Racjonalista - Strona głównaDo treści
A jednak o maturach.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
05-05-2009 12:00liliac (147340 punktów)A jednak o maturach.
Ocena 4 na 6
"Skandalem i psuciem "od góry" polskiej szkoły nazwali tegoroczną maturę z polskiego krakowscy poloniści. Według nich poziom egzaminu był żenująco łatwy"
wiadomosci(*)i__matura_byla_zbyt_latwa.html

Czas jakiś temu kolega jimmy założył wątek o maturach i ich poziomie, w treści jednakowoż zapomniał o nich wspomnieć, ale że termin rozważaniom okołomaturalnym sprzyja, postanowiłam do tematu wrócić.

w powyższym artykule pewna polonistka mówi: "- Kpina. By zdać taką maturę trzeba jedynie umieć czytać". Przeglądając testy maturalne z ostatnich kilku lat- nie tylko z języka polskiego, ale też np. z historii i biologii- odniosłam podobne wrażenie- by zdać maturę obecnie wystarczy umieć czytać z jako takim zrozumieniem.

Czy mamy jeszcze szansę wrócić do egzaminu maturalnego rzeczywiście oceniającego rzetelną wiedzę? I czy chcielibyśmy tego? Ja bym chciała, ale już na forum zetknęłam się ze stwierdzeniem, że ocenianie czegokolwiek jest złe, a "radosne poznawanie, bez ocen, byłoby o wiele korzystniejsze ogólnospołecznie niż nędzne sankcjonowanie" (jimmy_88gno).
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Satyr (4285 punktów)

Wyjście jest dość proste: przywrócić autonomię uczelni wyższych wobec egzaminów maturalnych. Niech uczelnie organizują egzaminy wstępne tak, jak to było przez lata.

Teraz uczelnie są zobowiązane do respektowania wyników egzaminu państwowego i właściwie nie mają wpływu na to, kogo przyjmują. Egzaminy wewnętrzne dawały przynajmniej gwarancję, że kandydat na studenta ma kompetencje. A teraz? Przytaczając słowa owej polonistki: "Wystarczy umieć czytać".

Pozdrawiam
05-05-2009 12:33 
 Ocena 1 na 1
liliac (147340 punktów)
Owszem- to wydaje się pewnym rozwiązaniem- przynajmniej w kwestii kandydatów na studia. W tym momencie mierność obowiązującego egzaminu maturalnego będzie dla tej grupy nieistotna, gdyż i tak będą musieli posiąść odpowiednie zasoby wiedzy, by zdać na upragnioną uczelnię.
Pozostaje jednak kwestia żałosnego poziomu tzw. wykształcenia średniego. Różnica poziomu wiedzy obywateli z wykształceniem średnim sprzed lat kilku/kilkunastu i obecnych bywa zatrważająca, a przez prawo i rynek traktowani są niestety podobnie.
webmaster (moderator)
Jeszcze lepsze będzie zlikwidowanie matury dla zdających na studia wyższe. Chcesz skończyć na liceum - zdaj maturę, chcesz studiować - zdaj egzamin na studia. Studia można zawiesić lub zakończyć na licencjacie (zwykle). W ten sposób eliminujemy zbędny egzamin, stres i wydatki, a uczelnie same decydują, jaki mają poziom studentów.
05-05-2009 13:13 
 Ocena 1 na 1
liliac (147340 punktów)
>Jeszcze lepsze będzie zlikwidowanie matury dla zdających na studia wyższe. Chcesz skończyć na liceum - zdaj maturę, chcesz studiować - zdaj egzamin na studia. Studia można zawiesić lub zakończyć na licencjacie (zwykle). W ten sposób eliminujemy zbędny egzamin, stres i wydatki, a uczelnie same decydują, jaki mają poziom studentów.

Czy to nie wymaga zawieszenia także definicji wykształcenia średniego? Bo zostajemy z pewną rzeszą ludzi o wykształceniu niezdefiniowanym- co z tymi, którzy zawiesili te studia tudzież chcieli zdać na nie, a się nie dostali? Jak określić ich poziom wykształcenia?
webmaster (moderator)
Nic nie stoi na przeszkodzie, aby matury były po takich egzaminach (później) - jak nie zdasz na studia, możesz sobie zdać maturę. Maturę dla dorosłych też przecież można zdawać. Poza tym, trudno się nigdzie nie dostać, za moich czasów ludzie zdawali na 3-4 kierunki na raz, czasem w różnych miastach.
Jurek (430 punktów)

>Czy mamy jeszcze szansę wrócić do egzaminu maturalnego rzeczywiście oceniającego rzetelną wiedzę?

