Kiedy grupie ludzi zdarza się coś złego, reakcje mogą być dwojakie: szukanie winy w sobie (co zrobiliśmy źle?) i szukanie winnego (kto nam to zrobił?). Ta pierwsza postawa prowadzi do przezwyciężenia tego, co się stało, do mobilizacji, by sytuację naprawić; ta druga prowadzi do poczucia, że się jest ofiarą, do nienawiści do wybranego kozła ofiarnego i do nie robienia nic, by się z tej złej sytuacji wydostać. Niestety, jak to zwykle z ludźmi, są tacy, którzy pociągają tę pierwszą postawę zbyt daleko i obwiniają własną grupę za wszystko możliwe. Ponieważ w kulturze żydowskiej krytyka siebie i własnej grupy jest normą, niektórzy pociągnęli to bardzo daleko. Jak pisał w 1988 r. Aharon Appelfeld w „New York Times Book Review”: “Antysemityzm skierowany wobec siebie był oryginalnym tworem żydowskim. Nie znam żadnego innego narodu tak przepojonego samokrytyką. Nawet po Holokauście… znani Żydzi ostro wypowiadali się przeciwko ofiarom… Żydowska zdolność zinternalizowania każdej krytycznej i potępiającej uwagi i ganienia samych siebie jest jednym z dziwów natury ludzkiej… Dzień i noc to uczucie tworzy przerażenie, wrażliwość, samokrytykę, a czasami autodestrukcję”.
Ci, którzy potrzebują kozła ofiarnego, obficie korzystają z tej tendencji do samo obwiniania się Żydów. Szczególnie uwielbiają skrajne przypadki, niemal patologiczne, takich znanych osób jak Noam Chomsky, Judith Butler, Max Blumenthal, Gilad Atzmon, Ilan Pappe, Szlomo Sand i wielu innych...
Przejawów klasycznego apartheidu w Izraelu jest multum. Stopniowo ich oczywistość dociera do opinii publicznej - co skutkuje licznymi raportami i analizami różnorakich podmiotów i organizacji międzynarodowych - ukazującymi jego detaliczne oblicze. Im bardziej jednakże król jest nagi, im bardziej jego golizna jest publicznie oglądana - tym bardziej zacięta i zapiekła jest kampania apologetów izraelskich ( Hasbara) - którzy w manierze żywcem zaczerpniętej z orwellowskich powieści usiłują wywracać na nice desygnaty słów. Zaprzeczając istnieniu apartheidu w Izraelu sięgają - między innymi - po przykład izraelskiego systemu edukacji, rzekomo zapewniającego równy i sprawiedliwy dostęp do oświaty tak Żydom jak i Palestyńczykom. Tymczasem system edukacji jak wyżej jest jednym z najbardziej rażących przykładów zróżnicowanego traktowania obydwu populacji w Izraelu - o czym, między innymi, piszą izraelskie media!!!! Mógłbym jako weryfikację tezy jak wyżej odesłać czytelników do całego multum różnorakich materiałów na temat. Ale celowo wybrałem artykuł z liberalnego, izraelskiego dziennika Haaretz - aby tym bardziej uwiarygodnić postawioną tezę jak wyżej. Charakterystyczną cechą izraelskiego szkolnictwa jest jego segregacja na część żydowską i palestyńską ( Palestyńczycy zamieszkują odrębne obszary, odizolowane od osadnictwa żydowskiego - które to zjawisko gettoizacji jest wzmocnione nałożonymi na nich ograniczeniami w poruszaniu się i korzystaniu z izraelskich dróg), skutkiem czego funkcjonuje..
