Racjonalista - Strona głównaDo treści
Nonteizm

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Bazgroły
NapisanoAutorTytuł
25-10-2011 21:13młody banita (209 punktów)
(zablokowany)
Nonteizm
Ocena -4 na 8
Portal ten absolutnie wpiera ateizm jak i agnostycyzm niigdy jednak nie czytałem tu o nonteizmie.
Ateizm - wiara w nie istnienie boga
Agnostycyzm - wiara, że nie można potwierdzić istnienia lub nieistnienia boga
*Nonteizm - wiara, że nie wykluczamy istnienia jak i nieistnienia boga

Zasadnicza różnica miedzy agnostykami a nonteistami, polega na tym, że agnostyk uważa, że nawet jeśli bóg istnieje to i tak nigdy się o tym nie dowiemy, zaś nonteista uważa, że jeśli istnieje to możliwość poznania może istnieć.
Pytanie: Czy nonteizm nie jest najbardziej sceptyczny z trzech powyższych twierdzeń? Czy nie jest najbliższy racjonalizmowi?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

25-10-2011 21:48
 Ocena 18 na 18
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>Ateizm - wiara w nie istnienie boga
-Nie! To niewiara w istnienie boga, wykręcasz kota ogonem jak wszyscy wierzący. Zlituj się i nie wmawiaj ateistom żadnej wiary! Meczące się to robi. A nieistnienie razem piszemy, to rzeczownik.

>*Nonteizm - wiara, że nie wykluczamy istnienia jak i nieistnienia boga
>Zasadnicza różnica miedzy agnostykami a nonteistami, polega na tym, że agnostyk uważa, że nawet
>jeśli bóg istnieje to i tak nigdy się o tym nie dowiemy, zaś nonteista uważa, że jeśli istnieje to
>możliwość poznania może istnieć.
> Pytanie: Czy nonteizm nie jest najbardziej sceptyczny z trzech powyższych twierdzeń? Czy nie jest
>najbliższy racjonalizmowi?
-Ano nie jest, racjonalizm to uznanie takiego stanu rzeczy jaki jest i jaki można udowodnić, a wszelkie gdybania muszą mieć choćby cień prawdopodobieństwa. Za dużo tego "może" i "jeżeli" w tym Twoim nonteiznie, aby mógł mieć coś wspólnego z racjonalizmem.

"Smutne to czasy gdy łatwiej rozbić atom niż pokonać przesąd" - Albert Einstein
26-10-2011 20:17 
 Ocena 1 na 1
młody banita (209 punktów)
(zablokowany)
>Nie! To niewiara w istnienie boga, wykręcasz kota ogonem jak wszyscy wierzący. Zlituj się i nie wmawiaj ateistom żadnej wiary! Meczące się to robi. A nieistnienie razem piszemy, to rzeczownik.
Wiedziałem, że użycie słowa "wiara" będzie tu gwoździem do trumny. Co ciekawe ateizm nie stoi w sprzeczności z definicja słowa "wiara", ale cóż interpretacja wolna, nie bronię.
Chyba nie wmawiasz mi teizmu?

>Ano nie jest, racjonalizm to uznanie takiego stanu rzeczy jaki jest i jaki można udowodnić, a wszelkie gdybania muszą mieć choćby cień prawdopodobieństwa. Za dużo tego "może" i "jeżeli" w tym Twoim nonteiznie, aby mógł mieć coś wspólnego z racjonalizmem.
Udowodnić istnienia boga nie możemy, jak i nieistnienia-tak twierdzi agnostycyzm. Nonteizm różni się od agnostycyzmu tylko tym, że nie zaprzecza możliwości poznania boga jeśli istnieje.
Nie sądzisz, że bliżej agnostycyzmowi do nonteizmu niż ateizmu?
26-10-2011 22:55 
 Ocena 1 na 1
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
> Chyba nie wmawiasz mi teizmu?

-Ależ skąd, jako ateista nie wolny jestem od konieczności czy chęci wmawiania komukolwiek, czegokolwiek.

>Udowodnić istnienia boga nie możemy, jak i nieistnienia-tak twierdzi agnostycyzm. Nonteizm różni się od agnostycyzmu tylko tym, że nie zaprzecza możliwości poznania boga jeśli istnieje.
>Nie sądzisz, że bliżej agnostycyzmowi do nonteizmu niż ateizmu?

-Oczywiście, że bliżej, za to obydwu pierwszym dalej do racjonalizmu niż ateizmowi. Racjonalizm wręcz wymusza ateizm, gdyż nic co widzimy i badamy nie daje podstaw do gdybania o bogach.

"Smutne to czasy gdy łatwiej rozbić atom niż pokonać przesąd" - Albert Einstein
27-10-2011 19:22 
 Ocena 2 na 2
młody banita (209 punktów)
(zablokowany)
>Racjonalizm wręcz wymusza ateizm, gdyż nic co widzimy i badamy nie daje podstaw do gdybania o bogach.
A więc skąd stworzenie?
27-10-2011 20:42 
 Ocena 4 na 4
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>>Racjonalizm wręcz wymusza ateizm, gdyż nic co widzimy i badamy nie daje podstaw do gdybania o bogach.
>A więc skąd stworzenie?

Co takiego? Jakie stworzenie? Ty tak serio?


"Smutne to czasy gdy łatwiej rozbić atom niż pokonać przesąd" - Albert Einstein
młody banita (209 punktów)
(zablokowany)
>Co takiego? Jakie stworzenie? Ty tak serio?
A więc wieczność i nieskończoność?
www.youtube.com/watch?v=M0lPjt-GLnM
27-10-2011 22:09 
 Ocena 2 na 2
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>>Co takiego? Jakie stworzenie? Ty tak serio?
>A więc wieczność i nieskończoność?

-Wieczność czego? Nieskończoność czego, materii, przestrzeni kosmicznej? I co to zmienia w kwestii nieistnienia boga?


"Smutne to czasy gdy łatwiej rozbić atom niż pokonać przesąd" - Albert Einstein
28-10-2011 23:27 
 Ocena 1 na 1
młody banita (209 punktów)
(zablokowany)
>-Wieczność czego? Nieskończoność czego, materii, przestrzeni kosmicznej? I co to zmienia w kwestii nieistnienia boga?
Zrozumiałem, że jeśli sarkastycznie pytasz jakie stworzenie nie uznajesz, że wszechświat kiedykolwiek powstał, a więc, że jest wieczny.
29-10-2011 10:13 
 Ocena 2 na 2
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>Zrozumiałem, że jeśli sarkastycznie pytasz jakie stworzenie nie uznajesz, że wszechświat kiedykolwiek powstał, a więc, że jest wieczny.

-Powstał, tak to wyrażenie już ma sens. Powstał, bo jest, to widzę i jestem jego częścią, ale nie został STWORZONY, bo najpierw musiałby powstać KTOŚ kto mógłby to uczynić, a tego kogoś nie widać i nie czuć. A czy jest wieczny, ten nasz Wszechświat? Nie wiem. Może jest ich wiele, powstają i "umierają".

"Smutne to czasy gdy łatwiej rozbić atom niż pokonać przesąd" - Albert Einstein
29-10-2011 11:15 
 Ocena 2 na 2
młody banita (209 punktów)
(zablokowany)
>Powstał, bo jest, to widzę i jestem jego częścią, ale nie został STWORZONY, bo najpierw musiałby powstać KTOŚ kto mógłby to uczynić, a tego kogoś nie widać i nie czuć.
Czyli według Ciebie bardziej prawdopodobne jest to, iż świat powstał sam z siebie, niż, że został stworzony? Bo? Bo będąc pyłkiem w wszechświecie nie widzimy stwórcy?
29-10-2011 16:02 
 Ocena 1 na 1
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>Czyli według Ciebie bardziej prawdopodobne jest to, iż świat powstał sam z siebie, niż, że został stworzony? Bo? Bo będąc pyłkiem w wszechświecie nie widzimy stwórcy?
-Oczywiście, idea stwórcy niczego nie wyjaśnia, bo on sam musiałby powstać sam z siebie. Jeżeli on mógłby, to tak samo i wszechświat. I nie wyobrażam sobie procesu stwarzania, niewiadomej mocy kogoś oddziałującego na materię i rozkazującego jej.