Oczywiście,że tak.Już niedługo jedynym przedmiotem obowiązkowym na maturze będzie religia,a maturzyści będą musieli wykazać się olbrzymią znajomością "wiedzy" zawartą w katechizmie,co z kolei zostanie skrupulatnie ocenione przez wszystkowiedzących kapłanów.

Fakt z lekcji religii w gimnazjum! Katechetka wystawia oceny za klęczenie! I tak:
-b.dobry - kolana obydwu nóg spoczywają na podłodze,głowa pokornie w dół,
-dobry - przyklęk na jedno kolano,głowa pokornie w dół,
-dostateczny - tzw. przykuc,bez dotykania kolanami podłogi.
Wyobraźcie sobie przebieg tej "lekcji":nawiedzoną katechetkę z uczoną miną i 30 odpytywanych a raczej odklękiwanych uczniów.
05-05-2009 13:06 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>Fakt z lekcji religii w gimnazjum! Katechetka wystawia oceny za klęczenie! I tak:
>-b.dobry - kolana obydwu nóg spoczywają na podłodze,głowa pokornie w dół,
>-dobry - przyklęk na jedno kolano,głowa pokornie w dół,
>-dostateczny - tzw. przykuc,bez dotykania kolanami podłogi.
> Wyobraźcie sobie przebieg tej "lekcji":nawiedzoną katechetkę z uczoną miną i 30 odpytywanych a raczej odklękiwanych uczniów.
>
A czy ktokolwiek spośród uczniów i rodziców wykazał się tzw. postawą obywatelską i powiadomił o tym żenującym fakcie odpowiednie władze? Bo wg odgórnych zaleceń (tak, wiem, że często są one lekceważone) ocena na religii nie ma prawa być wystawiana za tzw. praktyki religijne. Wiem, że tego postawa bywa w szkole ryzykowna, ale niejednokrotnie bywa, że się sprawdza. No i taki drobny fakt- wciąż nie mamy jeszcze obowiązku uczęszczania na zajęcia z religii.
05-05-2009 21:40 
 Ocena 3 na 3
Canon (433 punktów)

>Fakt z lekcji religii w gimnazjum! Katechetka wystawia oceny za klęczenie! I tak:
>-b.dobry - kolana obydwu nóg spoczywają na podłodze,głowa pokornie w dół,
>-dobry - przyklęk na jedno kolano,głowa pokornie w dół,
>-dostateczny - tzw. przykuc,bez dotykania kolanami podłogi.

pogrubione- zastrzelić..
jad11 (18783 punktów)
> "radosne poznawanie, bez ocen, byłoby o wiele korzystniejsze
>ogólnospołecznie niż nędzne sankcjonowanie" (jimmy_88gno).

Może i by było w modelu idealnym czyli gdyby ludzie faktycznie chcieli się uczyć. W dobie internetu, ogólnodostępnych materiałów i forów tematycznych, gdzie często nie brak prawdziwie pomocnych ludzi jest to chyba możliwe na własną rękę. Możliwe choć czasochłonne i wymagające zaparcia i dociekliwości, bo zewsząd dobiegają sprzeczne informacje.
W takim modelu każdy pracodawca musiałby sam egzaminować kandydata na jakieś stanowisko i oceniać czy ten się nadaje (poniekąd tak się dzieje i teraz).
Brzmi to nieźle ale czy równie nieźle by się sprawdziło?

"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
05-05-2009 13:32 
 Ocena 1 na 1
liliac (147340 punktów)
>> "radosne poznawanie, bez ocen, byłoby o wiele korzystniejsze
>>ogólnospołecznie niż nędzne sankcjonowanie" (jimmy_88gno).
>Może i by było w modelu idealnym czyli gdyby ludzie faktycznie chcieli się uczyć. W dobie internetu, ogólnodostępnych materiałów i forów tematycznych, gdzie często nie brak prawdziwie pomocnych ludzi jest to chyba możliwe na własną rękę. Możliwe choć czasochłonne i wymagające zaparcia i dociekliwości, bo zewsząd dobiegają sprzeczne informacje.

Tak, ale właśnie nie zaobserwowałam tego powszechnego uniwersalnego pędu do wiedzy. Utopie nie bardzo sprawdzają się w rzeczywistości.
Koncept miałby może sens przy zlikwidowaniu publicznego systemu edukacji i zastąpieniu go np. serią państwowych egzaminów, które jakoś weryfikowałyby przekraczanie odpowiednich poziomów wiedzy kandydata... Bo w innym przypadku pozostaje faktycznie tylko egzaminowanie indywidualne u pracodawców chyba. A i ogólnego poziomu wykształcenia społeczeństwu to nie poprawiłoby.
05-05-2009 14:07 
 Ocena 1 na 1
jimmy_88gno (1653 punktów)
>Brzmi to nieźle ale czy równie nieźle by się sprawdziło?