Hebron - miejsce, od którego zaczyna się historia żydowskiego Izraela, włącznie z nazwą "Hebrajczycy". Miejsce dla Żydów o znaczeniu ustępującym jedynie Jerozolimie. Miejsce nieprzerwanej obecności Żydów przez tysiąclecia, mimo prześladowań, wygnań i pogromów, aż do pogromu arabskiego w 1929 r. (przed powstaniem nowoczesnego Izraela), kiedy to ocalałych z pogromu Żydów siłą wywieźli Brytyjczycy. Po wojnie 1948 r., kiedy państwa arabskie napadły na Izrael, Hebron pozostał w rękach arabskich. Żydzi wrócili tam w 1967 r., po wojnie, która była wojną prewencyjną w stosunku do Egiptu i Syrii, ale odparciem agresji rozpoczętej przez Jordanię. Wg. umów z Oslo z 1995 r. i następnie Umowy o Hebronie z 1997 r. Hebron został podzielony na dwa sektory: H1 kontrolowany przez Autonomie Palestyńską i H2 kontrolowany przez Izrael. W Hebronie mieszka 215 tysięcy Arabów i około 700 Żydów. Wojsko izraelskie jest niezbędne, by Arabowie nie zlinczowali tej garstki Żydów. Poza samym Hebronem jest żydowskie miasto Kirjat Arba, liczące ok. 6 tys. mieszkańców. Gdyby Żydom nie pozwolono żyć w Hebronie, usprawiedliwiałoby to czystkę etniczną dokonaną przez Arabów częściowo w 1929 r., i częściowo w 1948, kiedy Jordania wygnała wszystkich pozostałych przy życiu Żydów z terenów zajętych przez armię jordańską. Jakoś Izrael nie wygnał Arabów z terenów, które zajął w 1967 r. i jakoś nie potrzeba żołnierzy do ochrony żyjących w Izraelu Arabów. Dochodzi kwestia ekspansji Żydów na tereny "czysto palestyńskie". Często..
W swoich pamiętnikach żydowski dziennikarz Hirsh Goodman opisał jak to po powrocie do Izraela tuż po zakończeniu wojny sześciodniowej w 1967 r., usłyszał przemawiającego w radio ojca założyciela Izraela, premiera Bena Guriona, który wypowiedział – między innymi – następujące słowa: „Dla Izraela lepiej będzie jeżeli pozbędzie się zajętych terytoriów z ich arabską ludnością jak najszybciej. W przeciwnym wypadku Izrael szybko przeistoczy się w państwo uprawiające politykę apartheidu”. Warunek zawieszający zawarty w stwierdzeniu Ben Guriona nie ziścił się – ziściła się więc jego prognoza: Izrael przeistoczył się w państwo rasistowskie, aplikujące w stosunku do ludności palestyńskiej politykę apartheidu. Hirsh Goodman pochodzący z…Republiki Południowej Afryki, w lot zrozumiał co premier Izraela miał na myśli – czego nie można powiedzieć o współczesnych apologetach Izraela, którzy zaprzeczają oczywistej oczywistości, utrzymując wbrew temu co wszyscy widzą, iż król wcale nie jest nagi, czy też raczej…że nie jest przyodziany w paskudne szaty apartheidu – etykietując swoich oponentów mianem zadeklarowanych antysemitów” i innymi tym podobnymi epitetami. Ben Gurion bynajmniej nie był jedynym żydowskim/izraelskim prominentem, który zwracał uwagę na niebezpieczeństwo pojawienia się apartheidu w Izraelu. Yitzhak Rabin były premier Izraela zastrzelony przez żydowskiego fundamentalistę w 1976 r. powiedział w wywiadzie telewizyjnym:..
W wątku zatytułowanym "Jakie szatany były tu czynne" (www.racjonalista.pl/forum.php/s,740096) podniesiony został problem ataku z użyciem broni chemicznej w Syrii - który to fakt stał się pretekstem do uderzenia rakietowego USA na instalacje armii syryjskiej Bashira Assada. Zasygnalizowano w nim istnienie wiarygodnych, spójnych poszlak wskazujących na islamistyczną oraganizacje Front Al Nusra - kolaborującą z Izraelem - jako na podmiot sprawczy, odpowiedzialny za ów atak. Okazuje się, iż do owego łańcucha spójnych i układających się w logiczną całość poszlak - dochodzi kolejna, bardzo istotna. Otóż wiodący amerykański i światowy ekspert w zakresie produkcji i stosowania broni chemicznej , dr Theodore Postal, z najbardziej prestiżowej amerykańskiej uczelni technicznej MIT (Massachusetts Institute of Technology) oświadczył, iż wszystkie przesłanki wskazują na to, iż atak z użyciem sarinu jak wyżej nie mógł być przeprowadzony z powietrza - co w zasadzie wyklucza armię syryjską podległą Assadowi jako winowajcę - wzmacniając tym samym tezę, iż za zdarzenie owo odpowiada Fronta Al Nusra. Zainteresowanych problemem odsyłam do podlinkowanego materiału, zamieszczając tymczasem stosowne passusy:
"And a leading analyst on military technology, Dr. Theodore Postol of MIT, has concluded that the alleged device for a sarin attack could not have been delivered from the air but only from the ground, meaning that the chemical attack may not have been the result of the Syrian airstrike."..
