Racjonalista - Strona głównaDo treści
Fakt ewolucji, czyli prawdopodobieństwa ciąg dalszy.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
19-01-2010 02:38Jacek Tabisz (30006 punktów)Fakt ewolucji, czyli prawdopodobieństwa ciąg dalszy.
Ocena 10 na 10
W pewnym momencie Diogenes, którego refleksyjne i poetyckie komentarze cenię ogromnie, stwierdził, że ewolucja jest tylko teorią, nie zaś faktem. Nie mogę się z tym zgodzić, gdyż mało co wydaje mi się równie pewne, jak fakt ewolucji naturalnej. Niestety, określenie "teoria" w naukach biologicznych jest nader mylące. Nie znaczy to samo, co na przykład w fizyce teoretycznej, gdzie mówimy o teorii inflacji wszechświata (to rzeczywiście nie jest faktem, jedynie przypuszczeniem). Moim zdaniem mało co jest w naszym otoczeniu równie pewne, jak ewolucja. Tym niemniej można dowolnie żonglować pojęciem "teoria" i "hipoteza". Aby to przedstawić, opiszę pokrótce mój poranek.

Wstałem (a może to tylko hipoteza, przecież życie może mi się wydaje). Poszedłem do łazienki (czyżby to rzeczywiście była łazienka? Czy mogłem iść, skoro grawitacja jest teorią? Może wcale nie szedłem? Jak mogę tak po prostu zakładać, że mam nogi? Może mi się wydaje? To, że mam wrażenie czucia w nogach jest tylko niepotwierdzoną hipotezą...) Uff... Odkręciłem być może zapewne kran. Poleciało coś, co można hipotetycznie nazwać wodą, o ile rzeczywiście poleciało (a warto zwrócić uwagę na uprzednie założenie pewności co do zasad grawitacji). Zacząłem myć zęby (choć mogło mi się wydawać, że mam zęby, być może było to tylko złudzenie, imprint pamięciowy, trauma po wypadku utraty zębów, o ile istnieje coś takiego jak trauma i kiedykolwiek istniały jakiekolwiek zęby). Poszedłem do kuchni (znów ta niesprawdzona grawitacja...) i zjadłem śniadanie (to budzi mnóstwo wątpliwości - począwszy od historii rolnictwa, po zboże, po konieczność jedzenia (czy rzeczywiście?), po zagadnienia prawdopodobieństwa istnienia krów i hodowli, jak także jej historii, poprzez całe spektrum niesprawdzonych hipotez dotyczących ssaków, których to efekt hipotetyczny stał się (być może) masłem. Po akcie być może konsumpcji i po być może przeczytaniu być może kilku stron być może książki (druk, pismo, powieść, język - jak można to wszystko zakładać!), być może wyszedłem z być może domu (hipoteza budownictwa zdecydowanie niemożliwa do weryfikacji) i być może dotarłem na być może przystanek tramwajowy. Stałem tam mając niesłusznie uproszczone założenie, że jeździ tam linia 9 (o ile cyfry są w ogóle udowodnione). Obok hipotetycznego prawdopodobieństwa istnienia tramwajów, cyfr musiałem założyć, iż to co było wczoraj (linia tramwajowa, dzień, przystanek, ja, konkretna linia 9, ruch w przestrzeni etc.) będzie dzisiaj. Być może tramwaj przyjechał a być może ja być może wsiadłem do być może niego.

Niezależnie od wielu rzeczy wyżej wspomnianych być może gen być może jawił mi się być może wyraziście
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

-jad- (18783 punktów)


Biję brawo z pełnym przekonaniem, że jest to satyra również na mnie, mimo że może niezamierzona.
O ile nigdy nie poddawałem w wątpliwość faktu ( ) ewolucji, to zdarzało mi się podobnie lawirować podważając niepodważalność podobnych oczywistości. Czasem z chęci asekurowania się na każdym kroku ale częściej, gdy bardzo chciałem, żeby wyszło na moje a argumentów już brakowało. Na pierwsze znalazłem lekarstwo (stopka) a za drugie wszystkich pokrzywdzonych prawie szczerze przepraszam ale poprawy nie obiecuję Trzeba mierzyć siły na zamiary
Pozdrawiam.


Tak widzę to do momentu, gdy znajdziesz kolejną nieścisłość.
19-01-2010 14:49 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Ja też nie lubię ulegać łatwym oczywistościom, to wartościowa postawa, ale w jakimś sensie zarówno fakt mojego istniania jak i budka tramwaju nr. 9 są mniej prawdopodobne niż fakt ewolucji. Ta ostatnia sięga miliardy lat i miliony gatunków poza perspektywę Homo sapiens. Jest swego rodzaju samoistnym procesem, który zyskał prostą i pełną złożoności "logikę" której nie wymyślił żaden człowiek, ani rojony przez niego bóg.

Inna rzecz, że fakt ewolucji nie mieści się niekiedy w ludzkich intucjach (zwłaszcza tych pełnych wiary), ale i z tym ewolucja daje sobie radę. To pierwsze zjawisko, które łączy zjawiska wielkoskalowe (jak powolne powstawanie gatunków) z małoskalowymi (jak to co zwiemy intuicją, przyzwyczajeniem, przywiązaniem emocjonalnym do takich, a nie innych poglądów - mam na myśli oczywiście psychologię ewolucyjną). Nie ma już obserwatora i rzeczy badanej - ta granica, dzięki poznaniu faktu ewolucji, zaciera się. Możemy pytać o to, co widzimy, ale też o to jak widzimy, dlaczego chcemy patrzeć i jak interpretujemy powstające w naszym mózgu obrazy (zarówno świadomie, jak i nieświadomie). To jest naprawdę piękne i niezwykłe!
19-01-2010 15:48 
 Ocena 2 na 2
obcy gatunek (907 punktów)
Odnośnie Twojej, że tak powiem humoreski, którą zamieściłeś, to jedną kwestią jest kwestia ewolucji, która ma miejsce, bo dla przykładu widać nawet na wirusach, które przechodzą różne mutacje.
Natomiast, nie można wszystkiego rzucać do jednego worka.
Mam momentami wrażenie, że w wielu kwestiach, narzucasz swoją wersję, jako jedyna i poprawną. W pewien sposób nie dopuszczasz, że coś może być: nie tak - niż tak jak Ty uważasz. Posługując się satyrą w której podajesz różne przykłady, w pewien sposób ośmieszasz, używanie zwrotu: być może ( zwrotu, który w pewnych sytuacjach jest zdrowym podejściem do tematu - każde zagadnienie powinno się rozpatrywać indywidualnie, to samo dotyczy osoby, bo w przeciwnym wypadku istnieje opcja popełnienia błędu, a konsekwencje mogą być różne ).
Rozumiem, że kiedy napiszę przykładowo wykonując czynność wstawania i kiedy jej dokonam, to zabawnie będzie dodać potem: być może wstałem, bo nie wiem czy wstałem. Zabawne - ależ tak.
Zabawna będzie pewnie też inna sytuacja, kiedy zobaczysz przez okno, jak Twój sąsiad, jest na posesji innego sąsiada i chwyta kurę, a następnie wraca z nią na swoją posesję. Wtedy być może powiesz: o mój sąsiad A jest złodziejem, bo właśnie widziałem, jak kradnie kurę sąsiadowi B. W końcu co widziałeś było zdarzeniem, które widziałeś, a więc zdarzenie mające miejsce i wniosek też poprawny i prawdziwy: sąsiad A, to złodziej, bo sam widziałeś.
Następnie o tym fakcie opowiedziałeś innym, że sąsiad A to złodziej. Oczywiście, że można by było powiedzieć: że być może - ale zdarzenie jest zdarzeniem i wniosek jeden: sąsiad A jest złodziejem.
Wtedy ja podejdę do Ciebie i powiem: być może jest tak, jak mówisz, bo dla mnie, nie jest to jeszcze 100% dowód w tej sprawie. Odpowiesz mi może wtedy: brak Ci argumentów, aby obalić prawdę, którą widziałem, że sąsiad A jest złodziejem.
Czasem bywa tak, ze 99% nie oznacza prawdy. Dlaczego?
Otóż idziemy razem do sąsiada A i stawiamy mu pytanie:
dlaczego złodzieju ukradłeś kurę? - jeden z nas jest świadkiem zdarzenia.
Sąsiad wtedy robi zdziwioną minę i mówi: nie ukradłem kury.
Odpowiesz mu wtedy być może coś w rodzaju: Ty złodzieju, nie dość, że ukradłeś kurę, to jeszcze bezczelnie kłamiesz ( bo przecież widziałeś ).
Sąsiad wtedy odpowie: Kura jest moja, wczoraj w nocy sąsiad B, ukradł moją kurę, a ja odebrałem swoją własność - po czym pokaże ci że jest oznakowana.
Mam pytanie: co wtedy powiesz? - że skąd miałeś o tym wiedzieć?
Łatwo jednak wydaje się opinie i narzuca innym, na podstawie swojej nieomylności. Rozumiem, że zabawa w papieża i dogmaty bywa ciekawa, pytanie tylko dla kogo. Czasem w pewnych kwestiach trzeba być może ostrożniej podchodzić.
Zdaję sobie sprawę, że mój opis to można zaliczyć, do sporadycznych przypadków, ale i tak bywa.
Mam nadzieję, że rozumiesz, o co mi chodziło.
19-01-2010 22:30 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Rozumiem. Ale to, że bronię ewolucji jako faktu, nie jest adekwatne do tego co piszesz. Równie dobrze można by bronić Słońca jako faktu. Owszem, jakiś purysta z dziedziny zakładania prawdopodobieństw może założyć, iż istnieje minimalne pradopodobieństwo nie istnienia Słońca. Raz jeszcze powtórzę - mówię o samej ewolucji, nie zaś o pewności co do całkowitej prawidłowości jej opisu. Biolodzy mają na codzień doczynienia z ewolucją badając muszki owocowe. My mamy w każdej niemal komórce geny, ewolucyjne kroniki. Rolnictwo istnieje tylko i wyłącznie dzięki kontrolowanym mutacjom... To jest fakt na tyle mocny, na ile mocno zakładamy, że nasza dzienna gwiazda jednak istnieje (a świeci od miliardów lat, które w większości upłynęły bez nas. Gdyby nie świeciło, nie byłoby nas wcale. Tak samo z ewolucją.). Wiemy dużo na temat tego "jak działa Słońce", ale jeszcze nie wszystko, zaś w niektórych rzeczach możemy się mylić. Podobnie jest z ewolucją.
Sylwek (15472 punktów)
Aż do początku dwudziestego wieku fizyka Newtonowska działała wszędzie i spełniała wszelkie znamiona faktu. Skoro ona przestała być faktem, nawet ewolucja darwinowska może nim kiedyś przestać być.
W momencie, gdy porzucamy świadomość teoretycznego charakteru naszych przypuszczeń co do sposobów funkcjonowania świata, opuszczamy dziedzinę nauki a wchodzimy w dziedzinę metafizyki.
Ewolucja - jakkolwiek wydaje się być faktem, jako taka podobnie jak inne procesy odkryte i ujęte za pomocą uniwersalnych teorii pozostaje w ścisłym, logicznym sensie niedowodliwa. Nie mogę zrozumieć, czemu ludzie nie potrafią porzucić pragnienia wiedzy pewnej i niepodważalnej - wydaje mi się to bardzo religijnym (w fundamentalistycznym znaczeniu) podejściem.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
ollikm (2038 punktów)
(zablokowany)
Fizyka Newtonowska nadal działa i spełnia wszystkie znamiona faktu, chyba że coś przeoczyłem. Jest tylko szczególnym przypadkiem teorii nieco ogólniejszej. "Nie działa" np. teoria eteru.
Zresztą teoria ewolucji z czasów Darwina i dzisiejsza mocno się rożni. Jednak podstawowy mechanizm i główne tezy pozostają bez zmian i póki co nie widać niczego (naukowego) co mogłoby je obalić.
19-01-2010 11:32 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)
>Fizyka Newtonowska nadal działa i spełnia wszystkie znamiona faktu, chyba że coś przeoczyłem. Jest tylko szczególnym przypadkiem teorii nieco ogólniejszej. "Nie działa" np. teoria eteru.

Ale w jakim sensie działa? Jako przybliżenie? Można tak ująć. Niemniej wiemy, że w rzeczywistości świat zawsze zachowuje się odrobinę inaczej od przewidywań fizyki Newtonowskiej, a w niektórych przypadkach zachowuje się zupełnie inaczej. W tym trywialnym sensie, nic takiego jak fizyka Newtona w rzeczywistym świecie nie zachodzi.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
19-01-2010 14:56 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Ewolucja jest faktem, nasze jej interpretacje są teoriami. Nie przypuszczam, aby możliwe było jej częściowe anulowanie, gdy badamy życie na Ziemi. Być może pod wpływem odkrycia życia na innych planetach spojrzymy na fakt ewolucji z innej perspektywy. Ale nie podważy go to w żaden sposób. Są odkrycia nauki, które nie mają znamion hipotez, zwłaszcza, gdy określa się obszar ich występowania. Na przykład reakcje termonuklearne zachodzące w gwiazdach zostały starannie opisane i w tym obszarze są niepodważalne. Umiemy je wywoływać w laboratorium. Podobnie umiemy w laboratorium (wirtualnym i biochemicznym) wywoływać mechanizmy ewolucyjne. Podważanie tego jest moim zdaniem związane z religijnym postrzeganiem rzeczywistości, albo z przesadnym, postmodernistycznym relatiwizmem ("skoro tubylcy Nga - Nga wierzą, że słońce to kocioł latający nad koronami drzew, mają tak samo rację, jak astrofizycy" - oczywisty nonsens, tubylcy Nga - Nga nie mają racji).
19-01-2010 15:01 
 Ocena 5 na 5
Sylwek (15472 punktów)
Nie wiem po co mieszasz tubylców.