"Smutne to czasy gdy łatwiej rozbić atom niż pokonać przesąd" - Albert Einstein
30-10-2011 15:54 
 Ocena 1 na 1
młody banita (209 punktów)
(zablokowany)
>Oczywiście, idea stwórcy niczego nie wyjaśnia, bo on sam musiałby powstać sam z siebie.
Skąd więc początek świata, skoro ani stwórca, ani wieczność?
30-10-2011 16:17 
 Ocena 1 na 1
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>>Oczywiście, idea stwórcy niczego nie wyjaśnia, bo on sam musiałby powstać sam z siebie.
>Skąd więc początek świata, skoro ani stwórca, ani wieczność?
-Nie wiem, a ktoś to wie? Należysz to tych co szukają stwórcy, kreatora, boga we wszystkich możliwych dziurach, niewiadomych. Jeżeli czegoś nie wiemy to na pewno ma to coś wspólnego z bogiem? Nie sądzisz, że na miliardy lat istnienia tego Wszechświata, na miliony lat ewolucji na naszej planecie i tysiące lat istnienia gatunku homo sapiens i tak wiemy już dużo? A im więcej wiemy tym mniej w tym boga i konieczności jego istnienia.


"Smutne to czasy gdy łatwiej rozbić atom niż pokonać przesąd" - Albert Einstein
młody banita (209 punktów)
(zablokowany)
>Nie sądzisz, że na miliardy lat istnienia tego Wszechświata, na miliony lat ewolucji na naszej planecie i tysiące lat istnienia gatunku homo sapiens i tak wiemy już dużo?
Zostawmy w spokoju ewolucję, piszę o bogu deistycznym, jest on chyba nie mniej uprawiony niż... przecież "Kiedy czytasz lub słyszysz coś na temat narodzin Wszechświata, bądź pewny, drogi Czytelniku, że autor zmyśla" - Leon Lederman
muladen (154 punktów)
>Portal ten absolutnie wpiera ateizm jak i agnostycyzm niigdy jednak nie czytałem tu o nonteizmie.
>Ateizm - wiara w nie istnienie boga
>Agnostycyzm - wiara, że nie można potwierdzić istnienia lub nieistnienia boga
A ja jestem za Kantem z Kroitzbergu i popieram agnostycyzm a może dualizm,panteizm,nie ja chyba jednak jestem teistą.
25-10-2011 23:20 
 Ocena 3 na 3
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>A ja jestem za Kantem z Kroitzbergu

Chyba z Königsbergu!!

The only way to get rid of a temptation is to yield to it. Oscar Wilde.
25-10-2011 23:59 
 Ocena 4 na 4
KarolG (2892 punktów)
O... A już myślałem, że Kaliningrad zmienił nazwę na jeszcze bardziej dziwaczną...


Thank God, I'm an atheist
26-10-2011 07:27 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)
Z Królewca. Ot, co

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
26-10-2011 09:13 
 Ocena 4 na 4
Scorp (5381 punktów)

>Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.

Może wąchali razem walerianę?
-
zupełna (2507 punktów)
>>Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
>Może wąchali razem walerianę?

Do mojego mówię Fred, nawet po walerianie nie śmiałabym tak obcesowo "ty".
muladen (154 punktów)
>
>A ja jestem za Kantem z Kroitzbergu
> Chyba z Königsbergu!!
Ależ,oczywiście ma pani rację.To ten stetryczały mózg jak zwykle zamyka mi szufladkę z dobrą odpowiedzią {Königsberg-Królewiec}.A tak po prawdzie to podziwiam szybki refleks. Serdecznie pozdrawiam wszystkich.

No i wolę alzheimera od parkinsona,gdyż lepiej się napić nie wiedząc co się pije,niż nie napić się w ogóle.
astrotaurus (12445 punktów)

>To ten stetryczały mózg jak zwykle zamyka mi szufladkę z dobrą odpowiedzią.
>A tak po prawdzie to podziwiam szybki refleks.

Nie chciałbym Cię martwić, ale użycie przymiotnika szybki w odniesieniu do szybkości reakcji też nie jest zbyt fortunne, choć powszechne...

A prof. Grabowska rzeczywiście wymiata!


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
muladen (154 punktów)
>>
>Nie chciałbym Cię martwić, ale użycie przymiotnika szybki w odniesieniu do szybkości reakcji też nie jest zbyt fortunne, choć powszechne...
>A prof. Grabowska rzeczywiście wymiata!
Przyznaję rację. No niech już będzie sam refleks i po krzyku. Chyba przejdę na pastafarianizm
26-10-2011 13:24 
 Ocena 4 na 4
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>No i wolę alzheimera od parkinsona
Nie , to było inaczej!
Wolę mieć parkinsona niż alzheimera, bo mając parkinsona przynajmniej doniosę pół kieliszka do ust, a mając alzheimera w połowie drogi zapomnę co robię.

The only way to get rid of a temptation is to yield to it. Oscar Wilde.
muladen (154 punktów)
>
>No i wolę alzheimera od parkinsona
>Nie , to było inaczej!
>Wolę mieć parkinsona niż alzheimera, bo mając parkinsona przynajmniej doniosę pół kieliszka do ust, a mając alzheimera w połowie drogi zapomnę co robię.
Fakt,też to znam,a z chorób to z dwojga złego wolę alzheimera przynajmniej mózg odpoczywa.A to poprzednie to moje własne.I chyba zamówię u Oscara Wildea portret po cholerę się starzeć.
zachaj (5239 punktów)
>
>No i wolę alzheimera od parkinsona
>Nie , to było inaczej!
>Wolę mieć parkinsona niż alzheimera,

Żarty z alzheimera są śmieszne dopóki ktoś z rodziny na nią nie umrze. To śmiertelna choroba, moja ciocia na nią umarła.
młody banita (209 punktów)
(zablokowany)
>Żarty z alzheimera są śmieszne dopóki ktoś z rodziny na nią nie umrze. To śmiertelna choroba, moja ciocia na nią umarła.
Czy więc powinniśmy przestać żartować z samej śmierci? Życie bez czarnego chumoru, straciło by cały koloryt
liliac (147340 punktów)
A co to ten "chumor"?
młody banita (209 punktów)
(zablokowany)
>A co to ten "chumor"?
To samo co ponowne wypowiedzenie tego słowa bez czytania
26-10-2011 22:01 
 Ocena 2 na 2
liliac (147340 punktów)
>>A co to ten "chumor"?
>To samo co ponowne wypowiedzenie tego słowa bez czytania

Regulamin tego forum jednakowoż zaleca stosowanie zasad poprawnej pisowni.
26-10-2011 23:02 
 Ocena 3 na 3
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>Żarty z alzheimera

To mogło by posłużyć jako temat nowego wątku.
Co może być treścią żartów?
Blondynki?
Nie, bo zaprotestują feministki.
Pedały?
Też nie, bo Biedroń zaraz powie, że to mowa nienawiści.
Żydzi?
Odpada.
Teściowe?
Jak tu kpić z biednych staruszek?
Pijacy?
Chorzy, uzależnieni.
Policjanci? Księża?
W sumie każdy może poczuć się dotknięty i urażony.

The only way to get rid of a temptation is to yield to it. Oscar Wilde.
zachaj (5239 punktów)
>W sumie każdy może poczuć się dotknięty i urażony.

Zgadzam się. Alzheimer był dla mnie też śmieszny jeszcze dwa lata temu. Teraz już nie jest. Żartujecie sobie z kogo chcecie, ja po prostu się z tym zetknąłem i dla mnie przestał być śmieszny. To tak jakby śmiać się z dzieci z zespołem Downa, mało śmieszne. Ale nikt tego nie zrozumie, kto tego nie doświadczy.

Nie jestem urażony żartami. Chciałem jedynie napisać co o tym myślę. Powtórzę jedynie, że to śmiertelna choroba, bardzo destrukcyjna dla chorego i jego bliskich.

