chyba nie jest dokładny pogląd Hume' a. Filozof uważał, że z nauki, szerzej z opisu rzeczywistości nie wynikają zdania wartościujące. Nic jednak nie szkodzi, aby do pewnego stopnia nie zachodziła relacja odwrotna. Wielu naukowców uważa na przykład, że prostota teorii wiąże się z swoistym, estetycznym pięknem. Cytat:Dążenie do prawdy i ciekawość poznawcza to podstawowe motywy uczonego. Nie sądzę, intencje nie determinują wyników naukowych. Naukowiec może mieć dowolne intencje, ważne jest, aby jego wyniki były przekonujące dla innych uczonych. Cytat:Badania naukowe nie powinny podlegać ocenom moralnym. Niby dlaczego? Sami naukowcy sobie na nie pozwalają. Na przykład jeden z fizyków, twórców bomby atomowej, czy jądrowej stwierdził swego czasu, że fizycy dając ludzkości groźną broń do ręki, stracili moralne dziewictwo. Postulat ten jest zrozumiały, jeśli aktualny stan badań ma być kryterium ocen moralnych. Sęk w tym, że nim być nie może. Domagam się też wolności w badaniach nad złożonymi relacjami między nauką a moralnością i protestuję przeciw nagminnym uproszczeniom tematu, tuszowaniu problemu przez odwołanie się do "ciemnego luda" - w tym przypadku są nim wierzący. Cytat:Artykuł ten wzbudził dosyć gwałtowne protesty. Szczególnie w środowiskach związanych z Kościołem katolickim, choć nie tylko. Zwracano uwagę, że wielkie możliwości nauki powodują konieczność uwzględnienia zagadnień etycznych. (...) Jasnym jest więc, że to nie o etykę jej oponentom chodziło, a o etykę katolicką. Wszyscy oponenci M.S byli katolikami? Pogubiłem się. Zresztą to nie jest prawda, że etyka bez przymiotnika jest alternatywą dla nakazów katolicyzmu. Cytat:Od samego początku ludzie, obserwując otaczający ich świat, próbowali go zrozumieć. Zastanawiali się nad zasadami, które nim rządzą, przypisując wydarzenia i ich skutki mocom nadprzyrodzonym, na które poprzez swoje umiejętności i zastosowane techniki mogą mieć wpływ niektórzy ludzie, np. czarownicy, szamani. Taką pierwszą próbą wyjaśnienia i wywoływania pożądanych zjawisk przyrody była magia. Takie myślenie już dawno wypunktował Wittgenstein w "Uwagach o złotej gałęzi Frazera. Magia i religia to nie są po prostu "głupie zwyczaje" i nieporadna quasi-technika. Zaś badania etnologiczne wskazujące na konserwatyzm społeczności pierwotnych w pełni odsłaniają mitologię cytowanych słów. Odsyłam choćby do książek prof. Szyjewskiego. Cytat:Nie jest ona zjawiskiem niezależnym od funkcjonujących mitów, lecz ich twórczą krytyką. Nie rozumiem. Np. z "twórczej" krytyki religii zawsze zrodzi się herezja, nigdy ateizm, czy laicyzm. Cytat:Starożytni Grecy, zaczęli odróżniać episteme - wiedzę pewną, racjonalną, bo uzasadnioną, od doxa - mniemania niepewnego (..)niepewną indywidualni mistrzowie przekazywali uczniom, którzy w oparciu o ich autorytet twierdzenia te przekazywali dalej. Ten sposób myślenia kolidował z mitologicznym rozumieniem rzeczywistości Perswazyjny wpływ ideałów z dialogów Platona, w rzeczywistości edukację odbywano w grupach lub zgoła "masowo". Wynajdywano też warsztat służący teologizowaniu i teleologizowaniu. Cytat:i choć, jak zauważył Popper: Dzieje religii są co najmniej równie ważne jak dzieje nauki. Sama nauka jest ściśle związana z mitami religijnymi; skłonny jestem powiedzieć, że nie byłoby żadnej europejskiej nauki bez "Teogonii" Hezjoda. Nadinterpretacja pierwszych zdań "Teogonii" się kłania. Tam nie ma nic o zasadzie, jest powiedziane tylko, że na początku zrodził się chaos. A z czego on się zrodził, co jest zasadą świata poeta nie podał. Cytat:To grecka epistemologia preferująca wyjaśnienia naturalne i zmysłowe ponad wyjaśnienia nadnaturalne Ahistoryzm. Cytat:Do uprawiania nauki nie potrzebna jest znajomość jej historii, gdyż to, co było w niej obiektywne, wolne od uwarunkowań kulturowych, zostało włączone do teorii szerszych albo dokładniej wyrażone we współczesnym języku. Bardzo ambitne założenie, niestety całe szkoły naukoznawców ją krytykują. Nie wszyscy badacze dziejów nauki są kumulacjonistami. Wie Pan, nie czytam dalej to jest groch z kapustą, przemieszany z dość potoczną wiedzą filozoficzną i historyczno-filozoficzną. Dla przykładu Locke. Berkley i Hume byli w opozycji do racjonalizmu post-kartezjańskiego, ale pozostawali w paradygmacie myśli kartezjańskiej. Tak, też ujmują to historycy filozofii tacy jak J. Krakowski. Pozdrawiam. forum.histmag.org/
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Humanożerca (481 punktów) | > >Całe życie byłem indywidualistą, bez żadnych autorytetów, choć jakieś kilkadziesiąt >(a może i kilkaset) osób za swych mistrzów uważam.Wie Pan, pojęcie autorytetu i mistrza można traktować zamiennie.  > Gdyby Pan poznał moich dziadków, którzy uważali, że po 1945 r. niewiele się >zmieniło i kultura nadal obowiązuje, to mniej by się Pan mnie dziwił. Ja też, jak i >oni, sobie cenię tradycję kulturalną. Naprawdę nic złego w tym nie było, gdy >przychodziło się zdawać egzaminy w garniturze,Jeśli idzie o garnitur na egzaminie, zwłaszcza ustnym, to ta tradycja dalej obowiązuje. Przynajmniej dla mnie.  > A mnie dziwi europejczyk, który nie może przyjaźnić się z gejem, niewidomym, >kulawym, żydem i Żydem itd.Szanowny Panie, teraz to Pan chyba mnie chce do jakiegoś konta ustawić.  Ponadto bycie gejem, niewidomym, żydem, nie jest byciem a kimś, dokładniej ateistą. Ateistą jest się zaś o tyle, o ile ma się negatywny stosunek do religii, wiary, ludzi wierzących. A swoją drogą, są może jakieś badania, które wykazują wyższy stopień scjentyzmu wśród osób niepełnosprawnych niż gdzie indziej - jasne jest przecież, że są one w pewien szczególny sposób uzależnione od techniki. > Wszyscy mamy jakiej ułomności. Ja jestem ateistą, a ktoś teistą, czy z tego wynika, >że któryś a z nas jest mniej wartościowym człowiekiem. Że nie znajdziemy >intelektualnych punktów stycznych?Nikt nie jest tylko ateistą, czy tylko teistą. Niestety nie odpowiadam za to, że teizm i ateizm opierają się na wzajemnym, negatywnym odniesieniu do siebie. A przedstawiciele obu tych stanowisk, wypracowali różne techniki wzajemnego interpretowania się, negowania, zakrywania lub uwypuklania konfliktu między sobą. Z mojego punktu widzenia, pozostaje jedynie badanie i opisywanie. > >Wątpię, aby prawdziwy ateista ścierpiał pobyt w "dewocyjnym" środowisku i odwrotnie, osoba wierząca w środowisku "laickich dewotów".> Nie wiem, co prawda co znaczy "prawdziwy ateista", ale ja naturalista ontologiczny, >gdy znajdę się w dewocyjnym środowisku nawet na wycieczce autokarowej, to wszystko >we mnie się gotuje i tylko kultura powstrzymuje mnie przed kpieniem z ich głupoty. >Ale zdecydowanie proszę nie łączyć religijności z religianctwem, to zupełnie różne >zjawiska.skoro Pan nie wie, co to jest "prawdziwy ateizm", to ja nie wiem, co to jest "religianctwo" i (w domyśle?) prawdziwa religijność. > >Poważanie zakłada (przynajmniej w jakimś stopniu) uznanie dla czyichś uzasadnień, pobudek, sposobu wyrażania się etc.> Nie tylko. "Poważaniem z pobłażaniem" - może być na przykład życzliwe, bez >komentarza wysłuchanie czyiś twierdzeń. Również - w moim wypadku, na tym forum - >jest odpowiedzenie na czyiś post. Gdy uważam, że ten ktoś wart jest szacunku. >Jeżeli uznam, że taka wypowiedź na mój szacunek nie za ługuję nie odpowiadam. Nie >warto kopać się z koniem, a z osłem to już ubliżające.Mi pobłażanie i poważanie wydają się opozycją. A ich powiązanie poetyckie (na zasadzie antytezy( określeniem obojętności, zdystansowania. > To zależy w jakim aspekcie. Myślę, że ateiści wiedzą, że znakomita większość ludzi >wierzy, iż działa pod wpływem bóstwa. Na przykład w to wierzyło sporo z moich >szefów i spróbowałbym traktować ich niepoważnie. Ktoś tu pisał o obiektywizmie sponsorowanym.  Pozdrawiam. forum.histmag.org/
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Vancalar (1804 punktów) |
Cytat:> > Cóż, tak do końca trudno powiedzieć, czym kierował się właściciel portalu  Cytat:>Czy tak trudno udzielić sobie obiektywnej odpowiedzi, gdy strona główna rozpoczyna się od słów: > RACJONALISTA.pl jest serwisem propagatorów racjonalnego myślenia, prezentujących racjonalny obraz świata. Serwisem, który poza tym tropi absurdy, przesądy, szarlatanerię, uprzedzenia, kłamstwa, fobie i głupotę. Racjonalista jest miejscem w polskiej przestrzeni społecznej, gdzie można myśleć, mówić i kształtować się na zasadzie autonomii i odwagi intelektualnej, bez ograniczenia ideologiczną poprawnością. Serwis ten stanowi bazę intelektualną polskich racjonalistów - sposób na wirtualne zrzeszenie. Razem chcemy tworzyć Portal Wiedzy i Myśli. Wyobraża Pan sobie w ogóle udzielenie sobie OBIEKTYWNEJ odpowiedzi na pytanie co kierowało panem A lub B kiedy wprowadzał system punktacji ? Nie mamy zdaje się narzędzi aby jednoznacznie określić motywy innej osoby. Należałoby przeanalizować całe jej życie, dokonania, zachowania w podobnych sytuacjach itd. a wynik i tak pozostanie mniej lub bardziej dokładnym przybliżeniem, które w dodatku może się okazać nieprawdziwe... Dlatego też napisałem, jak to wygląda dla mnie i dlaczego tak myślę. Jeśli: "Racjonalista jest miejscem w polskiej przestrzeni społecznej, gdzie można myśleć, mówić i kształtować się na zasadzie autonomii i odwagi intelektualnej, bez ograniczenia ideologiczną poprawnością.", to czy system "minusów" i pozbywanie się "niewygodnych osób" nie jest "ograniczeniem ideologiczną poprawnością" ? Jeśli portal "tropi uprzedzenia", to dlaczego większość jest uprzedzona do osób wierzących ? Jeśli zaś nie jest, to dlaczego tego typu wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,259263#w260184Zamiast zostać napiętnowane uzyskują aplauz? Widzi Pan, czasem próba obiektywnego spojrzenia nie jest taka jednoznacznie prosta... Cytat:>A w Wikipedii możemy przeczytać: >Profil światopoglądowy serwisu podkreśla jego patron, Voltaire - jeden z czołowych pisarzy i symbol epoki Oświecenia.[/color][/font] Jasne, możemy to przeczytać w Wikipedii. To dosyć zrozumiałe, racjonalista skupia ateistów i agnostyków i taki światopogląd jest tu promowany. Czyż nie jest on zatem jedynym "ideologicznie poprawnym" podejściem na tym forum ? Czy system punktacji nie wzmacnia tej "poprawności" poprzez eliminację lub napiętnowanie "minusami" wypowiedzi niezgodnych z tą linią ? Można by mnożyć przykłady dziesiątkami chociaż nie sądzę, żeby był sens po raz kolejny do tego wracać. Cytat:>Wystarczy napisać z rana: "Bóg osobowy jest rzeczywistością, a w dodatku jest wszechwiedzą" a potem tylko cieszyć się przez cały dzień "dowaleniem" tym głupim ateistom i jeszcze uzyskać pełną chwalbę dla słuszności swoich poglądów na fideistycznych portalach. Zgadza się, bardzo podobna sytuacja panuje na jak to Pan określił "fideistycznych" portalach. Tylko o czym to świadczy? Że "wart Pac pałaca"? "Sąsiad bije żonę to ja też będę ?". Często czytuję Pańskie wypowiedzi i muszę przyznać, że takiego rodzaju "argumentu" się po Panu nie spodziewałem. Cytat: Głosy z minusem na portalu Racjonalista.pl nic nie znaczą, a poparcia są dowodem, że dokładam tym bezbożnikom nie tylko sam... Zapewne z łatwością znajdzie Pan wiele przykładów takiej postawy, zgadzam się.. ale... J.W. Cytat:> Tak, obiektywizm to duża wartość!@@@ W rzeczy samej, w rzeczy samej! Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | > Wyobraża Pan sobie w ogóle udzielenie sobie OBIEKTYWNEJ odpowiedzi na pytanie co kierowało panem A lub B kiedy wprowadzał system punktacji ? Nie mamy zdaje się narzędzi aby jednoznacznie określić motywy innej osoby. Należałoby przeanalizować całe jej życie, dokonania, zachowania w podobnych sytuacjach itd. a wynik i tak pozostanie mniej lub bardziej dokładnym przybliżeniem, które w dodatku może się okazać nieprawdziwe... Proszę wybaczyć, ale zajmując się publicystycznym upowszechnianiem poglądów różnych ludzi, nigdy nie interesowała mnie "OBIEKTYWNA" prawda dotycząca ich prawdziwych poglądów. Zajmowałem się tylko tym co napisali lub publicznie powiedzieli i zostało to zapisane.
>Dlatego też napisałem, jak to wygląda dla mnie i dlaczego tak myślę. >Jeśli: "Racjonalista jest miejscem w polskiej przestrzeni społecznej, gdzie można myśleć, mówić i kształtować się na zasadzie autonomii i odwagi intelektualnej, bez ograniczenia ideologiczną poprawnością.", to czy system "minusów" i pozbywanie się "niewygodnych osób" nie jest "ograniczeniem ideologiczną poprawnością" ? Jeśli portal "tropi uprzedzenia", to dlaczego większość jest uprzedzona do osób wierzących ? Jeśli zaś nie jest, to dlaczego tego typu wypowiedzi. Mnie ekspresja Pana Jacka zbytnio nie odpowiada, ale ataki na niego wcale nie są bardziej subtelne i następuje naturalna polaryzacja stanowisk. Przyjmując czasem ekstremalne formy.
Osobiście nie postawiłem nikomu minusa, choć mam żal do redakcji, że nie usuwa postów zdecydowanie głupich. Najbardziej wolny portal nie powinien być wolnym dla ludzi intelektualnie ograniczonych, a jednocześnie dufnych w swoją mądrość i upierdliwych, a wchodzą tu też tacy. Jednocześnie sam nie chciał bym być redaktorem lub moderatorem na tym portalu. To ciężkie zadanie i pomimo że sam kilkakrotnie - w moim odczuciu niesłusznie - też oberwałem, to jestem pełen uznania dla ich trudu.
>Zamiast zostać napiętnowane uzyskują aplauz? To portal ludzi poszukujących, a nie dla znających Prawdę. Nie zdobył bym się aby zabrać zdanie na portalu fideistycznym. Potwierdzam, że często mój też. Mam wielu przyjaciół wśród ludzi wierzących, w mojej bibliotece znajduje się sporo pozycji napisanych przez ludzi wierzących. Wielokrotnie występowałem na tym forum w obronie ludzi wierzących, ale mam wprost alergię na głupotę, a ona ma coś takiego w swojej istocie, że ogromnie lubi łączyć się z religijnością, a przy religianctwie to występuje zawsze. Szkoda, że nie zauważył Pan jak wykpiwałem prostackie postawy ludzi zdecydowanie bliskich mi poglądami, dostając za to minusy od "prawdziwych ateistów".
> Jasne, możemy to przeczytać w Wikipedii. To dosyć zrozumiałe, racjonalista skupia ateistów i agnostyków i taki światopogląd jest tu promowany. Czyż nie jest on zatem jedynym "ideologicznie poprawnym" podejściem na tym forum? Czy system punktacji nie wzmacnia tej "poprawności" poprzez eliminację lub napiętnowanie "minusami" wypowiedzi niezgodnych z tą linią? Można by mnożyć przykłady dziesiątkami chociaż nie sądzę, żeby był sens po raz kolejny do tego wracać. Tak, większość z nas ma ugruntowane poglądy ateistyczne lub jest na dobrej drodze aby dojść do nich i takie poglądy są tu promowane, ale pytanie czy są jedynymi można zadać tylko złośliwie lub będą tu nowym. Pisywali i pisują tu przeróżni ludzie wierzący. Na bardzo wysokim poziomie intelektualnym i na żenującym. Jedni byli tylko jątrzącymi efemerydami inni są z nami od wielu lat. Każde z nas ma prawo do klikania na plus i na minus, to przejaw demokracji. Ja na wyborach powszechnych też głosuję inaczej jak większość społeczeństwa i wynikiem muszę się pogodzić.
> Zgadza się, bardzo podobna sytuacja panuje na jak to Pan określił "fideistycznych" portalach. Tylko o czym to świadczy? Że "wart Pac pałaca"? >"Sąsiad bije żonę to ja też będę ?". Często czytuję Pańskie wypowiedzi i muszę przyznać, że takiego rodzaju "argumentu" się po Panu nie spodziewałem. Nie, była to wyraźna kpina z tego Pańskiego argumentu. Odwracając go pokazałem absurdalność zarzutu. To portal dla inteligentnych. Gdy komuś odpowiadam - nawet złośliwie - to przejaw szacunku. Gdy uznaję, że trafiam w próżnię staram się takiego kogoś ominąć. Chyba, że odpowiedź Jemu, może też się przydać innym.
Pozdrawiam i zachęcam do pozostania z nami.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | Cytat:>>>... a wynik i tak pozostanie mniej lub bardziej dokładnym przybliżeniem, które w dodatku może się okazać nieprawdziwe... >Proszę wybaczyć, ale zajmując się publicystycznym upowszechnianiem poglądów różnych ludzi, nigdy nie interesowała mnie "OBIEKTYWNA" prawda dotycząca ich prawdziwych poglądów. Zajmowałem się tylko tym co napisali lub publicznie powiedzieli i zostało to zapisane. Rozumiem, że podczas przedstawiania poglądów innych, próba ich osądu nie jest konieczna. Paradoksalnie wręcz można by powiedzieć, że bardziej prawdziwy jest przekaz "nie skażony" preferencjami opisującego. Mimo tego uważam, że każdy z nas ma SWOJE poglądy, i to jest obiektem mojego zainteresowania. Jak Pan zapewne zauważy, moje zapatrywania są właściwie... przeciwieństwem Pańskich. Może to być kwestia tego, że Pan jest starszy, otrzymaliśmy inne wychowanie, być może są rzeczy, o których nie wiem i stąd mój system wartości jest zafałszowany. Staram się tego dowiedzieć. Niestety to forum tego nie ułatwia i stąd moja kąśliwa uwaga w pierwszym poście. Cytat:>Mnie ekspresja Pana Jacka zbytnio nie odpowiada, ale ataki na niego wcale nie są bardziej subtelne i następuje naturalna polaryzacja stanowisk. Przyjmując czasem ekstremalne formy. Proszę mnie nazywać idealistą ale uważam, że taki rodzaj ekspresji jest niebezpieczny i tak "ekstremalne formy" prowadzą często do ekstremalnych zachowań. Zdaje się, że zgodzi się Pan ze mną, że historia w pełni to potwierdza. Nie piętnuję tutaj p. Jacka jako "ateisty", bo z kręgów tzw. "religijnych" podobnego rodzaju wypowiedzi powtarzają się dość często a sposób traktowania kogoś, jako istotę niższą, głupszą, która "zatrzymała się w procesie ewolucji" jest rozpowszechniony niezależnie od systemu wierzeń. Jeśli widzę wypowiedzi o podobnym wydźwięku na "katolik.pl", czy "fronda.pl", to zapewniam Pana, że jestem równie zniesmaczony. Cytat:>Osobiście nie postawiłem nikomu minusa, choć mam żal do redakcji, że nie usuwa postów zdecydowanie głupich. Najbardziej wolny portal nie powinien być wolnym dla ludzi intelektualnie ograniczonych, a jednocześnie dufnych w swoją mądrość i upierdliwych, a wchodzą tu też tacy. Tutaj chyba muszę się z Panem nie zgodzić. Uważam, że każdy, kto dziś jet mądry, kiedyś był głupcem i jestem dość mocno przekonany, że każdy z nas jest albo przynajmniej na pewnym etapie życia jest/był/będzie dufny w swoją mądrość i popełniamy błędy, polegające na ignorowaniu informacji, które zaprzeczają lub podważają nasz system wartości. Chcąc uniknąć tej ewentualności usiłuję zadawać pytania i najczęściej dowiaduję się(tutaj), że jestem głupi. Dopuszczam i taką ewentualność ale czyż głupcy nie mają prawa do zadawania pytań? Cytat:>Jednocześnie sam nie chciał bym być redaktorem lub moderatorem na tym portalu. Doceniam pracę moderatorów ale to jakby inna sprawa. Niejednokrotnie wyrażałem szacunek dla ich poczynań ale kiedy mi się nie podobają, nie omieszkam i o tym głośno powiedzieć. Cytat:> To portal ludzi poszukujących, a nie dla znających Prawdę. Nie zdobył bym się aby zabrać zdanie na portalu fideistycznym. Obawiam się, że tylko z nazwy. Zdaje się, że i Pan i ja określiliśmy już nasz system wartości i wierzeń i najczęściej, kiedy przekonujemy innych, w rzeczywistości przekonujemy siebie. Z drugiej strony, niektórzy "wiedzą" że np. : "Wiem natomiast z całą pewnością, że nie jest to bóg teistyczny, urządzający zmartwychwstanie i patrzący swym dziełom na genitalia. Jahwe, Allach, bóg Rama na pewno nie istnieją." ( www.racjonalista.pl/forum.php/s,367521#w368465) Skąd to wiedzą? To akurat przykład z racjonalisty ale podobne przykłady można łatwo znaleźć na "katolik.pl". Wydaje mi się, że baardzo mało ludzi pisujących tutaj poszukuje prawdy. Większość uważa, że ją zna. I ja i Pan mamy jakieś ugruntowane poglądy. Sęk w tym, że są one wzajemnie wykluczające się. Pan jest naturalistą - ja teistą wierzącym w Boga osobowego. Obaj z pewnością uważamy, że jesteśmy w pełni władz umysłowych i nasze rozumowanie jest poprawne. Problem w tym, że naszych stanowisk nie da się pogodzić, więc... Któryś z nas MUSI się mylić. Zdaje się, że nigdy nie przestanę dociekać, kto popełnia błąd... Oczywiście, najprościej powiedzieć, że to ON/ONI się mylą... Nazwać "ich" głupcami i uznać, że nie trzeba z nimi dyskutować. Tyle, że ja nie chcę tak robić. CDN.
