Racjonalista - Strona głównaDo treści
Hatuey

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
NapisanoAutorTytuł
02-02-2012 22:37big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
Hatuey
Ocena 25 na 25
Mija dziś równo 500 lat od śmierci Hatueya.
To chyba dobra okazja, by jego - mało w Polsce znaną - historię przywołać na Forum.

Wedle świadka epoki:

Pewien kacyk, władca bardzo znakomity, który nazywał się Hatuey, przeprowadził się z Hispanioli na Kubę wraz z dużą ilością swoich poddanych, aby uciec przed okrucieństwem i nieludzkim postępowaniem chrześcijan (o poczynaniach chrześcijan na Hispanioli parę słów tutaj - big_zyd).
Skoro już był na Kubie, pewni Indianie donieśli mu, że przeprawiają się na nią chrześcijanie. Hatuey zebrał większość, a może nawet wszystkich swoich ludzi i powiedział im: "Słyszeliście o tym, że przybywają tu chrześcijanie, a z doświadczenia wiecie, co zrobili z różnymi władcami i z ludnością Haiti (to znaczy Hispanioli) - to samo zamierzają zrobić tu. Może przypadkiem wiecie dlaczego to robią?" Odrzekli: "Dlatego, że z natury są okrutni i źli". Powiada: "Nie tylko z tego powodu, ale dlatego, że uznają boga, którego uwielbiają i bardzo kochają. Starają się nas ujarzmić i zabijają nas, aby go nam odebrać i móc czcić". Miał ze sobą koszyczek pełen złota i klejnotów i rzekł: "Tu widzicie boga chrześcijan, jeśli chcecie, odprawmy przed nim areytos (tak się nazywają tańce i pląsy), a może mu się przypodobamy i rozkaże im, aby nam nie robili nic złego". Wszyscy głośno zawołali: "Dobrze, dobrze". Tańczyli przed nim do upadłego. Potem Hatuey powiedział: "Pomyślcie, co będzie, jeśli go zatrzymamy. Przecież nas zabiją, aby go odebrać, wrzućmy go lepiej do rzeki". Wszyscy byli za tym, żeby tak zrobić i wrzucili złoto do wielkiej rzeki, która płynęła nie opodal.
Ten kacyk i władca uciekał ciągle przed chrześcijanami od chwili ich przyjazdu na Kubę, gdyż zbyt dobrze ich znał. Bronił się, gdy się z nimi spotykał, ale w końcu schwytali go. Spalono go żywcem jedynie dlatego, że uciekał przed tak bardzo niegodziwymi i okrutnymi ludźmi i bronił się przed tymi, którzy chcieli zabić jego, a całą rodzinę i ludność pognębić aż do śmierci. Gdy był przywiązany do pala, pewien mnich z zakonu św. Franciszka, świątobliwy mąż, który był przy tym, mówił mu o Bogu i o naszej wierze, o której tamten nigdy nie słyszał. W czasie udzielonym przez katów zakonnik opowiadał skazanemu, że jeśli zechce uwierzyć w jego słowa, pójdzie do nieba, gdzie jest chwała i wieczny odpoczynek, a jeśli nie - pójdzie do piekła znosić wieczne kary i męki. Skazany pomyślawszy chwilę zapytał, czy chrześcijanie idą do nieba. Zakonnik powiedział, że tak, ale tylko dobrzy. Na to kacyk nie namyślając się dłużej powiada, że nie chce iść do nieba tylko do piekła, aby nie spotkać się z nimi i nie widzieć tych okrutnych ludzi. Taką to chwałę i sławę pozyskał Bóg i nasza wiara dzięki chrześcijanom, którzy pojechali do Indii.


Bartolome de Las Casas Krótka relacja o wyniszczeniu Indian wyd. "W drodze", Poznań 1988, ss 50-51.


Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

marcin1902 (3438 punktów)
Katolicy i tak powiedzą, że to nie oni go z hajcowali tylko jakaś świecka instytucja.


"Przepraszam za spóźnienie [...] ale nie mogłem znaleźć koszernego parkingu."
02-02-2012 23:48 
 Ocena 5 na 5
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>Katolicy i tak powiedzą, że to nie oni go z hajcowali tylko jakaś świecka instytucja.
>

Hatuey został spalony przez hiszpańską inkwizycję, która powstała z obfitym błogosławieństwem papieskim.
03-02-2012 07:12 
 Ocena 17 na 17
Miłosz Michałowski (1657 punktów)
>>Katolicy i tak powiedzą, że to nie oni go z hajcowali tylko jakaś świecka instytucja.
>>
>Hatuey został spalony przez hiszpańską inkwizycję, która powstała z obfitym błogosławieństwem papieskim.