Ps. Czy śmiejemy się z nowotworów? Czy śmiejemy się z kogoś kto stracił włosy po chemioterapii? Raczej nie słyszałem. Ale alzheimer o którym właściwie nic nie wiesz jest śmieszny...

Zdrowia życzę.
27-10-2011 01:08 
 Ocena 2 na 2
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>Czy śmiejemy się z nowotworów?
Znam jeden stary dowcip o raku.
Dotyczył dawnej Czechosłowacji.
- Pane Havranek u nás za tři roky bude komunismus.
- Já se nebojím, mám rakovinu!

> To tak jakby śmiać się z dzieci z zespołem Downa
A ile biletów kasuje w autobusie dziecko z zespołem Downa?

Ja rozumiem, że takie dowcipy na temat chorób czy nieszczęść mogą dotknąć osoby akurat mające styczność bezpośrednio z tymi chorobami, dlatego tak jak w domu powieszonego nie mówi się o sznurze, tak nie należy w domu chorego na alzheimera opowiadać o tym dowcipów.
Czasami można zgrabnie z tego wybrnąć.
Pewnien dyplomata na przyjęciu spotkał znajomego i chcąc być uprzejmym zapytał:
Jakże się się miewa pańska małżonka?
Ale sobie przypomniał, że rzeczona niewiasta niedawno zmarła, więc zaraz dodał:
- Czy nadal nie żyje?

The only way to get rid of a temptation is to yield to it. Oscar Wilde.
muladen (154 punktów)
Mam syna z zespołem Downa i żarty na ten temat mi nie przeszkadzają Parkinsona też miałem w rodzinie.
DanielL (110 punktów)
> Pytanie: Czy nonteizm nie jest najbardziej sceptyczny z trzech powyższych twierdzeń? Czy nie jest najbliższy racjonalizmowi?

Problem w tym, że dopuszczasz możliwość istnienia boga tak samo jak nieistnienia.

A czy masz jakąkolwiek naukową (nauka to nauka, nie ma kombinowania ze światopoglądem i przekonaniami, wiemy to co zbadaliśmy) przesłankę aby uwzględniać możliwość istnienia boga? Czy ulegasz wierzącym, ale ciągnie Cię do ateistów, więc najrozsądniej (w Twoim znaczeniu najracjonalniej) będzie będzie uznać że może być tak i tak.

A ilu jest tych bogów? Jeśli jest to nonteizm katolicki, to jeden (pomińmy temat All-in-one 3w1).

Jeśli nonteizm politeistyczny to ilu? Teoretycznie bogów może być nieskończenie wiele (mieli mnóstwo czasu odkąd wyłonili się z chaosu).

Np=½ ∞

Ogólnie, jeśli byłyby argumenty za jak i przeciw, to nonteizm miałby sens. Ale z argumentami za istnieniem boga, Dawkins już się za nas rozprawił

A ateizm to nie wiara w nieistnienie, tylko niewiara w istnienie. Drobna różnica, a pozwala wierzącym wmawiać ateistom, że oni jednak w coś wierzą/są anty[wiara]/inne takie duperele.

pozdrawiam
26-10-2011 20:34 
 Ocena 1 na 1
młody banita (209 punktów)
(zablokowany)
>Problem w tym, że dopuszczasz możliwość istnienia boga tak samo jak nieistnienia.
W większym stopniu uznaje nieistnienie, gdyż nie ma na to dowodów. Jedynym argumentem za jest własnie fakt istnienia które musiało skądś wciąć swój początek.
Tu napotykamy problem co rozumiemy przez określenie "Bóg", osobiście widzę w nim istotę przynajmniej świadomą, lub coś ponad to. Nie wydaje mi się to bardziej absurdalne od Big Bangu. Nagła eksplozja w nicości vs świadomy kreator vs wieczność. Wszystkie teorie są śmieszne, ale nie znajdujemy lepszych.

Zdecydowanie najbliżej mi do Leona Ledermana: "Kiedy czytasz lub słyszysz coś na temat narodzin Wszechświata, bądź pewny, drogi Czytelniku, że autor zmyśla."

>A ateizm to nie wiara w nieistnienie, tylko niewiara w istnienie. Drobna różnica, a pozwala wierzącym wmawiać ateistom, że oni jednak w coś wierzą/są anty[wiara]/inne takie duperele.
Pytanie, czy można mówić o pewności, a nie o wierze jeśli nie zbadało się dogłębnie obiektu badań, takim jest w tym wypadku świat. Dlatego według mnie w tej kwestii zawsze powinniśmy zostawić pusty margines.

>A ateizm to nie wiara w nieistnienie, tylko niewiara w istnienie.
Przecież logicznie niewiara w istnienie równa się wierze w nieistnienie.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>Ateizm - wiara w nie istnienie boga

Ateizm nie jest wiarą. Tak samo jak asmokizm czy akrasnoludkizm.
To nie to, że ja nie wierzę w istnienie smoków czy nie wierzę w istnienie krasnoludków.
Po prostu nie ma nic takiego co by mnie skłaniało do przypuszczenia, że jednak smoki czy krasnoludki mogą istnieć.
Natomiast wiem, że ludzie wytwarzają różne klechdy, bajki i mity i niektórzy z nich, a szczególnie dzieci, w nie wierzą, albowiem podchodzą do nich bezkrytycznie.


>nonteista uważa, że jeśli istnieje to możliwość poznania może istnieć.
Jeśli bóg (cokolwiek przez to słowo rozumiemy) jest bytem duchowym to jest dla nas empirycznie niepoznawalny. Nie ma Ghostbusters, którzy by go mogli namierzyć.
Podobno się ok. 2000 lat temu zmaterializował pod postacią Jezusa Chrystusa, ale tenże dokonał wniebowstąpienia więc żadne Jego materialne szczątki nie pozostały.
Co do Jego (Chrystusa-Boga) podobizny odbitej na Całunie Turyńskim spory , zdaje się, trwają do dzisiaj.
> Czy nonteizm nie jest najbardziej sceptyczny
Moim zdaniem nie.


The only way to get rid of a temptation is to yield to it. Oscar Wilde.
26-10-2011 20:47 
 Ocena 2 na 2
młody banita (209 punktów)
(zablokowany)
>Ateizm nie jest wiarą. Tak samo jak asmokizm czy akrasnoludkizm.
Porównywanie smoków i krasnoludków do przyczyny stworzenia, jest zupełnie nie adekwatne i nazbyt używane przez amatorów, niestety i na tym forum traktowane jako logiczny (aczkolwiek obiektywnie logiczności pozbawiony) argument.
Uzasadnienia nabiera dopiero gdy ktoś zaczyna przypisywać bogu inne cechy niż przyczynę stworzenia o czym pisał min. patron tegoż portalu.

>> Czy nonteizm nie jest najbardziej sceptyczny
>Moim zdaniem nie.
Ponieważ? Moim zdaniem sceptyk powinien dawać margines sceptycyzmu każdemu aspektowi.
26-10-2011 22:17 
 Ocena 4 na 4
liliac (147340 punktów)
>>Ateizm nie jest wiarą. Tak samo jak asmokizm czy akrasnoludkizm.
>Porównywanie smoków i krasnoludków do przyczyny stworzenia, jest zupełnie nie adekwatne i nazbyt używane przez amatorów

Co ty nie powiesz, specjalisto...
[nieadekwatne, poproszę]

>niestety i na tym forum traktowane jako logiczny ( aczkolwiek obiektywnie logiczności pozbawiony

Bo?

>Ponieważ? Moim zdaniem sceptyk powinien dawać margines sceptycyzmu każdemu aspektowi.

Moim zdaniem sceptyk powinien żądać dowodów.
27-10-2011 19:29 
 Ocena 2 na 2
młody banita (209 punktów)
(zablokowany)
>>niestety i na tym forum traktowane jako logiczny ( aczkolwiek obiektywnie logiczności pozbawiony
>Bo?
Ponieważ istnienie smoków, czy krasnoludków nie znajduje, żadnego uzasadnienia (nie było potrzeby ich istnienia i takiego założenia), jakim w przypadku boga jest fakt stworzenia. Chyba że znajdujesz bardziej prawdopodobną wersję stworzenia świata?

