 |
Fizyka społeczeństwa, czyli zasada minimum e. potencjalnej Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 14-04-2014 18:36 | hamp (3461 punktów) | Fizyka społeczeństwa, czyli zasada minimum e. potencjalnej
3 na 3 | Zasada minimum energii potencjalnej mówi, że układ dąży do osiągnięcia stanu, nomen omen, minimalnej energii potencjalnej - i tak piłka położona na równi pochyłej stoczy się do jej podstawy, atomy stworzą sieci krystaliczne, a powieka na nudnym wykładzie będzie ciążyć i ześlizgiwać się po rogówce oka do momentu zasklepienia się ze swą dolną siostrą.
Wielokrotnie, obserwując zachowania społeczeństwa, reakcje ludzi na różne kwestie, mam wrażenie, że działanie tej zasady dotyczy również ich. Jakakolwiek próba wychylenia ich z stanu równowagi, w którym tkwią, nieraz pewnie bez zmian od urodzenia, kończy się reakcją przeciwdziałającą tym zmianom. Jednostki te osiągnęły swoje minimum lokalne, i teraz zużywają energię jedynie po to, by nic ich z tych punktów nie wypchnęło, gdy taki czynnik zewnętrzny się pojawia. Zadowoleni ze stanu rzeczy, pewni swoich racji, nie muszą już więcej myśleć.
Piszę, jakby mnie to nie dotyczyło, jakbym był lepszy od reszty ludzi. Zdaję sobie sprawę z mojej omylności, i nie jestem pewien swoich poglądów, ale wiem, że wszystko do czego doszedłem, osiągnąłem własnym rozumowaniem - porzuciłem religię, jestem pro-choice, nie chcę leczyć homoseksualistów. Co gorsza - przechodzę na wegetarianizm. Generalnie, stereotypowy Polak ma powody by mnie nie lubić.
Ludzie niechętnie zmieniają swoje przyzwyczajenia i poglądy. W swoim myśleniu są bezwładni. Życie to złożenie wielu pofałdowanych powierzchni różnych zagadnień opisanych funkcjami wyższych rzędów, zawierającymi wiele lokalnych ekstremów. W danym społeczeństwie może zdarzyć się tak, że jakiś pogląd jest powszechnie uznawany za słuszny, choć globalnie i obiektywnie wcale taki nie jest - po prostu duża część społeczeństwa tkwi w tym lokalnym minimum i nie daje się przekonać. To się tyczy tak samo wiary, polityki, i przyzwyczajeń kulinarnych.
Uważam, że przedstawiona analogia przyrównująca zachowanie ludzi do zachowania układu fizycznego jest... bardzo adekwatna. To główny powód napisania tego wątku - wegetarianizm przelał jedynie czarę goryczy, która napełnia się, gdy czytam wypowiedzi użytkowników internetu w najpopularniejszych polskich serwisach, zdobywające największe ilości plusów. Może część to trolle, ale większość uważa tak naprawdę. I to jest straszne. O samym wegetarianizmie napisze w drugiej wypowiedzi wątku - nie chce zabierać za dużo przestrzeni na głównej stronie działu. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 | hamp (3461 punktów) |  Naprawdę mało która wypowiedź zdobywa taką ilość polubień i udostępnień, nie posiadając jednocześnie sporej ilości "dislike'ów". Tutaj sprawa jest oczywista - ludzie nie cierpią wegetarian. Uważają ich za idiotów, chorych, ekoterrorystów. Zdaję sobie sprawę, że kwejk nie jest dobrym miejscem do wyszukiwania mądrych opinii, niemniej jednak jest to jedna z popularniejszych stron, i z pewnością może wskazywać na trendy panujące w społeczeństwie (a przynajmniej jego internetowej części). Zastanówmy się teraz co jest przyczyną takiego stanu rzeczy. Moim zdaniem ludzie nie interesują się tematem - nie zastanawiają się, skąd bierze się mięso sprzedawane w sklepach, w jakich warunkach żyły zwierzęta, które zjadają oraz w jaki sposób pozbawiono je życia. Człowiek wchodzi do hipermarketu i widzi gotowy produkt. Innym powodem jest przyzwyczajenie i lenistwo - od dziecka jadło się mięso, zawsze dobrze smakowało, obiad wydawał się pełny, gdy na talerzu znalazł się kawałek piersi z kurczaka albo schabowy. Czemu rezygnować z czegoś, co jest przyjemne? To wymaga wysiłku i samozaparcia. Niektórzy przyznają, że nie byliby w stanie samodzielnie zabić zwierzęta, że jedzą mięso, bo bardzo je lubią. Na szczęście - mówią - żyjemy w takich czasach, gdzie już nie trzeba samemu zabijać kaczki, by ją zjeść - wystarczy iść do sklepu i poprosić uśmiechniętą panią z tasakiem, by podała oskubane z piór, bezgłowe truchło. Widzimy tutaj wyraźne zachowanie zasady minimum energii potencjalnej - zmiana wymaga wysiłku - najpierw myślowego, by zrozumieć los tych istot, potem fizycznego, by stać się wegetarianinem, przygotowywać nowe posiłki, zapewniać sobie dietę zawierającą wszystkie potrzebne składniki (nie, nie chodzi wyłącznie o wypełnienie luki po mięsie - te w pełni zastępowane jest dwoma rodzajami roślin - strączkowymi i pełnoziarnistymi; dieta wszystkożerców jest często bardzo niezrównoważona, ale nikt się tym nie interesuje, bo przecież je wszystko więc niczego mu nie może brakować). Nie zamierzam wam tu wstawiać żadnych filmików czy materiałów "propagandowych". Myślę, że większość z was zastanawiała się nad tym problemem i podjęła słuszną według siebie decyzję. Ja nie jestem dietetykiem, nie wiem wszystkiego o żywieniu, sama dietetyka nie wie - dietetyk wegetarianin powie, że człowiek powinien być wegetarianinem, dietetyk wszystkożerca doradzi jeść wszystko. Wiem, że można tak żyć i według mnie warto. Słowo klucz - empatia. Mam nadzieję, że w swych słowach nikogo nie uraziłem. Chce jedynie zwrócić waszą uwagę na tę paskudną cechę człowieka, jaką jest skłonność do nieracjonalnego bronienia swoich poglądów. Zdaję sobie sprawę, że większość z was nie jest wegetarianami, mam jedynie nadzieję, że nie uważacie nas za niedorozwojów, albo że uda mi się wasze nastawienie nieco zmienić.
