 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 21-11-2010 02:23 | Grzegorz Staniak (2145 punktów) | Bo Bóg obiecał Noemu
14 na 14 | My tu sobie gadu gadu, a tymczasem na naszych oczach najważniejsze kwestie naukowe, gospodarcze i polityczne naszych czasów są rozstrzygane prosto i radykalnie przez ludzi biorących za wzór podejście Aleksandra do węzła gordyjskiego: od 10 listopada możemy sobie darować kłótnie w dziale "Nauka" -- już wiadomo, że żadne globalne ocieplenie Ziemi nie zaszkodzi, ponieważ Bóg złożył Noemu po potopie obietnicę powstrzymania się w przyszłości od podobnych aktów destrukcji: www.dailym(*)-planet-God-promised-Noah.htmlTo mówi, szanowni Państwo, człowiek który może już za chwilę szefować Komisji Energii Izby Reprezentantów USA. To mój pierwszy zakładany wątek. Być może znalazłby się dla niego lepszy dział forum, ale moim zdaniem raczej nie "Nauka": nie chodzi o to jaki jest stan faktyczny i kto ma rację w sporze naukowym. Chodzi o to, do jakiego poziomu sprowadza debatę na najwyższych szczeblach władzy wiara religijna. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
4 na 4 | adamzwawy (969 punktów) | ręce opadają...
|
|
16 na 16 | diogenes (42753 punktów) | >Chodzi o to, do jakiego poziomu sprowadza debatę na najwyższych szczeblach władzy wiara religijna.
Najwyższe szczeble władzy w żaden sposób nie wiążą się z najwyższymi szczebelkami rozumu. Podejrzewam nawet zależność odwrotnie proporcjonalną.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
9 na 9 | zachaj (5239 punktów) | Właśnie dlatego państwo powinno być świeckie. Nie ma racji ten , który mówi , że religia nie jest w sporze z nauką. Jest i taka ingerencja w politykę to już duża szkodliwość społeczna. Ten przypadek mówi tez dużo o amerykańskim społeczeństwie. USA traci status mocarstwa , a takie działania przyśpieszają ten proces.
Ps. Nic dziwnego , że Macierewicz się tam wybrał , znajdzie sobie kompanów na pewno.
|
|
 | 3 na 3 | Grzegorz Staniak (2145 punktów) | >Właśnie dlatego państwo powinno być świeckie. Nie ma racji ten , który mówi , że religia nie jest w sporze z nauką. Jest i taka ingerencja w politykę to już duża szkodliwość społeczna. Ten przypadek mówi tez dużo o amerykańskim społeczeństwie. USA traci status mocarstwa , a takie działania przyśpieszają ten proces.
Lekko mnie przeraża możliwość, że ten człowiek mówił szczerze. Kokietowanie integrystycznego elektoratu bzdurami to jeszcze jakaś zrozumiała taktyka i jasna motywacja. Jeśli tylko potem będzie miał w miarę normalnych doradców i w miarę normalną politykę będzie co najwyżej pokrywał odpowiednim PRem, nie ma jeszcze nieszczęścia. Gorzej kiedy ta dynamika prowadzi już do tego, że politycy stają się zakładnikami głoszonych w kampaniach bzdur, albo zaczynają dostawać się na stanowiska różni true believers. I rozum idzie spać...
|
|
 | 2 na 2 | piotao (913 punktów) | > Właśnie dlatego państwo powinno być świeckie. Nie ma racji ten , który mówi , że religia nie jest w sporze z nauką.A zdaje się, że któryś papa twierdził, że nauka i wiara nie są sprzeczne, ponieważ zajmują się odrębnymi obszarami poznania, i wzajemnie się uzupełniają. Bzdura wierutna, ale o tym pewnie gdzieś tu było wielokrotnie napisane. Gorzej, że z trudnością przyszło mi to tłumaczyć osobie wierzącej, zainteresowanej i nawet wykształconej. Wiara, jak zaobserwowałem, ogłupia straszliwie, a najgorsze jest to, że skądinąd logicznie myśląca osoba, światła i inteligentna, NIE POTRAFI wyciągnąć pewnych wniosków. Ta niezdolność była iście organiczna; i oślepiała podobnie jak np. niemożność zobaczenia pewnych swoich wad. Stąd wnoszę, że wiara zmienia świadomość, czyniąc ją ślepą na pewne ścieżki rozumowania. A potem takie słowa padają, jak na wskazanej wyżej stronie....  Żeby nie religia i jej inhibicja postępu, pewnie w roku 500 mielibyśmy już komputery... No, najpóżniej w 10 wieku. pz pio
-pio-
|
|
|  | 1 na 1 | Grzegorz Staniak (2145 punktów) | >A zdaje się, że któryś papa twierdził, że nauka i wiara nie są sprzeczne, ponieważ zajmują się odrębnymi obszarami poznania, i wzajemnie się uzupełniają.
