Lata 30 - te w USA kojarzą się nam niezmiennie ze smutną rzeczywistością wielkiego kryzysu, którego objawy nawet po wprowadzeniu polityki "New Deal" nie chciały łatwo ustępować. Jednakże tej zapaści ekonomicznej towarzyszyła - mniej znana - katastrofa ekologiczna - zwana w literaturze przedmiotu "Dust Bowl", która w znaczącym stopniu pogorszyła i tak już niewesołą sytuację. W 1862 r. Kongres Amerykański uchwalił Homestead Act - skutkiem czego w stosunkowo niewielkim okresie czasu, tysiące kolonistów - osadników zasiedliło ogromne przestrzenie wielkich amerykańskich Prerii. Żyli - i to dobrze - z uprawy roli i hodowli bydła. Jednakże w pogoni za zyskiem stosowali prymitywne metody rolnictwa ekstensywnego, zaorując coraz to nowe połacie prerii, nie stosując płodozmianu, zwiiększając maksymalnie ilośc wypasanego na preriach bydła. Długoletnia praktyka jak wyżej, w połączeniu z wieloletnią suszą która nastała z początkiem lat 30 - tych na amerykańskim Zachodzie i Środkowym Zachodzie, zaskutkowała zaawansowaną erozją gleby, która mielona milionami krowich kopyt - zatraciła swą gruzełkowatą strukturę - przeistaczajac się w pył. Gdy powiały silne wiatry - typowe dla ekosystemu prerii - przepis na katastrofę był gotowy. Przez całą dekadę lat 30 - tych ubiegłego wieku przez obszar amerykańskiego Zachodu i Środkowego Zachodu przetoczyło się setki mniejszych i większych burz pyłowych zwanych "dusterami". Efekt był dewastujący. Kilkaset milionów hektarow stracilo wierzchną warstwę gleby -..
W krajach wielonarodowych lub wielojęzycznych przyjęte jest uznawanie dwóch czy kilku języków za oficjalne. Przynajmniej w tych bardziej cywilizowanych, takich jak np. Kanada czy Szwajcaria. W Izraelu też mamy dwa oficjalne jezyki - hebrajski i arabski - spadek po czasach gdy Palestyna była madatem brytyjskim. Ten ostatni z tytułu tego, iż ponad 20 % polulacji izraelskiej stanowią Palestyńczycy. Jednakże różnica między realiami językowymi z jednej strony Kanady czy Szwajcarii a Izraela z drugiej - jest jak stąd do księżyca. Rzecz w tym, iz arabski jest w Izraelu na totalnym cenzurowanym. Zna go tylko 1 % Żydów, bojkotuje się jego używanie w miejscach publicznych, prześladuje się tych, którzy się nim posługują, nie zapewnia się przewidzianych prawem translacji, 50 % izraeslkich Żydów pochodzenia okcydentalnego oraz 60 % Żydów pochodzenia orientalnego chciałoby pozbawić go statusu j. oficjalnego Dwa fakty są wielce znamienne, ukazując upośledzenie statusu j. arabskiego w Izraelu. Od 14 lat - od wydania stosownego wyroku sądowego - toczą się boje o umieszczenie arabskich nazw w większości miejsc publicznych izraelskiej stolicy - Tel Awiwie. I jak do tej pory - bezskutecznie. Z kolei gdy w 2012 r. szef izraelskich kolei został zapytany o to dlaczego w pociągach izraelskich nie obwieszcza się nazw kolejnych przystanków po arabsku,tylko po hebrajsku i angielsku (sic!-j. angielski nie ma statusu oficjalnego w Izraelu ), odpowiedział, że gdyby dodać arabski zrobiłoby sie zbyt hałaśliwie(sic!!..