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | Cytat:>Szkoda, że nie zauważył Pan jak wykpiwałem prostackie postawy ludzi zdecydowanie bliskich mi poglądami, dostając za to minusy od "prawdziwych ateistów". Wydaje mi się, że niepotrzebnie wziął Pan to do siebie. Opisywałem to co uważam za ogólne zjawisko a nie poszczególne osoby. Raczej nie spodziewam się po Panu knajpianego języka i argumentów typu "gupi jesteś", proszę mi uwierzyć Cytat:>Tak, większość z nas ma ugruntowane poglądy ateistyczne lub jest na dobrej drodze aby dojść do nich i takie poglądy są tu promowane, ale pytanie czy są jedynymi można zadać tylko złośliwie lub będą tu nowym. >Pisywali i pisują tu przeróżni ludzie wierzący. Na bardzo wysokim poziomie intelektualnym i na żenującym. Jedni byli tylko jątrzącymi efemerydami inni są z nami od wielu lat. Widzi Pan a ja je zadaje nie będąc ani złośliwym, ani specjalnie "nowym". Cytat:>Każde z nas ma prawo do klikania na plus i na minus, to przejaw demokracji. Ja na wyborach powszechnych też głosuję inaczej jak większość społeczeństwa i wynikiem muszę się pogodzić. Uważam system ocen nie opierający się na jednoznacznych definicjach za mocno niemiarodajny ale to temat na dłuższą dyskusję. Cytat:>> Zgadza się, bardzo podobna sytuacja panuje na jak to Pan określił "fideistycznych" portalach. Tylko o czym to świadczy? Że "wart Pac pałaca"?
>Nie, była to wyraźna kpina z tego Pańskiego argumentu. Odwracając go pokazałem absurdalność zarzutu. To portal dla inteligentnych. Gdy komuś odpowiadam - nawet złośliwie - to przejaw szacunku. Gdy uznaję, że trafiam w próżnię staram się takiego kogoś ominąć. Chyba, że odpowiedź Jemu, może też się przydać innym. Zdaje się jednak, że ten zarzut nie jest tak do końca absurdalny. Mam nadzieję, że nie będzie mnie Pan prosił o przytaczanie przykładów, bo jest ich bez liku. racjonalista.pl, katolik.pl, różnica niewielka. Sęk w tym, że miałem kiedyś nadzieję, że jest inaczej. Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | > >Proszę wybaczyć, ale zajmując się publicystycznym upowszechnianiem poglądów różnych ludzi, nigdy nie interesowała mnie "OBIEKTYWNA" prawda dotycząca ich prawdziwych poglądów. Zajmowałem się tylko tym co napisali lub publicznie powiedzieli i zostało to zapisane.[/cytat]> Rozumiem, że podczas przedstawiania poglądów innych, próba ich osądu nie jest konieczna.Przepraszam, ale nawet nie o osąd mi chodziło, ale o pytanie: skąd ty wiesz co on naprawdę myślał? Moja odpowiedź jest taka, że nie wiem. Znam tylko zapisane słowa i opisane czyny i tylko to może podlegać analizom i także ocenom. > Mimo tego uważam, że każdy z nas ma SWOJE poglądy, i to jest obiektem mojego zainteresowania.Mamy wspólne zainteresowania, mnie bardzo interesuje historia światopoglądu i bawi mnie jak internetowi historycy oceniają działania ludzi z minionych czasów z dzisiejszej perspektywy. > Jak Pan zapewne zauważy, moje zapatrywania są właściwie... przeciwieństwem Pańskich.Może zauważę, a może znajdziemy wiele poglądów stycznych. > Może to być kwestia tego, że Pan jest starszy, otrzymaliśmy inne wychowanie, być może są rzeczy, o których nie wiem i stąd mój system wartości jest zafałszowany. Staram się tego dowiedzieć.My - to znaczy geny, środowisko socjalizujące, przemyślane lektury. Tak, ludzie się różnią miedzy sobą. > Niestety to forum tego nie ułatwia i stąd moja kąśliwa uwaga w pierwszym poście.A mnie ułatwia artykułowanie własnych przemyśleń. Natomiast przemyślenia są wynikiem lektur. > Cytat:>Mnie ekspresja Pana Jacka zbytnio nie odpowiada, ale ataki na niego wcale nie są bardziej subtelne i następuje naturalna polaryzacja stanowisk. Przyjmując czasem ekstremalne formy. > Proszę mnie nazywać idealistą ale uważam, że taki rodzaj ekspresji jest niebezpieczny i tak "ekstremalne formy" prowadzą często do ekstremalnych zachowań.Proszę przeczytać wypowiedź Pana Jacka poniżej, a zobaczy Pan, że w swojej ocenie miałem dużo racji. > Tutaj chyba muszę się z Panem nie zgodzić. Uważam, że każdy, kto dziś jet mądry, kiedyś był głupcemNie widzę tu niezgody. Powiem więcej: jeden ze starożytnych myślicieli rzekł - uczymy się po to, aby uświadomić sobie obszary własnej niewiedzy. Powiedzenie to stało się dla mnie jedną z ważniejszych myśli w poznawaniu rzeczywistości. > i jestem dość mocno przekonany, że każdy z nas jest albo przynajmniej na pewnym etapie życia jest/był/będzie dufny w swoją mądrość i popełniamy błędy, polegające na ignorowaniu informacji, które zaprzeczają lub podważają nasz system wartości.Tak, większość z nas przechodzi przez okres "pyszałkowatych gnojków", gorzej gdy niektórym ta cecha już na stale pozostaje. > Chcąc uniknąć tej ewentualności usiłuję zadawać pytania i najczęściej dowiaduję się (tutaj), że jestem głupi.Spokojnie podchodzę do tego, gdy inni nazywają mnie głupcem, niepokoję się dopiero, gdy sam mam takie odczucie. Nawet, gdy tego nikt nie zauważył. > Dopuszczam i taką ewentualność ale czyż głupcy nie mają prawa do zadawania pytań?Ja też dopuszczam. Nigdy nie lekceważę pytań i odpowiadam na nie zgodnie ze swoją wiedzą. Jeżeli kpię to z prób narzucania innym swoich bzdurnych przekonań. Mam wprost alergiczne uczulenie na głupotę /proszę nie mylić jej z niewiedzą/, a wieloletnie doświadczenia pozwalają mi na dosyć szybkie jej rozpoznawanie. > Wydaje mi się, że baardzo mało ludzi pisujących tutaj poszukuje prawdy.Nie znam badań statystycznych. Mnie bardziej interesują ci poszukujący - innych staram się wyminąć. Nie zawsze mi się to udaje, ale staram się. > I ja i Pan mamy jakieś ugruntowane poglądy.Chyba tak, na swoje pracowałem całe dotychczasowe życie i jeszcze dalej nad tym pracuję. Jak ktoś z uczestników tego forum zauważył - widocznie taki tępy jestem. > Sęk w tym, że są one wzajemnie wykluczające się.A skąd Pan o tym wie? Mam kilku przyjaciół wśród księży profesorów różnych chrześcijańskich wyznań, oczywiście w tym katolików. Czy to, w co Pan wierzy ,przesłania Panu całą doświadczalną zmysłami rzeczywistość. Wydaje mi się, że nasze poglądy tylko w części się wykluczają. > Pan jest naturalistą - ja teistą wierzącym w Boga osobowego. Obaj z pewnością uważamy, że jesteśmy w pełni władz umysłowych i nasze rozumowanie jest poprawne.100% zgody. Już w czymś się zupełnie pogodziliśmy! > Problem w tym, że naszych stanowisk nie da się pogodzić, więc... Któryś z nas MUSI się mylić. Zdaje się, że nigdy nie przestanę dociekać, kto popełnia błąd...Znowu zgoda. > Oczywiście, najprościej powiedzieć, że to ON/ONI się mylą... Nazwać "ich" głupcami i uznać, że nie trzeba z nimi dyskutować. Tyle, że ja nie chcę tak robić.Proszę mi uwierzyć z głupcami naprawdę nie warto dyskutować. Tak łatwo, choćby przez książki, dotrzeć do mędrców. Tyle, że ludzie o zupełnie przeciwnych do nas poglądach wcale nie muszą być głupcami. Mogą w czymś się mylić, a warto też przypuścić, że racja jest po ich stronie. Pozdrawiam. @@@
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cytat:Mnie ekspresja Pana Jacka zbytnio nie odpowiada, ale ataki na niego wcale nie są bardziej subtelne i następuje naturalna polaryzacja stanowisk. Przyjmując czasem ekstremalne formy. Vancalar 100 raz powołał się na tę moją wypowiedź. Chyba jest najostrzejsza, drugiej takiej nie znajdziesz, a i w kontekście całej dyskusji wygląda zupełnie inaczej. Być może chodzi też o to iż: 1) Nie mam nic do psów. 2) Uważam, że jesteśmy zwierzętami i rządzą nami często instynkty. Ja też w wielu sytuacjach zachowuję się jak pies Pawłowa. Eksperyment Pawłowa nie dotyczył tylko psów, ale wszystkich zwierząt o odpowiednio złożonej budowie mózgu, więc ludzi też, więc mnie - jako człowieka - również. Tak więc wybaczcie, że się wtrąciłem, ale nie chciałbym, aby poraz 1000 ta moja wypowiedź była wywoływana w fałszywym kontekście.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | >Tak więc wybaczcie, że się wtrąciłem, ale nie chciałbym, aby poraz 1000 ta moja wypowiedź była wywoływana w fałszywym kontekście. Bardzo dziękuję, że Pan się wtrącił. Myślę, że to dla nas wszystkich myślących jest nauczką, iż "słówko wyleci wróblem, a powróci wołem". Ważmy więc i myśli i słowa, aby piękną była nasza rozmowa.
Proszę nie gniewać się Panie Jacku na przygadywanie przez kocioł garnkowi. Kto tu jest bez winy, niech pierwszy wali w Pana kamieniem. Ja tam rzucać nie będę!
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
| | |  | 3 na 3 | tabrek (67 punktów) | > Autorzy biblii wierzyli w konsensualną wizję ładu społecznego a nie agonistyczno - konfliktową, stąd też takie parcie na ekumenizm, które nie wynika z jakichś strachów.A ten żarcik to Ci się naprawdę udał. Pwt 7, 1-16 (ze skrótami): "1 Gdy Pan, Bóg twój, wprowadzi cię do ziemi, do której idziesz, aby ją posiąść, usunie liczne narody przed tobą: Chetytów, Girgaszytów, Amorytów, Kananejczyków, Peryzzytów, Chiwwitów i Jebusytów: siedem narodów liczniejszych i potężniejszych od ciebie. Pan, Bóg twój, odda je tobie, a ty je wytępisz, obłożysz je klątwą, nie zawrzesz z nimi przymierza i nie okażesz im litości. (...) Ale tak im macie uczynić: ołtarze ich zburzycie, ich stele połamiecie, aszery wytniecie, a posągi spalicie ogniem. (...) Wytępisz wszystkie narody, które ci daje Pan, Bóg twój. Nie zlituje się twoje oko nad nimi, abyś nie służył ich bogom, gdyż stałoby się to sidłem dla ciebie."A to tylko jeden z licznych przykładów, gdzie mamy do czynienia z ludobójstwem dokonanym przez Jahwego lub z jego zachęty.
|
|
| | | |  | | Humanożerca (481 punktów) | Ty chyba mnie nie zrozumiałeś. Mówiąc o konsensualności miałem na myśli frazy typu: "skłócone królestwo się nie ostoi". To, że dane królestwo, czy lud będzie się kierował wewnętrznym, choćby i odgórnie narzuconym konsensusem, nie gwarantuje, iż nie dokona ono ludobójstwa na obcych. Przeciwnie, może właśnie do takich czynów skłonić. forum.histmag.org/
|
|
|  | makuś (5578 punktów) (zablokowany) | To widać, jeśli krytycznie przyjrzymy się językowi obu stron.
hej, Rzeczywiście ! Wystarczy przeczytać biblie aby dowiedzieć się o tym co stanie się z tymi którzy odważyli się nie wierzyć ! Wystarczy przeglądnąć historie aby sprawdzić jak wierzący postępowali wobec wierzących inaczej ! Wiara jest czymś ultymatywnie bezalternatywnym a to oznacza że jest optymalnie totalitarna ! Wiemy czym jest totalitaryzm i jakie są jego etyczne konsekwencje ! Językiem humanistów i demokratów jest dialog natomiast językiem panów terlikowskich jest terror , ubezwłasnowolnienie , brak jakiejkolwiek alternatywy ... Wizja wierzących jest czymś o wiele gorszym niż stalinizm i faszyzm razem wzięte ... apokalipsa mówi sama za siebie ... Jest oczywiście liberalne oblicze wierzących ... Tischner czy Bartoś lub Obirek ... Ale mnie się wydaje , że oni są o wiele bardziej poszukiwaczami uniwersalnej etyki niż wyznawcami konkretnego bóstwa !!! makuś
|
|
| |  | | Humanożerca (481 punktów) | > To widać, jeśli krytycznie przyjrzymy się językowi obu stron.> hej,> Rzeczywiście !> Wystarczy przeczytać biblie aby dowiedzieć się o tym co stanie się z tymi którzy odważyli się >nie wierzyć !Nie spiesz się, twoje wnioskowania mogą być mylne. Po pierwsze autorzy biblii myśleli w innych kategoriach niż my, uwielbiali na przykład wyolbrzymiać - jest to częsty zabieg, dość typowy dla myślenia mitem. > Wystarczy przeglądnąć historie aby sprawdzić jak wierzący postępowali wobec wierzących >inaczej !Historii się nie czyta, lecz się ją rekonstruuje na podstawie różnych, niekoniecznie pisanych źródeł. Twoje "czytanie" historii, to zdawanie się na cudzy, często zideologizowany osąd. Widać go m.in. po twoim uogólnieniu. > Wiara jest czymś ultymatywnie bezalternatywnymJest czymś alternatywnym, ponieważ jest stopniowalna, w Ewangelii masz masę cytatów świadczących o tym, że może być większa, bądź mniejsza. Ty rozumiesz ją inaczej, ale żeby zrozumieć, czemu tak jest, należałoby twój ateizm poddać działaniom dekonstrukcyjnym. > a to oznacza że jest optymalnie totalitarna !Znów się spieszysz. Nie wszystko, co jest bezalternatywne, jest totalitarne. W gruncie rzeczy, aby dało się z czegoś zrobić wybór pozorny, to coś pierwotnie musi być alternatywne. Ateizm a nawet agnostycyzm zawsze w ostatecznym rozrachunku przedstawia wiarę jako pozorną alternatywę. Ot, wystarczy się przyjrzeć ujęciom wiary stosowanym przez tutejszych forumowiczów. Solidna wiara podobnie, totalną niewiarę ujmie jako alternatywę pozorną. Obie mogą to czynić jedynie na poziomie czysto retorycznym, ale w cale nie muszą. Mogą użyć radykalniejszych środków. Czy zrobią to akurat wierzący, czy niewierzący, jest czystym przypadkiem. > Wiemy czym jest totalitaryzm i jakie są jego etyczne konsekwencje !Nie wiemy, filozofowie łamią sobie głowę nad jego specyfiką. Świat myśli jest zawilszy niż myślisz. > Językiem humanistów i demokratówHumanista to termin wieloznaczny, mogę powiedzieć, że Terlikowski jest humanistą, bo skonczył filozofię. A demokraci nie są tożsami z ateistami, czy racjonalistami. > jest dialog natomiast językiem panów terlikowskich jest terror , ubezwłasnowolnienie , brak >jakiejkolwiek alternatywy ...Terlikopodobni myślą analogicznie o takich jak Ty. Już dawno, na spółkę, zdążyliście zdezawuować jasność i ostrość takich pojęć jak: dogmatyzm, fanatyzm etc.  Ale ja na te gierki o ustalenie warunków dyskursu nabrać się nie dam. > Wizja wierzących jest czymś o wiele gorszym niż stalinizm i faszyzm razem wzięte ... >apokalipsa mówi sama za siebie ...Odpowiednio zinterpretowana przez ateistów, zapewne tak. > Jest oczywiście liberalne oblicze wierzących ... Tischner czy Bartoś lub Obirek ...> Ale mnie się wydaje , że oni są o wiele bardziej poszukiwaczami uniwersalnej etyki niż >wyznawcami konkretnego bóstwa !!!Dla mnie takie oblicze jest miałkie i nieinteresujące. Zauważyłem, że ateiści tacy jak Ty, często traktują ich jako pieski salonowe lub swoich "pożytecznych idiotów". Niech spróbują zrobić jakiś wyskok w niepożądaną dla scjentystów stronę a dostaną burę.  forum.histmag.org/
|
|
| | |  | 1 na 1 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | >Odpowiednio zinterpretowana przez ateistów, zapewne tak.
hej, Człowiek ma możliwość interpretowania . Interpretacja polega na refleksji , namyśle , na wiadomościach , zebranej wiedzy , a także uczciwości polegającej na możliwie najszerszym i najgłębszym skonfrontowaniu się z danym tematem . Istnieje odpowiednia interpretacja ... odpowiednia czyli zgodna z doktryną a to oznacza , że owa interpretacja nie opiera się na faktach lecz założeniach , założenia są istotniejsze Istnieje interpretacja , która budowana jest na konfrontacji przeróżnych założeń makuś
|
|
| | | |  | | Humanożerca (481 punktów) | > Interpretacja polega na refleksji , namyśle , na wiadomościach , zebranej wiedzy , a >także uczciwości polegającej na możliwie najszerszym i najgłębszym skonfrontowaniu >się z danym tematem.Interpretacja nie wymaga żadnej uczciwości a już na pewno weryfikowalnej uczciwości. Dlatego konfrontując kogoś z tym samym fragmentem tekstu, faktem, możesz otrzymać różne sprzeczne interpretacje, różne sprzeczne wartościowania i nie jesteś w stanie rozstrzygnąć, która jest obiektywnie lepsza. > Istnieje odpowiednia interpretacja ... odpowiednia czyli zgodna z doktryną a to >oznacza , że owa interpretacja nie opiera się na faktach lecz założeniach , założenia >są istotniejszeAle nie jest ona niezmienna, niezmienna jest raczej pozytywna intencja, która sprawia, że istnieją jacyś wierzący z tej lub innej konfesji. I niezmienna jest też negatywna intencja, która sprawiła, że ateiści wysunęli najróżniejsze, sprzeczne ze sobą argumenty przeciwko religii. forum.histmag.org/
|
|
| | | | |  | 1 na 1 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | I niezmienna jest też negatywna intencja, która sprawiła, że ateiści wysunęli najróżniejsze, sprzeczne ze sobą argumenty przeciwko religii.
