 |
"Śmierć uczyniła z niego narodową ikonę" Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 18-04-2010 18:36 | zachaj (5239 punktów) | "Śmierć uczyniła z niego narodową ikonę"
15 na 15 | "Za życia postrzegany jako "uparty i nie odnoszący sukcesów", po śmierci "ikona narodowa". Tak o Lechu Kaczyńskim pisze niemiecki tygodnik "Der Spiegel" w najnowszym wydaniu. Niemcy analizują też wpisany - w ich ocenie - w polską tożsamość "mit ofiary" i zastanawiają się, czy po śmierci "brata męczennika" Jarosław Kaczyński będzie chciał przejąć polityczną spuściznę Lecha decydując się na start w wyborach.
- My Polacy potrzebujemy męczeństwa jak powietrza - cytuje "Spiegel" wypowiedź polskiego filozofa religii Zbigniewa Mikołejki z PAN i opatruje ją komentarzem: "Polacy zawsze definiowali się poprzez pełną cierpień historię, począwszy od podziału Rzeczpospolitej szlacheckiej w XVIII w., poprzez obce panowanie rosyjskich carów, Prus i monarchii austro-węgierskiej, aż po agresję nazistowską. Wydaje się, że tragedia ze Smoleńska wspiera ten obraz historii."
Niezwykle trafna jest ocena niemieckiego tygodnika , szczególnie jeżeli chodzi o pierwsze zdanie , ale czy rzeczywiście potrzebujemy męczeństwa ? I dalej ...
"Tożsamość Polaków polega na postrzeganiu siebie jako wiecznej ofiary - to kolejny cytat z wypowiedzi prof. Mikołejki. Ten "mit ofiar" trwa, choć Polska w 1989 r. bez rozlewu krwi zrzuciła komunistyczne jarzmo, a gospodarka kraju się rozwija. - Nie ma w tym sprzeczności - zauważa profesor."
Czy TO jest nasza tożsamość - wieczna ofiara ? Myślę , że to bezpośrednio wiąże się z wiarą w boga. Te "wynoszenie na ołtarze" , składanie hołdów i modłów ma zrobić wrażenie rzeczywistego kontaktu ze zmarłymi i poniekąd z bogiem. Przy oczywistej wiedzy , że on nie istnieje staje się to śmieszne. Religia mówi : zmarli nas słyszą i mogą wywalczyć coś dla nas u boga - może lepszą Polskę ?! Prawda jest inna i każdy powinien to wiedzieć. Lepszą Polskę to możemy stworzyć My - żyjący. Ale wracając do tożsamości , to czy nie możemy budować jej na tym właśnie , że od 1989 nasz kraj się rozwija , sytuacja państwa jest stabilna , jesteśmy znaczącym krajem w Europie.
Kościół zarobił sobie na ocieplenie wizerunku , po tych pedofilskich akcjach , teraz te okazałe ceremonie ku czci , niemal dzień i noc pokazywane na wszystkich stacjach. Moja kolejność to : Człowiek , Prezydent , katolik. Kolejność prezentowana w TV to : Wielki Katolik , Prezydent , człowiek....
No cóż skoro tak bardzo chcecie , niech będzie - to był i zawsze będzie WASZ Prezydent , Katolicy.
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 | Stephan (266 punktów) | > to był i zawsze będzie WASZ Prezydent , Katolicy. Profesor Religa (ś.p.) był w jego sztabie wyborczym. I był ateistą.
|
|
 | 7 na 7 | zachaj (5239 punktów) |
>Profesor Religa (ś.p.) był w jego sztabie wyborczym. I był ateistą.
Sikorski też był , i co z tego ? A i po co te (ś.p.) ? Świętej pamięci to jest Prezydent Kaczyński , a zmarły Profesor Religa.
A tak poza tym to chciałbym świeckiego grobowca dla Prezydentów świeckiego państwa.
|
|
|  | 8 na 8 | Guzik (2020 punktów) |
>A tak poza tym to chciałbym świeckiego grobowca dla Prezydentów świeckiego państwa."
Ja też.
Podkreślanym dokonaniem Lecha Kaczyńskiego było Muzeum Powstania Warszawskiego... Cała jego kadencja to patrzenie wstecz, lub porywanie się z motyką na księżyc. Już w dzieciństwie chciał go ukraść - to zapewne dlatego. Najbardziej rzucało się w oczy życie przeszłością i czczenie klęsk narodowych. Po co? Już Norwid mówił: Trzeba z żywymi naprzód iść, po życie sięgać nowe, a nie w uwiędłych laurów liść, z uporem stroić głowę!
Prezydent nie posłuchał i... sam stał się przeszłością. Od nas zależy czy także legendą!
|
|
| |  | 2 na 2 | Karol Karpiński (76 punktów) | > Już Norwid mówił... powtarzając za Asnykiem
|
|
| | |  | | Guzik (2020 punktów) | > > Już Norwid mówił> ... powtarzając za Asnykiem  Nie wiem kto za kim powtarzał, na pewno ja za Asnykiem: *** (Trzeba z żywymi naprzód iść)
Asnyk Adam
Trzeba z żywymi naprzód iść,
Po życie sięgać nowe,
A nie w uwiędłych laurów liść
Z uporem stroić głowę
Wy nie cofniecie życia fal!
Nic skargi nie pomogą:
Bezsilne gniewy, próżny żal!
Świat pójdzie swoją drogą!
|
|
| | | |  | 4 na 4 | placownik (17853 punktów) |
>Asnyk Adam
???? A żeby Ci klawiaturę zwarło na krótko!!!
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | |  | 6 na 6 | Adamiak (36436 punktów) | > >Asnyk Adam> ???? A żeby Ci klawiaturę zwarło na krótko!!! Co nie znaczy, że na krótko.  Pozdrawiam.
|
|
| | | | |  | | Guzik (2020 punktów) | > >Asnyk Adam> ???? A żeby Ci klawiaturę zwarło na krótko!!!> Pozdrawiam> Niech strój słów podkreśla urodę myśliMyślałam Asnyk - pisałam Norwid, o muzo!
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | > Myślałam Asnyk - pisałam Norwid, o muzo! ... ... a napisałaś Asnyk Adam... O, zgrozo!
|
|
|  | | Stephan (266 punktów) | >Sikorski też był , i co z tego ? A no to z tego, że powiedzenie "Katolicy to był WASZ prezydent" jest oparte na stereotypie, który w dodatku nie ma pokrycia w faktach. Jeżeli podzielimy społeczeństwo na katolików i niekatolików, to zbiór ludzi, poczuwających się do tego, że LK był ich prezydentem i zbiór katolików nie będą tożsame.
>A tak poza tym to chciałbym świeckiego grobowca dla Prezydentów świeckiego państwa. Również uważam, że jest konieczny.
|
|
| |  | 5 na 5 | spray (5875 punktów) | > >Sikorski też był , i co z tego ?> A no to z tego, że powiedzenie "Katolicy to był WASZ prezydent" jest oparte na stereotypie, który w dodatku nie ma pokrycia w faktach.Tym gorzej dla faktów! wyborcza.p(*)ales_ojczyzne_zniewolona_.html"Zastałeś ojczyznę zniewoloną, pozostawiasz ją wolną i niepodległą, w ten sposób Twoi rodacy pragną Ci wyrazić swój szacunek, wdzięczność, uznanie i pamięć modlitewną.(...) Przez całe Twoje życie, Szanowny Panie Prezydencie, byłeś wiernym synem Kościoła i wiarygodnym świadkiem chrystusowej ewangelii. Twoją dewizą życiową były słowa Bóg, Honor, Ojczyzna. Przez Twoje świadectwo życia i śmierci po latach programowej ateizacji, gdy Boga skazano na banicję, podniosłeś wysoko sztandar, na który ponownie wróciły słowa Bóg, honor, ojczyzna, nie tylko na sztandary, ale także w ludzkie serca."
|
|
| | |  | 1 na 1 | Godlewski (249 punktów) | Auć! tekst nie wymagający komentarza.
|
|
| | |  | 2 na 2 | zachaj (5239 punktów) |
> Przez całe Twoje życie, Szanowny Panie Prezydencie, byłeś wiernym synem Kościoła i
bez komentarza
|
|
| | |  | 7 na 7 | Meretseger (61860 punktów) | No tak... księże gadanie. > "Zastałeś ojczyznę zniewoloną, pozostawiasz ją wolną i niepodległąKto nas niewolił w 2005 roku?  > Przez całe Twoje życie, Szanowny Panie Prezydencie, byłeś wiernym synem Kościoła i wiarygodnym świadkiem chrystusowej ewangelii. Twoją dewizą życiową były słowa Bóg, Honor, Ojczyzna.A powinno być "Ojczyzna, Honor i ewentualnie Bóg". Jeśli Prezydent Rzeczpospolitej Polskiej zaczyna od Boga, to ja takiego prezydenta nie uznaję za swojego.
|
|
| | |  | 7 na 7 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | Tyle się mówi o katolicyzmie Kaczyńskich. A ja mam takie dziwne uczucia, ze oni tego katolicyzmu uczyli się dopiero od 20 lat. Podobnie jak z ich patriotyzm. Czy człowieka, który nie zna słów hymnu można nazwać patriotą? Nie mam telewizora i więc jestem pewnie niedoinformowana ale czy widział ktoś zdjęcia z I komunii lub ślubu kościelnego l. Kaczyńskiego. Plącze mi się w pamięci dziwne zachowanie, któregoś Kaczyńskiego w kościele w jakiejś relacji. Biorąc pod uwagę profesję ojca nie byli wychowywani w duchu katolickim od dziecka. Zarówno katolicyzm jak i patriotyzm Kaczyńskich wydawał mi się zawsze sztuczny i wykorzystywany w celu politycznym.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >Tyle się mówi o katolicyzmie Kaczyńskich.
Na mszy żałobnej transmitowanej urbi et orbi większość przywódców RP (Tusk, Komorowski...) odmawiało Ojcze nasz.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Smith (10069 punktów) | > Tyle się mówi o katolicyzmie Kaczyńskich. A ja mam takie dziwne uczucia, ze oni tego katolicyzmu uczyli się dopiero od 20 lat. Podobnie jak z ich patriotyzm.Tak szczególnie z odpuszczaniem ale sobie i to długów dobrze im poszło. A dojenie też szło nieźle> Biorąc pod uwagę profesję ojca nie byli wychowywani w duchu katolickim od dziecka.I kryształowymi ludźmi się otaczali w swym duchu katolickim. A jak bardzo patriotycznie i po chrześcijańsku nasz zeszły prezydent posługiwał się ustawą Bieruta, za swych rządów na stołecznym jeszcze stołku to lepiej nie mówić nawet. > Zarówno katolicyzm jak i patriotyzm Kaczyńskich wydawał mi się zawsze sztuczny i wykorzystywany w celu politycznym. "Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili." (Mt 25:40) Katolicyzm tylko tyle na ten temat.
|
|
|  | | Sakowicz2 reaktywacja (105 punktów) |
>A tak poza tym to chciałbym świeckiego grobowca dla Prezydentów świeckiego państwa.
To łap za łopatę, a nie tylko gadasz. Chcieć to każdy by chciał.
|
|
| |  | 1 na 1 | nomilk (1013 punktów) | To łap za łopatę, a nie tylko gadasz.
WoW! Masz niezłą "reaktywację"! Czyżbyś miał doświadczenie w waleniu łopatą?
three of a perfect pair
|
|
| | |  | | Sakowicz2 reaktywacja (105 punktów) | Czasem dłubię łopata w ogródku.
|
|
| | | |  | 7 na 7 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | >Czasem dłubię łopata w ogródku. I co ten łopat na to, jak go tak dłubiesz?
|
|
|  | 3 na 3 | diogenes (42753 punktów) | >chciałbym świeckiego grobowca dla Prezydentów świeckiego państwa.
Czy nie lepiej zrobić z Wisły Ganges?
Piramidy, grobowce, krypty, mauzolea, panteony - to wciąż myślenie w kategoriach przeszłości, tradycji, iluzji nieśmiertelności, albo, jak chcą ateiści, dł uuugiej pamięci. Nauczanie historii powinno koncentrować się na uwalnianiu od historii. Obok instytutu pamięci narodowej powinien istnieć i instytut narodowej niepmięci.
Ludzie są jak niektóre żuki: toczą przed sobą kupę przeszłości i nazywają to postępem.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
 | 5 na 5 | Pabloss (4221 punktów) | Profesor Religa owszem był ateistą ale tylko za życia. Po śmierci pochowano go jako katolika łącznie z zachowaniem pełnej symboliki tego wyznania. Najwyraźniej widać więc, że jego żona albo sama podjęła taką decyzję i nie uszanowała jego woli co do odrębności światopoglądowej, albo (jest to bardzo prawdopodobne) została niejako przymuszona do tego z racji sprawowanej przez niego funkcji i wspierania katolickiego PiS-u.
|
|
|  | 1 na 1 | Guzik (2020 punktów) | >Profesor Religa owszem był ateistą ale tylko za życia. Po śmierci pochowano go jako katolika łącznie z zachowaniem pełnej symboliki tego wyznania. Najwyraźniej widać więc, że jego żona albo sama podjęła taką decyzję i nie uszanowała jego woli co do odrębności światopoglądowej, albo (jest to bardzo prawdopodobne) została niejako przymuszona do tego z racji sprawowanej przez niego funkcji i wspierania katolickiego PiS-u.
Nie wiedziałam o tym, byłam przekonana, że miał świecki pogrzeb. Powiedział, że jest ateista przed całą Polską... Czy to nie było pogwałcenie jego woli?
|
|
| |  | 2 na 2 | Pabloss (4221 punktów) | W ostatnim wywiadzie udzielonym TVP przed śmiercią jeszcze wspominał o tym, że jest ateistą oraz że nie walczy z żadną religią, gdyż jest to sprawa wyboru każdego człowieka.
Byłem w totalnym szoku więc jak ktoś na tym forum wrzucił fotki z jego pogrzebu. Choć nie było mszy i modłów nad grobem to sam pochówek był w 100% katolicki. Sprawdziłem fotki i obejrzałem film z pogrzebu (gdzieś w archiwum racjonalisty jest wątek temu poświęcony) i faktycznie - nie dość że był krzyż na samej trumnie, to potem wbito go jeszcze po zasypaniu grobu.
Jako ateista uważam, że gdyby ktoś na moim pogrzebie oznakował mnie i mój grób jako katolicki to dokonałby gwałtu na moim światopoglądzie. Może Religa pozwolił na krzyż (dla mnie już nie byłby wówczas ateistą), albo faktycznie ktoś naruszył jego światopogląd.