|
|
 | 11 na 11 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Tutaj sprawa jest oczywista - ludzie nie cierpią wegetarian. Uważają ich za idiotów, chorych, ekoterrorystów. Podejrzewam, że internetowi wegetarianie mają na to znaczny wpływ. Ciężko lubić kogoś kto uważa cię za prymitywa zabijającego biedne, różowe krówki i mówi jaki to jest wspaniały bo on zwierzątków nie morduje. > Zastanówmy się teraz co jest przyczyną takiego stanu rzeczy. Moim zdaniem ludzie nie interesują się tematem - nie zastanawiają się, skąd bierze się mięso sprzedawane w sklepach, w jakich warunkach żyły zwierzęta, które zjadają oraz w jaki sposób pozbawiono je życia. Powiedzmy, że się nie interesują. I co z tego? Nie muszą, ta wiedza potrzebna im nie jest. >Innym powodem jest przyzwyczajenie i lenistwo - od dziecka jadło się mięso, zawsze dobrze smakowało, obiad wydawał się pełny, gdy na talerzu znalazł się kawałek piersi z kurczaka albo schabowy. Czemu rezygnować z czegoś, co jest przyjemne? To wymaga wysiłku i samozaparcia. Po raz kolejny, co w tym złego? Sugerujesz, że obiad byłby lepszy czy bardziej etyczny bez mięsa? Może lepiej by było jakby jeden drugiemu w talerz nie zaglądał? >Niektórzy przyznają, że nie byliby w stanie samodzielnie zabić zwierzęta, że jedzą mięso, bo bardzo je lubią. Na szczęście - mówią - żyjemy w takich czasach, gdzie już nie trzeba samemu zabijać kaczki, by ją zjeść - wystarczy iść do sklepu i poprosić uśmiechniętą panią z tasakiem, by podała oskubane z piór, bezgłowe truchło. I ponownie nie widzę w tym nic złego, nagannego czy dziwnego. Przygotowywanie mięsa od A do Z to żadna rewelacja i roboty sporo. > Widzimy tutaj wyraźne zachowanie zasady minimum energii potencjalnej - zmiana wymaga wysiłku... I dziwisz się niechęci do wegetarian? >Wiem, że można tak żyć i według mnie warto. Według Ciebie. Mi tam mięso smakuje i nie widzę powodów do rezygnowania z niego. >Słowo klucz - empatia. Czyli tym wstrętnym mięsożercom brak empatii? Po raz kolejny pytam, naprawdę dziwisz się niechęci do wegetarian? > Mam nadzieję, że w swych słowach nikogo nie uraziłem. Chce jedynie zwrócić waszą uwagę na tę paskudną cechę człowieka, jaką jest skłonność do nieracjonalnego bronienia swoich poglądów. Zdaję sobie sprawę, że większość z was nie jest wegetarianami, mam jedynie nadzieję, że nie uważacie nas za niedorozwojów, albo że uda mi się wasze nastawienie nieco zmienić. Mojego Ci się nie udało. Pisanie z pozycji moralnej wyższości raczej rzadko mnie przekonuje.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
|  | 2 na 2 | hamp (3461 punktów) | > Mojego Ci się nie udało.Twojego się nikomu nie udało - mimo to liczyłem, że wypowiesz się w tym wątku  No tu jest ten problem, że wegetarianie piszą, jak sam zauważyłeś, z pozycji moralnej wyższości, i dlatego są nielubiani. Pytanie czy ta wyższość jest wyimaginowana, czy może rzeczywiście coś jest nie tak w takim hodowaniu i zabijaniu zwierząt - czy wegetarianie są hejtowani, bo nie mają racji, czy może mięsożercy nie chcą zmian, podobnie jak nie-abstynenci nie chcieliby przepisu, według którego picie alkoholu jest niemoralne. > Czyli tym wstrętnym mięsożercom brak empatii?Jeżeli się nad tym nie zastanawiają, to nie brak. Sprawa zaczyna się komplikować, jeżeli ktoś po obejrzeniu filmu pokazującego żywe kurczaki zawieszone za nogi do taśmy ciągnącej je jedna za drugą do tarczy odcinającej im łby nie zaczyna choć trochę im współczuć. > Po raz kolejny pytam, naprawdę dziwisz się niechęci do wegetarian?Dziwię się radości, jaką sprawia wszystkożercom przejście jakiegoś wegetarianina na wszystkożerność. Na przedstawionym przeze mnie obrazku dziewczyna mówi, że nie jadła mięsa bo chciała zmieniać świat, ratować zwierzęta. Cóż... pewnie dużo zwierząt uratowała przez te 4 lata xD Zdaję sobie sprawę, że nie uratuję żadnego zwierzęcia, jeżeli przestanę kupować mięso, zwyczajnie nie chcę jeść stworzeń, które były tak traktowane. Dlatego tez napisałem, że nie chciałem nikogo urazić ani "nawrócić", choć oczywiście nie da się o takich sprawach pisać nie argumentując na swoją korzyść, co już jest przekonywaniem. Po prostu to nie było celem. Zobaczyłem komentarze i ilość pozytywnych ocen pod tymi wpisami i zwyczajnie zrobiło mi się przykro.