hej, Wydaje mi się , że jeśli chodzi o humanizm świecki , o ateizm , o pluralizm , o kontekstualizm socjologiczno-psychologiczny jak i historyczny .... to nie ma w nim tak rażących sprzeczności jakie wytępują w wierzeniach , wiarach i religiach ! makuś
|
|
 | 1 na 3 | crazy (31 punktów) | liliac "Nie bardzo da się udowodnić nieistnienie czegokolwiek " -Otóż to ! Szanse istnienia Boga to 50:50. Albo jest, albo Go nie ma. Katolik mówi: wierzę, że jest(albo zakładam, że jest). Ateista mówi: wiem, że go nie ma. "Wiem" a "wierzę" to ogromna różnica. Skoro WIESZ, to udowodnij mi na czym opiera się ta wiedza. Rozumiesz, o co mi chodzi ? "dzielni misjonarze walą drzwiami i oknami, by poinformować ateistów, że ci są aroganccy i głupi," -Nie zamierzam nikogo tu nawracać. Każdy ma swój rozum, wolną wolę i dlatego może robić co zechce. Katolik ma obowiązek powiedzieć mu o Chrystusie, ale jeśli on mu powie: nie dzięki, stary; Czy "nie przekonałeś mnie, mi to nie pasuje". - Ok. Nie pcham się drzwiami i oknami. Strzepuję pył z sandałów i idę dalej. To, że niektórzy robią inaczej to już inna kwestia. Kwestia zrozumienia tego, w co chcą wierzyć. Bo nie każdy kto zwie się katolikiem w rzeczywistości nim jest. Ja np. chcę nim być, ale jeszcze sporo mi brakuje do nazwania się tym GODNYM mianem. Jestem tego świadom. Być może tym się różnię od reszty. "byle nie próbował ingerować w prawodawstwo, szkolnictwo i finanse publiczne, które dotyczą nie tylko ludzi religijnych" - No wybacz. Ale Kościół stanowią ludzie. A człowiek zawsze prezentuje sobą taki, czy inny światopogląd. A światopogląd kształtują konkretne wartości. W moim przypadku wartości Chrystusa. Wobec czego nie mogę i nie chcę się ich pozbywać, wyrzekać. Musiałbym wyrzec się wartości, które przyjąłem. Nie wiem, czy mnie rozumiesz. Chodzi mi o to, że wiara i religia kształtuje nas sposób postrzegania. Czy taki albo inny system, przepis prawa pasuje nam czy nie. Czy prawo pozwalające kraść jest zgodne z tym co ja przyjmuję za dobre i uczciwe. Jak więc wiedząc, że kradzież jest zła mam podnosić rękę "za" jako poseł głosując nad prawem, które kraść zezwala ? Rozumiesz, że światopogląd, wartości, wiara i religia, która je kształtuje jest nierozerwalna z człowiekiem ? Nie da się jej odłożyć na bok. Inaczej. Da się. W końcu wielu tak robi. Jednak to wtedy jest już fałszerstwo i faryzeizm. Wydaje mi się, że klarownie to napisałem, a jak nie, to doprecyzuję.  "przedstawiać swojej religii jako uniwersalnej wykładni moralnej," - Możesz się z danymi wartościami zgodzić albo i nie. Tylko powiedz uczciwie, czy wartości chrześcijańskie są złe ? Tzn. czy wyrządzą komuś np. krzywdę. Czy uczciwy król, który dbałby o poddanych, który by nie kradł, nie zabijał, otaczał opieką poddanych byłby złym królem ? Być może znasz zafałszowaną wizję wartości chrystusowych i stąd nieporozumienie i niechęć. Podejrzewam nawet, że nieświadomie wpajasz je swoim dzieciom. Nie kradnij, szanuj rodziców, nie czyń drugiemu co Tobie niemiłe. Jest tak, czy nie ? "Toja religia ma miejsce w twoim ogródku/twoim domu/twoim kościele- i w takiej postaci niech zostanie" - Nie myl proszę pojęć. Religia a wiara to co innego. Poza tym to co już pisałem wyżej. Czyli wpływ religii na życie człowieka. Nie możesz inny być w domu a inny w pracy. "Nikt nie może dwóm panom służyć". Wiara daje o sobie znać przez konkretne czyny, przebija się przez życie, które ma być świadectwem. Nie da się więc jej zamknąć w ciemnym pokoiku. "Doprecyzuj, proszę" -Wystarczy spojrzeć na kilka innych wątków lub na górę tego. "Mów za siebie." Za uogólnienie przepraszam. Uogólnienia są złe. Nie mniej to co linijkę wyżej napisałem. "Tylko, gdy nie oddaje "cesarzowi, co cesarskie". Np. w przypadku "komisjomajątkowych" afer." - Jednak nie oceniaj Kościoła patrząc na ludzi, którzy w Nim nie są, a tylko się im wydaje, że są, pozdrawiam
|
|
|  | 7 na 7 | liliac (147340 punktów) | > "Nie bardzo da się udowodnić nieistnienie czegokolwiek "> -Otóż to ! Szanse istnienia Boga to 50:50. Albo jest, albo Go nie ma.Czy zatem wszystkie twierdzenia, które nie są na 100% udowadnialne zrównasz ze sobą? "Podziemne królestwo Hadesa albo istnieje, albo nie i szanse są, jak 50:50", "Prometeusz przyniósł ludzkości ogień albo nie- 50:50"? To bardzo rzadko jest 50:50- jest jeszcze kwestia siły przesłanek stojących za daną tezą. > Katolik mówi: wierzę, że jest(albo zakładam, że jest). Ateista mówi: wiem, że go nie ma. "Wiem" a "wierzę" to ogromna różnica. Skoro WIESZ, to udowodnij mi na czym opiera się ta wiedza. Rozumiesz, o co mi chodzi ?To raczej obiegowa opinia- zazwyczaj ateista mówi- nie widzę nijakich merytorycznych przesłanek stojących za hipotezą bogów, więc nie mogę ich traktować jak realnych bytów i poważnie brać pod uwagę ich rzekomego przekazu. Nawet przedstawiany jako przykład "agresywnego, walczącego ateisty" Dawkins nie mówi, że Boga/bogów na 100% nie ma, ale deklaruje, że prawdopodobieństwo istnienia takich bytów w świetle naszej dotychczasowej i obecnej wiedzy jest nieskończenie małe. > "dzielni misjonarze walą drzwiami i oknami, by poinformować ateistów, że ci są aroganccy i głupi,"> -Nie zamierzam nikogo tu nawracać. Każdy ma swój rozum, wolną wolę i dlatego może robić co zechce.I chwała ci za to. > Katolik ma obowiązek powiedzieć mu o Chrystusie, ale jeśli on mu powie: nie dzięki, stary; Czy "nie przekonałeś mnie, mi to nie pasuje". - Ok.W naszym kręgu kulturowym naprawdę każdy już słyszał o Chrystusie- to byłoby potwornie męczące, gdyby każdy kolejny katolik chciał ponownie ateistom o nim opowiadać  > Nie pcham się drzwiami i oknami. Strzepuję pył z sandałów i idę dalej. To, że niektórzy robią inaczej to już inna kwestia.Skoro nie chcesz nikogo nachalnie do swej wiary przekonywać, to nigdzie cię nie wyganiamy (jeśli mogę sięwypowiadać w imieniu jakiejś zbiorowości)- nie tylko o bogach się tu rozprawia. > Kwestia zrozumienia tego, w co chcą wierzyć. Bo nie każdy kto zwie się katolikiem w rzeczywistości nim jest.Wiem. Niestety oficjalna hierarchia katolicka lubi się na tę rzekomą katolicką jednolitość Polski powoływać. IMHO- niesmaczne. Dlaczego "prawdziwi katolicy nie reagują? > "byle nie próbował ingerować w prawodawstwo, szkolnictwo i finanse publiczne, które dotyczą nie tylko ludzi religijnych"> - No wybacz. Ale Kościół stanowią ludzie. A człowiek zawsze prezentuje sobą taki, czy inny światopogląd. A światopogląd kształtują konkretne wartości. W moim przypadku wartości Chrystusa. Wobec czego nie mogę i nie chcę się ich pozbywać, wyrzekać. Musiałbym wyrzec się wartości, które przyjąłem.Nie chcę, byś się wyrzekał swoich wartości, choć na pewno uznałabym, że niektóre z nich warto by przemyśleć. Chcę tylko, byś pamiętał, że to są twoje prywatne, indywidualne wartości, a przestrzeń publiczna powinna być wspólna- tak, by nie tylko katolicy czuli się w niej dobrze. Nie wiem czy rozumiesz- skoro dzielimy publiczne finanse, dzielmy je na rzeczy, z których korzystać mogą wszyscy, a na cele stricto religijne można przeznaczyć osobne fundusze- czy to z dobrowolnych datków zainteresowanych wyznań, czy to z jakiejś formy osobnego, religijnego opodatkowania- taki system świetnie sprawdza się w innych krajach. Co w tym złego? Dlaczego ateista ma finansować śiwątynie dowolnej religii (o ile nie są zabytkami), skoro nie będzie z nich korzystać? Dlaczego ma finansować etat katechety, skoro nie pośle dziecka na religię? A dlacego ma ten etat finansować żyd albo muzułmanin? A dlaczego właściwie wprowadzać religię do szkoły publicznej, skoro każde wyznanie mogłoby ją prowadzić we własnym zakresie, co zresztą zapewne podnisłoby rangę tego obecnie mało szanowanego przedmiotu szkolnego, szkoły zaś uwolniłoby od kłopotu takiego układana planów zajęć, by dzieci ateistów czy przedstawicieli innych niż katolickie wyznań mogły swobodnie z uczestnictwa w tych lekcjach rezygnować?
|
|
| |  | -1 na 3 | crazy (31 punktów) |
> Czy zatem wszystkie twierdzenia, które nie są na 100% udowadnialne zrównasz ze sobą?Nie. >"Podziemne królestwo Hadesa albo istnieje, albo nie i szanse są, jak 50:50", "Prometeusz przyniósł ludzkości ogień albo nie- 50:50"? To bardzo rzadko jest 50:50- jest jeszcze kwestia siły przesłanek stojących za daną tezą. Nie bądź dziecko  Nie koloryzuj. Chodziło mi o to, że obie te tezy są tak samo niedowodliwe. Ergo ? Mamy 2 opcje: 1- Wrzechświat powstał przez bezrozumne praw natury, które wzięły się z niewiadomo skąd, co doprowadziło do powstania człowieka. 2- Jest jakiś Absolut, który nie wiadomo skąd jest i ktory doprowadził do stworzenia człowieka. Obie tezy są równie niedowodliwe. To, którą wybierasz jest tylko kwestią wiary. > To raczej obiegowa opinia- zazwyczaj ateista mówi- nie widzę nijakich merytorycznych przesłanek stojących za hipotezą bogów, więc nie mogę ich traktować jak realnych bytów i poważnie brać pod uwagę ich rzekomego przekazu. Nawet przedstawiany jako przykład "agresywnego, walczącego ateisty" Dawkins nie mówi, że Boga/bogów na 100% nie ma, ale deklaruje, że prawdopodobieństwo istnienia takich bytów w świetle naszej dotychczasowej i obecnej wiedzy jest nieskończenie małe.To co wyżej napisałem pasuje. - Ok. > W naszym kręgu kulturowym naprawdę każdy już słyszał o Chrystusie- to byłoby potwornie męczące, gdyby każdy kolejny katolik chciał ponownie ateistom o nim opowiadać  A nóż się uda. ; -)Wolę życiem świadczyć, niż opowiadać, szczerze. Pisać jest o niebo trudniej. Dialog i rozmowa zawsze jest dobra. Każda ze stron coś dla siebie wyciągnie, zachowa, zapamięta. Nieprawdaż ? > Wiem. Niestety oficjalna hierarchia katolicka lubi się na tę rzekomą katolicką jednolitość Polski powoływać. IMHO- niesmaczne. Dlaczego "prawdziwi katolicy nie reagują?Bo prawdziwi katolicy schodzą do katakumb.... > >"byle nie próbował ingerować w prawodawstwo, szkolnictwo i finanse publiczne, które dotyczą nie tylko ludzi religijnych"> Nie chcę, byś się wyrzekał swoich wartości, choć na pewno uznałabym, że niektóre z nich warto by przemyśleć. Chcę tylko, byś pamiętał, że to są twoje prywatne, indywidualne wartości, a przestrzeń publiczna powinna być wspólna- tak, by nie tylko katolicy czuli się w niej dobrze.Czy sugerujesz, że przestrzeń publiczna powinna być "neutralna światopoglądowo" ? Takiego tworu nie ma. Wiesz dlaczego ? Bo religia także kształtuje tradycję, sztukę, literaturę, obyczaje itd. Ergo ? Nie ma takiego tworu. Po prostu nie ma. > Nie wiem czy rozumiesz- skoro dzielimy publiczne finanse, dzielmy je na rzeczy, z których korzystać mogą wszyscy, a na cele stricto religijne można przeznaczyć osobne fundusze- czy to z dobrowolnych datków zainteresowanych wyznań, czy to z jakiejś formy osobnego, religijnego opodatkowania- taki system świetnie sprawdza się w innych krajach. Co w tym złego? Dlaczego ateista ma finansować śiwątynie dowolnej religii (o ile nie są zabytkami), skoro nie będzie z nich korzystać? Dlaczego ma finansować etat katechety, skoro nie pośle dziecka na religię? A dlacego ma ten etat finansować żyd albo muzułmanin?- Co do finansów pełna zgoda. Powinno tak być, z zaznaczeniem, że obiekty o charakterze zabytkowym muszą być wyłączone z listy. Byłoby to zdrowsze dla wszystkich. Od dawna narzekam na coraz to większe uzależnienie KK od budżetu państwa. Ale to inny temat. >A dlaczego właściwie wprowadzać religię do szkoły publicznej, skoro każde wyznanie mogłoby ją prowadzić we własnym zakresie, co zresztą zapewne podnisłoby rangę tego obecnie mało szanowanego przedmiotu szkolnego, szkoły zaś uwolniłoby od kłopotu takiego układana planów zajęć, by dzieci ateistów czy przedstawicieli innych niż katolickie wyznań mogły swobodnie z uczestnictwa w tych lekcjach rezygnować? Demokrację mamy i tak jest, że ogólnie szanuje się mniejszości, ale rządzi większość. Większość deklaruje się jako katolicy, więc pństwo musi tej większości zapewnić warunki. Tak jest i już. Choć ostatnimi czasy to mniejszości chcą rządzić większością.
|
|
| | |  | 6 na 6 | liliac (147340 punktów) | > Nie bądź dziecko Nie koloryzuj.Nie bądź dziecko  Nie udawaj, że nie wiesz co to hiperbola. Poza tym dla mnie mitologia grecka nie jest jakoś znacząco różna od mitologii judeochrześcijańskiej. > Chodziło mi o to, że obie te tezy są tak samo niedowodliwe. Ergo ? Mamy 2 opcje:> 1- Wrzechświat powstał przez bezrozumne praw natury, które wzięły się z niewiadomo skąd, co doprowadziło do powstania człowieka.> 2- Jest jakiś Absolut, który nie wiadomo skąd jest i ktory doprowadził do stworzenia człowieka.> Obie tezy są równie niedowodliwe. To, którą wybierasz jest tylko kwestią wiary.I nie przeklejaj z Cejrowskiego. Primo- obie tezy nie są równie niedowodliwe, jedna bowiem nieustannie obrasta nowymi danymi naukowymi i jest "badalna", druga zaś niedowodliwa niejako z definicji. Secundo- bóstwo, którego akceptacji wymaga druga teza to wcale niekoniecznie jest twój Bóg- doskonale pasuje tam "Bóg deistów" (tak, wiem- upraszczam", "Bóg-zapchajdziura", który pomijając stworzenie świata równie dobrze mógłby nie istnieć i który z całąpewnością nie musi implikować reszty przekazu biblijnego- nie takiego Boga postulują "prawdziwi katolicy". > A nóż się uda. ; -)Wolę życiem świadczyć, niż opowiadać, szczerze. Pisać jest o niebo trudniej. Dialog i rozmowa zawsze jest dobra. Każda ze stron coś dla siebie wyciągnie, zachowa, zapamięta. Nieprawdaż?To dialoguj- forum nie wygania. Tylko staraj się, by argumenty były argumentami nie tylko "z wiary". > Czy sugerujesz, że przestrzeń publiczna powinna być "neutralna światopoglądowo" ? Takiego tworu nie ma. Wiesz dlaczego ? Bo religia także kształtuje tradycję, sztukę, literaturę, obyczaje itd. Ergo ? Nie ma takiego tworu. Po prostu nie ma.Może to kwestia definicji takiego tworu. Znacznie częściej religijnym nie podoba się sposób ekspresji niereligijnych bądź religijnych innych grup niż odwrotnie. Nie widziałam protestów ateistów przeciw nazbyt religijnym filmom czy książkom, protestów natury odwrotnej widziałam sporo. Nie przeszkadza mi sztuka czy literatura w wykonaniu katolików, a ich tradycje przeszkadzają mi głównie, gdy (poza kwestiami ich finansowania, ale tu twierdzisz, że też chciałbyś odrębności finansowej) ingerują znacząco w moje życie- np. gdy na coś mi nie pozwalają. Jeśli głośne katolickie imprezy kulturowe (procesje, misteria, etc) są OK, to równie OK są koncerty (także w dni waszych świąt, bo przecież nikt katolików do uczestnictwa nie przymusza, ale i wy nie macie prawa zabraniać niereligijnym zabawy tylko dlatego, że się bawić nie chcecie) czy manifestacje nie- bądź antyreligijne. > - Co do finansów pełna zgoda. Powinno tak być, z zaznaczeniem, że obiekty o charakterze zabytkowym muszą być wyłączone z listy. Byłoby to zdrowsze dla wszystkich. Od dawna narzekam na coraz to większe uzależnienie KK od budżetu państwa.No proszę... Linia porozumienia z agresywnymi ateistami  > >A dlaczego właściwie wprowadzać religię do szkoły publicznej, skoro każde wyznanie mogłoby ją prowadzić we własnym zakresie (...)> Demokrację mamy i tak jest, że ogólnie szanuje się mniejszości, ale rządzi większość.No ale chyba właśnie nie rządzi- znakomita część znanych mi katolików twierdzi, że religii lepiej było w salkach przykościelnych, widziałam też sondaże wykazujące podobne wyniki. Religii w szkołach bardziej niźli szeregowi katolicy chce chyba hierarchia, która zdaje się widzieć w tym jakąś jej nobilitację. Katolicy we własnym interesie powinni przenieść religię do kościołów- może wtedy przestanie się na niej "odrabiać" matematykę. > Większość deklaruje się jako katolicy, więc pństwo musi tej większości zapewnić warunki. Tak jest i już.Jak musi? Od kiedy to religią znajduje się państwo? Państwo nie powinno przeszkadzać. Ale w sumie... Zróbmy referendum- religia w szkole czy religia w salce przy kościele? Podejrzewam, jakie byłyby wyniki i jestem pewna, że KK nie zgodzi się nigdy na takie referendum
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Vytautas (4394 punktów) | >Jak musi? Od kiedy to religią znajduje się państwo? Państwo nie powinno przeszkadzać. Przyjmuję, że owo 'znajduje się' to miało być 'zajmuje się' i odpowiadam -- od zawsze. Magia przekształciła się w religię, aby podeprzeć autorytet władców. Państwo, podówczas Imperium Rzymskie zajmuje się chrześcijaństwem, otacza je opieką i szuka w nim podpory, od czasów Konstantyna cesarza. Faktycznie czas by z tym skończyć, ale religie tego nie chcą, dobrze im było w symbiozie z państwem.
|
|
| | | | |  | -3 na 3 | Logik (812 punktów) | pytanie czy religia jest "bardziej państwem", czy "bardziej wiarą" ...
... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Vytautas (4394 punktów) | >pytanie czy religia jest "bardziej państwem", czy "bardziej wiarą" ... Komu zadajesz to pytanie źle postawione? Mnie? Po mojemu jest fikcją mającą wzbudzić wiarę i strach w ludziach, aby państwo mogło nimi łatwiej kierować zgodnie z wolą kapłanów.
|
|
| | | | | | |  | -2 na 2 | Logik (812 punktów) | NIE !!!
Jest INACZEJ:
To państwo kieruje kapłanami ...
I to państwo wykorzystuje fakt, że ludzie w naturalny sposób wierzą w Boga ...
To Cesarstwo Rzymskie upaństwowiło chrześcijaństwo !!! Chrześcijanie się tego nie domagali, a sam Jezus Chrystus mówił: "Moje królestwo jest nie z tego świata" ... więc upaństwowienie chrześcijaństwa dokonało się WBREW woli Jezusa ...
... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...
|
|
| | | | | | | |  | 5 na 5 | Vytautas (4394 punktów) | >Jest INACZEJ: >To państwo kieruje kapłanami ... A słyszałeś kiedyś, czym się skończyła próba kierowania kapłanami przez Bolesława Śmiałego? Klątwą i abdykacją króla. To Szczepanowski pokazał królowi, kto tu rządzi.
>I to państwo wykorzystuje fakt, że ludzie w naturalny sposób wierzą w Boga ... W bogów. Może to i była natura, ale co dziś zostało z tej natury -- Довольно жить законом данным Адамом и Эвой, jak pisał poeta rewolucji.
>To Cesarstwo Rzymskie upaństwowiło chrześcijaństwo !!! Chrześcijanie się tego nie domagali, a sam Jezus Chrystus mówił: "Moje królestwo jest nie z tego świata" ... >więc upaństwowienie chrześcijaństwa dokonało się WBREW woli Jezusa ... Gdyby stało się zgodnie z wolą tych, którym się wydawało, że oni nie z tego świata, chrześcijaństwo spotkałby los wielu religij, o których wiedzą już dzisiaj tylko specjaliści a których było wtedy 'jak mrówków'.
|
|
| | | | | | | |  | 6 na 6 | Pan Tau (1237 punktów) | Cytat:To Cesarstwo Rzymskie upaństwowiło chrześcijaństwo !!! Chrześcijanie się tego nie domagali, a sam Jezus Chrystus mówił: "Moje królestwo jest nie z tego świata" ... więc upaństwowienie chrześcijaństwa dokonało się WBREW woli Jezusa ... Chrześcijanie się tego nie domagali? Kiepsko znasz historię chrześcijaństwa. Może upaństwowienie tej religii nie było zgodne z zamierzeniami Jezusa, ale z zamierzeniami jej ówczesnych wyznawców zgodne było jak najbardziej. Czemuż zresztą mieliby oni przejmować się wolą Jezusa - w końcu samo chrześcijaństwo powstało wbrew jego woli.
|
|
|  | 12 na 12 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | Jezu...  > -Otóż to ! Szanse istnienia Boga to 50:50. Albo jest, albo Go nie ma.Zgodnie z tym rozumowaniem, szanse trafienia szóstki w totka także 50:50 wynoszą. Bo w końcu trafię albo nie trafię. > -Nie zamierzam nikogo tu nawracać. Każdy ma swój rozum, wolną wolę i dlatego może robić co zechce. Katolik ma obowiązek powiedzieć mu o Chrystusie, ale jeśli on mu powie: nie dzięki, stary; Czy "nie przekonałeś mnie, mi to nie pasuje". - Ok. Nie pcham się drzwiami i oknami. Strzepuję pył z sandałów i idę dalej. (...)> - Możesz się z danymi wartościami zgodzić albo i nie.Ależ Ty grzeszysz, uch, jak Ty grzeszysz!  . Do poczytania, za pokutę: www.kns.gower.pl/grzegorz_xvi/mirari.htmwww.historia1.terramail.pl/zrodla/quanta_cura.htmlwww.opoka.(*)ki/immortale_dei_01111885.html> Być może znasz zafałszowaną wizję wartości chrystusowych i stąd nieporozumienie i niechęć.Czyżbyś dysponował metodą odróżniania wizji zafałszowanych od tych oryginalnych, prosto od krowy?  Wyjaśnisz mi, proszę, jak to z tym Filioque powinno być w końcu? > Nie myl proszę pojęć. Religia a wiara to co innego. Poza tym to co już pisałem wyżej. Czyli wpływ religii na życie człowieka. Nie możesz inny być w domu a inny w pracy. "Nikt nie może dwóm panom służyć". Wiara daje o sobie znać przez konkretne czyny, przebija się przez życie, które ma być świadectwem. Nie da się więc jej zamknąć w ciemnym pokoiku.O! I to mi się podoba!  Zresztą - nie tylko mnie  . > - Jednak nie oceniaj Kościoła patrząc na ludzi, którzy w Nim nie są, a tylko się im wydaje, że są,Z ciekawości zapytam - masz jakieś uprawnienia do wystawiania certyfikatów, kto do Kościoła należy, a komu się zdaje tylko?