>Moim zdaniem sceptyk powinien żądać dowodów.
Oczywiście, że tak, jednak brak dowodów wynikający z nie możności odpowiednio dużego zakresu badań, jakim to zakresem jest wszechświat, wymusza na sceptyku właśnie ten margines o którym piszę.
Czy według Ciebie jedno wyklucza drugie?
27-10-2011 19:41 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>Ponieważ istnienie smoków, czy krasnoludków nie znajduje, żadnego uzasadnienia (nie było potrzeby ich istnienia i takiego założenia), jakim w przypadku boga jest fakt stworzenia.

Byty nie pojawiają się tylko dlatego, że człowiek uważa ich zaistnienie za niezbędne do wyjaśnienia swoich wątpliwości.
Poza tym skąd koncept, że zaistniał jakikolwiek "fakt" stworzenia? Toż samo określenia "stworzenie" zawiera element manipulacji rzeczywistością.

>Chyba że znajdujesz bardziej prawdopodobną wersję stworzenia świata?

Fizycy jakieś tam koncepcje jednak mają Jakkolwiek aby używać słowa "stworzenie" musieliby - obawiam się - przejść z obszaru nauki na teren gier i zabaw, czyli teologii.

>>Moim zdaniem sceptyk powinien żądać dowodów.
>Oczywiście, że tak, jednak brak dowodów wynikający z nie możności odpowiednio dużego zakresu badań, jakim to zakresem jest wszechświat, wymusza na sceptyku właśnie ten margines o którym piszę.

Jeśli nauka mimo badań i obserwacji nie ma dowodu na coś, nauka zakłada, że tego czegoś nie ma.
Może - oczywiście - prowadzić dalsze badania (jak chociażby na polu homeopatii czy irydologii), jednak dopóki nie pojawią się dowody na istnienie jakiegoś zjawiska/zależności, nauka zakłada, że rzeczone nie zachodzi.

Myślę, że problem wątku jest w istocie problemem definicyjnym. Podejrzewam, że większość forumowiczów używa określenia "ateista" na sposób pana Dawkinsa:

Cytat:
Uporządkujmy zatem przekonania o istnieniu Boga wzdłuż continuum, którego końce wyznaczają dwa skrajnie przeciwstawne poglądy. Oczywiście, jak przy każdym continuum, mamy w tu do czynienia z pełną stopniowalnością przekonań, niemniej jednak możemy je przedstawić za pomocą siedmiu "punktów krytycznych":

1. Silny teizm. Stuprocentowa pewność istnienia Boga. Odwołując się do słów Carla Gustawa Junga: "Ja nie wierzę. Ja wiem".
2. Bardzo wysokie prawdopodobieństwo, ale nie absolutna pewność. De facto teista. "Nie jestem bezgranicznie przekonany, ale głęboko wierzę w Boga, a moje życie opiera się na przekonaniu, że On tu jest".
3. Nieco powyżej pięćdziesięciu procent. W zasadzie agnostyk, acz skłaniający się ku teizmowi. "Nie mam pewności, ale raczej wierzę".
4. Dokładnie 50%. Pełna indyferentność. "Istnienie i nieistnienie Boga to równorzędne możliwości".
5. Nieco poniżej pięćdziesięciu procent. W zasadzie agnostyk, ale skłaniający się ku ateizmowi. "Nie mam pewności, ale raczej jestem sceptyczny".
6. Bardzo niskie prawdopodobieństwo (ale jednak nie pewność). De facto ateista. "Nie mam pewności, ale istnienie Boga uważam za mało prawdopodobne i na tym założeniu opiera się moje życie".
7. Silny ateizm. "Wiem, że nie ma Boga, z taką samą pewnością, z jaką Jung «wie», że on jest".

Byłbym zaskoczony, gdyby wielu ludzi zaliczyło się do kategorii 7., włączyłem tu ją jednak dla symetrii z kategorią 1., która jest całkiem licznie zasiedlona, gdyż natura wiary po prostu jest taka, że ludzie potrafią bezgranicznie akceptować jakieś przekonanie, nie mając ku temu żadnych racjonalnych przesłanek (Jung na przykład wierzył również, że niektóre książki z jego księgozbioru mogą spontanicznie eksplodować z głośnym hukiem). Ateiści natomiast nie żywią "wiary", choćby z tego powodu, że nie sposób wyłącznie rozumowo zdobyć pewność, że coś definitywnie nie istnieje. Dlatego właśnie kategoria 7. jest raczej pusta w przeciwieństwie do 1., która ma wielu zagorzałych zwolenników. Osobiście zaliczyłbym się do kategorii 6. (choć blisko mi do 7.) - w kwestii Boga jestem agnostykiem w takim samym stopniu, w jakim pozostaję agnostykiem w odniesieniu do istnienia wróżek.

27-10-2011 20:12 
 Ocena 2 na 2
młody banita (209 punktów)
(zablokowany)
>Byty nie pojawiają się tylko dlatego, że człowiek uważa ich zaistnienie za niezbędne do wyjaśnienia swoich wątpliwości.
U mnie tak zrodziła się myśl, że nie mogę wykluczyć istnienia boga. Po prostu pośród różnych teorii powstania, ta nie wydaje mi się mniej racjonalna (jeśli jakakolwiek na takie miano zasługuje z tą włącznie)

>Poza tym skąd koncept, że zaistniał jakikolwiek "fakt" stworzenia?
Wieczności wszechświata również nie wykluczam, choć przyznam ciężej mi to sobie wyobrazić. Nie mam jednak odpowiedniej wiedzy by wybrać.

> Toż samo określenia "stworzenie" zawiera element manipulacji rzeczywistością.
Jeśli przyjmiemy wieczność? Tak. Jednak tej wieczności być pewni chyba nie możemy, więc nie jest to manipulacja gdyż wynika z naszej (ludzkości) nie wystarczającej wiedzy na ten temat.

>Fizycy jakieś tam koncepcje jednak mają
Czy są jednak bardziej prawdopodobne i czy chociaż jedna jest wystarczająco spójna? Słynny Big Bang, z pewnością musiał być Big, pytanie skąd ten Bang? Na to odpowiedzi nie ma. Możemy uznać też cykliczność świata(od razu skojarzylem z www.youtube.com/watch?v=zSgiXGELjbc), a więc wieczność, tylko czy to nie droga na skróty?

>Myślę, że problem wątku jest w istocie problemem definicyjnym. Podejrzewam, że większość forumowiczów używa określenia "ateista" na sposób pana Dawkinsa.
Za najgorsze, infantylne uważam nr. 1 i 7, zero sceptycyzmu, nr.2 też jest niebezpieczny gdyż wynika z indoktrynacji, a następnie braku odwagi do myślenia. Osobiście widzę siebie w nr.6. (gdybym miał być dokładny 5-6).
setarkos (10757 punktów)
>.. Big Bang, z pewnością musiał być Big,
Chyba nie - wystarczy, by jego części były "small".

[A co to za skala stosunku do boskości? Czyżby było coś wiadomo o stosunku bóstw do kogokolwiek?]
młody banita (209 punktów)
(zablokowany)
>Chyba nie - wystarczy, by jego części były "small".
Jeśli za trwanie Bangu uważamy prawo Hubble'a to jest dość Big w stosunku do pierwotnej wersji

>[A co to za skala stosunku do boskości? Czyżby było coś wiadomo o stosunku bóstw do kogokolwiek?]
Owszem bóg Cię kocha i ma w swej opiece
maruda (5550 punktów)
>>>niestety i na tym forum traktowane jako logiczny ( aczkolwiek obiektywnie logiczności pozbawiony
>>Bo?
>Ponieważ istnienie smoków, czy krasnoludków nie znajduje, żadnego uzasadnienia (nie było potrzeby ich istnienia i takiego założenia), jakim w przypadku boga jest fakt stworzenia. Chyba że znajdujesz bardziej prawdopodobną wersję stworzenia świata?