|
|
| |  | 6 na 6 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >No tu jest ten problem, że wegetarianie piszą, jak sam zauważyłeś, z pozycji moralnej wyższości, i dlatego są nielubiani. Pytanie czy ta wyższość jest wyimaginowana, czy może rzeczywiście coś jest nie tak w takim hodowaniu i zabijaniu zwierząt - czy wegetarianie są hejtowani, bo nie mają racji, czy może mięsożercy nie chcą zmian, podobnie jak nie-abstynenci nie chcieliby przepisu, według którego picie alkoholu jest niemoralne. Jak dla mnie ta wyższość jest wyimaginowana. Jedzenie mięsa z etyką nic wspólnego nie ma. No ale każdy pretekst jest dobry żeby powiedzieć jestem lepszy. Tak samo jak każdy pretekst jest dobry aby próbować kontrolować czyjeś życie. Wobec tego ci wegetarianie, uważający się za lepszych na podstawie swojej diety są według mnie słusznie jak to ujmujesz hejtowani. >Jeżeli się nad tym nie zastanawiają, to nie brak. Sprawa zaczyna się komplikować, jeżeli ktoś po obejrzeniu filmu pokazującego żywe kurczaki zawieszone za nogi do taśmy ciągnącej je jedna za drugą do tarczy odcinającej im łby nie zaczyna choć trochę im współczuć. Nie widzę w tym problemu, ot taki kurczaków los. Nie chciałbym żeby nadmiernie i niepotrzebnie cierpiały bo żadna to dla mnie radość czy korzyść, ale włosów z głowy rwał z tego powodu nie będę. Tak samo jak nie zrezygnuję z mięsa. >Dziwię się radości, jaką sprawia wszystkożercom przejście jakiegoś wegetarianina na wszystkożerność. Zawsze to jeden mniej do prawienia kazań. Przy założeniu, że to rzeczywiście kogoś obchodzi, a komentarze nie są żartem. >Na przedstawionym przeze mnie obrazku dziewczyna mówi, że nie jadła mięsa bo chciała zmieniać świat, ratować zwierzęta. Cóż... pewnie dużo zwierząt uratowała przez te 4 lata xD Pewnie nie. Jak dla mnie naiwna to motywacja, ale póki mojego talerza nie krytykuje to mi to tito. >Zdaję sobie sprawę, że nie uratuję żadnego zwierzęcia, jeżeli przestanę kupować mięso, zwyczajnie nie chcę jeść stworzeń, które były tak traktowane. Jak uważasz. Ja tam nie mam takich obiekcji. >Dlatego tez napisałem, że nie chciałem nikogo urazić ani "nawrócić", choć oczywiście nie da się o takich sprawach pisać nie argumentując na swoją korzyść, co już jest przekonywaniem. Po prostu to nie było celem. Wątpię żebyś kogoś nawrócił, zważywszy na to, że chcąc nie chcąc wpadłeś w ton moralnej wyższości. Jak dla mnie jedzenie mięsa jest etycznie neutralne, nie jest to powód ani do dumy ani do wstydu. Ktoś nie je mięsa - luz jego sprawa, ktoś je - tak samo. Ktoś próbuje wpieprzać się innym w menu i układać je po swojej myśli - jest dla mnie takim samym wrogiem jak inni próbujący ograniczać wolność według swojego widzimisię.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | |  | | hamp (3461 punktów) | >Jak dla mnie ta wyższość jest wyimaginowana. Jedzenie mięsa z etyką nic wspólnego nie ma. Ogólnie wegetarianizm oznacza, że nie je się mięsa, ale nie tylko do aktu wkładania pożywienia do ust się to sprowadza - stoją za tym pobudki moralne, co oznacza, że jednak przyjmowanie różnych pokarmów może mieć ścisły związek z etyką.