Teorie są niedowodliwe bo tak wynika z ich logicznej struktury a nie żadnych tam relatywizmów kulturowych.

Całkiem możliwe, że ewolucja darwinowska jest faktem, ale na pewno tego wiedzieć nie możemy.
Jest jedna różnica między stwierdzeniem: "ewolucja jest faktem" a stwierdzeniem "ewolucja prawdopodobnie jest faktem". Logicznie prawomocne jest tylko to drugie. To pierwsze to dla mnie objaw jakiejś aberracji, która w obrębie nauki każe szukać pewności. Dlatego jest to dla mnie religijne odchylenie myślenia.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
19-01-2010 15:09 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
To nie takie proste. Wiemy, że Słońce nie jest garnkiem. Wiemy, że Ziemia jest mniejsza. Wiemy, że ewolucja zachodzi, jest faktem, tak samo jak istnienie Słońca. Ewolucja jest procesem nie wymyślonym przez ludzi - to rodzi nieporozumienia. Ale jest faktem tak samo jak to, że Słońce nie jest garnkiem ludu Nga-Nga. Natomiast ewolucję można tłumaczyć na różne sposoby. NIe wiemy jeszcze jak do niej doszło (podobnie jak nie wiemy wszystkiego o procesie powstawania gwiazd) i nie wiemy, jakie szczegółowe zjawiska mogły mieć miejsce w obrębie ewolucji i jakie są tego rezultaty (to samo możemy powiedzieć o procesach we wnętrzu Słońca).
Sylwek (15472 punktów)
Ewolucja, o ile zachodzi, nie jest wymyślona przez ludzi, ale już wszelka wiedza o ewolucji tak.
Także, wiedza o tym czy ewolucja jest czy nie jako taka, jest niepewna.
Gdy mówisz "Ewolucja to fakt" można to co najwyżej zinterpretować jako stwierdzenie, iż wedle najlepszej naszej wiedzy ewolucja to fakt. Ja wiem, że to się wydaje rozdrabnianiem włosa na czworo. Ale wbrew pozorom, postawa przeciwna to kręceni bicza na siebie samego i wręczanie go różnej maści kreacjonistom.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
Jacek Tabisz (30006 punktów)
A jakbyś się zachował, gdyby byli "ptolemeiści"? Też byś zakładał, że być może Układ Słoneczny istnieje? Przecież mamy satelity. W zasadzie codziennie, pośrednio, lub bezpośrednio każdy z nas z nich korzysta. Tak samo jest z ewolucją - mamy genetykę. To taki istniejący Układ Słoneczny, który potwierdził tezy Darwnina.
25-01-2010 05:25 
 Ocena 1 na 1
pavvel (8272 punktów)
>A jakbyś się zachował, gdyby byli "ptolemeiści"?
Proponuję ostrożniej dobierać argumenty.
Akurat układ Ptolemeusza nie jest tak niepoprawny, jak się powszechnie sądzi.
W przewidywaniu położenie planet jest bardziej precyzyjny niż heliocentryzm Kopernika.

Jacek Tabisz (30006 punktów)
Precyzja precyzją, a roszada Słońca z Ziemią, gdzie pierwszy obiekt miliony razy przerasta drugi to "insza inność". W opisie wielu mechanizmów ewolucji nadal kryje się wiele błędów, być może podobnych do serpentynek, jakimi krążyły planety kopernikańskie. Tym nie mniej ewolucja jest faktem, tak jak centralna pozycja Słońca w Układzie Słonecznym.
26-01-2010 11:04 
 Ocena 1 na 1
pavvel (8272 punktów)
>Tym nie mniej ewolucja jest faktem, tak jak centralna pozycja Słońca w Układzie Słonecznym.

I po co w to brniesz? Założenie, że Słońce punktem centralnym ułatwia zrozumienie i opis układu słonecznego. Jest to wersja intuicyjnie najprostsza.
Ale na przykład wersja którą zaproponował Tycho Brahe może być również uważana za prawdziwą. W pewnym zakresie prawdziwy jest także układ Ptolemeusza.

Próbujesz mnie przekonać, że kreacjonizm również jest częściowo prawdziwy, ale odrzucasz go, bo ewolucja jest opisem ładniejszym i bardziej intuicyjnym?
Jacek Tabisz (30006 punktów)
A już chyba wiem, o co ci chodzi. Ta naprawdę Słońce, Ziemia i inne planety krążą wokół wspólnego środka układu. Jako, że planety też coś ważą (choć prawie nic przy Słońcu), nasza gwiazda się chybocze, kreśli małą falkę krążąc wokół Drogi Mlecznej. Ale - Pavvel - wydaje mi się, żeś troszkę przesadził z astronomiczną poprawnością w tym wypadku. Niezależnie od wszystkiego, wiadomo, że Słońce jest centralnym obiektem naszego układu i nie jest to układ podwójny.
pavvel (8272 punktów)
>A już chyba wiem, o co ci chodzi. Ta naprawdę Słońce, Ziemia i inne planety krążą wokół wspólnego środka układu. Jako, że planety też coś ważą (choć prawie nic przy Słońcu), nasza gwiazda się chybocze, kreśli małą falkę krążąc wokół Drogi Mlecznej.

Słońce nie krąży wokół Drogi Mlecznej. Jesteśmy częścią tej galaktyki i krążymy wokół jej środka. W tym układzie odniesienia obrót Ziemi wokół słońca to nieznaczne tylko zaburzenia jej orbity galaktycznej.

> Ale - Pavvel - wydaje mi się, żeś troszkę przesadził z astronomiczną poprawnością w tym wypadku.

Powiedziałeś, że kreacjonizm jest tak samo poprawny jak teoria Ptolemeusza.
No to ja delikatnie próbowałem ci zasugerować, że to nienajlepsze porównanie, bo teoria Ptolemeusza jest w zasadzie równie poprawna co teoria Kopernika.

A Ty zamiast się nad tym zastanowić co mówisz, brniesz w ten temat strzelając na oślep.

> Niezależnie od wszystkiego, wiadomo, że Słońce jest centralnym obiektem naszego układu i nie jest to układ podwójny.

Niezależnie od wszystkiego wiadomo też, że Kopernik twierdził, że Słońce centrum wszechświata. Ptolemeusz twierdził, że jest nim Ziemia. Obaj się mylili.
Niezależnie od wszystkiego Ptolemeusz lepiej przewidywał przyszłe położenie planet, a więc w tym sensie jest nawet bardziej poprawny.

A dzisiaj wiemy, że każdy model może być poprawny. Wszystko zależy od przyjętego punktu odniesienia. Na przykład ruch naszych satelitów opisujemy zazwyczaj w układzie związanym z Ziemią. Bo tak wygodniej.

Tak więc zamiast błądzić po obszarze, na którym najwyraźniej nie czujesz się najlepiej zrezygnuj z szukania związków między ewolucją a astronomią.

Pozdrawiam
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Nie przekonałeś mnie. Nadużywasz nieco moich uproszczeń. Jeśli uważasz, że teoria względności nie pozwala nam mówić o tym, że Ziemia krąży wokół Słońca, stawiasz drobiazgi ponad istotą danych zjawisk. Odnosząc się do teorii względności, Słońce dużo bardziej zagina czasoprzestrzeń niż Ziemia. Dlatego my jesteśmy w leju czasoprzestrzennym Słońca, nie zaś Słońce w leju czasoprzestrzennym Ziemi. Podobnie ZIemia nie jest w leju czasoprzestrzennym twojego ciała, lecz twoje ciało jest w leju czasoprzestrzennym Ziemi. Dokonuję tu przybliżeń. Mógłbyś stwierdzić na upartego, że jak to, przecież każdy z nas trochę przyciąga Ziemię. Ale to "trochę" nie uprawnia nas do zrównywania modelu, w którym Ziemia krąży wokół ciebie z modelem, w którym ty jesteś w leju czasoprzestrzennym Ziemi i stanowisz po prostu jej składową.

Owszem - Układ Słoneczny krąży wokół środka Drogi Mlecznej, w którym znajduje się raczej na pewno wielka czarna dziura. Natomiast to obłoki Magellana krążą wokół Drogi Mlecznej (na zewnątrz) i za jakiś czas zlepią się z naszym galaktycznym domem.

Mam wrażenie Pavvele, że chęć pokazania twojej wartościowej wiedzy w dziedzinie astronomii czyni mnie ofiarą twoich starań. Nic nie szkodzi, bardzo się cieszę ilekroć spotykam osobę zainteresowaną tak wspaniałą dziedziną.

Tu jeszcze dodam, że teoria względności ma złą nazwę, mylącą nazwę. Otóż Einstain dowiódł, iż czasoprzestrzeń jest obiektem fizycznym, nie zaś czymś co istnieje tylko relatywnie. Dlatego "wzorki" i "leje" jakie w niej się znajdują wcale nie są dowolne. Wielkość tych wzorków zależna od energiomasy ma znaczenie nieraletywistyczne. Dlatego szukamy grawitonów i pewnie je znajdziemy. Na którymś poziomie powinno się okazać, że energiomasa ma wspólną naturę z czasoprzestrzenią i to rozwiąże zagadkę czy czasoprzestrzeń może istnieć bez energiomasy. Tym między innymi zajmuje się teoria strun, która może się okazać złą ścieżką, ale niekoniecznie. A mówiąc brzydko, choć prawdziwie - Ziemia jest wzorkiem na leju Słońca, ja jestem wzorkiem na leju czasoprzestrzennym Ziemi.
pavvel (8272 punktów)
Ja Cię proszę, żebyś się nie podkładał, a Ty mi mówisz:
>Nie przekonałeś mnie
Hmmm...

Ja staram się pisać krótko i delikatnie, ale Ty się - widzę - sam nakręcasz.
Niestety...

Bo jeżeli chcesz zamiast grawitacji do opisu ruchu planet używać zniekształceń czasoprzestrzeni, to w tym kontekście zarówno Kopernik jak i Ptolemeusz nawet nie zbliżyli się do tak opisanej prawdy.

Czyżby chodziło Ci o to, że ani ewolucjoniści ani kreacjoniści nie zbliżyli się do prawdy?

A jeżeli wracamy na grunt fizyki newtonowskiej to zapytam:
Zdajesz sobie sprawę, że siła grawitacji z jaką Słońce przyciąga Ziemię jest równa sile z jaką Ziemia przyciąga Słońce?

P.S
>Otóż Einstain dowiódł,
Otóż niczego nie dowiódł.
On tylko ze swoich założeń wyprowadził wnioski. Nie starał się niczego udowadniać. Wystarczyło mu, że wnioski dają poprawny obraz świata.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Zakrzywienie przestrzeni zostało dowiedzione jakiś czas później przez Edingtona.
pavvel (8272 punktów)
>Zakrzywienie przestrzeni zostało dowiedzione jakiś czas później przez Edingtona.

Proszę Cię, przestań już. Im więcej "nowości" wprowadzasz tym trudniej wierzyć, że wiesz o czym mówisz.
Eddington testował tylko jedno z przewidywań teorii względności.
Wykorzystał zaćmienie słońca do pomiaru ugięcia światła.
Obserwacje zgadzały się z Teorią. Owszem.
Tylko, że to niczego nie dowodzi.
To jedynie jest brak dowodu na niepoprawność Teorii.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
To, co zaobserwował i zmierzył Eddington jest dowodem, nie jest niczym. Nie jest dowodem koronnym, ale pokazuje, że istnieją zjawiska, które teoria względności przewidziała. Obecnie znamy ogromną ilość takich zjawisk i są one potwierdzone. Jak wiesz, teoria względności domaga się rozszerzenia, gdyż nie działa w "sytuacjach granicznych", gdzie wielka skala wszechświata i mała skala wszechświata (tłumaczona przez fizykę kwantową) zbliżają się do siebie (na przykład pierwsze sekundy po WIelkim Wybuchu).
pavvel (8272 punktów)
>To, co zaobserwował i zmierzył Eddington jest dowodem

Przepraszam, ale brniesz nadal. Nie rozumiem tylko po co.

P.S. Wiesz może czym sie różni warunek konieczny od wystarczającego?
25-01-2010 13:34 
 Ocena 1 na 1
stilgar (7322 punktów)
>A jakbyś się zachował, gdyby byli "ptolemeiści"? Też byś zakładał, że być może Układ Słoneczny istnieje?

Przecież punkt odniesienia można brać dowolny, te układy nie są sprzeczne. Kreacjonizm z ewolucją też sprzeczny nie jest, czego dowodzą takie potworki jak "Teoria Inteligentnego Projektu". Kreacjonizm jest sprzeczny z abiogenezą i Big Bangiem.
19-01-2010 15:38 
 Ocena 5 na 5
placownik (17853 punktów)

>Całkiem możliwe, że ewolucja darwinowska jest faktem, ale na pewno tego wiedzieć nie możemy.