   Zastanawia mnie czemu piszesz bóg z małej litery. Pisząc z małej litery odnosisz się do nazwy rodzajowej obejmującej wiele różnorakich bóstw. W mitologiach poszczególnych ludów istnieje wielu bogów, bardzo niewielu z tej puli jest kreatorami świata. Cały czas odnosisz się do boga jako stworzyciela świata. Pisz tak by być zrozumiałym, pisz jestem deistą i mówię o bogu stwórcy świata.

   Koncepcji deizmu nie da się obalić tak samo jak nie da się udowodnić jej poprawności, co kończy dyskusję. Kompletnie nie rozumiem czemu mieszasz rachunek prawdopodobieństwa z istnieniem lub nie jakichkolwiek bóstw, w tym boga stworzyciela świata. Możesz sobie wierzyć w boga tak samo jak ja w istnienie smoków. Istnienie krasnoludków zostało potwierdzone więc nie ma tu mowy o wierze.

>>Moim zdaniem sceptyk powinien żądać dowodów.
>Oczywiście, że tak, jednak brak dowodów wynikający z nie możności odpowiednio dużego zakresu badań, jakim to zakresem jest wszechświat, wymusza na sceptyku właśnie ten margines o którym piszę.

To o czym piszesz mieści się całkowicie w definicji wiary. Czarnych dziur też nikt nie widział i nie zobaczy, możemy najwyżej uzyskać pośrednie dowody ich istnienia. Sceptyk może roboczo przyjąć istnienie bóstwa, ale musi to prowadzić do jakichkolwiek rozstrzygnięć związanych z tym problemem. Samo przyjęcie istnienia bóstw tylko zaciemnia obraz i nie przybliża nas do wyjaśnienia problemów związanych z powstaniem świata.

> Czy według Ciebie jedno wyklucza drugie?
Tak.

Come to the dark side, we have cookies
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>Porównywanie smoków i krasnoludków do przyczyny stworzenia

To musimy ustalić co będziemy rozumieli przez słowo bóg.
Czy tylko "przyczynę stworzenia" czy też również miłującego ludzkość, wszechwiedzącego, wszechmocnego i sprawiedliwego Ojca , który za dobre wynagradza a za złe karze i którego kochający go ludzie będą w niebie(?) po wsze czasy oglądali?

Mogę się zgodzić nazwać Wielki Wybuch bogiem, albo przyczynę, jakakolwiek by ona była, tegoż wybuchu. Proszę bardzo.

Mnie osobiście nie przeszkadza czy jakiś bóg stworzył świat, czy był to Latający Potwór Spaghetti, skoro i tak to wszystko psu na budę skoro umrę i rozpadnę się na atomy.

Mnie interesuje bóg, który zapewnił by mi nieśmiertelność, a taki jest niemożliwy i wewnętrznie sprzeczny.

The only way to get rid of a temptation is to yield to it. Oscar Wilde.
młody banita (209 punktów)
(zablokowany)
>To musimy ustalić co będziemy rozumieli przez słowo bóg.
>Czy tylko "przyczynę stworzenia" czy też również miłującego ludzkość, wszechwiedzącego...
Proszę mnie nie brać za idiotę wojującego o jedyną słuszną prawdę z pewnej książki
Oczywiście, że w bogu doszukuje się przyczyny stworzenia (jednak nie promuję, ani nie neguję) podobnie jak patron portalu.

>Mnie osobiście nie przeszkadza czy jakiś bóg stworzył świat, czy był to Latający Potwór Spaghetti, skoro i tak to wszystko psu na budę skoro umrę i rozpadnę się na atomy.
Podzielam w 100% Nie traktuję tego tematu na zbyt poważnie, bo nie zależnie od wyniku dyskusji nic to w życiu naszym nie zmieni Chodzi bardziej o ideę racjonalizmu, sceptycyzmu którym najbliższy wydaje mi się nonteizm, gdyż nie uważam, że wiem coś na pewno.

>Mnie interesuje bóg, który zapewnił by mi nieśmiertelność, a taki jest niemożliwy i wewnętrznie sprzeczny.
Babcia twierdzi inaczej
27-10-2011 20:09 
 Ocena 1 na 1
maruda (5550 punktów)
>Proszę mnie nie brać za idiotę wojującego o jedyną słuszną prawdę z pewnej książki Oczywiście, że w bogu doszukuje się przyczyny stworzenia.

Jesteś deistą, piszesz o bogu stwórcy świata. Określając swoją postawę w tym wątku w ten sposób ułatwisz zrozumienie tego co masz do przekazania.

Come to the dark side, we have cookies
młody banita (209 punktów)
(zablokowany)
>Jesteś deistą, piszesz o bogu stwórcy świata
Deista jest pewien, ja tylko dopuszczam taką możliwość.
maruda (5550 punktów)
>>Jesteś deistą, piszesz o bogu stwórcy świata
>Deista jest pewien, ja tylko dopuszczam taką możliwość.

Wyżej masz siedmiopunktową skalę, odnosi się ona do każdej wiary. Deizm nie jest jakoś szczególnie inny.

Come to the dark side, we have cookies
młody banita (209 punktów)
(zablokowany)
>Wyżej masz siedmiopunktową skalę, odnosi się ona do każdej wiary. Deizm nie jest jakoś szczególnie inny.
Znacznie inny. Deizm nie dopuszcza nie istnienia boga. To znaczna różnica.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>Babcia twierdzi inaczej

To zabierz babci... książeczkę do nabożeństwa!


The only way to get rid of a temptation is to yield to it. Oscar Wilde.
młody banita (209 punktów)
(zablokowany)
>To zabierz babci... książeczkę do nabożeństwa!
Nie jest to kasta filozoficzna tylko kasta strażnicza, wojuje bronią białą, różańcem. A treści pobiera na wiecu rytualnym od kasty kapłańskiej.
c3h3n (55 punktów)
>*Nonteizm - wiara, że nie wykluczamy istnienia jak i nieistnienia boga
>Zasadnicza różnica miedzy agnostykami a nonteistami, polega na tym, że agnostyk uważa, że nawet
>jeśli bóg istnieje to i tak nigdy się o tym nie dowiemy, zaś nonteista uważa, że jeśli istnieje to
>możliwość poznania może istnieć.

Hm, wynika z tego że nonteista posiada wątpliwości. Więc jak może być bardziej sceptyczny od założenia całkowitego braku boga (poglądu ateistycznego)
:s
młody banita (209 punktów)
(zablokowany)
>Hm, wynika z tego że nonteista posiada wątpliwości. Więc jak może być bardziej sceptyczny od założenia całkowitego braku boga (poglądu ateistycznego)
Przecież właśnie na tym sceptycyzm polega, na posiadaniu wątpliwości w nawet wydawało by się najbardziej oczywistych sprawach.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>Przecież właśnie na tym sceptycyzm polega, na posiadaniu wątpliwości w nawet wydawało by się najbardziej oczywistych sprawach.

To wtedy już można dojść do absurdów jak Berkeley, że żyjemy w jakimś Matriksie.


The only way to get rid of a temptation is to yield to it. Oscar Wilde.
młody banita (209 punktów)
(zablokowany)
>To wtedy już można dojść do absurdów jak Berkeley, że żyjemy w jakimś Matriksie.
Kto wie...
Sceptyk żyje według udowodnionego, szuka u nierozstrzygniętego nigdy nie wyklucza niczego.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>Czy nie jest najbliższy racjonalizmowi?
Wydaje się, że do racjonalizmu nie zbliża sama z siebie ideologia, a bardziej sceptycyzm co do poglądów własnych i cudzych.
Jaki by nie był punkt wyjścia. Z czasem rośnie umiejętność oddzielania bajek od rzeczywistości - zbliżamy się do racjonalności. A jednak w racjonalności zawiera się brak zaufania do własnych sądów, dopuszczanie możliwości błędu, brak zaufania do tych, którzy twierdzą, że są nieomylni.