Jestem pewien, że tak.

Sankcjonowanie to jedna z głównych przyczyn niechęci ludzi do wiedzy. Dyskoteki nie sankcjonują, picie piwa z przyjaciółmi - również. Wiedza tymczasem jest poprzez sankcjonowanie postrzegana jako trudność wymagająca od uczącego się wielu wyrzeczeń i niedogodności. To złe postawienie sprawy. Gdy czytamy gazetę, też przyswajamy informacje. I nikt nas nie sankcjonuje. Człowiekowi wychodzi zdecydowanie lepiej to, co sam sobie wybiera (a dziś wachlarz możliwości jest niemalże nieskończony - jeśli ktoś chce być pilotem, będzie zapewne lepszy w tym zawodzie od kogoś, kto wybrał ten zawód z konieczności) oraz co powoduje, że czuje się dobrze. W nowoczesnej organizacji pracy podkreśla się przede wszystkim komfort pracownika. Zadowolony pracownik jest o 40 proc. skuteczniejszy od niezadowolonego. Biznes, etyka i wiedza stanowią jedność. Usunąć należy jedynie szpecące organizację naleciałości z przeszłości (częstokroć religijne).

Przecież w zdobywaniu wiedzy nie chodzi o wkuwanie, bo tak tak, jakby uczyć się religijnych pacierzyków na pamięć. Nie chodzi o spaczenie, ale o pielęgnowanie; szlifowanie potencjałów, a nie ich zniekształcanie i dewaluowanie w imię podziałów. Człowiek ma naturalne skłonności do poznawania. Dowodzi tego choćby agresja ludzi gorliwie wierzących.

Radosne pozwanie to zdecydowanie odpowiedni kierunek.

"Niech Twoja cnota będzie zbyt wysoka dla powszechnie znanych nazw" - Friedrich Nietzsche.
05-05-2009 18:13 
 Ocena 1 na 1
Bardzozły (3161 punktów)
Co to znaczy, że dyskoteki nie sankcjonują?

Obij paszczę Bardzozłemu
05-05-2009 22:04 
 Ocena 1 na 1
liliac (147340 punktów)
>Co to znaczy, że dyskoteki nie sankcjonują?
>
Obij paszczę Bardzozłemu


Podejrzewam, że jimmy stawia tu dość ryzykowną tezę, że młodzież woli piwo i dyskoteki od szkoły, gdyż w szkole, w przeciwieństwie do knajp i dyskotek, grożą im oceny.
06-05-2009 00:04 
 Ocena 2 na 2
Bardzozły (3161 punktów)
Cytat:
Podejrzewam, że jimmy stawia tu dość ryzykowną tezę, że młodzież woli piwo i dyskoteki od szkoły,

No i ma rację tak na 60-80%.
Cytat:
gdyż w szkole, w przeciwieństwie do knajp i dyskotek, grożą im oceny.

Natomiast takie twierdzenie... Hmmm, może nigdy nie był na dyskotece?

Obij paszczę Bardzozłemu
Sledziu (1058 punktów)
Rzeczywiście, wszystkie egzaminy były jak dotąd bardzo proste. Nawet rozszerzony polski, który pisałem, można było zaliczyć nie przeczytawszy ani jednej lektury. Dziś pisałem podstawowy angielski i stwierdzam, że zdałby go przeciętny gimnazjalista - jeśli będę miał mniej, niż 90%, to chyba dostanę zawału.

Ja również jestem zdania, że powinien nastąpić zwrot do dawnej formuły egzaminu maturalnego. Nie może być tak, że w imię źle pojętego "nauczania umiejętności bez przeładowywania głów wiedzą" daje się przepustkę na studia ludziom, dla których zbyt wielkim wyzwaniem jest napisanie pięciu zdań w sposób ortograficznie poprawny, a w liceum przeczytali dwie lektury.

Natomiast nie jest prawdą, że wszystkie egzaminy są aż tak łatwe. Trudne są niektóre przedmioty na poziomie rozszerzonym, np. historia, fizyka, czy angielski - wydają mi się nawet trudniejsze od starych matur. Inna sprawa, że są tak skonstruowane, że w istocie wystarczy czytać ze zrozumieniem, by je zdać - trudno jest jedynie o wynik bardzo wysoki.