Istnieje także i takie wytłumaczenie, że krzyż (ten na trumnie poszedł do ziemi, więc jemu już nikt nie zagrozi) wbity początkowo po zasypaniu grobu był jedynie dekoracją żeby Religa nie kompromitował PiS-u. Może teraz juz go nie ma, ale to musiałby sprawdzić ktoś kto może odwiedzić ten cmentarz na którym został pochowany.
|
|
| | |  | 4 na 4 | -jad- (18783 punktów) | >Jako ateista uważam, że gdyby ktoś na moim pogrzebie oznakował mnie i mój grób jako katolicki to dokonałby gwałtu na moim światopoglądzie.
Jako ateista uważam, że miałbym to głęboko w martwym tyłku, bo trupy z natury pozbawione są światopoglądu i wszelkie problemy z tym związane pozostawiają na barkach jeszcze żywych, którzy muszą albo czasem chcą radzić sobie z nimi po swojemu. Na przykład, wymyślając, że nie można wykluczyć, iż zmarły nawrócił się w ostatniej sekundzie życia więc na katolicki pochówek zasługuje.
Tak widzę to do momentu, gdy znajdziesz kolejną nieścisłość.
|
|
| | |  | 4 na 4 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > W ostatnim wywiadzie udzielonym TVP przed śmiercią jeszcze wspominał o tym, że jest ateistą oraz że nie walczy z żadną religią, gdyż jest to sprawa wyboru każdego człowieka.Skoro już przy tym jesteśmy... niedawno takie cóś znalazłem...  . Że faceta serce boli po tym wywiadzie... w zasadzie słusznie zgłasza się z tym do kardiochirurga, ale żeby z ewangelizacją?
|
|
| | |  | 4 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | >Może Religa pozwolił na krzyż (dla mnie już nie byłby wówczas ateistą)...
A możesz to uzasadnić?
Bo mam zupełnie odmienne zdanie na ten temat.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Pabloss (4221 punktów) | Adamiaku - każdy z nas żyje na swój sposób i przedstawia taki a nie inny pogląd na świat. Jeżeli jako osoba niewierząca o której światopoglądzie wiedzą wszyscy najbliżsi nie potrafiłbym zagwarantować sobie wśród rodziny "świeckiego" pochówku to oznaczałoby to jedno, że ci co o mnie wiedzą i niby szanują najwyraźniej mają mój pogląd na świat daleko w dup.e. Albo jestem ateistą i jasno odcinam się już za życia od danej religii, albo tylko nim jestem w gębie dlatego inni mają czelność sądzenia, że błądzę i zasługuję na katolicki pochówek. Nie wiem jak było w przypadku Religi - ale skoro publicznie głosił swoja niewiarę, to za przeproszeniem ktoś mu niezłego psikusa zrobił po śmierci. Nikt tego nie sprawdzi czy to była jego wola czy też rodziny, lecz jeśli powiedział żonie żeby postawiła mu krzyż to tym samym zaprzeczył wszystkiemu co mówił, bo na koniec tak czy siak powrócił na łono Abrahama i utożsamił się z konkretna religią. Jeżeli krzyż na grobie prawdziwego ateisty to nic złego, to w tym wypadku po cholerę w ogóle powstał PSR? Po co starać się zmieniać kraj, po co walczyc z wdzierającą się w nasze życie działalnością KK, skoro tak czy siak wszyscy skończymy jak reszta, a w nasze groby niejako dla tryumfu zostaną wbite krzyże mówiące jasno - "myliłeś się".
|
|
| | | | |  | 4 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | > Adamiaku - każdy z nas żyje na swój sposób i przedstawia taki a nie inny pogląd na świat. To jest dla mnie oczywiste. > Jeżeli jako osoba niewierząca o której światopoglądzie wiedzą wszyscy najbliżsi nie potrafiłbym zagwarantować sobie wśród rodziny "świeckiego" pochówku to oznaczałoby to jedno, że ci co o mnie wiedzą i niby szanują najwyraźniej mają mój pogląd na świat daleko w dup.e. A dla mnie to oznacza, że jesteś wierzący, bo po co nieżyjącemu ateiście świecki pochówek? > Albo jestem ateistą i jasno odcinam się już za życia od danej religii, albo tylko nim jestem w gębie dlatego inni mają czelność sądzenia, że błądzę i zasługuję na katolicki pochówek. A ja nie twierdzę, że błądzisz, tylko że się plączesz w zeznaniach. > Nie wiem jak było w przypadku Religi - ale skoro publicznie głosił swoja niewiarę, to za przeproszeniem ktoś mu niezłego psikusa zrobił po śmierci. I z tego powodu Religa teraz strasznie cierpi? > Nikt tego nie sprawdzi czy to była jego wola czy też rodziny, lecz jeśli powiedział żonie żeby postawiła mu krzyż to tym samym zaprzeczył wszystkiemu co mówił, bo na koniec tak czy siak powrócił na łono Abrahama i utożsamił się z konkretna religią. Ty czasami myślisz co piszesz? > ... skoro tak czy siak wszyscy skończymy jak reszta, a w nasze groby niejako dla tryumfu zostaną wbite krzyże mówiące jasno - "myliłeś się". No właśnie - i się ze wstydu obrócimy na drugi boczek.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Pabloss (4221 punktów) | Adamiaku - wybacz, że jednak nie będę ciągnął tego tematu  , gdyz coś takiego nadaje się na zupełnie inny post.
|
|
| | | | | | |  | 4 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | > Adamiaku - wybacz, że jednak nie będę ciągnął tego tematu , gdyz coś takiego nadaje się na zupełnie inny post. Też miałem chęć napisać coś o wierzących ateistach tutejszo-forumowych, ale z przyjemnością poczytam coś Twojego na ten temat. Może nawet dorzucę swoje trzy dwadzieścia, kto wie...?
|
|
| | |  | 5 na 5 | lotrek (14275 punktów) | > Sprawdziłem fotki i obejrzałem film z pogrzebu (gdzieś w archiwum racjonalisty jest wątek temu poświęcony) i faktycznie - nie dość że był krzyż na samej trumnie, to potem wbito go jeszcze po zasypaniu grobu.Coś źle sprawdzałeś: Cytat:Na początku uroczystości, która miała charakter świecki, odegrano na trąbce "What a Wonderful World" Louisa Armstronga - ulubiony utwór profesora. Trumnę wystawiono na katafalku przed domem pogrzebowym, przykryto ją biało-czerwoną flagą. tutaj: Co do krzyża to masz rację: Ceremonia była jednak zdecydowanie świecka i poprowadził go "mistrz ceremonii" Pamiętam, że była w związku z tym na forum dyskusja o tym zawodzie.
Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Pabloss (4221 punktów) | Tak ceremonię prowadził świecki ceremoniarz i miała ona charakter nie-kościelny. Później najwyraźniej komuś się to znudziło stąd te krzyże.
|
|
| | | | |  | | lotrek (14275 punktów) | >Tak ceremonię prowadził świecki ceremoniarz i miała ona charakter nie-kościelny. Później najwyraźniej komuś się to znudziło stąd te krzyże. Krzyż był na trumnie, pewnie dlatego że innych nie mieli na składzie. Żaden zakład pogrzebowy nie ma trumien bez krzyży...mało kto się o nie pyta. Gdyby go oderwać, zostałby i tak ślad...może nie mieli czym zamalować? Na klepsydrze nie było krzyża.
Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
|
|
| | | | | |  | | Pabloss (4221 punktów) | Lotreku ostatnio wizytowałem zakład pogrzebowy i jest wybór trumien tak duży, że mozna brać z krzyżem lub bez  Chyba, że kupowali w jakimś małym grajdołku przy cmentarzu bo tam zwykle mają mały wybór. Z trumnami i urnami jest dzisiaj prawie jak w hipermarkecie - do wyboru do koloru. Nie wiem też Lotreku czy widziałeś ale po zasypaniu grobu też Relidze wbili krzyż. Nie mieszkam w jego rejonie więc nie wiem czy był on tylko na chwilę czy też jest nadal.
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | lotrek (14275 punktów) |
> Nie wiem też Lotreku czy widziałeś ale po zasypaniu grobu też Relidze wbili krzyż. Nie mieszkam w jego rejonie więc nie wiem czy był on tylko na chwilę czy też jest nadal.Masz rację Pablossie, krzyży ci u nas dostatek. I nie szanują woli zmarłego !!!   Tak sobie myślę, że apostazja jest bardzo ważna w życiu ateisty, co by mu najbliżsi po śmierci nie zrobili jakiegoś świństwa. Co by biedak ze złości "w grobie się nie przewrócił". Ksiądz nie może odprawić swoich "czarów marów" nad grobem apostaty, ale rodzina może udekorować grób czym chce. Tak pewnie było z profesorem Religą.
Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | Fizyk (17637 punktów) | > Krzyż był na trumnie, pewnie dlatego że innych nie mieli na składzie.
Byłem na pogrzebie, gdzie początkiem uroczystości było wystąpienie zmieszanego grabarza, który młotkiem i dłutem oderwał krzyż od trumny. Jeżeli ktoś za życia nie uległ bigoterii to i po śmierci może od niej być wolny.
|
|
| | | | | | |  | | lotrek (14275 punktów) |
>Byłem na pogrzebie, gdzie początkiem uroczystości było wystąpienie zmieszanego grabarza, który młotkiem i dłutem oderwał krzyż od trumny. Jeżeli ktoś za życia nie uległ bigoterii to i po śmierci może od niej być wolny. Na zdjęciach trumny z pogrzebu jednak jest, jak sam się możesz przekonać oglądając zamieszone fotografię.
Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
|
|
| | | | | | | |  | | Fizyk (17637 punktów) | >> Byłem na pogrzebie, gdzie początkiem uroczystości było wystąpienie zmieszanego grabarza, który młotkiem i dłutem oderwał krzyż od trumny. Jeżeli ktoś za życia nie uległ bigoterii to i po śmierci może od niej być wolny.
> Na zdjęciach trumny z pogrzebu jednak jest, jak sam się możesz przekonać oglądając zamieszone fotografię.
Niejasno się wyraziłem - to był inny pogrzeb.
|
|
| | |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >W ostatnim wywiadzie udzielonym TVP przed śmiercią jeszcze wspominał o tym, że jest ateistą...
Szef stolarni, w której za PRLu produkowano trumny, opowiadał mi, że partyjni bonzowie kazali umieszczać krzyże pod wiekiem trumien.
Ciekaw jestem, gdzie włożono medalik Leninowi.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
|  | 5 na 5 | Adamiak (36436 punktów) | > Profesor Religa owszem był ateistą ale tylko za życia. Może był ateistą wierzącym jedynie w życie po śmierci i nieśmiertelną duszę, jak Ty, Pablossie? > Po śmierci pochowano go jako katolika łącznie z zachowaniem pełnej symboliki tego wyznania. Bo kto urodził się katolikiem ten katolikiem pochowan będzie! Amen. PS A Dawkins musi odejść! Edycja. Te cztery plusy poparcia, to dostałeś od ateistów-braci w wierze, domyślam się.  PS 2. Adamiak musi odejść!
|
|
| |  | 1 na 1 | Pabloss (4221 punktów) | Adamiaku wielokrotnie krytykujemy tu na forach postawę polskiego społeczeństwa jako obłudną i dwulicową. Za przeproszeniem ja nie zamierzam dołączyc do tego grona i stać się obłudnym-ateistą, który jedno gada a drugie robi. Albo jasno sie odcinam od danego wyznania i prezentuję moje "niezależne" wartości albo dołączam do grona tzw. "szczekających psów" (słowa Życińskiego) - tzn. osób, które krytykują kościół ale uczestniczą mniej czy bardziej aktywnie jego w życiu. Jak to można powiedzieć - jak sobie pościelesz za życia tak się wyśpisz w czasie śmierci - więc ścielę sobie świeckie posłanie i nawet rodzina będzie miała problem aby przykryć mnie katolicką kołderką, gdyż juz sobie dzieki informacjom PSR zabezpieczyłem swoją przyszłość grobową
|
|
| | |  | 4 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | > Adamiaku wielokrotnie krytykujemy tu na forach postawę polskiego społeczeństwa jako obłudną i dwulicową. Za przeproszeniem ja nie zamierzam dołączyc do tego grona i stać się obłudnym-ateistą, który jedno gada a drugie robi. Pablossie, z rozbawieniem konstatuję, że słowa Twoich postów stoją w jaskrawej sprzeczności z ich deklaratywną treścią.  > Jak to można powiedzieć - jak sobie pościelesz za życia tak się wyśpisz w czasie śmierci - więc ścielę sobie świeckie posłanie i nawet rodzina będzie miała problem aby przykryć mnie katolicką kołderką, gdyż juz sobie dzieki informacjom PSR zabezpieczyłem swoją przyszłość grobową  No, można tak powiedzieć, ale ja nie mówię, bo mnie już teraz (po śmierci tym bardziej  ) jest wszystko jedno co się stanie ze światem, gdy mnie nie będzie. Dla mnie po prostu cały świat się skończy, bo cały mój świat to JA, niczego i nikogo poza sobą na świecie tak naprawdę nie mam, więc nie mam też zamiaru udawać, że jest inaczej.
|
|
| | | |  | | Pabloss (4221 punktów) | Cieszę się więc, że moje wypowiedzi są dla Ciebie takim promykiem rozbawienia po tym tygodniu żałoby. najwyraźniej nadchodzą dobre dni
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > Cieszę się więc, że moje wypowiedzi są dla Ciebie takim promykiem rozbawienia po tym tygodniu żałoby. najwyraźniej nadchodzą dobre dni  Też nie mam powodów do zmartwień, tym bardziej, że podobno jakaś żałoba była.  PS W poprzednim poście napisałeś: ... juz sobie dzieki informacjom PSR zabezpieczyłem swoją przyszłość grobową  Czyli z Twej determinacji można wnioskować, że na Sądzie Ostatecznym też się ateizmu- w razie co- nie zaprzesz...?
|
|
| | | |  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | > cały mój świat to JA Pewien król utożsamił się z państwem. W porównaniu do świata to wychodek.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > >cały mój świat to JA > Pewien król utożsamił się z państwem. W porównaniu do świata to wychodek. Też o tym Ludwiczku pomyślałem pisząc.
|
|
1 na 1 | Satyr (4285 punktów) |
Nie ma żadnej sprzeczności między wspominaniem zmarłych, hołdem dla Tradycji oraz perspektywą przyszłości w budowie kraju.