23 lutego 1945 r., w godzinach wieczornych, 380 samolotów RAF (w liczbie tej były także samoloty polskiego bombowego Dywizjonu Nr 300) dokonało nalotu na Pforzheim, stosunkowo niewielkie, niemieckie miasto usytuowane niedaleko Stuttgartu. Zrzuciły one 1575 ton bomb i materiałów zapalających - ktore wygenerowały jedną z największych w historii militarnych zmagań burzę ogniową. W jej wyniku 17 600 mieszkańców miasta straciło życie a dziesiątki tysięcy zostało rannych. Ponad 80 % infrastruktury miejskiej zostało anihilowane - co uczyniło z Pforzheim jednym z najbaradziej zniszczonych miast w czasie II wojny. W rocznicę tego zdarzenia, co roku w Pforzheim mają miejsce uroczystości upamiętniające dramat z 1945 r. Zamieszczając link do artykułu na stronie Deutsche Welle - gdzie opisane są ich szczegóły, pozwolę sobie na kilka krótkich refleksji.
Po pierwsze, zdarzenia jak powyżej, są "namacalnym" dowodem (jednym z wielu) na to, iż Niemcy zostały za II Wojnę Światową ukarane, w tym także zbrodniami wojennymi, którymi odpłacono im za ich zbrodnie wojenne. Bo przecież nalot na miasto zamieszkałe przez cywilów był zbrodnią wojenną z premedytacją uczynioną. Mającym wątpliwości należy wyjaśnić, iż na zbrodniarzach wojennych ( z ogromną przesadą za takowych uznajemy cywilów w Pforzheim) też można popełniać zbrodnie wojenne. A nalotów takich jak powyżej przeprowadzili alianci dobrych parę setek - nie licząc tysięcy pomniejszych. W zwiąkzu z tym, iż Niemcy zostały surowo ukarane - trudno jest..
W północno - wschodniej Syrii, w mieście kurdyjskim Quamishli, zdublowany atak terrorystyczny w wykonaniu ISIS przyniósł 67 ofiar śmiertelnych oraz 185 rannych - przy czym przypuszcza się, iż wiele ofiar znajduje się pod gruzami, więc najpewniej finalna liczba strat będzie znacznie większa. Siła wybuchów była tak wielka, iż całkowicie obróciła w gruzy znaczącą część zabudowy przestzreni gdzie dokonano zamachów.
Zdarzenia jak wyżej mają miejsce praktycznie codziennie, w wielu miejscach na terenie Bliskiego Wschodu, Afryki Północnej, Jemenie. Dodatkowo ogromna liczba cywilów na terenach jak wyżej ginie skutkiem nalotów USA i Rosji (oraz ich sojuszników) w Syrii i Jemenie (collateral demage). Szacuje się, iż zamachy terrorystyczne w Europie stanowią 1.5 % zamachów mających miejsce na obszarach jak wyżej. Obszarach, które politycznie, ekonomicznie i społecznie zostały totalnie zdestabilizowane ciągiem interwencji Zachodu ( przy podżeganiu ze strony Izraela do nich). Tak więc gdy następnym razem ISIS zaatakuje w Europie - miejmy świadomość tego jak nikły procent zła które Zachód wygenerował swoją tak idiotyczną jak i zarazem brutalną polityką - zwraca się przeciwko niemu. Miażdżący odestek tego zła trafia w innych - których życie jest przecież warte tyle samo co nasze - o czym bezwzględnie trzeba przypominać - bo słuchając doniesień mediów zachodnich (albo nie słuchając ich, bo ich nie ma) często odnosi się wrażenie zgoła odmienne.