|
|
| |  | 1 na 1 | crazy (31 punktów) | > Jezu...  > Zgodnie z tym rozumowaniem, szanse trafienia szóstki w totka także 50:50 wynoszą. Bo w końcu trafię albo nie trafię.Opisałem to już w poście wyżej. Nie ma potrzeby się powtarzać. > Ależ Ty grzeszysz, uch, jak Ty grzeszysz! . Do poczytania, za pokutę:> www.kns.gower.pl/grzegorz_xvi/mirari.htm> www.historia1.terramail.pl/zrodla/quanta_cura.html> www.opoka.(*)ki/immortale_dei_01111885.htmlDoprawdy grzeszę ? Oświeć mnie, gdzie i jak skoro już pokutę zadajesz. > Czyżbyś dysponował metodą odróżniania wizji zafałszowanych od tych oryginalnych, prosto od krowy? > Wyjaśnisz mi, proszę, jak to z tym Filioque powinno być w końcu?Metoda ? Sięgnij do źródła. Masz rozum i źródło to sobie poradzisz. Filioque ? A o co się rozchodzi, bo chyba nie łapię...  > Z ciekawości zapytam - masz jakieś uprawnienia do wystawiania certyfikatów, kto do Kościoła należy, a komu się zdaje tylko?  Zdaje się tym, którzy są katolikami formalnie(przyjęli chrzest itd) ale w praktyce daleko im od Nauki Chrystusa. Słowem- mają w dupie rozwój wiary. Co prawda przejdą się od święta do kapliczki, bo babcia każe, ale nic z tego nie wynoszą itd. Myślę, że wiesz o czym piszę. Zdaje się także tym zwiedzonym, bo ostatnio Kościół się dzieli wewnętrznie. A jeszcze inaczej: "Nie każdy kto woła Panie, Panie ! ...."
|
|
| | |  | 7 na 9 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Opisałem to już w poście wyżej. Nie ma potrzeby się powtarzać.Oj, tak. Powiedziałbym nawet: jest wyraźna potrzeba, byś tego nie powtarzał. Dobrze radzę  . > Doprawdy grzeszę ? Oświeć mnie, gdzie i jak skoro już pokutę zadajesz.Że też na stare lata korepetycji z katechizmu przychodzi mi udzielać...  . Punkty: 3, 6 i 7. > Metoda ? Sięgnij do źródła.Którego? > Filioque ? A o co się rozchodzi, bo chyba nie łapię... A wiesz, że ja też?  > Zdaje się tym, którzy są katolikami formalnie(przyjęli chrzest itd) ale w praktyce daleko im od Nauki Chrystusa.Której? > Słowem- mają w dupie rozwój wiary.Hmmm... > Co prawda przejdą się od święta do kapliczki, bo babcia każe, ale nic z tego nie wynoszą itd.Z kapliczki nie bardzo jest co wynosić. Z bazyliki - to i owszem  . > Zdaje się także tym zwiedzonym, bo ostatnio Kościół się dzieli wewnętrznie.Dopiero ostatnio tak mu się porobiło?
|
|
| | | |  | 1 na 1 | crazy (31 punktów) | > >Opisałem to już w poście wyżej. Nie ma potrzeby się powtarzać.> Oj, tak.> Powiedziałbym nawet: jest wyraźna potrzeba, byś tego nie powtarzał.> Dobrze radzę .Bo nie jest to prawdą, czy trudno byłoby Ci to przełknąć ? To, że tezy o istnieniu i nieistnieniu Boga są tak samo niedowodliwe. > Punkty: 3, 6 i 7.Że też przychodzi mi tłumaczyć ateiście katechizm  ) A mogę Ci zabronić przez internet ? Mogę Cię napomnieć albo powiedzieć: to grzech. (3) Punkt 6. NIe kapuję, gdzie tu mój grzech ? Że napisałem o tym, że możesz przyjąć inne wartości ? Ano możesz, mnie wtedy nic innego nie zostaje jak znów napomnienie. Punkt 7. Idź do kąta za karę. > >Metoda ? Sięgnij do źródła.> Którego?Biblii, następnie możesz także do dokumentów Doktorów Kościoła, KKK. > >Filioque ? A o co się rozchodzi, bo chyba nie łapię... > A wiesz, że ja też?  Za mądre to dla mnie. Jak się dokształcę, doczytam to wtedy dam znać i wznowimy temat. Bez sensu rozmowa ze ślepym(mną) o kolorach  > >Zdaje się tym, którzy są katolikami formalnie(przyjęli chrzest itd) ale w praktyce daleko im od Nauki Chrystusa.> Której?Jest tylko Jedna, a Ty się przewrotnie pytasz o taką łatwiznę ? > >Słowem- mają w dupie rozwój wiary.> Hmmm...Hmmm... > >Co prawda przejdą się od święta do kapliczki, bo babcia każe, ale nic z tego nie wynoszą itd.> Z kapliczki nie bardzo jest co wynosić. Z bazyliki - to i owszem .Lubię inteligente żarty. Szkoda, że w dyskusję wciągnąć się nie dajesz. > >Zdaje się także tym zwiedzonym, bo ostatnio Kościół się dzieli wewnętrznie.> Dopiero ostatnio tak mu się porobiło? A widzisz. Potrafię zaskoczyć ! A poważnie, już od dawna takiego rodziału nie przechodził...Rzekłbym: od Lutra. pozdrawiam
|
|
| | | | |  | 2 na 2 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > >>Opisałem to już w poście wyżej. Nie ma potrzeby się powtarzać.> >Oj, tak.> >Powiedziałbym nawet: jest wyraźna potrzeba, byś tego nie powtarzał.> >Dobrze radzę .> Bo nie jest to prawdą, czy trudno byłoby Ci to przełknąć ? To, że tezy o istnieniu i nieistnieniu Boga są tak samo niedowodliwe.Trudno - dobrych rad słuchać nie chcesz, więc powtórzę ja. Cytuję: (liliac):"Podziemne królestwo Hadesa albo istnieje, albo nie i szanse są, jak 50:50", "Prometeusz przyniósł ludzkości ogień albo nie- 50:50"? To bardzo rzadko jest 50:50- jest jeszcze kwestia siły przesłanek stojących za daną tezą. (Ty): Nie bądź dziecko . Nie koloryzuj. Chodziło mi o to, że obie tezy są tak samo niedowodliwe. Ergo? Mamy 2 opcje: 1- Wrzechświat powstał przez bezrozumne praw natury, które wzięły się z niewiadomo skąd, co doprowadziło do powstania człowieka. 2- Jest jakiś Absolut, który nie wiadomo skąd jest i ktory doprowadził do stworzenia człowieka.Ortograficzne pominę, na Twych błędach w rozumowaniu się skupiając. 1. Obie tezy bynajmniej nie są tak samo niedowodliwe. Teza pierwsza w odróżnieniu od drugiej dowodzenia nie wymaga. 2. Liczba dostępnych opcji wcale do dwóch się nie ogranicza. Ich ilość jest w istocie nieskończona. A może świat stworzyły Gmyzie, Grzujce, Snyple i Brędziochy? 3. Nie ma żadnego koniecznego iunctim pomiędzy pochodzeniem świata a pochodzeniem człowieka (czy szerzej - życia na Ziemi w ogóle). Bez trudu można wyobrazić sobie, że Wszechświat powstał przez bezrozumne prawa natury, ludzie jednak (czy też życie na Ziemi) to dzieło jakiegoś Inteligentnego Projektanta - np. kosmitów. Odsyłam do Podróży ósmej z Dzienników gwiazdowych Lema. 4. Nie ma żadnego logicznego przymusu, by ewentualny Stwórca (czy też Stwórcy) Wszechświata potrzebował być aż Absolutem. 5. Pojęcie Absolutu funkcjonujące w kręgu chrześcijańskim (a do tego się, jak rozumiem, odwołujesz) zakłada jego istnienie konieczne, bezsensowne są zatem (jak twierdzą chrześcijanie, zresztą nie tylko oni) dociekania "skąd jest". Oj, bo Parysem poszczuję...  . > >Punkty: 3, 6 i 7.> Że też przychodzi mi tłumaczyć ateiście katechizm )> A mogę Ci zabronić przez internet ? Mogę Cię napomnieć albo powiedzieć: to grzech. (3)A powalczyć o Katolickie Państwo Narodu Polskiego nie łaska? > Punkt 6. NIe kapuję, gdzie tu mój grzech ? Że napisałem o tym, że możesz przyjąć inne wartości ? Ano możesz, mnie wtedy nic innego nie zostaje jak znów napomnienie.> Punkt 7. Idź do kąta za karę.Jak wyżej, jak wyżej, człeku małej wiary... > >>Metoda ? Sięgnij do źródła.> >Którego?> Biblii, następnie możesz także do dokumentów Doktorów Kościoła, KKK.Której Biblii? Toż samego Starego Testamentu funkcjonuje kilka kanonów w iluś wariantach. O apokryfach wszelakich to już nie wspominam w ogóle. > >>Zdaje się także tym zwiedzonym, bo ostatnio Kościół się dzieli wewnętrznie.> >Dopiero ostatnio tak mu się porobiło? > już od dawna takiego rodziału nie przechodził...Rzekłbym: od Lutra.Przechodził, przechodził - od samych początków. I proszę - do czego doszedł  . > pozdrawiamPozdrawiam również.
|
|
|  | 7 na 7 | liliac (147340 punktów) | >światopogląd, wartości, wiara i religia, która je kształtuje jest nierozerwalna z człowiekiem ? Nie da się jej odłożyć na bok. Inaczej. Da się. W końcu wielu tak robi. Jednak to wtedy jest już fałszerstwo i faryzeizm
Czy zawsze jest to faryzeizm? Pamiętaj, że jako przedstawiciel społeczności masz decydować o dobru tej społeczności jako całości. Tak- wiem, że to jest wizja raczej idealistyczna niż realna, ale jednak. Przykład będzie znacznie uproszczonej natury, wiem, że nieco trywializuję, ale- dla Kościoła niewątpliwie będzie dobrem przyznanie mu taniej dodatkowych gruntów; dla społeczności lokalnej bardziej wartościowe będzie przeznaczenie ich na np. park/boisko/cokolwiek. Czy katolicki radny naprawdę musi głosować za prezentem dla parafii? KAtolik zapewne nie zgodzi się wewnętrznie z uprawnieniami przyznawanymi parom konkubenckim, jednak czy ma prawo przedkładać swoje wewnętrzne przekonanie nad wolę społeczności, o której decyduje? Toż decyduje także o prawach niewierzących, a katolikom religia i tak nie pozwoli na zawieranie tego typu związków, więc ich sumienia nie powinny ucierpieć.
>- Możesz się z danymi wartościami zgodzić albo i nie.
Niestety, hierarchowie kościołów rozmaitych zwykli przedstawiać tych, którzy się nie zgadzają jak niemoralne zwierzęta.
>Tylko powiedz uczciwie, czy wartości chrześcijańskie są złe ? (...) Być może znasz zafałszowaną wizję wartości chrystusowych i stąd nieporozumienie i niechęć. Podejrzewam nawet, że nieświadomie wpajasz je swoim dzieciom. Nie kradnij, szanuj rodziców, nie czyń drugiemu co Tobie niemiłe.
Och, nie wszystkie są niewłaściwe; nie są to zresztą przykazania jakoś wybiórczo chrześcijańskie- to zazwyczaj podstawowe wartości współżycia funkcjonujące także w wielu wspólnotach pierwotnych. Mnie idzie o pewne bardzo konkretne wytyczne lansowane przez środowiska decyzyjne i opiniotwórcze wspólnot katolickich (i części innych chrześcijańskich).
Razi mnie lansowanie jako jedych słusznych programowej niechęci do związków homoseksualnych, antykoncepcji, rozmiatych restrykcji seksualnych, etc. One nie są uniwersalne i jest olbrzymim nadużyciem przedstawianie ich jako takich. Powiesz mi, bym odróżniała prawdziwych katolików od tych nieprawdziwych? A może to katolicy powinni zadbać o wizerunek swojej owczarni?
>Czyli wpływ religii na życie człowieka. Nie możesz inny być w domu a inny w pracy. "Nikt nie może dwóm panom służyć". Wiara daje o sobie znać przez konkretne czyny, przebija się przez życie, które ma być świadectwem. Nie da się więc jej zamknąć w ciemnym pokoiku.
Ale można, a nawet należy wybierać sobie pracę, która nie będzie z wiarą kolidować. Katolik, który wybiera zawód ginekologa, mimo, iż wie, że częścią integralną pracy w tej branży jest wypisywanie środków antykoncepcyjnych, a potem gromko domaga sięprawa do wolności sumienia, jest hipokrytą. On z góry wiedział, iż jego wybór zawodowy pociąga za sobą określone konsekwencje.
>"Tylko, gdy nie oddaje "cesarzowi, co cesarskie". Np. w przypadku "komisjomajątkowych" afer." >- Jednak nie oceniaj Kościoła patrząc na ludzi, którzy w Nim nie są, a tylko się im wydaje, że są,
Hmmm. W przypadku, gdy oficjalni zwierzchnicy Kościoła czynią rzeczy godne potępienia, wspólnota "nie wywozi ich na taczkach", a ty twierdzisz, by nie oceniać Kościoła przez pryzmat ich działań, to może jednak coś jest nie tak z tym Kościołem, nawet jeśli ty jesteś generalnie OK? Daleka jestem od tezy, że "wszyscy katolicy są źli", ale nie widzę głośnych reakcji na nieprawidłowości, tak jak nie widziałam głośnych reakcji na afery pedofilskie. Uaktywnijcie się, prawdziwi katolicy.
|
|
| |  | | crazy (31 punktów) | "Czy katolicki radny naprawdę musi głosować za prezentem dla parafii? " Nie, bo to nie kwestia sumienia, tylko gospodarzenia terenami. Inna beczka. Przykład nietrafiony.
"KAtolik zapewne nie zgodzi się wewnętrznie z uprawnieniami przyznawanymi parom konkubenckim, jednak czy ma prawo przedkładać swoje wewnętrzne przekonanie nad wolę społeczności, o której decyduje? " Pary konkubenckie. Znaczy się bez ślubu nawet cywilnego. Zatem aktualnie nie mają i tak szczególnych praw, bo prawnie nie funkcjonują. Jakie chcesz im dodatkowe prawa przyznać ? Napisz, podyskutujemy o trafności pomysłu.
No niestety idyllą jest dogodzić wszystkim.
Mnie idzie o pewne bardzo konkretne wytyczne lansowane przez środowiska decyzyjne i opiniotwórcze wspólnot katolickich (i części innych chrześcijańskich). >Razi mnie lansowanie jako jedych słusznych programowej niechęci do związków homoseksualnych, antykoncepcji, rozmiatych restrykcji seksualnych, etc. One nie są uniwersalne i jest olbrzymim nadużyciem przedstawianie ich jako takich. Niechęć ? Ano tak. Pokaż mi w przyrodzie "takie jaja", jak homo. Zatem homoseksualizm jest swoistym wypaczeniem. I Kościół mówi jasno: to grzech. Tylko potem mówi: idź w pokoju, Twoje grzechy zostały Ci odpuszczone. Tu pojawia się inna kwestia- czy uważasz to za normalne, czy nie. I o to się rozchodzi. To uznanie musi być fundamentem rozmów. Bo się inaczej nie dogadamy. Jeśli homoseksualizm to dla Ciebie jakaś "inna, normalna opcja" to nie licz na porozumienie. Dla mnie z punktu czysto logicznego to choroba/dewiacja/wypaczenie.
>Powiesz mi, bym odróżniała prawdziwych katolików od tych nieprawdziwych? A może to katolicy powinni zadbać o wizerunek swojej owczarni? Nie, ja mówię byś oceniała KK po jego członkach, a nie osobach, które swoim zachowanie się z Niego wykluczają. Logiczne, prawda ?
>Ale można, a nawet należy wybierać sobie pracę, która nie będzie z wiarą kolidować. Katolik, który wybiera zawód ginekologa, mimo, iż wie, że częścią integralną pracy w tej branży jest wypisywanie środków antykoncepcyjnych, a potem gromko domaga sięprawa do wolności sumienia, jest hipokrytą. On z góry wiedział, iż jego wybór zawodowy pociąga za sobą określone konsekwencje. Jasne, że hipokryta. Wszak nie ma obowiązku wypisania takiej recepty.
>Hmmm. W przypadku, gdy oficjalni zwierzchnicy Kościoła czynią rzeczy godne potępienia, wspólnota "nie wywozi ich na taczkach", a ty twierdzisz, by nie oceniać Kościoła przez pryzmat ich działań, to może jednak coś jest nie tak z tym Kościołem, nawet jeśli ty jesteś generalnie OK? Daleka jestem od tezy, że "wszyscy katolicy są źli", ale nie widzę głośnych reakcji na nieprawidłowości, tak jak nie widziałam głośnych reakcji na afery pedofilskie. Uaktywnijcie się, prawdziwi katolicy.
Dziś gro zadeklarowanych katolików tak naprawdę nie zna swojej wiary. I to jest smutne. Dlatego właśnie "nie wywozimy na taczkach". Świadomych katoików jest garstka, reszcie sprawy Kościoła są obojętne. Taka jest smutna prawda. Naprawdę chiałby by było inaczej. Sam bym taczki używał. Zatem szukaj tych, którzy dają świadectwo Prawdze.
|
|
| | |  | 5 na 5 | TyDraniu (6569 punktów) | >Nie, ja mówię byś oceniała KK po jego członkach, a nie osobach, które swoim zachowanie się z Niego wykluczają. Logiczne, prawda ?
Dla mnie logiczne. Tylko czy ty rozumiesz, że właśnie usunąłeś z Kościoła wielu biskupów, kardynałów, a może nawet papieża? Trudno powiedzieć, jaka mniejszość w tym kościele została.
Powyżej napisałeś, że ta katolicka mniejszość chciałaby mieć wpływ na politykę. W demokracji to chyba się nie uda. Musicie działać podstępem! Spróbujcie np. przekonać wszystkich, że jest was 90% społeczeństwa.
Pozdrawiam.
|
|
| | | |  | | crazy (31 punktów) |
> Dla mnie logiczne. Tylko czy ty rozumiesz, że właśnie usunąłeś z Kościoła wielu biskupów, kardynałów, a może nawet papieża? Trudno powiedzieć, jaka mniejszość w tym kościele została.Tak. Zdaję sobie sprawę. A może i poprzedniego Papieża...Bóg jeden wie. Powiało grozą ?  > Powyżej napisałeś, że ta katolicka mniejszość chciałaby mieć wpływ na politykę. W demokracji to chyba się nie uda. Musicie działać podstępem! Spróbujcie np. przekonać wszystkich, że jest was 90% społeczeństwa.Na politykę ? A gdzie ja to napisałem ? również pozdrawiam
|
|
| | |  | 2 na 2 | drHaust (737 punktów) | > Pary konkubenckie. Znaczy się bez ślubu nawet cywilnego. Zatem aktualnie nie mają i tak szczególnych praw, bo prawnie nie funkcjonują. Jakie chcesz im dodatkowe prawa przyznać ? Napisz, podyskutujemy o trafności pomysłu.Zastanawia mnie pewna, nomen-omen: logika... pary konkubencie - są, istnieją, jest ich? 10tys? 100tys? milion? fizycznie istniejące zjawisko społeczne a: > aktualnie nie mają i tak szczególnych praw, bo prawnie nie funkcjonują.no tak, dolewając oliwy do ognia... tzw Boga nie ma, przynajmniej fizycznie nie ma z nim kontaktu  stąd niektórzy jak ja "domniemywująja", że nie istnieje  - więc nie ma go - a on i jego wyznawcy/zwolennicy maja tak ogromne prawa? Jednak? To może ateizm uczynić jednak "religią"? Dla prostej przyczyny: korzyść majątkowa! Legalna! Współfinansowana w majestacie prawa również przez kościół katolicki. Skoro jest demokracja? i równość?
Dla Ciebie jestem ateistą, dla Boga - konstruktywną opozycją
|
|
| | | |  | -6 na 6 | Logik (812 punktów) | wpędzasz się w takie bezsensowne rozważania, bo nie rozumiesz ISTOTY religii ...
Gdybyś ją ROZUMIAŁ, to byś wiedział, ze religia jest spoiwem społeczeństwa, natchnieniem do działań, systemem obrony społeczeństwa przed atakiem z zewnątrz i systemem porządku publicznego (kara, władza pochodząca od Boga itp.)
Religia miała pozytywny wpływ na budowanie cywilizacji, państw i społeczeństw. Te grupy ludzi, które ją odrzucały, wyginęły ... tak po prostu ... nie ma ich ...
... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...
|
|
| | | | |  | 4 na 4 | drHaust (737 punktów) |
>Religia miała pozytywny wpływ na budowanie cywilizacji, państw i społeczeństw. Te grupy ludzi, które ją odrzucały, wyginęły ... tak po prostu ... nie ma ich ...
np.: na stosach? GRATULACJE! bo to się zgadza! Był taki czeski film o szpitalu gdzieś poza miastem... i jakiś cytat o gołębiach? i skrzydłach? Proponuje zapytać ojca. Pozdrawiam i rozsądku życzę!
Dla Ciebie jestem ateistą, dla Boga - konstruktywną opozycją
|
|
| | | | |  | | lipschitz (1674 punktów) | > Religia miała pozytywny wpływ na budowanie cywilizacji, państw i społeczeństw. Te grupy ludzi, które ją odrzucały, wyginęły ... tak po prostu ... nie ma ich ...I na świecie pozostali sami wyznawcy bogów - religijny dobór naturalny
|
|
| | | | |  | 5 na 5 | i.czaplicka (5782 punktów) |
>Religia miała pozytywny wpływ na budowanie cywilizacji, państw i społeczeństw. Te grupy ludzi, które ją odrzucały, wyginęły ... tak po prostu ... nie ma ich ... Ojojoj!!! Niedobrze. Danii nie ma... A coś mi się wydawało, ze zaczynają budować kolejny most, tym razem do Niemiec...
|
|
| | | |  | | crazy (31 punktów) |
> Zastanawia mnie pewna, nomen-omen: logika...> pary konkubencie - są, istnieją, jest ich? 10tys? 100tys? milion? fizycznie istniejące zjawisko społeczne a:> >aktualnie nie mają i tak szczególnych praw, bo prawnie nie funkcjonują.Rzekłbym: zastanawia mnie nomen-omen: logika... Wiesz co to pary konkubenckie ? To takie pary, które są parą społecznie natomiast nie są prawnie, bo nie łączy ich chocby ślub cywilny- czyli poniekąd umowa prawna zawarta wobec państwa. Ergo ? Dla państwa nie istnieją. I słusznie, bo i jak mają istniec skoro są ze sobą "nieformalnie" ? Nastolatkom - chłopakowi i dziewczynie chcesz dac prawa na równi z małżeństwem ? Jak chcesz odróżnic takie pary od zwykłego "chodzenia ze sobą" ? Zastanowiłeś się przed wpisem, czy tak wklepałeś litery "na pałę" ? Pomijam już kwestię porównania, które ni jak się ma. Religia/wiara a pary konkubenckie ? Przemyśl  > no tak, dolewając oliwy do ognia... tzw Boga nie ma, przynajmniej fizycznie nie ma z nim kontaktu  stąd niektórzy jak ja "domniemywująja", że nie istnieje  - więc nie ma go Stop. "Domniewywujesz" zatem nie możesz powiedziec "nie ma go". Bo nie wiesz tego na 100%. - a on i jego wyznawcy/zwolennicy maja tak ogromne prawa? Jednak? Ło matko !! A jakie ja to "ogromne" nadzwyczajne prawa otrzymuję z tytułu przynależności do KK i mojej wiary, a których to praw Ty nie masz ? Podaj, albo nie koloryzuj i przeproś za kłamstwo lub głupote/niewiedze-do wyboru. > To może ateizm uczynić jednak "religią"? Dla prostej przyczyny: korzyść majątkowa! Legalna! Współfinansowana w majestacie prawa również przez kościół katolicki. Skoro jest demokracja? i równość?> O współfinansowaniu KK przez państwo już się wypowiadałem. Doczytaj wyżej proszę. pozdrawiam
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | drHaust (737 punktów) | >Ło matko !! A jakie ja to "ogromne" nadzwyczajne prawa otrzymuję z tytułu przynależności do KK i mojej wiary, a których to praw Ty nie masz ? Podaj, albo nie koloryzuj i przeproś za kłamstwo lub głupote/niewiedze-do wyboru.
