Według listy rankingowej ułożonej przez izraelską organizację Hiddush - For Religious Freedom and Equality. - sortującej kraje świata według stopnia swobody zawierania małżeństwa, Izrael znalazł się w grupie krajów o najgorszych notowaniach, na równiej stopie z takimi państwami jak Pakistam, Afganistan czy Arabia Saudyjska. Diabeł jak zawsze tkwi w detalach - przeklejam więc stosowny fragment raportu rzeczonej organizacji ukazujący istotę problemu:
• Israeli law only recognizes religious wedding ceremonies, conducted by state-recognized religious functionaries. With regard to weddings conducted in Israel, there is no option for civil marriage.
• Among the Jewish population, the (Orthodox) Chief Rabbinate has sole legal authority over marriage(i kilka dni temu Kneset uchwalił prawo penalizujące obchodzenie tego prawa karą dwóch lat pozbawienia wolności - sic!!! - Arminius)
• Only those who are recognized as Jews according to Orthodox Jewish law can get married in Israel. They are only allowed to marry other Jews approved by the Chief Rabbinate. The marriage ceremony is strictly Orthodox and non-egalitarian. Members of other religions can only marry spouses of the same religion and only by their own State-recognized religious authorities.
• Over 300,000 Israeli citizens do not have an official religious status, meaning that 4% of the population is unable to legally get married (These are mostly new immigrants for the Former Soviet Union, who have paternal..
W 1964 r. Cassius Clay przeszedł na islam i - przy okazji - zmienił nazwisko na Muhammad Ali. I pod nim przeszedł do legendy jako bokser wszechczasów. Konwersji na islam towarzyszyła Alemu dalsza radykalizacje poglądów i tak już wcale radykalnych. Ali został - między innymi - zawołanym orędownikiem sprawy palestyńskiej i - jako taki - zaczął poddawać niewybrednej - jak przystało na bezkompromisowego pięściarza - krytyce tak syjonizm jak i państwo Izrael. Jego antysyjonistyczne poglądy jak również zaangażowanie na rzecz sprawy palestyńskiej nasiliły się szczególnie po przejściu w 1974 r. na emeryturę. Pod spodem podaję kilka cytatów z wypowiedzi boksera, które nie pozostawiają wątpliwości co do jego opinii na temat syjonizmu. Podczas podróży po Bliskim Wschodzie, rozpoczętej zaraz po przejściu na emeryturę Ali, zgromadzonym dziennikarzom w Bejrucie, oświadczył, iż "Stany Zjednoczone są twierdzą syjonizmu i imperializmu". Podczas wizyty do obozów uchodźców palestyńskich w Libanie Ali oświadczył: "W moim imieniu oraz imieniu wszystkich Muzułmanów w USA - deklaruję popracie dla walki Palestyńczyków o wyzwolenie ich ojczyzny i wypędzenie syjonistycznych okupantów". W 1980 r. podczas wizyty w Indiach przedsięwziętej w celu promowania bojkotu Olimpiady w Moskwie - w związku z napaścią Sowietów na Afganistan - Ali oświadczył, iż "syjoniści kontrolują USA i cały świat". Wypowiadając się na temat zajęcia ambasady USA w Teheranie i wzięciu zakładników amerykańskich przez irańskich studentów..
"Ile można patrzeć, jak Izraelczycy burzą twoje domy, straszą zwierzęta, doprowadzają dzieci do histerii. My nie jesteśmy z żelaza, chcemy spokoju. Jak ludzie, choć jak ludzie nie żyjemy już od lat. Armagedon zaczął się w Al-Arakib 27 lipca 2010 roku. - O trzeciej nad ranem przyszły wojsko i policja: 1700 ludzi - wspomina Aziz. - Mieli długą broń, psy, nad wsią krążyły helikoptery. To była wojna, tyle że zamiast bomb mieli buldożery.Przez siedem godzin zniszczyli 65 domostw i 70 zagród dla zwierząt. Wyrwali wszystkie drzewa oliwne i 700 drzew owocowych. Odbierali ludziom ubrania, niszczyli sprzęty domowe. - Zostaliśmy z niczym, w bezrozumnym, tępym szoku - opowiada Aziz.Wioska zamieniła się w kłębowisko zmiętej blachy falistej, strzaskanych tyczek namiotów. Kilkuset mieszkańców zostało bez dachu nad głową".