Doszło do kolejnego zamachu z serii w Nicei. I znów jako poprzednimi razy z mediów wylała się fala histerycznych i ultrasubiektywnych komenatrzy - której echa dotarły na forum "Racjonalisty". Przypomnijmy więc generalne fakty. USA i Zachód (w tym Francja i Polska) szeregiem irracjonalnych interwencji militarnych dokonały całkowitej destabilizacji regionu bliskowschodniego. Szczególne znaczenia miało unicestwienie państwowości irackiej. W konsekwencji powstało ISIS, które jest odpowiedzialne za zamachy terrorystyczne w Europie, destabilizację Syrii, napływ uchodźców do Europy. Zachód zamiast wesprzeć Sadata w walce z ISIS prowadzi z nim nadal walkę. Co więcej, w międzyczasie anihilował swojego "wiernego psa" w północnej Afryce - to jest Kadafiego. Volenti non fit injura. Kto sieje wiatry zbiera burze. Akcja generuje reakcję. Ta reakcje w postaci owych zamachów jak ten wyzej to hetka z pętelką, zważywszy na liczbę ofiar, będących konsekwencją interwencji militarnych Zachodu. Jak we Francji zginie 90 tysięcy ludzi - wtedy będzie można mówić o wyrównywaniu się proporcji. Należy też bezwzględnie pamiętać, iż zamachy terrorystyczne w Europie to ułamek zamachów terrorystycznych, które codziennie mają miejsce w krajach regionu bliskowschodniego - a które są bezpośrednim pokłosiem interwencji militarnych Zachodu. Na końcu drobna dygresja dot. naszego ogródka nad Wisłą. Otóż my także dołożyliśmy - zważywszy na nasz potencjał - wcale sporą cegłę do dzieła destabilizacji jak wyżej. Więc nie..
Gruchnęła wieść, że armia przejęła władzę w Turcji! Jeśli się utrzymają byłoby wspaniale! Demontaż demokracji i zabijanie Kurdów skończy się (?). Rządy armii to również rychły koniec IS. Wreszcie dobra informacja w tym roku. Trzymam za nich kciuki!
Co by nie zarzucać Maxowi zgadzam się w 100% z tym v-logiem. To wygląda już na jakąś celową akcję elit USA ustawienia Trumpa na prezydenta. Przecież nikt normalny nie wytrzyma takiej nachalności promowania lewactwa, multikulti i całego tego syfu. Nie w takiej dawce. Od demokratów oczywiście. Wg mnie to jest wszystko ustawione w celu doprowadzenia Trumpa na prezydenta. Podobnie uważam, że Merkel celowo stosuje kretyńską politykę imigracyjną w celu pobudzenia w Niemczech ruchów nazistowskich, bo kto normalny wytrzyma bez emocji jak do kraju zaprasza się hordy tchórzy w wieku poborowym uciekających przed wojną zamiast bronić swoich rodzin, ojczyzny do raju, gdzie można macać europejki i dostać socjal za darmo. Ktoś w końcu tego nie zniesie. Wg mnie celowo destabilizują nastroje społeczne i polaryzują społeczeństwa zachodnie, aby tak powstałe napięcia ułatwiały kontrolę społeczeństwa i ograniczanie swobód obywatelskich.
O nowym ministrze obrony Izraela - Avigdorze Libermanie zdarzyło mi się już pisać na forum "Racjonalisty" ( np. "Cytatów Czar - VII. Dekapitacyny naciobolszewik z Kiszyniowa" www.racjonalista.pl/forum.php/s,711961). Jego poglądy oficjalnie wyrażane i wdrażane niejednokrotnie w życie, stanowią melanż stalinizmu i nazizmu. Liberman - co poniekąd nie dziwi - otacza się ludźmi, którzy na świat patrzą przez ten sam pryzmat co on. Ostatnio znów zbulwersował izraelską opinię publiczną. Otóż naczelne dowództwo izraelskiej armii wystąpiło z nominacją niejakiego Eyal Krima na naczelnego rabina izraelskiej armii. W tej chwili jego nominacja czeka na zatwierdzający podpis Libermana. Eyal Krim uważa - między innymi - że:
1. izraelscy żołnierzy mogą gwałcić atrakcyjne kobiety wroga (a co z mniej atrakcyjnymi, może uczynić z nich szabesgojki - pomoce kuchenne???) - bo to poprawia morale armii i przyczynia się tym samym do lepszego wykonywania przez nią zadań dla dobra całego narodu żydowskiego.
2. ranni bojowcy - terroryści palestyńscy nie są ludźmi, należy ich traktować jak zwierzęta i masowo rozstrzeliwać.
