 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
| Napisano | Autor | Tytuł | | 10-02-2005 22:05 | Welczer | Zła religia | Pan Bartłomiej Wątróbski,autor wątku pt."Protest",ma pretensje,do osób zamieszczających na tym forum swoje dygresje na temat religii,o to iż są one wrogo do niej nastawione i "przesiąknięte nienawiścią".Cóż...Myśle że takie podejście do tematu katolicyzmu i Chrześcijaństwa wogóle,jest jedynym właściwym.Kościół katolicki przez stulecia zapracował sobie na wielu zaciętych wrogów. Po upadku Cesarstwa Zachodniorzymskiego,Chrześcijaństwo stało sie jedyną instytucją,będącą wstanie zapanować w jakikolwiek sposób,nad zrodzonym na gruzach imperium chaosie i właśnie jego klęsce zawdzięcza taką popularność.Od 476 roku zaczęły sie więc złote lata Chrześcijaństwa,które przez stulecia wyżądziło tyle złego,było powodem tak wielu cierpień i śmierci,że nikt nigdy nie byłby w stanie tego przewidzieć...Okres średniowiecza przyniósł ze sobą świętą inkwizycje,zapłonęły stosy i niezliczona ilość niewinnych ludzi umarła nie ludzką śmiercią...W XI wieku zaczęły sie Wyprawy krzyżowe,podczas których,pod hasłem szerzenia wiary wycinano i palono wioski,gwałcono i rabowano.O okrucieństwach kościoła katolickiego można mówić w nieskończoność.Dodatkowo,kościół od zawsze uzurpował sobie prawo,do głoszenia jedynej słusznej wiedzy,bezlitośnie obchodząc sie z ludżmi nauki,podwarzającymi bezsensowne prawdy głoszone przez kościół.Mimo to że dziś papież nie ściga otwarcie naukowców,mimo iż ku prowadzeniu badań nie potrzebne są już tajne bractwa,takie jak siedenastowieczni Iluminaci,w dalszym ciągu dostrzegamy wszechstronną ingerencje kościoła we wszystkie dziedziny nauki. Święta księga Chrześcijaństwa też przesiąknięta jest okrucieństwem,przepełniona opisami strasznego,jedynowładczego Boga karzącego śmiercią niewiernych i nawołującego do zabijania. |
| Patuszkin (2279 punktów) | Zanim Pan zacznie rozpowszechniać swoje krytyczne uwagi pod adresem jakiejkolwiek religii, proszę także przygotować jakiś zastępnik, "coś w zamian". Czy Pan uważa, że można wyrugować z natury ludzkiej uczucia religijne? Albo czy można ludzi o religijnym potencjale zaspokoić nauką fizyki kwantowej czy socjobiologii? W grę musiałyby wchodzić jakieś wyobrażenia metafizyczne.
Jednak większym problemem niż religijne wyobrażenia są instytucje religijne, kościoły, sekty, które przecież pragną realizacji celów politycznych i materialnych. Myślę, że walka powinna zostać skierowana nie tylko przeciwko doktrynom religijnym, które są oczywiście mętne i nielogiczne, ale przeciwko instytucjom o charakterze totalitarnym, kolektywnym, które wykorzystują swoich członków i potrafią bezwzględnie walczyć ze swoimi wrogami.
Wyobrażenia religijne Greków w formie mitów i poezji przetrwały do dnia dzisiejszego. Podejrzewam, że wielu z nas czyta je sobie z dużą przyjemnością, ponieważ nikt nas nie zmusza do bezkrytycznej akceptacji treści w nich zawartych. Ale gdyby okazało się któregoś dnia, że powstałby kościół o potężnej sile i wpływach i wymusił na nas obowiązek wiary w przygody Zeusa i Afrodyty......nie czytałby Pan tego z dawną przyjemnością.
