 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 18-07-2013 11:17 | MajkelSS (2075 punktów) (zablokowany) | Co z tą edukacją ?
4 na 4 | Jako osoba aktualnie kształcąca się na studiach czasem zastanawiam się nad kształtem edukacji. Patrzę z retrospekcją na to jak wyglądała szkoła średnia, co było pozytywne, co kompletnie nie działało, co można było zmienić, a co zostawić. Ostatnio przeczytałem bardzo interesujący artykuł w warszawskim "Metrze" : www.mojawy(*)jska-a-polska-reforma-edukacjiCytat:W Polsce mamy "Ratuj maluchy", a tymczasem brytyjskie pięciolatki uczą się w szkole programowania. Co na to inicjatorzy zbierania podpisów pod referendum?
Brytyjskie pięciolatki muszą dogonić uczniów z Hongkongu, Massachusetts, Singapuru i Finlandii. Tylko rewolucja w szkołach może zagwarantować Wielkiej Brytanii sukces gospodarczy. Premier David Cameron ogłosił w poniedziałek nowe programy nauczania dla angielskich podstawówek. - To będzie rygorystyczny, angażujący i trudny program - cytuje premiera BBC. Jak widać brytyjscy wyspiarze planują edukować najmłodszych w najnowszych technologiach i przygotowują ich do pracy z narzędziami, które pomogą przemysłowi i ekonomii kraju. Ja osobiście pomysł bardzo wspieram, szczególnie, że rzeczy takie jak algorytmy komputerowe można bardzo prosto i świetnie wykładać na zabawkach i przykładach przynajmniej nie od początku ugruntowanych w zimnej matematyce. Kiedy rozmawiam z profesorami na uczelni, czasem słyszę o ich kontaktach z profesorami zza granicy. Ci zagraniczni naukowcy czasem wspominają o naszych absolwentach i o tym jak radzą sobie za granicą. Ogólna opinia jest taka, że nasi absolwenci bardzo szybko uczą się technologii, które ludzie zza granicy już dawno znają. To, w czym z kolei jesteśmy lepsi to podstawy i teoria, dzięki czemu przy kolejnej zmianie technologii nasi się szybciej dostosowują. Obawiam się, czy aby wszystkie reformy edukacji, które są niekoniecznie sensowne nie pozbawią naszych absolwentów tego właśnie (jedynego prawdopodobnie) atutu. Naturalnie nasuwa się refleksja, że trzeba coś z tym zrobić, a ta dalej przywodzi pytanie, które otwiera temat-rzekę : jak to zrobić ? Kiedy zacząć ? Czy wysyłanie małych dzieci do szkół jest naprawdę tak szkodliwe dla ich rozwoju ? Gdzie są granice ingerencji państwa w edukację najmłodszych ? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
5 na 5 hazy (354 punktów) (zablokowany) | Są dzieci, które szkołę mogłyby zacząć mając 5 lat są takie, które muszą być starsze. Wczesna edukacja zapewni jednym lepszy start a innych pogrzebie. Moim zdaniem nie powinno być takiego masowego podejścia tylko indywidualne.
|
|
 | 4 na 4 | Vytautas (4394 punktów) | >Są dzieci, które szkołę mogłyby zacząć mając 5 lat są takie, które muszą być starsze. Wczesna edukacja zapewni jednym lepszy start a innych pogrzebie. Moim zdaniem nie powinno być takiego masowego podejścia tylko indywidualne. Niestety, nie istnieje szybki sposób na ocenę zdolności kandydatów na uczniów w skali masowej. Gdyby oceniać tylko niektórych za pomocą klasycznych testów inteligencji i oceniać inne cechy kandydatów klasycznymi metodami, trzeba byłoby ograniczyć liczbę badanych pięciolatków za pomocą innych kryteriów, np. majątku rodziców, lub ich wykształcenia i pozycji społecznej. Byłaby to prosta droga do restytucji feudalnych przywilejów stanowych.
|
|
4 na 4 ratus (4786 punktów) (zablokowany) | Temat "edukacja od 5-6 lat" budzi emocje i dyskusje, że nie powiem - kłótnie. Istnieje jednak aspekt, o którym jak dotąd - żadnej dyskusji nie uświadczyłem. Mianowicie, nie wspomina się o fakcie, że wpółczesne dzieci są psychicznie i fizycznie o wiele mniej samodzielne, niż ich rówieśnicy kilka pokoleń wstecz! Odprowadzanie dzieci do szkoły i z powrotem jest na porządku dziennym, nie tylko w podstawówce, ale często i w gimnazjum. Może i sześciolatki radzą sobie z komputerem, ale nie potrafią sobie samodzielnie poradzić ze zwykłymi problemami codziennego życia, w nawiązywaniu kontaktów z rówieśnikami i rozwiązywaniu kłopotów typowych dla szkolnej społeczności. Owszem, zdarzają się nadzwyczaj rezolutne i samodzielne dzieci, ale w większości przypadków 7-mio latek, pozbawiony bezpośredniego wsparcia rodzica (nauczyciela, ochroniarza), to bezradna kupka nieszczęścia, katastrofa, która ino czeka, by się wydarzyć. Ale już ukształtowany religijnie i gotów do eksperymentów, jakie na nim chcą prowadzić spece od "zasad programowych nauczania początkowego".
|
|
 | 4 na 4 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | Wszystkie problemy sprowadzają się do troski o cudze dzieci. Dziwne to jest. Martwią się o problem, który ich nie dotyczy bezpośrednio, zamiast troszczyć się o swoje.
Chcecie żeby się zaczęły uczyć wcześniej, to je uczcie. Chcecie żeby były samodzielne, to przestańcie je wozić do szkoły. Dobrze zaplanowana edukacja nie jest odebraniem dzieciństwa, ale jego rozwinięciem i wzbogaceniem. Nauka przez zabawę i wykorzystywanie naturalnej ciekawości.
Przesadne dbanie o beztroskie, pozbawione wczesnej edukacji dzieciństwo skutkuje wielkimi troskami w późniejszym życiu.
|
|
 | 4 na 4 | DyktaFon (9281 punktów) |
> Mianowicie, nie wspomina się o fakcie, że wpółczesne dzieci są psychicznie i fizycznie o wiele mniej samodzielne, niż ich rówieśnicy kilka pokoleń wstecz! Odprowadzanie dzieci do szkoły i z powrotem jest na porządku dziennym, nie tylko w podstawówce, ale często i w gimnazjum. Może i sześciolatki radzą sobie z komputerem, ale nie potrafią sobie samodzielnie poradzić ze zwykłymi problemami codziennego życia, w nawiązywaniu kontaktów z rówieśnikami i rozwiązywaniu kłopotów typowych dla szkolnej społeczności. Owszem, zdarzają się nadzwyczaj rezolutne i samodzielne dzieci, ale w większości przypadków 7-mio latek, pozbawiony bezpośredniego wsparcia rodzica (nauczyciela, ochroniarza), to bezradna kupka nieszczęścia, katastrofa, która ino czeka, by się wydarzyć. Ale już ukształtowany religijnie i gotów do eksperymentów, jakie na nim chcą prowadzić spece od "zasad programowych nauczania początkowego".
Dzieci sobie radzą doskonale... tylko rodzice im na to nie pozwalają, "bo się przemęczą"
Nadopiekuńczość rośnie w tempie lawinowym. I raczej nikt tego już nie zatrzyma. Jedno głupie pokolenie wychowuje kolejne, jeszcze głupsze...
|
|
3 na 3 | diogenes (42753 punktów) | >Patrzę z retrospekcją...
Gdzie tego uczą?
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|