W najnowszym numerze der Spiegel jest z nim wywiad. Podobno Matthias Platzeck, były premier Brandenburgii zaproponował, aby przeprowadzić tym razem rzetelne referendum w sprawie Krymu pod egidą OSZE. Co na to laureat Pokojowej Nagrody Nobla? Otóż uważa, że nawet jeśli wybory zostały sfałszowane to i tak gołym okiem widać, że ludzie tam mieszkający chcą do Rosji, a propozycja wspomnianego premiera to próba mieszania się Niemców w cudze sprawy.
Gorbatschow: Das neue Deutschland will sich überall einmischen. Welche Legitimation braucht es für die Krim? Auch wenn die Volksabstimmung Unzulänglichkeiten hatte, kann an einem kein Zweifel bestehen. Die Menschen dort haben klar und eindeutig gesagt, dass sie zu Russland gehören wollen.(Spiegel Nr. 3/10.1.2015)
Niedawne zamachy we Francji odsłoniły kolejny raz konflikt religijny, konflikt w postrzeganiu świata pomiędzy społecznością zachodu, a muzułmanami. Pomijając przyczyny tkwiące w samej Francji chciałem poniżej naświetlić nieco udział samych europejczyków w kreacji potwora fundamentalizmu. Opisać jak polityka, chciwość, żądza zysku za wszelką cenę, amerykański makkartyzm sprawiły, iż Iran - mogący być obecnie nowoczesną demokracją, posiadający w latach 60 premiera wolnomularza, popadł w sidła religijnego fundamentalizmu.
Aby to zrozumieć należałoby cofnąć się w czasie do roku 1857 kiedy to Wielka Brytania wykupiła prawdo do budowy przez terytorium Iranu linii telegraficznej do Indii, które niedługo później stało się koncesją - tworząc do fecto eksterytorialny korytarz. Jako, że chciwość kolonizatorów nie znała granic, wykorzystując słabość władz centralnych oraz biedę w 1872 r. Brytyjczycy przejęli kontrole nad całością irańskiego wydobycia surowców mineralnych oraz rolnictwa (od 1891 r. chłopi musieli sprzedawać tytoń wyłącznie kolonizatorom), a w 1889 r. powołali nawet bank centralny i uzyskali możliwość bicia pieniądza - ugruntowało to ich pozycję i całkowicie zakończyło okres suwerenności Iranu. Szach stał się marionetką. W 1901 r. Anglia uzyskała koncesję na wyłączność poszukiwań i eksploatacji ropy i gazu na praktycznie całym terytorium kraju. Po I wojnie światowej kraj pogrążony był w kryzysie. Najazdy Rosjan, wspieranie przez nich separatystów, okupacja wybrzeża morza Kaspijskie..
Jak się właśnie dowiadujemy, terroryści powiązani z ISIS zhakowali poprzez konto na Twitterze serwery Najwyższego Dowództwa USA. Obciach totalny, bo stało się to akurat w momencie, kiedy prezydent Obama wygłaszał mowę na temat bezpieczeństwa cybernetycznego. Poza zwyczajowymi w takich razach obrazkami i hasłami (tu odpowiednio zamaskowanego terrorysty i pochwały Państwa Islamskiego) do sieci dostały się groźby, sugerujące, że terroryści "wiedzą wszystko" o amerykańskiej armii, co być może byłoby śmieszne, gdyby nie to, że poparte zostało listami adresów członków rodzin kilku generałów i ich zastrzeżonych numerów telefonicznych. Poza tym opublikowano jakieś tam bzdury, w rodzaju map rozmieszczenia instalacji jądrowych w Korei Północnej i miejsc rozlokowania wyrzutni rakietowych w tym kraju, a poza tym - proszę się nie śmiać! - tajne scenariusze wojny USA z Koreą Północną i Chinami.
