 |
Wiarygodność, autorytety, beton Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 22-03-2014 20:50 | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Wiarygodność, autorytety, beton
5 na 5 | Media podają przeróżne informacje, których prawdziwości nie jesteśmy w stanie zweryfikować, zatem pozostaje nam w nie wierzyć lub nie. Co gorsza te informacje potrafią zmieniać się o 180o. Przeróżni eksperci wyjaśniają nam świat na przeróżne sposoby, często wzajemnie się wykluczające.
Kogo uważać za autorytet, jeśli nie możemy mieć pewności kto nim jest, a kto nie?
Czy w takim razie nie lepiej postawić się po stronie jakiegoś "betonu" i z założenia odrzucać wszystko co nie pasuje do wybranej wizji? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
9 na 9 | Sygnał (4252 punktów) | >Media podają przeróżne informacje, których prawdziwości nie jesteśmy w stanie >zweryfikować, zatem pozostaje nam w nie wierzyć lub nie. Co gorsza te informacje potrafią zmieniać >się o 180o. >Przeróżni eksperci wyjaśniają nam świat na przeróżne sposoby, często wzajemnie się wykluczające. >Kogo uważać za autorytet, jeśli nie możemy mieć pewności kto nim jest, a kto nie? >Czy w takim razie nie lepiej postawić się po stronie jakiegoś "betonu" i z założenia odrzucać >wszystko co nie pasuje do wybranej wizji?
Jeśli są to informacje dotyczące odkryć świata nauki nic nie stoi na przeszkodzie, żeby samemu się dokształcić, żeby lepiej zrozumieć jakąś teorię. Wtedy eksperci nie są specjalnie potrzebni.
Jeśli chodzi o sprawy gospodarcze i polityczne, najlepiej zapoznać się z wizjami obu stron i na trzeźwo stwierdzić, która jest bliższa prawdy (albo stworzyć trzecią), wypośrodkowaną.
Jeśli chodzi Smoleńsk, to eksperci są tylko po jednej stronie.
Pozdrawiam.
|
|
 | 2 na 2 | Selanos (12869 punktów) | > Jeśli są to informacje dotyczące odkryć świata nauki nic nie stoi na przeszkodzie, żeby samemu się dokształcić, żeby lepiej zrozumieć jakąś teorię. Wtedy eksperci nie są specjalnie potrzebni.Do pewnego stopnia to prawda. Niedawno prowadziłem z pewną wierzącą osobą ciekawą dyskusję. Doszliśmy do momentu, w którym zarzucił mi, że w pewnych kwestiach biorę naukę "na wiarę", tak samo jak on "na wiarę" bierze istnienie boga, bo po pierwsze, nie jestem w stanie pojąć wszystkich dziedzin nauki więc muszę wierzyć naukowcom, po drugie, pewnych rzeczy nie sprawdzę w domu, bo w warunkach domowych zrobić się tego nie da. Nie pamiętam co było po trzecie, ale wygrzebanie się z tego czegoś zajęło mi sporo czasu, bo miał rację we wszystkim poza tym przyrównaniem nauki do religii.
|
|
|  | 5 na 5 | lipschitz (1674 punktów) | Ja tam bym wierzących zatrudnił do poszukiwania czarnych dziur. Dziwne, że w NASA jeszcze na to nie wpadli. Można pokazać komputer, drapacz chmur, tomograf, żarówkę, internet, prom kosmiczny itd. a wierzący i tak stwierdzi, że w naukę się wierzy, bo nie potrafisz przeprowadzić wszystkich eksperymentów świata i nie pomoże, że współcześnie sporą ich część można obserwować w telewizji czy internecie. W tej rzeczywistości zawsze pozostajesz nielotem, ponieważ nie potrafisz wykonać beczki, korkociągu, spirali, zawsze się coś znajdzie
|
|
| |  | | Selanos (12869 punktów) | > Ja tam bym wierzących zatrudnił do poszukiwania czarnych dziur. Dziwne, że w NASA jeszcze na to nie wpadli. Można pokazać komputer, drapacz chmur, tomograf, żarówkę, internet, prom kosmiczny itd. a wierzący i tak stwierdzi, że w naukę się wierzy, bo nie potrafisz przeprowadzić wszystkich eksperymentów świata i nie pomoże, że współcześnie sporą ich część można obserwować w telewizji czy internecie. W tej rzeczywistości zawsze pozostajesz nielotem, ponieważ nie potrafisz wykonać beczki, korkociągu, spirali, zawsze się coś znajdzie  Zgadzam się w stu procentach. Mojemu wierzącemu koledze chodziło po prostu o to, że starałem się użyć nauki do przekonania go, że nasze zrozumienie świata pozostawiło bardzo mało miejsca na istnienie jakiejkolwiek siły wyższej. Jak to zwykle bywa, kolega pozostał nieprzekonany, trudno, będę próbował dalej :>
|
|
4 na 4 | Jacholek (5699 punktów) | Trzeba odróżniać tzw twarde fakty od interpretacji i opinii. Przykładem Krym i porównanie interpretacji dziennikarzy moskiewskich i tych z krajów zachodnich. Do interpretacji faktów potrzebna jest pewna wiedza, w tym przypadku historyczna i polityczna by znaleźć interpretację własna, wypośrodkowaną. Pośpieszne interpretacje nawet doniesień naukowych też mogą być mylne, jak to było z neutrinami szybszymi od światła. Tyle że nauka ma mechanizmy autokorekcji o co trudniej w świecie polityki.
