Racjonalista - Strona głównaDo treści
Rytuały, wierzenia i fenomeny dotyczące śmierci i pochówków.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
04-11-2010 14:52yarec (13 punktów)Rytuały, wierzenia i fenomeny dotyczące śmierci i pochówków.
Ocena 1 na 1
Witam, jestem studentem psychologii i w ramach fiksacji jednego z moich profesorów na temat psychotantologii, otrzymałem 'zadanie domowe'
Owe zadanie polega na opisaniu ciekawych wierzeń, rytuałów, bądź mniej lub bardziej interesujących fenomenów związanych ze śmiercią (ostatnie chwile, ceremonia pogrzebowa, zaduszki).

Niestety moi bliscy nie mieli mi zbyt wiele do powiedzenia, więc pomyślałem, że może uzyskam pomoc na tym portalu.

Bardzo proszę o napisanie czegokolwiek na temat tradycji rodzinnych zwiazanych ze śmiercią, każdy detal będzie dla mnie dużą pomocą.
Mam nadzieję, że ktoś się skusi na poświecenie chwili swojego czasu i mi pomoże.

Poniżej zamieszczam 'kilka' pytań pomocniczych, prosiłbym Was o odpowiedź na chociaż kilka z nich..

Jak wyglądają często ostatnie chwile członka rodziny przed śmiercią? Gdzie umierał, w jakich warunkach? Kto mu towarzyszył? Kto go pielęgnował – jeśli umierał w domu, jaka była rola rodziny, jeśli umierał w jakiejś instytucji? Co było ważne dla umierającego i członków rodziny? Czy lub w jaki sposób zmarły wyrażał ostatnią wolę? Testament? Kto był odpowiedzialny za organizację czynności pogrzebowych? Co działo się ze zwłokami – gdzie przechowywane, jak długo, kto miał dostęp? Kto zajmował się przygotowaniem zwłok i w jaki sposób? Jakie były/są lokalne wierzenia, przesądy związane ze śmiercią, przechowywaniem zwłok, dotykaniem zwłok, pochówkiem? Jak przebiegała ceremonia pochówku (kiedy, gdzie, kto ją wykonuje, jak żegnano zmarłego, co robiła rodzina – przed, w trakcie, po pogrzebie, jakie są role różnych członków rodziny, w jakim stopniu angażowało się i informowało dzieci o śmierci bliskiego, jak tłumaczono śmierć małym dzieciom, jak przebiegał proces żałoby, w jaki sposób wyrażało się uczucia i emocje, jak eksponowało się i jak teraz eksponuje się żałobę w lokalnej społeczności?
 
W jaki sposób świętowano? (np. stypa – kto? gdzie? jak?) W jaki sposób mówiono o zmarłym? Jak pielęgnuje się pamięć po zmarłych? Które przekonania, obrzędy, rytuały uległy zmianie i w jaki sposób?. Które przekonania lub obrzędy mogą być specyficzne dla kultury społeczności lokalnej w której żyjesz (albo żyli dziadkowie, rodzice)? Czym różnią się lub w czym są podobne te przekonania i obrzędy w Twojej rodzinie oraz Twoich znajomych – sąsiadów, przyjaciół? Jaki wpływ mają przekonania i praktyki religijne na stosunek do śmierci i obrzęd pochówku w Twojej rodzinie?

Z góry dziekuję, i pozdrawiam.
Yarec.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

spellbinder (8577 punktów)
>Witam, jestem studentem psychologii i w ramach fiksacji jednego z moich profesorów na temat
>psychotantologii, otrzymałem 'zadanie domowe'

Ostro Ale tacy profesorowie to skarb.

Opisanie opisaniem, kiedyś - już nieważne po co to było - zbierałem materiały dotyczące wierzeń słowiańskich. Myślę, że warto jest opowiedzieć nieco o korzeniach tych naszych pogrzebowych i okołopogrzebowych zachowań, nasze podejście do zmarłych jest wciąż w znacznym stopniu kształtowane przez tamte wierzenia.

>Owe zadanie polega na opisaniu ciekawych wierzeń, rytuałów, bądź mniej lub bardziej interesujących
>fenomenów związanych ze śmiercią (ostatnie chwile, ceremonia pogrzebowa, zaduszki).