>No ale każdy pretekst jest dobry żeby powiedzieć jestem lepszy. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, niestety.
>Tak samo jak każdy pretekst jest dobry aby próbować kontrolować czyjeś życie. Domyślam się, że chodzi ci o ograniczanie moralnej wolności do spożywania mięsa. Jeżeli przyjmie się własną wolność za najwyższą wartość, to nie ma tu o czym dyskutować.
>Wątpię żebyś kogoś nawrócił, zważywszy na to, że chcąc nie chcąc wpadłeś w ton moralnej wyższości. No właśnie... parszywa sprawa.
|
|
| | | |  | 5 na 5 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Ogólnie wegetarianizm oznacza, że nie je się mięsa, ale nie tylko do aktu wkładania pożywienia do ust się to sprowadza - stoją za tym pobudki moralne, co oznacza, że jednak przyjmowanie różnych pokarmów może mieć ścisły związek z etyką. Stoją za tym pobudki, które według mniemania ich zwolenników pozwalają im czuć moralną wyższość. Bezpodstawne to poczucie wedle mnie. >Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, niestety. Nie do końca. Według mnie jakakolwiek próba narzucania innym czy to stylu odżywiania czy czegoś innego winna być uznawana za naganną. >Domyślam się, że chodzi ci o ograniczanie moralnej wolności do spożywania mięsa. Owszem. Choć również o dowolny inny pretekst do narzucania swojego stylu życia. Według mnie moralność nie ma tu nic do rzeczy, jest tylko pretekstem, do próby dyktowania innym jak żyć. O ileż lepiej byłoby samemu jeść na co się ma ochotę i innym w talerz nie zaglądać. >Jeżeli przyjmie się własną wolność za najwyższą wartość, to nie ma tu o czym dyskutować. Nie tylko własną wolność uznaję za najwyższą wartość. Póki ktoś innym nie szkodzi i nie próbuje kontrolować życia owych innych to nie widzę problemu. >No właśnie... parszywa sprawa. Parszywa.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | hamp (3461 punktów) | >Nie do końca. Według mnie jakakolwiek próba narzucania innym czy to stylu odżywiania czy czegoś innego winna być uznawana za naganną. >>Domyślam się, że chodzi ci o ograniczanie moralnej wolności do spożywania mięsa. >Owszem. Choć również o dowolny inny pretekst do narzucania swojego stylu życia. Według mnie moralność nie ma tu nic do rzeczy, jest tylko pretekstem, do próby dyktowania innym jak żyć. O ileż lepiej byłoby samemu jeść na co się ma ochotę i innym w talerz nie zaglądać.
Gdyby twój styl życia opierał się na cotygodniowym mordowaniu bezdomnego, nie można by tego krytykować? Czy muzułmanie nie powinni być krytykowani za Dżihad albo wycinanie łechtaczek dziewczynkom? Myślę, że zgodzisz się ze mną w kwestii tych niewybrednych przykładów, co razem z ostatnim zdaniem tego postu dowodzi, że "punkt widzenia zależy od punktu siedzenia", oraz, że próba skrytykowania czegoś, co uznaje się za niesłuszne nie powinna być uznawana za naganną, nawet jeżeli w jakiś sposób ogranicza wolność innych (osobiście użyłby słowa "uświadamia ich"). To jest to co mówiłem - społeczeństwo uznaje jedzenie mięsa za normalne bo tkwi w takim a nie innym lokalnym minimum. Wszystko powinno podlegać krytyce, jeżeli chcemy racjonalnego świata.
|
|
| | | | | |  | 9 na 9 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Gdyby twój styl życia opierał się na cotygodniowym mordowaniu bezdomnego, nie można by tego krytykować? >Czy muzułmanie nie powinni być krytykowani za Dżihad albo wycinanie łechtaczek dziewczynkom? Reductio ad absurdum. >Myślę, że zgodzisz się ze mną w kwestii tych niewybrednych przykładów, co razem z ostatnim zdaniem tego postu dowodzi, że "punkt widzenia zależy od punktu siedzenia", oraz, że próba skrytykowania czegoś, co uznaje się za niesłuszne nie powinna być uznawana za naganną, nawet jeżeli w jakiś sposób ogranicza wolność innych (osobiście użyłby słowa "uświadamia ich"). W tej sytuacji krytykowanie czegoś co uznajesz za niesłuszne uważam za naganne. To (wyolbrzymiając) tak jak byś uważał pijących kawę za prymitywów wymagających uświadomienia, a tych od herbaty za postępową awangardę. Albo nie wyolbrzymiając - będąc wegetarianinem nie masz żadnej racji, to jest tylko Twój wybór i Twoja preferencja żywieniowa, krytykujesz zaś innych za mniemany brak racji, a nawet o zgrozo próbujesz ich uświadamiać. >To jest to co mówiłem - społeczeństwo uznaje jedzenie mięsa za normalne bo tkwi w takim a nie innym lokalnym minimum. I widzisz cały czas uznajesz, że to Ty masz rację, a reszta to banda prymitywów wymagająca oświecenia. Czyżby gorliwość neofity? Nie przychodzi Ci na myśl, że jedzenie mięsa jest normalne? Że nic złego w nim nie ma, a Twój wegetarianizm nie sprawia, że jesteś lepszy? >Wszystko powinno podlegać krytyce, jeżeli chcemy racjonalnego świata. Ale krytyka powinna mieć sens. Tak samo jak krytyk nie powinien być z góry przekonany o swojej racji, w kwestii gdzie żadnej racji nie ma - tylko preferencje. Niejedzenie mięsa to żaden powód do dumy, to tylko wybór.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
 | 6 na 6 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | O ile dobrze zrozumiałem, to sugerujesz, że niechęć do wegetarian jest powszechna. Nie wiem czy tak jest, natomiast mogę się domyślać, że taka niechęć może być reakcją na pewne zachowania niektórych wegetarian. Otóż są tacy, którzy "mięsożerców" traktują jako gorszych od siebie, tych niezdolnych do - podkreślanej przez ciebie - empatii.