Gdyby tak poniewierana tu i ówdzie Tradycja była czymś szkodliwym, to ewolucja pozbyła by się społeczności kierujących się tradycyjnymi regułami. Jest wprost przeciwnie - to społeczeństwa zrzekające się Tradycji nie drogą ewolucyjnych zmian, lecz sztucznych reform i regulacji państwowych, karłowacieją i ulegają innym, o silniejszej tożsamości (vide: Francja vs muzułmanie).
Zanim się zacznie krytykować funkcjonujące od setek lat "gusła" należy się zastanowić, czy przypadkiem nie pełnią jakiejś wykrystalizowanej ewolucyjnie funkcji. Oczywiście, możesz twierdzić, że to głupie, że owe religijne obrzędy opierają się na jawnie fałszywych tezach - skąd jednak pewność, że prawdziwość gra tu istotną funkcjonalną rolę?
Pozdrawiam!
|
|
 | | Stephan (266 punktów) | Otóż to! Jeżeli popatrzymy na tradycję i kulturę danego narodu, kształtującą się w konkretnych realiach geopolitycznych, to można uznać ją za swoisty zbiór gotowych zachowań i reakcji, sprawdzonych przez poprzednie pokolenia metodą prób i błędów, a utrwalonych w znakach kultury - mitach, przesłaniach, kronikach, obrazach i tak dalej. Być może zamiast potępiać tradycję w czambuł, warto spojrzeć na nią jako na mechanizm służący przetrwaniu? I zamiast rozpatrywać znaki kultury w kategoriach prawda/fałsz, spojrzeć na nie od strony pragmatycznej, czy wręcz - prakseologicznych? W tym temacie polecam książkę M. Tomasello "Kulturowe źródła ludzkiego poznania."
|
|
|  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | > Być może zamiast potępiać tradycję w czambuł, warto spojrzeć na nią jako na mechanizm służący przetrwaniu?
Zauważ, że kiedy jesteś faktycznie narażony na utratę życia, nie sięgasz po tradycję kulturową walki o życie: nie rozpamiętujesz w szczególności historii walk i męczeństwa narodu. Takie podejście może właśnie kosztować cię życie. Modelem życia jest raczej sztuka walki, a nie siedzenie w muzeum czy bibliotece. Przy czym złoty środek między życiem a przeszłością bliższy jest życiu a nie tradycji.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| |  | 1 na 1 | Stephan (266 punktów) | >Zauważ, że kiedy jesteś faktycznie narażony na utratę życia, nie sięgasz po tradycję kulturową walki o życie: nie rozpamiętujesz w szczególności historii walk i męczeństwa narodu. Takie podejście może właśnie kosztować cię życie. Modelem życia jest raczej sztuka walki, a nie siedzenie w muzeum czy bibliotece. Przy czym złoty między życiem a przeszłością bliższy jest życiu a nie tradycji. Oczywiście, że tak. Ale już sposób, w jaki walczę o to życie, wynika właśnie z kultury i tradycji. Rycerz średniowieczny sięgał po miecz, rdzenny Afrykanin po kij, gangster po spluwę i tak dalej. Sposoby radzenia sobie z różnymi zagrożeniami są na ogół uwarunkowane kulturowo. Generał, chcąc być dobrym strategiem i sprawnie przeprowadzić operację, musi swoje odsiedzieć w bibliotece i przeanalizować "historię walk narodu", jak piszesz. Spójrz właśnie na historię wojny - różne narody na przestrzeni dziejów różne wykształciły sposoby walki. Polacy mieli swoją husarię, Szwajcarzy pikinierów, Anglicy łuczników. Jedni starali się przeciwnika oskrzydlić, inni rozbić w czołowym starciu. I tak dalej, i tak dalej.
Być może właśnie cnotą człowieka rozumnego jest zdawać sobie z tego sprawę, umieć traktować tradycję i kulturę instrumentalnie. Znaleźć złoty środek między pragmatyzmem, a prawdą?
To naprawdę ciekawe zagadnienie, na temat którego można dłuuugo dyskutować, a i tak wątpię, by udało się znaleźć jednoznaczne i niepodważalne, a w dodatku przekonujące wszystkich argumenty ZA bądź PRZECIW tradycji.
|
|
| | |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >Ale już sposób, w jaki walczę o to życie, wynika właśnie z kultury i tradycji.
Z kultury i tradycji wynika nie tylko walka o życie, ale również walka przeciw życiu. Historia jest w takim samym stopniu nauczycielką życia jak i mordu. I tu jest problem.
>Generał, chcąc być dobrym strategiem i sprawnie przeprowadzić operację, musi swoje odsiedzieć w bibliotece i przeanalizować "historię walk narodu",...
Ważniejszym byłoby posiedzieć, aby do konfliktu nie doszło. Tak się jakoś składa, że jego zarzewiem jest przeszłość
>Spójrz właśnie na historię wojny - różne narody na przestrzeni dziejów różne wykształciły sposoby walki. Polacy mieli swoją husarię, Szwajcarzy pikinierów, Anglicy łuczników.
Te same narody mają również pełną frazesów i ukrytego cynizmu retorykę antywojenną. Prawda, pojednanie, rozumienie, ojczyzna to w ustach większości polityków formy owego cynizmu. To dlatego Brecht radził, że kiedy padają te słowa, czas pomyśleć o trumnie.
>Być może właśnie cnotą człowieka rozumnego jest ... umieć traktować tradycję i kulturę instrumentalnie.
Daleki jestem od futurystycznego potępienia historii. Instrumentalizm, o którym mówisz, bez bliższych uściśleń jest jednak zbyt wieloznaczny, aby móc odwołać się do tego rodzaju kategorii. W końcu instrumentalnie traktować można i religię i historię w ramach zdobywania czy sakralizowania władzy: dobieranie środków bez krytycznej refleksji nad celami jest pierworodnym grzechem polityki, również tej praktykowanej przez kler.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
|  | Plato (-4 punktów) (zablokowany) | |
|
 | 2 na 2 | Ysobeth nha Ana (291 punktów) | No otóż to właśnie, wykrystalizowana ewolucyjnie funkcja. Ja to widzę tak: odkryta nie tak dawno, wbudowana w nasze mózgi "potrzeba sacrum", to nie jest - jakby chcieli wierzący - dowód na istnienie istot wyższych, tylko mechanizm scalający społeczności. Tradycja, jako zachowania nie podlegające bieżącym decyzjom, tylko ustalone przez pokolenia wzorce postępowania, nad którymi nie należy się za wiele zastanawiać - służy tworzeniu płaszczyzn porozumienia między jednostkami. Oczywiście człowiek myślący umie odróżnić tradycję skostniałą aż do szkodliwości od tradycji zachowującej swoje funkcje scalające bez hamowania rozwoju i w razie czego przeciwstawić się tej pierwszej. Tradycja to rytuały, bardzo zbliżone do religijnych.
I have not lost my mind - it's backed up on disk somewhere.
|
|
|  | | zachaj (5239 punktów) | >No otóż to właśnie, wykrystalizowana ewolucyjnie funkcja. Ja to widzę tak: odkryta nie tak dawno, wbudowana w nasze mózgi "potrzeba sacrum", to nie jest - jakby chcieli wierzący - dowód na istnienie istot wyższych, tylko mechanizm scalający społeczności. Tradycja, jako zachowania nie podlegające bieżącym decyzjom, tylko ustalone przez pokolenia wzorce postępowania, nad którymi nie należy się za wiele zastanawiać - służy tworzeniu płaszczyzn porozumienia między jednostkami. Oczywiście człowiek myślący umie odróżnić tradycję skostniałą aż do szkodliwości od tradycji zachowującej swoje funkcje scalające bez hamowania rozwoju i w razie czego przeciwstawić się tej pierwszej. Tradycja to rytuały, bardzo zbliżone do religijnych.
Nazwę swoją córkę : Tradycja !
|
|
| |  | 1 na 1 | Stephan (266 punktów) | >>No otóż to właśnie, wykrystalizowana ewolucyjnie funkcja. Ja to widzę tak: odkryta nie tak dawno, wbudowana w nasze mózgi "potrzeba sacrum", to nie jest - jakby chcieli wierzący - dowód na istnienie istot wyższych, tylko mechanizm scalający społeczności. Tradycja, jako zachowania nie podlegające bieżącym decyzjom, tylko ustalone przez pokolenia wzorce postępowania, nad którymi nie należy się za wiele zastanawiać - służy tworzeniu płaszczyzn porozumienia między jednostkami. Oczywiście człowiek myślący umie odróżnić tradycję skostniałą aż do szkodliwości od tradycji zachowującej swoje funkcje scalające bez hamowania rozwoju i w razie czego przeciwstawić się tej pierwszej. Tradycja to rytuały, bardzo zbliżone do religijnych. >Nazwę swoją córkę : Tradycja ! Cóż, to właśnie dylemat. Czy będąc świadomym miałkości mitów, którymi żywi się społeczeństwo oraz fałszywości przekazów tradycji, to czy w imię prawdy i walki z hipokryzją warto na siłę społeczeństwo oświecać, ryzykując jego rozkład? Czy prawda zawsze jest ważniejsza od skuteczności? Czy warto niszczyć fundamenty, nim nie nie wykształcą się nowe? Niełatwa sprawa!
|
|
| | |  | 2 na 2 | Ysobeth nha Ana (291 punktów) | Och, oświecać zawsze należy. Uczyć, skąd się wzięły owe mity i przekazy, jaką spełniają rolę. Uczyć myślenia przede wszystkim, a nie jeden mit zastępować drugim - zwalczanie nawet niedobrych tradycji metodą "to jest głupi przesąd i tylko zacofany dureń w niego wierzy", o ile w miarę skuteczne, to przecież nie wobec wszystkich i nie na dłuższą metę. Zdaję sobie sprawę, że części społeczeństwa nie da się wykształcić tak, by podejmowała świadome, rozsądne decyzje co do tego, w co wierzy i jakie rytuały chce zachować - jednak należy się o to starać jak najusilniej. Człowiek z natury rzeczy myśli uproszczeniami - to też właściwość nabyta ewolucyjnie, umożliwiająca mu podejmowanie szybkich decyzji - jednak powinien wiedzieć, że to tylko uproszczenia i dążyć do poznania całości problemu, wytworzenia sobie własnych "skrótów klawiaturowych". Fundamenty nie powinny być uwiązaniem, przysłowiową kulą u nogi, tylko miejscem startu. Jeśli się chce iść w górę, trudno się odbić od pustki - rzecz w tym, żeby nie przycupnąć w miejscu odmawiając wszelkich ruchów.
I have not lost my mind - it's backed up on disk somewhere.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >Uczyć myślenia przede wszystkim, a nie jeden mit zastępować drugim
Nauka myślenia to też mit. Może robi to szkoła na (reko)lekcjach biologii czy fizyki? A co z nauką reagowania?
>Zdaję sobie sprawę, że części społeczeństwa nie da się wykształcić tak, by podejmowała świadome, rozsądne decyzje co do tego, w co wierzy i jakie rytuały chce zachować...
Tą częścią bywają również tzw. "elity": lot do Smoleńska jest tego przykładem.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
|  | | budys (55 punktów) | Tradycja, jako zachowania nie podlegające bieżącym decyzjom, tylko ustalone przez pokolenia wzorce postępowania, nad którymi nie należy się za wiele zastanawiać - służy tworzeniu płaszczyzn porozumienia między jednostkami. Oczywiście człowiek myślący umie odróżnić tradycję skostniałą aż do szkodliwości od tradycji zachowującej swoje funkcje scalające bez hamowania rozwoju i w razie czego przeciwstawić się tej pierwszej. Tradycja to rytuały, bardzo zbliżone do religijnych. witam Dobrze napisane  "Tradycja to piękno, które chronimy, a nie więzy, które nas krępują" (Ezra Pound)
|
|
 | 2 na 2 | zachaj (5239 punktów) | >Nie ma żadnej sprzeczności między wspominaniem zmarłych, hołdem dla Tradycji oraz perspektywą przyszłości w budowie kraju.
Wspominanie - jak najbardziej ! Indoktrynacja i głoszenie "jedynie słusznych prawd" na pogrzebie to już coś całkowicie innego.
>Gdyby tak poniewierana tu i ówdzie Tradycja była czymś szkodliwym, to ewolucja pozbyła by się społeczności kierujących się tradycyjnymi regułami. Jest wprost przeciwnie - to społeczeństwa zrzekające się Tradycji nie drogą ewolucyjnych zmian, lecz sztucznych reform i regulacji państwowych, karłowacieją i ulegają innym, o silniejszej tożsamości (vide: Francja vs muzułmanie).
Trochę nie rozumiem co ma Francja i jej tożsamość do tradycji. To raczej przykład który przeczy Twoim tezom. A ewolucja to nie jest myślący byt , który niepotrzebne eliminuje. To , że religia była nam potrzebna gdy żyliśmy w prymitywnych plemionach , nie znaczy , że potrzebujemy jej teraz
>Zanim się zacznie krytykować funkcjonujące od setek lat "gusła" należy się zastanowić, ...
To , że coś funkcjonuje od tysięcy lat , nie oznacza jego prawdziwości. Postęp i zmiana jest motorem napędzającym Świat !
> ... czy przypadkiem nie pełnią jakiejś wykrystalizowanej ewolucyjnie funkcji. Oczywiście, możesz twierdzić, że to głupie, że owe religijne obrzędy opierają się na jawnie fałszywych tezach - skąd jednak pewność, że prawdziwość gra tu istotną funkcjonalną rolę?
Prawdziwość zawsze gra istotną rolę. Rytualne mordy i składanie ofiar to wykrystalizowana ewolucyjnie funkcja religii - dlaczego od tego odchodzimy ?
Pozdrawiam
|
|
 | | rudyment (3233 punktów) | >Gdyby tak poniewierana tu i ówdzie Tradycja była czymś szkodliwym, to ewolucja pozbyła by się społeczności kierujących się tradycyjnymi regułami.
I robi to - tradycyjne reguły znikają wraz z ich twórcami, jako że jedno i drugie jest zastępowane przez nowe i nowych. Na co dzień wokół siebie ten proces obserwujemy.
Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów
|
|
|  | 2 na 2 | Satyr (4285 punktów) |
>I robi to - tradycyjne reguły znikają wraz z ich twórcami, jako że jedno i drugie jest zastępowane przez nowe i nowych. Na co dzień wokół siebie ten proces obserwujemy.