Mnie także irytuje fakt, że rodzą się ludzie, którzy bezkrytycznie ufają swoim kapłanom(władcom, idolom) i pod przykrywką wielkich ideałów realizują swoje niskie cele. Jednak moim zdaniem, walka na argumenty jest mało skuteczna. Może Pan założyć jeszcze tysiąc tematów w stylu: dowody na istnienie lub nieistnienie, odpisać parenaście razy na zachęty Joasi i Krzysia, i to wszystko będzie jak grochem w ścianę, bo dopóki nie zainteresuje Pan tych ludzi jakiś konkretnym systemem wyobrażeń metafizycznych, będą oni się trzymać swoich starych, bo tylko te znają i w dodatku uzyskały homologację w długiej i pokaźnej tradycji chrześcijaństwa.
Kampania negatywna, która jest wymierzona przeciwko religii, może obrócić się przeciwko tym, którzy ją rozpętali. Może lepiej by było zaproponować jakiś system wyobrażeń, który byłby bardziej wydajny i racjonalny niż chrześcijański?
|
|
 | | Welczer | Wystarczy zdrowy rozsądek |
Zgodze sie z panem,iż ludzkość potrzebuje wiary i jeśli ma sie zamiar głosić swe antyreligijne nauki,należy dać im cos w zamian.Ma to jednak racje bytu tylko i wyłącznie wtedy,gdy ktoś ma ambicje nawracania ludzkości.Celem mojej wypowiedzi nie było odciągnięcie kogokolwiek od wiary,bo i tak poniósłbym klęske,nawet gdybym przedstawił listę niepodważalnych dowodów na poparcie mojej tezy.Moim celem było wyrażenie własnej opini na ten temat i jak mniemam zgadza sie pan ze mną w przedstawionej kwestii. Wracając do tematu nawracania,to podobnie jak ja,czytał pan posty niejakiej Joanny,która wystąpiła ze swą wzniosło misją szerzenia wiary wśród odwiedzających to forum.Pani Joanna była namacalnym dowodem na to,że religie można nazwać integralną cząścią umysłu ludzi wychowanych w danej wierze.Prawda jest taka,iż to nie zastępcze wyznanie potrzebne jest ludziom,by przejrzeli na oczy,lecz zdrowy rozsądek.Pani Joanna mówiła o swej wierze jako zastraszona istota,bo od dziecka wpajano Jej,że Bóg ukarze ją jeśli w niego zwątpi.Religie to ideologie strachu,o czym wspominałem już w jednej ze swych wypowiedzi.
Pozdrawiam
|
|
|  | | Przebiśnieg (137 punktów) | Odp: Wystarczy zdrowy rozsądek | > Zgodze sie z panem,iż ludzkość potrzebuje wiary i jeśli ma sie zamiar głosić swe antyreligijne nauki,należy dać im cos w zamian. Bóg istnieje. Spytaj wierzącego czy się zgadza. A potem po co wierzy w to co istnieje. Skoro coś istnieje nie wymaga wiary. >Ma to jednak racje bytu tylko i wyłącznie wtedy,gdy ktoś ma ambicje nawracania ludzkości. Leczenie nie jest nawracaniem jest niesieniem pomocy. >Celem mojej wypowiedzi nie było odciągnięcie kogokolwiek od wiary,bo i tak poniósłbym klęske Ocal swoje dziecko na początek, żebyś nie musiał: >przedstawił listę niepodważalnych dowodów na poparcie mojej tezy.
>Religie to ideologie strachu,o czym wspominałem już w jednej ze swych wypowiedzi. Niepodważalne. Pozdrawiam.