Pozdrawiam.
05-05-2009 13:38 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>Natomiast nie jest prawdą, że wszystkie egzaminy są aż tak łatwe. Trudne są niektóre przedmioty na poziomie rozszerzonym, np. historia, fizyka, czy angielski - wydają mi się nawet trudniejsze od starych matur.
>
Możliwe, że masz rację- historię przeglądałam bardziej pod kątem testu, który trudny nie był, a w wersji rozszerzonej poza testem wchodzi esej, który może faktycznie nieco głębiej weryfikować wiedzę- zależnie oczywiście od kryteriów oceniania.

Aczkolwiek Mężczyzna pamiętający czasy odleglejsze niźli ja twierdzi, że poziom eseju odpowiada poziomowi klasy ósmej sprzed dwudziestu paru lat- nie zweryfikuję, bo nie pamiętam
05-05-2009 14:01 
 Ocena 1 na 1
Sledziu (1058 punktów)

>>
> Możliwe, że masz rację- historię przeglądałam bardziej pod kątem testu, który trudny nie był,

Rzeczywiście, nie jest trudny, ale ma pewien istotny feler - klucz. Np. trzeba zatytułować mapę, na której przedstawione są ziemie Królestwa Polskiego oraz jego lenna z końca panowania Kazimierza Wielkiego. Takoż ja napisałem (to była matura próbna), że mapa przedstawia "Ziemie Królestwa Polskiego i jego lenna w roku śmierci Kazimierza Wielkiego - 1370". Niestety, punktu nie dostałem, ponieważ ktoś ubzdurał sobie, że to koniecznie musi być "Rozwój terytorialny Królestwa Polskiego w latach panowania Kazimierza Wielkiego (1333-1370)" i otrzymałem za zadanie zero. Takich przykładów jest rzecz jasna więcej.

>Aczkolwiek Mężczyzna

Z takim mizoginizmem, to się jeszcze nie spotkałem, żeby ktoś słowo "mężczyzna" pisał z wielkiej litery Oczywiście żartuję, domyślam się, że to literówka.

>pamiętający czasy odleglejsze niźli ja twierdzi, że poziom eseju odpowiada poziomowi klasy ósmej sprzed dwudziestu paru lat- nie zweryfikuję, bo nie pamiętam

Nie wydaje mi się. Mimo wszystko, napisanie około 6-stronicowego eseju na temat "Problem Prus Wschodnich w stosunkach polsko-niemieckich w XX wieku" nie jest aż taką bułką z masłem. Dziś tematy są o tyle trudniejsze, że wyraźnie się je doprecyzowuje. Kiedyś było tak, że abiturient dostawał temat, dajmy na to "Polityka zagraniczna Piastów" i pisania miał co niemiara. Moja mama jest doktorem historii i podziela moje zdanie.

Notabene - zdradzę Wam, drodzy forumowicze, że lwia część maturzystów ma do powiedzenia coś zupełnie innego, niż my tutaj. Przed chwilą byłem w sklepie po papierosy i spotkałem kumpla, który żalił mi się, że porównywanie jakiejś Telimeny z Zosia z "Pana Tadeusza" to jest przegięcie. Inny kolega, piszący podstawę z polskiego, przyporządkował Reymonta do pozytywizmu i określił "Chłopów" jako powieść o wymowie chłopomańskiej. Ciekaw jestem, ilu maturzystów zdałoby w tym roku, jeśliby kazano im napisać coś o czymkolwiek bez ściągi w postaci fragmentu tekstu.

Pozdrawiam.
05-05-2009 14:23 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>Rzeczywiście, nie jest trudny, ale ma pewien istotny feler - klucz. Np. trzeba zatytułować mapę, na której przedstawione są ziemie Królestwa Polskiego oraz jego lenna z końca panowania Kazimierza Wielkiego. Takoż ja napisałem (to była matura próbna), że mapa przedstawia "Ziemie Królestwa Polskiego i jego lenna w roku śmierci Kazimierza Wielkiego - 1370". Niestety, punktu nie dostałem, ponieważ ktoś ubzdurał sobie, że to koniecznie musi być "Rozwój terytorialny Królestwa Polskiego w latach panowania Kazimierza Wielkiego (1333-1370)" i otrzymałem za zadanie zero. Takich przykładów jest rzecz jasna więcej.