To jest chyba w ogóle współczesne stanowisko KK w sprawie konfliktu religii z nauką. Teoretycznie to mogłoby nawet być możliwe, ale wiara i religia to nie to samo. Można sobie wyobrazić wiarę jako przekraczanie tego, co wiadome, czyli poznawalne tymi metodami jakimi dysponujemy (nauka). Wiem (a w każdym razie mam podstawy, żeby zakładać), że wszechświat zaczął się od wielkiego wybuchu, ale dla przykładu wierzę -- bo powiedzmy wydaje mi się, że powstanie czegoś z niczego jest mniej wiarygodne niż wieczne istnienie -- że był to tylko jeden z odwiecznych cykli powstawania i umierania wszechświata. Taka wiara to oczywiście nie wiedza, ale jeśli pojawia się jakieś "bo", czy "ponieważ", jeśli są podawane argumenty, racje za przyjmowanymi w ten sposób przekonaniami, to taka wiara jest racjonalna. I w żaden sposób nie stoi w sprzeczności z wiedzą, jeśli pojawia się tam, gdzie wiedza się kończy.
Niestety, religie praktycznie zawsze wloką za sobą całą masę idiotycznych zaszłości, głupowatych dziewiętnastowiecznych dogmatów, bajeczek z okresu panowania magicznego myślenia w jakimś plemieniu sprzed paru tysięcy lat itp. i często poczytują za sobie właśnie za wielki honor kurczowe trzymanie się największych bzdur (bo w innych obszarach adaptują się do współczesności tak jak wszyscy, nie da się wypisać z otoczenia kulturowego). Ja uważam, że postawy religijnej czy przeżycia religijnego usunąć się z życia nie da, ponieważ człowiek jako maszynka do produkowania sensów zawsze będzie się zmagał z Absolutem (i mam na myśli nie tylko tę szwedzką wódkę), zawsze będzie pytał "jaki jest sens tego wszystkiego?". To jest sedno postaw religijnych: branie całości tego co wiemy i czego doświadczamy a potem przekraczanie tego, pytanie o tego sens. Do tego jednak nie jest potrzebna żadna pokraczna religia pozbawiona wewnętrznej spójności i konserwująca prehistoryczne zabobony. Najbliżej prawdziwej religijności byli co niektórzy mistycy, może buddyści zen, może Einstein, kiedy pisał:
The further the spiritual evolution of mankind advances, the more certain it seems to me that the path to genuine religiosity does not lie through the fear of life, and the fear of death, and blind faith, but through striving after rational knowledge.
czy:
The finest emotion of which we are capable is the mystic emotion. Herein lies the germ of all art and all true science. Anyone to whom this feeling is alien, who is no longer capable of wonderment and lives in a state of fear is a dead man. To know that what is impenetrable for us really exists and manifests itself as the highest wisdom and the most radiant beauty, whose gross forms alone are intelligible to our poor faculties - this knowledge, this feeling ... that is the core of the true religious sentiment. In this sense, and in this sense alone, I rank myself among profoundly religious men.
> wiara zmienia świadomość, czyniąc ją ślepą na pewne ścieżki rozumowania.
To poniekąd oczywiste, bo jeśli sobie całe obszary wiedzy zastąpisz absurdalną wiarą, przyjętą za pewnik, tracisz w tych obszarach zdolność poprawnego rozumowania: po pierwsze dlatego, że uważasz że już wiesz, po drugie dlatego, że z fałszywych założeń nie da się sensownie wnioskować. A te założenia są sankcjonowane religijnie.