Zasadniczo słowanie trupów się bali i to wychodzi w każdym w zasadzie wierzeniu. Dla przykładu -
w Ameryce z okresu romantyzmu dość popularnym widokiem na cmentarzu był zawieszony przy grobie dzwoneczek. Zdarzało się, że ludzie byli chowani za życia, w związku z czym - aby wykryć taką "reinkarnację" - przyczepiano trupowi do palca sznurek, który miał pociągnąć za dzwoneczek i tym samym zaalarmować, że dana osoba żyje.

Tu przypomina mi się historia opowiedziana przez babcię. Mieszkała sobie w młodości w okolicach Lwowa, na wsi. Rok może 1920. Zmarł jakiś wujek, pochowali go, stypa. I nagle facet pojawia się w drzwiach. Płytki grób to i zdołał wyjść, gość oszołomiony, niewiele rozumie - przyszedł tam gdzie się akurat świeciło. Panika była straszliwa, ludzie wyskakiwali oknami, wrzask, tupot nóg, w kilka sekund wszystkich gości wymiotło.

Zdawałoby się, że grupa dodaje otuchy, łatwiej się chodzi po lesie w dużej grupie - prawda? Ale tam wierzenie we wstające z grobu trupy było silniejsze niż rozsądek.

Słowianie bali się zarówno żywiołów jak i zmarłych. Topielec, czyli ktoś kto umarł przez utonięcie, a kto nawiedzał osady, topił ludzi. Południca - dusza kobiety która umarła w okresie "okołoślubnym". Mamuna była duchem kobiety zmarłej w trakcie porodu, który wracał aby "podmieniać" dzieci - tak tłumaczono chorobę psychiczną, niedorozwój umysłowy. Nie trzeba było być "złym człowiekiem". Starczyła śmierć w określonych okolicznościach i już trup powracał szkodzić żywym.

Mam takie wrażenie, że cała przyroda była dla Słowian zagrażająca, każdemu duchowi trzeba było płacić haracz, przed każdym zmarłym się chronić.
Ten nasz zwyczaj przywalania trupów kamieniem - zachował się do dziś.

Na zachodzie pojawia się motyw zmarłego mszczącego się na żywych tylko wtedy, kiedy był złym człowiekiem - u nas każdy zmarły po śmierci stawał się potworem.

Obecnie większość tych wierzeń przestała mieć znaczenie, zachowały się rytuały w formie szczątkowej, jak to strzepywanie kieliszka po wódce.

Teraz grób jest pretekstem do pokazania reszcie rodziny, że jest się bardziej dzianym, ma się wyższą pozycję społeczną. Np. - to już w obrębie rodziny ze strony ojca, po śmierci babcia poszła do ziemi, grób 10 metrów przy krańcu cmentarza. Rodzina duża i łasa na forsę, prababka siedziała w Niemczech, była wdową po jakimś funkcjonariuszu policji i w związku z tym miała - jak to się mówiło - "kupę kasy". Którą to obdarowywała rodzinkę. Rodzinka więc, wietrząc możliwość maksymalizacji "zarobków" - donieśli, że babcię - a więc córkę zamieszkałej w Niemczech prababki - "syn rodzony pochował pod płotem". Liczyli na to, że prababka odetnie wnusia od forsy, a dla reszty rodziny zostanie więcej.

Inny przykład - z drugiej strony rodziny. Dziadka jakiś czas temu żeśmy odkopali, żeby skremować i przewieźć na Powązki. Zaraz pojawiła się jakaś znajoma babci, która uznała, że skoro pomnik nam juz niepotrzebny, to ona go sobie weźmie dla kogoś tam, bo ładniejszy jest. No i wzięła, żeby potem szpanować - znajomym opowiadała, że sama go kupiła.
AdamGr (3037 punktów)
"Dziady" Mickiewicza.
Znajdywane pochówki całopalne (urny) z darami.
Święto zmarłych w Meksyku.
yarec (13 punktów)
Super, wielkie dzięki. Mam nadzieję, że jeszcze ktoś napisze coś ciekawego
Ania... (14138 punktów)
Ja spotkałam się ze zwyczajem zakrywania luster w domu umierającego - bowiem dusza zamiast do nieba, czy do czyśćca, czy gdzie tam powinna iść, wlezie do lustra jak Alicja.
Podobny zwyczaj to tłuczenie luster w pokoju, w którym umierał nasz trupek. Pewnie z tego samego powodu.