Racja, klucz bywa idiotyczny Co tylko przypomina, że tzw. nowa matura jest kiepskim sprawdzianem wiedzy

>>Aczkolwiek Mężczyzna
>Z takim mizoginizmem, to się jeszcze nie spotkałem, żeby ktoś słowo "mężczyzna" pisał z wielkiej litery Oczywiście żartuję, domyślam się, że to literówka.

Nie literówka- po prostu mówię o konkretnym obywatelu i traktuję w tym kontekście wyraz "mężczyzna" jak rzeczownik osobowy Ot, taka fanaberia językowa
05-05-2009 18:24 
 Ocena 1 na 1
Aleksandra Stolc (550 punktów)
>Takoż ja napisałem (to była matura próbna), że mapa przedstawia "Ziemie Królestwa Polskiego i jego lenna w roku śmierci Kazimierza Wielkiego - 1370". Niestety, punktu nie dostałem, ponieważ ktoś ubzdurał sobie, że to koniecznie musi być "Rozwój terytorialny Królestwa Polskiego w latach panowania Kazimierza Wielkiego (1333-1370)" i otrzymałem za zadanie zero.

Dokładnie. Miałam podobnie na maturze próbnej z geografii.
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Dokładnie. Miałam podobnie na maturze próbnej z geografii.
Za to "dokładnie" powinnaś zdawać maturę z polskiego tak długo, aż byś się oduczyła używania tej bezmyślnej kalki z angielskiego.
   
05-05-2009 22:25 
 Ocena 1 na 1
Sledziu (1058 punktów)

>Za to "dokładnie" powinnaś zdawać maturę z polskiego tak długo, aż byś się oduczyła używania tej bezmyślnej kalki z angielskiego.
>   

Bez żartów. Użycie słowa "dokładnie" w charakterze potwierdzenia słuszności czyichś słów jest oczywiście błędem, ale nie bądźmy purystami. W porównaniu z tym, co z mową ojczystą wyczynia gros Polaków, gafa Aleksandry naprawdę nie jest poważna.

Przekonamy się w najbliższym czasie, czy Ty nie popełniasz żadnych omyłek językowych.

Pozdrawiam.
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
   
Dokładnie.
wogule nierozumie o co chodzi tym nawiedzonym pórystą jenzykowym. pszecierz sęs wypowiedzi jest warzny a nie literufki.

   
Sledziu (1058 punktów)
>Śledziu: Przekonamy się w najbliższym czasie, czy Ty nie popełniasz żadnych omyłek językowych.
>Kulka:    Dokładnie.
>wogule nierozumie o co chodzi tym nawiedzonym pórystą jenzykowym. pszecierz sęs wypowiedzi jest warzny a nie literufki.

>   

Czy to próba asekuracji?

Pozdrawiam.
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Czy to próba asekuracji?
Nie rybeńko, to konsekwencja twoich poglądów.
   
Bardzozły (3161 punktów)
Cytat:
"Skandalem i psuciem "od góry" polskiej szkoły nazwali tegoroczną maturę z polskiego krakowscy poloniści. Według nich poziom egzaminu był żenująco łatwy"

To normalne u większości nauczycieli - mój przedmiot jest najważniejszy a jak egzamin jest za łatwy, to obraza się mnie, mój przedmiot i wszystkich moich wielkich poprzedników...
Cytat:
w powyższym artykule pewna polonistka mówi: "- Kpina. By zdać taką maturę trzeba jedynie umieć czytać". Przeglądając testy maturalne z ostatnich kilku lat- nie tylko z języka polskiego, ale też np. z historii i biologii- odniosłam podobne wrażenie- by zdać maturę obecnie wystarczy umieć czytać z jako takim zrozumieniem.

W sytuacji powszechnego dostępu do informacji nie musimy już magazynować wiedzy na zapas. Istotniejsza jest umiejętność znalezienia informacji niż jej pamiętania, bo po co pamiętać treść 20 lektur, jak mieszczą się one bez problemu na jednej(śmiech na sali) dyskietce, do czego komu potrzebna wykucie na blachę problemów bohaterów "Nad Niemnem"? Jak będzie potrzebne, to się otworzy .pdf, .odt czy .doc i odświeży wiedzę. Jak dla mnie - ważniejsze jest, żeby uczeń czytając tekst potrafił zauważyć problem(bo ta umiejętność przyda się w wielu tekstach w przyszłości), a nie pamiętał, że we wspomnianym "Nad Niemnem" był jakiś problem(bo ta wiedza przyda się najwyżej w "1 z 10" czy "Milionerach").
Cytat:
Czy mamy jeszcze szansę wrócić do egzaminu maturalnego rzeczywiście oceniającego rzetelną wiedzę?