|
|
6 na 6 | kogut59 (3090 punktów) | > Kogo uważać za autorytet, jeśli nie możemy mieć pewności kto nim jest, a kto nie?Za autorytet w sprawach bezdomności uważam bezdomnego nie profesora socjologi  Autorytety ?lepiej trzymać zdrowy dystans zawsze
|
|
2 na 2 | mrSpock (2845 punktów) |
>Kogo uważać za autorytet, jeśli nie możemy mieć pewności kto nim jest, a kto nie? W jakiej dziedzinie autorytet? Dla mnie autorytetem jest Jimi Hendrix od gitary.
|
|
3 na 3 Rafał Holewski (224 punktów) (zablokowany) | Media podają przeróżne informacje, których prawdziwości nie jesteśmy w stanie > zweryfikować Media podają trzy rodzaje informacji:Aktualne-czas i data,prawdopodobne-pogoda i inne  zasłyszane
|
|
6 na 6 | Rafał Poniecki (7132 punktów) | >>Kogo uważać za autorytet, jeśli nie możemy mieć pewności kto nim jest, a kto nie?<< Ci, którzy naprawdę coś wiedzą mówią wprost, że nie są autorytetami i nawet nimi być nie chcą. Przykładami mogą być Lawrence Krauss i Richard Dawkins. Einstein też żalił sie, że on, który nie uznawał autorytetów, zaczął być za takiego uważany. Jeśli zatem ktoś przedstawia się jako jakiś autorytet, to nie traktujmy go zbyt poważnie.
|
|
3 na 3 | Selanos (12869 punktów) | >Media podają przeróżne informacje, których prawdziwości nie jesteśmy w stanie zweryfikować
Albo podają informacje, które są potencjalnym odbiorcom totalnie nieprzydatne. Ostatnio jedna ze stacji telewizyjnych uraczyła mnie trwającym kilka godzin reportażem z płonięcia budynku na Manhattanie. Naprawdę, gdzie Polska, a gdzie Manhattan? Czy Polak musi wiedzieć, że coś tam płonie?
A może to takie zagłuszanie ważniejszych informacji?
Człowiek może oczywiście starać się czerpać wiedzę z różnych źródeł, tylko że to też nie zawsze działa. Kilka stacji telewizyjnych nawija na tą samą nutę, kilku bezmózgów z imponującym tytułem naukowym przed nazwiskiem może pieprzyć trzy po trzy.
|
|
4 na 4 Ulderico (19376 punktów) (zablokowany) |
Ciekawy temat. Zacznijmy od początku. Załóżmy, że media rzeczywiście przekazują informację, a nie dezinformację. Pytanie pierwsze brzmi: Czy media przekazują pełną informację? Jest to oczywiście niemożliwe, z wielu względów, nie tylko z czyjejś złej woli. Pierwsze zniekształcenie obrazu świata przedstawianego przez media wynika więc stąd, że media przekazują informację w sposób wybiórczy. Dlaczego? Bo działają tu różne filtry. Reporter nie może być we wszystkich potencjalnie interesujących miejscach na raz. Nie każdy jest zainteresowany, by udostępnić mu swoją cząstkę informacji, i nie każdy jest nawet do tego zobowiązany. W końcu źródło informacji, z którego korzysta reporter, może być zmanipulowane. Drugim źródłem zniekształceń obrazu świata jest sam reporter, którego jawne i ukryte postawy świadomie i nieświadomie wpływają na jego percepcję rzeczywistości. Zaznaczam, że nie musi się to dziać ze złej woli - najlepsza kłamliwa propaganda tworzona jest przecież przez ludzi autentycznie zaangażowanych, działających w dobrej wierze. Trzecim źródłem zniekształceń obrazu rzeczywistości jest samo medium. Nie udawajmy przecież, że artykuł w gazecie czy program telewizyjny oddaje rzeczywistość we wszelkich jej aspektach. A czymże jest reportaż ze slamsów, gdy się nie czuje skwaru blaszanego szałasu i smrodu fekaliów z pobliskiego rynsztoka? W dodatku media wprowadzają człowieka w rodzaj transu medialnego. Trans medialny jest to złożone zjawisko psychiczne, które polega mniej więcej na tym, że odbiorca mediów nawykowo koncentruje swoją uwagę na tych elementach przekazu medialnego, które dostarczają mu przyjemnych doznań, takich jak stymulacja sensoryczna, poczucie bezpieczeństwa, poczucie uczestnictwa i przynależności, wrażenie rutyny, zgodności z konwencją i modą itp., co skutecznie odciąga uwagę od innych treści przekazu. No i na końcu tego łańcuszka jest sam odbiorca, który nie tylko selekcjonuje źródła informacji, z których korzysta, ale też ma tendencję do widzenia tego, co chce zobaczyć i słyszenia tego, co chce usłyszeć. W takich warunkach to prawdziwy cud, że komunikacja między ludźmi jest w ogóle możliwa. Nie miejmy o to jednak szczególnych pretensji do mediów.