O wiele ważniejsze od takich sympatii i antypatii, od tego czy ktoś je mięso, czy nie je, jest moim zdaniem zupełnie coś innego: 1) fakt, że przy nadprodukcji i marnowaniu żywności w jednych krajach, w innych ludzie umierają z głodu, 2) zła jakość żywności wywołuje różne choroby - otyłość=nadciśnienie+cukrzyca=pogorszenie wzroku.
Jedni umierają z głodu, inni z przejedzenia co najmniej chorują, a wegetarianizm jest wyłącznie skutkiem przyjęcia pewnej ideologii za swoje poglądy. Ani nie rozwiązuje problemu głodu, ani problemu z jakością żywności.
Co do minimum energii potencjalnej - większość ludzi boi się zmian i nic na to nie poradzisz.
|
|
|  | | hamp (3461 punktów) | > taka niechęć może być reakcją na pewne zachowania niektórych wegetarian. Otóż są tacy, którzy "mięsożerców" traktują jako gorszych od siebie, tych niezdolnych do - podkreślanej przez ciebie - empatii.Zwalam to raczej na właśnie brak refleksji. Sam długi czas unikałem wszelkich materiałów ukazujących traktowanie zwierząt w fabrykach mięsa, bo wiedziałem, że mi się to bardzo nie spodoba, a bardzo lubię mięso. To moje uciekanie przed tym trudnym tematem było w moim odczuciu nieracjonalne  Empatia pojawia się później. > O wiele ważniejsze od takich sympatii i antypatii, od tego czy ktoś je mięso, czy nie je, jest moim zdaniem zupełnie coś innego: 1) fakt, że przy nadprodukcji i marnowaniu żywności w jednych krajach, w innych ludzie umierają z głodu, 2) zła jakość żywności wywołuje różne choroby - otyłość=nadciśnienie+cukrzyca=pogorszenie wzroku.> Jedni umierają z głodu, inni z przejedzenia co najmniej chorują, a wegetarianizm jest wyłącznie skutkiem przyjęcia pewnej ideologii za swoje poglądy. Ani nie rozwiązuje problemu głodu, ani problemu z jakością żywności.Absolutna zgoda, choć nie to jest tematem wątku.
|
|
 | 3 na 3 | Bartosz Kopan (334 punktów) | Tak naprawdę to z wegetarianizmem problem jest taki że jest on po prostu zdecydowanie szkodliwy dla człowieka: www.sott.n(*)lly-disturbed-than-meat-loversA co do empatii to można ją zastosować również do ryb i roślin. Zresztą to jest kwestia uboju a nie tego co leży na talerzu.
|
|
|  | | hamp (3461 punktów) | > Tak naprawdę to z wegetarianizmem problem jest taki że jest on po prostu zdecydowanie szkodliwy dla człowieka:> www.sott.n(*)lly-disturbed-than-meat-loversSzczerze? Ten artykuł jest napisany okropnym, zgryźliwym językiem. Bije z niego taka sama zawiść wobec wegetarian, jak z przytoczonych komentarzy z kwejka. To głos człowieka, który może się w końcu wyżyć na kimś, kto zwrócił mu uwagę, że źle postępuje. Artykuł jednak opiera się na badaniach. I dokument z tych badań przeczytałem, nie mogąc wyjść z osłupienia - po tylu latach badań pokazujących, że dieta wegetariańska jest ogólnie zdrowsza, nagle pojawia się coś takiego wywracającego wszystko do góry nogami. Póki co - nie wierzę w obiektywność tych badań i czekam na następne. > A co do empatii to można ją zastosować również do ryb i roślin.No co ty?! Przecież ryby to nie mięso!!!!11one!!1 Żartuję. Ryb tez nie jem. Co do roślin... przestawię się na aerorianizm zaraz po tobie
|
|
| |  | 3 na 3 | panTeista (6808 punktów) | >I dokument z tych badań przeczytałem, nie mogąc wyjść z osłupienia - po tylu latach badań pokazujących, że dieta wegetariańska jest ogólnie zdrowsza, nagle pojawia się coś takiego wywracającego wszystko do góry nogami. Póki co - nie wierzę w obiektywność tych badań i czekam na następne.