Oficjele amerykańscy pośpieszyli z uspokajającym zapewnieniem, że te materiały nie miały najwyższej klasy tajności. No, żeby tylko nie sprowokowali, bo następnym razem jak można się domyślać, na Facebooku pojawią się kody uruchamiające arsenał nuklearny USA.
Z niecierpliwością oczekujemy na zapewnienie, że ten atak nie ma nic wspólnego z islamem. Takie oświadczenie jest potrzebne, aby opinia publiczna mogła się przestać tymi niepoważnymi tematami zajmować.
Nawiasem mówiąc, uważam, że twitowanie to zabawa..
Jeśli nie dochodzi do spodziewanej asymilacji i integracji bo dzieci są wychowywane w twardym duchu wielbienia papierowych zasad i legendarnych osób to upada założenie o ich europeizowaniu się. Nauczycielka poprosiła o przeniesienie z francuskiej szkoły, w której muzułmańskie dzieci zwalczały minutę ciszy i jej założenia. Tak było w wielu szkołach we Francji. Te dzieci przyniosły z domów rodzinnych informację, że za rysunek satyryczny słusznie zabija się ludzi:
Międzynarodowy zespół dziennikarzy wspierany przez fora śledcze Correctiv i Bellingcat wskazuje na Rosję - jako odpowiedzialną za zestrzelenie nad Ukrainą Boeinga Malezyjskich Lini Lotniczych MH17. Uczestnicy śledztwa wykluczają stronę ukraińską czy prorosyjskich separatystów ukraińskich jako ewentualnych odpowiedzialnych i przedstawiają łańcuch zacieśniających się i wzajemnie na siebie zachodzących poszlak, z których wynika, iż rzeczony samolot został zestrzelony przez pododdział 53 Brygady Przeciwlotniczej będącej integralną częścia Armii Rosyjskiej. Równocześnie - aczkolwiek jest to już dziennikarska interpretacja - stawiają tezę, iż tak Rosji jak i USA nie zależy - ze względów natury politycznej - na potwierdzeniu tego faktu.
Mariusz Agnosiewicz w swoim artykule o „Malezyjskich katastrofach” bardzo zgrabnie i prosto opisał współczesne wojny. „Współczesne wojny nie rozgrywają się w oparciu o czołgi i łodzie podwodne, lecz w oparciu o operacje ekonomiczne. To one decydują o tym, kto wygrał daną bitwę i na ile strategiczny charakter miała ona dla całej wojny. Operacje militarne są dziś jedynie odpryskami wojen zasadniczych. ..........Dlatego konflikty globalne w tak dużej skali mają dziś wymiar głównie konfliktów pełzających i podskórnych, w których walczy się za pomocą ekonomii, informacji, wirusów itd.” No i właśnie, zatrzymam się przy informacji i wirusach. Z tym, że wirusach umysłu a nie komputerowych (choć często trudno je oddzielić). Czy podawanie czystych informacji (inaczej faktów) ma jakikolwiek sens? Nietrudno dojść do refleksji, że nie (mówimy o szarych obywatelach a nie specjalistach i naukowcach). Dlatego media zajmują się manipulacjami (propaganda, reklama). Mówi się nie co się stało lecz co powinieneś sądzić, że się stało. Jeśli tak, to by poznać prawdę wystarczy, czytając jakąś informację, zastanowić się jakie narzędzie manipulacji się nią posługuje, jaki środek wpływu zastosowano. Takie podejście znakomicie rozjaśnia Świat. I jeszcze jedno, istotne (gdy się patrzy na wpisy na forach), żeby ocenić kto wygrywa w jakiejś grze to dobrze jest wiedzieć o co się gra i jakie są zasady gry.