Pozdrawiam

Gdyby ludzie rozmawiali tylko o tym, co rozumieją... nad światem zapadłaby wielka cisza. A.Einstein
26-10-2011 20:53 
 Ocena 1 na 1
młody banita (209 punktów)
(zablokowany)
>Wydaje się, że do racjonalizmu nie zbliża sama z siebie ideologia, a bardziej sceptycyzm co do poglądów własnych i cudzych.
>Jaki by nie był punkt wyjścia. Z czasem rośnie umiejętność oddzielania bajek od rzeczywistości - zbliżamy się do racjonalności. A jednak w racjonalności zawiera się brak zaufania do własnych sądów, dopuszczanie możliwości błędu, brak zaufania do tych, którzy twierdzą, że są nieomylni.
Podzielam zdanie w 100%! Mimo braku dowodów na istnienie, pozostaje nadal sceptyczny póki żyję, póki badamy świat.
Marian (5438 punktów)
   Tak jak ja rozumiem to zagadnienie, nonteizm jest terminem wymyślonym przez ludzi, którzy podpisują się pod „potocznymi” definicjami ateizmu i agnostycyzmu (mniej więcej takimi, jak je napisałeś), a jest de facto synonimem ateizmu w bardziej ścisłym znaczeniu tego słowa, tj. jako określenia na osoby, które nie wyznają żadnej formy teizmu.

   Pozdrawiam.
młody banita (209 punktów)
(zablokowany)
Nonteizm
>jest de facto synonimem ateizmu w bardziej ścisłym znaczeniu tego słowa, tj. jako określenia na osoby, które nie wyznają żadnej formy teizmu
Nie jest synonimem. Ateizm wyklucza istnienie. Nonteizm nie wyklucza.
27-10-2011 22:28 
 Ocena 1 na 1
Marian (5438 punktów)
>Nie jest synonimem. Ateizm wyklucza istnienie. Nonteizm nie wyklucza.
   Nie. To jest właśnie ta kolokwialna, potoczna „definicja” ateizmu. Nie wyznający teizmu niekoniecznie wyklucza istnienie boga lub bogów.
   W jednej ze swoich wypowiedzi powołałeś się na Wikipedię; zobacz więc, co ona rzeczywiście pisze:
Cytat:
Ateizm - odrzucenie teizmu lub stanowisko, że bogowie nie istnieją. W najszerszym znaczeniu jest to brak wiary w istnienie bóstw.
(wyróżnienia moje).

   Pozdrawiam.
młody banita (209 punktów)
(zablokowany)
> W jednej ze swoich wypowiedzi powołałeś się na Wikipedię; zobacz więc, co ona rzeczywiście pisze:
>>>Cytat:
>>>Ateizm - odrzucenie teizmu lub stanowisko, że bogowie nie istnieją. W najszerszym znaczeniu jest to brak wiary w istnienie bóstw.
>(wyróżnienia moje).
W przeciwieństwie do ateizmu dopuszczam istnienie boga. Nie jest więc to synonimem.
Marian (5438 punktów)
>W przeciwieństwie do ateizmu dopuszczam istnienie boga. Nie jest więc to synonimem.
   Nie chcę być niegrzeczny, ale przeczytaj jeszcze raz definicję ateizmu, bo najwyraźniej nie rozumiesz co oznacza to pojęcie. Potem przeczytaj ją ponownie i tak do skutku, aż zrozumiesz.
   Nie wiem na jakiej podstawie twierdzisz, że ateizm odrzuca istnienie boga; jest jasne, że nie na podstawie definicji z Wikipedii, więc najprawdopodobniej w wyniku swoich irracjonalnych prekoncepcji. A jeśli fakty (definicja) im przeczą, tym gorzej dla faktów?

   Pozdrawiam.
młody banita (209 punktów)
(zablokowany)
Ateizm to zaprzeczenie teizmu, co skutkuje brakiem wiary w boga/bogów którzy ingerują, lub stworzyli świat, tak jak podaje wikipedia
pl.wikipedia.org/wiki/Teizm
Teizm - "to wiara w istnienie boga, bogów lub bogiń, którzy są osobami ingerującymi w losy świata lub jest on ich dziełem"
("Antonimem wyrazu "teizm" jest słowo "ateizm", czyli zaprzeczenie istnienia Boga/bogów.")
Dalej: pl.wikipedia.org/wiki/Ateizm
"odrzucenie teizmu" - czyli odrzucenie wiary w boga = "stanowisko, że bogowie nie istnieją"
Marian (5438 punktów)
>Ateizm to zaprzeczenie teizmu, co skutkuje brakiem wiary w boga/bogów którzy ingerują, lub stworzyli świat, tak jak podaje wikipedia
>pl.wikipedia.org/wiki/Teizm
>Teizm - "to wiara w istnienie boga, bogów lub bogiń, którzy są osobami ingerującymi w losy świata lub jest on ich dziełem"
   Do tej pory jest ok.

>"odrzucenie teizmu" - czyli odrzucenie wiary w boga = "stanowisko, że bogowie nie istnieją"
   A tu się pojawiają problemy z logiką; ostatnia równość jest fałszywa. Odrzucenie wiary w istnienie X nie oznacza wiary w nieistnienie X. „Nie widzę dostatecznej ilości dowodów, by uwierzyć w prawdziwość X” nie oznacza „Uważam, że X jest fałszywe”.
   A teraz zagwozdka. Skoro nonteiści nie są tym samym co ateiści, to oznacza, że nie odrzucają wiary w boga, czyli wierzą w boga – są zatem teistami. Używając logiki formalnej, jeśli p oznacza „wierzę w boga”, a ~ to symbol negacji:
  • ~p – negacja (odrzucenie) wiary w boga, ateizm (nie wierzę w boga; nieprawda, że wierzę w boga)
  • ~(~p) = p – negacja odrzucenia wiary w boga (podwójna negacja), z powrotem teizm (nieprawda, że nie wierzę w boga = wierzę w boga)

   Pozdrawiam.
młody banita (209 punktów)
(zablokowany)
>Odrzucenie wiary w istnienie X nie oznacza wiary w nieistnienie X
Nie wierzę, ale nie wykluczam. To moje stanowisko.
>"Nie widzę dostatecznej ilości dowodów, by uwierzyć w prawdziwość X" nie oznacza "Uważam, że X jest fałszywe".
Tak twierdzę. Nie mam wystarczających dowodów na istnienie boga, co nie znaczy, że wykluczam jego istnienie.

>A teraz zagwozdka. Skoro nonteiści nie są tym samym co ateiści, to oznacza, że nie odrzucają wiary w boga, czyli wierzą w boga - są zatem teistami
Nie dają nieistnienia za pewnik, o to cała różnica. Dlatego zaproponowane przez Ciebie równanie logiczne nie jest właściwe.
29-10-2011 14:34 
 Ocena 2 na 2
Marian (5438 punktów)
>Nie wierzę, ale nie wykluczam. To moje stanowisko.
>Tak twierdzę. Nie mam wystarczających dowodów na istnienie boga, co nie znaczy, że wykluczam jego istnienie.
   Gratulacje! Jesteś zatem ateistą, bo odrzucasz teizm. Ściślej, agnostycznym ateistą.

>Nie dają nieistnienia za pewnik, o to cała różnica.
   Jak i ateiści ogólnie, więc różnicy nie ma.

   Może najwyższy czas wyciągnąć mój diagram Venna, żeby wyjaśnić te pojęcia:

   Legenda: teizm – „wierzę w istnienie boga”, gnostycyzm – „stwierdzam wiedzę na temat istnienia boga”, ateizm – wszystko minus teizm, agnostycyzm – wszystko minus gnostycyzm.
   Przyjrzyjmy się interesującym przecięciom tych zbiorów. Gnostyczny teista to ktoś, kto wierzy w boga i twierdzi, że wie, iż ten istnieje. Gnostycznym ateistą jest ktoś, kto nie wierzy w boga i twierdzi z kolei, że wie, iż ten nie istnieje. To jest to, co Ty nazwałeś ateizmem i często kolokwialnie tego pojęcia się używa w tym znaczeniu. Bardzo często takiego zawężania pojęć używają teiści w ramach taktyki zwanej atakowaniem chochoła (ang. straw man argument).
   Dalej, agnostyczny ateista to ktoś, kto nie wierzy w istnienie bogów i nie twierdzi, że wie na pewno iż ci nie istnieją. Zarówno gnostyczni jak i agnostyczni ateiści są ateistami, podobnie jak i nonteiści, jeśli zgadzamy się, że należą do zbioru „wszystko minus teizm”.
   Mam nadzieję, że to wyjaśnia.