"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton
|
|
 | 2 na 2 | lipschitz (1674 punktów) | Zakładając, że media są rzetelne, przede wszystkim dostaniemy dziesiątki relacji z tego samego zdarzenia. Mamy więc coś na kształt nauki, kiedy na przykład różne ekipy badaczy obserwują to samo zjawisko przyrodnicze. Jak duże różnice mogą powstać, kiedy relacje wielu obserwatorów są rzeczywiście rzetelne? Czy popełnione błędy i nadinterpretacje są w stanie aż tak zdeformować obraz, że w efekcie będzie on zupełnie różny od rzeczywistości? Być może od czasu do czasu coś takiego miałoby miejsce, ale pewnie bardzo rzadko. Rzetelność nakazywałaby również wziąć pod uwagę inne relacje, także nanoszenie poprawek, dodawanie sprostowań itd.
|
|
|  | Ulderico (19376 punktów) (zablokowany) | > Zakładając, że media są rzetelne, przede wszystkim dostaniemy dziesiątki relacji z tego samego zdarzenia.Problem, który postawiłem na pierwszym miejscu, to wybiórczość informacji. To, że z danego zdarzenia dostaniemy dziesiątki relacji, z których duża część będzie się powielać, nie oznacza jeszcze, że z tych dziesiątek relacji ułożymy sobie całościowy obraz sytuacji. > Mamy więc coś na kształt nauki, kiedy na przykład różne ekipy badaczy obserwują to samo zjawisko przyrodnicze.Poznanie naukowe nawet w naukach społecznych ma obecnie charakter o wiele, wiele bardziej systematyczny, metodologicznie zdyscyplinowany i uporządkowany niż przetwarzanie informacji na użytek mediów. Jak dla mnie, nie ma tu żadnego porównania. > Jak duże różnice mogą powstać, kiedy relacje wielu obserwatorów są rzeczywiście rzetelne?Mam tu bardzo spektakularny i bardzo słynny przykład: www.youtube.com/watch?v=mmHa-meEOkEPolecam pierwsze kadry.  > Czy popełnione błędy i nadinterpretacje są w stanie aż tak zdeformować obraz, że w efekcie będzie on zupełnie różny od rzeczywistości? Być może od czasu do czasu coś takiego miałoby miejsce, ale pewnie bardzo rzadko. Rzetelność nakazywałaby również wziąć pod uwagę inne relacje, także nanoszenie poprawek, dodawanie sprostowań itd.Mam na to drugi przykład, również bardzo spektakularny i nie mniej sławny: youtu.be/38WdmtBOo34
"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton
|
|
2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >Media podają przeróżne informacje, których prawdziwości nie jesteśmy w stanie >zweryfikować,...
Sprawa podstawowa: ile tej medialnej papki faktycznie potrzebujemy. Żyjemy w epoce globalizacji banału. Czy muszę weryfikować informację na temat konsystencji stolca papieża, raka celebryty, jego piatej żony, itp., itd.
>...te informacje potrafią zmieniać się o 180...
Skoro ich wartość logiczna jest niepewna i równa 1/2 (by ograniczyc się do trzech wartości), to i jej negacja ma taką samą wartość logiczną.
>Kogo uważać za autorytet, jeśli nie możemy mieć pewności kto nim jest, a kto nie?