Głęboko wierzący przeciwnicy Baszara Assada oskarżają go o działania na rzecz Izraela. Równie głęboko wierzący zwolennicy Assada oskarżają ISIS, Al-Nusrę, Al-Kaidę o współpracę z Izraelem. Zwolennicy Mubaraka oskarżali Bractwo Muzułmańskie o tajne porozumienie z Izraelem. Zwolennicy Bractwa Muzułmańskiego malowali Gwiazdę Dawida na portretach Mubaraka. Zwolennicy ISIS widzą „oś zła”: Iran-USA-Izrael. Ajatollahowie z Iranu widzą współpracę Izraela z ISIS. Niezależnie od stopnia absurdu zawsze znajdą się zwolennicy obwiniania Izraela o najbardziej nieprawdopodobne sojusze i działania (włącznie z gorliwą współpracą z Hitlerem, by zamordować 6 milionów Żydów).
Międzynarodówka głęboko wierzących w nieskończoną podłość Żydów (z przedstawicielami rządu Baszara Assada na czele) oskarża obecnie Izrael o współpracę i wspieranie Al-Nusra. Głównym dowodem zbrodni jest to, że Izrael na własny koszt leczy rannych i chorych z Syrii. Wśród tysięcy, którym już udzielił pomocy (w tym wiele kobiet i dzieci) znajdują się również ranni mężczyźni, którzy brali udział w walkach. Jak powtarzają izraelscy lekarze: „Nie pytamy, po której stronie walczyli. Dla nas są to po prostu ludzie, którzy potrzebują pomocy”. Obywatele Izraela zbierają pieniądze na odżywki dla dzieci syryjskich i na lekarstwa. Zimą zebrali wielką ilość ciepłej odzieży i koców, które zostały przekazane marznącym uchodźcom syryjskim. Myśl jednak, że Żydzi są ludźmi i że są zdolni do działań humanitarnych, nie..
Michael Link - specjalny wysłannik ONZ do spraw przestrzegania praw człowieka na terytoriach palestyńskich okupowanych przez Izrael od 1967 r. w raporcie przedłożonym Komisji ONZ do spraw praw człowieka oraz Radzie ONZ do spraw praw człowieka zawarł miażdżąca krytykę izraelskiej polityki na obszarach okupowanej przez Izrael Palestyny A oto fragment z raportu jak wyżej:
"Pięćdziesięcioletnia okupacja izraelska terytoriów palestyńskich w sposób głęboki i kompleksowy zerodowała przestrzeganie praw czlowieka oraz wartości demokratyczne. W jej trakcie Izrael sprawował okupacyjną władzę nad pięcioma milionami ludzi wbrew ich zdecydowanej woli - co rzecz jasna wymagało gwałcenia praw, erozję rządów prawa, gwałcenie miedzynarodowych zobowiązań, uciekanie się do głęboko dyskryminujących praktyk, odejście od powszechnie przyjętych sposóbów zachowania się zołnierzy, upodlenie człowieczeństwa, zaprzeczenie tendencjom, które są oczywiste dla każdego, stosowanie nieliberalnych praktyk w polityce oraz - co jest istotą tego raportu - stosowanie polityki represji w stosunku do tych oraganizacji społecznych, które ujawniały niewygodne prawdy o opłakanym stanie przestrzegania praw człowieka pod okupacją".
USA oraz Izrael odmawiają przyjęcia do wiadomości raportu jak wyżej oraz bojotują zarówno Komisję do spraw praw człowieka ONZ jak i Radę do spraw człowieka ONZ. Powodowany najpewniej stanem rzeczy jak ów opisany w raporcie jak wyżej - który mógł zaobserwować naocznie podczas swej podroży do Palestyny..
