....Ta "gadka" o GMO to przypomina mi trochę teksty "ekspertów finansowych" sprzed kilu lat. Dopiero odkrycia zagrań "Madoffa", "Lehman Brothers" ściągneły na ziemię co niektórych analityków. Kto tam w 2006/07 ostrzegał przed zagrożeniami, nikt nie chciał zostać wichrzycielem zresztą i tak by nikt go nie wysłuchał zresztą mało kto sobie zdawał sprawę. Bo było git. "Lokomotywa" szła naprzód a to że doły popłyną? A kogo to obchodzi/ło. Ważne że interes się kręci. Że GMO "coś tam", się nie znam przecież, w zasadzie nie znam się też na innych rzeczach. Nie wiem po co mi mózg jeszcze. Chyba tylko by co cztery lata wybrać kogo trzeba. Może jak się za parę lat świat obudzi znów z ręką w nocniku nie mogąc się uwolnić od zobowiązań to może coś się zmieni. Pewnie jak "głupi"się zapytam znów czy w dobie lotów kosmicznych ropa to nasze ostatnie zdanie. Czy może znów ktoś "dyma" sobie lekko społeczeństwa nie pozwalając na rozwój technologii która dawno uwolniła by świat od tego wariactwa. Po jaką cholerę rozwiązywać problemy głodu kiedy można kosztem głodujących państw (niby że takie dobre tam te nasiona) wprowadzać na inne rynki po cichu patenty które po jakimś czasie wyplenią wszystkie inne. Jest takie przysłowie: Że jak się s...ć chce to doradców nie trzeba. Ale ja pewnie głupek jestem i rozmowy o GMO muszę zostawić innym. Zastanawiam się tylko po co mi taki wybór w markecie? Chyba żebym czuł się wolnym człowiekiem który ma niesamowity wybór. Gdyby ludzie tylko zaczęli świadomie kupować i przestrzegać diety to połowa tych produktów naddawała by się na śmietnik co leży na półkach w markecie. Zresztą nie widzę jakoś parcia na zdrowy tryb życia. A tak w ogóle (z góry przepraszam) to mogli by spier.....ć z tym swoim GMO ponoć dla mojego dobra. Znów dla mojego dobra. Które to dobro leży im tak na sercu jak to że zarobki w tym kraju to jakaś porażka. |