Nie należy mnożyć autorytetów ponad potrzebę. W kwestiach np. antropologii przemawia do mnie bardziej wykład neurologa czy genetyka niż kazanie biskupa. Dlaczego? O tym poniżej:
>Czy w takim razie nie lepiej postawić się po stronie jakiegoś "betonu" i z założenia odrzucać wszystko co nie pasuje do wybranej wizji?
Myślę, że każdy człowiek ma swoje paradygmaty, z którymi błyskawicznie porównuje napływające informacje i w ich kontekście je filtruje. Jednym z moich "betonowych" założeń jest np. empiryzm. Jeśli ktoś głosi tezy, które (one same, ich założenia lub konsekwencje) nie spełniają tego postulatu - tezy lądują w mentalnym koszu.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
1 na 1 | Dżenkins (3 punktów) | > Media podają przeróżne informacje, których prawdziwości nie jesteśmy w stanie> zweryfikować, zatem pozostaje nam w nie wierzyć lub nie. Co gorsza te informacje potrafią zmieniać> się o 180o. Nie posiadam (na szczęście) telewizora i większość informacji czerpię z internetu, który jest bardziej "przejrzysty". W naszym kochanym kraju, każda stacja, gazeta posiada zarząd, który nadaje kierunek polityczny. Skutkuje to przychylnością owej stacji do rządu, opozycji, prawicy, czy lewicy i równocześnie czyni niemożliwym oglądanie jej. > Kogo uważać za autorytet, jeśli nie możemy mieć pewności kto nim jest, a kto nie? Instytucja autorytetu według mnie jest przereklamowana. Można jedynie kierować się w życiu postępowaniem drugiego człowieka, w jakimś tam mniejszym większym stopniu. Sytuacja w której dany autorytet jest wyrocznią, w każdym aspekcie życia przypomina wręcz zachowanie religijne. > Czy w takim razie nie lepiej postawić się po stronie jakiegoś "betonu" i z założenia odrzucać> wszystko co nie pasuje do wybranej wizji? Czyli praktykować chrześcijaństwo? Wyznawcy posiadają przecież jakże subtelną wizję i odrzucają wszystko co nie pasuje do niej.  Telewizja pełni bardzo ciekawą funkcję o całkiem dosadnej nazwie "katharsis". Zakłada ona, iż przemoc telewizyjna stanowi dla odbiorcy przeżycie zastępcze, pozwala na wyładowanie agresji w sposób nieszkodliwy. Swoistego rodzaju funkcja prewencyjna, ponieważ człowiek oglądając przemoc w TV, oswaja sie z nią, wyładowywuje i nie pała już chęcią zabicia jakiegoś przechodnia, albo zgwałcenia niewinnej kobiety, gdyż ma to wszystko na ekranie. P.S Najważniejsza funkcja TV, to odmóżdżanie odbiorców tych pudełek, poprzez konsekwentne obniżanie poziomu intelektualnego programów i różnego typu show. Tworzy to ludzi niezdolnych do krytyki i współpracy, oraz powoduje brak zainteresowania polityką, gospodarką itd. Co jest świetnym początkiem do zabetonowania. Obrazek dzięki stronie jesus-is-savior.com   
|
|
2 na 2 | astrotaurus (12445 punktów) | >Media podają przeróżne informacje, których prawdziwości nie jesteśmy w stanie >zweryfikować, zatem pozostaje nam w nie wierzyć lub nie. A może jednak wziąłbyś pod uwagę opcję bez zastosowania pojęcia wiary? Z normalną, opartą na wiedzy i doświadczeniu oceną prawdopodobieństwa zgodności z rzeczywistością owych podawanych przeróżnych informacji? Zwłaszcza że naprawdę rzadko podawana informacja wymusza natychmiastowe zajęcie jakiegoś wiążącego stanowiska...
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| Irracja (4721 punktów) | >Przeróżni eksperci wyjaśniają nam świat na przeróżne sposoby, często wzajemnie się wykluczające. >Kogo uważać za autorytet, jeśli nie możemy mieć pewności kto nim jest, a kto nie? >Czy w takim razie nie lepiej postawić się po stronie jakiegoś "betonu" i z założenia odrzucać wszystko co nie pasuje do wybranej wizji?
... hmmm, ależ od wieków ludzie tak postępują (vide: fanatycy religijni, i inni odgórnie sterowani). Stąd się brały, biorą i brać będą wszelkie walki o podtekstach m. in. religijnych. Czyżbyś uważał fanatyków i ludzi sterowanych za lepszych od ludzi samodzielnie myślących?. Mnie osobiście, żaden "matrix" (świadomie, czy też nieświadomie przyjęty) bardzo nie odpowiada...
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|