   Pod tym względem status stwierdzenia ewolucja jest faktem nie różni się niczym od statusu stwierdzenia szerszego, głoszącego że świat jest faktem. Żadnego z nich udowodnić nie sposób. To kwestia pewnych założeń metafizycznych, czy jak kto woli - ontologicznych, których prawdziwość przyjmowana jest na wiarę.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
19-01-2010 17:35 
 Ocena 3 na 3
Sylwek (15472 punktów)
>>Całkiem możliwe, że ewolucja darwinowska jest faktem, ale na pewno tego wiedzieć nie możemy.
>   Pod tym względem status stwierdzenia ewolucja jest faktem nie różni się niczym od statusu stwierdzenia szerszego, głoszącego że świat jest faktem. Żadnego z nich udowodnić nie sposób.

Ale społeczność uczonych wykształciła zestaw całkiem niezłych reguł i praktyk pozwalających uwolnić się od darwinowskiej wizji, gdyby ta okazała się błędna.

Wątpię by analogiczny zestaw reguł posiadali filozofowie. Ostatecznie "Świat jest faktem", lub w bardziej szacownej formie "Byt to jest to co jest" to zdanie stare, tyleż frapujące, co nie poddające się weryfikacji.

W każdym razie, te zdania nie mają tego samego statusu.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
19-01-2010 20:17 
 Ocena 3 na 3
placownik (17853 punktów)

>uwolnić się od darwinowskiej wizji

   Miałem na myśli ewolucję bezprzymiotnikową.

    Darwinowska - to już teoria ewolucji bezprzymiotnikowej, a ta może okazać się błędną. Zresztą częściowo już się okazała.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Sylwek (15472 punktów)
Wydaje mi się oczywistym, że implicite rozmawiamy o ewolucji darwinowskiej.
Ale nawet jeśli nie - to i tak to co napisałem pozostaje, wydaje mi się, w mocy.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
19-01-2010 22:07 
 Ocena 3 na 3
placownik (17853 punktów)

>Wydaje mi się oczywistym, że implicite rozmawiamy o ewolucji darwinowskiej.

   A czy nie da się porozmawiać po prostu o ewolucji biologicznej? Na biologiczną się zgadzam - to w ramach uściślenia mojej poprzedniej wypowiedzi.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
19-01-2010 22:39 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Ewolucja biologiczna jest faktem do tego stopnia, do jakiego układ kopernikański nim jest. Można zakładać prawdopodobieństwo prawdziwości kreacjonizmu i systemu ptolemejskiego. Tylko po co?
Sylwek (15472 punktów)
>Ewolucja biologiczna jest faktem do tego stopnia, do jakiego układ kopernikański nim jest. Można zakładać prawdopodobieństwo prawdziwości kreacjonizmu i systemu ptolemejskiego. Tylko po co?

To oczywiście nieprawda. Tak jak zaprzeczeniem teorii kopernikańskiej nie jest teoria Ptolemeusza, tak kreacjonizm to nie jedyna alternatywa dla darwinizmu, czy nawet ewolucjonizmu.
Fizyka newtona zdezaktualizowała heliocentryczny model Kopernika w takim samym stopniu w jakim model kopernikański zdezaktualizował model Ptolemeusza.

Dodam, ze całkowicie zgadzam się z twierdzeniem, iż ewolucja biologiczna jest faktem do tego stopnia, do jakiego układ kopernikański nim jest.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Ewolucja nie jest wymyślona przez ludzi, lecz przez nich odkryta. Tak samo jak fakt centralnego położenia Słońca w Układzie Słonecznym. Nigdy i nigdzie nie twierdziłem, że dokładnie i niepodważalnie interpretujemy wszystkie mechanizmy ewolucji.
pavvel (8272 punktów)
>Ewolucja biologiczna jest faktem do tego stopnia, do jakiego układ kopernikański nim jest. Można zakładać prawdopodobieństwo prawdziwości kreacjonizmu i systemu ptolemejskiego. Tylko po co?

Porównując kreacjonizm z systemem ptolemejskim sam się podkładasz. Tylko po co?
Jacek Tabisz (30006 punktów)
W takim razie usuń z domu (pracy) internet i wyrzuć komórkę, bo satelity telekomunikacyjne są conajwyżej hipotezą.
pavvel (8272 punktów)
>W takim razie usuń z domu (pracy) internet i wyrzuć komórkę, bo satelity telekomunikacyjne są conajwyżej hipotezą.

Prośba i pytanie.

Prośba: skończ z demagogią, bo na mnie to nie działa.

Pytanie: jakie masz pojęcie o fizyce?
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Zamieniam słowo kopernikański na heliocentryczny. Co sugerujesz swoim pytaniem? Że ewolucja jest mniej pewna dla osób znających się na fizyce? Nie sądzę. Podważanie pewności ewolucjonistów przez fizyków bierze się najczęściej z nieznajomości biologii u tych ostatnich. Ostatnia książka Michiu Kaku w swoich wnioskach filozoficznych dała na to dowód na przykład.
pavvel (8272 punktów)
Sugeruję, żebyś zrezygnował mieszania ewolucji z astronomią.
Chyba, że wykażesz w jaki sposób poprawność (lub nie) teorii heliocentrycznej ma wpływ na poprawność (lub nie) teorii ewolucji.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Wybacz, ale na przykład Smolin miesza astronomię z ewolucjonizmem. Jego hipotezy są dość śmiałe i nieco szalone, ale osoby dość zasłużone w obu dziedzinach nie traktują go jak idioty.

Natomiast metafora do której się odnoszę nie ma nic wspólnego z hipotezą Smolina i może ci się nie podobać, ale to już twoja sprawa. Twoja krytyka wykracza poza przedmiot sporu.
pavvel (8272 punktów)
Wiesz co jest najśmieszniejsze?
To Ty w tym wątku niby chciałeś udowadniać, że ewolucja to fakt, a w tej chwili to ja bronię ewolucji przed Tobą.
Twoje porównanie sugeruje, że ewolucja i kreacjonizm to w zasadzie równoprawne teorie, a różnią się w zasadzie tylko punktem widzenia.

Trwając uparcie przy tym porównaniu dajesz argumenty kreacjonistom.
Myślałem, że robisz to nieświadomie, ale teraz zaczynam mieć wątpliwości.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Mówię iż Układ Słoneczny jest heliocentryczny, a nie geocentryczny. I niczym się nie podkładam. Nie zauważyłem, żebyś bronił teorii ewolucji w tym miejscu.
pavvel (8272 punktów)
Zarówno teoria Kopernika jaki i teoria Ptolemeusza dotyczyły wszechświata , a nie Układu Słonecznego.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Zatem wycofuję się z Ptolemeucza i Kopernika i zostawiam układ z Ziemią w środku i krążącymi wokół niej innymi obiektami z naszego Układu Słonecznego i układ ze Słońcem w środku. To drugie rozwiązanie okazało się prawdziwe.
pavvel (8272 punktów)
Słońce jest najbliżej środka masy Układu Słonecznego, ale to nie jest tak bardzo istotne. A jeżeli chodzi o to który układ opisujący ruch planet jest prawdziwy, to oba są prawdziwe.
Możesz sobie jako punkt odniesienia przyjąć Księżyc i też jeżeli poprawnie dokonasz przeliczeń taki sposób prezentacji będzie prawidłowy.

Wyobraź sobie jadący pociąg. Ja w tym pociągu puszczam swobodnie piłkę.
Ja widzę że spada pionowo w dół. Ty obserwujesz tę sytuację stojąc na peronie.
Ty widzisz, że piłka nie spada pionowo. Tak się dziwnie składa, że rację mamy obaj.
w-o-w-o (692 punktów)
Oto prawda ! Oto prawda ! Klęczcie i czytajcie o prawdzie :

prawda2.info/viewtopic.php?t=7114
19-01-2010 21:50 
 Ocena 2 na 2
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
>Całkiem możliwe, że ewolucja darwinowska jest faktem, ale na pewno tego wiedzieć nie możemy.
>Jest jedna różnica między stwierdzeniem: "ewolucja jest faktem" a stwierdzeniem "ewolucja prawdopodobnie jest faktem". Logicznie prawomocne jest tylko to drugie. To pierwsze to dla mnie objaw jakiejś aberracji, która w obrębie nauki każe szukać pewności. Dlatego jest to dla mnie religijne odchylenie myślenia.

Ewolucja JEST faktem. Co najwyżej nie jest JEDYNYM faktem regulującym rozwój życia na Ziemi.

Jeśli np. jakiś obecnie znany gatunek zostałby przywieziony pół miliona lat temu spoza naszej planety przez kosmitów (a więc z punktu widzenia ziemskiego zostałby niejako "stworzony") to stałby się jedynie zakłóceniem naturalnego biegu ewolucji - nie zanegowałby jej jako faktu.

Podobnie fizyka newtonowska jest prawdziwa jak najbardziej w pewnym zakresie zjawisk, a w innym zakresie będzie to fizyka kwantowa.

Można się oczywiście proforma upierać, że dowolna rzecz, zjawisko lub teoria jest jedynie prawdopodobnie faktem - o tym właśnie mówił otwierający ten wątek głos Jacka.
Sylwek (15472 punktów)
Nie, głos Jacka dokonywał całkowicie nieuprawnionego zróżnicowania statusu teorii w biologii i fizyce.
Teoria ewolucji to teoria. Ewolucja to być może fakt, ale na pewno tego nie wiemy i wiedzieć nigdy nie będziemy. Możemy w to oczywiście wierzyć. Ja wierzę, ale nie fanatycznie, wiem, że nie mamy pewności w tym względzie. Z kolei religijni wierzą i wiedzą na pewno. Znaczy tak im się wydaje.
Właśnie dlatego kategoryczne twierdzenie "ewolucja jest faktem" jest dla mnie aberracją religijną.

Pytam się: co jeśli w którymś momencie organizmy przestaną ewoluować a my nawet nie będziemy wiedzieli dlaczego? Przecież logicznie wykluczyć tego nie można. I co wtedy? Ewolucja przestanie być faktem?


dnoterlikowskiego.blogspot.com/
19-01-2010 22:28 
 Ocena 3 na 3
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
>Teoria ewolucji to teoria. Ewolucja to być może fakt, ale na pewno tego nie wiemy i wiedzieć nigdy nie będziemy. Możemy w to oczywiście wierzyć. Ja wierzę, ale nie fanatycznie, wiem, że nie mamy pewności w tym względzie. Z kolei religijni wierzą i wiedzą na pewno. Znaczy tak im się wydaje.

Zdaje mi się, że fanatycznie wierzysz, że nigdy nie zdobędziemy pewności
Na jakiej podstawie zakładasz, że Ty akurat możesz WIEDZIEĆ, że nie mamy pewności? Znasz WSZYSTKIE fakty?

>Właśnie dlatego kategoryczne twierdzenie "ewolucja jest faktem" jest dla mnie aberracją religijną.
>Pytam się: co jeśli w którymś momencie organizmy przestaną ewoluować a my nawet nie będziemy wiedzieli dlaczego? Przecież logicznie wykluczyć tego nie można. I co wtedy? Ewolucja przestanie być faktem?

Skądże... Przecież nie musimy wiedzieć dlaczego... Jeśli przestaną ewoluować (na jak długo? miliard lat? na zawsze? a ile to jest zawsze?) to będzie znaczyło, że idealnie dostosowały się do środowiska i zajętych nisz. A jeśli zmieni się środowisko, to jeśli się nie przystosują do zmian, to wyginą - co wydarzyło się już kilkukrotnie w dziejach. I to właśnie jest Ewolucja.
19-01-2010 22:35 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>Zdaje mi się, że fanatycznie wierzysz, że nigdy nie zdobędziemy pewności
>Na jakiej podstawie zakładasz, że Ty akurat możesz WIEDZIEĆ, że nie mamy pewności? Znasz WSZYSTKIE fakty?
Problem w tym, że żaden badacz ani nawet społeczność badaczy nie zna wszystkich faktów. Tymczasem, teoria ewolucji jako teoria o uniwersalnym prawie, wymagałaby dla swego dowodu (w logicznym znaczeniu słowa "dowodzić") znajomości nieskończonej liczby faktów o tym [i]jak faktycznie zachodziła i będzie po wsze czasy zachodzić ewolucja replikatorów/organizmów czu co nas tam konkretnie interesuje.

>Skądże... Przecież nie musimy wiedzieć dlaczego... Jeśli przestaną ewoluować (na jak długo? miliard lat? na zawsze? a ile to jest zawsze?) to będzie znaczyło, że idealnie dostosowały się do środowiska i zajętych nisz. A jeśli zmieni się środowisko, to jeśli się nie przystosują do zmian, to wyginą - co wydarzyło się już kilkukrotnie w dziejach. I to właśnie jest Ewolucja.

No tak, wybacz, ale jeśli nadaje się teorii postać, w której z góry wszelkie kontrprzykłady przekształca ona na swoje dowody, to znaczy, że dawno porzuciliśmy naukę i paramy się (marną) metafizyką.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
20-01-2010 12:38 
 Ocena 3 na 3
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
>Problem w tym, że żaden badacz ani nawet społeczność badaczy nie zna wszystkich faktów.

To żaden problem. Nie potrzebują znać wszystkich faktów.