Pretekstem do ostatniego amerykańskiego ataku rakietowego wymierzonego w Syrię było rzekome użycie przez siły podporządkowane Bashirowi Assadowi broni chemicznej przeciwko rebeliantom. Problem jednakże w tym, iż tak w przypadku ostatniego ataku z użyciem broni chemicznje jak i ataku uprzedniego, z 2013 r. więcej bardzo mocnych poszlak wskazuje na to, iż za czyny owe nie jest odpowiedzuialny reżim Assada lecz jego przeciwnicy, na przykład rebelianci z islamistycznego ugrupowania związanego onegdaj z al Qaeda, zwanego Front Al - Nusra. Zainteresowanym detalami/poszlakami - wskazującymi na innego niż rząd Assada sprawcę ostatniego ataku chemicznego - podrzucam link o materiału na stronie Deutsche Welle, tymczasem natomiast skoncentruję się na innym równie intrygującym aspekcie owej sytuacji. Otóż Front Al - Nusra jest oraganizacją o której wiadomo nie od dzisiaj, iż kolaboruje mocno z Izraelem (polecam drugi podlinkowany materiał) któremu - w ramach realizacji długofalowego projektu restauracji "Wielkiego Izraela" - zależy na dekompozycji obszaru bliskowschodniego, w szczególności na rozbicu proirańskiej Syrii na kilka mniejszych tworów quasipaństwowych, którymi łatwo byłoby sterować. Tymczasem rozwój wypadków w Syrii w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy układał się całkowicie nie po myśli syjonistycznych strategów. Assad z pomocą Rosji znacznie się umocnił, odzyskał kontrolę nad sporymi połaciami kraju i w chwili obecnej prowadzi działania ofensywne przeciwko swoim wrogom. Stąd..
Witam, czy zna ktoś mocniejszy jednostkowy argument propagandy od zestawienia zagazowanych (podobno) dzieci i strony oskarżanej razem ze sobą? Powiedzmy, że jestem właścicielem jakiegoś kanału i w wiadomościach powiem, że przykładowo Mariusz Agnosiewicz wczoraj zagazował dzieci we Wrocławiu. Pokażę jakieś tam zdjęcia cierpiących dzieci znalezione w internecie, a obok zdjęcie śmiejącego się Mariusza. Pominę oczywiście całkowicie wszelkie dowody oraz sprawdzenie autentyczności tych dowodów, ważne że stwierdzę jak wyżej i co najważniejsze pokażę zdjęcia dzieci. Czy wyobrażacie sobie sytuację, że nikt z oglądających nie zada sobie pytania: zaraz zaraz, a gdzie dowody, skąd wiadomo, że to on? Skąd w ogóle wiadomo, że tego danego dnia w tym danym miejscu był atak gazem bojowym na te dane na tych zdjęciach dzieci? A skąd w ogóle wiadomo, że to Mariusz? A skąd wiadomo, że dowody, jeśli jakiekolwiek są - są autentyczne, a nie sfabrykowane? Wszak na wojnie, szczególnie informacyjnej fabrykowanie informacji to podstawa.
PS. Mariusz, oczywiście cokolwiek powiesz, nie pokażę tego w mediach. Sorry.
Izrael, podobnie jak dawniej Żydzi, wzbudza w fanatykach potrzebę demonizowania. Kiedyś były to mity o przekłuwaniu hostii, zabijaniu dzieci chrześcijańskich na macę, sprowadzaniu zarazy i wszelkiego możliwego, co tylko zatrutym nienawiścią przyszło do głowy. Dzisiaj obiektem takich chorych mitów jest Izrael. W krajach arabskich i islamskich sprawa jest prostsza: nadal można pleść, co komu ślina na język przyniesie. Europejscy admiratorzy arabskich opowieści mają trochę trudniej. Jak tu przekonać bardziej oświeconą publiczność, że Żydzi wyhodowali rekina wyszkolonego do atakowania niemieckich turystów w Egipcie, by zniszczyć egipski przemysł turystyczny; że wyhodowali szczury, które atakują tylko Arabów w Jerozolimie; że zarzucają świat arabski gumą do żucia, która wzmaga chuć u kobiet, prowadząc do rozprzężenia moralnego; że wszczepili w paski do męskich spodni (którymi też zarzucają świat arabski) specjalne wkładki, które powodują impotencję… wiele jest takich opowieści, których jakoś nie wypada powtarzać w Europie lub Ameryce. Są jednak także inne: że Izrael dokonuje ludobójstwa ludności palestyńskiej (nieważne, że liczba tej ludności zwiększyła się wielokrotnie od 1948 r.); że izraelskie oddziały medyczne udzielają pomocy w miejscach katastrof naturalnych po to, by ukradkiem pobierać narządy do przeszczepów itd. itd. Liczba tych mitów też jest nieskończona i obalone, powracają jak na gumce. Od czasu do czasu powraca historia izraelskiej „etno-bomby”. Oczywiście,..