Oczywiście, że można - wystarczy jeden, może dwóch ministrów i matury nie zda baran który nie zna min. jednej księgi "Pana Tadeusza" na pamięć...
Cytat:
I czy chcielibyśmy tego?

Raczej nie...
Cytat:
Ja bym chciała, ale już na forum zetknęłam się ze stwierdzeniem, że ocenianie czegokolwiek jest złe, a "radosne poznawanie, bez ocen, byłoby o wiele korzystniejsze ogólnospołecznie niż nędzne sankcjonowanie" (jimmy_88gno).

Radosne poznawanie bez ocen to już bełkot z zupełnie innej bajki i nie jest bezpośrednio powiązane z programem nauczania.

Obij paszczę Bardzozłemu
05-05-2009 13:49 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)

Wiesz, nie jestem pewna czy się dobrze zrozumieliśmy Nie jestem zwolenniczką uczenia się lektur "na pamięć" i znajomości "Pana Tadeusza" na wyrywki. Tak jak nie pisałam też tylko o maturze z polskiego- wspomniałam także wiedzę historyczną i biologiczną.

Zastanawiam się po prostu czy rzeczywiście uczeń, którego jedyną zasługą jest to, że potrafi odczytać dane z tabelki bądź przepisać daty z drzewa genealogicznego zasługuje na przyznanie świadectwa dojrzałości, bo wybacz, ale niegdyś bez takich umiejętności trudno było ukończyć podstawówkę.

Przykładowe pytanie z matury z polskiego (zeszłorocznej) to:
" Określ jednym wyrazem, jak internauci w swym języku nazywają dziennik internetowy."- żeby za trudne nie było- jest to pytanie, na które maturzysta ma odpowiedzieć na podstawie obszernego, załączonego do testu tekstu o blogach

Czy naprawdę uważasz, że to pytanie dobrze i na właściwym poziomie weryfikuje wiedzę ucznia kończącego szkołę średnią?
Bardzozły (3161 punktów)
Cytat:
Wiesz, nie jestem pewna czy się dobrze zrozumieliśmy Nie jestem zwolenniczką uczenia się lektur "na pamięć" i znajomości "Pana Tadeusza" na wyrywki. Tak jak nie pisałam też tylko o maturze z polskiego- wspomniałam także wiedzę historyczną i biologiczną.

No mam nadzieję, że nie zrozumiałem, ale to pewnie wyjdzie w praniu
Cytat:
Zastanawiam się po prostu czy rzeczywiście uczeń, którego jedyną zasługą jest to, że potrafi odczytać dane z tabelki bądź przepisać daty z drzewa genealogicznego zasługuje na przyznanie świadectwa dojrzałości, bo wybacz, ale niegdyś bez takich umiejętności trudno było ukończyć podstawówkę.

Sugerujesz, że maturzysta ma znać tabelkę i drzewo genealogiczne na pamięć, i to jest oznaką dojrzałości? Czy jakoś inaczej? Jak jakikolwiek sprawdzian wiedzy o literaturze czy budowie pantofelka może nam powiedzieć coś o dojrzałości(do czego?)? Już wolałbym egzamin z mycia garów, albo obsługi pralki i żelazka a nie z "Nad Niemnem" jako wskaźnik dojrzałości.
Cytat:
Przykładowe pytanie z matury z polskiego (zeszłorocznej) to:
" Określ jednym wyrazem, jak internauci w swym języku nazywają dziennik internetowy."- żeby za trudne nie było- jest to pytanie, na które maturzysta ma odpowiedzieć na podstawie obszernego, załączonego do testu tekstu o blogach

No - pytanie z tekstu, o definicję i co w nim dziwnego?
Cytat:
Czy naprawdę uważasz, że to pytanie dobrze i na właściwym poziomie weryfikuje wiedzę ucznia kończącego szkołę średnią?

I tu się pojawia konflikt na linii wiedza - umiejętność. To pytanie nie weryfikuje wiedzy ale umiejętność wyszukania odpowiedzi w tekście.
Jest to schemat taki jak w zadaniu z fizyki: od Ziemi do Słońca jest 150 mln kilometrów, prędkość światła wynosi 300000 km/sek. Po jakim czasie światło dotrze na Ziemię? Ktoś mógłby powiedzieć: "co za banał - wszyscy wiedzą, że to jest osiem minut! No co to za pytanie? Tyle, że w pytaniu nie chodzi o sprawdzenie wiedzy(8 min.) tylko umiejętności przekształcenia wzoru S = V ∙ t na t = S/V i podstawienie danych do wzoru.