Proponuję badania diety wegetariańskiej zrobić na Eskimosach z wyliczeniem kosztów. Dzięki temu że ludzie są wszystkożerni mogą żyć w zimnym klimacie bez konieczności sprowadzania całej żywności z innych odległych obszarów. W jaki sposób zamierzasz uzupełniać cyjanokobalaminę w organizmie? Czy wiesz że drożdże okradają organizm z witamin z grupy B?
Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Twój Ruch
|
|
| | |  | | hamp (3461 punktów) | >Proponuję badania diety wegetariańskiej zrobić na Eskimosach z wyliczeniem kosztów. >Dzięki temu że ludzie są wszystkożerni mogą żyć w zimnym klimacie bez konieczności sprowadzania całej żywności z innych odległych obszarów. Zgadzam się z tym.
>W jaki sposób zamierzasz uzupełniać cyjanokobalaminę w organizmie? Czy wiesz że drożdże okradają organizm z witamin z grupy B? Ach tak, sławna B12... niestety w tym wypadku suplementy diety w formie tabletki.
Wymaga wszystko wymaga troch wysiłku, ale można sobie z tym poradzić. Ważne, żeby sprawdzać czego w diecie potrzeba i uzupełniać ewentualne braki.
|
|
| |  | 5 na 5 | Bartosz Kopan (334 punktów) | > Szczerze? Ten artykuł jest napisany okropnym, zgryźliwym językiem. Bije z niego taka sama zawiść wobec wegetarian, jak z przytoczonych komentarzy z kwejka. To głos człowieka, który może się w końcu wyżyć na kimś, kto zwrócił mu uwagę, że źle postępuje.> Artykuł jednak opiera się na badaniach. I dokument z tych badań przeczytałem, nie mogąc wyjść z osłupienia - po tylu latach badań pokazujących, że dieta wegetariańska jest ogólnie zdrowsza, nagle pojawia się coś takiego wywracającego wszystko do góry nogami. Póki co - nie wierzę w obiektywność tych badań i czekam na następne.Szczerze,myślę że porostu wegoteroryzm pomału pomału przegrywa z naszą prawdziwą naturą i postępem nauki. Ewolucjonizm zgodny jest co do tego że to właśnie konsumpcja białka zwierzęcego dała kopa naszym umysłom, a co przeciw naturze to raczej zdrowe nie jest. Bardziej chodzi, o czym już pisałem, o to jakiej jakości i pochodzenia jest nasza strawa. > >A co do empatii to można ją zastosować również do ryb i roślin.> No co ty?! Przecież ryby to nie mięso!!!!11one!!1> Żartuję. Ryb tez nie jem.> Co do roślin... przestawię się na aerorianizm zaraz po tobie  I znowu,natura nie zna empatii: zjedz albo zostaniesz zjedzony. Cały cykl życia to bezustanne zabijanie i rozmnażanie. Nikogo nie namawiam do jedzenia mięsa ale często odczuwam presję lobby roślinożerców, i zawsze jest ona negatywna. Coś jak ze świadkami Jehowy. I nie należę też do ludzi płynących z prądem, wręcz przeciwnie.
|
|
| | |  | | hamp (3461 punktów) | >Ewolucjonizm zgodny jest co do tego że to właśnie konsumpcja białka zwierzęcego dała kopa naszym umysłom, a co przeciw naturze to raczej zdrowe nie jest. Zgadzam się z tym, i to nie tylko różnorodność pokarmu to uczyniła, ale także potrzeba opracowania sposobów zdobycia tego pokarmu.
>Bardziej chodzi, o czym już pisałem, o to jakiej jakości i pochodzenia jest nasza strawa. Też o tym wspominałem. Chociaż bardziej chodziło mi o jakość życia, jakim cieszyła się ta strawa. Spożywanie tańszych przetworów mięsnych zmielonych z prawie całych zwierząt uważam za niesmaczne, tak jak kupowanie tańszych wyrobów z masowych hodowli, gdzie zwierzęta żyją w złych warunkach i są źle karmione, za nieetyczne.
|
|
 | 5 na 5 | Piękny Lolo (2082 punktów) | >Moim zdaniem ludzie nie interesują się tematem - nie zastanawiają się, skąd bierze się mięso sprzedawane w sklepach, w jakich warunkach żyły zwierzęta, które zjadają oraz w jaki sposób pozbawiono je życia. Człowiek wchodzi do hipermarketu i widzi gotowy produkt.