>Żeby nie religia i jej inhibicja postępu, pewnie w roku 500 mielibyśmy już komputery... No, najpóżniej w 10 wieku.
E, bez przesady. Religia też w dużej mierze była na przestrzeni wieków tylko odbiciem stosunków społecznych i politycznych. W czasach bardzo powolnych zmian sama zmieniała się razem z otoczeniem, równie powoli. Jej negatywna rola jest najbardziej widoczna właśnie dzisiaj, kiedy tempo zmian jest oszałamiające, a instytucje religijne usiłują żyć w świecie sprzed 200-300 lat i ciągnąć do niego swoich wierzących.
|
|
| |  | 1 na 1 | piotao (913 punktów) |
> >Żeby nie religia i jej inhibicja postępu, pewnie w roku 500 mielibyśmy już komputery... No, najpóźniej w 10 wieku.> E, bez przesady. Religia też w dużej mierze była na przestrzeni wieków tylko odbiciem stosunków społecznych i politycznych. W czasach bardzo powolnych zmian sama zmieniała się razem z otoczeniem, równie powoli. Jej negatywna rola jest najbardziej widoczna właśnie dzisiaj, kiedy tempo zmian jest oszałamiające, a instytucje religijne usiłują żyć w świecie sprzed 200-300 lat i ciągnąć do niego swoich wierzących.Racja, jednak chociaż trudno mi tu wyrokować, kiedy te kompy by były, jakoś dziwnie łatwo mi się myśli, że gdyby nie średniowiecze... to od razu mielibyśmy renesans, i to nie skrępowany wiarami zakazującymi np. sekcji (z którymi taki Leonardo musiał się po kątach ukrywać). A potem od razu Oświecenie, więc jakieś 200-300 lat wystarczyłoby na rozkręcenie nauki i techniki tak jak to obserwujemy w ostatnich 300 latach właśnie. Piąty wiek po rydwanach i krzyżowaniu może... może właśnie jest optymistyczny, gdyby ludzie skierowali energię we właściwą stronę: na poznawanie świata i badanie tego, co ich otacza. A nie na czołganie się pod miażdżącą totalitaną ideą w zakamarkach klasztorów, gdzie jedynie wolno było szukać wiedzy. Żal mi tych komputerów, bo teraz, dużo później w stosunku do piątego-dziesiątego wieku, mielibyśmy informatykę, która liczyłaby sobie ponad 1000 lat, a nie skromne 50. I tego mi szkoda!  A w ogóle... dzięki za cytaty z Alberta  Szkoda że taka 'wiara' nie jest wiarą państwową i jedynie obowiązującą 
-pio-
|
|
1 na 1 | sirBuk_PanBuk (6257 punktów) | > To mówi, szanowni Państwo, człowiek który może już za chwilę szefować Komisji Energii Izby Reprezentantów USA.Kiedyś u nas "ciekawie" mawiał niejaki Lepper... Przypomnę, iż w "oczach świata": "wicemarszałek Sejmu IV kadencji, wicemarszałek Sejmu V kadencji " + "Minister rolnictwa i rozwoju wsi oraz wicepremier "... jaki kraj, taki terroryzm...
Na wszystko jeszcze raz popatrzę I pójdę nie wiem gdzie na zawsze...
|
|
2 na 2 | romanis (573 punktów) | >"do jakiego poziomu sprowadza debatę na najwyższych szczeblach władzy wiara >religijna"<. ...nie ma co tak daleko szukać przykładów na ułomności władzy -słynne polskie zdanie "nie ważne jaka będzie Polska biedna czy bogata byleby katolicka" to świadczy o największym debiliźmie ludzi którym pozwolono podejmować decyzje w imieniu Narodu polskiego... dopóki panowie w czarnych kieckach nie będą mieli "zakazu wychodzenia poza własne mury" [przenośnia zrozumiała dla Racjonalistów] i szarogęszenia się w "przestrzeni publicznej" dopóty ten nieszczęsny kraj będzie wchodził w nędzę... pozdrawiam wszystkich racjonalnie myślących
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|