Jasne. Przepraszam, ze zabrałem głos, i daje pożywkę takim... Pan Andrzej miał rację. Pasuje. Tu jest więcej gołębi.
p.s.: w ramach PRZEPROSIN za kłamstwo, cytat ze starych wątków tutejszego portalu (dla dorosłych umiejących czytać i rozumiejących słowo pisane zwane Ustawą):
całość:http://www.racjonalista.pl/forum.php/s,240461
cytat: Polecam lekturę ustępów 5-7 Artykułu 13 Ustawy o gwarancjach wolności sumienia i wyznania:
Cytat (zapewne tendencyjny): 5. Dochody z działalności gospodarczej osób prawnych kościołów i innych związków wyznaniowych oraz spółek, których udziałowcami są wyłącznie te osoby, są zwolnione od opodatkowania w części, w jakiej zostały przeznaczone w roku podatkowym lub w roku po nim następującym na cele kultowe, oświatowo-wychowawcze, naukowe, kulturalne, działalność charytatywnoopiekuńczą, punkty katechetyczne, konserwację zabytków oraz na inwestycje sakralne i inwestycje kościelne, których przedmiotem są punkty katechetyczne i zakłady charytatywno-opiekuńcze, jak również remonty tych obiektów.
6. Osoby prawne kościołów i innych związków wyznaniowych są zwolnione od opodatkowania i od świadczeń na fundusz gminny i fundusz miejski, od nieruchomości lub ich części, stanowiących własność tych osób lub używanych przez nie na podstawie innego tytułu prawnego na cele niemieszkalne, z wyjątkiem części zajmowanej na wykonywanie działalności gospodarczej.
7. Zwalnia się z należności celnych przywozowych towary przeznaczone na cele charytatywno-opiekuńcze i oświatowo-wychowawcze oraz towary o charakterze kulturalnym przeznaczone na cele kultu, przywożone dla osób prawnych kościołów i innych związków wyznaniowych, w granicach i na warunkach określonych w rozporządzeniu nr 918/83/EWG z dnia 28 marca 1983 r. ustanawiającym wspólnotowy system zwolnień celnych (Dz. Urz. WE L 105 z 23.4.1983), ostatnio zmienionym aktem dotyczącym warunków przystąpienia Republiki Czeskiej, Republiki Estońskiej, Republiki Cypryjskiej, Republiki Łotewskiej, Republiki Litewskiej, Republiki Węgierskiej, Republiki Malty, Rzeczypospolitej Polskiej, Republiki Słowenii i Republiki Słowackiej oraz dostosowań w traktatach stanowiących podstawę Unii Europejskiej (Dz. Urz. WE L 236 z 23.9.2003).
Dla Ciebie jestem ateistą, dla Boga - konstruktywną opozycją
|
|
| | | | | |  | | crazy (31 punktów) |
>p.s.: w ramach PRZEPROSIN za kłamstwo, cytat ze starych wątków tutejszego portalu (dla dorosłych umiejących czytać i rozumiejących słowo pisane zwane Ustawą): >całość:http://www.racjonalista.pl/forum.php/s,240461 >cytat: >Polecam lekturę ustępów 5-7 Artykułu 13 Ustawy o gwarancjach wolności sumienia i wyznania: >Cytat (zapewne tendencyjny): >5. Dochody z działalności gospodarczej osób prawnych kościołów i innych związków wyznaniowych oraz spółek, których udziałowcami są wyłącznie te osoby, są zwolnione od opodatkowania w części, w jakiej zostały przeznaczone w roku podatkowym lub w roku po nim następującym na cele kultowe, oświatowo-wychowawcze, naukowe, kulturalne, działalność charytatywnoopiekuńczą, punkty katechetyczne, konserwację zabytków oraz na inwestycje sakralne i inwestycje kościelne, których przedmiotem są punkty katechetyczne i zakłady charytatywno-opiekuńcze, jak również remonty tych obiektów.
Czy prawa Kościoła jako instytucji dotyczą także KONKRETNIE mnie ? Bo o to pytałem, gdybyś nie zauważył.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | drHaust (737 punktów) | >Czy prawa Kościoła jako instytucji dotyczą także KONKRETNIE mnie ? Bo o to pytałem, gdybyś nie zauważył.
gdybyś był: a-dorosły b-świadomie wierzący
to nie byłoby pytania.
Dla Ciebie jestem ateistą, dla Boga - konstruktywną opozycją
|
|
| | | | | | | |  | | crazy (31 punktów) | >>Czy prawa Kościoła jako instytucji dotyczą także KONKRETNIE mnie ? Bo o to pytałem, gdybyś nie zauważył. >gdybyś był: >a-dorosły >b-świadomie wierzący >to nie byłoby pytania. To nie jest kwestia wiary, a prawa. Zacytowałeś ustawy, w których mowa o m.in zwolenieniach podatkowych Kościoła jako instytucji. Zatem, powiedzmy Kosciół- jak firma nie odprowadzi 100zł podatku. Czy ja te 100zł, które zostalo w kieszeni dostanę ? Zobaczę ? Choćby malutki procencik ? Nie. Być może, za to np: odmaluje się kaplicę, i co z tego ? Czy ja z tego tytułu się wzbogaciłem ? Konkretnie ja, przeciętny "Kowalski". Więc ponawiam pytanie. Jakie to ja szczególne prawa uzyskałem na mocy tychże zacytowanych przez Ciebie ustaw ?
pozdrawiam
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | drHaust (737 punktów) | >>Czy prawa Kościoła jako instytucji dotyczą także KONKRETNIE mnie ? Bo o to pytałem, gdybyś nie zauważył. >gdybyś był: >a-dorosły >b-świadomie wierzący >to nie byłoby pytania. >To nie jest kwestia wiary, a prawa. Zacytowałeś ustawy, w których mowa o m.in zwolnieniach podatkowych Kościoła jako instytucji. Zatem, powiedzmy Kościół- jak firma nie odprowadzi 100zł podatku. Czy ja te 100zł, które zostało w kieszeni dostanę ? Zobaczę ? Choćby malutki procencik ? Nie. Być może, za to np: odmaluje się kaplicę, i co z tego ? Czy ja z tego tytułu się wzbogaciłem ? Konkretnie ja, przeciętny "Kowalski". Więc ponawiam pytanie. Jakie to ja szczególne prawa uzyskałem na mocy tychże zacytowanych przez Ciebie ustaw ?
Cóż, ok, będzie jak do dorosłego - choć wątpię w skutek. Już. >>Czy prawa Kościoła jako instytucji dotyczą także KONKRETNIE mnie ? Bo o to pytałem, gdybyś nie zauważył.
Tak, dotyczą Ciebie konkretnie też. Jeżeli jesteś => dorosłym I świadomym Katolikiem - rozumiesz. "I" tylko wtedy. "Lub", zmniejsza szanse o spory procent.
>To nie jest kwestia wiary, a prawa. Ta wiara jest usankcjonowana prawami, jako wyznawca, dorosły przecież człowiek - masz zapewne tego świadomość? Oczywiście nie masz. Jeżeli sie ogłasza ze Popiełuszko jest błogosławionym - utożsamiasz się z Kościołem. Jeżeli Jan Paweł mówi: "Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi... Tej ziemi!" Jesteś dumny, bo to przywódca Twojego Kościoła mądrze im powiedział. Ale: jeżeli ksiądz molestuje lub zapładnia - uciekasz od tematu, bo to nie jest związane konkretnie z Tobą, bo to nie Twoja bajka. Bo media kłamią. Jeżeli Kościół bezprawnie wyłudził od Państwa Polskiego spore kawałki ziemi - Ciebie to konkretnie nie dotyczy bo "to nie jest kwestia wiary a prawa". Czyli: co wspaniałe to my - a niegodziwości tylko oni! Cudne! Czy Chrystusa ukrzyżowano za Ciebie też Bo: "to nie była kwestia wiary a prawa".
A teraz kasa.
>To nie jest kwestia wiary, a prawa. Zacytowałeś ustawy, w których mowa o m.in zwolnieniach podatkowych Kościoła jako instytucji. Zatem, powiedzmy Kościół- jak firma nie odprowadzi 100zł podatku. Czy ja te 100zł, które zostało w kieszeni dostanę ? Zobaczę ? Choćby malutki procencik ? Nie. Być może, za to np: odmaluje się kaplicę, i co z tego ? Czy ja z tego tytułu się wzbogaciłem ? Konkretnie ja, przeciętny "Kowalski".
Tat. Wzbogacisz sie. Nie dostaniesz Ty ale Twoja WSPÓLNOTA - WY, czyli Ty też - jeżeli jesteś jej dorosłym i świadomym członkiem - rozumiesz to. Jeżeli nie.... cóż. Udawaj dalej. Owe 100 zł, to może być ławeczka na której siedzisz słuchając ze zrozumieniem kazania (o ile Cie to wzbogaca, a nie myślisz wtedy kiedy się skończy), klęcznikiem na którym klęcząc modlisz się (również za mnie, bo jako gorliwy katolik modlisz sie za ludzi "innych" choćby aby sie nawrócili?), za owe 100 zl proboszcz może kopił prąd do oświetlania świątyni? lub zapłacił za jej zimowe ogrzewanie? Oczywiście może kupił sobie paliwo do limuzyny lub cukierki, lub prezerwatywy - ale przecież księża nie oszukają (a nawet jak czasem to papież przeprosi i będzie dobrze) wiec - każde 100 zł uczciwie uzyskane przez KK trafia do Ciebie jako wiernego, członka wspólnoty o nawie Kościół Katolicki. Chyba, że tylko takiego udajesz, bo tak to wygląda. Szczekać potrafisz, ugryźć nie. Za dużo lekcji religii opuszczone? przespane? Czy kiepski katecheta?
Inna sprawa: >Zatem, powiedzmy Kościół - jak firma nie odprowadzi 100zł podatku. Czy ja te 100zł, które zostało w kieszeni dostanę ?
Dlaczego nie odprowadzi? Jeśli to kradzież/defraudacja - wtedy nie masz nic z tego, urząd skarbowy powinien ukarać kogoś bezpośrednio odpowiedzialnego za nieodprowadzenie podatku. Reszta wiernych - nie ponosi odpowiedzialności, udając jak zawsze, że nic sie nie stało.Lub narzekać na prześladowanie.
Ździwiaj dalej. "Wierząc" ale tylko w to co pasuje.
Dla Ciebie jestem ateistą, dla Boga - konstruktywną opozycją
|
|
| | | | | | | |  | | crazy (31 punktów) |
> Cóż, ok, będzie jak do dorosłego - choć wątpię w skutek. Już.> >>Czy prawa Kościoła jako instytucji dotyczą także KONKRETNIE mnie ? Bo o to pytałem, gdybyś nie zauważył.> Tak, dotyczą Ciebie konkretnie też.> Jeżeli jesteś => dorosłym I świadomym Katolikiem - rozumiesz.> "I" tylko wtedy.> "Lub", zmniejsza szanse o spory procent.> >To nie jest kwestia wiary, a prawa.> Ta wiara jest usankcjonowana prawami, jako wyznawca, dorosły przecież człowiek - masz zapewne tego świadomość?Nie mam. Bo wiara ni jak się ma do prawa np. podatkowego(bo o takie się właśnie rozchodzi) Z resztą nie raz już pisałem, że ubolewam nad tym, że KK coraz bardziej staje się zależny od budżetu państwa. > Oczywiście nie masz. Jeżeli sie ogłasza ze Popiełuszko jest błogosławionym - utożsamiasz się z Kościołem. Jeżeli Jan Paweł mówi: "Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi... Tej ziemi!" Jesteś dumny, bo to przywódca Twojego Kościoła mądrze im powiedział.Nooo ! Otóż to. Bo np. Popiełuszko rzeczywiście reprezentuje Naukę Kościoła dając przykład swoim życiem, uczynkami itd. (PS: o JP2 mam zgoła "ciężkie zdanie" - ot kontrowersje...ale to temat już inny i nie do przegadania przez internet...) Czyli Popiełuszko może posłużyć za przykład człowieka, którego życie zgodne było z Nauką. > Ale: jeżeli ksiądz molestuje lub zapładnia - uciekasz od tematu, bo to nie jest związane konkretnie z Tobą, bo to nie Twoja bajka. Bo media kłamią. Jeżeli Kościół bezprawnie wyłudził od Państwa Polskiego spore kawałki ziemi - Ciebie to konkretnie nie dotyczy bo "to nie jest kwestia wiary a prawa". Czyli: co wspaniałe to my - a niegodziwości tylko oni! Cudne!O nie ! Jasne, że dotyczy mnie, bo wszystko co dotyczy wspólnoty Kościoła dotyczy także mnie. Tylko musisz zrozumieć pewną kwestę. Fundamentalną wręcz. Oczywistą z resztą także. Nie możesz oceniać Kościoła, Nauki Chrystusa i tego co Kościół głosi na podstawie zjawisk, osób i zachowań, które tej Nauce zaprzeczają. Nie możesz oceniać całości po osobach, które w całości się nie mieszą. Które wykluczają się z Kościoła. Inaczej, jaśniej....Na przykładzie ostatnio tak głośnego molestowania przez księży. Ksiądz, który dopuścił się tego haniebnego czynu w momencie swojej grzeszności nie jest godnym reprezentantem Kościoła czy Nauki Chrystusa, a raczej jej zaprzeczeniem. Bo Nauka Chrystusa i Kościoła mówi inaczej, niż czynił ten ksiądz. Logiczne ? Zatem wypowiedzi w stylu: Kościół jest winien, to on "wyhodował tych pedofilów", "Kościół(sam w sobie) jest zły, Nauka Chrystusa jest taka i owaka" są kompletnie nielogiczne. Owszem można powiedzieć: Źle się dzieje, bo...", "To i to jest złe(zjawisko) " itd. Wtedy ma to sens i ja chętnie się z tym zgodzę. Powinno być także logicznym, że i w Kościele znajdą się nieodpowiedni ludzie. Jeszcze inną kwestią jest to, że "jak w każdej firmie i zawodzie" trafiają się pedofile choćby. Np. u nauczycieli. Czy ktoś mówi wtedy: nauczyciele to zło, a system edukacji i szkoły to wylęgranie pedofilów ? No, idioci tak mówią, zgoda. Nie zamierzam także uciekać od jakiegokolwiek tematu, chyba, że nie mam o nim pojęcia. > Czy Chrystusa ukrzyżowano za Ciebie też Bo: "to nie była kwestia wiary a prawa".? Za Ciebie także, poważnie  > A teraz kasa.> Tat. Wzbogacisz sie. Nie dostaniesz Ty ale Twoja WSPÓLNOTA - WY, czyli Ty też - jeżeli jesteś jej dorosłym i świadomym członkiem - rozumiesz to. Jeżeli nie.... cóż. Udawaj dalej.Nie, bo mój status majątkowy się nie zmienia. To, że ja z tej ławeczki korzystam, czy światła to tylko kwestia udostępnienia mi przez instytucję Kościoła. Malo tego, Kościół odprowadza podataki ZA KAŻDEGO MIESZKAŃCA PARAFII, czyli za ateistów, ludzi innych wyznań itd także. Toż to jawna niesprawiedliwość, prawda ? Odprowadza także i inne podatki, "jak każda firma". Ale jeśli się już tak czepiasz ogromnych niesprawiedliwości to w systemie podatkowym jest ich więcej. Choćby u mafii adwokackiej m.in. > (również za mnie, bo jako gorliwy katolik modlisz sie za ludzi "innych" choćby aby sie nawrócili?)Prosić nie ma co. "Bez otwartego serca" Chrystus i tak nie zapuka, bo On się nie narzuca. Go trzeba wybrać, w pełni wolnej decyzji. O wiele lepiej dziękować. > Oczywiście może kupił sobie paliwo do limuzyny lub cukierki, lub prezerwatywy - ale przecież księża nie oszukająByć może, napewno jest wiele takich sytuacji. Sam znam kilka, może nawet więcej jak kilka. Po prostu ksiądz też człowiek- ma prawo się pogubić. Tylko miej świadomość tego o czym mówilem na samym początku, z tym przynależeniem i rzeczywistym reprezentowaniem. > (a nawet jak czasem to papież przeprosi i będzie dobrze) wiec - każde 100 zł uczciwie uzyskane przez KK trafia do Ciebie jako wiernego, członka wspólnoty o nawie Kościół Katolicki. Chyba, że tylko takiego udajesz, bo tak to wygląda.Nie. Ja fizycznie i prawnie nie powiększam swojego majątku. Zacząłeś od prawa to na prawie kończ. > Szczekać potrafisz, ugryźć nie.A ja miłego dnia życzę ! szczerze. > Za dużo lekcji religii opuszczone? przespane? Czy kiepski katecheta?Żadna z powyższych. > Inna sprawa:> >Zatem, powiedzmy Kościół - jak firma nie odprowadzi 100zł podatku. Czy ja te 100zł, które zostało w kieszeni dostanę ?> Dlaczego nie odprowadzi? Jeśli to kradzież/defraudacja - wtedy nie masz nic z tego, urząd skarbowy powinien ukarać kogoś bezpośrednio odpowiedzialnego za nieodprowadzenie podatku. Reszta wiernych - nie ponosi odpowiedzialności, udając jak zawsze, że nic sie nie stało.Lub narzekać na prześladowanie.> "Wierząc" ale tylko w to co pasuje.I znów. Zupełnie na odwrót jest. To Ty "wiesz wszystko" na podstawie wiedzy opartej na obserwacjach ludzi, zjawisk, które są wewnętrznie zaprzeczeniem tego, do czego są porównywane i stawiane w 1 z szeregu kolumny, z któej się wypisali. Jeszcze raz. Są pewne złe zjawiska występujące w Kościele, są nieodpoweini ludzie na "wyskoich" i tych całkiem niskich stanowiskach. To jednak nie powód by wrzucać z
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | drHaust (737 punktów) | Uff... czyli jednak dziecko jesteś. I tłumaczenie zaczyna być po prostu nudne... Ale może jeszcze raz... > Z resztą nie raz już pisałem, że ubolewam nad tym, że KK coraz bardziej staje się zależny od budżetu państwa.podziwiam poczucie humoru i ignorancji na bodźce zewnętrzne. Drogi Panie Dorosły i Odpowiedzialny. Masz swoje wizje więc, je miej i żyj w szczęściu. Ale to Twoje wizje i o nich spowiednikowi nie opowiadasz, bo rozgrzeszenia by nie było. Napomknę, że taka spowiedź jest nieważna. Oczywiście będzie tysiąc argumentów, że jest i że dalej jesteś święty-usprawiedliwiony - według Ciebie. Na pewno nie zamierzam Cie przeciągać na swoją stronę. To poczęcie już jest pokalane... Twoje wywody pięknie pokazują jak głęboko można być zmanipulowanym: wiec czekam na dalsze  > O nie ! Jasne, że dotyczy mnie, bo wszystko co dotyczy wspólnoty Kościoła dotyczy także mnie. Tylko musisz zrozumieć pewną kwestę. Fundamentalną wręcz. Oczywistą z resztą także. Nie możesz oceniać Kościoła, Nauki Chrystusa i tego co Kościół głosi na podstawie zjawisk, osób i zachowań, które tej Nauce zaprzeczają. Nie możesz oceniać całości po osobach, które w całości się nie mieszą. Które wykluczają się z Kościoła.??? rozumiem że to wyżej żart??? myślenie maturzysty? nie oceniajmy wiec: faszyzmu po Hitlerze, stalinizmu po Stalinie i Kościoła Katolickiego po Juliuszu Paetzu bo to jednostki - no pięknie...! To załóż sobie swój KK gdzie nie będzie Julka Paetza. Tylko czy papież Benedykt Cie poprze? Czekam na wywód. > Ksiądz, który dopuścił się tego haniebnego czynu w momencie swojej grzeszności nie jest godnym reprezentantem Kościoła czy Nauki Chrystusa, a raczej jej zaprzeczeniem.to ocenia Biskup nie Ty - KK to nie demokracja - to jest prawda fundamentalna... To uniesienie jest puste. O gołębiach gdzieś już wspominałem... W KK - bierzesz całość lub nie bierzesz nic. Jakoś to do Twej światłości nie dociera. Całość to Maria dziewica i Paetz, księża pedofile, i cala banda innych ludzików z ciekawego przekroju społeczeństwa.. To są Twoi współbracia w wierze, czy temu zaprzeczasz czy nie. I to z nimi będziesz w niebie - gdy bóg ojciec wszystkim wam wybaczy. Twoje zaprzeczanie nie zmienia doktryn. Jesteś wierzącym wybiorczo. Nieładnie! To jest - powtarzam - niedojrzale. Brak odpowiedzialności. Konsekwencji. > Kościół odprowadza podataki ZA KAŻDEGO MIESZKAŃCA PARAFII, czyli za ateistów, ludzi innych wyznań itd także. Toż to jawna niesprawiedliwość, prawda ? Odprowadza także i inne podatki, "jak każda firma".Jasne - a skąd to wiesz? Źródło? Nie wiesz. Jak zawsze. Szczekasz ale nie gryziesz. A czy wiesz, że jest to kwota 1500 pln za parafie? na rok. tzw: ryczałt. Wielkość parafii szacuje sam proboszcz licząc: ludzi co jakiś czas (wchodzących/wychodzących)plus wpisy z ksiąg parafialnych uzupełniane przez wpisy pokoledowe?. I nikt go nie weryfikuje. Nie wiesz - jak zawsze. Wiec twierdzenie : > czyli za ateistów, ludzi innych wyznań itd także. Toż to jawna niesprawiedliwość, prawda ?Nie - nie jest to niesprawiedliwość. To kolejna Twoja manipulacja mająca na celu stworzenie u rozmówcy poczucia wuny. A ja nie mam poczucia winy - polecam Jezuitę De Mello zabitego przez kumpli Jezuitów...(Oczywiście brak) Fragment o poczuciu winy. Wracam do: > "niesprawiedliwego podatku":dokument o którym nie masz pojęcia wydała kancelaria sejmu i nosi tytuł: "Kwartalne stawki RYCZAŁTU od przychodów proboszczów" oraz "Kwartalne stawki ryczałtu od przychodów wikariuszy". Rozumiem, że to też kłamstwa. Ale ten rząd kłamie! a ogólnie Drogi Panie Dorosły i Odpowiedzialny. - mam dość. Nie widzę przeciwnika do dyskusji. Ziemia jest płaska, KK nieomylny a reszta to Paetz i dziewice czekające na wawelskiego smoka... Dziewice sie nudzą, osoba Paetza to tłumaczy... Chcesz być LOGIKiem - powodzenia... ćwiczenie czyni mistrza..! Jak Drogi Panie Dorosły i Odpowiedzialny - naprawdę dorośniesz, na pewno zostaniesz doktorem KK i będziesz wspaniale manipulował innych! Ale do tego czasu troszkę jeszcze trzeba poczytać i się poduczyć. Bez matury do seminarium się nie dostaniesz. Szóstka - ha ha - z religii! - na świadectwie to troszkę mało 
Dla Ciebie jestem ateistą, dla Boga - konstruktywną opozycją
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | drHaust (737 punktów) |
>Wiesz co to pary konkubenckie ? To takie pary, które są parą społecznie natomiast nie są prawnie, bo nie łączy ich chocby ślub cywilny- czyli poniekąd umowa prawna zawarta wobec państwa. Ergo ? Dla państwa nie istnieją. I słusznie, bo i jak mają istniec skoro są ze sobą "nieformalnie" ? Nastolatkom - chłopakowi i dziewczynie chcesz dac prawa na równi z małżeństwem ? Jak chcesz odróżnic takie pary od zwykłego "chodzenia ze sobą" ?