3. homoseksualiści winni być traktowani litościwie - bo są to istoty chore i "zdeformowane"
4. kobiety nie powinny mieć prawa zeznawać w sądach, gdyż ich "sentymentalna natura" nie pozwala im wytrzymywać należycie trudów przesłuchiwania krzyżowego.
5. polityka zatrudniania przez żydowskich pracodawców tylko i wyłącznie żydowskich pracowników nie jest jak najbardziej wskazane..
Komisja brytyjskiego parlamentu, na której czele stał John Chilcot opublikowała niedawno - po 7 latach pracy - kilkunastotomowy raport dot. udziału GB w ataku na Irak w 2003 r. Jest on druzgocący i nie zostawia suchej nitki na byłym premierze GB Tony Blair, który był wielkim orędownikiem dokonania owej inwazji. Raport jest co prawda napisany językiem nowomowy prawno - dyplomatycznej, tym niemniej jednak - mimo tego - wiele z jego sformułowań nie wymaga wcale tłumaczenia z polskiego na nasze. Są one bowiem oczywiste w swojej dosłownej wymowie. Z raportu jednoznacznie wynika, iż nie było żadnych podstaw - w oparciu o dane brytyjskiego wywiadu anno domini 2003 - do utrzymywania, iż istnieje zagrożenie użycia broni masowego rażenia ze strony Iraku - co było zasadniczym argumentem na rzecz obalenia Saddama Husajna. W raporcie jest podkreślone, iż legislacyjne uzasadnienie ataku na Irak było "wysoce niesatysfakcjonujące" (czyli, że go nie było w ogóle) i że armia brytyjska nie było w ogóle do takiego ataku przygotowana. Podsyłam link do materiału na temat, celem jego szczegółowej analizy. Tymczasem tutaj pozwolę sobie na kilka refleksji. Po pierwsze z raportu w zasadzie wynika, iż Blair jednoznacznie uchodzi za podejrzanego o popełnienie zbrodni przeciwko pokojowi - i już w GB są politycy (niektórzy posłowie z Izby Gmin), domagający się postawienia Blaira przed trybunałem. Po drugie należy pamiętać, iż wojna w Iraku totalnie zdestabilizowała sytuację w regionie blisko i środkowowschodnim..
Wyjście UK z EU obfitować bedzie w dalekosiężne konsekwencje tak dla UK jak i UE - oraz całej społeczności międzynarodowej. UK w EU było wiernym sojusznikiem Izraela strzegącym jego interesów oraz zwalczającym zaciekle te wszystkie tendencje w EU ( a jest ich ostatnimi czasy coraz więcej), które godzą w interesy Izraela oraz są krytyczne wobec jego polityki dyskryminacji i prześladowania Palestyńczyków. Secesja UK z szeregów państw unijnych siłą rzeczy wzmocni te podmioty EU - takie jak Szwecja czy Irlandia - które forsują znacznie ostrzejszą i stanowczą postawę wobec Izraela i jego polityki wobec Palestyńczyków. Cameron tuż przed referendum prezentował się publice żydowskiej jako zatwardziały sojusznik Izraela, zwalczający bliższe związki UE z Iranem, ambicję (rzekomą) tegoż ostatniego wejścia w posiadanie broni atomowej, ruch bojkotu i sankcji wobec Izraela czy też decyzję o specjalnym oznaczaniu produktów pochodzących z terytoriów palestyńskich okupowanych przez Izrael i kolonizowanych z pogwałceniem prawa międzynarodowego. Polityka prosyjonistyczna UK nie jest przypadkiem . Funkcjonuje tam drugie co do znaczenia po amerykańskim syjoinistyczne lobby w diasporze żydowskiej - mające bardzo duży wpływ na brytyjski przekaz medialny oraz brytyjską politykę. Wraz z secesją UK z EU - wpływy tego lobby i skutki jego "pressingu" przestaną się rozlewać w dotychczasowym wymiarze na przestrzeń polityczną Wspolnoty.
"In a last minute pandering for votes, British Prime Minister, David Cameron..