 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Świat
| Napisano | Autor | Tytuł | | 22-12-2014 11:13 | Hodża (11172 punktów) | Zwycięstwo terrorystów
4 na 4 | Wielu zapewne oglądaczy telewizyjnych wiadomości z pewnym niedowierzaniem obserwuje to, co się dzieje wokół afery z cyberatakiem na serwery Sony. Okazuje się, że wykradzione terabajty danych, wśród których jednym z bardziej smakowitych kąsków były maile i sms-y śmietanki Hollywoodu, zawierające zapewne nie tylko merytoryczne recenzje dokonań filmowców i aktorów/rek, wzmocnione groźbą zamachów bombowych na kina, w których by pokazano najnowszą komedię ośmieszającą północnokoreańskiego dyktatora wystarczyły, by skompromitować jedyne supermocarstwo, które najwyraźniej nie jest w stanie zapewnić poczucia bezpieczeństwa ludzi kina w strategicznej dziedzinie, którą jest wolność wypowiedzi.
Widać wyraźne pęknięcie na konstytucyjnym fundamencie Ameryki - wolność słowa w tym kraju była niemal religią i jednym z tych wyróżników, dzięki którym Amerykanie mieli prawo rzeczywiście odczuwać dumę i pewną wyższość wobec despotyzmów starej Europy. Teraz nie tylko okazuje się to być dętym frazesem, ale upada w sposób, który źle wróży całemu światu, wysyłając klarowny sygnał, że dobrze przygotowana groźba jest w stanie zaszachować jedynego "żandarma świata", za jakiego USA próbowały uchodzić. Pomijając kwestie sympatii lub antypatii do tak rozumianej roli Ameryki obecna sytuacja może świadczyć albo o niesłychanej słabości Amerykanów, albo - i to chyba bardziej prawdopodobna wersja - o tym, że Korea Pn. (która, jak wszystko na to wskazuje, może mieć z tym coś wspólnego) posiada jakieś atuty, o których milczą media. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | > Widać wyraźne pęknięcie na konstytucyjnym fundamencie Ameryki - wolność słowa w tym kraju była> niemal religią i jednym z tych wyróżników, dzięki którym Amerykanie mieli prawo rzeczywiście> odczuwać dumę i pewną wyższość wobec despotyzmów starej Europy. Teraz nie tylko okazuje się to być> dętym frazesem, ale upada w sposób, który źle wróży całemu światu, wysyłając klarowny sygnał, że> dobrze przygotowana groźba jest w stanie zaszachować jedynego "żandarma świata", za jakiego USA> próbowały uchodzić. Pomijając kwestie sympatii lub antypatii do tak rozumianej roli Ameryki obecna> sytuacja może świadczyć albo o niesłychanej słabości Amerykanów, albo - i to chyba bardziej> prawdopodobna wersja - o tym, że Korea Pn. (która, jak wszystko na to wskazuje, może mieć z tym coś> wspólnego) posiada jakieś atuty, o których milczą media.Czy o słabości Ameryki nie świadczą wybierani przezeń przeciwnicy - Irak, Afganistan? Czy USA nie jest bananową republiką pomieszaną z państwem policyjnym (wyrok Sądu Najwyższego - money is speech, Patriot Act, liczba skazanych? Jeśli jest to może wolność słowa istnieje na tyle na ile żadnych problemów nie sprawia?
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
 | | Hodża (11172 punktów) | >Jeśli jest to może wolność słowa istnieje na tyle na ile żadnych problemów nie sprawia?
Problemy z wolnością słowa "załatwia" ekonomia. Oczywiście nikt nie zabrania tam kręcenia swoich filmów twórcom, chcącym "coś ważnego" przekazać, ale niech ktoś mi podpowie jakiś tytuł dobrego społecznie zaangażowanego kina z USA z ostatnich lat. Po tym, jak Michael Moore utracił wiarygodność (deprymujące fiasko dla ewentualnych naśladowców) nikt raczej nie próbuje nawet wyjść z jakimiś problemami dręczącymi Amerykę. A tych trochę jest, jak pokazują ostatnie naparzanki z policją. A więc króluje głupawy paradygmat Hollywoodzkiego snu, który coraz bardziej przeistacza się w koszmar nużącej sztampy.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
|  | Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Problemy z wolnością słowa "załatwia" ekonomia. Oczywiście nikt nie zabrania tam kręcenia swoich filmów twórcom, chcącym "coś ważnego" przekazać, ale niech ktoś mi podpowie jakiś tytuł dobrego społecznie zaangażowanego kina z USA z ostatnich lat. Po tym, jak Michael Moore utracił wiarygodność (deprymujące fiasko dla ewentualnych naśladowców) nikt raczej nie próbuje nawet wyjść z jakimiś problemami dręczącymi Amerykę. W ilu krajach filmy mówią o realnych problemach w jakiś sensowny sposób? Zresztą co jest dobrym, społecznie zaangażowanym kinem a co płytkim filmidłem z jakoby mądrym i głębokim przesłaniem? >A tych trochę jest, jak pokazują ostatnie naparzanki z policją. A więc króluje głupawy paradygmat Hollywoodzkiego snu, który coraz bardziej przeistacza się w koszmar nużącej sztampy. Problemów niby jest tam sporo, nie powiem, że nie, ale czy to od filmów i filmowców powinno się wymagać ich rozwiązywania?