Dopóki jest to proces naturalny, a nie sztucznie stymulowany reformami różnych mesjaszy społecznej przemiany, to jest to w porządku.
W przeciwnym wypadku mamy do czynienia z eksperymentem. Obawiam się, że w zachodniej Europie mamy do czynienia z tym drugim. Lata przejmowania władzy rodzicielskiej przez państwo i wpajania politpoprawności oraz niechęci do zasad, na jakich opiera się cywilizacja (własność, wolność osobista, równość wobec Praw i szacunek dla Tradycji) robią swoje. Te zmiany nie są wynikiem ewolucyjnego doboru zachowań, lecz wynikiem presji władz. Ewolucja (nawet kulturowa) nie postępuje w tak szybkim tempie.
Pozdrawiam!
|
|
| |  | 1 na 1 | rudyment (3233 punktów) | >Dopóki jest to proces naturalny, a nie sztucznie stymulowany reformami różnych mesjaszy społecznej przemiany, to jest to w porządku. >W przeciwnym wypadku mamy do czynienia z eksperymentem. Obawiam się, że w zachodniej Europie mamy do czynienia z tym drugim. Lata przejmowania władzy rodzicielskiej przez państwo i wpajania politpoprawności oraz niechęci do zasad, na jakich opiera się cywilizacja (własność, wolność osobista, równość wobec Praw i szacunek dla Tradycji) robią swoje. Te zmiany nie są wynikiem ewolucyjnego doboru zachowań, lecz wynikiem presji władz. Ewolucja (nawet kulturowa) nie postępuje w tak szybkim tempie.
Ewolucji (także memetycznej) wszystko jedno, czy zmiana środowiska wynika z procesów naturalnych, czy czyjejś premedytacji. Tempo doboru jest zawsze funkcją szybkości zmian - aż do fizycznych możliwości replikatorów.
Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów
|
|
 | 5 na 5 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | >Gdyby tak poniewierana tu i ówdzie Tradycja była czymś szkodliwym, to ewolucja pozbyła by się społeczności kierujących się tradycyjnymi regułami.
I się pozbyła. Prawie nie ma na świecie społeczności kierujących się "tradycyjnymi" regułami. Resztki takowych, które gdzieś jeszcze po dżunglach się pętają, żyją zaś wyłącznie dzięki łasce reszty świata.
>Jest wprost przeciwnie - to społeczeństwa zrzekające się Tradycji nie drogą ewolucyjnych zmian, lecz sztucznych reform i regulacji państwowych, karłowacieją i ulegają innym, o silniejszej tożsamości (vide: Francja vs muzułmanie).
A gdzie widzisz tę uległość francuską? To francuski jest na wielu obszarach muzułmańskich, od Tunezji po Wybrzeże Kości Słoniowej i od Senegalu po Czad językiem urzędowym, nie zaś np. arabski we Francji. Jakąż wreszcie "tożsamość" mają muzułmanie?
>Zanim się zacznie krytykować funkcjonujące od setek lat "gusła" należy się zastanowić, czy przypadkiem nie pełnią jakiejś wykrystalizowanej ewolucyjnie funkcji.
Albo dysfunkcji.
>Oczywiście, możesz twierdzić, że to głupie, że owe religijne obrzędy opierają się na jawnie fałszywych tezach - skąd jednak pewność, że prawdziwość gra tu istotną funkcjonalną rolę?
Tu się, oczywiście, zgodzę - jaka by funkcja religii nie była, to nie w kwestii prawdziwości jest pies pogrzebany.
|
|
|  | 1 na 1 | Satyr (4285 punktów) |
>I się pozbyła. Prawie nie ma na świecie społeczności kierujących się "tradycyjnymi" regułami. Resztki takowych, które gdzieś jeszcze po dżunglach się pętają, żyją zaś wyłącznie dzięki łasce reszty świata.
Jesteś w błędzie. To właśnie Tradycja przekazuje takie wartości jak własność, wolność osobista, praworządność. Dzicy tego nie znają, żyją w kolektywie, gdzie despotyczną władzę sprawuje coś na wzór centralnego zarządu.
To, na czym opiera się nasza cywilizacja wypływa z mieszanki Judeochrześcijaństwa, Antyku i Oświecenia. Pierwociny tego widać jeszcze w greckich polis, które rozwinęły się dzięki handlowi. A handel był możliwy, bo niektóre społeczności zaczęły uznawać prawo do dysponowania własnością, powstrzymały się od wrogości wobec obcych itp. Dzicy nie znali pojęcia własności ani abstrakcyjnych praw. Teraz, z perspektywy czasu, możemy powiedzieć, że zdarzyło się tak, że dobór naturalny promował właśnie te zachowania.
Nie należy utożsamiać Tradycji z religią. Religia jest jednak pewnym jej elementem - czy koniecznym? Nie wiem, nikt tego nie wie. Może kiedyś dobór naturalny wyeliminuje również i te zachowania. Zważ jednak, że prawie na całym świecie cywilizowanym, oprócz zachodniej Europy, dobrze mają się jakieś kulty religijne.
Co do Francji: chodzi mi o to, że społeczeństwo rodowitych Francuzów jest bez miłosierdzia wykorzystywane finansowo. Zaczęli powoli rezygnować ze wspomnianych przeze mnie reguł i powoli stają się żywicielem islamskich imigrantów i ich potomków.
Nasza Europa to synteza Judeochrześcijaństwa, Antyku i wielki wkład Oświecenia. To właśnie nazywam Tradycją i wysuwam śmiałą tezę, że marnie skończymy, jeśli się tego wyrzekniemy przy pomocy ingerencji władzy państwowej - jeśli mamy to odrzucić, to niech się to stanie drogą ewolucji, a nie socjotechnicznego eksperymentu.
Pozdrawiam!
|
|
| |  | 7 na 7 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Jesteś w błędzie.A nie, bo Ty!  > To właśnie Tradycja przekazuje takie wartości jak własność,Własność jest kategorią, by tak rzec, biologiczną, występującą nawet u mrówek. Tradycja (rozumiana najprościej jako pokoleniowy przekaz kulturowych wzorców zachowań) nie jest tu do niczego potrzebna. > wolność osobista,Wolność osobista (jako wolność przyrodzona każdemu, nie tylko uprzywilejowanym) na terenie dzis. Polski: od 1807 - Księstwo Warszawskie i Królestwo Pruskie, od 1809 - Kieleckie i Lubelskie (wraz z przyłączeniem do Księstwa), od 1848 - Galicja, od 1861 - Podlasie. Już to zestawienie pokazuje, że idea wolności osobistej jest dość świeżym wynalazkiem. Tradycja przekazywała raczej niewolnictwo. > praworządność.Nasze dzisiejsze rozumienie praworządności też jest bardzo świeżej daty. > DzicyNie ma i nigdy nie było ludzi "dzikich" - jeśli pominąć pojedyncze przypadki dzieci wychowanych przez zwierzęta. > tego nie znają,Ależ znają, acz w innych, dopasowanych do czasu i miejsca, postaciach. > żyją w kolektywie,Wszyscy żyją w kolektywie. Człowiek jest zwierzęciem społecznym. > gdzie despotyczną władzę sprawuje coś na wzór centralnego zarządu.A to bardzo różnie bywa. > To, na czym opiera się nasza cywilizacja wypływa z mieszanki Judeochrześcijaństwa, Antyku i Oświecenia.Eee - takie wyliczanki (nie wiedzieć czemu, zawsze ograniczają się Trzech elementów) można sobie układać niemal zupełnie dowolnie. Skoro już Boh trojcu liubit', niech będzie np. mieszanka taka: - indoeuropejska trójdzielna struktura społeczna (duchowieństwo, szlachta, chłopi - bramini, kszatrijowie, wajśjowie), - plemienna demokracja wiecowa (Germanie, Słowianie - pewnie z takich źródeł wzięła się i demokracja grecka), - dziedzictwo fenickie (alfabet, pieniądz, podróże morskie, handel) I proszę - też pięknie  . > Pierwociny tego widać jeszcze w greckich polis, które rozwinęły się dzięki handlowi. A handel był możliwy,...bo się opłacał. > bo niektóre społeczności zaczęły uznawać prawo do dysponowania własnością,Jak wspomniałem wyżej - własność to zjawisko znacznie starsze od ludzkości. > powstrzymały się od wrogości wobec obcych itp.Kiedy to powstrzymywanie się opłacało. Kiedy bardziej się opłacało wojować, Grecy się nie krępowali, najbardziej malowniczo zresztą tłukąc się między sobą, co np. Tukidydes nam niedościgle opisał. > Dzicy nie znali pojęcia własności ani abstrakcyjnych praw.Już wyżej pisałem. > Teraz, z perspektywy czasu, możemy powiedzieć, że zdarzyło się tak, że dobór naturalny promował właśnie te zachowania.Mam więcej niż wątpliwości, czy w ogóle w opisach i interpretacjach zmian ludzkich kultur i społeczeństw jest sens odwoływać się do kategorii doboru naturalnego. > Nie należy utożsamiać Tradycji z religią.Jasne. > Religia jest jednak pewnym jej elementem - czy koniecznym? Nie wiem, nikt tego nie wie. Może kiedyś dobór naturalny wyeliminuje również i te zachowania. Zważ jednak, że prawie na całym świecie cywilizowanym, oprócz zachodniej Europy, dobrze mają się jakieś kulty religijne.To w ogóle bardzo szerokie zagadnienie - już na poziomie definicji. Nie jest łatwo rozgraniczyć religię od "nie-religii" - dzisiejszy kult piłki nożnej "fenomenologicznie" od religii w ujęciu np. Rogera Cailloisa niczym się w istocie nie różni. Z kolei np. buddyzm tradycyjnie jako religię się kwalifikuje, choć - w przypadku niektórych nurtów - brak po temu jakichkolwiek podstaw. > Co do Francji: chodzi mi o to, że społeczeństwo rodowitych Francuzów jest bez miłosierdzia wykorzystywane finansowo.Przez samych Francuzów zwłaszcza  . > Zaczęli powoli rezygnować ze wspomnianych przeze mnie reguł i powoli stają się żywicielem islamskich imigrantów i ich potomków.Sądzę, że per saldo jednak "rodowici Francuzi" na imigracji bardzo korzystają. > wysuwam śmiałą tezę, że marnie skończymy, jeśli się tego wyrzekniemyTego - tj. czego właściwie, których konkretnie elementów? Jak mi się zdaje, pospieszyłeś się z konstruowaniem abstraktów w rodzaju Syntezy czy Tradycji - podczas gdy jedno i drugie to chaotyczne kłębowisko sprzeczności. > przy pomocy ingerencji władzy państwowej - jeśli mamy to odrzucić, to niech się to stanie drogą ewolucji, a nie socjotechnicznego eksperymentu.Ale czyż socjotechniczne eksperymenty władzy państwowej (co do których też mało zaufania żywię), same nie są elementem społecznej ewolucji? > Pozdrawiam!Pozdrawiam również.
|
|
 | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >Gdyby tak poniewierana tu i ówdzie Tradycja była czymś szkodliwym, to ewolucja...
Ewolucja jest sposobem przezwyciężania tradycji.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
 | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >możesz twierdzić, że to głupie, że owe religijne obrzędy opierają się na jawnie fałszywych tezach - skąd jednak pewność, że prawdziwość gra tu istotną funkcjonalną rolę?
Problemem religijnych obrzędów są wyłącznie mistrzowie ceremonii. Prawda tychże obrzędów nie wykracza poza fizykę Newtona i kilka psychologicznych banałów.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
2 na 2 | Ammet (1428 punktów) | "Polska cudem stoi"... Cały zastój to po części sprawka pontyfikatu JPII, natomiast ta tożsamość... nie będąc potęgą gospodarczą, nie mając spektakularnych osiągnięć takim "balsamem" na te kompleksy staje się przeświadczenie o własnej moralności, więzi z Bogiem. "W niebie będziemy wyżej niż oni, w końcu laickie państwa roją się od gejów, od aborcji, eutanazji, fe". Nawet, jeżeli ta "moralność" jest z palca wyssana.
"Dla Ciebie ten ofiarny stos Dla Ciebie dym palonych ciał Za wszystko co dla Ciebie W niebie odbiorę boski szmal"
|
|
3 na 3 | Sledziu (1058 punktów) | Mikołejko nie powiedział w tym wywiadzie niczego nowego. Przesiąknięta martyrologią tożsamość Polaków to temat dyskutowany od dawna - w miarę rozgarnięty gimnazjalista, być może w mniej wyrafinowanej formie, byłby w stanie postawić podobną diagnozę. Generowanie zbiorowych histerii przez media masowe to od śmierci JP II również znane zagadnienie. Dalsze utyskiwanie na jego obecność uważam zatem za wtórne i niekonstruktywne.
Mnie osobiście bardziej martwią konsekwencje tego, o czym - poza portalami prawicowymi, gdzie nietrudno przecież o powodowane ideologicznie wypaczenia - niemalże się nie mówi. Mianowicie, ubolewam nad tym, że dopiero śmierć Lecha Kaczyńskiego sprawiła, że w komercyjnych środkach masowego przekazu zaczęto głowę państwa pokazywać z godnością. Nagle okazało się, że prezydent nie zawsze przyjmował nienaturalne pozy, uśmiechając się przy tym kretyńsko i wybałuszając oczy. Że można było zamiast takich ujęć zaprezentować pełne uroku zdjęcie z małżonką lub jakiekolwiek inne, dające niewynaturzony obraz jego fizyczności. Takiego prezydenta, potrafiącego przy tym w sposób błyskotliwy rzucać autoironicznymi komentarzami i lubianego osobiście przez wielu polityków i dziennikarzy, poznajemy dopiero dziś. Wcześniej - z lęku przed antykomunizmem Kaczyńskich oraz w imię stricte komercyjnych interesów - wolano stworzyć i sukcesywnie podsycać antykaczystowską paranoję, która zaowocowała kompletnym unicestwieniem debaty publicznej w Polsce. Problemowa dyskusja wyrosła z realnego konfliktu społecznych interesów została bowiem zastąpiona kiepskim spektaklem taniego szyderstwa, dzielącego społeczeństwo na popierający PiS, totalitarny ciemnogród z jednej strony i postępowych, nowoczesnych inteligentów głosujących na PO z drugiej. Michnik z łamów Wyborczej nawoływał więc do powstrzymania pełzającego zamachu stanu. Młody raper w popularnym talk show też zarzucał braciom K. ciągoty autorytarne, a zapytany o uzasadnienie tej opinii, speszony bełkotał o myleniu przez prezydenta imion psów i piłkarzy. W ślad za osobami publicznymi szły tysiące Polaków, wylewając na "karła" i "faszystę" hektolitry uryny w zakładach pracy, domach i internecie. Ta przyśpieszona mediatyzacja polityki made in Polska obecnie odbija nam się czkawką w postaci kuriozalnie wysokiego poparcia dla biernej decyzyjnie, po mieszczańsku populistycznej PO. Dalsze jej skutki odczuwać będziemy przez lata.