Obij paszczę Bardzozłemu
05-05-2009 23:15 
 Ocena 1 na 1
liliac (147340 punktów)
Ech, to może inaczej sformułuję pytanie.

Skoro zakładamy, że egzamin maturalny zakłada jednak sprawdzanie poziomu nie tylko umiejętności, ale i wiedzy, to czy naprawdę uważasz, że umiejętność odczytania informacji z tabelki jest wystarczająca do uznania jego kompetencji w zakresie średniego wykształcenia? Ja się bardzo cieszę, że wymagamy od maturzystów umiejętności przeczytania tekstu, ale wydawało mi się, że była to umiejętność oceniana we wczesnej podstawówce.

Jeśli założymy, że to tylko tekst umiejętności, to przywróćmy egzaminy na studia, bo wolałabym, by student np. medycyny posiadał wiedzę na temat podstaw fizjologii organizmu ludzkiego i jego budowy nim przystąpi do poznawania materiału bardziej szczegółowo. Tymczasem mnie nie tak znowuż dawno przydarzyło się spotkanie z dziewczęciem, które na parę dni przed maturą z biologii nie miało pojęcia do czego służą krwinki A planowało studiować fizjoterapię Nie wiem czy się dostało, ale maturę zdało (nie chodzi mi o tegoroczną).

Co do pytania z tekstu- nie uważasz, że było nieco... hmmmm... trywialne?
Bardzozły (3161 punktów)
Cytat:
Skoro zakładamy, że egzamin maturalny zakłada jednak sprawdzanie poziomu nie tylko umiejętności, ale i wiedzy, to czy naprawdę uważasz, że umiejętność odczytania informacji z tabelki jest wystarczająca do uznania jego kompetencji w zakresie średniego wykształcenia?

Zależy jaka to tabelka, jaki poziom trudności i tym podobne. Tablice matematyczne to też tabelki...
Cytat:
Ja się bardzo cieszę, że wymagamy od maturzystów umiejętności przeczytania tekstu, ale wydawało mi się, że była to umiejętność oceniana we wczesnej podstawówce.

Ta umiejętność jest oceniana przez całe życie, na studiach też trzeba przeczytać wiele rzeczy. I co? Mam powiedzieć ćwiczeniowcowi, że nie może mi zadać tekstu(i wymagać przeczytania i zrozumienia) na następne zajęcia, bo czytanie zaliczyłem w podstawówce?
Cytat:
Jeśli założymy, że to tylko tekst umiejętności, to przywróćmy egzaminy na studia, bo wolałabym, by student np. medycyny posiadał wiedzę na temat podstaw fizjologii organizmu ludzkiego i jego budowy nim przystąpi do poznawania materiału bardziej szczegółowo.

Jestem za!
Cytat:
Tymczasem mnie nie tak znowuż dawno przydarzyło się spotkanie z dziewczęciem, które na parę dni przed maturą z biologii nie miało pojęcia do czego służą krwinki A planowało studiować fizjoterapię Nie wiem czy się dostało, ale maturę zdało (nie chodzi mi o tegoroczną).

I podczas robienia masażu, czy prowadzenia innej rehabilitacji nadal nie potrzebuje tej wiedzy - bo musi mieć pojecie o ortopedii a nie o hematologii. Ona najpewniej przez całe życie zawodowe nie zobaczy krwi na oczy...
Cytat:
Co do pytania z tekstu- nie uważasz, że było nieco... hmmmm... trywialne?

No do każdego pytania można się przyczepić - że za łatwe, pamiętajmy jednak, ze nie każdy wie co to blog, nie każdy ma kompa i dostęp do sieci(a na 100% ten co te pytania układał ). Pewnie kilka osób musiało na to pytanie odpowiedzieć na podstawie przeczytanego tekstu, i dla nich nie było to takie banalne.

Obij paszczę Bardzozłemu
06-05-2009 00:12 
 Ocena 2 na 2
liliac (147340 punktów)
>Zależy jaka to tabelka, jaki poziom trudności i tym podobne. Tablice matematyczne to też tabelki...

Może przejrzyj te testy- nie mówię o jakichś szczególnie skomplikowanych tabelkach.

> Cytat:
Jeśli założymy, że to tylko tekst umiejętności, to przywróćmy egzaminy na studia, bo wolałabym, by student np. medycyny posiadał wiedzę na temat podstaw fizjologii organizmu ludzkiego i jego budowy nim przystąpi do poznawania materiału bardziej szczegółowo.

>Jestem za!