   Pozdrawiam.
młody banita (209 punktów)
(zablokowany)
>Gratulacje! Jesteś zatem ateistą, bo odrzucasz teizm.
Nie odrzucam, dopuszczam taka możliwość. Nie czuję się kompetentny do stwierdzenia, czy bóg istnieje, czy nie nazywa się to nonteizmem.

>Jak i ateiści ogólnie, więc różnicy nie ma.
Ateiści nie dopuszczają istnienia boga.
pl.wikipedia.org/wiki/Ateizm
Wschodzę w skład tych ~12%. Zgoda zaliczam się do ateizmu, który dzieli się na ateizm i nonteizm. Gdzie ateizm obejmuje nonteizm, ale nonteizm nie obejmuje ateizmu.

>Dalej, agnostyczny ateista to ktoś, kto nie wierzy w istnienie bogów i nie twierdzi, że wie na pewno iż ci nie istnieją.
Zgoda według tego jestem agnostycznym ateistą, co osobiście wole nazwać nonteizmem.
Scarabaeus (2198 punktów)
>Ateizm - wiara w nie istnienie boga
>Agnostycyzm - wiara, że nie można potwierdzić istnienia lub nieistnienia boga
>*Nonteizm - wiara, że nie wykluczamy istnienia jak i nieistnienia boga

A co to takiego ten bóg? pierwszy raz słyszę.

Ateizm to wiara w nieistnienie tereferetutków. Agnostyk nie wie co to tereferetutek, ale nie wyklucza jego istnienia, i tak dalej.

Pytanie pomocnicze. Jeżeli udałoby mi się stworzyć program komputerowy, który stworzyłby wirtualny świat. Świat z własna fizyką i z własnymi prawami i z własnym prawdziwym życiem. Inteligentnym życiem. To czy oznaczałoby to, że jestem "bogiem"? Potrafiłbym dowolnie ingerować w ten świat, mało tego. Mógłbym nawet niektóre wyjątkowe istnienia kopiować i przenosić do innego programu gdzie mogłyby istnieć dowolnie długo.
Dla nich byłbym bez wątpienia bogiem. Ale czy faktycznie byłbym bogiem?

Co to jest ten bóg?
26-10-2011 09:39 
 Ocena 1 na 1
Appenzeller (3118 punktów)
>Jeżeli udałoby mi się stworzyć program komputerowy, który ...
>Dla nich byłbym bez wątpienia bogiem. Ale czy faktycznie byłbym bogiem?
Opisałeś sytuację z "Non serviam" Lema. Albo z jego bajeczki o królu, który z braku własnych dostał poddanych symulowanych. Ale nie byłbyś bogiem, bo atrybuty boskie w wersji wypasionej są wewnętrznie sprzeczne.


Są bakterie, które zabija się światłem (Boy)
młody banita (209 punktów)
(zablokowany)
>A co to takiego ten bóg? pierwszy raz słyszę.
To mało słyszałeś

Bóg to przyczyna stworzenia, w tym przypadku posiadająca świadomość, lub coś ponad nią.

Co do pytania pomocniczego. Byłbyś stworzycielem, i jesli przyjąć politeizm także bogiem, bowiem bóg też powinien miec swego stworzyciela. Chyba, że boga nigdy nie było, tylko Big Bang, a więc byłbyś pierwszym Bogiem, którego stworzył stworzyciel o nazwie Big Bang, który nie byłby bogiem ze względu na brak świadomości. Pytanie skąd ten Bang, bo to, że Big raczej nie powinno być wątpliwości.
26-10-2011 23:46 
 Ocena 1 na 1
Scarabaeus (2198 punktów)
upraszczając.
Każda świadomość potrafi tworzyć (choćby tylko idę samej siebie). Możemy więc problem tworzenia pominąć i pozostaje bóg = świadomość.
Posiadam świadomość, jestem bogiem.

Martwi mnie tylko jeden problem. gdybym Stworzył życie przypadkowo, nieświadomie to nie byłbym bogiem.
młody banita (209 punktów)
(zablokowany)
>Martwi mnie tylko jeden problem. gdybym Stworzył życie przypadkowo, nieświadomie to nie byłbym bogiem.
Gdybyś nie posiadał świadomości nie byłbyś bogiem, tak jak bogiem nie nazwiemy Big Bangu.
Scarabaeus (2198 punktów)
A czy można być bogiem zanim się coś stworzy? Czy zostaje się bogiem dopiero stwarzając przykładowo świat?
młody banita (209 punktów)
(zablokowany)
>A czy można być bogiem zanim się coś stworzy? Czy zostaje się bogiem dopiero stwarzając przykładowo świat?
Jeśli posiada się umiejętność stworzenia świata. Tym bóg różni się od stworzyciela, że nie nie tylko tworzy w świecie, a potrafi stworzyć świat.
Scarabaeus (2198 punktów)
>Jeśli posiada się umiejętność stworzenia świata. Tym bóg różni się od stworzyciela, że nie nie tylko tworzy w świecie, a potrafi stworzyć świat.

Czyli bóg musiałby stworzyć świat "po za swoim światem" to znaczy, świat niebędący częścią świata w którym istnieje bóg. Inaczej byłby tylko stworzycielem?
młody banita (209 punktów)
(zablokowany)
>Czyli bóg musiałby stworzyć świat "po za swoim światem" to znaczy, świat niebędący częścią świata w którym istnieje bóg. Inaczej byłby tylko stworzycielem?
Wystarczy możliwość stworzenia. Jeśli istnieje, to bóg był bogiem również przez stworzeniem świata.
Zaraz dojdziemy skąd bóg i "jego świat", z tego samego miejsca co big bangi etc.
astrotaurus (12445 punktów)

>Ateizm - wiara w nie istnienie boga
>Agnostycyzm - wiara, że nie można potwierdzić istnienia lub nieistnienia boga
>*Nonteizm - wiara, że nie wykluczamy istnienia jak i nieistnienia boga

Czy potrafisz wskazać jakieś słowniki czy encyklopedie, z których zaczerpnąłeś cytowane głupstwa?

Może gdybyś zajrzał do elementarnych źródeł wiedzy nie musiałbyś zadawać takich pytań?


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
26-10-2011 21:05 
 Ocena 1 na 1
młody banita (209 punktów)
(zablokowany)
>Czy potrafisz wskazać jakieś słowniki czy encyklopedie, z których zaczerpnąłeś cytowane głupstwa?
Z tolerowanej, a nawet dość często stosowanej na tym forum wikipedii. Czy znajdujące się tam definicje są nie właściwie w tym przypadku?
26-10-2011 22:42 
 Ocena 2 na 2
astrotaurus (12445 punktów)

>Z tolerowanej, a nawet dość często stosowanej na tym forum wikipedii. Czy znajdujące się tam definicje są nie właściwie w tym przypadku?
Znajdujące się TAM definicje są ok, ale to co Ty popisałeś na pewno nie jest STAMTĄD.

>Bóg to przyczyna stworzenia, w tym przypadku posiadająca świadomość, lub coś ponad nią.
Tego dziwoląga też nie wziąłeś z Wikipedii, ani z żadnej innej rozumnie tworzonej encyklopedii.

>Co ciekawe ateizm nie stoi w sprzeczności z definicja słowa "wiara", ale cóż interpretacja wolna, nie bronię.
A co to znaczy, że "ateizm nie stoi w sprzeczności z definicja słowa "wiara""?
Wedle jakich znów encyklopedii czy słowników?


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
27-10-2011 19:50 
 Ocena 1 na 1
młody banita (209 punktów)
(zablokowany)
>Znajdujące się TAM definicje są ok, ale to co Ty popisałeś na pewno nie jest STAMTĄD.
Podaj więc właściwe.

>Tego dziwoląga też nie wziąłeś z Wikipedii, ani z żadnej innej rozumnie tworzonej encyklopedii.
To osobista interpretacja boga jako stworzyciela na potrzeby wątku.