Ludzie wiedzą skąd się mięso wzięło i wiedzą, że z produkcji żywności a z nie chowu zwierząt. Znają też różnicę między brojlerem wyhodowanym na wsi, a kurczakiem kupionym na stoisku mięsnym w markecie. I wiedzą jak zwierzę zostało zabite. Bulwersującym może być dla nich film w tv lub w necie o rzeźni, odwracają wzrok, bywają zszokowani. Ale zrobił to ktoś za nich. Oni tylko kupili mięso. Nie zabiłam nigdy ssaka, ptaka, ale zabijam ryby. Pierwszych ryb przez siebie zabitych nie jadłam, nie mogłam, potem się przyzwyczaiłam. I to, co leży na talerzu, wysmażone, chrupiące, smakowite, uduszone w masełku, wcześniej drgało życiem w moich rękach, a które to życie zabrałam wbijając nóż w określone miejsce. Zabijesz raz i cokolwiek - i pęka coś w tobie. I nigdy nie rozważałam przejścia na dietę wegetariańską. Może dlatego, że w dzieciństwie spędzałam wakacje na wsi i widziałam jak zabija się krowy, świnie, kury, króliki? A może mimo to? A ktoś sobie życzy jeść obrok - proszę bardzo! A rośliny? Czy one nie cierpią? Kto pochyli się współczująco nad ich losem? Czuję kłucie w sercu, gdy widzę na ziemniaku przedśmiertne obrażenia - ślad po dziabnięciu motyką Biedne ziemniaczysko oderwane od życiodajnych soków i jeszcze po drodze tak nieludzko potraktowane. Wszystko cierpi - nic nie jedzmy! Są na świecie konsumenci dobra wszelakiego Matki naszej Ziemi: robaków, ryb, zwierząt. I niech ludzie jedzą, co chcą. Oby tylko ich pokarm nie cierpiał przed poddaniem go obróbce termicznej. Niech nie wykrwawia się w bólach, nie dusi się, nie będzie bity. Zabić szybko. A i wyrzutów sumienia nie będzie.
|
|
|  | 2 na 2 | qerfy (677 punktów) | > A rośliny?> Czy one nie cierpią?> Kto pochyli się współczująco nad ich losem?> Czuję kłucie w sercu, gdy widzę na ziemniaku przedśmiertne obrażenia - ślad po dziabnięciu motyką> Biedne ziemniaczysko oderwane od życiodajnych soków i jeszcze po drodze tak nieludzko potraktowane.> Wszystko cierpi - nic nie jedzmy!Raczej to nie tak. Cierpienie jest funkcją odpowiednio zorganizowanego układu nerwowego. Rośliny go nie posiadają, więc nie cierpią. Jednak ssaki prawdopodobnie świadomie odczuwają ból fcmconference.org/
|
|
 | 2 na 2 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | > ludzie nie cierpią wegetarian. Uważają ich za idiotów, chorych, ekoterrorystów.
Ciemnogród nie cierpi wegetarian, nie obrażaj zwykłych ludzi.
Racjonalizm tymczasem każe nam rozumieć, nawet jeśli sumienie nam nie pozwala, że rolnictwo i hodowla, to zbrodnia przeciwko ludzkości. Żeby zaspokoić potrzeby żywieniowe pokarmem zwierzęcym trzeba zużyć 10 razy więcej ziemi i innych zasobów niż do zaspokojenia wegetarian. Gdybyśmy mieli uczciwy kapitalizm, koszty wyżywienie wegetarianina byłyby 10 razy niższe niż koszty wyżywienia mięsożercy. A 10 jest liczbą bezpiecznie zaniżoną, żeby nikt nie mógł jej podważyć.
Wegetariani są dla racjonalistów wyrzutem sumienia. Oczywiście racjonalista nie musi być wegetarianinem, żeby mieć czyste sumienie, wystarczy że ograniczy spożycie pokarmów zwierzęcych do racjonalnego poziomu.
doku (Tomasz Kamiński)
|
|
 | 5 na 5 | Heremis (587 punktów) | Też jestem wegetarianinem, motywuję to względami etycznymi. Nie czuję się przez to lepszy, po prostu odmienny, nie osądzam ludzi przez pryzmat podejścia do mięsa. Moje otoczenie w zasadzie reaguje na ten fakt na dwa sposoby: zdziwienie (zdążyłem się przyzwyczaić) oraz straszenie, że podupadnę na zdrowiu (moje zdrowia to moja sprawa, swoją droga nie ufam badaniom uznającym wegetarianizm za coś niezdrowego, jedyne zmiany jakie u siebie zauważyłem to utrata kilku kg oraz problem z nabraniem masy mięśniowej, jednak nie wadzi mi to w żadne sposób). Z moim wegetarianizmem jest jak z moją religią, nikomu ich nie narzucam, wszelkie wymogi z nich wynikające stosuję tylko i wyłącznie do siebie. Nie spotkałem się jeszcze z sytuacją, żeby ktoś atakował mój wegetarianizm. W internecie tymczasem jest wiele frustracji i agresji, na wielu forach widać to doskonale. Jednak gdy człowiek wyjdzie z domu nie widzi agresji względem wegetarian.
"Com napisał, napisałem" J 19, 22
|
|
1 na 1 | Norbert Marchewka (21 punktów) | Chcesz zmieniać społeczeństwa, ucz dzieci. One uwierzą we wszystko.
|
|
 | 2 na 2 | hamp (3461 punktów) | >Chcesz zmieniać społeczeństwa, ucz dzieci. One uwierzą we wszystko. Prawdziwe słowa, ale ja nie chcę, żeby ludzie ślepo wierzyli w to, co raz im za młodu wpojono. Wolałbym jednak, żeby samodzielnie myśleli... <marzyciel>
|
|
3 na 3 | farmer (22440 punktów) | > Co gorsza - przechodzę na wegetarianizm.