Papież na pewno o niczym nie wiedział, albo został wprowadzony w błąd przez Dziwisza
03-02-2012 19:07 
 Ocena 2 na 2
Grzegorz (5685 punktów)
>Papież na pewno o niczym nie wiedział, albo został wprowadzony w błąd przez Dziwisza
A Dziwisz przecież tylko wykonywał rozkazy papieża, na dodatek wprowadzonego w błąd
09-02-2012 22:42 
 Ocena 2 na 2
Lucyna Sępska Quenallata (4714 punktów)
>>Papież na pewno o niczym nie wiedział, albo został wprowadzony w błąd przez Dziwisza
>A Dziwisz przecież tylko wykonywał rozkazy papieża, na dodatek wprowadzonego w błąd
>
A w błąd wprowadzała Wanda!
03-02-2012 08:48 
 Ocena 3 na 3
marcin1902 (3438 punktów)
>Hatuey został spalony przez hiszpańską inkwizycję, która powstała z obfitym błogosławieństwem papieskim.

Właśnie rzecz w tym, że katolicy już powtarzają sobie brednie o swojej niewinność. Pewnie niedługo stwierdzą oficjalnie, że to prawda, bo tak mówi tradycja...

"Przepraszam za spóźnienie [...] ale nie mogłem znaleźć koszernego parkingu."
slik (20011 punktów)
>Właśnie rzecz w tym, że katolicy już powtarzają sobie brednie o swojej niewinność. Pewnie niedługo stwierdzą oficjalnie, że to prawda, bo tak mówi tradycja...
>
"Przepraszam za spóźnienie [...] ale nie mogłem znaleźć koszernego parkingu."

Sami już nie wiedzą co jest fałszem, a co prawdą, jak ta kobieta z Sosnowca - wzorowa, mocno zaangażowana katoliczka..
03-02-2012 15:26 
 Ocena 6 na 6
Celecrin (6386 punktów)
>>Katolicy i tak powiedzą, że to nie oni go z hajcowali tylko jakaś świecka instytucja.
>>
>Hatuey został spalony przez hiszpańską inkwizycję, która powstała z obfitym błogosławieństwem papieskim.
Po pierwsze to inkwizycja nigdy nie paliła ludzi na stosach, tylko robiła to świecka instytucja. Inkwizycja zawsze jedynie chciała ratować niewinne dusze.
Po drugie. Jak już, jakimś cudem, zagonisz katola w kąt, to Ci wypali, że to źli synowie kościoła mordowali, a naszej świętej Matki Kościoła zło się nie ima.
Tak więc jak to w fizyce bywa z nieoznaczonością Heisenberga, tak w przypadku KK nie można namierzyć winnych, albo wiadomo co robili ale nie wiadomo kim byli, albo wiesz kim byli ale nie wiadomo co robili.
Na końcu jednak mamy najpotężniejsza broń. Nasz polski wynalazek. JPII!
On za wszystko przeprosił
03-02-2012 18:43 
 Ocena 8 na 8
marcin1902 (3438 punktów)
Ciekawe jest też to, że za złe czyny w KK są winni pojedynczy ludzie (nie zawsze doskonali), a dobre są zasługą KK jako instytucji. Gdy zastosuje się do czynów dobrych tę samą zasadę co do czynów złych, wychodzi że moralności nijak się ma do bycia w KK.

"Przepraszam za spóźnienie [...] ale nie mogłem znaleźć koszernego parkingu."
03-02-2012 19:16 
 Ocena 6 na 6
Grzegorz (5685 punktów)
>Ciekawe jest też to, że za złe czyny w KK są winni pojedynczy ludzie (nie zawsze doskonali), a dobre są zasługą KK jako instytucji.
Żeby wszystko było w równowadze (w końcu zawsze są jakieś zasady zachowania), katolicy odwrotną arytmetykę stosują do zachowań ateistów: jak był zły to dlatego że ateista, jak dobry... to trudno.
03-02-2012 20:51 
 Ocena 5 na 7
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Na końcu jednak mamy najpotężniejsza broń. Nasz polski wynalazek. JPII!

Któren w końcu nieprzypadkowo pierwsze swe kroki pielgrzymie właśnie na Hispaniolę skierował, za Ewangelizację Ameryki podziękować Bogu i do Twórczej Kontynuacji zachęcać .