Jest też zwyczaj, że trup nie powinien leżeć przez niedzielę, bo jak przeleży niedzielę, to pociągnie innych za sobą. Czyli zmarłego w piątek chować jak najszybciej!

Zdarza się również wkładanie do trumny użytecznych przedmiotów - pamiątek, czegoś szczególnie ważnego dla zmarłego.

Wiem, że na jakimś etapie chowano w dziurawych butach, aby zmarły nie wrócił, a jakby wrócił, to żeby nie doszedł daleko. Takie samo jest wyjaśnienie szklanych butów.
Bill Kilgore (3086 punktów)
(zablokowany)
Zasłyszało się to i owo, choć niestety nie mogę podać rzetelnych źródeł. M.in. sporo plemion słowiańskich chowało zmarłych na osi wschód- zachód z głową skierowaną na wschód. Zdarzały się również pochówki twarzą w dół, jeśli zaistniał cień groźby, że rzeczony zmarły wróci jako wąpierz.

Czasem zmarłemu kładziono na oczy, lub w usta monety- jako zapłatę za ostatnią przeprawę, jak mi się wydaje- zwyczaj wywodzi się z mitologii greckiej (przewoźnik Charon).

Gdy zmarło dziecko- sprawdzano, czy nie ma dodatkowej pary rzędów zębów- miał to być niechybny znak, że będzie strzygą tudzież strzygoniem. Dla pewności ucinano czasem głowę i umieszczano przy stopach zmarłego.

Tyle pamiętam, jeśli chodzi o naszą słowiańską makabreskę.
Ania... (14138 punktów)
>Zasłyszało się to i owo, choć niestety nie mogę podać rzetelnych źródeł. M.in. sporo plemion słowiańskich chowało zmarłych na osi wschód- zachód z głową skierowaną na wschód. Zdarzały się również pochówki twarzą w dół, jeśli zaistniał cień groźby, że rzeczony zmarły wróci jako wąpierz.
W tej kwestii jest sporo ciekawostek. Np. historia księżnej Eleonory.
Znajdywano takie nietypowe pochówki. Często oddzielano głowę od reszty ciała. Często też chowano takie osoby w odległych miejscach - księżną pochowano jako jedyną z rodu poza grobowcem rodzinnym. Na szczęście te rytuały dotyczyły zwłok, więc oceniam je jako stosunkowo mało groźne.

>Gdy zmarło dziecko- sprawdzano, czy nie ma dodatkowej pary rzędów zębów- miał to być niechybny znak, że będzie strzygą tudzież strzygoniem. Dla pewności ucinano czasem głowę i umieszczano przy stopach zmarłego.
Znam też historię o siódmym dziecku, które miało tendencje do bycia strzygą.
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
Polecam przede wszystkim:

-Louis-Vincent Thomas Trup. Od biologii do antropologii Wydawnictwo Łódzkie, Łódź 1991 - kopalnia wiedzy i ciekawe interpretacje; lektura podstawowa.

Przydadzą Ci się zapewne też:

-Alfonso M. di Nola Tryumf śmierci. Antropologia żałoby wyd. UNIVERSITAS, Kraków 2006
-Michael Kerrigan Historia śmierci. Zwyczaje i rytuały pogrzebowe od starożytności do czasów współczesnych wyd. Bellona, Warszawa 2009 (praca o charakterze raczej popularnym, ale można).

Jeśli masz czas i ochotę na zagłębianie się w sążniste traktaty, dodatkowo:

-Philippe Aries Człowiek i śmierć wyd. PIW, Warszawa 1989
-Michel Vovelle Śmierć w cywilizacji Zachodu. Od roku 1300 po współczesność wyd. słowo/obraz terytoria, Gdańsk 2004.

A jak już bardzo chcesz zabłysnąć przed profesorem, zapoznaj się też z:

Tybetańska księga umarłych wyd. Oficyna Literacka, Kraków 1993
Mirosław Barwik Księga wychodzenia za dnia. Tajemnice egipskiej księgi umarłych wyd. PIW, Warszawa 2009.