>Tymczasem, teoria ewolucji jako teoria o uniwersalnym prawie, wymagałaby dla swego dowodu (w logicznym znaczeniu słowa "dowodzić") znajomości nieskończonej liczby faktów o tym [i]jak faktycznie zachodziła i będzie po wsze czasy zachodzić ewolucja replikatorów/organizmów czu co nas tam konkretnie interesuje.

Aaaaa, jasna sprawa. Ty masz po prostu problem ze zrozumieniem metodologii pracy naukowej.
Udowodnienie teorii wymaga KONIECZNEJ ilości faktów, a NIE nieskończonej ilości faktów.

>No tak, wybacz, ale jeśli nadaje się teorii postać, w której z góry wszelkie kontrprzykłady przekształca ona na swoje dowody, to znaczy, że dawno porzuciliśmy naukę i paramy się (marną) metafizyką.

Żartujesz chyba.
Dobra teoria nie da sie obalić, zła się wywróci. Masz pretensję do teorii ewolucji że się nie wywróciła przy marnym kontrprzykładzie??? Marnym, bo wynikającym z niezrozumienia ewolucji. Nawet teraz są organizmy, które praktycznie nie zmieniły się od bardzo dawna - po prostu dobrze dopasowały się do zajmowanej niszy.
20-01-2010 12:42 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>Dobra teoria nie da sie obalić, zła się wywróci.

W takim razie najlepszą teorią życia jest ID - no nie da się stworzyć dla niego kontrprzykładów, innymi wybitnymi osiągnięciami okazują się psychoanaliza czy marksizm.

Nie wiem z kim ty chcesz dyskutować o metodologii nauki skoro sam popełniasz elementarne blędy.
Polecam szczególnie fragment:

"Unlike a mathematical proof, a scientific theory is empirical, and is always open to falsification if new evidence is presented. Even the most basic and fundamental theories may turn out to be imperfect if new observations are inconsistent with them. Critical to this process is making every relevant aspect of research publicly available, which allows ongoing review and repeating of experiments and observations by multiple researchers operating independently of one another. Only by fulfilling these expectations can it be determined how reliable the experimental results are for potential use by others."

który pomijasz ty, jak i Jacek Tabisz i wielu innych, a który jest fundamentalny w kontekście poruszanych zagadnień.


dnoterlikowskiego.blogspot.com/
20-01-2010 13:20 
 Ocena 1 na 1
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
>>Dobra teoria nie da sie obalić, zła się wywróci.
>W takim razie najlepszą teorią życia jest ID - no nie da się stworzyć dla niego kontrprzykładów, innymi wybitnymi osiągnięciami okazują się psychoanaliza czy marksizm.

ID nie ma wystarczającej liczby dowodów popierających, jest natomiast dostateczna ilość dowodów obalających.

Marksizm był wprowadzany w życie siłą, bez oglądania się na jakiekolwiek dowody i sens.

Co do psychoanalizy - nie znam się, o ile się orientuję sprawa jest sporna.

>Nie wiem z kim ty chcesz dyskutować o metodologii nauki skoro sam popełniasz elementarne blędy.
>Polecam szczególnie fragment:

Wydawało mi się, że dyskutuję z Tobą. Jeśli masz konkretny zarzut, to go przedstaw. Jeśli nie masz to chyba wypadnie Ci ustąpić...

>"Unlike a mathematical proof, a scientific theory is empirical, and is always open to (.......) determined how reliable the experimental results are for potential use by others."
>który pomijasz ty, jak i Jacek Tabisz i wielu innych, a który jest fundamentalny w kontekście poruszanych zagadnień.

Gdzieżbym śmiał pomijać tak fundamentalny i oczywisty fragment. Obawiam się jednak, że Ty w pełni go nie rozumiesz. Czy wydaje Ci się, że nie można stwierdzić, że pies jest zdechły, jeśli nie obejrzą go wszyscy weterynarze na świecie, a i wówczas należy być otwartym na nowe fakty, które mogą wprowadzić nowe dowody w tej sprawie?
Sylwek (15472 punktów)

>Gdzieżbym śmiał pomijać tak fundamentalny i oczywisty fragment. Obawiam się jednak, że Ty w pełni go nie rozumiesz. Czy wydaje Ci się, że nie można stwierdzić, że pies jest zdechły, jeśli nie obejrzą go wszyscy weterynarze na świecie, a i wówczas należy być otwartym na nowe fakty, które mogą wprowadzić nowe dowody w tej sprawie?

Wydaje mi się, że ty chyba nie rozumiesz o co idzie spór w tym wątku.
Ja bynajmniej nie twierdzę, ze darwinizm jest fałszywy, a jedynie, że może być.

I jeśliś ciekaw - tak pies może być żywy. Zabawną wersję tego przedstawia nowa ekranizacja przygód Szerloka Holmsa (tak, pisownia celowa, nie jestem takim ćwokiem)

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
>Wydaje mi się, że ty chyba nie rozumiesz o co idzie spór w tym wątku.

OK, niech Ci będzie, ja nie rozumiem, a Ty rozumiesz. Po prostu pewnie nie umiesz tego mi wytłumaczyć

>Ja bynajmniej nie twierdzę, ze darwinizm jest fałszywy, a jedynie, że może być.

A ja twierdzę, że możesz się mylić.

>I jeśliś ciekaw - tak pies może być żywy. Zabawną wersję tego przedstawia nowa ekranizacja przygód Szerloka Holmsa (tak, pisownia celowa, nie jestem takim ćwokiem)

Gdybyś napisał Herloka Szolmsa, to też bym Cię nie uważał za ćwoka - taka postać też wystąpiła w pewnym filmie.
Filmu z tym psem nie oglądałem jeszcze, więc opisz o co chodzi. Uważam jednak, że niezależnie od fantazji scenarzysty, to pies któremu odpadła głowa jest nieprawdopodobnie martwy.
placownik (17853 punktów)

>Możemy w to oczywiście wierzyć. Ja wierzę

   Dziękuję. Nie mam więcej pytań.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Cytat:
Jeśli np. jakiś obecnie znany gatunek zostałby przywieziony pół miliona lat temu spoza naszej planety przez kosmitów (a więc z punktu widzenia ziemskiego zostałby niejako "stworzony") to stałby się jedynie zakłóceniem naturalnego biegu ewolucji - nie zanegowałby jej jako faktu.


Zgadzam sie z tym w pełni . O tym właśnie staram się powiedzieć. Właśnie przed chwilą zjadłem kanapkę zrobioną ze zboża. Połknąłem wspaniały dowód ewolucji . Nawet, gdyby jakiś kosmita (w co wątpię, ale tego nie wiemy) zostawił na ziemi pierwszy replikator, i tak dalej rozwijałby się on poprzez znane nam mechanizmy, zaś teoria ewolucji nie zajmuje się wykraczającym poza biologię zdarzeniem uformowania się pierwszego replikatora.
Guzik (2020 punktów)
[...] Być może pod wpływem odkrycia życia na innych planetach spojrzymy na fakt ewolucji z innej perspektywy. Ale nie podważy go to w żaden sposób.[...]


Ewolucji według dzisiejszej wiedzy nie podważy nikt. Dla mnie jej symbolem jest rybka Darwina. Jakoś tak najbardziej obrazowo zadziałał ten symbol wyjścia życia z morza, na moją wyobraźnie, było to jeszcze przed maturą
Niestety... są ludzie którzy w to nie wierzą. Wyobraźcie sobie, że istnieje jeszcze towarzystwo płaskiej ziemi
19-01-2010 22:37 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)
Przepraszam, ale poraża mnie taka bezrefleksyjność.

Nie staje się racjonalistą ktoś, kto wyznaniem swej wiary czyni teorie zawarte nie w świętych księgach a w podręcznikach nauki.


dnoterlikowskiego.blogspot.com/
Jacek Tabisz (30006 punktów)
W ewolucję nie trzeba wierzyć. Gdybyś nie miał w sobie genów, to byśmy nie rozmawiali. Wydaje mi się, że bardziej trzeba wierzyć w relatywizm, który w przypadku podwarzania wszystkiego (a to zawsze jest wybiórcze) staje się religią tych rzeczy, które pominięto podczas podważania. Powiedz sam - czy faktu, że ty istniejesz jesteś pewien bardziej niż ewolucji? A jeśli tak to dlaczego? A jeśli nie, to jak możesz zabierać głos w tej sprawie?
Sylwek (15472 punktów)
Placownik miał słuszność zwracając uwagę na związki z ontologią. Lecz, choć zagadnienie ewolucji jako faktu i naszej wiedzy o tym zahacza o ontologię, jeszcze w większym stopniu zahacza o logikę i metodologię.

Wy tymczasem skupiacie się jedynie na pragmatycznych konsekwencjach metodologii naukowej zupełnie pomijając lub wręcz fałszywie przedstawiając aspekt logiczny.

To tyle ile jeszcze miałem do dodania w tym temacie.

Pozdrawiam.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Dodam na wszelki wypadek, że nie mówię o całkowitej bezbłędności spostrzeżeń Darwina. Po prostu on zauważył ewolucję. Natomiast mówienie o darwinizmie dzisiaj bywa mylące, bo wiele tez Darwina dawno odeszło w niepamięć (choć i tak jestem pełen podziwu dla intuicji tego geniusza, przecież on nie znał genów, nie wiedział nawet, że świat składa się z atomów, nie wiedział, ze podstawowym źródłem wzrastającej entropii w Układzie Słonecznym jest Słońce, dzięki czemu organizmy idą w jakimś sensie "pod prąd", jeśli nie spogląda się na dwa podstawowe źródła energii - światło Słoneczne i energię grawitacyjną ogrzewającą wnętrze Ziemi.
20-01-2010 10:25 
 0 na 2
Guzik (2020 punktów)

Przepraszam, ale poraża mnie taka bezrefleksyjność.
>Nie staje się racjonalistą ktoś, kto wyznaniem swej wiary czyni teorie zawarte nie w świętych księgach a w podręcznikach nauki.
>
dnoterlikowskiego.blogspot.com/



Przepraszam..., bezrefleksyjność to ostatnia rzecz jaką można mi zarzucić. Mam różne wady, ale nie tę - bezrefleksyjność.
Uważasz, że bezrefleksyjnie wierze w naukę? A gdzie to napisałam? Ja nie wierzę w naukę tylko ją rozumiem. Niektóre dziedziny bardziej szczegółowo, inne mniej, ale na tyle, aby wszystko połączyć w jedną logiczną całość, zrozumieć mechanizmy. Współczesny człowiek, nie może wszystkich dziedzin nauki poznać ze wszystkimi szczegółami. Musi umieć analitycznie wyciągać istotę rzeczy i łączyć wiele dziedzin ze sobą, po to aby zrozumieć dzisiejszy świat.
Wierzyć, to sobie możesz w cuda i w płaską ziemię!
20-01-2010 11:06 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)
Zdaje się, że pewna skrótowość wypowiedzi Guzik stała się przyczyną niezrozumienia. Nie o wierze w naukę jako substytut istoty boskiej jej chodziło. Ja osobiście zrozumiałam jej wypowiedź jako deklarację zaufania do ludzi, którzy metodami naukowymi badają zjawiska i hipotezy i na gruncie naukowym potrafią je wyjaśnić czy udowodnić. Ponieważ nie jesteśmy w stanie sami sprawdzić wszystkiego, musimy siłą rzeczy wierzyć na słowo tym, którzy sprawdzili (jeśli Ci powiem, że podstawa piramidy schodkowej Dżesera ma wymiary 109 na 121 metrów - pomijając centymetry, to mi uwierzysz, czy polecisz sam mierzyć?). Ta wiara (nazwijmy ją w skrócie "wiarą w naukę") ma się nijak do wiary religijnej, opartej na treści świętych ksiąg. Bo pomierzyć piramidę może każdy (zresztą setki egiptologów to robiło) i potwierdzić wyniki moich pomiarów (lub je obalić, jeśli oszukuję i jest to np. 130 x 150), a potwierdzić świętych tekstów nie da się nijak.
Wierzę w teorię jeśli wiem, że ja czy ktoś inny może ją solidnie udokumentować.
Pozdrawiam
20-01-2010 11:14 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)
Guzik napisała
>Ewolucji według dzisiejszej wiedzy nie podważy nikt.

A ja dalej twierdzę, że jest to religijne zacietrzewienie. Dokładnie tak sam mówiono o fizyce Newtona - ona tez była "dowiedziona".
Nie twierdzę, że na pewno darwinizm zostanie podważony, a jedynie, że nie można tego z całą pewnością wykluczyć. I postawa taka wydaje mi się oczywista z metodologicznego punktu widzenia.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
20-01-2010 11:50 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)
>Guzik napisała
>>Ewolucji według dzisiejszej wiedzy nie podważy nikt.
>Dokładnie tak sam mówiono o fizyce Newtona - ona tez była "dowiedziona".
Według ówczesnej wiedzy, tak. Wiedzę poszerzono i fizyka newtonowska okazała się niewystarczająca. Guzik powołuje się na dzisiejszą wiedzę, nie na hipotetyczne późniejsze odkrycia. Jeśli kiedyś, w przyszłości, znajdziemy coś nowego, być może zrewidujemy nasz pogląd na ewolucję i nie zarzekam się, że na pewno nie. Ale na razie nie mamy podstaw. Tak to widzę.
20-01-2010 11:53 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
Ale nie rozumiem, co właściwie stoi na przeszkodzie by najzwyczajniej w świecie przyjąć, że TE podobnie jak inne prawdziwie naukowe teorie jest najlepszym wyjaśnieniem jakie mamy, ale niekoniecznie prawdziwym? Dla mnie jest to poszukiwanie twardego oparcia - i ma mało wspólnego z nauką.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
20-01-2010 13:02 
 Ocena 1 na 1
placownik (17853 punktów)

>Ale nie rozumiem, co właściwie stoi na przeszkodzie by najzwyczajniej w świecie przyjąć, że TE podobnie jak inne prawdziwie naukowe teorie jest najlepszym wyjaśnieniem jakie mamy, ale niekoniecznie prawdziwym?