>On za wszystko przeprosił

To później .
W Santo Domingo zwyczajnie w homilii przypomniał historię ewangelizacji krajów Ameryki Łacińskiej oraz postaci pierwszych misjonarzy.
Na swój sposób, rzecz jasna:

This Dominican land was once the first to receive, and then to give impetus to a grand enterprise of evangelization which deserves great admiration and gratitude.

(...)

In a comparatively short period, the paths of faith crossed the Dominican land and the continent in all directions, laying the foundations of the heritage, become life, that we contemplate today in what we call the New World.

From the first moment of the discovery, there appears the concern of the Church to make the kingdom of God present in the heart of the new peoples, races, and cultures; in the first place, among your ancestors.

If we wish to express our well-deserved thanks to those who transplanted the seeds of faith, this tribute must be paid in the first place to the religious orders which distinguished themselves, even at the cost of offering their martyrs, in the task of evangelization: above all, the Dominicans, the Franciscans, Augustinians, Mercedarians and then the Jesuits, who made the tender plant grow into a spreading tree. The fact is that the soil of America was prepared to receive the new Christian seeds by movements of spirituality of its own.

Nor is it a question, moreover, of a spreading of the faith detached from the life of those for whom it was intended; although it must always keep its essential reference to God. Therefore the Church in this island was the first to demand justice and to promote the defence of human rights in the lands that were opening to evangelization.

Lessons of humanism, spirituality and effort to raise man's dignity, are taught to us by Antonio Montesinos, Cordoba, Bartolome de las Casas, echoed also in other parts by Juan de Zumarraga, Motolinia, Vasco de Quiroga, Jose de Anchieta, Toribio de Mogrovejo, Nobrega and so many others. They are men in whom pulsates concern for the weak, for the defenceless, for the natives, subjects worthy of all respect as persons and as bearers of the image of God, destined for a transcendent vocation. The first International Law has its origin here with Francisco de Vitoria.

The fact is that the proclamations of the Gospel and human advancement cannot be dissociated - this is the great lesson, valid also today. But for the Church, the former cannot be confused or exhausted, as some people claim, in the latter. That would be to close to man infinite spaces that God opens to him. And it would be a distort the deep and complete meaning of evangelization, which is above all the proclamation of the Good News of Christ the Saviour.

The Church, an expert in humanity, faithful to the signs of the times, and in obedience to the pressing call of the last Council, wishes to continue today her mission of faith and defence of human rights. She calls upon Christians to commit themselves to the construction of more just, human, and habitable world, which is not shut up within itself, but opens to God.


Nie powiedzieli jeszcze swego ostatniego słowa, znaczy się .
Menel de Lux (3111 punktów)
Nie na temat.
Kim jest Leon?
Gdzie jest?
Co ma wspólnego ze mną?
Korciło mnie już od dłuższego czasu aby się spytać...
04-02-2012 12:51 
 Ocena 2 na 4
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Nie na temat.

Rzeczywiście. Jednak...

>Kim jest Leon?

...fakt, że za to należą Ci się wyjaśnienia i przeprosiny.
Leon to pewien dawny, dość irytujący troll (poczytać go sobie można np. w tym wątku, gdzie przedstawia się jako Leon Cabbage tudzież Pier Nietzsche), którego na szczęście udało się ongiś, mulieribus et viribus unitis, po naprawdę długich wysiłkach, z Forum przepędzić.
Do typowych numerów Leona należało m. in. występowanie na Forum w kilku postaciach naraz, postaciach przybranych dość szczególnymi nickami (np. tutaj występuje kolejno jako: Eryk from Neverland, pure nonsense, Iluzjonista, Leon, Ostracyzm?, Ecce homo, Colliflower, qwerty, Foks Mólder, de Facto, Leon-art i Le Mat).
Nie jest bardzo dziwne, że widząc na Forum nowego użytkownika o dość charakterystycznym nicku Menel de Lux z punktu poczytałem go - jak się okazało, najzupełniej błędnie - za jeszcze jedno wcielenie Leona.
Za niesłuszne posądzenie przepraszam.
Przepraszam też, że przepraszam tak późno - rzecz zupełnie wyleciała mi z głowy po prostu.

>Gdzie jest?

Nie mam pojęcia. Grunt, że z dala od Forum się trzyma.

>Co ma wspólnego ze mną?

Nic.

>Korciło mnie już od dłuższego czasu aby się spytać...

Dokładnie dwa lata i cztery dni .

Wróć do listy wątków działu Kościół i antyklerykalizm
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365