Miłej lektury .
yarec (13 punktów)
Rzecz w tym, że w dużej mierze mam bazowac na przekazach z pierwszej (drugiej )ręki, ale dziękuję na pewno mi się przyda!
05-11-2010 11:45 
 Ocena 5 na 5
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
Jasne - pisałeś o tym.
Podzieliłem się czym chata bogata, bo akurat na bazie osobistych doświadczeń nie mogłem niemal niczym, co wykraczałoby poza znany do bólu stereotyp: śmierć w szpitalu - opieka nad ciałem powierzona fachowcom, rodzina zaś załatwia sprawy okołopogrzebowe - pogrzeb - stypa.
Zapewne: gdyby poszperać w tym stereotypie, znalazłoby się sporo ciekawych szczegółów obyczajowych ale przyznam, że delikatność brała u mnie górę nad wścibstwem etnografa i w szczegóły nie wnikałem.
Ponieważ podobnie zapewne reaguje większość ludzi osobiście emocjonalnie zaangażowanych w obrzędy okołośmiertne, sądzę, że takowi raczej nie będą zbyt wartościowym źródłem informacji.
Dodatkowo - sama formuła badania wydaje mi się dość nieszczęśliwie dobrana. Postawiwszy dość osobiste przecież pytania na forum internetowym trudno spodziewać się czegoś ponad banalne ogólniki.
Na Twoim miejscu:
1. stawiałbym na osobiście przeprowadzane wywiady;
2. zwróciłbym się po informacje przede wszystkim do osób zawodowo zajmujących się praktykami okołośmiertnymi - lekarzy, księży, kosmetyków pośmiertnych, pracowników zakładów pogrzebowych etc. - mają mnóstwo własnych obserwacji, wolni są też przy tym od osobistego zaangażowania.
Tak na szybko znalazłem w necie parę rzeczy, które może Ci się przydadzą:

forum.gaze(*),41083,Smierc_i_umieranie.html
www.polskaizbapogrzebowa.pl/
www.funeralis.pl/
kulturapogrzebu.com.pl/ - przyznam, że ujęła mnie okładka najnowszego numeru .
www.targikielce.pl/index.html?k=necroexpo&s=index
www.necropolis-expo.pl/pl/
05-11-2010 12:18 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)
>przyznam, że ujęła mnie okładka najnowszego numeru .
"Dobry początek"? Też mi się podobało

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
05-11-2010 12:33 
 Ocena 4 na 4
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>"Dobry początek"? Też mi się podobało
Mówią, że dobry początek - to połowa sukcesu .
A także, iż nigdy nie ma drugiej okazji, by zrobić Pierwsze Wrażenie .
Kowalska (14008 punktów)
   Nie wiem czy to ciekawy przypadek, ale fajnie było.

   W latach '80 z kostnicy w Bytomiu zwiał nagi facet. Na pytanie policji dlaczego uciekł, odpowiedział, że on to wszystko p*****li i w domu ma cieplej.


"Nie rozkopuj kołdry, bo będę niedobry"
Vytautas (4394 punktów)
>W jaki sposób świętowano? (np. stypa - kto? gdzie? jak?) W jaki sposób mówiono o zmarłym? Jak
>pielęgnuje się pamięć po zmarłych? Które przekonania, obrzędy, rytuały uległy zmianie i w jaki
>sposób?.
   Antropologiem nie jestem, ale zdarzyło mi się kiedyś czytać sążnistą księgę, w której roi się od przykładów wielu obrzędów i czynności magicznych, także takich, którymi się interesujesz. Są to opisy obyczajów zarówno ludzi do dziś żyjących w ustroju plemiennym, jak i cywilizowanych, którzy zachowują obyczaje przodków.
   Ta księga, to "Złota Gałąź" Jamesa Frazera. Radzę przeczytać.
06-11-2010 16:35 
 Ocena 4 na 4
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>   Antropologiem nie jestem, ale zdarzyło mi się kiedyś czytać sążnistą księgę, w której roi się od przykładów wielu obrzędów i czynności magicznych, także takich, którymi się interesujesz. Są to opisy obyczajów zarówno ludzi do dziś żyjących w ustroju plemiennym, jak i cywilizowanych, którzy zachowują obyczaje przodków.
>   Ta księga, to "Złota Gałąź" Jamesa Frazera. Radzę przeczytać.

