Czy ponowne zdobycie władzy przez Roberta Ficę pozwoli mu uchronić się przed zarzutami o mafijne powiązania? Na razie poparcie swojej partii buduje na prorosyjskiej dezinformacji. - Żyjemy w liberalnym faszyzmie, w kraju gdzie prezydent używa nazistowskiego pozdrowienia "Sława Ukrainie!". To hańba! - krzyczał z mównicy w Bratysławie przed kilkoma tygodniami Lubos Blaha, poseł partii Smer. Jej przewodniczącym jest były premier Robert Fico. Blaha stał się rok temu wschodzącą gwiazdą Smeru ze względu na swój cięty, a nierzadko wulgarny język. W partii jego notowania wciąż rosną. W tym roku dostał nawet wysokie, "biorące" miejsce na liście partyjnej. Blaha za głównego wroga wziął sobie słowacką prezydent Zuzanę Czaputową. I został skazany kilka miesięcy temu za nazwanie głowy państwa "amerykańską agentką" i "k...". Podobny proces przechodzi teraz Fico - również były słowacki premier powiedział publicznie, że Czaputowa wypełnia dyspozycje USA i "służy obcym interesom". Ale to nie jest najważniejszy z listy wyskoków Ficy. W ubiegłym roku został oskarżony o kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą. To odprysk jednej z afer, których wysyp nastąpił po 2018 r., gdy krajem wstrząsnęło morderstwo dziennikarza śledczego Jana Kuciaka oraz jego partnerki, Martyny Kusznirovej. Młodzi ludzie zginęli z rąk płatnego zabójcy, który dostał zlecenie uciszenia na zawsze dziennikarza, prowadzącego śledztwo w sprawie gigantycznej ośmiornicy, jaka opanowała państwo. Narzeczona Kuciaka była przypadkową.. |