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| |  | 3 na 3 | Hodża (11172 punktów) | >W ilu krajach filmy mówią o realnych problemach w jakiś sensowny sposób? Zresztą co jest dobrym, społecznie zaangażowanym kinem a co płytkim filmidłem z jakoby mądrym i głębokim przesłaniem?
Och, nawet w USA w latach 70-tych powstało kilka dobrych filmów, traktujących dość śmiało o ważnych zagadnieniach z dziedziny polityki wewnętrznej. Weźmy dramat "Wszyscy ludzie prezydenta", thriller "Syndykat zbrodni" czy wprawdzie nakręcony w stylu sensacyjnym, ale dość proroczy "Trzy dni Kondora". Były to jeszcze czasy, kiedy mógł powstać serial "Pogoda dla bogaczy" albo dobra ekranizacja "Na wschód od Edenu". Ameryka Steinbeckowi zawdzięcza dużą część tego humanizmu, który jeszcze w tej dość w swej istocie brutalnej rzeczywistości się uchował. Dramat "Myszy i ludzie" to najlepsza cząstka tego dziedzictwa. Podobnie, jak "Śmierć komiwojażera" A. Millera, w tej wersji z Dustinem Hoffmanem, znakomite oświetlenie tego, czym kapitalizm w swojej istocie jest i co robi z ludźmi.
>Problemów niby jest tam sporo, nie powiem, że nie, ale czy to od filmów i filmowców powinno się wymagać ich rozwiązywania?
Oczywiście, że nie. Ale oni kształtują kulturę, świadomość. Polityka jest ich funkcją.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| paganus (731 punktów) | ... a tak w ogóle, to ostrożnie używałbym określenia "terroryści".
Jeszcze nie tak dawno, bo w czasie II wojny światowej, terrorystami Niemcy nazywali żołnierzy AK i polskich partyzantów.
Ja swoje poglądy mam, ale teraz czasy takie, że na wszelki wypadek się z nimi nie zgadzam.
|
|
 | | baszarteg (2319 punktów) | >... a tak w ogóle, to ostrożnie używałbym określenia "terroryści". >Jeszcze nie tak dawno, bo w czasie II wojny światowej, terrorystami Niemcy nazywali żołnierzy AK i polskich partyzantów.
Według mojej wiedzy używali terminu "Polnische Banditen"( proszę mnie poprawić jeśli się mylę ) pomijając celowość użycia tego rodzaju zwrotów/propagandy ,wydaje mnie się mimo wszystko iż zakresy znaczenia tych dwóch nazw nie pokrywają się .
|
|
|  | | paganus (731 punktów) | Określenie, jakiego używa się do nazwania tego typu działalności, zależy od wielu czynników (patrz pl.wikiped(*)rsje_wok.C3.B3.C5.82_definicji) . Nie zmienia to jednak faktu, że należy ostrożnie posługiwać się tym terminem. To, co dla jednych jest terrorem, dla innych bywa bohaterstwem.
Ja swoje poglądy mam, ale teraz czasy takie, że na wszelki wypadek się z nimi nie zgadzam.
|
|
| |  | | baszarteg (2319 punktów) | >Określenie, jakiego używa się do nazwania tego typu działalności, zależy od >wielu >czynników (patrz
Podany przez pana link odsyła do informacji wskazujących kontrowersje definicyjne (co jest dla różnych ludzi terroryzmem a co nie )
Moja uwaga odnosiła się zaś do nazewnictwa (choć nie tylko) . Napisał pan iż "terrorystami Niemcy nazywali żołnierzy AK i polskich partyzantów." dlatego zapytałem czy rzeczywiście tak było ,informacja przez pana podana odnosi się do historii współczesnej (dość dobrze udokumentowanej) i dlatego też chyba można ustalić precyzyjnie jak było w istocie.
|
|
| | |  | | paganus (731 punktów) | Dobrze, w takim razie inaczej : od pewnego czasu, ze względów politycznych, określenie "terroryści" jest często i bardzo chętnie używane. Gdyby 2 wojna św. wybuchła teraz, tego typu wydarzenia : pl.wikiped(*)rdii_Ludowej_na_CafĂŠ_Club Niemcy (i może nie tylko) nazywaliby zamachami terrorystycznymi. Mam nadzieję, że teraz jasno się wyraziłem.
Ja swoje poglądy mam, ale teraz czasy takie, że na wszelki wypadek się z nimi nie zgadzam.
|
|
| | | |  | | baszarteg (2319 punktów) | > Mam nadzieję, że teraz jasno się wyraziłem. No teraz idealnie .  > od pewnego czasu, ze względów politycznych, określenie "terroryści" jest często i bardzo chętnie używane.Czasem za względów politycznych czasem zgodnie z szeroko pojętą definicją terroryzmu (możliwą do zaakceptowania przez wiele stron) Hipoteza iż "Gdyby 2 wojna św. wybuchła teraz....Niemcy (i może nie tylko) nazywaliby zamachami terrorystycznymi." (bo jest to tylko hipoteza ),wydaje się dość prawdopodobna .Gdy mowa o historii i w razie niejasności warto podpierać się faktami a sam pan chyba musi przyznać iż czym innym jest informacja iż a)"terrorystami Niemcy nazywali żołnierzy AK i polskich partyzantów." od hipotezy (nawet jeśli dość prawdopodobnej) iż b)"Gdyby 2 wojna św. wybuchła teraz Niemcy nazywaliby nazywali żołnierzy AK i polskich partyzantów.terrorystami." Mam nadzieje że nie odebrał pan moich zastrzeżeń jako tzw"czepianie się"
|
|
4 na 4 |
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|