Jestem antropologiem, przez co nieco dziwnie się czuję pisząc niniejsze, bowiem lektury Złotej Gałęzi (najbardziej chyba znanej pracy antropologicznej w historii) bynajmniej nie zalecam.
Inaczej może - zalecam, ale zalecam też wiele dystansu przy lekturze.
Dzieło to, w swoim czasie będące wybitnym naukowym osiągnięciem, dziś jest już bardzo mocno przestarzałe - może nie aż tak jak, powiedzmy, De revolutionibus dla astronomii ale prawie.
Złota Gałąź ma oczywiście mnóstwo zalet, tak naukowych (to faktycznie kopalnia wiedzy etnograficznej a i frazerowski podział na magię homeopatyczną i przenośną do dziś się dobrze sprawdza jako narzędzie badawcze) jak i czysto literackich.
Ale laikowi chcącemu dziś wyrobić sobie opinię o działaniu ludzkich kultur Frazer tylko namiesza w głowie, więcej szkody niż pożytku przynosząc.
Jeśli więc już Złotą Gałąź czytać, bo z wielu względów jednak warto, to (warunek minimum) dopiero po przeczytaniu współczesnego wprowadzenia do danego wydania.
Vytautas (4394 punktów)
>>   Ta księga, to "Złota Gałąź" Jamesa Frazera. Radzę przeczytać.
>Jestem antropologiem, przez co nieco dziwnie się czuję pisząc niniejsze, bowiem lektury Złotej Gałęzi (najbardziej chyba znanej pracy antropologicznej w historii) bynajmniej nie zalecam.
   Wielka szkoda, że nie zalecasz, a przytem nie proponujesz niczego innego, równie zrozumiałego, co wyjaśniło by mi, w czym się Frazer mylił.
07-11-2010 08:53 
 Ocena 4 na 4
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>   Wielka szkoda, że nie zalecasz, a przytem nie proponujesz niczego innego, równie zrozumiałego, co wyjaśniło by mi, w czym się Frazer mylił.

Zanudzać nie chciałem ale - skoro takie życzenie - chętnie rzucę parę tytułów, do takich bardzo "szkolnych" rzeczy się przy tym ograniczając:

-Ewa Nowicka Świat człowieka - świat kultury, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 1998
-Andrzej K. Paluch Mistrzowie antropologii społecznej, PWN, Warszawa 1990
-Andrzej Mencwel (red.) Antropologia kultury. Zagadnienia i wybór tekstów, Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 1997
-Alan Barnard Antropologia. Zarys teorii i historii, PIW, Warszawa 2006
-Adam Kuper Kultura. Model antropologiczny, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2005

To taki zestaw ad hoc - com tam na szybko pod ręką znalazł, tom i zapodał. Oczywiście da się przedstawić wybór lepszy - może kiedy indziej.
Laikowi szukającemu dobrze się dających czytać dzisiejszych prac antropologicznych polecałbym w pierwszym rzędzie dzieła Ludwika Stommy, ot - choćby najnowsze:
Kultura zmienną jest wydawnictwo SENS, Poznań 2009.

A do tematu wątku wracając - coś takiego dla Autora właśnie znalazłem:

wyborcza.p(*)96693,Pogrzeb_za_pol_ceny.html
Vytautas (4394 punktów)
>>   Wielka szkoda, że nie zalecasz, a przytem nie proponujesz niczego innego, równie zrozumiałego, co wyjaśniło by mi, w czym się Frazer mylił.
>Zanudzać nie chciałem ale - skoro takie życzenie - chętnie rzucę parę tytułów, do takich bardzo "szkolnych" rzeczy się przy tym ograniczając:
   Dziękuję, postaram się dotrzeć do tej lektury, bo rzecz ciekawa.
11-11-2010 20:18 
 Ocena 2 na 2
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>   Dziękuję, postaram się dotrzeć do tej lektury, bo rzecz ciekawa.

Właśnie wygrzebałem coś, o czym uprzednio całkiem zapomniałem, a co dla Twych celów nada się najlepiej jak tylko można:

Wojciech Michera AntyDAENIKEN Wydawnictwo G.D., Warszawa 1992.

Tytuł jest nieco mylący, rzecz jest niby-polemiką z Daenikenem ale daenikenowe głupoty stanowią dla Autora tylko pretekst do przedstawienia zwięzłego a bardzo przejrzystego i kompetentnego "wprowadzenia do przeglądu" zagadnień z pogranicza antropologii i religioznawstwa - w szczególności tych dotyczących tzw. mitycznej organizacji świata.
Jako korekta Złotej Gałęzi pasuje wprost idealnie.
A że i czyta się to naprawdę lekko i przyjemnie - każdemu jak najsolenniej polecam.
yarec (13 punktów)
Bardzo dziękuję za Waszą pomoc

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365