Co do samego Kaczyńskiego - nigdy w życiu go nie popierałem. Odstręczała mnie jego ultrareligijność i polonocentryczne skłonności, nieakceptowalne dla mnie jako Ślązaka wciąż wypatrującego szans na odzyskanie utraconej w PRL autonomii. Doceniam wszakże kilka niepodważalnych osiągnięć jego prezydentury, jak choćby wyśmiewaną tu politykę pamięci czy trzeźwe, trafne zdiagnozowanie istoty relacji polsko-rosyjskich.
PS1: Bez pamięci nie ma narodu, bez narodu obywatelstwa, a bez obywatelstwa demokracji. To pod rozwagę wszystkim rzecznikom patrzenia wprzód, nie wstecz.
PS2: Czy ktoś z Was, moi drodzy, zwrócił kiedyś uwagę na to, jak bardzo bliska była wymierzona w Kaczyńskiego retoryka dawnej propagandzie stalinizmu uderzającej w ukrywających się w lasach patriotów? To samo przeciwstawienie postępu sentymentalizmowi i martyrologii, to samo utożsamienie konserwatyzmu z faszyzmem, te same "karły" (warto pamiętać, że prezydent, mierząc 167 cm, nie odstawał specjalnie od średniej swojego pokolenia)i generalna karykaturalizacja wizerunku. Nic dziwnego, bo i dyktatorzy myśli częstokroć ci sami - vide Mariusz Walter, przymierzany początkiem lat 80-tych do zespołu J. Urbana.
Pozdrawiam.
|
|
 | 3 na 3 | cadyk88 (78 punktów) | >"w komercyjnych środkach masowego przekazu zaczęto głowę państwa pokazywać z godnością. Nagle okazało się, że prezydent nie zawsze przyjmował nienaturalne pozy, uśmiechając się przy tym kretyńsko i wybałuszając oczy".
media często pokazują to, co jest nietaktem, głupotą, niesprawnością urzędników państwowych. Niestety, ale przy kaczynskim Kwaśniewski jest mistrzem elegancji. mylisz zasadniczą kwestię: w czasie załoby trzeba było mówić pozytywnie lub wogóle, a że media mówić muszą, to mówiły pozytywnie. generalnie prezydentura była beznadziejna, żadnych sukcesów - na arenie m-narodowej i krajowej. szkoda.
>"z lęku przed antykomunizmem Kaczyńskich oraz w imię stricte komercyjnych interesów - wolano stworzyć i sukcesywnie podsycać antykaczystowską paranoję...totalitarny ciemnogród z jednej strony i postępowych z...PO z drugiej. Michnik z łamów Wyborczej nawoływał nie tak dawno do powstrzymania pełzającego zamachu stanu. Młody raper w popularnym talk show też zarzucał braciom K. ciągoty autorytarne,"
Kaczynscy prowadzili politykę zmierzającą ndo skompromitowania demokracji - i w takich warunkach wyłonieia zdrowej, moralnej, czystej, (nie-łże-elity, nie esbecja, różowi, post-KPP, TW) patriotycznej siły, zdolnej do odnowy i budowy. Było miejsce tylko dla jednego wodza i grupy klakierów - wszyscy inni zostali z PIS usunięci. nie jest więc przypadkowe, że K. zarzucano ciągoty autorytarne. Projekt był ryzykowny, ale możliwy do realizacji. potrzebni byli ludzie pokroju Macierewicza, Szczygły, Wassermana, mniej radykalnych (Marcinkiewicz, Dorn, Ujazdowski, i z innej bajki -Jurek, Zawisza) eliminowano. wchłonięcie Leppera i LPR prowadziło ku rozszerzeniu elektoratu głosującego na populistów. Stąd też zmiany w praktyce politycznej - rozszerzenie na lewo i prawo. PIS w momencie szczytowym stał się populistyczną, socjalistyczną, nacjonalistyczną, prokatolicką papką postpolityki, aspirującą do zajęcia pełni władzy w państwie na 4 lata. PIS ciągle udowadniał, że siły polityczne w Polsce są przeżarte korupcją-fałszem, z którą nie da się wejść w koalicję. W atmosferze niewiadomej PIS liczył na ludzki "strach przed wolnością" w warunkach demokratycznego, ale nierozwiniętego ostatecznie kapitalizmu. (Fromm) Szokiem było to, że nie będzie koalicji z umiarkowaną, socjalliberalną PO. Na szczęście nie przekonaliśmy się, co z tego projektu braci K. miało wyjść. PO przejęła władzę, blokując cały plan, stając z kolei w punkcie braku możliwości prowadzenia reform.
>"Ta przyśpieszona mediatyzacja polityki made in Polska obecnie odbija nam się czkawką w postaci kuriozalnie wysokiego poparcia dla biernej decyzyjnie, po mieszczańsku populistycznej PO".
- to jest zjawisko dotykające nie tylko Polskę, ale cały świat. niepotrzebne narzekania na media, są takie jak wszędzie, a nawet jeszcze słabo rozwinięte.
"Doceniam wszakże kilka niepodważalnych osiągnięć jego prezydentury, jak choćby wyśmiewaną tu politykę pamięci czy trzeźwe, trafne zdiagnozowanie istoty relacji polsko-rosyjskich".
czym jest polityka pamięci? i szerzej: co to znaczy, że prezydent był patriotą? patriotyzm w XXI wieku nie można inaczej tłumaczyć niż: skuteczność działania na arenie miedzynarodowej, skuteczność reformowania kraju, przysparzania polsce przyjaciół, budowanie trwałych, strategicznych sojuszy.
patriotyzm w wydaniu pana K. to świętowanie klęski powstania warszawskiego, przypominanie mitów narodowych, mesjanizm. Anachronizm, inna epoka historyczna!!!!
diagnoza relacji - to nikt nie wiedział, jakie stosunki mamy z Rosją? dopiero prezydent zdiagnozował??? skonfliktował się z Rosją, wspierając nierozważnego emocjonalnego Saakaszwiliego. dlatego go nie zaprosili, musiał robić prywatną wycieczkę.
przykro mi z powodu wypadku, i śmierci wielu ludzi. Ocenę napiszę już teraz, choć powinienem dopiero za miesiąc-dwa: była to zła prezydentura, nieskuteczna, prowadząca donikąd. blokująca większość rządową. NIe znam intencji K., wiem zaś, że ich efekt był niszczący dla polskiej demokracji. rykoszetem, co jest zaskoczeniem, dostaje sie PO. ta umiarkowana siła polityczna wobec radykalizmu populistycznego PIS pozostaje jedyną alternatywą.. szkoda, bo tak być nie powinno.
|
|
|  | | Sledziu (1058 punktów) |
>czym jest polityka pamięci?
Jest budowaniem tożsamości narodowej, bez której nie istnieją głębsze więzi społeczne w dużej skali. Bez tych zaś nie mowy o społeczeństwie obywatelskim - te nie obywa się bez ludzkiego przekonania, że pomiędzy wolnymi podmiotami istnieją wspólne mianowniki, najdoskonalej dostarczane przez poczucie przynależności narodowej.
>i szerzej: co to znaczy, że prezydent był patriotą?
Są różne patriotyzmy. Patriotyzm Lecha Kaczyńskiego był patriotyzmem romantycznym.
>patriotyzm w wydaniu pana K. to świętowanie klęski powstania warszawskiego, przypominanie mitów narodowych, mesjanizm. Anachronizm, inna epoka historyczna!!!!
I przy okazji oddawanie czci tym, którzy przez lata byli dla historii "bandytami" i "zaplutymi karłami reakcji". To nie anachronizm, tylko sprawiedliwość. A co w ogólności sądzę o przeciwstawianiu modernizmu anachronizmowi, napisałem w post scriptum.
>diagnoza relacji - to nikt nie wiedział, jakie stosunki mamy z Rosją? dopiero prezydent zdiagnozował???
Właśnie tak. Pozostali przedstawiciele elit politycznych od lat mamią nas bajaniem o "pojednaniu". Zapisuję to słowo w cudzysłowie, bo niepodobna pojednać się z ościennym imperializmem. Można jedynie - za cenę honoru i owej wyśmiewanej pamięci właśnie, za to w imię słupków poparcia - oglądać pozoracyjne gesty i wysłuchiwać fałszywych słów. To właśnie rozumiał i kontestował Lech Kaczyński, czym zasłużył sobie na szacunek - w istocie jako polityk, a nie "postpolityk".
|
|
| |  | 8 na 8 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > >czym jest polityka pamięci?> Jest budowaniem tożsamości narodowej,Jest ordynarnym fałszowaniem historii w celu uczynienia z rządzonych stada rozedrganych emocjonalnie baranów. > bez której nie istnieją głębsze więzi społeczne w dużej skali.Oczywiście, że istnieją. > Bez tych zaś nie mowy o społeczeństwie obywatelskim - te nie obywa się bez ludzkiego przekonania, że pomiędzy wolnymi podmiotami istnieją wspólne mianowniki, najdoskonalej dostarczane przez poczucie przynależności narodowej.Przynależność narodowa polega właśnie na odmawianiu niektórym podmiotom wspólnego mianownika. > >i szerzej: co to znaczy, że prezydent był patriotą?Że był idiotą. > >patriotyzm w wydaniu pana K. to świętowanie klęski powstania warszawskiego, przypominanie mitów narodowych, mesjanizm. Anachronizm, inna epoka historyczna!!!!> I przy okazji oddawanie czci tym, którzy przez lata byli dla historii "bandytami" i "zaplutymi karłami reakcji".I przy okazji opluwanie tych, którzy np. uwolnili świat od Hitlera, albo uchronili Polskę przed interwencją sowiecką. > To nie anachronizm, tylko sprawiedliwość.Też lubię pożartować  . > Pozostali przedstawiciele elit politycznych od lat mamią nas bajaniem o "pojednaniu".Skocz no tam który Rosję pobić  . > Zapisuję to słowo w cudzysłowie, bo niepodobna pojednać się z ościennym imperializmem.Słyszycie tam Kanada, Szwajcaria czy inszy Kazachstan? Żeby mi to było ostatni raz!  > Można jedynie - za cenę honoru i owej wyśmiewanej pamięci właśnie,Taki "honor", jaka "pamięć"  . > za to w imię słupków poparciaW demokracji - niezbędnego warunku uprawiania jakiejkolwiek rzeczywistej polityki. > oglądać pozoracyjne gesty i wysłuchiwać fałszywych słów.A są w polityce jakieś inne? > To właśnie rozumiał i kontestował Lech Kaczyński, czym zasłużył sobie na szacunek - w istocie jako polityk, a nie "postpolityk".Miarą tego szacunku była lista nieobecności na pogrzebie owego antypolityka  .
|
|
| | |  | | Sledziu (1058 punktów) |
> Przynależność narodowa polega właśnie na odmawianiu niektórym podmiotom wspólnego mianownika.Owszem, ale aby go niektórym odmówić, innym trzeba go uprzednio przypisać. > >>i szerzej: co to znaczy, że prezydent był patriotą?> Że był idiotą.Identyfikujesz z idiotyzmem patriotyzm romantyczny czy każdy? > I przy okazji opluwanie tych, którzy np. uwolnili świat od Hitlera,Zastępując Stalinem? Serdeczne dzięki za taką wolność. > albo uchronili Polskę przed interwencją sowiecką.A którzy to? > >Zapisuję to słowo w cudzysłowie, bo niepodobna pojednać się z ościennym imperializmem.> Słyszycie tam Kanada, Szwajcaria czy inszy Kazachstan?Co do Kanady, to trudno traktować ich relacje z USA przez pryzmat imperializmu tego drugiego. Kanada nie jest Amerykanom podporządkowana politycznie, nie podlega naciskom militarnym i nie krzywdzą jej unilateralne umowy. Przykładu szwajcarskiego nie rozumiem, Kazachom zaś jak najbardziej doradzałbym pamiętać o tej przestrodze. > Miarą tego szacunku była lista nieobecności na pogrzebie owego antypolityka .Bez sofistyki proszę. Nie oczekuję bynajmniej, że możni tego świata docenią politykę historyczną polskiego prezydenta i jego zdrową antyrosyjskość. Pierwsze nie jest ich rzeczą, w drugim - niesłusznie - upatrują zagrożenia.