"Pytam, dlaczego tu tak cicho. - Dziś w Al-Arakib mieszka 60 osób. Pięć lat temu było nas dziesięć razy więcej, ale nie dziw się tym, którzy wyjechali. Ile można patrzeć, jak burzą twoje domy i namioty, straszą zwierzęta, doprowadzają dzieci do histerii. My nie jesteśmy z żelaza, boimy się, chcemy spokoju. Jak ludzie, choć jak ludzie nie żyjemy już od wielu lat.Od 2010 roku Al-Arakib było burzone prawie sto razy. Ostatni raz buldożery wjechały na dwa dni przed moją wizytą, lecz ruiny zostały już uprzątnięte. To potwornie nudne kolejnym ekipom wykonującym "demolition order", czyli nakaz wyburzenia, pokazywać dokumenty potwierdzające własność ziemi, pożółkłe ze starości, bo..
Timothy Garton Ash - profesor z Oksfordu znany dobrze czytelnikowi polskiemu ze swoich prac poświęocnych historii i teraźniejszości Europy Środkowo - Wschodniej w jednej ze swoich ostatnich publicznych wypowiedzi stwierdził, iż określone grupy nacisku oraz władze państwowe prowadzą kampanię mająca - de facto - na celu ograniczenie wolnośic słowa i prawa do swobodnej wypowiedzi. Ash podkreślił, iż promowanie na wzór amerykański tzw. "safe spaces" (przestrzenie, np. uniwersytety, gdzie obowiązuje drakońska, doprowadzona do skrajności i de facto całkowicie już zdegenerowana zasada politycznej poprawności, która elimunuje możliwość szczerej i owocnej debaty na dany temat) oraz uchwalanie aktów prawa godzących w tak zwane "ekstremistyczne" poglądy może doprowadzić do tego, iż takie postacie jak Jezus, Marks, Darwin, Hegel, Rousseau (oraz ich poglądy), zostaną wykluczone z przestrzeni uniwersyteckiej. Profesor podkreślil, iż tendencja do kreowania owych "safe spaces" jest zauważalna również w pewnym stopniu wśród samych studentów uczelini - które to zjawisko uznał za równie groźne. Jestem sympatykiem politycznej poprawności - o ile oznacza ona wypowiadane poglądów w sposób niekonfrontacyjny oraz nieobrażający ewentualnej drugiej strony. Jednakże owa zasada nie może prowadzić do zgniłych kompromisów polegających na przeinaczaniu prawdy lub jej omijaniu. W takim wypadku wypada tylko przyklasnąć oksfordzkiemu profesorowi. Dygresja na marginesie. Kilka "wątków temu" zamieściłem tekst o..
"Ktokolwiek jest z nami powinien otrzymać wszystko. Ktokolwiek jest przeciwko nam - nie można nic zrobić innego jak tylko podnieść siekierę i odrąbać mu głowę. W przeciwnym wypadku - nie przeżyjemy tutaj" ("Whoever is with us should get everything. Whoever is against us, there's nothing else to do. We have to lift up an axe and remove his head, otherwise we won't survive here). Któż wypowiedział te straszne słowa? Hitler? Himmler? Eichman? Stalin? Pol Pot? Pudło w każdym z tych kolejnych przypadków. Autorem owej wyrafinowanej maksymy jest Avigdor Liberman, czołowy izraelski polityk, szef partii Yisrael Beiteinu, były Minister Spraw Zagranicznych Izraela, obecny Minister Obrony tego kraju i najbardziej prominentny jego Ostjude. Urodził się w 1958 r. w Kiszyniowie. Tam też uczęszczał do szkoły średniej, a następnie studiował meliorację w kiszyniowskiej Akademii Rolniczej. W 1978 r. wyemigrował do Izraela - gdzie zrobił karierę polityczną, bazując na milionowej rzeszy takich samych jak on Żydów rosyjskich, którzy wyemigrowali z ZSRR w latach 70 i 80 - tych, synów i wnuków tych, którzy w krytycznym stopniu przyczynili się onegdaj do zafunkcjonowania bolszewizmu w Rosji. Poglądy Libermana i jego klienteli cechują się skrajnym rasizmem, ksenofobią, agresją, nienawiścią do rzeczywistego i urojonego przeciwnika, skłonnością do brutalnych i siłowych rozwiązań problemów. Powiedzieć, że są to naziści byłoby za mało. Raczej jest to amalgamat nazizmu i bolszewizmu w swej najgorszej odmianie...