Chłopcze małoletni: konkubinat to poważna sprawa i społecznie i obyczajowo. Tutaj to rozmowa dorosłych ludzi - dorośli nie "chodzą ze sobą" - zapraszam do poczytania, choćby tego: "Z praktyki orzeczniczej wiadomo, że jako konkubinaty traktowane są związki, w których trudno ustalić powiązanie stosunków osobistych z majątkowymi przy jednoczesnym istnieniu więzi fizycznej i wspólnym mieszkaniu." (W. Ćwiek: Konkubinat, wyd. C.H. Beck, Warszawa 2002)
"Chodzisz" to Ty dziecko do szkoły, i tam są kłopoty z odróżnianiem i związków i uczuć, i to jest naturalne. Taki wiek. Tu - już nie. I wedle Twojej baśni: irytowanie ludzi to tez grzech. Pogadaj z teologami. Idź więc i nie grzesz więcej.
Dla Ciebie jestem ateistą, dla Boga - konstruktywną opozycją
|
|
| | | | | |  | | crazy (31 punktów) |
> Chłopcze małoletni:
Skąd wiesz ile mam lat ? >konkubinat to poważna sprawa i społecznie i obyczajowo. Tutaj to rozmowa dorosłych ludzi - dorośli nie "chodzą ze sobą" - zapraszam do poczytania, choćby tego: >"Z praktyki orzeczniczej wiadomo, że jako konkubinaty traktowane są związki, w których trudno ustalić powiązanie stosunków osobistych z majątkowymi przy jednoczesnym istnieniu więzi fizycznej i wspólnym mieszkaniu." (W. Ćwiek: Konkubinat, wyd. C.H. Beck, Warszawa 2002)
Acha. I powiedz mi, że nie będzie dochodzić do nadużyć. Z drugiej strony, skoro związki te to "poważna sprawa" czemu "dorośli" nie "finalizują jej podpisaniem umowy" - ślubem cywilnym ? Przecież nie są związani religią a jedynie porządkują i ustalają stan prawny swojeo związku. W czym zatem problem ? Brak czasu ?
>"Chodzisz" to Ty dziecko do szkoły, i tam są kłopoty z odróżnianiem i związków i uczuć, i to jest naturalne. Taki wiek. Argumenty ad preonam ? Hmmm...Nie ruszają mnie, bo nawet nie trącają w ramię.
>Idź więc i nie grzesz więcej. Z Panem Bogiem.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | drHaust (737 punktów) |
>Skąd wiesz ile mam lat ?
fizycznie czy psychicznie? bo to się nie sumuje!
Dla Ciebie jestem ateistą, dla Boga - konstruktywną opozycją
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | drHaust (737 punktów) | > > Chłopcze małoletni:> Skąd wiesz ile mam lat ?dobra - stop - bo czytam to jeszcze raz i niestety po raz kolejny mnie ponosi - za co PRZEPRASZAM. ok - nieważne ile masz lat. Miej sobie ile chcesz, może i lepiej jak mniej. A miej i więcej. Na zdrowie! Musze walczyć z własna złośliwością - nie idzie mi o wykazywanie wieku, ale o to że w pewnym wieku są inne priorytety, co innego jest ważne. Inaczej się widzi pojmuje - sprawy teoretycznie jednoznaczne. Choćby konkubinat. Choćby związek partnerki, on nie musi mieć podłoża seksualnego, a mało kto tak to interpretuje. Nadinterpretowywuje to tak KK. Trudno. > Argumenty ad preonam ? Hmmm...Nie ruszają mnie, bo nawet nie trącają w ramię.nie maja naruszać niczego, cielesnego czy duchowego. Jedynie służą do rozruszania myśli!  Quidquid latine dictum sit, altum videtur...
Dla Ciebie jestem ateistą, dla Boga - konstruktywną opozycją
|
|
| | | | | | | |  | | crazy (31 punktów) |
> Musze walczyć z własna złośliwością - nie idzie mi o wykazywanie wieku, ale o to że w pewnym wieku są inne priorytety, co innego jest ważne. Inaczej się widzi pojmuje - sprawy teoretycznie jednoznaczne. Choćby konkubinat. Choćby związek partnerki, on nie musi mieć podłoża seksualnego, a mało kto tak to interpretuje.Świat jest prosty, jak ktoś szuka wyszukanych argumentów to najczęściej chce zamaskować te oczywiste. Czyli jedna brak czasu ? czy odpowiedzialności, a może powagi ? > Nadinterpretowywuje to tak KK. Trudno.Hola, hola ! Kościół mówi o zachowaniu czystości. Tylko. > >Argumenty ad preonam ? Hmmm...Nie ruszają mnie, bo nawet nie trącają w ramię.> nie maja naruszać niczego, cielesnego czy duchowego. Jedynie służą do rozruszania myśli!To mam zamówić u Ciebie także poranne budzenie ?  pozdrawiam
|
|
| | |  | 4 na 4 | liliac (147340 punktów) | > Pary konkubenckie. Znaczy się bez ślubu nawet cywilnego. Zatem aktualnie nie mają i tak szczególnych praw, bo prawnie nie funkcjonują.W Polsce, na razie. W niektórych krajach funkcjonują. > Jakie chcesz im dodatkowe prawa przyznać ? Napisz, podyskutujemy o trafności pomysłu.No ale to, co robimy to i tak off topic jest- może wyjdzie w praniu w jakimś bardziej odpowiednim dziale- "Społeczeństwo i kraj" przykładowo. > No niestety idyllą jest dogodzić wszystkim.Ja mówię, kiedy ktoś po prostu nie chce niektórym dogodzić, bo- mimo formalnego bycia reprezentantem całej grupy lokalnej, woli ze względu na swoje poglądy religijne ignorować potrzeby części obywateli. > Mnie idzie o pewne bardzo konkretne wytyczne lansowane przez środowiska decyzyjne i opiniotwórcze wspólnot katolickich (i części innych chrześcijańskich).> >Razi mnie lansowanie jako jedynych słusznych programowej niechęci do związków homoseksualnych, antykoncepcji, rozmaitych restrykcji seksualnych, etc. One nie są uniwersalne i jest olbrzymim nadużyciem przedstawianie ich jako takich.Pytałeś co właściwie w normach chrześcijańskich mi się nie podoba, skoro de facto wszystkie są fajne i uniwersalne. Podałam ci wyrywkowe przykłady niefajności i nieuniwersalności- na pełen protokół rozbieżności nie możemy sobie w tym wątku raczej pozwolić, zresztą rozbieżności dotyczy właśnie spora część forum. > Niechęć ? Ano tak. Pokaż mi w przyrodzie "takie jaja", jak homo. Zatem homoseksualizm jest swoistym wypaczeniem. I Kościół mówi jasno: to grzech.Argumentem grzechu w obrębie swojej religii masz prawo się posługiwać, bo religie rozmaite mogą sobie różne rzeczy uznaniowo za złe przyjmować, ale argumentem nienaturalności nie szermuj, bo- -primo: homoseksualizm w przyrodzie występuje i wcale nie jest to występowanie rzadkie -secundo: argument z nienaturalności nie jest obecnie argumentem wcale- nienaturalne to są np. przeszczepy nerek, ale co z tego? Naturalność czegoś nie jest wartością samą w sobie. > Tylko potem mówi: idź w pokoju, Twoje grzechy zostały Ci odpuszczone. Tu pojawia się inna kwestia- czy uważasz to za normalne, czy nie. I o to się rozchodzi. To uznanie musi być fundamentem rozmów. Bo się inaczej nie dogadamy.Ja uznaję argument o grzeszności skierowany do wyznawców- najwyższy kapłan ma prawo powiedzieć, że grzechem jest cokolwiek- wyznawców to obowiązuje, jeśli chcą się nazywać wyznawcami. Nie uznaję podawania go w glorii uniwersalności. > Jeśli homoseksualizm to dla Ciebie jakaś "inna, normalna opcja" to nie licz na porozumienie.Dla mnie z punktu czysto logicznego to choroba/dewiacja/wypaczenie. Dla mnie takie podejście nie ma żadnego umocowania merytorycznego. Ale znów- wątków o różnych aspektach homoseksualizmu było na tym forum wiele, bo i poglądy w tej kwestii nie są u nas jednolite. Nie róbmy OT. > Nie, ja mówię byś oceniała KK po jego członkach, a nie osobach, które swoim zachowanie się z Niego wykluczają. Logiczne, prawda ?Oczywiście, że logiczne, jednak: KK to potężna organizacja i powinna doprowadzić do jakiejś jasności względem przynależności organizacyjnej swoich oficjalnych członków. Póki co- ze szkodą dla katolików o twoich poglądach- twierdzi, że katolikami jest ponad 90% populacji Polski. Ja, ateistka, mam nauczać Kościół kto do niego należy, a kto nie?  > Jasne, że hipokryta. Wszak nie ma obowiązku wypisania takiej recepty.Jasne- w odpowiednio oznaczonym prywatnym gabinecie, tak, by nie wprowadzać w błąd pacjentek, które przychodzą doń po określoną usługę. Pracując w miejscu publicznym, w określonym zawodzie powinien udzielać usług dozwolonych obecnym prawem i niesprzecznych z współczesnymi ustaleniami medycznymi albo zmienić zawód tudzież miejsce pracy, najprościej zaś nie wybierać sobie branży, w której duża część obowiązków jest niezgodna z sumieniem. Mógł zostać dermatologiem- tam jest mniej dylematów etycznych. Istnieją konkretne medyczne przeciwwskazania medyczne do stosowania doustnej antykoncepcji hormonalnej i pacjentka ma prawo oczekiwać od lekarza, że nimi jedynie będzie się kierował, decydując o wystawieniu recepty. > Dlatego właśnie "nie wywozimy na taczkach". Świadomych katoików jest garstka, reszcie sprawy Kościoła są obojętne. Taka jest smutna prawda. Naprawdę chiałby by było inaczej. Sam bym taczki używał. Zatem szukaj tych, którzy dają świadectwo Prawdze.> Może zatem pozostaje wam schizma? Inaczej nie unikniecie, prawdziwi katolicy, nieustannych obciążeń związanych z tymi, których hierarchia jednak uważa za waszych współbraci w wierze.
|
|
| | | |  | | crazy (31 punktów) | Raz już odpowiedziałem, ale padł mi net i nie wrzuciło... > Ja mówię, kiedy ktoś po prostu nie chce niektórym dogodzić, bo- mimo formalnego bycia reprezentantem całej grupy lokalnej, woli ze względu na swoje poglądy religijne ignorować potrzeby części obywateli.Czyli radny ma dogadzać mniejszosci ? Wyprzedzam pytanie: a czy ma dogadzać większości ? Dwa razy: nie. Ma dążyć do kompromisu i ustalić priorytety. Niegospodarne rządzenie to takze grzech. Ma brać pod uwagę potrzeby mniejszości i nie zbywać ich, ale także mniejszość nie może rządzić większością. To jest tak sztuka znalezienia złotego środka. I zostawmy ten temat, bo hipotetyczne sytuacje nic nam nie wzniosą  > Argumentem grzechu w obrębie swojej religii masz prawo się posługiwać, bo religie rozmaite mogą sobie różne rzeczy uznaniowo za złe przyjmować, ale argumentem nienaturalności nie szermuj, bo-> -primo: homoseksualizm w przyrodzie występuje i wcale nie jest to występowanie rzadkieNie rzadkie ? Proszę podaj zatem kilka przykładów zwierzaka(najlepiej ssaka), z pośród populacji samic+samców: samiec odrzuca samice, łączy się z samcem, kopuluje z nim i ujawnia chęci przygarnięcia osierociałych potomków. To ostatnie już nie koniecznie, ale skoro tak latwo znaleźć to i to ostatnie może nie sprawi klopotu. > -secundo: argument z nienaturalności nie jest obecnie argumentem wcale- nienaturalne to są np. przeszczepy nerek, ale co z tego? Naturalność czegoś nie jest wartością samą w sobie.Ty, ja jesteśmy zwierzętami. Ssakami. Zatem pewne rzeczy nas z wszystkimi ssakami łączą. W "worku" ssakow obowiązują pewne normy. Utarte przez naturę schematy, cechy charakterystyczne, zachowania itp. Ten zbiór tych podstawowych elementów łączących nas ze światem zwierząt nazywam "naturalne". Np: karmimy piersią - to naturalne, itd. Myślę, że wyłapalaś o co mi chodzi. Zatem argument naturalności uważam dalej za trafny. Oczywiście nasz rozum potrafi te "naturalne bariery" pokonywać, np: ratując życie przeszczepem. To także natualne, bo wynika z chęci przetrwania, a że mamy o wiele doskonalsze narzędzia w postaci rozumu, wiedzy, technologii to i ratujamy, w przeciwieństwie do innych ssaków. > Ja uznaję argument o grzeszności skierowany do wyznawców- najwyższy kapłan ma prawo powiedzieć, że grzechem jest cokolwiek- wyznawców to obowiązuje, jeśli chcą się nazywać wyznawcami. Nie uznaję podawania go w glorii uniwersalności.To nie był argument o grzeszności. Wyszlo nam male nieporozumenie. Być może nie za jano to napisałem. Chodziło o to, że Kościół akceptuje homoseksualistow i ni zamyka im drogi do zbawienia, o ile uznają swoją "chorobę", wtedy KK próbuje ich leczyć. (OT: z resztą pewna klinika w stanach z powodzeniem także leczy, bez elementu wiary) > Dla mnie takie podejście nie ma żadnego umocowania merytorycznego. Ale znów- wątków o różnych aspektach homoseksualizmu było na tym forum wiele, bo i poglądy w tej kwestii nie są u nas jednolite. Nie róbmy OT.Wg mnie ma. Ponawiam prśbę zawartą wyżej. > Oczywiście, że logiczne, jednak: KK to potężna organizacja i powinna doprowadzić do jakiejś jasności względem przynależności organizacyjnej swoich oficjalnych członków. Póki co- ze szkodą dla katolików o twoich poglądach- twierdzi, że katolikami jest ponad 90% populacji Polski. Ja, ateistka, mam nauczać Kościół kto do niego należy, a kto nie?  Nie. Po prostu za przykład katolika wybieraj właściie, wystarczy sobie zadać ten trud, korzystny, bo zawsze się czegoś dowiesz...a wyniki ? Mogą zaskoczyć...nie raz. Nikomu nie zabronię należeć do Kościoła. Nikt nikogo też nie będzie usuwał. No cóż, w Owczarni cała masa szarych i czarnych baranów, można ich tylko prostować, ale kiedy znaczna część pasterzy sama jest szara to cóż poradzić. Przecież Kościół liczy ogromną liczbę członków, to fizycznie ciężko dokonać. > Jasne- w odpowiednio oznaczonym prywatnym gabinecie, tak, by nie wprowadzać w błąd pacjentek, które przychodzą doń po określoną usługę. Pracując w miejscu publicznym, w określonym zawodzie powinien udzielać usług dozwolonych obecnym prawem i niesprzecznych z współczesnymi ustaleniami medycznymi albo zmienić zawód tudzież miejsce pracy, najprościej zaś nie wybierać sobie branży, w której duża część obowiązków jest niezgodna z sumieniem. Mógł zostać dermatologiem- tam jest mniej dylematów etycznych. Istnieją konkretne medyczne przeciwwskazania medyczne do stosowania doustnej antykoncepcji hormonalnej i pacjentka ma prawo oczekiwać od lekarza, że nimi jedynie będzie się kierował, decydując o wystawieniu recepty.A są jakieś inne metody antykoncepcji tylko na receptę ? Nie orientuję się, ale chyba nie. Jeśli nie(a hormony są szkodliwe medycznie) to jakie jeszcze problemy natury etycznej może mieć ginekolog ? > Może zatem pozostaje wam schizma? Inaczej nie unikniecie, prawdziwi katolicy, nieustannych obciążeń związanych z tymi, których hierarchia jednak uważa za waszych współbraci w wierze.Nie, podział Kościoła jest zły. Zawsze. Powoli sam się oczyści, już to zachodzi. Dłużej, albo nigdy będą zanikać oceny(niesłuszne) i stereotypy, niestety. PS: Jeśli pominąłem jakiś wpis, na który nie odpowidziałem to proszę o wskazanie mi go, a chętnie odpowiem  pozdrawiam
|
|
| | | | |  | 4 na 4 | liliac (147340 punktów) | > >Argumentem grzechu w obrębie swojej religii masz prawo się posługiwać, bo religie rozmaite mogą sobie różne rzeczy uznaniowo za złe przyjmować, ale argumentem nienaturalności nie szermuj, bo-> >-primo: homoseksualizm w przyrodzie występuje i wcale nie jest to występowanie rzadkie> Nie rzadkie ? Proszę podaj zatem kilka przykładów zwierzaka(najlepiej ssaka), z pośród populacji samic+samców: samiec odrzuca samice, łączy się z samcem, kopuluje z nim i ujawnia chęci przygarnięcia osierociałych potomków. To ostatnie już nie koniecznie, ale skoro tak latwo znaleźć to i to ostatnie może nie sprawi klopotu.By daleko nie szukać- ciotka Wiki nawet podrzuca dane na ten temat: pl.wikiped(*)ualne_zachowania_zwierząten.wikiped(*)displaying_homosexual_behavioren.wikiped(*)displaying_homosexual_behaviorTylko nie mów "To tylko Wikipedia", bo opracowanka mają bibliografię  > >-secundo: argument z nienaturalności nie jest obecnie argumentem wcale- nienaturalne to są np. przeszczepy nerek, ale co z tego? Naturalność czegoś nie jest wartością samą w sobie.> Ty, ja jesteśmy zwierzętami. Ssakami. Zatem pewne rzeczy nas z wszystkimi ssakami łączą. W "worku" ssakow obowiązują pewne normy. Utarte przez naturę schematy, cechy charakterystyczne, zachowania itp. Ten zbiór tych podstawowych elementów łączących nas ze światem zwierząt nazywam "naturalne".I właśnie homoseksualizm świetnie się w ten nurt wpisuje  > Zatem argument naturalności uważam dalej za trafny.Nietrafny, bo nie ma w nim elementu oceny moralnej danego postępowania. Znakomita część ssaków spożywa swoje popłody, to zupełnie naturalne- czy oznacza to, że należy tak czynić? Naturalność nie jest argumentem za właściwością czy niewłaściwością postępowania. > To nie był argument o grzeszności. Wyszlo nam male nieporozumenie. Być może nie za jano to napisałem. Chodziło o to, że Kościół akceptuje homoseksualistow i ni zamyka im drogi do zbawienia, o ile uznają swoją "chorobę", wtedy KK próbuje ich leczyć.No więc mi nie przeszkadza Kościoła stosunek do homoseksualistów póki ogranicza ten swój stosunek do swoich wyznawców- no i, oczywiście póki nie popada w hipokryzję, jak np. gdy Watykan odmówił podpisania pisma wzywającego do depenalizacji homoseksualizmu, jednocześnie oficjalnie deklarując nieco inne wartości aniżeli te skazujące homoseksualistów na śmierć. > (OT: z resztą pewna klinika w stanach z powodzeniem także leczy, bez elementu wiary)Jeśli spojrzysz w mój profil, zauważysz tam jak zawód wykonuję- stąd jestem dośćwrażliwa na słowo "leczyć". Niestety, deklaracje tego typu klinik nie bardzo spełniają kryteria naukowe. > A są jakieś inne metody antykoncepcji tylko na receptę ? Nie orientuję się, ale chyba nie.Tzw. spiralka. > Jeśli nie(a hormony są szkodliwe medycznie) to jakie jeszcze problemy natury etycznej może mieć ginekolog ?Hormony nie są szkodliwe medycznie- mają konkretne działania, w tym niektóre potencjalnie szkodliwe, o których należy pacjentkę poinformować. Jeśli u pacjentki nie ma przeciwwskazań do stosowania tych środków, które są w Polsce legalne i oficjalnie uznane przez współczesną medycynę, to też nie widzę miejsca dla prywatnej oceny ideologicznej przez lekarza. > Nie, podział Kościoła jest zły. Zawsze. Powoli sam się oczyści, już to zachodzi.A gdzie to widzisz?