   Nie widzę takich przeszkód. Dalej jednak powinniśmy rozróżniać pomiędzy ewolucją (biologiczną), a jej teorią.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Sylwek (15472 punktów)
>>Ale nie rozumiem, co właściwie stoi na przeszkodzie by najzwyczajniej w świecie przyjąć, że TE podobnie jak inne prawdziwie naukowe teorie jest najlepszym wyjaśnieniem jakie mamy, ale niekoniecznie prawdziwym?
>   Nie widzę takich przeszkód. Dalej jednak powinniśmy rozróżniać pomiędzy ewolucją (biologiczną), a jej teorią.

Owszem. Ale nasze poznanie to teorie - przypuszczenia o faktach. A nie fakty. Gdy mówi się "Ewolucja to fakt" to wykładanie tego w kategoriach poznawczych - "ewolucja na pewno zachodzi" jest niepoprawne.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
Sylwek (15472 punktów)

>Według ówczesnej wiedzy, tak.

Dodam jeszcze, że jeśli już, to była "dowiedziona" nie na bazie wiedzy naukowej ale filozoficznej konstrukcji - to Kant próbował pierwszy rozwiązać poznawcze paradoksy Hume'a czyniąc z praw przyrody prawa poznania.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
20-01-2010 12:41 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>... a potwierdzić świętych tekstów nie da się nijak.
>Wierzę w teorię jeśli wiem, że ja czy ktoś inny może ją solidnie udokumentować.
No tak. Morze Czerwone to raczej płynny argument.
Ale solidne ślady zacieków na Sfinksie i jedna inskrypcja z imieniem Khufu na potwierdzenie datowania, potrafią niektórych odrobinę zrazić do obowiązujących teorii.
Pozdrawiam
20-01-2010 13:30 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)

>Ale solidne ślady zacieków na Sfinksie
Deszcz padał... nawet w Egipcie się zdarza Według innych, mniej skłonnych do łykania sensacji badaczy te "zacieki" to właściwość kamienia.
>i jedna inskrypcja z imieniem Khufu
Wewnątrz. Być może imię Chufu wykute jest na blokach w niedostępnych miejscach. Zdarzało się. Nie będziemy rozbierać piramidy, by to sprawdzić.
>na potwierdzenie datowania...
...są inne dowody. Nie mam powodu, by kwestionować datowanie i atrybucję tej akurat piramidy.
>potrafią niektórych odrobinę zrazić do obowiązujących teorii.
To dobrze. Tak przebiega rozwój nauki
>Pozdrawiam
Pozdrawiam

20-01-2010 13:51 
 Ocena 2 na 2
Smith (10069 punktów)
>Deszcz padał... nawet w Egipcie się zdarza Według innych, mniej skłonnych do łykania sensacji badaczy te "zacieki" to właściwość kamienia.
I jak tu wierzyć fachowcom.
>>i jedna inskrypcja z imieniem Khufu
>Wewnątrz. Być może imię Chufu wykute jest na blokach w niedostępnych miejscach. Zdarzało się. Nie będziemy rozbierać piramidy, by to sprawdzić.
Pewnie uwierzmy, że tam są.
>...są inne dowody. Nie mam powodu, by kwestionować datowanie i atrybucję tej akurat piramidy.
Tak to już jest, że możemy przyjąć fałszywe założenie jako podstawę i zbudować na nim najprawdziwszą teorię. Wystarczy nie wnikać w podstawę a teoria obrośnie uwiarygodniającymi ją interpretacjami faktów.
>>potrafią niektórych odrobinę zrazić do obowiązujących teorii.
>To dobrze. Tak przebiega rozwój nauki
To chyba o tym tak w skrócie traktuje ta rozmowa.
Czyli o tzw. akademickim dogmatyzmie.
>>Pozdrawiam
>Pozdrawiam
jeszcze raz ukłony ślę.

19-01-2010 11:40 
 Ocena 2 na 2
stilgar (7322 punktów)
>Fizyka Newtonowska nadal działa i spełnia wszystkie znamiona faktu,

Nie działa w przypadku wysokich prędkości lub w skali atomów. W przypadkach znanych z życia, niedokładność teorii jest mniejsza od niedokładności urządzeń pomiarowych, więc można te błędy pominąć, ale czy to oznacza, że ona działa?
19-01-2010 22:12 
 Ocena 2 na 2
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
>>Fizyka Newtonowska nadal działa i spełnia wszystkie znamiona faktu,
>Nie działa w przypadku wysokich prędkości lub w skali atomów. W przypadkach znanych z życia, niedokładność teorii jest mniejsza od niedokładności urządzeń pomiarowych, więc można te błędy pominąć, ale czy to oznacza, że ona działa?

Wydaje mi się, że wzory fizyczne to nie jest coś, co istniało przedwiecznie. Zostały stworzone przez ludzi dla opisu zachodzących zjawisk, ale zjawiska fizyczne są obojętne na wzory. One zachodzą, a wzory opisują je możliwie dokładnie. I tyle! Patrząc w ten sposób, nie ma problemu z podziałem na fizykę klasyczną i kwantową - jest po prostu fizyka, która opisuje pewne aspekty świata. Czy działa? Wystarczająco dobrze.

Język eskimosów będzie bardziej odpowiedni do opisu lodu i śniegu, a język beduinów do opisu pustyni. Czy to znaczy, że lingwistyka NIE DZIAŁA, bo nie ma jednego języka uniwersalnego?
Sylwek (15472 punktów)
Znaczy to, że język nie jest w pełni adekwatny do rzeczywistości.
I wcale nie musi to być tak odległe od kwestii (nie)prawdziwości teorii.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
19-01-2010 22:36 
 Ocena 1 na 1
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
>Znaczy to, że język nie jest w pełni adekwatny do rzeczywistości.
>I wcale nie musi to być tak odległe od kwestii (nie)prawdziwości teorii.

Znaczy to tyle, że język ewoluuje w zależności od potrzeb...

Ile dowodów musi potwierdzić jakąś teorię, by uznać jej prawdziwość? Milion?

A ile argumentów jest potrzebnych, by ją poddać w wątpliwość? Jeden: eeeeeee. coś ja w to nie wieeeerzeeee...
Jacek Tabisz (30006 punktów)
. Oczywiście wszystko można podważać, ale właśnie odkryłem, iż ten kto podważa, powinien w pewnym momencie zahaczyć o samego siebie. Jak można podważać wszystko, a jednocześnie zakładać, że się istnieje i ma się prawo podważania? To brzmi dziwnie, ale sądzę, że coś w tym jest.

Skoro wszystko dla podważającego jest relatywne - istnienie Słońca, ewolucji, miliardów lat wszechświata etc., to czy nadal zakładając samego siebie nie pogrąża się on w pewnym quasireligijnym solipsyzmie? Sądzę że tak. Dochodzi się do postawy - "być może wszystko mi się śni"... Ale w tym momencie trzeba też zanegować rozmówców, bo być może rozmowa nie istnieje.
19-01-2010 23:01 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
>. Oczywiście wszystko można podwarzać, ale właśnie odkryłem, iż ten kto podważa, powinien w pewnym momencie zachaczyć o samego siebie. Jak można podważać wszystko, a jednocześnie zakładać, że się istnieje i ma się prawo podważania? To brzmi dziwnie, ale sądzę, że coś w tym jest.

Zależy co rozumiesz przez podważanie własnego istnienia.

Nie sadzę by dało się skonstruować na tyle sensowne pojęcie "ja" by w ogóle było co do podważania.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Ja mówię mówię w sensie najbardziej ogólnym. Że wogóle istnieje organizm, z mózgiem który tworzy wrażenie osobowości. Jeśli zakłada się o sobie, że nie, ocena prawdopodobieństwa staje się nieistotna. Bo nie ma być może oceniającego. Poza tym jak wogóle mówić o prawdopodobieństwie, jeśli odrzuca się jakąkolwiek prawidłowość zachodzącą w rzeczywistości? Gdy ewolucja przestaje być faktem, również liczby i szacowanie prawdopodobieńst odpływają w niebyt.
Sylwek (15472 punktów)
Ujmę to inaczej - jak odpowiesz na zarzut Hume'a, że nie potrafimy logicznie uzasadnić istnienia związków przyczynowo-skutkowych w przyrodzie?

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Prosto - Hume jest częścią przyrody (on był, ale nasza pamięć o nim jest), zaś zanim on stwierdził co stwierdził istniała ewolucja, która wyrobiła sobie mechanizm na swój sposób logiczny (nieprzypadkowe generowanie przypadkowych mutacji poprzez dobór naturalny). Zatem, logiczne mechanizmy istniały, zanim Hume coś zaczął twierdzić i nie były wynalazkiem człowieka. To tak jak u Dawkinsa z projektem i projektoidem. Zegarek jest projektem. Zaś słowik jest formą naturalną, której nikt nie zaprojektował, a jednak jest dużo bardziej "zaawansowana technologicznie" od zegarka. Tak samo z Humem - jego twierdzenie było oparte na prawie do oceny budowanych zegarków, a nie na genezie słowików śpiewających na długo zanim pierwszy Homo sapiens podrapał się w głowę.

Widzisz - biologia naprawdę staje się czymś wyjątkowym dzięki odkryciu ewolucji. W zasadzie całą filozofię rozważającą mechanizmy myślowe i percepcyjne można wywalić do kubła po odryciu ewolucji.
19-01-2010 23:47 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
Niedawno czytałem coś podobnego w związku z mechanika kwantową.

Zastanawiam się w jakiej jeszcze dziedzinie nauki dojrzy się siłę zdolna rozwiązywać nienaukowe zagadnienia.

Jest późno. Teraz napisze tylko tyle, że to co napisałeś jest bez sensu. Rozumowanie Huma jest poprawne. Narracje i historyczne rekonstrukcje bazujące na konkretnej teorii nigdy go nie podważyły i nigdy nie podważą - w istocie problem poruszony przez Hume'a poprzedza jakiekolwiek rozważania naukowe - jest pytaniem o prawomocność samej wiedzy. To co mówisz o domniemanym historycznym następstwie jest zupełnie nierelewantne.
Podobnie analogia do projektu i projektoidów - w tym obrazowym przesunięciu twierdzenie Huma dotyczy samych kategorii pozwalających identyfikować projekty i projektoidy i leży zupełnie poza obszarem tej alternatywy.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Sylwku, źle mnie oceniasz. Ewolucja to nie fizyka kwantowa. W przypadku ewolucji - i tu czytaj uważnie - po raz pierwszy zaobserwowaliśmy w naturze istniejący algorytm a nie obiekt czy ogólne prawo.
20-01-2010 00:03 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
Oj, to już szczególnie sztuczna dystynkcja.
Każda teoria fizyki to nic innego jak algorytm, który po podaniu warunków początkowych przewidzi nam zachowanie zjawiska.
Dwa, nawet gdyby założyć, że to jednak jest coś innego, to wciąż nie mamy logicznie konkluzywnych dowodów by twierdzić, ze to na pewno ten algorytm.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
Jacek Tabisz (30006 punktów)
W przypadku fizyki mamy prawa, nie mamy działających w formie żywych stworzeń algorytmów. Słońce świeci. Nie śpiewa jak słowik. Mówimy, że nie jest żywe. Natomiast ty i ja i słowik, wyrośliśmy z algorytmów ewolucji, tak samo nasza percepcja, myślenie i emocje. To ogromna różnica. Można powiedzieć inaczej. Ewolucja, bez potrzeby żadnego fizyka czy matematyka, już od 3,5 miliardów lat "tworzy" swoje algorytmy. Kamień nie jest zegarkiem, czy książką. Natomiast słowik nie jest kamieniem. Przechowuje w sobie więcej informacji niż książka (choć nie zdaje sobie być może z tego sprawy, a z większości owych informacji na pewno nie zdaje sobie sprawy tak samo jak my) i działa w sposób bardziej złożony niż zegarek. Co ciekawe, dzięki genowi "period" posiada też fukncję pomiaru czasu (my również, ale żyjemy dość niespokojnie, więc nie zawsze umiemy się obudzić wedle planu). Nota bene, gdy nie było budzików kogut (choć nikt go nie zaprojektował) spełniał tę funkcję.

Polecam ci książkę "Samolubny gen" Dawkinsa. Nie wiem, czy ją czytałeś. Ale tak czy siak warto niekiedy do niej wrócić.
Sylwek (15472 punktów)
Czytałem samolubny gen pierwszy raz jeszcze w podstawówce. Na pewno nie ma w nim nic co uprawniałoby do podważania logiki na mocy ewolucjonizmu. Podobnie w "Rozszerzonym fenotypie" ani jakiejkolwiek innej książce Dawkinsa.
Jeśli już przy Dawkinsie jesteśmy - to przyjął on moim zdaniem niezbyt rozsądną strategię do walki z pewna określoną grupą kreacjonistycznych zarzutów - właśnie z tymi bazującymi na wykazywaniu hipotetycznego charakteru TE. Tymczasem, zamiast próbować zamieniać pragmatyczną pewność co do TE na pewność logiczną, mógłby on użyć metodologicznego arsenału jakim szermują kreacjoniści by wykazać, że ich teorie to poznawczo i naukowo jałowa metafizyka.