Włochy jako ostatnie państwo Europy Zachodniej zalegalizowały homoseksualne związki partnerskie. W zachodniej Europie najdłużej opierały się przed uznaniem postulatu, by dać homoseksualistom możliwość prawnego umocowania ich związków (ślubu lub "związków cywilnych" czy "rejestrowanych"). Nawet publiczne reakcje Kościoła, przeciw tej ustawie, były dość powściągliwe w porównaniu z jego działaniami sprzed paru lat.
Od teraz w Unii Europejskiej takich możliwości nie ma już tylko w Polsce, Bułgarii, Rumunii, na Słowacji, Litwie i Łotwie. Kresy wschodnie Europy jeszcze się opierają, ale jak długo? Tej fali nic nie zatrzyma. Kwestia czasu. Podobnie było kiedyś z przyznaniem praw kobietom. wyborcza.p(*)ozwiazki-legalne-w-italii.html
Avigdor Liberman - postać wielce kontrowersyjna w izraelskiej polityce i warta niewątpliwie odrębnego postu - ma wkrótce objąć stanowisko ministra obrony Izraela. W rezultacie przystąpienia jego partii - Yisrael Beiteinu - do koalciji rządowej - jako swoisty warunek dojścia od tego mariażu - Liberman forsuje nowelizację izraelskiego prawa, mającą polegać na możliwości orzekania i egzekwowania kary śmierci za czyny skutkujące zabójstwem w warunkach zamachu terrorystycznego. Aby uspokoić swoich bardziej liberlanych kontrahentów z szykującej się koalcji - zapewnia ich, iż owa przyszła kara śmierci nie będzie jednakże orzekana i wykonywana w stosunku do Żydów. Miałaby ona bowiem być orzekana tylko i wyłącznie przez izraelskie sądy wojskowe. W Izraelu wykształciła się praktyka osądzania Palestyńczyków oskarżonych o czyny natury terrorystycznej - przez sądownictwo wojskowe, podczas gdy za takie same zarzuty Żydzi stawiani są przed sądami cywilnymi. Projekt ministra Avigdora Libermana jest wielce charakterystyczny w swoim przesłaniu i filozofii - nawiązując jednoznacznie do tradycji starotestamentowo - talmudycznej, w której Żydzi, stanowiąc naród wybrany przez Jehowę, mieli status wyjatkowy i ponad wszystkimi innymi narodami. I jest - jako taki - kolejną odsłoną wieloaspektowego fenomenu, polegającego na intensyfikowaniu się ostatnimi przejawów segregacji oraz dyskryminacji etnicznej wymierzonej w Palestyńczyków.
"ISRAELI DEATH PENALTY FOR TERRORISTS WILL NOT APPLY TO JEWS.