|
|
| | | | | |  | | crazy (31 punktów) |
> By daleko nie szukać- ciotka Wiki nawet podrzuca dane na ten temat:> pl.wikiped(*)ualne_zachowania_zwierząt> en.wikiped(*)displaying_homosexual_behavior> en.wikiped(*)displaying_homosexual_behavior> Tylko nie mów "To tylko Wikipedia", bo opracowanka mają bibliografię  Wiki może być. Choć powoływanie się na rzetelność "bo mają bibliografię" nie daje 100%, że treści są zgodne z bibliografią lub nie istnieją inne sprzeczne źródła, mniejsza. Co do tematu. W rzeczywistości nigdy nie zaobserwowano homoseksualizmu u dziko żyjących zwierząt. Przyczyny takich zachowań są jeszcze niejasne. Jednak mechanizmy zachowawcze (wzorce zachowań seksualnych), ilościowe ( w takim sensie, że stada bardzo rzadko liczą więcej niż kilkadziesiąt osobników), fizjologiczne oraz prawdopodobieństwa samego wystąpienie dwóch osobników homoseksualnych, w dodatku aktywnych płciowo praktycznie wyklucza możliwość wystąpienie takiego zjawiska. Pozostaje jeszcze kwestia błędnej interpretacji ludzkiej zachowań zwierząt. (pozorna kopulacja, dotykanie się małp itd) Często to kwestia społeczna (jak iskanie) a nie pożądania seksualnego. Obserwacje w warunkach sztucznych- ogrodach zoologicznych itp. w ogóle nie są obiektywne. Bo są to warunki "sztuczne". Zatem nadal twierdzę, że homoseksualizm u zwierząt nie występuje i nie został poważnie zbadany. Wobec czego to czlowiek "się wybija". > I właśnie homoseksualizm świetnie się w ten nurt wpisuje  Nie. > Nietrafny, bo nie ma w nim elementu oceny moralnej danego postępowania.Ocena moralna może wynikać tylko z przyjętego przez siebie światopoglądu, zbioru zasad i wartości. Wobec czego to właśnie ocena nie może być argumentem. Prawda ? > Znakomita część ssaków spożywa swoje popłody, to zupełnie naturalne- czy oznacza to, że należy tak czynić?A zastanowiłaś się dlaczego to robią ? Może mają to "wpisane w geny" z choćby takich samych powodów jak gekony zjadające swoją skórę na pustyni. > Naturalność nie jest argumentem za właściwością czy niewłaściwością postępowania.Dalej uważam, że jest trafiony. Z zaznaczeniem oczywiście, że chodzi o podstawowe funkcje, zachowania i prawa jakie rządzą światem zwierząt, a więc także i nami. > No więc mi nie przeszkadza Kościoła stosunek do homoseksualistów póki ogranicza ten swój stosunek do swoich wyznawców-Znaczy się chcesz odmówić KK prawa do wypowiadania się na szerokim forum ? > no i, oczywiście póki nie popada w hipokryzję, jak np. gdy Watykan odmówił podpisania pisma wzywającego do depenalizacji homoseksualizmu, jednocześnie oficjalnie deklarując nieco inne wartości aniżeli te skazujące homoseksualistów na śmierć.Nie zrozumiałaś. Depenalizacja oznaczałaby akceptację homoseksualizmu jako "innej opcji", a więc nie grzechu. Vide zaprzeczeniem dotychczasowej nauki. > Jeśli spojrzysz w mój profil, zauważysz tam jak zawód wykonuję- stąd jestem dośćwrażliwa na słowo "leczyć". Niestety, deklaracje tego typu klinik nie bardzo spełniają kryteria naukowe.> Hormony nie są szkodliwe medycznie- mają konkretne działania, w tym niektóre potencjalnie szkodliwe, o których należy pacjentkę poinformować. Jeśli u pacjentki nie ma przeciwwskazań do stosowania tych środków, które są w Polsce legalne i oficjalnie uznane przez współczesną medycynę, to też nie widzę miejsca dla prywatnej oceny ideologicznej przez lekarza.Nadal twierdzę, że ginekolog nie ma obowiązku przepisywać recept "na żądanie". Nadal uważa, że może odmówić przepisania takiej czy innej metody, bo może polecić inną, w którą już "palców nie będzie maczał". Może także odesłać taką osobę do innego lekarza. Lekarz ma się skupiać na leczeniu i profilaktyce. To są priorytety. Kiedy jest "szeroki wybór" nie musi robić czegoś wbre swojej woli. I ma do tego święte prawo własnego wyboru. > A gdzie to widzisz?W Kościele po pustoszejących ławkach. W wielu jeszcze innych miejscach, ale to nie dotyczy Ciebie.  Niestety w iwelu także Mu się pogarsza. Może niedługo czasy ostateczne, kto to wie....
|
|
| | |  | 8 na 8 | Ignorancja (4718 punktów) | >Niechęć ? Ano tak. Pokaż mi w przyrodzie "takie jaja", jak homo. Zatem homoseksualizm jest swoistym wypaczeniem. I Kościół mówi jasno: to grzech.
A jak ci "takie jaja" w przyrodzie pokażę to zaczniesz wymazywać swoje kleksy, którymi nam tu czas marnujesz tylko dlatego, iż twa wiedza mizerną dosyć jest?
Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
|
|
| | | |  | | crazy (31 punktów) |
>A jak ci "takie jaja" w przyrodzie pokażę to zaczniesz wymazywać swoje kleksy, którymi nam tu czas marnujesz tylko dlatego, iż twa wiedza mizerną dosyć jest?
Pokaż mi samców ssaków, żyjących wśród samic, którzy wolą samców, kopulują z nimi i w ogóle odrzucają samice, w ogóle, nie tylko "czasowo". A jeśli się uda, to może znajdziesz i wśród nich chęci przygarniania potomków. To 2 już nie koniecznie. Jak poasz mi sporo przykladów (bo jest to ponoć "nie rzadkie") to wtedy się zastanowię i chwycę "za gumkę".
|
|
| | | | |  | 4 na 4 | Alicja Duda (25557 punktów) |
>Pokaż mi samców ssaków, żyjących wśród samic, którzy wolą samców, kopulują z nimi i w ogóle odrzucają samice, w ogóle, nie tylko "czasowo". A jeśli się uda, to może znajdziesz i wśród nich chęci przygarniania potomków. To 2 już nie koniecznie. Jak poasz mi sporo przykladów (bo jest to ponoć "nie rzadkie") to wtedy się zastanowię i chwycę "za gumkę". Nie tak dawno była informacja o dwóch panach pingwinach wysiadujących jajko, a homoseksualizm zaobserwowano u żyraf, wilków o wszelkiego rodzaju małpach nie mówiąc.
|
|
| | | | | |  | | crazy (31 punktów) | >>Pokaż mi samców ssaków, żyjących wśród samic, którzy wolą samców, kopulują z nimi i w ogóle odrzucają samice, w ogóle, nie tylko "czasowo". A jeśli się uda, to może znajdziesz i wśród nich chęci przygarniania potomków. To 2 już nie koniecznie. Jak poasz mi sporo przykladów (bo jest to ponoć "nie rzadkie") to wtedy się zastanowię i chwycę "za gumkę". >Nie tak dawno była informacja o dwóch panach pingwinach wysiadujących jajko, a homoseksualizm zaobserwowano u żyraf, wilków o wszelkiego rodzaju małpach nie mówiąc.
A jakieś opracowania naukowe na ten temasz znasz ? Czy "ktoś, coś, gdzieś i kiedyś zaobserwował" ?
|
|
| | | | | | |  | 4 na 4 | Alicja Duda (25557 punktów) | >A jakieś opracowania naukowe na ten temasz znasz ? Czy "ktoś, coś, gdzieś i kiedyś zaobserwował" ? Jest takie coś jak google wpisz "homoseksualizm zwierząt" znajdziesz tam najróżniejsze opracowania tego tematu
|
|
|  | | spellbinder (8577 punktów) | > liliac> "Nie bardzo da się udowodnić nieistnienie czegokolwiek "> -Otóż to ! Szanse istnienia Boga to 50:50.Błąd - szansa istnienia Boga to może jakieś 0,2%. Weź pod uwagę wszystkie bóstwa jakie kiedykolwiek wymyślono i w jakie wierzono
|
|
 | Elżbieta_kółko_różańcowe_Gdynia (5 punktów) (zablokowany) | >Nie bardzo da się udowodnić nieistnienie czegokolwiek
Nie lubię Pani lecz podziwiam szczerze za siłę odpowiadania wciąż na ten sam głupi problem "niesitnienia"..
Pierwszy plus da Pani.
|
|
|  | 6 na 8 | liliac (147340 punktów) | > >Nie bardzo da się udowodnić nieistnienie czegokolwiek> Nie lubię Pani lecz podziwiam szczerze za siłę odpowiadania wciąż na ten sam głupi problem "niesitnienia"..Szanowna koleżanko-położna-podająca-się-za-lekarkę, obawiam się, że jakichkolwiek uwag z twojej strony nie będę mogła traktować poważnie, póki nie przeprosisz grzecznie forumowiczów za kłamstwa na temat swojego zawodu (a podobno chrześcijanom nie wolno kłamać  ).
|
|
| |  | 4 na 4 daddy (2737 punktów) (zablokowany) | > >> (a podobno chrześcijanom nie wolno kłamać ).> Wolno, tylko muszą o tym później opowiedzieć swemu kapłonowi na ucho. On, w imieniu ich boga, wybacza im te kłamstwo( jak i mniej etyczne występki), i tak to się jakoś kręci do następnej spowiedzi. Toż to dopiero moralne i etyczne. No i zero hipokryzji ofc.
|
|
| |  | 1 na 1 Elżbieta_kółko_różańcowe_Gdynia (5 punktów) (zablokowany) | > forumowiczów za kłamstwa na temat swojego zawodu (a podobno chrześcijanom nie wolno >kłamać ).Usilnie szukam miejsca gdzie skłamałam.Nie mogę znaleźć. Proszę mi pomóc.
|
|
| | |  | 3 na 3 | liliac (147340 punktów) | > >forumowiczów za kłamstwa na temat swojego zawodu (a podobno chrześcijanom nie wolno >kłamać ).> Usilnie szukam miejsca gdzie skłamałam.Nie mogę znaleźć. Proszę mi pomóc.> Ależ proszę bardzo: Cytat:Równie dobrze mogłaby mi Pani zarzucić że przyjmuję łapówki. Dlaczego? Bo jestem lekarką. Wątek obecnie w Oślej Ławce: www.racjonalista.pl/forum.php/p,21/s,361641To jak tam z tym wykonywanym i wyuczonym zawodem? Lekarka czy może jednak dyplomowana położna i refleksolożka?
|
|
| | | |  | Elżbieta_kółko_różańcowe_Gdynia (5 punktów) (zablokowany) | >To jak tam z tym wykonywanym i wyuczonym zawodem? Lekarka czy może jednak dyplomowana >położna i refleksolożka?
Napisałam żargonowo. Czuję się solidarna z lekarzami i lekarkami pod kątem szkodliwych stereotypów o łapówkach w NASZYM środowisku opieki zdrowotnej.
Nie ma się Pani czego przyczepić? Żałosne.
Termin "lekarka" nie użyłam w celu podbudowania sobie autorytetu,to widać jak na dłoni. Proszę się zająć własnym wątłym wykształceniem w materii religioznawczej i teologicznej. Czytanie literatury popularnonaukowej Dawkinsa ewidentnie widać szkodzi.
|
|
| | | | |  | 4 na 4 | liliac (147340 punktów) | > >To jak tam z tym wykonywanym i wyuczonym zawodem? Lekarka czy może jednak dyplomowana >położna i refleksolożka?> Napisałam żargonowo.Nie ma czegoś takiego, jak "lekarka żargonowo". Albo się jest lekarzem, albo nie. Twoja linia obrony jest pocieszna jednakowoż  > Czuję się solidarna z lekarzami i lekarkami pod kątem szkodliwych stereotypów o łapówkach w NASZYM środowisku opieki zdrowotnej.Nie sądzę, by większość lekarzy poczuwała się do solidarności zawodowej z przedstawiającą się jako lekarka znachorką  Ja się na pewno nie poczuwam  > Termin "lekarka" nie użyłam w celu podbudowania sobie autorytetu,to widać jak na dłoni.Bo i ten "autorytet" widać na szczęście jak na dłoni. Szczególnie mnie rozbawiła całkowita ślepota na drwinę Psyka
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | spellbinder (8577 punktów) | > >>To jak tam z tym wykonywanym i wyuczonym zawodem? Lekarka czy może jednak dyplomowana >położna i refleksolożka?> >Napisałam żargonowo.> Nie ma czegoś takiego, jak "lekarka żargonowo". Albo się jest lekarzem, albo nie.To tak jak w liceum, nauczyciel jest "żargonowo" profesorem  Ona widać każe ludziom tytułować się "doktorem".
|
|
| | |  | | apud (4399 punktów) | > >forumowiczów za kłamstwa na temat swojego zawodu (a podobno chrześcijanom nie wolno >kłamać ).> Usilnie szukam miejsca gdzie skłamałam.Nie mogę znaleźć. Proszę mi pomóc.> O Justusie z Tyberiady
|
|
 | 1 na 1 Elżbieta_kółko_różańcowe_Gdynia (5 punktów) (zablokowany) | >nie na miejscu było niedawne "kółkoróżańcowe" (sorry- nick użytkowniczki-katoliczki, >nie mój wredny ateistyczny wymysł) wyzywanie forumowiczów od Leninów.
Kłamie Pani. Nie nazwałam żadnego ateisty Leninem. Jeśli tak proszę wskazać w którym miejscu.
Lenin to ateista jak każdy ateista i co z tego.. Lenin był ateistą,nie każdy ateista to Lenin.
|
|
|  | 1 na 1 | apud (4399 punktów) |
>Lenin był ateistą,nie każdy ateista to Lenin.
I miał leb trza mu to przyznać.
|
|
| |  | Elżbieta_kółko_różańcowe_Gdynia (5 punktów) (zablokowany) |
>I miał leb
Łysy łeb do antyklerykalizmu niczym nie różniącego się od dzisiejszego.
|
|
 | -1 na 1 Elżbieta_kółko_różańcowe_Gdynia (5 punktów) (zablokowany) | >Np. w przypadku "komisjomajątkowych" afer.
Aferę sprokurował.......ateista-funkcjonariusz SB.
Minusami nie zmienicie prawdy drodzy ateiści..
|
|
|  | 7 na 9 | Alicja Duda (25557 punktów) | >Aferę sprokurował.......ateista-funkcjonariusz SB.
To biskupi znaleźli odpowiedniego człowieka. Zysk z przestępstwa czerpał kościół w całości i dopiero po fakcie odpalał dolę temu funkcjonariuszowi SB. Wniosek o zwrot nieruchomość podpisywał ten któremu ona się należała. Operaty zlecał ten sam człowiek. Majątek lub pieniądze na podstawie decyzji KM otrzymywał kościół. Czy ty myślisz, że łapówki dla komisji, rzeczoznawców, żeby odpowiednio wycenili SB-ek płacił z własnej kieszeni bez wiedzy i akceptacji biskupów z własnego majątku? Biskupi ciemni są jak chcą ale nigdy przy liczeniu pieniędzy.
|
|
| |  | -1 na 1 Elżbieta_kółko_różańcowe_Gdynia (5 punktów) (zablokowany) | >Czy ty myślisz, że łapówki dla komisji, rzeczoznawców, żeby odpowiednio wycenili SB-ek >płacił z własnej kieszeni bez wiedzy i akceptacji biskupów z własnego majątku?
Czy ma Pani dowody,materiały,dokumenty czy też jest to powtarzanie plotek w ramach myślenia życzeniowego nt.Kościoła?
|
|
| | |  | 2 na 2 | apud (4399 punktów) |
>Czy ma Pani dowody,materiały,dokumenty czy też jest to powtarzanie plotek w ramach myślenia życzeniowego nt.Kościoła?
O cholera, straszna kupa ludzi tak paskudnie o Kościele myśli?
To na pewno Poznanicy, bo tam Kościół czynsz w odzyskanej/zwróconej szkole podniósł powyżej przyjętych cen za wynajm.
|
|
|  | 4 na 4 | spray (5875 punktów) |
>Aferę sprokurował.......ateista-funkcjonariusz SB. > Taa jest! Ukarać winnych w aferze KM ! Czyli: ateistów, SB-ków, komunistów... A! I jeszcze Żydów i masonów!
|
|
3 na 3 kiryl (2975 punktów) (zablokowany) | >a ja chwycę miecz i też powalczę. ok, to ja wezmę pistolet
|
|
 | 2 na 4 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > >a ja chwycę miecz i też powalczę.> ok, to ja wezmę pistoletPrzed chwilą leciała ta scena w "Poszukiwaczach zaginionej Arki" na TVP2  .
|
|
|  | kiryl (2975 punktów) (zablokowany) | > Przed chwilą leciała ta scena w "Poszukiwaczach zaginionej Arki" na TVP2 .Ja skojarzyłem z kawałem z kawałowego wątku.
|
|
 | | crazy (31 punktów) | >>a ja chwycę miecz i też powalczę. >ok, to ja wezmę pistolet > weż i karabin i wyrzutnię rakiet.
|
|
4 na 6 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > ja chwycę miecz i też powalczę.Freuda se poczytaj  .
|
|
 | | crazy (31 punktów) | > >ja chwycę miecz i też powalczę.> Freuda se poczytaj .> Nie chcę, dziękuję, mam co czytać.
|
|
 | ancykryst przegrzeszony (526 punktów) (zablokowany) | > Freuda se poczytaj .Freud już nieaktualny, poza tym parchaty!!! Skaranie Boskie by było!
|
|
6 na 6 | Gosia (9452 punktów) | >Wojna jest wojną. I zawsze była, jest i będzie. To normalne. Fe...nieładnie. W dzisiejszym świecie mało kto uznaje wojnę i wszystko co ona z sobą niesie za normalne. Ty dzikus jakiś jesteś. >Zatem walczcie, a ja chwycę miecz i też powalczę. No czysty dzikus... Włóż miecz swój do pochwy; wszyscy bowiem, którzy miecza dobywają, od miecza giną. Tako rzecze Twój rabbi.(Mat.26 52) Z dobroci serca radzę się zastosować do tej nauki...
Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji. Św. Tomasz z Akwinu
|
|
 | | crazy (31 punktów) | >Fe...nieładnie. >W dzisiejszym świecie mało kto uznaje wojnę i wszystko co ona z sobą niesie za normalne. Ty dzikus jakiś jesteś.
Wojna dobra ze złem. Dzikus ? Owszem.
>Włóż miecz swój do pochwy; wszyscy bowiem, którzy miecza dobywają, od miecza giną. Tako rzecze Twój rabbi.(Mat.26 52)
Świetnie zaczęłaś! Doczytaj jeszcze teraz, skoro już otworzyłaś, do Ofary na Krzyżu. A potem jak znajdziesz chęć to nawet całą tę Lekturę. Będziesz znała więcej takich cytatów i może więcej zrozumiesz, coś wyłapiesz.
>Z dobroci serca radzę się zastosować do tej nauki...
Za dobroć serca dziękuję.
|
|
|  | | spellbinder (8577 punktów) | >>Włóż miecz swój do pochwy; wszyscy bowiem, którzy miecza dobywają, od miecza giną. Tako rzecze Twój rabbi.(Mat.26 52) >Świetnie zaczęłaś! Doczytaj jeszcze teraz, skoro już otworzyłaś, do Ofary na Krzyżu. A potem jak znajdziesz chęć to nawet całą tę Lekturę. Będziesz znała więcej takich cytatów i może więcej zrozumiesz, coś wyłapiesz.
Przypomnij mi, biorąc pod uwagę ten mądry cytat, na co umarł Stalin? Bo coś mi się zdaje, że Biblijne "wszyscy" można sobie między bajki włożyć (jakaś nowość, nie?)
|
|
5 na 5 | Vytautas (4394 punktów) | >Niech Bóg ma Was w opiece. I tak nie jesteśmy pogodzić dwóch zupełnie innych światopoglądów. Tak samo jak ja nie jestem w stanie udowodnić istnienia Boga, tak samo Wy nie jesteście w stanie udowodnić Jego nieistnienia. Podejmuję się udowodnić nieistnienie Boga natychmiast po tym, kiedy Ty mi udowodnisz nieistnienie krasnoludków. Proszę, zrób to. Tylko po co zrobiłaś mnie na szaro? Ja wolę, żeby było czarno na białym.
|
|
 | | Vytautas (4394 punktów) | > Tylko po co zrobiłaś mnie na szaro? Ja wolę, żeby było czarno na białym. Dziękuję, tak jest ładniej.
|
|
3 na 3 | spellbinder (8577 punktów) | Odp: Czy nie jesteście w stanie zaakceptować cudzej wiary? | >Niech Bóg ma Was w opiece. I tak nie jesteśmy pogodzić dwóch zupełnie innych światopoglądów. Tak >samo jak ja nie jestem w stanie udowodnić istnienia Boga, tak samo Wy nie jesteście w stanie >udowodnić Jego nieistnienia. Natomiast nie wiem, skąd ta arogancja i brak szacunku.
Skąd? Może stąd, że ślepa wiara w różne dziwne rzeczy zaowocowała - i to jeszcze nie tak dawno temu, bo na początku ubiegłego wieku, bardzo drastycznymi metodami radzenia sobie z ideologią sprzeczną z "biblią". Jak masturbacja, gdzie zaleceniem religijnych lekarzy było usunięcie łechtaczki, czy obcięcie prącia.
>Czy nie >jesteście w stanie zaakceptować cudzej wiary ? Czemu to aż tak koli ? Wyrażajcie opinie, bo każdy ma >prawo mówić co uważa, ale bynajmniej nie na miejsu jest to co się tu wyrabia. Czyżbyście byli >niepewni swoich racji, że tak usilnie ich bronicie mieczykami agresji ? Czemu nie potraficie przejść >bez agresji obok osoby wierzącej ? A może czujecie wew. potrzebę destrukcji religii ?