|
|
| | | |  | 8 na 8 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > >Przynależność narodowa polega właśnie na odmawianiu niektórym podmiotom wspólnego mianownika.> Owszem, ale aby go niektórym odmówić, innym trzeba go uprzednio przypisać.Czyli stara gra w dzielenie ludzi na swoich i obcych. Co to ma do społeczeństwa obywatelskiego? > >>>i szerzej: co to znaczy, że prezydent był patriotą?> >Że był idiotą.> Identyfikujesz z idiotyzmem patriotyzm romantyczny czy każdy?Patriotyzm to najprościej rzecz ujmując: umiłowanie Ojczyzny. Wszelkie Ojczyzny miłowanie uważam za objaw niejakiego upośledzenia intelektualnego, jest bowiem objawem powszechnej dość przypadłości polegającej na nieumiejętności odróżnienia zewnętrznych faktów od zlepków symbolicznych we własnej głowie istniejących. Ontologiczny status "Ojczyzny" jest z grubsza taki sam, jak np. "Boga" (nawiasem: dzisiejsze "Ojczyzny" wymyślono w dużej mierze po to, by masom wyrwanych z korzeniami spod opieki wioskowego Boga proletariuszy dostarczyć jakiegoś ogniska emocjonalnej identyfikacji): bytów takowych nikt nigdy empirycznie nie stwierdził, za to wiadomo, że miłować je i stosować się do ich wymagań należy. Pół biedy, jeśli Ojczyznę miłuje mało refleksyjny lud. Gorzej, jeśli całkiem szczerze (a tak, mniemam, było z prezydentem Kaczyńskim) władza we własną propagandę wierzy. > >I przy okazji opluwanie tych, którzy np. uwolnili świat od Hitlera,> Zastępując Stalinem? Serdeczne dzięki za taką wolność.Daruj, ale zrównywanie PRL-u z okupacją hitlerowską za symptom braku powagi poczytuję. > >albo uchronili Polskę przed interwencją sowiecką.> A którzy to?Generał Jaruzelski i jego wesoła kompania. > >>Zapisuję to słowo w cudzysłowie, bo niepodobna pojednać się z ościennym imperializmem.> >Słyszycie tam Kanada, Szwajcaria czy inszy Kazachstan?> Co do Kanady, to trudno traktować ich relacje z USA przez pryzmat imperializmu tego drugiego. Kanada nie jest Amerykanom podporządkowana politycznie, nie podlega naciskom militarnym i nie krzywdzą jej unilateralne umowy. Przykładu szwajcarskiego nie rozumiem, Kazachom zaś jak najbardziej doradzałbym pamiętać o tej przestrodze.> >Miarą tego szacunku była lista nieobecności na pogrzebie owego antypolityka .Kanadę wskazałem jako wyjątkowo już dobitny dowód na fałszywość Twej tezy, że "niepodobna pojednać się z ościennym imperializmem". Podobna - QED. Szwajcaria od stuleci radzi sobie mimo otoczenia przez agresywne często mocarstwa i Korony Męczeńskiej z tego tytułu jakoś się nie domaga. Kazachstan pozostaje w kordialnych wręcz stosunkach z Rosją, co też wskazuje na to, że imperialne sąsiedztwo nie musi z konieczności oznaczać ustawiania się w pozycji Spanikowanej Ofiary. Ograniczyłem się do trzech przykładów, ale listę można wydłużać skolko ugodno. > Bez sofistyki proszę.A gdzie tę sofistykę widziałeś? > Nie oczekuję bynajmniej, że możni tego świata docenią politykę historyczną polskiego prezydentaPewnie, bo nie ich to problem, jakimi obsesjami nieważny prezydent swych nieważnych poddanych będzie próbował zarażać. Życie jest gdzie indziej. > i jego zdrową antyrosyjskość.Przyznam - niestandardowe  . > Pierwsze nie jest ich rzeczą, w drugim - niesłusznie - upatrują zagrożenia.??? Czyjego zagrożenia?
|
|
| | | | |  | | Sledziu (1058 punktów) |
>Czyli stara gra w dzielenie ludzi na swoich i obcych. Co to ma do społeczeństwa obywatelskiego?
Nie będę się w kółko powtarzał.
>Patriotyzm to najprościej rzecz ujmując: umiłowanie Ojczyzny. Wszelkie Ojczyzny miłowanie uważam za objaw niejakiego upośledzenia intelektualnego, jest bowiem objawem powszechnej dość przypadłości polegającej na nieumiejętności odróżnienia zewnętrznych faktów od zlepków symbolicznych we własnej głowie istniejących.
Mijasz się z prawdą. Żaden rozumny patriota nie utrzymuje, że ojczyzna jako taka konstytuuje się gdzie indziej niż w głowie. W ogóle każda rzecz nabiera znaczenia nie przez siebie samą, ale przez sensotwórczą aktywność podmiotu ludzkiego. Czynienie z tego zarzutu przeciw patriotyzmowi jest zatem absurdem.
>Ontologiczny status "Ojczyzny" jest z grubsza taki sam, jak np. "Boga"...
A także miłości, przywiązania, sympatii, współczucia i wszystkiego, co czyni życie wartym trudu, by je przeżyć.
>(nawiasem: dzisiejsze "Ojczyzny" wymyślono w dużej mierze po to, by masom wyrwanych z korzeniami spod opieki wioskowego Boga proletariuszy dostarczyć jakiegoś ogniska emocjonalnej identyfikacji): bytów takowych nikt nigdy empirycznie nie stwierdził, za to wiadomo, że miłować je i stosować się do ich wymagań należy.
Tradycja nacjonalizmu (w zachodnim tego słowa rozumieniu) sięga czasów Oświecenia i pełniła funkcję komplementarną wobec idei liberalno-demokratycznych. Zgoła etnocentryczny charakter miały starożytne demokracje greckie. Pisałem już o tym zresztą w innym poście.
>Daruj, ale zrównywanie PRL-u z okupacją hitlerowską za symptom braku powagi poczytuję.
A gdzie ja o całym PRL pisałem? Trzymaj się waść tekstu, gdzie wyraźnie o Stalinie (stalinizmie) stoi.
>>>albo uchronili Polskę przed interwencją sowiecką. >>A którzy to? >Generał Jaruzelski i jego wesoła kompania.
Nie mam w tej sprawie jednoznacznej opinii, choć skłaniam się raczej ku przeciwnej opcji. Niemniej, jest to zagadnienie na tyle grząskie, że powstrzymałbym się przed uciekaniem się do niego w postaci argumentu na rzecz jakiejkolwiek tezy.
>Kazachstan pozostaje w kordialnych wręcz stosunkach z Rosją, co też wskazuje na to, że imperialne sąsiedztwo nie musi z konieczności oznaczać ustawiania się w pozycji Spanikowanej Ofiary.
Taa... Zróbmy więc z Polski drugi Kazachstan.
>A gdzie tę sofistykę widziałeś?
W cytowanym fragmencie.
>>Pierwsze nie jest ich rzeczą, w drugim - niesłusznie - upatrują zagrożenia. >??? >Czyjego zagrożenia?
Stosunki polsko-rosyjskie rzutują na relacje tego drugiego państwa z UE. Tylko tyle.
PS:Naprawdę doceniam Twoją wiedzę i nieszablonowy punkt widzenia, ale proszę o zaniechanie nazywania upośledzeniem stanowisk, które uznajesz za błędne. Nie czuję się upośledzony i nie lubię, gdy tak się mnie nazywa.
|
|
| | | | | |  | 5 na 5 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | >>Czyli stara gra w dzielenie ludzi na swoich i obcych. Co to ma do społeczeństwa obywatelskiego? >Nie będę się w kółko powtarzał.
To ja doprecyzuję: ludzie na swoich i obcych dzielą się z upodobaniem odkąd istnieją, robili to nawet nim pierwszy pięściak wyłupali. Jest to zatem zjawisko zupełnie rozłączne od kwestii tworzenia się społeczeństwa obywatelskiego będącego świeżym dość wynalazkiem. Jeśli dobrze Cię zrozumiałem, zakładasz, że warunkiem wykształcenia się tegoż obywatelskiego społeczeństwa, jest wspólna "tożsamość narodowa" wytworzona w oparciu o wspólną "pamięć historyczną" - temu przeczą przykłady udatnie funkcjonujących społeczeństw obywatelskich, jakie istnieją w krajach imigranckich (USA, Kanada, Australia, etc.), gdzie o jakiejkolwiek wspólnocie "krwi i pamięci" nie sposób w ogóle mówić.
>Mijasz się z prawdą. Żaden rozumny patriota nie utrzymuje, że ojczyzna jako taka konstytuuje się gdzie indziej niż w głowie.
Jest problem z tą "rozumnością" - gdzie bowiem nie spojrzę, dostrzegam retorykę przypisującą owemu konstruktowi mentalnemu, jakim jest ojczyzna, realne istnienie w świecie zewnętrznym, że odwołam się choćby do tych pagórków leśnych, do tych łąk zielonych, szeroko nad błękitnym Niemnem rozciągnionych.
>W ogóle każda rzecz nabiera znaczenia nie przez siebie samą, ale przez sensotwórczą aktywność podmiotu ludzkiego.
Dowcip w tym, że kultura w ogólności polega m. in. na ustawicznym "przekonywaniu" swych nosicieli, że właśnie sensów rzeczom ona nie nadaje, a jedynie odzwierciedla sensy już z "natury" "immanentnie" w rzeczach zawarte. Te treści kultury, jakie na politykę się przekładają (jak np. patriotyzm) robią to już wyjątkowo namolnie i ordynarnie.
>W szczególności Czynienie z tego zarzutu przeciw patriotyzmowi jest zatem absurdem.
Wyżej starałem się wykazać, że nie.
>>Ontologiczny status "Ojczyzny" jest z grubsza taki sam, jak np. "Boga"... >A także miłości, przywiązania, sympatii, współczucia i wszystkiego, co czyni życie wartym trudu, by je przeżyć.
Zmartwiłeś mnie, Śledziu. W testach na inteligencję znajdują się m. in. zestawy kilku słów, wśród których trzeba odnaleźć to do pozostałych niepasujące. Sam się prosiłeś:
miłość - przywiązanie - sympatia - współczucie - ojczyzna.
>Tradycja nacjonalizmu (w zachodnim tego słowa rozumieniu) sięga czasów Oświecenia i pełniła funkcję komplementarną wobec idei liberalno-demokratycznych.
Nie przeczę - nacjonalizm jednak uważam za najbardziej chybiony produkt Oświecenia. Pytanie, czy dało się jego "produkcji" uniknąć, pozostaje już w sferze mało sensownej "gdybologii".
>Zgoła etnocentryczny charakter miały starożytne demokracje greckie.
I temu nie przeczę.
>>Daruj, ale zrównywanie PRL-u z okupacją hitlerowską za symptom braku powagi poczytuję. >A gdzie ja o całym PRL pisałem? Trzymaj się waść tekstu, gdzie wyraźnie o Stalinie (stalinizmie) stoi.
Moja uwaga także i do stalinizmu w PRL się stosuje.
>>>>albo uchronili Polskę przed interwencją sowiecką (...) generał Jaruzelski i jego wesoła kompania. >Nie mam w tej sprawie jednoznacznej opinii, choć skłaniam się raczej ku przeciwnej opcji. Niemniej, jest to zagadnienie na tyle grząskie, że powstrzymałbym się przed uciekaniem się do niego w postaci argumentu na rzecz jakiejkolwiek tezy.
Rozumiem opór przed "gdybologią" - sądzę jednak, że akurat tutaj grunt nie jest aż tak grząski. Wydaje mi się niezbitym, że generał postąpił, jak musiał i jak mógł najlepiej. Ale to kwestia do osobnej dyskusji.
>>Kazachstan pozostaje w kordialnych wręcz stosunkach z Rosją, co też wskazuje na to, że imperialne sąsiedztwo nie musi z konieczności oznaczać ustawiania się w pozycji Spanikowanej Ofiary. >Taa... Zróbmy więc z Polski drugi Kazachstan.
Eee, mało przemyślany poryw demagogii.
>>A gdzie tę sofistykę widziałeś? >W cytowanym fragmencie.
Pisałem, że kiepska frekwencja na pogrzebie prezydenta, a zwłaszcza solidarne tegoż zbojkotowanie pod pierwszym lepszym pretekstem przez wszystkich przywódców zachodnich (nie licząc prezydenta Niemiec, któremu jako sąsiadowi zdecydowanie nie wypadało nie być), świadczy o powszechnym braku szacunku, jakim cieszył się Lech Kaczyński na arenie międzynarodowej. Podtrzymuję, a sofistyki dalej w tym nie widzę.
>Stosunki polsko-rosyjskie rzutują na relacje tego drugiego państwa z UE. Tylko tyle.
Jakoś rzutują - trudno się nie zgodzić. Ale raczej mniej niż więcej.
> ale proszę o zaniechanie nazywania upośledzeniem stanowisk, które uznajesz za błędne. Nie czuję się upośledzony i nie lubię, gdy tak się mnie nazywa.
Ani mi w głowie nie postało, by użyte sformułowanie do Ciebie adresować - jeśli jednak poczułeś się dotknięty, serdecznie przepraszam. Z dwóch powodów posłużyłem się sformułowaniem nadmiernie, być może, dosadnym. Wszechobecna zaiste skłonność do hipostazowania, czyli przypisywania zewnętrznej realności konstruktom symbolicznym, jest po pierwsze: sporym utrudnieniem "technicznym", gdy trzeba komuś wyjaśniać kwestie antropologiczne, po drugie, szersze: jak mniemam, jednym z głównych powodów nieszczęść, jakie prokurują sobie ludzie, tak indywidualnie, jak zbiorowo.
Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | |  | | Sledziu (1058 punktów) | >Jest to zatem zjawisko zupełnie rozłączne od kwestii tworzenia się społeczeństwa obywatelskiego będącego świeżym dość wynalazkiem.
Nie rozłączne, tylko krzyżujące się, skoro już sięgamy po tego rodzaju terminologię. Tożsamość narodowa jest według mnie koniecznym, a nie wystarczającym warunkiem zaistnienia społeczeństwa obywatelskiego.
>Jeśli dobrze Cię zrozumiałem, zakładasz, że warunkiem wykształcenia się tegoż obywatelskiego społeczeństwa, jest wspólna "tożsamość narodowa" wytworzona w oparciu o wspólną "pamięć historyczną" - temu przeczą przykłady udatnie funkcjonujących społeczeństw obywatelskich, jakie istnieją w krajach imigranckich (USA, Kanada, Australia, etc.), gdzie o jakiejkolwiek wspólnocie "krwi i pamięci" nie sposób w ogóle mówić.
Narody nie są bytami przedwiecznymi - kiedyś się narodziły i kiedyś,w co wątpię, znikną być może bezpowrotnie. Jedne z nich powstawały poprzez centralnie kreowaną stereotypizację tudzież standardyzację doświadczeń historycznych, języka i kultury poszczególnych grup etnicznych wchłanianych przez państwa narodowe. Inne jeszcze, takie jak wskazane przez Ciebie narody emigrantów, nie mogły powoływać się na tak zafałszowaną spuściznę "przodków" i osiągały swoją odrębność bez tej podbudowy. Nie uchyla to wszakże bynajmniej tezy o osadzeniu społeczeństw obywatelskich we wspólnotach narodowych. Twój argument dowodzi jedynie, że w pewnych określonych momentach dziejowych pamięć historyczna nie jest potrzebna dla budowy tożsamości, bowiem ta powstaje wówczas "tu i teraz", czerpiąc przesłanki swej odrębności z chwili obecnej. Tych specyficznych fenomenów doby rewolucji i wyzwolenia (odnoszę się tu do przykładu amerykańskiego) nie da się jednak podtrzymać w następującym później czasie pokoju i stąd wynika potrzeba kultywowania wydarzeń minionych.
>Jest problem z tą "rozumnością" - gdzie bowiem nie spojrzę, dostrzegam retorykę przypisującą owemu konstruktowi mentalnemu, jakim jest ojczyzna, realne istnienie w świecie zewnętrznym, że odwołam się choćby do tych pagórków leśnych, do tych łąk zielonych, szeroko nad błękitnym Niemnem rozciągnionych.