PS: a gwiazdy, to w pewnym ścisłym sensie reaktory termojądrowe - jak widać projektoidy istnieją nawet bez ewolucji darwinowskiej.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Sama reakcja termojądrowa nie musi być zaprojektowana, ani przejść przez złożone algorytmy. Wystarczy odpowiednia ilość wodoru pod odpowiednim ciśnieniem spowodowanym siłą grawitacji. Równie dobrze mógłbyś powiedzieć, że topienie się lodu jest projektem.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Tu chyba umilkłeś Sylwku, a chyba słusznie obaliłem twój argument
Sylwek (15472 punktów)
>Tu chyba umilkłeś Sylwku, a chyba słusznie obaliłem twój argument

Nie sądzę. Nie ma przesady w stwierdzeniu, że wystarczy trochę wody, nukleotydów, energii i po kilku miliardach lat i odrobinie szczęścia mamy słowika, jest on takim samym produktem spontanicznych procesów jak każdy inny obiekt.

Pominę już, że opisywanie procesów gwiazdotwórczych, oraz dynamiki wewnątrz gwiazdowych przemian jako "względnie prostych" i "nie wymagających złożonych algorytmów" jest delikatnie mówiąc dalekie od prawdy.

Ale ciekawsze może być rozpatrzenie ewentualności poruszanych przez niektóre teorie fizyki: na przykład ewoluującego na sposób darwinowski multiwersum.

Wtedy cały wszechświat okazałby się projektoidem. Prawdziwie przykra rzecz dla kreacjonistów.


dnoterlikowskiego.blogspot.com/
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Nie mówię o tym, że ewolucja nie może zachodzić w innych mediach. Znana mi jest hipoteza Smolina dotycząca ewolujących wszechświatów. Cóż - ma swój urok, ale nic o niej nie wiadomo i długo nie będziemy mieć możliwości jakiejkolwiek weryfikacji. Jeśli chodzi o gwiazdę i słowika.

1. Możliwe jest, że w obrębie gwiazdy toczy się jakaś ewolucja "istot energetycznych". Nie wiem na ile możliwe, ale nie zbadaliśmy, nie wiemy. Jeśli chodzi o sam proces powstawania gwiazdy, jest on wszędzie dość podobny. To tak samo, jak proces powstawania planet. Są one kuliste, nie oznacza to złożonego logarytmu. Jak wiemy są kuliste planety pozbawione życia i przynajmniej jedna z zyciem.
2. Aby na innej planecie w wyniku ewolucji powstał słowik, trzeba by niemal identycznej do Ziemi planety. Jest to mało prawdopodobne. Natomiast w przypadku gwiazdy trylion ton wodoru mniej, lub więcej nie czyni różnicy.
zachaj (5239 punktów)

>Skoro wszystko dla podwarzającego jest relatywne - istnienie Słońca, ewolucji, miliardów lat wszechświata etc., to czy nadal zakładając samego siebie nie pogrąża się on w pewnym quasireligijnym solipsyzmie? Sądzę że tak. Dochodzi się do postawy - "być może wszystko mi się śni"... ALe w tym momencie trzeba też zanegować rozmówców, bo być może rozmowa nie istnieje.

Mam podobne odczucie. Ludzie wierzący żyją tak jakby we śnie , dopiero śmierć powodują , że się budzą i wtedy zaczyna się dla nich prawdziwe życie. Tylko ateiści twardo stąpają po ziemi. Dokładnie , ktoś kto neguje prawdę i naukę , neguje siebie. To było bardzo mądre Jacku "quasireligijny solipsyzm"

ale to straszne jest też - "cała zaś rzeczywistość jest jedynie zbiorem jego subiektywnych wrażeń - wszystkie obiekty, ludzie, etc., których doświadcza jednostka, są tylko częściami jego umysłu" bo to zezwala na wszystko bez żadnych konsekwencji bo sny można naginać
20-01-2010 22:00 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Myślę, że dlatego pojawia się koncepcja "snu", gdyż można go bardzo naginać. Choć to tylko baśń. Prawdziwy sen jest zjawiskiem jak najbardziej materialnym, bada się go, nikomu nie śnią się żadne nowe światy. Tak jak tłumaczyłem gdzie indziej. Dobór naturalny redukuje niepotrzebne elementy, nie tylko rozwija. Jeśli dane zwierzę żyje w ciemnościach, najczęściej traci oczy. Jeśli nasi przodkowie nie mieli nic do roboty po zmierzchu (a byli zwierzętami dziennymi, widzieli nawet kolory, co nie jest częste), nie było sensu marnować energii w nocy. Niedźwiedź polarny i wiele innych naszych kuzynów umie przespać wiele miesięcy zimowego czasu. Nie śnią mu się wtedy światy pełne filozofów.
19-01-2010 11:55 
 Ocena 4 na 4
uxbridge (5980 punktów)
>Fizyka Newtonowska nadal działa i spełnia wszystkie znamiona faktu, chyba że coś przeoczyłem. Jest tylko szczególnym przypadkiem teorii nieco ogólniejszej. "Nie działa" np. teoria eteru.
W moim poście poniżej pokazałem że różnimy się w rozumieniu pojęcia 'faktu'.
A teoria eteru działa, jak najbardziej. W połączeniu z dylatacją Lorenza i skróceniem Fitzgeralda daje takie same przewidywania jak STW. Tyle że zawiera pojęcie eteru o bardzo szczególnych właściwościach więc wymagałaby dodatkowej teorii opisującej ów eter i mechanizmy jego oddziaływania z materią. STW obywa się bez eteru, więc jest doskonalsza i obowiązująca.
19-01-2010 17:55 
 Ocena 3 na 3
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
>Aż do początku dwudziestego wieku fizyka Newtonowska działała wszędzie i spełniała wszelkie znamiona faktu. Skoro ona przestała być faktem, nawet ewolucja darwinowska może nim kiedyś przestać być.

Fizyka newtonowska nie przestała działać! Jest ona po prostu adekwatna do opisu pewnego fragmentu rzeczywistości. Trochę jak arytmetyka - nie przestała działać tylko dlatego, że odkryto rachunek różniczkowy; geometria nie przestała działać tylko dlatego, że odkryto geometrię nieeuklidesową czy przestrzenie n-wymiarowe.

Ewolucja darwinowska nawet teraz nie jest teorią odpowiednia do każdego zdarzenia związanego z żywymi organizmami. Mam na myśli np. żywność genetycznie modyfikowaną, a więc powstałe sztucznie nowe gatunki.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Dokładnie. W przeciwieństwie do zjawisk, którymi się zajmuje fizyka, ewolucja ma stosunkowo dobrze wytyczony obszar. Fizycy mają ten problem, że nie wiadomo jeszcze, czy wszechświat to wszystko co istnieje, czy też jest na przykład jednym z wielu. Etc. Natomiast proces ewolucji zachodzący w żywych organizmach na Ziemi nie potrzebuje zerkać poza granice czasoprzestrzeni (a taką granicą jest być może Wielki Wybuch). Stąd różnica.
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
> Obok hipotetycznego pradopodobieństwa istnienia tramwaji,

i napoji i oleji... i szkliwo na zębach pęka.

Końcówka -ów nie jest jeszcze nielegalna!

TRAMWAJ ÓW


"Ateizm jest religią w takim samym stopniu w jakim nie zbieranie grzybów jest hobby"
19-01-2010 14:57 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Masz rację Maddy, dziękuję, zaważyłem to poniewczasie...
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Z ewolucją jest jak ze sprawą w sądzie o morderstwa. Oskarżenie przedstawiło dowody, że podejrzany postępował według schematu dokonując zbrodni:
- jest dowód, że zbrodnia została dokonana (corpus delicti)
- jest dowód, że podejrzany był w kluczowych momentach w ważnych dla sprawy miejscach
- zgłasza się coraz więcej świadków opisujących, co podejrzany w danym czasie robił
- dla kilku morderstw są wręcz świadkowie naoczni, którzy widzieli przynajmniej część popełnianego morderstwa
Dawno objetość materiału dowodowego przykroczyła granice możliwości skazania podejrzanego w konkretnych sprawach.

Obrona argumentuje, że jeśli niektórych morderstw nie da się udowodnić, to trzeba uniewinnić klienta ze wszystkich

Diogenes pisze, że linia oskarżenia pozostanie teorią dopóki sekunda po sekundzie nie opiszemy postępowania podejrzanego.

Wy jesteście sędziami i to Wy przyznajecie stronom rację, więc Wam pozostawiam sprawę do roztrzygnięcia.

Pozdrawiam
19-01-2010 15:02 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Patrzenie sekudna po sekundzie na oskarżonego jest jednoznaczne z podważeniem jakiejkolwiek linearności zachodzącej we wszechświecie. Aby odrzucić fakt ewolucji trzeba by wogóle zanegować czas we wszechświecie, mechanizmy powstawania gwiazd i galaktyk (nie sam sposób, ale to, że wogóle powstawały, a nie zjawiały się znikąd). Podważenie czegoś tak podstawowego owocuje całkowitą anarchią - wtedy nic nie jest pewne, nie ma narzędzi, niczego nie można badać, nie można nawet myśleć, gdyż myśl ma swój początek, kontynuację i kres. Oczywiście szukający dziury w całym natychmiast powoła się na fizykę kwantową, lecz siłą ewolucji jest to, że odbywa się w większej skali. Nie ma zatem problemów z Wielkim Wybuchem i Czarnymi Dziurami i innymi stanami granicznymi pomiędzy fizyką einteinowską a kwantową. Być może powstanie pierwszego replikatora może mieć jakieś odniesienie do fizyki kwantowej, ale tym się już ewolucjoniści nie zajmują.
obcy gatunek (907 punktów)
Trochę za bardzo ogólnikowo.
"...jest dowód, że podejrzany był w kluczowych momentach w ważnych dla sprawy miejscach..." - za mało precyzyjne, aby oceniać w tej kwestii.
Potrzebne dokładniejsze choćby określenie: kluczowe momenty.

"...zgłasza się coraz więcej świadków opisujących, co podejrzany w danym czasie robił..." - również za mało precyzyjne.

"...dla kilku morderstw są wręcz świadkowie naoczni, którzy widzieli przynajmniej część popełnianego morderstwa..."
- co oznacza: część popełnianego morderstwa?
Przykładowo może oznaczać: widzieli jak przewrócił ofiarę ( denata ) - ale przewrócenie, nie musi oznaczać, że to ta osoba zabiła.
Hipotetycznie: ktoś widzi, że jakaś osoba przewraca osobę. Zeznaje jako świadek, że to widziała - ale sprawca mógł przewrócić daną osobę i tak zostawić. Natomiast inna osoba mogła przyjść po zdarzeniu, kiedy ktoś odszedł i pomóc danej przewróconej osobie, aby stała się denatem.
Na każde morderstwo musi być też konkretny dowód, bo brak tego jest tylko przypuszczeniem, a więc na podstawie przypuszczenia, to trochę za mało - to tak ogólnie, bo jak dla mnie jest za mało danych, aby się wypowiadać.

"...Diogenes pisze, że linia oskarżenia pozostanie teorią dopóki sekunda po sekundzie nie opiszemy postępowania podejrzanego..." Jeżeli udowodnię, ze dana osoba dokonała morderstwa, to udowodnione, a jeżeli nie, to będzie tylko przypuszczenie.
Kwestią teoretyczną, może być też w jaki sposób zabójca przykładowo wszedł do domu, bo mogą być, co do tego różne warianty i wtedy mamy teoretyczne rozważania. Natomiast faktem ( są dowody ), że w tym i tym pomieszczeniu dana osoba dokonała zabójstwa danej osoby.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Jakby wchodzić w materiał dowodowy, to musialbym trzymać się konkretnego przypadku:
- jak padalec stracił nogi
- ewolucja skrzydła u praptaków
- ostatnio znaleziono ewolucyjne formy pterodaktyli (z cechami pośrednimi!!!)
- wyodrębianie ras psów (golębi, lisow syberyjskich) o znacznie różniących się cechach fenotypowych
- badania nad mutacjami/ewolucją u muszek owocowych/komarów w kontrolowanych warunkach
- połaczenie tego z prawami Mendla i rolą genów, co idzie jako poszlaka co najmniej

Pozdrawiam
20-01-2010 11:26 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)
Winny.
Ale ponieważ w materiale dowodowym gdzieś tam po brzegach zostały jakieś niedomówienia, to kary śmierci nie orzekam. Zawsze przecież prokuratura może apelować, gdy się niedomówienia usunie...
Pozdrawiam
20-01-2010 12:30 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>Obrona argumentuje, że jeśli niektórych morderstw nie da się udowodnić, to trzeba uniewinnić klienta ze wszystkich
Nie obrona tylko reguła domniemania niewinności.
Pozdrawiam
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>>Obrona argumentuje, że jeśli niektórych morderstw nie da się udowodnić, to trzeba uniewinnić klienta ze wszystkich
>Nie obrona tylko reguła domniemania niewinności.
Czytając szybko dałeś się złapać. Kluczowe są słówka "niektórych" i "wszystkich", co sprawia, że pod domniemanie niewinności to nie podpada.
Pozdrawiam
20-01-2010 19:04 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>Czytając szybko dałeś się złapać. Kluczowe są słówka "niektórych" i "wszystkich", co sprawia, że pod domniemanie niewinności to nie podpada.
Dzięki ww. ogólnikom to już tylko i wyłącznie pod recydywę.
A domniemanie niewinności obowiązuje nawet wobec recydywisty.
Pozdrawiam
19-01-2010 10:51
 Ocena 10 na 10
uxbridge (5980 punktów)
>Niestety, określenie "teoria" w naukach
>biologicznych jest nader mylące. Nie znaczy to samo, co na przykład w fizyce teoretycznej, gdzie
>mówimy o teorii inflacji wszechświata (to rzeczywiście nie jest faktem, jedynie przypuszczeniem).
Oj, teraz to ty chyba mylisz pojęcie teorii z hipotezą w naukach ścisłych.