Ale taki "purytański" czy tylko jedzenie no bo wiesz buty, pasta do zębów. Paradoksalnie technologia utrudnia Ci życie bo wszelkiego rodzaju odpady pchane są gdzie się tylko da.
Pamiętam jak znajoma która była kiedyś totalnym "weganem" potrafiła nie zjeść pierogów omaszczonych tłuszczykiem...już nie pamiętam czy płukała je pod kranem.
|
|
 | | hamp (3461 punktów) | Z butami jest o tyle ciężko, że zazwyczaj mają wkładkę zrobioną ze skóry, także muszę chodzić w tym:  Ale nie kupuję skórzanych pasków, galanterii, futer, itp. Pastę do zębów używam normalną. Chodzi o testy przeprowadzane na zwierzętach czy jakieś robaczki, z których robi się barwnik?
|
|
|  | 2 na 2 | farmer (22440 punktów) |
> Pastę do zębów używam normalną. Chodzi o testy przeprowadzane na zwierzętach czy jakieś robaczki, z których robi się barwnik?Tu masz co i jak www.vege.pl/str.php?dz=86generalnie to masz ciężko. ....Laktoza/cukier mleczny (z mleka, lecz aby było mleko, krowa musi urodzić cielaka, który, jesli jest płci męskiej, zostaje zabijany i tak powstaje"cielęcina", następnie przez resztę zycia krowy sztucznie wymuszana jest u niej laktacja i to w ilościach nienaturalnych! - tłum.) - używana w licznych produktach spożywczych, nawet "wegetariańskich", jak też dodatkach żywieniowych oraz szamponach.....
|
|
| |  | | hamp (3461 punktów) | Nie jestem weganem - nie jem mięsa. Staram się ograniczać wszystkie produkty pochodzenia zwierzęcego, ale jak zauważyłeś - jest ciężko.
|
|
| | |  | 3 na 3 | farmer (22440 punktów) | >Nie jestem weganem - nie jem mięsa. Staram się ograniczać wszystkie produkty pochodzenia zwierzęcego, ale jak zauważyłeś - jest ciężko.
To rozumiem, choć powiem Ci że zjedzenie mięsa lub dobrej kiełbasy jest teraz równie trudne. To co jest w sklepie to ciężko nazwać mięsem.
Kiedyś można było przynajmniej dostać dobry towar na wsi ale też to się skończyło. Świnie są tuczone niemal tak sprawnie jak w przemyśle a masarz to też korzysta bardziej z dodatków niż z doświadczenia.
I zobacz co ludzie nazywają teraz chlebem. Tego się jeść nie da. Jak mogę to nie jem chleba. A ostatnio wcale.
Wcale nie trzeba aż tak bardzo rezygnować z mięsa. Ja ostatnio jadę na brokułach+ a "mięso" całkiem sporadycznie.
|
|
2 na 2 | DyktaFon (9281 punktów) | Tak to właśnie jest, jak ludzie mają za dobrze i z braku problemów wymyślają sobie sztuczne.
|
|
| qerfy (677 punktów) | Trudno bezstronnie podejść do takiego tematu. Wegetarianie często drażnią mięsożerców bo wyskakują jak królik z kapelusza i krzyczą "Jesteś mordercą, jesteś mordercą". To zabawne, bo mało, który wegetarianin jest wegetarianinem od urodzenia. Jeżeli tak, to jego win nic już nie odkupi. Życie, które jego żołądek strawił i wydalił już nigdy nie powróci. Choć sam nie jestem wegetarianinem to uważam, że masowy ubój niektórych zwierząt jest swego rodzaju zbrodnią. Musimy mieć odwagę się do tego przyznać. Dla kosmitów obserwujących z oddali ziemskie środowisko-choć może to zabrzmieć drastycznie-stado świń prowadzone do rzeźni prawdopodobnie niczym by się nie odróżniało od tłumu ludzi prowadzonego do obozu zagłady. Za odczuwanie i uświadamianie sobie bólu odpowiedzialne są filogenetycznie starsze ośrodki mózgu, obecne także u innych ssaków, a nawet ptaków ( fcmconference.org), a to oznacza, że one także cierpią. Natomiast należy zwrócić uwagę na fakt, że natura wyposażyła nas w empatię wobec przedstawicieli wyłącznie własnego gatunku, a i to pod pewnymi warunkami. Nic więc dziwnego, że jako ludzie chcemy w pierwszym rzędzie zadbać o siebie. Warto zauważyć, że wegetarianinem nie zostaje się z wyboru, zostaje się nim ideologicznie zarażonym. Wegetarianizmem się szpanuje.
|
|
| Kaszman (396 punktów) | Jedynym racjonalnym powodem dla którego miałbym zostać wegetarianinem jest to, że wegetarianie (tak czytałem, nie weryfikowałem tego, może ze strachu, że to może być prawda, bo i tak czy siak na wegetarianizm nie przejdę) mogą żyć dłużej. Jestem w stanie zrozumieć wegetarianistów(?), chyba stosują zasadę: "Jest na tym świecie sporo skurwysyństwa, ale nie musimy do tego przykładać ręki". Jednak ja stosuję zasadę "Ale co zrobisz, to bardzo dobry pasztet".
Where's your god now ?
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|