To przywróćmy, bo w obecnej sytuacji niestety niejednokrotnie studenci tą wiedzą dysponują w zaskakująco niewielkim zakresie.

> Cytat:
Tymczasem mnie nie tak znowuż dawno przydarzyło się spotkanie z dziewczęciem, które na parę dni przed maturą z biologii nie miało pojęcia do czego służą krwinki A planowało studiować fizjoterapię Nie wiem czy się dostało, ale maturę zdało (nie chodzi mi o tegoroczną).

>I podczas robienia masażu, czy prowadzenia innej rehabilitacji nadal nie potrzebuje tej wiedzy - bo musi mieć pojecie o ortopedii a nie o hematologii. Ona najpewniej przez całe życie zawodowe nie zobaczy krwi na oczy...

Zakładam, że to co mówisz wynika z twojej niewiedzy li i jedynie. Dobry fizjoterapeuta musi wiedzieć wiele o zarówno o wydolności organizmu (tiaaa... po co mu zatem takie bzdury, jak rola czerwonych krwinek w transporcie tlenu chociażby), podstawach krzepnięcia (w końcu niejednokrotnie prowadzą rehabilitację osób po operacjach, prawda?) i infekcjach (polecam uwadze poprzedni nawias). Rehabilitacja jest niezwykle istotna nie tylko w ortopedii, ale i w kardiologii, neurologii, reumatologii, chirurgii, onkologii, etc. W tym kontekście błyskotliwy dialog ostatniej szansy:
"-Do czego służy krew?
-Noooo... żeby krzepła?" nabiera aspektów nieco mniej rozrywkowych w mojej skromnej opinii. Ale proponuję, byś pogadał z jakimś dobrym fizjoterapeutą.

Nota bene- naprawdę uważasz, że średnio wykształcony obywatel nie powinien wiedzieć, po co mu ta czerwona ciecz w naczyniach??
Powiedz, że żartujesz, proszę.
Aleksandra Stolc (550 punktów)
Maturę pisałam dokładnie rok temu. Już od tamtego czasu można było zauważyć, że matura być może faktycznie nie jest na najwyższym poziomie. Arkusze matury 2009 z języka polskiego również już przejrzałam, ale nie uważam, by była ona szokująco łatwa, albo choćby wiele łatwiejsza od zeszłorocznej. Trudność wcale nie leży w pytaniach do tekstu ze zrozumieniem, czy na samych tematach wypracowań- leży ona w umiejętności idealnego "wstrzelenia" się w klucz, który ustala "zespół ekspertów", a nieraz- przyzna prawie każdy maturzysta- rozwiązania są żenująco głupie. Otóż w zeszłym roku pisałam wypracowanie na temat interpretacji snu Izabeli Łęckiej, bohaterki "Lalki". Tekst przeanalizowałam na tyle dokładnie, że napisałam pracę na całe 4 strony arkusza. Byłam pewna, że zdam pięknie i malowniczo. Po maturze przegadałam z koleżankami całe popołudnie. Wiele się ze mną zgadzało i napisało pracę bardzo podobnie. Okazało się jednak po czasie, że zdałam beznadziejnie, co zdążyło utwierdzić mnie w przekonaniu, że jestem beztalenciem i tłukiem, który nie potafi wyciągać wniosków. Klucze w internecie sprawdzałam miliardy razy i nie mogłam się nadziwić, jak można wypisywać w nim takie kuriozum i przede wszystkim jak zwykły maturzysta ma w prostym śnie bohaterki lektury doszukać się tak głęboko psychologicznych znaczeń? Byłam w szoku, gdy to zobaczyłam. Jeśli ciągnąć temat wypracowań- maturzysta wcale nie patrzy na to, który temat jest łatwiejszy. Patrzy na to, który temat może mieć możliwie logiczny klucz. Bo nieraz, wierzcie mi lub nie, klucze są naprawdę idiotycznie napisane. Na maturze nie jest oceniane logiczne myślenie ucznia, ale jego sposób dopasowywania się do schematu klucza. Moim zdaniem to idiotyzm. Egzaminatorom nie chce się poświęcać czasu na czytanie tych wypracowań i obiektywne ich ocenianie, dlatego stworzono coś takiego jak klucz, by schematycznie i na "sucho", oceniać czyjąś pracę. Dla każdego polonisty matura będzie łatwa. Z perspektywy ucznia nie zawsze wygląda to tak samo.
Matix (5786 punktów)
Jak już pisałem, liceum powinno trwać 4 lata, a nie 2,5 analogicznie technikum 5 lat. To wszystko kosztem roku zabranego ze szkół wcześniejszych oczywiście.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365