Umówmy się, że religia dość mocno nagina zasadę akcja-reakcja. Trzeba wytłumaczyć pewne zjawiska, ale osoby religijne mają tendencję do wyszukiwania skrajnie absurdalnych korelacji. Oczywiście można tłumaczyć to, że jedzenie włożone do mikrofalówki parzy, bo w Tybecie istnieje nadprzyrodzona żaba (nikt jej nie widział, ale to nie znaczy, że nie istnieje), która raz za razem wykluwa się z siebie, a przy tym nienawidzi ludzkości, więc chcąc ją zagłodzić podgrzewa zbyt mocno żywność w mikrofalówce... ale to odrobinę bez sensu.
W zasadzie o każdej głupocie można powiedzieć "nie masz dowodów, że tak nie było", ale to nie jest droga do poznania czegokolwiek, a do utopienia kompleksów (nie jestem nieudacznikiem, tylko Bóg mnie doświadcza, nie mam na to wpływu. ściąłem sobie drzewo na dom, czy na nogę nie dlatego, że jestem debilem, a dlatego, że Bóg tak chciał - to jego wielki plan). Osoby mające odrobinę nawet większe zasoby poznawcze traktują ludzi wierzących w rzeczy, które ze sobą nie korelują i które z siebie nie wynikają za idiotów. I tu nie ma znaczenia, czy wierzysz w to, że dmuchając w otwarty parasol możesz skoczyć w przepaść i wylądować bezpiecznie, czy w kosmicznego Żyda zombie, który chce twoich pieniędzy.
>Doprawdy >ciekawe, że z tą "głupotą i zacofaniem" tak dzielnie walczycie skoro wokół nas masa jeszcze większej >głupoty i zacofania, nad którą nawet się nie pochylicie. Ciekawe i klarowne jak dla mnie. Wojna jest >wojną. I zawsze była, jest i będzie. To normalne. Zatem walczcie, a ja chwycę miecz i też powalczę. >
Możesz walczyć, tylko miej na uwadze tą Tybetańską żabę z mikrofalówki. Ona potrafi być naraz w każdej mikrofali świata.
|
|
 | -1 na 1 | crazy (31 punktów) |
> Skąd? Może stąd, że ślepa wiara w różne dziwne rzeczy zaowocowała - i to jeszcze nie tak dawno temu, bo na początku ubiegłego wieku, bardzo drastycznymi metodami radzenia sobie z ideologią sprzeczną z "biblią". Jak masturbacja, gdzie zaleceniem religijnych lekarzy było usunięcie łechtaczki, czy obcięcie prącia.Racja ! ! "Ślepa wiara". Fanatyzm to także grzech z trochę innej beczki. Zatem nie wzoruj się na "chorym sposobie pojmowania wiary" a na zdrowym. Lepsze wnioski Ci wyjdą. > Umówmy się, że religia dość mocno nagina zasadę akcja-reakcja. Trzeba wytłumaczyć pewne zjawiska, ale osoby religijne mają tendencję do wyszukiwania skrajnie absurdalnych korelacji. Oczywiście można tłumaczyć to, że jedzenie włożone do mikrofalówki parzy, bo w Tybecie istnieje nadprzyrodzona żaba (nikt jej nie widział, ale to nie znaczy, że nie istnieje), która raz za razem wykluwa się z siebie, a przy tym nienawidzi ludzkości, więc chcąc ją zagłodzić podgrzewa zbyt mocno żywność w mikrofalówce... ale to odrobinę bez sensu.? A bajki piszesz? Szkoda by taki talent się marnował ! > W zasadzie o każdej głupocie można powiedzieć "nie masz dowodów, że tak nie było", ale to nie jest droga do poznania czegokolwiek, a do utopienia kompleksów (nie jestem nieudacznikiem, tylko Bóg mnie doświadcza, nie mam na to wpływu. ściąłem sobie drzewo na dom, czy na nogę nie dlatego, że jestem debilem, a dlatego, że Bóg tak chciał - to jego wielki plan). Osoby mające odrobinę nawet większe zasoby poznawcze traktują ludzi wierzących w rzeczy, które ze sobą nie korelują i które z siebie nie wynikają za idiotów.Owszem. Wiara nie równa się nieracjonalnemu zachowaniu. Więcej ! Dopatrywanie się wszędzie boskiej ingerencji jest pychą i grzechem. Przykład: Wchodzę na pasy na czewonym, rozpędzony samochód z trudem wyhamował. Cud, Bóg mnie ocalił.. ! Nie, nie, nie. A ja mówię: pycha, głupota. Dopatrywanie się w każdej sytuacji bożej ręki to nic innego jak brak wiedzy, logicznego myślenia i pycha. Widać, pokutuje u Ciebie stereotyp i obraz katolika, który w rzeczywistości nim nie jest. To dlatego piszesz o dziwnych żabach, wiesz ?  > Możesz walczyć, tylko miej na uwadze tą Tybetańską żabę z mikrofalówki. Ona potrafi być naraz w każdej mikrofali świata.Mam mam. Świetnie, że mikrofal nie mam, nie ? Jeden problem mniej,
|
|
|  | 5 na 5 | spellbinder (8577 punktów) | > Racja ! ! "Ślepa wiara". Fanatyzm to także grzech z trochę innej beczki. Zatem nie wzoruj się na "chorym sposobie pojmowania wiary" a na zdrowym. Lepsze wnioski Ci wyjdą.Fanatyzm to rzecz dość zabawna, bo ciężko jest wyznaczyć granicę. Jak daleko trzeba się posunąć? Palenie ludzi, torturowanie ich w imię wiary to przegięcie. Ale z drugiej strony... Zobacz może na to co robisz. Krytykujesz ludzi za ich rzekomą nienawiść. Wchodzisz na forum nie "klerykał", a "racjonalista" i próbujesz wpływać na to, co myślą jacyś Internauci. Walczycie mówisz, choć ciężko jest powiedzieć o walce na forum złożonym z - w większości - ateuszy. Ty natomiast wchodzisz tu ze swoim mieczykiem, szerzyć swoje światopoglądy. Jak dla mnie - podpada to pod fanatyzm. > ? A bajki piszesz? Szkoda by taki talent się marnował !Oj, daleko mi do religijnych bajarzy. > Owszem. Wiara nie równa się nieracjonalnemu zachowaniu.No tu bym się nie zgodził. Przykładów jest wiele. Pierwszy z brzegu - Fora "wspomagające" osoby "uzależnione" od masturbacji roją się wręcz od ludzi skrzywdzonych. Ale ich problemem nie jest akt masturbacji jako taki, ale fakt, że to nie jest zachowanie miłe Bogu. Ludzie wpadają w poważne problemy psychiczne, mimo że nie robią nic niezdrowego, nie marnują nawet ułamka tego czasu, który choćby palacze tracą na oddawanie się swojemu nałogowi. Robią - według bajań ludzi wszelakich - coś tak podłego, że aż muszą szukać rozgrzeszenia. zycie-grze(*)OP-masturbacji,2,ID393054149,n> Więcej ! Dopatrywanie się wszędzie boskiej ingerencji jest pychą i grzechem. Przykład: Wchodzę na pasy na czewonym, rozpędzony samochód z trudem wyhamował. Cud, Bóg mnie ocalił.. ! Nie, nie, nie. A ja mówię: pycha, głupota. Dopatrywanie się w każdej sytuacji bożej ręki to nic innego jak brak wiedzy, logicznego myślenia i pycha.A dopatrywanie się tej ingerencji w jakiej sytuacji nie jest pychą? I dlaczego pychą? Kościół poi ludzi bajkami, że ów wszechmogący Bóg nie ma nic lepszego do roboty jak tylko przez całą dobę wysłuchiwać modłów do niego wznoszonych. Modlić się trzeba, chwalić Pana, prosić i uwielbiać. Dlaczego więc, jeśli ktoś uważa, że Bóg cokolwiek mu pomógł, ma być od razu pychą? I umówmy się, że wiara w rozmaite rusałki nie ma nic wspólnego z logicznym myśleniem. > To dlatego piszesz o dziwnych żabach, wiesz ? Nie no, ta żaba istnieje. Udowodnij mi, że nie istnieje. Jest tak samo prawdziwa jak Bóg, mimo tego, że wymyśliłem ją raptem wczoraj. Ach te panteony.
|
|
| |  | 1 na 1 | crazy (31 punktów) |
>Fanatyzm to rzecz dość zabawna, bo ciężko jest wyznaczyć granicę. Jak daleko trzeba się posunąć? Palenie ludzi, torturowanie ich w imię wiary to przegięcie. Ale z drugiej strony... >Zobacz może na to co robisz. Krytykujesz ludzi za ich rzekomą nienawiść. Wchodzisz na forum nie "klerykał", a "racjonalista" i próbujesz wpływać na to, co myślą jacyś Internauci. Walczycie mówisz, choć ciężko jest powiedzieć o walce na forum złożonym z - w większości - ateuszy. >Ty natomiast wchodzisz tu ze swoim mieczykiem, szerzyć swoje światopoglądy. >Jak dla mnie - podpada to pod fanatyzm.
Czy ja nachalnie wciskam Ci cokolwiek ? Czy próbuję tylko dyskutować, argumentować i prostować ?
Ale w sumie masz rację. Skoro portal "racjonalista" nie jest do dyskusji merytorycznych i prób wyjaśnienia, sprostowania, dopowiedzenia i wygłoszenia swoich racji to zrezygnuję z pisania tutaj. Bo i po co, prawda ? Pereł przed świnie się nie rzuca. Jak ktoś ma w dupie to co druga osoba, w sposób kulturalny, nienachalny ma do powiedzenia to trudno. Żadna nowość. Skoro Ci niżej nie potrafią wypowiedzieć się merytorycznie, argumentując swój wybór niewiary to po co dalsza dyskusja ? Myślałem, że znajdzie się kilka osób, które z chęcią pogadają. Znalazła się jedna osoba (li.) Dobre i to. dzięki i do widzenia.
|
|
| | |  | 1 na 1 | spellbinder (8577 punktów) | > Czy ja nachalnie wciskam Ci cokolwiek ? Czy próbuję tylko dyskutować, argumentować i prostować ?Prostować  Masz wielkie przeświadczenie o tym, że racja jest jedna. Twoja - wyssana z palca. > Ale w sumie masz rację. Skoro portal "racjonalista" nie jest do dyskusji merytorycznych i prób wyjaśnienia, sprostowania, dopowiedzenia i wygłoszenia swoich racji to zrezygnuję z pisania tutaj. Bo i po co, prawda ? Pereł przed świnie się nie rzuca. Jak ktoś ma w dupie to co druga osoba, w sposób kulturalny, nienachalny ma do powiedzenia to trudno.Nienachalny - to dobre. Równie dobrze mógłbyś wejść między Murzynów z ideologią głoszącą, że są gorsi (dlatego, np. że głębinowy chomik zostawił jakiś obsikany kamień zawierający wiedzę, którego to nikt nie widział - zarówno kamienia, jak i chomika, ale ktoś za to napisał o tym bajkę) i mówił im - "nie możecie udowodnić, że go nie ma, więc zaakceptujcie fakt". > Żadna nowość. Skoro Ci niżej nie potrafią wypowiedzieć się merytorycznie, argumentując swój wybór niewiary to po co dalsza dyskusja ? Myślałem, że znajdzie się kilka osób, które z chęcią pogadają. Znalazła się jedna osoba (li.) Dobre i to. dzięki i do widzenia.Popatrz na to z innej strony - czy rozmawiałbyś ze schizofrenikiem na temat jego wiary w to, że jest Napoleonem? On - podobnie jak Ty w kwestii wiary - ma na to wiele "dowodów". Nie rozumiesz jednej rzeczy. Rozpatrywanie wiary w kategoriach "dlaczego nie wierzysz" to po prostu błąd. Nie wierzę, bo nie ma absolutnie żadnego powodu, aby przypuszczać, że jakaś nadprzyrodzona siła istnieje. Wiara jest kwestią społeczną, manipulacją. Opiera się na podążaniu za autorytetem i na braku zadawania pytań. Bo jak już zaczniesz zadawać pytania - odpowiedzią jest zawsze "bo tak".
|
|
8 na 8 | lotrek (14275 punktów) | >Niech Bóg ma Was w opiece. He, he musiałby istnieć...
>Czy nie jesteście w stanie zaakceptować cudzej wiary ? Ależ akceptujemy ludzi wierzących i ich wiarę, byle tylko nie zwracali nam głowy "swoją wiarą"...szczególnie na tym portalu. Ludzie wierzący i ich wiara zupełne mnie nie interesuje a nawet nudzi. Każdy ma prawo wierzyć w co tam chce i powinno to być jego prywatną sprawą. A tak nie jest...wystarczy włączyć naszą narodową telewizje. Dlaczego mam oglądać jakieś msze, jakiś klechów z kropidłami a i często klechów pouczających mnie jak mam żyć? Gdyby wierzący swoją wiarę uprawiali we własnym domu, czy też kościele, nie budziłoby to takich emocji, czy też agresji ludzi wierzących np. w chomiki, czy też nie podzielających wiary w te sympatyczne gryzonie, albo i w co innego...czyli ateistów.
"Nie wierzysz w Boga? Nie jesteś sam"
|
|
1 na 1 | LadyTilly (613 punktów) | > A może czujecie wew. potrzebę destrukcji religii ?Nie czujemy. Tzn bezpośrednio o sobie nie mówię teraz ale proszę bardzo  Forum dba o to by tego typu strony na forum nie umarły śmiercią naturalną przez nie wspominanie nawet o nich. Nie jestem forumowiczką pokazanej na zdjęciu strony ale nie jest tak, że nie możemy zakceptować cudzej wiary. > Doprawdy> ciekawe, że z tą "głupotą i zacofaniem" tak dzielnie walczycie skoro wokół nas masa jeszcze większej> głupoty i zacofania, nad którą nawet się nie pochylicie.Nooo - doprawdy ciekawe jest to co piszesz.
|
|
6 na 6 | Appenzeller (3118 punktów) | >Niech Bóg ma Was w opiece. Bez pogróżek, proszę.
Są bakterie, które zabija się światłem (Boy)
|
|
3 na 3 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ty nie jesteś w stanie zaakceptować wszystkich religii poza twoją. Szanujesz tylko Jezusa, zaś nauczanie Buddy, Mahometa, Wjasy, Walmikiego, Adi Shankary... etc.etc. masz gdzieś. Więc o czym tu wogóle mowa. Ja choćby szanuję innych ludzi, więc nie będę promował jakiegoś zmyślonego boga, aby czuć się lepszym od Eskimosa, czy Hindusa.
|
|
 | 1 na 1 | drHaust (737 punktów) | > Ty nie jesteś w stanie zaakceptować wszystkich religii poza twoją. Szanujesz tylko Jezusa, zaś nauczanie Buddy, Mahometa, Wjasy, Walmikiego, Adi Shankary... etc.etc. masz gdzieś.Jacku Drogi Jacku... ale to - tak - działa system. Wytykaj - ale nie wiń - bo to jest coś nad czym społeczeństwo będzie pracować przez tysiąclecia. Skoro tyle pokoleń wychowano w jedynej i słusznej wierze... Jak maja myśleć wychowywani tak przez pokolenia ludzie? Fascynują Cie Indie? Ale oni tam żyją tak ze sobą "od zawsze". Tu, takie myślenie: że są inni - dopiero świadomie się rodzi... A poród to ból... Ale o tym niech się panie wypowiadają 
Dla Ciebie jestem ateistą, dla Boga - konstruktywną opozycją
|
|
|  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Pytanie, czy w związku z tym będą chcieli mieć te dzieci
|
|
| |  | | drHaust (737 punktów) | > Pytanie, czy w związku z tym będą chcieli mieć te dziecina razie mnie się sypie ortografia... a mówili: opanować w dyskusji emocje  bo potem wstyd  z podziękowaniem dla Moderacji!
Dla Ciebie jestem ateistą, dla Boga - konstruktywną opozycją
|
|
3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | >Niech Bóg ma Was w opiece. Dziękujemy - jesteśmy pewni, że ma nas w swojej opiece dając taki poziom inteligencji, że jesteśmy w stanie wiarę odrzucić. > tak nie jesteśmy pogodzić dwóch zupełnie innych światopoglądów. A po co godzić to co nie do pogodzenia. Nie wiem jak wygląda to w innych religiach, ale to katolicyzm stara się pogodzić religię z nauką, pomimo tego, że jest to niemożliwe.
>Tak samo jak ja nie jestem w stanie udowodnić istnienia Boga, tak samo Wy nie jesteście w stanie udowodnić Jego nieistnienia. A kto na poważnie zajmuje się takimi bzdurami jak udowadnianiem nieistnienia czarownic, krasnoludków, bogów itp.
>Natomiast nie wiem, skąd ta arogancja i brak szacunku. Czy nie jesteście w stanie zaakceptować cudzej wiary? Ja jestem i dlatego nie włażę na żadne portale fideistyczne.
>Czemu to aż tak koli? Nic nas nie koli, co najwyżej współczujemy.
>Wyrażajcie opinie, bo każdy ma prawo mówić co uważa, Ale pod warunkiem, że na siłę nie ewangelizuje innych.
>ale bynajmniej nie na miejsu jest to co się tu wyrabia. To właśnie portal bezbożników i wchodzenie tu oraz czytanie naszych wypowiedzi jest ciężkim grzechem. Ale to nasz portal i nie powinien nam Pan narzucać swojego punktu widzenia. Jako i my swojego Panu nie narzucamy.
>Czyżbyście byli niepewni swoich racji, Oczywiście, że nie jesteśmy pewni, swoją postawę opieramy na nauce, a ona ciągle się zmienia. Choć wypracowała już tak twardy grunt swoich podstaw, że żadnego Boga nijak się wcisnąć już nie da.
>że tak usilnie ich bronicie mieczykami agresji? >Czemu nie potraficie przejść bez agresji obok osoby wierzącej? Długo już żyję, ale jak Boga kocham, żadnej wierzącej osobie z powodów religijnych nie przywaliłem.
>A może czujecie wew. potrzebę destrukcji religii? Doprawdy ciekawe, że z tą "głupotą i zacofaniem" tak dzielnie walczycie Drogi Panie. Z wiarą nie ma dyskusji, a i czasu szkoda. Nie walczymy z wiatrakami! Natomiast żyjemy we wspólnym państwie i żądamy takich samych praw dla wszystkich, niezależnie od płci, wyznania, koloru skóry, czy orientacji seksualnej. >skoro wokół nas masa jeszcze większej głupoty i zacofania, nad którą nawet się nie pochylicie. Nad głupota i zacofaniem szkoda się pochylać, niech robią to religijne instytucje charytatywne. Nas interesuje jak wyrwać ludzi z tej głupoty, zacofania.
>Ciekawe i klarowne jak dla mnie. Wojna jest wojną. I zawsze była, jest i będzie. To normalne. Zatem walczcie, a ja chwycę miecz i też powalczę. Co torturki, czy stosik dla wszelkiego rodzaju samodzielnie myślącej inteligencji. Bo do walki merytorycznej, to bardzo długo musiałby Pan się jeszcze przygotowywać.
@@@ . >
|
|
 | 3 na 3 | Kuba K. (3909 punktów) | > To właśnie portal bezbożników i wchodzenie tu oraz czytanie naszych wypowiedzi jest ciężkim grzechem.> Ale to nasz portal i nie powinien nam Pan narzucać swojego punktu widzenia. Jako i my swojego Panu nie narzucamy.Święte słowa! Zadziwiające, jak bogobojne osoby płci obojga walą na to forum, gdzie obraża się ich wiarę, plwa na krzyż, szerzy nietolerancję, niemoralność itd, etc. Ja się jakoś po katolickich portalach nie włóczę i w ogóle takowej potrzeby nie czuję, bo i po co miałbym tam zaglądać? A może by tak lekko utrudnić dostęp przeróżnym nawiedzonym ewangelizatorom? Ot choćby tak, jak to podobno było w "Zielonym Baloniku"... (cytat pochodzi z wiersza "Co mówili w kościele u kapucynów" Tadeusza Boy'a Żeleńskiego) Cytat:Drzwi nie wprzódzi się otwiera, Aż fto imię Lucypera Po trzy razy zawoła.
|
|
3 na 3 | kogut59 (3090 punktów) |
> Czemu nie potraficie przejść> bez agresji obok osoby wierzącej ? Właśnie przechodzę obojętnie obok.... bez agresji.
|
|
2 na 2 | Chlodwig (10939 punktów) | >Zatem walczcie, a ja chwycę miecz i też powalczę. Tylko sobie aby krzywdy nie zrób
|
|
| rhotax7 (3947 punktów) | Droga wierząca osobo,to Bóg zesłał Cię na tą strone byś wierzyć przestała w głupoty przez nieuków we kościołach do głów wkładane. Można udowodnić nie istnienie Bogów jakichkolwiek i to w oparciu o fizykę. Np:Nie może istnieć istota wiedząca wszystko ze względu na horyzont zdarzeń jakich jest możliwe zarejestrowanie w pewnej odległości od nas galaktyki uciekają tak szybko że nigdy nie da rady ich dogonić bo przestrzeń miedzy nami a nimi rozszerza się szybciej niż światło.Czyli można mieć informacje jedynie z wycinka przestrzeni i to im dalej tym większe jest to opóżnienie. Bogi nie mogą wiedzieć co się dzieje w całym ichnim wszechświecie-zabrania tego fizyka oczywiście idioci i nieuki twierdzą że bogi mają swoją fizykę. Bogi nie mogą znać przyszłości,Poznania przyszłości zabrania zasada nieoznaczoności Haisenberga(pewno pejsa jak Chytrus).Po krótce do tego by znać przyszłość musielibyśmy znać położenia i prędkości wszystkich cząsteczek tak by można wyliczyć ich interakcje.Niestety jak mierzymy prędkość cząstki to nie możemy poznać jej położenia i na odwrót,więc nie możemy wyliczyć gdzie i z jaką energią ona uderzy co nie pozwala nam na poznanie jej przyszłej interakcji.oczywiście do tego trza trochu mniej się modlić a więcej uczyć. proponuję byś przeczytała wierząca osobo Boga urojonego R.Dawkinsa Ja akceptuję czyjąś wiarę i mam z czego się nabijać.Wystarczy się nie bać być dużym i silnym i można robić sobie jaja z wiernych. A propos a może wiesz kiedy o.Marcial Delgado zostanie świętym patronem pedofili musze zadzwonić do kurii i zapytać.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|