|
|
 | | Przebiśnieg (137 punktów) | Odp: Zła religia | > Zanim Pan zacznie rozpowszechniać swoje krytyczne uwagi pod adresem jakiejkolwiek religii, proszę także przygotować jakiś zastępnik, "coś w zamian".Rozważmy w co wierzysz. Mówią, że jest Bóg , który kocha. Aha, zgadzam się z Tobą. W samej rzeczy masz całkowitą rację. Jest taki Bóg. Pytasz co dalej? No czy ja wiem..., może skoro ustaliliśmy, że Bóg istnieje to pora skupić się na budowaniu falochronu, piorunochronu albo np.: kopolimeryzacji lateksu w celach antyprokreacyjnych. > Czy Pan uważa, że można wyrugować z natury ludzkiej uczucia religijne?Wyrugować z natury ludzkiej potrzebę Boga? Nie rozumiem. Przecież ustaliliśmy, ze istnieje i jest częścią naszego świata. > Albo czy można ludzi o religijnym potencjale zaspokoić nauką fizyki kwantowej czy socjobiologii?A to nowość są różni ludzie? > W grę musiałyby wchodzić jakieś wyobrażenia metafizyczne.Kreacja Najświetszej Maryi Panny na kominie cegielni? > Jednak większym problemem niż religijne wyobrażenia są instytucje religijne, kościoły, sekty, które przecież pragną realizacji celów politycznych i materialnych.Jeżeli dopuszczasz istnienie bagna religijnego licz się ze zmianą klimatu i instytucji jako pochodnych istnienia bagna. > Myślę, że walka powinna zostać skierowana nie tylko przeciwko doktrynom religijnym, które są oczywiście mętne i nielogiczneCzy jest religia bez doktryny religijnej? > ale przeciwko instytucjom o charakterze totalitarnym, kolektywnym, które wykorzystują swoich członków i potrafią bezwzględnie walczyć ze swoimi wrogami.Wyrwij kabel zasilający nie będziesz musiał przelewać ludzkiej krwi w walce z maszyną. > Kampania negatywna, która jest wymierzona przeciwko religii, może obrócić się przeciwko tym, którzy ją rozpętali. Może lepiej by było zaproponować jakiś system wyobrażeń, który byłby bardziej wydajny i racjonalny niż chrześcijański?Proszę bardzo: LOGIKA jako system, wyobraźnia jako morze hipotez. Pozdrawiam
|
|
| Patuszkin (2279 punktów) | Panie Przebiśniegu. Myślę, że to samo doświadczenie można wypowiedzieć na wiele różnorodnych sposobów. Traktuję metafizykę w pewnym sensie jak sztukę myślenia o tym, co jest. Dostarcza mi ona wiele radości. Przy czym rzadko lub wcale nie posługuję się pojęciami jakich Pan używa. Moim konikiem jest filozofia, zwłaszcza starożytna, natomiast do wyobrażeń religijnych mam stosunek raczej obojętny, dopóki ktoś mnie nie usiłuje przekonać, że dzięki nim więcej zrozumiem. Dlatego często mam kłopoty z nawiązywaniem owocnego dialogu z osobami, które nie posiadają minimum wykształcenia filozoficznego. Zapewniam Pana, że stwierdzenia typu: "Bóg jest i mnie kocha" nie wyczerpują tej skomplikowanej problematyki. Uważam ponadto, że pojęcia Boga w naszej kulturze nabrało tak przedziwnych cech i wzajemnie sprzecznych atrybutów, że staram się go używać tylko w wyjątkowych sytuacjach, gdy zależy mi na prostym wskazaniu na pewien fenomen wspólny wszystkim kulturom, wszystkich czasów. Natomiast kwestie bardziej szczegółowe wymagają precyzji pojęć i wprowadzenia do dyskusji żargonu rasowej filozofii. I jeszcze jedno: na razie nic nie ustaliliśmy. Pan sam sobie wymyślił dialog, którego nie było. Nigdy nie twierdziłem, że Bóg kocha kogokolwiek. Myślę, że relacja jest zupełnie odwrotna, ponadto nie uważam, aby Bóg posiadał ludzkie cechy, takie np. jak zdolność miłowania, woli i działania. Absolutnie odrzucam możliwość creatio ex nihilo, cudów, nie widzę żadnej potrzeby modlenia się lub strachu. Jedyna opcja jaką mogę zaakceptować jest taka, że harmonia kosmosu jest źródłem prawdy i piękna, które są dla mnie podstawą myślenia i działania. To tyle.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|