Drażni mnie określenie 'to tylko teoria', ponieważ sugeruje, jakoby można było mieć coś więcej. A nie można. Teorie w nauce to najlepsze co mamy i co mieć możemy.
Weźmy teorię grawitacji Newtona. To też 'tylko teoria'. Czy grawitacja jest faktem? Nie. Faktem jest spadanie jabłek z drzewa. Pojęcie grawitacji umożliwia jedynie najlepszy znany nam opis tego zjawiska. A newtonowska grawitacja jest po prostu dobrze potwierdzoną teorią dla małych mas i prędkości.
Czy ewolucja jest faktem? Z tego punktu widzenia nie. Faktem jest powstawanie gatunków. Teoria ewolucji to 'jedynie' bardzo dobrze potwierdzona teoria opisująca i wyjaśniająca to zjawisko.
'Konkurencyjne' wyjaśnienia powstawania gatunków nie są w stanie osiągnąć nawet stadium hipotezy a co dopiero teorii i to dobrze udokumentowanej.
Równie dobrze można grawitację wyjaśnić niewidzialnymi krasnoludkami ciągnącymi za niewidzialne nitki. Ale nikt z tego nie zbuduje nawet słabej teorii.
Guzik (2020 punktów)
>>>Weźmy teorię grawitacji Newtona. To też 'tylko teoria'. Czy grawitacja jest faktem? Nie. Faktem jest spadanie jabłek z drzewa. Pojęcie grawitacji umożliwia jedynie najlepszy znany nam opis tego zjawiska. [..]

No właśnie! Weżmy np. teorię Kopernika... widzimy noce i dni, pory roku, a nie to, że Ziemia krąży wokół słońca

Nie trzeba też wykładać na stół wszystich dowodów, dokonywać nowych wykopalisk. Wystarczy to co widzimy, formy przejściowe poszczególnych gatunków, fakt replikacji życia, genetyczne mutacje i mechanizmy dziedziczenia, aby ewolucja była zrozumiała.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Jeśli chodzi o teorię Kopernika, widzimy, że Słońce jest większe od Ziemi i że to ta druga kręci się wokół. Podobnie jest z ewolucją, dlatego podałem przykłady z istnieniem zębów i przystanku linii numer 9.
19-01-2010 15:49 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Jeśli chodzi o teorię Kopernika, widzimy, że Słońce jest większe od Ziemi i że to ta druga kręci się wokół.
   Ja widzę zupełnie odwrotnie, ale zawsze byłem inny.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Wiemy, nie widzimy - dzięki Biały Bracie .
Marian (5438 punktów)

   To zagadnienie jest czysto semantyczne. Zależy od tego, jak rozumiemy pewne słowa, takie jak teoria, fakt, ewolucja, hipoteza. Nie ulega chyba wątpliwości, że teoria to opis zjawiska. Teoria ewolucji, to opis zjawiska ewolucji.
   Co rozumiemy pod pojęciem ewolucji? Ewolucja to nic innego, jak zmiana w czasie. Ewolucja biologiczna to zmiana w czasie organizmów żywych.
   Nie ulega chyba wątpliwości, że zmiana w czasie organizmów żywych zachodzi. Nie widujemy dziś zwierząt i roślin, o których wiemy, że kiedyś istniały i widujemy takie, które kiedyś nie istniały; niektóre organizmy są inne niż kiedyś (rekord kopalny, również dobór sztuczny); niektóre zmieniają się na naszych oczach (np. uodparnianie bakterii). Mamy masę dowodów potwierdzających fakt ewolucji biologicznej.
   Na pytanie jak konkretnie zachodzi ewolucja biologiczna, odpowiada (bądź stara się odpowiedzieć) teoria ewolucji, której celem jest ten fakt opisać. Nie można wykluczyć, że kiedyś będziemy mieli lepszą teorię ewolucji, tak jak dziś mamy lepszą teorię grawitacji od tej, zaoferowanej przez Newtona (de facto już dziś mamy lepszą teorię ewolucji od tej, zaoferowanej przez Darwina; nasza wiedza też ewoluuje). Jednak nie do pomyślenia jest zaprzeczenie ewolucji, jako zachodzącemu zjawisku, podobnie jak nie do pomyślenia jest zaprzeczenie grawitacji.

   Pozdrawiam.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Właśnie o to, dokładnie, Marianie mi chodzi
19-01-2010 21:03 
 Ocena 1 na 1
Madame de Montsegur (1910 punktów)
Ewolucję odtwarza w skrócie każdy rozwijający się płód - także ludzki. Biolodzy twierdzą, że można uznać to za pośredni dowód na darwinowską teorię przekształacania gatunków. Brakuje nam kilku ogniw w łańcuchu filogenetycznym - m.in. w linii bezpośrednich przodków człowieka. Ale każda teoria ma szansę rozwinąć się, więc może uda się znaleźć te ogniwa.
19-01-2010 21:19 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
>Ewolucję odtwarza w skrócie każdy rozwijający się płód

Raczej nie. Prawo rekapitulacji Haeckela zawsze było raczej "prawem" a dziś d tego wiemy, że fałszywym "prawem".

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>>Ewolucję odtwarza w skrócie każdy rozwijający się płód
>Raczej nie. Prawo rekapitulacji Haeckela zawsze było raczej "prawem" a dziś d tego wiemy, że fałszywym "prawem".
>
dnoterlikowskiego.blogspot.com/


Ale ludzkie wady serca są wynikiem zaburzeń kolejnych etapów tej rekapitulacji.
Sylwek (15472 punktów)
A choroba Alzheimera odkładania blaszek amyloidu, tylko co z tego?

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>A choroba Alzheimera odkładania blaszek amyloidu, tylko co z tego?
>
dnoterlikowskiego.blogspot.com/


To zupełnie inna sprawa. Jeśli nie jesteś lekarzem, trudno Ci będzie zrozumieć różnicę.
19-01-2010 21:50 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
Nie mam problemu w zrozumieniu różnicy między choroba Alzheimera a wadami serca - myślę, że kompetencja lekarza jest tu zbędna, ale mam problem w zrozumieniu jak się mają wady serca do odwzorowania lub nie filogenezy w ontogenezie (a tu z kolei trzeba mieć kompetencję biologa, którą to, och, ach, tak się składa, nie chwaląc się, mam).

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>Nie mam problemu w zrozumieniu różnicy między choroba Alzheimera a wadami serca - myślę, że kompetencja lekarza jest tu zbędna, ale mam problem w zrozumieniu jak się mają wady serca do odwzorowania lub nie filogenezy w ontogenezie (a tu z kolei trzeba mieć kompetencję biologa, którą to, och, ach, tak się składa, nie chwaląc się, mam).
>
dnoterlikowskiego.blogspot.com/


No to ja nie chwaląc się mam tę pierwszą kompetencję. W rozwoju płodowym serce człowieka przekształca się z formy jednokomorowej do dwukomorowej i dwuprzedsionkowej, przy czym jednym z ostatnich etapów jest zamknięcie przegród międzyprzedsionkowej i międzykomorowej, co daje prawidłowe serce czterojamowe. Jeśli nie nastąpi zamknięcie jednej z przegród, dziecko rodzi się z wadą. Serce z jedną komorą lub niepełną przegrodą jest natomiast prawidłowe dla niższych ewolucyjnie zwierząt ( płazy, gady ). Dlaczego rozwój naszego serca miałby przebiegać z odtworzeniem tych form, jeśli by nie było ewolucji i pamięci genetycznej komórek ? Dlaczego nie miałby przebiegać całkiem inaczej, np. z wytworzeniem przegród na dużo wczesniejszym etapie?
Sylwek (15472 punktów)
>Dlaczego rozwój naszego serca miałby przebiegać z odtworzeniem tych form, jeśli by nie było ewolucji i pamięci genetycznej komórek ? Dlaczego nie miałby przebiegać całkiem inaczej, np. z wytworzeniem przegród na dużo wczesniejszym etapie?

Cóż, najwyraźniej Bóg chciał tak a nie inaczej.


dnoterlikowskiego.blogspot.com/
Jacek Tabisz (30006 punktów)
A świat się śni... Tylko komu?
Sylwek (15472 punktów)
Może też Bogu, kto wie.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
Jacek Tabisz (30006 punktów)
To zaproś go do rozmowy. Ze snami nie gadam
19-01-2010 23:14 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Kość ogonowa, błędnik w oku, przepuklina, zawinięcie wokół serca nerwu błędnego. Jest w naszym ciele mnóstwo niedorzeczności, które są atawizmami ewolucyjnymi. Filogezę tłumaczy doskonale stopniowe wdrażanie nowych projektów przez dobór naturalny, który nie może się cofnąć. Może tylko modyfikować już istniejący plan, tak aby każda modyfikacja była w stanie być lepszą od wariantu poprzedniego. Ewolucja nie myśli wcale. Nie zakłada więc - na 100 pokoleń pogorszę sprawność gatunku X, aby później był dużo lepszy. Każde pokolenie musi być lepsze, aby zachodziła trwała zmiana. Ale później nigdy nie wyjdzie coś doskonałego.
Sylwek (15472 punktów)
Kość ogonowa to nie to samo co wada serca.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
Jacek Tabisz (30006 punktów)
A nerw błędny? A przepuklina? - dodam, że jest to ślad jaki zostaje ciele płodu po wędrówce jąder spod okolic serca, gdyż ryby mają jądra blisko serca, a my dość daleko. Po wędrówce jąder zostaje niepotrzebny tunel podatny na to schorzenie. Dodam, że inne części ciała nie muszą wędrować spod okolic serca.
20-01-2010 08:19 
 Ocena 2 na 2
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>A nerw błędny? A przepuklina? - dodam, że jest to ślad jaki zostaje ciele płodu po wędrówce jąder spod okolic serca, gdyż ryby mają jądra blisko serca, a my dość daleko. Po wędrówce jąder zostaje niepotrzebny tunel podatny na to schorzenie. Dodam, że inne części ciała nie muszą wędrować spod okolic serca.

A nawet zdarza się, że jądra ( lub jedno z nich ) nie zstąpią do worka mosznowego i zostają w brzuchu -- to się nazywa wnętrostwo. Też przykra wada. Skutkuje niepłodnością.

Zadam inne pytanie - czemu wszystkie komórki organizmów żywych ( w tym , oczywiście,, i ludzkich także ) mają prawie taką samą budowę ? I pantofelek, i nasza komórka np. skóry ma błonę komórkową, jądro z kwasami rybonukleinowymi, mitochondria i inne organelle. Dlaczego człowiek, gdyby nie było ewollucji, nie miałby się składać z zupełnie innych mikropodjednostek niż np. żółw. Tymczasem i człowiek, i żółw, składają się z komórek i tkanek, a nawet podobnych układów narządów ( krążenia, oddechowy itd. ) Gdyby nie fakt wywodzenia się wszystkich form życia z jednego wspólnego pnia na drodze ewolucji, taki konsekwentny paralelizm w naturze nie miałby racjii bytu.
20-01-2010 11:11 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
Pozwolę sobie tutaj udzielić ogólnej odpowiedzi w temacie tego wątku.
Ewolucja jest odpowiedzią, jakiej udziela nauka na pytanie jak doszło do rozwoju życia na Ziemi. Jest odpowiedzią nawet bardziej uniwersalną - sugeruje jak może zmieniać się życie wszędzie gdzie się ono pojawi. Opisuje ona nic innego jak prawa, czyli prawidłowości, zmian populacji replikatorów.
Jest oczywistym, że status teorii ewolucji jest zdecydowanie inny niż wyjaśnień w fizyce - o ile te ostatnie sa niepełne i prawdopodobnie fałszywe, o tyle na chwilę obecna trudno wykazać nieprawidłowości w rekonstrukcji jaka oferuje darwinizm. Ponadto, TE jest jedynym liczącym się graczem na scenie - ani ID ani tym bardziej stricte religijne odpowiedzi nie spełniają w ogóle wymogów naukowości by z nimi na serio dyskutować.
Krotko mówiąc, mamy powody by sadzić, że ewolucja rzeczywiście jest faktem. Ale to nie to samo co mieć pewność.
I wynika to ze struktury wiedzy naukowej - nauka nie udziela odpowiedzi pewnych. Koniec kropka nie ma tu nic do dodania.

Rozbroił mnie swoisty naturalizm poznawczy Jacka Tabisza, który sugeruje, że filozofia nie może odmówić pewności teorii ewolucji, bo gdyby nie ewolucja nie byłoby filozofów.