Raymond Barre były premier Francji, pod koniec życia – gdy już w praktyce niczym nie ryzykował – oświadczył w audycji radiowej, iż : „żydowskie lobby, nie tylko w kontekście mojej osoby, jest zdolne organizować przedsięwzięcia, które są hańbiące. I ja chcę to publicznie oświadczyć!”. Z kolei były Prezydent Francji, Francois Mitterrand miał - ostatniego dnia urzędowania w swoim gabinecie – skonstatować o „ potężnym i szkodliwym wpływie żydowskiego lobby we Francji”. Ale najciekawsze wypowiedzi na temat wpływów żydowskiego lobby należy przypisać największemu z 20 - wiecznych Francuzów – czyli samemu gen. De Gaulle. Kim on był – każdy mniej więcej wie – przejdźmy więc od razu do meritum sprawy. Otóż w wywiadzie - do którego podaję link na końcu wątku – udzielonym po zakończeniu wojny arabsko – izraelskiej w 1967 r., wywiadzie zawierającym krytyczne opinie o nacji żydowskiej, generał – w szczególności - powiedział, iż : „Żydzi należą do pewnej siebie i mającej skłonność do dominacji elity”, dodając zaraz potem, iż „cieszyli się oni potężnym wsparciem finansowym i polityczno – propagandowym z żydowskich kręgów Ameryki i Europy”. Innymi słowy, generał potwierdził fakt funkcjonowania realnego i potężnego lobby – wpisującego się w schemat nakreślony w fikcyjnych „Protokołach Mędrców Syjonu”. Opinie De Gaulle wykreowały błyskawiczny zgiełk i tumult we francuskich..
W wątku zatytułowanym "Życie Żyda >Życie Palestyńczyka" sygnalizowałem szykującą się koalicję partii Netanyahu z ultrakonserwatywnym i ksenofobicznym ugrupowaniem Avigdora Liebermana i związanym z tym żądaniem tegoż doprowadzenia do dywersyfikacji przepisów dot. kary śmieci, tak aby za akty terroryzmu można było skazywać na najwyższą karę Palestyńczyków, a Żydów już nie. W Izraelu perspektywa zawiązania się ultranacjonalistycznej koalcji jak wyżej wywołała małe trzęsienie ziemi. Dłogoletni komentator zagadnień militarnych na kanale 2 izraelskiej telewizji - Roni Daniel - przerwał odczytywanie wiadomosci i oświadczył, iż jest zaalarmowany tym co się dzieje w Izraelu i uważa, iż jego dzieci powinny wyemigrować z Izraela ("A military affairs commentator interrupts his broadcast to deliver a monologue: I'm alarmed by what's happening in Israel, he says, I think my children should leave").
Istotniejsza jednakże wypowiedź padła z ust jednego z czolowych izraelskich polityków Ehuda Baraka - najbardziej udekorowanego izraelskiego żołnierza i byłego ministra obrony Izraela - polityka bynajmniej nie lewicowego, raczej z kręgów centrowo - prawicowych, który oświadczył, iż to co się stało jest "przechwyceniem izraelskiego rządu przez niebezpieczne elementy" i że Izrael "został zainfekowany bakcylami faszyzmu", co powinno być "czerwonym światłem dla tych wszystkich którym zależy na tym, co się dzieje w rządzie". ("What has happened is a hostile takeover of the Israeli government by dangerous..
Byli pracownicy Facebooka odpowiedzialni za redagowanie breaking news na tej stronie społecznościowej ("news curators") twierdzą, iż w firmie Zuckerberga jest rozpowszechnioną praktyką tlumienie wiadomości mogących stanowić przedmiot zainteresowania czytelników o konserwatywnych poglądach i - a contrario - zamieszczanie mało istotnych info, nie charakteryzujących się dużym zainteresowaniem, promujących treści i przesłania liberalno - lewicowe, i stanowiące - jako takie - przedmiot zainteresowania czytelników o poglądach lewicowych. Potwierdzenie wiarygodności owych doniesień oznaczałoby, iż Facebook uprawia - niezgodną z zapewnieniami portalu - sui generis cybernetykę społeczną, uciekając się do metod wyrafinowanwgo modelowania zestawu info - najpewniej w celu pożądanego sprania mózgu korzystającym z jego usług.
"Facebook workers routinely suppressed news stories of interest to conservative readers from the social network’s influential “trending” news section, according to a former journalist who worked on the project. This individual says that workers prevented stories about the right-wing CPAC gathering, Mitt Romney, Rand Paul, and other conservative topics from appearing in the highly-influential section, even though they were organically trending among the site’s users".
"Several former Facebook “news curators,” as they were known internally, also told Gizmodo that they were instructed to artificially “inject” selected..