Tak jest ze wszystkim. Ukochanej kobiecie też wypada raczej powiedzieć " jesteś piękna", aniżeli "Podobasz mi się". Nastawienie naturalne nie zna po prostu rozróżnienia pomiędzy światem rzeczy i światem znaczeń. Znowuż - Twój zarzut odnosi się do wszystkiego, a więc nie mówi nic.
>Dowcip w tym, że kultura w ogólności polega m. in. na ustawicznym "przekonywaniu" swych nosicieli, że właśnie sensów rzeczom ona nie nadaje, a jedynie odzwierciedla sensy już z "natury" "immanentnie" w rzeczach zawarte.
Otóż to. Choć ja odwoływałbym się tu do natury, nie akulturacji.
>Zmartwiłeś mnie, Śledziu. W testach na inteligencję znajdują się m. in. zestawy kilku słów, wśród których trzeba odnaleźć to do pozostałych niepasujące. Sam się prosiłeś: >miłość - przywiązanie - sympatia - współczucie - ojczyzna.
A zastanowiłeś się, dlaczego? Ano dlatego, że autor testu dał się złapać w dokładnie tę pułapkę obiektywizacji, o której obaj mówimy i uznał desygnaty słowa "ojczyzna" za byty - w przeciwieństwie do desygnatów pozostałych nazw - realne.
>>Taa... Zróbmy więc z Polski drugi Kazachstan. >Eee, mało przemyślany poryw demagogii.
Raczej nieśmiałe wyrażenie obawy, że dla państwa aspirującego do szeroko rozumianego Zachodu i przynależącego do powoływanych przezeń struktur międzynarodowych przykład Kazachstanu nie jest zbyt zachęcający.
>Pisałem, że kiepska frekwencja na pogrzebie prezydenta, a zwłaszcza solidarne tegoż zbojkotowanie pod pierwszym lepszym pretekstem przez wszystkich przywódców zachodnich (nie licząc prezydenta Niemiec, któremu jako sąsiadowi zdecydowanie nie wypadało nie być), świadczy o powszechnym braku szacunku, jakim cieszył się Lech Kaczyński na arenie międzynarodowej. Podtrzymuję, a sofistyki dalej w tym nie widzę.
Sofizmat na tym tutaj polega, że z faktu, iż niewielu ludzi kogoś szanowało nie wynika wniosek, że nie zasługiwał on na szacunek.
Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | |  | 4 na 4 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Nie rozłączne, tylko krzyżujące się, skoro już sięgamy po tego rodzaju terminologię.Rzecz w tym, że rozłączne właśnie (choć krzyżować się, owszem, mogą) - kwestia opozycji swój/obcy problemu społeczeństwa obywatelskiego do istnienia nie potrzebowała i nie potrzebuje. Z kolei społeczeństwo obywatelskie istnieje w dużej mierze pomimo podziałów na swoich/obcych. Jeśli dzisiejszą Polskę uznać za honoris causa przykład społeczeństwa obywatelskiego, jasno widać, że jakoś ono funkcjonuje, mimo, iż np. ja w żadnych okolicznościach przyrody do kategorii "swój" nie wliczyłbym Romana Giertycha czy abp. Głodzia, z wzajemnością zresztą. > Tożsamość narodowa jest według mnie koniecznym, a nie wystarczającym warunkiem zaistnienia społeczeństwa obywatelskiego.Koniecznymi warunkami są wyłącznie uświadomienie własnego interesu i taki kontekst społeczno-polityczny, w którym dostatecznie wielu ludzi dostrzega swój interes w tym samym. > Narody nie są bytami przedwiecznymi - kiedyś się narodziły i kiedyś,w co wątpię, znikną być może bezpowrotnie.W futurologię bawić się nie zamierzam, zaryzykuję jednak podejrzenie, że znikną całkiem prędko. > Nie uchyla to wszakże bynajmniej tezy o osadzeniu społeczeństw obywatelskich we wspólnotach narodowych.Jasne  - wystarczy w razie czego zmienić definicję "wspólnoty narodowej"  . Całkiem inna być musi w odniesieniu do Polski, Francji, Bośni i Australii. W ten sposób Twa teza będzie zawsze prawdziwa  . > Twój argument dowodzi jedynie, że w pewnych określonych momentach dziejowych pamięć historyczna nie jest potrzebna dla budowy tożsamości, bowiem ta powstaje wówczas "tu i teraz", czerpiąc przesłanki swej odrębności z chwili obecnej.Niczego więcej dowodzić nie potrzebowałem  . > Tych specyficznych fenomenów doby rewolucji i wyzwolenia (odnoszę się tu do przykładu amerykańskiego) nie da się jednak podtrzymać w następującym później czasie pokoju i stąd wynika potrzeba kultywowania wydarzeń minionych.To jasne - ludzie zawsze będą mieć dążność do nadawania stanowi obecnemu mitologicznej legitymacji przez odwołanie do (prawdziwej czy wymyślonej) przeszłości - ma prawo być, jak jest, bo od dawna (hłe, hłe) tak było. Ale coż - ostatecznie wszelka działalność mentalna polega na porównywaniu z przeszłymi doświadczeniami. > Tak jest ze wszystkim. Ukochanej kobiecie też wypada raczej powiedzieć " jesteś piękna", aniżeli "Podobasz mi się".Bo to manipulacja jest przecie  . > Nastawienie naturalne nie zna po prostu rozróżnienia pomiędzy światem rzeczy i światem znaczeń.Zgoda. > Znowuż - Twój zarzut odnosi się do wszystkiego, a więc nie mówi nic.Otóż właśnie nie do wszystkiego - wysiłek filozofa, antropologa, świadomego siebie polityka, mnicha buddyjskiego czy plemiennego trickstera ukierunkowany jest właśnie na oderwanie się od "naturalnego" nastawienia każącego opowieść własnej kultury uznawać za oczywistą prawdę rzeczy jako takich. > >W testach na inteligencję znajdują się m. in. zestawy kilku słów, wśród których trzeba odnaleźć to do pozostałych niepasujące. Sam się prosiłeś:> >miłość - przywiązanie - sympatia - współczucie - ojczyzna.> A zastanowiłeś się, dlaczego? Ano dlatego, że autor testu dał się złapać w dokładnie tę pułapkę obiektywizacji, o której obaj mówimy i uznał desygnaty słowa "ojczyzna" za byty - w przeciwieństwie do desygnatów pozostałych nazw - realne.O to mi wszak chodzi. Ale to Ty zaliczyłeś "ojczyznę" do jednego zbioru z "miłością" czy "współczuciem". > dla państwa aspirującego do szeroko rozumianego Zachodu i przynależącego do powoływanych przezeń struktur międzynarodowych przykład Kazachstanu nie jest zbyt zachęcający.Nie stawiałem Kazachstanu za przykład do naśladowania, a za dowód na fałszywość Twej tezy. Skądinąd sądzę, że nie byłoby głupio korzystać z kazachskich doświadczeń w niektórych konkretnych dziedzinach np. układaniu sobie stosunków z Rosją. > Sofizmat na tym tutaj polega, że z faktu, iż niewielu ludzi kogoś szanowało nie wynika wniosek, że nie zasługiwał on na szacunek.Stwierdzenie, że ktoś "zasługuje (lub nie) na szacunek" jest zawsze informacją o własnych odczuciach mówiącego jedynie, skądinąd informacją redundantną, bo jest w zasadzie równoważne prostszej deklaracji: "ja go szanuję (bądź nie)". Waloru obiektywności takie stwierdzenie ni w ząb nie posiada. "Obiektywność" czyjegoś "zasługiwania na szacunek" można zaś zmierzyć jedynie liczbą ludzi, którzy faktycznie daną osobę szanują. Tyle. > Pozdrawiam.Pozdrawiam również.
|
|
| |  | 10 na 10 zefonit (131 punktów) (zablokowany) | > To właśnie rozumiał i kontestował Lech Kaczyński, czym zasłużył sobie na szacunek - w istocie jako polityk, a nie "postpolityk".
Przecież to był populista, rzucający wielkie hasła, a nic nie robiący. Ważna była Historia, Naród, Symbole, Muzea, Pomniki, Hasełka. Zero działań teraźniejszych, zero pomysłów na przyszłość. Zabawa na płaszczyźnie semantycznej. Co on takiego zrobił dla tego społeczeństwa, poza próbom tworzenia mitologi narodowej? Karmił społeczeństwo tymi swoimi hasełkami, by odwrócić uwagę, że nic się nie zmienia, że jak w tym kraju był burdel i nędza tak jest nadal. A teraz mamy dopełnienie tej szopki - Wawel na 20 kanałach tv. Przecież to jest pospolityka właśnie - jeno dostosowana do percepcji polskiego wyborcy. Ładnie namalowany obrazek pt"Bóg, Honor, Ojczyzna" co to się w okienku telewizora ładnie komponuje ale nijakiej głębszej politycznej treści nie posiada. I tylko w tym wszystkim zabrakło miejsca dla realnych działań i realnych ludzi, którzy do życia potrzebują czegoś więcej niż bezwartościowej papki populistycznych hasełek, muzeów i obrazków.
"Rzuć jeden kamień, a będzie to zbrodnia. Rzuć tysiąc kamieni - to będzie akt polityczny." Ulrike Meinhof
|
|
| | |  | | apud (4399 punktów) | >> To właśnie rozumiał i kontestował Lech Kaczyński, czym zasłużył sobie na szacunek - w istocie jako polityk, a nie "postpolityk". >Przecież to był populista, rzucający wielkie hasła, a nic nie robiący. Ważna była Historia, Naród, Symbole, Muzea, Pomniki, Hasełka. Zero działań teraźniejszych, zero pomysłów na przyszłość.
Ja sie nie wychwalam, ani nie zamierzam kandydować...ale wybierzcie sobie na prezydenta ksiegowego albo księgowa.
Jak se taki prezydent zacznie podliczać co ile kosztuje i gdzie sie zarabia a gdzie traci, to przynajmniej głupot gadać nie będzie. Bo go prawda zatka! A mozę i wyzwoli, jak to niedokładnie stwierdził było nie było nieboszczyk numer jeden. Świata.
|
|
| |  | 2 na 2 | cadyk88 (78 punktów) | >>czym jest polityka pamięci? >Jest budowaniem tożsamości narodowej, bez której nie istnieją głębsze więzi społeczne w dużej skali. Bez tych zaś nie mowy o społeczeństwie obywatelskim - te nie obywa się bez ludzkiego przekonania, że pomiędzy wolnymi podmiotami istnieją wspólne mianowniki, najdoskonalej dostarczane przez poczucie przynależności narodowej.
NO nie. A kto nam wmówił, że potrzebna nam jest właśnie taka tożsamość narodowa - tożsamość NIE SUKCESÓW, lecz PORAŻEK. jako ateista nie nawiązuję w żaden sposób do tradycji narodowej-katolickiej, głoszę hańbę powstania, hipokryzję polskiego (i nie tylko) kościoła, a mimo to jestem patriotą na wiele sposobów. gdybyśmy mieli 40 % mniejszości narodowych, (Litwinów, Żydów) niezwiązanych z nami mistycznie, polityką pamięci, nie byłoby społeczeństwa obywatelskiego??? Społ. obyw. ma jeden zasadniczy mianownik: wolność jednostki. Tożsamość narodowa była potrzebna na początku XX wieku, kiedy powstawało państwo narodowe. Teraz jest PUSTOSŁOWIEM. w większości jesteśmy przykładnymi patriotami, tak lewica jak prawica.
>>i szerzej: co to znaczy, że prezydent był patriotą? >Są różne patriotyzmy. Patriotyzm Lecha Kaczyńskiego był patriotyzmem romantycznym.
przyznajesz więc, że był patriotą z innej epoki, nieprzystającej do naszej. Był więc anachronizmem.
>I przy okazji oddawanie czci tym, którzy przez lata byli dla historii "bandytami" i "zaplutymi karłami reakcji". To nie anachronizm, tylko sprawiedliwość.
Przy okazji demolując jeden z naszych niewielu narodowych sukcesów - okrągły stół, będący wyjątkowym na skalę europejską wydarzeniem, zjawiskiem KOMPROMISU, sukces, ale dla K. to była zdrada narodowa. podszedł do tego patriotycznie, <cynizm>. Dlaczego/ dlatego, że nie odgrywał tam znacznej roli, a inni koledzy, którzy poźniej zrezygnowali z jego wątpliwych usług. Dlatego oskarżył ich o bycie TW i zdradę. CZYSTY EGOIZM. AK zostało w pełni zrehabilitowane, wyniesione w polskiej historii. wojna domowa po 1945 r. była prosta konsekwencją Teheranu-Jałty. Czy ktoś, nawet w PRL, (z intelektualistów) wierzył, że AK była zdradziecka? śmiem wątpić. przez 20 lat III RP komuna została dostatecznie wyśmiana, po swojej kompromitacji. MAło????
>>>Zapisuję to słowo w cudzysłowie, bo niepodobna pojednać się z ościennym imperializmem. Można jedynie - za cenę honoru i owej wyśmiewanej pamięci właśnie, za to w imię słupków poparcia - oglądać pozoracyjne gesty i wysłuchiwać fałszywych słów. To właśnie rozumiał i kontestował Lech Kaczyński, czym zasłużył sobie na szacunek - w istocie jako polityk, a nie "postpolityk".
wszystko zależy od partnera na wschodzie. z naszej strony też mało gestów. Za granicą spotkałem się z pytaniami: dlaczego jesteśmy tacy antyrosyjscy??? POlityka zagraniczna jest polityką interesów, nie emocji!!!!! Dialog z Rosją trwa długo i będzie długo trwał, oni potrzebują czasu, my trochę wyciszenia. POzoracyjne gesty są elementem dyplomacji!!! NIe można ich traktować poważnie! tu uważam, z twojej strony nadmierna naiwność. Realizm!!!!, nie napinanie się! Postpolityk z krwi i kości. doradcy od PR. kampanie w pełni PR. program polityczny pełny eklektyzm. Banery, billboardy, zjazdy partii z flagami i błyszczącymi tablicami. Fałsz, obłuda. Zero programu, a i ten formalnie nie realizowany. pustosłowie. pustosłowie, pustosłowie. programowo ani lewica, ani prawica. mix.
|
|
| | |  | | Sledziu (1058 punktów) |
>NO nie. A kto nam wmówił, że potrzebna nam jest właśnie taka tożsamość narodowa - tożsamość NIE SUKCESÓW, lecz PORAŻEK.