Otóż to tak nie działa - niezależnie od mechanizmów genezy, logika jako taka nie jest warunkowana ewolucyjna historią - logiczna nieprawomocność "dowodu" prawdziwości TE nie jest znoszona przez fakt historycznej rekonstrukcji, w której zdolność myślenia jest rodzajem adaptacji. Logika to zbiór dosyć arbitralnych reguł, a to jak powstała nie ma znaczenia dla jej funkcjonowania. Zarazem jest narzędziem niezbędnym do oceny prawdziwości bądź fałszu teorii, cz tylko ich podobieństwa do prawdy, a może tylko akceptowalności przez społeczność uczonych.

Ważne jest, ze to z analiz logicznych wynikł najtrwalszy jak dotąd wniosek XX filozofii nauki - by teoria była warta uwagi, musi mieć taką strukturę by była niedowodliwa. Tylko wtedy może mówić nam o świecie coś więcej niż konkretny, skończony zbiór doświadczeń (takich jak na przykład skamieniałości) i tylko wtedy dostarcza nam ogólnego, wykraczającego poza doświadczenie wyjaśnienia.
Ale to wszystko za cenę niepewności.

Właśnie dlatego, można powiedzieć jedynie (i aż), że ewolucja jest prawie na pewno faktem.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
20-01-2010 12:10 
 Ocena 1 na 1
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>>Krotko mówiąc, mamy powody by sadzić, że ewolucja rzeczywiście jest faktem. Ale to nie to samo co mieć pewność.
>I wynika to ze struktury wiedzy naukowej - nauka nie udziela odpowiedzi pewnych. Koniec kropka nie ma tu nic do dodania.

Czyli znowu kłopoty wynikają z teorii poznania. To, co rejestrujemy jako fakty, naprawdę może być tylko zbiorem zjawisk dostępnych naszej percepcji i przez tę percepcję ograniczonych. Jeżeli ewolucja jest Twoim zdaniem faktem, ale jej interpretacja już nie , to wpadamy w intelektualną "czarną dziurę " - nic nie jest pewne , wszystko można zanegować, nawet jeśli wydaje się spójne logicznie i przekonywujące, więc co tu będziemy gadać, lepiej iść do hipermarketu i kupić dużą ilość piwa z promocji, żeby nas dobrze rąbnęło, dobrze że chociaż piwo nie ewoluuje, bo nie wiadomo jaki by z niego wyszedł dziwoląg, a dobre jest takie jakie jest
Sylwek (15472 punktów)
Że nic nie jest pewne, to truizm.

Że niektórych doprowadza to do histerii - to jeszcze większy truizm.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
20-01-2010 12:39 
 Ocena 1 na 1
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>Że nic nie jest pewne, to truizm.
>Że niektórych doprowadza to do histerii - to jeszcze większy truizm.
>
dnoterlikowskiego.blogspot.com/


Jestem jak najdalsza od histerii. Ale lubię wiedzieć. I trochę nie irytuje, jak ktoś podcina gałąź wiedzy, na której siedzę. Ale oczywiście uznaję aktualność i zasadność słynnego " wiem, że nic nie wiem". Mimo to nie zaznam spokoju, dopóki się nie dowiem . I nie spocznę, dopóki nie uzyskam pewności tej wiedzy. Nawet, jeśli za jakiś czas pewność okaże się iluzją. Wtedy będę szukać dalej. Pozdrawiam.
Sylwek (15472 punktów)
Cóż, ja szukam, nie łudząc się, że kiedykolwiek znajdę wiedzę pewną.

Zresztą to nie przekleństwo a błogosławieństwo - wiemy, że poszukiwania nigdy się nie skończą.

Pozdrawiam.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
20-01-2010 13:06 
 Ocena 1 na 1
uxbridge (5980 punktów)
>Jestem jak najdalsza od histerii. Ale lubię wiedzieć. I trochę nie irytuje, jak ktoś podcina gałąź wiedzy, na której siedzę. Ale oczywiście uznaję aktualność i zasadność słynnego " wiem, że nic nie wiem". Mimo to nie zaznam spokoju, dopóki się nie dowiem . I nie spocznę, dopóki nie uzyskam pewności tej wiedzy. Nawet, jeśli za jakiś czas pewność okaże się iluzją. Wtedy będę szukać dalej. Pozdrawiam.
Madamme, mówisz jak Hilbert - 'Musimy wiedzieć, będziemy wiedzieć'. Niestety, okazało się iż nie miał racji. A mówił o nieudowodnionych twierdzeniach w matematyce! W dziedzinie w której jak się wówczas wydawało, nie ma miejsca na niepewność. I mówił to pewnie największy matematyk swoich czasów. A tu Zonk!
21-01-2010 15:03 
 Ocena 2 na 2
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>Madamme, mówisz jak Hilbert - 'Musimy wiedzieć, będziemy wiedzieć'. Niestety, okazało się iż nie miał racji. A mówił o nieudowodnionych twierdzeniach w matematyce! W dziedzinie w której jak się wówczas wydawało, nie ma miejsca na niepewność. I mówił to pewnie największy matematyk swoich czasów. A tu Zonk!

Jeśli uzyskanie wiedzy nie jest możliwe a priori, to przynajmniej jej szukanie jako cel sam w sobie jest coś warte. Dochodzenie do pewnych twierdzeń i ich obalanie, aby sformułować nowe twierdzenia, które przez jakiś czas będą uchodzić za prawdy, nie jest dla mnie praktyką godną potępienia. Im głębiej drążymy rzeczywistość, tym bardziej przybliżamy się do prawdy, tak myślę. Nie chcę zostać intelektualnym leniem tylko dlatego, że prawdopodobnie nic nie da się wiedzieć na pewno.
20-01-2010 12:50 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Cytat:
Rozbroił mnie swoisty naturalizm poznawczy Jacka Tabisza, który sugeruje, że filozofia nie może odmówić pewności teorii ewolucji, bo gdyby nie ewolucja nie byłoby filozofów.


Nie byłoby filozofów i stylu myślenia filozofów wraz z jego błędami opartymi na percepcji przydatnej w życiu zbieracko - łowieckiem (nasz gatunek ponad 95% swojego istnienia przebył w takich warunkach). Raz jeszcze ci powtórzę - ewolucja to nie istniejący obiekt, czy ogólne prawo (zamarzania ciał płynnych etc.). To istniejący algorytm, który interpretujemy.
Sylwek (15472 punktów)
A ja wciąż nie rozumiem skąd się bierze pewność jaka pokładasz w teoretycznej rekonstrukcji algorytmu obecnego w przyrodzie, i czemu tej samej pewności odmawiasz teoretycznym rekonstrukcjom praw przyrody.


dnoterlikowskiego.blogspot.com/
20-01-2010 13:10 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Algorytm jest w przyrodzie obecny, my zaś próbujemy go w pełni poznać i zrozumieć. Algorytm przyrody nie został stworzony przez człowieka, ani jego wymyślonych bogów. Słowik, ćma, trawa, rekin - to równe wyniki tego algorytmu. Słowik nie jest topiącym się lodem, czy obłokiem wodoru w którym pod wpływem ciśnienia dochodzi do reakcji termonuklearnej.

Gdy odpowiadasz na pytanie, dlaczego lód się topi, opisujesz proste prawo fizyczne.

Gdy odpowiadasz na pytanie, dlaczego słowik śpiewa, musisz badać różne algorytmy. To bowiem złożone pytanie. Składa się z dwóch głównych członów.

1. Fizyka śpiewu słowika. Opisujesz tu aparat wokalny ptaka od strony czysto technicznej.
2. Przyczyna śpiewu - zagłebiasz się tutaj w dobór płciowy i ewolucję poszczególnych cech odpowiedzialnych za śpiew, odnosząc się do poprzedzających słowika gatunków zwierząt. Tej części nie ma w pytaniu o topnienie lodu, czy reakcję termonuklearną. Nie pytamy "co ma "na myśli" reakcja termonuklearna na Słońcu? W jakim celu jest tym czym jest?". NIe pytamy, gdyż tu nie ma realnie istniejących algorytmów. Po prostu przy spełnieniu pewnych cech fizycznych układu dochodzi do powstania Słońca. Natomiast ze słowikiem to nie takie proste. Gdy wrzucisz węgiel, tlen, wodór i azot w jakieś miejsce, nie powstanie ci automatycznie słowik. Potrzeba replikatora, który tworząc kolejne algorytmy doprowadza do powstania złożonych form, drogą przypadku i konieczności. Aby powstała gwiazda, trzeba spełnić dość ogólne warunki. Aby powstał słowik trzeba odtworzyć dokładnie Ziemię, miliardy lat. ewolucji, replikator etc. Szansa że z podobnej do ziemskiej ewolucji powstanie słowik, jest niemal zerowa. Z dużej ilości odpowiednio ściśniętego wodoru zawsze powstanie gwiazda.
Sylwek (15472 punktów)
Krótko mówiąc - ponieważ ewoluowanie życia to zjawisko znacznie bardziej skomplikowane, z tej racji mamy pewność, że zachodzi tak jak nam się wydaje, ale już procesy prostsze, bazujące, na jak sam mówisz prostych prawach fizyki, opisywane są przez teorie które potencjalnie da się (w przeciwieństwie do TE) sfalsyfikować?

Osobliwe.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
20-01-2010 14:24 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Nie ma w tym nic osobliwego. Gdy budujesz most posługujesz się mechaniką Newtona. NIe jest ci do niczego potrzebna wtedy Teoria Względności, bo operujesz w małej skali, więc wszelkie przybliżenia mogą być. Projektoidy, które "tworzy" ewolucja też są podobne do mostów, zegarków, etc. Ewolucja nie mówi o uniwersalnych prawach rządzących wszechświatem (choć gdyby Smolin miał rację, mogłoby to się zmienić). Mówi o dzieleniu się replikatorów i ich przypadkowych mutacjach, które są weryfikowane przez dobór naturalny, nie działający w granicznych mikro i makro skalach. Replikatory mamy w każdej z naszych komórek. Są to geny. Można z nich wyczytać historię poprzednich gatunków, które poprzedzały powstanie Homo sapiens. Nasze życie płciowe jest obyczajowym potwierdzeniem tegoż, zaś życie intelektualne pokazuje naszą mentalność wyrosłą z ewolucji naturalnej. Pod moim oknem jest przystanek tramwaju 9. Nad moją głową świeci Słońce. Jestem efektem ewolucji, która toczy się nieprzerwanie (bakterie, które szybko się dzielą, są znakomitym na to dowodem). Nie ma tutaj makro i mikro skali którą możnaby podważyć. Przystanek tramwajowy nie zmieni swojej funkcji i charakteru w naszych oczach pod wpływem możliwego poszerzenia teorii einsteinowskiej o fizykę strun. Gdy znajdziemy Bozon Higgsa, nadal tramwaj numer 9 będzie istniał, albo też pozostawi historię swojego istnienia w latach 1950 - 2010.

Istnienie słowika jest faktem. Słowik jest fragmentem "doliny" o nazwie ewolucja. NIe mamy jej dokładnej mapy, ale już trochę wiemy. Odkryliśmy istniejący przed nami algorytm tworzący słowiki i rekiny, a nie obiekt, czy uniwersalne prawo fizyki.
PKowalski (1042 punktów)
Też bywam zły na podobne podejście do nauki (nie tylko teorii ewolucji Darwina). Ale może warto zauważyć, że pod względem poznawczym rzeczywiście, czymś innym jest fakt, czymś innym teoria w naukach przyrodniczych, czymś jeszcze innym twierdzenie matematyczne, jeszcze inną rzeczą stwierdzenie nauk społecznych, a jeszcze czymś innym teza polityczna, czy publicystyczna.

W przypadku ewolucji mam problem, czy ją zakwalifikować do faktów (i dopiero wyjaśnienia jak ona przebiega zaliczyć do teorii), czy do teorii. Wiele tu może zależeć do tego, o jakim jej aspekcie się dyskutuje.

Z teorią można dyskutować i kontrargumentować, choć w przypadku dobrze uzasadnionych teorii nie jest to proste. (I szerzej -- w przypadku teorii naukowych, na pewno w naukach przyrodniczych, wszelkie polemiki ze strony laików dowodzą tylko ich niekompetencji -- co jest obserwowalnym faktem )
w-o-w-o (692 punktów)
Ewolucja ? Kreacjonizm ? Dla mnie nie jest to aż tak ważne. Nauka powinna skupić się na ewolucji kosmicznej a co za tym idzie na procesie kosmicznej destrukcji. Destrukcji, która cyklicznie dotyka naszą planetę. Czyżby czysty rachunek prawdopodobieństwa wyznaczał granicę dla dostatecznego rozwoju cywilizacji ? Mamy milion lat przed sobą, bo nadlatuje asteroida ? BUM ! Koniec...? Czy dinozaury nie miały szans na budowę miast i kosmodromów ? Czy ewolucja nie zmierza do ekspansji na inne planety ? Może właśnie po to jest ten proces ? Czy to właśnie planeta jest ogranicznikiem dla ewolucji ? Jedno jest pewne - jeśli ewolucja istnieje to jest całkowicie zależna od powtarzających się wydarzeń kosmicznych. Pora je dogłębnie zbadać i zabezpieczyć się na tyle ile rozum i możliwości nam pozwalają.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365