>A co to znaczy, że "ateizm nie stoi w sprzeczności z definicja słowa "wiara""?
Wedle jakich znów encyklopedii czy słowników?
Trzecie zdanie. pl.wikipedia.org/wiki/Wiara
Od razu podam, że wiedza naukowa nie jest pełna i nie zbadała całego wszechświata.
jasenka (1863 punktów)
>Ateizm - wiara w nie istnienie boga

Żadna wiara. Dla mnie jest to po prostu pewność, że nie ma boga i nie ma żadnej sprawy z zastanawianiem się nad tym. To co, teraz się pojawi nowa definicja mojego przekonania? Że jestem ateistką ortodoksyjną?

Już kiedyś się spotkałam ze stwierdzeniem, że a-teizm jest zaprzeczeniem boga, więc ateiści są to ludzi, którzy zwracają się przeciwko bogu
26-10-2011 16:03 
 Ocena 2 na 4
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>Już kiedyś się spotkałam ze stwierdzeniem, że a-teizm jest zaprzeczeniem boga, więc ateiści są to ludzi, którzy zwracają się przeciwko bogu

-Ludzie, którzy zwracają się przeciwko bogu (właściwie wierze w boga i jej wmawianiu, bo trudno być przeciw czemuś co nie istnieje), religii, teologii, którzy uważają, że wszelkie religie i wiara w bóstwa są szkodliwe, więcej w nich zła niż dobra i należy je tępić jak inne groźne choroby to tzw. antyteiści. Za antyteistę uważa się m.in. Christopher Hitchens Wielu z nas tutaj (ja też) jest blisko tego właśnie pojęcia.
Ci, którzy chcą mnie określać jako "wojującego ateistę" polecałbym właśnie termin antyteista.

"Smutne to czasy gdy łatwiej rozbić atom niż pokonać przesąd" - Albert Einstein
26-10-2011 16:34 
 Ocena 4 na 4
jasenka (1863 punktów)
>-Ludzie, którzy zwracają się przeciwko bogu (właściwie wierze w boga i jej wmawianiu bo trudno być przeciw czemuś co nie istnieje), religii, teologii, którzy uważają, że wszelkie religie i wiara w bóstwa są szkodliwe i należy je tępić jak inne groźne choroby to tzw. antyteiści.

Aaaa, no to już przynajmniej wiem, kim jestem
Ale najbardziej mnie denerwuje jeszcze jedno - jak mi wierzący (chrześcijanie zazwyczaj) wmawiają, że ja "jeszcze odnajdę wiarę, Pan Bóg mnie szuka". Ale ja nie szukam panbuka - odpowiadam. Uśmiechają się litościwie i wyrozumiałością
27-10-2011 07:06 
 Ocena 2 na 2
auteme (225 punktów)
Antyteizm, to nie tylko podejście i poglądy Hitchensa. Wraz z Angielskimi przyjaciółmi, choć bardzo cenimy jego postać, to mamy wiele innych przemyśleń, które utwierdzają nas, że antyteizm jest bardzo szerokim zagadnieniem, a nie jedynie odnogą ateizmu.

Pytanie we wczorajszej dyskusji brzmiało, "Ile lat ma bóg? Założenia są dość proste. Skoro stworzył ludzi na swoje podobieństwo, to można go oceniać jak człowieka. Czyli ile lat (ludzkich) ma bóg, na podstawie obserwacji świata?"

Wniosek końcowy: 9-18 miesięcy. Ma dość duży mózg, świadomość i kontrole nad ciałem. Jest to wciąż tylko potencjał. Dlatego zachowuje się jak roczne dziecko, które dostaje najnowszą komórkę i jedyne co z nią potrafi zrobić to walić o ścianę.

Takiego sposobu myślenia nie określamy jako ateizm, gdzie jednak nie zakłada się istnienia boga, ale wiadomo bardzo dużo o religiach mu poświęconych. W antyteiźmie, nie czujemy potrzeby by zgłębiać nauki religijne by obalać je na podstawie wewnętrznych sprzeczności. Obserwujemy zachowania ludzi, wygląd świata w danym miejscu i na tej podstawie uznajemy, że religie i ich bogowie są szkodliwi dla ludzi i trzeba je (ich) zwalczać.

Wiemy, że to nie jest antyteizm dokładnie jak w definicji. Jednak wyraźny sprzeciw religiom pod każdym względem i w każdej dziedzinie nauki, w którą próbuje ingerować, nie może być inaczej nazwany niż anty...
26-10-2011 16:36 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>Już kiedyś się spotkałam ze stwierdzeniem, że a-teizm jest zaprzeczeniem boga, więc ateiści są to ludzi, którzy zwracają się przeciwko bogu

To jakiś biedny, nieuczony obywatel był, który nigdy nie słyszał o przedrostku "anty-"
Degre (752 punktów)
>Ateizm - wiara w nie istnienie boga

zobaczyłem to,reszty nie mam zamiaru czytać
Marcuch (664 punktów)
>Ateizm - wiara w nie istnienie boga
Pisze się "nieistnienie".

>(...) zaś nonteista uważa, że jeśli istnieje to możliwość poznania może istnieć.
Słyszałem, że to się nazywa "słaby agnostycyzm", w opozycji do "mocnego", który Ty nazywasz "agnostycyzmem".

A ja mam taki patent: Słaby a-a-a-(...)-agnostycyzm
galvani (1345 punktów)
Ateizm - wiara w nie istnienie boga

Tego bełkotu już czytać się nie da. I słuchać też. Jeśli jakiś "religijny sceptyk" użyje sformułowania "Wojtyła kochał dzieci" na przykład, to religjanci w mig łapią o jaki rodzaj miłości chodzi, zaczyna sie krzyk, że tak nie wolno słowami manipulować, to spore nadużycie jak to zazwyczaj określa nasz ponury damski trol. Zlitujcie się, wymyślcie coś nowego nie tylko te banały wyuczone na wieczorowym uniwersytecie wyszyńsko wojtyłowskim, czy jak to się dzisiaj nazywa...
27-10-2011 19:54 
 Ocena 1 na 1
młody banita (209 punktów)
(zablokowany)
>Tego bełkotu już czytać się nie da.
O patronie strony? Tak się nie godzi.
Różnię się od niego tylko tym, że nie daje boga za pewnik, mam nieco więcej sceptycyzmu, ale skoro według Ciebie Voltaire to ani racjonalista, ani sceptyk a tylko "religijny sceptyk" to gratuluję...
galvani (1345 punktów)

Różnię się od niego tylko tym, że nie daje boga za pewnik, mam nieco więcej sceptycyzmu, ale skoro według Ciebie Voltaire to ani racjonalista, ani sceptyk a tylko "religijny sceptyk" to gratuluję...

Oj tam, każdy katolicki duchowny jest religijnym sceptykiem, patron strony raczej miał pogląd zdecydowanie niereligijny. I to już tak dawno temu
młody banita (209 punktów)
(zablokowany)
>Oj tam, każdy katolicki duchowny jest religijnym sceptykiem
Widzisz tu jakiegoś?

>patron strony raczej miał pogląd zdecydowanie niereligijny
Deistyczny. Mniej sceptyczny niż mój, dlatego jeśli zarzucasz mi bełkot, religijny sceptycyzm, a wręcz katolicyzm to aż strasz pomyśleć za kogo uważasz Voltaire'a.
29-10-2011 10:13 
 Ocena 1 na 1
galvani (1345 punktów)
>>Oj tam, każdy katolicki duchowny jest religijnym sceptykiem
>Widzisz tu jakiegoś?

pewnie, kręci się ich tutaj wielu... co do tego nie mam żadnej wątpliwości.
chodzi mi głównie o to wciskanie, żę brak wiary to też wiara. Wszyscy religianci z każdej religijnej opcji do znudzenia forsują tą bzdurę.
młody banita (209 punktów)
(zablokowany)
Co z tym nonteizmem? Czy po wytłumaczeniu wszelkich wątpliwości nadal komuś ukazuje się on bardziej irracjonalny niż agnostycyzm?

Wróć do listy wątków działu Bazgroły
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365