W czasach prehistorycznych szerokie stepy południowej Rosji były nawiedzane przez pasterskich nomadów. Według teorii kurhanowej, ludność praindoeuropejska uformowała się na południu dzisiejszej Rosji (ok. 10 tys. lat temu), a następnie migrując do Europy i Azji dała początek m.in. Grekom, Germanom, Celtom, Bałtom, Słowianom i ludom indo-irańskim. Przypuszczalnie ok. 6000-7000 lat temu przywędrowały z okolic Uralu do Europy Północnej pierwsze plemiona ugrofińskie. Nowo przybyłe ludy wkrótce zdominowały ludność paleoeuropejską, która uległa całkowitej asymilacji z migrantami. W okresie starożytnym Step Pontyjski był znany jako Scytia, a jego kresy zachodnie również jako Sarmacja. Dorzecze Dniepru było zasiedlone przez Słowian już w V w. n.e. Niektóre ziemie późniejszego Wielkiego Księstwa Moskiewskiego, zwłaszcza obszary północno-wschodnie, zostały zasiedlone przez ludność słowiańską po 1000 r. Starożytni Grecy założyli wiele kolonii na rosyjskim wybrzeżu Morza Azowskiego i Czarnego (m.in. Tanais, Fanagoria, Hermonassa, Gorgippia) przynosząc ze sobą zdobycze cywilizacji klasycznej. W wyniku zjednoczenia się greckich kolonii powstało nad Morzem Azowskim Królestwo Bosporańskie (ok. 480 p.n.e. – II wiek n.e.), które wkrótce stało się zależne od Cesarstwa rzymskiego, a następnie Bizancjum.
W okresie starożytnym i we wczesnym średniowieczu przez terytorium Rosji wędrowały liczne ludy różnego pochodzenia, m.in. Hunowie, Alanowie, Awarowie, Bułgarzy, Chazarowie, Połowcy..
Wielu zapewne oglądaczy telewizyjnych wiadomości z pewnym niedowierzaniem obserwuje to, co się dzieje wokół afery z cyberatakiem na serwery Sony. Okazuje się, że wykradzione terabajty danych, wśród których jednym z bardziej smakowitych kąsków były maile i sms-y śmietanki Hollywoodu, zawierające zapewne nie tylko merytoryczne recenzje dokonań filmowców i aktorów/rek, wzmocnione groźbą zamachów bombowych na kina, w których by pokazano najnowszą komedię ośmieszającą północnokoreańskiego dyktatora wystarczyły, by skompromitować jedyne supermocarstwo, które najwyraźniej nie jest w stanie zapewnić poczucia bezpieczeństwa ludzi kina w strategicznej dziedzinie, którą jest wolność wypowiedzi.
Widać wyraźne pęknięcie na konstytucyjnym fundamencie Ameryki - wolność słowa w tym kraju była niemal religią i jednym z tych wyróżników, dzięki którym Amerykanie mieli prawo rzeczywiście odczuwać dumę i pewną wyższość wobec despotyzmów starej Europy. Teraz nie tylko okazuje się to być dętym frazesem, ale upada w sposób, który źle wróży całemu światu, wysyłając klarowny sygnał, że dobrze przygotowana groźba jest w stanie zaszachować jedynego "żandarma świata", za jakiego USA próbowały uchodzić. Pomijając kwestie sympatii lub antypatii do tak rozumianej roli Ameryki obecna sytuacja może świadczyć albo o niesłychanej słabości Amerykanów, albo - i to chyba bardziej prawdopodobna wersja - o tym, że Korea Pn. (która, jak wszystko na to wskazuje, może mieć z tym coś wspólnego) posiada jakieś atuty, o których..
MMK jest wprawdzie zaliczany do "kowbojów" prawicy, ale nie można mu odmówić solidnego dziennikarskiego warsztatu - nawet nie zgadzając się z poglądami tego człowieka trzeba przyznać, że niektóre jego produkcje robią wrażenie. To jego nowy reportaż:
w którym kamera pokazuje miejsca, w których podobno nigdy dotąd nie znalazł się jeszcze żaden reporter. Zachęcam do obejrzenia, gdyż - pomijając naturalne u prawicowca religijne dżingle - wymowa tego naprawdę dobrze zrobionego filmu jest jak najbardziej pacyfistyczna.