Mnie nikt, a Tobie? Na moją składa się jedno i drugie, w równym stopniu przydając mi siły do walki. Zresztą - Polaków amnezja i futuryzm to w gruncie rzeczy nie mój problem. Raczej przesłanka sukcesu.
>jako ateista nie nawiązuję w żaden sposób do tradycji narodowej-katolickiej, głoszę hańbę powstania
Hańbę dowództwa czy szeregowych powstańców? Pierwszych istotnie hańbi donkiszoteria. Drugich odwaga wynosi na wyżyny człowieczeństwa.
>gdybyśmy mieli 40 % mniejszości narodowych, (Litwinów, Żydów) niezwiązanych z nami mistycznie, polityką pamięci, nie byłoby społeczeństwa obywatelskiego???
Jestem zwolennikiem państw etnicznie zróżnicowanych. Jeżeli tylko etnie będące w mniejszości nie są w nich dyskryminowane i nie odbiegają cywilizacyjnie od grupy dominującej, z czasem ze spotkania ich kultur rodzi się nowa, niepowtarzalna tożsamość, syntetyzująca dorobek poszczególnych wspólnot narodowych. Tożsamość ta przybiera niekiedy charakter ponadnarodowy (np. Rzeczpospolita Obojga Narodów), a kiedy indziej nawet narodowy (vide Śląsk w XIX w.).
>Społ. obyw. ma jeden zasadniczy mianownik: wolność jednostki.
Będący elementem tradycji cywilizacji Zachodu. Tym mocniej osadza to idee liberalno-demokratyczne w nurcie narodowo-wspólnotowym, z którym od samego początku - tak w starożytnej Grecji, jak i w nowożytnej Europie - były one nierozerwalnie związane.
>Przy okazji demolując jeden z naszych niewielu narodowych sukcesów - okrągły stół,
Jak okiem sięgnąć, drzazg nie widzę. Dostrzegam za to wyraźne ożywienie dyskusji na temat polskiej drogi do demokracji, pobudzone między innymi radykalizmem braci Kaczyńskich.
>Dlaczego/ dlatego, że nie odgrywał tam znacznej roli, a inni koledzy, którzy poźniej zrezygnowali z jego wątpliwych usług. Dlatego oskarżył ich o bycie TW i zdradę. CZYSTY EGOIZM.
Był doradcą Wałęsy, wcześniej też nigdy nie pchał się na afisz. A Wałęsę oskarżył, bo ten rzeczywiście był TW i społeczeństwo miało prawo poznać tę prawdę. To, że wbrew Cenckiewiczowi i Gontarczykowi wpływ tej współpracy na dalszą działalność polityczną Wałęsy był znikomy, to już inna sprawa.
> przez 20 lat III RP komuna została dostatecznie wyśmiana, po swojej kompromitacji. MAło????
No właśnie. Wyśmiana. Prawica zamiast karnawalizacji prowadzącej prostą drogą do wypaczenia zbrodniczej natury komunizmu zaproponowała zaś przedsięwzięcia badawcze na ogromną skalę, przywracające pamięć prawdziwym bohaterom i demitologizujące PRL, zwłaszcza w jego genezie.
>wszystko zależy od partnera na wschodzie. z naszej strony też mało gestów. Za granicą spotkałem się z pytaniami: dlaczego jesteśmy tacy antyrosyjscy???
Bo w przeciwieństwie do "zagranicy" zdążyliśmy się przekonać, że komunizm to nie zbiór nośnych hasełek na alterglobalistyczne demonstracje, a Rosjanie to nie mili goście pijący wódkę bez zapitki i cierpiący na ból duszy, tylko naród o odwiecznych dążeniach imperialnych, w którego specyfikę immanentnie wpisany jest totalitaryzm.
>POlityka zagraniczna jest polityką interesów, nie emocji!!!!! >Realizm!!!!, nie napinanie się!
Otóż to. I to dlatego gesty i deklaracje Rosjan - jakie by nie były - zawsze już będą fasadą dla ekspansjonizmu. To właśnie był realizm Kaczyńskiego. Gdy wyborcy i politycy Platformy dostają orgazmu na myśl, że Miedwiediew w amerykańskiej TV skrytykował Stalina za Katyń (czego żaden jego rodak w kraju przecież nie usłyszał), a Putin swoją zbroczoną krwią ręką przytulił ich ulubionego premiera w obłudnym geście solidaryzmu, prezydent rozumiałby, że w istocie wszystko zostało po staremu. Jeszcze raz - to on był realistą, a platformersi karmią się emocjami.
> Banery, billboardy, zjazdy partii z flagami i błyszczącymi tablicami. Fałsz, obłuda.
A gdzie niby miał się spotykać z elektoratem. W osiedlowej knajpie? Postpolitykę konstytuuje przerost PR nad programową treścią, nie samo jego wykorzystanie.
>Zero programu, a i ten formalnie nie realizowany.
Ten, którego nie było? "Coś" jednak zrealizowali - lustracja, emerytury funkcjonariuszy SB i członków WRON, sądy 24-godzinne, twardy kurs w polityce zagranicznej. Skończmy jednak ten temat, bo nie poczuwam się do roli apologety PiS.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | placownik (17853 punktów) |
>a Rosjanie to nie mili goście pijący wódkę bez zapitki i cierpiący na ból duszy, tylko naród o odwiecznych dążeniach imperialnych, w którego specyfikę immanentnie wpisany jest totalitaryzm.
Tak rozsądnie prawiłeś, a tu nagle taki dysonans. Specyfika narodu o odwiecznych dążeniach, a do tego z immanentnymi wpisami!?
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | |  | 1 na 1 | cadyk88 (78 punktów) | >Na moją składa się jedno i drugie, w równym stopniu przydając mi siły do walki.
Do jakiej walki?? po co ci pamięć o powstaniu, ja jestem obywatelem RP i nie walczę z nikim. Znam historię, ale potrafię ją oceniać na zimno i z dystansem.
>Hańbę dowództwa czy szeregowych powstańców? Pierwszych istotnie hańbi donkiszoteria. Drugich odwaga wynosi na wyżyny człowieczeństwa.
Hańbę podjętej decyzji i totalnego zniszczenia dorobku kulturalnego stolicy naszego państwa. NIKT w Europie nie zdobył się w czasie II wś na zniszczenie swojej stolicy. (kwestii patriotyzmu powstanców, jak i dowódców, chyba nie ma sensu poruszać, jest to rzecz poza dyskusją.) do dyskusji pozostaje decyzja i jej skutki - dlatego idiotyzmem jest głoszenie i wynoszenie powstania z 1944 r. jako czynu chwalebnego. był to czyn bezsensowny i niepotrzebny. Skutki przyniosły niepowetowane szkody dla naszego narodu. Epatowanie jest nie na miejscu. Może lepiej przypomnieć sobie o powstaniu wielkopolskim????
>Jestem zwolennikiem państw etnicznie zróżnicowanych. Jeżeli tylk.....Tożsamość ta przybiera niekiedy charakter ponadnarodowy (np. Rzeczpospolita Obojga Narodów), a kiedy indziej nawet narodowy (vide Śląsk w XIX w.).
Rz. Obojga Narodów, ośmielam się twierdzić, nie miała charakteru ponadnarodowego, obywatelami byli Panowie Szlachta. Litwinów przyjęto w poczet rodzin szlacheckich. Jak mówił Kmicic: Każdy sam sobie Panem w naszej Rzeczpospolitej! w rzplitej nie zintegrowano ani Kozaków, ani Żydów, ani innowierców, wygnano arian, ograniczono protestantów, nie dano praw mieszczanom. Ale tożsamość... Na śląsku się nie wyznaję, możesz szerzej, jak ukształtowała się tożsamość Śląska?
>>Przy okazji demolując jeden z naszych niewielu narodowych sukcesów - okrągły stół, >Jak okiem sięgnąć, drzazg nie widzę. Dostrzegam za to wyraźne ożywienie dyskusji na temat polskiej drogi do demokracji, pobudzone między innymi radykalizmem braci Kaczyńskich.
No nie. Z okrągłego stołu zrobiono w dyskursie politycznym miazgę. Zdradę narodową. Kontrakt z komunistami, sprzedawczykami. Wałęsa, jedna z głównych postaci, tajny agent. Kuroń, michnik żydokomuna..itd. itp. Prawica i PIS obrażeni na cały świat skierowali atak na to dokonanie, niszcząc innych po drodze. GW jest na każdym kroku obsmarowywana i posądzana o nieludzkie czyny. tak to odbieram i dlatego poczuwam się do głoszenia chwały okrągłego stołu jako REALNEGO POLSKIEGO ZWYCIĘSTWA. no i my w bloku BYLIŚMY PIERWSI. ożywiona, jak mówisz, dyskusja o polskiej drodze do demokracji osiągnęła poziom bruku.
>Był doradcą Wałęsy, wcześniej też nigdy nie pchał się na afisz. A Wałęsę oskarżył, bo ten rzeczywiście był TW i społeczeństwo miało prawo poznać tę prawdę. To, że wbrew Cenckiewiczowi i Gontarczykowi wpływ tej współpracy na dalszą działalność polityczną Wałęsy był znikomy, to już inna sprawa.
nie pchał się, bo był cienki. wolał kierować z tylnego siedzenia. Kaczyńscy raczej starali się sterować Wałęsą, robotnikiem, ale ten szybko się od nich wyemancypował. Prawdą historyczną jest to, że TW NIGDY by nie założył niezależnej organizacji, jaką była Solidarność, masowy niezależny związek zawodowy. ten sam fakt oznaczał NEGACJĘ monopolu władzy. społeczeństwo musi w 1 rzędzie wiedzieć, że Wałęsa (niezależnie od tego, jaki jest) był bohaterem.
>> Prawica zamiast karnawalizacji prowadzącej prostą drogą do wypaczenia zbrodniczej natury komunizmu zaproponowała zaś przedsięwzięcia badawcze na ogromną skalę, przywracające pamięć prawdziwym bohaterom i demitologizujące PRL, zwłaszcza w jego genezie.
nie ma chyba nikogo, kto by głosił pochwały dla PRL jako ustroju, systemu politycznego. demitologizację PRL przeprowadzili już historycy, genezą jest JAŁTA, PPR staje się historycznie kwestią wtórną. nie można rozpatrywać historii, abst rachując od uwarunkowań polityki światowych mocarstw. dlatego po 1945 r. sprowadzało się wszystko do tego, czy reżim będzie opresyjny, czy nie.
>>a Rosjanie to nie mili goście pijący wódkę bez zapitki i cierpiący na ból duszy, tylko naród o odwiecznych dążeniach imperialnych, w którego specyfikę immanentnie wpisany jest totalitaryzm.
Żaden naród nie ma "odwiecznych dążeń imperialnych", to poważne nadużycie. wystarczą czasem łagodne strefy wpływów i oddziaływania kulturalnego, naród ten nie ma nic wpisanego!!!!żadnego "totalitaryzmu". bo inaczej tak samo moglibyśmy powiedzieć o Niemcach, że mają wpisane w swoją specyfikę chodzenie po dworze w pikelhaubach.
> gesty i deklaracje Rosjan - jakie by nie były - zawsze już będą fasadą dla ekspansjonizmu. To właśnie był realizm Kaczyńskiego.
haha. gesty są gestami, a faktyczne załatwianie spraw zupełnie inna bajka. w polityce trzeba załatwiać, a nie robić gesty. Kaczyński zaś nie robił niczego z tych dwóch rzeczy, raczej obrażał się na wszystkich.
>> Jeszcze raz - to on był realistą, a platformersi karmią się emocjami.
no comment. był realistą jak lądował w Gruzji w 2008 r. Wówczas udało się.
>A gdzie niby miał się spotykać z elektoratem. W osiedlowej knajpie? Postpolitykę konstytuuje przerost PR nad programową treścią, nie samo jego wykorzystanie. >Ten, którego nie było? "Coś" jednak zrealizowali - lustracja, emerytury funkcjonariuszy SB i członków WRON, sądy 24-godzinne,
emerytury SB przegłosowała PO i za jej rządów. za rządów PIS nie zrobiono w tej sprawie nic. sądy 24-godz. nie sprawdzają się w systemie, sprowadzają się do karania pijanych kierowców złapanych na gorąco. zamiary były inne. Ja byłem osobiście zwolennikiem tego rozwiązania, niestety źle to wprowadzono.
>twardy kurs w polityce zagranicznej.
<szaleńczy> - poobrażali sobie wszystkich, zrazili do siebie Francuzów i Niemców. Czy coś się w ten sposób załatwi?? Kacz. mówił do Obamy po polsku, klepnął go po ręku. BYła to żenując apolityka zagraniczna z nieznaną nikomu, nieudaczną panią Fotygą.
>Skończmy jednak, bo nie poczuwam się do roli apologety PiS.
Ale się nim stajesz. posługujesz się ich siatką pojęciową i przez
|
|
 | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >Takiego prezydenta, potrafiącego przy tym w sposób błyskotliwy rzucać autoironicznymi komentarzami i lubianego osobiście przez wielu polityków i dziennikarzy, poznajemy dopiero dziś.
Czyli media czynią cuda. Najpierw go zabiły, a po śmierci wskrzesiły.
>po mieszczańsku populistycznej PO.
I też w swoisty sposób katolickiej: Ojcze nasz Tuska i Komorowskiego.
>PS1: Bez pamięci nie ma narodu, bez narodu obywatelstwa, a bez obywatelstwa demokracji. To pod rozwagę wszystkim rzecznikom patrzenia wprzód, nie wstecz.
Tak w naiwnym modelu historii i życia jako prostego łańcucha przyczyn i skutków. Owo wstecz i wprzód to jednak przede wszystkim coś poza teraz. Izabella Czartoryska nad wejściem do puławskiej Sybilli kazała umieścić napis Przeszłość Przyszłości. Jak trzeba być ślepym i głupim, żeby nie dostrzec teraźniejszości?
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
-2 na 2 Mrok (-43 punktów) (zablokowany) | I dalej ... > z wypowiedzi prof. Mikołejki. Ten "mit ofiar" trwa, choć Polska w 1989 r. bez rozlewu krwi zrzuciła> komunistyczne jarzmo, a gospodarka kraju się rozwija. - Nie ma w tym sprzeczności - zauważa> profesor.""Polska zrzuciła komunistyczne jarzmo". Na prawdę dobre.  Za dużo trawy Panie Profesorze, za dużo trawy.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|